Oszukać przeznaczenie, czyli dzień z mojego życia

Nie wiem czemu – czasami przypisujecie mi cechy i umiejętności, których nie posiadam wcale. Np. dobrą organizację czasu. Zarządzanie czasem. Sobą w czasie. Czy jak tam kto lubi to nazywać. Oto cała prawda, na przykładzie jednego dziwnego dnia. #Takbardzosesja

Nauczyłam się ustalać priorytety i tak dalej, więc patrząc z szerszej perspektywy – mam czas na to, co lubię i upycham w swojej dobie całkiem fajne rzeczy. Ale zabijam się o drobnostki.

Czy zdarza ci się czasem dzień z gatunku – cały wszechświat przeciwko tobie?

Zaczęło się tak:

(function(d, s, id) { var js, fjs = d.getElementsByTagName(s)[0]; if (d.getElementById(id)) return; js = d.createElement(s); js.id = id; js.src = “//connect.facebook.net/pl_PL/all.js#xfbml=1”; fjs.parentNode.insertBefore(js, fjs); }(document, ‘script’, ‘facebook-jssdk’));

Post użytkownika Aniamaluje.
Chociaż…wróćmy do początku 😉

Sobota : Wielkie plany pod tytułem : Napiszę do końca rozdział magisterki, pomaluję paznokcie, nauczę się na angielski i opracuję zagadnienia na pedeutologię. Czego to ja nie zrobię! 😀 Rzeczywistość przytłoczyła mnie jednak snem.

A niedziela nie wiem kiedy przeciekła przez palce. Jakoś tak… brak mi energii na białej diecie (dentysta).

Zabrałam się za najważniejsze – pomalowałam paznokcie 🙂

Resztę historii znacie.
Wiedziałam, że przeznaczenie próbuje mnie dopaść, więc wcześniej kupiłam zapasowy tusz (wskaźnik poziomu w drukarce mnie oszukuje i pokazywał jeszcze dwie kreski).
Gdy dotarłam na uczelnię i postanowiłam wyjąć notatki, poczułam się, jakbym dostała obuchem w łeb. Typowa Ania. Cały misterny plan legł w gruzach. W dodatku nie miałam nawet od kogo tekstów pożyczyć i wydrukować, bo nikt nie porwał się na piątkę. Kurczę, wyszłam z założenia, że wolę walczyć o pięć i skończyć z czwórą niż tak od razu się poddać. Cholera wie, czy znowu nie zacznę myśleć o doktoracie (LOL). Naprawdę nie wiem, czemu ta śmieszna myśl mnie czasami nawiedza 😀
Jak można walczyć godzinę z drukarką, która nie chce komunikować się z windows 8.1, tylko po to, by nie zabrać ze sobą tekstów? 🙂
Jestem jednak w czepku urodzona, bo na ćwiczeniach z pedeutologii :
– zdążyłam wykosić aktywność na tyle, by zostać zwolnioną z kolokwium (hell yeah!)
– ściągnęłam niepostrzeżenie wszystkie teksty na mój uroczy pendrive ze świnką. Nie jestem hipokrytką i stosuję się do swoich własnych rad z “co kupić na studia?
Ponieważ nie widziałam opcji rezygnowania z wykładu, który jest mega trudny… w cudowny sposób zdążyłam dobiec na ksero w innym budynku i wydrukować to wszystko w krótkiej przerwie.
Nadzieja matką głupich…
Na wykładzie tyle się działo, że przeczytałam dwa teksty…z całego pliku 😀
Rzecz jasna teksty nie są specjalnie trudne, ale problematyczna jest dyskusja, do której trzeba je dobrze znać.
Pedeutologia to dość trudny przedmiot, bo jest dużo tekstów źródłowych i same notatki nie dadzą nawet trójki. Komentarze i objaśnianie pani profesor warte są milion razy więcej i bez tego nie rozumiałabym raczej przedmiotu więc…z pokorą pogodziłam się z tym, że moja walka na nic i angielski będzie na spontanie.
A photo posted by Ania Kęska (@aniamaluje) on Jan 26, 2015 at 3:59am PST

Z wykładu pędziłam na angielski i…. cudownie zyskałam czas i chyba rozbawiłam prowadzącą faktem, że chcę startować na pięć.. .oraz moim spontanicznie szczerym wyznaniem, że się nie uczyłam bo nie starczyło mi czasu. WTF? Skąd mi się to uaktywnia? Jak miałam 6 czy 7 lat, tata zabrał mnie na urodziny na pierwszą część Gwiezdnych Wojen do kina. Od lat jedenastu. Gdy kasjerka pytała ile lat ma dziecko, tata odpowiedział “ma dzisiaj urodziny” i pani sprzedała bilet…a ja szczerze przyznałam które.
Cały seans bałam się, że popełniłam przestępstwo i zaraz przyjdzie policja, bo jestem na zakazanym filmie.
Jestem najgorszym kłamcą świata.

Na zaliczeniu ustnym byłam maglowana tyle, że nie starczyło czasu na zapytanie wszystkich, ale ostatecznie zgarnęłam 5. Jupi!

Pobiegłam więc do dentysty. To jest osobna historia, że trzeba być wybitnym geniuszem, aby dać sobie grzebać przy zębach podczas sesji i przedsesji.
Korzystając z momentu, kiedy chwilowo mogę oddychać nosem i nie płynie mi nic po gardle, bo choroba się wyciszyła, postanowiłam zrobić wszystko do końca. Np. całkiem niedawno usuwałam przebarwienia po lekach. Jestem jednym z tych pechowców, którzy brali masę antybiotyków w okresie, kiedy formowały się stałe zęby. Trzeba mieć naprawdę dużego pecha, bo to musi być długotrwałe zażywanie leków w tym konkretnym, dość krótkim czasie. Prawie jak wygrać w lotto. Tyle, że odwrotnie 😀 Moje zęby  są kruche, słabe i długo szukałam stomatologa, który się nie podda i pociągnie to do końca. Nie wiem czy zauważyliście – w realnym życiu się uśmiecham i mówię całkiem normalnie, na youtube spokojnie można pooglądać sobie moje zęby jak mówię, ale jak widzę aparat – odruchowo zamykam usta. Ma on tendencję to strasznego podbijania kontrastu między plamkami na szkliwie a zębami a to mnie wkurza.

Wnikliwie przeczytałam treść zgody na wybielanie (żadne chałupnicze metody przy moich zębach nie wchodzą w grę) i byłam świadoma, że może się nie udać.

Udało się. I było fajnie, przestrzegałam tydzień białej diety, dzisiaj miałam między innymi (nie chce mi się wchodzić w szczegóły) wymienić plomby na jaśniejsze.
Tyle, że ok. 3-4 dnia już wiedziałam, że nie ma co zmieniać, bo zęby postanowiły powrócić do pierwotnego koloru. Cóż, #oszukaćprzeznaczenie – mission failed.

Stomatolog do której chodzę jest aniołem (serio, nikt nie chce grzebać w moich kruchych zębach!) i chociaż nie miałam żadnych roszczeń ani pretensji (przeczytałam szczegółowo treść zgody na zabieg) pobrała wyciski na szyny i w ramach reklamacji pochodzę sobie za tydzień z jakimś żelem na zębach.

Wyobrażacie sobie sytuację, że to nie klient, tylko dentysta zgłasza reklamację do własnej usługi? 😀

Zawsze jak idę do dentysty, w głowie cytuje mi się:

Lasciate ogni speranza, voi ch’entrate
Porzućcie wszelką nadzieję, wy, którzy (tu) wchodzicie

W każdym razie – chwilowo mam spokój i mogę jeść coś innego niż białe rzeczy.

A to oznacza Sokowirownię, która dziwnym przypadkiem jest tuż pod gabinetem stomatologicznym (Dworcowa 2, gdyby kogoś interesowało – najlepszym stomatologiem w Bydgoszczy jest doktor Jagoda Baumgart (dawniej Klockiewicz). Na Dworcowej przyjmuje prywatnie w poniedziałki)

W życiu nic mi tak nie smakowało jak dzisiejszy sok jabłkowy z cynamonem (na ciepło). Pycha!

Mówię sobie: ok, wyszłam szybciej od dentysty, to w końcu mam czas by kupić sobie :

– czapkę (poprzednią zgubiłam)

– polecaną przez wszystkich maskę z Isany.

Zamiast czapki kupiłam… bransoletkę. Nie mam pojęcia czemu.

Maski oczywiście… nie było. Od kiedy Natalia o niej napisała, wszystkie wymiotło. Były tylko te, co widać wyżej.
Kupiłam więc nić dentystyczną i krem babydream, a w empiku wielki karton.
I wtedy mnie olśniło, że zaraz spóźnię się na autobus. Więc pobiegłam i w ostatnim ułamku sekundy zauważyłam patrol policji. Ups, byłby mandat za brzydkie przechodzenie na drugą stronę. Swoją drogą – jest taka dziwna choroba nauczycieli która sprawia, że człowiek mega się pilnuje na pasach i tak dalej 😀
W autobusie – a jakże… przysnęłam.
Na szczęście mama mnie kocha i zrobiła mi fantazyjne faworki/chruściki. Chciałam wysępić przepis, ale moja mama jest w pisaniu przepisów tak dobra, jak ja w kłamaniu. Oto co przyszło smsem :
Mąka wrocławska
żółtka
śmietana kwaśna – im więcej procent, tym lepiej + 2 łyżeczki cytryny, żeby zakwasić (na godzinę)
koniak
łyżeczka proszku do pieczenia
cukier puder
olej rzepakowy do smażenia
bibuła lub ręcznik papierowy do osączania.


lekko zagniatmy, żeby było “luźne”. odrobina mąki, rozwałkować, im mniej podsypane tym lepiej, bo się nie pali na tłuszczu.’
 
Ważne, że smakowało wybornie 🙂 Przy okazji – nawet nie wiecie jaką radość sprawia zjedzenie czegoś mocno barwiącego zęby po tygodniu białej diety 😉 Mój ulubiony grzeszny dżem nigdy nie smakował lepiej 😀
A pierwszy nie-biały obiad?
Poezja!

Tak, tylko ja zamykam łososia w cieście. Nie wiem czemu 🙂

Piszę to wszystko, bo czasami brak mi pamiętnikarskiego charakteru dawnych blogów.

I byłoby świetnie, gdyby historia w tym miejscu się kończyła – niestety.

Stwierdziłam, że potrzebuję drzemki (płuca się odbudowują i potrzebuję więcej snu, całkiem jak dzieci w okresie szybkiego wzrostu).

Nastawiłam sobie budzik.

w wyciszonym telefonie.

Właśnie wstałam.

Miałam pisać magisterkę.

Zacznę rano.

Jak zawsze 🙂

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

0 0 vote
Article Rating
Uściski, Ania
71 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Polowanie na zdrowie

Za to znam osoby, które mają bardzo dużo czasu (który marnują głównie na siedzenie na FB, przeglądanie pudelka itp.) a udają jakie to nie są zalatane i jak to mało czasu mają.

Barbara
5 lat temu

Ja tam na pudlu i FB spędzam mnóstwo czasu (chociażby w czasie jazdy tramwajem czy autobusem ze szkoły, a to mało czasu nie jest ;-)), a zawsze mam wszystko ogarnięte i, jak tylko mogę, jestem w ruchu i załatwiam, co muszę i/lub chcę. Jedno drugiego nie wyklucza, a pokusiłabym się nawet napisać, że pojęcia poczucia bycia zalatanym i marnowania czasu znaczą dla każdego co innego 🙂 . Dla mnie relaks i tzw. "gilty pleasure" nigdy nie będzie powodem do wyrzucania sobie czegokolwiek. O ile priorytety trzeba mieć, o tyle odpoczynek też jest ważny.

Barbara
5 lat temu

Guilty*

Polowanie na zdrowie

Chodziło mi raczej o osoby, która siedzi prawie ciągle w domu przed kompem :-P. I nie, nie pracuje przy komputerze/na Internecie. I tak to raczej widać, że ktoś taki w rzeczywistości wcale taki zajęty nie jest ;-).

Anonimowy
Anonimowy
5 lat temu

"Gdy kasjerka pytała ile lat ma dziecko, tata odpowiedział "ma dzisiaj urodziny" i pani sprzedała bilet…a ja szczerze przyznałam które.
Cały seans bałam się, że popełniłam przestępstwo i zaraz przyjdzie policja, bo jestem na zakazanym filmie :DDDDDD"

jebłam 😀

Anonimowy
Anonimowy
5 lat temu

Oj tam przesadzasz, gorszy dzień każdemu się zdarza :). I tak wszystko skończyło się dobrze, ja to pewnie bym coś zepsuła. A ja nie zapomnę jak dawno, dawno temu siedziałam całą noc nad pracą domową, po to by zapomnieć wziąć ją z domu :D. Tak więc rozkojarzenie zdarza się każdemu, gorzej jak w poważnym życiu zawodowym coś odwalisz.
Tak, czy inaczej tekst na +, udowodniłaś, ze tak jak wszyscy jesteś człowiekiem i nie boisz się przyznać do błędów.

Anonimowy
Anonimowy
5 lat temu

Oj Ania Ania 🙂 Ale się pouśmiechałam przy tym poście 😀 Gratuluję piąteczki!

Gabi

emajla
5 lat temu

Tak bardzo absurd bycia kobietą 😀

Złotowłosa
5 lat temu

Aniu, zniszcz ten dziennik jest w atrakcyjnej cenie w księgarni internetowej bonito.pl 🙂 niestety odbiór osobisty mają chyba tylko w Krakowie i Warszawie… Ale gdybyś planowała wycieczkę do Krakowa, to mogłabym odebrać 🙂

Anonimowy
Anonimowy
5 lat temu

Aniu, dlaczego uważasz, że myśl o doktoracie jest śmieszna? Znaczy tak ogólnie śmieszna czy tylko w Twoim przypadku?
Bo ja np. marzę o karierze naukowej z mej humanistycznej dziedziny. <3 I tak: uczę się żeby mieć jak najwyższe oceny, robię projekty, konferencje, publikuję, działam, dorabiam (w zawodzie!) i… no jestem świeżo po obejrzeniu Twojego filmiku i dotarło do mnie, że… wcale nie wyceniam się na tak mało jak stwierdziłaś mówiąc o ocenach.
Pozdrawiam!
Fanka. 🙂

Anonimowy
Anonimowy
5 lat temu
Reply to  Anonimowy

Pomyslalam, ze praca naukowca jest jak najbardziej dla Ciebie

Łojotokowa Głowa
5 lat temu

Haha, skąd ja to znam? 😀Idę na spotkanie i myślę "nie będę wspominać o X, bo to nikogo nie interesuje i nie jest to przedmiotem spotkania". No i co robię? Pierwszy temat, który zacznę to właśnie "A wiecie, że X…?".Od kilku tygodni próbuję kupić ziemię do kwiatków w kwiaciarni, którą mam pod nosem. I zawsze zapominam skręcić w jej stronę. O tym, że zapomniałam coś kupić przypomina mi się jak już wjadę na dziewiąte piętro windą. "OK, kupię jutro!". Akurat 😛Dziś miałam się wziąć za obróbkę wyników i co? Zjadłam obiad i zasnęłam! (niestety, od kilku miesięcy jestem "wesołym stanem… Czytaj więcej »

Vendelin
5 lat temu

Skąd ja to znam…
Najmniej czasu mają emeryci. Moi dziadkowie ciągle mówią, że nie mają czasu. I jeszcze przypomina mi się historia jak byłam w podstawówce i poszłam do papierniczego. Zakupiłam potrzebne rzeczy, ale zastanawiałam się jeszcze nad kołonotatnikiem. Wiadomo, w podstawówce kwoty 4-5 zł mogą być zawrotne i zakup musiałam przemyśleć 🙂 Ochrzanił mnie stary dziadek, że ja się zastanawiam a tu ludziom w kolejce się spieszy:P
Jeśli chodzi o mnie, to im mniej mam czasu, tym więcej zrobię, bo wpadam w ten wir. A tak to mi czas płynie przez palce i ciężko mi się za cokolwiek zabrać niestety.

Anonimowy
Anonimowy
5 lat temu
Reply to  Vendelin

Na szczęście są też normalni dziadkowie, ale zgodzę się, że starsi ludzie wiecznie się spieszą.. do kościoła ? Nigdy nie zapomnę, jak dwie starsze babcie kiedyś wepchnęły mi przede mną do lekarza. Ale to przecież młodzież jest niekulturalna itp.

Vendelin
5 lat temu
Reply to  Vendelin

Jak się spieszą do kościoła to pół biedy, gorzej, że chodzą ciągle do lekarzy. Cieszę się, że dbają o zdrowie, ale mam wrażenie, że ilość tych wizyt jest za duża. Poza tym jak ktoś leci stać od 5 rano w kolejce do lekarza, to powinni go na wstępie skreślić 😛 Przez to młodsi ludzie, którzy pracują czy uczą się, mają mniejszą szansę dostania się do lekarza. Są też takie przypadki, że starszym ludziom się nudzi po prostu. W mojej przychodni była lekarka, do której chodziły takie babcie i zawsze jej te 10 czy 20 zł wcisnęły przy wizycie. Przecież nie… Czytaj więcej »

Anonimowy
Anonimowy
5 lat temu
Reply to  Vendelin

@Vendelin: Ja bym tak nie demonizowała starszych ludzi. Pamiętajmy, że oni są często samotni i szukają jakiejkolwiek formy "rozrywki" nawet u lekarza. Na dodatek wiele z nich jest po chorobach i muszą chodzić na kontrolę. Co prawda nie pochwalam "zapełniaczy" kolejek u lekarzy ale jest mi zwyczajnie żal starszych osób. Moja babcia ma wizyty u lekarza praktycznie co tydzień (u kilku jednocześnie) i mimo, że sama potrafi o 7 rano jechać autobusem, żeby się zarejestrować to musi się często badać bo miała nowotwór i ciągle ma jakieś nawroty. Niedobrze jest, że tak mało rozrywek jest dla starszych osób chociaż to… Czytaj więcej »

carmen instars
5 lat temu

Wo mamo Ale się uśmiałam 😀

Anonimowy
Anonimowy
5 lat temu

Oj Anka wiesz co, nie znoszę cie. Jesteś taka idealna,inteligentna, pewna siebie, ze wszystkim sobie radzisz i nawet jak się nie nauczysz to i tak zgarniasz piątki..

pidzamowa
5 lat temu

Też "kiedyś" zacznę pisać magisterkę, Aniu 😉

Pata | clumsywords.pl

Ania mistrz! To teraz spróbuj sosów od Patak'sa, a jakby dziennika nie było to daj znać, mogę dorwać u siebie i machnąc pocztą 🙂

Pata | clumsywords.pl

zależy na co masz ochotę, Korma jest bardzo delikatna, nieco słodka, tak samo jak Mango, Tikka Masala średnio ostry, ale niezwykle atomatyczny. Najbardziej chyba podszedł mi Butter Chicken, bo nie jest mdły, a jak dobrze się doprawi smakuje wybornie. Został mi jeszcze ten Curry, ale na razie sobie czeka na półce 🙂

Aga
Aga
5 lat temu

Aniu, jesteś bardzo sympatyczną osobą. Chciałabym Cię kiedyś poznać, gdy będziesz w Poznaniu. Trzymam kciuki za Twoje sukcesy i zdrowienie! I dziękuję za każdy tekst, który wniósł coś dobrego/ cennego do mojego życia:)

Picola
5 lat temu

Sesja… Rozumiemy 🙂
Nie ogarniam swej rzeczywistości od tygodnia i akurat teraz zdarza mi się przesypiać każdą wolną chwilę… to chyba taka choroba przedsesyjna 😀

hard-big-hand
5 lat temu

ale Ty jesteś fajna 🙂 uwielbiam Cię za ten tekst – bo czasem robię tak jak Ty 🙂

Karolina
5 lat temu

Też ostatnio ciągle śpię! Ta sesja tak na mnie działa 😀 a do tego jestem jeszcze geniuszem, bo też się zaprzyjaźniam z dentystą w tym gorącym okresie :/

Barbara
5 lat temu

"Cholera wie, czy znowu nie zacznę myśleć o doktoracie (LOL). Naprawdę nie wiem, czemu ta śmieszna myśl mnie czasami nawiedza :D" – też tak mam, bo… czemu nie?

Świnka
5 lat temu

Szalone masz to życie 😀 Tzn chodzi mi bardziej o te Twoje przypadłości. Jak na przykład z notatkami 😀 Ale to chyba rzeczywiście wynika z ilości rzeczy, którymi się zajmujesz 🙂

Carrie
5 lat temu

Szczerze się uśmiałam, czytając ten tekst(najbardziej z tekstami na angielskiego ;)), wielkie gratki, bo jest piątka! 🙂 Wczoraj był naprawdę dziwny ten poniedziałek, sama byłam tak zakręcona, że aż się dziwię, że niczego nie zgubiłam, nie rozwaliłam(a to drugie często mi się zdarza)

Wisia02
5 lat temu

Jeju, ale produktywny tydzien. 😀 Ja chyba musze przejsc na tryb "chce mi sie" , bo od poczatku kalendarzowej zimy najchetniej kazdy wieczor bym przesypiala. Poranek tez (pierwszy raz od 12 lat nie moge wstac o 5 o_O).
Moja dentystka tez ma gabinet na Dworcowej, ale miasto nie to. 😀 W sumie ja sie nad swoimi przebarwieniami nie zastanawialam pod katem lekow jakimi mnie faszerowano, myslalam ze taka moja uroda

Mezalines
5 lat temu

Aniu nawet Twój dzień z życia może być ciekawy i poprawić humor 🙂 A w sesji chyba zazwyczaj coś niespodziewanego musi się wydarzyć. Mnie oczywiście najczęściej zawodzą wtedy wszystkie sprzęty, w tym oczywiście była to drukarka:-)
Nie wiedziałam też, że na magisterce macie jeszcze język obcy, ale oczywiście piątki gratuluje.
Jeszcze jedno mi się przypomniało (ale to już z innej beczki): za każdym razem jak piszesz o tym, że ćwiczyłaś karate, to zastanawiam się jak to współgrało z Twoją przypadłością ruchową 😉

Anonimowy
Anonimowy
5 lat temu

hej Aniu 🙂 te inne Isany tez sa dobre – ja kupilam odzywke Repair Nutrition i moje wlosy sa bardzo delikatne i gladkie po niej 😉

Agnieszka Sokół
5 lat temu

Niesamowite ile potrafi się wydarzyć w ciągu jednego dnia:D Trzymam kciuki za magisterkę, ja ze swoją się uporałam w miarę szybko, ale tylko dlatego, że motywacja była gigantyczna. Na kilka miesięcy stałam się perfekcyjną panią swojego czasu, ale niestety teraz wszystko wróciło do normy…cóż począć 🙂

marissa
5 lat temu

poniedziałek – to wybaczalne w poniedziałki ;D

Anonimowy
Anonimowy
5 lat temu

Normalnie jakbyś pisała o mnie, tyle, że nie chodzę jeszcze na studia. Oh.. jak dobrze wiedzieć, że nie tylko ja mam takie szczęście i roztrzepaną głowę. Tylko pocieszne w twojej sytuacji jest to, że mimo wszystko zdałaś na 5, co u mnie nigdy by się nie zdarzyło gdybym czegoś zapomniała i spontanicznie do tego podeszła 🙁 Pozdrawiam!
Smakowicie wygląda ten łosoś w cieście 🙂

MeSzka
5 lat temu

Ja jestem na 2 roku (na szczęście jednolitych magisterskich) i też mnie czasami nachodzą myśli o doktoracie ^^ więc nie masz się czym martwić 😀
Bardzo sympatyczny ten wpis 🙂

Anonimowy
Anonimowy
5 lat temu

Ale Ty narzekasz ostatnio…
A z tymi zębami to nie martw się, po prostu zaakceptuj to że nigdy nie będą białe, są gorsze rzeczy jak np brak nosa…

Anonimowy
Anonimowy
5 lat temu
Reply to  Anonimowy

Biel zębów nie jest oznaką zdrowia, niektórzy z natury mają żółtą kość i mocne zęby. Ale z tym potencjałem to chyba nie o zdrowie Ci chodziło tylko o prezencję. Po prostu masz kompleks z którym sobie nie radzisz. A zabiegi którym poddajesz swoje zęby mogą jej jeszcze bardziej osłabić. Lepiej chyba mieć byle jakie zęby niż protezę w wieku 20 lat…

Anonimowy
Anonimowy
5 lat temu
Reply to  Anonimowy

A dalsza część definicji brzmi "Istniejące kompleksy wywierają silny wpływ na zachowanie jednostki i wyrażają się w różnorakich dążeniach, obawach, postawach wobec otoczenia oraz nerwicowych reakcjach." Gdybyś nie miała kompleksu, to:
-uśmiechałabyś się na zdjęciach nie z zamkniętą buzią, tymczasem na każdym zaciskasz wargi
-nie odpowiedziałabyś tak agresywnie na mój post (ośmieszanie to również agresja)
-nie miałabyś potrzeby w ogóle się przede mną tlumaczyć :)))) a nos to fakt, masz jak kartofel.

eveem
5 lat temu

W Biedronkach też jest "zniszcz ten dziennik", za tą samą cenę co w lidlu:)

Joanna Janusz
5 lat temu

Wiesz może z jakiej książki są te teksty z angielskiego, co dodałaś na zdjęciu? Bo jej poszukuję (wersji angielskiej i hiszpańskiej :D)

Ania
5 lat temu

Mój laptop się zbuntował i piszę jeszcze raz (nie wiem czy poprzedni kom. się wysłał)
Aniu, mogłabyś napisać coś więcej o tych plamkach (nie na blogu oczywiście)? Sama takie mam, śnieżnobiałe, i to na wysuniętych zbyt do przodu (ale nad tym pracuję) górnych jedynkach; co jest mega widoczne 🙁 Moje prawdopodobnie też są od antybiotyku, który przyjmowałam mając 6 lat (akurat, gdy mi rosły stałe jedynki). Na czym polega ich usuwanie? Jak drogo wychodzi?
-też Ania

Anonimowy
Anonimowy
5 lat temu

Ja sie nie lubie uczyc na pamiec; pohec, definicji, ……za to uwielbiam rozwiazywac zadania matematyczne, statystyczne.wtedy jestem w swoum zywiole.

Ania Kania
5 lat temu

Ja mam taką obsesje na punkcie zębów, że kawę, herbatę i soki piję przez słomkę. Właśnie zainspirowałaś mnie pomysłem na sok jabłkowy z cynamonem na ciepło. Jak będzie mi się chciało jeszcze dzisiaj wyjść na mróz i kupić jabłka, to spróbuję zrobić taki samodzielnie w domu 🙂

Anonimowy
Anonimowy
5 lat temu

cześć Aniu! ja mam pytanie z innej beczki: czy nie orientujesz się, z jakiej książki pochodzą Twoje materiały z języka angielskiego? szukam tego rodzaju książki, nie mogę nic znaleźć, a ta wydaje się być ciekawie zrobiona ze względu na to, że słówka można przyswoić z tekstu.
pozdrawiam,
Kasia

piękny uśmiech
5 lat temu

Niestety wybielanie lampą w gabinecie to chwyt marketingowy – zero efektów. Najbardziej polecam szyny wybielające z żelami, po około 7 – 14 dniach noszenia ich zęby są wybielone, a co najważniejsze efekt utrzymuje się na dłużej. Więc teraz jeśli je masz ząbki powinny się wybielić 🙂 i nie wrócą do poprzedniego koloru po 3 dniach 🙂

piękny uśmiech
5 lat temu

Aha to jakoś zupełnie bezsensu jeśli był sam mocny żel bez lampy..
Teraz zęby będą się wybielały dłużej ale efekt będzie trwalszy. No i szyny dostajesz już na zawsze, i kiedy tylko będziesz chciała (za rok, dwa) będziesz mogła sobie dokupić żelu i dobielić ząbki 🙂
I zrób kiedyś zdjęcie z pełnym uśmiechem :)) na pewno ślicznie wyglądasz 🙂

Czarodzielnica
5 lat temu

Sokowirownia, mniami 🙂 Jabłko z cynamonem jest moje ulubione 🙂

Czarodzielnica
5 lat temu

Sokowirownia, mniami 🙂 Jabłko z cynamonem jest moje ulubione 🙂

Anonimowy
Anonimowy
5 lat temu

O miałam te same kartki z angielskiego na dodatkowym z dwa lata temu. Faktycznie dyskusje były tam fajne I zawsze karkówka z słówek, której nie nawidzilam. Teraz mam pierwsza sesje ( I rok ) i umieram…

Anonimowy
Anonimowy
5 lat temu

Może to zabrzmi nieco infantylnie i dziecinnie Aniu, ale kocham Cię za to, że nie jesteś idealna :D. Fajnie, że pokazujesz tą swoją ludzką stronę, nie robisz z siebie na siłę kogoś kim nie jesteś, nie udajesz, jesteś po prostu najzwyczajniej w świecie LUDZKA. Uwielbiam Cię za to, że na Twoim blogu pokazujesz prawdziwą siebie, że Twój blog nie jest kolejnym wymuskanym do granic możliwości, "idealnym" blogiem z "idealną" blogerką, która ma "idealne" życie zaplanowane od A do Z w swoim "idealnym" kalendarzu – mam nadzieje, że rozumiesz o co mi chodzi i że przyjmiesz to jako komplement 🙂 Lubię… Czytaj więcej »

Anonimowy
Anonimowy
5 lat temu

Profesor Cierzniewska <3 Fakt, nie jest łatwo. Na ćwiczeniach warto było się udzielać, nie koniecznie na temat 🙂 Pani profesor lubi luźne przemyślenia, dotyczące zadanych tekstów, jakieś skojarzenia czy przykłady z życia. Egzamin miałam pisemny. Nie był łatwy, ale do zdania. Nie poświęciłam wtedy mu zbyt wiele czasu (dwa kierunki równocześnie), ale zdałam, więc jest to możliwe. Nie pamiętam tylko, czy były tam jakieś teksty do przeczytania na egzamin? Chyba tak, ale reki nie dam sobie uciąć. Pytania były podzielone na grupy, różniły się między sobą. Warto pisać jak najwięcej. To było dwa lata temu, więc nie wszystko dokładnie pamiętam.… Czytaj więcej »

Olfaktoria
5 lat temu

Widzę, że podzielasz moją słabość do łososia 🙂

loveblondhair blog
5 lat temu

jakbym czytała o swoich przygodach w nauce i w "zapominaniu" o wszystkim 😀 dobra historia 🙂 😀 takie najlepsze, inaczej byłoby nudno ! 🙂

Anonimowy
Anonimowy
5 lat temu

Chyba bardziej problemowe. Ale nie jestem na 100 % pewna 🙂

Previous
3 rzeczy, których długo się uczyłam
Oszukać przeznaczenie, czyli dzień z mojego życia

71
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x