Jedno z moich ulubionych zdjęć, zerkam na nie gdy zapomnę się z treningami (ostatnio się zapomniałam). Ale myślę też o tym jak tanie wakacje na Korfu wtedy upolowałam i jak koszmarnie drogo (proporcjonalnie do zarobków) jest w Polsce. Polska jest piękna, sama w końcu na weekend ruszam za miasto i ogromnie doceniam naszą naturę, ale nie mogę się doczekać aż zjem pizzę we Włoszech (kosztuje tyle, co w Warszawie), albo popiję winem chinkali z serem w Gruzji. 
Jesteśmy koszmarnie drogim do życia krajem, to jest nienormalne aby kawa w kawiarni kosztowała godzinę pracy przeciętnego człowieka.
Kocham Polskę jeśli chodzi o naturę, kuchnię, niektóre zwyczaje, ale światopoglądowo czuję się bardziej obywatelką świata niż patriotką. „Rosjanin był, który – nie jego to wina –
Za brata uważał pewnego Gruzina.
Czas drużby był krótki,
Bo ów nie pił wódki,
Rosjanin nie pijał zaś wina.

Napisał na niego gdzie trzeba więc donos
I łzę nad przyjaźnią utoczył wzmocnioną.
W obozie zaś Gruzin
Odsiedział lat tuzin,
Lecz przecież go w końcu zwolniono!

Narody, narody! Po diabła narody
Stojące na drodze do szczęścia i zgody?
Historia nam daje dobitne dowody:
Pragniecie pokoju? – Usuńcie przeszkody –
Narody, narody, narody!” #aniamaluje #szczerze_pisząc #wakacje #korfu #lato #tęsknota #maxi #sukienka #travelgirl #podróżemałeiduże

Jedno z moich ulubionych zdjęć,...

Gdy chciałaś loki a wyglądasz jak baran😅
Uczę się nie mieć wysokich oczekiwań odnośnie miejsc, ludzi, sytuacji i po prostu dać się miło zaskoczyć, ale końcówka sagi „Malowany człowiek” mnie jednak rozczarowała. Autor budował napięcie i skomplikowany świat po to, aby ostateczne starcie było takie meh? Tak nie wolno🙈

Jest taki cudowny cytat Junga, że but pasujący na jedną stopę będzie uwierał inną. I ja go bardzo lubię, bo ilekroć pytam was o jakieś polecenia zawsze trafi się głos „koniecznie XYZ, tu cudo!” I „nie wiem co zadziała, ale byle nie XYZ, W ogóle się nie sprawdziło, straciłam tylko kasę”.
Lubię o tym pamiętać za każdym razem, gdy komuś nie spodoba się coś, co zrobiłam. 
Daj mi znać w komentarzu o swoim najnowszym odkryciu, jakiejś perełce z dowolnej kategorii. Chciałabym powrócić do cyklu „ulubieńcy” (halo, czy to rok 2015?!) i nie wiem czy jest sens. Co fajnego ostatnio odkryłeś?

#monstera #aniamaluje #szczerze_pisząc #crazyplantlady #czerwonasukienka #zlumpeksu #zdrugiejszafy #włosy

Gdy chciałaś loki a wyglądasz...

Słuchałam ostatnio podcastu @lelcia (świetna dziewczyna!) o tym, jak zmieniało się jej podejście do treningów. A potem zerknęłam w swój stary tekst z aktualizacją włosową i ucieszyła mnie jedna rzecz - nigdy nie miałam takiego podejścia do swojego ciała jakbym była arkuszem w excelu, że tu centymetr miesięcznie a założony cel to było 1,5 i co teraz.
Boziu🙈 miałam taki szał tylko z mierzeniem przyrostu włosów i z perspektywy czasu uważam to za dość toksyczne. 
Jasne, uwielbiam widzieć postępy, to jest super! Ale nie chcę być skupiona tylko na wynikach, jakby cała ta droga nie miała żadnego sensu. To ona mnie kręci najbardziej! To, że mogę zrobić głębszy skłon, wyżej podnieść nogę, albo przebyć dłuższy dystans i nie sapać to dla mnie fajniejszy efekt niż to, co pokazuje waga. Na litość, ja nawet nie mam wagi!
Kiedyś miesiąc do miesiąca porównywałam wyniki odsłon bloga, zarobki i to ile znaków nastukałam jako copywriterka. Jakże wyzwalający był ten moment, gdy odinstalowałam Google analytics i porzuciłam napinkę! Mam takie poczucie, że najfajniejszych rzeczy w życiu nie da się zmierzyć liczbami. Żadna tabelka nie ma rubryki oddającej moją radochę gdy przeczytam wiadomość, że ktoś pod wpływem mojego bloga rozstał się z toksycznym partnerem albo odważył się zmienić pracę na taką super, ale zawsze teoretycznie poza zasięgiem. Bądźcie dla siebie proszę łagodni i wyrozumiali, nie jesteście bezduszną korporacją gdzie liczy się tylko wynik i realizacja planu kwartalnego😘
#monstera #crazyplantlady #rośliny #trening #wdomu #poćwiczone #aniamaluje #szczerze_pisząc #motywacja

Słuchałam ostatnio podcastu @lelcia (świetna...

Czy masz problem z zapłaceniem uczciwej ceny za jakiś produkt? Często słyszę jako argument za kupowaniem podróbki albo piraceniem, „ale mnie nie stać”.
Pomyślmy odwrotnie - ale za swoją pracę to już chcesz być wynagradzany uczciwie?🤔🙈
Pamiętam jak na studiach zostawało mi 300 zł po zapewnieniu sobie minimum egzystencji. Nie było łatwo, ale nie miałam problemu aby kupować legalnie książki, szybko zainwestowałam w abonament w @czytamzlegimi (nadal jestem psychofanką a to nie jest sponsorowane).
Wiesz dlaczego? Bo sama chcę być uczciwie wynagradzana za swoją pracę. @troyann który ogarnia moje maile nigdy nie dostał przelewu ode mnie po czasie, a najczęściej dostaje przed. Dlaczego? Bo nie cierpię gdy ktoś płaci mi po czasie!

Głęboko wierzę w zasadę „traktuj innych tak, jak chcesz być traktowany”. Nie lubię mieć konfliktu wartości.
W tym tygodniu kupiłam kurs robienia landing page, który wygeneruje konwersje (nie mogę go polecić, wszystko wiedziałam🤭) i @thecolorbundle (kilkaset presetów). Napisz mi w komentarzu w co ostatnio zainwestowałeś dla swojego rozwoju!
 Kurs? Książka? Webinar? Daj znać 🙌🏻
#Saigon #Vietnam #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #aniamaluje #szczerze_pisząc #motywacja #rozwój #kropki #colorbundlegiveaway

Czy masz problem z zapłaceniem...

Może dawno nikt ci tego nie mówił, ale życie to nie konkurs na bycie NAJ⭐️
Jednych napawa dumą, że mają wysprzątane na błysk, inni ściągają pranie z suszarki dopiero, gdy trzeba powiesić kolejne, albo płacą sprzątaczce. To nie tak, że jedna strona jest leniwa a druga „bez ambicji” bo jesteśmy różni, mamy inne priorytety, style życia, oba są tak samo ok!
👉🏻Ktoś lubi gotować, ktoś inny woli dietę pudełkową - i super! 👉🏻Ktoś robi sam remonty, ktoś płaci fachowcom. 👉🏻Ktoś ma warzywa z ogródka, ktoś z marketu.
Możemy mieć różne wizje swojego życia i nie ma żadnego sensu aby się porównywać!
O mojej wartości nie stanowi to, czy ugotuję dwudaniowy obiad z deserem, czy zjem pierogi z paczki - bywa i tak i tak. 
Ani to, czy zrobiłam w tym tygodniu 5 treningów, czy 2. 
Nie musisz się z nikim ścigać☺️
Ale nie musisz też budować swojego poczucia wartości na umniejszaniu innym, bo nie żyją tak jak ty.
Tak, ja też czasami myślę w duchu „ja bym tak nie mogła!” ale nie mówię tego na głos, bo inna widać mogła i ma się z tym dobrze✌🏻
Ważne, żeby mi z moimi wyborami też było dobrze😊 Nie zapominajmy o tym!
#aniamaluje #niezapominajka #szczerze_pisząc #darlingdaily #postitfortheaesthetics #forgetmenot #aestheticlypleasing #kwiaty #maj

Może dawno nikt ci tego...

TikTok made me do it! Zabrałam lustro na spacer i zrobiłam sobie selfie. Tym razem pretekstem nie była nowa fryzura ani sukienka, a nowe ubranko mojego telefonu. Z mocowanym na silny magnes ringiem, który mogę przesuwać gdy mam taką potrzebę (albo zamocować na stałe jeśli wolę). Czad! W ciągu ostatniego roku zepsułam 6 ringów (po czasie puszczał klej) więc jestem ciekawa jak się sprawdzi ten magnetyczny. Wszystko leci mi z rąk, więc ten pierścień ratuje mi zazwyczaj telefon🙈
Z kodem aniamaluje15 macie  15% rabatu na akcesoria @idealofsweden - ja mam case, ring i bezprzewodową ładowarkę, wszystko w tym samym wzorze ✨ Obecnie pojawiła się wiosenna kolekcja oraz firma ruszyła z rabatami 25-70%, które łączą się z moim kodem ;-)
Post we współpracy z marką @idealofsweden 
#tiktokmirrorchallenge #mirrorselfie #mirrorchallenge #portret #aniamaluje #wiosna #maj #maj2020

TikTok made me do it!...

Najbardziej cieszy mnie to, że jestem tak samo szczęśliwa z bukietem majowego bzu w Polsce, co w dalekiej podróży. Tylko w Azji mi się dużo lepiej oddycha! Dostałam na jesień zaproszenie na ślub w Tajlandii, więc z całego serca liczę, że to się uda i będzie dobrze. W zeszłym roku miałam o tej porze tak straszny kryzys, że tylko podróże mnie ratowały. Miło odkryć, że znów dobrze mi ze sobą nawet wtedy, gdy muszę siedzieć na 🍑.
#aniamaluje #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #wietnam #most #goldenbridge

Najbardziej cieszy mnie to, że...

WDŻ. Nauczycielka puszcza w obieg szklankę i każe uczniom ją pobrudzić palcami. Gdy🥛 zrobi kółko, stawia ją przed chłopcem i dokłada obok drugą. I pyta -  z której szklanki chcesz się napić, upalcowanej przez wszystkich, czy czystej? 
Szklanka w tym przykładzie jest kobietą, a picie seksem.
Czasami szklanką jest jabłko.
Ci sami ludzie, dla których kobiety są jak szklanki mówią, że kobiety się uprzedmiatawiają nosząc krótkie sukienki i są same winne gwałtom. 
To tylko dwie z największych bzdur, jakie można usłyszeć na lekcji WDŻ od nauczyciela. Więcej na moim kanale w filmie, który nagrałam w lutym z @kasia_coztymseksem 
To skandal, że mamy w szkołach wychowanie do życia w rodzinie zamiast edukacji seksualnej. To skandal, że dzieciaki uczą się tam czasami takich głupot, że głowa mała. Zapraszam na kanał Aniamaluje po więcej, link wrzucam w stories! #aniamaluje #edukacjaseksualna #wdż #szkoła #wrocław

WDŻ. Nauczycielka puszcza w obieg...

Pracuję przed komputerem, relaksuję się znowu patrząc w ekran - oglądam film albo czytam książkę na czytniku. Moje oczy nie mają ze mną łatwo!
⠀
Przyznam, że przez chwilę szukałam pomysłu na subtelne ulokowanie produktu, ale hej - ja się nie wstydzę tej współpracy! Nawilżające krople do oczu Hyabak (wiedzieliście, że HY to od hialuronianu sodu a ABAK to technologia pozwalająca kroplom zachować sterylność bez konserwantów?), to bardzo dobre krople, które przynoszą ulgę moim oczom. Szczerze, krótko i na temat - przestałam od Was dostawać troskliwe wiadomości "Ania, proszę, wyśpij się", nie pokazuję się z czerwonymi oczkami, nie mam uczucia piasku pod powiekami ani potrzeby tarcia ich co chwilę.
⠀
Jeśli czujesz zmęczenie oczu - polecam wypróbować. Moje są bardzo wrażliwe, a współpraca zmotywowała mnie do regularnego stosowania Hyabaku i szybko poczułam ulgę. Czemu nie wpadłam na to sama z siebie? Nie wiem, szczerze to pewnie trochę ze strachu przed zakraplaniem czegoś do oczu, ale ten okazał się irracjonalny, bo te krople nie przyniosły mi żadnego cierpienia, tylko dużo ulgi :)
⠀
#hyabak #nieprzeoczyszniczego #nawilzajacekrople  #ulgadlaoka  #bezkonserwantow #aniamaluje
Post we współpracy z marką HYABAK

Pracuję przed komputerem, relaksuję się...

Myślałam, że ten czas będzie wyglądał leniwie. Że będzie sporo relaksu i odpoczynku, tymczasem nie wiem w co ręce włożyć!
⠀
Pomysłów mam sporo, rozsadza mnie energia, nie umiem wybrać co jest mniej a co bardziej ważne, przez co robię wszystko. I want it all and I want it now!
⠀
Kocham ten moment; gdy jestem tak naładowana energią, ale znam już siebie 28 lat i wiem, że za ten skok przyjdzie za zapłacić. Że nadejdzie moment, kiedy nie uda mi się zrobić nic kreatywnego a gdy będę chciała napisać tekst na bloga, będę godzinę gapić się w ekran by napisać jedno zdanie i zamknąć klapę laptopa z uczuciem rozczarowania.
⠀
Najbardziej jestem dumna, że to od dawna już nie jest rozczarowanie sobą samą. Zaczęłam akceptować, że tak jak jest dzień i noc, biel i czerń, tak są momenty gdy czujemy się panami świata oraz takie, gdy nic nie wychodzi.
⠀
May the 4th be with you!
⠀
#aniamaluje
#lavieparisienne #frenchfashion #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #lookdujour #parisianlifestyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Myślałam, że ten czas będzie...

Zanim kupisz Iphone 7 – czy warto? Moja opinia

Do zakupu nowego telefonu przygotowałam się jak do ważnego projektu albo poważnej rozmowy ze zleceniodawcą. Inwestowanie w przedmioty (z których nie mam jednoznacznie mierzalnej stopy zwrotu) jest dla mnie bardzo trudne. Nie lubię wydawać dużych kwot, wszystko przeliczam na:
-wyjazdy (mogłabym za ten telefon polecieć na Bali)
– jedzenie (moją aktualną walutą jest Pad Thai)
– metry mieszkania (którego nie mam)
– złoto (w które zawsze chciałam inwestować)
Nie przewidywałam potrzeby zakupu nowego telefonu. Miałam zupełnie inne priorytety finansowe a i swój Xiaomi Redmi 3 bardzo lubiłam. Do tego stopnia, że upgrade sprzętu zrobiłam na Redmi 3s. 
A potem niezbędne stały mi się pewne aplikacje. I nie było ich na Androida. Szlag mnie strzelił gdy musiałam odmówić podjęcia się realizacji pewnego zlecenia dla międzynarodowego start-upu, z powodu przeszkód technicznych. Szczegóły zostawiam sobie, to dłuższa historia.
Nie chciałam jednak zmieniać sprzętu z kilku powodów:
– mój Xiaomi był całkiem nowy i sprawny, do tego bardzo go lubiłam (i lubię nadal!) – kupowanie nowego telefonu podczas gdy poprzedni jest sprawny, wydawało mi się straszną rozrzutnością
– nie byłam przekonana co do legendarnej jakości “jabłuszka”
– lubię mieć zsynchronizowane ze sobą sprzęty. Uściślając – przy mojej pracy jest to konieczność. Kocham usługi google, google keep i kilka innych rozwiązań, więc przesiadka na Iphone wiązała się także z przesiadką na maca
– Lubię swoje przyzwyczajenia i nie chciało mi się podejmować wysiłku związanego z nauką nowego, zupełnie innego systemu.
Aż w końcu miarka się przebrała i wykrzeknęłam w duchu staropolskie walić to!

Zapytałam Was o opinie na swoim fejsie i świadoma bardzo bliskiej mi osobiście teorii resentymentu uświadomiłam sobie własne immanentne zakłamanie by w końcu powiedzieć szczerze przed samą sobą – tak, chcę tego cholernego ajfona. Bez żadnego tłumaczenia się przed sobą, racjonalizowania tego wyboru, ważenia argumentów oraz wszelkich za i przeciw. Chcę. A chcę bo tak i już. Bo mogę.
End of story.
Długo zajęło mi zrozumienie, że sama siebie uczyniłam niewolnikiem swojego nie-zmieniam-zdania.
Ponieważ to mój rok YOLO, postanowiłam za jednym zamachem kupić macbooka ( u mnie najprostszy macbook air 13) oraz telefon. Myślałam o Iphone SE, ale był dla mnie za mały i stwierdziłam, że raz się żyje. Padło na siódemkę.
Ok, teraz już krótko i na temat.
To genialny telefon. Jestem nim oczarowana. Nie wiesza się, działa płynnie i jest bardzo intuicyjny. W połączeniu z macbookiem tworzy bardzo zgrany duet. Przesyłanie zdjęć przez Air drop jest proste jak bułka z masłem. Nie istnieje aplikacja, której bym potrzebowała a przypadkiem “nie ma jej na iOS”, co często miało miejsce w przypadku Androida.
Jednak czy ten telefon wart jest swojej ceny. Hmmm…
Zależy co dla kogo jest priorytetem.

Od kiedy mam siódemkę, prawie wcale nie wyciągam swojego aparatu, a jest naprawdę porządny.
Jakość dźwięku jest nieporównywalnie lepsza niż w redmi 3 i redmi 3 s – sami piszecie to oglądając i słuchając moich snapów (obecnie instagram stories z podróży).
Jednak co tu kryć – telefon jest dość drogi jak na polskie zarobki. (Z drugiej strony… jestem właśnie w dość ubogiej Tajlandii i byle ubogi przydrożny sprzedawca naleśników ma jabłuszko…).

Potrzebowałam telefonu, który będzie wciąż sprawny po 3 latach (doświadczenia znajomych dają mi na to nadzieję) oraz zastąpi mi w podróży komputer, z którego korzystam tylko kiedy muszę. Maile, jakieś podstawowe raporty i wiadomości staram się ogarniać z poziomu smartfona więc duża pamięć i niezawodność są mi niezbędne.

Są jednak pewne wady.
1. Cena (wysoka)
2. bateria –  w porównaniu do redmi to cienizna, ale z drugiej strony ten telefon dźwiga więcej (lepsza jakość zdjęć, filmu, szybciej działa).
3. Płatne aplikacje – wiele aplikacji na jabłuszko jest płatnych, podczas gdy ich bliźniacze wersje na androida są za free
4. Inne złącze ładowania i łamiące się kable 😀

Za to bardzo się cieszę, że mogę w dowolnym miejscu kupić dobre etui które będzie pasować, zapasową szybkę i inne akcesoria, których nie mogłam z miejsca kupić dla Xiaomi (i innych telefonów). Otwartym pozostawiam pytanie, czy warto inwestować w niepewne gadżety ryzykując życiem telefonu.

Pytam zupełnie poważnie. To piękne etui z Aliexpress było bardzo luźne. I chociaż urody odmówić mu nie mogę, to jednak nie czułam się pewnie.
Zrobiłam więc zamówienie i weszłam w posiadanie kilku praktycznych gadżetów do telefonu. Wszystkie te rzeczy pochodzą z eklik.pl, dzięki któremu mam dla Was na końcu rabat :).

Po pierwsze – wodoodporna nerka na telefon, bo w Tajlandii przemieszczam się często łódkami i szkoda ryzykować (Siódemka jest ponoć wodoodporna, ale nigdy nie wiadomo). Ta różowa nerka sprawdza się rewelacyjnie i jest zapinana na kilka klipsów, dzięki czemu mam 100% gwarancji że nawet fala nie zmoczy mi telefonu (i dokumentów oraz pieniędzy)

Niestety baterie w iphonach są słabe. Zmuszona jestem do noszenia ze sobą power banka, ale i tak zawsze to robiłam więc nie grymaszę. Trafiłam jednak na mercedesa wśród powerbanków – 30 tysięcy mAh pojemności, wyświetlacz pokazujący procent naładowania oraz 4 wyjścia. Rewelacja, sprawdza mi się idealnie i wielbię z całego serca. W tych pieniądzach nie ma szans na nic lepszego. Sprawdza się bez zarzutu.

Wspominałam też coś o kablach… niestety nie jest to typowe małe usb tylko złącze lightning. Wiedziałam jak niszczę kable, więc zaopatrzyłam się w zapas, ale od renomowanego producenta. Bałam się, że przypadkowy kabel zniszczy mi baterię.
Jak myślałam tak się stało. Idelany, nieplączący się kabel pasujący i na micro USB i do złącza Lightning przytrzasnęłam drzwiami taksówki w Malezji. Jak tylko wrócę do Polski, kupuję drugi. Ten kabel nie plącze się i mogę go nosić razem z milionem innych rzeczy w torebce. A dodatkowo na torebce mały sprytny breloczek z kablem – nikt się nie domyśli że to kabelek 😀

Zaopatrzyłam się też w niezbędne akcesoria takie jak adapter i porządne etui z małą kopertówką. Dzięki paskowi mam wolne ręce a oprócz telefonu zmieszczę jeszcze szminkę, kartę i pieniądze, czyli wszystko co jest mi potrzebne na wieczór.

Opowiem Wam też mrożącą krew w żyłach historię 😀 Zostawiłam ring w innym etui w domu, w Polsce. A był to bardzo porządny i mocny kawałek metalu. Jeśli zastanawiacie się jak to jest że nie boję się nagrywać podczas jazdy na skuterze czy gdy płynę łódką, to odpowiedź jest jedna – mam ring, czyli taki uchwyt na palec, który z drugiej strony przykleja się do obudowy. Więc ten rewelacyjny został w Polsce a ja do pancernego (okej, wstrząsoodpornego) etui dokleiłam ring z Tajlandii. Miałam na szczęście naklejone bardzo porządne szkło hartowane. Historia jest taka, że ring się odkleił a telefon spadł. Na szczęście etui chroniło go bardzo dobrze a szkło spełniło swoje zadanie:

Telefon nie ucierpiał ani trochę. Uff!
Ja za to utwierdziłam się w przekonaniu, że pazerny dwa razy traci i nie warto oszczędzać. Nadal będę kupowała różne pierdołki na aliexpress, ale nie rzeczy od których zależy bezpieczeństwo mojego telefonu oraz moje 😀
Krótko mówiąc – podstawki, kubki, spinacze, kolorowe pisaki – why not. Tani ring to słaby pomysł, podobnie jak tanie szkło hartowane czy inna “szybka”. Kilkanaście złotych zaoszczędzone na powerbanku może popsuć baterię.
Każdy sam sobie odpowie czy warto.
odpowiadając na setki pytań odnośnie telefonu i czy warto…
to zależy.
I tak nie przekonam nieprzekonanych więc nie będę nawet próbować. Apple ma w sobie taką magię, że przy takich samych parametrach potrafi wykorzystać ich potencjał dużo, dużo lepiej. I tyle.
Mój telefon jest intuicyjny i brakuje mi w nim tylko opcji dual sim oraz lepszej baterii. End of story! Ja zawarłam ze sobą deal, że skoro zainwestowałam to teraz muszę wycisnąć z potencjału sprzętu max, dlatego zamierzam zacząć w końcu nagrywać filmy na youtube. Teraz montowanie to bułka z masłem :). Jeśli do końca kwietnia nic się nie pojawi, proszę mnie o to cisnąć.

Ach i obiecany rabat: do 30.04.2017 na hasło 

AniaMaluje03

“Kod upoważnia Twoje czytelniczki do 12% zniżki na wszystkie produkty w naszym sklepie i w tym jest darmowa dostawa Pocztą Polską”

na stronie http://eklik.pl/

Jeśli zmienię opinię o telefonie, to aktualizuję ten tekst 🙂



Bądź na bieżąco! 

  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania
Previous
Przestraszyłam się węża, spałam w dżungli… a dla Ciebie mam rabaty i bon na 200 zł [TYGODNIK]
Zanim kupisz Iphone 7 – czy warto? Moja opinia