Wiele rzeczy w życiu myli! Na zdjęciu jestem szczęśliwa, serio. Było ciepło i miło, napoiłam i wygłaskałam pieska, zjadłam coś pysznego.
Często też krzyżuję ręce i nogi, ale nie jestem wtedy „zamknięta” albo „znudzona”, tylko wyrównuję sobie ciśnienie, bo mam niższe a tak czuję się lepiej 😉
I tak samo cudowne insta życie też jest mylące🤭. Ludzie pokazujący swoje sukcesy nie pokazują upadków i nieudanych działań (nie dziwię się, „propaganda sukcesu” bardzo dobrze sprzedaje!). Insta laski trudniące się prostytucją nie pokazują co muszą robić za te torebki,  buty i podróże.
Szczęśliwe mamy „wszystko jest kwestią organizacji” nie pokazują swojej frustracji gdy dziecko zwymiotuje na ostatnie czyste śpioszki.
Ja sama bardzo dbam o to co pokazuję, a czego nie. Nie chodzi o to, że nie jestem prawdziwa (bo jestem), po prostu moje życie to nie Big brother ;)
Wybieram się do Azji solo, więc nie będę wrzucać stories w czasie rzeczywistym. Nie chcę też siedzieć z nosem w telefonie, wolę sobie na godzinkę usiąść w hotelu i dorobić napisy do relacji. Trochę szukam zatem nowej formuły!
Dajcie znać czyje stories najbardziej lubicie, szukam świeżych inspiracji.
Moje aktualne top 3 to:
1. @szafasztywniary - nie potrzebuje 10 kafelków by powiedzieć „sto lat!”, merytorycznie, ze spokojem
2. @kasia_coztymseksem - Kasie śledzę jeszcze od czasów gdy nie opowiadała na insta o seksie i wiem, że bardzo potrzeba kogoś takiego w Polsce!
3. @evrdtrp - uwielbiam merytoryczne i fajne storiski z podróży❤️
Tych osób jest oczywiście dużo więcej, ale takie aktualne top3 stories w które klikam to właśnie te!
Dajcie znać kogo warto oglądać! Od razu mówię - nie lubię dram, ludzi o agresywnym tonie, filtrów „upiększających” ludzi i widoczki, i „smacznej kawusi”😁 Lubię ludzi konkretnych!
Kto wzbogaca Twoje chwile na insta?

#wakacje #podrozemaleiduze #lato #urlop #blogipodroznicze #blogpodrozniczy #travelpassion #relaks #motywacja #travelstagram #wspomnienia #grecja #korfu #kerkira #greece #girlswhotravel #polishtraveller #girlswhoexplore #collectmoments #mytravels #wearetravelgirls #traveljournal #girlslovetravel

Wiele rzeczy w życiu myli!...

Pytacie, czy nie boję się do Azji sama. Jasne, że się boję! Może nie w tym sensie, że jestem przerażona, ale czuję dreszcz niepokoju. Na bank się któregoś dni rozpłaczę, bo coś mi nie wyjdzie😉 na bank a chwilę później będę się z tego śmiała!
Już na starcie robię to źle, bo zamiast spakować się w plecak (potrafię!) jadę z walizką, bo chcę odwiedzić kilka osób i przywieźć im z Polski rzeczy, za którymi tęsknią i których im brak.
Ja w ogóle mam 2 stany (oba w 100% prawdziwe!). W jednym z nich z łatwością poznaję ludzi, jestem otwarta i znajduję nowe przygody, w drugim moje spojrzenie mówi „Idź stąd”. Czasami zadziwia mnie jak szybko potrafię się pomiędzy nimi przełączać! 
Myślę, że będzie fajnie, bardzo potrzebuję takiego czasu dla mnie! Już jaram się na myśl o tym, że będzie mi się w tym wilgotnym powietrzu doskonale oddychać. Na myśl o pysznym jedzonku i porządnych masażach!
Zrezygnowałam na ten moment z Myanmaru i prawdopobnie będzie to Pekin(na chwilę!)- Bangkok-Koh Chang- Bali i na koniec dwa tygodnie w Wietnamie. Zacznę z dołu, ruszę w górę. Znając mnie - zmienię pewnie plan z 10x ;) I spoko, na tym polega zabawa, nie biorę życia już tak bardzo serio, staram się bardziej z niego korzystać, mniej się spinać. Dlatego teraz wskakuję do wanny pełnej piany, zapalam świeczki i pora na totalny relaks🥰

Wyobraź sobie, że problemu w stylu brak urlopu/kasy/towarzystwa/z kim zostawić psa/ nie znam języka nie istnieją. Jest czarodziej, robi plum i ich nie ma🧙🏻‍♂️. Gdzie w tej sytuacji chcesz pojechać? Co robisz, gdy nic cię nie ogranicza?☺️ Daj znać!
#podróże #podróżemałeiduże #wakacje #lato #azja #travelphotography #travelgirl #girlswhotravel #solotravel #langkawi #malaysia #malezja

Pytacie, czy nie boję się...

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Co przeczytać, jaki film obejrzeć? 2

Po pierwszej części cyklu, który przez jeden odcinek nosił nazwę Kultura na piątkę z plusem, przyszła pora epizod drugi :). Mam jeden odgrzewany kotlet i jeden wyciskacz łez…  Zacznę od kotleta – Thelma i Louise – to jeden z tych filmów, które lubię sobie co jakiś czas odświeżać. Może dlatego, że bardzo lubię Geenę Davis, może dlatego, że fabuła jest bardzo przemyślana – nie wiem. Film opowiada historię dwóch przyjaciółek, jak to się brzydko mówi – kur domowych. Zmęczone życiem wybierają się na razem na weekend w domku w górach. Po drodze wpadają do baru na jednego drinka… Muzyka, taniec, alkohol – dziewczyny się rozluźniają, jest fajnie. Wtedy Thelma wychodzi z facetem na dwór i…ten próbuje ją zgwałcić. Ratuje ją przyjaciółka, która zabija napastnika. Zaczyna się ucieczka dziewczyn.

To jeden z tych filmów, gdzie żaden opis nie jest w stanie oddać fabuły 🙂

Dwa. Matki, które nie potrafią kochać – uzdrawiający poradnik dla córek. Znowu Susan Forward. Polecam tę książkę dlatego, że kiedy pisałam tekst o tym, jak wyleczyć się z żalu do rodziców, dostałam wiele bardzo, bardzo osobistych maili. Wspomnę o tym jeszcze w jutrzejszym “się działo”. Uprzedzając pytania – moja mama zdecydowanie jest kochającą, cudowną osobą, która w dodatku walczyła o mnie jak lwica (wiecie jak to jest z chorym dzieckiem, wszystko trzeba siłą wydrapać…). Jednak wiem, że wiele osób nie miało tyle szczęścia. Część z Was pisała, że przeczytała książkę, ale boi się terapii – w takiej sytuacji polecana pozycja powinna dostarczyć konkretnych sposobów, metod i strategii działania. Jako osoba, która pracuje z wyjątkowymi dziećmi, sama czytam takie publikacje, bo zawsze znajdę w nich jakieś uniwersalne prawdy. Niestety z dostępnością tej  jest już trudniej niż w przypadku “Toksycznych rodziców”. Warto dobrze przeszukać biblioteki czy serwisy aukcyjne. Nawet chciałam zrobić ekspresowe rozdanie, ale prawdopodobnie pożyczyłam komuś swój egzemplarz…
Pozostając w temacie dzieci, znowu książka – Dziecioodporna , autorstwa Emily Giffin. Przyznam, że bardziej podoba mi się oryginalny tytuł Baby Proof. Wiele osób uważa, że życiową rolą kobiety jest rola matki. A co z kobietami, które dzieci mieć nie chcą ? Nie mówię o tych, które nie mogą – mówię o tych, które nie czują takiej potrzeby, a też jest ich przecież trochę. Taki właśnie był związek jaki stworzyli główni bohaterowie – Claudia i Ben – oboje bezdzietni z wyboru…. do czasu, gdy Ben po kilku latach małżeństwa jednak poczuł, że dziecka chce. Chociaż książka to typowa powieść dla bab, porusza bardzo ważny temat… Jeśli zastanawiacie się, czy na miejscu bohaterki zdecydowalibyście się na dziecko dla ratowania związku, czy poświęcili miłość – serdecznie polecam. Czytając Wasze maile odnoszę czasami wrażenie, że nie wystarczy urodzić, aby zasłużyć na miano matki. To zbyt piękne słowo, by tak łatwo nim szafować. Co do samej powieści – napisana jest lekko i czyta się ją szybko. Zachęciła mnie do innych pozycji autorki, podobno są równie przyjemne w odbiorze. W sam raz aby usiąść pod kocem z kubkiem gorącego kakao (lub mojej ulubionej herbaty z imbirem) i zatopić się w lekturze, przegryzając ciasteczka korzenne :). Przy okazji polecam tekst Małgosi o tym, dlaczego nie chce mieć dzieci. Nie zawsze się z autorką zgadzam, ale polecam po sąsiedzku, bo to bydgoska blogerka 🙂 Nawet dla mnie, kobiety która chce, ale przez leki sterydowe raczej na razie na potomstwo nie ma żadnych perspektyw, kilka argumentów Gosi zdecydowanie ma sens. 
Cztery – Niezbędnik obserwatorów  gwiazd – książka, o której bardzo wiele słyszałam i w końcu dałam się przekonać do przeczytania. Mam już porównanie z innymi książkami Quicka, który jest dla mnie absolutnym mistrzem w zwalnianiu narracji w kluczowych momentach. Kiedy chce, żebyś w danym momencie czytał wolniej, wystylizuje strony w taki sposób, że nie przebiegnie się ich sprintem :)) Przyznam, że dwie kolejne książki autora, które niebawem ukażą się na polskim rynku są dużo bardziej godne uwagi niż “Niezbędnik”, ale książka ma w sobie to coś. Adresowana raczej do młodszego odbiorcy, myślę, że zachwyci licealistów, bo porusza ich aktualne problemy. Trochę o miłości, trochę o trudnych wyborach. Znów bardzo ciężko jest napisać mi opis, który zachęciłby do przeczytania – bohaterem jest szczęśliwie zakochany licealista zwany Białym Królikiem. Szansą na wyrwanie się z miasteczka bez perspektyw, w dodatku kontrolowanego przez mafię, jest wyjazd na studia i stypendium. Z naukowym byłoby ciężko, więc całe życie trenuje grę w koszykówkę. Podobnie jak jego dziewczyna, Erin. Ale pewnego dnia do miasteczka przyjeżdża genialny koszykarz-licealista, któremu niedawno zamordowano rodziców. Dla komfortu psychicznego, po terapii incognito zaczyna chodzić do tej samej szkoły co Biały Królik. Chłopcy zaprzyjaźniają się, ale pojawią się trudne wybory… Chciałabym uniknąć spoilerów, więc tutaj zamilknę, ale warto przeczytać, lub przynajmniej odnotować w głowie uwagę, aby przyjrzeć się kolejnym książkom Quicka 🙂
Last but not least Instrukcji nie załączono. Przepiękny film, który wbrew pozorom wcale nie jest komedią. Ryczałam jak bóbr, chociaż nie wiem jak te płaczą :)). Również o trudnych wyborach związanych z rodzicielstwem…walka o dziecko, która toczy się naprawdę o dziecko,a  nie o alimenty i osobiste rachunki rodziców… jeśli macie wolny wieczór, koniecznie obejrzyjcie, cudowny, wzruszający film, który i rozbawi i poruszy. W zasadzie, to przeczołga chyba przez wszystkie dostępne emocje 🙂


Jeśli oglądaliście lub czytaliście coś z mojej krótkiej listy, koniecznie podzielcie się wrażeniami. Ja zabieram się odpowiedzi na komentarze! 


Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂

Follow on Bloglovin
Uściski, Ania

52
Dodaj komentarz

avatar
26 Comment threads
26 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
Magdalena AnetaMalgosia LabiszHome on the HillKasiaS1980Anonimowy Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

BINGO! 5/5 znam, chociaż oszukiwałam, bo Dziecioodporną i ostatni film obejrzałam po rekomendacjach na instagramie 🙂 Nie żałuję spędzonego nad nimi czasu, ale zdecydowanym hitem jest dla mnie film. Bardzo wzruszający, nie mogłam dojść do siebie po zakończeniu.
Dziecioodporna to z kolei temat bliski memu sercu, bo luby dzieci mieć nie chce, a ja chcę coraz bardziej…

ona
Gość

fajna seria, obecnie czytam serię poczekajkową Michalak, a dziecioodporną wezmę następnym razem z biblioteki

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A dla mnie Niezbędnik to hit 😀 Skoro mówisz, że kolejne lepsze, to nie mogę się doczekać polskich premier, a to już niebawem chyba 😛

tlusta_papuzka
Gość
KMKos
Gość

Dokładnie!
Tutaj mamy kwintesencje tematu!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ojej, Aniu, bardzo brzydko …………….

Paula
Gość

Dobry post 🙂 Niektóre pozycje na pewno sprawdzę 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Właśnie szukałam filmu na wieczór! Jak obejrzę ten ostatni, podzielę się wrażeniami 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

dopiero doszłam do siebie. Wspaniały!

Seldirima
Gość

Nic z tego nie znam. A oglądałaś "Dziewczynkę w trampkach"?

Seldirima
Gość

Moim zdaniem tak 🙂 Pomimo tematyki – sytuacja kobiet w Arabii Saudyjskiej – film jest pogodny.

Seldirima
Gość

Jestem jakaś ślepa – oglądałam przecież "Thelmę i Louise" ;DD

Katie's Muffins
Gość

Niezbędnik czytałam we wakacje, i w sumie podobał mi się, przeczytałam w kilka dni 🙂 Nie zachwycił, ale była to lekka opowieść na lato 🙂 Dziecioodporną mam zamiar przeczytać, jak uporam się z wszystkimi lekturami.. czyli pewnie we wakacje 🙂
Czekam na kolejną porcję filmów i książek!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A ja tylko czytałam książkę Emily Giffin z tego zestawienia. Polecam także jej książki "Coś pożyczonego" i "Coś niebieskiego", też czyta się jednym tchem.:)

Zauważyłam że kolumna po prawej stronie gdzie jest np. O mnie strasznie się trzęsie, czy tylko u mnie tak jest?
Pozdrawiam!:)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Zmniejsz lub zwieksz stronę o 10%, miałam to samo wczoraj u Anwen,tez drgalo 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

dzięki! :*

LotsOfSources
Gość

Czytalam "baby proof" zaraz po "something borrowed" i " something blue"- w oryginale i musze powiedziec, ze "baby proof" jest najslabsza z nich wszystkich, jakos mnie tak rozczarowala.. pozostale dwie polecam jako typowe chick-lit dla odmozdzenia.

Płaszczoobrosła
Gość

Obejrzę Thelmę i Louis. Widzę, że był nawet Oskar za scenariusz oryginalny! Super. Tobie polecam książkę Misery jeśli jeszcze nie czytałaś :).

Seldirima
Gość

"Misery" Kinga? 😀

Olfaktoria
Gość

To jest bardzo dobry pomysł – pisanie o kulturze! Zaraz się wezmę za ten film 🙂

PS Dlaczego nie zamieszczasz zdjęć plakatów obejrzanych filmów na Insta? Z chęcią bym z nich skorzystała – zaoszczędziłabym czas na wchodzeniu na rottentomatoes i wyszukiwaniu kolejnych perełek.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

" Ryczałam jak bóbr, chociaż nie wiem jak te płaczą :))"
my life is complete 😀 idę spać, film obejrzę jutro

robaszekk
Gość

Muszę koniecznie sięgnąć po jakąś książkę pani Giffin 🙂

tubyłam
Gość

Obejrzałam trailer filmu, który polecasz też już czuje, że mimo zabawnych dialogów popłynie nie jedna łza. Tematy zerwanych więzi odnalezionych po latach zawsze wzruszają. Pozdrawiam. 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Hmm, z chęcią przyjrzę się bliżej książkom Quicka. W każdym razie ja polecam wszystkim film, oraz książke(chociaż jeszcze nie czytałam) – "Gwiazd naszych wina". Jeszcze na żadnym filmie tak nie płakałam 😀
I takie pytanko, jest jakaś możliwość skontaktowania się z tb czy coś?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Instrukcji nie załączono – niezwykle wzruszający film, dziękuję! 🙂 Resztę ku mojemu zaskoczeniu znam, więc czekam na kolejne polecanki 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Długo wahałam sie czy napisac ten komentarz,poniewaz mozesz mnie uznac za desperatke,ale zaryzykuje;)Czytajac rozwojowe czwartki (zaczelam blog od poczatku narazie jestem w polowie)stwierdziłam ze czas na zmiany…Moim problemem jest brak drugiej osoby,brak milosci.Mam 20 lat, a nie mialam jeszcze chlopaka.Wydaje mi sie ze nie jestem bardzo brzydka chociaz nie akceptuje siebie w pelni…Akceptacji,takiego dowartosciowania szukam w spojrzeniach mezczyzn (wiem,głupio to brzmi),ale gdy widze ze jakis na mnie patrzy czuje sie ladniejsza,doceniona ze spojrzal na mnie….Od czego zaczac zeby sie zmienic?;)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Pocieszę Cię , że nie jesteś sama. Ja mam 30 lat i dopiero jeden związek za sobą. Dwumiesięczny…A jestem ładną, seksowną, wykształconą kobietą z poczuciem humoru. Serio, serio. Tylko nieśmiałą i bojaźliwą…Dlaczego to piszę ? A dlatego, że chcę Cię wesprzeć 🙂 Pomyśl sobie, że to trochę jak głos z przyszłości. Masz 20 lat, więc bardzo dobrze, że czujesz potrzebę zmiany i znalezienia bliskiego człowieka ! Więcej wychodź do ludzi, dużo rozmawiaj, czasami po prostu zagadaj bez zobowiązań i bez oczekiwań kolegów, znajomych, czy może kogoś w bibliotece? Popracuj nad akceptacją swojego ciała, and tym, by czuć się pewnie i… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dziekuje za komentarz,dodałas mi otuchy!;)Ja rowniez jestem nieśmiala i mam nadzieje ze jakos sie z tym uporam,choc wiem ze bedzie ciezko..Trzymam kciuki i wierze ze wszystko sie ulozy, bo po tym komentarzu stwierdzam ze jestes wspaniala osoba!:)Trzymaj sie!;)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Droga 20-latko 🙂 Wiem, ze Ci się uda ! Powiem jeszcze tyle, że właśnie w Twoim wieku zaczęłam wychodzić z nieśmiałości i dziś radzę sobie całkiem dobrze. A komentarz Ani otworzył mi w końcu oczy na to co podświadomie zawsze czułam: byłam sama, bo nie chciałam nikogo na przeczekanie. Trochę długodystansowo, ale uparty ze mnie typ. Nie jest to postawa "księżniczki", że lepsze na pewno czeka za rogiem. Zwyczajnie dotychczas na swojej drodze nie miałam okazji spotkać właściwego mężczyzny (serio, takie studia, taka praca, takie miejsce zamieszkania, albo maminsynek, albo kryptogej, albo sięgający do łokcia gbur z przerośniętym ego). Wiem… Czytaj więcej »

thekropka
Gość

Z literaturą Giffin zaprzyjaźniłam się przy książce "Coś niebieskiego". Bardzo miło się czyta, idealna na nadchodzące jesienne wieczory 🙂

Małaa Mii
Gość

dziecioodporna- na tą pozycję się skuszę 🙂

gosshaa
Gość

Czytałam niedawno Coś pożyczonego Giffin i mimo, iż podchodziłam do takiej literatury sceptycznie, to zanim się obejrzałam pochłonęłam całość jadąc pociągiem z Poznania do Katowic. Lekka, wartka, bardzo przyjemnie mi się czytało. Myślę, że spróbuję też Dziecioodpornej. 🙂
A to co mnie najbardziej zaciekawiło to poradnik dla córek. Przerzuciłam mnóstwo poradników w Matrasie ale, niczego takiego nie widziałam. Na pewno po niego sięgnę.

Wreddu
Gość

I takim oto sposobem parę nowych pozycji trafiło na moja listę w termimarzu 🙂

Tak z innej beczki trochę: parę tygodni temu wymyśliłam sobie serię "Pozytywny poniedziałek" i jak zaplanowałam tak też zrobiłam. Znalazłam odpowiedni obrazek w internecie, ulozylam tekst itd, itd. A ostatnio przeglądam Twoje początki bloga i gdzieś wpadł mi w oko motywujacy poniedziałek. Wchodzę, patrzę i aż mi się glupio zrobiło. Nie dość że obrazek ten sam to i tekst podobny… No i do tego w poniedziałek!
Ciągle mnie ubiegasz 🙂

KasiaS1980
Gość

Absolutnie uwielbiam Thelmę i Louise. To jeden z moich ulubionych filmów.

Home on the Hill
Gość

Ależ super przydatna lista, z wielka przyjemnością sięgnę po każdą z jej pozycji. Do tej pory z tego co wymieniłaś widziałam tylko film "Thelma i Louise", tak więc mam co nadrabiać:) Pozdrawiam Cię serdecznie:)

Malgosia Labisz
Gość

O, miło mi, że podoba się Tobie mój tekst 🙂 Tak analizowałam statystyki i się zastanawiałam czy zostałaś moją psycho- fanką czy jak, że tyle mam wejść z Twojego bloga heh.
No spojrzenie na świat mamy dość skrajne- może to różnica wieku, ale w przypadku różnych ludzi często okazuje się, że łączy ich więcej niż się wydaje. Pozdrawiam.

Magdalena Aneta
Gość

Ostatni oglądałam właśnie dziś po południu i też się popłakałam. Film jest piękny i skłania do refleksji nad życiem, okazywaniem uczuć, umiejętnością cieszenia się z każdej chwili z bliskimi.
Thelma i Louise to film ponad czasowy – oglądałam go już tak dawno, a wciąż pamiętam dokładnie.

Previous
Pierożki aromatyczne na cieście drożdżowym
Co przeczytać, jaki film obejrzeć? 2