Historia, która Cię zawstydzi – RCZ

Dzisiaj w ramach rozwojowego czwartku niesamowita historia. Ale uprzedzam, zróbcie sobie coś do picia i idźcie wcześniej do ubikacji, bo będzie długa. I wzruszająca.

Wczoraj dostałam maila tak długiego, że nie zmieścił mi się w jednym oknie jak chciałam zrobić print screen (przy ekranie odwróconym poziomo przy pomocy alt+control+strzałki w bok!). Jednak miałam opory przed zamieszczeniem go tutaj – dostaję od Was coraz więcej i więcej maili i nie zawsze mam czas na nie odpowiedzieć (chociaż chciałabym!) i miałam trochę obaw, czy po tym mailu nie zaczną do mnie masowo napływać prośby o darmowe książki i nie potraktujecie mnie jak telefonu zaufania. Przespałam się z tym i zamieszczam historię, która mimo tego, że znałam ją wcześniej, bardzo mnie wzruszyła. Jest chyba dobrą odtrutką dla tych wszystkich malkontentów piejących, że się nie da i że to nie takie proste. Jasne, nikt nie mówi, że to proste. Ale się da!
Odpuśćcie sobie czytanie  z obrazka – pod nim wkleiłam cały tekst 🙂
A pod tekstem zadanie w ramach rozwojowego czwartku.





Cześć Aniu,
Początkowo chciałam nawet założyć blog aby napisać coś do megafonu, ale widzę, że go zlikwidowałaś, więc piszę e-mail. Mam do Ciebie małą prośbę – czy mogłabyś go opublikować na swoim funpage?
KIedyś pisałam już do Ciebie e-mail, mam nadzięję, że pamiętasz. (…) Początkowo miała to być odpowiedź na komentarz do artykułu o grzechach opieki zdrowotnej, który mnie zdenerwował, ale ochłonęłam i zamiast opublikować skopiowałam i teraz podzielę się swoją historią. Mam nadzieję, że opublikujesz ją na blogu i zainspiruje innych 🙂
W odpowiedzi na komentarz:
“a realia sa takie ze lekarz taki jak ja bez “plecow” poczatkowo zarabia 1400zl za codzienna prace po 8 h i dyzury po 24h, takie sa realia 6 lat studiow, gdzie spalo sie po 2h dziennie, gdzie kazdy wknd siedzialo w ksiazkach.. wybaczcie ale pani na kasie nie poswiecila tyle swojego czasu, swojej mlodosci. “
Po przeczytaniu tych słów aż się we mnie zawrzało. Jestem właśnie taką “panią na kasie” , w dodatku mam na rękę mniej niż 1400 zł, a czasami nawet mniej niż minimalną krajową, bo szefostwo potrąca nam za braki. Czyli jeśli klient ukradnie paczkę cukierków, to potrąca mi się to z wypłaty 🙁 A mimo to, jestem wdzięczna za pracę którą mam w tak niepewnych czasach w jakich przyszło nam żyć.
Ponieważ mam nadzieję, że opublikujesz ten tekst (proszę) będę zwracała się w nim do Twoich czytelników.
Urodziłam się dziurze zabitej deskami w niemal dosłownym znaczeniu. Mam toksycznych rodziców którzy nigdy o mnie i o rodzeństwo nie dbali. Zdarzało się, że podręczniki do szkoły miałam dopiero w listopadzie, bo wcześniej matka z ojcem wszystko przechlali. Cała pomoc jaką dostawaliśmy z MOPS-u zawsze była przepita, a kiedy można było odebrać mleko, kaszę albo serki topione, to musiałam zwalniać się ze szkoły, bo “kochanym” rodzicom się nie chciało. Wciąż mam do nich wiele żalu, ale nie jestem już taka surowa jak kiedyś. Po upadku poprzedniego systemu i jedynego zakładu pracy we wsi, nie mieli co ze sobą zrobić i zaczęli pić. Na szczęście nie zaczęli produkować dzieci, bo nie wyrwałabym się z tego układu nigdy.
Zawsze dobrze się uczyłam. Z podręcznikami było ciężko, ale w zawodówce mogłam komplet wypożyczyć z biblioteki i nie mieliśmy już ćwiczeń. Zawodówka też nie jest moim wyborem – z mojej wsi kursował tylko jeden autobus który zawoził dzieci do miasta do szkoły i z powrotem. Robił tylko dwa kursy dziennie. Z miasta mogłabym dojeżdżać do kolejnego miasta do liceum, ale na to potrzeba pieniędzy.
Przez całą zawodówkę byłam największym odludkiem w klasie. Za wszelką cenę nie chciałam być taka jak moi rodzice, dlatego alkohol wypiłam tylko raz w życiu i mam do niego wstręt. Jako dojeżdżająca i tak nie mogłam zostać na żadnej imprezie, dlatego ze mnie szydzili. Z tym dojazdem nie było jeszcze tak koszmarnie, bo czasami jeździłam kilkanaście kilometrów rowerem do biblioteki, ale potem ojciec sprzedał mój rower na złom i na moje łzy powiedział tylko “co jest twoje to i moje”.


Dziewczyny z zawodówki były gorsze niż chłopaki. Ale w szkole i tak było lepiej niż w domu. Uczyłam się w klasie kasjer-sprzedawca, więc mogłam zarobić kilka groszy na praktykach, ale i tak zabierała mi je matka mówiąc, że za darmo nie jem i jestem dla nich tylko ciężarem. Chociaż wszystkie obiady prawie zawsze gotowałam ja, bo matka była wiecznie zalana. Ojciec groził, że mam w domu siedzieć i sprzątać, a nie się “edukacji gówniarze zachciało niewdzięcznej”. Starałam się dawać z siebie wszystko i edukacji widziałam swoją jedyną szansę, więc zaciskałam zęby.
Moją sytuacją zainteresowała się dopiero pani Magda u której miałam praktyki w zawodówce. Wtedy się rozkleiłam i opowiedziałam jej jak jest. Pani Magda potraktowała mnie jak córkę i namówiła do opuszczenia rodzinnego domu. Wiedziała, że jestem sumienna i pracowita, więc powiedziała o mnie pani Małgosi która miała wyjechać wkrótce do swoich dzieci do Londynu, ale nie mogła znaleźć nikogo, kto chciałby wynająć jej mieszkanie. Propozycja którą dostałam była jak cud – pani Magda załatwiła mi pracę w sklepie samoobsługowym u swojej znajomej, a mieszkać mogłam jedynie za cenę opłat w bloku, w mieszkaniu pani Małgosi. Przeprowadziłam się tam jeszcze przed egzaminem zawodowym.
Rodzice nawet nie zaprotestowali, nie dopytywali i chociaż od dawna wiem, że wcale ich nie kocham, to przepłakałam pierwsze trzy noce. Czułam się niekochana i nikomu niepotrzebna. 
Zaraz po skończeniu szkoły zaczęłam pracę w sklepie samoobsługowym. Jesteśmy tam dwie, ja i jeszcze jedna dziewczyna. Praca nie jest idealna, ale mimo gorszych dni każdego dnia dziękuję Bogu, że ją mam. Patrząc na to jakie miałam perspektywy i tak złapałam Pana Boga za nogi. Dlatego bardzo uraził mnie komentarz o “pani na kasie”. Chciałabym mieć takie problemy i dostać szansę na studiowanie na koszt kochających rodziców! Niestety, nie miałam takiej możliwości.
Pani Małgosia zostawiła mieszkanie całkowicie umeblowane i wstyd to przyznać, ale pierwszy raz mogłam korzystać z pralki automatycznej, bo wcześniej opierałam całą rodzinę w pralce wirnikowej. Było też coś jeszcze – komputer. I miałam prawo z niego korzystać!
Przy pierwszej wypłacie od razu założyłam Internet. Czekałam na tą wypłatę jak na wygraną na loterii i długo marzyłam o tym, co mogę za nią kupić. Planowałam, zastanawiałam się i w końcu nie kupiłam prawie nic. Przerosło mnie to, bo chciałam kupić sobie wszystko to, czego nigdy nie miałam, czyli normalne ubrania, buty, książki czy bieliznę. Ale kiedy miałam już te pieniądze, to się ich przestraszyłam. Musiałam też założyć swoje pierwsze konto w banku i był to dla mnie duży stres.
Jestem bardzo pracowitą osobą, dlatego po pracy produkuję też znicze na akord w zakładzie który jest w miasteczku. Nie zawsze są zlecenia, ale kiedy jest praca, to nawet zmęczona do niej idę. Mam ważny cel – zdać maturę.
We wrześniu dwa lata temu zapisałam się do zaocznego liceum. Opłaty i materiały miała zapewniać szkoła, ale jeśli ktoś chce zdać maturę, i tak musi kupić jakieś książki. Wszystkie kupiłam używane i chłonęłam jak ciekawe powieści. Poza fizyką której nie lubię 🙂 Pojawił się jednak kolejny problem – szkoła była w weekendy, a zajęcia są w sąsiednim mieście do którego w weekend nie ma czym dojechać. W soboty podwoził mnie dostawca z piekarni, zostawałam w mieście na noc (płaciłam 20 zł za nocleg) a w niedzielę po szkole czekałam dwie godziny i wracałam z małżeństwem które jeździ tam do kościoła. Zjazdy są co dwa tygodnie, więc nie było źle 🙂 
Uczę się w pracy, jak nie ma klientów i wszystko jest zrobione, podłoga pomyta, towar wyłożony, zamówienia zrobione. Najbardziej uczę się angielskiego.
I w ten sposób trafiłam właśnie na blog Ani. Szukałam w Internecie darmowych kursów języka angielskiego i znalazłam listę blogów rozwojowych. Wiele osób dzieliło się swoją pasją do nauki języków obcych. Ktoś w linkach miał odnośnik do bloga Ani i…przepadłam. Na początku miałam bardzo mieszane uczucia, bo Ania pisała cały czas, że chcieć, to móc. Denerwowało mnie to i miałam ochotę napisać komentarz “co o ty wiesz o życiu innych” ale ugryzłam się w język bo tak zostałam wychowana. Do tej pory nie mam odwagi zabierania głosu w różnych sprawach, bo zawsze ganił mnie za to ojciec. Ale im dłużej czytałam artykuły które Ania zamieszczała, tym bardziej zmieniałam swoje myśli. W końcu skorzystałam nawet z darmowego okresu czytania i przeczytałam na komputerze przez emulator książkę Ani. Po niej rozjaśniło mi się w głowie jeszcze bardziej i postanowiłam napisać do Ani e-mail. Wymieniłyśmy kilka wiadomości i Ania wysłała mi pocztą kilka ciekawych książek oraz swoich starych podręczników do angielskiego. Poczułam się ważna. 
Potem znowu było źle. Mój ojciec czekał na mnie pod drzwiami i żądał, abym go wpuściła bo “jak się córusia urządziła elegancko, to rodzicom na starość niech pomoże!” Ojciec oczekiwał, że zamieszkają u mnie (czyli w mieszkaniu pani Gosi) a ja znowu będę ich opierać i czekać aż wszystko przepiją i sprzedadzą meble albo lodówkę które nie są moje. Uciekłam i ze łzami w oczach pobiegłam na policję. Pomogli. Od tej pory do klatki nikt nie wpuszcza ulotkarzy, bo nikt nie chce awantur. Jest mi wstyd za mojego ojca. Bałam się po nocach, że wybije okno albo zrobi coś podobnego, ale na szczęście się nie odzywa. Nie myślcie proszę o mnie źle, ja naprawdę długo wybaczałam swoim rodzicom i nie traktuję ich surowo, ale odebrali mi dzieciństwo. To ja byłam w tym domu dla nich matką i ojcem, prałam ich umazane rzygowinami ubrania i poszczane spodnie, zbierałam potłuczone szkło i dostawałam po twarzy za pyskowanie (powiedziałam, że nie mam podręczników).
Za namową Ani chciałam zapisać się na terapię dla DDA. Ale nie ma u mnie czegoś takiego, więc chodzę do pani psycholog w Centrum Pomocy Rodzinie, bardzo wiele te spotkania mi dają.
Wracając do mojej historii – w szkole poznałam swojego pierwszego chłopaka. Tomek robi sobie technika BHP, dzięki temu dostanie kolejną fuchę w pracy i będzie zarabiał więcej. I chociaż jest cudownym chłopakiem, bardzo ciężko było mi wejść w ten związek, bo się bałam. Jestem takim trochę dzikim, spłoszonym królikiem, wystarczy, że ktoś głośniej krzyknie a zbiera mi się na łzy. Początkowo skakałam nad Tomkiem i starałam się robić wszystko idealnie, ale już wiem, że nie na tym polega związek.
Chciałam tylko swoją historią przekazać, że jeśli ktoś naprawdę bardzo mocno chce, to wyzwoli się z każdej sytuacji. Wiosną zdaję maturę a potem kto wie, może studia? 🙂
Na razie nie narzekam – mam pracę w sklepie i na akord robię znicze. W pracy mogę czasami się uczyć, powtarzać słówka z angielskiego albo czytać książkę, chociaż nie zawsze są takie dni. Mam wspaniałego chłopaka i chodzę na rozmowy do pani psycholog. Ja wiem, że dla wielu osób praca na kasie to poniżenie, ale ja jestem za nią bardzo wdzięczna. Wiem, że gdybym nie dostała pierwszej szansy, moja sytuacja byłaby diametralnie inna.
Aniu, mam nadzieję, że opublikujesz ten e-mail,
Angelika 

_________________________________________
Zadanie na ten tydzień : zastanów się na spokojnie, czy wykorzystujesz szansę, którą masz.
Przyznam, że Angelika już po pierwszym mailu totalnie mnie zawstydziła. Zawstydziła tym, że wykorzystuje absolutnie każdą szansę jaką ma od życia….


zdjęcia: unsplash

PS. Napisałam Angelice wiadomość, że opublikowałam już jej historię. Poprosiłam, żeby użyła pogrubienia jeśli będzie miała ochotę odpowiedzieć na jakieś komentarze, dlatego Was proszę o nie stosowanie tego atrybutu 🙂

Będzie mi miło, jeśli zaobserwujesz mnie na :

 

Follow on Bloglovin

lub polubisz na fejsie 😉

XOXO

Podziel się

115
Dodaj komentarz

avatar
87 Comment threads
28 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
NimfaAnonimowymydestinationFarizah (Kobieta z Filiżanką kawy...)Polanka Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

Mam kochających rodziców, którzy opłacają mi studia, stać mnie na wakacje, mam świetnego faceta.
I mając o tyle lepszy start w życiu, chciałabym mieć tyle motywacji i siły w sobie, żeby walczyć jak Angelika.

Tak więc Angeliko- podziwiam Cię, życzę dalszej wytrwałości. Już dużo osiagnęłaś, a z takim nastawieniem możesz jeszcze więcej:)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Czytając tę wiadomość miałam wrażenie, że autorka jest bardzo nieśmiałą, szarą myszką, ale w bardzo pozytywnym znaczeniu. Angeliko, życzę Ci większej wiary w siebie i gratuluję postawy życiowej. I trochę bardziej w siebie uwierz 🙂 Z takim podejściem możesz wiele.
Mnie ta opowieść też zawstydziła.

I nie obraź się Angeliko, ale chyba potwierdza się moja teoria, że nietypowe i obce imiona są często nadawane w patologicznych rodzinach.
Brak mi słów na zachowanie Twojego ojca 🙁 Życzę Tobie i Tomkowi wszystkiego dobrego i oczywiście zdanej maturki 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Masz rację, jestem szarą myszką, ale uczę się asertywności. Właśnie nad wiarą w siebie i poczuciem własnej wartości pracuję z panią psycholog. Z imionami to prawda, przynajmniej na mojej rodzinnej wsi 🙂 Dziękuję pięknie, Angelika

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Niekoniecznie…np. Donald Tusk i wiele innych znanych osób raczej nie było z dysfunkcyjnych rodzin.

Pedagog pomaga
Gość

Angelika to normalnie, popularne imię. Moda na nietypowe imiona wśród biednych rodzin też już minęła…

Zuza
Gość
Zuza

Angelika ma zupełną rację. Zawsze może być gorzej, a co za tym idzie, nie należy porównywać siebie do innych. Trzeba działać tyle, ile można i jeszcze więcej.

Angelice gratuluję i życzę cierpliwości do samej siebie, bo pewnie sporo czasu zajmie jej stworzenie "normalnej" rodziny i nauczenie samej siebie miłości

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Zuza, bardzo dobrze myślisz, pani psycholog przestrzegała mnie przed zatopieniem się w związku i gdyby nie wsparcie, moje relacje i Tomka byłyby chore, bo zaczęłabym traktować go jak rycerza -wybawcę pomniejszając siebie. Bez wsparcia innych osób nigdzie bym nie zaszła.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jest mi po prostu głupio. Matko mam tyle możliwości, może nie zawsze wszystko mi się układa, ale mam tyle, a nie wykorzystuje wszystkiego, a to co wykorzystuje to w paru procentach.. 🙁 jest mi tak wstyd!!!!
Gratuluje Angeliko, jesteś wspaniałą i niesamowicie wartościową osobą!
Paulina

Balbina Ogryzek
Gość

Angeliko, podziwiam Cię z całego serca. Życzę Ci wszystkiego najlepszego i wiedz, że masz tu teraz grono duszyczek, które przesyła pozytywną energię :))

Balbina Ogryzek
Gość

zaglądnij na maila kiedy dasz radę Aniu :*

encia.
Gość

Naprawdę trzymam kciuki za Angelikę. Sądzę, że jest świetną osobą i mam nadzieje, że dalej będziesz taka wytrwała i dążyła do obranych celów. Serce rośnie jak się patrzy na takie szczęśliwe osoby. 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Zamurowało mnie. I zaszkliły mi się oczy. Nie słyszymy na codzień o takich historiach, a one przecież są tak samo realne jak moje łóżko w wynajmowanym pokoju. Siedze i myśle sobie o tym, że tak bardzo chciałbym mieć choć odrobinę determinacji jak Angelika. Bardzo dziękuje za ten list i za możliwość przemyśleń. A Angelice życzę wszystkiego co najlepsze i podziwiam tak bardzo. Myśle, że tacy ludzie powinni stawać się dla nas wzorami do naśladowania.
Ola

dominika0001
Gość

czytam tego bloga od bardzo dawna, ale dopiero ten post skłonił mnie do zostawienia pierwszego komentarza.

Angeliko, Twoja historia daje bardzo do myślenia. 3mam za Ciebie kciuki.

Ma Lina
Gość

Nie wiem co napisać, bo trochę zabrakło mi słów. Powiem więc krótko, że warto po takiej lekturze usiąść i zastanowić się za jak wiele rzeczy można być wdzięcznym. Za możliwość studiowania, za nowe buty, za codzienny obiad. A autorce maila chcę powiedzieć, że jest bardzo dzielną dziewczyną. Trzymamy kciuki za zdana maturę.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Zapomniałam tego napisać, ciepły obiad miałam zawsze w szkole, bo ośrodek pomocy społecznej opłacał. A w wakacje komu chciałoby się ciepłe jeść 😉

Magdalena B.
Gość

Angeliko,
Czytając tego maila byłam tak wzruszona jak dawno nie byłam. Twoja historia powinna być wzorem dla wielu! Jesteś fantastyczną, zaradną kobietą i życzę Ci wszystkiego co najlepsze. Trzymam kciuki za zdanie matury i dalsze powodzenia 🙂 Ściskam mocno! :*

illonky
Gość

Ja jako osoba z wyszym wykształceniem nie uważam, żeby praca na kasie byłą czymś uwłaczającym. Nie wszyscy chcą pracować w takiej formie, niektórzy robią to czasowo, a niektórzy zostają już na stałe, Nie widzę żadnego powodu, dla którego mozna twierdzić, że Pani na kasie jest gorsza od innych. Sama nie do końca miałam łatwe i miłe dziciństwo, niektóre rzeczy, o których pisała Angelika jest mi znanych i dlatego poniekąd się z Nią utożsamiam. Jeśli istnieje jakakolwiek forma pomocy, to z miłą chęcią zaangażuję się. Jeśli potrzeba jakichś podręczników, słownika do angielskigo, z chęcią pomogę, mam kilka podręczników i słownik, czy… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dziękuję serdecznie za ofertę pomocy. Ja książki już mam a teraz lepiej uczy mi się z komputera, ale ślicznie dziękuję za chęci. Myślę, że dobrze pani zrobi jak rozejrzy się pani i poszuka pani kogoś takiego jak ja, kogoś kto ma chęci, ale nie ma możliwości i takiej osobie da pani podręczniki albo do ogłoszenie na tablicy, że Pani odda. Ja większość książek mam z takich ogłoszeń z internetu i teraz sama swoje oddaję te których już nie potrzebuję. Pani psycholog uwrażliwia mnie na to, abym nie uczyła się przyjmowania pomocy i życia z niej, jak moi rodzice i staram… Czytaj więcej »

Berciuch
Gość

Angeliko… cała historia wywarła na mnie ogromne wrażenie, ale tym komentarzem po prostu… nie wiem jak to ująć, przebiłaś wszystko 🙂 Jesteś niesamowicie silną osobą, nie miałaś w życiu lekko, a jednak dałaś radę stanąć na nogi i jeszcze myślisz, jakby tu pomóc innym 🙂 Trzymam za Ciebie bardzo mocno kciuki, świat stoi przed Tobą otworem! Wszystkiego dobrego 🙂 I powodzenia na maturze!

PS. Zawstydziłam się 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Mam 56 lat.Wychowalam trojke kochanych dzieci(choc ich nie urodzilam)bardzo bardzo je kocham. A Ty droga Angeliko stalas sie bliska mojemu sercu. Jestem z Ciebie dumna. Ufam,ze Pan Bog zesle na Ciebie wiele lask.

Juszczak Kasia
Gość

Dokładnie, to jest historia, która mnie osobiście zawstydziła. Ponieważ mam tyle możliwości i jakoś ich nie wykorzystuję… Angeliko, zazdroszczę Ci tej wewnętrznej siły i determinacji. Życzę powodzenia w realizacji zamierzonych celów.

Szara Wiewiórka
Gość

Jaka dzielna, wspaniała dziewczyna! Wstyd mi, że na studiach uczę się języków obcych, płacę za to sporo kasy, a Ty, Angeliko ślęczysz nad książkami sama, między jedną pracą, a drugą. Naprawdę, brakuje mi słów, które wyraziłyby moje uznanie dla Ciebie. Trzymaj się!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Historia Andżeliki zrobiła na mnie niesamowite wrażenie, czytałam ze łzami w oczach. Mamy trochę podobną historię ja też jestem DDA iDDD. Choć u mnie w domu nikt nie wyprzedawał sprzętu, ale zawsze było sporo alkoholu i sporo przemocy. Do dnia dzisiejszego nie potrafię wybaczyć ojcu, pomimo ponad rocznej terapii, pomimo tego, że mnie utrzymywał i dawał na studia i pomagał w razie kłopotów. I co z tego, skoro nigdy nie wiedziałam jak się dzień skończy, czy będziemy wesołą kochającą się rodziną, czy będzie zadyma i policja przyjedzie aby go uspokoić. Powoli wychodzę z tego, a Ty jeszcze bardziej mnie zainspirowałaś… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

E. wierzę w Panią bardzo mocno. To jest bardzo trudne i tylko łatwo się o tym pisze, ale skoro ja sobie dałam radę, to Pani też. Ja wciąż do końca nie wybaczyłam ojcu i się go trochę boję, że znowu przyjdzie i będzie chciał wszystko zniszczyć.
I przepraszam, ale jestem Angelika przez "g", ojciec wymawiał jak początek wyrazu Andrzej i lika i nie lubię jak ktoś mói na mnie Andżelika albo Angela 🙂 Również życzę Pani wszystkiego dobrego!

crr
Gość

Już od kilku lat śledzę bloga Ani, a może ze dwa razy coś komentowałam, chciałam tylko napisać, że też mi wstyd. Bardzo wzruszająca i smutna jest ta historia, ale też niesamowicie motywująca. Angeliko gratuluję odwagi i wytrwałości! Życzę żeby nigdy Cię ona nie opuściła, w życiu bywa różnie, ale jesteś już tak zahartowana, że czuję że ze wszystkim sobie już poradzisz 🙂

P.S. Aniu dzisiaj dowiedziałam się że brukiew rozpuszcza śluz i oczyszcza organizm, tak mi się z Tobą skojarzyło, a teraz akurat jest sezon na to zapomniane warzywo 😉

Dzięki za motywację dziewczyny

Annabell
Gość

Chciałabym być taka pracowita i tak dobrze wykorzystywać szanse, jakie mam w życiu jak Ty Angeliko.

Jak kilka osób przede mną, mnie też Twoja opowieść zawstydziła. Trzymam kciuki, (za maturę, no i studia:))

Let's make it easier
Gość

wzruszajaca historia,daje do myslenia…
jeśli Angelika by chciała to możemy powymieniać maile po angielsku, przynajmniej ja tak nauczyłam się języka co pozwoliło mi uplasowac sie na dobrym poziomie i wyjechać na roczny staż za granice. Może tobie też się przyda 🙂
kamiqa1990@gmail.com

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dziękuję bardzo za piękną ofertę, o wymianie maili dowiedziałam się już z blogów rozwojowych i teraz nie mam aż tyle czasu na kolejną korespondencję, mam nadzieję, że kiedyś przełamię się do rozmów na video-chatach bo gorzej u mnie z mówieniem. Dziękuję pięknie, Angelika

Kalyani
Gość

Angeliko! Jestem z Ciebie dumna!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Poruszająca historia.. Angeliko, trzymam za Ciebie kciuki! Byś osiągnęła wszystko co sobie tylko wymarzysz! 🙂 Cudowne jest w tej historii to, że znalazła się w Twoim otoczeniu osoba, która wyciągnęła do Ciebie rękę – mam na myśli Panią, która udostępnia mieszkanie. Nigdy się nie poddawaj! Siły życzę!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Angeliko, jesteś wspaniała. I nie bój się mierzyć wysoko, jestem pod wrażeniem determinacji i pracy jaką wkładasz, żeby podnieść jakość swojego życia – na każdym poziomie 🙂 Z taką mocą jaką masz w sobie możesz dojść wszędzie i osiągnąć wszystko czego zapragniesz. Ale chyba to już wiesz :*

Alternatywna Ja
Gość

To prawda, chcieć to móc. Nie można się załamywać, tylko walczyć o swoje szczęście. Cudowna historia i cudowna kobieta 🙂

niepiśmienna
Gość

To jest dopiero rozwojowy czwartek! Czasem dobrze dostac obuchem w łeb i spojrzeć na swoje życie z trochę większą wdzięcznością i pokorą. Tym bardziej, że osób takich jak Angelika wcale nie jest mało.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Niestety jest takich osób bardzo dużo, ale też niektórzy wcale się nie starają aby to przerwać.
Angelika

Marcin Rzeczkowski
Gość

Bo ci niektórzy są dużo słabsi, mają mniej wiary w sens działań i potrzebują dużo więcej wsparcia na początek.. Ty masz rzadki talent wykorzystywania szans, które dostajesz i pięcia się dalej. Jesteś cholernie silna, ambitna i niezależna. Większość ludzi – i tych z lepszą sytuacją, i tych z gorszą – potrzebuje dużo więcej "patrz, tu masz szansę" i "wierzę w ciebie, że sobie poradzisz".
Bywa też tak, że ktoś bardzo silny, kto udźwignął ogromny ciężar, po prostu załamuje się po dodaniu mu jeszcze jednego drobiazgu.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jesteś świetna dziewczyna Angieliko!!! Z jednej strony, na pierwszy rzut oka wydajesz sie nieśmiałą osobą a jak sie zagłębić w Twoja historie jesteś niesamowicie silna i odważna!! Oby tak dalej życzę ci jak najlepiej. Aż sama dopiero widze jakim jestem leniem i jakie szanse człowiek dostaje w życiu i nawet tego nie wykorzystuje :/ wiem ze do matury niedaleko ale jeśli potrzebowalabys pomocy z matematyka mogę pomoc w miarę możliwości droga emailowa oraz podesłać kilka książek do nauki matematyki (do matury) 🙂 odezwij sie pod ta wiadomością jeśli byłabys zainteresowana 🙂 trzymam za ciebie kciuki !! 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Z matematyką zawsze sobie dobrze radziłam ale dziękuję pięknie. Dzięki Internetowi mam książki z ogłoszeń na tablica.pl które ludzie sprzedawali za darmo lub za grosze, uczę się też z Internetu, ale jeśli zna Pani kogoś, kto potrzebuje, prosze mu dać, albo wystawić w taki sposób na portalu, na pewno ktoś się zgłosi. Dziękuję pięknie za ofertę 😉 , Angelika

Czarodzielnica
Gość

A może Angelika potrzebowałaby jakieś książki do nauki np. angielskiego albo coś innego? 🙂
Trzymam za Ciebie kciuki! 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dziękuję pięknie, mam już bardzo dużo z portali z ogłoszeniami, ale jeśli zna Pani kogoś kto potrzebuje, proszę mu przekazać, bo takich osób jak ja jest dużo :(, Angelika

bez senność
Gość

Angeliko, trzymam kciuki za wszystkie cele, które sobie wyznaczyłaś – napewno je osiągniesz!

margaritum
Gość

Niesamowita historia! Angeliko, Ty już wygrałaś w swoim życiu. Po pierwsze dlatego, że z wielką determinacją i konsekwencją realizujesz swoje marzenia. Po drugie dlatego, że wybaczyłaś swoim rodzicom, a to dało Ci wolność. Pamiętaj, że zasługujesz na wszystko co najlepsze i z całego serca Ci tego życzę:-) go girl!

Angelika
Gość

Moja imienniczko jesteś absolutnie NIESAMOWITA ! Życzę Ci jak najwięcej szczęśliwych chwil ! Jesteś prawdziwym autorytetem ! Nie przejmuj się komentarzami typu :pani na kasie" jesteś wartościowym człowiekiem, spełniaj swoje marzenia. Cieszę się, że Ania opublikowała ten list, bo dał mi on niesamowitą motywację do działania, a jednocześnie uświadomił mi jak bardzo powinnam docenić to jak wiele mam. Dziękuję Ci ! I daj znać jak zmagania maturalne, koniecznie 🙂

Anita Piątek
Gość

Angeliko trzymam za Ciebie mocno kciuki i mam nadzieję, że uda Ci się w życiu osiągnąć wszystko do czego dążysz! A Tobie Aniu jestem wdzięczna za opublikowanie tego listu, bo daje mocno do myślenia.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

"a realia sa takie ze lekarz taki jak ja bez "plecow" poczatkowo zarabia 1400zl za codzienna prace po 8 h i dyzury po 24h, takie sa realia 6 lat studiow, gdzie spalo sie po 2h dziennie, gdzie kazdy wknd siedzialo w ksiazkach.. wybaczcie ale pani na kasie nie poswiecila tyle swojego czasu, swojej mlodosci. " Nie wiem jak ktoś mógł coś takiego napisać. Osobiście uważam, że praca na kasie nie jest żadną hańbą. Owszem jest, kiedy ktoś ma szansę daną od rodziców na podjęcie lepszego wykształcenia, ale nie wykorzystuje swojej szansy tylko idzie na łatwiznę.Oczywiście ktoś może teraz na mnie… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dziękuję pięknie, niestety klienci czasami pokazują mi brak szacunku ale ja też nie jestem święta i czasami się na nich denerwuję. Dla mnie praca na kasie to wielka szansa, ale sama chciałabym kiedyś lepszej pracy. Angelika

Szusza
Gość

niesamowite, jak bardzo można dostać od życia i jak bardzo można być za to życie wdzięcznym.
powodzenia, Angeliko! będę o Tobie myśleć 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dziękuję wszystkim pięknie za komentarze i miłe słowa. Macie rację, jestem osobą nieśmiałą i nie do końca pewną siebie. Bez wsparcia wszystkich tych dobrych dusz zesłanych mi przez Boga nie dałabym sobie rady. Gdyby nie wiara, nie miałabym tyle sił. Właśnie z powodu wiary bałam się napisać do Ani, bo ona nie jest katoliczką, ale była dla mnie bardzo miła. Napiszę jak zdam matury czy mi się udało. Na razie pracuję z panią psycholog nad wieloma kwestiami, np. ustaliłam już z mojej inicjatywy z panią Gosią, że do końca roku zwolnię jej mieszkanie i przejdę na własne wynajmowane, dlatego tak… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

I chciałam Państwa jeszcze z góry przeprosić, że nie będę już pewnie opdisywać na komentarze, ale mało czasu jestem przed komputerem poza nauką. Dziękuję za każde miłe słowo, Angelika b>

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Do Angeliki!
Kochana, szczerze Cie podziwiam. Jestes cudowna dziewczyna z ogromnym potencjalem. Zycze Ci wielu sukcesow i spelnienia marzen! Trzymam mocno za Ciebie kciuki. Niepoddawaj sie w walce o lepsze zycie.
Przesylam calusy i usciski!
Asia

Kasia G.
Gość

Angeliko, jesteś niesamowitą Kobietą*)*) Życzę Ci spełnienia marzeń*)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A ja po studiach, kiedy nie mogłam znaleźć pracy w zawodzie, i wszyscy mówili żebym się zgłosiła do pracy na kasie w markecie to broniłam się rękami i nogami… i nie dlatego, że to zła praca, czy hańbiąca czy jeszcze jak wy ją tam opisujecie… Wręcz przeciwnie w mojej głowie tkwi przeświadczenie, że praca na kasie jest trudna, odpowiedzialna i ja na pewno jej bym nie podołała i wiem, że się nie mylę, bo taka jest prawda, że najtrudniej się liczy czyjeś pieniądze (nie dość że pracodawcy to jeszcze klienta), w dodatku kiedy wszyscy patrzą Ci na ręce (klienci, którzy… Czytaj więcej »

Polka w UK
Gość

Jestem pelna podziwu, pod ogromnym wrazeniem. I rowniez zeszklily mi sie oczy, podziwiam takie osoby jak TY!!! jestes wielka i bedziesz jeszcze wieksza!!! x

ASpire
Gość

Niesamowita historia. Uczy wdziecznosci za to, co mamy. Bo nam, ludziom z porzadnych domow, niestety ciezko to docenic… Dzieki za opublikowanie, Aniu.
Angeliko, pidziwiam Cie za rozsadek i determinacje. Jestes taka mlodziutka, a taka madra! Mimo tego, ze nie moglas liczyc na najblizsze osoby, poradzilas sobie i przeszlas bardzo daleka droge. Trzymam kciuki za Ciebie, Twoja prace, chlopaka. I za studia – zeby to byl kolejny etap Twojego zycia. Trzymaj sie!

ASpire
Gość

Podziwiam mialo byc oczywiscie 🙂

Magdalena
Gość

Nie nawiązując do samej historii (gratuluję Angelice sukcesu, bo to przecież ogromny sukces! I życzę dalszej wytrwałości.) to oburzać się na "panią sklepikarkę" nie ma co. Myślę, że lekarz miał na myśli tylko to, że poświęcił wiele lat nauki, pieniądze i tak dalej, a jego wypłata jest niewiele większa od wypłaty osoby, która nie ma takiego jak on wykształcenia (tutaj mamy wszyscy świadomość, że medycyna łatwa nie jest) i ma rację. inny przykład, ten sam sens: moja mama jest oligofrenopedagogiem, uczyła się wiele lat, cały czas się uczy, jestem dobrą specjalistką w swoim środowisku, bardzo szanowana. Swój wolny czas (który… Czytaj więcej »

Daisy K
Gość

Jestem pełna podziwu dla Angeliki, mi się to niezwykłe imię bardzo podoba, choć nie pochodzę z patologicznej rodziny. 🙂 Nie umniejszając lekarzowi, bo znam te studia, studiowałam na AM i mieszkałam ze studentkami medycyny, wiem jak jest ciężko. Mimo wszystko mógłby ugryźć się czasem w język i nie czepiać się innych zawodów. Nigdzie nie jest łatwo ani zawsze miło. Takich osób jak Angelika jest jak na lekarstwo a zasługują na wszystko co najlepsze. Ci co mają wszystko, nie zawsze doceniają to co mają. Życzę Angeliko, żeby pospełniały się wszystkie Twoje marzenia. Powinniśmy brać przykład z takich osób. 🙂

Filczynski
Gość

Dużo to daje do myślenia, w jak komfortowej sytuacji jesteśmy i jak bardzo tego nie wykorzystujemy. Aż mi wstyd, że narzekam na cokolwiek, jak są osoby, które naprawdę mają problemy.

Szczęścia życzę i jestem pełen podziwu! 🙂

supergirl
Gość

Angeliko jestes wielka! 🙂 Życzę Ci wszystkiego co najlepsze w życiu i tych wymarzonych studiów!! 🙂

Jadzia Hr
Gość

No i teraz mi wstyd- im więcej się ma tym więcej się chce zapominając o tym, że nie wszystko się nam przecież należy:) Pozdrawiam i życzę wielu sukcesów w życiu i przede wszystkim radości na co dzień:)

Ja Ja
Gość

Jesteś wzorem dla wszystkich, którzy zamiast coś zrobić, wolą nicnieumieć, nicniemóc i nicnierobić.
Co do terapii DDA- jest świetne forum, gdzie siedzą ludzie z podobnymi przejściami. Dzięki temu miejscu i książkom sama wywaliłam z siebie wszystko, czym mnie napiętnowało moje dzieciństwo 😉
Jeśli będziesz miała ochotę się tam zalogować, napisz na maila: przyjrzyj.sie@gmail.com, to podam adres.

Bilib World
Gość

Wstyd się przyznać, ale nie zawsze wykorzystuję wszystkie możliwości jakie daje mi życie. Poza tym często zapominam o tym co już mam i za powinnam być wdzięczna. Nie mam też takiej odwagi by opuścić rodzinny dom i samej zamieszkać jak Angelika. Życzę Ci Angeliko wszystkiego dobrego, byś zrealizowała wszelkie swoje plany i uwierzyła w siebie bo jesteś niezwykłą osobą.

Bilib World
Gość

Dodam jeszcze, że w ostatnim czasie poszukuję mieszkania. Niedawno oglądałam mieszkanie u pewnego grafika, bardzo elokwentnie opowiadał o zaletach mieszkania po czym stwierdził, że jedyną wadą mieszkania w tym bloku jest pani sprzątająca, która zbyt głośno zamyka pojemniki na śmieci, co przeszkadza mu gdy pracuje w domu. Pomyślałam, że gość jest niewdzięczny, bo kobieta pewnie pracuje za 1000zł by utrzymać rodzinę. Hmm wydaje mi się, że często sami oceniamy z góry osoby które pracują fizycznie czy to panie przy kasie, czy panie sprzątające.

Iza D
Gość

Powiem tak – super, że Angelika poradziła sobie w życiu mimo trudności. Takich osób jak Ona jest w naszym kraju wiele. Z patologicznych rodzin lub molestowanych. Jedni są silni i idą do przodu inni nie i zamykają się w swoich ,,skorupkach,, Potrzebują pomocy ale nie umieją o nią poprosić, nie spotkali na swojej drodze życzliwych ludzi są jak to się mówi sami sobie.
Angelika pokazała nam, że jest bardzo silna. I dla tego Ją podziwiam jednocześnie zazdroszczę właśnie tej siły, determinacji i mimo przeciwności takiej chęci do życia 🙂

BlingAlley
Gość

I jest mi niesamowicie wstyd bo mam o wiele lepszy start w życiu a i tak zmarnowałam wiele szans od życia.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Angeliko, czytając twoją historię wiem, jak wiele mamy wspólnego. Moim oparciem zaś była mama (którą widywałam późno w nocy) i, że dała sobie radę i wyciągnęła nas na prostą założyła własną firmę, później zrobiła wyższe studia, i jest nam dobrze. Teraz mieszkam jak ty z moim chłopakiem. I choć nie mam czego wspominać z dzieciństwa to czasami się cieszę, że nie jestem rozpieszczoną jedynaczką która kiedy czegoś nie dostanie to płacze i tupie nogami (a znam osoby i w moim wieku które tak robią) ciesze się, bo umiem docenić wszystko co daje mi los – i Ty także. Ja wiem,… Czytaj więcej »

Dora L.
Gość

Angelika, zawstydziłaś mnie. Wstyd mi, bo przede mną bardzo ważny egzamin, i ja biadole, że nie dam rady, że już mam dość. Dziękuję że go opublikowałaś u Ani. Dzięki Tobie znów przejrzałam na oczy, zapomniałam na chwilę że mam cudowne życie, kochających rodziców, przyjaciół, muszę tylko znów życie w swoje ręce( i zrobię to od razu po napisaniu tego posta). Dziewczyno nie myśl że nie jesteś kochana, masz kochającego chłopaka i myślę że nie jedna z nas również "pokochała" Cię za ten list, Twoją odwagę i determinację 🙂Co od angielskiego, maturę zdałam już jakiś czas temu ale ciągle mam jeszcze… Czytaj więcej »

Truflova
Gość

Dlatego ja wychodzę z założenia, że "żadna praca nie hańbi". Nigdy nie miałam lekceważącego stosunku do "pań na kasie", sprzątaczek, czy nawet osób "zamiatających ulice". Nie każdy miał możliwość się uczyć, rozwijać i zdobywać wykształcenie. Ciebie podziwiam, życzę powodzenia i zdania studiów kiedyś w przyszłości. 🙂

Kangarooo
Gość

Mysle, ze jak Angelika, bedzie sie tak rozwijac i tak pracowac jak teraz to robi to i milionerka zostanie 🙂 Naprawde, to niesamowite ile daje ludzka motywacja 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

po przeczytaniu tej historii poczułam się bardzo zawstydzona i wręcz poczułam się głupio bo sama narzekam bardzo często i nie doceniam tego co mam… jestem pełna podziwu dla wytrwałości i motywacji w dążeniu do wyznaczonych sobie celów… pozdrawiam autorkę maila i życzę powodzenia :*