Instagram has returned invalid data.

Zablokowali mi instagram i masturbacja karana śmiercią [TYGODNIK]

To był cudowny tydzień i chociaż przegrana Chorwacji mnie właśnie trochę zasmuciła, to i tak było wprost przecudnie. Oprócz typowego zestawu czyli pracka+blogasek, działo się wiele.
Np. wiele pichciłam
Beznadziejna ze mnie influencerka, bo zapomniałam wstawić zdjecia parmigiany. I tak chyba zrobię drugą jutro, bo to wielka włoska miłość Chyba wszystko co włoskie jest boskie!
 Gdy na wino&ploty wpadają koleżanki, najczęściej serwuję proste rzeczy, śliwki w boczku, jakieś koreczki, imprezowe przekąski to moja specjalność. Gdy Zuza obwieściła, że właśnie przeszła na dietę oczyszczającą, musiałam szybko coś wykombinować. Padło na krem z kalafiora według wytycznych postu Dąbrowskiej, prażoną cieciorkę w wędzonej papryce i jakieś inne rzeczy (tylko jedna osoba na diecie), ale hitem była pasta z czarnych oliwek – niebo w gębie!

Święciłam też dzień frytek, robiąc chrupiące frytki z batatów. Jak się pomyśli, to da się zrobić na chrupko, chociaż zazwyczaj wolę te miękkie 🙂

Uwielbiam to, że w nowym mieszkaniu mam kuchnię zamiast aneksu. Guacamole, pomidory, podsmażony kurczak, kukurydza, jakiś  ser, boczek i bach – jest szybka i pyszna tortilla
Straciłam konto na instagramie!
Tak sytuacja może spotkać każdego – po prostu przy zmianie maila zawiesiło się coś w ich systemie i nie mogłam się zalogować ani przy użyciu starych, ani nowych danych. Przez 24 h nie miałam dostępu do swojego konta, ale myślałam, że po prostu go nie odzyskam. I wiecie co? Nie było dramatu. Bardzo się cieszę, że w momencie gdy mogłam (teraz jest już dawno po nim :P) nie postawiłam wszystkiego na bloga, który w szczytowym momencie miał ćwierć miliona użytkowników (nie odsłon) miesięcznie. Zamiast wyciskać go jak cytrynę i pompować w instagram, ja zaczęłam wtedy pisać dużo mniej. Pojawiało się ok. 250 tekstów rocznie, teraz mamy już za sobą połowę roku, a ja napisałam 64. I wiecie co? Jestem z siebie bardzo dumna. Po prostu gdyby to wszystko z jakiegoś powodu – pardon – jebło, mam za co żyć, mam co robić, mam inne zajęcia, plany i pomysły na siebie. Z lekkim przerażeniem patrzę na młodziutkie osoby, które wszystko stawiają na swoje instagramowe kariery. Ogarnięci sobie poradzą, a reszta? 
Nigdy nie kryłam, że na blogu czy instagramie też czasem zarabiam, ale warunkiem tego zarabiania jest dla mnie możliwość utrzymania się poza tym. Generalnie nie polecam łapać wielu srok za ogon, ale stawianie wszystkiego na jedną kartę jest życiowo nierozsądne. Każdy zna chyba osobę, której po rozstaniu, utracie pracy czy kontuzji wymuszającej rezygnację ze sportu “zawalił się cały świat”. Zawalił się, bo chłopak, praca czy sport były tym “całym światem” i zabrało oparcia gdzie indziej.  Bardzo polecam tekst o filarach życia – jak rozsądnie znaleźć balans :). 
A tych co nie śledzą, zapraszam na mój instagram. Może nie pod zdjęciami, ale na stories ładuję bardzo dużo treści, takich w dawnym klimacie bloga. Potem coś ogłaszam na stories, to się odbywa, opisuję na blogu i są pretensje “bo ja nie wiedziaaaaałam”. Hej hej! Szoruj na instagrama, będziesz wiedzieć :*
Byłam też w kinie plenerowym! Nigdy nie zastanawiałam się nad tym kim jest kobieta, której piosenki nie raz sobie nuciłam. Będąc na spacerze po prostu zobaczyłam kino plenerowe no i po szybkim cofnięciu się po piwo – udało się nam wylądować na seansie.
Film nosi tytuł “Dalida, skazana na miłośc”.

A teraz we wtorek w Prochowni będzie “Call me by your name”. Aż sobie odpaliłam sountrack w tle, będzie mi się lepiej pisać 😀

Rozmawiając o czymś na stories wspomniałam o tym, jak hejtowanie rozwija w hejtującym najgorsze cechy osobowości. Nie da się zachować zdrowia psychicznego będąc hejterem, więc dla własnego dobra – warto tego zaniechać 🙂 Odsyłam do tekstu, który to rozwija – zachowanie, które robi z ciebie potwora. Aaaa i jeszcze jedno super konto na instagramie – ciałopozytyw. Dziewczyna zamieszcza na stories galerię prawdziwych cycków, stóp, słowem – wszystkich elementów ciała, które mogą być przedmiotem kompleksów.
Na zdjęciu część najlepszych na świecie uczestniczek moich sobotnich warsztatów. Tematem było tanie podróżowanie. Słuchajcie, to jest niesamowite! Tyle fajnych babeczek przyjechało z różnych zakątków Polski, żeby się ze mną spotkać. Pozytywne, radosne! 
Pierwszy raz się czymś stresowałam! Najpierw niemalże minuta po minucie dostałam wiadomości od dziewczyn, którym w ostatnim momencie coś wypadło – choroba własna, dzieci lub mama w szpitalu. Jedna nawet wysłała mi zdjęcie swojego L4! Poczułam się jak wtedy, gdy prowadziłam zajęcia na uczelni i zaczęłam się martwić, że nikt nie przyjdzie.
A potem na salę zaczęły przychodzić dziewczyny. Z Poznania, Rzeszowa, Torunia, Trójmiasta, a mój komputer nie chce współpracować z projektorem. Jaki wstyd!
Jedna przejściówka pasowała do macbooka, ale nie do projektora. Druga do kabla od projektora, ale w żaden sposób nie wchodziła do mojego maczka. Na szczeście #SoundTeam jest najlepszy na świecie i zaraz zjawił się miły pan z trzema dodatkowymi przejściówkami i ogarnął sprawę. Słuchajcie, jeśli robić konferencje w Warszawie – tylko w Sound Garden Hotel. Serio. Oni wypożyczają koszule wysokiej jakości w każdym rozmiarze, w razie gdyby ktoś zalał się na śniadaniu kawą i nie wiedział co dalej. Przygotowani na każdą jedną ewentualność. Najlepsi!
Ale wracając do tematu – nie ogarnęłam listy rezerwowej na takie ewentualności, a chętnych przecież nie brakowało i to jest lekcja na przyszłość. Za to te co przyszły – jeju, cudowne osoby! Zamiast dwie godziny, siedziałyśmy prawie cztery! Na zdjęciach niestety nie ma wszystkich, bo niektóre musiały uciec na pociągi, ale kuuurczę – petarda!
I najfajniejsze – warsztaty były bezpłatne, ale dziewczyny wpłaciły ponad 900 zł na bliskie ich sercom fundacje. Najfajniejsze babeczki na całym świecie!!!
Sporo twarzy kojarzę z grupy babskiego wsparcia, jaka wyrosła po pierwszym spotkaniu w tym samym Sound Garden Hotel – Kreatywne dziewczyny od Ani – selekcja na wejściu (odpowiedź na dwa pytania) i surowa ręka moderatorek sprawiają, że mam tam prawie 7 i pół tysiąca dziewczyn, ale za to mega zaangażowanych i pomocnych względem siebie nawzajem.Już dawno dojrzałam by zrozumieć Quality over quanity. A że marki chcą współpracować z blogerami i influencerami oferującymi piękne liczby? Super, niech sobie chcą. Ja mam pracę poza blogaskiem! 🙂
No pressure!
Kolejna wiadomość od wspaniałej uczestniczki, a obok książka spontanicznie załadowana na czytnik. Jestem około setnej strony, ale Balsamiarka  podbiła moje serce z miejsca. Sprawdź proszę, czy jest w Twojej bibliotece! Czyta się lekko a akcja toczy się tak płynnie i wartko – kurczę, mam nadzieję, że książka utrzyma poziom. W książce jest dużoo kobiecej seksualności i refleksji o tym, co się dzieje w głowie osoby wychowanej przez dewotkę. Już od pierwszego zdania “Rozdział pierwszy, w którym masturbacja karana jest śmiercią” (w zasadzie tytułu rozdziału) czułam, że będzie moc. Była!
Znaczy – wciąż jest 🙂

  Od kiedy mam czytnik w abonamencie z e-bookami (płacisz ok. 50 zł miesięcznie za czytnik i dostęp do tysięcy książek), podejmuję dużo bardziej spontaniczne książkowe decyzje. Więcej o tej usłudze pisałam w tekście – czytnik za złotówkę, czy to się opłaca? W każdym razie – siedem dni jest za darmo, jest też jakaś turbo korzystna oferta dla użytkowników sieci play, a w Legimi jest dostępna też moja książka :). Na deszczowe dni jak znalazł.

No właśnie – szaro się zrobiło! Dla odporności polecam przepyszny sok z kiszonej kapusty. 
Tosia – mój gość na cztery dni 🙂 Właśnie pojechała do domu, ale gościła u mnie od czwartku i naciągała mnie na dodatkowe spacery. Kochany piesełek!
Na blogu i w sieci:

Infinity dress – sukienka, którą można nosić na dziesiątki, jeśli nie setki sposobów. Kosztuje mniej niż 50 zł! O tym gdzie ją kupić pisałam w tekście:

Infinity dress – kupujesz jedną sukienkę – nosisz na sto sposobów

I pokazałam w nim trzy, które sama nosiłam 🙂
A u innych?
Basia Szmydt i jej cudowny cykl – ulubione w sobotę. Mamy wspólnego ulubieńca, o którym opowiem pewnie jutro na stories 🙂
Marta o tym, dlaczego przełożyła ślub – wiecie co jest super? Ja się z Martą spotkałam w połowie czerwca i mówiła dokładnie to samo, co napisała na blogu. Autentyczna, szczera i mądra dziewczyna, która wie jak ułożyć priorytety.  Uwielbiam!
Strona, która sprawi, że nigdy nie będziesz już mieć problemu z odmianą czyjegoś nazwiska. Odmieni je za ciebie!
A na koniec ja w całkowicie lumpeksowym zestawie ubrań (mam na sobie niecałe 10 złotych!) 
i ukochane, totalnie ukochane dwie perełki miesiąca. Z powodu wielu pytań, wrzucam linki

Skarpetki Mona Collection – prania przetrwały bez zarzutu, w dodatku firma ma też super rajstopy, bieliznę modelującą oraz biustonosze o obwodach  65 (a także wiele innych) w mega rozsądnych, sieciówkowych cenach. Kurczę, kup gdzieś nowy 65H za 63 zł 😀 Cudowni są! w dodatku na hasło ANIAMALUJE mam dla Was 15% rabatu, polecam z całego serduszka! https://www.monacollection.pl/
A szpilki są z renee 🙂 Znaleźć idealne czarne szpilki nie było łatwo, ale te podobają mi się w każdym calu. I są obecnie na promocji ♥

Uściski!

Pees,wiecie co najbardziej kocham w tygodnikach? to, że ten cykl nie jest na poważnie i pozwalam sobie na tabloidowe tytuły.

Jeszcze raz dziękuję dziewczynom za udział w spotkaniu i za to, ze zebrałyśmy razem prawie tysiaka!!!

Jeśli będzie jakieś bardziej spontaniczne spotkanie – powiem o tym na instastories, więc warto mnie teraz zafollować 🙂 – https://www.instagram.com/aniamaluje/

Jeszcze jedno! w Środę 25.07 będzie można mnie spotkać na Środa dzień bloga, gdzie mam wystąpienie. Ktoś wbija?

Bądź na bieżąco! 

  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Przez miesiąc piłam sok z kapusty. Co się stało?
Zablokowali mi instagram i masturbacja karana śmiercią [TYGODNIK]