Dla kogoś być może kolejna instagramerka z dupą na wierzchu, dla mnie zdjęcie na pamiątkę zachwytu nad cudownym wodospadem💧Z ekscytacji drżała mi cały czas łydka! Natura potrafi być majestatyczna!🌱
Sama wyspa ma różne oblicza. Na razie doświadczyłam #Bali dla lekko aroganckich młodych ludzi z lepszego (finansowo) świata, bujających się po instagramowych knajpkach. Bali komercyjnego i turystycznego, Bali pełnego przepięknej, dzikiej przyrody, Bali cudownych miejscowych ludzi i Bali mistycznego. Z pewnością perspektyw jest dużo więcej! Staram się patrzeć na świat pod różnymi kątami i zadawać wiele (czasami może ciut zbyt wścibskich) pytań. Ile ja się podczas takich podróży uczę, to o jeju!

A odnośnie pupy w bikini, to nie wrzucając takiego zdjęcia sama bym przyznała, że kobieta w bikini popełnia jakiś grzech, w odróżnieniu od mężczyzn z gołymi klatami. Nie postrzegam tak świata!😉 Pięknego piątku🌸
Fot: @czula.kaminska (mały spoiler tego, co jutro na stories)
#podróże #podróżemałeiduże #blogerka #wodospad #waterfall #bali #travelgirl #travelblogger #aniamaluje #szczerze_pisząc

Dla kogoś być może kolejna...

Nie wszystkie zdjęcia muszą być wymuskane ;) 🌸Moja pogadanka na temat „chłopak by mnie nie puścił” wywołała spore zamieszanie! Opisujecie swoje toksyczne relacje z partnerami, którzy „zabraniali” wam przeróżnych rzeczy. Czasami toksyczne byłyście Wy, w ciągłym strachu, że partner zdradzi. Dzisiaj jesteście w innych relacjach i wiecie, że to nie powinno tak działać i wyglądać. I wspaniale! Lepiej przejrzeć na oczy późno, niż wcale!
Szkoda życia na kogoś, kto podcina Ci skrzydła. Jeśli masz coś, przed czym chcesz ostrzec inne dziewczyny - dawaj śmiało! Czasami zaczyna się od „nie podoba mi się jak chodzisz w sukienkach”
Pozdrowienia z #Bali! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #balibowlsandsmoothies #relacje

Nie wszystkie zdjęcia muszą być...

Wyprawa solo jak dotąd:
👉🏻Ani jednego dnia nie spędziłam zupełnie sama! Poznałam mnóstwo ludzi, z innymi polubiłam się bardziej, bo miałam okazję lepiej ich poznać. 👉🏻Popełniłam sporo błędów organizacyjnych. Np. teraz jestem na #Bali i już czuję, że bez skutera będzie ciężko (mam problem z błędnikiem, nie będę ryzykować), ale jestem dobrej myśli.
👉🏻Do tej pory nie udało mi się popracować! Spędziłam na pracy może godzinę, no chyba, że liczyć składanie relacji na insta, to wtedy pracowałam ze 3h dziennie. Byłaby to jednak najmniej płatna praca świata, bo nic nie zarobiłam🤣🙈
👉🏻Jestem zupełnie nieprzygotowana na #Wietnam! Poranki i wieczory są podobno chłodne (16 stopni). Z polskiej perspektywy to się wyda śmieszne, ale ja mam tu 35 stopni i takie właśnie ubrania.
👉🏻Możliwe więc, że zamiast 2 tygodni w Wietnamie zmyję się szybciej na jakąś wyspę w Tajlandii (Ko Chang albo Ko Samui) albo na Koh Rong w Kambodży :) Ogólnie mordka mi się śmieje cały czas, jest fajnie, jest dobrze!
Teraz pora się trochę opalić.
Mam nadzieję, że podobają Wam się moje przygody na stories! Wielu rzeczy i ludzi też nie pokazuję, ale może wykorzystam te historie w jakiś luźniejszy dzień. Dzisiaj np. chciałabym nagrać krótką pogadankę 😁

Uściski z Bali!

Wyprawa solo jak dotąd: 👉🏻Ani...

Wciąż nie mogę uwierzyć, że smakował mi wege boczek🤯
To były bardzo intensywne dni w Bangkoku, pora na kolejną przygodę - co powinnam zrobić na Bali?
Jakieś rekomendacje? Nie mogę prowadzić skutera, mój błędnik nie ogarnia, więc pewnie będzie ciężko, ale nastawiam się pozytywnie do całej przygody😊
Poleżałabym ze dwa dni na plaży z jakąś książką, bo z nadmiaru wrażeń i emocji moja czaszka dymi😁.
Zastanawiam się też, którego dnia dopadnie mnie kryzys tej podróży, ale czas pokaże!
Podrzućcie swoje rekomendacje a ja powalczę z walizką i idę spać 😘
#Bangkok #vege #foodie #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Wciąż nie mogę uwierzyć, że...

Jestem wkurzona. Że musimy udawać, że mamy mężów i nosić fejkowe obrączki, aby pozbyć się niechcianych adoratorów. Że samo „nie” nie wystarcza i żaden argument nie ma takiej mocy, jak bycie „przypisaną” do jakiegoś faceta. Jakbyśmy same się nie liczyły jako jednostki ludzkie.
Chciałabym mieć poczucie, że mogę robić swobodnie wszystko to, co mężczyźni.
Moim kolegom nikt nie radzi, by dla bezpieczeństwa wracali po ciemku w towarzystwie kobiety.
Nie zwraca uwagi, że przebijają im przez t-shirt sutki. Nie szukają w podróży hosteli z pokojami tylko dla mężczyzn, podczas gdy „female dormitory” to nie jest pomysł, który wziął się z powietrza, a realnej potrzeby.
Ja nie chcę pieprzonych przywilejów. Chcę mieć poczucie, że jesteśmy takimi samymi jednostkami ludzkimi. Ale jak się naczytałam o Waszych fejkowych obrączkach i pierścionkach, to zrobiło mi się naprawdę przykro łamane na jestem wkurzona.

Kobieto, co robisz dla swojego bezpieczeństwa i spokoju, czego nie robią mężczyźni? Wyjdźmy z priv, napisz tutaj!
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #kobieta #wkurw

Jestem wkurzona. Że musimy udawać,...

Śmiesznie tu stoję, ale mam nadzieję, że widzicie - jestem w Azji na maksa szczęśliwa, wszystko mnie cieszy! W tym klimacie oddycha mi się wspaniale (nawet w Bangkoku!) każda drobna rzecz jest przygodą! Mnóstwo nowych bodźców, smaków, tekstur, zapachów. Tym razem zamiast wygodnego mieszkania z dostępem do basenu i siłowni wybrałam hostel i zbieram inne przeżycia. Poznaję ludzi z taką samą zajawką na doświadczanie podróży jak ja. Wymieniam setki uśmiechów dziennie, próbuję mówić „dziękuję” po tajsku, unikać jednorazowego plastiku, zachwycać się myjącym pupę kibelkiem i cieszyć z masażu, po którym chodzę lekkim krokiem. Tak lekkim, że zrobiłam ich dzisiaj 25 tysięcy😊. Kocham #Bangkok, kocham tę część Azji, uwielbiam wieczorem składać dla Was relację z tego wszystkiego, co mnie spotyka. Moim marzeniem jest zachęcić innych do tego samego! Chcę rozwiać Twoje obawy i uprzedzenia, pokazać, że to jest proste i da się na własną rękę bez stresu!
#podróże #podróżemałeiduże #travelgirl #femalesolotraveler #solotravel #bangkok #wakacje #aniamaluje #blogerka #blogerkapodróżnicza #pieszopomieście

Śmiesznie tu stoję, ale mam...

Kiedyś miałam problem ze znalezieniem towarzystwa do podróżowania - ja pracuję skąd chcę, innych ogranicza urlop. Szybciutko się to zmieniło i teraz nie mam najmniejszego problemu z ogarnięciem towarzystwa. I co zabawne - gdy jest w zasięgu ręki, mam ogromną potrzebę podróży solo. To zupełnie inny vibe, inne przygody, inny rodzaj doświadczenia!
Kiedyś bardzo chciałam wydać książkę z wydawnictwem. Dzisiaj co miesiąc jakieś  mi to proponuje. Wolę sama. I bardzo często gdy podobał mi się jakiś chłopak i okazało się, że z wzajemnością - automatycznie traciłam nim zainteresowanie🙈. To okropny sposób życia, wiecznie chcę tego, czego nie mam, a gdy mam, to już nie chcę😏. Staram się z tym walczyć, ale tez obserwować bacznie z czego wynikają te moje pragnienia.
Wow, dzisiaj zaczyna się moja podróż. Spędzę w niej 35 dni, planuję odwiedzić 3 kraje, w których jeszcze nie byłam i do jednego wrócić. Jak wyjdzie? Czas pokaże. Jedno jest pewne - ja zawsze sobie poradzę i zawsze znajdę sposób by mieć to, czego chcę. Tutaj np. chciałam zjeść śniadanie z widokiem na morze, ale nie było sensownej knajpy więc... przytargałam z @aleksandranajda stół i krzesła z mieszkania. 
Najbliższe 24h spędzę pewnie offline, bo mam cholernie długą przesiadkę, którą zamierzam przeznaczyć na zwiedzanie... sami zgadnijcie jakiego miasta 😉 mam czas aby wykombinować w jaki sposób chcę zamieszczać relacje i jednocześnie zachować bezpieczeństwo nie oznaczając się w czasie rzeczywistym😊 
Trzymajcie za mnie kciuki! #podróże #girlswhotravel #solotravel #solofemaletraveler #aniamaluje #karaiby #podróżemałeiduże

Kiedyś miałam problem ze znalezieniem...

Piszecie, że:
👉 N-ele z km widzą pomalowane rzęsy lub paznokcie, ale śladów po samookaleczeniach już nie. Lub pada "zakryj to".
👉 Uczniom ze szkół plastycznych jakoś dziwnie strój nie odbiera inteligencji. Czymś się różnią?
👉 Zasady utrwalają kulturę gwałtu. To dziewczynki mają "nie rozpraszać chłopców". A może oni powinni się skupiać? Ślinią się też na widok n-elek, co to zmienia?
👉 Wzmacniamy przekaz ALBO mądra, ALBO pomalowana. To złe!
👉 Obrywacie za naturalną oprawę oczu. Bo n-elka "nie wierzy". Nie pada PRZEPRASZAM.
👉"to kwestia szacunku". Dla mnie szacunek, to bycie przygotowanym do lekcji, mówienie "dzień dobry" i "przepraszam". Nauka to 46h tygodniowo, dorośli pracują 40h. Kiedy wyrażać się ubiorem? Rudym powiecie, że mogą być rudzi po pracy?
👉 Jeśli obrażają cię  różowe włosy, to przemyśl swoje wartości.
👉 Przypięłam w relacjach opinię prawną. Zasady są niezgodne z prawem.
👉 i seksistowskie wobec każdej płci. 👉 Są głosy o bardzo przesadnym stroju w szkole. Rozumiem. ale zakaz ani groźba nic nie zmienią. Może warto porozmawiać?

Bolą wiadomości o samookaleczeniach. Popłakałam się. Te same n-elki siłą zmywają komuś makijaż płynem do naczyń, ale siniaków bitego ucznia nie widzą. Dręczonym radzą: "spróbuj się więcej uśmiechać".
👉 Strój dodaje  pewności siebie. Bez względu, czy to kolczyk w nosie, czy t-shirt z napisem "I'm lesbian". Dostajecie uwagi za odzież i akcesoria z tęczą.  Psychologia i socjologia mówią o potrzebie ekspresji, przynależności, manifestowania swoich przekonań, ale te spory wciąż wygrywa "KIEDYŚ TO BYŁO, KRÓTKO SIĘ TRZYMAŁO" i "JA SWOJE WIEM". Co wiesz? Że oceniasz ludzi po wyglądzie? Gratulacje!

Na szczęście mamy wielu cudownych n-eli. Dla nich ważne jest przygotowanie do lekcji i nie oceniają za wygląd. Dziękuję za Wasz za otwarty umysł.Jesteście wspaniali!

PS. Mam AZS, stres nasila objawy. Z emocji znowu mam czerwony skalp, skóra się sypie. Represje i karność ze strony nauczycieli zaostrzają objawy np. łuszczycy i trądziku, o czym piszecie. Dobro uczniów to atmosfera szacunku, zaufania i życzliwości. Nie ciągłego stresu i strachu. #aniamaluje #protest #szkoła #szacunek

Piszecie, że: 👉 N-ele z...

„opowiada takie rzeczy, to niech nie dziwi się, że traktują ją przedmiotowo” Nie wiem po co szykuję się do podróży do Azji - przeżyłam podróż w czasie😱Jestem w szoku, że moje stories wywołały takie reakcje i część z Was uważa, że skoro autorka nagrała film z poradami jak zrobić partnerowi dobrze, to daje innym prawo by ją obrażać. Jakie prawo?! Czy kobieta nie może lubić seksu i swojej seksualności? Poczytałam z rana kilka wiadomości w duchu „no sorry taka prawda!” „Opowiada to się nie dziwi!”, że przecieram oczy. Obejrzałam ten filmik i wiecie co? Można go streścić do „rób to z radochą, a nie jak za karę”. To wywołuje takie oburzenie?! Laski! Gdyby facet nagrał film w którym radzi pieścić partnerki z radością a nie tylko by w dwie minuty „odbębnić grę wstępną”, to byście pisały „wreszcie ktoś to powiedział” „taka prawda” „rację ma”.
Zachowanie typowe dla studenta I roku filozofii, który rozstrzyga dawno rozstrzygnięte spory. Nie wiem czy wiecie- doszliśmy już dawno do wniosku, że: 1) sukienka nie gwałci - krótka, obcisła, strój nie ma nic do rzeczy. 2)Nawet jeśli dziewczyna jest striptizerką, to nie można dotykać jej bez jej zgody 3) Prostytutkę też można zgwałcić
Tymczasem u nas wszystkie spory wciąż wygrywa „ja swoje wiem”😱.
Pamiętam jak w 2016 wrzuciłam post z zachętą do posiadania „masażera osobistego”. To był mały, dyskretny, ładny gadżet. Post miał jakieś chore zasięgi, bo mnóstwo osób go sobie wysłało z komentarzem, że ta Aniamaluje to wstydu nie ma, całkiem odpłynęła, takie rzeczy publicznie. Kilka osób się pomyliło i zamiast obgadać mnie do koleżanki, wysłało to do mnie.
Pomyślałam wtedy - wow, czuję się jak podróżnik w czasie, jakbym przybyła z przyszłości, może kiedyś to nie będzie tabu. 
Mamy 2020 a ja liczę, że na takie komentarze będziemy kiedyś patrzeć jak na wystawianie kobietom mandatów za bycie na plaży w bikini, bo to nieobyczajne. 
#aniamaluje #szczerze_pisząc 
#lavieparisienne #frenchfashion #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #lookdujour #parisianlifestyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

„opowiada takie rzeczy, to niech...

Kupiłam loty! Może powinnam wstrzymać się z ogłaszaniem tego światu, poprzednio napaliłam się na lot przez Chiny, znalazłam w Google zdjęcie każdego jednego przystanku (na Mur Chiński potrzebowałam chyba 3 przesiadek!) i chciałam zrobić to na dziko, ale pojawił się wirus i tyle z moich planów. 
Lecę do Bangkoku, z Bangkoku na Bali, dalej nie mam żadnych lotów, ale będzie grany Wietnam.
Ciągle pytacie, czy się nie boję sama. Boję, ale nie w tym sensie o który zazwyczaj pytacie. Boję się, że wszystko zepsuła komercha.
O siebie się nie boję, opalałam się topless na plaży dilerów, nic głupszego już nie mogę zrobić, serio😁. Poza tym w takiej podróży nie będę sama, mam łatwość poznawania ludzi, przyciągania przygód i wielkich przypałów!

#podróże #podróżemałeiduże #plaża #girlswhotravel #aniamaluje #szczerze_pisząc #solofemaletraveler #solofemaletravel #beachlife #azja #wakacje

Kupiłam loty! Może powinnam wstrzymać...

Jak złapać równowagę?

Czyli kilka słów o trudnej sztuce umiaru i odpowiednich proporcjach, na moim własnym przykładzie. W bonusie dawno obiecany przepis na potrawkę po chińsku, który zawsze pomaga mi wrócić do pionu ;-).

Czasem mam wrażenie, że w bogatej dyskografii Queen można znaleźć fragment opisujący każdy etap mojego życia. I tym razem ta zasada zdaje się potwierdzać – Freddie w okresie, w którym był już świadomy nieuchronności zbliżającej się śmierci, śpiewa, że chce wszystkiego. Teraz, już, natychmiast.
Ja z wizją szybszej śmierci w zasadzie dorastałam. Nieznośną myśl o limitowanych dniach udało odsunąć się w czasie, ale podejście zostało. Chcę tego i tamtego, a tego czego nie chcę… nie robię.
Póki co, w głównych kwestiach dobrze mi to wychodzi. Nie ugrzęzłam jeszcze na stabilnym, ale beznadziejnym etacie, gwarantującym mi obietnicę emerytury, pisaną palcem na wodzie.  Nie muszę być posłuszna szefowi ani martwić się, że na moje miejsce czeka wielu chętnych, bo moje miejsce jest wszędzie tam, gdzie jestem ja. Być może moje podejście zemści się w podeszłym wieku, którego wcześniej mój projekt nie zakładał – czas pokaże. Na pewno nie miałabym tej bezczelnej odwagi, gdybym urodziła się zdrowa. Czasem myślę jakie decyzje podejmowałabym dorastając bez oddechu kostuchy na plecach. Pewnie bezpieczne, stabilne, zachowawcze i bez ryzyka. Nie potrafię, wyznaję zasadę a co mi tam i… jednocześnie trochę zazdroszcząc tym, którzy wybierają pakiet pełnego bezpieczeństwa, ochrony i ubezpieczenia od wszystkiego.
Jestem jednak pewna, że poczucie braku równowagi towarzyszy  czasem także tym bezpiecznym, którzy wybierają klasyczne kroje płaszczy i francuski manicure (lub w ramach szaleństwa – bordową czerwień). Bo zawsze pojawia się coś, co próbuje zakłócić ten misternie budowany ład i przewidywalne życie. Szczęśliwa jesteśmy-ze-Stefanem-od-25-lat mężatka, zakochuje się w koledze z pracy, Janusz palę-papierosy-i-nic-mi-nie-jest otrzymuje diagnozę w postaci paskudnego raka. Złośliwy wykładowca oblewa bez powodu wzorową zawsze-pasek-na-świadectwie studentkę, albo do Katarzyny nie-lubię-zwierząt-bo-brudzą przybłąka się uroczy kundel z pchłami, długą historią chorób i wzrokiem, który zmiękczy jej serce, odmieniając latami budowany, wolny od psów świat.

biała tunika : KLIK

Moim problemem nie są te niespodziewane zmiany, ale chęć robienia zbyt wielu rzeczy na raz. Chciałabym być dobrym wsparciem dla wszystkich bliskich mi osób, dobrym pedagogiem-terapeutą (choć zdecydowanie wolę określenie – panią Anią ;-)), zaspokajać swoje inne ambicje pisząc artykuły z których się utrzymuję, być dobrą blogerką, która ma czas czytać Wasze maile (i na nie odpisywać!), dobrą koleżanką, która wysłucha i pomoże w potrzebie oraz bez potrzeby, ale też Anią, która ma czas upichcić swoje ulubione danie, przeczytać książkę na balkonie i zdecydować się na kąpiel zamiast prysznica.
I tak, zgadliście – nie umiem tego wszystkiego pogodzić. Zawsze coś kosztem czegoś. Albo zarwane nocki i za dużo pracy, albo niezadowolenie znajomych, bo znowu nie dam rady, albo tydzień z jedzeniem obiadu z mrożonek. 
Bez względu na to, czy tracisz życiową równowagę na skutek jakiegoś incydentu albo niespodziewanego zdarzenia, czy nie możesz jej utrzymać, bo robisz zbyt wiele rzeczy na raz – znam kilka sztuczek, które pomagają ją odzyskać.
1. Planuj – wyznaczaj sobie cele, najlepiej tygodniowe i miesięczne. Planowanie na przestrzeni tygodnia jest dla mnie dużo wygodniejsze niż planowanie dzienne, które powodowało frustrację (nigdy nie mogłam wyrobić planu). Na przestrzeni tygodnia łatwiej jest przesuwać swoje aktywności i zamknąć tydzień z pozytywnym wynikiem (dla mnie to 80% zrealizowanego planu). Z kolei miesięczne cele pozwalają mi wciąż podążać we właściwym kierunku. Nie wyobrażam sobie tych zadań bez specjalnego planera 😉
Możecie go za darmo pobrać tutaj – KLIK
2. Zatrzymaj się! – w biegu ciężko jest nabrać dystansu i trzeźwo przyznać zadaniom właściwe priorytety. Częste wyjścia ze znajomymi są bardzo fajne, dopóki nie spojrzysz na datę kolejnego seminarium i prawie pustą pracę magisterską :). Zanim zaangażujesz się w coś, zastanów się, czy jest to odpowiednie właśnie teraz. Tutaj bardzo pomaga mi medytacja – nie chodzi mi o siedzenie w specjalny sposób i głębokie wypowiadanie odpowiedniej sylaby, ale o zwyczajną obserwację przepływu własnych myśli. Pozwól się sobie wygadać :).
3. Złap swój balans. Osoby chodzące po linie, na ten specjalny kij pomagający utrzymać im równowagę, mówią właśnie balans. Ze mnie akrobata słaby – mam dość spore problemy z równowagą (w dzieciństwie w akcie zemsty chciałam wbić strzykawkę z gentamycyną – sprawczynią moich problemów – lekarzowi, który był zbyt leniwy by zlecić antybiogram. Wbić chciałam ją w szyję. Obmyślałam swoją zemstę za każdym razem, gdy nie słyszałam dobrze na prawe ucho, albo potykałam się o własne nogi). W każdym razie, moje rzeczywiste problemy z równowagą, przekładają się na te bardziej metaforyczne ;)). Dzieciom z którymi pracuję, zalecam zawsze naukę żonglerki trzema piłeczkami – sama niestety tej sztuki nigdy pewnie nie opanuję, ale to pomaga bardzo rozwinąć mózg, koordynację wzrokowo-ruchową, umiejętność czytania i uczenia się. Czytałam też badania o tym, że osoby umiejące żonglować, mają mniejszy problem z zachowaniem równowagi praca-dom. Niestety nie mogę ich teraz znaleźć, google wypluwa mi same wyniki o rozwijaniu mózgu ;-)).
Jeśli nie umiesz żonglować, to zacznij się tego uczyć, a doraźnie wybierz coś, co będzie Twoim balansem. 
Moje ulubione balansy z ostatnich dni, to głaskanie kota, spacery i gotowanie.
Po prostu zrób coś, co sprawia Ci przyjemność i nie jest bezpośrednio związane z powodami, dla których nie masz równowagi. To może być też bieganie albo pisanie ekspresywne , które u mnie z oczywistych powodów odpada – utrzymuję się z pisania i to zbyt duża liczba zleceń wybiła mnie z mojego rytmu. Po klepaniu na stronę opisów technicznych maszyn i historii firmy, która je produkuje, nie miałam ochoty pisać nic więcej ;-).
Korzystając z okazji, podzielę się dawno obiecanym przepisem na “chińskie” danie w 30 minut ;-).
Gotujemy ryż, 400 g (u mnie basmati, ale może być inny).Kroimy drobno kilogram fileta z kurczaka/indyka i podsmażamy na łyżce oleju kokosowego. Na tym etapie nie solimy! Przyrumienione mięso przekładamy na dno dużego garnka, a na patelni szklimy dwie cebule, też drobno pokrojone. Dodajemy dwa opakowania warzyw z mieszanki chińskiej – obecnie mają specjalną w lidlu (klik), ale ja używam tych z regularnej oferty (jedna paczka ma 450 gram), 3 cm pokrojonego w słupki imbiru i garść orientalnych grzybów. Opcjonalnie można dodać pędy bambusa np. te (klik). Zalewamy wodą, by wszystko przykryć i zagotowujemy. Dodajemy sól, pieprz, trochę cukru, łyżeczkę pasty curry i dusimy ok. 30 minut na małym ogniu, pod przykryciem. Jeśli jest taka potrzeba, dodajemy odrobinę wody. Smacznego! 
Szczegóły : (wyprzedzam pytania ;-))
Pasta curry – do kupienia np. tutaj, ale ja miałam jeszcze taką w słoiku (Pataks). Wiem, że pastę curry można też kupić ostatnio w biedronce (klik
 Dlaczego imbir? – przeczytaj mój tekst na temat imbiru https://www.aniamaluje.com/2014/05/imbir-zdrowie-jak-jesc-po-co-jesc.html. Obecnie w promocji w biedronce : klik 
Przez orientalne grzybki rozumiem głównie shiitake (bardzo zdrowe!) ale mogą być łatwiej dostępne grzybki Mun (klik). Bez nich to nie to samo, ale warto pokroić je w paseczki ;-). 
A dlaczego olej kokosowy? napisałam o nim osobny tekst, też odsyłam : https://www.aniamaluje.com/2015/06/jak-stosowac-olej-kokosowy-42.html 
Tak, można użyć zamiast ryżu chiński makaron lub jakąś kaszę, ale ryż najlepiej tu pasuje ;-). Wszystkie składniki można kupić teraz na tygodniu azjatyckim w lidlu (klik) lub biedronie (klik)
PS. właśnie słyszałam o badaniach, że Chińczycy jedzący ostro żyją o 14% dłużej niż Ci, którzy ostro nie jedzą ;-). Wyjątkowo nie podam linku do badań, bo powiedzieli o tym w Radiu Zet ;-)).
Gdy wybierzemy już nasz balans, odcinając się na chwilę od tego, co wytrąciło nas z życiowej równowagi, bierzemy kartkę i konstruujemy plan naprawczy. Tak po prostu. A potem wcielamy go w życie.

spódnica: KLIK podobna : KLIK
top: KLIK lub w innych kolorach : KLIK podobne: KLIK

torebka : KLIK
Złote delikatne sandałki :




Mam nadzieję, że wyprzedziłam wszystkie potencjalne pytania ;-)).

Jestem ciekawa Twoich zmagań z zachowaniem życiowej równowagi – utrzymujesz ją bez problemu, czy ciągle o nią walczysz? Gdy pojawia się przeciwność, odkładasz na bok plany, czy zarywasz nocki aby je zrealizować? 🙂

Hej! Komentarze są troszkę niżej i obsługuje je Disquss 🙂

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Krótka relacja z Grecji – tygodnik
Jak złapać równowagę?