Cokolwiek zrobisz - zawsze znajdzie się ktoś, dla kogo to będzie złe🙃. Ta myśl była kiedyś dla mnie bardzo wyzwalająca, dlatego po prostu robię swoje✌🏻 Nie wiem o czym jest mój profil, w tym tygodniu dziękowaliście mi za zachęcenie do negocjowania niższych opłat za mieszkania, książkowe rekomendacje, piankową kawę, halloumi smażone jak kurczak w przyprawie kebab-gyros i polecenie dobrego newslettera a nawet... rewolucję w sposobie robienia kupy💩. Myślałam, że każdy korzysta ze stołka i to żadna nowość😅
I wiecie co? Ogromnie mnie to wszystko cieszy. Może i mam kilka irytujących cech, jestem strasznie ciekawska, zadaję zbyt dużo pytań, mogłabym się czasami ugryźć w język ze swoją szczerością, strasznie się wymądrzam ale wiecie co? Jak dzięki temu ktoś wynegocjował sobie o połowę niższe opłaty za mieszkanie, to nie mam pytań, japka mi się śmieje, jest moc!😁
Moja skrzynka jest zawalona wiadomościami z podziękowaniami, nie odczytam każdej, ale polecam wyryć sobie w serduszku - „gdy nie pytasz, odpowiedź zawsze brzmi nie”.
I pytać!

Ah, jeszcze jedno - cieszą mnie też te wiadomości - „rzadko kiedy się z Tobą zgadzam, ale za radę o negocjowaniu muszę podziękować bo się udało!”. Wiecie dlaczego? Bo sam fakt, że jesteście otwarci na wysłuchanie kogoś o odmiennym światopoglądzie jest super! A jeszcze posłuchać... bajka✌🏻
Nie pytajcie jak się odwdzięczyć, nie założę patronite i tak, wystarczy mi, że lajkujecie posty, te reklamowe także (ja 💩 nie polecam!) a jak ktoś bardzo chce, to zawsze może kupić moją książkę na legimi 😎
Nie chcę być tą osobą, która z instagrama tylko czerpie, chcę też dawać. Czasami fajny content z Wietnamu, czasami radę, która pozwoli komuś zachować w trudnym czasie 5 stów w kieszeni✌🏻
Ściskam i spadam uczyć się nowej rzeczy - wzięłam zlecenie na coś, czego jeszcze nie umiem, taki kryzys 😁 trzeba się szybko uczyć i reagować na zmiany, zanim zmiecie nas z planszy, trzymajcie się zdrowo!🤗 #szczerze_pisząc #aniamaluje #blogerka #siedzęwdomu #siedzenadupie #bangkok #podróże #infinitydress #multiwaydress #sukienka #podróże

Cokolwiek zrobisz - zawsze znajdzie...

Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

Co przeczytać, jaki film obejrzeć? 2

Po pierwszej części cyklu, który przez jeden odcinek nosił nazwę Kultura na piątkę z plusem, przyszła pora epizod drugi :). Mam jeden odgrzewany kotlet i jeden wyciskacz łez…  Zacznę od kotleta – Thelma i Louise – to jeden z tych filmów, które lubię sobie co jakiś czas odświeżać. Może dlatego, że bardzo lubię Geenę Davis, może dlatego, że fabuła jest bardzo przemyślana – nie wiem. Film opowiada historię dwóch przyjaciółek, jak to się brzydko mówi – kur domowych. Zmęczone życiem wybierają się na razem na weekend w domku w górach. Po drodze wpadają do baru na jednego drinka… Muzyka, taniec, alkohol – dziewczyny się rozluźniają, jest fajnie. Wtedy Thelma wychodzi z facetem na dwór i…ten próbuje ją zgwałcić. Ratuje ją przyjaciółka, która zabija napastnika. Zaczyna się ucieczka dziewczyn.

To jeden z tych filmów, gdzie żaden opis nie jest w stanie oddać fabuły 🙂

Dwa. Matki, które nie potrafią kochać – uzdrawiający poradnik dla córek. Znowu Susan Forward. Polecam tę książkę dlatego, że kiedy pisałam tekst o tym, jak wyleczyć się z żalu do rodziców, dostałam wiele bardzo, bardzo osobistych maili. Wspomnę o tym jeszcze w jutrzejszym “się działo”. Uprzedzając pytania – moja mama zdecydowanie jest kochającą, cudowną osobą, która w dodatku walczyła o mnie jak lwica (wiecie jak to jest z chorym dzieckiem, wszystko trzeba siłą wydrapać…). Jednak wiem, że wiele osób nie miało tyle szczęścia. Część z Was pisała, że przeczytała książkę, ale boi się terapii – w takiej sytuacji polecana pozycja powinna dostarczyć konkretnych sposobów, metod i strategii działania. Jako osoba, która pracuje z wyjątkowymi dziećmi, sama czytam takie publikacje, bo zawsze znajdę w nich jakieś uniwersalne prawdy. Niestety z dostępnością tej  jest już trudniej niż w przypadku “Toksycznych rodziców”. Warto dobrze przeszukać biblioteki czy serwisy aukcyjne. Nawet chciałam zrobić ekspresowe rozdanie, ale prawdopodobnie pożyczyłam komuś swój egzemplarz…
Pozostając w temacie dzieci, znowu książka – Dziecioodporna , autorstwa Emily Giffin. Przyznam, że bardziej podoba mi się oryginalny tytuł Baby Proof. Wiele osób uważa, że życiową rolą kobiety jest rola matki. A co z kobietami, które dzieci mieć nie chcą ? Nie mówię o tych, które nie mogą – mówię o tych, które nie czują takiej potrzeby, a też jest ich przecież trochę. Taki właśnie był związek jaki stworzyli główni bohaterowie – Claudia i Ben – oboje bezdzietni z wyboru…. do czasu, gdy Ben po kilku latach małżeństwa jednak poczuł, że dziecka chce. Chociaż książka to typowa powieść dla bab, porusza bardzo ważny temat… Jeśli zastanawiacie się, czy na miejscu bohaterki zdecydowalibyście się na dziecko dla ratowania związku, czy poświęcili miłość – serdecznie polecam. Czytając Wasze maile odnoszę czasami wrażenie, że nie wystarczy urodzić, aby zasłużyć na miano matki. To zbyt piękne słowo, by tak łatwo nim szafować. Co do samej powieści – napisana jest lekko i czyta się ją szybko. Zachęciła mnie do innych pozycji autorki, podobno są równie przyjemne w odbiorze. W sam raz aby usiąść pod kocem z kubkiem gorącego kakao (lub mojej ulubionej herbaty z imbirem) i zatopić się w lekturze, przegryzając ciasteczka korzenne :). Przy okazji polecam tekst Małgosi o tym, dlaczego nie chce mieć dzieci. Nie zawsze się z autorką zgadzam, ale polecam po sąsiedzku, bo to bydgoska blogerka 🙂 Nawet dla mnie, kobiety która chce, ale przez leki sterydowe raczej na razie na potomstwo nie ma żadnych perspektyw, kilka argumentów Gosi zdecydowanie ma sens. 
Cztery – Niezbędnik obserwatorów  gwiazd – książka, o której bardzo wiele słyszałam i w końcu dałam się przekonać do przeczytania. Mam już porównanie z innymi książkami Quicka, który jest dla mnie absolutnym mistrzem w zwalnianiu narracji w kluczowych momentach. Kiedy chce, żebyś w danym momencie czytał wolniej, wystylizuje strony w taki sposób, że nie przebiegnie się ich sprintem :)) Przyznam, że dwie kolejne książki autora, które niebawem ukażą się na polskim rynku są dużo bardziej godne uwagi niż “Niezbędnik”, ale książka ma w sobie to coś. Adresowana raczej do młodszego odbiorcy, myślę, że zachwyci licealistów, bo porusza ich aktualne problemy. Trochę o miłości, trochę o trudnych wyborach. Znów bardzo ciężko jest napisać mi opis, który zachęciłby do przeczytania – bohaterem jest szczęśliwie zakochany licealista zwany Białym Królikiem. Szansą na wyrwanie się z miasteczka bez perspektyw, w dodatku kontrolowanego przez mafię, jest wyjazd na studia i stypendium. Z naukowym byłoby ciężko, więc całe życie trenuje grę w koszykówkę. Podobnie jak jego dziewczyna, Erin. Ale pewnego dnia do miasteczka przyjeżdża genialny koszykarz-licealista, któremu niedawno zamordowano rodziców. Dla komfortu psychicznego, po terapii incognito zaczyna chodzić do tej samej szkoły co Biały Królik. Chłopcy zaprzyjaźniają się, ale pojawią się trudne wybory… Chciałabym uniknąć spoilerów, więc tutaj zamilknę, ale warto przeczytać, lub przynajmniej odnotować w głowie uwagę, aby przyjrzeć się kolejnym książkom Quicka 🙂
Last but not least Instrukcji nie załączono. Przepiękny film, który wbrew pozorom wcale nie jest komedią. Ryczałam jak bóbr, chociaż nie wiem jak te płaczą :)). Również o trudnych wyborach związanych z rodzicielstwem…walka o dziecko, która toczy się naprawdę o dziecko,a  nie o alimenty i osobiste rachunki rodziców… jeśli macie wolny wieczór, koniecznie obejrzyjcie, cudowny, wzruszający film, który i rozbawi i poruszy. W zasadzie, to przeczołga chyba przez wszystkie dostępne emocje 🙂


Jeśli oglądaliście lub czytaliście coś z mojej krótkiej listy, koniecznie podzielcie się wrażeniami. Ja zabieram się odpowiedzi na komentarze! 


Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂

Follow on Bloglovin
Uściski, Ania

52
Dodaj komentarz

avatar
26 Comment threads
26 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
Magdalena AnetaMalgosia LabiszHome on the HillKasiaS1980Anonimowy Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

BINGO! 5/5 znam, chociaż oszukiwałam, bo Dziecioodporną i ostatni film obejrzałam po rekomendacjach na instagramie 🙂 Nie żałuję spędzonego nad nimi czasu, ale zdecydowanym hitem jest dla mnie film. Bardzo wzruszający, nie mogłam dojść do siebie po zakończeniu.
Dziecioodporna to z kolei temat bliski memu sercu, bo luby dzieci mieć nie chce, a ja chcę coraz bardziej…

ona
Gość

fajna seria, obecnie czytam serię poczekajkową Michalak, a dziecioodporną wezmę następnym razem z biblioteki

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A dla mnie Niezbędnik to hit 😀 Skoro mówisz, że kolejne lepsze, to nie mogę się doczekać polskich premier, a to już niebawem chyba 😛

tlusta_papuzka
Gość
KMKos
Gość

Dokładnie!
Tutaj mamy kwintesencje tematu!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ojej, Aniu, bardzo brzydko …………….

Paula
Gość

Dobry post 🙂 Niektóre pozycje na pewno sprawdzę 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Właśnie szukałam filmu na wieczór! Jak obejrzę ten ostatni, podzielę się wrażeniami 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

dopiero doszłam do siebie. Wspaniały!

Seldirima
Gość

Nic z tego nie znam. A oglądałaś "Dziewczynkę w trampkach"?

Seldirima
Gość

Moim zdaniem tak 🙂 Pomimo tematyki – sytuacja kobiet w Arabii Saudyjskiej – film jest pogodny.

Seldirima
Gość

Jestem jakaś ślepa – oglądałam przecież "Thelmę i Louise" ;DD

Katie's Muffins
Gość

Niezbędnik czytałam we wakacje, i w sumie podobał mi się, przeczytałam w kilka dni 🙂 Nie zachwycił, ale była to lekka opowieść na lato 🙂 Dziecioodporną mam zamiar przeczytać, jak uporam się z wszystkimi lekturami.. czyli pewnie we wakacje 🙂
Czekam na kolejną porcję filmów i książek!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A ja tylko czytałam książkę Emily Giffin z tego zestawienia. Polecam także jej książki "Coś pożyczonego" i "Coś niebieskiego", też czyta się jednym tchem.:)

Zauważyłam że kolumna po prawej stronie gdzie jest np. O mnie strasznie się trzęsie, czy tylko u mnie tak jest?
Pozdrawiam!:)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Zmniejsz lub zwieksz stronę o 10%, miałam to samo wczoraj u Anwen,tez drgalo 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

dzięki! :*

LotsOfSources
Gość

Czytalam "baby proof" zaraz po "something borrowed" i " something blue"- w oryginale i musze powiedziec, ze "baby proof" jest najslabsza z nich wszystkich, jakos mnie tak rozczarowala.. pozostale dwie polecam jako typowe chick-lit dla odmozdzenia.

Płaszczoobrosła
Gość

Obejrzę Thelmę i Louis. Widzę, że był nawet Oskar za scenariusz oryginalny! Super. Tobie polecam książkę Misery jeśli jeszcze nie czytałaś :).

Seldirima
Gość

"Misery" Kinga? 😀

Olfaktoria
Gość

To jest bardzo dobry pomysł – pisanie o kulturze! Zaraz się wezmę za ten film 🙂

PS Dlaczego nie zamieszczasz zdjęć plakatów obejrzanych filmów na Insta? Z chęcią bym z nich skorzystała – zaoszczędziłabym czas na wchodzeniu na rottentomatoes i wyszukiwaniu kolejnych perełek.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

" Ryczałam jak bóbr, chociaż nie wiem jak te płaczą :))"
my life is complete 😀 idę spać, film obejrzę jutro

robaszekk
Gość

Muszę koniecznie sięgnąć po jakąś książkę pani Giffin 🙂

tubyłam
Gość

Obejrzałam trailer filmu, który polecasz też już czuje, że mimo zabawnych dialogów popłynie nie jedna łza. Tematy zerwanych więzi odnalezionych po latach zawsze wzruszają. Pozdrawiam. 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Hmm, z chęcią przyjrzę się bliżej książkom Quicka. W każdym razie ja polecam wszystkim film, oraz książke(chociaż jeszcze nie czytałam) – "Gwiazd naszych wina". Jeszcze na żadnym filmie tak nie płakałam 😀
I takie pytanko, jest jakaś możliwość skontaktowania się z tb czy coś?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Instrukcji nie załączono – niezwykle wzruszający film, dziękuję! 🙂 Resztę ku mojemu zaskoczeniu znam, więc czekam na kolejne polecanki 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Długo wahałam sie czy napisac ten komentarz,poniewaz mozesz mnie uznac za desperatke,ale zaryzykuje;)Czytajac rozwojowe czwartki (zaczelam blog od poczatku narazie jestem w polowie)stwierdziłam ze czas na zmiany…Moim problemem jest brak drugiej osoby,brak milosci.Mam 20 lat, a nie mialam jeszcze chlopaka.Wydaje mi sie ze nie jestem bardzo brzydka chociaz nie akceptuje siebie w pelni…Akceptacji,takiego dowartosciowania szukam w spojrzeniach mezczyzn (wiem,głupio to brzmi),ale gdy widze ze jakis na mnie patrzy czuje sie ladniejsza,doceniona ze spojrzal na mnie….Od czego zaczac zeby sie zmienic?;)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Pocieszę Cię , że nie jesteś sama. Ja mam 30 lat i dopiero jeden związek za sobą. Dwumiesięczny…A jestem ładną, seksowną, wykształconą kobietą z poczuciem humoru. Serio, serio. Tylko nieśmiałą i bojaźliwą…Dlaczego to piszę ? A dlatego, że chcę Cię wesprzeć 🙂 Pomyśl sobie, że to trochę jak głos z przyszłości. Masz 20 lat, więc bardzo dobrze, że czujesz potrzebę zmiany i znalezienia bliskiego człowieka ! Więcej wychodź do ludzi, dużo rozmawiaj, czasami po prostu zagadaj bez zobowiązań i bez oczekiwań kolegów, znajomych, czy może kogoś w bibliotece? Popracuj nad akceptacją swojego ciała, and tym, by czuć się pewnie i… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dziekuje za komentarz,dodałas mi otuchy!;)Ja rowniez jestem nieśmiala i mam nadzieje ze jakos sie z tym uporam,choc wiem ze bedzie ciezko..Trzymam kciuki i wierze ze wszystko sie ulozy, bo po tym komentarzu stwierdzam ze jestes wspaniala osoba!:)Trzymaj sie!;)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Droga 20-latko 🙂 Wiem, ze Ci się uda ! Powiem jeszcze tyle, że właśnie w Twoim wieku zaczęłam wychodzić z nieśmiałości i dziś radzę sobie całkiem dobrze. A komentarz Ani otworzył mi w końcu oczy na to co podświadomie zawsze czułam: byłam sama, bo nie chciałam nikogo na przeczekanie. Trochę długodystansowo, ale uparty ze mnie typ. Nie jest to postawa "księżniczki", że lepsze na pewno czeka za rogiem. Zwyczajnie dotychczas na swojej drodze nie miałam okazji spotkać właściwego mężczyzny (serio, takie studia, taka praca, takie miejsce zamieszkania, albo maminsynek, albo kryptogej, albo sięgający do łokcia gbur z przerośniętym ego). Wiem… Czytaj więcej »

thekropka
Gość

Z literaturą Giffin zaprzyjaźniłam się przy książce "Coś niebieskiego". Bardzo miło się czyta, idealna na nadchodzące jesienne wieczory 🙂

Małaa Mii
Gość

dziecioodporna- na tą pozycję się skuszę 🙂

gosshaa
Gość

Czytałam niedawno Coś pożyczonego Giffin i mimo, iż podchodziłam do takiej literatury sceptycznie, to zanim się obejrzałam pochłonęłam całość jadąc pociągiem z Poznania do Katowic. Lekka, wartka, bardzo przyjemnie mi się czytało. Myślę, że spróbuję też Dziecioodpornej. 🙂
A to co mnie najbardziej zaciekawiło to poradnik dla córek. Przerzuciłam mnóstwo poradników w Matrasie ale, niczego takiego nie widziałam. Na pewno po niego sięgnę.

Wreddu
Gość

I takim oto sposobem parę nowych pozycji trafiło na moja listę w termimarzu 🙂

Tak z innej beczki trochę: parę tygodni temu wymyśliłam sobie serię "Pozytywny poniedziałek" i jak zaplanowałam tak też zrobiłam. Znalazłam odpowiedni obrazek w internecie, ulozylam tekst itd, itd. A ostatnio przeglądam Twoje początki bloga i gdzieś wpadł mi w oko motywujacy poniedziałek. Wchodzę, patrzę i aż mi się glupio zrobiło. Nie dość że obrazek ten sam to i tekst podobny… No i do tego w poniedziałek!
Ciągle mnie ubiegasz 🙂

KasiaS1980
Gość

Absolutnie uwielbiam Thelmę i Louise. To jeden z moich ulubionych filmów.

Home on the Hill
Gość

Ależ super przydatna lista, z wielka przyjemnością sięgnę po każdą z jej pozycji. Do tej pory z tego co wymieniłaś widziałam tylko film "Thelma i Louise", tak więc mam co nadrabiać:) Pozdrawiam Cię serdecznie:)

Malgosia Labisz
Gość

O, miło mi, że podoba się Tobie mój tekst 🙂 Tak analizowałam statystyki i się zastanawiałam czy zostałaś moją psycho- fanką czy jak, że tyle mam wejść z Twojego bloga heh.
No spojrzenie na świat mamy dość skrajne- może to różnica wieku, ale w przypadku różnych ludzi często okazuje się, że łączy ich więcej niż się wydaje. Pozdrawiam.

Magdalena Aneta
Gość

Ostatni oglądałam właśnie dziś po południu i też się popłakałam. Film jest piękny i skłania do refleksji nad życiem, okazywaniem uczuć, umiejętnością cieszenia się z każdej chwili z bliskimi.
Thelma i Louise to film ponad czasowy – oglądałam go już tak dawno, a wciąż pamiętam dokładnie.

Previous
Pierożki aromatyczne na cieście drożdżowym
Co przeczytać, jaki film obejrzeć? 2