Instagram has returned invalid data.

– 20% na wszystko w sieci Sephora oraz moja kosmetyczka

Tak się złożyło, że ciągle gdzieś się przemieszczam. Nawet jak jestem w Polsce to praktycznie nie zdarza się tydzień w którym każdego dnia spałabym we własnym łóżku. I jakoś samo tak wyszło, że ta mobilność wymusiła na mnie selekcję i wybór niezawodnych kosmetyków. A w sumie to wyłoniły się same, bo działałam na automacie. Pewnego dnia będąc w hotelu spojrzałam na zawartość kosmetyczki którą wrzucam często do torebki.  Co zatem jest na mojej liście?

O kosmetykach w bagażu podręcznym już kiedyś było. Nie chciałabym powielać tego tematu, więc opiszę punkt po punkcie co w tej mojej kosmetyczce siedzi 🙂

Niektóre opakowania są  już mocno sfatygowane, ale to tylko pokazuje jak bardzo chętnie po nie sięgam. Mając ten zestaw jestem przygotowana na niespodziewane wyjścia

1. Kosmetyczka jest z Sinsay, ale podobne znajdziecie także na Aliexpress  mieszczę w niej wszystko co widać na zdjęciu.
2. Paletka The Balm Apetit  – od jakiegoś czasu moja ulubiona. Zawiera maty, perły i satyny idealnie dobrane kolorystycznie. Cienie mogą być stosowane zarówno na sucho jak i na mokro. Jeszcze nie zdarzyło mi się abym odczuła brak jakiegoś odcienia. Na uwagę zasługuje też opakowanie – solidne, zamykane na magnes, z porządnym lusterkiem. Mam dwie lewe ręce a i torebką zdarza mi się o coś solidnie uderzyć. A cienie żyją 🙂
3. Perfumy – zdecydowanie muszę kupić malutkie opakowanie podróżne, do którego będę przepsikiwać ulubione zapachy. Aktualnie noszę ze sobą tani ale piękny zapach Avon Alpha
4. Krem  Hello Yellow . Miya to moje odkrycie ubiegłego roku. Pokochałam te kremy od pierwszego posmarowania i szczerze kibicuję obu Aniom – założycielkom marki. Miałam przyjemność je poznać i to jest naprawdę niesamowite, że ktoś wierzy w produkty które tworzy i wkłada w nie serce 💕. Ten krem nadaje się zarówno do twarzy jak i do ciała, u mnie sprawdza się też pod podkładem. Idealny wielofunkcyjny krem do zabrania w podróż czy do torebki. 
5. Korektor Catrice  – używam go od dawna, poświęciłam mu nawet osobny post!  W chwili obecnej jest dla mnie ciut za jasny, ale w kryzysowych momentach pozwala mi czuć się ze sobą o niebo lepiej. Tani, wydajny, niezawodny!
6. Pomadka Isana – oliwkowa wersja to następca mojej ukochanej rumiankowej z Alterry. Uwielbiam obie – za naturalne składy i dobre działanie, jednak od zrobienia tej fotki odkryłam coś lepszego i zostawianie tutaj zielonej pomadki byłoby wobec Was nie fair. Uwielbiam marki własne rossmanna, ale ta pomadka była na wykończeniu. Do Tajlandii w ciemno zabrałam coś mocno nawilżającego – Soft lips perfecty. Mam malinę z ekstraktem z zielonej herbaty. Kocham smak, zapach oraz działanie. Soft Lips także znajdziecie w sieci Rossmann za ok. 10 zł 🙂 
7. Róż NARS w kultowym odcieniu orgasm – mój ulubiony róż ever! Wydajny, dobrze napigmentowany. Słyszałam że są tańsze odpowiedniki z wibo, ja miałam wcześniej ten lovely (oh oh blusher) i chociaż był super, to nie było to samo. Brak mi jednak wiedzy na temat makijażu by nazwać różnice. Jest to dość drogi kosmetyk, myślę że bardziej opłacają się paletki róży NARS. Na open Door Sephory widziałam też przecudny róż GALifornia, o bardzo podobnym efekcie. Wyróżniał go przyjemny zapach, ale podobno te róże będą występować także w paletkach i w korzystniejszej cenie.

8. Róż w sztyfcie essence – nie mogę znaleźć tego koloru na stronie. Kupiłam go jeszcze gdy studiowałam, a on wciąż się trzyma 😀 Podoba mi się subtelny efekt i pudrowe wykończenie, ale jest trochę zbyt tępy. Noszę go w kosmetyczce bo aplikacja jest niesamowicie prosta. Dwa ruchy, lekkie rozsmarowanie i nabieram zdrowego rumieńca 😉

9. Hi from Hawaii – mój ulubiony brązer z Misslyn – mały, na magnes, z lusterkiem. Idealna pigmentacja i rewelacyjna jakość oraz przeurocze opakowanie. Stosuję gdy jestem opalona
10. Brązer hoola, format podróżny – uwielbiam tę miniaturkę. Kosmetyk jest bardzo wydajny i nie mam pojęcia czy go kiedykolwiek wykończę, ale sprawdza się na każdą okazję bo ma bardzo uniwersalny odcień.
11. Kredka do brwi z Aliexpress  – dzisiaj nie jestem przekonana co do słuszności kupowania kosmetyków z Aliexpress. Mówiąc wprost – z perspektywy czasu jestem na nie. Jednak nie ma co tu kryć – to chyba jedyna kredka do brwi, którą zużyłam w takim stopniu. Nie da się nią zrobić sobie krzywdy, zostało mi maksymalnie z pięć “użyć” :).
12. Złota kredka jumbo – a właściwie rozświetlacz pod łuk brwiowy z wibo  – kremowa, łatwo się rozsmarowuje. Często stosuję w wewnętrznym kąciku 🙂
13. Cielista kredka Max Factor – mam ją od kilku ładnych lat i bardzo dobrze sprawdza się na linii wodnej oka. Pojawiło się jednak sporo tańszych alternatyw dla tej kredki, które warto pewnie przetestować 🙂
14. Kredka do oczu essence hot chocolate – najczęściej na moich powiekach ląduje właśnie ta :).
15. Pomadka matowa Gosh Liquid Matte lips – szczególnie upodobałam sobie w tym momencie “pink sorbet” i noszą ją w kosmetyczce.
Jak pewnie widzicie, w zestawieniu brakuje podkładu, pudru oraz tuszu do rzęs.
Wciąż trzymają się moje rzęsy 2d, więc nie potrzebuję mascary. Jeśli chodzi o puder – nie przepadam za tym kosmetykiem, w ostateczności sięgam po transparentny puder sypki z my secret, ale nie jestem fanką matu.
Podkład – zazwyczaj starcza mi krem do twarzy i podkładów nie używam, ale jeśli już – stawiam na Aqua Satin marki Soraya
Ponieważ wiem, że nie każdy czyta regulamin, raz na jakiś czas przypominam że – niektóre z tych linków to linki afiliacyjne. Oznacza to, że kupując dany produkt zapewniasz mi niewielką prowizję. Jeśli kupisz offline albo poza moim linkiem to ja takiej prowizji nie mam. Chcę dać Ci wolny wybór w tej kwestii 😉
Ten wpis powstał w odpowiedzi na liczne pytania o mój makijaż (naprawdę jestem zdziwiona że ktokolwiek o to pyta :D), ale zamieszczam go teraz ze względu na promocję – do końca marca z kodem ANIAMALUJE17 jest -20% na cały asortyment Sephora.pl – zasady można znaleźć w moim tygodniku
Alternatywnie trwa druga promocja, o której dostałam wiadomość w newsletterze:
Promocja ta obowiązuje do wyczerpania zapasów, więc jest to jakieś ryzyko 🙂 
Trzecia opcja to 25 zł na start za zakupy powyżej 50 zł oraz dodatkowo 2% wartości zamówienia jakie daje Refunder – szczegóły tej promocji w moim tekście z różnymi okazjami 🙂
Warto sobie skalkulować co opłaca się najbardziej.
Jutro typowo tygodnik, a we wtorek na życzenie Zuzy zamieszczam wpis o tym co warto kupić na Aliexpress – 28.03 ruszają przeceny. W tygodniku znajdziecie startowy kupon na 5$ :). 

Bądź na bieżąco! 

  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 


Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Zanim kupisz Iphone 7 – czy warto? Moja opinia
– 20% na wszystko w sieci Sephora oraz moja kosmetyczka