Wstałam dzisiaj o 11:05. To oznacza, że sąsiedzi musieli mnie nienawidzić, bo mam zawsze taki ostateczny jak „final Call” na lotnisku budzik ustawiony na 10:30 w razie gdyby nic wcześniej mnie nie obudziło. Wyje jak syrena alarmowa! Nie słyszałam go!

Zawsze śpię jak zabita, gdy odreagowuję emocje. Próbuję od kilku dni pomóc z czymś bliskiej osobie i bardzo wyczerpuje mnie to emocjonalnie. 
Tak samo mocno jak dzisiaj, spałam kiedyś  po urodzinach Agi, mojej dobrej koleżanki. Lubię myśleć, że to wino, ale jestem niemal pewna, że to oglądanie „Leaving Neverland” sprawiło, że dziewczyny nie mogły mnie dobudzić.
(Polecam się na imprezy, oglądanie dokumentu o pedofilii, świetna zabawa tylko ze mną!). Jestem osobą, której ludzie zwierzają się z różnych okropnych rzeczy, które kiedyś ich spotkały na zasadzie „jesteś pierwszą osobą, której o tym mówię”. Czytam wszystko o przemocy wobec dzieci, bo moim największym strachem gdy z nimi pracowałam był strach o to, że kiedyś jakieś dziecko wybierze mnie na jedyną osobę której powie, że jest bite albo dręczone w inny sposób, a ja nie będę potrafiła skutecznie zareagować. Albo postąpię zgodnie z procedurami i w tym czasie stanie się coś najgorszego.

Moim największym strachem w życiu jest to, że nie będę potrafiła pomóc komuś, kogo kocham. Towarzyszy mi to od momentu, gdy jako ośmiolatka obserwowałam umierającego na raka dziadka. Czułam bezsilność i to jest najgorsze uczucie jakie potrafię sobie wyobrazić. 
Jeśli go nie rozumiesz, obejrzyj „Nocturnal animals”, film w którym niemal czułam ból głównego bohatera.

Właśnie przez sen wymyśliłam rozwiązanie sytuacji, która mnie dręczyła. Dawno nie czułam takiej ulgi! Nie umiem jej opisać, pragnę się tym podzielić!

Mam ochotę mówić ludziom wszystkie te miłe rzeczy, które o nich myślę, ale jakoś zawsze zostały niewypowiedzianymi myślami. 
A ciebie zapytam tak bardzo szczerze, nie na tym poziomie, na którym odpowiadamy „pająki”, tylko głębiej - czego najbardziej w życiu się boisz? 
#szczerze_pisząc #myśli #aniamaluje #grudzień #dzieciństwo

Wstałam dzisiaj o 11:05. To...

Tak jakoś wyszło, że co roku odwiedzam #Włochy i #Lwów🥰 
Dzisiaj omal nie kliknęłam biletów do Bari (po 139 zł w dwie strony👍🏻), bo ogromnie tęsknię za tą pizzą🍕Mamma mia! 6€ za set #pizza+#piwo, 10€ jeśli dochodzi mnóstwo talerzyków z przystawkami. No i jeszcze na koniec shot #limoncello.
I kusiła ta teleportacja, do kraju uśmiechniętych ludzi! Śpiewających podczas pracy, gotujących obłędnie dobrze i mających tak melodyjną mowę, że chcesz każdemu mówić: Ciao!👋🏻 Już widziałam, jak chodzę sobie w lekkiej jesiennej kurtce i sukience maxi po włoskich uliczkach i raz na jakiś czas sięgam po przekąskę za 2€, absolutnie niczego więcej nie potrzebując do szczęścia🥰Kiedyś poparzyłam sobie taką język, tak bardzo nie mogłam się jej doczekać! 
I chociaż „mam ochotę na pizzę, polecę do Włoch” wydaje się tekstem rzucanym raczej przez bogaczy, to zapewniam - wcale tak nie jest! Włoski #citybreak bywa tańszy niż weekend w Polsce.

Tym razem odpuściłam, zapał mi minął w momencie, gdy upiekły mi się pomidory i na nich rozlała mi się pyszna #burrata. Ale może komuś ten pomysł umili grudzień? 
Psst, po wpisaniu w Google „aniamaluje+Bari” wyskoczy fajny plan mojego wyjazdu z 2017 ;)
Psst 2! W przypiętych relacjach kod na stówkę na nocleg via Airbnb ;) ⭐️⭐️⭐️Gdybyś mógł, mogła, teleportować się teraz w dowolne miejsce na całej planecie, które byś wybrał/a? ;) #

#podróże #girlswithgluten #pizza🍕 #pizzalovers #italia #bari #włochy #podróżemałeiduże #girlswhotravel #aniamaluje

Tak jakoś wyszło, że co...

Poznałam ostatnio super sposób na produktywność! Nie pamiętam kiedy z takim zapałem realizowałam swoje zadania😀. @magdalena_komsta zdradziła mi super sposób na motywację - jeśli nie zrobię tego, co sobie założyłam, będę musiała wpłacić jakąś kwotę na organizację będąca światopoglądowo na przeciwnym biegunie co ja. Np. Ordo  Iuris.
Działa jak złoto! Nawet jak mi się nie chceeee to myślę sobie - o nie, muszę to zrobić, nie dam sobie psychicznie rady z myślą, że ich wspieram! 
Dodatkowo kupiłam sobie nagrodę w postaci biletów do Azji. Myśl o cudownym, wilgotnym powietrzu napawa mnie takim optymizmem, że aż chce się pracować!

Także jeśli masz problem z pisaniem magisterki albo czymś w tym stylu - pomyśl o metodzie Magdy, jest doskonale skuteczna!

#podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #travelgirl #czerwonasukienka #szczerze_pisząc #motywacja #reddress #palmy #karaiby #gwadelupa

Poznałam ostatnio super sposób na...

W gimnazjum rodzice nie kupili koledze zeszytu ćwiczeń, więc skserował kilka stron, by odrobić zadanie domowe. Ku mojemu zdziwieniu dostał jedynkę za „nieprzygotowanie do lekcji”. Miał zadanie!!! Nie lubiliśmy się wtedy, chyba pierwszego dnia nazwał mnie kujonem i deską, ale tak wkurzyła mnie postawa nauczycielki, że zaczęłam się z nią wykłócać o to, czy jest normalna i kolegi bronić. Odrobił to durne zadanie! Nie było jego winą, że rodzice nie zapewnili mu podstaw, a chodziłam do klasy z uczniami z okolic mocno „defaworyzowanych”, jak to się ładnie nazywa. Miałam lipę u tej nauczycielki, ale nie żałuję!

Uwielbiam tworzyć materiały o prawach ucznia. Szczególnie w takich małych mieścinach jak moje (nauczyciele są często radnymi!) władza bywa nadużywana. 
Dlatego za każdym razem, gdy pisze do mnie uczeń z prośbą o pomoc w jakiejś sytuacji, czuję się jak na tym zdjęciu z Salerno pod Neapolem!

Uwielbiam to, że nie dają się zbyć. Że pytają o to, co w statucie szkoły.
Czy statut może być niezgodny z prawem oświatowym. Gdzie zgłosić takiego nauczyciela i jak się bronić. 
Nikt nie zwraca się do mnie w wiadomościach z takim szacunkiem jak uczniowie! Podczas gdy dorosłym zdarza się napisać coś w stylu „siema, widzę ze dużo podróżujesz, znajdziesz mi loty i noclegi do 2500 do Tajlandii? odp dzisiaj”, uczniowie piszą „obejrzałam pani filmy, przeczytałam statut szkoły, ale wciąż nie wiem. Byłoby mi bardzo miło, gdyby pani podpowiedziała, ale zrozumiem jeśli nie znajdzie pani czasu”

Eksperci gadają O młodzieży, ale nie Z młodzieżą. Słabe! Ja uwielbiam tych pyskatych, tych walczących o swoje. Widzę w nich cząstkę siebie.
Proszę, nie zgubcie tego! Tego podejścia, że jak nie drzwiami, to oknem. Poczucia sprawczości i woli walki. To jest super cenne i ja Was za to uwielbiam. To są cechy ludzi, którzy sobie w życiu DADZĄ RADĘ! Wiem, że macie przez to przechlapane, ale ja jestem z Was na maksa dumna! Nie jestem w stanie odpowiedzieć na każda wiadomość (dlatego nagrywam filmy dla wielu), ale każda ogromnie mnie cieszy. 
A jak bronicie rodzeństwa czy słabszych kolegów to już w ogóle szacun MAX!!! Błagam, nie zgubcie tego. Bądźcie asertywni♥️
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże

W gimnazjum rodzice nie kupili...

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy, fani masowo wysyłali mu maszynki do golenia, bo nie mogli tego zaakceptować. Z całym szacunkiem - kiepscy fani! Jak kogoś kochasz i szanujesz, to pozwalasz mu się rozwijać, zmieniać, być sobą. Całe szczęście, że to nie był typek, który robi coś by się przypodobać innym! Moje automatyczne skojarzenie to biała koszulka „żonobijka”, jeansy i ten wąs. Opcjonalnie - żółta kurtka. Iconic!

Dzisiaj, tylko 28 lat temu umarł Freddie Mercury, ale nie legenda. Powiedzieć, że uwielbiam gościa to mało. Jego portret to jedyny święty obrazek jaki mam w domu. Towarzyszył mi w wielu momentach życia. To „Don’t stop me now” (i’m having such a good time, I’m having a ball) lądowało na moich słuchawkach gdy koleżanki z roku prześcigały się w licytacji jak bardzo która nie umie na egzamin, a ja nie chciałam tego słuchać i przejmować ich nastroju. Podniosłe momenty? „we are the champions”. Sytuacja, w której pomogli mi przyjaciele? „Friends will be friends”. Nawet tak sobie ustaliłam kiedyś playlistę dk biegania, żeby w momencie kryzysu słyszeć walkę podmiotu lirycznego w „Bohemian Rhapsody”. Serio! 
Robiąc kiedyś  to zdjęcie miałam super dzień. Czułam się świetnie, wcześniej wszystko mi fajnie powychodziło, czułam się na maksa odprężona i zrelaksowana i dokładnie pamiętam, że krzątałam się po mieszkaniu nucąc „It’s a kind of magic”.
Dzięki Freddie za wszystko, co wniosłeś do mojego życia!
#freddiemercury #rocznica #aniamaluje #blogerka #relaks #chill #monstera #niedziela #rocznica

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy,...

Masz piosenkę, która wywołuje na Twoim ciele ciary? Ale takie serio? U mnie to jest „Walking in Memphis” w wykonaniu Cher. Nigdy nie byłam w Memphis, ale słyszę jej głos jak to śpiewa, gdy widzę to randomowe zdjęcie z Sycylii. 
Gdybym miała wybrać ulubiony kobiecy głos - Cher wygrała wszystko. Z męskich do tego stanu doprowadza mnie Freddie Mercury.

Czeka mnie jutro kilka godzin w pociągu, podsyłajcie swoje tytuły piosenek wywołujących dreszcze, bo robię sobie taką „power playlistę” - zamierzam w tym pociągu napisać coś dłuższego i potrzebuję nowych bodźców!

Więc... czyj głos wywołuje w Tobie dreszcze? Poproszę tytuły!
#podróże #podróżemałeiduże #sycylia #sicily #katania #aniapodróżuje #wakacje #blogerka #włochy #italia #italy🇮🇹 #italy

Masz piosenkę, która wywołuje na...

Dzisiaj świętujemy 30 lat od podpisania Konwencji o Prawach Dziecka. UNICEF zaprosił mnie, żebym o tym opowiedziała. To się może wydawać dzisiaj takie oczywiste, że dzieci mają prawa, ale nad ich ustaleniem przywódcy państw debatowali całą dekadę! To dzięki temu dzisiaj żadne dziecko nie może być skazane na dożywocie (bez możliwości zwolnienia wcześniej) ani na karę śmierci. Wcześniej mogło.
Jestem pedagożką, terapeutką, tą od „dzieci z trudnościami”. Jednak najbardziej trudni są w tym wszyscy dorośli. 
Zapominający, że dzieci nie są ich własnością, tylko ludźmi.
Dlatego założyłam kanał, na którym opowiadam uczniom o ich prawach. Jestem przerażona jak  często są łamane i z jaką lekkością dorosłym to przychodzi. Chciałabym żyć w świecie, w którym prawa dzieci są oczywistością i nie mam o czym nagrywać, bo nikt z tym nie dyskutuje.
Zostawiam Wam Korczaka pod rozwagę 👍🏻 „Bo dorosłemu nikt nie powie: ‘Wynoś się’, a dziecku często się tak mówi. Zawsze jak dorosły się krząta, to dziecko się plącze, dorosły żartuje, a dziecko błaznuje, dorosły płacze, a dziecko się maże i beczy, dorosły jest ruchliwy, dziecko wiercipięta, dorosły smutny, a dziecko skrzywione, dorosły roztargniony, dziecko gawron, fujara. Dorosły się zamyślił, dziecko zagapiło. Dorosły robi coś powoli,
a dziecko się guzdrze. Niby żartobliwy język, a przecież niedelikatny. Pędrak, brzdąc, malec, rak – nawet kiedy się nie gniewają, kiedy chcą być dobrzy. Trudno, przyzwyczailiśmy się, ale czasem przykro i gniewa takie lekceważenie.” Trudne pytanie - masz poczucie, że twoje prawa w dzieciństwie były szanowane? Mi dobierano notorycznie prawo do odpoczynku - od „dzwonek jest dla nauczyciela” po zadania na ferie.  #world'schildren'sday #dlakażdegodziecka #dzieńprawdziecka #unicefpolska

Dzisiaj świętujemy 30 lat od...

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie odpuściłaś? Sama sobie.

Zastanawiałam się czemu podróż do Odessy była najfajniejszą tego roku. Odpaliłam macbooka raz, by nas odprawić. Nie zrobiłam zdjęć z myślą o blogu, nawet nie miałam jakiegoś tam poczucia, że coś muszę zobaczyć. Jednego dnia wykupiliśmy sobie takie wielkie łóżko z baldachimem i dogorywaliśmy na kacu na plaży, bez  poczucia, że szkoda jednego z ledwie czterech dni. Nie szkoda!

Nie jestem wielką fanką alkoholu, ale rzadko mam poczucie, że mogę. Ostatni raz jak byłam na shotach w pijalni wódki z rok temu, to podeszła do mnie czytelniczka, powiedzieć że lubi mojego bloga. Cały następny dzień zastanawiałam się o czym ja wcześniej pijana rozmawiałam. Nie jestem jakąś rozpoznawalną osobą, ale miałam kilka takich sytuacji i nie do końca potrafię przez nie wyluzować🙈
Odessa była cudowna, bo wyluzowałam. bo nie było spiny w związku z niczym. Mieliśmy korzystać z ekscytującego życia nocnego, ale chyba zaszkodziły nam rapany? Spoko, pijąc gorący rumianek śpiewaliśmy utwory Cher huśtając się na hamaku i huśtawce  w mieszkaniu.
Zero spiny!

Teraz zrobiłam wielki krok, bo ograniczyłam instagrama i pozbyłam się poczucia, że muszę odpowiadać na komentarze i wiadomości. Ogromnie dziękuję Wam za zaufanie jakim mnie obdarzacie, ale z problemami osobistymi i rodzinnymi i życiowymi zapraszam na grupę na fejsie albo (to lepiej!) na terapię. Ja po pierwsze nie jestem właściwą osobą, po drugie - nie czuję się spoko będąc obciążana waszymi przykrymi historiami. 
Wcześniej miałam poczucie winy, że powinnam być bardziej empatyczna, ale kurczę - jestem! Chcę zostawić tę część siebie dla przyjaciół i bliskich, bo każda taka wiadomość wysysa energię ze mnie.
Poczułam ulgę, odpuściłam sobie samej, bo jeszcze nikt na moje „nie” się nie obraził. Szanujecie moje granice, jesteście super ♥️
Jestem niemal pewna, że też robisz coś, czego wcale nie musisz i świat się nie zawali jak przestaniesz i sama sobie odpuścisz. Tak, sama sobie!
Padłaś? Poleż, nie poprawiaj korony i nie zasuwaj dalej.
#szczerze_pisząc #aniamaluje #wakacje #odessa #podróże #podróżemałeiduże #throwback

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie...

O tym, że wymyśliłam sobie zabrać @pranamat_polska do Gruzji i zrobić tam piękne zdjęcia w górach - wiecie. Że mimo przygotowania się do wyboru terminu trafiły nam się dwa dni srogiej kaukaskiej zimy i ze zdjęć nici - też wiecie. Czasami tak bywa! Zero stresu. 
Gdy muszę, to potrafię spakować się w podręczny, ale w zasadzie to opcja tych zdjęć sprawiła, że @pranamat_polska zasponsorowało mi bagaż rejestrowany😉. Mata przydała się po przemierzaniu kraju bardzo ciasnymi busikami, po których moje plecy były jeszcze bardziej spięte niż zawsze (tak, to możliwe🤪). Na fizjoterapii jestem co 2-3 tygodnie, na macie mogę leżeć codziennie i staram się to robić. Albo podkładać sobie poduszkę do akupresury pod kark. Wiecie, bo i tak często widać je gdzieś w tle moich stories, po prostu kocham to kolczaste cudo całym sercem i tak - to boli (jakby zaśpiewał Freddie - pain is so close to pleasure), ale ulga potem... nowe plecy. Staram się pamiętać o ruchu i gimnastyce ale jak mam wenę, to potrafię siedzieć przed komputerem od rana do 15-tej i dopiero po zerknięciu na zegarek zorientować się, że wypiłam tylko jedną herbatę, nic nie zjadłam, nie byłam nawet siku, co tu mówić o rozciąganiu😏🙈 Jeśli tak jak ja, nie jesteście idealni i dużo siedzicie - na hasło aniamaluje jest 30% na zestaw mata+poduszka albo 20% na pojedynczy element.
Jutro dowiem się do kiedy! Szczegółowy opis wrażeń ze stosowania tej maty jest na blogu - ja nie umiem już bez niej żyć! Serio, miłość! (Kiedyś nie dodałabym zdjęcia dokumentującego ciążę spożywczą z jaką chodziłam po Gruzji, ale to jedzenie było tego warte!) #zpoleceniaaniamaluje #pranamatpolska #pranamateco #pranamat #mójpranamat #mata #relaks #batumi #gruzja #współpraca #podróże #podróżemałeiduże

O tym, że wymyśliłam sobie...

Wczoraj miałam cudowną rozmowę z @magdalena_komsta, jedną z najmądrzejszych kobiet jakie znam. Rozmawiałyśmy np. o tym, ile to razy zastanawiamy się, czy strój nie przyćmi kompetencji. Bo prowadzisz prelekcję do której się długo przygotowywałaś i jednak chcesz potem usłyszeć, że była dobra, a nie, że twój tyłek świetnie wygląda w tej sukience.  Mężczyźni mają mniej seksualizowane ciała (aczkolwiek uważam, że Vladimir Putin nosi mistrzowsko skrojone garnitury🔥) i nie muszą się aż tak nad tym zastanawiać. I spoko, założysz mniej ładną sukienkę żeby „się dopasować” i „nie było gadania” ale przypadkiem utrwalisz dychotomię - ładna/sexy ALBO mądra i kompetentna.
Trudne wybory!

Miałam w życiu dwa takie przekorne momenty, gdy jednocześnie podkreślałam i talię i cycki i tyłek i nogi i jeszcze zakładałam szpilki. Wiele razy byłam oceniona powierzchownie jako niezbyt lotna laska, ale cholernie tych momentów potrzebowałam. Dzięki nim dzisiaj:
👉🏻 nikt nie jest w stanie mnie zawstydzić 👉🏻 mogę unieść brew pogardy, gdy na panelu inny panelista z niekrytym uznaniem pomieszanym ze zdziwieniem powie „ale ty jesteś mądra” po mojej wypowiedzi 👉🏻 kompletnie nie uzależniam swojego poczucia własnej wartości od tego, co mam na tyłku, bo tylko przeczołgawszy się przez etap skrajnie obcisłych sukienek mogę mieć pewność, że moje czucie się dobrze z samą sobą płynie z wewnątrz.

Bardzo często widząc kobiety oceniamy je przez pryzmat własnych wartości i poglądów. Że ubrała się tak by kogoś kusić, że na pewno jest jej niewygodnie na szpilkach i się poświęca, że to, że tamto.
Plx mniej oceniania ok? Może ta dziewczyna właśnie wyrwała się z toksycznego związku, w którym partner jej „nie pozwalał” wychodzić nigdzie w sukienkach i musi to sobie odbić? Może odeszła z jakiegoś ugrupowania oazowego albo ŚJ i ma potrzebę doświadczenia świata inaczej,by móc znaleźć swoją ulubioną wersję siebie? Nigdy nie wiesz!

Skłamię mówiąc, że nie mam z automatu założeń odnośnie nowo poznanych ludzi, bo jak każdy - mam, ale  unikam tych amatorskich psychoanaliz i was też do tego namawiam. Jeśli coś nikogo nie krzywdzi - who cares!
#aniamaluje #szczerze_pisząc

Wczoraj miałam cudowną rozmowę z...

3 typy ludzi których nie lubię

Czyli o ludziach, a raczej ich zachowaniach które sprawiają, że na pewno się nie polubimy.

1. Niedasie. Niedasie, to takie marudy. Wszystkie próbowali i naprawdę NIC nie da się zrobić. Stracił prace i marudzi, że w Polsce nie ma pracy i próbował już wszystkiego (wszystkiego!). W praktyce wchodzi 2 x w tygodniu na portal z ogłoszeniami i wysyła mailem cefałki pisane w standaryzowany sposób. Niedasie to panowie w serwisie, którzy mówią, że nic się nie da z tym zrobić i trzeba nowe kupić. Co zaskakujące – Rysiek złota rączka (nie piję do Ryszarda z Klanu, mówię o autentycznym panu Rysiu z okolicy) potrafi naprawić to czego nie da się naprawić w 30 minut. W dodatku oczekuje w zamian jedynie flaszki. Niedasie to chorzy ludzie którzy nie próbują nic zmienić W SOBIE tylko narzekają, że służba zdrowia ssie. Oczywiście, że ssie. Ale Ty ssać nie musisz. Niedasie widzą winnych wszędzie i we wszystkim, tylko nie w sobie.
Sama byłam niedasiem. Czekałam aż lekarze coś wymyślą, zamiast złapać życie z jaja. Pamiętaj, zanim stworzono samolot, też mówiono, że nie poleci, że niedasie. Da się? Da się!

2. Narzekacze. Wchodzi do sklepu, rozgląda się po czym wychodzi jęcząc, że za drogo, że Tusk, że to, że tamto. Zamiast ogarnąć swój tępy łeb jedzie zawieźć śmieci pod dom wójta, bo firma zajmująca się wywozem spóźniła się o jeden dzień z wymianą pojemników (serio, nie szkoda Ci czasu i energii?!). Ma temat do marudzenia przez najbliższy tydzień. Za gorąco. Za zimno. Za wietrznie. Za dużo słońca. Typowi Mieszkańcy z wiersza Tuwima.

3. Ktoś powinien coś z tym zrobić – Ludzie którzy uważają, że ktoś powinien się zająć krzywym chodnikiem. Że ktoś powinien zgłosić że sąsiadka z klatki tłucze swoje dziecko. Że ktoś powinien zorganizować spotkanie blogerek. Że ktoś powinien iść do tablicy, bo przecież ta baba zaraz zrobi sprawdzian.
Zawsze KTOŚ. 
Mam dla takich ludzi smutną wiadomość – KTOŚ nie istnieje. Chcesz zmiany? Dokonaj jej. Zadzwoń albo napisz do gminy, że na chodniku jest otwarta studzienka. Powiedz coś tej nienormalnej sąsiadce albo sam zadzwoń gdzie trzeba. Zorganizuj to spotkanie, skoro masz na nie ochotę i idź do tej tablicy jeśli tak bardzo chcesz uratować klasę.

No chyba, że niedasie…. Wtedy jesteś przypadkiem prawie beznadziejnym….
Najzabawniejsze jest to, że tacy ludzie uosabiają zazwyczaj cechy wszystkich tych trzech typów. Mam jednak prostą receptę.


1. Spójrz na sprawę z innej strony
2. Zastanów się, co możesz zrobić
3. Zrób to.
I tyle 🙂


Jutro – recenzja nowego depilatora firmy Braun (bardzo spoko!)
Pojutrze klasyka, czyli rozwojowy czwartek, a w piątek, zgodnie z nową tradycją – wpis o zdrowiu. Tym razem o zwalczaniu gronkowca.
Możesz polubić mnie na bloglovin’ jeśli masz ochotę


Follow on Bloglovin




Uściski, Ania

29
Dodaj komentarz

avatar
23 Comment threads
6 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
AnonimowyAniamalujeelfs-stilettosMadeleine Lilu Emelinwonka080 Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Zielone Serduszko
Gość

Hahahaha, widzę odrobinkę siebie w każdym z tych trzech typów 😀 Bo właściwie wydaje mi się, że w każdym z nas drzemie taki mały "niedasię", "narzekacz" lub "ktoś powinien…" 🙂 Grunt, żeby się w tym nie zatracić i zachować zdrowy rozsądek 🙂

nikt_wielki_ona
Gość

Właśnie takich samych osób nie znoszę!

kalejdoskop Agaty
Gość

Narzekacza już w sobie zwalczyłam, ale z tym Niedasiem czasem jest ciężko 😉 Całość świetnie napisana:)

Whatka
Gość

jestem niedasiem xD ale czasem ;x czasem często 😀

Just.
Gość

a ja jestem niechcemisie 😀

Nadine
Gość

O, Ktoś to zdecydowanie najbardziej rozchwytywana osoba na tym świecie. Wszyscy go znają i wszyscy sie nim wysługuja. 😉

Weronika - FAJNY BLOG o podróżach
Gość
Weronika - FAJNY BLOG o podróżach

Wyjęłaś mi to wszystko z ust ! 😀 Zgadzam się z Tobą bardziej niż w pełni ! ;)) i popieram, of course ;))

Kamila
Gość

typ 3 tak mi działał ostatnio na nerwy, że głowa mała… 95% moich znajomych ze studiów ma właśnie takie podejście – śmieszy mnie to, kiedy powinniśmy ustalić coś, termin czy formę egzaminu i wszyscy zamiast zapytać o to co ich interesuje odwracają się do mnie i mówią "musimy zapytać o x". no kurdeee

rose vanilla
Gość

haha znam to! Ktoś zrobi notatki, ktoś zawsze pójdzie na wykład:) A jak tego "ktosia" raz nie ma na zajęciach to panuje chaos i nikt nie wie co było nikt niczego nie zanotował, albo co gorsza zanotował ale się nie podzieli bo co będą go wykrzystywać. Przerabiałam to na studiach licencjackich, na magisterce na szczęście było zupełnie inaczej.

akwarelaplus
Gość

Jednym z typów ludzi jakich ja nie lubię to bezrefleksyjni.

Robinsonowa
Gość

Czasem jestem takim narzekaczem i niedasiem. Każdy ma gorszy dzień, ja w taki dzień lubie sobie ponarzekać. Ale zdarza mi się to dosyć rzadko. A niedasiowanie myślę, że bierze się z lenistwa. Czasem sie nawet nie podejmuje próby dokonania czegoś, a z góry zakłada się, że sie nie da.

Yin Yang
Gość

Oj ja byłam 3w1 😉 ale zwalczam to i sądzę, że całkiem nieźle mi idzie 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Idealnie opisane, dużo widzę podobieństwa w sobie, więc czas to zmienić 🙂

BogusiaM
Gość

też uważam, że zamiast marudzić trzeba wziąć sprawy w swoje ręce:)

rose vanilla
Gość

A mi się wydaje, że każdy czasem jest niedasiem, narzekaczem lub.. tym trzecim. Jasne, tacy ludzie działają na nerwy, ale mnie bardziej niż te cechy denerwuje głupota – nie chodzi mi o brak wykształcenia. Głupi ludzie to wg mnie tacy którzy są aroganccy, egoistyczni, roszczeniowi, nie szanują innych, wykorzystują słabszych, są złośliwi, nie znają pojęcia empatii i są w tym wszystkim bardzo zadowoleni z siebie. Ponadto nienawidzę ludzi którzy są obojętni na cierpienia zwierząt. Po prostu wydaje mi się, że czegoś im w głowach brakuje. Ech wyrzuciłam z siebie 😉

rose vanilla
Gość

aha genialne zdjęcie ;D

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Widzę w Tobie materiał na dobrego korporacyjnego pracownika. Z takimi tekstami czeka Cię światlana kariera w BPO;)

bognyprogram
Gość

Taa, w typie 3 jeszcze bardziej mnie wpienia, że KTOŚ ma obowiązek coś zrobić, ale jak już spytasz, 'no ale kto właściwie?', to nawet nie wiedzą… -.-

Wiktoria Ardilla
Gość

A ja jestem typ Bojęsię, który jest po części mieszanką Niedasia, Ktośpowiniena i 'przepraszam, że żyję'. Bojesię usuwa się na bok, trzyma się z dala od ludzi (jeśli może), wpada w panikę jak musi o coś zapytać, sam nie wie czego chce, wie tylko, że nie chce być tu i teraz i robić tego, co robi. To dopiero wnerwiający typ! I ja to doskonale wiem. I co z tym robię? Nic. Bo niedasię. Aż sama siebie denerwuję.

M. - urodaiwlosy.pl
Gość

ta historia ze śmieciami pod domem sołtysa to tak na serio? 😀

jask-olka
Gość

zgadzam się w stu procentach z tym wpisem, zgodziłabym się w 200%, ale niedasie. najgorsze jest to, ze serio sienieda ;<

wonka080
Gość

Niedasie nie jestem. Ja do ostatniej sekundy, nawet jak jest już beznadziejnie to wierzę, że się wszystko uda. Z wyjątkiem jednego – boję się ponownie wsiąść za kółko, bo na tych małych i wąskich parkingach NIE DA SIĘ zaparkować 😉

Ktoś, ktoś, ktoś. Lepiej wziąć sprawy w swoje ręce. Jak to moja mama mówi – kto nosi nie prosi 😉

A narzekać czasem lubię, chociaż znam gorszych narzekaczy…

Madeleine Lilu Emelin
Gość

Sama czasem ponarzekam, staram się jednak robić to będą jedyną osobą w swoim towarzystwie. Truć komuś bo w życiu się nie układa, bo kasia tusk zarabia więcej pokazując ciuszki, bo sąsiad zarabia więcej niż ja, itd. Okropne są takie typy. Staram się unikać, jeśli jednak się nie da, wysłuchuję i nie podtrzymuję rozmowy, uśmiechając się tylko, tak by narzekacz myślał że go słucham.

elfs-stilettos
Gość

A co z tymi, którzy Narzekają, że Ktoś powinien z tym coś zrobić, ale Nie da się :)?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Nocnej lektury ciąg dalszy 😛 Właściwie tego posta już wcześniej czytałam, ale tylko wróciłam by napisać, że dość mocno wbił mi się w głowę, a dokładnie "niedasię". Ot jestem marudą i pesymistką 😛 Nie jestem z tego dumna. Ale ostatnimi czasy staram sobie przypominać w pewnych sytacjach że DA SIĘ. Wierze że wszystko da się, to tylko kwestia środków i ilości czasu. Bardzo staram siew to wierzyć, bo akurat mam taki okres w życiu że potrzebna mi ta wiara. Chociażby problem z tarczycą przy której się tyje niestety, wiele osób chorych wie że mocno się tyje i niesamowicie trudno jest… Czytaj więcej »

Previous
Wymarzony kolor włosów bronde
3 typy ludzi których nie lubię