Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

Typowa ja! Nie pamiętam jak na imię miał właściciel piesełka, ale piesek miał na imię Tom i spędziliśmy razem kilka miłych chwil! 
Nie każde zdjęcie z podróży musi być wymuskane! To wywołuje we mnie miłe emocje, bo Tom był kuleczką radości.
Przy okazji - bycie opiekunem (nie lubię słowa „panem”) pieska to +100 do charyzmy i zwiększa szanse podrywu. Albo ułatwia kontakt. Lubię czytać książki w parku i w zeszłym roku kilkadziesiąt (!) razy zdarzyło się, że wbiegł we mnie albo mój koc czyjś piesek, co dało opiekunowi oczywisty pretekst do zagajenia rozmowy bez jakiejś niezręczności. Z trzema z tych osób się koleguję, jednego poznałam ze swoją koleżanką i są parą ;).
Pieski są super!!!
Pytanie do ludzi, którzy mają (albo kiedyś mieli) zwierzaka - jak się wabił? Imię typowo zwierzęce, czy ludzkie?
Ja miałam: kota o imieniu Trampek, owczarka szkockiego collie o imieniu Zija, (Zia) aka Ruda, drugiego psa o imieniu „Mała” (zwana Zazdrośnicą), kota Kiko i kotkę Ninę. Teraz w mojej rodzinie jest kotka Schwarz i piesek Niunio.
Każde imię z innej bajki!
Jak u Was?
#piesek #dogsofinstagram #wakacje #wietnam #vietnam #podróże #podrozemaleiduze #zwierzaki

Typowa ja! Nie pamiętam jak...

Na którym levelu jesteś?

Hej ho…

nie da się ukryć, że ostatnio na blogu cisza. Trwa u mnie dość intensywny okres, kiedy regenerują się moje płuca. I trochę ciężko mi się skupić na czymkolwiek 🙂

Nie chciałam pisać w tym czasie nic na siłę, chociaż mam kilka ważnych tematów. Chciałam się skupić na ładowaniu baterii, ale jak na złość co chwilę ktoś coś ode mnie chce…

Wydarzył się też jeden niefajny zbieg okoliczności, bo zasłabłam w złym czasie i w złym miejscu, ale cóż – nikt nie mówił, że będzie łatwo 🙂

W dodatku przez jakiś czas zwątpiłam w sens pisania bloga. Tak generalnie.

Jest jeden poważny problem ze wszystkimi książkami o szczęściu i z tym całym samorozwojem… ta cała wiedza i ten know-how jest prawidłowa i błędna i jednocześnie.

Obecnie skupiam się na zadawaniu właściwych pytań i otrzymywaniu. To się dzieje bo tak działa świat…

Ale jest czas na pracę i jest czas na kołacze.

Mam świadomość, że moje wybory mogą być dla niektórych niezrozumiałe i nie zamierzam z tym walczyć ani nawet dyskutować, bo w różnych sferach życia jesteśmy niżej lub wyżej. Ja mogę być kilka poziomów wyżej w sferze X, ale jednocześnie kilkanaście niżej w sferze Y…

 Mówię to do Was wyglądając tak…zero makijażu, naturalny kolor jest ciut ciemniejszy niż końce, przez co wyglądam jakbym miała tłuste włosy…i w dodatku wyskoczyło mi coś na czole.

Narzutka : LINK

Mam na twarzy wysiłek i ból, ale też szczęście, że to się dzieje…i jednak mam nadzieję, że będę miała motywację i energię, aby robić to:

Ciepła kamizelka/sweter : KLIK

Tak, jestem fizycznie dość słaba i potrzebuję nadgonić jeszcze z 16 h snu, co też zaraz uczynię.

Wstawiam to, bo czasami macie nierealne wyobrażenie, że ot, pstryk i naprawiłam swoje zdrowie. A to są trudne i żmudne procesy, dużo większy wysiłek niż łykanie tabletek. Serio. Nie wiem, może widać zmęczenie na mojej twarzy? Zdecydujcie sami, czy chcecie słuchać co ma do powiedzenia człowiek, który wygląda w ten właśnie sposób…

Jak napisałam, zwątpiłam w sens pisania bloga… powtórzę raz jeszcze :

Jest jeden poważny problem ze wszystkimi książkami o szczęściu i z tym całym samorozwojem… ta cała wiedza i ten know-how jest prawidłowa i błędna i jednocześnie.

I spróbuję zobrazować – załóżmy, że jesteś na levelu :  (A)”buduję swój biznes”. Na tym etapie poświęcasz mu dużo czasu i pracy. Ktoś, kto w tej samej sferze jest na etapie (B) “zbudowałem swój biznes i chcę być rentierem”  ma inne priorytety – on chce teraz jak najmniej pracować i tylko spijać śmietankę. Powierzyć kierowanie przedsiębiorstwem innym osobom, stopniowo delegować wszystkie obowiązki.
Sęk w tym, że wiedza prawidłowa dla osoby na levelu (A), czyli biznes wymaga nakładów czasu i pracy, jest błędna dla osoby na levelu (B),  jest nieprzydatna.

I odwrotnie -> gdyby osoba (B) powiedziała osobie (A), że kluczem do sukcesu jest oddalanie się od firmy i usamodzielnianie jej… kompletnie by jej nie pomogła.

Kurczę, nie umiem się za bardzo wysłowić. Chodzi mi o to, że co jakiś czas dochodzimy do wniosku, że się myliliśmy. I że to, co robiliśmy było błędne. Np. ja nie wrócę już nigdy do żadnej religii, ale to, że dla mnie życie wg. zasad i dogmatów jakieś religii jest nieprawidłowe, nie oznacza, że dla innych nie jest pomocne w funkcjonowaniu, zrozumieniu siebie i świata…

O, wiem, mam już przykład, który zobrazuje to lepiej.

Kiedy uczysz się czytać, bierzesz książkę i wypowiadasz wyrazy na głos. Dzięki temu pobudzasz obszar mózgu. Przetwarzasz litery na dźwięk, stymulujesz pewne połączenia. Po czasie jesteś level wyżej i wypowiadanie słów na głos absolutnie nie jest Ci do niczego potrzebne.

Gdy chcesz nauczyć się dużo szybciej czytać, zaczynasz rozumieć, że wypowiadanie słów na głos czy w myślach, zaczyna Cię ograniczać, bo mózg czyta szybciej niż “mówi”. Więc przestajesz sobie w myślach “mówić” co przeczytałeś. 

Sęk w tym, że jeśli powiesz dziecku, które odkrywa czytanie – “słuchaj, nie mamrocz sobie pod nosem co czytasz, bo to bez sensu”, to sprawisz,że nie nauczy się czytać wcale. Bo ten etap jest potrzebny, bez niego nie ma stymulacji obszarów odpowiadających za czytanie.

Bez etapu A, nie ma etapu B.

Krótko mówiąc, najpierw myślisz, że to co robisz jest mega słuszne i nie dopuszczasz myśli, że może być na odwrót. Kiedy opanujesz ten level, to dochodzisz do wniosku, że jednak było błędne i teraz będziesz robić odwrotnie.

Zapominasz o jednej rzeczy : błędne założenie nie było błędne – było poprawne przy innych warunkach i na innym poziomie.

Musisz pogodzić się z tym, że osoby z innych etapów kompletnie nie zrozumieją motywów Twoich działań… bo są na innym poziomie z innymi celami, potrzebami….

Jeśli uznasz to za majaczenie…przescrolluj sobie wyżej i spójrz na zdjęcia. Przypomnij sobie, że mam gorączkę i zignoruj to.

PS. Nie czytałam komentarzy… 🙁


Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂

Follow on Bloglovin
Uściski, Ania

68
Dodaj komentarz

avatar
48 Comment threads
20 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
AnonimowyAniamalujeEhdiMagical lifePostanowienia Do Spełnienia Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Baskuul
Gość

dokładnie tak: Bez etapu A, nie ma etapu B. 🙁

Anonimowy
Gość
Anonimowy

dokładnie.

almondcake
Gość

dobra… to ignoruję w takim razie, bo chyba nie zrozumiałam.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Spróbuję wytłumaczyć, kilka osób dobrze zrozumiało, np. komentarze o nauczaniu muzyki, wierszu i diecie surowej…Jeśli dochodzisz do etapu, kiedy widzisz że musisz zmienić postępowanie, bo już nie jest aktualne dla nowego 'etapu', a osoby do których się zwracasz wciąż są w tej kwestii etap niżej (nie utożsamiać tego z czymś gorszym) to nie wiesz co robić. Cały zanurzasz się w innej rzeczywistości, ale innym musisz przekazywać informacje z poprzedniego poziomu poznawczego.Ja byłem wegetarianinem, co wypłynęło z mojego zainteresowania jogą. Dzisiaj jem mięso, bo pobierając z niego energię jestem w stanie uzyskać jej więcej i robić więcej dobrego dla zwierząt. Paradoks?… Czytaj więcej »

emajla
Gość

To ja w takim razie napiszę, że zdrówka życzę i mam nadzieję, że odeśpisz to co masz odespać, przetrwasz okres bólu i za jakiś czas będziesz na nowym levelu zdrowia ^^

Polowanie na zdrowie
Gość

Całkowicie rozumiem co masz na myśli. W dużej mierze masz moim zdaniem rację. Trafne przemyślenia. Bloga powinnaś prowadzić nadal, bo jest najzwyczajniej wartościowy, zwłaszcza teraz gdy w blogosferze pełno blogów lifestylowych jest o niczym, a Twój coś wnosi. Co do wyglądu to wyglądasz wg mnie ładnie i naturalnie, nawet bez makijażu super (a może i nawet lepiej bez, jestem zwolennikiem bardziej naturalnego wyglądu :-P). Tak sobie myślę, jeśli byś była zainteresowana, to może poszukaj jakiegoś Uniwersytetu w Polsce który zainteresowałby się Twoim przypadkiem chorobowym bardziej merytorycznie, niż wspominani przez Ciebie lekarze. W gruncie rzeczy jesteś ciekawym przykładem klinicznym, mogłaby nawet… Czytaj więcej »

Polowanie na zdrowie
Gość

Wspominałaś o profesorze, który polecił Ci brać kapsaicynę. Nie śledzę też Twojego bloga od początku, więc coś mogło mnie ominąć :-). Jak rozumiem masz chorobę genetyczną. Jednak faktem jest, że choroby genetyczne czy predyspozycje genetyczne do chorób można leczyć/wspomagać odżywianiem. Tym działem nauki biomedycznej zajmuje się nutrigenomika. Bada wpływ tego co spożywamy, na ekspresję genów. Przykładem jest opisywane przeze mnie na blogu działanie imbiru na gen Muc5Ac, gdzie imbir obniża ekspresję tym samym następuje zmniejszone wydzielanie śluzu. Jest to stosunkowo nowa dziedzina, ale rozwijająca się i bardzo ciekawa moim zdaniem. Idzie to też w drugąstronę – nutrigenetyka (tam była nutrigenomika),… Czytaj więcej »

Polowanie na zdrowie
Gość

A, tutaj taki artykuł przeglądowy o nutrigenomice: http://www.nutrilife.pl/index.php?art=72

Ania Kania
Gość

Trochę nie wiem, co napisać, a coś bym chciała. Myślałam, że widzisz sens w pisaniu bloga, bo cieszyłaś się z tego, że pomogłaś tak wielu osobom z różnymi dolegliwościami zdrowotnymi. Właściwie Twoje wpisy im pomogły. Nawet mi! Przecież opowiadałam Ci o tym:) Chociaż choroby nie były podobne, to zaraziłaś mnie swoim nastawieniem, siłą i energią. Myślałam, że widzisz tym taki sens, żeby pomagać innym. Mam nadzieję, że w dniu blogowigilii będziesz się dobrze czuła. Tzn wiem, że nie jakoś super, ale chociaż ok. Cały czas życzę Ci zdrówka i trzymam za Ciebie kciuki. Ważne jest, żebyś podążała za swoimi priorytetami,… Czytaj więcej »

Różowa Klara
Gość

Trochę mnie zaskoczyłaś, ale przecież jesteśmy tylko ludźmi, więc nic dziwnego, że mamy wątpliwości np. co do bloga. Mam nadzieję, że po tym ciężkim okresie, trochę sytuacja się wyrówna, bo chyba czytelinicy nie mogliby się pogodzić z faktem, że miałaby nastać tu całkowita cisza! Życzę ci snu i lepszego samopoczucia.

margaritum | Alchemia Kobiecości
Gość

Przede wszystkim trzymaj się dzielnie i zdrowiej, bo to najważniejsze 🙂
A co do etapów… przyszło mi do głowy, że etap wyższy zawiera w sobie ten niższy. Tak więc patrząc z perspektywy wyższego poziomu można zrozumieć osobę, która jest na niższym, bo już się przez to przeszło. Nie zapomina się przerobionych lekcji życiowych 🙂 Ale to prawda, osoby które są w jakiś sposób z tyłu, nie rozumieją tych, którzy poszli dalej.
Idź więc dalej i miej wyrozumiałość dla tych, którzy nie nadążają 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

dzieki,ze cos napisalas mimo, ze nienajlepiej sie czujesz 🙁 buziaki! i szybkiego powrotu do zdrowia! fuksja

Strawberrygirl
Gość
Strawberrygirl

Uwielbiam Cię, trzymaj się mała i proszę nie przestawaj pisać!

Agnieszka Rumińska
Gość

W czelusciach internetu zjadlo mi komentarz wiec napiszę jeszcze raz.. . Tym razem z błędami bo nie mam sily na drugą edycję przez niewygodny tablet 🙂 To o czym piszesz jest zjawiskiem kluczowym w kwestii jakiejkolwiek pedagogiki. Ja zajmuję się nauczaniem śpiewu , więc jest to teren malo uniwersalny. Ale myślę, ze idea znajduje zastosowanie w nauczaniu innych fachów. Zły nauczyciel powie Ci, jak u niego coś funkcjonuje TERAZ. Ty próbując to wykonać lądujesz w kompletnie innym miejscu bo startujecie z różnych poziomów. Dobry nauczyciel powie Ci, jak masz postępować, jakie małe kroczki wykonywac i z jakich narzędzi korzystać aby… Czytaj więcej »

Agnieszka Rumińska
Gość

🙂 poruszyłas wyjątkowo bliski memu sercu problem. Sporo ludzi trafia pod moje skrzydła bo przez złych nauczycieli wylądowali w miejscu, jakiego się nie spodziewali i w jakim nigdy nie chcieli sie znaleźć . I ja staram się im pokazywać krok po kroku jak ich głosy skierować na dobre tory. podejrzewam, że gdybym miała bloga, to podobny tekst byłby jednym z pierwszych napisanych przeze mnie. Złość mnie ogarnia gdy myślę o tylu zmarnowanych talentach właśnie przez złych pedagogów, o czym Ty też często piszesz w kontekście funkcjonowania szkół. Szkoda gadać… 🙂

Oludzie
Gość

Ja to widziałam, kiedy moi rodzice pomagali mojemu 7-9-letniemu bratu przy odrabianiu lekcji. Wszystko dla nich takie logiczne było i nie rozumieli, jak on może tego nie rozumieć i woleli już podać mu prawidłową odpowiedź, niż denerwować się w trakcie dalszego tłumaczenia mu. Teraz sytuacja na szczęście wygląda trochę inaczej.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Troche nie typowy tekst, ale myśle , że pomimo wielu trudności poradzisz sobie. Co Cię nie zabije to Cię wzmocni! Trzymaj się!

Żanett
Gość

Aniu, kilka razy pisałaś, że blog jest dla Ciebie bardzo ważny, ale w tej chwili chyba faktycznie powinnaś skupić się na sobie… Ludzie zawsze będą mieli nierealne wyobrażenia, oczekiwania, będą mieli jakieś "ale"… Czasem chyba każdy z nas ma wątpliwości co do kwestii, których jeszcze niedawno był zupełnie pewien. Wiem, że bloga prowadzi się przede wszystkim dla siebie, ale zawsze pamiętaj, że jego sens jest dla nas, czytelników, ogromny – odmieniłaś wiele istnień, wiele głów, wiele serc. Jeśli potrzebujesz (a po zdjęciach widać, że potrzebujesz bardzo, bardzo), to zrób sobie przerwę, zapomnij o blogu, czytelnikach i "zobowiązaniach". My tu na… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Tak samo jest z dietą RAW – guru od jedzenia surowego, którzy pisali o tym książki, w pewnym momencie stwierdzili, ze ich wcześniejsza teza o jedzeniu 100% RAW jest zła i trzeba jeść iles procent posiłków ciepłych. Ale żeby do tego doszli, musieli najlepiej jak potrafią robić to, co okazało się błędne , ale było wtedy prawidłowe. Co więcej – oni są wyżej, ale ich błędne założenie jest dla pewnej grupy osób słuszne, bo warto zacząć od 100% RAW. Mistrzowie rozumieją tych na początku drogi, ale oni nie rozumieją mistrzów….Napisałas tekst, który zrozumie tylko ktoś, kto potrafi głęboko przeanalizowac swoje… Czytaj więcej »

oxfordka
Gość

A ja Ci napiszę, że nie widzę nic "nie tak" w tych zdjęciach. Widzę uśmiechniętą, piękną dziewczynę bez zbędnych dodatków w postaci "tapety".

Anonimowy
Gość
Anonimowy

No to wskakuj na next level;) Bierz bystrą asystentka, niech odwaga brudna robotę a Ty spokój śmietankę. Zasłużyłaś. Zbyt dosłownie zrozumiałam? Ala

Unknown
Gość

Nie, nie wskoczysz czy nie, Ala nie zrozumiała zbyt dosłownie? 🙂 M.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Rozumiem po części o co Ci chodzi Aniu. Niekiedy trzeba wyhamować i skupić się na sobie. Zrobić rozrachunek tego co ważne, a co ważniejsze. Spytać siebie jaki cel ma to co robię.
Teraz życzę Ci wiele zdrowia i wytrwałości w tym trudnym czasie :*
Pozdrawiam, Agata

Seldirima
Gość

Eee, że źle na zdjęciach? Dobrze, a przynajmniej w normie, jak zwykła dziewczyna.
Myślałam, że bloga piszesz bardziej dla siebie, a nie w jakiejś misji społecznej? Bo jak dla siebie, to nie masz się co zniechęcać.

Ps. Nie czytałaś komentarzy, tzn. nie dodawałaś ostatnich? Bo coś tam pisałam pod przedostatnim tekstem i się nie ukazało, a sama już nie pamiętam dokładnie czy to nie było np. 4 dni temu.

Seldirima
Gość

A to trochę masakra 😉 Nie zamęczaj się.

Carrie
Gość

Aniu, przede wszystkim jak najwięcej zdrowia, zdrowia i jeszcze raz zdrowia! A także odpoczynku w te świąteczne dni. I jest sens pisać, pomogłaś fizycznie i psychicznie tak wielu osobom, a są takie, które Cię dopiero poznają. I choć piszesz, że fizycznie jest źle na zdjęciu wyglądasz ślicznie, lubię Cię oglądać taką naturalną 🙂 Jeszcze raz mnóstwo zdrowia!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Piękna kamizelka ta kremowa 🙂 łądnie wygladasz na zdjeciu z laptopem 🙂

Niedopowiedziane
Gość

Życzę dużo zdrowia i spokojnych świąt 🙂

tlusta_papuzka
Gość

Oraz 'jak się nie przewrócisz, to się nie nauczysz' 😉

Życzę Ci pomyślnej regeneracji.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Bardzo dobrze to ujelas w slowa. Wiekszosc ludzi nie zadaje sobie trudu, zeby wejsc w etap najbardziej odpowiadajacy sobie i swoim potrzebom, a ida bez zastanowienia za innymi. Ci inni byc moze juz ten etap przeszli i nasze zachowanie wydaje sie smieszne i groteskowe. Ale jesli tego nie przezyjemy sami i na wlasnej skorze nie doswiadczymy pewnych rzeczy juz na zawsze pozostaniemy w pkcie wyjscia… Podobnie nieodlaczenie sie od glownego nurtu kiedy chcemy isc do przodu spowoduje, ze nigdy nie osiagniemy tego czego bysmy chcieli a dostaniemy co najwyzej to, czego chce wiekszosc. Niewazne jak bysmy sie starali nie mozemy… Czytaj więcej »

pidzamowa
Gość

To trochę jak z pisaniem 😉 Każdy kogo znam zaczynał od rymów, a potem przechodził na wiersze białe. Ale wiem, że rymowanie uczy świadomego doboru słów, rytmu, wrażliwości na brzmienie wiersza…

Trzymaj się, Aniu mocno! :*

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Te wszystkie określenia 'błędne' zamieniłabym raczej na słowo 'nieprzydatne', którego użyłaś tylko raz. Chociaż i z tym nie do końca, bo to, że ktoś jest dalej i wyżej wcale nie oznacza, że od czasu do czasu nie potrzebuje sobie przypomnieć podstaw i że nie warto do nich wrócić. Ja wracam do tych książek, od których zaczynałam. Po nową energię, po odkrycie rzeczy, tym razem drobnych, których wcześniej nie zauważyłam. Po zweryfikowanie. Rozwój osobisty/samoświadomości to nie wiedza, która się przedawnia. A jest chyba czymś najważniejszym do zdobycia w życiu. I chociaż chłonę różne książki, teksty, idee i koncepcje od wielu lat… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Komentarze pokazują, ile Twoich czytelników czyta Cię ze zrozumieniem – przyznam, że nieraz czytam komentarze i na Twoim miejscu bym się załamała. Ty o wozie, oni o kozie. Rozumiem Cię. A pomyśl sobie, że ja mam tak, że do kolejnych etapów dochodzę w zastraszającym tempie. Nieraz nawet nie zaczynam roboty. Serio. I tak długo pisałaś, nim do takich wniosków doszłaś 😉 Cóż, trudno jest towarzyszyć komuś, kto jest na o wiele niższym levelu. Trudno zwolnić, by dorównać mu kroku, patrzeć na świat oczami tego kogoś jest szalenie nudne i męczące. Na tym polega wychowywanie dzieci – a przecież zajmujesz się… Czytaj więcej »

Agagaga
Gość
Agagaga

Ani, już jakiś czas temu chciałam Cię zapytać.. Ostatnio tak sobie myślałam, że książki motywacyjne są dla … ludzi słabych. Jak Ty to widzisz? Nie mówię książkach o technikach zarządzania czasem, ale o typowych motywacyjnych.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Kim jest słaby człowiek? Czy to ten, który popełnia błędy? A może ten, który jest tego świadomy? Czy to ten, który szuka odpowiedzi na swoje pytania? Może ten, który szuka rozwiązania swoich problemów?
Czym taka książka o czasie różni się od tej o motywacji? Ten ma wiecznie mało czasu, a ten wieczny brak chęci – albo wieczną chęć, ale zapał mu szybko mija.

Ania Abakercja
Gość

moim zdaniem książki motywacyjne są po prostu dla ludzi niezmotywowanych bądź niedostatecznie zmotywowanych. i niekoniecznie musi to mieć związek z siłą. chociaż oczywiście może.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ludzie mają różną przeszłość. Czasem ten ''słaby'' w życiu musiał sobie radzić z takimi rzeczami, z którymi ten ''silny'' nigdy się nie mierzył. Biologicznie tez się różnimy. Niektórzy sa wrażliwsi czy mneij zaradni, ale za to np. kreatywni i refleksyjni – dostrzegają rzeczy, nad którymi ten super zaradny nawet się nie zatrzyma.

Em Art
Gość

Nawet jeśli zechciałabyś zamknąć blog i nigdy więcej nic nie napisać to nikt nie miałby Ci tego za złe. Twoja praca – dzielenie się doświadczeniami, wiedzą i przemyśleniami nie przepadnie. Mimo tych mieszanych uczuć dotyczących bloga, najważniejszy cel spełniłaś (zrealizowałaś swój zamysł) i kontynuujesz każdego dnia motywując innych do działania oraz pracy nad sobą. Każda książka ma prawo mieć swoje zakończenie, jak i blog.

Madame Oleosa
Gość

Moim zdaniem to o czym piszesz odnosi się do osób, hmm, mało refleksyjnych i niezbyt mądrych życiowo. Weźmy na przykład rodziców. Rodzice bywają mądrzy i mniej mądrzy. Mniej mądrzy nie chcą już pamiętać, że kiedyś robili to samo, co ich dzieci i absurdalnie oburzają się na ich zachowania, zarzekając się "nigdy bym czegoś takiego nie zrobiła" no i ja sławne "JA W TWOIM WIEKU…". Mądrzy rodzice wiedzą, że etapy są różne i etap robienia głupich rzeczy jest niejako naturalny, sami pamiętają, jak było kiedyś i że to mija, ale strofowanie dziecka i mówieniu mu, jakie jest głupie nie pomaga w… Czytaj więcej »

Madame Oleosa
Gość

Gdyby wszyscy ludzie nie widzieli związku A z B świat by się nie rozwijał. Wyobrażasz sobie, jak w takim świecie funkcjonują nauczyciele? A przecież to oni właśnie ciągle "cofają się" z B do A 🙂

Magda
Gość

To ja napiszę tylko że życzę Ci żebyś miała tyle snu ile potrzebujesz. Na szczęście zaraz są święta, więc nikt nic nie będzie od Ciebie chciał (bo zakładam, że rodzina nie będzie wymagała od Ciebie sprzątania i gotowania 🙂 )
Mam nadzieję, że nie zrezygnujesz z bloga, ponieważ bardzo go sobie cenię 🙂

Barbara
Gość

Mam nadzieję, że stąd nie znikniesz. Zdrowia i siły życzę, jak zawsze.

Magda Kowalska
Gość

Aniu nauczyłam się czytając twojego bloga wiele 🙂 najważniejsza umiejętnością jaka posiadłam to – bycie dobra dla samej siebie.I za to jestem tobie ogromnie wdzięczna. Włożyłaś w to miejsce mnóstwo pracy i energii tworząc tu niemal domową atmosferę – czego brakuję wielu blogerom.Więc może asystentka jest pomysłem godnym rozważenia?Co do twojego zdjęcia ja na nim widzę niespójność – dusza tańczy i śpiewa oczy się pięknie uśmiechają – ale ciało nie nadążają za nią .Chyba musi odpocząć.Zaopiekuj się tą fizyczną sobą ta mentalna wewnętrzna jest bardzo silna i na pewno w tym pomoże 🙂 – tak ja to czuję.Buziaki Magda

AMA
Gość

Ślicznaś 😉 mi się jakoś bardziej podobają ludzie 'niezrobieni'. Gratulacje za wzięcie swojego zdrowia we własne ręce, naprawdę podziwiam. Wydaje mi się, że nawet wielu chorych nie może znaleźć determinacji do szukania alternatywnych metod leczenia i jednak robi to co każą lekarze, bo łatwiej.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ania, dużo sił i zdrowia! Niech wszystko powoli zmierza ku lepszemu! 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Na Twojego bloga trafiłam kilka miesięcy temu i zaglądam tu regularnie, choć rzadko komentuje. Jesteś dla mnie bardzo inspirującą osobą, mam nadzieję, że znajdziesz siłę na dalsze pisanie:) Pozdrawiam Cię serdecznie, życzę dużo zdrowia, dobrych ludzi wokół i odpoczynku:)

Kreatornia Zmian
Gość

Aniu Ty się kuruj przede wszystkim. Ludzie będą komentować na różne sposoby i nie muszą Cię też rozumieć. Człowiek ma tendencję do oceniania wszystkiego przez pryzmat swoich filtrów, swoich doświadczeń. Jeśli jest w punkcie A, nie przeszedł jeszcze drogi do punktu B, to tak jak napisałaś, nie zrozumie osoby, która w punkcie B juz jest. Takie jest życie. To co dla jednych jest sufitem, dla innych jest podłogą. Zwykle ludzie interpretują to zdanie w kategoriach finansowych. A tu i duchowość ma znaczenie, samoświadomość, sposób patrzenia na zdrowie, świat ogólem itd. Skojarzyła mi się piosenka Łony – Miej wątpliwość. Posłuchaj 🙂… Czytaj więcej »

toffi popcorn
Gość

Trafne myśli:)

Patryk Walczak
Gość

Znam kawałek 🙂 Inne kawałki Łony i Webbera też są świetne 😉

toffi popcorn
Gość

Każdy z kolejnych etapów rozwoju przeciętnie inteligentnego homo pół sapiens niesie za sobą szereg przemyśleń,wnioskó.Coś się kończy,coś się zaczyna.Możesz nagle stwierdzić,że na tym etapie swojego istnienia zaczniesz malować impresje,why not.Życie jest cholernie krótkie.Z Twojej perspektywy-perspektywy osoby chorej,skanującej wszystko przez chorobę i podporządkowującej każdy kolejny dzień pod nią-wszystko może zdać się nagle marnością i tym pozostać.W obliczu cierpienia rzeczy zdają się być błahe,niewarte. Masz w sobie jednak postawę bojownika,a to cholernie cenny dar. Ten Twój blogowy świat,ten pamiętnik to coś,co pozostanie po Tobie nawet za sto lat,kiedy będziesz się jednać z Bogiem którego nie znalazłaś,a w którego ja wierzę.Ta historia jest… Czytaj więcej »

M.M.
Gość

Aniu dużo zdrówka ci życzę!!!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Nie mogę uwierzyć że wątpisz w bloga, dużo dla mnie znaczy i na prawdę wiele mi dał – przykład z ostatniej chwili, dzięki Tobie nauczyłam się jak zrobić rosół i w końcu pojęłam próby – wyszedł co prawda za drugim podejściem, ale wyszedł. Zaczynam też dietę eliminacyjną aby pozbyć się wydzieliny z zatok, przekopuję internet w poszukiwaniu ciekawych przepisów na kaszę jaglaną. No i zamówię mojej 5 letniej kuzynce zabawki montessori na następne urodziny (na święta trochę za późno :)).A tak na prawdę, to mam do Ciebie prośbę. Jesteś świetną bloggerką, przyciągasz też wartościowych czytelników i mam pomysł na wpis.… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A co z "byciem mostem" heeehe :P?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Kobieto WIELBIĘ CIĘ!!!! za całokształt Twojej twórczości na blogu 😉 Trafiłam na Twojego bloga krótko po tym, gdy zaczęłam myśleć o swoim życiu pod kątem tego, że nic konkretnego nie robię- no ok, praca, studia ale nic po za tym- nie czuję, że się rozwijam. Przeczytałam całego od deski do deski w jeden wieczór (no okej, trochę nocy też…) Muszę zacząć stawiać przed sobą zadania do wykonania. Mam nadzieję, ze wzmocni się moja samodyscyplina a osłabi się lub nawet zniknie słomiany zapał :P. Rozwojowe czwartki są super, na pewno z tego skorzystam ;). Wprowadzę do swojego życia wyzwania (mam już… Czytaj więcej »

Patryk Walczak
Gość

Ja dopiero co założyłem bloga (znalezcdusze.blogspot.com) a już przez cały tydzień przez moją głowę przeszło tysiące wątpliwości.
Z tekstem się zgadzam. Sam miałem takie myśli.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

W zupełności się zgadzam…Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
Blog świetny, zaglądam tutaj regularnie, zazdroszczę takiego zorganizowania, samozaparcia, tylu pomysłów.. Bardzo podoba mi się Twój sposób postrzegania świata.
Pozdrawiam, trzymaj się!
J.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A ja myślałam, że tytuł wpisu odnosi się do jakichś gier… i nie zajrzałam. Dopiero teraz, a tu takie refleksje rosochate… napiszę tylko tyle – zrób jak czujesz, nie wymagaj od siebie nazbyt wiele, mając na uwadze ludzkie duże oczekiwania czy coś tam, popełniaj błędy, szukaj swojego miejsca, a nawet się bujaj jeśli akurat w tym momencie potrzebujesz. Niech sobie ludzie na to patrzą ciekawsko, niech sobie oceniają, osądzają, niech się spinają, tacy jesteśmy my wszyscy w różnych warunkach, tylko ludźmi jesteśmy, na każdym kroku czegoś się uczymy. Czas pokaże. Bez wysiłku.Ostatnimi czasy już kilka razy się wahałaś, zawracałaś z… Czytaj więcej »

That Girl With ASketchbook
Gość

Ciekawy wpis (o levelach). A co jest po lleveluB czyli mam bloga ktory odnosi sukcesy? rentierka? 😉 problrm w tym ze po levelu a i B jest jeszcze C i D. a kolejne poziomy rowniez moga uwzgledniac A i B. Wtedy to jest piekne gdy spotykasz zwykle juz bardziej doswiadczona zyciowo osobe ktora te swoje pasje rozwija w tak ciekawyxh kierunkach. O takich osobach czesto sie pozniej mowi 'autorytet w danej dziedzinie' ;).

Postanowienia Do Spełnienia
Gość

Właśnie dlatego tak trudno coś zacząć. Wzorujemy się na ludziach, którym już się udało nie zauważając, że oni też musieli startować od zera. Pewnych etapów nie przeskoczymy, a nawet gdyby się dało, nie powinniśmy. Najlepszy przykład to ludzie, którzy dostali wysokie stanowiska ze względu na konotacje. W moim miejscu pracy są trzy takie osoby, w tym jeden dyrektor. Przychodzi do pracy, snuje się i robi to, co mu każą niżsi szczeblem pracownicy. Bo oni się znają na jego pracy, w przeciwieństwie do niego. Fakt, zarabia lepiej od nich i nikt mu nie robi problemów z jego braku profesjonalizmu. Ale ja… Czytaj więcej »

Magical life
Gość

Na którym levelu to brzmi prawie jak coś z filmu Matrix :-)))
Rozumiem Cię. Ja jestem bardzo niecierpliwą osobą i bardzo mnie męczy jak widzę że inne osoby nie rozumieją tego co ja, nie widzą tego co ja. Chciałabym żeby ludzie byli na tym levelu co ja. Niecierpliwość to brzydka wada, więc może kiedyś moje własne dzieci mnie nauczą cierpliwości..? Taką mam nadzieję.
Na szczęście zawsze są ludzie którzy są na tym samy levelu co my w danym momencie i trzeba się nimi otaczać, a innych batem pospieszać 😉 haha.

Ehdi
Gość

Ani nie przestawaj pisać bloga 😉 czasem przychodzi zwątpienie, czasem można zacząć coś inaczej jednak widać było w Tobie tą pasję, więc mam nadzieję, że może trochę zwolnisz ale nie zrezygnujesz.

Życzę Ci przede wszystkim zdrowia i więcej sił. Nadal będę do Ciebie wpadać choć osobiście wyniosłam się z blogspota 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Twój blog czytam jako jedyny regularnie. Mało powiedziane czytam. Ja go wyczekuję i wyczytuję co do literki. Żyję już ponad 30 lat i dopiero teraz udało się nieco uciszyc wewnętrznego krytyka i tego zewnętrznego rownież. Wreszcie przestałam tak straszliwie mocno przejmowac się tym co powiedzą inni. Za tekst o bawełnianych gaciach również dziękuję. To Twoja zasługa.Widzę jak szanujesz czytelnika. Nie idziesz łatwą drogą – prowokujesz, skłaniasz do myślenia, wkładasz przysłowiowy kij w mrowisko – dziękuję za to 🙂Czytam również komentarze (tylko u Ciebie, bo zazwyczaj unikam jak ognia) i nie raz zastanawiam się jak to możliwie że Twoje 'rybka' jest… Czytaj więcej »

Previous
Last days
Na którym levelu jesteś?