Niezdara, fajtłapa, ciamajda, łamaga - łatwiej tak powiedzieć niż zastanowić się, dlaczego ktoś taki jest i jak mu pomóc, prawda?
👉🏻 duszą mnie golfy, wysokie stójki, szaliki - jest mi w nich fizycznie niedobrze
👉🏻 zdjęcie stanika to największa ulga na świecie - dopiero od roku przestałam się zmuszać do noszenia
👉🏻 nieustannie obijam się o futryny, drzwi, stoły i szafy
👉🏻 zdarza mi się spaść z krzesła. Tak po prostu
👉🏻 na samą myśl o karuzeli mam ochotę zwymiotować 👉🏻 nienawidzę gdy ktoś mnie dotyka bez pozwolenia
👉🏻 chodzę bez skarpet, bo nie rozumiem sensu skarpet. Skarpety są dla mnie jak obcierający but dla innych 👉🏻 to samo z biżuterią - nie noszę pętli na szyi, więc nie noszę pierścionków
👉🏻 mogę jeść pyszne ciasto albo wyśmienitego kotleta, ale jak natrafię na jakąś grudkę albo „żyłę” - mam fizycznie odruch wymiotny. Nie jestem księżniczką, moje ciało to odrzuca 👉🏻 mogę nie polubić człowieka tylko dlatego, że odbieram uścisk jego ręki jako nieprzyjemny. Istnieją dla mnie ludzie, których nazywam w swojej głowie „obślizgłymi”

Jeśli masz tak jak ja i czujesz się z tego powodu dziwnie - nie obniżaj poczucia swojej własnej wartości z tego powodu. Może tak jak ja - masz po prostu zaburzenia integracji sensorycznej. Twój mózg trochę inaczej odbiera bodźce. Ja mam nadwrażliwość dotykową, są osoby wybitnie nadwrażliwe na światło albo hałas. 
Za to lubią mnie wszystkie pieski i kotki, bo nigdy nie próbuję egoistycznie głaskać ich dla swojej przyjemności na siłę. 
Nie jest też prawdą, że nie lubię dotyku. Lubię. Po prostu nie każdy i nie od każdego.

Obejrzyjcie stories, a ja solidaryzuję się z każdym, któremu rodzice kupili w ramach niespodzianki bilet do wesołego miasteczka (skończyło wie wymiotowaniem), wciskali w golfy, skarpetki, zabraniali chodzić boso albo robili dramę, że ubierasz się dziwnie albo koszulka jest dawno do wyrzucenia.
Dla kogoś z nadwrażliwością dotykową to jak wycie przez megafon wprost do ucha kogoś, komu chce się spać.

Przypinam relacje o zaburzeniach integracji sensorycznej (SI) i polecam poczytać po angielsku pod hasłem „sensory procesing disorder” (SPD). #aniamaluje #szczerze_pisząc #spd #si #dziecko #kot #kotek

Niezdara, fajtłapa, ciamajda, łamaga -...

Na blogu 5 seriali które polecam. Okrutnie żałuję, że odpaliłam trzeci sezon #lacasadepapel 😭 Drugi sezon kończył kompletną historię a trzeci zostawił mnie z zaciekawieniem, co stanie się dalej. Efekt Zeigarnik, powód, dla którego zawsze czekam aż wyjdą wszystkie tomy książki by nie zaprzątać umysłu niedomkniętą sprawą... do dziś nie wybaczyłam Murakamiemu zakończenia roku 1Q84 i scenarzystom LOST nierozwiązanych zagadek :( ciekawi jakie seriale polecam? Sru na bloga 💥 #aniamaluje #seriale #nogi #sushi #pycha #netflix #serial #domzpapieru

Na blogu 5 seriali które...

Uczę się opierdalanka bez moralniaka. #Hamaczek to najlepsza rzecz ♥️
Pięknie, słonecznie, nie za gorąco. Czasami fajnie uciec na chwilę z Warszawy.
Przymierzam się do montażu hamaka w mieszkaniu. Ktoś ma? Jakieś wskazówki? Marzy mi się na jesienne wieczory. Albo czasami do spania.
Jak byłam dzieciaczkiem, to dziadek bujał mnie w hamaku całymi dniami. Uwielbiałam tak zasypiać, miedzy dwiema średnio okazałymi wiśniami. 
#szczerze_pisząc #piątek #piąteczek #weekend #relaks #hammock #hamak #lato #summervibes #sukienka #sierpień

Uczę się opierdalanka bez moralniaka....

Jak sobie pomyślę w jakim nastroju byłam ze 3 miesiące temu, to aż nie mogę uwierzyć. Dużo zmian!
💥Np.uczę się odpoczywać bez poczucia winy. Co prawda nie mam pojęcia jak ludzie połykają sezon serialu w jeden dzień, ale hello, ja jestem dziewczyną, która unikała seriali w ogóle,bo konsumują za dużo czasu. To jest dla mnie ogromny postęp! Obejrzenie 3 odcinków jednego dnia to dla mnie wciąż wydarzenie :)
💥Szanuję bardziej swój czas i przestrzeń. Wciąż w mojej naturze leży troszczenie się o innych, ale nie mam wyrzutów sumienia gdy komuś odmawiam przysługi. A jeśli ktoś próbuje we mnie je wywołać, to tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że nie muszę.
💥Przestałam nadmiernie przepraszać za bałagan, staram się trochę ogarnąć z wierzchu, ale jak ktoś do mnie wbija to raczej mnie zna i wie czego się spodziewać. Herbatę dostanie w czystym kubku, ale na podłodze zastanie plamę ze smoothie które blendowałam 5 dni temu. Bardziej lubię nie sprzątać niż mieć posprzątane. Kobieta na którą nigdy nie powiem „babcia” prasowała nawet majtki i skarpetki, więc  ten cały dom ułożony w kosteczkę kojarzy mi się okrutnie źle.
💥Wydaję pieniądze na swoje przyjemności. Np. roślinki. Wiem, że begonia nie jest mi niezbędna ani potrzebna, nie jest to książka ani nic ważnego, ale sprawia mi frajdę
💥częściej piekę ciasta, połowa nie wychodzi😅 ale lubię to robić 💥wyciszam ludzi piszących upierdliwe wiadomości w stylu „czym zastąpić pomidory w pomidorowej”, bo szkoda mi czasu.
💥prawie w ogóle nie jem sklepowych słodyczy i mięsa, ale jak mi się zachce to wsuwam bez wyrzutów sumienia. Ostatnio robiłam schabowe. Rzadko kiedy robię, bo nie lubię hałasować (mój eks sąsiad z rodzinnych stron to wielbiciel nieustannych remontów, #najgorzej) a ja nie chcę nawalać tłuczkiem, ale że za ścianą remont, to bez różnicy że postukam mocno. 💥 Nie wyrzucam sobie, że moje dwa ebooki wciąż w toku i więcej o nich myślę niż je piszę
Myślę, że więcej osób z późnego kapitalizmu i wychowanych w duchu „nudzisz się? Zaraz znajdę ci zajęcie” zmaga się z tym poczuciem, że trzeba być produktywnym aby być wartościowym. 
Nie trzeba
#szczerze_pisząc #aniamaluje #crazyplantlady #urbanjungle #zamioculcas #redlips

Jak sobie pomyślę w jakim...

W byciu dorosłą najfajniejsze jest robienie tych wszystkich rzeczy, których nie było wolno za dzieciaka. Kruszenie w łóżku, spanko w niedzielę do oporu (bez Ania wstawaj, bo jedziemy na zakupy/do kościoła/do babci). Chodzenie boso po domu. Jedzenie nachosów z dipem serowym w wannie, chociaż „w łazience się nie je”. W ogóle długie leżenie w wannie. Jedzenie czasami obiadu na śniadanie, a czasami niejedzenie obiadu wcale, bo się np. nie ma ochoty.

#Niedziela #śniadanie #breakfast #breakfastinbed 
#lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

W byciu dorosłą najfajniejsze jest...

Dzisiaj czuję się ładnie. Chociaż czyściłam buty na mokro i wciąż są mokre 🤣 to czuję się ładnie. I mam takie małe spostrzeżenie, że rzadko kiedy jesteśmy zadowoleni ze swoich ciał i narzekamy a to na nogi, a to na cycki, cerę, włosy, a zawsze jest ktoś, dla kogo to na co narzekamy jest w głowie w szufladce „goalz”. Ja całe życie narzekałam na nogi, koleżanka na swoje kręcone włosy. I obie się zawsze dziwiłyśmy na każde „ile ja bym dała za takie...”.
Co w sobie lubisz najbardziej?♥️
Wymień jedną rzecz, ale tym razem tylko odnośnie ciała🥰

#lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #party #małaczarna #littleblackdress #sukienka

Dzisiaj czuję się ładnie. Chociaż...

My latest #secondhand jewel💎
Na zdjęciu #sukienka - zdobycz z lumpeksu w Łodzi, a ja mam codzienne pytanie - nie kryję, na potrzeby filmu na youtube.
Mówienie do nauczyciela w liceum „profesorze”. Za, przeciw, anegdoty, opinie, luźne przemyślenia.
Scenariusz tego co jutro nagram już mam, ale może zapomniałam o jakimś aspekcie? Leave you thoughts!🤗
#thrifted #lumpeks 
#lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #piwonie #peonies #różowaśroda

My latest #secondhand jewel💎 Na...

Pamiętam jak moja koleżanka zbierała się na odwagę by zagadać do chłopaka, który zawsze jeździł tym samym autobusem co ona. Nigdy nie było dobrego momentu, zawsze było - jutro, następnym razem.
No i pewnego dnia przestał jeździć. Tak zupełnie, bez ostrzeżenia. Myślała, że może się rozchorował, albo odwołali mu zajęcia, ale minął tydzień, potem drugi a on nadal nie wsiadał  i tyle go widziała. Nie znała nawet imienia by go jakoś odszukać.
Nie zliczę ile rzeczy ja przegapiłam, bo „zrobię to jutro”. Od zebrania się by iść na pocztę i odebrać list polecony, przed upływem terminu, aż po gorsze rzeczy. 
Za każdym razem gdy organizuję jakiś konkurs, dostaję kilka zgłoszeń po terminie. Dlaczego? Bo też odkładacie wszystko na jutro, zamiast działać TU i TERAZ! 
A jak nie teraz, to kiedy?
Podoba mi się ta filozofia życiowa i dlatego wszędzie noszę ze sobą swojego małego Canona Zoemini S, który drukuje zdjęcia od razu. Teraz, już.
I właśnie teraz możecie wygrać jeden z dwóch takich ślicznych aparatów natychmiastowych, konkurs na profilu @CanonPolska trwa do końca lipca.
If not now, when?
Lub w polskiej wersji - jutro będzie...
Podpowiedź mam na sobie 🧥😜
#LiveAndCreate #ZachowajChwile #CanonZoemini 
___________________________________________________
#konkurs #blogerka #szpilki #rozwojosobisty  #cytaty  #inspiracje #cytatdnia #quote #quoteoftheday  #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily 
Post we współpracy z marką Canon

Pamiętam jak moja koleżanka zbierała...

Uwielbiam ludzi, ale czasami potrzebuję chwili zupełnie dla siebie. Kiedyś miałam z tym straszny problem, myślałam, że zawsze potrzebuję POWODU. Wiecie, czegoś takiego, co będzie godną wymówką gdy ktoś będzie chciał do mnie wpaść albo gdzieś mnie wyciągnąć. Miałam poczucie, że odmowa z niewystarczająco godnego powodu to coś niemiłego. Na szczęście mi przeszło. Wprowadzenie zasady, że #niedziela jest dniem dla mnie i o mnie  było jedną z fajniejszych rzeczy, na jakie kiedykolwiek wpadłam.
W moim życiu jest dużo różnych ludzi i to jest super, ale też trochę potrzebuję takiego dystansu i krótkiego odpoczynku od wszystkich. Takiego uczucia jak powrót z wyjazdu, gdy wchodzisz do mieszkania i nagle uświadamiasz sobie jak dobrze jest usiąść na własnym kibelku i jak dobrze jest spać we własnym łóżku. Bez tych wyjazdów jakoś to tak nie cieszy.
#crazyplantlady #szczerze_pisząc #wakacje #gwadelupa #karaiby #podróże #podróżemałeiduże #guadeloupe #asertywność #meday #sunday #sundayz #sundayfundays #collar #kolnierzyk #sukienka #roślinki #dżungla #aniamaluje

Uwielbiam ludzi, ale czasami potrzebuję...

Moje dzisiejsze zakupy z #halamirowska - 2x #mango🥭 po złotówce - 2 zł, 4 #banany 🍌2 zł, #szpinak 🥬 (pęczek?)- 1,40 zł, 2 x #papryka z koszyka 3 zł/kg  i #ogórek 🥒- razem 2,50 z. Razem 7,90 zł. Ale byłam wybredna. Marysia z @makemyplace potrafi za 10 zł kupić mnóstwo dobroci. Zasada? Na zupę nadadzą się bardzo dojrzałe pomidory, a jeśli awokado po złotówce będzie tak dojrzałe, że nada się tylko 3/4, to wciąż jest nieprzyzwoicie tanie awokado, które by się zmarnowało. Polak marnuje statystycznie 235 kg jedzenia rocznie😢
Jak można prosto ograniczyć marnowanie jedzenia?
👉🏻 planuj posiłki, zrób sobie raz w tyg. dzień gotowania z resztek. Zupa? Zapiekanka makaronowa, a może omlet? 👉🏻 kupuj tylko tyle ile zjesz, a jak nie dasz rady - podziel się z sąsiadką albo zanieś do jadłodzielni
👉🏻 korzystanie z jadłodzielni to żaden wstyd! Jeśli czegoś potrzebujesz - weź, to jedzenie normalnie by się zmarnowało
👉🏻kupuj samotne banany, bo ludzie wolą jak jest kiść i się marnują 🍌
👉🏻 z lekko suchego chleba wychodzą super zapiekanki albo grzanki, a suche bułki można wysuszyć na bułkę tartą
👉🏻 istnieją na fejsie grupy dot. freeganizmu (sama jestem na warszawskiej) gdzie ludzie ogłaszają, gdy mają do rozdania np. jedzenie z wesela. Warto korzystać w obie strony🤗
Gdy mówiłam o wolnostojących lodówkach w ramach jadłodzielni, kilka osób pisało, że w czasach studenckich bardzo by się to przydało, ale trochę wstyd...
Otóż jadłodzielnie są często wolnostojące, samoobsługowe i 24/7 👉🏻brać to żaden wstyd, wstyd to jedzenie marnować.
Jeśli jesteś studentem albo masz mało hajsu, polecam zakupy na Hali Mirowskiej (albo targu) przed zamknięciem można zgarnąć obtłuczone jabłka czy pomidory za darmola. Albo uśmiech.
Dzisiaj widziałam skrzynkę darmowych mocno dojrzałych bananów, w sam raz na chlebek bananowy.
Owoce na smoothie nie muszą być super jędrne, pieczone warzywa albo zupa też nie wymagają najświeższych.
🥰możecie pisać  w komentarzach swoje sposoby na to, by nie marnować jedzenia ;)
#kupujeniemarnuje #kupuję #warzywa #owoce #lesswaste #zerowastepolska #zerowaste #groceries #grocery #healthyfood #freeganism #veggies #omnomnom #pycha #jedzonko

Moje dzisiejsze zakupy z #halamirowska...

Jak złapać równowagę?

Czyli kilka słów o trudnej sztuce umiaru i odpowiednich proporcjach, na moim własnym przykładzie. W bonusie dawno obiecany przepis na potrawkę po chińsku, który zawsze pomaga mi wrócić do pionu ;-).

Czasem mam wrażenie, że w bogatej dyskografii Queen można znaleźć fragment opisujący każdy etap mojego życia. I tym razem ta zasada zdaje się potwierdzać – Freddie w okresie, w którym był już świadomy nieuchronności zbliżającej się śmierci, śpiewa, że chce wszystkiego. Teraz, już, natychmiast.
Ja z wizją szybszej śmierci w zasadzie dorastałam. Nieznośną myśl o limitowanych dniach udało odsunąć się w czasie, ale podejście zostało. Chcę tego i tamtego, a tego czego nie chcę… nie robię.
Póki co, w głównych kwestiach dobrze mi to wychodzi. Nie ugrzęzłam jeszcze na stabilnym, ale beznadziejnym etacie, gwarantującym mi obietnicę emerytury, pisaną palcem na wodzie.  Nie muszę być posłuszna szefowi ani martwić się, że na moje miejsce czeka wielu chętnych, bo moje miejsce jest wszędzie tam, gdzie jestem ja. Być może moje podejście zemści się w podeszłym wieku, którego wcześniej mój projekt nie zakładał – czas pokaże. Na pewno nie miałabym tej bezczelnej odwagi, gdybym urodziła się zdrowa. Czasem myślę jakie decyzje podejmowałabym dorastając bez oddechu kostuchy na plecach. Pewnie bezpieczne, stabilne, zachowawcze i bez ryzyka. Nie potrafię, wyznaję zasadę a co mi tam i… jednocześnie trochę zazdroszcząc tym, którzy wybierają pakiet pełnego bezpieczeństwa, ochrony i ubezpieczenia od wszystkiego.
Jestem jednak pewna, że poczucie braku równowagi towarzyszy  czasem także tym bezpiecznym, którzy wybierają klasyczne kroje płaszczy i francuski manicure (lub w ramach szaleństwa – bordową czerwień). Bo zawsze pojawia się coś, co próbuje zakłócić ten misternie budowany ład i przewidywalne życie. Szczęśliwa jesteśmy-ze-Stefanem-od-25-lat mężatka, zakochuje się w koledze z pracy, Janusz palę-papierosy-i-nic-mi-nie-jest otrzymuje diagnozę w postaci paskudnego raka. Złośliwy wykładowca oblewa bez powodu wzorową zawsze-pasek-na-świadectwie studentkę, albo do Katarzyny nie-lubię-zwierząt-bo-brudzą przybłąka się uroczy kundel z pchłami, długą historią chorób i wzrokiem, który zmiękczy jej serce, odmieniając latami budowany, wolny od psów świat.

biała tunika : KLIK

Moim problemem nie są te niespodziewane zmiany, ale chęć robienia zbyt wielu rzeczy na raz. Chciałabym być dobrym wsparciem dla wszystkich bliskich mi osób, dobrym pedagogiem-terapeutą (choć zdecydowanie wolę określenie – panią Anią ;-)), zaspokajać swoje inne ambicje pisząc artykuły z których się utrzymuję, być dobrą blogerką, która ma czas czytać Wasze maile (i na nie odpisywać!), dobrą koleżanką, która wysłucha i pomoże w potrzebie oraz bez potrzeby, ale też Anią, która ma czas upichcić swoje ulubione danie, przeczytać książkę na balkonie i zdecydować się na kąpiel zamiast prysznica.
I tak, zgadliście – nie umiem tego wszystkiego pogodzić. Zawsze coś kosztem czegoś. Albo zarwane nocki i za dużo pracy, albo niezadowolenie znajomych, bo znowu nie dam rady, albo tydzień z jedzeniem obiadu z mrożonek. 
Bez względu na to, czy tracisz życiową równowagę na skutek jakiegoś incydentu albo niespodziewanego zdarzenia, czy nie możesz jej utrzymać, bo robisz zbyt wiele rzeczy na raz – znam kilka sztuczek, które pomagają ją odzyskać.
1. Planuj – wyznaczaj sobie cele, najlepiej tygodniowe i miesięczne. Planowanie na przestrzeni tygodnia jest dla mnie dużo wygodniejsze niż planowanie dzienne, które powodowało frustrację (nigdy nie mogłam wyrobić planu). Na przestrzeni tygodnia łatwiej jest przesuwać swoje aktywności i zamknąć tydzień z pozytywnym wynikiem (dla mnie to 80% zrealizowanego planu). Z kolei miesięczne cele pozwalają mi wciąż podążać we właściwym kierunku. Nie wyobrażam sobie tych zadań bez specjalnego planera 😉
Możecie go za darmo pobrać tutaj – KLIK
2. Zatrzymaj się! – w biegu ciężko jest nabrać dystansu i trzeźwo przyznać zadaniom właściwe priorytety. Częste wyjścia ze znajomymi są bardzo fajne, dopóki nie spojrzysz na datę kolejnego seminarium i prawie pustą pracę magisterską :). Zanim zaangażujesz się w coś, zastanów się, czy jest to odpowiednie właśnie teraz. Tutaj bardzo pomaga mi medytacja – nie chodzi mi o siedzenie w specjalny sposób i głębokie wypowiadanie odpowiedniej sylaby, ale o zwyczajną obserwację przepływu własnych myśli. Pozwól się sobie wygadać :).
3. Złap swój balans. Osoby chodzące po linie, na ten specjalny kij pomagający utrzymać im równowagę, mówią właśnie balans. Ze mnie akrobata słaby – mam dość spore problemy z równowagą (w dzieciństwie w akcie zemsty chciałam wbić strzykawkę z gentamycyną – sprawczynią moich problemów – lekarzowi, który był zbyt leniwy by zlecić antybiogram. Wbić chciałam ją w szyję. Obmyślałam swoją zemstę za każdym razem, gdy nie słyszałam dobrze na prawe ucho, albo potykałam się o własne nogi). W każdym razie, moje rzeczywiste problemy z równowagą, przekładają się na te bardziej metaforyczne ;)). Dzieciom z którymi pracuję, zalecam zawsze naukę żonglerki trzema piłeczkami – sama niestety tej sztuki nigdy pewnie nie opanuję, ale to pomaga bardzo rozwinąć mózg, koordynację wzrokowo-ruchową, umiejętność czytania i uczenia się. Czytałam też badania o tym, że osoby umiejące żonglować, mają mniejszy problem z zachowaniem równowagi praca-dom. Niestety nie mogę ich teraz znaleźć, google wypluwa mi same wyniki o rozwijaniu mózgu ;-)).
Jeśli nie umiesz żonglować, to zacznij się tego uczyć, a doraźnie wybierz coś, co będzie Twoim balansem. 
Moje ulubione balansy z ostatnich dni, to głaskanie kota, spacery i gotowanie.
Po prostu zrób coś, co sprawia Ci przyjemność i nie jest bezpośrednio związane z powodami, dla których nie masz równowagi. To może być też bieganie albo pisanie ekspresywne , które u mnie z oczywistych powodów odpada – utrzymuję się z pisania i to zbyt duża liczba zleceń wybiła mnie z mojego rytmu. Po klepaniu na stronę opisów technicznych maszyn i historii firmy, która je produkuje, nie miałam ochoty pisać nic więcej ;-).
Korzystając z okazji, podzielę się dawno obiecanym przepisem na “chińskie” danie w 30 minut ;-).
Gotujemy ryż, 400 g (u mnie basmati, ale może być inny).Kroimy drobno kilogram fileta z kurczaka/indyka i podsmażamy na łyżce oleju kokosowego. Na tym etapie nie solimy! Przyrumienione mięso przekładamy na dno dużego garnka, a na patelni szklimy dwie cebule, też drobno pokrojone. Dodajemy dwa opakowania warzyw z mieszanki chińskiej – obecnie mają specjalną w lidlu (klik), ale ja używam tych z regularnej oferty (jedna paczka ma 450 gram), 3 cm pokrojonego w słupki imbiru i garść orientalnych grzybów. Opcjonalnie można dodać pędy bambusa np. te (klik). Zalewamy wodą, by wszystko przykryć i zagotowujemy. Dodajemy sól, pieprz, trochę cukru, łyżeczkę pasty curry i dusimy ok. 30 minut na małym ogniu, pod przykryciem. Jeśli jest taka potrzeba, dodajemy odrobinę wody. Smacznego! 
Szczegóły : (wyprzedzam pytania ;-))
Pasta curry – do kupienia np. tutaj, ale ja miałam jeszcze taką w słoiku (Pataks). Wiem, że pastę curry można też kupić ostatnio w biedronce (klik
 Dlaczego imbir? – przeczytaj mój tekst na temat imbiru https://www.aniamaluje.com/2014/05/imbir-zdrowie-jak-jesc-po-co-jesc.html. Obecnie w promocji w biedronce : klik 
Przez orientalne grzybki rozumiem głównie shiitake (bardzo zdrowe!) ale mogą być łatwiej dostępne grzybki Mun (klik). Bez nich to nie to samo, ale warto pokroić je w paseczki ;-). 
A dlaczego olej kokosowy? napisałam o nim osobny tekst, też odsyłam : https://www.aniamaluje.com/2015/06/jak-stosowac-olej-kokosowy-42.html 
Tak, można użyć zamiast ryżu chiński makaron lub jakąś kaszę, ale ryż najlepiej tu pasuje ;-). Wszystkie składniki można kupić teraz na tygodniu azjatyckim w lidlu (klik) lub biedronie (klik)
PS. właśnie słyszałam o badaniach, że Chińczycy jedzący ostro żyją o 14% dłużej niż Ci, którzy ostro nie jedzą ;-). Wyjątkowo nie podam linku do badań, bo powiedzieli o tym w Radiu Zet ;-)).
Gdy wybierzemy już nasz balans, odcinając się na chwilę od tego, co wytrąciło nas z życiowej równowagi, bierzemy kartkę i konstruujemy plan naprawczy. Tak po prostu. A potem wcielamy go w życie.

spódnica: KLIK podobna : KLIK
top: KLIK lub w innych kolorach : KLIK podobne: KLIK

torebka : KLIK
Złote delikatne sandałki :




Mam nadzieję, że wyprzedziłam wszystkie potencjalne pytania ;-)).

Jestem ciekawa Twoich zmagań z zachowaniem życiowej równowagi – utrzymujesz ją bez problemu, czy ciągle o nią walczysz? Gdy pojawia się przeciwność, odkładasz na bok plany, czy zarywasz nocki aby je zrealizować? 🙂

Hej! Komentarze są troszkę niżej i obsługuje je Disquss 🙂

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Krótka relacja z Grecji – tygodnik
Jak złapać równowagę?