Moje najlulubieńsze zdjęcie zrobione, gdy myślałam, że już po zdjęciach i się odwróciłam. Jak zawsze!

Miałam ostatnio potężny kryzys życiowy zupełnie bez powodu. Okoliczności nadal są takie same, nic się nie zmieniło, ale kryzys minął. I myślę, że to całkiem normalne, mamy różne etapy w życiu i czasem człowiek ma ochotę zwinąć się w kulkę i płakać, a czasem tańczyć. Wyjątkowo zmieniłam podejście i zamiast za wszelką cenę próbować wyjść z tego dołka, zaczęłam obserwować swoje potrzeby i za nimi podążać. Godzina leżenia i myślenia o niczym, zamiast wstania rano? Okej! Comfort food w środku nocy? Proszę bardzo. Trzy godziny w wannie i czytanie bardzo głupiej książki? Oczywiście.
Zamiast za wszelką cenę próbować poprawić swój humor, płakałam gdy miałam ochotę i wkurzałam się, gdy miałam taką potrzebę. I ojeny, czasami dobrze jest jednak poddać się fali i po prostu się na niej unieść.

Zdjęcie; @patabloguje 
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis  #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #sukienka

Moje najlulubieńsze zdjęcie zrobione, gdy...

Te kropki przy mojej twarzy to komary.
Komary są najbardziej śmiercionośnymi zwierzętami na świecie. Zabijają więcej ludzi niż rekiny, tygrysy, czy jadowite węże. Roznoszą malarię, dengę i wirusa Zika. Drugim największym mordercą jest człowiek. Pomijając już fakt, że mordujemy w imię „Boga” „granic” „honoru” siebie nawzajem urządzając krwawe wojny, to jeszcze jesteśmy pasożytem eksploatującym ziemię ponad miarę.

Ludziom, którzy z oszczędności i dla widoków kupili domy na wsi, śmierdzi nagle rzepak i domagają się, aby rolnicy zaprzestali uprawy. Usuwamy budki lęgowe dla Jerzyków, chociaż krzywdy nikomu nie robią. A jakieś dzbany na Mokotowie wytruły staw, bo żaby im skrzeczały i „rechot był nie do zniesienia”. O tym, że sami osiedlili się koło stawu i to był ich wybór już nie pomyśleli.

Chciałabym, żeby takie piękne widoki wciąż istniały za 20, 50 i 100 lat. Ten mały pies trzęsie się z radości jak może wytarzać się w trawie. My też tacy byliśmy, ze spodniami wiecznie zielonymi od wtartej w nie przy upadku trawy🌱
Co się nam stało?

#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #sukienka #koszyk

Te kropki przy mojej twarzy...

Kiedyś miałam straszny ból tyłka o ludzi wychodzących na papierosa. Siedzenie długo w pomieszczeniu to dla mnie koszmar. Jak wychodzę z kina na powietrze, to czuję się jak ktoś, kto wyszedł z jaskini😅
O ile w gimnazjum i w liceum wychodziłam zawsze z palącymi znajomymi (sama nie palę) i praktycznie co przerwę byłam na powietrzu, o tyle później było z tym jakoś dziwniej.
W szkole to jedynie niektórzy nauczyciele brali mnie za palacza i patrzyli z pogardą.Ale jak uzasadnić wychodzenie gdy nie palisz?
Śmak, po prostu wychodziłam :D. A gdy ktoś mówił „ty palisz?” albo: „ale ty przecież nie palisz!” odpowiadałam „ale muszę się przewietrzyć”. I tyle! Nikt nie urwał mi głowy, nie krzyczał na mnie z powodu tych 5 minut co dwie godziny.

Zamiast pielęgnowania w sobie wkurzenia na innych, skupiłam się na sobie.
Wkurzało mnie za to poczucie, że pracując z ludźmi ktoś zawsze notuje skrzętnie w głowie jak często wychodzisz do toalety i unosi brew gdy odbierasz prywatny telefon. Nie czuję się dobrze w takiej atmosferze, jestem przerażona tym jak traktuje się pracowników w Polsce. Dlatego pracuję sobie jako freelancer na swoim.
Nigdy nie wyszło mi nic dobrego z tego pielęgnowania w głowie ukłucia „bo inni”.
I w ogóle to polecam książkę Helmuta Schoecka „Zawiść: źródło agresji, destrukcji i biedy”. Jest w niej masa socjologicznych ciekawostek i zrobiłam z niej całą masę notatek czytając za pierwszym razem. Bardzo otworzyła mi głowę!
#szczerze_pisząc #blogerka #czesc #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #kropki #sukienka #polkadots

Kiedyś miałam straszny ból tyłka...

Każdy czasami potrzebuje zmian, ja potrzebowałam takiej. Czuję się lekko i świeżo!
#aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily  #blogerka #włosy #zmiana #fryzura #polkadots #sukienka #kropki #haircut

Każdy czasami potrzebuje zmian, ja...

Zmęczona. Tak się ostatnio czuję. Nawet nie fizycznie, to inny rodzaj zmęczenia. Zmęczenie mnogością decyzji do podjęcia i wyborów do dokonania. Zmęczenie ilością rzeczy, walczących każdego dnia o moją uwagę. 
Kiedyś nie rozumiałam ludzi latających na all inclusive, mówiących fryzjerowi „rób co chcesz” albo wybierających buty w pierwszym sklepie, bez porównania oferty w 10 innych. Dzisiaj rozumiem. 
Każdy czasami potrzebuje odpoczynku umysłowego.

#lavieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #darlingdaily #szczerze_pisząc #discoverunder50k

Zmęczona. Tak się ostatnio czuję....

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj się więcej, wstawaj wcześniej, kładź się później.
Nie wiem jak wy, ale ja nie kupuję tego bullshitu. Mam pracę, którą uwielbiam - copywriterka daje mi mnóstwo satysfakcji, lubię poprawiać wyniki i czuć, że moja praca pomaga komuś zwiększyć sprzedaż albo zredukować czas spędzany na odpowiadaniu na pytania klientów, bo zgrabnie naskrobałam wyczerpujący opis. Ale też potrzebuję przerwy. Nie powinniśmy żyć w świecie, w którym pracujących ludzi często nie stać na samodzielne wynajęcia  mieszkania,  albo jedna wizyta u dentysty wpędza ich w długi. Jeden pełny etat powinien zapewniać pieniądze na godne życie.

Pamiętam jak kiedyś chciałam podkręcić kartę graficzną, by pograć w grę.
Pograłam. Chwilę.
Karta się spaliła.

Uczę się pracować mniej. Poleżeć brzuchem do góry. Zabrać książkę do parku. Odpoczywać. 
____
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj...

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg , bo są krzywe. najkrótsze sukienki jakie nosiłam były za kolano. No i głównie wybierałam spodnie.
To było głupie, wyrosłam z tego.
Ale wiele moich koleżanek wciąż jest na tym etapie. Nie założą latem szortów bo mają nogi: za blade, za chude, za grube, z cellulitem na który na pewno wszyscy będą patrzeć, z siniakami, pajączkami albo wuj wie co jeszcze. 
Kobietom zdarza się też odmówić spontanicznego wyjścia na basen czy nad jezioro, bo się nie wydepilowały.

Hmm, chodziłam ostatnio w krótkich sukienkach, chociaż nóg nie goliłam dwa tygodnie. Zazwyczaj co niedzielę sięgam po depilator, ale jakoś jedna mi wyleciała, a w kolejną jak miałam czas na ogarnianie siebie, to zrobiła się trzecia w nocy. Nie chciałam budzić sąsiadów bo depilator chodzi jak kosiarka.
Rok temu zrobiło mi się słabo i zaliczyłam glebę. Najpierw chodziłam z dwoma dorodnymi strupami na kolanach, potem z białymi śladami po nich. I też chodziłam w krótkich sukienkach, walić to. Może ze dwa razy jakiś Janusz skomentował, że chyba był awans w pracy, ale kto rządzi moim życiem, ja, czy strach przed spojrzeniami Januszy?😉 Nieważne jak wyglądają Twoje nogi, masz prawo chodzić w czym tylko chcesz. Czy masz 45 kg czy 145, czy nogi blade czy opalone, gładkie czy owłosione, paznokcie pomalowane czy nie. Nieważne, czy masz siniaki, pajączki, strupa, mnóstwo bąbli od komarów czy cellulit. To Twoje ciało.
Rób z nim co zechcesz! 🤗

#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #wbutachbrilu

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg...

Kocham lato. Sporo rzeczy w nim mnie wkurza - komary i nagrzany beton, bo wycinka drzew pod nowy parking. Ale więcej zachwyca.
Zieleń. Polne kwiatki. Rumianek. Że kwitnie czarny bez, a syrop z bzu to najlepszy dodatek do lemoniady na świecie. Że rosną maki. I dmuchawce aż się proszą o zdmuchnięcie. Można nosić zwiewne sukienki. Najlepszy strój świata, majtki, sukienka, klapki i jesteś gotowa. Że można poczytać książkę w cieniu pod drzewem. Objadać się lodami i mówić, że to dla ochłody. Chodzić do kina plenerowego. Siedzieć nad Wisłą. Zajadać się mizerią. Albo truskawkami. 
Lada moment stanieje fasolka, i będę ją z lubością polewać bułką tartą na maśle. Przy obecnych cenach masła to będzie droższe niż kawałek schabu, ale to dla mnie smak lata. Tak samo jak kalafior.
Za co Ty kochasz lato? Tylko dobre rzeczy!
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Kocham lato. Sporo rzeczy w...

Widzicie to białe pudełko na zdjęciu? Zrobiłam sobie w Tunezji małą symulację i nie spakowałam kosmetyków. Kupiłam je na lotnisku i wcale nie wydałam na to ogromnej kwoty - ja zapłaciłam taniej niż w sieciowych drogeriach. Dużo taniej za porządny zestaw - róż, maskara, pomada do brwi i rozświetlacz zapłaciłam 113 zł zamiast rynkowej ceny 310. Chodźcie na bloga zobaczyć jak to zrobiłam ;) Rozwiewam tam też  kilka mitów związanych z podróżowaniem, w które zadziwiająco często ludzie wierzą oraz mam dla Was super zniżkę - 20% na zakupy w @aelia_duty_free_polska - idealna okazja by kupić taniej swój ulubiony podkład albo perfumy.

#Tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia #podróże #rabat #zakupy #kosmetyki #podróżemałeiduże #wakacje #sukienka #lato #girlsborntotravel #travelgirl 
Post we współpracy z @aelia_duty_free_polska 
Zdjęcie; @adriandmoch

Widzicie to białe pudełko na...

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków, kupiłam kilka przepysznych rzeczy. #szparagi i #pomidory (czekoladowe, moje ulubione!) skropione oliwą i przykre boczkiem pieką się właśnie w piekarniku. Z awokado zrobię przepyszne guacamole, które zjem z gruzińskim puri (na zdjęciu w papierowej torbie, do mojego woreczka na pieczywo się nie mieści). Jestem bardzo dumna z tych zakupów, bo dało się #bezplastiku i #zerowaste, chociaż kobiałka prawie mi się rozpadła w drodze ;). Ale jestem też przerażona kierunkiem, w którym zmierzamy. Ja miałam ogromny komfort, że mogłam czasowo pozwolić sobie na zakupy na bazarku. Że miałam też taki bazarek w rozsądnej odległości. Że nie byłam po pracy obładowana własnymi siatami, służbowym laptopem, na którym zabieram pracę do domu i torebką wypchaną pudełkiem w którym noszę lunch i butelką termiczną, więc miałam wolną rękę na kobiałkę. Że mam tyle przestrzeni w głowie, by dowiedzieć się trochę więcej o środowisku i działać, a nie zaprzątam myśli kalkulowaniem z którym rachunkiem bezpieczniej się spóźnić - czy lepiej mieć zaległości za prąd czy za telefon, bo akurat musiałam wydać pilnie na dentystę a nie miałam poduszki finansowej.
Ale i tak zaraz przyjdzie tu ktoś, kto nie pozwoli mi stawiać swoich małych kroczków i palcem wytknie 3 plastry boczku na szparagach albo zakup awokado, bo do jego produkcji zużywa się dużo wody.
Myślę, że z excela jasno wychodzi, że światu bardziej przyda się 100 osób ograniczających złe nawyki o 50%, niż 3 będące w 95% eko, ale osłabiające morale innych gdy tylko wdrożą jakąś mąłą zmianę.
#zakupy #eko #próbuję #szczerze_pisząc #aniamaluje #vintage #jedzenie #czystamicha

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków,...

Dlaczego nie warto patrzeć na konwenanse?

autor Posted on 9 wizyt

   Nim zrozumiałam, że najważniejsze dla mnie jest nie to, aby sprostać oczekiwaniom innych, a zadowolić siebie…trochę czasu upłynęło. Bo któż z nas na żadnym etapie życia nie był łasy na dobre słowo i wyrazy uznania? To jest ok, nie widzę w tym nic złego…o ile nasze pragnienia nie są całkiem sprzeczne z pragnieniami tych, których pragnieniom chcemy sprostać.

A bardzo często są. I nie da się całe życie robić wszystkiego, żeby mama czy partner pogłaskali po główce, nie stając się przy tym osobą toksyczną. Ciągłe szukanie aprobaty i przeglądanie się w oczach innych jest niebezpieczne. 

Bo jakoś nie wierzę w to, że istnieją dobrowolni, mentalni niewolnicy innych.

Chociaż hmm…wait…wszyscy trochę nimi jesteśmy.

Nie zawsze zdajemy sobie sprawę z tego, że nasze poglądy wcale nie są nasze. Ilekroć zaglądam na bloga Azjatycki Cukier gdy pisze o standardach piękna w Azji, mój mózg płonie. Bo zawsze komentatorzy twierdzą, że to Azjaci mają kompleksy!

Wow, jak wąsko trzeba myśleć, by uwierzyć, że jesteśmy pępkiem świata i nasza umowa społeczna co do ideału kobiecego czy męskiego ciała jest uniwersalna dla wszystkich! My, żyjący w kraju tak małym i nic nie znaczącym wobec przykładowego MILIARDA mieszkańców Chin czy Indii.

Gratuluję ego i poczucia humoru :)).

Traktujemy naszą “umowę” (tradycję, religię, modę) jako jedyną słuszną, bo nie znamy za dobrze innych, a ta skorupka jest taka bezpieczna, taka wiadoma, taka oczywista… 

Posłużę się przykładem znajomej. Szczęśliwej posiadaczki dużego biustu, na którym opierało się jej poczucie kobiecości i pewności siebie. Pewnego dnia na siłowni usłyszała od jakiegoś faceta propozycję, że pokaże jej jak robić przysiady z obciążeniem, bo “popracowałaby nad tyłeczkiem, i byłaby z niej niezła dupa”. Najwidoczniej samoocena mojej znajomej nie była zbyt stabilna, bo wdała się z chłopakiem w pyskówkę, której efektem było wypowiedzenie  przez niego zdania, że płaski tyłek jest oznaką zaniedbania.

I sztylet w serce.
Chwilę temu była : atrakcyjna, ładna, zadbana, seksowna z pięknym biustem

Teraz jest : wybrakowana i zaniedbana i z płaskodupiem.

W reakcji obronnej komentuje dzisiaj różne fanpejdże ciągle tym samym tekstem, że to głupia moda na te wielkie brazylisjkie tyłki. Kilka dni temu odsubskrybowałam aktualizacje z jej ściany, bo to stało się bardzo nudne i desperackie. Bardzo.

Polecam włączyć najdojrzalszy chyba kawałek jaki napisał Freddie i czytać dalej 🙂 .

Facet z siłowni miał oczywiście prawo wielbić zaokrąglone pośladki, aczkolwiek bardzo głupio postąpił zakładając,że ktoś będzie chciał się zmienić na jego modłę. To co powiedział, jest w pewnym sensie przemocą psychiczną i doczekało się ładnej nazwy – body-shaming

źródło definicji (klik)

Ale! Koleżanka zrobiła to samo, tyle, że przez internet. Szybko też okazało się, że jej samoocena jest zwyczajnie niestabilna. A to stabilność jest  najważniejsza.

Dużo pisałam już o tym w tekście “Dlaczego nienawidzisz swojego ciała?!”, ale jedna z czytelniczek podesłała mi ciekawą galerię obrazków i pomyślałam, że chętnie pociągnę temat dalej.

Widziałam te grafiki już jakiś czas temu, ale myślałam, że są bardziej popularne.
Nie zaszkodzi puścić dalej.

Jeśli słuchasz teraz kawałka Queen, może był już kawałek :

Bardzo lubię ten moment utworu, bo jest jak pierwszy wiosenny śpiew ptaków…

Naprawdę super jest być dumnym ze swojego ciała i je lubić. Akceptować siebie i czuć się ze sobą dobrze. Gorzej, kiedy robimy to przez stawianie innego ciała w opozycji. Bo budowanie swojej samooceny kosztem kogoś innego, jest zwyczajnie słabe i prostackie.

Świetnie jest kochać w sobie to, że jest się niskim. Czuć się z tego powodu uroczo i uwielbiać możliwość chodzenia na wysokich obcasach bez czucia się śmiesznie czy dziwnie. Ale już nie jest ok, gdy aby bronić swojej samooceny opartej na wzroście, atakujemy wysokich wyzywając ich od żyraf i śmiejąc się, że wyglądają jak na szczudłach.
I w drugą stronę to samo.

Świetnie jest lubić w sobie to, że ma się krągłości. Kochanie każdego centymetra swojego ciała jest ok. Ale jednoczesne wyśmiewanie się z chudzielców, że facet nie pies i na kości nie poleci, że są niepełnowartościowe bo nie mają krągłości i tak dalej – jest tak samo przemocą psychiczną jak śmianie się z czyjejś tuszy.

I nie chodzi tylko o wygląd, ale o wszystko.

Sercem wspieram galerię stworzoną przez Carol Rosetti. I pokażę kilka przykładów :

Drażliwy temat – biust. Jedna z dziewczyn zdecydowała się lubić swój mały biust, druga go powiększyła. Czy któraś jest lepsza? Nie! Nigdy nie pisałam, że jestem przeciwniczką operacji plastycznych. Zachęcam jedynie do świadomej decyzji i wcześniejszego rozważenia, czy problem tkwi w samym biuście, czy może gdzie indziej. Więcej pisałam o tym w tekście ” mały biust, wielki problem?“.  Masa osób uważa, że ma jakieś supermoce i sama wie lepiej, czy ktoś ma kompleks czy go nie ma. Naprawdę ok jest czuć się dobrze we własnej skórze i czy dojdziemy do tego makijażem, treningiem, operacją plastyczną czy zdecydujemy się być au naturel – nie ma znaczenia. Żadnego.
Drugi przykład z Palomą, albinoską jest bardzo jaskrawym dowodem na uprzedmiatawianie ludzi. Szkoda, że takie obrazki nie wiszą a Afryce, gdzie niektórzy wierzą że seks z murzynką-albinoską uleczy ich z HIV, albo eliksir zrobiony z ciała albinosa przyniesie im bogactwo i szczęście. Niestety – to jest tam realny problem 🙁

Pryszcze…wciąż kontrowersyjnie, prawda? A przecież są osoby, które podczas różnych kuracji nie przykrywają ich makijażem i nie mają z tym problemu. Jeśli Ty masz problem z tego powodu i uważasz, że czyjeś pryszcze powinny być zakryte…cofnij się do początku tekstu i powtarzaj tę czynność aż pojmiesz jego sens 😉 To naprawdę nikogo nie krzywdzi, a Twoje poczucie estetyki ulokowane jest w Twojej głowie. Nikt nie każe Ci wielbić pryszczy drugiej osoby, ale to nie jest zbrodnia. Chciałabym, aby ludzie oburzali się w takim samym, lub przynajmniej podobnym stopniu, gdy złodziej kradnie staruszce torebkę albo sąsiad-alkoholik tłucze swoje dzieci od dziesięciu lat. Tutaj jakoś odważnych którym “coś przeszkadza” brakuje, prawda? 

A śmianie się z  kobiet, które lubią grać w gry komputerowe/ te na PS czy Xboxa?

:))

na koniec jeszcze dwa jaskrawe i trudne przykłady: 

 Jak ta Katia może publicznie karmić dziecko piersią? Jak śmie?! Publicznie? Fuuuuj!
Temat karmiących piersią mam ciągle powraca jak bumerang. Serio, nie zawsze jest się przygotowanym na wszystko a w karmieniu piersią nie ma nic złego. To naturalne. Nienaturalne jest doszukiwanie się w tym zbrodni i podtekstu. Nigdy w życiu nie widziałam kobiety, która robiłaby to ostentacyjnie, wyciągając cały biust na wierzch. Większość robi to raczej dyskretnie a maluch i tak zasłania 3/4 widoku.  Nikt nikomu nie każe patrzeć. No tak, ale te małe ekraniki smartfonów w które tak chętnie zerkamy gdy idzie znajomy-nieznajomy (byle tylko nie powiedzieć mu “cześć!”) nagle przepadają gdzieś w kieszeniach i udajemy, że nie mamy wyboru i krytykujemy… Słabe!

I mój ulubiony przykład – prostytutka.
Tak, jeśli kobieta ma taką ochotę – jej ciało, jej sprawa. Tylko JEJ sprawa. W tekście o Thigh gap (klik) podałam przykład prostytutki, która świadczy usługi tylko niepełnosprawnym… a jeśli kogoś to jeszcze nie przekonuje…  polecam przeczytać list prostytutki do żony zdradzanej przez męża (klik). Zapewniam, nikt nie zmusza tych biednych mężczyzn, aby korzystali z takich usług.
Może Ci się to nie podobać (tak jak inne rzeczy) ale wyśmiewanie, krytykowanie czy osądzanie takiej osoby jest zwyczajnie słabe.

Zmierzam tylko do tego, że Twoje ciało – Twoja sprawa. Możesz z nim zrobić co tylko zechcesz i nikt nie ma prawa decydować za Ciebie. A jeśli próbuje – cóż, to on ma problem.

Jeśli masz ochotę, odwiedź stronę z całą galerią prac (klik). Popularyzacji sprawy można pomóc, tłumacząc napisy np. na język polski 😉

A ja korzystając z okazji zachęcę do udziału w konkursie, gdzie można wygrać bon na ubrania (o wartości ponad 350 zł!)

PŁASZCZ / COAT : KLIK, OKULARY/ SUNGLASSES : KLIK 

Obecnie zamawianie z Azji jest trochę bez sensu, bo jakieś 10 dni potrwa jeszcze wolne związane z ich Nowym Rokiem 😉 Ale warto skorzystać z okazji i wystartować w konkursie  ;-)) Kończy się akurat z końcem ich wolnego ;-)). PS. cieszę się, że czasami zaglądacie na strony konkretnych, podlinkowanych ubrań – dzięki temu bon jest na 100$,  a nie na 30$ 😉 

___________


Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin
Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Sprawozdanie z sesji, śmieszne historyjki i zapalenie oskrzeli + wielki weltschmerz :D
Dlaczego nie warto patrzeć na konwenanse?