Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Święta święta i po świętach😅 zawsze chciałam wcisnąć gdzieś to  zdanie🤭
Gdy powiedziałam, że spędzam sylwestra w wannie, zetknęłam się z dwoma typami reakcji:
👉🏻 zapraszam do mnie/do nas, co będziesz sama siedzieć!
👉🏻 też bym tak chciała, ale jakoś nie umiem odmówić i się wykręcić 
Ja akurat z odmawianiem czegoś, czego nie chcę, NIGDY nie miałam problemu. Dziadek mnie nauczył, że mam nie uszczęśliwiać nikogo swoim kosztem i jestem mu za to wdzięczna. 
Inna sprawa, że odmawiałam w tak fatalnym stylu, że o jeju. Dzisiaj nie szukam wymówek, nie mam problemu by zamiast wymyślać pogrzeb ciotki albo zapalenie gardła powiedzieć „dzisiaj mam potrzebę poczytać książkę, ale dzięki za zaproszenie”.
I tyle.
Więc tak zupełnie szczerze, to ja naprawdę nie kumam tych wszystkich tekstów o kulturowej presji by coś robić, bo ja nigdy nie pozwoliłam jej wejść na głowę🙈 Nie  piszcie proszę, że wymaga to ode mnie jakiejś odwagi, bo co to za odwaga, gdy się nie boisz?🤪
Jestem jak ten egipski kapłan, który wiedział czym jest zaćmienie słońca, więc nie padał przestraszony na kolana. Zbyt wiele złych rzeczy na świecie dzieje się z powodu argumentu „bo tradycja”, bym uważała go za argument sensowny (niech obrzezanie dziewczynek tępymi żyletkami będzie przykładem).
Ciekawe jest też to, że wiele osób uważa, że ja będę w Sylwestra smutna i samotna😂 jeju, miałam w życiu kilka fajnych imprez, w tym zabawę na tajskiej plaży, po której wsiadłam w samolot i obudziłam się w Katarze. Ale nic nie przebije sylwestra z zeszłego roku, gdy leżałam w wannie z tak gorącą wodą, że aż parzyło, a po 5 minutach dolałam sobie jeszcze gorętszej. Cały dzień traktowałam się jak księżniczkę i rozkoszowałam się czasem ze sobą. Ale nie tak, że przeglądałam memy i chodziłam w rozciągniętym dresie, tylko jadłam pyszne rzeczy, paliłam pachnące świeczki, nałożyłam maseczkę na twarz i na włosy, delektowałam się książką.
Każdy ma swoją definicję radochy!
#grudzień #december #sukienka #sylwester #2020 #aniamaluje #szczerze_pisząc #presja #motywacja #radość #starezdjecie

Święta święta i po świętach😅...

Tak szczerze, to nigdy nie praktykowałam w sercu tej religijnej części świąt, bo najpierw byłam za mała, a potem mój dziecięcy umysł nie mógł uwierzyć w Boga, który pozwala mojemu dziadkowi umierać właśnie na raka.
Jeny, ja to umiem zrujnować atmosferę! 🤭
Więc tak wyszło, że ja się po prostu nigdy nie wkręciłam w religię i to się nie zmieniło. Trochę dziwią mnie te pytania o to, czy obchodzę święta. Robię tak jak zawsze! Lepię pierogi, robię sałatkę jarzynową, one nie mają wyznania😉 nie widzę powodu aby sprawić tego dnia przykrość babci i się z tego całkiem wymiksować. Podobnie jak wierzący ludzie chodzą przecież do lekarza, zamiast się jedynie modlić😊.
Jeśli dla kogoś święta to czas podziałów i rzuconego z pogardą „niewierzący nie powinni mieć wolnego”, to chyba źle zrozumiał coś z nauk Jezusa🤪
W każdym razie, ja mam wolne kiedy sobie wymyślę, bo taki sobie wykombinowałam styl pracy🤣

Dobra, wracając do milszych aspektów! Cieszycie się z małych rzeczy? Ostatnio widziałam filmik jak dziecko cieszyło się z zapakowanego w świąteczny papier banana🍌😅 jeju ja też taka byłam! Mój kochany dziadek dawał mi badziewne figurki albo paczkę żelków, a ja miałam radochę cały dzień. Dawał mi je z taką radością i całą celebracją, tym „zgaduj zgadula, w której ręce złota kula” albo „ence pence w której ręce”, że po prostu mordka sama się śmiała. 
Napisz mi tu proszę jaki prezent sprawił Ci największą radość w dzieciństwie.
Lubię czytać takie rzeczy!♥️
#święta #prezenty #radość #choinka #xmass #dzieciństwo #dziecko #aniamaluje #dziewczynka #dzieci

Tak szczerze, to nigdy nie...

Jak trzymam figurę bez wyrzeczeń? Mikstura z imbiru i inne sposoby

Dzisiaj pierwsza część tekstu o tym, jakim cudem mam taką figurę skoro tyle – pardon – żrę. Mam kilka sztuczek na to, by wyglądać szczuplej nie odmawiając sobie jedzenia.
Kto śledzi mnie na snapie lub poznał, ten wie że jem za trzech. Między 5 a 6 tysięcy kcal dziennie, przy czym czasami zdarza się więcej (ale raczej nigdy mniej niż 3tys.). No, może na wyjazdach ;-).
Ale po pierwsze – jem tyle, bo potrzebuję jeść wysokokalorycznie. Po drugie – ułożyłam sobie całe życie w ten sposób, by móc to realizować – np. pracuję głównie z domu, więc wsunięcie 3 porcji sosu jest żadnym problemem.
(Obiecałam kiedys przepis na ten sos i zapomniałam, że zamieściłam go w tym tekście).
Kilka słów wyjaśnień – lubię siebie. Lubiłam siebie też wtedy, gdy byłam trochę większa:
Mam maleńko zdjęć z tamtego okresu, ale miałam spokojnie rozmiar 42.
Wszystko co robię, robię ze względu na zdrowie. Tak się jednak składa, że rzeczy które najlepiej działają na moje oskrzela, przy okazji świetnie robią na figurę.
Przypomnę, że mam przewlekłą chorobę układu oddechowego i brak pełnej diagnozy (badania na mukowiscydozę nie wyłapały mutacji, ale objawy się zgadzają. Leki sterydowe wywołały u mnie pierdylion skutków ubocznych i np. do dzisiaj mam problemy typowe dla Zespołu Cushinga. Krótko mówiąc – tyję głównie w brzuchu. I to błyskawicznie. Nie chcę demonizować sterdyów – na krótką metę, doraźnie – działają skutecznie, ratują życie. Długie stosowanie to same problemy i uzależnienie organizmu od leków. I chociaż dzisiaj funkcjonuję oddechowo dużo lepiej, to np. włosy mam dużo gorsze.
2012:
A dzisiaj chociaż są naturalne i niefarbowane, to wyglądają jak pióra. Z drugiej strony – nie chciałabym wyglądać dzisiaj tak:
Popdpięta pod kable monitorujące serce czy mieć takiej zdrowej cery jak niżej 😀
Co sprawia, że generalnie jestem dość szczupła?
Po pierwsze – ćwiczę. Sumiennie, uczciwie, dużo.
Nie lenię się, ruch jest dla mnie bardzo ważny. Bardzo dużo chodzę pieszo (zasada 10 tysięcy kroków dziennie) a w 90% przypadków wybieram schody zamiast windy

Ile ważę, jakie mam wymiary, co trenuję

Oprócz tego bardzo wiele robi talia. To ona sprawia, że wyglądam na szczupłą. Obcisła sukienka robi cały efekt, podobnie jak top i taliowana, rozkloszowana spódniczka. Zawsze.
Gdyby nie talia, wyglądałabym klockowato. A talia to efekt sumiennego i regularnego kręcenia hula-hoop. Kręcę je od 2012 roku! (tutaj tekst o hula-hoop). Obciążone kółko rzeźbi talię. Talia robi połowę efektu :). Niestety w przypadku mojej choroby – wystarczy chwila i brzuch robi się większy:
tutaj już mięciutki 😀
A dwa lata temu, po przerwie w kręceniu:
Już nawet omijając podkrążone oczy, stan włosów i cerę – mój brzuch wyglądał strasznie!
Naprawdę chce mi się śmiać, gdy ktoś mówi że mam “dobre geny”. Po pierwsze – wkładam dużo pracy by osiągnąć zwyczajne efekty, po drugie – powiedzenie komuś z mutacją genu, która utrudnia oddychanie że ma dobre geny jest lekko… niesmaczne 😀 Z chęcią się zamienię!
Jak się jednak pewnie domyślacie – zjedzenie tylu kalorii dziennie jest bardz trudne. Jak udaje mi się (oprócz ćwiczeń) trzymać figurę?
1. Imbir
Imbir działa analogicznie jak leki sterydowe które brałam i nie ma ich skutków ubocznych. Niweluje odruch wymiotny, zwiększa aptetyt… oraz podkręca przemianę materii. Imbir dodaję do potraw, jem na surowo, mam go w zupach, sosach a dziennie zjadam dwie małe paczki imbiru kandyzowanego:
Imbir działa rewelacyjnie, dzięki niemu częściej czuję ssanie w żołądku a skonsumowane dobra są lepiej i szybciej trawione.
Co rano dla obudzenia całej wewnętrznej maszynerii piję następujący “eliksir”
Szklanka gorącej wody
Sok z kawałka imbiru (3cm)
Pieprz cayenne
Imbir ścieram na tarce, ale jestem leniwa i robię na takiej do parmezanu, o bardzo małych oczkach. Sok przeciskam przez gazę i dodaję do gorącej wody. Dosypuję maleńską szczyptę pieprzu cayenne (maleńką). Jest to okropnie niesamczne, więc jeszcze dodaję trochę soku z cytryny. 
A starty imbir potem zjadam lub ładuję do jakiegoś sosu.
Piję to prawie każdego ranka. To bardzo podkręca przemianę materii i rozgrzewa.
Czasami mam potrzebę zrobienia sobie przerwy od tego miksu i piję samą wodę z cytryną.
Ta mikstura jest rewelacyjna!
Więcje o imbirze:

Imbir a zdrowie – jak jeść, po co jeść?

2. Sok z pokrzywy – odkryłam go zmagając się z anemią – świetnie sobie z nią poradził. Szybko zauważyłam, że świetnie wpływa też na figurę – pokrzywa aktywuje pracę trzustki oraz reguluje wydzielanie żółci przez wątrobę. To wszystko dzięki zawartej w niej sekretynie. Obecnie mam wyniki żelaza w normie, więc dodaję trochę soku z pokrzywy do różnych smoothies 😉
3. Ostre przyprawy
Zawsze i wszędzie – podkręcają metabolizm, działają przeciwzapalnie, antynowotworowo. Lubię jeść ostro, szczególnie jeśli chodzi o kapsaicynę (ostre papryczki lub pieprz cayenne), piperynę (poczciwy czarny pieprz). Chętnie używam też curry – ta kompozycja przypraw poprawia wchłanianie kurkuminy.
Jeśli chodzi o pieprz – najwięcej piperyny jest w otoczce ziaren, więc mielę go na bieżąco.
4. Dobre oleje
Nie unikam wcale tłustych potraw – muszę znaleźć równowagę między wysokokaloryczną dietą a zdrowym odżywianiem. Niestety samymi zdrowymi koktajlami i kaszą jaglaną bym się wycieńczyła. Muszę jeść porządnie, bo na oddychanie tracę dużo energii.
Staram się stosować dużo oleju kokosowego, potrzebnego mi przez MTC . Olej kokosowy zaspokaja głód i podkręca przemianę materii. Odwraca też skutki insulinoodporności
zobacz też:
Stosuję też chętnię olej lniany. A już najchętniej ten z kapsaicyną.
5. Ciepło!
Moim piątym sekretem jest temperatura. Piję prawie wyłącznie ciepłe napoje (zielona herbata, woda z imbirem). Kiedyś po jedzeniu stawiałam sobie na brzuchu kubek z gorącą herbatą. Wszyscy mówili, że to niebezpieczne i można sobie poparzyć brzuch, ale z jakiegoś powodu uwielbiam to robić. W ten sposób stymluję wątrobę do pracy, więc dzisiaj kładę na brzuchu termofor chwilę po jedzeniu.
Chętnie odpowiem na wszystkie pytania i klasycznie – sugeruję sprawdzić czy możemy coś stosować – np. mój napój imbirowy nie jest wskazany dla osób z drażliwym jelitem, ale dla chcącego nic trudnego – ja np. nie mogę ratować podrażnionego gardła prawoślazem czy siemieniem lnianym, więc poszukałam innych naturalnych sposobów. Kwestia determinacji, uporu i systematyczności.
Jeśli chodzi o ogólne sekrety mojej figury – to już wszystko. Jeśli ten wpis zdobędzie na fejsie ponad 100 lajków, postaram się jeszcze w tym tygodniu opublikować drugą część o tym jakie ćwiczenia wykonuję na biust i dlaczego z niego nie chudnę – to chińskie taoistyczne praktyki :). Szczerze mówiąc – mam masę pracy, więc w innym razie przełożę to na kolejny tydzień. No chyba, że bardzo Wam zależy ;-).
A ja siadam do zaległych komentarzy i biorę się za oglądanie Egipcjanina  Sinuhe na jedynce. To jedna z moich ulubionych książek i nie mam pojęcia jak to możliwe, że nie wiedziałam o ekranizacji! 
Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 


Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

2
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
jo Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Diamentowa Róża
Gość

Hej! Mam dość dziwne pytanie, niezbyt związane z tekstem – gdzie robiłaś to zdjęcie na końcu tekstu?
Byłam w bardzo podobnym (a może nawet tym samym) miejscu i chciałabym wiedzieć, czy to zbieg okoliczności, czy są dwa tak podobne miejsca.

jo
Gość
jo

A jak pracujesz nad swoim piękną pupą? jak osiągnąć efekt tak kształtnego i podniesionego tyłeczka?

Previous
Hybrydy z Rossmanna – czy warto kupić zestaw Escala?
Jak trzymam figurę bez wyrzeczeń? Mikstura z imbiru i inne sposoby