Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Święta święta i po świętach😅 zawsze chciałam wcisnąć gdzieś to  zdanie🤭
Gdy powiedziałam, że spędzam sylwestra w wannie, zetknęłam się z dwoma typami reakcji:
👉🏻 zapraszam do mnie/do nas, co będziesz sama siedzieć!
👉🏻 też bym tak chciała, ale jakoś nie umiem odmówić i się wykręcić 
Ja akurat z odmawianiem czegoś, czego nie chcę, NIGDY nie miałam problemu. Dziadek mnie nauczył, że mam nie uszczęśliwiać nikogo swoim kosztem i jestem mu za to wdzięczna. 
Inna sprawa, że odmawiałam w tak fatalnym stylu, że o jeju. Dzisiaj nie szukam wymówek, nie mam problemu by zamiast wymyślać pogrzeb ciotki albo zapalenie gardła powiedzieć „dzisiaj mam potrzebę poczytać książkę, ale dzięki za zaproszenie”.
I tyle.
Więc tak zupełnie szczerze, to ja naprawdę nie kumam tych wszystkich tekstów o kulturowej presji by coś robić, bo ja nigdy nie pozwoliłam jej wejść na głowę🙈 Nie  piszcie proszę, że wymaga to ode mnie jakiejś odwagi, bo co to za odwaga, gdy się nie boisz?🤪
Jestem jak ten egipski kapłan, który wiedział czym jest zaćmienie słońca, więc nie padał przestraszony na kolana. Zbyt wiele złych rzeczy na świecie dzieje się z powodu argumentu „bo tradycja”, bym uważała go za argument sensowny (niech obrzezanie dziewczynek tępymi żyletkami będzie przykładem).
Ciekawe jest też to, że wiele osób uważa, że ja będę w Sylwestra smutna i samotna😂 jeju, miałam w życiu kilka fajnych imprez, w tym zabawę na tajskiej plaży, po której wsiadłam w samolot i obudziłam się w Katarze. Ale nic nie przebije sylwestra z zeszłego roku, gdy leżałam w wannie z tak gorącą wodą, że aż parzyło, a po 5 minutach dolałam sobie jeszcze gorętszej. Cały dzień traktowałam się jak księżniczkę i rozkoszowałam się czasem ze sobą. Ale nie tak, że przeglądałam memy i chodziłam w rozciągniętym dresie, tylko jadłam pyszne rzeczy, paliłam pachnące świeczki, nałożyłam maseczkę na twarz i na włosy, delektowałam się książką.
Każdy ma swoją definicję radochy!
#grudzień #december #sukienka #sylwester #2020 #aniamaluje #szczerze_pisząc #presja #motywacja #radość #starezdjecie

Święta święta i po świętach😅...

Tak szczerze, to nigdy nie praktykowałam w sercu tej religijnej części świąt, bo najpierw byłam za mała, a potem mój dziecięcy umysł nie mógł uwierzyć w Boga, który pozwala mojemu dziadkowi umierać właśnie na raka.
Jeny, ja to umiem zrujnować atmosferę! 🤭
Więc tak wyszło, że ja się po prostu nigdy nie wkręciłam w religię i to się nie zmieniło. Trochę dziwią mnie te pytania o to, czy obchodzę święta. Robię tak jak zawsze! Lepię pierogi, robię sałatkę jarzynową, one nie mają wyznania😉 nie widzę powodu aby sprawić tego dnia przykrość babci i się z tego całkiem wymiksować. Podobnie jak wierzący ludzie chodzą przecież do lekarza, zamiast się jedynie modlić😊.
Jeśli dla kogoś święta to czas podziałów i rzuconego z pogardą „niewierzący nie powinni mieć wolnego”, to chyba źle zrozumiał coś z nauk Jezusa🤪
W każdym razie, ja mam wolne kiedy sobie wymyślę, bo taki sobie wykombinowałam styl pracy🤣

Dobra, wracając do milszych aspektów! Cieszycie się z małych rzeczy? Ostatnio widziałam filmik jak dziecko cieszyło się z zapakowanego w świąteczny papier banana🍌😅 jeju ja też taka byłam! Mój kochany dziadek dawał mi badziewne figurki albo paczkę żelków, a ja miałam radochę cały dzień. Dawał mi je z taką radością i całą celebracją, tym „zgaduj zgadula, w której ręce złota kula” albo „ence pence w której ręce”, że po prostu mordka sama się śmiała. 
Napisz mi tu proszę jaki prezent sprawił Ci największą radość w dzieciństwie.
Lubię czytać takie rzeczy!♥️
#święta #prezenty #radość #choinka #xmass #dzieciństwo #dziecko #aniamaluje #dziewczynka #dzieci

Tak szczerze, to nigdy nie...

Moje ulubione aplikacje – czyli co mam na smartfonie

Obiecałam ten tekst już dawno, ale nigdy nie miałam czasu aby go napisać 😀 Zatem dzisiaj sprinterskim tempem przelecę przez swoje ulubione aplikacje na smartfona i tablet… i przy okazji poproszę o radę jeśli chodzi o zakup nowego.

Mój sprzęt to obecnie sam Samsung, zwany często pieszczotliwie przez “fanów” szajsungiem. Uczciwie przyznaję, że nawet piszę do was z ukochanego chromebooka tej samej marki, jednakże każdą jedną sztukę sprzętu kupiłam za własne pieniądze.
Prawdę mówiąc – nie mam z nim większych problemów i nie wiem skąd tyle hejtu na markę. Chromebook śmiga bajecznie – malutki, lekki, matowa matryca. Tablet… perypetie z nim opisałam tutaj:
Jaki tablet na studia?. Gdybym miała stanąć przed wyborem moje eks-tabletu a tego obecnego, to miałabym zagwozdkę. Tamten był przekozacki i nie było mu brak absolutnie niczego. Ten… po dłuższym użytkowaniu denerwuje mnie odczuwalnie słabszy aparat, ale chyba nikt poza mną nie robi zdjęć tabletem :DD
Powiedzmy, że się przyzwyczaiłam. Szczególnie od kiedy zamieniłam (po dopłaceniu) szwankującego LG L4 pierwszej generacji na…samsung s3 mini. Chyba. Nie jestem pewna jak nazywa się mój model – to mój drugi smartfon w życiu, chciałam jedynie aby działał 😀 I był mały, bo  większe sprawy ogarniam na tablecie.
Potraktujcie więc ten tekst jako ciekawostkę o mnie, nie żadne eksperckie dywagacje, bo nie jestem fanką technologii 🙂

Do czego potrzebuję sprzętu? Do pracy – często muszę być online, mieć dostęp do różnych statystyk, danych, reagować na czas.
Na moim tablecie jest to samo co na telefonie, z tym że na telefonie mam jeszcze snapchat (aniamaluje), i nie mam różnych apek zakupowych 🙂 

Po kolei 

Westwing –  potrzebna, bo czasami robię tam zakupy, a z poziomu aplikacji bardziej się opłaca. Gdy instalowałam apkę, była promocja 0 zł za przesyłkę, co mnie skusiło i tak zostało. To w sumie dość zaskakujące, bo mam sporą rotację aplikacji (mało miejsca na tablecie) i często robię “czystki”. Na westwing można kupić zarówno wazon za dwa tysiące (ok, ciut przesadzam) jak i super wypasiony komplet profesjonalnych garnków za cenę tanich garnków z Tesco. Moje ulubione łupy z Westwing to toaletka, fotel na biegunach, świetny blender i mnóstwo różnych garnków, patelni. Gdzie jest haczyk? Często w promocyjnej cenie jest jedna, góra trzy sztuki danego przedmiotu, stąd potrzebuję aplikacji by być szybsza 😀 

(jedna z wielu promocji zachęcających do instalacji apki)

2. Pinterest – chyba wszyscy go znają, uwielbiam sposób w jaki wyszukuje obrazy. Jeśli nie wiem z czym zestawić spódniczkę, wpisuję “black pencil skirt” a potem dodaję np. “winter” albo “outfit” i scrolluję obrazki. To też kopalnia inspiracji do pracy z dziećmi i wiele razy ratowała mnie w chwili braku pomysłów. Sposób w jaki działają nauczyciele na zachodzie jest maksymalnie inspirujący. Jako ciekawostkę polecam porównać sobie tag “polishgirl” na pinterest i na instagramie :)). [żeby nie było – na insta sama go stosuję, bo w ten sposób trafiają na mojego bloga nowi czytelnicy] 
3. Moje pliki – stąd sprawdzam rozkład PKS, mam masę materiałów edukacyjnych w zgrabnych plikach .pdf i tak dalej.
4. Olympus Easy Share – ponieważ mam aparat Olympusa, który ma wbudowane wi-fi. To nie znaczy, że mogę sobie siedzieć na instagramie z poziomu aparatu, tylko przesłać zdjęcie na aplikację bez wyjmowania karty czy zabawy z kabelkami. Bardzo przydatne! Jeśli nie wyślę komuś obiecanych zdjęć od razu, to albo o tym zapomnę, albo coś się z nimi stanie, bo jestem technologiczną sierotą 😀

4. Terminarz – myślałam o zrobieniu screenu, ale jeśli miałabym zamazać swoje prywatne czy biznesowe sprawy, to nie ma to sensu, a jednak chcę przestrzegać swoich zasad. Można na snapie pokazać co jem albo siebie bez grama makijażu (to dzisiaj), ale coś musi zostać dla mnie 😀 Do niedawna byłam wierna papierowym kalendarzom, ale obecnie nie dałabym rady ogarnąć tygodnia bez tego narzędzia

5. Aliexpress – w apce zakupy są tańsze o kilka-kilkadziesiąt procent. Jak kupować na aliexpress napisałam tutaj

6. CM Security – zdecydowanie muszę to wyrzucić, bo mnie wkurza. We wszystkim widzi niebezpieczeństwo. 

Za to znowu muszę zainstalować CC Cleaner – usuwa śmieci w mgnieniu oka i oczyszcza miejsce. 
7. Groups – należę do wielu grup na facebooku, bez nich nie wiedziałabym, że mam przełożone jedne zajęcia na doktoranckich albo żeby nie kupować hybryd na Ali od sprzedawcy “Lane”. Aplikacja jest bardzo uporządkowana i dzięki niej nie omijają mnie ważne informacje.
8.Keep!
Moja ukochana aplikacja, która błyskawicznie synchronizuje mi się z chromebookiem i każdym innym komputerem na którym zaloguję się swoim kontem google. Są fani Evernote – ja jestem fanką google keep. W tej apce niesamowicie intuicyjnie tworzę listy, zadania, notatki i mogę je przeglądać za pomocą tagów. Nie napisałabym bez niej magisterki i chyba w sumie nic bym nie zrobiła. 
Google Keep pasuje mi bardziej niż OneNote czy EverNote, ale to kwestia moich osobistych preferencji i tego, że mam chromebooka (malutki “laptop” z systemem Chrome OS) oraz długo korzystałam z tabletu “google nexus 7”, więc wszystko miałam powiązane z produktami Google. Ot, przyzwyczajenie :)).
9. Dokumenty
Nic dodać, nic ująć  faktury, umowy, notatki, prace zaliczeniowe. Wszystko w jednym miejscu, mogę sobie nawet wrócić do jakiejś pracy zaliczeniowej z magisterki, bo mam tam wszystko.
10. Kupony KFC / Northfish
Kto śledzi mnie na snapie (aniamaluje) ten wie, że moje ciało nie daje mi wyboru i po zjedzeniu ciasta może mnie najść na opiekane śledzie. I MUSZĘ je zjeść. Z jakiegoś powodu kurczak z głębokiego tłuszczu często jest tym, co muszę zjeść, stąd w biegu zdarza mi się porwać b-smarta z I-Twistem i liczyć na to, że za chwilę poczuję apetyt na coś lepszego. A Northfish jest spoko, szczególnie jeśli mają kupon na dwie tortille z łososiem za 10 zł 🙂
11. No Crop – prosta apka do przycinania zdjęć albo łączenia dwóch w kolaż. Czasami używam by wrzucić coś na insta
12. Pixlr – dobry edytor zdjęć, ale robię to mobilnie tak rzadko, że chyba wyleci.
13. Uber – Uber to coś więcej niż taksówka. To Uber-taksówka. Jeśli w waszym mieście jeździ uber, to wpiszcie sobie kod 5xcshrbaue – aplikacja da zarówno tobie jak i mi 25 zł na przejazd :)) Niestety do Bydgoszczy Uber jeszcze nie dotarł (tak jak cywilizacja :P)
14. Ostatnio pobrane to jakaś głupota dorzucona przez CM Security, wyrzucę w cholerę.
15. Menedżer stron – niezbędny gdy zarabiasz na życie pisaniem i zarządzaniem projektami 😉
16. Galeria – typowa apka do przeglądania zdjęć
17. Bloglovin – dzięki tej aplikacji mogę czytać blogi i nie omijają mnie aktualizacje, bo bloglovin zczytuje nagłówki :)).
18. Facebook – norma 😀
19. Legimi czytam e-booki na czytniku, ale nowości przeglądam w aplikacji. Pisałam o tej aplikacjiw  tekście “czytnik za złotówkę – czy to się opłaca?“. Cenię sobie w życiu wolność i myślę że każda kobieta powinna mieć odłożone pieniądze by bez mrugnięcia okiem odejść z niefajnej pracy czy od faceta, który okaże się draniem (a niejedna musi z nim zostać, bo nie ma gdzie się podziać). Na tej zasadzie nie chcę się wiązać żadnymi ratami, kredytami czy abonamentami z żadną firmą. Bo nie i już. Legimi jako jedyne mnie przekonało :)).
20. Messenger – da się bez tego żyć? 😀
21. Analytics 
Analityka stron – zarówno mojego bloga jak i tych, którymi z różnych powodów zarządzam. Prawdopodobnie to jest najczęściej uruchamiana przeze mnie aplikacja. 
22. Instagram – oczywista oczywsitość
Dalej są jeszcze apki systemowe: 
Estetyka i sposób w jaki google synchronizuje swoje produkty bardzo mi odpowiada. Youtube czy mapy są ok, tak samo jako dysk google czy gmail, z którego korzystam też baaaaardzo często. O moją uwagę walczy kilkadziesiąt maili dziennie i czasami muszę podjąć decyzję “otwierać czy nie?” w ułamku sekundy. 
Aplikacje z których korzystałam, ale już nie korzystam:
1. Snapspeed – bardzo dobry edytor zdjęć, ale dla mnie zbędny
2. Jakdojadę i ePodróżnik – dobre aplikacje, ale korzystałam tak sporadycznie, że usunęłam. Sprawdzam przez www, instaluję jak jadę do Warszawy…a potem usuwam
3. Gry – bez bicia przyznaję, że raz na jakiś czas muszę się tak odmóżdżyć. Grałam w BrainWars , Doodle God 2, Cut the rope 2, Two dots i jeszcze wciągnęły mnie na chwilę przygody Kim Kardashian.  Tak, mam 24 lata, tak – nie wstydzę się tego, zabawa to zabawa. Bawiłam się też dwa lata temu w naukę hiszpańskiego z Ling Ling (dla dzieci), ale potem przytłoczyły mnie obowiązki i się poddałam.
To w zasadzie na tyle. Bedę wdzięczna za podrzucanie wyjątkowych aplikacji, może sama skorzystam! 🙂
Mój smartfon spadł tyle razy, że cud że nie umarł. Rozpaczliwie potrzebuję nowego. Z góry mówię – ważne rzeczy załatwiam na tablecie – potrzebuję jedynie dobrego aparatu, długo trzymającej baterii i tego, żeby był… ładny. 
Jestem niemal zdecydowana na Xiaomi Redmi Note 3 . Poniżej porównanie z IPhone 6

Jeżeli chcecie mi go odradzić, to teraz jest dobry moment. Ale właśnie w RMF Fm słyszę “I was born to love you”, a gdy spontanicznie pojawia się gdzieś utwór Queen, to jest to mój talizman że podjęłam dobrą decyzję. Nie wiem czy możecie mnie przekonać jakimś racjonalnym argumentem 😀
Buziaki!

Ups, jeszcze sukienka! Zazwyczaj tak nie robię, ale tym razem ubrałam się nią tylko do zdjęcia, bo na wiosnę trzeba poczekać. Po prostu gdy potem linkuję wam do ubrań, to są już na wyczerpaniu w magazynie. Sukienkę kupiłam tutaj (klik). Kosztuje ok 50 zł (sic!!!) i z tego kroju jest bardzo dużo różnych wzorów. Wybrałam taki, który będzie mi pasował do każdych szpilek (te są z Centro).

dopisek 11.03 – nie przejmujcie się komentarzami – to prawda, sukienkę wykupiliście w kilkanaście minut (sic!) ale już uzupełniono stan magazynowy i wróciła :)).

Uściski! 🙂
 Podrzucajcie swoje ulubione apki i ewentualnie sugestie odnośnie telefonu. Jestem otwarta na dyskusję, ale:
– Nie chcę abonamentu, kredytu, ani telefonu za który mogłabym kupić zylion pomocy dydaktycznych dla dzieci czy metr kwadratowy mieszkania
– Nie chcę argumentów typu “łeeee chiński” 😀

Buziaki! 🙂

Bądź na bieżąco! 

  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Lekomania i taniec na rurze [TYGODNIK]
Moje ulubione aplikacje – czyli co mam na smartfonie