Jestem królową zaprzeczania sobie, bo napisałam tekst o tym jak zrobić coś raz a dobrze zamiast poprawiać w nieskończoność, podając przykłady największych firm świata... a sama nagrywałam prosty film na youtube trzy razy :). Jeśli chcesz poczytać co dziwnego próbowała wyprać moja babcia, obejrzeć dziwne zdjęcia z dzieciństwa i zgarnąć rabat na piękne fotoksiążki @colorland_pl to zapraszam Cię na bloga♥️
#aniamaluje #szczerze_pisząc #colorland #fotoksiążkacolorland #fotoksiążka #podróż #travel #trip #wspomnienia #memories #photomemories #photobook #pasja #passion #holidays #vacation #urlop #Azja #Asia #współpraca 
Materiał przy współpracy z @colorland_pl

Jestem królową zaprzeczania sobie, bo...

Jedno z moich ulubionych zdjęć, zerkam na nie gdy zapomnę się z treningami (ostatnio się zapomniałam). Ale myślę też o tym jak tanie wakacje na Korfu wtedy upolowałam i jak koszmarnie drogo (proporcjonalnie do zarobków) jest w Polsce. Polska jest piękna, sama w końcu na weekend ruszam za miasto i ogromnie doceniam naszą naturę, ale nie mogę się doczekać aż zjem pizzę we Włoszech (kosztuje tyle, co w Warszawie), albo popiję winem chinkali z serem w Gruzji. 
Jesteśmy koszmarnie drogim do życia krajem, to jest nienormalne aby kawa w kawiarni kosztowała godzinę pracy przeciętnego człowieka.
Kocham Polskę jeśli chodzi o naturę, kuchnię, niektóre zwyczaje, ale światopoglądowo czuję się bardziej obywatelką świata niż patriotką. „Rosjanin był, który – nie jego to wina –
Za brata uważał pewnego Gruzina.
Czas drużby był krótki,
Bo ów nie pił wódki,
Rosjanin nie pijał zaś wina.

Napisał na niego gdzie trzeba więc donos
I łzę nad przyjaźnią utoczył wzmocnioną.
W obozie zaś Gruzin
Odsiedział lat tuzin,
Lecz przecież go w końcu zwolniono!

Narody, narody! Po diabła narody
Stojące na drodze do szczęścia i zgody?
Historia nam daje dobitne dowody:
Pragniecie pokoju? – Usuńcie przeszkody –
Narody, narody, narody!” #aniamaluje #szczerze_pisząc #wakacje #korfu #lato #tęsknota #maxi #sukienka #travelgirl #podróżemałeiduże

Jedno z moich ulubionych zdjęć,...

Gdy chciałaś loki a wyglądasz jak baran😅
Uczę się nie mieć wysokich oczekiwań odnośnie miejsc, ludzi, sytuacji i po prostu dać się miło zaskoczyć, ale końcówka sagi „Malowany człowiek” mnie jednak rozczarowała. Autor budował napięcie i skomplikowany świat po to, aby ostateczne starcie było takie meh? Tak nie wolno🙈

Jest taki cudowny cytat Junga, że but pasujący na jedną stopę będzie uwierał inną. I ja go bardzo lubię, bo ilekroć pytam was o jakieś polecenia zawsze trafi się głos „koniecznie XYZ, tu cudo!” I „nie wiem co zadziała, ale byle nie XYZ, W ogóle się nie sprawdziło, straciłam tylko kasę”.
Lubię o tym pamiętać za każdym razem, gdy komuś nie spodoba się coś, co zrobiłam. 
Daj mi znać w komentarzu o swoim najnowszym odkryciu, jakiejś perełce z dowolnej kategorii. Chciałabym powrócić do cyklu „ulubieńcy” (halo, czy to rok 2015?!) i nie wiem czy jest sens. Co fajnego ostatnio odkryłeś?

#monstera #aniamaluje #szczerze_pisząc #crazyplantlady #czerwonasukienka #zlumpeksu #zdrugiejszafy #włosy

Gdy chciałaś loki a wyglądasz...

Słuchałam ostatnio podcastu @lelcia (świetna dziewczyna!) o tym, jak zmieniało się jej podejście do treningów. A potem zerknęłam w swój stary tekst z aktualizacją włosową i ucieszyła mnie jedna rzecz - nigdy nie miałam takiego podejścia do swojego ciała jakbym była arkuszem w excelu, że tu centymetr miesięcznie a założony cel to było 1,5 i co teraz.
Boziu🙈 miałam taki szał tylko z mierzeniem przyrostu włosów i z perspektywy czasu uważam to za dość toksyczne. 
Jasne, uwielbiam widzieć postępy, to jest super! Ale nie chcę być skupiona tylko na wynikach, jakby cała ta droga nie miała żadnego sensu. To ona mnie kręci najbardziej! To, że mogę zrobić głębszy skłon, wyżej podnieść nogę, albo przebyć dłuższy dystans i nie sapać to dla mnie fajniejszy efekt niż to, co pokazuje waga. Na litość, ja nawet nie mam wagi!
Kiedyś miesiąc do miesiąca porównywałam wyniki odsłon bloga, zarobki i to ile znaków nastukałam jako copywriterka. Jakże wyzwalający był ten moment, gdy odinstalowałam Google analytics i porzuciłam napinkę! Mam takie poczucie, że najfajniejszych rzeczy w życiu nie da się zmierzyć liczbami. Żadna tabelka nie ma rubryki oddającej moją radochę gdy przeczytam wiadomość, że ktoś pod wpływem mojego bloga rozstał się z toksycznym partnerem albo odważył się zmienić pracę na taką super, ale zawsze teoretycznie poza zasięgiem. Bądźcie dla siebie proszę łagodni i wyrozumiali, nie jesteście bezduszną korporacją gdzie liczy się tylko wynik i realizacja planu kwartalnego😘
#monstera #crazyplantlady #rośliny #trening #wdomu #poćwiczone #aniamaluje #szczerze_pisząc #motywacja

Słuchałam ostatnio podcastu @lelcia (świetna...

Czy masz problem z zapłaceniem uczciwej ceny za jakiś produkt? Często słyszę jako argument za kupowaniem podróbki albo piraceniem, „ale mnie nie stać”.
Pomyślmy odwrotnie - ale za swoją pracę to już chcesz być wynagradzany uczciwie?🤔🙈
Pamiętam jak na studiach zostawało mi 300 zł po zapewnieniu sobie minimum egzystencji. Nie było łatwo, ale nie miałam problemu aby kupować legalnie książki, szybko zainwestowałam w abonament w @czytamzlegimi (nadal jestem psychofanką a to nie jest sponsorowane).
Wiesz dlaczego? Bo sama chcę być uczciwie wynagradzana za swoją pracę. @troyann który ogarnia moje maile nigdy nie dostał przelewu ode mnie po czasie, a najczęściej dostaje przed. Dlaczego? Bo nie cierpię gdy ktoś płaci mi po czasie!

Głęboko wierzę w zasadę „traktuj innych tak, jak chcesz być traktowany”. Nie lubię mieć konfliktu wartości.
W tym tygodniu kupiłam kurs robienia landing page, który wygeneruje konwersje (nie mogę go polecić, wszystko wiedziałam🤭) i @thecolorbundle (kilkaset presetów). Napisz mi w komentarzu w co ostatnio zainwestowałeś dla swojego rozwoju!
 Kurs? Książka? Webinar? Daj znać 🙌🏻
#Saigon #Vietnam #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #aniamaluje #szczerze_pisząc #motywacja #rozwój #kropki #colorbundlegiveaway

Czy masz problem z zapłaceniem...

Może dawno nikt ci tego nie mówił, ale życie to nie konkurs na bycie NAJ⭐️
Jednych napawa dumą, że mają wysprzątane na błysk, inni ściągają pranie z suszarki dopiero, gdy trzeba powiesić kolejne, albo płacą sprzątaczce. To nie tak, że jedna strona jest leniwa a druga „bez ambicji” bo jesteśmy różni, mamy inne priorytety, style życia, oba są tak samo ok!
👉🏻Ktoś lubi gotować, ktoś inny woli dietę pudełkową - i super! 👉🏻Ktoś robi sam remonty, ktoś płaci fachowcom. 👉🏻Ktoś ma warzywa z ogródka, ktoś z marketu.
Możemy mieć różne wizje swojego życia i nie ma żadnego sensu aby się porównywać!
O mojej wartości nie stanowi to, czy ugotuję dwudaniowy obiad z deserem, czy zjem pierogi z paczki - bywa i tak i tak. 
Ani to, czy zrobiłam w tym tygodniu 5 treningów, czy 2. 
Nie musisz się z nikim ścigać☺️
Ale nie musisz też budować swojego poczucia wartości na umniejszaniu innym, bo nie żyją tak jak ty.
Tak, ja też czasami myślę w duchu „ja bym tak nie mogła!” ale nie mówię tego na głos, bo inna widać mogła i ma się z tym dobrze✌🏻
Ważne, żeby mi z moimi wyborami też było dobrze😊 Nie zapominajmy o tym!
#aniamaluje #niezapominajka #szczerze_pisząc #darlingdaily #postitfortheaesthetics #forgetmenot #aestheticlypleasing #kwiaty #maj

Może dawno nikt ci tego...

TikTok made me do it! Zabrałam lustro na spacer i zrobiłam sobie selfie. Tym razem pretekstem nie była nowa fryzura ani sukienka, a nowe ubranko mojego telefonu. Z mocowanym na silny magnes ringiem, który mogę przesuwać gdy mam taką potrzebę (albo zamocować na stałe jeśli wolę). Czad! W ciągu ostatniego roku zepsułam 6 ringów (po czasie puszczał klej) więc jestem ciekawa jak się sprawdzi ten magnetyczny. Wszystko leci mi z rąk, więc ten pierścień ratuje mi zazwyczaj telefon🙈
Z kodem aniamaluje15 macie  15% rabatu na akcesoria @idealofsweden - ja mam case, ring i bezprzewodową ładowarkę, wszystko w tym samym wzorze ✨ Obecnie pojawiła się wiosenna kolekcja oraz firma ruszyła z rabatami 25-70%, które łączą się z moim kodem ;-)
Post we współpracy z marką @idealofsweden 
#tiktokmirrorchallenge #mirrorselfie #mirrorchallenge #portret #aniamaluje #wiosna #maj #maj2020

TikTok made me do it!...

Najbardziej cieszy mnie to, że jestem tak samo szczęśliwa z bukietem majowego bzu w Polsce, co w dalekiej podróży. Tylko w Azji mi się dużo lepiej oddycha! Dostałam na jesień zaproszenie na ślub w Tajlandii, więc z całego serca liczę, że to się uda i będzie dobrze. W zeszłym roku miałam o tej porze tak straszny kryzys, że tylko podróże mnie ratowały. Miło odkryć, że znów dobrze mi ze sobą nawet wtedy, gdy muszę siedzieć na 🍑.
#aniamaluje #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #wietnam #most #goldenbridge

Najbardziej cieszy mnie to, że...

WDŻ. Nauczycielka puszcza w obieg szklankę i każe uczniom ją pobrudzić palcami. Gdy🥛 zrobi kółko, stawia ją przed chłopcem i dokłada obok drugą. I pyta -  z której szklanki chcesz się napić, upalcowanej przez wszystkich, czy czystej? 
Szklanka w tym przykładzie jest kobietą, a picie seksem.
Czasami szklanką jest jabłko.
Ci sami ludzie, dla których kobiety są jak szklanki mówią, że kobiety się uprzedmiatawiają nosząc krótkie sukienki i są same winne gwałtom. 
To tylko dwie z największych bzdur, jakie można usłyszeć na lekcji WDŻ od nauczyciela. Więcej na moim kanale w filmie, który nagrałam w lutym z @kasia_coztymseksem 
To skandal, że mamy w szkołach wychowanie do życia w rodzinie zamiast edukacji seksualnej. To skandal, że dzieciaki uczą się tam czasami takich głupot, że głowa mała. Zapraszam na kanał Aniamaluje po więcej, link wrzucam w stories! #aniamaluje #edukacjaseksualna #wdż #szkoła #wrocław

WDŻ. Nauczycielka puszcza w obieg...

Pracuję przed komputerem, relaksuję się znowu patrząc w ekran - oglądam film albo czytam książkę na czytniku. Moje oczy nie mają ze mną łatwo!
⠀
Przyznam, że przez chwilę szukałam pomysłu na subtelne ulokowanie produktu, ale hej - ja się nie wstydzę tej współpracy! Nawilżające krople do oczu Hyabak (wiedzieliście, że HY to od hialuronianu sodu a ABAK to technologia pozwalająca kroplom zachować sterylność bez konserwantów?), to bardzo dobre krople, które przynoszą ulgę moim oczom. Szczerze, krótko i na temat - przestałam od Was dostawać troskliwe wiadomości "Ania, proszę, wyśpij się", nie pokazuję się z czerwonymi oczkami, nie mam uczucia piasku pod powiekami ani potrzeby tarcia ich co chwilę.
⠀
Jeśli czujesz zmęczenie oczu - polecam wypróbować. Moje są bardzo wrażliwe, a współpraca zmotywowała mnie do regularnego stosowania Hyabaku i szybko poczułam ulgę. Czemu nie wpadłam na to sama z siebie? Nie wiem, szczerze to pewnie trochę ze strachu przed zakraplaniem czegoś do oczu, ale ten okazał się irracjonalny, bo te krople nie przyniosły mi żadnego cierpienia, tylko dużo ulgi :)
⠀
#hyabak #nieprzeoczyszniczego #nawilzajacekrople  #ulgadlaoka  #bezkonserwantow #aniamaluje
Post we współpracy z marką HYABAK

Pracuję przed komputerem, relaksuję się...

Makaroniki, byłe marzenia i powrót z Azji [TYGODNIK]

Nie mogę uwierzyć że moja przygoda dobiegła już końca! To był mój pierwszy tak długi pobyt poza krajem. Co więcej – kompletnie nieplanowany.

Za pierwszym razem było prościej. Grudzień, dużo wolnego, święta. Zimną Polskę zamienić na ciepłą Tajlandię – kusiło. Całe życie (lol, to brzmi jakbym miała z siedemdziesiąt lat😜) podejmowałam raczej zachowawcze decyzje. Serio, jestem tą osobą która wpisuje w swoje zeznanie podatkowe rzeczy jakich raczej nikt nie wpisuje. 50 zł otrzymane od dalekiej krewnej na imieniny i tak dalej. Pamiętam w jaką panikę wpadłam gdy miałam wizytę u lekarza w terminie kolokwium z matematyki. Byłam gotowa ją odwołać by zrobić wszystko jak należy. Ja, terminowa, sumienna i obowiązkowa Ania. 
Każdy ma swoją granicę szaleństwa gdzieś indziej. Dla mnie ten miesiąc w Azji był właśnie jej przekroczeniem. Można się z tego śmiać, nie dbam o to :).
Za pierwszym razem poczułam coś niesamowitego. Niczym nieskrępowaną wolność i przede wszystkim – zdrowie. Nie chciałabym się w żadnym razie żalić, ale w ciągu ostatniego roku dostałam od życia po dupie. Za swoją butę i arogancję życie plasnęło mnie w potylicę. Tak jak ogarnęłam swoje oskrzela i było długi czas ok, tak demony z przeszłości wróciły i znowu zaczęłam walczyć o oddech. Repertuar wypracowanych ćwiczeń i cały arsenał ziół i cudów na kiju stał się niewystarczający. Tak się cieszyłam, miałam masę planów i celów, a życie pokazało mi środkowy palec.
Przypomina mi o tym biały stół kuchenny wraz z czterema krzesłami, komplet garnków oraz wciąż nierozpakowany planetarny robot kuchenny. Wszystko z myślą o przeprowadzce.
Pierwszym zapalnikiem były Włochy – przyjazny klimat uspokoił mój oddech ale też kazał się zastanowić nad sensem mieszkania w Polsce. Nigdy wcześniej na poważnie o tym nie myślałam. Może czasami w nerwach myślałam o rzuceniu wszystkiego w cholerę i emigracji na jakieś Filipiny. Ale mówiłam to w ten sam sposób w jaki mówi się o pieprznięciu wszystkiego i ucieczce w Bieszczady. Gadanie dla gadania.
No ale to był maj. Zaraz przyszło lato i czułam się całkiem okej.  Jedynie myśl o mieszkaniu zamieniła się w myśl o małej działce oraz budownictwie alternatywnym. Wkręciłam się w pasywne domy, eko-budowy, domy kanadyjskie i kopuły.  Nikt kto nie myśli o tym serio, nie zaczyna czytać regulacji prawnych na ten temat.
Obuchem w głowę dostałam jesienią. Gdyby nie ratunek w postaci Cypru to pewnie skończyłabym z lekami których tak rozpaczliwie nie chcę nigdy więcej brać. Wróciłabym do punktu wyjścia.
Wielbię dzisiaj plan zagospodarowania przestrzennego, który tak wkurzył mnie na etapie wyboru działki. Byłam o krok od podjęcia decyzji i realizacji marzenia, które nie było moim marzeniem. Wtedy tego nie wiedziałam i byłam wściekła na trzy kolory elewacji z pośród których musiałabym wybrać. Postanowiłam odłożyć temat do wiosny. 
W ten sposób bzdura uchroniła mnie od podjęcia najgorszej decyzji w życiu. Decyzji, która wydawała mi się spełnieniem marzeń.
Gdzieś jest świat w którym moje dolegliwości nie istnieją. Dzieli mnie od niego cała noc w samolocie. Ktoś powie – ech, nic prostszego. Wyjedź i ciesz się zdrowiem.
Hmmm… 
Lubię swoje polskie życie. Mam ulubione miejsca, ulubione jedzenie, są tu ludzie których kocham. Bardzo się cieszę, że nie zdążyłam zapuszczać korzeni. Jestem w tym momencie jak sadzonka gotowa do tego by gdzieś osiąść. Jeszcze mogę się chwilę pognieść w doniczce, jeszcze mam trochę czasu.
Pierwszy raz w Tajlandii był super, chociaż ta decyzja i tak była dość szalona. Gdy Ola z Łukaszem zaprosili mnie po raz drugi, byłam na nie. Jedyne sensowne loty oznaczały miesiąc na innym kontynencie. Ktoś powie – phi! co to niby jest miesiąc, jedź dziewczyno i się nie zastanawiaj. 
To jak trudne technicznie było ogarnięcie tej podróży skłoniło mnie do wielu przemyśleń.
Jeden głupi miesiąc a ja miałam tak wiele spraw do załatwienia i tak wiele musiałam zostawić z poczuciem, że kogoś zawiodę. Musiałam przemyśleć czy mnie na to stać. Finansowo, psychicznie. Zaskakująco wiele trzymało mnie na miejscu ale ważniejsze okazało się zdrowie.
Na szczęście gospodarze nie dali się zbyć i namawiali mnie kilka razy. Jestem im za to niewypowiedzianie wdzięczna🙌.
Kończy się kolejna #przygoda 🙏podczas tego miesiąca zrobiłam wiele nowych rzeczy. I fajnych i głupich. #Tajlandia pozwoliła mi skakać po falach (kilka razy mnie zmyły). #Malezja pozwoliła mi spróbować najpyszniejszych chlebków #naan na świecie. Wiem już jak smakuje niebo ale także jak smakuje #durian. Podpowiem – jak wymioty zmieszane z syropem z cebuli. Kąpałam się w #infinitypool z widokiem na całe #KualaLumpur oraz słynne #Petronastwintowers. Pozwoliłam sobie zrobić zdjęcia ze mną kilku Azjatom, chociaż sama nie podchodzę do nich mówiąc ze chcę fotkę bo są tacy azjatyccy 😂. Nurkowałam z #babysharks, chociaż się bałam bo mały #rekin to wciąż rekin, zrobiłam potem większa głupotę i wybrałam się do dżungli oraz jaskiń. Skolopendry, węże, tarantule – mam dość na całe życie🙈. Byłam w centrum w którym ratują #gibony a potem ryby obgryzały mi stopy w #fishspa. Kolejny raz poczułam czym jest #tajskimasaz. Byłam w resorcie pełnym bogatych Rosjan (spokojnie, za mniejszy hajs😅) oraz spałam za jakieś 15 zł w dżungli z gekonami w domku oraz dziura w podłodze stanowiąca kanalizację. Nature back tu nature, jak powiedział nasz super przewodnik w #Langkawi (Malezja), gdzie przesadzałam ryż, brodząc w błocie. To był cudowny miesiąc podczas którego odżyły moje oskrzela ale też nauczyłam się wielu nowych rzeczy. O życiu, o sobie, o tym by nigdy więcej nie postawić stopy w dżungli. Ale ten wyjazd nie byłby taki sam w innym towarzystwie. Bez jazdy na skuterze w trzy osoby (don’t ask), gry w #makao i kłótni o to, kto pierwszy może wbić do WC bo łazienka nie miała wentylacji ani przewiewu😅. Dziękuję @aleksandranajda i @instapysio za wspaniałą przygodę! Powrót do Polski będzie ciężki 🙈 #polishgirl #polskadziewczyna #instagirl #travel #podróże
Post udostępniony przez Ania (@aniamaluje) 20 Mar, 2017 o 1:17 PDT
Po tym jak skomplikowane stało się zadecydowanie o jednym głupim miesiącu, zaczynam inaczej patrzeć na osoby żyjące według zasady “lepsze znane piekło niż nieznany raj”. Podziwiam ludzi decydujących się na emigrację, kobiety odchodzące po latach od mężów i wszystkich ludzi którzy z powodu wojen zostawiali kiedyś wszystko za sobą w poszukiwaniu bezpiecznego życia.
Z drugiej strony nie umiem osądzać tych, którzy zostają. Im mocniej zapuścisz gdzieś korzenie tym trudniej jest z tego zrezygnować.
Trochę ciężko mi uwierzyć że ta przygoda już się skończyła. Przez miesiąc czułam się zupełnie zdrowym człowiekiem. Mając rewelacyjne towarzystwo zachwycałam się przyrodą, naleśnikami z bananem i ciepłą, czystą wodą.  Gdy w Polsce przejrzałam swoje zapisane snapy zdziwiłam się jak mało tej atmosfery oddałam Wam w swoich relacjach. Telefon nie towarzyszył mi podczas skakania po falach, nie pokazał jakie wrażenie zrobiła na mnie przyroda i jak naiwna byłam próbując dopytywać o różne rzeczy z nadzieję, że sympatyczny Taj powie mi coś więcej poza “no problem this good”. 
W ubiegły poniedziałek obudziłam się w Phuket po przygodzie z dżunglą. Zjadłam śniadanie, wybrałam się na tajski masaż (kobieta prawie złamała mi palec!) a po domknięciu walizki najzwyczajniej w świecie się popłakałam. Tego momentu też nie widzieliście. Mam trudny charakter więc naprawdę się dziwię że Ola i Łukasz zaprosili mnie do siebie drugi raz, wiedząc że to oznacza bycie skazanym na moje towarzystwo przez 24 godziny na dobę. Tym bardziej, że w kraju trzeciego świata co chwilę coś idzie nie po twojej myśli i łatwo być wkurzonym.
Jak się nad tym zastanowię, to nigdy nie spędziłam z nikim miesiąca w wymiarze 24/7. Cenię sobie swoją przestrzeń i czas tylko dla siebie. Zawsze ktoś wychodzi do pracy, na uczelnię, na długie zakupy czy z koleżanką. Tam nie było takiej możliwości.
 Ku mojemu zaskoczeniu – wcale mi tego nie brakowało. Łzy zaczęły ściekać po moich policzkach zanim przyjechała taksówka na lotnisko.
Kradnę to zdjęcie z wpisu Oli o tym co warto zrobić i zobaczyć w Malezji
[uprzedzając pytania: kombinezon Shein, podobny i przecudna sukienka w tym kolorze (klik) ]
Na lotnisku byłam trzy godziny przed odlotem a i tak zdążyłam na styk. Wtorek i Warszawa to było jak teleport do innej rzeczywistości.
Zjadłam dwa śniadania i spotkałam się z Anią by ruszyć na Sephora Open Door.
Miałam czas do pociągu a tego dnia trafiło się jedno z moich ulubionych cyklicznych wydarzeń. Jak zawsze dopięte na ostatni guzik :).
To okazja do poznania trendów, nawiązania kontaktów czy spotkania innych osób. Dla mnie najfajniejsze jest to, że po takich wydarzeniach zaczynam kojarzyć maile z jakąś konkretną, często bardzo sympatyczną twarzą. 
No i catering. Sephora zawsze ma pyszne jedzenie.
Jeśli chodzi o trendy…. mam pendrive zawierający ponad 15 GB materiałów, więc powiedzcie tylko słowo a mogę zrobić z tego tekst 😉
Psst! Sephora ma teraz -20% z kodem ANIAMALUJE17 🙂 Szczegóły znajdziecie w tekście o moich ulubionych kosmetykach.
Nie samymi wydarzeniami człowiek żyje… zmiana klimatu tym razem mnie pokonała, chociaż może to był po części stres i smutek związany z kilkoma ważnymi sprawami. Po pierwszym rewelacyjnym dniu czwartek i piątek niemal całkiem przespałam czując się jak kupa. Być może po prostu zdążyłam odwyknąć od bólu, stąd szok dla mojego ciała.
Za każdym razem gdy przyjeżdżam na wieś, uderza mnie ten typowy wiejski smrodek. Po kilkudziesięciu minutach przestaję go zauważać. Być może zadziałał tutaj taki sam mechanizm.
Poczułam się jakbym zaczynała na nowo. Uznałam to za dobry moment by wyznaczyć sobie nowe cele i kierunki.
Na instagramie padło pytanie o body ze zdjęcia. Mnie śmieszy uchwycony samowyzwalaczem moment w którym przerzucałam włosy na drugą stronę, więc podzielę się od razu całością 😀
1. Cieliste body z haftem (klik) oraz biustonosz tego typu (potem z niego zrezygnowałam)
2. Ramoneska – dawno temu na romwe, podobne (klik)
3.  Spodnie (klik)
4. Botki – deichmann, podobne tutaj 
W tym tygodniu nie działo się w sumie nic godnego odnotowania na blogu, ale pozablogowo bardzo dużo. Zostawię to dla siebie a Wam podrzucę inspirujące linki 🙂
1. Zwyczaje, które odeszły w zapomnienie – rewelacyjne!
2. “Dziewczyna powinna się szanować” – ważny tekst na blogu Jaskółczarnia, nie mogę pojąć dlaczego ten blog nie jest bardziej znany…
3. 5 tanich produktów do makijażu – u Hedonistki
4. Mnóstwo przepięknych gadżetów
5. Genialny tekst podsumowujący wszystkie “nie umiesz przyjąć krytyki” tudzież “nie można nawet wyrazić własnego zdania”.
6. Surrealistyczna podróż po Indonezji – przepiękna galeria
7. i last but not least –Historia łatwej dziewczyny – jestem pewna, że Natalia stanie się kiedyś znaną autorką powieści.  Wspomnicie moje słowa 🙂
8. Przypominam stary, ale bardzo ważny tekst o pierwszym kroku – na końcu jest niespodzianka, ponieważ GOSH znowu organizuje szkolenie za darmo. Zaktualizowałam ten tekst o link
aaa i jeszcze coś – Nivea znowu rozdaje kosmetyki 🙂

Odpowiedz na pytanie i wygraj żel pod prysznic NIVEA!
Sprawdź!

Dziewczyny z Warszawy, dostałam na maila coś takiego:

Już 1 i 8 kwietnia w sklepach KappAhl „stylistyki Avanti” będą udzielały bezpłatnych poradklientom, którzy tego dnia wybiorą się na zakupy. Dodatkowo na klientów będzie czekała makijażystka. Przewidziane są również drobne upominki.

1 kwietnia – Warszawa, Wola Park, ul. Górczewska 124, godz.: 11-17
1 kwietnia – Gdańsk, Galeria Morena, ul. Schuberta 102a, godz.: 11-17
8 kwietnia – Warszawa, KEN Center, ul. Ciszewskiego 15, godz.: 11-17
8 kwietnia – Szczecin, Galeria Kaskada, al. Niepodległości 36, godz.: 11-17

W sumie jeszcze jedno. Czasami pytacie czemu jestem pogodzona ze swoim zdrowiem i nie widzę nic niesprawiedliwego w swoim położeniu. Chciałabym polecić Wam jedną książkę.

Dobrej nocy/dzień dobry 🙂

PSSST!
Zaktualizowałam tekst o tanich lotach – są teraz genialne promocje!
 np. Barcelona w dwie strony za 150 zł, krajowe loty po 12, Ukraina za 90, Paryż za 56 zł, Włochy za mniej niż stówkę… 😉
Łapcie! https://www.aniamaluje.com/2016/11/jak-szukam-tanich-lotow-i-wakacji-super.html


Bądź na bieżąco! 

  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania
Previous
– 20% na wszystko w sieci Sephora oraz moja kosmetyczka
Makaroniki, byłe marzenia i powrót z Azji [TYGODNIK]