Jedno z moich ulubionych zdjęć, zerkam na nie gdy zapomnę się z treningami (ostatnio się zapomniałam). Ale myślę też o tym jak tanie wakacje na Korfu wtedy upolowałam i jak koszmarnie drogo (proporcjonalnie do zarobków) jest w Polsce. Polska jest piękna, sama w końcu na weekend ruszam za miasto i ogromnie doceniam naszą naturę, ale nie mogę się doczekać aż zjem pizzę we Włoszech (kosztuje tyle, co w Warszawie), albo popiję winem chinkali z serem w Gruzji. 
Jesteśmy koszmarnie drogim do życia krajem, to jest nienormalne aby kawa w kawiarni kosztowała godzinę pracy przeciętnego człowieka.
Kocham Polskę jeśli chodzi o naturę, kuchnię, niektóre zwyczaje, ale światopoglądowo czuję się bardziej obywatelką świata niż patriotką. „Rosjanin był, który – nie jego to wina –
Za brata uważał pewnego Gruzina.
Czas drużby był krótki,
Bo ów nie pił wódki,
Rosjanin nie pijał zaś wina.

Napisał na niego gdzie trzeba więc donos
I łzę nad przyjaźnią utoczył wzmocnioną.
W obozie zaś Gruzin
Odsiedział lat tuzin,
Lecz przecież go w końcu zwolniono!

Narody, narody! Po diabła narody
Stojące na drodze do szczęścia i zgody?
Historia nam daje dobitne dowody:
Pragniecie pokoju? – Usuńcie przeszkody –
Narody, narody, narody!” #aniamaluje #szczerze_pisząc #wakacje #korfu #lato #tęsknota #maxi #sukienka #travelgirl #podróżemałeiduże

Jedno z moich ulubionych zdjęć,...

Gdy chciałaś loki a wyglądasz jak baran😅
Uczę się nie mieć wysokich oczekiwań odnośnie miejsc, ludzi, sytuacji i po prostu dać się miło zaskoczyć, ale końcówka sagi „Malowany człowiek” mnie jednak rozczarowała. Autor budował napięcie i skomplikowany świat po to, aby ostateczne starcie było takie meh? Tak nie wolno🙈

Jest taki cudowny cytat Junga, że but pasujący na jedną stopę będzie uwierał inną. I ja go bardzo lubię, bo ilekroć pytam was o jakieś polecenia zawsze trafi się głos „koniecznie XYZ, tu cudo!” I „nie wiem co zadziała, ale byle nie XYZ, W ogóle się nie sprawdziło, straciłam tylko kasę”.
Lubię o tym pamiętać za każdym razem, gdy komuś nie spodoba się coś, co zrobiłam. 
Daj mi znać w komentarzu o swoim najnowszym odkryciu, jakiejś perełce z dowolnej kategorii. Chciałabym powrócić do cyklu „ulubieńcy” (halo, czy to rok 2015?!) i nie wiem czy jest sens. Co fajnego ostatnio odkryłeś?

#monstera #aniamaluje #szczerze_pisząc #crazyplantlady #czerwonasukienka #zlumpeksu #zdrugiejszafy #włosy

Gdy chciałaś loki a wyglądasz...

Słuchałam ostatnio podcastu @lelcia (świetna dziewczyna!) o tym, jak zmieniało się jej podejście do treningów. A potem zerknęłam w swój stary tekst z aktualizacją włosową i ucieszyła mnie jedna rzecz - nigdy nie miałam takiego podejścia do swojego ciała jakbym była arkuszem w excelu, że tu centymetr miesięcznie a założony cel to było 1,5 i co teraz.
Boziu🙈 miałam taki szał tylko z mierzeniem przyrostu włosów i z perspektywy czasu uważam to za dość toksyczne. 
Jasne, uwielbiam widzieć postępy, to jest super! Ale nie chcę być skupiona tylko na wynikach, jakby cała ta droga nie miała żadnego sensu. To ona mnie kręci najbardziej! To, że mogę zrobić głębszy skłon, wyżej podnieść nogę, albo przebyć dłuższy dystans i nie sapać to dla mnie fajniejszy efekt niż to, co pokazuje waga. Na litość, ja nawet nie mam wagi!
Kiedyś miesiąc do miesiąca porównywałam wyniki odsłon bloga, zarobki i to ile znaków nastukałam jako copywriterka. Jakże wyzwalający był ten moment, gdy odinstalowałam Google analytics i porzuciłam napinkę! Mam takie poczucie, że najfajniejszych rzeczy w życiu nie da się zmierzyć liczbami. Żadna tabelka nie ma rubryki oddającej moją radochę gdy przeczytam wiadomość, że ktoś pod wpływem mojego bloga rozstał się z toksycznym partnerem albo odważył się zmienić pracę na taką super, ale zawsze teoretycznie poza zasięgiem. Bądźcie dla siebie proszę łagodni i wyrozumiali, nie jesteście bezduszną korporacją gdzie liczy się tylko wynik i realizacja planu kwartalnego😘
#monstera #crazyplantlady #rośliny #trening #wdomu #poćwiczone #aniamaluje #szczerze_pisząc #motywacja

Słuchałam ostatnio podcastu @lelcia (świetna...

Czy masz problem z zapłaceniem uczciwej ceny za jakiś produkt? Często słyszę jako argument za kupowaniem podróbki albo piraceniem, „ale mnie nie stać”.
Pomyślmy odwrotnie - ale za swoją pracę to już chcesz być wynagradzany uczciwie?🤔🙈
Pamiętam jak na studiach zostawało mi 300 zł po zapewnieniu sobie minimum egzystencji. Nie było łatwo, ale nie miałam problemu aby kupować legalnie książki, szybko zainwestowałam w abonament w @czytamzlegimi (nadal jestem psychofanką a to nie jest sponsorowane).
Wiesz dlaczego? Bo sama chcę być uczciwie wynagradzana za swoją pracę. @troyann który ogarnia moje maile nigdy nie dostał przelewu ode mnie po czasie, a najczęściej dostaje przed. Dlaczego? Bo nie cierpię gdy ktoś płaci mi po czasie!

Głęboko wierzę w zasadę „traktuj innych tak, jak chcesz być traktowany”. Nie lubię mieć konfliktu wartości.
W tym tygodniu kupiłam kurs robienia landing page, który wygeneruje konwersje (nie mogę go polecić, wszystko wiedziałam🤭) i @thecolorbundle (kilkaset presetów). Napisz mi w komentarzu w co ostatnio zainwestowałeś dla swojego rozwoju!
 Kurs? Książka? Webinar? Daj znać 🙌🏻
#Saigon #Vietnam #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #aniamaluje #szczerze_pisząc #motywacja #rozwój #kropki #colorbundlegiveaway

Czy masz problem z zapłaceniem...

Może dawno nikt ci tego nie mówił, ale życie to nie konkurs na bycie NAJ⭐️
Jednych napawa dumą, że mają wysprzątane na błysk, inni ściągają pranie z suszarki dopiero, gdy trzeba powiesić kolejne, albo płacą sprzątaczce. To nie tak, że jedna strona jest leniwa a druga „bez ambicji” bo jesteśmy różni, mamy inne priorytety, style życia, oba są tak samo ok!
👉🏻Ktoś lubi gotować, ktoś inny woli dietę pudełkową - i super! 👉🏻Ktoś robi sam remonty, ktoś płaci fachowcom. 👉🏻Ktoś ma warzywa z ogródka, ktoś z marketu.
Możemy mieć różne wizje swojego życia i nie ma żadnego sensu aby się porównywać!
O mojej wartości nie stanowi to, czy ugotuję dwudaniowy obiad z deserem, czy zjem pierogi z paczki - bywa i tak i tak. 
Ani to, czy zrobiłam w tym tygodniu 5 treningów, czy 2. 
Nie musisz się z nikim ścigać☺️
Ale nie musisz też budować swojego poczucia wartości na umniejszaniu innym, bo nie żyją tak jak ty.
Tak, ja też czasami myślę w duchu „ja bym tak nie mogła!” ale nie mówię tego na głos, bo inna widać mogła i ma się z tym dobrze✌🏻
Ważne, żeby mi z moimi wyborami też było dobrze😊 Nie zapominajmy o tym!
#aniamaluje #niezapominajka #szczerze_pisząc #darlingdaily #postitfortheaesthetics #forgetmenot #aestheticlypleasing #kwiaty #maj

Może dawno nikt ci tego...

TikTok made me do it! Zabrałam lustro na spacer i zrobiłam sobie selfie. Tym razem pretekstem nie była nowa fryzura ani sukienka, a nowe ubranko mojego telefonu. Z mocowanym na silny magnes ringiem, który mogę przesuwać gdy mam taką potrzebę (albo zamocować na stałe jeśli wolę). Czad! W ciągu ostatniego roku zepsułam 6 ringów (po czasie puszczał klej) więc jestem ciekawa jak się sprawdzi ten magnetyczny. Wszystko leci mi z rąk, więc ten pierścień ratuje mi zazwyczaj telefon🙈
Z kodem aniamaluje15 macie  15% rabatu na akcesoria @idealofsweden - ja mam case, ring i bezprzewodową ładowarkę, wszystko w tym samym wzorze ✨ Obecnie pojawiła się wiosenna kolekcja oraz firma ruszyła z rabatami 25-70%, które łączą się z moim kodem ;-)
Post we współpracy z marką @idealofsweden 
#tiktokmirrorchallenge #mirrorselfie #mirrorchallenge #portret #aniamaluje #wiosna #maj #maj2020

TikTok made me do it!...

Najbardziej cieszy mnie to, że jestem tak samo szczęśliwa z bukietem majowego bzu w Polsce, co w dalekiej podróży. Tylko w Azji mi się dużo lepiej oddycha! Dostałam na jesień zaproszenie na ślub w Tajlandii, więc z całego serca liczę, że to się uda i będzie dobrze. W zeszłym roku miałam o tej porze tak straszny kryzys, że tylko podróże mnie ratowały. Miło odkryć, że znów dobrze mi ze sobą nawet wtedy, gdy muszę siedzieć na 🍑.
#aniamaluje #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #wietnam #most #goldenbridge

Najbardziej cieszy mnie to, że...

WDŻ. Nauczycielka puszcza w obieg szklankę i każe uczniom ją pobrudzić palcami. Gdy🥛 zrobi kółko, stawia ją przed chłopcem i dokłada obok drugą. I pyta -  z której szklanki chcesz się napić, upalcowanej przez wszystkich, czy czystej? 
Szklanka w tym przykładzie jest kobietą, a picie seksem.
Czasami szklanką jest jabłko.
Ci sami ludzie, dla których kobiety są jak szklanki mówią, że kobiety się uprzedmiatawiają nosząc krótkie sukienki i są same winne gwałtom. 
To tylko dwie z największych bzdur, jakie można usłyszeć na lekcji WDŻ od nauczyciela. Więcej na moim kanale w filmie, który nagrałam w lutym z @kasia_coztymseksem 
To skandal, że mamy w szkołach wychowanie do życia w rodzinie zamiast edukacji seksualnej. To skandal, że dzieciaki uczą się tam czasami takich głupot, że głowa mała. Zapraszam na kanał Aniamaluje po więcej, link wrzucam w stories! #aniamaluje #edukacjaseksualna #wdż #szkoła #wrocław

WDŻ. Nauczycielka puszcza w obieg...

Pracuję przed komputerem, relaksuję się znowu patrząc w ekran - oglądam film albo czytam książkę na czytniku. Moje oczy nie mają ze mną łatwo!
⠀
Przyznam, że przez chwilę szukałam pomysłu na subtelne ulokowanie produktu, ale hej - ja się nie wstydzę tej współpracy! Nawilżające krople do oczu Hyabak (wiedzieliście, że HY to od hialuronianu sodu a ABAK to technologia pozwalająca kroplom zachować sterylność bez konserwantów?), to bardzo dobre krople, które przynoszą ulgę moim oczom. Szczerze, krótko i na temat - przestałam od Was dostawać troskliwe wiadomości "Ania, proszę, wyśpij się", nie pokazuję się z czerwonymi oczkami, nie mam uczucia piasku pod powiekami ani potrzeby tarcia ich co chwilę.
⠀
Jeśli czujesz zmęczenie oczu - polecam wypróbować. Moje są bardzo wrażliwe, a współpraca zmotywowała mnie do regularnego stosowania Hyabaku i szybko poczułam ulgę. Czemu nie wpadłam na to sama z siebie? Nie wiem, szczerze to pewnie trochę ze strachu przed zakraplaniem czegoś do oczu, ale ten okazał się irracjonalny, bo te krople nie przyniosły mi żadnego cierpienia, tylko dużo ulgi :)
⠀
#hyabak #nieprzeoczyszniczego #nawilzajacekrople  #ulgadlaoka  #bezkonserwantow #aniamaluje
Post we współpracy z marką HYABAK

Pracuję przed komputerem, relaksuję się...

Myślałam, że ten czas będzie wyglądał leniwie. Że będzie sporo relaksu i odpoczynku, tymczasem nie wiem w co ręce włożyć!
⠀
Pomysłów mam sporo, rozsadza mnie energia, nie umiem wybrać co jest mniej a co bardziej ważne, przez co robię wszystko. I want it all and I want it now!
⠀
Kocham ten moment; gdy jestem tak naładowana energią, ale znam już siebie 28 lat i wiem, że za ten skok przyjdzie za zapłacić. Że nadejdzie moment, kiedy nie uda mi się zrobić nic kreatywnego a gdy będę chciała napisać tekst na bloga, będę godzinę gapić się w ekran by napisać jedno zdanie i zamknąć klapę laptopa z uczuciem rozczarowania.
⠀
Najbardziej jestem dumna, że to od dawna już nie jest rozczarowanie sobą samą. Zaczęłam akceptować, że tak jak jest dzień i noc, biel i czerń, tak są momenty gdy czujemy się panami świata oraz takie, gdy nic nie wychodzi.
⠀
May the 4th be with you!
⠀
#aniamaluje
#lavieparisienne #frenchfashion #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #lookdujour #parisianlifestyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Myślałam, że ten czas będzie...

Pompeje – czy warto tam pojechać? Plus moja dziwna przygoda :D

Jeśli wybierasz się w okolice Neapolu i zastanawiasz się czy warto odwiedzić Pompeje… zapraszam do lektury 😉

W środę Ania i Oskar mieli egzamin z włoskiego, więc wyprawili mnie na wycieczkę do Pompei.  Autobus numer 4 jechał tam z Salerno godzinę i trzydzieści minut, może nawet trochę dłużej :). Sama jazda autobusem jest jednak ciekawą przygodą, bo widoki za oknem są dla mnie całkowicie nowe i oglądam sobie to wszystko szeroko otwierając oczy…i pewnie buzię :). Gdy dojechałam do samego miasta, rozdziwiłam je jeszcze szerzej, bo jego architektura zrobiła na mnie ogromne wrażenie. 
Moja babcia nie może przeżyć że nie zmówiłam tam Nowenny Pompejańskiej. Cóż 😛
Nie tracąc czasu ruszyłam w kierunku “zona archeologica” by zobaczyć starożytne miasto. Podobno ceny biletów są bardzo różne i dynamicznie się zmieniają. Andoni (Hiszpan mieszkający w tym samym mieszkaniu) płacił podobno 3 czy cztery euro, obecna cena ulgowego wynosiła 7.50, ale ja na ulgę jestem już za stara… za to na tablicy było napisane że drugim kryterium do ulgi oprócz wieku jest bycie nauczycielem szkoły publicznej na terenie UE. Wyjęłam legitymację doktoranta i przeszło :P. 
Dalej też miałam szczęście, bo trafiłam na wycieczkę włoskich dzieci. Kobieta która była przewodnikiem opowiadała dzieciom po włosku, a dorosłym po angielsku. Do tej pory nie jestem pewna czemu, wydaje mi się że mogło mieć to związek z opowieściami o seksualnym rozpasaniu mieszkańców tego pięknego miasta. Jeśli nie podróżujesz większą grupą, warto podpiąć się pod jakąś wycieczkę właśnie. Bez tego można błądzić bez celu a jest co oglądać ;).
Chodziłam więc trochę za nimi i słuchałam tego wszystkiego z wielkim zainteresowaniem.
Ruiny zrobiły na mnie wielkie wrażenie – to niesamowite że przetrwały do dzisiaj! Zdjęcia tego nie oddają, ale miejsce jest po prostu monumentalne i zapierające dech w piersiach – to nie są tylko mury i kamienie. W pewnym momencie, nie mam pojęcia czemu po prostu popłakałam się ze wzruszenia, że jestem w tak pięknym miejscu i tyle osób musiało zginąć, bym ja dzisiaj musiała się tych zachwycić. 
Widok na Wezuwiusza także robił spore wrażenie i wejście warte jest nawet biletu bez zniżki 😉 Zwiedzałam kilka godzin i wcale nie czułam się sama, chociaż nie znając włoskiego trochę się tego obawiałam. Tylko zdjęcia robili mi przypadkowi ludzie :)).
 Zjadłam pizzę (wciąż o niebo lepszą niż w Polsce, ale gorszą niż w Salerno) i ruszyłam na przystanek. Po drodze znalazłam jeszcze dziesięć centów, co tylko podbiło mój humor. Niby nic, ale zawsze się cieszę z każdego znalezionego grosika ;).
Ania sms-sem wysłała mi godizny autobusów, więc byłam szczęśliwa że akurat zaraz coś będzie jechać. Dotarłam na przystanek i chciałam nagrać snapa (mój nick: aniamaluje), więc mówiłam do telefonu po polsku. To oczywiście zainteresowało stojących na przystanku Włochów, którzy chcieli wiedzieć w jakim języku mówię. Zapytali mnie czy wiem gdzie jadę i na jaki autobus czekam, po czym byli tak mili że jeszcze sprawdzili czy to na pewno właściwy bilet i dopilnowali bym wsiadła do czwórki. Akurat tym razem wiedziałam dokładnie gdzie wsiąść, ale to było bardzo miłe. Ludzie we Włoszech są bardzo uprzejmi [znowu przypomnę, że w domyśle mam “ludzie we Włoszech któych spotkałam”]. Kierowca też powiedział, że powie mi gdzie wysiąść, więc spokojnie pogrążyłam się w oglądaniu widoków. Jechaliśmy jakąś inną trasą, więc podziwiałam widoki i w pewnym momencie pomyślałam, że te miasteczka są jednak dość podobne do siebie gdy kierowca się do mnie odwrócił i mówi, że to już Salerno! 😀 Autobus który miał jechać godzinę i trzydzieści minut, na miejscu zjawił się w pięćdziesiąt. Jakby tego było mało, na włoskiej karcie SIM niespodziewanie skończył się zarówno internet jak i możliwość dzwonienia i wysyłania sms-ów, a wszystko miało być ważne do piątku. Nie miałam jak skontaktować się z Anią, że jestem już w Salerno a telefon bez neta nie zaprowadzi mnie do mieszkania. Nie byłam tak sprytna by zapisać mapę google w wersji offline.
 Poszłam w jedyne miejsce jakie wydawało mi się znajome – na drewniane schodki przy plaży. 
Chciałam usiąść i pomyśleć co dalej, czy mam szukać jakiejś knajpki z wifi? Niespodziewanie nastolatki siedzące przy plaży zauważyły że zrezygnowana próbuję zadzwonić. Od razu zasypali mnie pytaniami co się stało a jeden z chłopaków podał swój telefon bym zadzowniła od niego. Włosi są przemili i bardzo chętni do pomocy! Dałam znać Ani gdzie jestem, a ona nie mogła uwierzyć że tak szybko przyjechał autobus. Sytuacja z kartą też była bardzo włoska :D. To może wydawać się błahe, ale byłam sala w obcym kraju i obcym mieście nie znając słowa po włosku. No, ok, znałam Ciao! 😀
Po chwili pojawiła się Ania z Oskarem i poszliśmy na najpyszniejsze lody jakie kiedykolwiek jadłam. Tak jak do tej pory lody od Lenkiewicza były dla mnie 10/10, tak te rozwaliły skalę 😀
A potem na dobitkę prawdziwe tradycyjne tiramisu. Niebo!

Wieczorem zjedliśmy pyszną domową carbonarrę, robioną z samych żółtek. Pycha!

Teraz siedzę w Polsce i zajadam czymś sesję doktorantów, którą w całkiem dobrym stanie przeżyłam. 
Odpowiem jeszcze na pytanie tytułowe – czy warto odwiedzić Pompeje?
Moim zdaniem tak, chociaż wiem że dla niektórych to będzie tylko kupa kamieni. Dla mnie to miejsce wywołuje dziwny miks emocji i nie jestem w stanie oddać słowami jak wiele wrażenie na mnie zrobiło. Pompeje są majestatyczne. Na pewno nie rezerwowałabym tam noclegu  bo jeden dzień wystarczy by zobaczyć wszystko. Zalecam jednak bardzo wygodne płaskie buty i zabranie butelki – z łatwością można ją napełnić w wielu miejscach. Moim zdaniem zdecydowanie warto zarezerwować sobie jeden dzień na wizytę w Pompejach – największe wrażenie zrobiły na mnie chyba szczątki ludzi zastygłych w kilka sekund przed śmiercią. Dzisiaj są wypełnione gipsem i można zobaczyć jak ktoś umarł z przerażeniem na twarzy, zasłaniając twarz przed pyłem czy kucając i obejmując kolana jak dziecko. Patrząc na to nabrałam jeszcze większej pokory wobec przyrody.
Polecam z całego serca!
Dziękuję także Ani z blue-kangaroo i Oskarowi za tak fajną przygodę :). Wbijcie do nich i dajcie kuksańca za brak regularności w pisaniu 😛

Bądź na bieżąco! 

  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 


Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Podziel się

autor
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Kinga E.
Gość
Kinga E.

Wygląda wspaniale, jestem pewna, że warto, choć akurat Włochy na mojej liście miejsc do odwiedzenia znajdują się daleeeeko 😉

Etubis
Gość
Etubis

Świetny wpis, przepiękne widoki. Może kiedyś sama wybiorę się do Pompei 😀 Ale na razie kusi mnie Skandynawia <3

aniamaluje
Gość

A mnie ani trochę, ale tylko dlatego że jestem ciepłolubna 😀
Wyłącznie. A pomysleć że przeczytałam całą Sagę o Ludziach Lodu 😀

fat_budgie
Gość
fat_budgie

Z rozwianą fryzurą wygladasz jak Meduza (mityczna, nie morska 😉 )

Dorota
Gość

Fantastyczna wycieczka Aniu, zazdroszczę pizzy, deserów, wszystkiego oprócz przygody z telefonem, mimo że ludzie są mili. 🙂 Na pewno warto zobaczyć, marzę o tym :))

Małgorzata
Gość

We Włoszech marzy mi się Rzym i właśnie Pompeje, naprawdę cudownie tam musi być, zazdroszczę 🙂

JaPanczyk
Gość

Nie wiem czy wiesz Aniu, ale wydaje mi się, że te rzeźby które podziwiałaś są współczesne i wyglądają jak autorstwa Igora Mitoraja (ma też w Polsce kilka – w Krakowie na Rynku, w Poznaniu w Starym Browarze i drzwi kościoła gdzieś na Starym Mieście w Wawie)

Natalia
Gość

Pamiętam, że w Grecji również jak zaczarowana patrzyłam za okno, gdy jechaliśmy gdzieś autobusem.
Miałam niestety pecha co do zniżek na bilet wstępu na Akropol – byłam wtedy po maturze, więc nie przysługiwała mi ani studencka ani szkolna…
I choć sam Akropol swoim pięknem mnie nie zachwycił, to miałam podobne uczucie co Ty – świadomość wagi i wręcz majestatu tego miejsca mnie wzruszała. A widok na miasto…coś niesamowitego!
Baardzo marzą mi się Włochy, choć w te wakacje raczej szykuje się zwiedzanie Polski – też fajnie, bo wstyd, w ilu miastach wciąż nie byłam 🙂

fitinaczej.blogspot.com
Gość

Aniu, uwielbiam Twoją babcię!! 😀 Aneczko, czy wiesz może do kogo należy ten tułów ‘anioła’? który lezy? W Pizie zrobiłam sobie zdjecie z identycznym 😀 nie wiem o co chodzi 😀 Jesli chodzi o ludzi we Włoszech ktorych spotkałaś Aniu, Ci których spotkałam ja też byli przemili, w ogole bardzo lubie tam jezdzic bo podoba mi sie ich podejscie do zycia, nie widzialam nigdy wlocha zapijajacego smutki czy zalacego sie, kazdy jest szczesliwy :)) Lody we Włoszech, moje ulubione to te o smaku ACE 😀 jak wybielacz 😀 marchwiowo,cytrynowo,brzoskwiniowe, uwielbiam!

Dee
Gość

Piękne miejsce tylko czemu tam tyle słońca?! 😉 ja jestem typem totalnego wampira, a ciepło to tylko do max 25 stopni, bo potem umieram i mam depresje słoneczną 😛

Justinee
Gość
Justinee

Na mnie Pompeje na zdjęciach i po Twojej relacji Aniu, zrobiły niesamowite wrażenie, na pewno kiedyś muszę je zobaczyć! I pięknie wyglądałaś, to, że Włosi są tak uprzejmi i pomocni, tylko zachęca do przyjazdu do Włoch 😉 Ja w Wenecji również jadłam najlepsze lody w życiu u sympatycznego Włocha(brzmi jakbym robiła reklamę :D), o smaku nutelli, z ręką na sercu przyznaję, że nie jadłam lepszych! Ani bloga właśnie czytam i szczerze polecam!

Idrill6
Gość
Idrill6

Ja bym chciała zobaczyć Rzym. Byłam w Wenecji, Weronie, Padwie i Bolonii w ramach odwiedzin siostry, która była na erasmusie w Padwie 🙂 Najbardziej podobała mi się Werona. Możliwe, że dlatego, że byliśmy tam wieczorem, było jeszcze ciepło, wszędzie były lampki, zapach pieczonych kasztanów <3 i jedliśmy pizzę spoglądając na amfiteatr. Było magicznie!

porcelaindoll.pl
Gość

Cudowne zdjęcia i miejsce 😉 chciałabym tam kiedyś być

Blue Kangaroo - BLOG STUDENCKI
Gość

O wypraszam sobie, wpis raz na tydzień, to też jest jakaś regularność. 😀 Ja się mega cieszę, że Ci się podobało, bo bałam się, że uznasz, że wysłałam Cię do “kupy kamieni” i tyle. W ogóle się bałam, że Ci się we Włoszech nie spodoba ;p

Kusterkowa
Gość

Super 😉 Pompeje zdecydowanie warto odwiedzić, to miejsce jest magiczne <3 Na zdjęciach widać jaka jesteś szczęśliwa!

Panna Nika
Gość

Byłam w Pompejach, będąc małym dzieckiem, także pamiętam raczej tylko ze zdjęć 🙂 Twoja relacja sprawia, że chętnie odwiedziłabym je ponownie 🙂 A co do Włochów, to podczas mojego pobytu nie zauważyłam ani żeby byli specjalnie mili ani niemili, ale już na samym lotnisku powrotnym, miałyśmy z mamą niemiłą sytuację. Dojechałyśmy na lotnisko dość późno, ale miałyśmy czas. Tylko do oddania bagażu kolejka na całą halę. I nie byłyśmy ostatnie z naszego samolotu, bo za nami było jeszcze co najmniej 10 osób. Pracownicy obsługujący odprawę poruszali się jak muchy w smole, tam upał, my się spieszymy, więc byłyśmy już ostro… Czytaj więcej »

Nihil Novi
Gość

Ja takie “kupy kamieni” uwielbiam, lubię sobie wyobrażać, jak jakieś miejsca wyglądały dawniej, a tutaj, z tego co widzę, jest to o wiele łatwiejsze i bardziej przemawiające do wyobraźni. Bardzo chciałabym zobaczyć Pompeje, zresztą w ogóle wycieczka do Włoch bardzo by mnie ucieszyła. Może kiedyś się uda 🙂

Kinga
Gość

Ale tam pięknie!

MissySeepy
Gość
MissySeepy

zazdroszczę podróży! ja na wakacje muszę czekać aż do września (Malta <3)
aha, i Lenkiewicza też bardzo lubiłam, dopóki nie spróbowałam lodów w Przystani na lody w Bydgoszczy <3