Niezdara, fajtłapa, ciamajda, łamaga - łatwiej tak powiedzieć niż zastanowić się, dlaczego ktoś taki jest i jak mu pomóc, prawda?
👉🏻 duszą mnie golfy, wysokie stójki, szaliki - jest mi w nich fizycznie niedobrze
👉🏻 zdjęcie stanika to największa ulga na świecie - dopiero od roku przestałam się zmuszać do noszenia
👉🏻 nieustannie obijam się o futryny, drzwi, stoły i szafy
👉🏻 zdarza mi się spaść z krzesła. Tak po prostu
👉🏻 na samą myśl o karuzeli mam ochotę zwymiotować 👉🏻 nienawidzę gdy ktoś mnie dotyka bez pozwolenia
👉🏻 chodzę bez skarpet, bo nie rozumiem sensu skarpet. Skarpety są dla mnie jak obcierający but dla innych 👉🏻 to samo z biżuterią - nie noszę pętli na szyi, więc nie noszę pierścionków
👉🏻 mogę jeść pyszne ciasto albo wyśmienitego kotleta, ale jak natrafię na jakąś grudkę albo „żyłę” - mam fizycznie odruch wymiotny. Nie jestem księżniczką, moje ciało to odrzuca 👉🏻 mogę nie polubić człowieka tylko dlatego, że odbieram uścisk jego ręki jako nieprzyjemny. Istnieją dla mnie ludzie, których nazywam w swojej głowie „obślizgłymi”

Jeśli masz tak jak ja i czujesz się z tego powodu dziwnie - nie obniżaj poczucia swojej własnej wartości z tego powodu. Może tak jak ja - masz po prostu zaburzenia integracji sensorycznej. Twój mózg trochę inaczej odbiera bodźce. Ja mam nadwrażliwość dotykową, są osoby wybitnie nadwrażliwe na światło albo hałas. 
Za to lubią mnie wszystkie pieski i kotki, bo nigdy nie próbuję egoistycznie głaskać ich dla swojej przyjemności na siłę. 
Nie jest też prawdą, że nie lubię dotyku. Lubię. Po prostu nie każdy i nie od każdego.

Obejrzyjcie stories, a ja solidaryzuję się z każdym, któremu rodzice kupili w ramach niespodzianki bilet do wesołego miasteczka (skończyło wie wymiotowaniem), wciskali w golfy, skarpetki, zabraniali chodzić boso albo robili dramę, że ubierasz się dziwnie albo koszulka jest dawno do wyrzucenia.
Dla kogoś z nadwrażliwością dotykową to jak wycie przez megafon wprost do ucha kogoś, komu chce się spać.

Przypinam relacje o zaburzeniach integracji sensorycznej (SI) i polecam poczytać po angielsku pod hasłem „sensory procesing disorder” (SPD). #aniamaluje #szczerze_pisząc #spd #si #dziecko #kot #kotek

Niezdara, fajtłapa, ciamajda, łamaga -...

Na blogu 5 seriali które polecam. Okrutnie żałuję, że odpaliłam trzeci sezon #lacasadepapel 😭 Drugi sezon kończył kompletną historię a trzeci zostawił mnie z zaciekawieniem, co stanie się dalej. Efekt Zeigarnik, powód, dla którego zawsze czekam aż wyjdą wszystkie tomy książki by nie zaprzątać umysłu niedomkniętą sprawą... do dziś nie wybaczyłam Murakamiemu zakończenia roku 1Q84 i scenarzystom LOST nierozwiązanych zagadek :( ciekawi jakie seriale polecam? Sru na bloga 💥 #aniamaluje #seriale #nogi #sushi #pycha #netflix #serial #domzpapieru

Na blogu 5 seriali które...

Uczę się opierdalanka bez moralniaka. #Hamaczek to najlepsza rzecz ♥️
Pięknie, słonecznie, nie za gorąco. Czasami fajnie uciec na chwilę z Warszawy.
Przymierzam się do montażu hamaka w mieszkaniu. Ktoś ma? Jakieś wskazówki? Marzy mi się na jesienne wieczory. Albo czasami do spania.
Jak byłam dzieciaczkiem, to dziadek bujał mnie w hamaku całymi dniami. Uwielbiałam tak zasypiać, miedzy dwiema średnio okazałymi wiśniami. 
#szczerze_pisząc #piątek #piąteczek #weekend #relaks #hammock #hamak #lato #summervibes #sukienka #sierpień

Uczę się opierdalanka bez moralniaka....

Jak sobie pomyślę w jakim nastroju byłam ze 3 miesiące temu, to aż nie mogę uwierzyć. Dużo zmian!
💥Np.uczę się odpoczywać bez poczucia winy. Co prawda nie mam pojęcia jak ludzie połykają sezon serialu w jeden dzień, ale hello, ja jestem dziewczyną, która unikała seriali w ogóle,bo konsumują za dużo czasu. To jest dla mnie ogromny postęp! Obejrzenie 3 odcinków jednego dnia to dla mnie wciąż wydarzenie :)
💥Szanuję bardziej swój czas i przestrzeń. Wciąż w mojej naturze leży troszczenie się o innych, ale nie mam wyrzutów sumienia gdy komuś odmawiam przysługi. A jeśli ktoś próbuje we mnie je wywołać, to tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że nie muszę.
💥Przestałam nadmiernie przepraszać za bałagan, staram się trochę ogarnąć z wierzchu, ale jak ktoś do mnie wbija to raczej mnie zna i wie czego się spodziewać. Herbatę dostanie w czystym kubku, ale na podłodze zastanie plamę ze smoothie które blendowałam 5 dni temu. Bardziej lubię nie sprzątać niż mieć posprzątane. Kobieta na którą nigdy nie powiem „babcia” prasowała nawet majtki i skarpetki, więc  ten cały dom ułożony w kosteczkę kojarzy mi się okrutnie źle.
💥Wydaję pieniądze na swoje przyjemności. Np. roślinki. Wiem, że begonia nie jest mi niezbędna ani potrzebna, nie jest to książka ani nic ważnego, ale sprawia mi frajdę
💥częściej piekę ciasta, połowa nie wychodzi😅 ale lubię to robić 💥wyciszam ludzi piszących upierdliwe wiadomości w stylu „czym zastąpić pomidory w pomidorowej”, bo szkoda mi czasu.
💥prawie w ogóle nie jem sklepowych słodyczy i mięsa, ale jak mi się zachce to wsuwam bez wyrzutów sumienia. Ostatnio robiłam schabowe. Rzadko kiedy robię, bo nie lubię hałasować (mój eks sąsiad z rodzinnych stron to wielbiciel nieustannych remontów, #najgorzej) a ja nie chcę nawalać tłuczkiem, ale że za ścianą remont, to bez różnicy że postukam mocno. 💥 Nie wyrzucam sobie, że moje dwa ebooki wciąż w toku i więcej o nich myślę niż je piszę
Myślę, że więcej osób z późnego kapitalizmu i wychowanych w duchu „nudzisz się? Zaraz znajdę ci zajęcie” zmaga się z tym poczuciem, że trzeba być produktywnym aby być wartościowym. 
Nie trzeba
#szczerze_pisząc #aniamaluje #crazyplantlady #urbanjungle #zamioculcas #redlips

Jak sobie pomyślę w jakim...

W byciu dorosłą najfajniejsze jest robienie tych wszystkich rzeczy, których nie było wolno za dzieciaka. Kruszenie w łóżku, spanko w niedzielę do oporu (bez Ania wstawaj, bo jedziemy na zakupy/do kościoła/do babci). Chodzenie boso po domu. Jedzenie nachosów z dipem serowym w wannie, chociaż „w łazience się nie je”. W ogóle długie leżenie w wannie. Jedzenie czasami obiadu na śniadanie, a czasami niejedzenie obiadu wcale, bo się np. nie ma ochoty.

#Niedziela #śniadanie #breakfast #breakfastinbed 
#lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

W byciu dorosłą najfajniejsze jest...

Dzisiaj czuję się ładnie. Chociaż czyściłam buty na mokro i wciąż są mokre 🤣 to czuję się ładnie. I mam takie małe spostrzeżenie, że rzadko kiedy jesteśmy zadowoleni ze swoich ciał i narzekamy a to na nogi, a to na cycki, cerę, włosy, a zawsze jest ktoś, dla kogo to na co narzekamy jest w głowie w szufladce „goalz”. Ja całe życie narzekałam na nogi, koleżanka na swoje kręcone włosy. I obie się zawsze dziwiłyśmy na każde „ile ja bym dała za takie...”.
Co w sobie lubisz najbardziej?♥️
Wymień jedną rzecz, ale tym razem tylko odnośnie ciała🥰

#lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #party #małaczarna #littleblackdress #sukienka

Dzisiaj czuję się ładnie. Chociaż...

My latest #secondhand jewel💎
Na zdjęciu #sukienka - zdobycz z lumpeksu w Łodzi, a ja mam codzienne pytanie - nie kryję, na potrzeby filmu na youtube.
Mówienie do nauczyciela w liceum „profesorze”. Za, przeciw, anegdoty, opinie, luźne przemyślenia.
Scenariusz tego co jutro nagram już mam, ale może zapomniałam o jakimś aspekcie? Leave you thoughts!🤗
#thrifted #lumpeks 
#lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #piwonie #peonies #różowaśroda

My latest #secondhand jewel💎 Na...

Pamiętam jak moja koleżanka zbierała się na odwagę by zagadać do chłopaka, który zawsze jeździł tym samym autobusem co ona. Nigdy nie było dobrego momentu, zawsze było - jutro, następnym razem.
No i pewnego dnia przestał jeździć. Tak zupełnie, bez ostrzeżenia. Myślała, że może się rozchorował, albo odwołali mu zajęcia, ale minął tydzień, potem drugi a on nadal nie wsiadał  i tyle go widziała. Nie znała nawet imienia by go jakoś odszukać.
Nie zliczę ile rzeczy ja przegapiłam, bo „zrobię to jutro”. Od zebrania się by iść na pocztę i odebrać list polecony, przed upływem terminu, aż po gorsze rzeczy. 
Za każdym razem gdy organizuję jakiś konkurs, dostaję kilka zgłoszeń po terminie. Dlaczego? Bo też odkładacie wszystko na jutro, zamiast działać TU i TERAZ! 
A jak nie teraz, to kiedy?
Podoba mi się ta filozofia życiowa i dlatego wszędzie noszę ze sobą swojego małego Canona Zoemini S, który drukuje zdjęcia od razu. Teraz, już.
I właśnie teraz możecie wygrać jeden z dwóch takich ślicznych aparatów natychmiastowych, konkurs na profilu @CanonPolska trwa do końca lipca.
If not now, when?
Lub w polskiej wersji - jutro będzie...
Podpowiedź mam na sobie 🧥😜
#LiveAndCreate #ZachowajChwile #CanonZoemini 
___________________________________________________
#konkurs #blogerka #szpilki #rozwojosobisty  #cytaty  #inspiracje #cytatdnia #quote #quoteoftheday  #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily 
Post we współpracy z marką Canon

Pamiętam jak moja koleżanka zbierała...

Uwielbiam ludzi, ale czasami potrzebuję chwili zupełnie dla siebie. Kiedyś miałam z tym straszny problem, myślałam, że zawsze potrzebuję POWODU. Wiecie, czegoś takiego, co będzie godną wymówką gdy ktoś będzie chciał do mnie wpaść albo gdzieś mnie wyciągnąć. Miałam poczucie, że odmowa z niewystarczająco godnego powodu to coś niemiłego. Na szczęście mi przeszło. Wprowadzenie zasady, że #niedziela jest dniem dla mnie i o mnie  było jedną z fajniejszych rzeczy, na jakie kiedykolwiek wpadłam.
W moim życiu jest dużo różnych ludzi i to jest super, ale też trochę potrzebuję takiego dystansu i krótkiego odpoczynku od wszystkich. Takiego uczucia jak powrót z wyjazdu, gdy wchodzisz do mieszkania i nagle uświadamiasz sobie jak dobrze jest usiąść na własnym kibelku i jak dobrze jest spać we własnym łóżku. Bez tych wyjazdów jakoś to tak nie cieszy.
#crazyplantlady #szczerze_pisząc #wakacje #gwadelupa #karaiby #podróże #podróżemałeiduże #guadeloupe #asertywność #meday #sunday #sundayz #sundayfundays #collar #kolnierzyk #sukienka #roślinki #dżungla #aniamaluje

Uwielbiam ludzi, ale czasami potrzebuję...

Moje dzisiejsze zakupy z #halamirowska - 2x #mango🥭 po złotówce - 2 zł, 4 #banany 🍌2 zł, #szpinak 🥬 (pęczek?)- 1,40 zł, 2 x #papryka z koszyka 3 zł/kg  i #ogórek 🥒- razem 2,50 z. Razem 7,90 zł. Ale byłam wybredna. Marysia z @makemyplace potrafi za 10 zł kupić mnóstwo dobroci. Zasada? Na zupę nadadzą się bardzo dojrzałe pomidory, a jeśli awokado po złotówce będzie tak dojrzałe, że nada się tylko 3/4, to wciąż jest nieprzyzwoicie tanie awokado, które by się zmarnowało. Polak marnuje statystycznie 235 kg jedzenia rocznie😢
Jak można prosto ograniczyć marnowanie jedzenia?
👉🏻 planuj posiłki, zrób sobie raz w tyg. dzień gotowania z resztek. Zupa? Zapiekanka makaronowa, a może omlet? 👉🏻 kupuj tylko tyle ile zjesz, a jak nie dasz rady - podziel się z sąsiadką albo zanieś do jadłodzielni
👉🏻 korzystanie z jadłodzielni to żaden wstyd! Jeśli czegoś potrzebujesz - weź, to jedzenie normalnie by się zmarnowało
👉🏻kupuj samotne banany, bo ludzie wolą jak jest kiść i się marnują 🍌
👉🏻 z lekko suchego chleba wychodzą super zapiekanki albo grzanki, a suche bułki można wysuszyć na bułkę tartą
👉🏻 istnieją na fejsie grupy dot. freeganizmu (sama jestem na warszawskiej) gdzie ludzie ogłaszają, gdy mają do rozdania np. jedzenie z wesela. Warto korzystać w obie strony🤗
Gdy mówiłam o wolnostojących lodówkach w ramach jadłodzielni, kilka osób pisało, że w czasach studenckich bardzo by się to przydało, ale trochę wstyd...
Otóż jadłodzielnie są często wolnostojące, samoobsługowe i 24/7 👉🏻brać to żaden wstyd, wstyd to jedzenie marnować.
Jeśli jesteś studentem albo masz mało hajsu, polecam zakupy na Hali Mirowskiej (albo targu) przed zamknięciem można zgarnąć obtłuczone jabłka czy pomidory za darmola. Albo uśmiech.
Dzisiaj widziałam skrzynkę darmowych mocno dojrzałych bananów, w sam raz na chlebek bananowy.
Owoce na smoothie nie muszą być super jędrne, pieczone warzywa albo zupa też nie wymagają najświeższych.
🥰możecie pisać  w komentarzach swoje sposoby na to, by nie marnować jedzenia ;)
#kupujeniemarnuje #kupuję #warzywa #owoce #lesswaste #zerowastepolska #zerowaste #groceries #grocery #healthyfood #freeganism #veggies #omnomnom #pycha #jedzonko

Moje dzisiejsze zakupy z #halamirowska...

Nienawiść zabij w sobie – rozwojownik

Kto z nas nie ma żalu? Do Boga, do niesprawiedliwego świata, do siebie samego? Żal jest wielką i śmiercionośną trucizną dla naszych serc. Odpowiedzialny za ludobójstwo, etiopski dyktator Mengystu, na jedną ze swoich pierwszych ofiar wybrał mężczyznę, który odmówił mu stypendium w Stanach.                                                                                            

Wciąż chował w sercu urazę. Straszne.

Jedną z ważniejszych lekcji jakie dało mi życie, było zaakceptowanie tego, czego nie mogę zmienić i zmienienie tego, co zmienić chcę i mogę. Przeszłość należy do rzeczy, których zmienić się już nie da. Piszę ten wstęp dlatego, że wielu z moich czytelników odczuwa wciąż ten okropny żal. Bo ktoś miał łatwiej, bo ktoś miał więcej. Bo tata dużo krzyczał a mama była nieobecna, albo wiecznie pijana. Wszyscy mamy jakieś trudne przeżycia, ale nie możemy traktować ich jako wymówki przed wysiłkami w życiu obecnym. Bo to bez sensu.

Jeśli masz żal do rodziców (o cokolwiek) przeczytaj ten tekst:

MOTYWACYJNY PONIEDZIAŁEK: JAK PORADZIĆ SOBIE Z ŻALEM DO RODZICÓW

A ja przejdę dalej.
Jest taka fajna bajka Ezopa, ładnie potem ujęta przez La Fontaine’a:

~ Lis i winogrona ~

Lis pewien, łgarz i filut, wychudły, zgłodniały,
Zobaczył winogrona rosnące wysoko.
Owoc, przejrzystą okryty powłoką,
Zdał się lisowi dojrzały.

Więc rad z uczty, wytężył swoją chudą postać,
Skoczył, sięgnął, lecz nie mógł do jagód się dostać.
Wprędce przeto zaniechał daremnych podskoków
I rzekł: „Kwaśne, zielone, dobre dla żarłoków”.



To jedna z moich ulubionych bajek Ezopa. Świetnie pokazuje pewną zależność. Chcę coś mieć i staram się to zdobyć, ale mi się nie udaje – wymyślam więc sobie wymówkę, że było to beznadziejne.
Nie wyciągam wniosków ze swojego działania, nie próbuję go skorygować, zmienić – wybieram szybką drogę wymówki.
Mówię, że bogaci są bogaci, bo kradną, oszukują a ogóle to są winni temu, że w Afryce właśnie jakieś dziecko umarło na AIDS.
Mówię, że conversy to beznadziejne trampki jak każde inne i dobre dla snobów.
Ale gdyby ktoś dał mi czarodziejską różdżkę spełniającą wszystkie życzenia, to chętnie byłbym bogaty i nosiłbym conversy zamiast zwykłych trampek.
Podwójne standardy? Nie, resentyment.

Jak napiszę, że pojęcie resentymentu wyodrębnił Nietzsche, to zaczniecie mieć brzydkie skojarzenia. Zapewne przez autorów podręczników dla gimnazjów i szkół średnich, którzy nie przeczytali niczego Nietzschego :).  Tymczasem koncepcja nadczłowieka to chyba najbardziej optymistyczna i wzmacniająca koncepcja jaką znam – koncepcja człowieka, który będzie mostem, po którym przejdą kolejni. Po to, by nie popełniać już jego błędów i stawać się lepszymi…
Na szczęście o resentymencie pisał też inny wielki filozof – Max Scheler. Trochę popolemizował z panem Nietzsche i pięknie rozwinął jego koncepcję. 
Piszę o tym dlatego, że pewnie sam paskudnie sabotujesz swoje życie resentymentem. A to niedobrze, bo okłamując siebie, robisz sobie niedźwiedzią przysługę.
Ten cały resentyment ma bowiem swój rozwój. Zaczyna się od zwykłej zazdrości. Ktoś ma coś, czego ja akurat nie mam. I nie, nie mówię tu pozytywnej zazdrości, która jest motorem do jakiegoś działania, ale o przeżywaniu tego w taki sposób, jakby to nas tej rzeczy (cechy, przymiotu) pozbawiono.
 Potem jest (niesłuszne!) poczucie bezsilności. Ono rodzi już gorsze emocje – niechęć, rezygnację, rozgoryczenie, agresję. Poniżamy tego, który ma (a my nie mamy). Dziewczyna z ładną torebką na pewno jest dupodajką a bogaty człowiek jest zły, zły i jeszcze raz zły.  Dalej jest równie ciekawie – uogólnienie staje się mocniejsze i to już nie konkretny bogaty sąsiad Kazio jest zły, tylko bogactwo w ogóle. Co tam złe – doróbmy do tego filozofię* – bogactwo jest obleśne, puste, wieśniackie, obciachowe i… dajmy na to – grzeszne. A co!
*Pewien bezdomny ma na to powiedzenie “nie dorabiaj piździe uszu”. Pardon maj frencz, cytowałam :).

_______
Tutaj jesteśmy już na takim etapie zakłamania i poczucia wewnętrznego konfliktu (przypomnę – na początku chcieliśmy być bogaci i w głębi serca nadal byśmy chcieli),  że odczuwamy agresję mimo woli. Sama sobie wypływa z serduszka. Żal, zawiść, gorycz, agresja. Pięknie… Gorliwy wyznawca religii zapomina o całym miłosierdziu w jakie wierzył i zaczyna odczuwać nienawiść do innowierców. Pogubił się.
Niektórzy ewoluują w tym współczujący – och ci biedni bogaci, jak oni mogą żyć z takim nadmiarem? Zaślepieni żądzą pieniądza cierpią w swej niewiedzy. 
Czepiłam się tego bogactwa, bo według badań to jedna z częściej wymienianych rzeczy, jaką ludzie chcą mieć :).
Tutaj sprawa jest już smutna, bo zakłamanie staje się immanentne. Okłamaliśmy samych siebie tak mocno, że teraz kłamiemy już ciągle. Żyjemy w wielkim zakłamaniu, bo w głębi serduszka bardzo chcemy mieć ten przymiot, którego nie mamy. Zaczyna się od zwykłej zazdrości.
Dlaczego to jest złe? Bo to jeden wielki sabotaż. Mówiąc sobie, że coś czego nie możesz teraz mieć jest złe, wysyłasz sobie komendę – zrobić wszystko, bo nie stać się tym złym. Jeśli więc chcesz być np. sławny, bogaty, wykształcony, piękny – a jednocześnie zaczynasz bawić się w resentyment i uznajesz to za głupie, próżne, puste i złe – nie osiągniesz tego.
Gdy byłam w liceum i raczej nie miałam za dużo własnej kasy, zawsze mówiłam sobie, że conversy to zwykłe trampki w zawyżonej cenie. Heheszki z tych, co za takie coś tyle płacą, czasem nawet jakieś drwiny.
Dziwnym trafem, gdy już miałam własne pieniądze…kupiłam conversy. Jasne, zniszczyłam je dość szybko, jak większość trampek. Nie mogę jednak powiedzieć, że były słabej jakości – były wykonane porządniej, wytrzymały dłużej.
Pewnie nie kupiłabym ich drugi raz, ale była to fajna lekcja pokory. 
Nie, nie wmawiam Ci, że jesteś zazdrosny i zawistny. Zachęcam do zastanowienia się, czy resentyment jest czasami obecny w twoim życiu.
Pewien Ryszard, człowiek tzw. głupio-mądry, który zna odpowiedzi na wszystkie hasła w krzyżówkach, ale inteligencji mu brakuje, bardzo chciał pracować umysłowo. Uczył się pilnie (widocznie jednak niewłaściwie) ale coś mu nie poszło i został pracownikiem fizycznym. Przez całe swoje życie szydził z wszystkich pracujących umysłowo, nazywając ich w najlżejszym wariancie – bezmyślnymi gryzipiórkami. Miał dorobioną do tego całą filozofię ich nieużyteczności, rzekomego obiboctwa, nieproporcjonalnych do wysiłku zarobków i tak dalej. Ryszard jest głęboko nieszczęśliwym człowiekiem i u podstaw tej nieszczęśliwości, leży niespełniona ambicja. Ciekawe, czy gdyby został dyktatorem jak Mengystu, skróciłby kogoś o głowę. Może egzaminatora, który sprawdzał jego egzamin?
Na szczęście pan Scheler ma rozwiązanie na to, by resentyment nas nie wciągnął i nie wyssał optymizmu i zdrowego podejścia do świata niczym Dementor – to akceptacja.
Za każdym razem gdy chcesz coś osiągnąć masz dwie opcje :
– albo zmieniasz swoje wysiłki, modyfikujesz sposób postępowania i działasz skuteczniej 
– albo akceptujesz swoje słabości bez umniejszania znaczenia tego, co chcesz osiągnąć. Słowem – odpuszczasz.
Oba te rozwiązania są ok. Drugie także! Nie zamyka Ci furtki do działania w przyszłości – dzisiaj nie mogę sobie pozwolić na kolejne studia i zmianę zawodu, ale mogę to zrobić za 10 lat, jak ustabilizuję się finansowo.
Ryszard miał 3 szanse (o których wiem), by w ciągu dnia wskoczyć na wymarzone stanowisko “gryzipiórka”. Był dobrym wykonawcą poleceń i chętnie widzieliby go wtedy w biurze. Ale było już za późno – on systematycznie obrażał “urzędasów” i “biurwy”, szydził z nich, drwił z ich wątłych figur, “martwił się” o bolące kręgosłupy. Zainwestował w to dużo emocji i nie widział już opcji powrotu.
Umrze jako zgorzkniały facet. Dziś jest w wieku podeszłym. 
Nie chcę być stał się takim Ryszardem.
Ćwiczenie tego tygodnia jest trudne, bo wymaga pewnej refleksji. Chcę, aby za każdym razem kiedy odczujesz u siebie zalążki resentymentu, zapalił sobie w głowie czerwoną lampkę i na chwilę się zatrzymał.
– Pierogi mamusi lepsze od carpaccio z mlecznej jagnięciny? A może Ci, którzy jedzą carpaccio to debile, którzy nie znają się na smaku, nie mają na co pieniędzy wydawać i haha-haha? 
Stop. Nie próbowałeś – nie wydajesz sądu.
Zawsze chciałeś zdobyć wykształcenie, ale rodzice po osiemnastych urodzinach wystawili cię za drzwi i powiedzieli radź se synuś sam? Nie wyzywaj od wykształciuchów, co gówno wiedzą o życiu –  zwiększ wysiłku do realizacji swojego głęboko ukrytego celu, albo zaakcepetuj chwilowe przeszkody i wróć do tego innym razem.
Jak pisałam – 
Jedną z ważniejszych lekcji jakie dało mi życie, było zaakceptowanie tego, czego nie mogę zmienić i zmienienie tego, co zmienić chcę i mogę. 
Więc akceptuję i zmieniam, zachęcam też Ciebie.

I przy okazji – gorąco polecam książkę Maxa Schelera “Resentyment a moralności” – malutka, cieniutka, powinna być w każdej większej bibliotece.
PS. trochę prywaty :
1)
Na sobie dziś miałam:
Różową ramoneskę (klik), top w kwiatki (klik) jeansy z wysokim stanem – śmieszne z tyłu – (klik) i jasne botki – pantoflek24.

2) Dzisiaj zaczyna się wielka promocja na kosmetyki (klik!)
3) Ponieważ nie umiem odpoczywać, a zbliża mi się sesja, zaliczenia i jestem gotowa niechcący zatracić się w spirali obowiązków – po raz pierwszy skorzystałam z zaproszenia na event organizowany przez jeden z hoteli i spędzę weekend na małym resecie. A to może oznaczać przerwy w nadawaniu na blogu. Za to powinnam być aktywna na instagramie 🙂

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Jak zmotywować się do pisania magisterki, licencjatu i innej pracy dyplomowej?
Nienawiść zabij w sobie – rozwojownik