Moje najlulubieńsze zdjęcie zrobione, gdy myślałam, że już po zdjęciach i się odwróciłam. Jak zawsze!

Miałam ostatnio potężny kryzys życiowy zupełnie bez powodu. Okoliczności nadal są takie same, nic się nie zmieniło, ale kryzys minął. I myślę, że to całkiem normalne, mamy różne etapy w życiu i czasem człowiek ma ochotę zwinąć się w kulkę i płakać, a czasem tańczyć. Wyjątkowo zmieniłam podejście i zamiast za wszelką cenę próbować wyjść z tego dołka, zaczęłam obserwować swoje potrzeby i za nimi podążać. Godzina leżenia i myślenia o niczym, zamiast wstania rano? Okej! Comfort food w środku nocy? Proszę bardzo. Trzy godziny w wannie i czytanie bardzo głupiej książki? Oczywiście.
Zamiast za wszelką cenę próbować poprawić swój humor, płakałam gdy miałam ochotę i wkurzałam się, gdy miałam taką potrzebę. I ojeny, czasami dobrze jest jednak poddać się fali i po prostu się na niej unieść.

Zdjęcie; @patabloguje 
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis  #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #sukienka

Moje najlulubieńsze zdjęcie zrobione, gdy...

Te kropki przy mojej twarzy to komary.
Komary są najbardziej śmiercionośnymi zwierzętami na świecie. Zabijają więcej ludzi niż rekiny, tygrysy, czy jadowite węże. Roznoszą malarię, dengę i wirusa Zika. Drugim największym mordercą jest człowiek. Pomijając już fakt, że mordujemy w imię „Boga” „granic” „honoru” siebie nawzajem urządzając krwawe wojny, to jeszcze jesteśmy pasożytem eksploatującym ziemię ponad miarę.

Ludziom, którzy z oszczędności i dla widoków kupili domy na wsi, śmierdzi nagle rzepak i domagają się, aby rolnicy zaprzestali uprawy. Usuwamy budki lęgowe dla Jerzyków, chociaż krzywdy nikomu nie robią. A jakieś dzbany na Mokotowie wytruły staw, bo żaby im skrzeczały i „rechot był nie do zniesienia”. O tym, że sami osiedlili się koło stawu i to był ich wybór już nie pomyśleli.

Chciałabym, żeby takie piękne widoki wciąż istniały za 20, 50 i 100 lat. Ten mały pies trzęsie się z radości jak może wytarzać się w trawie. My też tacy byliśmy, ze spodniami wiecznie zielonymi od wtartej w nie przy upadku trawy🌱
Co się nam stało?

#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #sukienka #koszyk

Te kropki przy mojej twarzy...

Kiedyś miałam straszny ból tyłka o ludzi wychodzących na papierosa. Siedzenie długo w pomieszczeniu to dla mnie koszmar. Jak wychodzę z kina na powietrze, to czuję się jak ktoś, kto wyszedł z jaskini😅
O ile w gimnazjum i w liceum wychodziłam zawsze z palącymi znajomymi (sama nie palę) i praktycznie co przerwę byłam na powietrzu, o tyle później było z tym jakoś dziwniej.
W szkole to jedynie niektórzy nauczyciele brali mnie za palacza i patrzyli z pogardą.Ale jak uzasadnić wychodzenie gdy nie palisz?
Śmak, po prostu wychodziłam :D. A gdy ktoś mówił „ty palisz?” albo: „ale ty przecież nie palisz!” odpowiadałam „ale muszę się przewietrzyć”. I tyle! Nikt nie urwał mi głowy, nie krzyczał na mnie z powodu tych 5 minut co dwie godziny.

Zamiast pielęgnowania w sobie wkurzenia na innych, skupiłam się na sobie.
Wkurzało mnie za to poczucie, że pracując z ludźmi ktoś zawsze notuje skrzętnie w głowie jak często wychodzisz do toalety i unosi brew gdy odbierasz prywatny telefon. Nie czuję się dobrze w takiej atmosferze, jestem przerażona tym jak traktuje się pracowników w Polsce. Dlatego pracuję sobie jako freelancer na swoim.
Nigdy nie wyszło mi nic dobrego z tego pielęgnowania w głowie ukłucia „bo inni”.
I w ogóle to polecam książkę Helmuta Schoecka „Zawiść: źródło agresji, destrukcji i biedy”. Jest w niej masa socjologicznych ciekawostek i zrobiłam z niej całą masę notatek czytając za pierwszym razem. Bardzo otworzyła mi głowę!
#szczerze_pisząc #blogerka #czesc #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #kropki #sukienka #polkadots

Kiedyś miałam straszny ból tyłka...

Każdy czasami potrzebuje zmian, ja potrzebowałam takiej. Czuję się lekko i świeżo!
#aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily  #blogerka #włosy #zmiana #fryzura #polkadots #sukienka #kropki #haircut

Każdy czasami potrzebuje zmian, ja...

Zmęczona. Tak się ostatnio czuję. Nawet nie fizycznie, to inny rodzaj zmęczenia. Zmęczenie mnogością decyzji do podjęcia i wyborów do dokonania. Zmęczenie ilością rzeczy, walczących każdego dnia o moją uwagę. 
Kiedyś nie rozumiałam ludzi latających na all inclusive, mówiących fryzjerowi „rób co chcesz” albo wybierających buty w pierwszym sklepie, bez porównania oferty w 10 innych. Dzisiaj rozumiem. 
Każdy czasami potrzebuje odpoczynku umysłowego.

#lavieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #darlingdaily #szczerze_pisząc #discoverunder50k

Zmęczona. Tak się ostatnio czuję....

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj się więcej, wstawaj wcześniej, kładź się później.
Nie wiem jak wy, ale ja nie kupuję tego bullshitu. Mam pracę, którą uwielbiam - copywriterka daje mi mnóstwo satysfakcji, lubię poprawiać wyniki i czuć, że moja praca pomaga komuś zwiększyć sprzedaż albo zredukować czas spędzany na odpowiadaniu na pytania klientów, bo zgrabnie naskrobałam wyczerpujący opis. Ale też potrzebuję przerwy. Nie powinniśmy żyć w świecie, w którym pracujących ludzi często nie stać na samodzielne wynajęcia  mieszkania,  albo jedna wizyta u dentysty wpędza ich w długi. Jeden pełny etat powinien zapewniać pieniądze na godne życie.

Pamiętam jak kiedyś chciałam podkręcić kartę graficzną, by pograć w grę.
Pograłam. Chwilę.
Karta się spaliła.

Uczę się pracować mniej. Poleżeć brzuchem do góry. Zabrać książkę do parku. Odpoczywać. 
____
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj...

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg , bo są krzywe. najkrótsze sukienki jakie nosiłam były za kolano. No i głównie wybierałam spodnie.
To było głupie, wyrosłam z tego.
Ale wiele moich koleżanek wciąż jest na tym etapie. Nie założą latem szortów bo mają nogi: za blade, za chude, za grube, z cellulitem na który na pewno wszyscy będą patrzeć, z siniakami, pajączkami albo wuj wie co jeszcze. 
Kobietom zdarza się też odmówić spontanicznego wyjścia na basen czy nad jezioro, bo się nie wydepilowały.

Hmm, chodziłam ostatnio w krótkich sukienkach, chociaż nóg nie goliłam dwa tygodnie. Zazwyczaj co niedzielę sięgam po depilator, ale jakoś jedna mi wyleciała, a w kolejną jak miałam czas na ogarnianie siebie, to zrobiła się trzecia w nocy. Nie chciałam budzić sąsiadów bo depilator chodzi jak kosiarka.
Rok temu zrobiło mi się słabo i zaliczyłam glebę. Najpierw chodziłam z dwoma dorodnymi strupami na kolanach, potem z białymi śladami po nich. I też chodziłam w krótkich sukienkach, walić to. Może ze dwa razy jakiś Janusz skomentował, że chyba był awans w pracy, ale kto rządzi moim życiem, ja, czy strach przed spojrzeniami Januszy?😉 Nieważne jak wyglądają Twoje nogi, masz prawo chodzić w czym tylko chcesz. Czy masz 45 kg czy 145, czy nogi blade czy opalone, gładkie czy owłosione, paznokcie pomalowane czy nie. Nieważne, czy masz siniaki, pajączki, strupa, mnóstwo bąbli od komarów czy cellulit. To Twoje ciało.
Rób z nim co zechcesz! 🤗

#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #wbutachbrilu

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg...

Kocham lato. Sporo rzeczy w nim mnie wkurza - komary i nagrzany beton, bo wycinka drzew pod nowy parking. Ale więcej zachwyca.
Zieleń. Polne kwiatki. Rumianek. Że kwitnie czarny bez, a syrop z bzu to najlepszy dodatek do lemoniady na świecie. Że rosną maki. I dmuchawce aż się proszą o zdmuchnięcie. Można nosić zwiewne sukienki. Najlepszy strój świata, majtki, sukienka, klapki i jesteś gotowa. Że można poczytać książkę w cieniu pod drzewem. Objadać się lodami i mówić, że to dla ochłody. Chodzić do kina plenerowego. Siedzieć nad Wisłą. Zajadać się mizerią. Albo truskawkami. 
Lada moment stanieje fasolka, i będę ją z lubością polewać bułką tartą na maśle. Przy obecnych cenach masła to będzie droższe niż kawałek schabu, ale to dla mnie smak lata. Tak samo jak kalafior.
Za co Ty kochasz lato? Tylko dobre rzeczy!
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Kocham lato. Sporo rzeczy w...

Widzicie to białe pudełko na zdjęciu? Zrobiłam sobie w Tunezji małą symulację i nie spakowałam kosmetyków. Kupiłam je na lotnisku i wcale nie wydałam na to ogromnej kwoty - ja zapłaciłam taniej niż w sieciowych drogeriach. Dużo taniej za porządny zestaw - róż, maskara, pomada do brwi i rozświetlacz zapłaciłam 113 zł zamiast rynkowej ceny 310. Chodźcie na bloga zobaczyć jak to zrobiłam ;) Rozwiewam tam też  kilka mitów związanych z podróżowaniem, w które zadziwiająco często ludzie wierzą oraz mam dla Was super zniżkę - 20% na zakupy w @aelia_duty_free_polska - idealna okazja by kupić taniej swój ulubiony podkład albo perfumy.

#Tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia #podróże #rabat #zakupy #kosmetyki #podróżemałeiduże #wakacje #sukienka #lato #girlsborntotravel #travelgirl 
Post we współpracy z @aelia_duty_free_polska 
Zdjęcie; @adriandmoch

Widzicie to białe pudełko na...

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków, kupiłam kilka przepysznych rzeczy. #szparagi i #pomidory (czekoladowe, moje ulubione!) skropione oliwą i przykre boczkiem pieką się właśnie w piekarniku. Z awokado zrobię przepyszne guacamole, które zjem z gruzińskim puri (na zdjęciu w papierowej torbie, do mojego woreczka na pieczywo się nie mieści). Jestem bardzo dumna z tych zakupów, bo dało się #bezplastiku i #zerowaste, chociaż kobiałka prawie mi się rozpadła w drodze ;). Ale jestem też przerażona kierunkiem, w którym zmierzamy. Ja miałam ogromny komfort, że mogłam czasowo pozwolić sobie na zakupy na bazarku. Że miałam też taki bazarek w rozsądnej odległości. Że nie byłam po pracy obładowana własnymi siatami, służbowym laptopem, na którym zabieram pracę do domu i torebką wypchaną pudełkiem w którym noszę lunch i butelką termiczną, więc miałam wolną rękę na kobiałkę. Że mam tyle przestrzeni w głowie, by dowiedzieć się trochę więcej o środowisku i działać, a nie zaprzątam myśli kalkulowaniem z którym rachunkiem bezpieczniej się spóźnić - czy lepiej mieć zaległości za prąd czy za telefon, bo akurat musiałam wydać pilnie na dentystę a nie miałam poduszki finansowej.
Ale i tak zaraz przyjdzie tu ktoś, kto nie pozwoli mi stawiać swoich małych kroczków i palcem wytknie 3 plastry boczku na szparagach albo zakup awokado, bo do jego produkcji zużywa się dużo wody.
Myślę, że z excela jasno wychodzi, że światu bardziej przyda się 100 osób ograniczających złe nawyki o 50%, niż 3 będące w 95% eko, ale osłabiające morale innych gdy tylko wdrożą jakąś mąłą zmianę.
#zakupy #eko #próbuję #szczerze_pisząc #aniamaluje #vintage #jedzenie #czystamicha

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków,...

Dlaczego już nie wstydzę się, że czegoś nie wiem

Jestem na imprezie, fantastycznie się rozmawia i czuję się świetnie w tym towarzystwie. Nagle rozmowa schodzi na film, którego nie oglądałam. Totalny klasyk, ale go nie znam. Nie włączam się do dyskusji bo nie wiem o co chodzi. Nagle ktoś mnie zapytał co sądzę o filmie. Odpowiedziałam szczerze, że w sumie to nic, bo choć jestem zaintrygowana tematem to filmu nie wiedziałam. Nic złego mi się nie stało.
W drodze do toalety dołączyła do mnie koleżanka,  chwilę wcześniej żywo zaangażowana  w dyskusję o filmie. Powiedziała, że w sumie to mnie za to podziwia.
 Moja twarz musiała wyglądać jak twarz zdziwionego Nicka Younga, bo patrząc na mnie szybko wyjaśniła, że “to”, to umiejętność przyznania się, że czegoś nie wiem. Bo ona w sumie to też nie oglądała tego filmu, ale było jej wstyd że ktoś się zdziwi, że nie zna klasyka i uzna ją przez to za głupią.
Są w życiu takie momenty, że muszę się zatrzymać, spojrzeć na kogoś pytająco i przetrawić to, co do mnie powiedział, bo nigdy nie przyszłoby mi do głowy, że można w ten sposób myśleć.
Wiem wiele różnych rzeczy, ale wielu nie wiem. Nie da się znać na wszystkim! 
Ostatnio podobna dyskusja rozpętała się na moim instagramie. Napisałam, że  zachwycam się Madrytem, ale choć jest dla mnie fascynujący architektonicznie, to nie umiem o tej architekturze nic mądrego powiedzieć, bo to dla mnie zaanwasowana magia.
Od razu pojawił się ktoś kto zapytał po co chwalić się niewiedzą, zamiast poczytać wikipedię.
Oh God, to jest właśnie podejście, którego tak nie lubię w życiu! Taka niby erudycja, próba błyszczenia przez posługiwanie się powierzchowną, naskórkową wiedzą i paroma mądrymi ogólnikami. Cudowne gdy masz egzamin ustny z czegoś, o czym nie masz bladego pojęcia, ale nie generalnie w życiu.
Nie przeczę, gdy ciągnęłam dwa kierunki studiów nie zdążyłam przeczytać wszystkich lektur, zdarzyło się że dostałam piątkę z egzaminu ustnego dotyczącego książki, o której NIC nie wiedziałam, ale na swoje usprawiedliwienie mogę dodać, że to była jedyna której nie zdążyłam ogarnąć (i nadrobiłam ją później). Życie to jednak nie egzamin z pytaniami dotyczącymi wiedzy deklarytywnej (wiem co, kto, kiedy…).
Ojciec mojej mamy całe życie spędził na kanapie krytykując uczestników biorących udział w programach typu Jeden z dziesięciu czy Milionerzy. Rozwiązywał całymi dniami krzyżówki i rzeczywiście pewnie wiedział ile węgla wydobywa się rocznie w Kazachstanie, ale co z tego, skoro nigdy nie wiedział ile mam lat ani w ogóle nic o mnie. I to nie dlatego, że mnie nie widywał, bo potrafiłam spędzić u niego trzy godziny i nie wymienić ani jednego znaczącego zdania. Ilekroć słyszę kogoś z “nie rozumiem jak można nie wiedzieć…” widzę przed oczyma Ryszarda i jego głupkowaty uśmieszek pogardy. Wiedza encyklopedyczna nie czyni nikogo bardziej wartościowym człowiekiem :).
Jest taka książka o tytule Jak rozmawiać o książkach, kórych się nie czytałoOd razu uprzedzam – nie przeczytałam całej, tylko interesujące mnie części😉. Porusza wiele zagadnień, między innymi to, czy powinniśmy wykluczać się z rozmów o czymś, o czym coś tam słyszeliśmy, gdzieś trochę poczytaliśmy ale wiemy niewiele. Albo czy można rozmawiać o książce przeczytanej lata temu, ale takiej, z której niewiele pamiętamy. 
Książka Bayarda trochę zdejmuje ten ciężar obowiązku znania się na wszystkim. Jasne, jest jakaś wiedza ogólna, którą wypada mieć, ale to żaden wstyd czegoś nie rozumieć i coś pytać. Bo w moim o przykładzie z architekturą Madrytu kluczowe jest to, że w opisie zawarłam info o tym, że się o niej uczę.
Nie wiem czy po prostu chcemy brzmieć mądrze i lubimy strugać znawców po lekturze jednego artykułu na wikipedii, czy się wstydzimy ale kompletnie nie rozumiem dlaczego i po co.
Jakbyśmy naprawdę musieli wiedzieć wszystko o wszystkim. Szczególnie ukochany mi Freddie był wiecznie poirytowany pytaniami o znaczenie jego utworów. Czy sztuka nie może być dla nas wartościowa przez to jak ją odbieramy i jakie emocje nam temu odbiorowi towarzyszą?

Nie wstydzę się, że pytam za granicą jak wymówić nazwę potrawy której nie znam. Ba! Nie wstydzę się zapytać czym ona jest. Są nazwy, które brzmią bardziej jak dziwna choroba weneryczna niż jak jedzenie. Na przykład bouillabaisse. Serio, nie wiedziałam co to jest.
I powiem szczerze, że od kiedy wyrosłam z tego poczucia, że wstyd czegoś nie wiedzieć, to żyje mi się dużo przyjemniej i milej. O ile wiem gdzie poszukać odpowiedzi albo kogo zapytać – wszystko jest okej. Na pewno wolę przyznać, że czegoś (jeszcze!) nie wiem, niż strugać znawcę po lekturze randomowego artykułu na wiki. Właśnie wtedy byłoby mi wstyd.
Jestem ciekawa, jak jest u Was. Wstydzicie się? Udajecie, że wiecie o co chodzi, czy jesteście szczerzy? Moim zdaniem często jest tak, że  znający się na rzeczy rozmówca i tak zazwyczaj widzi, że pod płaszczykiem tej niby erudycji skrywacie brak wiedzy😉


Bądź na bieżąco! 

  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

18
Dodaj komentarz

avatar
18 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
18 Comment authors
Nihil NoviLana WintersOlga SiemoniakNelaMilena Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Nela
Gość

Oj taak, mój temat 😂 W którymś momencie zorientowałam się, że w 99% przypadków, kiedy przyznasz się że czegoś nie wiesz to ktoś będzie przeszczęśliwy, że może ci to opowiedzieć. A jeśli mowa o “jak można nie znać klasyka” to zawsze biorę pod uwagę, że istnieje już tyle filmów, i każdy dla innego środowiska będzie bardziej lub mnie “klasyczny” (np. w jednej grupie powiedzenie, że nie widziało się Psów, ale Wesele tak to przypał, a w drugiej największy atut), a filmy mają tylko 100 lat! Więc temat książek pominę 😂 Dla mnie wielkim problemem zawsze była niewiedza w szkole /… Czytaj więcej »

Lana Winters
Gość
Lana Winters

Wstyd minął z wiekiem 🙂 Nauczam dzieci i jeżeli czegoś nie wiem, to po prostu mówię, że nie wiem. Ale dowiem się. Tak też wygląda to w życiu – nie muszę wiedzieć wszystkiego, ale dowiaduję się tego, na czym mi zależy. Pozdrawiam!

Kris
Gość
Kris

Aniu – mimo że dzieli nas spora różnica wieku to mam wrażenie że jesteś moją przyrodnią siostrą 🙂 Sposób w jaki piszesz i Twoje spojrzenie na świat sprawiają że wszystko staje się takie łatwe. Ja zawsze staram się mówić prawdę więc i w przypadku takiej sytuacji nie mogłoby być inaczej – jeśli czegoś nie wiem to o tym jasno otwarcie mówię 🙂 pozdrawiam

Olga Siemoniak
Gość

Tak bardzo się zgadzam, że ja Ci tylko serduszko zostawię <3

Milena
Gość
Milena

Dla mnie niewiedza ma akurat znaczenie pozytywne, mówię komuś że nie wiem, ale chętnie się dowiem i nauczę się czegoś nowego 🙂 Ale miałam już przypadek, że ktoś chciał mnie “pogrążyć”, że nie znam znaczenia jakiegoś słowa w slangu po angielsku, a ja wprost powiedziałam, że nie spotkałam jeszcze tego słowa ale zaraz znajdziemy o co chodzi i się dowiemy 🙂

Angelina
Gość
Angelina

Też mam ostatnio podobne podejście. Jednak jest mi trudno z tym na uczelni. Szczególnie jak prowadzący przy pytaniu patrzy jak na debila i karze doczytać w literaturze. Ale hej mam prawo nie wiedziec przecież na uczelni powinno się uczyć i tłumaczyć po to tam jestem. To samo mam wrażenie jest w szkołach za miast uczyć i upewnić się, że klasa zrozumiała nauczyciel często gani i każe przy tablicy jak ktoś nie potrafi.

Tesia
Gość
Tesia

Ha, przeżywam to właśnie z językiem x) tak się porobiło że spędzam ten miesiąc we Francji, ale nie na zwiedzaniu turystycznych miejsc, tylko wśród lokalsów, ale tak totalnie – obecnie w wiosce w górach, 60 mieszkańców. Znam ledwie postawy podstaw francuskiego i bariera językowa daje o sobie znać. Ciągle. Francuzi naprawdę unikają mówienia po angielsku jak tylko mogą. Z przyjemnością wykorzystuję tą przygodę na naukę żywego języka, ale wymagało to ode mnie wypracowania właśnie tej postawy o której piszesz – zamiast siedzieć cicho w kącie i wstydzić się że nic nie rozumiem (bo kto nie umi tutaj mówić w fr,… Czytaj więcej »

Paulina Kukurka
Gość
Paulina Kukurka

Bardzo mądry artykuł. Ja niestety miałam taką już na szczęście byłą koleżankę, który krytykowała mnie jak czegoś nie wiedziałam, co ona wiedziała, a ja po prostu interesowałam się innymi tematami. Tak samo jak mnie kiedyś pytała o skałę na zajęciach terenowych z geologii, co było naszymi studiami i usłyszałam “Po co będę Cię pytała. I tak gówno wiesz”. Pomyślałam takie, biegnij, bo będą ofiary w ludziach. I tak koniec końców rzuciłam te studia, ale nie mówi się tak komuś (chamstwo wszędzie). Nie wstydzę się mówić, że czegoś nie wiem, nawet jeśli ta rzecz jest oczywista, bo po co udawać? Człowiek… Czytaj więcej »

Jagodowa^^
Gość

Bardzo dobre i zdrowe podejście do życia 🙂 To dość podobne do umiejętności przyznania się do błędu – z tym wielu ludzi też ma problem.

Natalia Sowińska
Gość
Natalia Sowińska

Mam wrażenie, że takie zachowanie często bierze się z poczucia, że nie jesteśmy wystarczająco mądrzy, oczytani, itp. i jednocześnie chcemy ukryć to przed innymi bo co ‘jak się wyda’. Tak przynajmniej było w moim przypadku przez lata 😉 pamiętam, jak po przyjeździe do innego kraju kilka LAT (!) bałam się swobodnie odezwać ze strachu, że powiem coś w niepoprawny sposób i ‘wyda się’ jaka to ja jestem głupiutka. Mimo, że język znałam na wysokim poziomie… Dopiero po długim czasie szeroko pojętego samorozwoju pozwoliłam sobie na więcej luzu i akceptacji siebie. Razem z tym pozwoliłam sobie nie wiedzieć pewnych rzeczy –… Czytaj więcej »

Olek
Gość
Olek

I co to jest bouillabaisse?

Agifra
Gość
Agifra

Mi osobiście podoba się takie podejście i sama nie nam problemu z tym żeby przyznać się do niewiedzy. To zabrzmiało jakbym miała się przyznać do jakiejś zbrodni 😉 Gdy rozmawiam na temat, o którym nie wiem nic albo wiem niewiele to używam sformułowań “słyszałam, że”, “wydaje mi się”, “nie jestem pewna”. Nic mi to nie ujmuje a rozmówca zazwyczaj wyjaśnia temat lub naprowadza na dobry trop 😊 Poza tym jak słusznie zauważyłaś jeśli ktoś dobrze ogarnia temat i rozmawia z osobą, która się na nim nie zna ale gra “fachowca” w danej dziedzinie to i tak to zauważy i prawdopodobnie… Czytaj więcej »

Monika Mo
Gość

Od kiedy mam dziecko – nie wstydzę się nic a nic, że czegoś nie wiem, bo zasypywana codziennie pytaniami od czapy, z kosmosu albo z choinki urwanymi – orientuję się, że nie wiem więcej niż wiem.

daria-porcelain.pl
Gość

dosłownie takie samo wrażenie miałam w pracy, gdy wszyscy zaczynali opowiadać o jakiś filmach fantasy, a takie branże mnie nie kręcą 😀

Blog o gotowaniu

bbika
Gość
bbika

Mój chłopak miał kiedyś kumpla, obaj niby mechanicy samochodowi. Pomagali sobie, rozmawiali o autach, częściach i takich tam (z czego ja rozumiałam zazwyczaj tylko marki samochodów ;)). Irytujące (dla chłopaka) zaczęło być, gdy kumpel wymądrzał się, że taka a taka część to powinna być tej a tej firmy, a zamontowana to już w ogóle w jakiś zupełnie inny sposób, a tak poza tym, to on wie wszystko na ten temat. W rzeczywistości – gadał zwykłe durnoty, pojęcia nie miał jak coś powinno funkcjonować (a była to wiedza podręcznikowa raczej). Szybko stał się byłym kolegą, bo nikt nie chciał z nim… Czytaj więcej »

Klaudia Jaroszewska
Gość

ja jak czegoś nie wiem, to przeważnie też to mówię, albo proszę kogoś, by mi przybliżył temat 😉

archigame.pl
Gość

Ooooo! Dobre. Mam 30 lat, a jeszcze do niedawna miałem takie uczucie, że jestem głupszy jak czegoś nie wiem. Znaczy, w zasadzie nadal uważam się za nieoczytaną osobę, ale przynajmniej nie zgrywam znawcy jak czegoś nie wiem. Zazwyczaj w takich momentach sugeruję rozmówcy by mi o czymś opowiedział, a wtedy być może i ja się czegoś nauczę. Zwłaszcza w nowych miejscach miałem ten problem. Teraz staram się dużo uśmiechać i mówić prosto z mostu, że czegoś nie wiem. Trzeba odbić piłeczkę. Załóżmy, że zaczynamy rozmowę nt. książki, którą lubimy a po kilku minutach okazuje się, że nasz rozmówca nie ma… Czytaj więcej »

Nihil Novi
Gość

Lepiej powiedzieć “nie jestem pewna” niż udawać znawcę przed kimś, kto może nas bardzo łatwo zagiąć. Niewiedza nie jest grzechem, dopiero brak chęci walki z nią.

Previous
Zdrowe shoty – przepisy na moje ulubione
Dlaczego już nie wstydzę się, że czegoś nie wiem