- Chcesz spróbować?
- Jasne!
Wolę czegoś spróbować z myślą, że najwyżej mi się nie spodoba, niż nie spróbować i żałować. W Malezji nadarzyła się okazja do sadzenia ryżu🌾 fajna przygoda! (Do momentu, aż coś dziwnego przepełzło po mojej stopie😅) A teraz siedzę i czytam wszystko o tym, jak ogarnąć przesiadkę w Chinach! Lecę w lutym do Wietnamu (znaczy loty mam do Bangkoku, ale resztę jakoś ogarnę!) i polowałam na sensowną przesiadkę aby zobaczyć #Pekin ♥️ marzyło mi się Zakazane miasto, ale teraz napaliłam się na Wielki Mur Chiński. Będę mieć 16h (gdzie same formalności wizowe to podobno 2-3h😱) i będę zupełnie sama, ale na samą myśl szczerzę się jak szalona 😁 co może pójść nie tak? Wszystko! Mogę nie dostać wizy, może oszukać mnie kierowca, przechowalnia bagażu może nie być czynna, mogę nie zdążyć na przesiadkę do Bangkoku... YOLO! Przeczytałam już cały internet, ale zapytam też tutaj - czy jest wśród Was ktoś, kto przebiegł przez Pekin podczas tej szalonej przesiadki?
Mam ochotę na trudne ustawienia tej gry i zrobić trasę nie z wynajętym kierowcą, ale pociągami i autobusami. No risk no fun!

W ogóle chciałabym, aby ta podróż była trochę inna i wypchnęła mnie mocniej ze strefy komfortu. Nie będę rezerwować noclegów z wyprzedzeniem, chcę przemieszczać się bardziej jak lokals, nie planować za dużo i dać się ponieść chwili. Będzie fajnie!🙃 #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #Azja #Chiny #Malezja #bejing #travelgirl #adventure #discoverunder50k #girlswhotravel #malaysia #china #riceplanting

- Chcesz spróbować? - Jasne!...

Wstałam dzisiaj o 11:05. To oznacza, że sąsiedzi musieli mnie nienawidzić, bo mam zawsze taki ostateczny jak „final Call” na lotnisku budzik ustawiony na 10:30 w razie gdyby nic wcześniej mnie nie obudziło. Wyje jak syrena alarmowa! Nie słyszałam go!

Zawsze śpię jak zabita, gdy odreagowuję emocje. Próbuję od kilku dni pomóc z czymś bliskiej osobie i bardzo wyczerpuje mnie to emocjonalnie. 
Tak samo mocno jak dzisiaj, spałam kiedyś  po urodzinach Agi, mojej dobrej koleżanki. Lubię myśleć, że to wino, ale jestem niemal pewna, że to oglądanie „Leaving Neverland” sprawiło, że dziewczyny nie mogły mnie dobudzić.
(Polecam się na imprezy, oglądanie dokumentu o pedofilii, świetna zabawa tylko ze mną!). Jestem osobą, której ludzie zwierzają się z różnych okropnych rzeczy, które kiedyś ich spotkały na zasadzie „jesteś pierwszą osobą, której o tym mówię”. Czytam wszystko o przemocy wobec dzieci, bo moim największym strachem gdy z nimi pracowałam był strach o to, że kiedyś jakieś dziecko wybierze mnie na jedyną osobę której powie, że jest bite albo dręczone w inny sposób, a ja nie będę potrafiła skutecznie zareagować. Albo postąpię zgodnie z procedurami i w tym czasie stanie się coś najgorszego.

Moim największym strachem w życiu jest to, że nie będę potrafiła pomóc komuś, kogo kocham. Towarzyszy mi to od momentu, gdy jako ośmiolatka obserwowałam umierającego na raka dziadka. Czułam bezsilność i to jest najgorsze uczucie jakie potrafię sobie wyobrazić. 
Jeśli go nie rozumiesz, obejrzyj „Nocturnal animals”, film w którym niemal czułam ból głównego bohatera.

Właśnie przez sen wymyśliłam rozwiązanie sytuacji, która mnie dręczyła. Dawno nie czułam takiej ulgi! Nie umiem jej opisać, pragnę się tym podzielić!

Mam ochotę mówić ludziom wszystkie te miłe rzeczy, które o nich myślę, ale jakoś zawsze zostały niewypowiedzianymi myślami. 
A ciebie zapytam tak bardzo szczerze, nie na tym poziomie, na którym odpowiadamy „pająki”, tylko głębiej - czego najbardziej w życiu się boisz? 
#szczerze_pisząc #myśli #aniamaluje #grudzień #dzieciństwo

Wstałam dzisiaj o 11:05. To...

Tak jakoś wyszło, że co roku odwiedzam #Włochy i #Lwów🥰 
Dzisiaj omal nie kliknęłam biletów do Bari (po 139 zł w dwie strony👍🏻), bo ogromnie tęsknię za tą pizzą🍕Mamma mia! 6€ za set #pizza+#piwo, 10€ jeśli dochodzi mnóstwo talerzyków z przystawkami. No i jeszcze na koniec shot #limoncello.
I kusiła ta teleportacja, do kraju uśmiechniętych ludzi! Śpiewających podczas pracy, gotujących obłędnie dobrze i mających tak melodyjną mowę, że chcesz każdemu mówić: Ciao!👋🏻 Już widziałam, jak chodzę sobie w lekkiej jesiennej kurtce i sukience maxi po włoskich uliczkach i raz na jakiś czas sięgam po przekąskę za 2€, absolutnie niczego więcej nie potrzebując do szczęścia🥰Kiedyś poparzyłam sobie taką język, tak bardzo nie mogłam się jej doczekać! 
I chociaż „mam ochotę na pizzę, polecę do Włoch” wydaje się tekstem rzucanym raczej przez bogaczy, to zapewniam - wcale tak nie jest! Włoski #citybreak bywa tańszy niż weekend w Polsce.

Tym razem odpuściłam, zapał mi minął w momencie, gdy upiekły mi się pomidory i na nich rozlała mi się pyszna #burrata. Ale może komuś ten pomysł umili grudzień? 
Psst, po wpisaniu w Google „aniamaluje+Bari” wyskoczy fajny plan mojego wyjazdu z 2017 ;)
Psst 2! W przypiętych relacjach kod na stówkę na nocleg via Airbnb ;) ⭐️⭐️⭐️Gdybyś mógł, mogła, teleportować się teraz w dowolne miejsce na całej planecie, które byś wybrał/a? ;) #

#podróże #girlswithgluten #pizza🍕 #pizzalovers #italia #bari #włochy #podróżemałeiduże #girlswhotravel #aniamaluje

Tak jakoś wyszło, że co...

Poznałam ostatnio super sposób na produktywność! Nie pamiętam kiedy z takim zapałem realizowałam swoje zadania😀. @magdalena_komsta zdradziła mi super sposób na motywację - jeśli nie zrobię tego, co sobie założyłam, będę musiała wpłacić jakąś kwotę na organizację będąca światopoglądowo na przeciwnym biegunie co ja. Np. Ordo  Iuris.
Działa jak złoto! Nawet jak mi się nie chceeee to myślę sobie - o nie, muszę to zrobić, nie dam sobie psychicznie rady z myślą, że ich wspieram! 
Dodatkowo kupiłam sobie nagrodę w postaci biletów do Azji. Myśl o cudownym, wilgotnym powietrzu napawa mnie takim optymizmem, że aż chce się pracować!

Także jeśli masz problem z pisaniem magisterki albo czymś w tym stylu - pomyśl o metodzie Magdy, jest doskonale skuteczna!

#podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #travelgirl #czerwonasukienka #szczerze_pisząc #motywacja #reddress #palmy #karaiby #gwadelupa

Poznałam ostatnio super sposób na...

W gimnazjum rodzice nie kupili koledze zeszytu ćwiczeń, więc skserował kilka stron, by odrobić zadanie domowe. Ku mojemu zdziwieniu dostał jedynkę za „nieprzygotowanie do lekcji”. Miał zadanie!!! Nie lubiliśmy się wtedy, chyba pierwszego dnia nazwał mnie kujonem i deską, ale tak wkurzyła mnie postawa nauczycielki, że zaczęłam się z nią wykłócać o to, czy jest normalna i kolegi bronić. Odrobił to durne zadanie! Nie było jego winą, że rodzice nie zapewnili mu podstaw, a chodziłam do klasy z uczniami z okolic mocno „defaworyzowanych”, jak to się ładnie nazywa. Miałam lipę u tej nauczycielki, ale nie żałuję!

Uwielbiam tworzyć materiały o prawach ucznia. Szczególnie w takich małych mieścinach jak moje (nauczyciele są często radnymi!) władza bywa nadużywana. 
Dlatego za każdym razem, gdy pisze do mnie uczeń z prośbą o pomoc w jakiejś sytuacji, czuję się jak na tym zdjęciu z Salerno pod Neapolem!

Uwielbiam to, że nie dają się zbyć. Że pytają o to, co w statucie szkoły.
Czy statut może być niezgodny z prawem oświatowym. Gdzie zgłosić takiego nauczyciela i jak się bronić. 
Nikt nie zwraca się do mnie w wiadomościach z takim szacunkiem jak uczniowie! Podczas gdy dorosłym zdarza się napisać coś w stylu „siema, widzę ze dużo podróżujesz, znajdziesz mi loty i noclegi do 2500 do Tajlandii? odp dzisiaj”, uczniowie piszą „obejrzałam pani filmy, przeczytałam statut szkoły, ale wciąż nie wiem. Byłoby mi bardzo miło, gdyby pani podpowiedziała, ale zrozumiem jeśli nie znajdzie pani czasu”

Eksperci gadają O młodzieży, ale nie Z młodzieżą. Słabe! Ja uwielbiam tych pyskatych, tych walczących o swoje. Widzę w nich cząstkę siebie.
Proszę, nie zgubcie tego! Tego podejścia, że jak nie drzwiami, to oknem. Poczucia sprawczości i woli walki. To jest super cenne i ja Was za to uwielbiam. To są cechy ludzi, którzy sobie w życiu DADZĄ RADĘ! Wiem, że macie przez to przechlapane, ale ja jestem z Was na maksa dumna! Nie jestem w stanie odpowiedzieć na każda wiadomość (dlatego nagrywam filmy dla wielu), ale każda ogromnie mnie cieszy. 
A jak bronicie rodzeństwa czy słabszych kolegów to już w ogóle szacun MAX!!! Błagam, nie zgubcie tego. Bądźcie asertywni♥️
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże

W gimnazjum rodzice nie kupili...

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy, fani masowo wysyłali mu maszynki do golenia, bo nie mogli tego zaakceptować. Z całym szacunkiem - kiepscy fani! Jak kogoś kochasz i szanujesz, to pozwalasz mu się rozwijać, zmieniać, być sobą. Całe szczęście, że to nie był typek, który robi coś by się przypodobać innym! Moje automatyczne skojarzenie to biała koszulka „żonobijka”, jeansy i ten wąs. Opcjonalnie - żółta kurtka. Iconic!

Dzisiaj, tylko 28 lat temu umarł Freddie Mercury, ale nie legenda. Powiedzieć, że uwielbiam gościa to mało. Jego portret to jedyny święty obrazek jaki mam w domu. Towarzyszył mi w wielu momentach życia. To „Don’t stop me now” (i’m having such a good time, I’m having a ball) lądowało na moich słuchawkach gdy koleżanki z roku prześcigały się w licytacji jak bardzo która nie umie na egzamin, a ja nie chciałam tego słuchać i przejmować ich nastroju. Podniosłe momenty? „we are the champions”. Sytuacja, w której pomogli mi przyjaciele? „Friends will be friends”. Nawet tak sobie ustaliłam kiedyś playlistę dk biegania, żeby w momencie kryzysu słyszeć walkę podmiotu lirycznego w „Bohemian Rhapsody”. Serio! 
Robiąc kiedyś  to zdjęcie miałam super dzień. Czułam się świetnie, wcześniej wszystko mi fajnie powychodziło, czułam się na maksa odprężona i zrelaksowana i dokładnie pamiętam, że krzątałam się po mieszkaniu nucąc „It’s a kind of magic”.
Dzięki Freddie za wszystko, co wniosłeś do mojego życia!
#freddiemercury #rocznica #aniamaluje #blogerka #relaks #chill #monstera #niedziela #rocznica

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy,...

Masz piosenkę, która wywołuje na Twoim ciele ciary? Ale takie serio? U mnie to jest „Walking in Memphis” w wykonaniu Cher. Nigdy nie byłam w Memphis, ale słyszę jej głos jak to śpiewa, gdy widzę to randomowe zdjęcie z Sycylii. 
Gdybym miała wybrać ulubiony kobiecy głos - Cher wygrała wszystko. Z męskich do tego stanu doprowadza mnie Freddie Mercury.

Czeka mnie jutro kilka godzin w pociągu, podsyłajcie swoje tytuły piosenek wywołujących dreszcze, bo robię sobie taką „power playlistę” - zamierzam w tym pociągu napisać coś dłuższego i potrzebuję nowych bodźców!

Więc... czyj głos wywołuje w Tobie dreszcze? Poproszę tytuły!
#podróże #podróżemałeiduże #sycylia #sicily #katania #aniapodróżuje #wakacje #blogerka #włochy #italia #italy🇮🇹 #italy

Masz piosenkę, która wywołuje na...

Dzisiaj świętujemy 30 lat od podpisania Konwencji o Prawach Dziecka. UNICEF zaprosił mnie, żebym o tym opowiedziała. To się może wydawać dzisiaj takie oczywiste, że dzieci mają prawa, ale nad ich ustaleniem przywódcy państw debatowali całą dekadę! To dzięki temu dzisiaj żadne dziecko nie może być skazane na dożywocie (bez możliwości zwolnienia wcześniej) ani na karę śmierci. Wcześniej mogło.
Jestem pedagożką, terapeutką, tą od „dzieci z trudnościami”. Jednak najbardziej trudni są w tym wszyscy dorośli. 
Zapominający, że dzieci nie są ich własnością, tylko ludźmi.
Dlatego założyłam kanał, na którym opowiadam uczniom o ich prawach. Jestem przerażona jak  często są łamane i z jaką lekkością dorosłym to przychodzi. Chciałabym żyć w świecie, w którym prawa dzieci są oczywistością i nie mam o czym nagrywać, bo nikt z tym nie dyskutuje.
Zostawiam Wam Korczaka pod rozwagę 👍🏻 „Bo dorosłemu nikt nie powie: ‘Wynoś się’, a dziecku często się tak mówi. Zawsze jak dorosły się krząta, to dziecko się plącze, dorosły żartuje, a dziecko błaznuje, dorosły płacze, a dziecko się maże i beczy, dorosły jest ruchliwy, dziecko wiercipięta, dorosły smutny, a dziecko skrzywione, dorosły roztargniony, dziecko gawron, fujara. Dorosły się zamyślił, dziecko zagapiło. Dorosły robi coś powoli,
a dziecko się guzdrze. Niby żartobliwy język, a przecież niedelikatny. Pędrak, brzdąc, malec, rak – nawet kiedy się nie gniewają, kiedy chcą być dobrzy. Trudno, przyzwyczailiśmy się, ale czasem przykro i gniewa takie lekceważenie.” Trudne pytanie - masz poczucie, że twoje prawa w dzieciństwie były szanowane? Mi dobierano notorycznie prawo do odpoczynku - od „dzwonek jest dla nauczyciela” po zadania na ferie.  #world'schildren'sday #dlakażdegodziecka #dzieńprawdziecka #unicefpolska

Dzisiaj świętujemy 30 lat od...

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie odpuściłaś? Sama sobie.

Zastanawiałam się czemu podróż do Odessy była najfajniejszą tego roku. Odpaliłam macbooka raz, by nas odprawić. Nie zrobiłam zdjęć z myślą o blogu, nawet nie miałam jakiegoś tam poczucia, że coś muszę zobaczyć. Jednego dnia wykupiliśmy sobie takie wielkie łóżko z baldachimem i dogorywaliśmy na kacu na plaży, bez  poczucia, że szkoda jednego z ledwie czterech dni. Nie szkoda!

Nie jestem wielką fanką alkoholu, ale rzadko mam poczucie, że mogę. Ostatni raz jak byłam na shotach w pijalni wódki z rok temu, to podeszła do mnie czytelniczka, powiedzieć że lubi mojego bloga. Cały następny dzień zastanawiałam się o czym ja wcześniej pijana rozmawiałam. Nie jestem jakąś rozpoznawalną osobą, ale miałam kilka takich sytuacji i nie do końca potrafię przez nie wyluzować🙈
Odessa była cudowna, bo wyluzowałam. bo nie było spiny w związku z niczym. Mieliśmy korzystać z ekscytującego życia nocnego, ale chyba zaszkodziły nam rapany? Spoko, pijąc gorący rumianek śpiewaliśmy utwory Cher huśtając się na hamaku i huśtawce  w mieszkaniu.
Zero spiny!

Teraz zrobiłam wielki krok, bo ograniczyłam instagrama i pozbyłam się poczucia, że muszę odpowiadać na komentarze i wiadomości. Ogromnie dziękuję Wam za zaufanie jakim mnie obdarzacie, ale z problemami osobistymi i rodzinnymi i życiowymi zapraszam na grupę na fejsie albo (to lepiej!) na terapię. Ja po pierwsze nie jestem właściwą osobą, po drugie - nie czuję się spoko będąc obciążana waszymi przykrymi historiami. 
Wcześniej miałam poczucie winy, że powinnam być bardziej empatyczna, ale kurczę - jestem! Chcę zostawić tę część siebie dla przyjaciół i bliskich, bo każda taka wiadomość wysysa energię ze mnie.
Poczułam ulgę, odpuściłam sobie samej, bo jeszcze nikt na moje „nie” się nie obraził. Szanujecie moje granice, jesteście super ♥️
Jestem niemal pewna, że też robisz coś, czego wcale nie musisz i świat się nie zawali jak przestaniesz i sama sobie odpuścisz. Tak, sama sobie!
Padłaś? Poleż, nie poprawiaj korony i nie zasuwaj dalej.
#szczerze_pisząc #aniamaluje #wakacje #odessa #podróże #podróżemałeiduże #throwback

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie...

O tym, że wymyśliłam sobie zabrać @pranamat_polska do Gruzji i zrobić tam piękne zdjęcia w górach - wiecie. Że mimo przygotowania się do wyboru terminu trafiły nam się dwa dni srogiej kaukaskiej zimy i ze zdjęć nici - też wiecie. Czasami tak bywa! Zero stresu. 
Gdy muszę, to potrafię spakować się w podręczny, ale w zasadzie to opcja tych zdjęć sprawiła, że @pranamat_polska zasponsorowało mi bagaż rejestrowany😉. Mata przydała się po przemierzaniu kraju bardzo ciasnymi busikami, po których moje plecy były jeszcze bardziej spięte niż zawsze (tak, to możliwe🤪). Na fizjoterapii jestem co 2-3 tygodnie, na macie mogę leżeć codziennie i staram się to robić. Albo podkładać sobie poduszkę do akupresury pod kark. Wiecie, bo i tak często widać je gdzieś w tle moich stories, po prostu kocham to kolczaste cudo całym sercem i tak - to boli (jakby zaśpiewał Freddie - pain is so close to pleasure), ale ulga potem... nowe plecy. Staram się pamiętać o ruchu i gimnastyce ale jak mam wenę, to potrafię siedzieć przed komputerem od rana do 15-tej i dopiero po zerknięciu na zegarek zorientować się, że wypiłam tylko jedną herbatę, nic nie zjadłam, nie byłam nawet siku, co tu mówić o rozciąganiu😏🙈 Jeśli tak jak ja, nie jesteście idealni i dużo siedzicie - na hasło aniamaluje jest 30% na zestaw mata+poduszka albo 20% na pojedynczy element.
Jutro dowiem się do kiedy! Szczegółowy opis wrażeń ze stosowania tej maty jest na blogu - ja nie umiem już bez niej żyć! Serio, miłość! (Kiedyś nie dodałabym zdjęcia dokumentującego ciążę spożywczą z jaką chodziłam po Gruzji, ale to jedzenie było tego warte!) #zpoleceniaaniamaluje #pranamatpolska #pranamateco #pranamat #mójpranamat #mata #relaks #batumi #gruzja #współpraca #podróże #podróżemałeiduże

O tym, że wymyśliłam sobie...

Co lepsze? Uber, mytaxi czy taxify? Co się bardziej opłaca?

Od jakiegoś czasu zdarza mi się korzystać z aplikacji mobilnych służących do zamawiania taksówek czy tzw. przewozów prywatnych. Pochodzę z małego miasteczka i uwielbiam chodzić pieszo, ale przeprowadzka do Warszawy zweryfikowała moje poglądy szybko i brutalnie :).
Z powodów zdrowotnych nie mam prawka i rowerów wciąż trochę się boję – pół biedy zasłabnąć idąc, gorzej jest przelecieć przez kierownicę i zaryć twarzą w twardy żużel, jak mi się kiedyś zdarzyło. Głównie więc chodzę i jeżdzę “komuną” ;-).
Ale w telefonie mam 3 apki, z których chętnie korzystam.
Zobacz też: 

Moje ulubione aplikacje – czyli co mam na smartfonie

1. UBER
Uberem jeżdżę zdecydowanie najdłużej, nie pamiętam już kto mnie namówił, ale zrobił dobrą rzecz. Pamiętam początki tej aplikacji w Polsce – wyższy bonus na start, sami polscy kierowcy. Dzisiaj się troszkę pozmieniało, ale generalnie zasada działania jest bardzo prosta.
2. Podpinasz kartę (wystarczy zrobić jej zdjęcie)
3. Zamawiasz samochód ustawiając pinezkę tu gdzie stoisz, lub skąd chcesz być odebrany. Możesz też zamówić ubera na konkretną godzinę i oszacować wcześniej koszt przejazdu oraz czas dotarcia na miejsce.
Uberem jeżdżą osoby prywatne, więc samochody są nieoznakowane. Od niedawna aplikacja oprócz marki i rejestracji pokazuje także kolor auta, więc łatwo jest kierowcę zlokalizować. Na bieżąco śledzimy też jego położenie.
Pewnym utrudnieniem dla niektórych może być mnogość kierowców z Ukrainy i Białorusi, którzy często są kierowcami Ubera w Polsce. Ma to plusy i minusy – ja osobiście lubię sobie z nimi pogawędzić, ale czasami brak znajomości topografii miasta bywa sporą wadą. 
W uberze nie zapłacimy gotówką ani kartą u kierowcy – wszystko odbywa się przez aplikację, nie musisz mieć ze sobą nic oprócz smartfona (co uratowało kiedyś wieczór koleżance, której skradziono torebkę – telefon miała w dłoni). Płatność jest bezpieczna, ale jeśli masz wątpliwości – podrzucę na końcu tekstu mały sprytny patent :).
Jeśli uznasz, że kierowca wiózł cię dłuższą trasą niż podróż tego wymagała – możesz zgłosić reklamację. Po skończonej podróży dostajesz na maila mapkę z trasą którą jechałeś. Raz zdarzyło mi się złożyć reklamację i zwrócono mi nadpłatę. Po kursie kierowca oraz pasażer mogą dać sobie po ocenie, widzimy też jaką notę ma kierowca z którym chcemy jechać. Jeśli nam nie odpowiada – możemy wybrać innego.
Istnieje także trochę droższa opcja Uber Select – lepsze samochody i bardziej doświadczeni kierowcy. Jeśli komuś zależy na komforcie – warto to rozważyć.
Najgorsze doświadczenie: kierowca z Białorusi chciał bym podeszła kilometr dalej bo mu bliżej. Szybko wyjaśniliśmy przez telefon nieporozumienie i podjechał gdzie trzeba.
Najlepsze doświadczenie: 
W Katowicach pod hotel nie przyjechała taksówka, która miała mnie zawieźć rano na lotnisko. Uber uratował mi tyłek, w dodatku miałam kupon więc za kurs z Katowic do Pyrzowic zapłaciłam 56 PLN zamiast 95, czyli stałej stawki w tamtej korpo. Gdybym jechała w kilka osób, z pewnością uber byłby tańszy od busów kursujących na lotnisko.
Malezja – w Kuala Lumpur obowiązywała promocja – kursy do 4km kosztowały 99sek, czyli ciut mniej niż złotówkę. Dłuższe trasy dzieliliśmy na kilka krótszych i zwiedzaliśmy stolicę Malezji za grosze, poznając przy okazji inne miejsca.  Wspaniała przygoda!
Uber od niedawna ma też usługę Ubereats, czyli dowóz jedzenia z restauracji prosto pod Twoje drzwi.
Wpisując kod uberaniamalujeue a w aplikacji uber, zyskujesz 10 PLN na pierwszy przejazd. Wcześniej było 30, potem 25, 20, 15… patrząc na tendencję zniżkową polecam zrobić to TERAZ :).
Po pierwszym przejeździe możesz zapraszać do ubera znajomych i zyskiwać kolejne kody.
Z tym samym kodem otrzymasz 7 zł zniżki na pierwsze zamówienie jedzenia w ubereats
A może chcesz zostać kierowcą ubera? Rejestrując się z mojego linku dostaniesz 100 PLN zł na start. Możesz zostać również dostawcą w ubereats – wystarczy do tego skończone 18 lat oraz rower. Jeździsz kiedy chcesz, np. po szkole.
W uberze piękne jest to, że osoby prywatne mogą sobie dorabiać pracując kiedy chcą. 
Miasta w których działa Uber w Polsce:

Krakówa, Trójmiasto, Poznań, Wrocław, Łódź i Katowice wraz z okolicami

Uwaga na tzw. ceny dynamiczne!
Gdy zainteresowanie kursami jest większe, ceny za przejazdy wzrastają. Aplikacja informuje cię o aktualnym mnożniku, np. 1.3x. Dzieje się tak w przypadku dużych imprez w mieście.
2. Mytaxi
Druga z najczęściej wybieranych przeze mnie aplikacji. Ceny z reguły są wyższe niż w uberze, ale też jedziemy licencjonowaną taksówką z doświadczonym kierowcą. Mytaxi zachowało wszystkie zalety taksówek, kastrując je bezlitośnie z wad – mamy kalkulator kursu, widzimy trasę oraz monitorujemy położenie kierowcy. Mechanizm oceniania jakości usługi wymusza na kierowcach lepsze zachowanie.
W mytaxi płacę przez paypal – raz na jakiś czas przelewam tam sobie awaryjne 100 zł na nagłe okazje.
Aplikacja ratowała mi tyłek w wielu momentach, np. gdy nie zdążyłam na nocny autobus a kolejny miałam za 30 minut.  Mytaxi działa też świetnie za granicą – przejazd do parku Guell dla 4 osób był tańszy niż bilety na metro i autobus, które były nam potrzebne, no i czas podróży wyniósł 15 a nie 40 minut.
Spokojnie można płacić też kartą lub nawet gotówką. Płacąc przez aplikację mamy dostęp do całej rzeszy promocji. Niedawno było 50% rabatu na kursy do i z dworców oraz lotnisk, obecnie za co drugi kurs otrzymujemy bonus w wysokości 25 zł (czyli raczej mamy go gratis). Możemy też zostawić kierowcy napiwek.
Od niedawna wprowadzono także mytaxi match – wychodzisz z imprezy w centrum i zamawiasz taksówkę na Ochotę – jeśli ktoś jedzie w tym samym kierunku, aplikacja może zaproponować wspólny przejazd i podzielić koszt proporcjonalnie do trasy. Świetna sprawa!
Rejestrując się w mytaxi koniecznie podaj mój kod anna.kes – otrzymasz aż 50 PLN na pierwszy przejazd.
Najgorsze doświadczenia
kierowca rozmawiał o polityce
Najlepsze doświadczenia:
Przejazd w Barcelonie na lotnisko – nie musiałam stresować się nieznajomością hiszpańskiego a dzielony na 4 osoby był bajecznie tani
Niedawno kierowca zwrócił mi zostawiony w aucie telefon, raz dostałam od jednego kierowcy płytę z jego muzyką, ale ponieważ nie mam na czym jej odtworzyć – zarzucę Wam linkiem do strony tego pana 🙂
3. Taxify – 
Nowość na warszawskim rynku, z tego co się orientuję.
Również są to przewozy prywatne. Apka podobna do poprzednich, bardzo intuicyjna. To co wyróżnia Taxify, to bardzo, bardzo niskie ceny.  Ciekawe jak długo utrzyma się ta sytuacja :). Płacimy kartą, odbyłam ledwie kila kursów i zawsze byłam zadowolona, więc wiele powiedzieć nie mogę. Cena za przejazd z dworca centralnego do mojego ukochanego Sound Garden Hotel to 13 zł, w mytaxi już 27 zł.
Dlatego warto rozważnie korzystać z promocji – szkoda marnować kod na 50 zł do mytaxi, jeśli można użyć za dyszkę do taxify i jechać do hotelu za 3 zł, co wynosi mniej niż bilet normalny na tej trasie 🙂 Nie mówiąc o sytuacji, gdy koszt przejazdu dzielisz na kilka osób.
Z kodem JEVJR otrzymujesz dyszkę na start.
Zatem w tym tekście dałam Ci już 70 zł 😀 Fajna jestem, co? 🙂 A i jeszcze siódemkę na jedzenie – czyli razem 77 zł 🙂
No chyba, że chcesz zostać kierowcą – wtedy 177 😉
STOP!
Obiecałam też informację dla tych, co boją się kartą. Już tłumaczę! A tak na poważnie – to gest “Patka, nie rób mi już zdjęć, proszę!” :).
Ja w tym celu po prostu założyłam osobne konto z osobną kartą. Mam na niej “drobne”. Idealne na niespodziewane zakupy czy przejazdy. Przelewam sobie na nie pieniądze na jedzenie oraz tzw. życie.
Konto bez żadnych opłat w chwili obecnej oferuje np. Millenium (konto 360) (klik) a jeśli jesteś młody możesz otworzyć konto w mbanku i za korzystanie z karty zgarnąć dwa razy po 55 zł bonusu od banku (klik).
Ej, Ania, przestań, dajesz mi kolejne 110 zł? 😀
77+110=187 jak na razie.
Okej, ale po co mi te wszystkie ubery? Jestem zadowolony z komunikacji w swoim mieście.
Ja generalnie też!
Ale czy kiedykolwiek zdarzyło ci się:
– Wracać do domu później, niż zakładał plan. Np. o 3 w nocy w stanie lekko wskazującym? 
– Zostać na przedłużającym się spotkaniu, chociaż zaraz masz kolejne? 
– Szukać 10 minut miejsca parkingowego?
– Utknąć zimą na przystanku w środku niczego, bo komunikacja jest sparaliżowana a masz dzisiaj egzamin?
– Poczuć się słabo i chcieć jak najszybciej znaleźć się w domu?
– Zaspać
W tych wszystkich sytuacjach warto mieć na telefonie każdą z aplikacji i w razie potrzeby wybrać opcję najszybszą/najtańszą/najbardziej komfortową. Nie musisz korzystać, ale warto mieć na telefonie, bo nie będzie czasu na rejestrację i podpinanie karty gdy twój polski bus nie przyjedzie na czas i musisz znaleźć się w ciągu kilku minut na pkp by złapać pociąg.
Po prostu zarejestruj się teraz, bonusy też nie będą działać wiecznie :).
No chyba, że masz w dupie moje 187 zł 😀
Alternatywy!
W Warszawie całkiem sprawnie działa system rowerów miejskich Veturilo – rowerem nierzadko jest szybciej niż autobusem czy tramwajem, a stacje usiane są całkiem gęsto. Nie musisz posiadać roweru, wystarczy zarejestorwać się w aplikacji, czego jeszcze nie zrobiłam, korzystając z Veturilo zawrotne 3 razy i to zawsze z kimś, kto apkę miał.
W końcu się poprawię, chociaż aura mnie nie zachęca :).
Traficar – auto na minuty. Wypożyczasz auto i jedziesz nim ile chcesz i dokąd chcesz, za co pobierana jest bardzo uczciwa opłata. Nie musisz posiadać samochodu, by móc z niego korzystać. Tej idei będę bardzo mocno kibicować, ponieważ jestem ogromną fanką kupowania dostępu, bez konieczności posiadania czegoś na własność.
Auto generuje mnóstwo kosztów – ubezpieczenia, przeglądy, naprawy, paliwo, wymiana oleju i masy innych rzeczy. Jeśli ktoś korzysta sporadycznie – traficar będzie dobrą alternatywą.
Z idą kupowania dostępu zamiast posiadania spotkałam się po raz pierwszy w tej książce (klik) i bardzo mnie zauroczyła.
Nie chodzi o to, by wszędzie szukać promocji i na nie polować, ale jeśli same do nas przychodzą – żal nie skorzystać.
sukienka maxi w kwiaty stylizacja
Sukienka ze zdjęcia maxi w kwiaty – Romwe (klik) beżowa ramoneska – Shein (klik), torebka – Moschino (klik
A jeśli lubisz takie promocje… mam dla Ciebie też 100 pln na pierwszy nocleg przez Airbnb 
Tak, w tym tekście jak na tacy położyłam przed Tobą piękne i pachnące 362 zł… lub 462 zł jeśli chcesz zostać kierowcą 😉
Więcej takich promocji znajdziesz w tekście-kobyle
Pamiętaj proszę o innych – to promocje są dla Ciebie, nie ty dla promocji.
Jeśli mogę cię do czegoś zachęcić – zainstaluj sobie te apki już teraz. Masz czas na przeczytanie tego tekstu, to i na 3 minuty konfiguracji go znajdziesz. Nigdy nie wiesz, kiedy możliwość skorzystania z ubera okaże się zbawieniem 🙂
Do tekstu zainspirowała mnie Natalia z Blondhaircare, która niedawno musiała szybko dostać się z jednego miejsca na drugie a nie miała zainstalowanej apki…
Tak, wiem, mam literówkę w tytule!🙈
Spryciarze mają lepiej, więc dajcie mi znać co sądzicie o takich wskazówkach. Chciałabym pisać bloga, który ułatwia innym życie. Jeśli zalajkujesz lub udostępnisz – sprawiasz mi wielką przyjemność 




Bądź na bieżąco! 

  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 


Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Popsułam włosy i wcielam plan naprawczy jesień 2017
Co lepsze? Uber, mytaxi czy taxify?  Co się bardziej opłaca?