Bo te blogerki, to takie słupy reklamowe…

Bo te blogerki to wszystko dostają za darmo. Takie puste słupy reklamowe. Słyszę to często i z wielu stron, wszak bloga prowadzę nie od dziś. Ale wczoraj trochę miarka się przebrała.
Jedna z Was podesłała mi screen z zamkniętej grupy na FB, gdzie ktoś podał za przykład takiej osoby Natalię z BlondHaircare, jedną z najbardziej uczciwych i rzetelnych osób jakie znam.

No i ja się pytam człowieku dumny ty jesteś z siebie? Zdajesz sobie sprawę z tego co robisz? Masz ty w ogóle rozum i godność człowieka?
Let me explain ya
Na zdjęciu jestem ja oraz produkty, które ostatnio dostałam. Kupiłam tylko dwie rzeczy – lampki-kwiatki i telefon. Nawet koc dostałam w paczce PR-owej.  Jeśli myślisz, że to wymarzona sprawa, pozwól, że sprowadzę Cię na ziemię.
Ile podkładów można zużyć, zważywszy na to, że każdy ma termin przydatności?
Ile opakowań tuszu do rzęs, zważywszy na to, że masz doczepiane?
Po kolei 😉 
🍃Koc dostałam w przesyłce od marki Rossmann – miał zachęcić do domowego SPA i chociaż był milutki i lubię te produkty, żaden nie doczekał się wpisu, zdjęcia ani choćby ulubieńców. Ale są marki własne rossmanna, które wielbię i wielbić będę nadal. Isana, Alterra, Babydream – lubię, szanuję, polecam.
🍃Liść – zapłaciłam za niego bonem, który dostałam od Westwing. Nie współpracujemy już, ale czasami do nich zaglądam.
🍃Książka “Kobiece drogi” jedna z wielu otrzymanych w materiałach PR. Uwielbiam książki, ale rzadko kiedy zasługują na osobny wpis – ta jest bohaterkach II WŚ. Kobietach, które musiały stawiać czoła złu. Dobra lektura, ale nie ulubiona. Książki akurat dostawać bardzo lubię, jednak nie mam możliwości przeczytać wszystkich – mam abonament na ebooki w legimi , korzystam z bibliotek, czytam sporo po angielsku.
Nie mogę polecać “byle czego”. Ufacie mi! Piszę tylko o najlepszych. 
🍃Maybelline – o to już fajna sprawa. Konturówki i szminki Gigi Hadid  polubiłam, pianki zjadłam, tusz komuś dałam. Komu? Nie pamiętam. Analogicznie z total tempation – paletka jest spoko, kredka do brwi – za szybko by ocenić, tusz komuś dałam. Komu? Mojej czytelniczce Justynie, z którą spotkałam się na kawie. Na pewno ma szansę wpłynąć w tej materii na więcej osób niż ja. Ja byłabym wiarygodna jak moja babcia w reklamie prezerwatyw. Są po prostu rzeczy, które ze sobą nie grają. Przecież wiadomo, że tuszu nie używam.
🍃Halls – genialna sprawa! Nie jestem wielką fanką gum do żucia, ale “hallsy” w formie cukierków uwielbiam i zawsze noszę w torebcę. Czy kiedykolwiek to komunikowałam? Nie wydaje mi się. Jednak paczka którą od nich dostałam jest jedną z najgenialniejszych paczek ever, i teraz gdy skończą mi się moje dropsy i będę stała przed wyborem halls z witaminą C albo dropsów z tigera, wybiorę na 100% Halls. Kupili mnie (musicie to zobaczyć na stories, dla tej paczki robię wyjątek).
🍃Powerbank z jednorożcem dostałam na piątych urodzinach marki Sinsay. Śliczny, fotogeniczny, dla mnie za mały. Do kupienia na aliexpress 🙂 Co z nim zrobię? Dostanie go mój najmłodszy czytelnik, Maniek.
🍃Perfumy z Oriflame to prezent, który ładnie pachnie, ale nie tak ładnie jak moje ukochane You or someone like you z etat libre d’orange, które kupuję za własne pieniądze i polecam do powąchania w Sephorze.
🍃Dalej mamy rajstopy Mona – no o nich na pewno będzie więcej, bo te rajstopy pachną i nie jest to ogłoszenie dla kilku dziwnych fetyszystów stóp zaglądających an tego bloga. One są perfumowane, porządne i ładne. Paczkę dostałam dawno, z wyrobieniem sobie opinii musiałam poczekać. Wielki plusik za personalizację i biustonosze w nietypowych rozmiarach – moje 65 F jest bardzo zadowolone. Tutaj chętnie podzielę się kodem na 15% rabatu na hasło ANIAMALUJE. Ale to nie jest tak, że Mona mi wysłała, to będę nosić tylko Monę, bo lubię też rajstopy z Lores, super jest Veera, a dobre, niemal niewidoczne rajstopy 6 albo 8 den sprzedają w markecie Netto 😉
🍃Tołpa jest przykładem czegoś, co może i super by się sprawdziło, ale nie trafiło na właściwy czas. Bywa i tak
A poduszka jest prezentem, tak po prostu.

Wow, super, ta to ma nieźle! Wysyłają jej te produkty za nic, też tak chcę.

(to moja luźna interpretacja zapytania młodziutkich dziewczynek, które wpisują w google

Jak dostawa paczki od firm? Od ilu odsłon/follow można mieć współprace?

Mogłabym tego dostawać 10x więcej. Nie chcę, ale to nie jest trudne, zdradzę ci super prosty przepis z którego korzysta wiele osób.
Zakładasz konto na instagramie, kupujesz sobie followersów z Pakistanu czy co tam jest teraz tanie. Pykasz like za like, follow za follow. Trafiasz do kółek wzajemnej adoracji i komentujecie sobie nawzajem, że super, że ślicznie, że ładnie, że wow, kusisz, jeszcze nie miałam nic z tej firmy. Znajdziesz te konta bez problemu.
 Dostajesz jakieś pierdoły, wrzucasz z nimi zdjęcie. Kocyk, świeczki, kubeczek, jakieś listki, jakieś bibeloty obok tak od niechcenia leży sobie super zestaw kremów do twarzy. Powtarzasz w kółko.
Nadprogramowe #darylosu sprzedajesz na allegro, część rzucasz na rozdanie po którym przybywają ci followersi. Pieniądze z allegro inwestujesz po części w boty, po części w followersów.
Piszesz  do firm z prośbą o “przesyłeczki”.
Widzisz analogię?
No ja tak nie chcę. Być galerianką blogosfery to do dupy sprawa.
Jeśli kogoś razi słowo “dupa” to chciałam powiedzieć, że nawet Mozart ma na swoim koncie utwór “liż mnie po dupie“. Just sayin’
Gdybym zamieszczała takie zdjęcia na instagramie, takie “tak przypadkiem sobie leżę wśród darów losu“, to jedyne pytanie jakie bym dostała brzmiałoby
“Aniu, kto Ci robi zdjęcia?”
Ludzie mają gdzieś Twoje dary losu i przesyłeczki.
Sama nie lubię oglądać unboxingów, wyobrażam sobie wtedy odbiorców jak dzieci patrzące na kolegę odpakowującego wypasiony prezent na wigili klasowej, podczas gdy same  dostały dezodorant.
Nie zamierzam być też jedną z tych blogerek, które promują dwa kremy do twarzy w miesiącu, bo to jest fizycznie niemożliwe. Niebawem na blogu pojawią się dwa wpisy dotyczące pielęgnacji. Produkty jednej z firm testowałam od grudnia, drugiej od lutego, chociaż wcześniej zdążyłam ze dwa razy odmówić, bo testowałam w tym czasie coś innego.
Łatwo można więc ulec iluzji, że 
Dzisiaj blogerki to zamieszczają same sponsorowane posty, nic wiarygodnego.

I wytłumaczę to na przykładzie Natalii. 
Gdy jesteś na pewnym poziomie, wszystkie marki chcą z Tobą współpracować. A te które nie chcą, nie wiedzą co robią.
Wybieranie marek z którymi chcesz pracować jest wtedy czymś analogicznym do wyboru produktu w drogerii. Wybierasz to, co jest dla Ciebie lepsze.
Gdy wszystkie liczące się marki wysyłają Ci tusz do rzęs, i tak polecisz ten, którego używasz najczęściej. Ba! Jesteś dużo bardziej wiarygodny, bo masz porównanie z innymi. Właśnie dlatego blogerka z wypracowaną reputacją może zrobić bardzo sensowny post o suplementacji  a sponsorowany wpis o produktach na wypadanie włosów jest tak samo wiarygodny co niesponsorowany.

Jest jeszcze jedna sprawa. Odkryjesz fajną rzecz na porost włosów, ale czujesz się w obowiązku sprawdzać kolejne. Bo może znalazłaś fajny produkt za stówę, ale są odbiorcy których stać na wydanie tylko 30 zł i sprawdzasz to trochę dla siebie, trochę dla nich. Nieustannie szukasz czegoś lepszego, bo chcesz pokazywać rzeczy najlepsze.

Problem polega na tym, że wiele dziewczyn chce być traktowana jak Kylie Jenner z 2018 roku, zapominając, że ona przez lata była najmniej liczącą się z sióstr i w ciszy obserwowała.
Nie da się być “2018 Kylie” nie będąc najpierw Kylie z 2011, 2012 itd.

(Okej, nie chcę byś była jak Kylie, ale przyszła mi do głowy, ok?).
Początek to czas, gdy uczysz się z pokorą mówić “nie” niefajnym propozycjom aż wejdzie ci to w nawyk i tak zostanie.

Wiele osób wybiera drogi na skróty i stosuje nieuczciwe praktyki lub takie  “na pograniczu uczciwości”
Zrzut z kilku kont budzących podejrzenia, chociaż to zbyt mało by postawić komuś zarzut 😉

 Pierwsza zielona kolumna to pozyskani followersi, druga – zaobserwowane konta. Budzi duże podejrzenie “follow za follow”

Nawet jeśli obecnie ktoś tego nie robi, można przejrzeć jego archiwalne działania. Pewności to nie daje, ale może wzbudzać podejrzenia.

Przy nagłym wzroście followersów warto sprawdzić, czy tego dnia coś się rozniosło viralowo, czy było jakieś oznaczenie itp. Każda szanująca się firma działająca w internecie wie co to monitori czy brand24.

A statystyki innych można posprawdzać sobie na socialblade, tam porobiłam powyższe zrzuty ekranu. Wszystkie te “influencerki” miały w ostatnim miesiącu współprace…

Pół biedy, gdy firma “płaci w barterze” (aczkolwiek chciałabym zobaczyć osoby proponujące krem za zdjęcie jak próbują zapłacić wydzierganą serwetką za zakupy w biedronce), ale jeśli przepala na takie współprace budżety klienta, to już słabo. No ale widocznie wiele polskich marek lubi targetować się na Pakistan 😉

Z drugiej strony, jeśli za współpracę odpowiada studentka na darmowym lub pół-darmowym stażu – nie dziwię się, że jej się nie chce. Klient chce liczby, dostaje liczby. Że sprzedaż mu się nie podnosi, to inna sprawa. Jaka płaca, taka praca.

Ten biznes będzie się kręcił tak długo, jak długo będzie się liczył kult lajka i liczb a nie realne zaangażowanie.
Organizowałam kameralne warsztaty dla czytelniczek, miałam 30 miejsc. Godzinę przed jedna dziewczyna napisała, że nie może dojechać, na jej miejsce w 10 minut znalazła się kolejna (po jednym snapie!). W tym samym czasie spotkanie organizowała “influencerka” mająca ponad 100 tys follow. Przyszły do niej dwie (!) osoby.

Na treningi Marty z codziennie_fit przy 34K follow są setki chętnych.

Znam “influęserów” mających ponad 100 k follow, którzy nie byliby w stanie przekonać własnej matki, że pani od matematyki dzisiaj nic nie zadała, nie mówiąc już o zaciągnięciu kogoś na spotkanie czy sprzedaniu mu produktu.

Nie wystarczy nazwać się infuencerem, aby nim być.

Influencer to ktoś, kto ma wpływ. Na decyzje zakupowe na nawyki. Jest jak tłumacz z chińskiego, gdy marka mówi po chińsku, a chciałaby dotrzeć do odbiorców z Polski. Jest tubylcem, swoim, kolegą, mentorem, ekspertem, kimś znajomym. On zna oba języki i chętnie przetłumaczy. Ale za tłumaczenie należy się wynagrodzenie.
Bo dobrze robiony influencer marketing sprzedaje.
Tak wiem, trzeba by znaleźć produkt, który był promowany tylko na blogu, a nie w żaden inny sposób 🙄.
Mam taki produkt.

Zamieszczając informację wyłącznie na blogu zrobiłam ze swojej książki bestseller. Najpierw w empiku (nie prowadzę tam już dystrybucji) potem w Legimi. Książka sprzedaje się do dziś (to już piąty rok!) promowana wyłącznie na tym blogu. Nigdy nie wydałam nawet grosza na jej promocję, bo też nie byłam nastawiona na jej szeroką sprzedaż.

Z odnowioną szatą graficzną i po korekcie wciąż jest na legimi.
 Gdy moja książka zdobyła tytuł “ebook roku” małam 30 tys. UU miesięcznie.

Nie jestem wyjątkiem, wielu blogerów wypuściło własne produkty i to jest chyba dobry test na to, czy dana osoba generuje konwersje.

Blogerki piszą tylko pozytywne opinie


Ejże, a widziałeś w telewizji czy prasie negatywną reklamę? 😀 Taką nie wiem, że ktoś wyciąga z pralki brudne skarpetki po wypraniu w vizirze? Albo “nie kupuj tego kremu, zapchał mi pory?” Bo ja kurczę nie. Ale daj znać, chętnie zaktualizuję swój światopogląd.
Jeśli produkt się u mnie kompletnie nie sprawdził, po prostu o nim nie piszę. Olewam pieniądze za posta, umowę uznajemy za niebyłą. Simple as that. A czemu nie piszę? Bo to nie znaczy, że produkt jest zły.
Zapytałam wczoraj na stories co zamówić z Oriflame.
Dwie przykładowe wiadomości:

Każdy z nas jest inny.

“The shoe that fits one person pinches another; there is no recipe for living that suits all cases.” – Carl Gustav Jung

Jednak gdy coś jest totalnym, ale totalnym bublem – mówię o tym.

I chociaż płynne szminki Kat Von D które dostałam na evencie Sephory są dla mnie gorsze od szminek które były dodawane 10 lat temu do gazet typu Bravo, wciąż polecam powąchać w tej drogerii moje ukochane perfumy  bo tylko tam je sprzedają.

Also – Sephora przestała mnie zapraszać na eventy, ale trudno się im dziwić 😉

Blogerki piszą tylko o tym, za co i zapłacą

Niektóre pewnie tak. Ale nie jest to prawda odnosząca się do wszystkich. Po części tłumaczy to przykład wspomnianej wcześniej Natalii czy innych blogerek z topu (o tym kto jest na topie, mówią wszelkiego rodzaju raporty), z którymi chce współpracować wiele firm, więc wybieranie ich to jak przebieranie w ulęgałkach. I nie ma to nic wspólnego ze stawką, bo tak jak sklep ma stałą cenę za bułkę dla biednego i bogatego, tak każda osoba podchodząca poważnie do biznesu wycenia te same świadczenia dla każdej firmy na tym samym poziomie). Stąd można mieć takie wrażenie, ale nie jest one prawdą.
Nie zliczę ile osób borykających się – jak ja- z ekstremalnie suchą skórą głowy kupiło z mojego polecenia Cerkogel. Nigdy nikt mi za to nie płacił, a odrzuciłam dwie komercyjne współprace z ich konkurencją, która nie miała tak dobrego produktu. 
Dzięki darom losu powstają tak rzetelne porównania szminek jak na blogu Basi. Oczywiście są osoby, które piszą tylko o produktach za pieniądze, ale to Ty  decydujesz kogo czytasz, lajkujesz i do kogo zaglądasz.

500 zł za zdjęcie? Świat zwariował, normalny człowiek to za te pieniądze zasuwa. Żadna filozofia pieprznąć samojebkę w lustrze.

To pieprznij 😉

– Panie, to ile za wyrwanie tego zęba
– 200 zł
– Za 5 minut roboty?
– Mogę wyrywać powoli…

Są branże, w których nie płacisz za robociznę (chociaż naturalnie, ona też jest częścią wyceny) ale za wiedzę, zdobyte umiejętności itp. W przypadku blogerów,instagramerów, youtuberów i wszystkich innych influencerów jest to zazwyczaj zasięg, wpływ, sprecyzowana grupa docelowa czy wizerunek.
Oprócz tego blog czy kanał na YT kosztują. Amortyzacja sprzętu, domena, hosting, oprogramowanie, bazy zdjęć, płatne aplikacje.
Bo kiedyś to blogowanie z pasji, a dzisiaj tylko zysk

Można być krawcową, a można też wyciągać maszynę do szycia gdy wnukowi rozedrą się spodnie. Żadne z podejść nie jest lepsze lub gorsze. Są inne.
Ja osobiście oprócz blogowania zajmuję się copywriterką dla firm, ale na blogu też zarabiam i się tego nie wstydzę. Ba! Jestem dumna ze swoich tekstów sponsorowanych, każdy z nich wniósł jakąś wartość i miał ładne zaangażowanie. Przykłady:

Co jeszcze powstrzymuje Cię przed pierwszym krokiem?

Znam wielu blogerów, którzy robią naprawdę cudowną robotę. Tworzą merytoryczne teksty na różne tematy, a mogą to robić dzięki płatnym współpracom.
Bo jeśli inwestujesz w swoje “hobby” kupując sprzęt, oprogramowanie, domenę, analitykę i godzisz na się na zapłatę w barterze, to
Mam nadzieję, że wiesz o tym, że od barteru też odprowadza się podatki. Wtedy płacisz za to, że kogoś reklamujesz. Genialny model biznesowy!
Naprawdę uważam, że lepiej jest powiedzieć temu barterowi “nie” i przesłać wycenę. Jasne, można coś robić za darmo, ale w momencie w którym z jednej strony pojawiają się oczekiwania, z drugiej pojawia się cennik.
Po pewnym czasie kurier przyjeżdżający z prezentami naprawdę przestaje cieszyć, nie ma komu tego rozdawać, a rozdania dla czytelników przyciągają też najgorszy sort konkursowiczów, którzy w dupie
tak, w w dupie mają twój profil. Oni chcą tylko wygrać. To jest bez sensu.
Nie wiem czy ktoś dobrnął do końca, ale miałam potrzebę rozjaśnienia sprawy. 
Uwielbiam blogować i blogowanie jest super. W każdym środowisku istnieją czarne owce i osoby, które odwalają kawał rzetelnej i uczciwej roboty. Od Ciebie zależy kogo wybierasz 🙂 Zarabianie na pracy nie jest niczym złym o ile jest to transparentne.
No i jeszcze jedno – ile zarabia się na blogach, ile kosztuje współpraca z influencerem? To pytanie jest tak samo bez sensu, jak pytanie o to, ile kosztuje samochód.
No możesz kupić Teslę, możesz też używanego golfa dwójkę.
Suplement:
Plaga instagramowych promotorek – czyli jaki kupisz mi jeansy…
Kurs o wycenie pracy w branży kreatywnej – mam taką zasadę, że raz w miesiącu kupuję jakiś kurs albo książkę. W kwietniu padnie na ten!
A ja dla odmiany chciałam zapytać Cię o Twój ulubiony blog. Komu ufasz i dlaczego?
Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Podziel się

50
Dodaj komentarz

avatar
47 Comment threads
3 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
46 Comment authors
OlaEkstrawaganckaaniamalujeNiewyparzona PudernicaRomana Słupikowska-Glugla Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Ola
Gość
Ola

Ania – Tobie ufam 🙂 Dlaczego? BO potrafisz zarówno skrytykować coś po całej linii jak i wypromować coś co zasługuje na uwagę – poza tym bardzo zmieniłaś mój światopogląd na wiele spraw i jakoś tak łatwiej jest mi być SZCZĘŚLIWYM CZŁOWIEKIEM 😉 Dzięki!

Ekstrawagancka
Gość

Bezsenność, bezsenność mnie męczy, ale chociaż dzięki temu zawitałam na bloga i przeczytałam wpis od deski do deski. Mam bardzo podobne podejście, jeżeli chodzi o produkty nijakie. Nienawidzę poświęcać czasu, by opisywać coś, co nie zagrzało miejsca w mojej codzienności, więc po prostu nie tracę na to czasu. Wolę pisać rzadziej, ale o czymś, co można polubić, pokochać i bez dwóch zdań polecić innym. I nie wstyd mi, że większość takich wpisów opiera się na produktach że współprac. Chociaż co jak co, ale mam wrażenie, że wiele blogerek wciąż na słowo “współpraca” regauje jak na hasło “promocja”. Czyli nie jest… Czytaj więcej »

Niewyparzona Pudernica
Gość

Najwazniejsze pytanie- ile Twoja babcia ma dzieci?

aniamaluje
Gość

Jedno.
Pytasz w kontekście prezerwatyw czy cerowania wnukom skarpetek? 🙂

Barbara Borowiecka
Gość

Yyyy Tobie :p napisałabym coś mądrzejszego, ale dziś mam urodziny i idę świętować 😀

Dorota
Gość
Dorota

To ciekawe, że miałaś potrzebę napisania właśnie takiego tekstu Aniu bo akurat niedawno sobie o tym myślałam w kontekście Twojego bloga – jak to z takiej prostej potrzeby podzielenia się pewnymi sprawami jak sposób wyjścia z poważnej choroby – powstał blog który stał się nawet jednym ze źródeł Twojego zarabiania :)To o czym teraz napisałaś przemawia do mnie w 100% (chociaz być może kiedy czytasz moje posty to myślisz sobie do czego ta cholera znowu się przyczepi :D) ale to nie tak , bardzo Cie podziwiam za to co potrafisz robić, tylko niektóre Twoje poglądy wydaja mi się niezbyt realne… Czytaj więcej »

Oliwia
Gość
Oliwia

Ja bardzo ufam Asi Glogazie, zanim zaczęłam czytać Ciebie czytałam tylko jej bloga, mam obie książki i jestem ogromną fanka, Asia jest szczera, prawdziwa, nie jest typową instagirl, naprawdę lubię i szanuję 🙂 kiedyś się strasznie zdenerwowalam jak jedna z blogek które czytałam stała się właśnie banerem reklamowym i na jej blogu było wszystko, odlajkowalam gdy w wpisie o relaksie czy coś dodała zdjęcie właśnie takie z góry na łóżku i uwaga uwaga trzymała w rękach depilator. To było tak groteskowe że nie mogłam dłużej na to patrzeć 🙂

Katarzyna Wisz
Gość
Katarzyna Wisz

Świetny tekst! Przyznaję, że jako odbiorca jestem dość wybredna, wiele blogów omijam właśnie ze względu na posty sponsorowane jeden pod drugim… Nie twierdzę, że są złe, ale brakuje mi właśnie tej szczerość o ktorej piszesz. Nie będę tu wyjatkiem jeśli napiszę, że najchętniej czytam Twojego bloga ;), ale bardzo lubię tez Kasię z Simplicite, Natalię z JestRudo i Joasię Glogazę. No i dzięki Tobie trafiłam na Olę z którą byłaś na Karaibach i na pewno zostanę na dłużej 😉

Romana Słupikowska-Glugla
Gość
Romana Słupikowska-Glugla

Właśnie zaczęłam się zastanawiać nad ulubionymi blogami. Od jakiegoś czasu same “matkowe” 😉 Twój jest jedynym nie wpisującym się w ten nurt, a który czytam regularnie 😊
Pozdro z zaśnieżonej (łaj?) wsi 😊

paula
Gość
paula

Wierzę Galantej Lali. i Tobie. No i pewnie znajdzie się kilka innych blogerek, ale fakt, są też takie, które zaczynają irytować z czasem…
ciekawy wpis, rozjaśnia i rozszerza horyzonty.

Beata Redzimska
Gość

Fajny tekst Aniu – myśle ze te negatywne oceny wynikają po części ze zwyczajnie ludzkiej zazdrości i tego że pewne osoby też by tak chciały, ale jeszcze jak to mówisz nie doszły do tego poziomu. Z drugiej strony to prawda że niektórzy blogerzy przemieniają swoje blogi w słupy reklamowe, jakby nie potrafili powiedzieć dość w pewnym momencie. A to też negatywnie odbija się na wiarygodności całej blogosfery

Marta Simisnka
Gość
Marta Simisnka

Świetny post! W końcu ktoś powiedział o tym szczerze. Zgadzam się Aniu z Tobą bo każda współpraca daje nam jakieś możliwości.
Oczywiście możemy nagle polecać to co wszyscy inni w całym internecie (dużo było takich akcji) a możemy wybierać to, co naprawdę pasuje do naszego stylu, do naszych odbiorców. I Ty według mnie to robisz świetnie! Nawet jak coś jest przez ciebie polecane i miałaś za to zapłacone to tego nie ukrywasz i post jest rzetelny co mówi jedno – MOŻNA CI UFAĆ

Katarzyna Ś.
Gość

Jak zawsze trafione w punkt – bo są blogerzy i blogerzy. Zresztą jak w każdej branży – możesz robić z pasji, dla ludzi, dla hajsu. Z drugiej strony kim my jesteśmy, żeby oceniać? Jeśli kogoś kręcą blogi z treścią tylko sponsorowaną i niekoniecznie rzetelnymi opiniami albo współpraca ze wszystkimi i miliony kosmetyków w zapasie to czemu nie? Żyj i daj żyć innym 🙂 Także jakby nie było podpisuję się pod Twoim postem łapkami i nogami. Pozdrowienia ze śnieżnego Gdańska! :*

Marta M
Gość
Marta M

Ja rowniez najbardziej ufam Tobie oraz Marcie z bloga Marta pisze i codziennie fit. Sledze Was caly czas od kilku dobrych lat mimo, ze rzadko komentuje. Zminiam sie na lepsze dzieki Tobie i na wiele rzeczy patrze zupelnie inaczej niz kiedys. Dziekuje 🙂

Karolina Gie
Gość

Jak miło, że podlinkowałaś Basię – to moja ulubiona blogerka 😉 I tak jak piszesz – ile osób kupiło by tyle szminek, podkładów czy innych kosmetyków, tylko po to, by stworzyć tak świetne zestawienie? A takie wpisy są bardzo wartościowe dla osób szukających konkretów 🙂 (I tak mi się nasunęło, że przez takie gadanie o słupach reklamowych później na blogach przy zwykłych postach pojawiają się dopiski “to nie jest post sponsorowany”…. A to już strzał w kolano, bo w domyśle niestety brzmi to tak, jakby sponsorowane były nierzetelne… A wiesz co mnie uderza najbardziej? Ja nie raz przepuściłam okazję zarobienie,… Czytaj więcej »

Basia
Gość

Świetny wpis, Aniu 🙂 Bloguję od prawie 7 lat i te wszystkie teksty pod adresem blogerek mam już przerobione 🙂 Przykra sprawa z tym przykładem BlondHairCare, można kogoś w ten sposób zwyczajnie oskarżyć – zupełnie bezpodstawnie. A to może mieć szereg konsekwencji – tego typu gówniane sprawy roznoszą się najszybciej 😉 Z tymi darami losu to sama prawda. Z ilu tuszów do rzęs, kremów czy podkładów można się cieszyć? Ile razy można służyć za królika doświadczalnego i testować coś, czego w sumie samemu by się nie kupiło? PO CO? Co później robić z tym wszystkim? Ok, czasami barter może być… Czytaj więcej »

Katarzyna Niedźwiedzka
Gość
Katarzyna Niedźwiedzka

A ja głównie zaglądam na Twojego bloga, blogi o czekoladach, surwiwalu, militariach i książkach. Sama mam bloga, pisze o nim tylko o tym co sama sobie kupię, albo dostanę od rodziny czy znajomych. Raz jedyny tylko napisałam o książce, którą dostałam od wydawnictwa, była to “Córka papieża” Dario Fo. Książke czytało mi się nawet ok co też napisałam, Ale jakby było nie tak to też bym napisała i wcale bym się nie czaiła, że nie wypada bo przecież dostałam za darmo to nie mogę być niewdzięczna i krytykować.

aGwer
Gość

Zgadzam się całkowicie z Twoim podejściem, bo sama nie biorę “wszystkiego jak leci”. To podejście przedstawił w jednej ze swoich książek Kominek, który mówił że czasem lepiej poczekać, przez chwilę mieć gorszą sytuację, aż w końcu pojawi się to COŚ, niż brać byle co, byle było. Selekcja i dobór współprac do bloga, osobowości twórcy i czytelników, to naprawdę spore wyzwanie. Co do Instafejmu i pseudo wpływu takich instagramerek również się zgadzam. A najbardziej dobija mnie sprzedaż wszystkiego po dwóch dniach od otrzymania paczki/niespodzianki. Nie rozumiem na jakiej podstawie marki wybierają takie osoby, skoro jak sama wspomniałaś 1/3 to kupione Araby.… Czytaj więcej »

Zaczarowana - StylRoom.pl
Gość

Miazga 🙂

Monika Fabiańska
Gość
Monika Fabiańska

Odpowiadając na pytanie 🙂 Nie mam ulubionego bloga, podczytuję kilka, może kilkanaście blogów i z pewnością bardziej ufam (przy czym mam na myśli wyłącznie produkty spożywcze, suplementy, kosmetyki) ludziom z bliższego lub dalszego otoczenia niż blogerom. Dlaczego? Ponieważ doskonale zdaję sobie sprawę, że ich praca polega na współpracach z markami i niekoniecznie polecane przez nich produkty są faktycznie dobre. Absolutnie nie przeszkadzają mi te współprace, to jest praca, wg mnie nawet nie trzeba informować na swoim własnym, prywatnym blogu, że wpis jest sponsorowany. Szukając informacji o jakimś produkcie w necie filtruję je “pod siebie” i gdy ktoś coś poleca tak… Czytaj więcej »

romka
Gość
romka

Z tego co dotychczas widziałam, te prezenty dostają blogerki modowe/kosmetyczne. A jeśli kogoś to w ogóle nie interesuje? Poświęca swojego bloga marketingowi czy zmaganiu się z chorobą albo rozwojowi osobistemu. Takie firmy w ogóle się nim nie zainteresują czy i tak coś wyślą? Czy te prezenty byłyby związane z tematem? Na przykład książka coacha czy voucher na kurs? Rozmawiałam z blogerem od marketingu sprzedaży, który zaczął dostawać różne gifty zanim jeszcze wiedział, że to możliwe. Były to m.in. kosmetyki męskie. I na czym właściwie polega to wysyłanie prezentów? Jeśli ktoś nie chodzi na eventy, nie robi wpisów za które je… Czytaj więcej »

Ewka
Gość
Ewka

Tobie ufam 😉 a z innych blogerek to jeszcze Kasi z Simplicite. I w sumie jak się tak zastanowię, to blogerki, których teksty czytam nieczęsto coś polecają. Bo jak sama zauważyłaś testowanie po pierwsze trwa, a po drugie ciężko testować np. 10 kremów do twarzy na raz… Jak ktoś poleca dużo i często, to na te polecenia patrzę raczej podejrzliwie.

Madziak k
Gość

Ania, genialny tekst! Właśnie przez to zjawisko odechciało mi się pisać. Tyle razy, ile sama się nacięłam, nie zliczę. Przestałam wchodzić na bloga, bo ciągle widzę te same produkty publikowane w przeciągu kilku dni. Za dużo tych przypadków jak dla mnie. Teraz jeśli mam coś kupić, to albo bez czytania opinii (ryzyko, że się przejadę jest takie samo, albo nawet i mniejsze, bo nie mam oczekiwań) albo rozmawiam z koleżankami. Instagram stał się właśnie takim słupem reklamowym, gdzie ciężko trafić na randomowe zdjęcie. Z jednej strony mam tego świadomość i staram się to olewać, a z drugiej zwyczajnie jako odbiorcę… Czytaj więcej »

Monika | Paris by Moni
Gość

Bardzo czesto widze takie watpliwej jakosci influencerki i sie zastanawiam, czemu te firmy w ogole sie bawia z nimi we wspolprace. Prawdopodobnie ich marketing (tych firm) tez lezy, tylko gdzies uslyszeli, ze “trzeba miec infulencera” i patrza na numerki, zamiast na prawdziwe zaangazowanie….

Doskonała Pani Domu
Gość

Nie mam tysięcy followersów na instagramie ale robię to co lubię. Polecam produkty, które uważam za dobre. Sama je najczęściej kupuję lub biorę udział w testach np. na trnd lub streetcom. Jeśli dostaję coś w barterze to zawsze o tym informuję. Nie piszę o badziewiu, odmawiam recenzowania tandety w zamian za torbę gadżetów. Bardzo mnie cieszy jak widzę, że moje przyjaciółki lub sąsiadki kupują to co polecę na blogu i dziękują mi. To najlepsza zapłata za to co robię.

Kosmetolog Marta
Gość

Ja to jakaś chyba zacofana jestem, bo nie prowadzę statystyk, nie znam stron o statystykach i do tego piszę, żeby otwierać ludziom oczy.
Nie dostałam jeszcze żadnej propozycji gotówkowej, bo chyba firmy za bardzo boją się mojej wiedzy 😛 Tak samo jak konferencja Meet Beauty boi się niewygodnych pytań od specjalistów 😛

Blogi, które polecam (oprócz Twojego):
http://aleksandrapakula.pl/
http://pieknoiminimalizm.blogspot.com/
http://www.rytmklawiatury.pl/
http://www.paniwozna.pl/
http://magicznydomek.blogspot.com/
http://malvina-pe.pl/
http://rodzinadajerade.pl/
http://checkingmyself.pl/

Kasia
Gość
Kasia

Popsuła się pralka, wezwany fachowiec dokręca śrubę i mówi: 50zł.
– 50zł za dokręcenie śrubki?!!
– Nie, za dokręcenie 1zł, 49 za to, że wiedziałem co dokręcić 🙂

Bea Miko
Gość
Bea Miko

Fajny i ciekawy tekst … Ja jestem zbyt kontrowersyjna żeby wypłynąć na wody otrzymywania prezentów i zbyt wybredna by polecać byle cco. Nie sądzę też bym kiedykolwiek dała radę wyżyć z mojego ukochanego pisania, pozdrawiam i będę zaglądać 🙂

Martyna Szkołyk
Gość

Cześć, przesuperowy wpis! Podesłałam go na grupie blogów książkowych, gdzie barter kwitnie na potęgę i wydawnictwa wolą gównianą recenzję naszpikowaną błędami, byle była za darmo… Zgadzam się z Tobą właściwie we wszystkim. Cieszę się, że promujesz takie świadome podejście do współprac, bo niektórym chyba łatwo się tym zachłysnąć. Nie rozumiem fascynacji darami losu, serio ktoś może zazdrościć, że ktoś inny dostał za darmo np. rajstopy? 😀 Bardzo trafne stwierdzenie z tym “to pieprznij [takie selfie]” – niektórzy nie rozumieją, że firmy płacą głównie za zasięgi i za miejsce na Twoim profilu, na takiej zasadzie jak wykupują miejsce reklamowe w gazecie.… Czytaj więcej »

Martyna Stefaniak
Gość
Martyna Stefaniak

Ja osobiscie ufam modnej komodzie

Pani Blondynka
Gość

dobrnęłam do końca! Miałam kiedyś ulubionego blogera – Anwen, jednak ostatnio coś czuję, że wkroczyła w nie moje klimaty, szkoda 🙁
Sama nie jestem wielką blogerką i znawcą wszystkiego, jednak mam na swoim koncie negatywne opinie we wpisach. Czasem po prostu coś tak bardzo mi nie podpasuje, że nie jestem w stanie tego pominąć i nie uważam żeby było to zle. Źle, że jestem szczera? Tak już mam, niestety… 😀

LeBleuet
Gość

Czy dobrnęłam do końca? Czytałam z zapartym tchem! 😀 I choć mam ochotę odnieść się do wszystkich Twoich zabawnych dygresji i porównań.. za dużo tego :DD ❤
Basię wspomnianą w Twoim poście cenię i lubię bardzo, fajna babeczka! 😀

Natalia Sz.
Gość
Natalia Sz.

Poza Twoim blogiem – The Freckled Fox (USA). Po prostu. Po przeczytaniu wielu jej postów, wiem, że jest w 100% autentyczna. Wspaniała dziewczyna, piękna dusza, bardzo silna.

Kasia Zabłotna
Gość

No to generalnie jestem odosobnionym przypadkiem, jeżeli chodzi o negatywną reklamę 😂 Prowadzę bloga typowo książkowego i czasem natrafiam na książkę od wydawnictwa, która okazała się strasznym dziadostwem (pełno błędów itd.) lub po prostu mi się nie podobała i o tym piszę. Skoro uważam, że coś nie jest warte czasu moich czytelników (nie mam ich szczególnie wielu, ale są i bardzo się z nich cieszę), którzy mają podobny gust, to mówię, że lepiej poświęcić go na coś innego, bo to, to i tamto jest zwyczajnie do bani. Większość wydawnictw to rozumie i liczy się z możliwością otrzymania niepochlebnej opinii i… Czytaj więcej »

Ola Ł
Gość
Ola Ł

Czasem się trafiało na youtubie jak się zaczynało w końcu oglądać, że miało się takie wrażenie, że te młode dziewczyny to wszystko uwielbiają i polecają jak leci, co im dają. Ale cieszę się, że właśnie masz te rozgraniczenie i polecasz tyko to, co Tobie się sprawdziło. Chociaż częściej czytam Twoje rozwojowe posty, tak zdarza mi się też coś innego, aczkolwiek o kosmetykach zwykle się nie wypowiadam, bo szczególnie tych do malowania nie używam. A co do Twojej książki, to kupiłam ją jakiś czas temu, bo korciło aby zobaczyć co w niej jest i miałam zamiar podrzucić ją kumplowi bo trochę… Czytaj więcej »

Magda M. blog
Gość

Genialny tekst!

Ash Alex Sugar
Gość
Ash Alex Sugar

Ojejku, masakra. Budze sie dzisiaj, włączam wifi bo na noc wyłączone, i kilka powiadomien z Instagrama, jak nawet nic nie wrzucałam ostatnio. Jendo to snap od przyjaciółki, pięć to jakieś folow które już zostały cofnięte, i ktoś liczy na follow w zamian x’D Ja juz nwm, czy to ignorować, czy to zgłaszać…. Śmieszy mnie takie podejscie że “500zł za fotke? powariowaliście?!” Nie, 500 zł za zacharowywanie sie Ani od 2011 na budowaniu rzetelnych zasięgów XD Jak mi ktoś pysknie w 2021 że “tyle za makijaż? zwariowałą pani?!” Nie, TYLE za to że dzisiaj, w 2018 mam sie ochote rozpłąkać jak… Czytaj więcej »

aniamaluje
Gość

Ludzie mają tendencję do doceniania wyłącznie fizycznych produktów, za usługi trudniej im się płaci..

Zuzanna Marcinkowska
Gość
Zuzanna Marcinkowska

Do tej pory korzystałam z inspiracji zakupowych od Ciebie, od Blimsien, Joanny Pachli i CurlyMadeleine. Najpierw Was czytałam, zagrało, stałyście się dla mnie wiarygodne. Potem spróbowałam jednej, dwóch rzeczy, kupionych z Waszego polecenia, okazały się trafione no i to mnie utwierdziło, że to, co proponujecie jest też dla mnie. Tak ten mechanizm u mnie wygląda 🙂

Natalia Lis
Gość

“nie polecam tego kremu, zapycha pory” – padłam! I nigdy nie pomyślałam o reklamach w ten sposób, a przecież marketing, czy to w tv, czy na blogach, działa na zbliżonych zasadach. To teraz będzie mój tekst dyżurny nr 1.

Kirjokerttu
Gość

Baaaardzo w punkt:) Jestem jeszcze jak taka “Kylie z 2011 roku” (;), chociaż szczerze mówiąc szejm on mi, nie mam pojęcia, kim ona jest… ale metaforę złapałam! ;p) i uważam, że pomimo trudności, załamek, kryzysów (“nikt nie czyta, 3 wejścia na dzień, nie mam szans na współprace, no po co ja to robię?!”) to najbardziej wartościowy czas, bo jeśli tylko się nie poddamy, uprzemy i wytrwamy, myślę, że w 99.9% przypadków osiągniemy totalny sukces:). Prowadziłam kiedyś kociego bloga w sieci (bardziej o dzikich niż domowych) i w pewnym momencie przestałam być “Kylie z 2011 roku”, wszystko zaczęło się kręcić, poznałam… Czytaj więcej »

BogusiaM
Gość

Przeczytałam ten post już szybciej na komórce, więc dopiero dziś mam chwilę by skomentować, dobrze, że napisałaś ten tekst, bo wszystkim się wydaje, że blogerki nic nie robią, tylko dostają kasę i fanty za free. Ja przez swoje 6-7 lat blogowania jeśli mnie pamięć nie myli nie zarobiłam ani milionów monet, ani nie dostawałam multum paczek,bo zwyczajnie w świecie większość rzeczy oferowanych mnie nie interesowała. Twarz mam jedną, włosy, tyłek też, więc ile tego można na siebie wylać? Biorąc jeszcze pod uwagę moje podejście do życia, to tym bardziej. Twoje zdjęcie pomadki Kat Von D uratowało mnie przed wtopieniem kasy,… Czytaj więcej »

CamouflageArt
Gość

Może chcialabyś pisać dla nas :
reoa.net
http://reoa.net/careers/pisz-niemodna.html

Nihil Novi
Gość

Ten moment, kiedy mówisz komuś, że jesteś blogerką: “Oooo, to pewnie piszą do ciebie marki, masz współprace, gifty…”. No nie. xD Pewnie, że taka propozycja jest miła – ale jak mi coś wybitnie nie pasuje do profilu zainteresowań, to nie biorę – nie chcę zostać blogiem “testuję wszystko jak leci, dej darmochę”. Zresztą kolejek jakoś nie widzę… 😀

Klaudia Jaroszewska
Gość

uff dotarłam. Szkoda, że teraz coraz mniej ludzi zakłada blogi dla pasji, przyjemności, a wiecej dla kasy i upominków. I niestety przez to ludzie bardzo się zmieniają…

Paulina Zienkiewicz
Gość

Dawno nie przeczytałam tak ciekawego i trafionego tekstu. Brawo!

aniamaluje
Gość

Pozostaje mi chyba pięknie podziekować 🙂

Jolanta Libront
Gość
Jolanta Libront

Uwielbiam zaglądanie innym do portfela. A z blogów zdecydowanie Twój i Krytyka Kulinarna <3

Blogierka
Gość

Ja sie pyta- czemu dopiero teraz Cie odkryłam?! 😀

Sylwia - Tak Po Prostu BLOG
Gość

Do końca dobrnęłam, ale jest w tym sama prawda… Niestety tak jest. Ja myślę, że na współprace też trzeba mieć czas, bo z wielu sama zrezygnowałam choćby z tego względu.