Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Święta święta i po świętach😅 zawsze chciałam wcisnąć gdzieś to  zdanie🤭
Gdy powiedziałam, że spędzam sylwestra w wannie, zetknęłam się z dwoma typami reakcji:
👉🏻 zapraszam do mnie/do nas, co będziesz sama siedzieć!
👉🏻 też bym tak chciała, ale jakoś nie umiem odmówić i się wykręcić 
Ja akurat z odmawianiem czegoś, czego nie chcę, NIGDY nie miałam problemu. Dziadek mnie nauczył, że mam nie uszczęśliwiać nikogo swoim kosztem i jestem mu za to wdzięczna. 
Inna sprawa, że odmawiałam w tak fatalnym stylu, że o jeju. Dzisiaj nie szukam wymówek, nie mam problemu by zamiast wymyślać pogrzeb ciotki albo zapalenie gardła powiedzieć „dzisiaj mam potrzebę poczytać książkę, ale dzięki za zaproszenie”.
I tyle.
Więc tak zupełnie szczerze, to ja naprawdę nie kumam tych wszystkich tekstów o kulturowej presji by coś robić, bo ja nigdy nie pozwoliłam jej wejść na głowę🙈 Nie  piszcie proszę, że wymaga to ode mnie jakiejś odwagi, bo co to za odwaga, gdy się nie boisz?🤪
Jestem jak ten egipski kapłan, który wiedział czym jest zaćmienie słońca, więc nie padał przestraszony na kolana. Zbyt wiele złych rzeczy na świecie dzieje się z powodu argumentu „bo tradycja”, bym uważała go za argument sensowny (niech obrzezanie dziewczynek tępymi żyletkami będzie przykładem).
Ciekawe jest też to, że wiele osób uważa, że ja będę w Sylwestra smutna i samotna😂 jeju, miałam w życiu kilka fajnych imprez, w tym zabawę na tajskiej plaży, po której wsiadłam w samolot i obudziłam się w Katarze. Ale nic nie przebije sylwestra z zeszłego roku, gdy leżałam w wannie z tak gorącą wodą, że aż parzyło, a po 5 minutach dolałam sobie jeszcze gorętszej. Cały dzień traktowałam się jak księżniczkę i rozkoszowałam się czasem ze sobą. Ale nie tak, że przeglądałam memy i chodziłam w rozciągniętym dresie, tylko jadłam pyszne rzeczy, paliłam pachnące świeczki, nałożyłam maseczkę na twarz i na włosy, delektowałam się książką.
Każdy ma swoją definicję radochy!
#grudzień #december #sukienka #sylwester #2020 #aniamaluje #szczerze_pisząc #presja #motywacja #radość #starezdjecie

Święta święta i po świętach😅...

Tak szczerze, to nigdy nie praktykowałam w sercu tej religijnej części świąt, bo najpierw byłam za mała, a potem mój dziecięcy umysł nie mógł uwierzyć w Boga, który pozwala mojemu dziadkowi umierać właśnie na raka.
Jeny, ja to umiem zrujnować atmosferę! 🤭
Więc tak wyszło, że ja się po prostu nigdy nie wkręciłam w religię i to się nie zmieniło. Trochę dziwią mnie te pytania o to, czy obchodzę święta. Robię tak jak zawsze! Lepię pierogi, robię sałatkę jarzynową, one nie mają wyznania😉 nie widzę powodu aby sprawić tego dnia przykrość babci i się z tego całkiem wymiksować. Podobnie jak wierzący ludzie chodzą przecież do lekarza, zamiast się jedynie modlić😊.
Jeśli dla kogoś święta to czas podziałów i rzuconego z pogardą „niewierzący nie powinni mieć wolnego”, to chyba źle zrozumiał coś z nauk Jezusa🤪
W każdym razie, ja mam wolne kiedy sobie wymyślę, bo taki sobie wykombinowałam styl pracy🤣

Dobra, wracając do milszych aspektów! Cieszycie się z małych rzeczy? Ostatnio widziałam filmik jak dziecko cieszyło się z zapakowanego w świąteczny papier banana🍌😅 jeju ja też taka byłam! Mój kochany dziadek dawał mi badziewne figurki albo paczkę żelków, a ja miałam radochę cały dzień. Dawał mi je z taką radością i całą celebracją, tym „zgaduj zgadula, w której ręce złota kula” albo „ence pence w której ręce”, że po prostu mordka sama się śmiała. 
Napisz mi tu proszę jaki prezent sprawił Ci największą radość w dzieciństwie.
Lubię czytać takie rzeczy!♥️
#święta #prezenty #radość #choinka #xmass #dzieciństwo #dziecko #aniamaluje #dziewczynka #dzieci

Tak szczerze, to nigdy nie...

Nie jesteś byle kim – nie traktuj się byle jak

Wracasz do domu po pracy. Wieszasz klucze i płaszcz, rzucasz torbę na stolik. Robisz sobie kawę i na szybko ogarniasz coś do jedzenia. Pizza z mrożonki? A może gotowe danie z mikrofali? Dla jednej osoby “nie opłaca się gotować”, tak to sobie tłumaczysz. Padło na pizzę.
Siadasz z telefonem w ręku i scrollujesz fejsa. Ktoś się zaręczył, jakaś koleżanka zmieniła profilowe. Przyglądasz się i nie masz pojęcia kim ona jest. Może to ktoś z podstawówki?
Za oknem szaro, nie masz ochoty nigdzie wychodzić. Coraz częściej zostajesz w pracy klepać nadgodziny, bo w sumie nie masz nic lepszego do roboty.
Odpalasz instagram.
 Kaśka znowu była na wakacjach. Tej to się w dupie poprzewracało! Wiecznie wyjazdy i wyjazdy. Wzięłaby się za coś pożytecznego. Co ona sobą w ogóle reprezentuje? Skończyła tylko technikum fryzjerskie i jakieś kursy paznokci. Nie ten poziom co Ty, po studiach. Jakie to niesprawiedliwe, zawsze miała gorsze oceny niż Ty.
A mimo to, patrząc na jej uśmiechniętą twarz na wspólnym zdjęciu z mężem coś Cię kłuje.
Scrollujesz dalej. 
Owsianka z poukładanymi pięknie bananami, malinami i orzechami. Kto ma na to czas? Kto ma pieniądze na orzechy nerkowca?
Prawdziwi ludzie tak nie żyją. Przecież idealne życie z instagrama nie ma sensu.
Fit-laska pręży brzuch. No ładny ładny, ale to pewnie geny. Klikasz w jej profil, a tam 5 tysięcy serduszek pod zdjęciem z jej przemiany- po lewej kulka 20kg większa niż ta fit-laska z dzisiaj.
KURWA.
Scrollujesz dalej, bo co masz lepszego do zrobienia dzisiaj? Zaraz odpalisz po raz kolejny “Plotkarę”, ale jeszcze chwilka.
Jakaś blogerka znowu w tropikach, inna dziewczyna robi sobie zdjęcie w pięknej sukience.
Phi, pewnie zrobiła fotkę i przeskoczyła w coś wygodnego. Kto w ogóle ma czas i pieniądze na te hybrydy, sukienki, kto chodzi w szpilkach?
Sfrustrowana wyciągasz pizzę z piekarnika i zasiadasz przed kolejnym odcinkiem serialu, zastanawiając się nad niesprawiedliwością tego świata.
Dlaczego ich życie jest takie udane, a Twoje nie? 
Ustawiasz rano trzeci raz drzemkę i niezbyt szczęśliwa rzucasz się pod prysznic. Za długo spałaś- trudno, w ruch idzie dzisiaj suchy szampon. Znowu nie zdążyłaś zrobić śniadania – w końcu “jeszcze tylko jeden odcinek” i jakoś tak zeszło, że obejrzałaś trzy. No ale ten Chuck Bass, on jest taki przystojny! Powinnam mieć takiego faceta! – myślisz, ale złośliwy krytyk w głowie przypomina ci, że nie ta liga. Schodzisz myślami na ziemię i wsiadasz do autobusu. 
Skąd się biorą ci wszyscy ludzie?! Znowu nie ma gdzie usiąść. 
W biegu kupujesz gotową kanapkę za 3,50 i szukając drobnych zdzierasz sobie lakier z paznokcia. Prosisz kasjerkę o 30 sekund i porywasz z półki randomowy lakier w odcieniu zbliżonym do tego, co masz na sobie w tej chwili.
Uf, chyba się udało.
W pracy jak to w pracy. Podczas przerwy obgadasz z Olką Zosię z działu obok, Olka obgada ciebie do Zosi. Dzień jak co dzień.
Wracając do domu kupujesz gazetę za 4.99 – poczytasz w drodze powrotnej. Niestety jak na złość – przyjechał pełny. Stojąc piszesz na szybko status o tym, jak to ludzie się nie myją i śmierdzą. W odróżnieniu od Twojego nowego profilowego – zbiera mnóstwo lajków. Odświeżasz fejsa całą drogę, obserwując przybywające reakcje.
Przekręcasz klucz w drzwiach, rzucasz torbę, ściągasz buty. Zaraz odpalisz kolejny odcinek serialu. Jeszcze tylko zmywając makijaż staniesz w łazience na wadze i stwierdzisz, że od jutra przechodzisz na dietę. Odpalasz instagram, w myślach krytykujesz beznadziejne życie na pokaz. Ale jakaś mała część ciebie krzyczy, że to twoje życie jest beznadziejne.
Chcesz uciszyć wewnętrznego krytyka kolejnym odcinkiem serialu, ale Magda z Tomkiem pytają na messengerze, czy mogą do Ciebie jutro wpaść. Omiatasz wzrokiem mieszkanie z przerażeniem, ale odpisujesz szybko “TAK!”. 
Zanim się rozmyślą. 
Porzucasz serial, musisz zacząć sprzątać, bo wstyd. Wyskakujesz do sklepu po składniki na muffinki i kurczaka w curry. Z tyłu szafki wyciągasz ładne talerze i ozdobne filiżanki. Skaczesz nad tym cały wieczór.
Ozdabiasz muffinki tą posypką, której zawsze było ci szkoda i wkładasz je w ładne papilotki z serduszkami.
Gdy przychodzą goście, przepraszasz za bałagan (mieszkanie wysprzątane na błysk) i serwujesz im misternie przygotowany posiłek (Och, to nic takiego, często piekę muffinki). Po wyjściu gości znowu chowasz ładne talerze na tył szafki i plujesz sobie w brodę, że nie zrobiłaś im zdjęcia- zmarnowałaś posypkę zupełnie bez sensu. Ciekawe ile miałoby lajków?
Wskakujesz w wyciągnięty t-shirt i idziesz spać. Jutro czeka cię kolejny, przeciętny i przewidywalny dzień. Tylko dlaczego czujesz, że masz beznadziejne życie?
A może to nie życie jest beznadziejne, a Twoje wybory?
Poor choices → poor life. 
____
Miałam kiedyś koleżankę, której rodzice nie mieli hajsu z powodu trudnej sytuacji losowej kiedyś i życiowej nieporadności później. Nigdy nie narzekała, że nie stać jej na piękne ubrania – wyszukiwała perełki w lumpeksach. To jedna z bardziej stylowych osób, jakie kiedykolwiek znałam. Stawiała wyłącznie na klasyki – białe koszule oraz czerń, szarości i granat. Wyglądała elegancko i z klasą, nikt nie odgadł by jej statusu społecznego ani pochodzenia. Całą swoją postawą życiową zdawała się śpiewać What the hell am I doing here? I don’t belong here.… I rzeczywiście – szkoła rejonowa była przymusowym przystankiem w jej życiu. Poszła dużo wyżej – nigdy nie uwierzyła, że jej historia już została przez kogoś napisana. Od zawsze zachowywała się tak, jakby zasługiwała na coś więcej. 
Może Twoje zakupy na poprawę humoru, czyli sweterek kupiony zupełnie bez celu i sensu i kolejna torebka, która rozpadnie się po trzech miesiącach, to są właśnie “poor choices”? Moja “blogowa siostra” kupuje perełki w lumpach, chociaż nosi torebkę Prady (w linku przykładowe). Jaki był jej plan aby kupić pierwszą markową? Sprzedać wszystkie sieciówkowe i chodzić z ekotorbą. Tu nie chodzi o pieniądze, a o życiowe wybory.
Zobacz też : 

7 wskazówek jak szybciej podejmować decyzje

Może jednak te hybrydy, to wcale nie taki głupi pomysł? Przelicz ile lakierów masz w szufladzie i ile mogły kosztować. Zużyjesz je wszystkie? Może korzystniej wyjdzie zestaw na spółkę z koleżanką?
Czy wszystko trzeba posiadać na stałe? Może czasami rozsądniej jest kupować dostęp do usługi? Abonament na książki albo na muzykę zamiast płyt. Kiedyś przeliczyłam, że posiadanie drukarki zupełnie mi się nie kalkuluje a ja nie drukuję aż tyle, by koszt eksploatacji się zwrócił. Drukuję w punkcie ksero, nie mam daleko.
Ile takich czasopism “do pociągu” kupiłaś w zeszłym roku?
Oszczędzasz na orzechach do owsianki, by chwilę później kupić kanapkę za 3,50. Czy widzisz w tym logikę?
Zrobienie kanapki to nie jest wielka filozofia. Wystarczy wstać na czas. I(tak, w tej sekundzie jestem hipokrytką, bo jest 26 minut po północy, ale generalnie się staram) jutro na śniadanie zjem ładne kanapki.
Właśnie po to scrolluję instagram – by motywować się na wesoło.  I nawet nie wiecie jaka to radość, gdy jednego dnia wrzucam na stories swoje frytki z batata, a potem dostaję 14 wiadomości na priv, że dzisiaj też jedliście.
Chciałabym żyć tak, jakby codziennie wbijali do mnie goście. 
Wstyd Ci przed gośćmi? Okej, ale przed sobą już nie jest ci wstyd?
Wrzesień to mój miesiąc walki z bylejakością.
Nie jestem byle kim. Nie będę traktować się byle jak.
Czy ktoś kojarzy jeszcze moje wyzwanie 100 dni bez spodni? 
To teraz czeka mnie 30 dni walki z byle jakim życiem.
Życie jest za krótkie na bawełniane gacie. To metafora, która idealnie oddaje moją życiową filozofię. Bawełniane majtki też są przecież spoko, o ile nie są gaciami.
Nie mówię o tym, by nosić szpilki każdego dnia. Być może najlepiej czujesz się w koszuli i jeansach – super! Idź w to i zakładaj najlepsze ubrania bez okazji. Ja czasami zakładam płaskie buty*, wielki sweter i zwykłą spódniczkę – w wersji codziennej też mogę czuć się kobieco. 
Ten miesiąc to dla mnie drobne zmiany, które razem powinny złożyć się na większy efekt:
– smoothie każdego dnia (pite z ładnej szklanki, butelki albo kieliszka)
– upieczenie przynajmniej 2 x ciasta lub babeczek
– zapiekanki i inne dania na szybko max. 3 x w ciągu całego miesiąca. Jeśli nie mam czasu ugotować – zjem coś dobrego na mieście.
– kino, muzeum, inne przygody z kulturą – minimum 4x
– szminka, makijaż – codziennie
– ruch fizyczny – codziennie, a jak nie mogę – 10 tys. kroków
– mniej czasu przed komputerem 
Plan uznam za zrealizowany, jeśli wykonam 80%.
Kto jest ze mną? :))
Zasługujesz na to, co najlepsze.
Traktuj się jak najlepszego gościa.
Warto!
Sukienka (klik)
Polecam też 

10 rzeczy do zrobienia we wrześniu

*przez Refunder taniej

Znasz kogoś, kto żyje tak jak w tekście? Udostępnij lub polub -może zobaczy, przemyśli, wejdzie do gry :*



Bądź na bieżąco! 

  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

9
Dodaj komentarz

avatar
8 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
9 Comment authors
gingerwanderingsEwa RJoaaniamalujeSylvia Cantante Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
gingerwanderings
Gość
gingerwanderings

Świetny, niezwykle inspirujący wpis Aniu 😊 i święta racja! Tak łatwo jest nam popaść w beznadziejność dnia codziennego! A przecież zazwyczaj niewiele potrzeba, aby odmienić swoje życie na lepsze, czyż nie? Wstanie te 15 min wcześniej, aby przygotować zdrowe śniadanie (zdrowe wcale nie oznacza drogie!) tylko nam zaprocentuje w przyszłości. Kiedy zaś otaczają nas ładne rzeczy, mamy dużo lepszy humor, a wtedy cały świat wydaje się nam sprzyjać! Mnie zrozumienie tego zajęło parę dobrych lat.Teraz wiem już jak ważne jest docenianie tych małych rzeczy i chwil, z których przecież w większości składa się nasze życie. Nie ma sensu na nich… Czytaj więcej »

Ewa R
Gość
Ewa R

Tekst może stary ale nadal aktualny. Dał mi kopa w tyłek w tym momencie bo trochę się taka stałam.
Czas z tym powalczyć. Jesteś taką inspirującą osobą. Pisz dalej 😉 Pozdrawiam Cię serdecznie Aniu. Pokazujesz, że można żyć na własnych zasadach i to zależy tylko od nas samych.

Joa
Gość
Joa

Hej. Twojego posta czytałam już rok temu, ale po jego przypomnieniu zrobiłam rachunek sumienia. Porządki- jestem bałaganiarzem od zawsze, ale od jakiegoś czasu staram się żeby było „jako tako”. Burdel zaczął mnie frustrować. Ze względu na pracę, po której czasem ledwo palcem ruszę , jem sporo gotowców , ale zauważyłam ze to mi nie służy i staram się wybierać gotowce z lepszym składem lub gotować np zupę, która wystarczy na dwa dni. Paznokci nie mogę malować również ze względu na pracę, ale mam na sobie chociaż minimalny makijaż. Myślę, ze trudno przeskoczyć od razu z bylejakości do jakości poziom plus… Czytaj więcej »

Sylvia Cantante
Gość
Sylvia Cantante

Tekst daje do myślenia aczkolwiek przeraza mnie ten dzisiejszy zagubiony instagramowy styl życia.

aniamaluje
Gość

co masz przez to na mysli? ;0

Pati
Gość
Pati

Ja wyznaje filozofię sukienkową, nic tak nie robi dnia jak odrobina pewności siebie i dobra kiecka

Szpiila
Gość
Szpiila

Jaaa! Wchodzę w to! Oczywiście przygotuje swoją listę walki z #bylejak 😎✌️

Agnieszka
Gość

Jestem z Tobą! <3 Może nie narzekam na życie, a wręcz jestem z niego całkiem zadowolona, ale po urwaniu się worka z gośćmi mam ochotę tylko leżeć i oglądać True Blood, więc motywacja do działania się przyda. ^^

Karolina Kułakowska
Gość
Karolina Kułakowska

Na Instagramie obserwuję Cię już od jakiegoś czasu, ale dopiero dziś weszłam [ponownie] na bloga…i trafiłam na tekst, który idealnie odzwierciedla mój obecny stan umysłu. Przestałam wydawać pieniądze na hybrydę u kogoś [za 40zł, czyli i tak o połowę taniej niż w lokalu) i..sama zainwestowałam w zestaw z lampą. I jestem mega szczęśliwa, bo to ogromna oszczędność zarówno pieniędzy jak i czasu. No i mogę sobie poprawiać wszystko tak jak chcę 🙂 Poza tym, wybrałam się w końcu na basen i zainwestowałam w naukę – a takie rzeczy zawsze się zwracają. W sumie dużo oszczędzam na ubraniach, bo też w… Czytaj więcej »

Previous
Początek września – nowy początek 👑
Nie jesteś byle kim – nie traktuj się byle jak