Wiele rzeczy w życiu myli! Na zdjęciu jestem szczęśliwa, serio. Było ciepło i miło, napoiłam i wygłaskałam pieska, zjadłam coś pysznego.
Często też krzyżuję ręce i nogi, ale nie jestem wtedy „zamknięta” albo „znudzona”, tylko wyrównuję sobie ciśnienie, bo mam niższe a tak czuję się lepiej 😉
I tak samo cudowne insta życie też jest mylące🤭. Ludzie pokazujący swoje sukcesy nie pokazują upadków i nieudanych działań (nie dziwię się, „propaganda sukcesu” bardzo dobrze sprzedaje!). Insta laski trudniące się prostytucją nie pokazują co muszą robić za te torebki,  buty i podróże.
Szczęśliwe mamy „wszystko jest kwestią organizacji” nie pokazują swojej frustracji gdy dziecko zwymiotuje na ostatnie czyste śpioszki.
Ja sama bardzo dbam o to co pokazuję, a czego nie. Nie chodzi o to, że nie jestem prawdziwa (bo jestem), po prostu moje życie to nie Big brother ;)
Wybieram się do Azji solo, więc nie będę wrzucać stories w czasie rzeczywistym. Nie chcę też siedzieć z nosem w telefonie, wolę sobie na godzinkę usiąść w hotelu i dorobić napisy do relacji. Trochę szukam zatem nowej formuły!
Dajcie znać czyje stories najbardziej lubicie, szukam świeżych inspiracji.
Moje aktualne top 3 to:
1. @szafasztywniary - nie potrzebuje 10 kafelków by powiedzieć „sto lat!”, merytorycznie, ze spokojem
2. @kasia_coztymseksem - Kasie śledzę jeszcze od czasów gdy nie opowiadała na insta o seksie i wiem, że bardzo potrzeba kogoś takiego w Polsce!
3. @evrdtrp - uwielbiam merytoryczne i fajne storiski z podróży❤️
Tych osób jest oczywiście dużo więcej, ale takie aktualne top3 stories w które klikam to właśnie te!
Dajcie znać kogo warto oglądać! Od razu mówię - nie lubię dram, ludzi o agresywnym tonie, filtrów „upiększających” ludzi i widoczki, i „smacznej kawusi”😁 Lubię ludzi konkretnych!
Kto wzbogaca Twoje chwile na insta?

#wakacje #podrozemaleiduze #lato #urlop #blogipodroznicze #blogpodrozniczy #travelpassion #relaks #motywacja #travelstagram #wspomnienia #grecja #korfu #kerkira #greece #girlswhotravel #polishtraveller #girlswhoexplore #collectmoments #mytravels #wearetravelgirls #traveljournal #girlslovetravel

Wiele rzeczy w życiu myli!...

Pytacie, czy nie boję się do Azji sama. Jasne, że się boję! Może nie w tym sensie, że jestem przerażona, ale czuję dreszcz niepokoju. Na bank się któregoś dni rozpłaczę, bo coś mi nie wyjdzie😉 na bank a chwilę później będę się z tego śmiała!
Już na starcie robię to źle, bo zamiast spakować się w plecak (potrafię!) jadę z walizką, bo chcę odwiedzić kilka osób i przywieźć im z Polski rzeczy, za którymi tęsknią i których im brak.
Ja w ogóle mam 2 stany (oba w 100% prawdziwe!). W jednym z nich z łatwością poznaję ludzi, jestem otwarta i znajduję nowe przygody, w drugim moje spojrzenie mówi „Idź stąd”. Czasami zadziwia mnie jak szybko potrafię się pomiędzy nimi przełączać! 
Myślę, że będzie fajnie, bardzo potrzebuję takiego czasu dla mnie! Już jaram się na myśl o tym, że będzie mi się w tym wilgotnym powietrzu doskonale oddychać. Na myśl o pysznym jedzonku i porządnych masażach!
Zrezygnowałam na ten moment z Myanmaru i prawdopobnie będzie to Pekin(na chwilę!)- Bangkok-Koh Chang- Bali i na koniec dwa tygodnie w Wietnamie. Zacznę z dołu, ruszę w górę. Znając mnie - zmienię pewnie plan z 10x ;) I spoko, na tym polega zabawa, nie biorę życia już tak bardzo serio, staram się bardziej z niego korzystać, mniej się spinać. Dlatego teraz wskakuję do wanny pełnej piany, zapalam świeczki i pora na totalny relaks🥰

Wyobraź sobie, że problemu w stylu brak urlopu/kasy/towarzystwa/z kim zostawić psa/ nie znam języka nie istnieją. Jest czarodziej, robi plum i ich nie ma🧙🏻‍♂️. Gdzie w tej sytuacji chcesz pojechać? Co robisz, gdy nic cię nie ogranicza?☺️ Daj znać!
#podróże #podróżemałeiduże #wakacje #lato #azja #travelphotography #travelgirl #girlswhotravel #solotravel #langkawi #malaysia #malezja

Pytacie, czy nie boję się...

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Depilator BRAUN Silk-épil 5 Young beauty…warto?

Recenzja depilatora od firmy Braun…czy jest wart swojej ceny? 🙂

Krótkim słowem wstępu – jakiś czas temu odezwał się do mnie PR marki Braun z propozycją testowania depilatora. Zgodziłam się od razu bo… od trzeciej klasy gimnazjum korzystam z depilatora tej marki który nadal mi świetnie służy. Jakoś nigdy nie przyszła mi do głowy wymiana na nowszy-lepszy model, ale spróbować nie zaszkodzi 😉

Wcześniej bałam się depilatora z powodu bólu… dopiero kiedy boleśnie zacięłam się maszynką z tyłu łydki (tam gdzie ścięgno Achillesa) poczułam co to ból związany z depilacją :D. Rodzice kupili mi wtedy najzwyklejszy depilator jaki był. Kosztował jakieś 60-70 zł i działa po dziś dzień.
Jest jedynie mocno porysowany, ale come on – używam go od 15 roku życia! (właśnie uświadomiłam sobie, że to 7 lat!)

Dla porównania kilka zdjęć. Nowy depilator po lewej:



Po latach korzystania  z depilatora, Silk-épil 5 nie miał fizycznej możliwości sprawienia mi bólu na nogach. Z każdą kolejną depilacją ból jest mniejszy i nowego depilatora wcale nie poczułam, nawet bez korzystania z rękawicy chłodzącej. Jedyne odczucie – przyjemny masaż :). Ale co to by był za test bez określenia stopnia bólu?
Wiec pierwszy raz  w życiu machnęłam depilatorem ręce. Konkretniej – od nadgarstka do łokcia. Ból niewielki, coś jak drobniutkie uszczypnięcia. Z rękawicą żelową to już  w ogóle pełen luksus ;)) 
 Największą wadą poprzednika był fakt, że musiałam depilować nim pachy co 2 dni – nie dlatego, że była taka potrzeba, ale z powodu bólu przy dłuższych odstępach. Co tu kryć – wrażliwa okolica. Wiem, że ten depilator jest przeznaczony do nóg, ale co tam – zastosowałam. I mam co chciałam, bo masaż o wysokiej częstotliwości sprawę bólu w tej okolicy wyeliminował :). Cieszę się gładkimi pachami 2-3 tygodnie. Po latach depilacji włoski i tak mi prawie wcale tam nie rosną. Efekt i brak bólu spodobały mi się tak, że stosuję depilator także na okolice bikini (poza gębokim). Jest luz :).

Nie umiałabym tak ładnie zrobić zdjęć poszczególnym elementom, więc kopiuję ze strony producenta i zaraz skomentuję 🙂

Najważniejsze funkcje depilatorów Silk-épil 5

System zapewniający komfort użytkowania: masaż i chłodzenie

System zapewniający komfort użytkowania: masaż i chłodzenie

Depilator Silk-épil 5 wyposażono w rolki masujące, które pracują z dużą częstotliwością i aktywnie stymulują skórę, dzięki czemu depilacja jest wyjątkowo delikatna. Zestaw obejmuje także rękawicę chłodzącą, która chłodzi i przygotowuje skórę do depilacji oraz łagodzi podrażnienia po zabiegu.
Technologia Close-Grip

Technologia Close-Grip

Dzięki przełomowej technologii marki Braun depilacja staje się skuteczniejsza niż kiedykolwiek. 40 par pęset opracowano w taki sposób, aby zamykały się pod optymalnym kątem i chwytały włoski jeszcze bliżej skóry, skutecznie usuwając nawet najkrótsze z nich (0,5 mm).

Większa wydajność

Ruchoma głowica, Końcówki SoftLift Tips®, SmartLight - lampka podświetlająca depilowany obszar

Ruchoma głowica

Depilator Silk-épil 5 posiada ruchomą głowicę, która może się wychylać do 15 stopni w przód i w tył. Dzięki temu głowica lepiej dopasowuje się do kształtów ciała, zapewniając większy komfort i maksymalną dokładność. Zapewnia też zachowanie optymalnego ustawienia urządzenia.

Końcówki SoftLift Tips®
Końcówki SoftLift Tips® skutecznie unoszą nawet płasko leżące włoski i pomagają skierować je w stronę pęset.

SmartLight – lampka podświetlająca depilowany obszar
Lampka Smartlight ułatwia kierowanie procesem depilacji, podświetlając nawet najcieńsze włoski, co zapobiega ich pominięciu.

Delikatniejsza depilacja

Delikatniejsza depilacja

Masaż o wysokiej częstotliwości

System masażu o wysokiej częstotliwości stymuluje skórę i skutecznie łagodzi ból przy wyrywaniu włosków podczas depilacji, zwiększając uczucie komfortu.

Rękawica chłodząca
Rękawica chłodząca skutecznie chłodzi skórę przed depilacją i łagodzi podrażnienia po zabiegu, tym samym zwiększając komfort.



Funkcje zalecane przez dermatologów
Depilator Silk-épil 7 jest zalecany*, jako delikatna metoda długotrwałego usuwania włosów ze względu na unikatowe połączenie funkcji łagodzących podrażnienia skóry.
*Dr Petra Staubach z Uniwersyteckiej Kliniki Dermatologicznej w Moguncji

Większa wygoda

Można myć wodą, Wybór prędkości depilacji

Można myć wodą
Urządzenie można myć pod bieżącą wodą, co zapewnia lepszą higienę.



Wybór prędkości depilacji
Prędkość depilacji można dostosować do indywidualnych potrzeb: Prędkość 1 do najdelikatniejszej, a prędkość 2 do najskuteczniejszej depilacji.


Po kolei : 
masaż i chłodzenie : ++
Rolki masujące działają jak należy, skóra jest zrelaksowana, ale tez odpowiednio naprężona. Chłodzenie jest “ręczne”. W zestawie mamy rękawicę oraz “woreczek” z żelem który trzyma się w lodówce a w razie potrzeby (czytaj : depilacji) wkłada się go w jedną z kieszeni rękawicy. Działa to całkiem zgrabnie, chociaż ja  z tej rękawicy wcale nie korzystam. No chyba, że przydzwonię sobie głową w metalową drabinę – wtedy mam idealny chłodny okład (true story:/)

Chwytanie krótkich włosków : ++
Oczekując na paczkę miałam zamiar trochę (serio, trochę!) podhodować włoski żeby dało się je depilatorem chwycić. Kurier się nie spieszył, a ja nie wytrzymałam i wydepilowałam nogi depilatorem-staruszkiem. Oczywiście 30 minut później przyszła paczka 😀 Jestem trochę w gorącej wodzie kąpana, więc  pierwsze testy zrobiłam zaraz po tym jak na nogach pojawił się niewidoczny gołym okiem meszek. Chwyta? Chwyta. Tylko czasem trzeba przejechać dane miejsce 2-3 razy. W porównaniu z poprzednikiem dla którego musiałam się zawsze ciut* zapuścić, jest rewelacja. 
* Serio ciut. Tak na 0.7 mm, czyli coś, czego nikt nie widzi i nikt nie czuje (włoski po depilatorze są miękkie).

Podświetlanie i inne bajery: ++

Znów bez wad. Mała ledowa lampka to fajna sprawa kiedy nie mamy dobrego oświetlenia albo jesteśmy wybitnymi perfekcjonistami i musimy pozbyć się absolutnie każdego. Nawet tego, którego bez podświetlenia nie widać. Mycie głowicy wodą działa bez zarzutu (praktyczne). Pędzelek do “zamiatania” głowicy też ok. Wybór prędkości znałam z poprzednika, ale tuta lepiej przemyślano przycisk który tym steruje. W piątce jest pokrętło zmiany trybu, w staruszku tryb zmieniało się kciukiem, przesuwając w górę, co czasem powodowało przypadkowe przesunięcie depilatora na maksymalne obroty.


W komplecie jest wygodna różowa kosmetyczka co ułatwia przechowywanie. Poprzednik walał się po szufladzie, stąd tyle rys i rysek 😉
Bardzo pozytywnie oceniam kabel. Ktoś powie, że to drobiazg, ale co widać na wcześniejszych zdjęciach – zasilacz poprzednika zajmował bardzo dużo miejsca i był ciężki. Ten jest płaski i lekki. Mogłabym napisać, że to zaleta w podróży… ale nie sądzę aby istniała potrzeba zabierania depilatora na wypady krótsze niż 2 tygodnie – nic  w tym czasie nie odrośnie 😉

Teraz do tego modelu dodają bransoletki SILVEXCRAFT®. Ja też dostałam, miły gest 🙂 Inne modele mają inną biżuterię w gratisie, więcej informacji tutaj.


Sugerowana przez producenta cena to 349 zł. Ale odsyłacz z oficjalnej strony depilatora zaprowadził mnie do sklepu internetowego gdzie ten model można kupić za 222 zł. Z przesyłką w gratisie (link)

Załóżmy, że depilator posłuży mi 5 lat (poprzednik działa 7, ale bądźmy lekko sceptyczni)
Dzieląc cenę (222) przez 5 lat uzyskuję trochę mniej niż 45 zł rocznie.
 W tym czasie wydałabym na pewno dużo więcej na maszynki i pianki, plastry czy kremy do depilacji.

edit 11.07.2013, 00:11
Właśnie doczytałam na stronie Braun, że na te produkty jest 100 dni na zakupy bez ryzyka. W programie Satysfakcja Gwarantowana masz 100 dni na zwrot produktu który Ci się nie spodobał. Kasa wróci w całości 🙂
Czyli przetestujesz, stwierdzisz, że jednak boli (nie ma takiej opcji 😀 ) i zwracasz – kasa wraca.
Regulamin promocji tutaj

WADY: 
Depilator mógłby działać jakiś czas bez kabla, byłoby wygodniej pod pachami. Chociaż kabel i tak jest długi i wygodny. Depilator jest dość cichy (w porównaniu z poprzednikiem – kosiarką to nawet milczący), ale ideałem byłby depilator bezgłośny… wydaje mi się, że to dźwięk depilatora (tak samo jak dźwięk borowania u dentysty ) powoduje strach. Jak pokazują filmiki – ten ma tylko wielkie oczy (link)

Czerwone kropki, wrastające włoski

To pierwsze zawsze będzie pojawiać się po depilacji, bo zaczerwienienie jest czymś naturalnym. Kropki szybko znikają, chociaż sama chciałabym rozwiązania które ten problem wyeliminuje całkowicie… depilator jest więc złym pomysłem tylko w jednej sytuacji – kiedy chcemy go użyć mniej niż godzinę przed planowanym wyjściem.
Wrastające włoski to problem który mnie nie dotyczy. Tak samo jak każdej osoby która prawidłowo przygotuje skórę do depilacji. Czyli krótko mówiąc – regularny peeling 😉  Ja polecam szorowanie na sucho (tutaj więcej)


Podsumowując : Dobrze leżące w dłoni, solidne urządzenie. Depilacja dokładna, ból znikomy (czuję go tylko w okolicach bikini). Problem z włosami na nogach nie istnieje przez 3-4 tygodnie, w pozostałych miejscach : 2.
Jestem na TAK 🙂

Fakt, że otrzymałam produkt do testów nie wpłynął na moją opinię.


Przypominam o konkursie w którym nagrodami są kosmetyki PUPA (klik)

jeśli lubisz moje posty, zaobserwuj mnie na bloglovin’
Follow on Bloglovin
Uściski, Ania

45
Dodaj komentarz

avatar
29 Comment threads
16 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
Maleńka bloguje Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Mo bloguje
Gość

Kurczę a ja raz kiedyś, tak mniej więcej w wieku 13 lat, próbowałam użyć depilatora i tak do dziś był to ostatni raz (czyli, o kurde, już 10 lat :P)… Ale w sumie cały czas myślę, czy nie spróbować jeszcze raz przyzwyczaić się do tego bólu, od tego czasu przybyło mi tatuaży, które przeżyłam, no i poród zaraz pewnie też przeżyję, także co tam takiego depilator… 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

zawsz byłam na nie aż dostałąm od męża w prezencie depilator (też braun, ale zielony). Bradzo go lubię, ale nie mogłam się zebrać na odwagę i miałam trzy próby. Polecam przetestować go najpierw na wierzchu dłoni albo stopy, żeby oswoić się wrażeniem. Mam go rok, używam dwa razy w miesiącu. Cena już sie pewnie zwróciła, ale co tam cena – liczy się czas 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

dzisiaj czytałam jego recenzje na wizażu, chcę kupić z mamą na spółkę. Skoro Ty też się zachwycasz to chyba warto 😉 Myslałam jeszcze o wet&dry ktoś używał?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

moja przyjaciółka niedawno kupiła taki wet&dry ale z philipsa. Super sprawa, ładujesz, potem odłączasz kabel i do wody 😉 nie dosyć że jest to dużo przyjemniejsze to jeszcze nie ma problemu z podrażnieniami… także chyba warto zainwestować. Też bym sobie taki kupiła ale niestety dopiero niedawno kupiłam "klasyczny"

Pola Grey
Gość

Mój stary depilator ma już chyba z 15 lat i nadal dobrze mi służy 🙂 niemniej pach nigdy nie depilowałam, bałam się mocnego podrażnienia i bólu, ale chyba się w końcu skuszę.
Recenzja bardzo fajna, rzetelna oraz zachęcająca do kupna 🙂 Jeśli znajdę wolną kasę to pewnie się rozejrzę za nowym depilatorem.

Pola Grey
Gość

Dzięki za radę, spróbowałam i żyję 😀 choć w połowie pachy musiałam ją chłodzić kostkami lodu

Brownie
Gość

Cena dosyć wysoka ale dla opisywanych efektów chyba warto:) Też mam model Brauna (najprostszy kupiony daawno nawet nie pamiętam dokładnie kiedy) ale praktycznie go nie używam bo strasznie boli 🙁

Ania.
Gość

ja 2 tygodnie po raz pierwszy użyłam depilatora i jestem na Tak. 🙂
Też kupiłam najtańszy jaki był. Ale ten od Brauna mnie kusi 😉

Aleksandrowa
Gość

od kilku tygodni mam wielką ochotę na depilator i zestaw do domowego woskowania 😀 tylko że trochę z pieniążkami stroję słabo :< muszę powiedziec że bólu się nie boję bo jego próg jest raczej u mnie wysoki a perspektywa 3 tygodnii gładkich nóg jest mocno mocno zachęcająca!

Kinga
Gość

Ja się jakoś boję depilatorów. Na razie korzystam z maszynek do golenia, ale włoski bardzo szybko mi rosną i zaczyna mnie to denerwować.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

a ja tak trochę na inny temat: jak robisz na zdjęciach taki pasek transparentny z napisem? chodzi mi o pasek, a na innych blogach kółka widuję i ciekawi mnie to. nie umiem znaleźć sobie jak to się robi:/ tylko jak coś to program gimp odpada bo nie mogę niestety ściągać na laptopa, bo mi spowalnia internet… da się w innych programach to zrobić? typu photoshop, corel draw..(mam te programy ale nie umiem się nimi obsługiwać jak coś:P 🙂 jak możesz to odpowiedz

Margolcia
Gość

To możesz zrobić w zwykłym photoscape 😉 jak chcesz kółko to wybierasz kształt kółka i wybierasz jak mocne chcesz zaczernienie 😉 a jak chcesz pasek to możesz zrobić prostokąt 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

dzięki dziewczyny za odpowiedź:)

Iv
Gość

Tylko z jednym się nie zgodzę – "Wrastające włoski to problem który mnie nie dotyczy. Tak samo jak każdej osoby która prawidłowo przygotuje skórę do depilacji. Czyli krótko mówiąc – regularny peeling". Super, że nie masz takiego problemu, szczerze zazdroszczę, ale to już zależy od osoby i depilatora, a nie od regularnych peelingów, które oczywiście pomagają. Większość depilatorów niestety rwie i łamie włoski zmieniają kąt ich wyrastania i wtedy nawet regularne tarcie szczotą nie pomoże-próbowałam. Mam nadzieję, że posłuży Ci długie lata;)

Agga
Gość

No właśnie, ja walczę z wrastającymi włoskami całe życie 🙁 Najczęściej używam wosku, kilka dni po wosku peeling salicylowy o wysokim stężeniu kwasu, potem regularne peelingi mechaniczne.. a jak odrosną włoski to kilka razy maszynka. Mam tego serdecznie dosyć, tak jakby całe moje zycie kręciło się wokół zarośniętych nóg. Depilator Brauna tez mam, trochę starszy model, ale taki sam design. Używam na tył nóg, tam gdzie woskiem mi ciężko dotrzeć 😉

Booklover
Gość

Mam jakiś stary depilator i od tej pory ani razu go nie użyłam na całość bo ilekroć próbuję to wychodzi mi mały kawałek a więcej nie daję rady :/

.biemi
Gość

ja mam brauna takiego podstawowego jak Twój pierwszy tylko ciut noweszego bo ma dwa poziomy prędkości i go uwielbiam i nie potrzebuję nowego droższego mimo że piszesz że jest dobry 😉

ania notuje
Gość

jedyne co to nieco mnie cena przeraża, ale może najwyższa pora nabyć depilator? :p

Anomalia i Radi
Gość

Szczerze mówiąc nigdy nie byłam przekonana do depilatorów, zawsze uważałam, że to taki powolny masochizm xD Jeżeli chodzi o depilację to zawsze sięgam po niezastąpione plastry z woskiem, ale coś czuję, że w końcu się przekonam i do depilatorów 🙂
Anomalia

Whatka
Gość

ja ten pierwszy depilator też mam ;D już z 4 lata ;D z czego 3 się depiluje, ale tylko pachy i okolice bikini 😀 do nóg mam wosk:D

Paulina Ch.
Gość

Ja uwielbiam mój depilator, chociaż nie korzystam z niego jakoś bardzo często. Wyglądem z przodu przypomina Twój stary, natomiast górą, czyli tą główką Twój nowy 😀 Pach nie potrafię się zdecydować wydepilować, to samo okolic bikini. Na samą myśl o tym mnie boli :O Nogi jak najbardziej, reszta? Na razie podziękuję, bo za duży ból 😛

thedarksideoflight
Gość

Tego konkretnego modelu nie miałam okazji używać, ale ze 4 lata używałam starszego modelu i dopiero w tamtym roku dołączył do niego inny model ale w sumie tylko dla dodatkowej golarki i dlatego, że w tesco był wtedy za 69zł zamiast 269zł – nie wiem skąd taka promocja, później widziałam je w regularnej cenie 😉 Ale chciałam w sumie tylko napisać, że oba sprawują się świetnie i póki co wystarczają mi takie bez bardziej wymyślnych bajerów 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Również mam depilator i także brauna. Pewnie ten sam co jedna z komentatorek – zielony. Ma chyba podobne funkcje, bardzo polecam. Kupiłam ze względu na ekologię – nie produkuję niepotrzebnych śmieci, czyli pustych opakowań po piankach, maszynek, kartoników i papierków po plastrach, tubek po kremach, ale też ograniczam stosowanie niepotrzebnej chemii. Wcześniej miałam próbę z depilacją cukrową. Także polecam, chociaż jest czasochłonna i w skali kilku lat mniej eko.

justynka sbg
Gość

Ja niestety nie mogę stosować depilatora 🙁 Nie boję się bólu, natomiast chyba mam zbyt wrażliwą skórę. U mnie te czerwone kropki poprostu nie znikały. A robiłam wszystko jak należy, prawidłowo przygotowywałam skórę.
Dziś uzywam golarki elektrycznej, również Braun, moja skóra bardzo się z nią polubiła 🙂

Rossie
Gość

nigdy nie pomyślałam o tym, że mozna depilowac pachy, mam wrażenie że umarłabym z bólu za pierwszym razem 😀 chyba za długo już używam maszynki żeby próbować takich ekstremalnych wrażeń… choć na nogach depilacja depilatorem czy woskiem nie boli mnie właściwie wcale, tak samo z linią bikini. Może kiedyś spróbuję, teraz kiedy już wiem że sie da 😀

coraz-mniej
Gość

Kurcze, zastanawiałam się kiedyś nad zakupem depilatora. Jednakże zawsze bałam się bólu i myślę że i tak by mnie bolało nawet tym depilatorem ;P jako że moja skóra nie jest przyzwyczajona do depilatora… Brrrr… Chociaż zachęciłaś mnie. Brzmi ciekawie 🙂

rose vanilla
Gość

Ja też przez długi czas stosowałam depilator i mimo regularnych peelingów wrastające włoski itak się pojawiały i powiem szczerze, to właśnie one, a nie ból przy depilacji sprawiły że rzuciłam go w kąt. Jednak powiem szczerze po Twojej recenzji myslę nad ponownym użyciem mojego depilatora. Teraz jednak moja pielęgnacja trochę się zmieniła, Stosuję silniejsze peelingi a prawie codzienne golenie nóg doprowadza mnie już do szału.

make someone smile
Gość

Ja używam tej starej wersji też od 15 roku życia 🙂 Golę łydki i pod pachami. Nie sprawia mi bólu jestem zadowolona 🙂 Podobnie jak Ty nie myślę o zmianie. Jednak ten post uświadomił mnie, że przecież są już nowsze lepsze depilatory 🙂 Chyba pora rozejrzeć się za nowym 🙂

Paulina Bella
Gość

Chyba znajdę swój depilator 🙂 Mama kupiła mi go 2 czy 3 lata temu, jednak ani mi, ani mamie i siostrze nie podpasował, bo strasznie bolało i wrastały włoski. Postaram się zrobić do niego jeszcze jedno podejście 🙂

Ilina Twinelm
Gość

Juz wcześniej oglądałam go na stronie Braun i wydał mi się idealny;) Skoro Tobie się spodobał i dobrze służy to zaczynam zbierać kasę na wymarzony depilator;)

animale
Gość
animale

na podrażnienia i krostki ałun po depilacji – crystal, niecałe 35zł w rossmannie. to naturalny antyperspirant, podczas wojen używany przez mężczyzn do tamowania krwawienia przy zacięciach od golenia :). jeden kryształ starczyć powinien na 6lat codziennego używania 🙂

Kaarolinkaa1993
Gość

Świetna recenzja, ja się przemogłam i kupiłam depilator Rowenty. Teraz tylko trzeba sie przyzwyczaić.:)

Subiektywna Vera
Gość

Szczerze mówiąc to podobnie jak Ty zaczęłam w tym samym czasie przygodę z depilatorem i nie wyobrażam sobie bez niego życia. Depiluję się już od 10 lat, ale mimo wszystko depilator wybieram tylko na nogi. Resztę okolic załatwiam ciepłym woskiem 🙂

Maleńka bloguje
Gość

Również chwalę sobie depilator Brauna – mam obecnie wyższy model 😉

Previous
3 typy ludzi których nie lubię
Depilator BRAUN Silk-épil 5 Young beauty…warto?