Wiele rzeczy w życiu myli! Na zdjęciu jestem szczęśliwa, serio. Było ciepło i miło, napoiłam i wygłaskałam pieska, zjadłam coś pysznego.
Często też krzyżuję ręce i nogi, ale nie jestem wtedy „zamknięta” albo „znudzona”, tylko wyrównuję sobie ciśnienie, bo mam niższe a tak czuję się lepiej 😉
I tak samo cudowne insta życie też jest mylące🤭. Ludzie pokazujący swoje sukcesy nie pokazują upadków i nieudanych działań (nie dziwię się, „propaganda sukcesu” bardzo dobrze sprzedaje!). Insta laski trudniące się prostytucją nie pokazują co muszą robić za te torebki,  buty i podróże.
Szczęśliwe mamy „wszystko jest kwestią organizacji” nie pokazują swojej frustracji gdy dziecko zwymiotuje na ostatnie czyste śpioszki.
Ja sama bardzo dbam o to co pokazuję, a czego nie. Nie chodzi o to, że nie jestem prawdziwa (bo jestem), po prostu moje życie to nie Big brother ;)
Wybieram się do Azji solo, więc nie będę wrzucać stories w czasie rzeczywistym. Nie chcę też siedzieć z nosem w telefonie, wolę sobie na godzinkę usiąść w hotelu i dorobić napisy do relacji. Trochę szukam zatem nowej formuły!
Dajcie znać czyje stories najbardziej lubicie, szukam świeżych inspiracji.
Moje aktualne top 3 to:
1. @szafasztywniary - nie potrzebuje 10 kafelków by powiedzieć „sto lat!”, merytorycznie, ze spokojem
2. @kasia_coztymseksem - Kasie śledzę jeszcze od czasów gdy nie opowiadała na insta o seksie i wiem, że bardzo potrzeba kogoś takiego w Polsce!
3. @evrdtrp - uwielbiam merytoryczne i fajne storiski z podróży❤️
Tych osób jest oczywiście dużo więcej, ale takie aktualne top3 stories w które klikam to właśnie te!
Dajcie znać kogo warto oglądać! Od razu mówię - nie lubię dram, ludzi o agresywnym tonie, filtrów „upiększających” ludzi i widoczki, i „smacznej kawusi”😁 Lubię ludzi konkretnych!
Kto wzbogaca Twoje chwile na insta?

#wakacje #podrozemaleiduze #lato #urlop #blogipodroznicze #blogpodrozniczy #travelpassion #relaks #motywacja #travelstagram #wspomnienia #grecja #korfu #kerkira #greece #girlswhotravel #polishtraveller #girlswhoexplore #collectmoments #mytravels #wearetravelgirls #traveljournal #girlslovetravel

Wiele rzeczy w życiu myli!...

Pytacie, czy nie boję się do Azji sama. Jasne, że się boję! Może nie w tym sensie, że jestem przerażona, ale czuję dreszcz niepokoju. Na bank się któregoś dni rozpłaczę, bo coś mi nie wyjdzie😉 na bank a chwilę później będę się z tego śmiała!
Już na starcie robię to źle, bo zamiast spakować się w plecak (potrafię!) jadę z walizką, bo chcę odwiedzić kilka osób i przywieźć im z Polski rzeczy, za którymi tęsknią i których im brak.
Ja w ogóle mam 2 stany (oba w 100% prawdziwe!). W jednym z nich z łatwością poznaję ludzi, jestem otwarta i znajduję nowe przygody, w drugim moje spojrzenie mówi „Idź stąd”. Czasami zadziwia mnie jak szybko potrafię się pomiędzy nimi przełączać! 
Myślę, że będzie fajnie, bardzo potrzebuję takiego czasu dla mnie! Już jaram się na myśl o tym, że będzie mi się w tym wilgotnym powietrzu doskonale oddychać. Na myśl o pysznym jedzonku i porządnych masażach!
Zrezygnowałam na ten moment z Myanmaru i prawdopobnie będzie to Pekin(na chwilę!)- Bangkok-Koh Chang- Bali i na koniec dwa tygodnie w Wietnamie. Zacznę z dołu, ruszę w górę. Znając mnie - zmienię pewnie plan z 10x ;) I spoko, na tym polega zabawa, nie biorę życia już tak bardzo serio, staram się bardziej z niego korzystać, mniej się spinać. Dlatego teraz wskakuję do wanny pełnej piany, zapalam świeczki i pora na totalny relaks🥰

Wyobraź sobie, że problemu w stylu brak urlopu/kasy/towarzystwa/z kim zostawić psa/ nie znam języka nie istnieją. Jest czarodziej, robi plum i ich nie ma🧙🏻‍♂️. Gdzie w tej sytuacji chcesz pojechać? Co robisz, gdy nic cię nie ogranicza?☺️ Daj znać!
#podróże #podróżemałeiduże #wakacje #lato #azja #travelphotography #travelgirl #girlswhotravel #solotravel #langkawi #malaysia #malezja

Pytacie, czy nie boję się...

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Jak zmotywować się do pisania magisterki, licencjatu i innej pracy dyplomowej?

motywacja do pisania licencjatu

Jak szybko napisać licencjat albo magisterkę, czyli skąd brać motywację do pisania pracy dyplomowej.

Pisanie pracy magisterskiej bywa czasami drogą przez mękę. Postanowiłam zebrać sposoby na to, jak zmusić się zmotywować się do jej napisania.
Będzie o tym :

– Jak zacząć
– Jak przezwyciężyć kryzys/trudny moment
– Jak poradzić sobie z przesadną ambicją
– Jak wygrać ze swoimi wymówkami
– Jak nie wylądować z obroną we wrześniu
i kilka innych sztuczek 🙂Jest takie fajne prawo, że bez względu na to, jak dużo mamy czasu na wykonanie zadania, i tak nie rozłożymy wysiłku symetrycznie w tymże czasie, tylko przeniesiemy jego większość blisko terminu ostatecznego. Podobno są studenci, którzy pracę magisterską zaczynają pisać rok wcześniej. Podobno, bo nikt ich nie widział :)).

W rzeczywistości wiele zależy od promotora, tematu pracy i szeregu innych czynników.

Wiem, że masz wiele na głowie. Może pracujesz, może dojeżdżasz z daleka, może jesteś w ciąży a może masz ślub w planach, twój promotor nie spełnia oczekiwań, studia są nudne i bla bla bla – wszyscy mamy różne problemy! Ale zapisując się na studia prawdopodobnie myślałeś, że skończysz je z tytułem przed nazwiskiem, więc liczyłeś się z pisaniem pracy. Skończ więc biadolić, bo krowa która dużo muczy, mało mleka daje.

Większość moich znajomych, którzy ciągle gadali że muszą pisać pracę, nie mogą gdzieś iść bo muszą zająć się magisterką i spamowali ścianę na facebooku memami o pisaniu pracy i biadoleniem, pokończyła z obroną we wrześniu lub…

brakiem obrony.

A to najgorsze, co może Cię spotkać.

Bo jest taka zasada czerwonej linii. Masz dwie graniczne linie – jak przekroczysz pierwszą (w przypadku pracy – czerwiec/lipiec), to masz jeszcze szansę zmieścić się przed drugą linią graniczną. Ale po jej przekroczeniu (np. wrzesień), powrót jest dużo trudniejszy. Wiele osób przytłoczonych szarą rzeczywistością nie wraca już do pracy. To o tyle smutne, że wcześniej włożyli masę wysiłku w zaliczenie kolejnych sesji i po prostu go zmarnowali. Nie chcesz do nich dołączyć, prawda? 🙂

Okej, ustalmy dwie rzeczy – wrzesień w 90% przypadków to bardzo zły pomysł – wszyscy mają ciężko, ale większość jakoś sobie radzi. Może piszesz pracę w obcym języku, może masz słabego promotora, ale studia to twój wybór. 


1. Po prostu zacznij

Jeśli w tej chwili nie masz jeszcze nic, albo stoisz w martwym punkcie – koniecznie otwórz edytor tekstu (teraz!) i napisz pierwsze słowa, które nie będą stroną tytułową. Ustaw ikonę na pulpicie.

To może być byleco, potem to poprawisz, ale po prostu zacznij. Wykorzystasz tak efekt Zeigarnik. Ja rozpoczęłam wszystkie podrozdziały, które miałam w spisie treści, co pozwoliło mi napisać dobrze teorię w kilka dni. Zaczęłam w środę, oddałam we wtorek. 


2. Nie przesadzaj z planami i rozpiskami
Znam dużo osób, które tworzą listy z tym, ile napiszą w poniedziałek, ile we wtorek i tak dalej. Zazwyczaj te listy są nadambitne i nierealne, brak wywiązania się z planu wywołuje frustrację, a kolejne punkty nie są realizowane zgodnie z efektem domina (i czerwonej linii o której pisałam). Nie przesadzaj z planami, po prostu pisz :).

3. Notuj efektywniej!

Zerknij na rady, które opisałam w tym tekście jak efektywnie notować i szybciej się uczyć (puknij w zdjęcie)

Przeglądając książki, artykuły i inne źródła, sporządzaj syntetyczne notatki od razu. Korzystaj z kodów kolorystycznych związanych z obszarami, podrozdziałami itp.
Ja korzystam z programu google keep – notatki, które robię mam w chmurze, każdą mogę pokolorować jednym kliknięciem na wybrany kolor. Np. zielony oznacza rzeczy do jednego podrozdziału, niebieski do drugiego. Bardzo fajną opcją są etykiety, którymi można oznaczać notatki (coś jak tagi na blogu czy gmailu). Jednym kliknięciem naciskam na “podstawowe pojęcia teoretyczne” i widzę wszystkie notatki z takim tagiem. To bardzo usprawnia pisanie.

Gdy czytasz tekst, notuj bezpośrednio po przeczytaniu i oznaczaj notatkę w odpowiedni sposób. Potem wkleisz ją w odpowiednie miejsce i praca napisze się sama.

Ważne : koniecznie pisz pełny opis bibliograficzny źródła – nie będziesz mieć potem czasu na przekopywanie biblioteki od nowa.

4. Zamiatanie pustyni i inne sprawy

Gdy pisałam próbowałam pisać w domu, zawsze miałam coś do zrobienia. A to pranie, a to miałam ochotę upiec muffinki, sprawdzić fejsa, odpowiedzieć na maile czy komentarze… 

Dość – idziesz do biblioteki i piszesz w bibliotece. Tam nie ma pralki zachęcającej do zrobienia wielkiego prania. To naprawdę działa!

5. Ślepa uliczka – koniec gry

Kto oglądał kiedyś Hugo na polsacie? Ślepa uliczka oznaczała utratę “życia”. Czym może być ślepa uliczka przy pisaniu pracy dyplomowej? Każdym martwym punktem, po którym nie możesz ruszyć dalej. Np. skończyłeś rozdział i nie możesz pisać dalej, albo czeka Cię najgorszy podrozdział z  całej pracy i sama myśl o pisaniu przyprawia Cię o mdłości.

Tip numer jeden – gdy kończysz rozdział, od razu zaczynaj dwa zdania drugiego.

Tip numer dwa – przeskocz paskudny podrozdział i bierz się za kolejny, za taki na który masz akurat flow albo za najłatwiejszy. 

Tip numer trzy – jak już dojdziesz do najgorszego, najbardziej czasochłonnego podrozdziału, potraktuj go metodą szwajcarskiego sera. Zacznij od najlżejszego aspektu  (może być ze środka) i napisz kilka zdań. Po prostu ugryź kawałek tego sera :). Świadomość rozpoczęto zadania działa zbawiennie na motywację :).

 

6. Ratunku, nie mogę się skupić!

Milion myśli w głowie, uciekający wzrok i brak skupienia? Zdarza się. Zastosuj metodę z kartką z tekstu o tym, jak łatwiej się skupić.

7. Nie piszesz rozprawy habilitacyjnej!

Problem z moim tematem jest taki, że bardzo mnie kręci. Jest rozległy, interesujący i osobiście mnie “jara”. Rzeczy z nim związane czytam od kilku lat i niestety – wiem o nim za dużo.

Tymczasem praca licencjacka czy magisterska to nie habilitacja – masz opisać najważniejsze rzeczy związane z tematem, syntetycznie powołując się na różne źródła. Jestem świadoma, że dotknęłam jedynie kilku procent złożoności zagadnienia, ale tematu starczyłoby na kilka dobrych doktoratów. Lepsze jest wrogiem dobrego, skup się na najważniejszych rzeczach i oddaj gotowy rozdział. Najwyżej potem go rozbudujesz, na razie zamknij to zadanie :).

8. Priorytety
Są rzeczy ważne i ważniejsze i czasami trzeba z czegoś zrezygnować – jeśli zależy Ci na pisaniu pracy, odpuść sobie serial i inne rzeczy. Odcinek Ci nie ucieknie, znajdziesz go potem w internecie – umów się ze sobą, że obejrzysz jak napiszesz.

9. Nagradzanie się
Nagradzaj się za cokolwiek – za napisaną stronę, skończony podrozdział czy grubsze rzeczy. Wzmocnienie pozytywne jest bardzo ważne! Ja położyłam obok siebie opakowanie rafaello i mogłam zjeść kuleczkę dopiero po napisaniu strony 😉 Moim obecnym hitem są czekoladowe ciasteczka zbożowe. Za gotowy rozdział kupiłam sobie buty. Możesz wykorzystać też arkusz do wyrabiania nawyków (ten z kwadratami ) i zaznaczać swoje postępy. Tylko nie maluj kwadratów na czerwono, to się w tym przypadku nie sprawdzi. A może wolisz skorzystać ze słoika sukcesów?

10. Duch rywalizacji

Upatrz sobie kogoś (np. z twojej grupy seminaryjnej), kto jest troszkę bardziej zmotywowany i zorganizowany niż ty i załóż się z nim, że skończysz pisać pracę trochę szybciej ;-). Tylko nie wybieraj lenia ani kujona, bo nie wyjdzie :)).

11. Zapowiedz się promotorowi
Aby się zmusić, na licencjacie umawiałam się z panią promotor, że przyjdę z postępami w taki i taki dzień. Jak już obiecałam, to musiałam wywiązać się z terminu ;-). Tylko nie przekraczaj granicy, bo potem przekroczysz drugą i będzie lipa.

12. Nie dogadujesz się z promotorem?

Bywa. Na licencjacie moja promotorka była świetna, ale kompletnie nie goniła z terminami – co więcej, za każdym razem pocieszała mnie słowami, że sama pisze artykuły naukowe w nocy przed ostatecznym terminem oddania. Skończyło się tak, że odkładałam pracę w nieskończoność, a potem pod presją musiałam uwinąć się w piękny majowy miesiąc… 

A kusiły wszystkie grille, imprezy i ciepłe dni. Promotorzy są różni – jedni olewają terminy i studentów, drudzy nie sypią radami. Jeszcze inni czepiają się wszystkiego, albo tego, co wcześniej zaakceptowali. Cóż, to efekt masowej edukacji. Ja uważam, że miejsc na studiach dziennych powinno być o 70% mniej, ale tak nie jest. Możesz poszukać na uczelni kogoś, kto zna się na twoim temacie i prosić o wskazówki – moja koleżanka konsultuje swoją pracę z innym wykładowcą. Jeśli poszukasz rozwiązania – znajdziesz je 🙂

13. Wahania motywacji
Zdarzają się każdemu! Po zrealizowaniu dużego zadania zrób sobie dzień przerwy. Po długim “wolnym” ciężej wrócić do nawyku, ale przerwy są potrzebne. 

14. 15 minut

Niewiele, ale serio działa. Jeśli nie możesz zabrać się za pisanie pracy, ustaw budzik na 15 minut i po prostu do niej usiądź. Możesz napisać nawet cztery zdania, zakreślić tylko akapity czy sporządzić notatkę, ale będziesz o 15 minut celu bliżej. A może tak się rozkręcisz, że zaczniesz pisać dalej?

15. Czy naprawdę chcesz napisać pracę?

Odpowiedz sobie na pytanie szczerze. Chcesz się obronić? Dlaczego tak? Czy to Twoja motywacja czy raczej presja otoczenia? Stawisz jej czoła, czy się poddasz?
Jeśli chcesz napisać pracę, siadaj i zacznij.

Pod presją czasu można napisać pracę w kilka dni. Ja uważam, że dość dobrą pracę można spokojnie napisać w dwa tygodnie. Zrobiła tak moja koleżanka, przed którą pojawiła się możliwość pracy w miejscu, o którym marzyła – musiała szybko uwinąć się z pracą, bo później nie miałaby na to fizycznie czasu – obroniła się wyróżnieniem! Oczywiście nie dotyczy to wszystkich typów prac, ale hej – to ty wybierałeś sobie kierunek studiów.

Ja wiem, że może wybór promotora był przypadkowy, że studiujesz dziennie, pracujesz, prowadzisz dom. Zmagasz się zmęczeniem i innymi rzeczami ale…jeśli masz czas na czytanie tego tekstu, to masz czas na napisanie kilku zdań. Koniec, kropka.

Jeśli chcesz napisać pracę, to w tym momencie otwórz po prostu edytor tekstu i przez 15 minut spróbuj cokolwiek pisać. Teraz, 15 minut Cię nie zbawi, i tak siedzisz w internecie ;-)).

TERAZ!

Pisałam serio. W tym momencie.

Uściski, Ania

2
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
Katarzyna CeglarzPumpkin Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Katarzyna Ceglarz
Gość

A ja mam tak, że chcę pisać i mam czas, ale nie wiem za bardzo jak mam to wszystko napisać :/ Promotor mało nam mówił o temacie i jeszcze do tego muszę pisać po angielsku. Ale robię tak, że piszę cokolwiek, trochę w tym podrozdziale, trochę w tamtym i już jest coraz więcej tego 🙂 Zostały mi 2 tygodnie, mam nadzieję, że zdążę…

Pumpkin
Gość
Pumpkin

Hej, Aniu! Z tym artykułem pisałam licencjat, a teraz biorę się za magisterkę. Dziękuję! 🙂

Previous
PROMOCJA 2015 -49% NA KOSMETYKI ROSSMAN I 40% NA KOLORÓWKĘ W NATURZE!
Jak zmotywować się do pisania magisterki, licencjatu i innej pracy dyplomowej?