Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj się więcej, wstawaj wcześniej, kładź się później.
Nie wiem jak wy, ale ja nie kupuję tego bullshitu. Mam pracę, którą uwielbiam - copywriterka daje mi mnóstwo satysfakcji, lubię poprawiać wyniki i czuć, że moja praca pomaga komuś zwiększyć sprzedaż albo zredukować czas spędzany na odpowiadaniu na pytania klientów, bo zgrabnie naskrobałam wyczerpujący opis. Ale też potrzebuję przerwy. Nie powinniśmy żyć w świecie, w którym pracujących ludzi często nie stać na samodzielne wynajęcia  mieszkania,  albo jedna wizyta u dentysty wpędza ich w długi. Jeden pełny etat powinien zapewniać pieniądze na godne życie.

Pamiętam jak kiedyś chciałam podkręcić kartę graficzną, by pograć w grę.
Pograłam. Chwilę.
Karta się spaliła.

Uczę się pracować mniej. Poleżeć brzuchem do góry. Zabrać książkę do parku. Odpoczywać. 
____
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj...

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg , bo są krzywe. najkrótsze sukienki jakie nosiłam były za kolano. No i głównie wybierałam spodnie.
To było głupie, wyrosłam z tego.
Ale wiele moich koleżanek wciąż jest na tym etapie. Nie założą latem szortów bo mają nogi: za blade, za chude, za grube, z cellulitem na który na pewno wszyscy będą patrzeć, z siniakami, pajączkami albo wuj wie co jeszcze. 
Kobietom zdarza się też odmówić spontanicznego wyjścia na basen czy nad jezioro, bo się nie wydepilowały.

Hmm, chodziłam ostatnio w krótkich sukienkach, chociaż nóg nie goliłam dwa tygodnie. Zazwyczaj co niedzielę sięgam po depilator, ale jakoś jedna mi wyleciała, a w kolejną jak miałam czas na ogarnianie siebie, to zrobiła się trzecia w nocy. Nie chciałam budzić sąsiadów bo depilator chodzi jak kosiarka.
Rok temu zrobiło mi się słabo i zaliczyłam glebę. Najpierw chodziłam z dwoma dorodnymi strupami na kolanach, potem z białymi śladami po nich. I też chodziłam w krótkich sukienkach, walić to. Może ze dwa razy jakiś Janusz skomentował, że chyba był awans w pracy, ale kto rządzi moim życiem, ja, czy strach przed spojrzeniami Januszy?😉 Nieważne jak wyglądają Twoje nogi, masz prawo chodzić w czym tylko chcesz. Czy masz 45 kg czy 145, czy nogi blade czy opalone, gładkie czy owłosione, paznokcie pomalowane czy nie. Nieważne, czy masz siniaki, pajączki, strupa, mnóstwo bąbli od komarów czy cellulit. To Twoje ciało.
Rób z nim co zechcesz! 🤗

#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #wbutachbrilu

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg...

Kocham lato. Sporo rzeczy w nim mnie wkurza - komary i nagrzany beton, bo wycinka drzew pod nowy parking. Ale więcej zachwyca.
Zieleń. Polne kwiatki. Rumianek. Że kwitnie czarny bez, a syrop z bzu to najlepszy dodatek do lemoniady na świecie. Że rosną maki. I dmuchawce aż się proszą o zdmuchnięcie. Można nosić zwiewne sukienki. Najlepszy strój świata, majtki, sukienka, klapki i jesteś gotowa. Że można poczytać książkę w cieniu pod drzewem. Objadać się lodami i mówić, że to dla ochłody. Chodzić do kina plenerowego. Siedzieć nad Wisłą. Zajadać się mizerią. Albo truskawkami. 
Lada moment stanieje fasolka, i będę ją z lubością polewać bułką tartą na maśle. Przy obecnych cenach masła to będzie droższe niż kawałek schabu, ale to dla mnie smak lata. Tak samo jak kalafior.
Za co Ty kochasz lato? Tylko dobre rzeczy!
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Kocham lato. Sporo rzeczy w...

Widzicie to białe pudełko na zdjęciu? Zrobiłam sobie w Tunezji małą symulację i nie spakowałam kosmetyków. Kupiłam je na lotnisku i wcale nie wydałam na to ogromnej kwoty - ja zapłaciłam taniej niż w sieciowych drogeriach. Dużo taniej za porządny zestaw - róż, maskara, pomada do brwi i rozświetlacz zapłaciłam 113 zł zamiast rynkowej ceny 310. Chodźcie na bloga zobaczyć jak to zrobiłam ;) Rozwiewam tam też  kilka mitów związanych z podróżowaniem, w które zadziwiająco często ludzie wierzą oraz mam dla Was super zniżkę - 20% na zakupy w @aelia_duty_free_polska - idealna okazja by kupić taniej swój ulubiony podkład albo perfumy.

#Tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia #podróże #rabat #zakupy #kosmetyki #podróżemałeiduże #wakacje #sukienka #lato #girlsborntotravel #travelgirl 
Post we współpracy z @aelia_duty_free_polska 
Zdjęcie; @adriandmoch

Widzicie to białe pudełko na...

Moja koleżanka miała koszmarną promotorkę. Nie odpisywała na maile, wyrzucała kawałki pracy, które wcześniej zaakceptowała, olewała swoje seminaria i w ogóle nie była pomocna. Dawała jednak bardzo wyraźne aluzje, że poprzedni rocznik kupił jej w podzięce piękną biżuterię.

Prezenty są miłe, ale bywają kłopotem dla wszystkich stron. Dlatego na moim kanale na Youtube (link w stories) opowiadam o tym, co uważam o prezentach na zakończenie roku w szkole. Czy wypada dać? Co dać? 
A jeśli masz jakąś ciekawą historię związaną z takim prezentem - podziel się w komentarzu.
Ja najbardziej lubiłam te wszystkie koślawo narysowane kwiatki, przytulaski i deklaracje, że jestem najulubieńszą panią😉
#szkoła #zakonczenieroku #zakonczenierokuszkolnego #wakacje #lato #nauczyciel #prezent #aniamaluje #niedziela #dziendobry

Moja koleżanka miała koszmarną promotorkę....

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków, kupiłam kilka przepysznych rzeczy. #szparagi i #pomidory (czekoladowe, moje ulubione!) skropione oliwą i przykre boczkiem pieką się właśnie w piekarniku. Z awokado zrobię przepyszne guacamole, które zjem z gruzińskim puri (na zdjęciu w papierowej torbie, do mojego woreczka na pieczywo się nie mieści). Jestem bardzo dumna z tych zakupów, bo dało się #bezplastiku i #zerowaste, chociaż kobiałka prawie mi się rozpadła w drodze ;). Ale jestem też przerażona kierunkiem, w którym zmierzamy. Ja miałam ogromny komfort, że mogłam czasowo pozwolić sobie na zakupy na bazarku. Że miałam też taki bazarek w rozsądnej odległości. Że nie byłam po pracy obładowana własnymi siatami, służbowym laptopem, na którym zabieram pracę do domu i torebką wypchaną pudełkiem w którym noszę lunch i butelką termiczną, więc miałam wolną rękę na kobiałkę. Że mam tyle przestrzeni w głowie, by dowiedzieć się trochę więcej o środowisku i działać, a nie zaprzątam myśli kalkulowaniem z którym rachunkiem bezpieczniej się spóźnić - czy lepiej mieć zaległości za prąd czy za telefon, bo akurat musiałam wydać pilnie na dentystę a nie miałam poduszki finansowej.
Ale i tak zaraz przyjdzie tu ktoś, kto nie pozwoli mi stawiać swoich małych kroczków i palcem wytknie 3 plastry boczku na szparagach albo zakup awokado, bo do jego produkcji zużywa się dużo wody.
Myślę, że z excela jasno wychodzi, że światu bardziej przyda się 100 osób ograniczających złe nawyki o 50%, niż 3 będące w 95% eko, ale osłabiające morale innych gdy tylko wdrożą jakąś mąłą zmianę.
#zakupy #eko #próbuję #szczerze_pisząc #aniamaluje #vintage #jedzenie #czystamicha

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków,...

Tu był długi opis, ale za dużo hashtagów i instagram zjadł.
Pisałam, że robiłam dzisiaj porządki - audyt obuwia, bo lubię zanosić zniszczone buty do szewca i patrzeć na ich nowe życie. Odświeżanie letnich ubrań, bo lato zaskoczyło mnie wpadając bez wiosny. Ale w połowie wyszło jak zawsze, zrobiłam straszny bałagan i poszłam czytać książkę. Z polecenia @karolinakovalska „Rozdeptałem czarnego kota przez przypadek”. Ładne! Połknęłam na jeden raz. Aż żal.

Tu był długi opis, ale...

Pierwszy dzień po podróży to zawsze pranie i inne prace porządkowe, których szczerze nie znoszę, ale są koniecznością. Potrzebne było więc przepyszne ale też szybkie #jedzonko.
Upiekłam małe #pomidorki i fasolkę (ale tylko dlatego,że sprzątałam lodówkę, fajniejsze będą bataty, szparagi). Mix sałat, świeża #burrata i trochę kremu balsamicznego. Proste, pyszne i w sumie jedno z tych dań, które zaspokaja nie tylko głód, ale też inne zmysły. Burrata to moje odkrycie zeszłego roku, nie wiem jak mogłam żyć nie wiedząc o jej istnieniu, chyba będę musiała na nowo odwiedzić wszystkie miejsca we Włoszech, w których dotąd byłam😈 #burratacheese #burratagram #burrataporn #przepis #jedzenie #obiad #pycha #mniam #salatka #sałatka #salad #omnomnom #mniam

Pierwszy dzień po podróży to...

Większość zdjęć w rodzinnych albumach (u mnie) ma mnóstwo prześwietleń albo cieni w złych miejscach, totalnie randomowe pozy, bo ktoś z kiepskim wzrokiem strzelał na oślep. Ciekawe czy za 10-20 lat z podobnym poczuciem obciachu będziemy patrzeć na obecne trendy. Czy instagramowa stylistyka będzie postrzegana w ten sam sposób, co niegdyś meblościanki, które były w każdym domu i stanowiły powód do dumy.
Taka drobna myśl po wczorajszym oglądaniu zdjęć z dzieciństwa w różnych zakątkach internetu. Bardzo fajne to było!
#palmiarniagliwice #palmiarnia #czerwonasukienka #lumpeks #lumpeksowezdobycze #secondhand #palmhouse #jungle #plantlady #roślinki #niedziela #dziendobry #blogerka #podróżemałeiduże #silesia #gliwice #ootd

Większość zdjęć w rodzinnych albumach...

Rzadko jestem na Śląsku, a jeśli jestem to niestety tylko na chwilę, ale urok Nikiszowca działa na mnie za każdym razem jeszcze mocniej. Podobnie jak rolada z kluskami śląskimi i modrą kapustą, ktoś kto to wymyślił jest geniuszem. 
Jedna z najfajniejszych rzeczy w tym kraju to naprawdę zróżnicowana kuchnia regionalna. 
I przy okazji mam pytanie - czy ciasto ucierane to dla was ciasto, czy mówicie „upiekłam placek ze śliwkami”?
Bo dla mnie zdecydowanie są ciasta, i ciasta na które mówię placki.
#Katowice #Nikiszowiec #Śląsk #blogerka #podróżemałeiduże #podróże #zwiedzamy #kato #silesia #sukienka #ootdfashion #ootd #cegła #Polska

Rzadko jestem na Śląsku, a...

Bo te blogerki, to takie słupy reklamowe…

Bo te blogerki to wszystko dostają za darmo. Takie puste słupy reklamowe. Słyszę to często i z wielu stron, wszak bloga prowadzę nie od dziś. Ale wczoraj trochę miarka się przebrała.
Jedna z Was podesłała mi screen z zamkniętej grupy na FB, gdzie ktoś podał za przykład takiej osoby Natalię z BlondHaircare, jedną z najbardziej uczciwych i rzetelnych osób jakie znam.

No i ja się pytam człowieku dumny ty jesteś z siebie? Zdajesz sobie sprawę z tego co robisz? Masz ty w ogóle rozum i godność człowieka?
Let me explain ya
Na zdjęciu jestem ja oraz produkty, które ostatnio dostałam. Kupiłam tylko dwie rzeczy – lampki-kwiatki i telefon. Nawet koc dostałam w paczce PR-owej.  Jeśli myślisz, że to wymarzona sprawa, pozwól, że sprowadzę Cię na ziemię.
Ile podkładów można zużyć, zważywszy na to, że każdy ma termin przydatności?
Ile opakowań tuszu do rzęs, zważywszy na to, że masz doczepiane?
Po kolei 😉 
🍃Koc dostałam w przesyłce od marki Rossmann – miał zachęcić do domowego SPA i chociaż był milutki i lubię te produkty, żaden nie doczekał się wpisu, zdjęcia ani choćby ulubieńców. Ale są marki własne rossmanna, które wielbię i wielbić będę nadal. Isana, Alterra, Babydream – lubię, szanuję, polecam.
🍃Liść – zapłaciłam za niego bonem, który dostałam od Westwing. Nie współpracujemy już, ale czasami do nich zaglądam.
🍃Książka “Kobiece drogi” jedna z wielu otrzymanych w materiałach PR. Uwielbiam książki, ale rzadko kiedy zasługują na osobny wpis – ta jest bohaterkach II WŚ. Kobietach, które musiały stawiać czoła złu. Dobra lektura, ale nie ulubiona. Książki akurat dostawać bardzo lubię, jednak nie mam możliwości przeczytać wszystkich – mam abonament na ebooki w legimi , korzystam z bibliotek, czytam sporo po angielsku.
Nie mogę polecać “byle czego”. Ufacie mi! Piszę tylko o najlepszych. 
🍃Maybelline – o to już fajna sprawa. Konturówki i szminki Gigi Hadid  polubiłam, pianki zjadłam, tusz komuś dałam. Komu? Nie pamiętam. Analogicznie z total tempation – paletka jest spoko, kredka do brwi – za szybko by ocenić, tusz komuś dałam. Komu? Mojej czytelniczce Justynie, z którą spotkałam się na kawie. Na pewno ma szansę wpłynąć w tej materii na więcej osób niż ja. Ja byłabym wiarygodna jak moja babcia w reklamie prezerwatyw. Są po prostu rzeczy, które ze sobą nie grają. Przecież wiadomo, że tuszu nie używam.
🍃Halls – genialna sprawa! Nie jestem wielką fanką gum do żucia, ale “hallsy” w formie cukierków uwielbiam i zawsze noszę w torebcę. Czy kiedykolwiek to komunikowałam? Nie wydaje mi się. Jednak paczka którą od nich dostałam jest jedną z najgenialniejszych paczek ever, i teraz gdy skończą mi się moje dropsy i będę stała przed wyborem halls z witaminą C albo dropsów z tigera, wybiorę na 100% Halls. Kupili mnie (musicie to zobaczyć na stories, dla tej paczki robię wyjątek).
🍃Powerbank z jednorożcem dostałam na piątych urodzinach marki Sinsay. Śliczny, fotogeniczny, dla mnie za mały. Do kupienia na aliexpress 🙂 Co z nim zrobię? Dostanie go mój najmłodszy czytelnik, Maniek.
🍃Perfumy z Oriflame to prezent, który ładnie pachnie, ale nie tak ładnie jak moje ukochane You or someone like you z etat libre d’orange, które kupuję za własne pieniądze i polecam do powąchania w Sephorze.
🍃Dalej mamy rajstopy Mona – no o nich na pewno będzie więcej, bo te rajstopy pachną i nie jest to ogłoszenie dla kilku dziwnych fetyszystów stóp zaglądających an tego bloga. One są perfumowane, porządne i ładne. Paczkę dostałam dawno, z wyrobieniem sobie opinii musiałam poczekać. Wielki plusik za personalizację i biustonosze w nietypowych rozmiarach – moje 65 F jest bardzo zadowolone. Tutaj chętnie podzielę się kodem na 15% rabatu na hasło ANIAMALUJE. Ale to nie jest tak, że Mona mi wysłała, to będę nosić tylko Monę, bo lubię też rajstopy z Lores, super jest Veera, a dobre, niemal niewidoczne rajstopy 6 albo 8 den sprzedają w markecie Netto 😉
🍃Tołpa jest przykładem czegoś, co może i super by się sprawdziło, ale nie trafiło na właściwy czas. Bywa i tak
A poduszka jest prezentem, tak po prostu.

Wow, super, ta to ma nieźle! Wysyłają jej te produkty za nic, też tak chcę.

(to moja luźna interpretacja zapytania młodziutkich dziewczynek, które wpisują w google

Jak dostawa paczki od firm? Od ilu odsłon/follow można mieć współprace?

Mogłabym tego dostawać 10x więcej. Nie chcę, ale to nie jest trudne, zdradzę ci super prosty przepis z którego korzysta wiele osób.
Zakładasz konto na instagramie, kupujesz sobie followersów z Pakistanu czy co tam jest teraz tanie. Pykasz like za like, follow za follow. Trafiasz do kółek wzajemnej adoracji i komentujecie sobie nawzajem, że super, że ślicznie, że ładnie, że wow, kusisz, jeszcze nie miałam nic z tej firmy. Znajdziesz te konta bez problemu.
 Dostajesz jakieś pierdoły, wrzucasz z nimi zdjęcie. Kocyk, świeczki, kubeczek, jakieś listki, jakieś bibeloty obok tak od niechcenia leży sobie super zestaw kremów do twarzy. Powtarzasz w kółko.
Nadprogramowe #darylosu sprzedajesz na allegro, część rzucasz na rozdanie po którym przybywają ci followersi. Pieniądze z allegro inwestujesz po części w boty, po części w followersów.
Piszesz  do firm z prośbą o “przesyłeczki”.
Widzisz analogię?
No ja tak nie chcę. Być galerianką blogosfery to do dupy sprawa.
Jeśli kogoś razi słowo “dupa” to chciałam powiedzieć, że nawet Mozart ma na swoim koncie utwór “liż mnie po dupie“. Just sayin’
Gdybym zamieszczała takie zdjęcia na instagramie, takie “tak przypadkiem sobie leżę wśród darów losu“, to jedyne pytanie jakie bym dostała brzmiałoby
“Aniu, kto Ci robi zdjęcia?”
Ludzie mają gdzieś Twoje dary losu i przesyłeczki.
Sama nie lubię oglądać unboxingów, wyobrażam sobie wtedy odbiorców jak dzieci patrzące na kolegę odpakowującego wypasiony prezent na wigili klasowej, podczas gdy same  dostały dezodorant.
Nie zamierzam być też jedną z tych blogerek, które promują dwa kremy do twarzy w miesiącu, bo to jest fizycznie niemożliwe. Niebawem na blogu pojawią się dwa wpisy dotyczące pielęgnacji. Produkty jednej z firm testowałam od grudnia, drugiej od lutego, chociaż wcześniej zdążyłam ze dwa razy odmówić, bo testowałam w tym czasie coś innego.
Łatwo można więc ulec iluzji, że 
Dzisiaj blogerki to zamieszczają same sponsorowane posty, nic wiarygodnego.

I wytłumaczę to na przykładzie Natalii. 
Gdy jesteś na pewnym poziomie, wszystkie marki chcą z Tobą współpracować. A te które nie chcą, nie wiedzą co robią.
Wybieranie marek z którymi chcesz pracować jest wtedy czymś analogicznym do wyboru produktu w drogerii. Wybierasz to, co jest dla Ciebie lepsze.
Gdy wszystkie liczące się marki wysyłają Ci tusz do rzęs, i tak polecisz ten, którego używasz najczęściej. Ba! Jesteś dużo bardziej wiarygodny, bo masz porównanie z innymi. Właśnie dlatego blogerka z wypracowaną reputacją może zrobić bardzo sensowny post o suplementacji  a sponsorowany wpis o produktach na wypadanie włosów jest tak samo wiarygodny co niesponsorowany.

Jest jeszcze jedna sprawa. Odkryjesz fajną rzecz na porost włosów, ale czujesz się w obowiązku sprawdzać kolejne. Bo może znalazłaś fajny produkt za stówę, ale są odbiorcy których stać na wydanie tylko 30 zł i sprawdzasz to trochę dla siebie, trochę dla nich. Nieustannie szukasz czegoś lepszego, bo chcesz pokazywać rzeczy najlepsze.

Problem polega na tym, że wiele dziewczyn chce być traktowana jak Kylie Jenner z 2018 roku, zapominając, że ona przez lata była najmniej liczącą się z sióstr i w ciszy obserwowała.
Nie da się być “2018 Kylie” nie będąc najpierw Kylie z 2011, 2012 itd.

(Okej, nie chcę byś była jak Kylie, ale przyszła mi do głowy, ok?).
Początek to czas, gdy uczysz się z pokorą mówić “nie” niefajnym propozycjom aż wejdzie ci to w nawyk i tak zostanie.

Wiele osób wybiera drogi na skróty i stosuje nieuczciwe praktyki lub takie  “na pograniczu uczciwości”
Zrzut z kilku kont budzących podejrzenia, chociaż to zbyt mało by postawić komuś zarzut 😉

 Pierwsza zielona kolumna to pozyskani followersi, druga – zaobserwowane konta. Budzi duże podejrzenie “follow za follow”

Nawet jeśli obecnie ktoś tego nie robi, można przejrzeć jego archiwalne działania. Pewności to nie daje, ale może wzbudzać podejrzenia.

Przy nagłym wzroście followersów warto sprawdzić, czy tego dnia coś się rozniosło viralowo, czy było jakieś oznaczenie itp. Każda szanująca się firma działająca w internecie wie co to monitori czy brand24.

A statystyki innych można posprawdzać sobie na socialblade, tam porobiłam powyższe zrzuty ekranu. Wszystkie te “influencerki” miały w ostatnim miesiącu współprace…

Pół biedy, gdy firma “płaci w barterze” (aczkolwiek chciałabym zobaczyć osoby proponujące krem za zdjęcie jak próbują zapłacić wydzierganą serwetką za zakupy w biedronce), ale jeśli przepala na takie współprace budżety klienta, to już słabo. No ale widocznie wiele polskich marek lubi targetować się na Pakistan 😉

Z drugiej strony, jeśli za współpracę odpowiada studentka na darmowym lub pół-darmowym stażu – nie dziwię się, że jej się nie chce. Klient chce liczby, dostaje liczby. Że sprzedaż mu się nie podnosi, to inna sprawa. Jaka płaca, taka praca.

Ten biznes będzie się kręcił tak długo, jak długo będzie się liczył kult lajka i liczb a nie realne zaangażowanie.
Organizowałam kameralne warsztaty dla czytelniczek, miałam 30 miejsc. Godzinę przed jedna dziewczyna napisała, że nie może dojechać, na jej miejsce w 10 minut znalazła się kolejna (po jednym snapie!). W tym samym czasie spotkanie organizowała “influencerka” mająca ponad 100 tys follow. Przyszły do niej dwie (!) osoby.

Na treningi Marty z codziennie_fit przy 34K follow są setki chętnych.

Znam “influęserów” mających ponad 100 k follow, którzy nie byliby w stanie przekonać własnej matki, że pani od matematyki dzisiaj nic nie zadała, nie mówiąc już o zaciągnięciu kogoś na spotkanie czy sprzedaniu mu produktu.

Nie wystarczy nazwać się infuencerem, aby nim być.

Influencer to ktoś, kto ma wpływ. Na decyzje zakupowe na nawyki. Jest jak tłumacz z chińskiego, gdy marka mówi po chińsku, a chciałaby dotrzeć do odbiorców z Polski. Jest tubylcem, swoim, kolegą, mentorem, ekspertem, kimś znajomym. On zna oba języki i chętnie przetłumaczy. Ale za tłumaczenie należy się wynagrodzenie.
Bo dobrze robiony influencer marketing sprzedaje.
Tak wiem, trzeba by znaleźć produkt, który był promowany tylko na blogu, a nie w żaden inny sposób 🙄.
Mam taki produkt.

Zamieszczając informację wyłącznie na blogu zrobiłam ze swojej książki bestseller. Najpierw w empiku (nie prowadzę tam już dystrybucji) potem w Legimi. Książka sprzedaje się do dziś (to już piąty rok!) promowana wyłącznie na tym blogu. Nigdy nie wydałam nawet grosza na jej promocję, bo też nie byłam nastawiona na jej szeroką sprzedaż.

Z odnowioną szatą graficzną i po korekcie wciąż jest na legimi.
 Gdy moja książka zdobyła tytuł “ebook roku” małam 30 tys. UU miesięcznie.

Nie jestem wyjątkiem, wielu blogerów wypuściło własne produkty i to jest chyba dobry test na to, czy dana osoba generuje konwersje.

Blogerki piszą tylko pozytywne opinie


Ejże, a widziałeś w telewizji czy prasie negatywną reklamę? 😀 Taką nie wiem, że ktoś wyciąga z pralki brudne skarpetki po wypraniu w vizirze? Albo “nie kupuj tego kremu, zapchał mi pory?” Bo ja kurczę nie. Ale daj znać, chętnie zaktualizuję swój światopogląd.
Jeśli produkt się u mnie kompletnie nie sprawdził, po prostu o nim nie piszę. Olewam pieniądze za posta, umowę uznajemy za niebyłą. Simple as that. A czemu nie piszę? Bo to nie znaczy, że produkt jest zły.
Zapytałam wczoraj na stories co zamówić z Oriflame.
Dwie przykładowe wiadomości:

Każdy z nas jest inny.

“The shoe that fits one person pinches another; there is no recipe for living that suits all cases.” – Carl Gustav Jung

Jednak gdy coś jest totalnym, ale totalnym bublem – mówię o tym.

I chociaż płynne szminki Kat Von D które dostałam na evencie Sephory są dla mnie gorsze od szminek które były dodawane 10 lat temu do gazet typu Bravo, wciąż polecam powąchać w tej drogerii moje ukochane perfumy  bo tylko tam je sprzedają.

Also – Sephora przestała mnie zapraszać na eventy, ale trudno się im dziwić 😉

Blogerki piszą tylko o tym, za co i zapłacą

Niektóre pewnie tak. Ale nie jest to prawda odnosząca się do wszystkich. Po części tłumaczy to przykład wspomnianej wcześniej Natalii czy innych blogerek z topu (o tym kto jest na topie, mówią wszelkiego rodzaju raporty), z którymi chce współpracować wiele firm, więc wybieranie ich to jak przebieranie w ulęgałkach. I nie ma to nic wspólnego ze stawką, bo tak jak sklep ma stałą cenę za bułkę dla biednego i bogatego, tak każda osoba podchodząca poważnie do biznesu wycenia te same świadczenia dla każdej firmy na tym samym poziomie). Stąd można mieć takie wrażenie, ale nie jest one prawdą.
Nie zliczę ile osób borykających się – jak ja- z ekstremalnie suchą skórą głowy kupiło z mojego polecenia Cerkogel. Nigdy nikt mi za to nie płacił, a odrzuciłam dwie komercyjne współprace z ich konkurencją, która nie miała tak dobrego produktu. 
Dzięki darom losu powstają tak rzetelne porównania szminek jak na blogu Basi. Oczywiście są osoby, które piszą tylko o produktach za pieniądze, ale to Ty  decydujesz kogo czytasz, lajkujesz i do kogo zaglądasz.

500 zł za zdjęcie? Świat zwariował, normalny człowiek to za te pieniądze zasuwa. Żadna filozofia pieprznąć samojebkę w lustrze.

To pieprznij 😉

– Panie, to ile za wyrwanie tego zęba
– 200 zł
– Za 5 minut roboty?
– Mogę wyrywać powoli…

Są branże, w których nie płacisz za robociznę (chociaż naturalnie, ona też jest częścią wyceny) ale za wiedzę, zdobyte umiejętności itp. W przypadku blogerów,instagramerów, youtuberów i wszystkich innych influencerów jest to zazwyczaj zasięg, wpływ, sprecyzowana grupa docelowa czy wizerunek.
Oprócz tego blog czy kanał na YT kosztują. Amortyzacja sprzętu, domena, hosting, oprogramowanie, bazy zdjęć, płatne aplikacje.
Bo kiedyś to blogowanie z pasji, a dzisiaj tylko zysk

Można być krawcową, a można też wyciągać maszynę do szycia gdy wnukowi rozedrą się spodnie. Żadne z podejść nie jest lepsze lub gorsze. Są inne.
Ja osobiście oprócz blogowania zajmuję się copywriterką dla firm, ale na blogu też zarabiam i się tego nie wstydzę. Ba! Jestem dumna ze swoich tekstów sponsorowanych, każdy z nich wniósł jakąś wartość i miał ładne zaangażowanie. Przykłady:

Co jeszcze powstrzymuje Cię przed pierwszym krokiem?

Znam wielu blogerów, którzy robią naprawdę cudowną robotę. Tworzą merytoryczne teksty na różne tematy, a mogą to robić dzięki płatnym współpracom.
Bo jeśli inwestujesz w swoje “hobby” kupując sprzęt, oprogramowanie, domenę, analitykę i godzisz na się na zapłatę w barterze, to
Mam nadzieję, że wiesz o tym, że od barteru też odprowadza się podatki. Wtedy płacisz za to, że kogoś reklamujesz. Genialny model biznesowy!
Naprawdę uważam, że lepiej jest powiedzieć temu barterowi “nie” i przesłać wycenę. Jasne, można coś robić za darmo, ale w momencie w którym z jednej strony pojawiają się oczekiwania, z drugiej pojawia się cennik.
Po pewnym czasie kurier przyjeżdżający z prezentami naprawdę przestaje cieszyć, nie ma komu tego rozdawać, a rozdania dla czytelników przyciągają też najgorszy sort konkursowiczów, którzy w dupie
tak, w w dupie mają twój profil. Oni chcą tylko wygrać. To jest bez sensu.
Nie wiem czy ktoś dobrnął do końca, ale miałam potrzebę rozjaśnienia sprawy. 
Uwielbiam blogować i blogowanie jest super. W każdym środowisku istnieją czarne owce i osoby, które odwalają kawał rzetelnej i uczciwej roboty. Od Ciebie zależy kogo wybierasz 🙂 Zarabianie na pracy nie jest niczym złym o ile jest to transparentne.
No i jeszcze jedno – ile zarabia się na blogach, ile kosztuje współpraca z influencerem? To pytanie jest tak samo bez sensu, jak pytanie o to, ile kosztuje samochód.
No możesz kupić Teslę, możesz też używanego golfa dwójkę.
Suplement:
Plaga instagramowych promotorek – czyli jaki kupisz mi jeansy…
Kurs o wycenie pracy w branży kreatywnej – mam taką zasadę, że raz w miesiącu kupuję jakiś kurs albo książkę. W kwietniu padnie na ten!
A ja dla odmiany chciałam zapytać Cię o Twój ulubiony blog. Komu ufasz i dlaczego?
Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

XOXO
Previous
Dżungla, jednorożce i namolni faceci [TYGODNIK]
Bo te blogerki, to takie słupy reklamowe…