Ale się cieszę, że mogę pokazać Wam moją ulubioną część świata! Zieloną, barwną, zupełnie inną! Nabieram tutaj potrzebnego mi dystansu i pokory. Jest taka książka profesora Obuchowskiego „Galaktyka potrzeb” i oprócz tych znanych z klasycznej piramidy, opowiada właśnie o potrzebie dystansu. Mam dystans do siebie, do swoich wpadek, do życia. Bez niego bym zwariowała! Ale nigdzie nie nabieram takiego dystansu jak właśnie w Azji. Traktuję tutaj życie tak, że nie mam szczegółowego planu, mówię TAK! wszystkiemu, co do mnie przychodzi i na co moje ciało nie spięło się w obronnym NIE. Dziękuję, że śledzicie moje przygody, wkładam mnóstwo czasu w złożenie relacji, dlatego dziękuję za ich wyświetlanie! ♥️
I jaram się ogromnie, że jest Was już tutaj 50 TYSIĘCY🎈 dziękuję każdemu, kto podsyłał moje stories albo mój profil dalej - czuję radochę, że mogę pokazać Wam to, czego doświadczam i jeszcze większą na myśl, że powoli kończę ebooka ze wskazówkami jak zorganizować sobie do A do Z podróż na własną rękę. Wiem, że wielu z Was wybiera biura podróży bo nie wie jak. Pokażę! 
W końcu jestem pedagożką, moją życiową misją jest stawanie się tym mostem, po którym można przejść dalej, do przodu.
Tak mi kiedyś napisał Nietzsche, tego się trzymam!
Dzięki raz jeszcze, uwielbiam Was🥰
#redress #czerwonasukienka #aniamaluje #travelbloger #solofemaletraveler #bali #wakacje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #indonezja #azja #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ale się cieszę, że mogę...

Ta #podróż jest fajna, bo nie wiem jaki będzie mój kolejny krok. Biorę, co daje mi życie. Nie oceniam, obserwuję. Jak zawsze założenia kompletnie rozjechały się z rzeczywistością - przez ten cały czas przeczytałam może ze 20 stron książki! Scenariusze pisane przez życie są ciekawsze. A ja jestem ciekawska. Pytam, dopytuję, wściubiam nos tam, gdzie nie powinnam. Szukam różnych perspektyw. Miałam odpocząć, a każdego dnia zasypiam kamiennym snem z nadmiaru wrażeń! I podoba mi się to bardzo. Jestem w Azji solo, bo chciałam wyjść poza swoją bańkę. Poznać ludzi z innych kultur, prowadzących inny styl życia niż ja, mających fajne pomysły. 
Często w DM-kach pytacie jak to jest, że poznaję tylu ludzi. Gdzie poznać przyjaciółkę, gdzie chłopaka.
Moja wskazówka? Wyjdź z tego domu sama, nie czekaj na towarzystwo. Jak wyjdziesz z koleżanką, to z dużym prawdopodobieństwem pozostaniesz w towarzystwie tej koleżanki. Pozbądź się tego myślenia „poszłabym na jogę, ale nie mam z kim” i idź! 
Ja idę!
#aniamamuje #szczerze_pisząc #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #canggu #beach #plaża 
#solotraveler #travelblogger

Ta #podróż jest fajna, bo...

Wielu ludzi w moim wieku nie godzi się na scenariusz studia-kredyt na 30 lat- praca do śmierci i chce od życia czegoś innego. Taki scenariusz też jest bardzo ok, czasami sama bym chciała być w stanie wykonywać prostą pracę, o której nie będę myśleć jak z niej wyjdę! Mój mózg tak nie potrafi, zawsze coś kombinuję! W moim pokoleniu mnóstwo ludzi nie szuka mało uczęszczanych ścieżek. Tworzymy własne. Ja nigdy nie sądziłam, że będę mogła utrzymywać się z bycia Anią. Każdego dnia jestem za to wdzięczna!
To zdjęcie zrobił mi Varin. Blade Runner (kocham! Ale jeszcze bardziej ostre pióro Philipa K. Dicka) odcisnął na nim takie wrażenie, że zajął się fotografią, której motywem są neony. Podkłada lusterko pod obiektyw i bach - gotowe. Zabawa trwa godzinę, kosztuje ok. 150 zł. Ze mną był jeszcze chłopak ze Słowacji. Varin ma ok. 20 bookingów miesięcznie i jest w stanie utrzymać się w Bangkoku z takiego pstrykania. Oznaczam go wam na zdjęciu!
Gdyby można było utrzymywać się ze wszystkiego, za co chciałbyś otrzymywać wynagrodzenie? Ja zawsze chciałam żyć z pisania. Jestem szalenie wdzięczna, że sobie taką możliwość stworzyłam a XXI wiek mi to umożliwił. 
A Ty? Może wystawisz na Airbnb za 200 zł naukę lepienia pierogów dla turystów? Why not! #neonbangkok #neonphotography #aniamaluje #travelgirl #podróże #podróżemałeiduże

Wielu ludzi w moim wieku...

Dla kogoś być może kolejna instagramerka z dupą na wierzchu, dla mnie zdjęcie na pamiątkę zachwytu nad cudownym wodospadem💧Z ekscytacji drżała mi cały czas łydka! Natura potrafi być majestatyczna!🌱
Sama wyspa ma różne oblicza. Na razie doświadczyłam #Bali dla lekko aroganckich młodych ludzi z lepszego (finansowo) świata, bujających się po instagramowych knajpkach. Bali komercyjnego i turystycznego, Bali pełnego przepięknej, dzikiej przyrody, Bali cudownych miejscowych ludzi i Bali mistycznego. Z pewnością perspektyw jest dużo więcej! Staram się patrzeć na świat pod różnymi kątami i zadawać wiele (czasami może ciut zbyt wścibskich) pytań. Ile ja się podczas takich podróży uczę, to o jeju!

A odnośnie pupy w bikini, to nie wrzucając takiego zdjęcia sama bym przyznała, że kobieta w bikini popełnia jakiś grzech, w odróżnieniu od mężczyzn z gołymi klatami. Nie postrzegam tak świata!😉 Pięknego piątku🌸
Fot: @czula.kaminska (mały spoiler tego, co jutro na stories)
#podróże #podróżemałeiduże #blogerka #wodospad #waterfall #bali #travelgirl #travelblogger #aniamaluje #szczerze_pisząc

Dla kogoś być może kolejna...

Nie wszystkie zdjęcia muszą być wymuskane ;) 🌸Moja pogadanka na temat „chłopak by mnie nie puścił” wywołała spore zamieszanie! Opisujecie swoje toksyczne relacje z partnerami, którzy „zabraniali” wam przeróżnych rzeczy. Czasami toksyczne byłyście Wy, w ciągłym strachu, że partner zdradzi. Dzisiaj jesteście w innych relacjach i wiecie, że to nie powinno tak działać i wyglądać. I wspaniale! Lepiej przejrzeć na oczy późno, niż wcale!
Szkoda życia na kogoś, kto podcina Ci skrzydła. Jeśli masz coś, przed czym chcesz ostrzec inne dziewczyny - dawaj śmiało! Czasami zaczyna się od „nie podoba mi się jak chodzisz w sukienkach”
Pozdrowienia z #Bali! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #balibowlsandsmoothies #relacje

Nie wszystkie zdjęcia muszą być...

Wyprawa solo jak dotąd:
👉🏻Ani jednego dnia nie spędziłam zupełnie sama! Poznałam mnóstwo ludzi, z innymi polubiłam się bardziej, bo miałam okazję lepiej ich poznać. 👉🏻Popełniłam sporo błędów organizacyjnych. Np. teraz jestem na #Bali i już czuję, że bez skutera będzie ciężko (mam problem z błędnikiem, nie będę ryzykować), ale jestem dobrej myśli.
👉🏻Do tej pory nie udało mi się popracować! Spędziłam na pracy może godzinę, no chyba, że liczyć składanie relacji na insta, to wtedy pracowałam ze 3h dziennie. Byłaby to jednak najmniej płatna praca świata, bo nic nie zarobiłam🤣🙈
👉🏻Jestem zupełnie nieprzygotowana na #Wietnam! Poranki i wieczory są podobno chłodne (16 stopni). Z polskiej perspektywy to się wyda śmieszne, ale ja mam tu 35 stopni i takie właśnie ubrania.
👉🏻Możliwe więc, że zamiast 2 tygodni w Wietnamie zmyję się szybciej na jakąś wyspę w Tajlandii (Ko Chang albo Ko Samui) albo na Koh Rong w Kambodży :) Ogólnie mordka mi się śmieje cały czas, jest fajnie, jest dobrze!
Teraz pora się trochę opalić.
Mam nadzieję, że podobają Wam się moje przygody na stories! Wielu rzeczy i ludzi też nie pokazuję, ale może wykorzystam te historie w jakiś luźniejszy dzień. Dzisiaj np. chciałabym nagrać krótką pogadankę 😁

Uściski z Bali!

Wyprawa solo jak dotąd: 👉🏻Ani...

Wciąż nie mogę uwierzyć, że smakował mi wege boczek🤯
To były bardzo intensywne dni w Bangkoku, pora na kolejną przygodę - co powinnam zrobić na Bali?
Jakieś rekomendacje? Nie mogę prowadzić skutera, mój błędnik nie ogarnia, więc pewnie będzie ciężko, ale nastawiam się pozytywnie do całej przygody😊
Poleżałabym ze dwa dni na plaży z jakąś książką, bo z nadmiaru wrażeń i emocji moja czaszka dymi😁.
Zastanawiam się też, którego dnia dopadnie mnie kryzys tej podróży, ale czas pokaże!
Podrzućcie swoje rekomendacje a ja powalczę z walizką i idę spać 😘
#Bangkok #vege #foodie #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Wciąż nie mogę uwierzyć, że...

Jestem wkurzona. Że musimy udawać, że mamy mężów i nosić fejkowe obrączki, aby pozbyć się niechcianych adoratorów. Że samo „nie” nie wystarcza i żaden argument nie ma takiej mocy, jak bycie „przypisaną” do jakiegoś faceta. Jakbyśmy same się nie liczyły jako jednostki ludzkie.
Chciałabym mieć poczucie, że mogę robić swobodnie wszystko to, co mężczyźni.
Moim kolegom nikt nie radzi, by dla bezpieczeństwa wracali po ciemku w towarzystwie kobiety.
Nie zwraca uwagi, że przebijają im przez t-shirt sutki. Nie szukają w podróży hosteli z pokojami tylko dla mężczyzn, podczas gdy „female dormitory” to nie jest pomysł, który wziął się z powietrza, a realnej potrzeby.
Ja nie chcę pieprzonych przywilejów. Chcę mieć poczucie, że jesteśmy takimi samymi jednostkami ludzkimi. Ale jak się naczytałam o Waszych fejkowych obrączkach i pierścionkach, to zrobiło mi się naprawdę przykro łamane na jestem wkurzona.

Kobieto, co robisz dla swojego bezpieczeństwa i spokoju, czego nie robią mężczyźni? Wyjdźmy z priv, napisz tutaj!
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #kobieta #wkurw

Jestem wkurzona. Że musimy udawać,...

Śmiesznie tu stoję, ale mam nadzieję, że widzicie - jestem w Azji na maksa szczęśliwa, wszystko mnie cieszy! W tym klimacie oddycha mi się wspaniale (nawet w Bangkoku!) każda drobna rzecz jest przygodą! Mnóstwo nowych bodźców, smaków, tekstur, zapachów. Tym razem zamiast wygodnego mieszkania z dostępem do basenu i siłowni wybrałam hostel i zbieram inne przeżycia. Poznaję ludzi z taką samą zajawką na doświadczanie podróży jak ja. Wymieniam setki uśmiechów dziennie, próbuję mówić „dziękuję” po tajsku, unikać jednorazowego plastiku, zachwycać się myjącym pupę kibelkiem i cieszyć z masażu, po którym chodzę lekkim krokiem. Tak lekkim, że zrobiłam ich dzisiaj 25 tysięcy😊. Kocham #Bangkok, kocham tę część Azji, uwielbiam wieczorem składać dla Was relację z tego wszystkiego, co mnie spotyka. Moim marzeniem jest zachęcić innych do tego samego! Chcę rozwiać Twoje obawy i uprzedzenia, pokazać, że to jest proste i da się na własną rękę bez stresu!
#podróże #podróżemałeiduże #travelgirl #femalesolotraveler #solotravel #bangkok #wakacje #aniamaluje #blogerka #blogerkapodróżnicza #pieszopomieście

Śmiesznie tu stoję, ale mam...

Kiedyś miałam problem ze znalezieniem towarzystwa do podróżowania - ja pracuję skąd chcę, innych ogranicza urlop. Szybciutko się to zmieniło i teraz nie mam najmniejszego problemu z ogarnięciem towarzystwa. I co zabawne - gdy jest w zasięgu ręki, mam ogromną potrzebę podróży solo. To zupełnie inny vibe, inne przygody, inny rodzaj doświadczenia!
Kiedyś bardzo chciałam wydać książkę z wydawnictwem. Dzisiaj co miesiąc jakieś  mi to proponuje. Wolę sama. I bardzo często gdy podobał mi się jakiś chłopak i okazało się, że z wzajemnością - automatycznie traciłam nim zainteresowanie🙈. To okropny sposób życia, wiecznie chcę tego, czego nie mam, a gdy mam, to już nie chcę😏. Staram się z tym walczyć, ale tez obserwować bacznie z czego wynikają te moje pragnienia.
Wow, dzisiaj zaczyna się moja podróż. Spędzę w niej 35 dni, planuję odwiedzić 3 kraje, w których jeszcze nie byłam i do jednego wrócić. Jak wyjdzie? Czas pokaże. Jedno jest pewne - ja zawsze sobie poradzę i zawsze znajdę sposób by mieć to, czego chcę. Tutaj np. chciałam zjeść śniadanie z widokiem na morze, ale nie było sensownej knajpy więc... przytargałam z @aleksandranajda stół i krzesła z mieszkania. 
Najbliższe 24h spędzę pewnie offline, bo mam cholernie długą przesiadkę, którą zamierzam przeznaczyć na zwiedzanie... sami zgadnijcie jakiego miasta 😉 mam czas aby wykombinować w jaki sposób chcę zamieszczać relacje i jednocześnie zachować bezpieczeństwo nie oznaczając się w czasie rzeczywistym😊 
Trzymajcie za mnie kciuki! #podróże #girlswhotravel #solotravel #solofemaletraveler #aniamaluje #karaiby #podróżemałeiduże

Kiedyś miałam problem ze znalezieniem...

Zanim kupisz Iphone 7 – czy warto? Moja opinia

Do zakupu nowego telefonu przygotowałam się jak do ważnego projektu albo poważnej rozmowy ze zleceniodawcą. Inwestowanie w przedmioty (z których nie mam jednoznacznie mierzalnej stopy zwrotu) jest dla mnie bardzo trudne. Nie lubię wydawać dużych kwot, wszystko przeliczam na:
-wyjazdy (mogłabym za ten telefon polecieć na Bali)
– jedzenie (moją aktualną walutą jest Pad Thai)
– metry mieszkania (którego nie mam)
– złoto (w które zawsze chciałam inwestować)
Nie przewidywałam potrzeby zakupu nowego telefonu. Miałam zupełnie inne priorytety finansowe a i swój Xiaomi Redmi 3 bardzo lubiłam. Do tego stopnia, że upgrade sprzętu zrobiłam na Redmi 3s. 
A potem niezbędne stały mi się pewne aplikacje. I nie było ich na Androida. Szlag mnie strzelił gdy musiałam odmówić podjęcia się realizacji pewnego zlecenia dla międzynarodowego start-upu, z powodu przeszkód technicznych. Szczegóły zostawiam sobie, to dłuższa historia.
Nie chciałam jednak zmieniać sprzętu z kilku powodów:
– mój Xiaomi był całkiem nowy i sprawny, do tego bardzo go lubiłam (i lubię nadal!) – kupowanie nowego telefonu podczas gdy poprzedni jest sprawny, wydawało mi się straszną rozrzutnością
– nie byłam przekonana co do legendarnej jakości “jabłuszka”
– lubię mieć zsynchronizowane ze sobą sprzęty. Uściślając – przy mojej pracy jest to konieczność. Kocham usługi google, google keep i kilka innych rozwiązań, więc przesiadka na Iphone wiązała się także z przesiadką na maca
– Lubię swoje przyzwyczajenia i nie chciało mi się podejmować wysiłku związanego z nauką nowego, zupełnie innego systemu.
Aż w końcu miarka się przebrała i wykrzeknęłam w duchu staropolskie walić to!

Zapytałam Was o opinie na swoim fejsie i świadoma bardzo bliskiej mi osobiście teorii resentymentu uświadomiłam sobie własne immanentne zakłamanie by w końcu powiedzieć szczerze przed samą sobą – tak, chcę tego cholernego ajfona. Bez żadnego tłumaczenia się przed sobą, racjonalizowania tego wyboru, ważenia argumentów oraz wszelkich za i przeciw. Chcę. A chcę bo tak i już. Bo mogę.
End of story.
Długo zajęło mi zrozumienie, że sama siebie uczyniłam niewolnikiem swojego nie-zmieniam-zdania.
Ponieważ to mój rok YOLO, postanowiłam za jednym zamachem kupić macbooka ( u mnie najprostszy macbook air 13) oraz telefon. Myślałam o Iphone SE, ale był dla mnie za mały i stwierdziłam, że raz się żyje. Padło na siódemkę.
Ok, teraz już krótko i na temat.
To genialny telefon. Jestem nim oczarowana. Nie wiesza się, działa płynnie i jest bardzo intuicyjny. W połączeniu z macbookiem tworzy bardzo zgrany duet. Przesyłanie zdjęć przez Air drop jest proste jak bułka z masłem. Nie istnieje aplikacja, której bym potrzebowała a przypadkiem “nie ma jej na iOS”, co często miało miejsce w przypadku Androida.
Jednak czy ten telefon wart jest swojej ceny. Hmmm…
Zależy co dla kogo jest priorytetem.

Od kiedy mam siódemkę, prawie wcale nie wyciągam swojego aparatu, a jest naprawdę porządny.
Jakość dźwięku jest nieporównywalnie lepsza niż w redmi 3 i redmi 3 s – sami piszecie to oglądając i słuchając moich snapów (obecnie instagram stories z podróży).
Jednak co tu kryć – telefon jest dość drogi jak na polskie zarobki. (Z drugiej strony… jestem właśnie w dość ubogiej Tajlandii i byle ubogi przydrożny sprzedawca naleśników ma jabłuszko…).

Potrzebowałam telefonu, który będzie wciąż sprawny po 3 latach (doświadczenia znajomych dają mi na to nadzieję) oraz zastąpi mi w podróży komputer, z którego korzystam tylko kiedy muszę. Maile, jakieś podstawowe raporty i wiadomości staram się ogarniać z poziomu smartfona więc duża pamięć i niezawodność są mi niezbędne.

Są jednak pewne wady.
1. Cena (wysoka)
2. bateria –  w porównaniu do redmi to cienizna, ale z drugiej strony ten telefon dźwiga więcej (lepsza jakość zdjęć, filmu, szybciej działa).
3. Płatne aplikacje – wiele aplikacji na jabłuszko jest płatnych, podczas gdy ich bliźniacze wersje na androida są za free
4. Inne złącze ładowania i łamiące się kable 😀

Za to bardzo się cieszę, że mogę w dowolnym miejscu kupić dobre etui które będzie pasować, zapasową szybkę i inne akcesoria, których nie mogłam z miejsca kupić dla Xiaomi (i innych telefonów). Otwartym pozostawiam pytanie, czy warto inwestować w niepewne gadżety ryzykując życiem telefonu.

Pytam zupełnie poważnie. To piękne etui z Aliexpress było bardzo luźne. I chociaż urody odmówić mu nie mogę, to jednak nie czułam się pewnie.
Zrobiłam więc zamówienie i weszłam w posiadanie kilku praktycznych gadżetów do telefonu. Wszystkie te rzeczy pochodzą z eklik.pl, dzięki któremu mam dla Was na końcu rabat :).

Po pierwsze – wodoodporna nerka na telefon, bo w Tajlandii przemieszczam się często łódkami i szkoda ryzykować (Siódemka jest ponoć wodoodporna, ale nigdy nie wiadomo). Ta różowa nerka sprawdza się rewelacyjnie i jest zapinana na kilka klipsów, dzięki czemu mam 100% gwarancji że nawet fala nie zmoczy mi telefonu (i dokumentów oraz pieniędzy)

Niestety baterie w iphonach są słabe. Zmuszona jestem do noszenia ze sobą power banka, ale i tak zawsze to robiłam więc nie grymaszę. Trafiłam jednak na mercedesa wśród powerbanków – 30 tysięcy mAh pojemności, wyświetlacz pokazujący procent naładowania oraz 4 wyjścia. Rewelacja, sprawdza mi się idealnie i wielbię z całego serca. W tych pieniądzach nie ma szans na nic lepszego. Sprawdza się bez zarzutu.

Wspominałam też coś o kablach… niestety nie jest to typowe małe usb tylko złącze lightning. Wiedziałam jak niszczę kable, więc zaopatrzyłam się w zapas, ale od renomowanego producenta. Bałam się, że przypadkowy kabel zniszczy mi baterię.
Jak myślałam tak się stało. Idelany, nieplączący się kabel pasujący i na micro USB i do złącza Lightning przytrzasnęłam drzwiami taksówki w Malezji. Jak tylko wrócę do Polski, kupuję drugi. Ten kabel nie plącze się i mogę go nosić razem z milionem innych rzeczy w torebce. A dodatkowo na torebce mały sprytny breloczek z kablem – nikt się nie domyśli że to kabelek 😀

Zaopatrzyłam się też w niezbędne akcesoria takie jak adapter i porządne etui z małą kopertówką. Dzięki paskowi mam wolne ręce a oprócz telefonu zmieszczę jeszcze szminkę, kartę i pieniądze, czyli wszystko co jest mi potrzebne na wieczór.

Opowiem Wam też mrożącą krew w żyłach historię 😀 Zostawiłam ring w innym etui w domu, w Polsce. A był to bardzo porządny i mocny kawałek metalu. Jeśli zastanawiacie się jak to jest że nie boję się nagrywać podczas jazdy na skuterze czy gdy płynę łódką, to odpowiedź jest jedna – mam ring, czyli taki uchwyt na palec, który z drugiej strony przykleja się do obudowy. Więc ten rewelacyjny został w Polsce a ja do pancernego (okej, wstrząsoodpornego) etui dokleiłam ring z Tajlandii. Miałam na szczęście naklejone bardzo porządne szkło hartowane. Historia jest taka, że ring się odkleił a telefon spadł. Na szczęście etui chroniło go bardzo dobrze a szkło spełniło swoje zadanie:

Telefon nie ucierpiał ani trochę. Uff!
Ja za to utwierdziłam się w przekonaniu, że pazerny dwa razy traci i nie warto oszczędzać. Nadal będę kupowała różne pierdołki na aliexpress, ale nie rzeczy od których zależy bezpieczeństwo mojego telefonu oraz moje 😀
Krótko mówiąc – podstawki, kubki, spinacze, kolorowe pisaki – why not. Tani ring to słaby pomysł, podobnie jak tanie szkło hartowane czy inna “szybka”. Kilkanaście złotych zaoszczędzone na powerbanku może popsuć baterię.
Każdy sam sobie odpowie czy warto.
odpowiadając na setki pytań odnośnie telefonu i czy warto…
to zależy.
I tak nie przekonam nieprzekonanych więc nie będę nawet próbować. Apple ma w sobie taką magię, że przy takich samych parametrach potrafi wykorzystać ich potencjał dużo, dużo lepiej. I tyle.
Mój telefon jest intuicyjny i brakuje mi w nim tylko opcji dual sim oraz lepszej baterii. End of story! Ja zawarłam ze sobą deal, że skoro zainwestowałam to teraz muszę wycisnąć z potencjału sprzętu max, dlatego zamierzam zacząć w końcu nagrywać filmy na youtube. Teraz montowanie to bułka z masłem :). Jeśli do końca kwietnia nic się nie pojawi, proszę mnie o to cisnąć.

Ach i obiecany rabat: do 30.04.2017 na hasło 

AniaMaluje03

“Kod upoważnia Twoje czytelniczki do 12% zniżki na wszystkie produkty w naszym sklepie i w tym jest darmowa dostawa Pocztą Polską”

na stronie http://eklik.pl/

Jeśli zmienię opinię o telefonie, to aktualizuję ten tekst 🙂



Bądź na bieżąco! 

  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Przestraszyłam się węża, spałam w dżungli… a dla Ciebie mam rabaty i bon na 200 zł [TYGODNIK]
Zanim kupisz Iphone 7 – czy warto? Moja opinia