Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

Typowa ja! Nie pamiętam jak na imię miał właściciel piesełka, ale piesek miał na imię Tom i spędziliśmy razem kilka miłych chwil! 
Nie każde zdjęcie z podróży musi być wymuskane! To wywołuje we mnie miłe emocje, bo Tom był kuleczką radości.
Przy okazji - bycie opiekunem (nie lubię słowa „panem”) pieska to +100 do charyzmy i zwiększa szanse podrywu. Albo ułatwia kontakt. Lubię czytać książki w parku i w zeszłym roku kilkadziesiąt (!) razy zdarzyło się, że wbiegł we mnie albo mój koc czyjś piesek, co dało opiekunowi oczywisty pretekst do zagajenia rozmowy bez jakiejś niezręczności. Z trzema z tych osób się koleguję, jednego poznałam ze swoją koleżanką i są parą ;).
Pieski są super!!!
Pytanie do ludzi, którzy mają (albo kiedyś mieli) zwierzaka - jak się wabił? Imię typowo zwierzęce, czy ludzkie?
Ja miałam: kota o imieniu Trampek, owczarka szkockiego collie o imieniu Zija, (Zia) aka Ruda, drugiego psa o imieniu „Mała” (zwana Zazdrośnicą), kota Kiko i kotkę Ninę. Teraz w mojej rodzinie jest kotka Schwarz i piesek Niunio.
Każde imię z innej bajki!
Jak u Was?
#piesek #dogsofinstagram #wakacje #wietnam #vietnam #podróże #podrozemaleiduze #zwierzaki

Typowa ja! Nie pamiętam jak...

Jak złapać równowagę?

Czyli kilka słów o trudnej sztuce umiaru i odpowiednich proporcjach, na moim własnym przykładzie. W bonusie dawno obiecany przepis na potrawkę po chińsku, który zawsze pomaga mi wrócić do pionu ;-).

Czasem mam wrażenie, że w bogatej dyskografii Queen można znaleźć fragment opisujący każdy etap mojego życia. I tym razem ta zasada zdaje się potwierdzać – Freddie w okresie, w którym był już świadomy nieuchronności zbliżającej się śmierci, śpiewa, że chce wszystkiego. Teraz, już, natychmiast.
Ja z wizją szybszej śmierci w zasadzie dorastałam. Nieznośną myśl o limitowanych dniach udało odsunąć się w czasie, ale podejście zostało. Chcę tego i tamtego, a tego czego nie chcę… nie robię.
Póki co, w głównych kwestiach dobrze mi to wychodzi. Nie ugrzęzłam jeszcze na stabilnym, ale beznadziejnym etacie, gwarantującym mi obietnicę emerytury, pisaną palcem na wodzie.  Nie muszę być posłuszna szefowi ani martwić się, że na moje miejsce czeka wielu chętnych, bo moje miejsce jest wszędzie tam, gdzie jestem ja. Być może moje podejście zemści się w podeszłym wieku, którego wcześniej mój projekt nie zakładał – czas pokaże. Na pewno nie miałabym tej bezczelnej odwagi, gdybym urodziła się zdrowa. Czasem myślę jakie decyzje podejmowałabym dorastając bez oddechu kostuchy na plecach. Pewnie bezpieczne, stabilne, zachowawcze i bez ryzyka. Nie potrafię, wyznaję zasadę a co mi tam i… jednocześnie trochę zazdroszcząc tym, którzy wybierają pakiet pełnego bezpieczeństwa, ochrony i ubezpieczenia od wszystkiego.
Jestem jednak pewna, że poczucie braku równowagi towarzyszy  czasem także tym bezpiecznym, którzy wybierają klasyczne kroje płaszczy i francuski manicure (lub w ramach szaleństwa – bordową czerwień). Bo zawsze pojawia się coś, co próbuje zakłócić ten misternie budowany ład i przewidywalne życie. Szczęśliwa jesteśmy-ze-Stefanem-od-25-lat mężatka, zakochuje się w koledze z pracy, Janusz palę-papierosy-i-nic-mi-nie-jest otrzymuje diagnozę w postaci paskudnego raka. Złośliwy wykładowca oblewa bez powodu wzorową zawsze-pasek-na-świadectwie studentkę, albo do Katarzyny nie-lubię-zwierząt-bo-brudzą przybłąka się uroczy kundel z pchłami, długą historią chorób i wzrokiem, który zmiękczy jej serce, odmieniając latami budowany, wolny od psów świat.

biała tunika : KLIK

Moim problemem nie są te niespodziewane zmiany, ale chęć robienia zbyt wielu rzeczy na raz. Chciałabym być dobrym wsparciem dla wszystkich bliskich mi osób, dobrym pedagogiem-terapeutą (choć zdecydowanie wolę określenie – panią Anią ;-)), zaspokajać swoje inne ambicje pisząc artykuły z których się utrzymuję, być dobrą blogerką, która ma czas czytać Wasze maile (i na nie odpisywać!), dobrą koleżanką, która wysłucha i pomoże w potrzebie oraz bez potrzeby, ale też Anią, która ma czas upichcić swoje ulubione danie, przeczytać książkę na balkonie i zdecydować się na kąpiel zamiast prysznica.
I tak, zgadliście – nie umiem tego wszystkiego pogodzić. Zawsze coś kosztem czegoś. Albo zarwane nocki i za dużo pracy, albo niezadowolenie znajomych, bo znowu nie dam rady, albo tydzień z jedzeniem obiadu z mrożonek. 
Bez względu na to, czy tracisz życiową równowagę na skutek jakiegoś incydentu albo niespodziewanego zdarzenia, czy nie możesz jej utrzymać, bo robisz zbyt wiele rzeczy na raz – znam kilka sztuczek, które pomagają ją odzyskać.
1. Planuj – wyznaczaj sobie cele, najlepiej tygodniowe i miesięczne. Planowanie na przestrzeni tygodnia jest dla mnie dużo wygodniejsze niż planowanie dzienne, które powodowało frustrację (nigdy nie mogłam wyrobić planu). Na przestrzeni tygodnia łatwiej jest przesuwać swoje aktywności i zamknąć tydzień z pozytywnym wynikiem (dla mnie to 80% zrealizowanego planu). Z kolei miesięczne cele pozwalają mi wciąż podążać we właściwym kierunku. Nie wyobrażam sobie tych zadań bez specjalnego planera 😉
Możecie go za darmo pobrać tutaj – KLIK
2. Zatrzymaj się! – w biegu ciężko jest nabrać dystansu i trzeźwo przyznać zadaniom właściwe priorytety. Częste wyjścia ze znajomymi są bardzo fajne, dopóki nie spojrzysz na datę kolejnego seminarium i prawie pustą pracę magisterską :). Zanim zaangażujesz się w coś, zastanów się, czy jest to odpowiednie właśnie teraz. Tutaj bardzo pomaga mi medytacja – nie chodzi mi o siedzenie w specjalny sposób i głębokie wypowiadanie odpowiedniej sylaby, ale o zwyczajną obserwację przepływu własnych myśli. Pozwól się sobie wygadać :).
3. Złap swój balans. Osoby chodzące po linie, na ten specjalny kij pomagający utrzymać im równowagę, mówią właśnie balans. Ze mnie akrobata słaby – mam dość spore problemy z równowagą (w dzieciństwie w akcie zemsty chciałam wbić strzykawkę z gentamycyną – sprawczynią moich problemów – lekarzowi, który był zbyt leniwy by zlecić antybiogram. Wbić chciałam ją w szyję. Obmyślałam swoją zemstę za każdym razem, gdy nie słyszałam dobrze na prawe ucho, albo potykałam się o własne nogi). W każdym razie, moje rzeczywiste problemy z równowagą, przekładają się na te bardziej metaforyczne ;)). Dzieciom z którymi pracuję, zalecam zawsze naukę żonglerki trzema piłeczkami – sama niestety tej sztuki nigdy pewnie nie opanuję, ale to pomaga bardzo rozwinąć mózg, koordynację wzrokowo-ruchową, umiejętność czytania i uczenia się. Czytałam też badania o tym, że osoby umiejące żonglować, mają mniejszy problem z zachowaniem równowagi praca-dom. Niestety nie mogę ich teraz znaleźć, google wypluwa mi same wyniki o rozwijaniu mózgu ;-)).
Jeśli nie umiesz żonglować, to zacznij się tego uczyć, a doraźnie wybierz coś, co będzie Twoim balansem. 
Moje ulubione balansy z ostatnich dni, to głaskanie kota, spacery i gotowanie.
Po prostu zrób coś, co sprawia Ci przyjemność i nie jest bezpośrednio związane z powodami, dla których nie masz równowagi. To może być też bieganie albo pisanie ekspresywne , które u mnie z oczywistych powodów odpada – utrzymuję się z pisania i to zbyt duża liczba zleceń wybiła mnie z mojego rytmu. Po klepaniu na stronę opisów technicznych maszyn i historii firmy, która je produkuje, nie miałam ochoty pisać nic więcej ;-).
Korzystając z okazji, podzielę się dawno obiecanym przepisem na “chińskie” danie w 30 minut ;-).
Gotujemy ryż, 400 g (u mnie basmati, ale może być inny).Kroimy drobno kilogram fileta z kurczaka/indyka i podsmażamy na łyżce oleju kokosowego. Na tym etapie nie solimy! Przyrumienione mięso przekładamy na dno dużego garnka, a na patelni szklimy dwie cebule, też drobno pokrojone. Dodajemy dwa opakowania warzyw z mieszanki chińskiej – obecnie mają specjalną w lidlu (klik), ale ja używam tych z regularnej oferty (jedna paczka ma 450 gram), 3 cm pokrojonego w słupki imbiru i garść orientalnych grzybów. Opcjonalnie można dodać pędy bambusa np. te (klik). Zalewamy wodą, by wszystko przykryć i zagotowujemy. Dodajemy sól, pieprz, trochę cukru, łyżeczkę pasty curry i dusimy ok. 30 minut na małym ogniu, pod przykryciem. Jeśli jest taka potrzeba, dodajemy odrobinę wody. Smacznego! 
Szczegóły : (wyprzedzam pytania ;-))
Pasta curry – do kupienia np. tutaj, ale ja miałam jeszcze taką w słoiku (Pataks). Wiem, że pastę curry można też kupić ostatnio w biedronce (klik
 Dlaczego imbir? – przeczytaj mój tekst na temat imbiru https://www.aniamaluje.com/2014/05/imbir-zdrowie-jak-jesc-po-co-jesc.html. Obecnie w promocji w biedronce : klik 
Przez orientalne grzybki rozumiem głównie shiitake (bardzo zdrowe!) ale mogą być łatwiej dostępne grzybki Mun (klik). Bez nich to nie to samo, ale warto pokroić je w paseczki ;-). 
A dlaczego olej kokosowy? napisałam o nim osobny tekst, też odsyłam : https://www.aniamaluje.com/2015/06/jak-stosowac-olej-kokosowy-42.html 
Tak, można użyć zamiast ryżu chiński makaron lub jakąś kaszę, ale ryż najlepiej tu pasuje ;-). Wszystkie składniki można kupić teraz na tygodniu azjatyckim w lidlu (klik) lub biedronie (klik)
PS. właśnie słyszałam o badaniach, że Chińczycy jedzący ostro żyją o 14% dłużej niż Ci, którzy ostro nie jedzą ;-). Wyjątkowo nie podam linku do badań, bo powiedzieli o tym w Radiu Zet ;-)).
Gdy wybierzemy już nasz balans, odcinając się na chwilę od tego, co wytrąciło nas z życiowej równowagi, bierzemy kartkę i konstruujemy plan naprawczy. Tak po prostu. A potem wcielamy go w życie.

spódnica: KLIK podobna : KLIK
top: KLIK lub w innych kolorach : KLIK podobne: KLIK

torebka : KLIK
Złote delikatne sandałki :




Mam nadzieję, że wyprzedziłam wszystkie potencjalne pytania ;-)).

Jestem ciekawa Twoich zmagań z zachowaniem życiowej równowagi – utrzymujesz ją bez problemu, czy ciągle o nią walczysz? Gdy pojawia się przeciwność, odkładasz na bok plany, czy zarywasz nocki aby je zrealizować? 🙂

Hej! Komentarze są troszkę niżej i obsługuje je Disquss 🙂

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Krótka relacja z Grecji – tygodnik
Jak złapać równowagę?