Dzisiaj świętujemy 30 lat od podpisania Konwencji o Prawach Dziecka. UNICEF zaprosił mnie, żebym o tym opowiedziała. To się może wydawać dzisiaj takie oczywiste, że dzieci mają prawa, ale nad ich ustaleniem przywódcy państw debatowali całą dekadę! To dzięki temu dzisiaj żadne dziecko nie może być skazane na dożywocie (bez możliwości zwolnienia wcześniej) ani na karę śmierci. Wcześniej mogło.
Jestem pedagożką, terapeutką, tą od „dzieci z trudnościami”. Jednak najbardziej trudni są w tym wszyscy dorośli. 
Zapominający, że dzieci nie są ich własnością, tylko ludźmi.
Dlatego założyłam kanał, na którym opowiadam uczniom o ich prawach. Jestem przerażona jak  często są łamane i z jaką lekkością dorosłym to przychodzi. Chciałabym żyć w świecie, w którym prawa dzieci są oczywistością i nie mam o czym nagrywać, bo nikt z tym nie dyskutuje.
Zostawiam Wam Korczaka pod rozwagę 👍🏻 „Bo dorosłemu nikt nie powie: ‘Wynoś się’, a dziecku często się tak mówi. Zawsze jak dorosły się krząta, to dziecko się plącze, dorosły żartuje, a dziecko błaznuje, dorosły płacze, a dziecko się maże i beczy, dorosły jest ruchliwy, dziecko wiercipięta, dorosły smutny, a dziecko skrzywione, dorosły roztargniony, dziecko gawron, fujara. Dorosły się zamyślił, dziecko zagapiło. Dorosły robi coś powoli,
a dziecko się guzdrze. Niby żartobliwy język, a przecież niedelikatny. Pędrak, brzdąc, malec, rak – nawet kiedy się nie gniewają, kiedy chcą być dobrzy. Trudno, przyzwyczailiśmy się, ale czasem przykro i gniewa takie lekceważenie.” Trudne pytanie - masz poczucie, że twoje prawa w dzieciństwie były szanowane? Mi dobierano notorycznie prawo do odpoczynku - od „dzwonek jest dla nauczyciela” po zadania na ferie.  #world'schildren'sday #dlakażdegodziecka #dzieńprawdziecka #unicefpolska

Dzisiaj świętujemy 30 lat od...

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie odpuściłaś? Sama sobie.

Zastanawiałam się czemu podróż do Odessy była najfajniejszą tego roku. Odpaliłam macbooka raz, by nas odprawić. Nie zrobiłam zdjęć z myślą o blogu, nawet nie miałam jakiegoś tam poczucia, że coś muszę zobaczyć. Jednego dnia wykupiliśmy sobie takie wielkie łóżko z baldachimem i dogorywaliśmy na kacu na plaży, bez  poczucia, że szkoda jednego z ledwie czterech dni. Nie szkoda!

Nie jestem wielką fanką alkoholu, ale rzadko mam poczucie, że mogę. Ostatni raz jak byłam na shotach w pijalni wódki z rok temu, to podeszła do mnie czytelniczka, powiedzieć że lubi mojego bloga. Cały następny dzień zastanawiałam się o czym ja wcześniej pijana rozmawiałam. Nie jestem jakąś rozpoznawalną osobą, ale miałam kilka takich sytuacji i nie do końca potrafię przez nie wyluzować🙈
Odessa była cudowna, bo wyluzowałam. bo nie było spiny w związku z niczym. Mieliśmy korzystać z ekscytującego życia nocnego, ale chyba zaszkodziły nam rapany? Spoko, pijąc gorący rumianek śpiewaliśmy utwory Cher huśtając się na hamaku i huśtawce  w mieszkaniu.
Zero spiny!

Teraz zrobiłam wielki krok, bo ograniczyłam instagrama i pozbyłam się poczucia, że muszę odpowiadać na komentarze i wiadomości. Ogromnie dziękuję Wam za zaufanie jakim mnie obdarzacie, ale z problemami osobistymi i rodzinnymi i życiowymi zapraszam na grupę na fejsie albo (to lepiej!) na terapię. Ja po pierwsze nie jestem właściwą osobą, po drugie - nie czuję się spoko będąc obciążana waszymi przykrymi historiami. 
Wcześniej miałam poczucie winy, że powinnam być bardziej empatyczna, ale kurczę - jestem! Chcę zostawić tę część siebie dla przyjaciół i bliskich, bo każda taka wiadomość wysysa energię ze mnie.
Poczułam ulgę, odpuściłam sobie samej, bo jeszcze nikt na moje „nie” się nie obraził. Szanujecie moje granice, jesteście super ♥️
Jestem niemal pewna, że też robisz coś, czego wcale nie musisz i świat się nie zawali jak przestaniesz i sama sobie odpuścisz. Tak, sama sobie!
Padłaś? Poleż, nie poprawiaj korony i nie zasuwaj dalej.
#szczerze_pisząc #aniamaluje #wakacje #odessa #podróże #podróżemałeiduże #throwback

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie...

O tym, że wymyśliłam sobie zabrać @pranamat_polska do Gruzji i zrobić tam piękne zdjęcia w górach - wiecie. Że mimo przygotowania się do wyboru terminu trafiły nam się dwa dni srogiej kaukaskiej zimy i ze zdjęć nici - też wiecie. Czasami tak bywa! Zero stresu. 
Gdy muszę, to potrafię spakować się w podręczny, ale w zasadzie to opcja tych zdjęć sprawiła, że @pranamat_polska zasponsorowało mi bagaż rejestrowany😉. Mata przydała się po przemierzaniu kraju bardzo ciasnymi busikami, po których moje plecy były jeszcze bardziej spięte niż zawsze (tak, to możliwe🤪). Na fizjoterapii jestem co 2-3 tygodnie, na macie mogę leżeć codziennie i staram się to robić. Albo podkładać sobie poduszkę do akupresury pod kark. Wiecie, bo i tak często widać je gdzieś w tle moich stories, po prostu kocham to kolczaste cudo całym sercem i tak - to boli (jakby zaśpiewał Freddie - pain is so close to pleasure), ale ulga potem... nowe plecy. Staram się pamiętać o ruchu i gimnastyce ale jak mam wenę, to potrafię siedzieć przed komputerem od rana do 15-tej i dopiero po zerknięciu na zegarek zorientować się, że wypiłam tylko jedną herbatę, nic nie zjadłam, nie byłam nawet siku, co tu mówić o rozciąganiu😏🙈 Jeśli tak jak ja, nie jesteście idealni i dużo siedzicie - na hasło aniamaluje jest 30% na zestaw mata+poduszka albo 20% na pojedynczy element.
Jutro dowiem się do kiedy! Szczegółowy opis wrażeń ze stosowania tej maty jest na blogu - ja nie umiem już bez niej żyć! Serio, miłość! (Kiedyś nie dodałabym zdjęcia dokumentującego ciążę spożywczą z jaką chodziłam po Gruzji, ale to jedzenie było tego warte!) #zpoleceniaaniamaluje #pranamatpolska #pranamateco #pranamat #mójpranamat #mata #relaks #batumi #gruzja #współpraca #podróże #podróżemałeiduże

O tym, że wymyśliłam sobie...

Wczoraj miałam cudowną rozmowę z @magdalena_komsta, jedną z najmądrzejszych kobiet jakie znam. Rozmawiałyśmy np. o tym, ile to razy zastanawiamy się, czy strój nie przyćmi kompetencji. Bo prowadzisz prelekcję do której się długo przygotowywałaś i jednak chcesz potem usłyszeć, że była dobra, a nie, że twój tyłek świetnie wygląda w tej sukience.  Mężczyźni mają mniej seksualizowane ciała (aczkolwiek uważam, że Vladimir Putin nosi mistrzowsko skrojone garnitury🔥) i nie muszą się aż tak nad tym zastanawiać. I spoko, założysz mniej ładną sukienkę żeby „się dopasować” i „nie było gadania” ale przypadkiem utrwalisz dychotomię - ładna/sexy ALBO mądra i kompetentna.
Trudne wybory!

Miałam w życiu dwa takie przekorne momenty, gdy jednocześnie podkreślałam i talię i cycki i tyłek i nogi i jeszcze zakładałam szpilki. Wiele razy byłam oceniona powierzchownie jako niezbyt lotna laska, ale cholernie tych momentów potrzebowałam. Dzięki nim dzisiaj:
👉🏻 nikt nie jest w stanie mnie zawstydzić 👉🏻 mogę unieść brew pogardy, gdy na panelu inny panelista z niekrytym uznaniem pomieszanym ze zdziwieniem powie „ale ty jesteś mądra” po mojej wypowiedzi 👉🏻 kompletnie nie uzależniam swojego poczucia własnej wartości od tego, co mam na tyłku, bo tylko przeczołgawszy się przez etap skrajnie obcisłych sukienek mogę mieć pewność, że moje czucie się dobrze z samą sobą płynie z wewnątrz.

Bardzo często widząc kobiety oceniamy je przez pryzmat własnych wartości i poglądów. Że ubrała się tak by kogoś kusić, że na pewno jest jej niewygodnie na szpilkach i się poświęca, że to, że tamto.
Plx mniej oceniania ok? Może ta dziewczyna właśnie wyrwała się z toksycznego związku, w którym partner jej „nie pozwalał” wychodzić nigdzie w sukienkach i musi to sobie odbić? Może odeszła z jakiegoś ugrupowania oazowego albo ŚJ i ma potrzebę doświadczenia świata inaczej,by móc znaleźć swoją ulubioną wersję siebie? Nigdy nie wiesz!

Skłamię mówiąc, że nie mam z automatu założeń odnośnie nowo poznanych ludzi, bo jak każdy - mam, ale  unikam tych amatorskich psychoanaliz i was też do tego namawiam. Jeśli coś nikogo nie krzywdzi - who cares!
#aniamaluje #szczerze_pisząc

Wczoraj miałam cudowną rozmowę z...

Jak możesz być zadbana, będąc niezbadana?! Rzuciłam dzisiaj w żywej dyskusji z @kasia_coztymseksem. Kasia oczywiście jest mądra i się bada ale powiedziała, że mam to zapisać🙃
Rozmawiałyśmy o wielu rzeczach, np. o tym, że żyjemy w dziwnym kraju, w którym seks można uprawiać (nie lubię tego słowa, to nie pole) od 15-tego roku życia, a do ginekologa można iść od 18-ego. I tak sobie rozmawiamy o tym, co ja uważam, że Kasia fajnego robi dla kobiet ucząc je o tym, że seks może być fajny i przyjemny (a nie dla każdego niestety jest😥), i co Kasia uważa, że ja robię fajnego ucząc kobiety, że powinny mieć własne pieniądze a w relacje z innymi wchodzić bo chcą, a nie z ekonomicznej konieczności🙅🏻‍♀️💸
Gdzieś tam zawędrowałyśmy w odmęty relatywnie drogiego, szczególnie dla młodych ludzi dostępu do specjalistów.
I z jednej strony tak, totalnie się zgadzam. 15 minut wizyty bez żadnych badań to 150 zł (ja tyle płacę) a jak robisz przy okazji badania to kwota się zwiększa. To rzeczywiście może to boleć. Sama byłam w miejscu, w którym oglądałam każdą złotówkę 5x
✅ALE! Priorytety, dziewczyno, priorytety! Nigdy nie miałam problemu by określić, że są rzeczy ważne i ważniejsze.
Nie wiem i nie rozumiem, jak można co 3 tygodnie chodzić na rzęsy i hybrydy, a  3 lata nie być u ginekologa. Na tej samej zasadzie nie rozumiałam Gruzinów z nowymi telefonami, ale bez zębów🤯
Na studiach miałam stary model telefonu a mój pierwszy tablet, dzięki któremu mniej kserowałam i moglam czytać książki na legimi, nagrzewał się tak mocno, że musiałam go wkładać do lodówki by odpoczął. 
Ale zawsze mam zrobione badania i nie unikam lekarzy, bo to ważne❗️
Nie mówię zresztą tylko o finansach. Łatwiej jest „zadbać o siebie” idąc na te hybrydy niż pobiegać, prawda?
Don’t get me wrong, sama lubię mieć pomalowane paznokcie, lubię, a nawet uwielbiam Julię z @mayeye_warsaw , do której chodzę na rzęsy i chciałabym, aby jej biznes się rozkręcał.
Ale! First things first. Nie możesz być zadbana i niezbadana jednocześnie. Badaj się dziewczyno, ok? Gdy następnym razem gdy powiesz sobie „ale psycholog/ginekolog/terapeuta/fizjoterapeuta” jest drogi, zastanów się czy dobrze ustalasz priorytety. Nr 1 to Ty!

Jak możesz być zadbana, będąc...

Mój detoks od social mediów nadal trwa i dzielnie trzymam się narzuconej sobie maksymalnie godziny dziennie. Streszczając się powiem tylko, że wykorzystuję moment siedzenia na tyłku w Warszawie na spotkania z tymi wszystkimi cudownymi ludźmi, których przez ciągle bycie w rozjazdach nieco zaniedbałam. Podoba mi się to, chociaż dzisiaj naszło mnie na szybkie sklecenie „tygodnika”, więc macie coś do poczytania na blogu.
Zdjęcie w Tunezji zrobiła @ewaszabatin nie mam pojęcia kiedy, ale dobrze pokazuje mój mały problem z telefonem, który stał się przedłużeniem ręki. Kolory podkręciłam presetem Madryt, od @krzysztof_adamek i @instafiltry.pl, tylko zostawiłam po swojemu niebieski.

Pytanie za sto punktów: zerknij w zakładkę „twoja aktywność” na instagramie i napisz ile czasu dziennie spędzasz w tej aplikacji. Jestem ciekawa!
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże #podróżemałeiduże #wakacje ##tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #lato #afryka #tunisia

Mój detoks od social mediów...

Uwielbiam to zdjęcie. Książki i wzorzyste rajstopy to najpopularniejsze prezenty jakie dostaję. Prezentem jaki sama chciałabym sobie podarować jest czas⏳ Właśnie zamknęłam ogromny projekt🥳. Powinnam uczcić to kieliszkiem szampana i relaksem, tymczasem  pierwsza myśl brzmiała „o cudownie! wreszcie będę miała czas na pisanie własnego ebooka i tekstów na bloga”. A potem uświadomiłam sobie, że ja zawsze mam nad sobą coś, co POWINNAM napisać. Nie pamietam kiedy miałam od tego wolną głowę. I tak jak cenię sobie szalenie dywersyfikację przychodów i wolność twórczą jaką mi daje, tak potrzebuję też wolności OD tworzenia. Nie da się tego streścić wpisem na IG, ale Fromm swoją genialną „Ucieczką od wolności” poukładał mi kiedyś w głowie. Potrzebuję powiedzieć sobie, że mogę bez konsekwencji dla swojej psychiki być wolna od bloga i instagrama i nie czynić z nich ważnych filarów mojej tożsamości. Ustawiam sobie jeszcze ostrzejszy limit czasowy na instagrama (godzinę dziennie!). Mam ochotę pisać i wrzucać tutaj coś tylko wtedy, gdy będzie mnie na to cisnąć jak na sikanie po siedmiogodzinnej jeździe z Tbilisi do Batumi.Może będę milczeć całymi dniami, może naparzać treściami jak szalona, dowiem się tylko postanawiając, że nie muszę! Pssst! Ograniczyłam na profilu komentowanie tylko dla osób; które mnie obserwują. Kompletnie wyzwoliłam się myśli o tym, że konto powinno rosnąć. Dałam sobie do końca roku czas na wolność także od zarabiania. Jestem ciekawa co będę CHCIAŁA robić czując, że mam ten cudowny komfort, że nie muszę.

#przerwa #aniamaluje #szczerze_pisząc #rajstopy #nogi #książka #kropki

Uwielbiam to zdjęcie. Książki i...

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej memiczne momenty mojego życia (są w przypiętych!) i bezkonkurencyjnie wygrał gołąb, który leciał na mój tyłek😅. Naszła mnie przy tej okazji pewna myśl, której nie mogę wyrzucić z głowy. Zostanę pewnie zjechana i już słyszę te komentarze pod tytułem „zdefiniuj kobiecość!!!1”, ale nie czuję, abym miała jakiś obowiązek coś tu definiować, tak samo jak nie umiem zdefiniować czym jest chemia między dwójką ludzi i czemu czasami nie ma jej z kimś, kto teoretycznie łapie się we wszystkie nasze kryteria a „to coś” ma ktoś, kto do nich nie pasuje😉
Więc myśl, która mnie dręczy to ta, że poza aktorkami czy piosenkarkami mało widzę kobiet odnoszących sukcesy czy dzierżących władzę, które nie ukrywałyby swojej - no właśnie - kobiecości.
I nie zrozumcie mnie źle, jestem na tym etapie, że czuję się świetnie gdy mam na sobie bluzę ze sponge bobem, ale  co takiego sprawia, że kobiety w polityce ubierają się bardziej jak Angela Merkel czy Beata Szydło niż jak nie wiem, Angelina Jolie?
Może to, że gdy Magdalena Ogórek (nie głosowałam na nią!) kandydowała w wyborach prezydenckich, to nikt nie pytał jej o poglądy,  a media opisywały wyłącznie jej sukienki i sposób układania włosów?
Co takiego sprawia, że mądra kobieta nie może podkreślić strojem swoich pośladków?
Nie, nie uważam jakoby tyłek i cycki były jedynym co mam do zaoferowania (w ogóle co za debilne określenie) więc nie czuję abym musiała to skrywać i „najlepsze zostawić na koniec”, ale drapie mnie to, gryzie i męczy. 
Jakieś spostrzeżenia?

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej...

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie, nie migam się od pracy i obowiązków. Jestem po prostu wygodna! Nie dla mnie 10 kroków koreańskiej pielęgnacji, ale niestety przy wrażliwej cerze nie mogę sobie pozwolić na całkowite olanie tematu. Wrażliwa, skora do podrażnień cera szybko się na mnie zemści, jeśli nie poświęcę jej chwili uwagi wieczorem. Jeśli jesteś wrażliwcem jak ja - możesz śmiało zerknąć w drogerii na półkę z linią physio mikrobiom marki tołpa.
Moja cera nie ma ze mną lekko, bo ciągle podróżuję (zmieniam twardość wody i powietrze) a do tego nie śpię tyle ile powinnam. A z tymi kosmetykami się polubiłam, bo działają po prostu tak, jak trzeba! Na stories możecie zobaczyć jak wygląda. 
#tołpa #pielęgnacjatwarzy #physio #oczyszczanie #kosmetyki #uroda #makijaż  #pielęgnacja #blogerka #zakupy #krem #blogkosmetyczny #twarz #polskiekosmetyki #kosmetyczka #blogurodowy #piękno #kosmetyk #dzieńdobry #nawilżenie #aniamaluje 
Post we współpracy z marką @tolpa_mniej_wiecej

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie,...

Czy jeśli w Gruzji podoba mi się nie tylko to, że jest pięknie, miło i pysznie, ale też tanio, to znaczy, że akceptuję wyjątkowo niefortunne geopolityczne położenie kraju?🤔🤯
Pierwszy raz ta myśl zastrzeliła mnie gdy odnotowałam w swojej głowie, że z roku na roku mój ukochany Lwów staje się wyraźnie droższy. 
A potem dałam sobie mentalnego plaska w twarz, bo w sumie fajnie, że ludzie się bogacą. Nie chciałabym, aby Polska słynęła wyłącznie z tego, że jest tanio i można się za grosze naj*bać. 
W 2000 roku minimalne wynagrodzenie w Polsce wynosiło 700 zł. Pamiętam jak rodzice wielkim wysiłkiem kupili mi za jednym zamachem dwa pierwsze tomy Pottera. To było super, zawsze na prezenty chciałam tylko książki, ale dopiero z perspektywy gruzińskich cen zaczynam to doceniać.

Gruzja jest niesamowita nie tylko dlatego, że jest tania. Jest niesamowita tak po prostu. Różnorodna, pyszna. Z przebogatą mitologią, kulturą, alfabetem i dumą, która nie pozwala się ugiąć przed wielkim, groźnym sąsiadem. Jasne, Gruzja jest najbliższym nam kulturowo krajem będącym w top15 pod kątem niskiego Consumer Price Index (w uproszczeniu: stosunek zarobków do kosztów życia) i rozumiem, że dla wielu ludzi to będzie kraj taniej najebki, ale dla mnie to była jedna z najciekawszych podróży w życiu. 
Przy okazji; 
Czy znacie jakąś dobrze wydaną wersję gruzińskich mitów? Może być po angielsku :). #georgia #georgia🇬🇪 #georgiatravel #gruzja #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #aniapodróżuje

Czy jeśli w Gruzji podoba...

Dlaczego nie warto patrzeć na konwenanse?

   Nim zrozumiałam, że najważniejsze dla mnie jest nie to, aby sprostać oczekiwaniom innych, a zadowolić siebie…trochę czasu upłynęło. Bo któż z nas na żadnym etapie życia nie był łasy na dobre słowo i wyrazy uznania? To jest ok, nie widzę w tym nic złego…o ile nasze pragnienia nie są całkiem sprzeczne z pragnieniami tych, których pragnieniom chcemy sprostać.

A bardzo często są. I nie da się całe życie robić wszystkiego, żeby mama czy partner pogłaskali po główce, nie stając się przy tym osobą toksyczną. Ciągłe szukanie aprobaty i przeglądanie się w oczach innych jest niebezpieczne. 

Bo jakoś nie wierzę w to, że istnieją dobrowolni, mentalni niewolnicy innych.

Chociaż hmm…wait…wszyscy trochę nimi jesteśmy.

Nie zawsze zdajemy sobie sprawę z tego, że nasze poglądy wcale nie są nasze. Ilekroć zaglądam na bloga Azjatycki Cukier gdy pisze o standardach piękna w Azji, mój mózg płonie. Bo zawsze komentatorzy twierdzą, że to Azjaci mają kompleksy!

Wow, jak wąsko trzeba myśleć, by uwierzyć, że jesteśmy pępkiem świata i nasza umowa społeczna co do ideału kobiecego czy męskiego ciała jest uniwersalna dla wszystkich! My, żyjący w kraju tak małym i nic nie znaczącym wobec przykładowego MILIARDA mieszkańców Chin czy Indii.

Gratuluję ego i poczucia humoru :)).

Traktujemy naszą “umowę” (tradycję, religię, modę) jako jedyną słuszną, bo nie znamy za dobrze innych, a ta skorupka jest taka bezpieczna, taka wiadoma, taka oczywista… 

Posłużę się przykładem znajomej. Szczęśliwej posiadaczki dużego biustu, na którym opierało się jej poczucie kobiecości i pewności siebie. Pewnego dnia na siłowni usłyszała od jakiegoś faceta propozycję, że pokaże jej jak robić przysiady z obciążeniem, bo “popracowałaby nad tyłeczkiem, i byłaby z niej niezła dupa”. Najwidoczniej samoocena mojej znajomej nie była zbyt stabilna, bo wdała się z chłopakiem w pyskówkę, której efektem było wypowiedzenie  przez niego zdania, że płaski tyłek jest oznaką zaniedbania.

I sztylet w serce.
Chwilę temu była : atrakcyjna, ładna, zadbana, seksowna z pięknym biustem

Teraz jest : wybrakowana i zaniedbana i z płaskodupiem.

W reakcji obronnej komentuje dzisiaj różne fanpejdże ciągle tym samym tekstem, że to głupia moda na te wielkie brazylisjkie tyłki. Kilka dni temu odsubskrybowałam aktualizacje z jej ściany, bo to stało się bardzo nudne i desperackie. Bardzo.

Polecam włączyć najdojrzalszy chyba kawałek jaki napisał Freddie i czytać dalej 🙂 .

Facet z siłowni miał oczywiście prawo wielbić zaokrąglone pośladki, aczkolwiek bardzo głupio postąpił zakładając,że ktoś będzie chciał się zmienić na jego modłę. To co powiedział, jest w pewnym sensie przemocą psychiczną i doczekało się ładnej nazwy – body-shaming

źródło definicji (klik)

Ale! Koleżanka zrobiła to samo, tyle, że przez internet. Szybko też okazało się, że jej samoocena jest zwyczajnie niestabilna. A to stabilność jest  najważniejsza.

Dużo pisałam już o tym w tekście “Dlaczego nienawidzisz swojego ciała?!”, ale jedna z czytelniczek podesłała mi ciekawą galerię obrazków i pomyślałam, że chętnie pociągnę temat dalej.

Widziałam te grafiki już jakiś czas temu, ale myślałam, że są bardziej popularne.
Nie zaszkodzi puścić dalej.

Jeśli słuchasz teraz kawałka Queen, może był już kawałek :

Bardzo lubię ten moment utworu, bo jest jak pierwszy wiosenny śpiew ptaków…

Naprawdę super jest być dumnym ze swojego ciała i je lubić. Akceptować siebie i czuć się ze sobą dobrze. Gorzej, kiedy robimy to przez stawianie innego ciała w opozycji. Bo budowanie swojej samooceny kosztem kogoś innego, jest zwyczajnie słabe i prostackie.

Świetnie jest kochać w sobie to, że jest się niskim. Czuć się z tego powodu uroczo i uwielbiać możliwość chodzenia na wysokich obcasach bez czucia się śmiesznie czy dziwnie. Ale już nie jest ok, gdy aby bronić swojej samooceny opartej na wzroście, atakujemy wysokich wyzywając ich od żyraf i śmiejąc się, że wyglądają jak na szczudłach.
I w drugą stronę to samo.

Świetnie jest lubić w sobie to, że ma się krągłości. Kochanie każdego centymetra swojego ciała jest ok. Ale jednoczesne wyśmiewanie się z chudzielców, że facet nie pies i na kości nie poleci, że są niepełnowartościowe bo nie mają krągłości i tak dalej – jest tak samo przemocą psychiczną jak śmianie się z czyjejś tuszy.

I nie chodzi tylko o wygląd, ale o wszystko.

Sercem wspieram galerię stworzoną przez Carol Rosetti. I pokażę kilka przykładów :

Drażliwy temat – biust. Jedna z dziewczyn zdecydowała się lubić swój mały biust, druga go powiększyła. Czy któraś jest lepsza? Nie! Nigdy nie pisałam, że jestem przeciwniczką operacji plastycznych. Zachęcam jedynie do świadomej decyzji i wcześniejszego rozważenia, czy problem tkwi w samym biuście, czy może gdzie indziej. Więcej pisałam o tym w tekście ” mały biust, wielki problem?“.  Masa osób uważa, że ma jakieś supermoce i sama wie lepiej, czy ktoś ma kompleks czy go nie ma. Naprawdę ok jest czuć się dobrze we własnej skórze i czy dojdziemy do tego makijażem, treningiem, operacją plastyczną czy zdecydujemy się być au naturel – nie ma znaczenia. Żadnego.
Drugi przykład z Palomą, albinoską jest bardzo jaskrawym dowodem na uprzedmiatawianie ludzi. Szkoda, że takie obrazki nie wiszą a Afryce, gdzie niektórzy wierzą że seks z murzynką-albinoską uleczy ich z HIV, albo eliksir zrobiony z ciała albinosa przyniesie im bogactwo i szczęście. Niestety – to jest tam realny problem 🙁

Pryszcze…wciąż kontrowersyjnie, prawda? A przecież są osoby, które podczas różnych kuracji nie przykrywają ich makijażem i nie mają z tym problemu. Jeśli Ty masz problem z tego powodu i uważasz, że czyjeś pryszcze powinny być zakryte…cofnij się do początku tekstu i powtarzaj tę czynność aż pojmiesz jego sens 😉 To naprawdę nikogo nie krzywdzi, a Twoje poczucie estetyki ulokowane jest w Twojej głowie. Nikt nie każe Ci wielbić pryszczy drugiej osoby, ale to nie jest zbrodnia. Chciałabym, aby ludzie oburzali się w takim samym, lub przynajmniej podobnym stopniu, gdy złodziej kradnie staruszce torebkę albo sąsiad-alkoholik tłucze swoje dzieci od dziesięciu lat. Tutaj jakoś odważnych którym “coś przeszkadza” brakuje, prawda? 

A śmianie się z  kobiet, które lubią grać w gry komputerowe/ te na PS czy Xboxa?

:))

na koniec jeszcze dwa jaskrawe i trudne przykłady: 

 Jak ta Katia może publicznie karmić dziecko piersią? Jak śmie?! Publicznie? Fuuuuj!
Temat karmiących piersią mam ciągle powraca jak bumerang. Serio, nie zawsze jest się przygotowanym na wszystko a w karmieniu piersią nie ma nic złego. To naturalne. Nienaturalne jest doszukiwanie się w tym zbrodni i podtekstu. Nigdy w życiu nie widziałam kobiety, która robiłaby to ostentacyjnie, wyciągając cały biust na wierzch. Większość robi to raczej dyskretnie a maluch i tak zasłania 3/4 widoku.  Nikt nikomu nie każe patrzeć. No tak, ale te małe ekraniki smartfonów w które tak chętnie zerkamy gdy idzie znajomy-nieznajomy (byle tylko nie powiedzieć mu “cześć!”) nagle przepadają gdzieś w kieszeniach i udajemy, że nie mamy wyboru i krytykujemy… Słabe!

I mój ulubiony przykład – prostytutka.
Tak, jeśli kobieta ma taką ochotę – jej ciało, jej sprawa. Tylko JEJ sprawa. W tekście o Thigh gap (klik) podałam przykład prostytutki, która świadczy usługi tylko niepełnosprawnym… a jeśli kogoś to jeszcze nie przekonuje…  polecam przeczytać list prostytutki do żony zdradzanej przez męża (klik). Zapewniam, nikt nie zmusza tych biednych mężczyzn, aby korzystali z takich usług.
Może Ci się to nie podobać (tak jak inne rzeczy) ale wyśmiewanie, krytykowanie czy osądzanie takiej osoby jest zwyczajnie słabe.

Zmierzam tylko do tego, że Twoje ciało – Twoja sprawa. Możesz z nim zrobić co tylko zechcesz i nikt nie ma prawa decydować za Ciebie. A jeśli próbuje – cóż, to on ma problem.

Jeśli masz ochotę, odwiedź stronę z całą galerią prac (klik). Popularyzacji sprawy można pomóc, tłumacząc napisy np. na język polski 😉

A ja korzystając z okazji zachęcę do udziału w konkursie, gdzie można wygrać bon na ubrania (o wartości ponad 350 zł!)

PŁASZCZ / COAT : KLIK, OKULARY/ SUNGLASSES : KLIK 

Obecnie zamawianie z Azji jest trochę bez sensu, bo jakieś 10 dni potrwa jeszcze wolne związane z ich Nowym Rokiem 😉 Ale warto skorzystać z okazji i wystartować w konkursie  ;-)) Kończy się akurat z końcem ich wolnego ;-)). PS. cieszę się, że czasami zaglądacie na strony konkretnych, podlinkowanych ubrań – dzięki temu bon jest na 100$,  a nie na 30$ 😉 

___________


Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin
Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Sprawozdanie z sesji, śmieszne historyjki i zapalenie oskrzeli + wielki weltschmerz :D
Dlaczego nie warto patrzeć na konwenanse?