Ktoś mi napisał, że #Bangkok to syf, brudne miejsca z jedzeniem i szczury. „Sam jesteś syf” pomyślałam najpierw🙈 a potem stwierdziłam, że po prostu pokażę inne oblicze miasta.
Ja mam teraz taki mindset, że obecnie cieszy mnie nawet wycieczka do śmietnika (kwitną forsycje!) ale w podróży doświadczysz tego, co jest w Tobie, serio!
Jeden na Bali odnajdzie swoją duchowość, drugi smoothie bowla z ładną łyżeczką, trzeciego zachwycą fale a czwartego wodospady. Piąty będzie się cieszył, że z jego zachodnią pensją jest tanio i może robić co chce, bo stać go na mandaty. Znaczy - łapówki, nie znam nikogo kto zapłacił mandat na Bali, nawet jadąc napruty bez kasku.

Z Bangkokiem i każdym innym miejscem na ziemi jest tak samo. Znajdziesz to, czego szukasz, albo co przyciągasz swoim zachowaniem. Ja zawsze znajduję przygody!
A to jedzenie... nie tylko wyglądało, ale też smakowało. Sernik z cheddara to był taki foodgasm, że oglądając te zdjęcia aż się ślinię! Na wyżerkę zabrałam @justdeliciousx - trochę dlatego, że jest super, trochę dlatego, że mogłyśmy się dzielić i więcej spróbować🙈 ale Justyna jest dobrą kompanką foodgazmicznych wypraw, więc się nawet nie zastanawiała😁

Jedzenie było wyśmienite, ale ja lubię być nim dostymulowana, lubię jak coś ma różne smaki jednocześnie, jak ma różne faktury i tekstury, jak coś jest jednocześnie kremowe i miło rozpływa się po brzuszku, ale też ma coś chrupiącego. Kremowa jajecznica z plastrem boczku cieszy mnie tak samo jak... Burger z maczka🤣 może nie spodziewaliście się takiego zwrotu akcji, ale uwielbiam, cóż począć 🙈
Więcej na stories!
#foodporn #bangkok #cafebangkok #cafehoppingbkk #foodlover #omnomnom #slodkosci #cukiernia #ciastka #ciasto #podrozemaleiduze #podróże

Ktoś mi napisał, że #Bangkok...

Na bloga wskoczyły 3 propozycje filmów na wieczór, po których mam nadzieję, każda dziewczyna czytająca mojego bloga będzie mieć jakieś przemyślenia. A już najlepiej jak  wyrośnie z pomysłów na manipulacyjne „ja mu pokażę” i inne żenujące gierki, które tak ochoczo podpowiadają koleżanki przy winie😉

Ja tymczasem odkładam telefon (nie ma wstępu do łóżka przed snem!) i zamierzam przeczytać chociaż rozdział książki zanim zasnę po całym dniu zasuwania.
Straciłam przez tego wirusa masę projektów i nie kryję - boli! Ale chwyciłam się zaraz za inne rzeczy i nie mam czasu rozpaczać nad tamtym, trzeba iść do przodu. To jest moment na poprawienie CV, potrenowanie do rozmów kwalifikacyjnych, nauczenie się obsługi nowego programu - polecam bardzo niedoceniany profil @dorisinsocialmedia, która zdradza naprawdę fajne wskazówki jako specjalistka od Linked In. Na rekrutacji zna się jak mało kto, a wiedzą dzieli się za darmo na insta.
Dobrej nocy!
#kwarantanna #bangkok #podróże #podrozemaleiduze #kiedytobylo #filmy #aniamaluje

Na bloga wskoczyły 3 propozycje...

Cokolwiek zrobisz - zawsze znajdzie się ktoś, dla kogo to będzie złe🙃. Ta myśl była kiedyś dla mnie bardzo wyzwalająca, dlatego po prostu robię swoje✌🏻 Nie wiem o czym jest mój profil, w tym tygodniu dziękowaliście mi za zachęcenie do negocjowania niższych opłat za mieszkania, książkowe rekomendacje, piankową kawę, halloumi smażone jak kurczak w przyprawie kebab-gyros i polecenie dobrego newslettera a nawet... rewolucję w sposobie robienia kupy💩. Myślałam, że każdy korzysta ze stołka i to żadna nowość😅
I wiecie co? Ogromnie mnie to wszystko cieszy. Może i mam kilka irytujących cech, jestem strasznie ciekawska, zadaję zbyt dużo pytań, mogłabym się czasami ugryźć w język ze swoją szczerością, strasznie się wymądrzam ale wiecie co? Jak dzięki temu ktoś wynegocjował sobie o połowę niższe opłaty za mieszkanie, to nie mam pytań, japka mi się śmieje, jest moc!😁
Moja skrzynka jest zawalona wiadomościami z podziękowaniami, nie odczytam każdej, ale polecam wyryć sobie w serduszku - „gdy nie pytasz, odpowiedź zawsze brzmi nie”.
I pytać!

Ah, jeszcze jedno - cieszą mnie też te wiadomości - „rzadko kiedy się z Tobą zgadzam, ale za radę o negocjowaniu muszę podziękować bo się udało!”. Wiecie dlaczego? Bo sam fakt, że jesteście otwarci na wysłuchanie kogoś o odmiennym światopoglądzie jest super! A jeszcze posłuchać... bajka✌🏻
Nie pytajcie jak się odwdzięczyć, nie założę patronite i tak, wystarczy mi, że lajkujecie posty, te reklamowe także (ja 💩 nie polecam!) a jak ktoś bardzo chce, to zawsze może kupić moją książkę na legimi 😎
Nie chcę być tą osobą, która z instagrama tylko czerpie, chcę też dawać. Czasami fajny content z Wietnamu, czasami radę, która pozwoli komuś zachować w trudnym czasie 5 stów w kieszeni✌🏻
Ściskam i spadam uczyć się nowej rzeczy - wzięłam zlecenie na coś, czego jeszcze nie umiem, taki kryzys 😁 trzeba się szybko uczyć i reagować na zmiany, zanim zmiecie nas z planszy, trzymajcie się zdrowo!🤗 #szczerze_pisząc #aniamaluje #blogerka #siedzęwdomu #siedzenadupie #bangkok #podróże #infinitydress #multiwaydress #sukienka #podróże

Cokolwiek zrobisz - zawsze znajdzie...

Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Penis który nie istnieje, życie bez marnowania i pyszne tarty [TYGODNIK]

Hej hej! 
Z roku na rok publikuję coraz mniej tekstów, a blog ma coraz mniejsze znaczenie w moim życiu. Lista tematów, które chciałam lub obiecałam poruszyć jest tak długa, że aż boli mnie głowa. Z samych podróżniczych zalegam Wam Włochy, Barcelonę, Maltę, Malezję (Langkawi, Kuala Lumpur) i niezliczone teksty z Tajlandii.
Nie mówiąc o innych działach bloga.

Jak wiecie i jak uprzedzałam – miałam mały kryzys. Pochłonięta innymi rzeczami i sprawami mocno zaniedbałam to miejsce. Archiwum jest nienaprawione od wielu miesięcy, baner z przekierowaniem do książki umieściłam w pasku bocznym ponownie po… roku. Strach się bać, może w końcu napiszę też ten nieszczęsny tekst o brwiach?
Pomysłów mam aż nadto, tylko czas wypełniony zupełnie innymi rzeczami. Za to życie bardzo dobrze mnie nauczyło, by powrócić do swoich dawnych zasad i nie opowiadać za bardzo o swoich planach i życiu prywatnym generalnie nikomu. To są dobre zasady, bo ludzie nie są  z reguły warci zaufania. 
Zresztą, nie ma takiego stanu w moim życiu, którego nie opisałby dobrze jakiś utwór Queen. No nie ma.
Zabawne – facet dawał z siebie wszystko praktycznie umierając, a niedawno jakiś piłkarz nie zagrał meczu bo miał kontuzję spowodowaną… infekcją łydki po depilacji 💩

Wczoraj dostałam na instagramie przedziwną wiadomość prywatną od jakiejś dziewczyny. Napisała mi coś w tym stylu “ale ty masz puste życie, trzaskasz tylko zdjęcia jedzenia, zdjęcia w lustrze i chodzisz po knajpach”.
Weszłam na jej profil – co mogłabym powiedzieć o niej? W zasadzie to samo. Zdjęcia jedzenia, selfiaczki, dwa zdjęcia z wyprawy w Bieszczady. Ale czy z tego składa się jej życie?

To, że o czymś nie mówię, nie oznacza, że tego nie robię 🙂


A co u mnie?


Tuż po powrocie z Krakowa wpadłam w wir zajęć. Coraz mniej korzystam z internetu, być może po części dlatego, że wciąż go nie mam (Vectra od ponad tygodnia nie potrafi przenieść internetu z jednego adresu na drugi, pozdrawiam :D).
Nie o wszystkim jednak chciałabym opowiadać.

To jeden z komentarzy jakie dostałam od czytelniczki z Ukrainy. Nawet nie wiecie jaka wdzięczność mnie ogarnęła. A potem wrzuciłam link do wpisu o domowej nalewce z kasztanów (bardzo polecam zrobić!) i potwierdziło się to, co miałam na końcu języka. Dziewczyna napisała, że czyta mojego bloga od tego właśnie wpisu.
Posiłek nie może składać się z samego mięsa.
Jakieś warzywo, surówka, sos, jakiś deser, coś do popicia.

Miałam czas, gdy chciałam pisać tutaj tylko rozwojowe rzeczy i rozpocząć kilka ważnych projektów. Ale wiem, że to tak nie działa, bo zależy mi na zainteresowaniu takimi rzeczami jak ćwiczenie wdzięczności  osób, które jeszcze nie wiedzą o tym, że je to interesuje. Wracam do pisania dla młodszej i głupszej siebie. Chcę pisać bloga dla takiej nieistniejącej Ani, która nie miała szczęścia poznać mnóstwa inspirujących osób, które w pewnym sensie były moimi mentorami na różnych etapach życia. Dla Ani, która nie trafiła na kilka ważnych książek  (btw. chcę pisać o książkach więcej). Dla Ani, która nie wiedziała wielu rzeczy, które wie teraz. Chcę podać jej rękę, którą wiele osób realnych lub nie (bohaterów książek, filmów) mi kiedyś podało.

Dawno nie czułam takiej ekscytacji. Na szczęście kryzysy są całkiem zrozumiałe, mój poprzedni skończył się usunięciem photobloga siedem lat temu :).  Wychodzi na to, że bloguję już 14 lat, a tak poważniej to 11.
Wystarczająco długo, by wiedzieć czego pragnę, a co mnie nie interesuje.

A podczas kryzysów można skierować energię w zupełnie inne miejsca. Przeczytałam całą masę inspirujących książek, ostatnio dla przykładu przerobiłam sobie kurs o Sztuce Islamu dla początkujących, i przeczytałam inspirujący artykuł naukowy o wpływie konfucjanizmu na kształtowanie się systemu prawa w Chinach i zrobiłam mnóstwo innych rzeczy, z których będę dumna za jakiś czas.

I kilka mniejszych, które są moimi malutkimi radościami.

Np. ciastka

Polecam mój

Prosty przepis na małe tarty z białą czekoladą, mascarpone i malinami

do tej pory wszystkim smakowało 🙂
Tutaj snap wild_mind 🙂 Uwielbiam dzielić się malutkimi radościami z innymi.
Buty ze zdjęcia to ten model, klasycznie polecam przymierzyć w sklepie a potem zamówić przez internet wykorzystując do tego refunder – na start dają 25 zł zwrotu, świetna sprawa. Nie jaram się tak rzeczami, ale te buty automatycznie skojarzyły mi się z książką Grzesiuka –Boso ale w ostrogach (na youtube można znaleźć pięknie czytany audiobook). Tak trzeba żyć – z dumą i godnością, nawet gdy nie masz nic.
Zdrowy batonik dostałam, był smaczny, jasne. Ale cena mocno mnie zdziwiła .
Na szczęście każdego dnia wciąż piję smoothies, pragnę by jutro dotarł do mnie blender, który zamówiłam frustrując się na ręczny. Chcę robić znowu domowe mleko kokosowe , bo to proste, szybkie i tanie. No i wiele innych rzeczy!

Kolejną radością tygodnia było odkrycie, że artystka o której pisałam Wam rok temu zaczyna robić karierę.

Hipnotyzuje mnie jej głos! Znacie to uczucie, gdy odkrywacie kogoś zanim stanie się sławny? Wspaniałe 🙂

Moje odkrycie – śniadania w Boker Tow (damn you autocorrect!) w Jewish Community Center przy Chmielnej w Warszawie – byłam dzisiaj z koleżanką (znacie to uczucie – przegadać z kimś pięć godzin i tego nie zauważyć?). Śniadania są serwowane tylko w niedziele, w godzinach 10-15, cena to 20 zł za jesz ile chcesz i 5 zł za ciepły napój (kawa, herbata). Boski hummus!

Zrobiłam też w końcu porównanie –

Co lepsze? Uber, mytaxi czy taxify? Co się bardziej opłaca? 

w tymże tekście znajdziecie link do kurtki i sukienki, oraz kolejne zniżki.
W wolnym rynku piękne jest to, że firmy muszą ze sobą konkurować albo ceną, albo jakością. 
Pytacie jak ogarniam noszenie kiecek w zwykłe dni.
Eee normalnie?
Chciałam napisać – moda to tylko konstrukt społeczny, ale przypomniał mi się jeden z lepszych trollingów świata nauki jaki widziałam.
Nie jest sztuką używanie trudnych słów do opisywania prostych rzeczy. Sztuką jest opisać coś trudnego tak, by zrozumiało to dziecko lub przeciętny Kowalski, zbierający naklejki na Świeżaki. W ostatnim roku wydarzyło się bardzo wiele rzeczy, które kazały mi zwątpić w świat nauki, konferencji, artykułów naukowych, prac zbiorowych i innego ekhem – shitu.
Dwójka śmieszków napisała mondry artykuł o tytule 

THE CONCEPTUAL PENIS AS A SOCIAL CONSTRUCT

Nie wiem czy wiecie – aby mieć dorobek naukowy, wystarczy zapłacić.
Aby wystąpić na konferencji naukowej – wystarczy zapłacić.
A potem twoje słowa uznawane są za wiarygodne, bo przecież niezależni recenzenci opublikowali.
Jak np. ta śliczna perełka o tym, że penis tak naprawdę nie istnieje, odpowiada za globalne ocieplenie oraz jest konstruktem społecznym… zresztą, polecam przeczytać na JoeMonster, szkoda czasu bym opowiadała o tym drugi raz, skoro ktoś zrobił to dobrze.
Na blogu było też o tym, że popsułam włosy
Jeden z fajniejszych komentarzy / Spotkanie z Natalią z BlondHairCare, późne śniadanie w Berku (Jasna 24)
Historię tych kwiatków znają tylko ci, którzy oglądają mnie na stories, moja nowa ukochana sukienka i komentarz od madlennee, chwilę po tym jak podziękowałam wam za tak chętne wypożyczanie mojej książki :*
Jeszcze jest gra, głupawa ale będąca fajną rozrywką:

Gra “choices” polega na dokonywaniu wyborów. Ja gram na razie tylko w “fantasy”, ale jest mnóstwo różnych scenariuszy. Każdy wybór niesie za sobą określone konsekwencje. Oczywiście jak to ja – spoliczkowałam jakiegoś ważnego gościa, więc zabił mi matkę oraz zabrał królestwo.
💩💩💩

I książka!

Oj wydawnictwo wiedziało co robi, wysyłając mi taki prezent. Czuję się, jakbym dostawała mentalnego plaskacza z każdą kolejną stroną, ale jest to plaskacz wymierzony sobie przeze mnie samą. Autorka “Życie zero waste“, Katarzyna Węgrowska pisze w sposób bardzo przystępny i miły. Bez osądzania, tylko dobre praktyki. Sprowokowała mnie do zastanowienia się nad własnymi wyborami.
Zamierzam zatem puszczać swoje ubrania i książki w obieg oraz dokonać szeregu usprawnień. Jestem na końcówce, już teraz szczerze polecam i dziękuję za prezent!

Linki podrzucone przez Was:
Medycyna po prostu – czyli jak w tytule – prosto i na luzie na jutjubie 🙂


Gdybym była facetem i miała tindera założonego z intencją zaliczenia jak największej ilości lasek, ustawiłabym sobie opis w styli “wierzę w prawdziwą miłość, nie szukam przelotnych znajomości” a potem używałabym określeń typu “kochać się” zamiast uprawiać seks. Dlatego polecam podesłany przez jedną z Was tekst:

Bo wszystkie one to szmaty

“Czujesz, że jest w tobie coś złego. Coś destrukcyjnego. Czujesz, że nie potrafisz sprostać własnym standardom. Chciałabyś już przestać myśleć, że jesteś do niczego, że nikt cię nie pokocha, że nic ci się nie uda, że jeśli pozwolisz się komuś zbliżyć do siebie, to na pewno cię opuści. Nie opuszczasz gardy.” – tekst Pauliny Wnuk
i o kardamonie u Agi

Jeśli chcesz by w tygodniku pojawił się Twój tekst – jedyną szansą na to jest działanie w grupie Kreatywne dziewczyny od Ani

Są tam świetne babki! I wiedzą co to znaczy “zatroszcz się o siebie”

To zamieściła jedna z Was dzisiaj 🙂 Słodko!

za to mnie opisuje bardziej ten mem:

Cudownego tygodnia!

Ach i koniecznie śledźcie instagram i stories – tam więcej z mojego tygodnia 🙂 nie będę tego już zamieszczać na blogu 🙂



Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania
Previous
Co lepsze? Uber, mytaxi czy taxify? Co się bardziej opłaca?
Penis który nie istnieje, życie bez marnowania i pyszne tarty [TYGODNIK]