Wiele rzeczy w życiu myli! Na zdjęciu jestem szczęśliwa, serio. Było ciepło i miło, napoiłam i wygłaskałam pieska, zjadłam coś pysznego.
Często też krzyżuję ręce i nogi, ale nie jestem wtedy „zamknięta” albo „znudzona”, tylko wyrównuję sobie ciśnienie, bo mam niższe a tak czuję się lepiej 😉
I tak samo cudowne insta życie też jest mylące🤭. Ludzie pokazujący swoje sukcesy nie pokazują upadków i nieudanych działań (nie dziwię się, „propaganda sukcesu” bardzo dobrze sprzedaje!). Insta laski trudniące się prostytucją nie pokazują co muszą robić za te torebki,  buty i podróże.
Szczęśliwe mamy „wszystko jest kwestią organizacji” nie pokazują swojej frustracji gdy dziecko zwymiotuje na ostatnie czyste śpioszki.
Ja sama bardzo dbam o to co pokazuję, a czego nie. Nie chodzi o to, że nie jestem prawdziwa (bo jestem), po prostu moje życie to nie Big brother ;)
Wybieram się do Azji solo, więc nie będę wrzucać stories w czasie rzeczywistym. Nie chcę też siedzieć z nosem w telefonie, wolę sobie na godzinkę usiąść w hotelu i dorobić napisy do relacji. Trochę szukam zatem nowej formuły!
Dajcie znać czyje stories najbardziej lubicie, szukam świeżych inspiracji.
Moje aktualne top 3 to:
1. @szafasztywniary - nie potrzebuje 10 kafelków by powiedzieć „sto lat!”, merytorycznie, ze spokojem
2. @kasia_coztymseksem - Kasie śledzę jeszcze od czasów gdy nie opowiadała na insta o seksie i wiem, że bardzo potrzeba kogoś takiego w Polsce!
3. @evrdtrp - uwielbiam merytoryczne i fajne storiski z podróży❤️
Tych osób jest oczywiście dużo więcej, ale takie aktualne top3 stories w które klikam to właśnie te!
Dajcie znać kogo warto oglądać! Od razu mówię - nie lubię dram, ludzi o agresywnym tonie, filtrów „upiększających” ludzi i widoczki, i „smacznej kawusi”😁 Lubię ludzi konkretnych!
Kto wzbogaca Twoje chwile na insta?

#wakacje #podrozemaleiduze #lato #urlop #blogipodroznicze #blogpodrozniczy #travelpassion #relaks #motywacja #travelstagram #wspomnienia #grecja #korfu #kerkira #greece #girlswhotravel #polishtraveller #girlswhoexplore #collectmoments #mytravels #wearetravelgirls #traveljournal #girlslovetravel

Wiele rzeczy w życiu myli!...

Pytacie, czy nie boję się do Azji sama. Jasne, że się boję! Może nie w tym sensie, że jestem przerażona, ale czuję dreszcz niepokoju. Na bank się któregoś dni rozpłaczę, bo coś mi nie wyjdzie😉 na bank a chwilę później będę się z tego śmiała!
Już na starcie robię to źle, bo zamiast spakować się w plecak (potrafię!) jadę z walizką, bo chcę odwiedzić kilka osób i przywieźć im z Polski rzeczy, za którymi tęsknią i których im brak.
Ja w ogóle mam 2 stany (oba w 100% prawdziwe!). W jednym z nich z łatwością poznaję ludzi, jestem otwarta i znajduję nowe przygody, w drugim moje spojrzenie mówi „Idź stąd”. Czasami zadziwia mnie jak szybko potrafię się pomiędzy nimi przełączać! 
Myślę, że będzie fajnie, bardzo potrzebuję takiego czasu dla mnie! Już jaram się na myśl o tym, że będzie mi się w tym wilgotnym powietrzu doskonale oddychać. Na myśl o pysznym jedzonku i porządnych masażach!
Zrezygnowałam na ten moment z Myanmaru i prawdopobnie będzie to Pekin(na chwilę!)- Bangkok-Koh Chang- Bali i na koniec dwa tygodnie w Wietnamie. Zacznę z dołu, ruszę w górę. Znając mnie - zmienię pewnie plan z 10x ;) I spoko, na tym polega zabawa, nie biorę życia już tak bardzo serio, staram się bardziej z niego korzystać, mniej się spinać. Dlatego teraz wskakuję do wanny pełnej piany, zapalam świeczki i pora na totalny relaks🥰

Wyobraź sobie, że problemu w stylu brak urlopu/kasy/towarzystwa/z kim zostawić psa/ nie znam języka nie istnieją. Jest czarodziej, robi plum i ich nie ma🧙🏻‍♂️. Gdzie w tej sytuacji chcesz pojechać? Co robisz, gdy nic cię nie ogranicza?☺️ Daj znać!
#podróże #podróżemałeiduże #wakacje #lato #azja #travelphotography #travelgirl #girlswhotravel #solotravel #langkawi #malaysia #malezja

Pytacie, czy nie boję się...

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Co lepsze? Uber, mytaxi czy taxify? Co się bardziej opłaca?

Od jakiegoś czasu zdarza mi się korzystać z aplikacji mobilnych służących do zamawiania taksówek czy tzw. przewozów prywatnych. Pochodzę z małego miasteczka i uwielbiam chodzić pieszo, ale przeprowadzka do Warszawy zweryfikowała moje poglądy szybko i brutalnie :).
Z powodów zdrowotnych nie mam prawka i rowerów wciąż trochę się boję – pół biedy zasłabnąć idąc, gorzej jest przelecieć przez kierownicę i zaryć twarzą w twardy żużel, jak mi się kiedyś zdarzyło. Głównie więc chodzę i jeżdzę “komuną” ;-).
Ale w telefonie mam 3 apki, z których chętnie korzystam.
Zobacz też: 

Moje ulubione aplikacje – czyli co mam na smartfonie

1. UBER
Uberem jeżdżę zdecydowanie najdłużej, nie pamiętam już kto mnie namówił, ale zrobił dobrą rzecz. Pamiętam początki tej aplikacji w Polsce – wyższy bonus na start, sami polscy kierowcy. Dzisiaj się troszkę pozmieniało, ale generalnie zasada działania jest bardzo prosta.
2. Podpinasz kartę (wystarczy zrobić jej zdjęcie)
3. Zamawiasz samochód ustawiając pinezkę tu gdzie stoisz, lub skąd chcesz być odebrany. Możesz też zamówić ubera na konkretną godzinę i oszacować wcześniej koszt przejazdu oraz czas dotarcia na miejsce.
Uberem jeżdżą osoby prywatne, więc samochody są nieoznakowane. Od niedawna aplikacja oprócz marki i rejestracji pokazuje także kolor auta, więc łatwo jest kierowcę zlokalizować. Na bieżąco śledzimy też jego położenie.
Pewnym utrudnieniem dla niektórych może być mnogość kierowców z Ukrainy i Białorusi, którzy często są kierowcami Ubera w Polsce. Ma to plusy i minusy – ja osobiście lubię sobie z nimi pogawędzić, ale czasami brak znajomości topografii miasta bywa sporą wadą. 
W uberze nie zapłacimy gotówką ani kartą u kierowcy – wszystko odbywa się przez aplikację, nie musisz mieć ze sobą nic oprócz smartfona (co uratowało kiedyś wieczór koleżance, której skradziono torebkę – telefon miała w dłoni). Płatność jest bezpieczna, ale jeśli masz wątpliwości – podrzucę na końcu tekstu mały sprytny patent :).
Jeśli uznasz, że kierowca wiózł cię dłuższą trasą niż podróż tego wymagała – możesz zgłosić reklamację. Po skończonej podróży dostajesz na maila mapkę z trasą którą jechałeś. Raz zdarzyło mi się złożyć reklamację i zwrócono mi nadpłatę. Po kursie kierowca oraz pasażer mogą dać sobie po ocenie, widzimy też jaką notę ma kierowca z którym chcemy jechać. Jeśli nam nie odpowiada – możemy wybrać innego.
Istnieje także trochę droższa opcja Uber Select – lepsze samochody i bardziej doświadczeni kierowcy. Jeśli komuś zależy na komforcie – warto to rozważyć.
Najgorsze doświadczenie: kierowca z Białorusi chciał bym podeszła kilometr dalej bo mu bliżej. Szybko wyjaśniliśmy przez telefon nieporozumienie i podjechał gdzie trzeba.
Najlepsze doświadczenie: 
W Katowicach pod hotel nie przyjechała taksówka, która miała mnie zawieźć rano na lotnisko. Uber uratował mi tyłek, w dodatku miałam kupon więc za kurs z Katowic do Pyrzowic zapłaciłam 56 PLN zamiast 95, czyli stałej stawki w tamtej korpo. Gdybym jechała w kilka osób, z pewnością uber byłby tańszy od busów kursujących na lotnisko.
Malezja – w Kuala Lumpur obowiązywała promocja – kursy do 4km kosztowały 99sek, czyli ciut mniej niż złotówkę. Dłuższe trasy dzieliliśmy na kilka krótszych i zwiedzaliśmy stolicę Malezji za grosze, poznając przy okazji inne miejsca.  Wspaniała przygoda!
Uber od niedawna ma też usługę Ubereats, czyli dowóz jedzenia z restauracji prosto pod Twoje drzwi.
Wpisując kod uberaniamalujeue a w aplikacji uber, zyskujesz 10 PLN na pierwszy przejazd. Wcześniej było 30, potem 25, 20, 15… patrząc na tendencję zniżkową polecam zrobić to TERAZ :).
Po pierwszym przejeździe możesz zapraszać do ubera znajomych i zyskiwać kolejne kody.
Z tym samym kodem otrzymasz 7 zł zniżki na pierwsze zamówienie jedzenia w ubereats
A może chcesz zostać kierowcą ubera? Rejestrując się z mojego linku dostaniesz 100 PLN zł na start. Możesz zostać również dostawcą w ubereats – wystarczy do tego skończone 18 lat oraz rower. Jeździsz kiedy chcesz, np. po szkole.
W uberze piękne jest to, że osoby prywatne mogą sobie dorabiać pracując kiedy chcą. 
Miasta w których działa Uber w Polsce:

Krakówa, Trójmiasto, Poznań, Wrocław, Łódź i Katowice wraz z okolicami

Uwaga na tzw. ceny dynamiczne!
Gdy zainteresowanie kursami jest większe, ceny za przejazdy wzrastają. Aplikacja informuje cię o aktualnym mnożniku, np. 1.3x. Dzieje się tak w przypadku dużych imprez w mieście.
2. Mytaxi
Druga z najczęściej wybieranych przeze mnie aplikacji. Ceny z reguły są wyższe niż w uberze, ale też jedziemy licencjonowaną taksówką z doświadczonym kierowcą. Mytaxi zachowało wszystkie zalety taksówek, kastrując je bezlitośnie z wad – mamy kalkulator kursu, widzimy trasę oraz monitorujemy położenie kierowcy. Mechanizm oceniania jakości usługi wymusza na kierowcach lepsze zachowanie.
W mytaxi płacę przez paypal – raz na jakiś czas przelewam tam sobie awaryjne 100 zł na nagłe okazje.
Aplikacja ratowała mi tyłek w wielu momentach, np. gdy nie zdążyłam na nocny autobus a kolejny miałam za 30 minut.  Mytaxi działa też świetnie za granicą – przejazd do parku Guell dla 4 osób był tańszy niż bilety na metro i autobus, które były nam potrzebne, no i czas podróży wyniósł 15 a nie 40 minut.
Spokojnie można płacić też kartą lub nawet gotówką. Płacąc przez aplikację mamy dostęp do całej rzeszy promocji. Niedawno było 50% rabatu na kursy do i z dworców oraz lotnisk, obecnie za co drugi kurs otrzymujemy bonus w wysokości 25 zł (czyli raczej mamy go gratis). Możemy też zostawić kierowcy napiwek.
Od niedawna wprowadzono także mytaxi match – wychodzisz z imprezy w centrum i zamawiasz taksówkę na Ochotę – jeśli ktoś jedzie w tym samym kierunku, aplikacja może zaproponować wspólny przejazd i podzielić koszt proporcjonalnie do trasy. Świetna sprawa!
Rejestrując się w mytaxi koniecznie podaj mój kod anna.kes – otrzymasz aż 50 PLN na pierwszy przejazd.
Najgorsze doświadczenia
kierowca rozmawiał o polityce
Najlepsze doświadczenia:
Przejazd w Barcelonie na lotnisko – nie musiałam stresować się nieznajomością hiszpańskiego a dzielony na 4 osoby był bajecznie tani
Niedawno kierowca zwrócił mi zostawiony w aucie telefon, raz dostałam od jednego kierowcy płytę z jego muzyką, ale ponieważ nie mam na czym jej odtworzyć – zarzucę Wam linkiem do strony tego pana 🙂
3. Taxify – 
Nowość na warszawskim rynku, z tego co się orientuję.
Również są to przewozy prywatne. Apka podobna do poprzednich, bardzo intuicyjna. To co wyróżnia Taxify, to bardzo, bardzo niskie ceny.  Ciekawe jak długo utrzyma się ta sytuacja :). Płacimy kartą, odbyłam ledwie kila kursów i zawsze byłam zadowolona, więc wiele powiedzieć nie mogę. Cena za przejazd z dworca centralnego do mojego ukochanego Sound Garden Hotel to 13 zł, w mytaxi już 27 zł.
Dlatego warto rozważnie korzystać z promocji – szkoda marnować kod na 50 zł do mytaxi, jeśli można użyć za dyszkę do taxify i jechać do hotelu za 3 zł, co wynosi mniej niż bilet normalny na tej trasie 🙂 Nie mówiąc o sytuacji, gdy koszt przejazdu dzielisz na kilka osób.
Z kodem JEVJR otrzymujesz dyszkę na start.
Zatem w tym tekście dałam Ci już 70 zł 😀 Fajna jestem, co? 🙂 A i jeszcze siódemkę na jedzenie – czyli razem 77 zł 🙂
No chyba, że chcesz zostać kierowcą – wtedy 177 😉
STOP!
Obiecałam też informację dla tych, co boją się kartą. Już tłumaczę! A tak na poważnie – to gest “Patka, nie rób mi już zdjęć, proszę!” :).
Ja w tym celu po prostu założyłam osobne konto z osobną kartą. Mam na niej “drobne”. Idealne na niespodziewane zakupy czy przejazdy. Przelewam sobie na nie pieniądze na jedzenie oraz tzw. życie.
Konto bez żadnych opłat w chwili obecnej oferuje np. Millenium (konto 360) (klik) a jeśli jesteś młody możesz otworzyć konto w mbanku i za korzystanie z karty zgarnąć dwa razy po 55 zł bonusu od banku (klik).
Ej, Ania, przestań, dajesz mi kolejne 110 zł? 😀
77+110=187 jak na razie.
Okej, ale po co mi te wszystkie ubery? Jestem zadowolony z komunikacji w swoim mieście.
Ja generalnie też!
Ale czy kiedykolwiek zdarzyło ci się:
– Wracać do domu później, niż zakładał plan. Np. o 3 w nocy w stanie lekko wskazującym? 
– Zostać na przedłużającym się spotkaniu, chociaż zaraz masz kolejne? 
– Szukać 10 minut miejsca parkingowego?
– Utknąć zimą na przystanku w środku niczego, bo komunikacja jest sparaliżowana a masz dzisiaj egzamin?
– Poczuć się słabo i chcieć jak najszybciej znaleźć się w domu?
– Zaspać
W tych wszystkich sytuacjach warto mieć na telefonie każdą z aplikacji i w razie potrzeby wybrać opcję najszybszą/najtańszą/najbardziej komfortową. Nie musisz korzystać, ale warto mieć na telefonie, bo nie będzie czasu na rejestrację i podpinanie karty gdy twój polski bus nie przyjedzie na czas i musisz znaleźć się w ciągu kilku minut na pkp by złapać pociąg.
Po prostu zarejestruj się teraz, bonusy też nie będą działać wiecznie :).
No chyba, że masz w dupie moje 187 zł 😀
Alternatywy!
W Warszawie całkiem sprawnie działa system rowerów miejskich Veturilo – rowerem nierzadko jest szybciej niż autobusem czy tramwajem, a stacje usiane są całkiem gęsto. Nie musisz posiadać roweru, wystarczy zarejestorwać się w aplikacji, czego jeszcze nie zrobiłam, korzystając z Veturilo zawrotne 3 razy i to zawsze z kimś, kto apkę miał.
W końcu się poprawię, chociaż aura mnie nie zachęca :).
Traficar – auto na minuty. Wypożyczasz auto i jedziesz nim ile chcesz i dokąd chcesz, za co pobierana jest bardzo uczciwa opłata. Nie musisz posiadać samochodu, by móc z niego korzystać. Tej idei będę bardzo mocno kibicować, ponieważ jestem ogromną fanką kupowania dostępu, bez konieczności posiadania czegoś na własność.
Auto generuje mnóstwo kosztów – ubezpieczenia, przeglądy, naprawy, paliwo, wymiana oleju i masy innych rzeczy. Jeśli ktoś korzysta sporadycznie – traficar będzie dobrą alternatywą.
Z idą kupowania dostępu zamiast posiadania spotkałam się po raz pierwszy w tej książce (klik) i bardzo mnie zauroczyła.
Nie chodzi o to, by wszędzie szukać promocji i na nie polować, ale jeśli same do nas przychodzą – żal nie skorzystać.
sukienka maxi w kwiaty stylizacja
Sukienka ze zdjęcia maxi w kwiaty – Romwe (klik) beżowa ramoneska – Shein (klik), torebka – Moschino (klik
A jeśli lubisz takie promocje… mam dla Ciebie też 100 pln na pierwszy nocleg przez Airbnb 
Tak, w tym tekście jak na tacy położyłam przed Tobą piękne i pachnące 362 zł… lub 462 zł jeśli chcesz zostać kierowcą 😉
Więcej takich promocji znajdziesz w tekście-kobyle
Pamiętaj proszę o innych – to promocje są dla Ciebie, nie ty dla promocji.
Jeśli mogę cię do czegoś zachęcić – zainstaluj sobie te apki już teraz. Masz czas na przeczytanie tego tekstu, to i na 3 minuty konfiguracji go znajdziesz. Nigdy nie wiesz, kiedy możliwość skorzystania z ubera okaże się zbawieniem 🙂
Do tekstu zainspirowała mnie Natalia z Blondhaircare, która niedawno musiała szybko dostać się z jednego miejsca na drugie a nie miała zainstalowanej apki…
Tak, wiem, mam literówkę w tytule!🙈
Spryciarze mają lepiej, więc dajcie mi znać co sądzicie o takich wskazówkach. Chciałabym pisać bloga, który ułatwia innym życie. Jeśli zalajkujesz lub udostępnisz – sprawiasz mi wielką przyjemność 




Bądź na bieżąco! 

  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 


Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Popsułam włosy i wcielam plan naprawczy jesień 2017
Co lepsze? Uber, mytaxi czy taxify?  Co się bardziej opłaca?