Ktoś mi napisał, że #Bangkok to syf, brudne miejsca z jedzeniem i szczury. „Sam jesteś syf” pomyślałam najpierw🙈 a potem stwierdziłam, że po prostu pokażę inne oblicze miasta.
Ja mam teraz taki mindset, że obecnie cieszy mnie nawet wycieczka do śmietnika (kwitną forsycje!) ale w podróży doświadczysz tego, co jest w Tobie, serio!
Jeden na Bali odnajdzie swoją duchowość, drugi smoothie bowla z ładną łyżeczką, trzeciego zachwycą fale a czwartego wodospady. Piąty będzie się cieszył, że z jego zachodnią pensją jest tanio i może robić co chce, bo stać go na mandaty. Znaczy - łapówki, nie znam nikogo kto zapłacił mandat na Bali, nawet jadąc napruty bez kasku.

Z Bangkokiem i każdym innym miejscem na ziemi jest tak samo. Znajdziesz to, czego szukasz, albo co przyciągasz swoim zachowaniem. Ja zawsze znajduję przygody!
A to jedzenie... nie tylko wyglądało, ale też smakowało. Sernik z cheddara to był taki foodgasm, że oglądając te zdjęcia aż się ślinię! Na wyżerkę zabrałam @justdeliciousx - trochę dlatego, że jest super, trochę dlatego, że mogłyśmy się dzielić i więcej spróbować🙈 ale Justyna jest dobrą kompanką foodgazmicznych wypraw, więc się nawet nie zastanawiała😁

Jedzenie było wyśmienite, ale ja lubię być nim dostymulowana, lubię jak coś ma różne smaki jednocześnie, jak ma różne faktury i tekstury, jak coś jest jednocześnie kremowe i miło rozpływa się po brzuszku, ale też ma coś chrupiącego. Kremowa jajecznica z plastrem boczku cieszy mnie tak samo jak... Burger z maczka🤣 może nie spodziewaliście się takiego zwrotu akcji, ale uwielbiam, cóż począć 🙈
Więcej na stories!
#foodporn #bangkok #cafebangkok #cafehoppingbkk #foodlover #omnomnom #slodkosci #cukiernia #ciastka #ciasto #podrozemaleiduze #podróże

Ktoś mi napisał, że #Bangkok...

Na bloga wskoczyły 3 propozycje filmów na wieczór, po których mam nadzieję, każda dziewczyna czytająca mojego bloga będzie mieć jakieś przemyślenia. A już najlepiej jak  wyrośnie z pomysłów na manipulacyjne „ja mu pokażę” i inne żenujące gierki, które tak ochoczo podpowiadają koleżanki przy winie😉

Ja tymczasem odkładam telefon (nie ma wstępu do łóżka przed snem!) i zamierzam przeczytać chociaż rozdział książki zanim zasnę po całym dniu zasuwania.
Straciłam przez tego wirusa masę projektów i nie kryję - boli! Ale chwyciłam się zaraz za inne rzeczy i nie mam czasu rozpaczać nad tamtym, trzeba iść do przodu. To jest moment na poprawienie CV, potrenowanie do rozmów kwalifikacyjnych, nauczenie się obsługi nowego programu - polecam bardzo niedoceniany profil @dorisinsocialmedia, która zdradza naprawdę fajne wskazówki jako specjalistka od Linked In. Na rekrutacji zna się jak mało kto, a wiedzą dzieli się za darmo na insta.
Dobrej nocy!
#kwarantanna #bangkok #podróże #podrozemaleiduze #kiedytobylo #filmy #aniamaluje

Na bloga wskoczyły 3 propozycje...

Cokolwiek zrobisz - zawsze znajdzie się ktoś, dla kogo to będzie złe🙃. Ta myśl była kiedyś dla mnie bardzo wyzwalająca, dlatego po prostu robię swoje✌🏻 Nie wiem o czym jest mój profil, w tym tygodniu dziękowaliście mi za zachęcenie do negocjowania niższych opłat za mieszkania, książkowe rekomendacje, piankową kawę, halloumi smażone jak kurczak w przyprawie kebab-gyros i polecenie dobrego newslettera a nawet... rewolucję w sposobie robienia kupy💩. Myślałam, że każdy korzysta ze stołka i to żadna nowość😅
I wiecie co? Ogromnie mnie to wszystko cieszy. Może i mam kilka irytujących cech, jestem strasznie ciekawska, zadaję zbyt dużo pytań, mogłabym się czasami ugryźć w język ze swoją szczerością, strasznie się wymądrzam ale wiecie co? Jak dzięki temu ktoś wynegocjował sobie o połowę niższe opłaty za mieszkanie, to nie mam pytań, japka mi się śmieje, jest moc!😁
Moja skrzynka jest zawalona wiadomościami z podziękowaniami, nie odczytam każdej, ale polecam wyryć sobie w serduszku - „gdy nie pytasz, odpowiedź zawsze brzmi nie”.
I pytać!

Ah, jeszcze jedno - cieszą mnie też te wiadomości - „rzadko kiedy się z Tobą zgadzam, ale za radę o negocjowaniu muszę podziękować bo się udało!”. Wiecie dlaczego? Bo sam fakt, że jesteście otwarci na wysłuchanie kogoś o odmiennym światopoglądzie jest super! A jeszcze posłuchać... bajka✌🏻
Nie pytajcie jak się odwdzięczyć, nie założę patronite i tak, wystarczy mi, że lajkujecie posty, te reklamowe także (ja 💩 nie polecam!) a jak ktoś bardzo chce, to zawsze może kupić moją książkę na legimi 😎
Nie chcę być tą osobą, która z instagrama tylko czerpie, chcę też dawać. Czasami fajny content z Wietnamu, czasami radę, która pozwoli komuś zachować w trudnym czasie 5 stów w kieszeni✌🏻
Ściskam i spadam uczyć się nowej rzeczy - wzięłam zlecenie na coś, czego jeszcze nie umiem, taki kryzys 😁 trzeba się szybko uczyć i reagować na zmiany, zanim zmiecie nas z planszy, trzymajcie się zdrowo!🤗 #szczerze_pisząc #aniamaluje #blogerka #siedzęwdomu #siedzenadupie #bangkok #podróże #infinitydress #multiwaydress #sukienka #podróże

Cokolwiek zrobisz - zawsze znajdzie...

Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Dlaczego nie warto patrzeć na konwenanse?

   Nim zrozumiałam, że najważniejsze dla mnie jest nie to, aby sprostać oczekiwaniom innych, a zadowolić siebie…trochę czasu upłynęło. Bo któż z nas na żadnym etapie życia nie był łasy na dobre słowo i wyrazy uznania? To jest ok, nie widzę w tym nic złego…o ile nasze pragnienia nie są całkiem sprzeczne z pragnieniami tych, których pragnieniom chcemy sprostać.

A bardzo często są. I nie da się całe życie robić wszystkiego, żeby mama czy partner pogłaskali po główce, nie stając się przy tym osobą toksyczną. Ciągłe szukanie aprobaty i przeglądanie się w oczach innych jest niebezpieczne. 

Bo jakoś nie wierzę w to, że istnieją dobrowolni, mentalni niewolnicy innych.

Chociaż hmm…wait…wszyscy trochę nimi jesteśmy.

Nie zawsze zdajemy sobie sprawę z tego, że nasze poglądy wcale nie są nasze. Ilekroć zaglądam na bloga Azjatycki Cukier gdy pisze o standardach piękna w Azji, mój mózg płonie. Bo zawsze komentatorzy twierdzą, że to Azjaci mają kompleksy!

Wow, jak wąsko trzeba myśleć, by uwierzyć, że jesteśmy pępkiem świata i nasza umowa społeczna co do ideału kobiecego czy męskiego ciała jest uniwersalna dla wszystkich! My, żyjący w kraju tak małym i nic nie znaczącym wobec przykładowego MILIARDA mieszkańców Chin czy Indii.

Gratuluję ego i poczucia humoru :)).

Traktujemy naszą “umowę” (tradycję, religię, modę) jako jedyną słuszną, bo nie znamy za dobrze innych, a ta skorupka jest taka bezpieczna, taka wiadoma, taka oczywista… 

Posłużę się przykładem znajomej. Szczęśliwej posiadaczki dużego biustu, na którym opierało się jej poczucie kobiecości i pewności siebie. Pewnego dnia na siłowni usłyszała od jakiegoś faceta propozycję, że pokaże jej jak robić przysiady z obciążeniem, bo “popracowałaby nad tyłeczkiem, i byłaby z niej niezła dupa”. Najwidoczniej samoocena mojej znajomej nie była zbyt stabilna, bo wdała się z chłopakiem w pyskówkę, której efektem było wypowiedzenie  przez niego zdania, że płaski tyłek jest oznaką zaniedbania.

I sztylet w serce.
Chwilę temu była : atrakcyjna, ładna, zadbana, seksowna z pięknym biustem

Teraz jest : wybrakowana i zaniedbana i z płaskodupiem.

W reakcji obronnej komentuje dzisiaj różne fanpejdże ciągle tym samym tekstem, że to głupia moda na te wielkie brazylisjkie tyłki. Kilka dni temu odsubskrybowałam aktualizacje z jej ściany, bo to stało się bardzo nudne i desperackie. Bardzo.

Polecam włączyć najdojrzalszy chyba kawałek jaki napisał Freddie i czytać dalej 🙂 .

Facet z siłowni miał oczywiście prawo wielbić zaokrąglone pośladki, aczkolwiek bardzo głupio postąpił zakładając,że ktoś będzie chciał się zmienić na jego modłę. To co powiedział, jest w pewnym sensie przemocą psychiczną i doczekało się ładnej nazwy – body-shaming

źródło definicji (klik)

Ale! Koleżanka zrobiła to samo, tyle, że przez internet. Szybko też okazało się, że jej samoocena jest zwyczajnie niestabilna. A to stabilność jest  najważniejsza.

Dużo pisałam już o tym w tekście “Dlaczego nienawidzisz swojego ciała?!”, ale jedna z czytelniczek podesłała mi ciekawą galerię obrazków i pomyślałam, że chętnie pociągnę temat dalej.

Widziałam te grafiki już jakiś czas temu, ale myślałam, że są bardziej popularne.
Nie zaszkodzi puścić dalej.

Jeśli słuchasz teraz kawałka Queen, może był już kawałek :

Bardzo lubię ten moment utworu, bo jest jak pierwszy wiosenny śpiew ptaków…

Naprawdę super jest być dumnym ze swojego ciała i je lubić. Akceptować siebie i czuć się ze sobą dobrze. Gorzej, kiedy robimy to przez stawianie innego ciała w opozycji. Bo budowanie swojej samooceny kosztem kogoś innego, jest zwyczajnie słabe i prostackie.

Świetnie jest kochać w sobie to, że jest się niskim. Czuć się z tego powodu uroczo i uwielbiać możliwość chodzenia na wysokich obcasach bez czucia się śmiesznie czy dziwnie. Ale już nie jest ok, gdy aby bronić swojej samooceny opartej na wzroście, atakujemy wysokich wyzywając ich od żyraf i śmiejąc się, że wyglądają jak na szczudłach.
I w drugą stronę to samo.

Świetnie jest lubić w sobie to, że ma się krągłości. Kochanie każdego centymetra swojego ciała jest ok. Ale jednoczesne wyśmiewanie się z chudzielców, że facet nie pies i na kości nie poleci, że są niepełnowartościowe bo nie mają krągłości i tak dalej – jest tak samo przemocą psychiczną jak śmianie się z czyjejś tuszy.

I nie chodzi tylko o wygląd, ale o wszystko.

Sercem wspieram galerię stworzoną przez Carol Rosetti. I pokażę kilka przykładów :

Drażliwy temat – biust. Jedna z dziewczyn zdecydowała się lubić swój mały biust, druga go powiększyła. Czy któraś jest lepsza? Nie! Nigdy nie pisałam, że jestem przeciwniczką operacji plastycznych. Zachęcam jedynie do świadomej decyzji i wcześniejszego rozważenia, czy problem tkwi w samym biuście, czy może gdzie indziej. Więcej pisałam o tym w tekście ” mały biust, wielki problem?“.  Masa osób uważa, że ma jakieś supermoce i sama wie lepiej, czy ktoś ma kompleks czy go nie ma. Naprawdę ok jest czuć się dobrze we własnej skórze i czy dojdziemy do tego makijażem, treningiem, operacją plastyczną czy zdecydujemy się być au naturel – nie ma znaczenia. Żadnego.
Drugi przykład z Palomą, albinoską jest bardzo jaskrawym dowodem na uprzedmiatawianie ludzi. Szkoda, że takie obrazki nie wiszą a Afryce, gdzie niektórzy wierzą że seks z murzynką-albinoską uleczy ich z HIV, albo eliksir zrobiony z ciała albinosa przyniesie im bogactwo i szczęście. Niestety – to jest tam realny problem 🙁

Pryszcze…wciąż kontrowersyjnie, prawda? A przecież są osoby, które podczas różnych kuracji nie przykrywają ich makijażem i nie mają z tym problemu. Jeśli Ty masz problem z tego powodu i uważasz, że czyjeś pryszcze powinny być zakryte…cofnij się do początku tekstu i powtarzaj tę czynność aż pojmiesz jego sens 😉 To naprawdę nikogo nie krzywdzi, a Twoje poczucie estetyki ulokowane jest w Twojej głowie. Nikt nie każe Ci wielbić pryszczy drugiej osoby, ale to nie jest zbrodnia. Chciałabym, aby ludzie oburzali się w takim samym, lub przynajmniej podobnym stopniu, gdy złodziej kradnie staruszce torebkę albo sąsiad-alkoholik tłucze swoje dzieci od dziesięciu lat. Tutaj jakoś odważnych którym “coś przeszkadza” brakuje, prawda? 

A śmianie się z  kobiet, które lubią grać w gry komputerowe/ te na PS czy Xboxa?

:))

na koniec jeszcze dwa jaskrawe i trudne przykłady: 

 Jak ta Katia może publicznie karmić dziecko piersią? Jak śmie?! Publicznie? Fuuuuj!
Temat karmiących piersią mam ciągle powraca jak bumerang. Serio, nie zawsze jest się przygotowanym na wszystko a w karmieniu piersią nie ma nic złego. To naturalne. Nienaturalne jest doszukiwanie się w tym zbrodni i podtekstu. Nigdy w życiu nie widziałam kobiety, która robiłaby to ostentacyjnie, wyciągając cały biust na wierzch. Większość robi to raczej dyskretnie a maluch i tak zasłania 3/4 widoku.  Nikt nikomu nie każe patrzeć. No tak, ale te małe ekraniki smartfonów w które tak chętnie zerkamy gdy idzie znajomy-nieznajomy (byle tylko nie powiedzieć mu “cześć!”) nagle przepadają gdzieś w kieszeniach i udajemy, że nie mamy wyboru i krytykujemy… Słabe!

I mój ulubiony przykład – prostytutka.
Tak, jeśli kobieta ma taką ochotę – jej ciało, jej sprawa. Tylko JEJ sprawa. W tekście o Thigh gap (klik) podałam przykład prostytutki, która świadczy usługi tylko niepełnosprawnym… a jeśli kogoś to jeszcze nie przekonuje…  polecam przeczytać list prostytutki do żony zdradzanej przez męża (klik). Zapewniam, nikt nie zmusza tych biednych mężczyzn, aby korzystali z takich usług.
Może Ci się to nie podobać (tak jak inne rzeczy) ale wyśmiewanie, krytykowanie czy osądzanie takiej osoby jest zwyczajnie słabe.

Zmierzam tylko do tego, że Twoje ciało – Twoja sprawa. Możesz z nim zrobić co tylko zechcesz i nikt nie ma prawa decydować za Ciebie. A jeśli próbuje – cóż, to on ma problem.

Jeśli masz ochotę, odwiedź stronę z całą galerią prac (klik). Popularyzacji sprawy można pomóc, tłumacząc napisy np. na język polski 😉

A ja korzystając z okazji zachęcę do udziału w konkursie, gdzie można wygrać bon na ubrania (o wartości ponad 350 zł!)

PŁASZCZ / COAT : KLIK, OKULARY/ SUNGLASSES : KLIK 

Obecnie zamawianie z Azji jest trochę bez sensu, bo jakieś 10 dni potrwa jeszcze wolne związane z ich Nowym Rokiem 😉 Ale warto skorzystać z okazji i wystartować w konkursie  ;-)) Kończy się akurat z końcem ich wolnego ;-)). PS. cieszę się, że czasami zaglądacie na strony konkretnych, podlinkowanych ubrań – dzięki temu bon jest na 100$,  a nie na 30$ 😉 

___________


Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin
Uściski, Ania
Previous
Sprawozdanie z sesji, śmieszne historyjki i zapalenie oskrzeli + wielki weltschmerz :D
Dlaczego nie warto patrzeć na konwenanse?