Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Święta święta i po świętach😅 zawsze chciałam wcisnąć gdzieś to  zdanie🤭
Gdy powiedziałam, że spędzam sylwestra w wannie, zetknęłam się z dwoma typami reakcji:
👉🏻 zapraszam do mnie/do nas, co będziesz sama siedzieć!
👉🏻 też bym tak chciała, ale jakoś nie umiem odmówić i się wykręcić 
Ja akurat z odmawianiem czegoś, czego nie chcę, NIGDY nie miałam problemu. Dziadek mnie nauczył, że mam nie uszczęśliwiać nikogo swoim kosztem i jestem mu za to wdzięczna. 
Inna sprawa, że odmawiałam w tak fatalnym stylu, że o jeju. Dzisiaj nie szukam wymówek, nie mam problemu by zamiast wymyślać pogrzeb ciotki albo zapalenie gardła powiedzieć „dzisiaj mam potrzebę poczytać książkę, ale dzięki za zaproszenie”.
I tyle.
Więc tak zupełnie szczerze, to ja naprawdę nie kumam tych wszystkich tekstów o kulturowej presji by coś robić, bo ja nigdy nie pozwoliłam jej wejść na głowę🙈 Nie  piszcie proszę, że wymaga to ode mnie jakiejś odwagi, bo co to za odwaga, gdy się nie boisz?🤪
Jestem jak ten egipski kapłan, który wiedział czym jest zaćmienie słońca, więc nie padał przestraszony na kolana. Zbyt wiele złych rzeczy na świecie dzieje się z powodu argumentu „bo tradycja”, bym uważała go za argument sensowny (niech obrzezanie dziewczynek tępymi żyletkami będzie przykładem).
Ciekawe jest też to, że wiele osób uważa, że ja będę w Sylwestra smutna i samotna😂 jeju, miałam w życiu kilka fajnych imprez, w tym zabawę na tajskiej plaży, po której wsiadłam w samolot i obudziłam się w Katarze. Ale nic nie przebije sylwestra z zeszłego roku, gdy leżałam w wannie z tak gorącą wodą, że aż parzyło, a po 5 minutach dolałam sobie jeszcze gorętszej. Cały dzień traktowałam się jak księżniczkę i rozkoszowałam się czasem ze sobą. Ale nie tak, że przeglądałam memy i chodziłam w rozciągniętym dresie, tylko jadłam pyszne rzeczy, paliłam pachnące świeczki, nałożyłam maseczkę na twarz i na włosy, delektowałam się książką.
Każdy ma swoją definicję radochy!
#grudzień #december #sukienka #sylwester #2020 #aniamaluje #szczerze_pisząc #presja #motywacja #radość #starezdjecie

Święta święta i po świętach😅...

Tak szczerze, to nigdy nie praktykowałam w sercu tej religijnej części świąt, bo najpierw byłam za mała, a potem mój dziecięcy umysł nie mógł uwierzyć w Boga, który pozwala mojemu dziadkowi umierać właśnie na raka.
Jeny, ja to umiem zrujnować atmosferę! 🤭
Więc tak wyszło, że ja się po prostu nigdy nie wkręciłam w religię i to się nie zmieniło. Trochę dziwią mnie te pytania o to, czy obchodzę święta. Robię tak jak zawsze! Lepię pierogi, robię sałatkę jarzynową, one nie mają wyznania😉 nie widzę powodu aby sprawić tego dnia przykrość babci i się z tego całkiem wymiksować. Podobnie jak wierzący ludzie chodzą przecież do lekarza, zamiast się jedynie modlić😊.
Jeśli dla kogoś święta to czas podziałów i rzuconego z pogardą „niewierzący nie powinni mieć wolnego”, to chyba źle zrozumiał coś z nauk Jezusa🤪
W każdym razie, ja mam wolne kiedy sobie wymyślę, bo taki sobie wykombinowałam styl pracy🤣

Dobra, wracając do milszych aspektów! Cieszycie się z małych rzeczy? Ostatnio widziałam filmik jak dziecko cieszyło się z zapakowanego w świąteczny papier banana🍌😅 jeju ja też taka byłam! Mój kochany dziadek dawał mi badziewne figurki albo paczkę żelków, a ja miałam radochę cały dzień. Dawał mi je z taką radością i całą celebracją, tym „zgaduj zgadula, w której ręce złota kula” albo „ence pence w której ręce”, że po prostu mordka sama się śmiała. 
Napisz mi tu proszę jaki prezent sprawił Ci największą radość w dzieciństwie.
Lubię czytać takie rzeczy!♥️
#święta #prezenty #radość #choinka #xmass #dzieciństwo #dziecko #aniamaluje #dziewczynka #dzieci

Tak szczerze, to nigdy nie...

Penis który nie istnieje, życie bez marnowania i pyszne tarty [TYGODNIK]

Hej hej! 
Z roku na rok publikuję coraz mniej tekstów, a blog ma coraz mniejsze znaczenie w moim życiu. Lista tematów, które chciałam lub obiecałam poruszyć jest tak długa, że aż boli mnie głowa. Z samych podróżniczych zalegam Wam Włochy, Barcelonę, Maltę, Malezję (Langkawi, Kuala Lumpur) i niezliczone teksty z Tajlandii.
Nie mówiąc o innych działach bloga.

Jak wiecie i jak uprzedzałam – miałam mały kryzys. Pochłonięta innymi rzeczami i sprawami mocno zaniedbałam to miejsce. Archiwum jest nienaprawione od wielu miesięcy, baner z przekierowaniem do książki umieściłam w pasku bocznym ponownie po… roku. Strach się bać, może w końcu napiszę też ten nieszczęsny tekst o brwiach?
Pomysłów mam aż nadto, tylko czas wypełniony zupełnie innymi rzeczami. Za to życie bardzo dobrze mnie nauczyło, by powrócić do swoich dawnych zasad i nie opowiadać za bardzo o swoich planach i życiu prywatnym generalnie nikomu. To są dobre zasady, bo ludzie nie są  z reguły warci zaufania. 
Zresztą, nie ma takiego stanu w moim życiu, którego nie opisałby dobrze jakiś utwór Queen. No nie ma.
Zabawne – facet dawał z siebie wszystko praktycznie umierając, a niedawno jakiś piłkarz nie zagrał meczu bo miał kontuzję spowodowaną… infekcją łydki po depilacji 💩

Wczoraj dostałam na instagramie przedziwną wiadomość prywatną od jakiejś dziewczyny. Napisała mi coś w tym stylu “ale ty masz puste życie, trzaskasz tylko zdjęcia jedzenia, zdjęcia w lustrze i chodzisz po knajpach”.
Weszłam na jej profil – co mogłabym powiedzieć o niej? W zasadzie to samo. Zdjęcia jedzenia, selfiaczki, dwa zdjęcia z wyprawy w Bieszczady. Ale czy z tego składa się jej życie?

To, że o czymś nie mówię, nie oznacza, że tego nie robię 🙂


A co u mnie?


Tuż po powrocie z Krakowa wpadłam w wir zajęć. Coraz mniej korzystam z internetu, być może po części dlatego, że wciąż go nie mam (Vectra od ponad tygodnia nie potrafi przenieść internetu z jednego adresu na drugi, pozdrawiam :D).
Nie o wszystkim jednak chciałabym opowiadać.

To jeden z komentarzy jakie dostałam od czytelniczki z Ukrainy. Nawet nie wiecie jaka wdzięczność mnie ogarnęła. A potem wrzuciłam link do wpisu o domowej nalewce z kasztanów (bardzo polecam zrobić!) i potwierdziło się to, co miałam na końcu języka. Dziewczyna napisała, że czyta mojego bloga od tego właśnie wpisu.
Posiłek nie może składać się z samego mięsa.
Jakieś warzywo, surówka, sos, jakiś deser, coś do popicia.

Miałam czas, gdy chciałam pisać tutaj tylko rozwojowe rzeczy i rozpocząć kilka ważnych projektów. Ale wiem, że to tak nie działa, bo zależy mi na zainteresowaniu takimi rzeczami jak ćwiczenie wdzięczności  osób, które jeszcze nie wiedzą o tym, że je to interesuje. Wracam do pisania dla młodszej i głupszej siebie. Chcę pisać bloga dla takiej nieistniejącej Ani, która nie miała szczęścia poznać mnóstwa inspirujących osób, które w pewnym sensie były moimi mentorami na różnych etapach życia. Dla Ani, która nie trafiła na kilka ważnych książek  (btw. chcę pisać o książkach więcej). Dla Ani, która nie wiedziała wielu rzeczy, które wie teraz. Chcę podać jej rękę, którą wiele osób realnych lub nie (bohaterów książek, filmów) mi kiedyś podało.

Dawno nie czułam takiej ekscytacji. Na szczęście kryzysy są całkiem zrozumiałe, mój poprzedni skończył się usunięciem photobloga siedem lat temu :).  Wychodzi na to, że bloguję już 14 lat, a tak poważniej to 11.
Wystarczająco długo, by wiedzieć czego pragnę, a co mnie nie interesuje.

A podczas kryzysów można skierować energię w zupełnie inne miejsca. Przeczytałam całą masę inspirujących książek, ostatnio dla przykładu przerobiłam sobie kurs o Sztuce Islamu dla początkujących, i przeczytałam inspirujący artykuł naukowy o wpływie konfucjanizmu na kształtowanie się systemu prawa w Chinach i zrobiłam mnóstwo innych rzeczy, z których będę dumna za jakiś czas.

I kilka mniejszych, które są moimi malutkimi radościami.

Np. ciastka

Polecam mój

Prosty przepis na małe tarty z białą czekoladą, mascarpone i malinami

do tej pory wszystkim smakowało 🙂
Tutaj snap wild_mind 🙂 Uwielbiam dzielić się malutkimi radościami z innymi.
Buty ze zdjęcia to ten model, klasycznie polecam przymierzyć w sklepie a potem zamówić przez internet wykorzystując do tego refunder – na start dają 25 zł zwrotu, świetna sprawa. Nie jaram się tak rzeczami, ale te buty automatycznie skojarzyły mi się z książką Grzesiuka –Boso ale w ostrogach (na youtube można znaleźć pięknie czytany audiobook). Tak trzeba żyć – z dumą i godnością, nawet gdy nie masz nic.
Zdrowy batonik dostałam, był smaczny, jasne. Ale cena mocno mnie zdziwiła .
Na szczęście każdego dnia wciąż piję smoothies, pragnę by jutro dotarł do mnie blender, który zamówiłam frustrując się na ręczny. Chcę robić znowu domowe mleko kokosowe , bo to proste, szybkie i tanie. No i wiele innych rzeczy!

Kolejną radością tygodnia było odkrycie, że artystka o której pisałam Wam rok temu zaczyna robić karierę.

Hipnotyzuje mnie jej głos! Znacie to uczucie, gdy odkrywacie kogoś zanim stanie się sławny? Wspaniałe 🙂

Moje odkrycie – śniadania w Boker Tow (damn you autocorrect!) w Jewish Community Center przy Chmielnej w Warszawie – byłam dzisiaj z koleżanką (znacie to uczucie – przegadać z kimś pięć godzin i tego nie zauważyć?). Śniadania są serwowane tylko w niedziele, w godzinach 10-15, cena to 20 zł za jesz ile chcesz i 5 zł za ciepły napój (kawa, herbata). Boski hummus!

Zrobiłam też w końcu porównanie –

Co lepsze? Uber, mytaxi czy taxify? Co się bardziej opłaca? 

w tymże tekście znajdziecie link do kurtki i sukienki, oraz kolejne zniżki.
W wolnym rynku piękne jest to, że firmy muszą ze sobą konkurować albo ceną, albo jakością. 
Pytacie jak ogarniam noszenie kiecek w zwykłe dni.
Eee normalnie?
Chciałam napisać – moda to tylko konstrukt społeczny, ale przypomniał mi się jeden z lepszych trollingów świata nauki jaki widziałam.
Nie jest sztuką używanie trudnych słów do opisywania prostych rzeczy. Sztuką jest opisać coś trudnego tak, by zrozumiało to dziecko lub przeciętny Kowalski, zbierający naklejki na Świeżaki. W ostatnim roku wydarzyło się bardzo wiele rzeczy, które kazały mi zwątpić w świat nauki, konferencji, artykułów naukowych, prac zbiorowych i innego ekhem – shitu.
Dwójka śmieszków napisała mondry artykuł o tytule 

THE CONCEPTUAL PENIS AS A SOCIAL CONSTRUCT

Nie wiem czy wiecie – aby mieć dorobek naukowy, wystarczy zapłacić.
Aby wystąpić na konferencji naukowej – wystarczy zapłacić.
A potem twoje słowa uznawane są za wiarygodne, bo przecież niezależni recenzenci opublikowali.
Jak np. ta śliczna perełka o tym, że penis tak naprawdę nie istnieje, odpowiada za globalne ocieplenie oraz jest konstruktem społecznym… zresztą, polecam przeczytać na JoeMonster, szkoda czasu bym opowiadała o tym drugi raz, skoro ktoś zrobił to dobrze.
Na blogu było też o tym, że popsułam włosy
Jeden z fajniejszych komentarzy / Spotkanie z Natalią z BlondHairCare, późne śniadanie w Berku (Jasna 24)
Historię tych kwiatków znają tylko ci, którzy oglądają mnie na stories, moja nowa ukochana sukienka i komentarz od madlennee, chwilę po tym jak podziękowałam wam za tak chętne wypożyczanie mojej książki :*
Jeszcze jest gra, głupawa ale będąca fajną rozrywką:

Gra “choices” polega na dokonywaniu wyborów. Ja gram na razie tylko w “fantasy”, ale jest mnóstwo różnych scenariuszy. Każdy wybór niesie za sobą określone konsekwencje. Oczywiście jak to ja – spoliczkowałam jakiegoś ważnego gościa, więc zabił mi matkę oraz zabrał królestwo.
💩💩💩

I książka!

Oj wydawnictwo wiedziało co robi, wysyłając mi taki prezent. Czuję się, jakbym dostawała mentalnego plaskacza z każdą kolejną stroną, ale jest to plaskacz wymierzony sobie przeze mnie samą. Autorka “Życie zero waste“, Katarzyna Węgrowska pisze w sposób bardzo przystępny i miły. Bez osądzania, tylko dobre praktyki. Sprowokowała mnie do zastanowienia się nad własnymi wyborami.
Zamierzam zatem puszczać swoje ubrania i książki w obieg oraz dokonać szeregu usprawnień. Jestem na końcówce, już teraz szczerze polecam i dziękuję za prezent!

Linki podrzucone przez Was:
Medycyna po prostu – czyli jak w tytule – prosto i na luzie na jutjubie 🙂


Gdybym była facetem i miała tindera założonego z intencją zaliczenia jak największej ilości lasek, ustawiłabym sobie opis w styli “wierzę w prawdziwą miłość, nie szukam przelotnych znajomości” a potem używałabym określeń typu “kochać się” zamiast uprawiać seks. Dlatego polecam podesłany przez jedną z Was tekst:

Bo wszystkie one to szmaty

“Czujesz, że jest w tobie coś złego. Coś destrukcyjnego. Czujesz, że nie potrafisz sprostać własnym standardom. Chciałabyś już przestać myśleć, że jesteś do niczego, że nikt cię nie pokocha, że nic ci się nie uda, że jeśli pozwolisz się komuś zbliżyć do siebie, to na pewno cię opuści. Nie opuszczasz gardy.” – tekst Pauliny Wnuk
i o kardamonie u Agi

Jeśli chcesz by w tygodniku pojawił się Twój tekst – jedyną szansą na to jest działanie w grupie Kreatywne dziewczyny od Ani

Są tam świetne babki! I wiedzą co to znaczy “zatroszcz się o siebie”

To zamieściła jedna z Was dzisiaj 🙂 Słodko!

za to mnie opisuje bardziej ten mem:

Cudownego tygodnia!

Ach i koniecznie śledźcie instagram i stories – tam więcej z mojego tygodnia 🙂 nie będę tego już zamieszczać na blogu 🙂



Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Co lepsze? Uber, mytaxi czy taxify? Co się bardziej opłaca?
Penis który nie istnieje, życie bez marnowania i pyszne tarty [TYGODNIK]