Ale się cieszę, że mogę pokazać Wam moją ulubioną część świata! Zieloną, barwną, zupełnie inną! Nabieram tutaj potrzebnego mi dystansu i pokory. Jest taka książka profesora Obuchowskiego „Galaktyka potrzeb” i oprócz tych znanych z klasycznej piramidy, opowiada właśnie o potrzebie dystansu. Mam dystans do siebie, do swoich wpadek, do życia. Bez niego bym zwariowała! Ale nigdzie nie nabieram takiego dystansu jak właśnie w Azji. Traktuję tutaj życie tak, że nie mam szczegółowego planu, mówię TAK! wszystkiemu, co do mnie przychodzi i na co moje ciało nie spięło się w obronnym NIE. Dziękuję, że śledzicie moje przygody, wkładam mnóstwo czasu w złożenie relacji, dlatego dziękuję za ich wyświetlanie! ♥️
I jaram się ogromnie, że jest Was już tutaj 50 TYSIĘCY🎈 dziękuję każdemu, kto podsyłał moje stories albo mój profil dalej - czuję radochę, że mogę pokazać Wam to, czego doświadczam i jeszcze większą na myśl, że powoli kończę ebooka ze wskazówkami jak zorganizować sobie do A do Z podróż na własną rękę. Wiem, że wielu z Was wybiera biura podróży bo nie wie jak. Pokażę! 
W końcu jestem pedagożką, moją życiową misją jest stawanie się tym mostem, po którym można przejść dalej, do przodu.
Tak mi kiedyś napisał Nietzsche, tego się trzymam!
Dzięki raz jeszcze, uwielbiam Was🥰
#redress #czerwonasukienka #aniamaluje #travelbloger #solofemaletraveler #bali #wakacje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #indonezja #azja #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ale się cieszę, że mogę...

Ta #podróż jest fajna, bo nie wiem jaki będzie mój kolejny krok. Biorę, co daje mi życie. Nie oceniam, obserwuję. Jak zawsze założenia kompletnie rozjechały się z rzeczywistością - przez ten cały czas przeczytałam może ze 20 stron książki! Scenariusze pisane przez życie są ciekawsze. A ja jestem ciekawska. Pytam, dopytuję, wściubiam nos tam, gdzie nie powinnam. Szukam różnych perspektyw. Miałam odpocząć, a każdego dnia zasypiam kamiennym snem z nadmiaru wrażeń! I podoba mi się to bardzo. Jestem w Azji solo, bo chciałam wyjść poza swoją bańkę. Poznać ludzi z innych kultur, prowadzących inny styl życia niż ja, mających fajne pomysły. 
Często w DM-kach pytacie jak to jest, że poznaję tylu ludzi. Gdzie poznać przyjaciółkę, gdzie chłopaka.
Moja wskazówka? Wyjdź z tego domu sama, nie czekaj na towarzystwo. Jak wyjdziesz z koleżanką, to z dużym prawdopodobieństwem pozostaniesz w towarzystwie tej koleżanki. Pozbądź się tego myślenia „poszłabym na jogę, ale nie mam z kim” i idź! 
Ja idę!
#aniamamuje #szczerze_pisząc #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #canggu #beach #plaża 
#solotraveler #travelblogger

Ta #podróż jest fajna, bo...

Wielu ludzi w moim wieku nie godzi się na scenariusz studia-kredyt na 30 lat- praca do śmierci i chce od życia czegoś innego. Taki scenariusz też jest bardzo ok, czasami sama bym chciała być w stanie wykonywać prostą pracę, o której nie będę myśleć jak z niej wyjdę! Mój mózg tak nie potrafi, zawsze coś kombinuję! W moim pokoleniu mnóstwo ludzi nie szuka mało uczęszczanych ścieżek. Tworzymy własne. Ja nigdy nie sądziłam, że będę mogła utrzymywać się z bycia Anią. Każdego dnia jestem za to wdzięczna!
To zdjęcie zrobił mi Varin. Blade Runner (kocham! Ale jeszcze bardziej ostre pióro Philipa K. Dicka) odcisnął na nim takie wrażenie, że zajął się fotografią, której motywem są neony. Podkłada lusterko pod obiektyw i bach - gotowe. Zabawa trwa godzinę, kosztuje ok. 150 zł. Ze mną był jeszcze chłopak ze Słowacji. Varin ma ok. 20 bookingów miesięcznie i jest w stanie utrzymać się w Bangkoku z takiego pstrykania. Oznaczam go wam na zdjęciu!
Gdyby można było utrzymywać się ze wszystkiego, za co chciałbyś otrzymywać wynagrodzenie? Ja zawsze chciałam żyć z pisania. Jestem szalenie wdzięczna, że sobie taką możliwość stworzyłam a XXI wiek mi to umożliwił. 
A Ty? Może wystawisz na Airbnb za 200 zł naukę lepienia pierogów dla turystów? Why not! #neonbangkok #neonphotography #aniamaluje #travelgirl #podróże #podróżemałeiduże

Wielu ludzi w moim wieku...

Dla kogoś być może kolejna instagramerka z dupą na wierzchu, dla mnie zdjęcie na pamiątkę zachwytu nad cudownym wodospadem💧Z ekscytacji drżała mi cały czas łydka! Natura potrafi być majestatyczna!🌱
Sama wyspa ma różne oblicza. Na razie doświadczyłam #Bali dla lekko aroganckich młodych ludzi z lepszego (finansowo) świata, bujających się po instagramowych knajpkach. Bali komercyjnego i turystycznego, Bali pełnego przepięknej, dzikiej przyrody, Bali cudownych miejscowych ludzi i Bali mistycznego. Z pewnością perspektyw jest dużo więcej! Staram się patrzeć na świat pod różnymi kątami i zadawać wiele (czasami może ciut zbyt wścibskich) pytań. Ile ja się podczas takich podróży uczę, to o jeju!

A odnośnie pupy w bikini, to nie wrzucając takiego zdjęcia sama bym przyznała, że kobieta w bikini popełnia jakiś grzech, w odróżnieniu od mężczyzn z gołymi klatami. Nie postrzegam tak świata!😉 Pięknego piątku🌸
Fot: @czula.kaminska (mały spoiler tego, co jutro na stories)
#podróże #podróżemałeiduże #blogerka #wodospad #waterfall #bali #travelgirl #travelblogger #aniamaluje #szczerze_pisząc

Dla kogoś być może kolejna...

Nie wszystkie zdjęcia muszą być wymuskane ;) 🌸Moja pogadanka na temat „chłopak by mnie nie puścił” wywołała spore zamieszanie! Opisujecie swoje toksyczne relacje z partnerami, którzy „zabraniali” wam przeróżnych rzeczy. Czasami toksyczne byłyście Wy, w ciągłym strachu, że partner zdradzi. Dzisiaj jesteście w innych relacjach i wiecie, że to nie powinno tak działać i wyglądać. I wspaniale! Lepiej przejrzeć na oczy późno, niż wcale!
Szkoda życia na kogoś, kto podcina Ci skrzydła. Jeśli masz coś, przed czym chcesz ostrzec inne dziewczyny - dawaj śmiało! Czasami zaczyna się od „nie podoba mi się jak chodzisz w sukienkach”
Pozdrowienia z #Bali! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #balibowlsandsmoothies #relacje

Nie wszystkie zdjęcia muszą być...

Wyprawa solo jak dotąd:
👉🏻Ani jednego dnia nie spędziłam zupełnie sama! Poznałam mnóstwo ludzi, z innymi polubiłam się bardziej, bo miałam okazję lepiej ich poznać. 👉🏻Popełniłam sporo błędów organizacyjnych. Np. teraz jestem na #Bali i już czuję, że bez skutera będzie ciężko (mam problem z błędnikiem, nie będę ryzykować), ale jestem dobrej myśli.
👉🏻Do tej pory nie udało mi się popracować! Spędziłam na pracy może godzinę, no chyba, że liczyć składanie relacji na insta, to wtedy pracowałam ze 3h dziennie. Byłaby to jednak najmniej płatna praca świata, bo nic nie zarobiłam🤣🙈
👉🏻Jestem zupełnie nieprzygotowana na #Wietnam! Poranki i wieczory są podobno chłodne (16 stopni). Z polskiej perspektywy to się wyda śmieszne, ale ja mam tu 35 stopni i takie właśnie ubrania.
👉🏻Możliwe więc, że zamiast 2 tygodni w Wietnamie zmyję się szybciej na jakąś wyspę w Tajlandii (Ko Chang albo Ko Samui) albo na Koh Rong w Kambodży :) Ogólnie mordka mi się śmieje cały czas, jest fajnie, jest dobrze!
Teraz pora się trochę opalić.
Mam nadzieję, że podobają Wam się moje przygody na stories! Wielu rzeczy i ludzi też nie pokazuję, ale może wykorzystam te historie w jakiś luźniejszy dzień. Dzisiaj np. chciałabym nagrać krótką pogadankę 😁

Uściski z Bali!

Wyprawa solo jak dotąd: 👉🏻Ani...

Wciąż nie mogę uwierzyć, że smakował mi wege boczek🤯
To były bardzo intensywne dni w Bangkoku, pora na kolejną przygodę - co powinnam zrobić na Bali?
Jakieś rekomendacje? Nie mogę prowadzić skutera, mój błędnik nie ogarnia, więc pewnie będzie ciężko, ale nastawiam się pozytywnie do całej przygody😊
Poleżałabym ze dwa dni na plaży z jakąś książką, bo z nadmiaru wrażeń i emocji moja czaszka dymi😁.
Zastanawiam się też, którego dnia dopadnie mnie kryzys tej podróży, ale czas pokaże!
Podrzućcie swoje rekomendacje a ja powalczę z walizką i idę spać 😘
#Bangkok #vege #foodie #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Wciąż nie mogę uwierzyć, że...

Jestem wkurzona. Że musimy udawać, że mamy mężów i nosić fejkowe obrączki, aby pozbyć się niechcianych adoratorów. Że samo „nie” nie wystarcza i żaden argument nie ma takiej mocy, jak bycie „przypisaną” do jakiegoś faceta. Jakbyśmy same się nie liczyły jako jednostki ludzkie.
Chciałabym mieć poczucie, że mogę robić swobodnie wszystko to, co mężczyźni.
Moim kolegom nikt nie radzi, by dla bezpieczeństwa wracali po ciemku w towarzystwie kobiety.
Nie zwraca uwagi, że przebijają im przez t-shirt sutki. Nie szukają w podróży hosteli z pokojami tylko dla mężczyzn, podczas gdy „female dormitory” to nie jest pomysł, który wziął się z powietrza, a realnej potrzeby.
Ja nie chcę pieprzonych przywilejów. Chcę mieć poczucie, że jesteśmy takimi samymi jednostkami ludzkimi. Ale jak się naczytałam o Waszych fejkowych obrączkach i pierścionkach, to zrobiło mi się naprawdę przykro łamane na jestem wkurzona.

Kobieto, co robisz dla swojego bezpieczeństwa i spokoju, czego nie robią mężczyźni? Wyjdźmy z priv, napisz tutaj!
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #kobieta #wkurw

Jestem wkurzona. Że musimy udawać,...

Śmiesznie tu stoję, ale mam nadzieję, że widzicie - jestem w Azji na maksa szczęśliwa, wszystko mnie cieszy! W tym klimacie oddycha mi się wspaniale (nawet w Bangkoku!) każda drobna rzecz jest przygodą! Mnóstwo nowych bodźców, smaków, tekstur, zapachów. Tym razem zamiast wygodnego mieszkania z dostępem do basenu i siłowni wybrałam hostel i zbieram inne przeżycia. Poznaję ludzi z taką samą zajawką na doświadczanie podróży jak ja. Wymieniam setki uśmiechów dziennie, próbuję mówić „dziękuję” po tajsku, unikać jednorazowego plastiku, zachwycać się myjącym pupę kibelkiem i cieszyć z masażu, po którym chodzę lekkim krokiem. Tak lekkim, że zrobiłam ich dzisiaj 25 tysięcy😊. Kocham #Bangkok, kocham tę część Azji, uwielbiam wieczorem składać dla Was relację z tego wszystkiego, co mnie spotyka. Moim marzeniem jest zachęcić innych do tego samego! Chcę rozwiać Twoje obawy i uprzedzenia, pokazać, że to jest proste i da się na własną rękę bez stresu!
#podróże #podróżemałeiduże #travelgirl #femalesolotraveler #solotravel #bangkok #wakacje #aniamaluje #blogerka #blogerkapodróżnicza #pieszopomieście

Śmiesznie tu stoję, ale mam...

Kiedyś miałam problem ze znalezieniem towarzystwa do podróżowania - ja pracuję skąd chcę, innych ogranicza urlop. Szybciutko się to zmieniło i teraz nie mam najmniejszego problemu z ogarnięciem towarzystwa. I co zabawne - gdy jest w zasięgu ręki, mam ogromną potrzebę podróży solo. To zupełnie inny vibe, inne przygody, inny rodzaj doświadczenia!
Kiedyś bardzo chciałam wydać książkę z wydawnictwem. Dzisiaj co miesiąc jakieś  mi to proponuje. Wolę sama. I bardzo często gdy podobał mi się jakiś chłopak i okazało się, że z wzajemnością - automatycznie traciłam nim zainteresowanie🙈. To okropny sposób życia, wiecznie chcę tego, czego nie mam, a gdy mam, to już nie chcę😏. Staram się z tym walczyć, ale tez obserwować bacznie z czego wynikają te moje pragnienia.
Wow, dzisiaj zaczyna się moja podróż. Spędzę w niej 35 dni, planuję odwiedzić 3 kraje, w których jeszcze nie byłam i do jednego wrócić. Jak wyjdzie? Czas pokaże. Jedno jest pewne - ja zawsze sobie poradzę i zawsze znajdę sposób by mieć to, czego chcę. Tutaj np. chciałam zjeść śniadanie z widokiem na morze, ale nie było sensownej knajpy więc... przytargałam z @aleksandranajda stół i krzesła z mieszkania. 
Najbliższe 24h spędzę pewnie offline, bo mam cholernie długą przesiadkę, którą zamierzam przeznaczyć na zwiedzanie... sami zgadnijcie jakiego miasta 😉 mam czas aby wykombinować w jaki sposób chcę zamieszczać relacje i jednocześnie zachować bezpieczeństwo nie oznaczając się w czasie rzeczywistym😊 
Trzymajcie za mnie kciuki! #podróże #girlswhotravel #solotravel #solofemaletraveler #aniamaluje #karaiby #podróżemałeiduże

Kiedyś miałam problem ze znalezieniem...

Kosmetyk – przyjaciel czy wróg kobiety?

Niedawno Alicia Keys napisała esej o tym, że rezygnuje z makijażu i wywołała medialną burzę. Kobiety albo jej przyklaskują, albo są wściekłe. Prosiliście mnie o komentarz wiele raz więc podejmę temat 😉 Mam też dla Was fajne nagrody, więc zostańcie do końca!

Zawsze byłam po tej stronie, po której Alicia jest teraz. Nigdy nie chciało mi się malować – nie miałam problemów z cerą i makijaż mnie nie interesował. No, przez jakiś czas nosiłam w liceum kreski malowane eyelinerem. I tyle. Nie głosiłam jednak prawd w stylu “kobiety nie powinny się malować”. Dlaczego? Dlatego, że kobiety mogą robić co chcą – bardzo nie lubię słowa “powinnaś“. Ale nie w tym sęk – ja bardzo dobrze pamiętam jak Alicia Keys wyglądała kiedyś. Dzisiaj uśmiecha się na sesji zdjęciowej gdzie jest super światło. Ma piękną cerę i wygląda naprawdę ładnie. Ale kilka lat temu miała pryszcz na pryszczu. I jestem bardzo ciekawa, czy miałaby dzisiejsze poglądy wtedy. Wtedy, kiedy jeszcze  regularnymi profesjonalnymi zabiegami nie doprowadziła cery do idealnego stanu. Sorry Alicia – wątpię.
Boję się jednego – że nastanie teraz wielka moda na brak makijażu i pójdzie to w taką stronę, że dziewczyny będą czuły się źle tylko dlatego że przykryły pryszcze albo cienie pod oczami. 
Ja uważam że makijaż to przyjaciel kobiety – nie wiem jak z Wami – dla mnie przyjaciel to ktoś kto nie zawiedzie cię w potrzebie, ale niekoniecznie jest przy tobie 24 godziny na dobę. Możesz na niego liczyć.
Dokładnie w ten sposób postrzegam kosmetyki – są moimi sprzymierzeńcami. Potrafią sprawić że gdy po całonocnym ataku kaszlu mam ważną prezentację, to ludzie słuchają tego co mówię zamiast patrzeć na moje podkówki i myśleć że pewnie robiłam prezentację noc przed wystąpieniem. A dobry krem potrafi sprawić że cera będzie wyglądała promiennie nawet bez podkładu. Sęk w tym, że w kosmetykach nie ma nic złego. I bardzo nie podoba mi się demonizowanie ich.
Niedawno z przyjemnością wzięłam udział w spotkaniu o nazwie Klub Przyjaciółek Soraya

Razem z przesympatycznymi dziewczynami – Siouxie, Kulką, Kasią z Glowlifestyle i Żurnalistką spędziłyśmy cały dzień na spotkaniu dotyczącym kosmetyków marki Soraya :). Dla mnie – kogoś kto nie jest specem od kosmetyków było to bardzo interesujące, ale miałam sporo obaw 😉 Wszystkie okazały się niepotrzebne, bo zarówno organizatorzy, panie z marki Soraya oraz blogerki – wszyscy byli przesympatyczni i naprawdę udało się wprowadzić przyjacielską atmosferę. Czułam się właśnie jak na takich babskich pogaduszkach 🙂
Najpierw poznawałyśmy filozofię marki, nowe produkty (wszystko można było sobie zmacać i powąchać) oraz paplałyśmy o kosmetykach. Dosłownie tak jak na kawie z koleżankami, z tą różnicą że popijałyśmy lemoniadę i jadłyśmy placuszki oraz hummus :).
Potem była druga część, gdzie ekspertka marki Soraya opowiadała o wszystkich ważnych etapach produkcji :). To było mega interesujące, ale niestety…przeciągnęłam mocno spotkanie – zadawałam paniom wszystkie pytania jakie mieliście na snapie. Łącznie  z bardzo trudnymi :)). 
Gdy byłam nastolatką brałam często udział w akcjach testowania różnych produktów. Były to testy konsumenckie, na długo przed erą blogów :)). Wypełniałam ankietę, dostawałam jakieś kremy a potem miałam wypełnić drugą – zaznaczając jak bardzo zadowolona jestem z produktu.  Oczywiście chciałam dostać kolejną paczkę z kosmetykami więc zaznaczałam że wszystko było super. A potem pisali – 98% konsumentek deklaruje poprawę nawilżenia skóry i inne bla bla bla. Deklaruje, test samooceny… a Soraya tak nie robi. Jeśli piszą że coś działa, to mają na to poparcie w badaniach. Wielki szacun za to! Wszystko ma jakieś uzasadnienie, a ja te uzasadnienia zawsze chciałam poznać.
Np. te fajne kremy:
Zielony i niebieski… łatwo sobie wyobrazić że jest w nich tona barwników, tymczasem to bezpieczne barwniki takie jak w branży spożywczej i wystarczy tyle co na czubku szpilki by zabarwić całą kadź z kremami. Fajnie wiedzieć takie rzeczy. Tym bardziej że autorka książki Sekrety urody Koreanek  (na żywo jest prześliczna!) dużo mówi o tym, że kremy i kosmetyki które fajnie wyglądają sprawiają większą przyjemność. Zdecydowanie coś w tym jest, bo na spotkaniu macałyśmy te kolorowe kremy-żele zachwycając się cały czas :)).
Miałyśmy też pyszny obiad i ciasto ;). 
Potem miała być bardzo ważna część o SEO i o tym jak pisać bloga by wyszukiwarki go widziały i mieć więcej czytelników. Zaczęło się bardzo ciekawie, ale przez pytania które zadawałam podczas poprzedniej części (zachęcona waszymi snapami) nie udało się przeprowadzić całego warsztatu. Biję się w pierś!
Może do sedna – bo będę miała dla Was nagrody :).
Moi ulubieńcy to:
Cała seria “ideal beauty” bardzo wpisująca się w azjatyckie trendy pielęgnacji. Uwielbiam olejki a ten nie dość że pięknie pachnie, to jeszcze cudownie nawilża. Oczywiście miałam milion pytań np. o to czemu nie ma pipety 😀 Otóż nie ma, bo pipeta podnosi cenę produktu a Soraya poszła w jakość i oferuje większą pojemność. Sprawdziłam to w drogerii i jest to prawda. Dozowanie tego olejku też jest bardzo ok – leci dokładnie tyle, ile trzeba :). 
Drugim moim ulubieńcem są żelowe kremy – najbardziej spodobał mi się różowy – zielony i niebieski widzieliście wcześniej. Przyjemne w nakładaniu i bardzo, bardzo fajnie nawilżają. Ja jestem leniem i zapominam często o kremach – taki sprawia przyjemność samym swoim wesolutkim wyglądem więc nakłada się go z radością 🙂
 Trzecim ulubieńcem jest body-makeup.
Gdy rok temu leciałam na wakacje do Grecji, chwilę wcześniej spadłam ze schodów. Zafundowałam sobie siniaka na połowę uda – byłam wściekła że na każdym zdjęciu z wakacji będę wyglądała jak ofiara przemocy domowej. Nie chciałam by ludzie patrząc na mnie widzieli sińca zamiast mnie. Dzięki maściom wszystko na czas zeszło, ale gdybym znała wtedy make-up do ciała… z pewnością nie zwlekałabym z użyciem. Pięknie wyrównuje koloryt, maskuje siniaki, naczynka, zaczerwienienia po depilacji. Nie zmyje go deszcz, ale  prysznic da radę ;). No i nie brudzi jak samoopalacz :).
Odcienie są dwa:
Soraya wypuściła też trzy wersje podkładów – satin, cover i matt. Ja polubiłam się z wersją satynową, ale każdy ma przecież inne oczekiwania :).
Każda wersja bardzo ładnie nawilża cerę :). 
Ja lubię wersję satynową bo nie jestem fanką ani matu, ani nie lubię krycia, ale wszystko jest bardzo przyzwoite ;)).
Jest jeszcze seria Bodydiet24 – kosmetyki chłodzące oraz rozgrzewające, które działają wyszczuplająco i antycellulitowo. Oczywiście jak zawsze – wszystko poparte badaniami :). Ja chłodzący krem trzymam w lodówce i właśnie posmarowałam nim spalone na słońcu uda… 😀
Ok, do rzeczy, spotkanie było bardzo miłe, dostałam też kosmetyczne prezenty na widok których wyglądałam tak:
Kto nie lubi dostawać prezentów? No właśnie.
We współpracy z marką Soraya mam więc dla Was aż pięć zestawów takich prezentów w skład których wchodzą produkty:

Make-up Aqua Matt, 

hydro-krem Ideal Beauty
 oraz Body Make-up Ideal Beauty

Podkład oczywiście w wybranym przez Was odcieniu :).

Aby otrzymać jeden z pięciu zestawów wystarczy napisać w komentarzu odpowiedź na pytanie  – Czy kosmetyk jest dla Ciebie przyjacielem czy wrogiem? Dlaczego? Skojarzenia luźne, forma dowolna (nawet może być graficzna) – komentarz zbieram do drugiego lipca 2016. To chyba całkiem fajna akcja promocyjna ;-).
Myślę, że Alicia Keys ma sporo racji – makijaż nie jest musem – dobrze jest dbać o cerę by zawsze była piękna i promienna. Ale jej słowa mogą powodować stygmatyzację dziewczyn z trądzikiem, czy przebarwieniami, które mogą sprawnie przykryć je za pomocą podkładu… Przecież od dawien dawna nawet wojownicy dodawali sobie odwagi makijażem, malując wojenne barwy na policzkach. Ja osobiście stawiam na pielęgnację, ale mam przyjacielskie relacje  z kosmetykami :)).
Spotkanie było bardzo udane  – wyniosłam z niego wiele cennej wiedzy i ciekawostek. Czasami bywam zapraszana na konferencje czy spotkania prasowe, ale ich konwencja jest bardziej sztywna i raczej nie ma możliwości zadawania pytań – tutaj było zupełnie inaczej! Pierwszy raz brałam udział w czymś takim i cieszę się że mogę wam pokazać filozofię polskiej marki z kosmetykami o bardzo przystępnych cenach. 
Jestem ciekawa Twojego podejścia do eseju jaki napisała Alicia Keys i całej tej medialnej burzy – będzie mi bardzo miło gdy zdecydujesz się napisać  Czy kosmetyk jest dla Ciebie przyjacielem czy wrogiem… i uzasadnić dlaczego.
Nagrody są bardzo fajne – matujący podkład o nawilżających właściwościach, kolorowy hydro-krem Ideal Beauty i make-up do ciała.
Uściski!
Ja już wróciłam z mini-wakacji nad Morzem i biorę się za odpisywanie na komentarze 🙂

EDIT: zwycięzcy to:
a.zuranska@,
 vidkvaem@,
useimagination13@
,lady.ataegina@,
gabi.grzywacz@


Gratuluję :). Wysłałam dalsze instrukcje mailowo 🙂
Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 


Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin
:

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Shana
Gość

Ja uważam, że dobrze jest akceptować siebie bez makijażu. Ostatnio od koleżanki usłyszałam, że nasza znajoma stała się pewna siebie i jako dowód podała, że byłaby ładniejsza od innej, gdyby się umalowała. Nie jest to dla mnie argument. To nie jest prawdziwa pewność siebie ;P. Sama nigdy się nie malowałam, no może jak byłam małym dzieckiem i chciałam wiedzieć jak to wygląda :D. Co do problemów z cerą uważam, że lepiej jednak zainwestować w kosmetyczkę niż kosmetyki, które mają zakryć nasze wady. Lub stosować oba, jeżeli widać jakąś poprawę, ale niekoniecznie jest to dla nas akceptowalne. Jedynie makijaż podoba mi… Czytaj więcej »

Previous
Muszę uciec!
Kosmetyk – przyjaciel czy wróg kobiety?