Niezdara, fajtłapa, ciamajda, łamaga - łatwiej tak powiedzieć niż zastanowić się, dlaczego ktoś taki jest i jak mu pomóc, prawda?
👉🏻 duszą mnie golfy, wysokie stójki, szaliki - jest mi w nich fizycznie niedobrze
👉🏻 zdjęcie stanika to największa ulga na świecie - dopiero od roku przestałam się zmuszać do noszenia
👉🏻 nieustannie obijam się o futryny, drzwi, stoły i szafy
👉🏻 zdarza mi się spaść z krzesła. Tak po prostu
👉🏻 na samą myśl o karuzeli mam ochotę zwymiotować 👉🏻 nienawidzę gdy ktoś mnie dotyka bez pozwolenia
👉🏻 chodzę bez skarpet, bo nie rozumiem sensu skarpet. Skarpety są dla mnie jak obcierający but dla innych 👉🏻 to samo z biżuterią - nie noszę pętli na szyi, więc nie noszę pierścionków
👉🏻 mogę jeść pyszne ciasto albo wyśmienitego kotleta, ale jak natrafię na jakąś grudkę albo „żyłę” - mam fizycznie odruch wymiotny. Nie jestem księżniczką, moje ciało to odrzuca 👉🏻 mogę nie polubić człowieka tylko dlatego, że odbieram uścisk jego ręki jako nieprzyjemny. Istnieją dla mnie ludzie, których nazywam w swojej głowie „obślizgłymi”

Jeśli masz tak jak ja i czujesz się z tego powodu dziwnie - nie obniżaj poczucia swojej własnej wartości z tego powodu. Może tak jak ja - masz po prostu zaburzenia integracji sensorycznej. Twój mózg trochę inaczej odbiera bodźce. Ja mam nadwrażliwość dotykową, są osoby wybitnie nadwrażliwe na światło albo hałas. 
Za to lubią mnie wszystkie pieski i kotki, bo nigdy nie próbuję egoistycznie głaskać ich dla swojej przyjemności na siłę. 
Nie jest też prawdą, że nie lubię dotyku. Lubię. Po prostu nie każdy i nie od każdego.

Obejrzyjcie stories, a ja solidaryzuję się z każdym, któremu rodzice kupili w ramach niespodzianki bilet do wesołego miasteczka (skończyło wie wymiotowaniem), wciskali w golfy, skarpetki, zabraniali chodzić boso albo robili dramę, że ubierasz się dziwnie albo koszulka jest dawno do wyrzucenia.
Dla kogoś z nadwrażliwością dotykową to jak wycie przez megafon wprost do ucha kogoś, komu chce się spać.

Przypinam relacje o zaburzeniach integracji sensorycznej (SI) i polecam poczytać po angielsku pod hasłem „sensory procesing disorder” (SPD). #aniamaluje #szczerze_pisząc #spd #si #dziecko #kot #kotek

Niezdara, fajtłapa, ciamajda, łamaga -...

Na blogu 5 seriali które polecam. Okrutnie żałuję, że odpaliłam trzeci sezon #lacasadepapel 😭 Drugi sezon kończył kompletną historię a trzeci zostawił mnie z zaciekawieniem, co stanie się dalej. Efekt Zeigarnik, powód, dla którego zawsze czekam aż wyjdą wszystkie tomy książki by nie zaprzątać umysłu niedomkniętą sprawą... do dziś nie wybaczyłam Murakamiemu zakończenia roku 1Q84 i scenarzystom LOST nierozwiązanych zagadek :( ciekawi jakie seriale polecam? Sru na bloga 💥 #aniamaluje #seriale #nogi #sushi #pycha #netflix #serial #domzpapieru

Na blogu 5 seriali które...

Uczę się opierdalanka bez moralniaka. #Hamaczek to najlepsza rzecz ♥️
Pięknie, słonecznie, nie za gorąco. Czasami fajnie uciec na chwilę z Warszawy.
Przymierzam się do montażu hamaka w mieszkaniu. Ktoś ma? Jakieś wskazówki? Marzy mi się na jesienne wieczory. Albo czasami do spania.
Jak byłam dzieciaczkiem, to dziadek bujał mnie w hamaku całymi dniami. Uwielbiałam tak zasypiać, miedzy dwiema średnio okazałymi wiśniami. 
#szczerze_pisząc #piątek #piąteczek #weekend #relaks #hammock #hamak #lato #summervibes #sukienka #sierpień

Uczę się opierdalanka bez moralniaka....

Jak sobie pomyślę w jakim nastroju byłam ze 3 miesiące temu, to aż nie mogę uwierzyć. Dużo zmian!
💥Np.uczę się odpoczywać bez poczucia winy. Co prawda nie mam pojęcia jak ludzie połykają sezon serialu w jeden dzień, ale hello, ja jestem dziewczyną, która unikała seriali w ogóle,bo konsumują za dużo czasu. To jest dla mnie ogromny postęp! Obejrzenie 3 odcinków jednego dnia to dla mnie wciąż wydarzenie :)
💥Szanuję bardziej swój czas i przestrzeń. Wciąż w mojej naturze leży troszczenie się o innych, ale nie mam wyrzutów sumienia gdy komuś odmawiam przysługi. A jeśli ktoś próbuje we mnie je wywołać, to tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że nie muszę.
💥Przestałam nadmiernie przepraszać za bałagan, staram się trochę ogarnąć z wierzchu, ale jak ktoś do mnie wbija to raczej mnie zna i wie czego się spodziewać. Herbatę dostanie w czystym kubku, ale na podłodze zastanie plamę ze smoothie które blendowałam 5 dni temu. Bardziej lubię nie sprzątać niż mieć posprzątane. Kobieta na którą nigdy nie powiem „babcia” prasowała nawet majtki i skarpetki, więc  ten cały dom ułożony w kosteczkę kojarzy mi się okrutnie źle.
💥Wydaję pieniądze na swoje przyjemności. Np. roślinki. Wiem, że begonia nie jest mi niezbędna ani potrzebna, nie jest to książka ani nic ważnego, ale sprawia mi frajdę
💥częściej piekę ciasta, połowa nie wychodzi😅 ale lubię to robić 💥wyciszam ludzi piszących upierdliwe wiadomości w stylu „czym zastąpić pomidory w pomidorowej”, bo szkoda mi czasu.
💥prawie w ogóle nie jem sklepowych słodyczy i mięsa, ale jak mi się zachce to wsuwam bez wyrzutów sumienia. Ostatnio robiłam schabowe. Rzadko kiedy robię, bo nie lubię hałasować (mój eks sąsiad z rodzinnych stron to wielbiciel nieustannych remontów, #najgorzej) a ja nie chcę nawalać tłuczkiem, ale że za ścianą remont, to bez różnicy że postukam mocno. 💥 Nie wyrzucam sobie, że moje dwa ebooki wciąż w toku i więcej o nich myślę niż je piszę
Myślę, że więcej osób z późnego kapitalizmu i wychowanych w duchu „nudzisz się? Zaraz znajdę ci zajęcie” zmaga się z tym poczuciem, że trzeba być produktywnym aby być wartościowym. 
Nie trzeba
#szczerze_pisząc #aniamaluje #crazyplantlady #urbanjungle #zamioculcas #redlips

Jak sobie pomyślę w jakim...

W byciu dorosłą najfajniejsze jest robienie tych wszystkich rzeczy, których nie było wolno za dzieciaka. Kruszenie w łóżku, spanko w niedzielę do oporu (bez Ania wstawaj, bo jedziemy na zakupy/do kościoła/do babci). Chodzenie boso po domu. Jedzenie nachosów z dipem serowym w wannie, chociaż „w łazience się nie je”. W ogóle długie leżenie w wannie. Jedzenie czasami obiadu na śniadanie, a czasami niejedzenie obiadu wcale, bo się np. nie ma ochoty.

#Niedziela #śniadanie #breakfast #breakfastinbed 
#lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

W byciu dorosłą najfajniejsze jest...

Dzisiaj czuję się ładnie. Chociaż czyściłam buty na mokro i wciąż są mokre 🤣 to czuję się ładnie. I mam takie małe spostrzeżenie, że rzadko kiedy jesteśmy zadowoleni ze swoich ciał i narzekamy a to na nogi, a to na cycki, cerę, włosy, a zawsze jest ktoś, dla kogo to na co narzekamy jest w głowie w szufladce „goalz”. Ja całe życie narzekałam na nogi, koleżanka na swoje kręcone włosy. I obie się zawsze dziwiłyśmy na każde „ile ja bym dała za takie...”.
Co w sobie lubisz najbardziej?♥️
Wymień jedną rzecz, ale tym razem tylko odnośnie ciała🥰

#lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #party #małaczarna #littleblackdress #sukienka

Dzisiaj czuję się ładnie. Chociaż...

My latest #secondhand jewel💎
Na zdjęciu #sukienka - zdobycz z lumpeksu w Łodzi, a ja mam codzienne pytanie - nie kryję, na potrzeby filmu na youtube.
Mówienie do nauczyciela w liceum „profesorze”. Za, przeciw, anegdoty, opinie, luźne przemyślenia.
Scenariusz tego co jutro nagram już mam, ale może zapomniałam o jakimś aspekcie? Leave you thoughts!🤗
#thrifted #lumpeks 
#lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #piwonie #peonies #różowaśroda

My latest #secondhand jewel💎 Na...

Pamiętam jak moja koleżanka zbierała się na odwagę by zagadać do chłopaka, który zawsze jeździł tym samym autobusem co ona. Nigdy nie było dobrego momentu, zawsze było - jutro, następnym razem.
No i pewnego dnia przestał jeździć. Tak zupełnie, bez ostrzeżenia. Myślała, że może się rozchorował, albo odwołali mu zajęcia, ale minął tydzień, potem drugi a on nadal nie wsiadał  i tyle go widziała. Nie znała nawet imienia by go jakoś odszukać.
Nie zliczę ile rzeczy ja przegapiłam, bo „zrobię to jutro”. Od zebrania się by iść na pocztę i odebrać list polecony, przed upływem terminu, aż po gorsze rzeczy. 
Za każdym razem gdy organizuję jakiś konkurs, dostaję kilka zgłoszeń po terminie. Dlaczego? Bo też odkładacie wszystko na jutro, zamiast działać TU i TERAZ! 
A jak nie teraz, to kiedy?
Podoba mi się ta filozofia życiowa i dlatego wszędzie noszę ze sobą swojego małego Canona Zoemini S, który drukuje zdjęcia od razu. Teraz, już.
I właśnie teraz możecie wygrać jeden z dwóch takich ślicznych aparatów natychmiastowych, konkurs na profilu @CanonPolska trwa do końca lipca.
If not now, when?
Lub w polskiej wersji - jutro będzie...
Podpowiedź mam na sobie 🧥😜
#LiveAndCreate #ZachowajChwile #CanonZoemini 
___________________________________________________
#konkurs #blogerka #szpilki #rozwojosobisty  #cytaty  #inspiracje #cytatdnia #quote #quoteoftheday  #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily 
Post we współpracy z marką Canon

Pamiętam jak moja koleżanka zbierała...

Uwielbiam ludzi, ale czasami potrzebuję chwili zupełnie dla siebie. Kiedyś miałam z tym straszny problem, myślałam, że zawsze potrzebuję POWODU. Wiecie, czegoś takiego, co będzie godną wymówką gdy ktoś będzie chciał do mnie wpaść albo gdzieś mnie wyciągnąć. Miałam poczucie, że odmowa z niewystarczająco godnego powodu to coś niemiłego. Na szczęście mi przeszło. Wprowadzenie zasady, że #niedziela jest dniem dla mnie i o mnie  było jedną z fajniejszych rzeczy, na jakie kiedykolwiek wpadłam.
W moim życiu jest dużo różnych ludzi i to jest super, ale też trochę potrzebuję takiego dystansu i krótkiego odpoczynku od wszystkich. Takiego uczucia jak powrót z wyjazdu, gdy wchodzisz do mieszkania i nagle uświadamiasz sobie jak dobrze jest usiąść na własnym kibelku i jak dobrze jest spać we własnym łóżku. Bez tych wyjazdów jakoś to tak nie cieszy.
#crazyplantlady #szczerze_pisząc #wakacje #gwadelupa #karaiby #podróże #podróżemałeiduże #guadeloupe #asertywność #meday #sunday #sundayz #sundayfundays #collar #kolnierzyk #sukienka #roślinki #dżungla #aniamaluje

Uwielbiam ludzi, ale czasami potrzebuję...

Moje dzisiejsze zakupy z #halamirowska - 2x #mango🥭 po złotówce - 2 zł, 4 #banany 🍌2 zł, #szpinak 🥬 (pęczek?)- 1,40 zł, 2 x #papryka z koszyka 3 zł/kg  i #ogórek 🥒- razem 2,50 z. Razem 7,90 zł. Ale byłam wybredna. Marysia z @makemyplace potrafi za 10 zł kupić mnóstwo dobroci. Zasada? Na zupę nadadzą się bardzo dojrzałe pomidory, a jeśli awokado po złotówce będzie tak dojrzałe, że nada się tylko 3/4, to wciąż jest nieprzyzwoicie tanie awokado, które by się zmarnowało. Polak marnuje statystycznie 235 kg jedzenia rocznie😢
Jak można prosto ograniczyć marnowanie jedzenia?
👉🏻 planuj posiłki, zrób sobie raz w tyg. dzień gotowania z resztek. Zupa? Zapiekanka makaronowa, a może omlet? 👉🏻 kupuj tylko tyle ile zjesz, a jak nie dasz rady - podziel się z sąsiadką albo zanieś do jadłodzielni
👉🏻 korzystanie z jadłodzielni to żaden wstyd! Jeśli czegoś potrzebujesz - weź, to jedzenie normalnie by się zmarnowało
👉🏻kupuj samotne banany, bo ludzie wolą jak jest kiść i się marnują 🍌
👉🏻 z lekko suchego chleba wychodzą super zapiekanki albo grzanki, a suche bułki można wysuszyć na bułkę tartą
👉🏻 istnieją na fejsie grupy dot. freeganizmu (sama jestem na warszawskiej) gdzie ludzie ogłaszają, gdy mają do rozdania np. jedzenie z wesela. Warto korzystać w obie strony🤗
Gdy mówiłam o wolnostojących lodówkach w ramach jadłodzielni, kilka osób pisało, że w czasach studenckich bardzo by się to przydało, ale trochę wstyd...
Otóż jadłodzielnie są często wolnostojące, samoobsługowe i 24/7 👉🏻brać to żaden wstyd, wstyd to jedzenie marnować.
Jeśli jesteś studentem albo masz mało hajsu, polecam zakupy na Hali Mirowskiej (albo targu) przed zamknięciem można zgarnąć obtłuczone jabłka czy pomidory za darmola. Albo uśmiech.
Dzisiaj widziałam skrzynkę darmowych mocno dojrzałych bananów, w sam raz na chlebek bananowy.
Owoce na smoothie nie muszą być super jędrne, pieczone warzywa albo zupa też nie wymagają najświeższych.
🥰możecie pisać  w komentarzach swoje sposoby na to, by nie marnować jedzenia ;)
#kupujeniemarnuje #kupuję #warzywa #owoce #lesswaste #zerowastepolska #zerowaste #groceries #grocery #healthyfood #freeganism #veggies #omnomnom #pycha #jedzonko

Moje dzisiejsze zakupy z #halamirowska...

Dlaczego już nie wstydzę się, że czegoś nie wiem

Jestem na imprezie, fantastycznie się rozmawia i czuję się świetnie w tym towarzystwie. Nagle rozmowa schodzi na film, którego nie oglądałam. Totalny klasyk, ale go nie znam. Nie włączam się do dyskusji bo nie wiem o co chodzi. Nagle ktoś mnie zapytał co sądzę o filmie. Odpowiedziałam szczerze, że w sumie to nic, bo choć jestem zaintrygowana tematem to filmu nie wiedziałam. Nic złego mi się nie stało.
W drodze do toalety dołączyła do mnie koleżanka,  chwilę wcześniej żywo zaangażowana  w dyskusję o filmie. Powiedziała, że w sumie to mnie za to podziwia.
 Moja twarz musiała wyglądać jak twarz zdziwionego Nicka Younga, bo patrząc na mnie szybko wyjaśniła, że “to”, to umiejętność przyznania się, że czegoś nie wiem. Bo ona w sumie to też nie oglądała tego filmu, ale było jej wstyd że ktoś się zdziwi, że nie zna klasyka i uzna ją przez to za głupią.
Są w życiu takie momenty, że muszę się zatrzymać, spojrzeć na kogoś pytająco i przetrawić to, co do mnie powiedział, bo nigdy nie przyszłoby mi do głowy, że można w ten sposób myśleć.
Wiem wiele różnych rzeczy, ale wielu nie wiem. Nie da się znać na wszystkim! 
Ostatnio podobna dyskusja rozpętała się na moim instagramie. Napisałam, że  zachwycam się Madrytem, ale choć jest dla mnie fascynujący architektonicznie, to nie umiem o tej architekturze nic mądrego powiedzieć, bo to dla mnie zaanwasowana magia.
Od razu pojawił się ktoś kto zapytał po co chwalić się niewiedzą, zamiast poczytać wikipedię.
Oh God, to jest właśnie podejście, którego tak nie lubię w życiu! Taka niby erudycja, próba błyszczenia przez posługiwanie się powierzchowną, naskórkową wiedzą i paroma mądrymi ogólnikami. Cudowne gdy masz egzamin ustny z czegoś, o czym nie masz bladego pojęcia, ale nie generalnie w życiu.
Nie przeczę, gdy ciągnęłam dwa kierunki studiów nie zdążyłam przeczytać wszystkich lektur, zdarzyło się że dostałam piątkę z egzaminu ustnego dotyczącego książki, o której NIC nie wiedziałam, ale na swoje usprawiedliwienie mogę dodać, że to była jedyna której nie zdążyłam ogarnąć (i nadrobiłam ją później). Życie to jednak nie egzamin z pytaniami dotyczącymi wiedzy deklarytywnej (wiem co, kto, kiedy…).
Ojciec mojej mamy całe życie spędził na kanapie krytykując uczestników biorących udział w programach typu Jeden z dziesięciu czy Milionerzy. Rozwiązywał całymi dniami krzyżówki i rzeczywiście pewnie wiedział ile węgla wydobywa się rocznie w Kazachstanie, ale co z tego, skoro nigdy nie wiedział ile mam lat ani w ogóle nic o mnie. I to nie dlatego, że mnie nie widywał, bo potrafiłam spędzić u niego trzy godziny i nie wymienić ani jednego znaczącego zdania. Ilekroć słyszę kogoś z “nie rozumiem jak można nie wiedzieć…” widzę przed oczyma Ryszarda i jego głupkowaty uśmieszek pogardy. Wiedza encyklopedyczna nie czyni nikogo bardziej wartościowym człowiekiem :).
Jest taka książka o tytule Jak rozmawiać o książkach, kórych się nie czytałoOd razu uprzedzam – nie przeczytałam całej, tylko interesujące mnie części😉. Porusza wiele zagadnień, między innymi to, czy powinniśmy wykluczać się z rozmów o czymś, o czym coś tam słyszeliśmy, gdzieś trochę poczytaliśmy ale wiemy niewiele. Albo czy można rozmawiać o książce przeczytanej lata temu, ale takiej, z której niewiele pamiętamy. 
Książka Bayarda trochę zdejmuje ten ciężar obowiązku znania się na wszystkim. Jasne, jest jakaś wiedza ogólna, którą wypada mieć, ale to żaden wstyd czegoś nie rozumieć i coś pytać. Bo w moim o przykładzie z architekturą Madrytu kluczowe jest to, że w opisie zawarłam info o tym, że się o niej uczę.
Nie wiem czy po prostu chcemy brzmieć mądrze i lubimy strugać znawców po lekturze jednego artykułu na wikipedii, czy się wstydzimy ale kompletnie nie rozumiem dlaczego i po co.
Jakbyśmy naprawdę musieli wiedzieć wszystko o wszystkim. Szczególnie ukochany mi Freddie był wiecznie poirytowany pytaniami o znaczenie jego utworów. Czy sztuka nie może być dla nas wartościowa przez to jak ją odbieramy i jakie emocje nam temu odbiorowi towarzyszą?

Nie wstydzę się, że pytam za granicą jak wymówić nazwę potrawy której nie znam. Ba! Nie wstydzę się zapytać czym ona jest. Są nazwy, które brzmią bardziej jak dziwna choroba weneryczna niż jak jedzenie. Na przykład bouillabaisse. Serio, nie wiedziałam co to jest.
I powiem szczerze, że od kiedy wyrosłam z tego poczucia, że wstyd czegoś nie wiedzieć, to żyje mi się dużo przyjemniej i milej. O ile wiem gdzie poszukać odpowiedzi albo kogo zapytać – wszystko jest okej. Na pewno wolę przyznać, że czegoś (jeszcze!) nie wiem, niż strugać znawcę po lekturze randomowego artykułu na wiki. Właśnie wtedy byłoby mi wstyd.
Jestem ciekawa, jak jest u Was. Wstydzicie się? Udajecie, że wiecie o co chodzi, czy jesteście szczerzy? Moim zdaniem często jest tak, że  znający się na rzeczy rozmówca i tak zazwyczaj widzi, że pod płaszczykiem tej niby erudycji skrywacie brak wiedzy😉


Bądź na bieżąco! 

  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

21
Dodaj komentarz

avatar
20 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
21 Comment authors
WeronikaAniamalujemoja codziennoscNihil NoviLana Winters Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Nela
Gość

Oj taak, mój temat 😂 W którymś momencie zorientowałam się, że w 99% przypadków, kiedy przyznasz się że czegoś nie wiesz to ktoś będzie przeszczęśliwy, że może ci to opowiedzieć. A jeśli mowa o “jak można nie znać klasyka” to zawsze biorę pod uwagę, że istnieje już tyle filmów, i każdy dla innego środowiska będzie bardziej lub mnie “klasyczny” (np. w jednej grupie powiedzenie, że nie widziało się Psów, ale Wesele tak to przypał, a w drugiej największy atut), a filmy mają tylko 100 lat! Więc temat książek pominę 😂 Dla mnie wielkim problemem zawsze była niewiedza w szkole /… Czytaj więcej »

Lana Winters
Gość
Lana Winters

Wstyd minął z wiekiem 🙂 Nauczam dzieci i jeżeli czegoś nie wiem, to po prostu mówię, że nie wiem. Ale dowiem się. Tak też wygląda to w życiu – nie muszę wiedzieć wszystkiego, ale dowiaduję się tego, na czym mi zależy. Pozdrawiam!

Kris
Gość
Kris

Aniu – mimo że dzieli nas spora różnica wieku to mam wrażenie że jesteś moją przyrodnią siostrą 🙂 Sposób w jaki piszesz i Twoje spojrzenie na świat sprawiają że wszystko staje się takie łatwe. Ja zawsze staram się mówić prawdę więc i w przypadku takiej sytuacji nie mogłoby być inaczej – jeśli czegoś nie wiem to o tym jasno otwarcie mówię 🙂 pozdrawiam

Olga Siemoniak
Gość

Tak bardzo się zgadzam, że ja Ci tylko serduszko zostawię <3

Milena
Gość
Milena

Dla mnie niewiedza ma akurat znaczenie pozytywne, mówię komuś że nie wiem, ale chętnie się dowiem i nauczę się czegoś nowego 🙂 Ale miałam już przypadek, że ktoś chciał mnie “pogrążyć”, że nie znam znaczenia jakiegoś słowa w slangu po angielsku, a ja wprost powiedziałam, że nie spotkałam jeszcze tego słowa ale zaraz znajdziemy o co chodzi i się dowiemy 🙂

Angelina
Gość
Angelina

Też mam ostatnio podobne podejście. Jednak jest mi trudno z tym na uczelni. Szczególnie jak prowadzący przy pytaniu patrzy jak na debila i karze doczytać w literaturze. Ale hej mam prawo nie wiedziec przecież na uczelni powinno się uczyć i tłumaczyć po to tam jestem. To samo mam wrażenie jest w szkołach za miast uczyć i upewnić się, że klasa zrozumiała nauczyciel często gani i każe przy tablicy jak ktoś nie potrafi.

Tesia
Gość
Tesia

Ha, przeżywam to właśnie z językiem x) tak się porobiło że spędzam ten miesiąc we Francji, ale nie na zwiedzaniu turystycznych miejsc, tylko wśród lokalsów, ale tak totalnie – obecnie w wiosce w górach, 60 mieszkańców. Znam ledwie postawy podstaw francuskiego i bariera językowa daje o sobie znać. Ciągle. Francuzi naprawdę unikają mówienia po angielsku jak tylko mogą. Z przyjemnością wykorzystuję tą przygodę na naukę żywego języka, ale wymagało to ode mnie wypracowania właśnie tej postawy o której piszesz – zamiast siedzieć cicho w kącie i wstydzić się że nic nie rozumiem (bo kto nie umi tutaj mówić w fr,… Czytaj więcej »

Paulina Kukurka
Gość
Paulina Kukurka

Bardzo mądry artykuł. Ja niestety miałam taką już na szczęście byłą koleżankę, który krytykowała mnie jak czegoś nie wiedziałam, co ona wiedziała, a ja po prostu interesowałam się innymi tematami. Tak samo jak mnie kiedyś pytała o skałę na zajęciach terenowych z geologii, co było naszymi studiami i usłyszałam “Po co będę Cię pytała. I tak gówno wiesz”. Pomyślałam takie, biegnij, bo będą ofiary w ludziach. I tak koniec końców rzuciłam te studia, ale nie mówi się tak komuś (chamstwo wszędzie). Nie wstydzę się mówić, że czegoś nie wiem, nawet jeśli ta rzecz jest oczywista, bo po co udawać? Człowiek… Czytaj więcej »

Jagodowa^^
Gość

Bardzo dobre i zdrowe podejście do życia 🙂 To dość podobne do umiejętności przyznania się do błędu – z tym wielu ludzi też ma problem.

Natalia Sowińska
Gość
Natalia Sowińska

Mam wrażenie, że takie zachowanie często bierze się z poczucia, że nie jesteśmy wystarczająco mądrzy, oczytani, itp. i jednocześnie chcemy ukryć to przed innymi bo co ‘jak się wyda’. Tak przynajmniej było w moim przypadku przez lata 😉 pamiętam, jak po przyjeździe do innego kraju kilka LAT (!) bałam się swobodnie odezwać ze strachu, że powiem coś w niepoprawny sposób i ‘wyda się’ jaka to ja jestem głupiutka. Mimo, że język znałam na wysokim poziomie… Dopiero po długim czasie szeroko pojętego samorozwoju pozwoliłam sobie na więcej luzu i akceptacji siebie. Razem z tym pozwoliłam sobie nie wiedzieć pewnych rzeczy –… Czytaj więcej »

Olek
Gość
Olek

I co to jest bouillabaisse?

Agifra
Gość
Agifra

Mi osobiście podoba się takie podejście i sama nie nam problemu z tym żeby przyznać się do niewiedzy. To zabrzmiało jakbym miała się przyznać do jakiejś zbrodni 😉 Gdy rozmawiam na temat, o którym nie wiem nic albo wiem niewiele to używam sformułowań “słyszałam, że”, “wydaje mi się”, “nie jestem pewna”. Nic mi to nie ujmuje a rozmówca zazwyczaj wyjaśnia temat lub naprowadza na dobry trop 😊 Poza tym jak słusznie zauważyłaś jeśli ktoś dobrze ogarnia temat i rozmawia z osobą, która się na nim nie zna ale gra “fachowca” w danej dziedzinie to i tak to zauważy i prawdopodobnie… Czytaj więcej »

Monika Mo
Gość

Od kiedy mam dziecko – nie wstydzę się nic a nic, że czegoś nie wiem, bo zasypywana codziennie pytaniami od czapy, z kosmosu albo z choinki urwanymi – orientuję się, że nie wiem więcej niż wiem.

daria-porcelain.pl
Gość

dosłownie takie samo wrażenie miałam w pracy, gdy wszyscy zaczynali opowiadać o jakiś filmach fantasy, a takie branże mnie nie kręcą 😀

Blog o gotowaniu

bbika
Gość
bbika

Mój chłopak miał kiedyś kumpla, obaj niby mechanicy samochodowi. Pomagali sobie, rozmawiali o autach, częściach i takich tam (z czego ja rozumiałam zazwyczaj tylko marki samochodów ;)). Irytujące (dla chłopaka) zaczęło być, gdy kumpel wymądrzał się, że taka a taka część to powinna być tej a tej firmy, a zamontowana to już w ogóle w jakiś zupełnie inny sposób, a tak poza tym, to on wie wszystko na ten temat. W rzeczywistości – gadał zwykłe durnoty, pojęcia nie miał jak coś powinno funkcjonować (a była to wiedza podręcznikowa raczej). Szybko stał się byłym kolegą, bo nikt nie chciał z nim… Czytaj więcej »

Klaudia Jaroszewska
Gość

ja jak czegoś nie wiem, to przeważnie też to mówię, albo proszę kogoś, by mi przybliżył temat 😉

archigame.pl
Gość

Ooooo! Dobre. Mam 30 lat, a jeszcze do niedawna miałem takie uczucie, że jestem głupszy jak czegoś nie wiem. Znaczy, w zasadzie nadal uważam się za nieoczytaną osobę, ale przynajmniej nie zgrywam znawcy jak czegoś nie wiem. Zazwyczaj w takich momentach sugeruję rozmówcy by mi o czymś opowiedział, a wtedy być może i ja się czegoś nauczę. Zwłaszcza w nowych miejscach miałem ten problem. Teraz staram się dużo uśmiechać i mówić prosto z mostu, że czegoś nie wiem. Trzeba odbić piłeczkę. Załóżmy, że zaczynamy rozmowę nt. książki, którą lubimy a po kilku minutach okazuje się, że nasz rozmówca nie ma… Czytaj więcej »

Nihil Novi
Gość

Lepiej powiedzieć “nie jestem pewna” niż udawać znawcę przed kimś, kto może nas bardzo łatwo zagiąć. Niewiedza nie jest grzechem, dopiero brak chęci walki z nią.

moja codziennosc
Gość

Pamiętam, że kiedyś w 3 klasie, gdy byłam w bibliotece szkolnej, moja koleżanka powiedziała coś o FBI, a ja powiedziałam, że nie wiem co to jest. Wtedy ona mnie wyśmiała: ,,Serio?! Nie wiesz co to jest?!” i zaczęła potem chodzić po bibliotece i mówić wszystkim z mojej klasy: ,,Ej! (Moje imię) nie wie co to FBI!”. I to nie była jedyna taka sytuacja. Za każdym razem, gdy czegoś nie wiedziałam, robiła z tego wielką sensację. Przez to zaczęłam się wsydzić tego, że czegoś nie wiem. Ja sama rozumiem, że ktoś może nie znać tego o czym mówię.

Weronika
Gość

Przyznaję się, że czegoś nie wiem i pytam się o co chodzi. Tłumaczę sobie to w ten sposób “no przecież mnie nie zjedzą jak się o to zapytam ” i pomaga, bo wtedy nie boję się pytać.

Previous
Zdrowe shoty – przepisy na moje ulubione
Dlaczego już nie wstydzę się, że czegoś nie wiem