Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

Typowa ja! Nie pamiętam jak na imię miał właściciel piesełka, ale piesek miał na imię Tom i spędziliśmy razem kilka miłych chwil! 
Nie każde zdjęcie z podróży musi być wymuskane! To wywołuje we mnie miłe emocje, bo Tom był kuleczką radości.
Przy okazji - bycie opiekunem (nie lubię słowa „panem”) pieska to +100 do charyzmy i zwiększa szanse podrywu. Albo ułatwia kontakt. Lubię czytać książki w parku i w zeszłym roku kilkadziesiąt (!) razy zdarzyło się, że wbiegł we mnie albo mój koc czyjś piesek, co dało opiekunowi oczywisty pretekst do zagajenia rozmowy bez jakiejś niezręczności. Z trzema z tych osób się koleguję, jednego poznałam ze swoją koleżanką i są parą ;).
Pieski są super!!!
Pytanie do ludzi, którzy mają (albo kiedyś mieli) zwierzaka - jak się wabił? Imię typowo zwierzęce, czy ludzkie?
Ja miałam: kota o imieniu Trampek, owczarka szkockiego collie o imieniu Zija, (Zia) aka Ruda, drugiego psa o imieniu „Mała” (zwana Zazdrośnicą), kota Kiko i kotkę Ninę. Teraz w mojej rodzinie jest kotka Schwarz i piesek Niunio.
Każde imię z innej bajki!
Jak u Was?
#piesek #dogsofinstagram #wakacje #wietnam #vietnam #podróże #podrozemaleiduze #zwierzaki

Typowa ja! Nie pamiętam jak...

Oszukać przeznaczenie, czyli dzień z mojego życia

    Nie wiem czemu – czasami przypisujecie mi cechy i umiejętności, których nie posiadam wcale. Np. dobrą organizację czasu. Zarządzanie czasem. Sobą w czasie. Czy jak tam kto lubi to nazywać. Oto cała prawda, na przykładzie jednego dziwnego dnia. #Takbardzosesja

Nauczyłam się ustalać priorytety i tak dalej, więc patrząc z szerszej perspektywy – mam czas na to, co lubię i upycham w swojej dobie całkiem fajne rzeczy. Ale zabijam się o drobnostki.

Czy zdarza ci się czasem dzień z gatunku – cały wszechświat przeciwko tobie?

Zaczęło się tak:

(function(d, s, id) { var js, fjs = d.getElementsByTagName(s)[0]; if (d.getElementById(id)) return; js = d.createElement(s); js.id = id; js.src = “//connect.facebook.net/pl_PL/all.js#xfbml=1”; fjs.parentNode.insertBefore(js, fjs); }(document, ‘script’, ‘facebook-jssdk’));

Post użytkownika Aniamaluje.
Chociaż…wróćmy do początku 😉 

Sobota : Wielkie plany pod tytułem : Napiszę do końca rozdział magisterki, pomaluję paznokcie, nauczę się na angielski i opracuję zagadnienia na pedeutologię. Czego to ja nie zrobię! 😀 Rzeczywistość przytłoczyła mnie jednak snem.

A niedziela nie wiem kiedy przeciekła przez palce. Jakoś tak… brak mi energii na białej diecie (dentysta). 

Zabrałam się za najważniejsze – pomalowałam paznokcie 🙂

Resztę historii znacie.
Wiedziałam, że przeznaczenie próbuje mnie dopaść, więc wcześniej kupiłam zapasowy tusz (wskaźnik poziomu w drukarce mnie oszukuje i pokazywał jeszcze dwie kreski).
Gdy dotarłam na uczelnię i postanowiłam wyjąć notatki, poczułam się, jakbym dostała obuchem w łeb. Typowa Ania. Cały misterny plan legł w gruzach. W dodatku nie miałam nawet od kogo tekstów pożyczyć i wydrukować, bo nikt nie porwał się na piątkę. Kurczę, wyszłam z założenia, że wolę walczyć o pięć i skończyć z czwórą niż tak od razu się poddać. Cholera wie, czy znowu nie zacznę myśleć o doktoracie (LOL). Naprawdę nie wiem, czemu ta śmieszna myśl mnie czasami nawiedza 😀
Jak można walczyć godzinę z drukarką, która nie chce komunikować się z windows 8.1, tylko po to, by nie zabrać ze sobą tekstów? 🙂
Jestem jednak w czepku urodzona, bo na ćwiczeniach z pedeutologii :
– zdążyłam wykosić aktywność na tyle, by zostać zwolnioną z kolokwium (hell yeah!)
– ściągnęłam niepostrzeżenie wszystkie teksty na mój uroczy pendrive ze świnką. Nie jestem hipokrytką i stosuję się do swoich własnych rad z “co kupić na studia?
Ponieważ nie widziałam opcji rezygnowania z wykładu, który jest mega trudny… w cudowny sposób zdążyłam dobiec na ksero w innym budynku i wydrukować to wszystko w krótkiej przerwie.
Nadzieja matką głupich…
Na wykładzie tyle się działo, że przeczytałam dwa teksty…z całego pliku 😀 
Rzecz jasna teksty nie są specjalnie trudne, ale problematyczna jest dyskusja, do której trzeba je dobrze znać.
Pedeutologia to dość trudny przedmiot, bo jest dużo tekstów źródłowych i same notatki nie dadzą nawet trójki. Komentarze i objaśnianie pani profesor warte są milion razy więcej i bez tego nie rozumiałabym raczej przedmiotu więc…z pokorą pogodziłam się z tym, że moja walka na nic i angielski będzie na spontanie.
A photo posted by Ania Kęska (@aniamaluje) on Jan 26, 2015 at 3:59am PST

W międzyczasie siostra przypomniała mi, że miałam kupić zniszcz ten dziennik. Dzisiaj rano. W Lidlu. Przed autobusem -.-

Zapomniałam.

Z wykładu pędziłam na angielski i…. cudownie zyskałam czas i chyba rozbawiłam prowadzącą faktem, że chcę startować na pięć…oraz moim spontanicznie szczerym wyznaniem, że się nie uczyłam bo nie starczyło mi czasu. WTF? Skąd mi się to uaktywnia? Jak miałam 6 czy 7 lat, tata zabrał mnie na urodziny na pierwszą część Gwiezdnych Wojen do kina. Od lat jedenastu. Gdy kasjerka pytała ile lat ma dziecko, tata odpowiedział “ma dzisiaj urodziny” i pani sprzedała bilet…a ja szczerze przyznałam które.
Cały seans bałam się, że popełniłam przestępstwo i zaraz przyjdzie policja, bo jestem na zakazanym filmie :DDDDDD
Jestem najgorszym kłamcą świata.

Na zaliczeniu ustnym byłam maglowana tyle, że nie starczyło czasu na zapytanie wszystkich, ale ostatecznie zgarnęłam 5. Jupi!

Pobiegłam więc do dentysty. To jest osobna historia, że trzeba być wybitnym geniuszem, aby dać sobie grzebać przy zębach podczas sesji i przedsesji.
Korzystając z momentu, kiedy chwilowo mogę oddychać nosem i nie płynie mi nic po gardle, bo choroba się wyciszyła, postanowiłam zrobić wszystko do końca. Np. całkiem niedawno usuwałam przebarwienia po lekach. Jestem jednym z tych pechowców, którzy brali masę antybiotyków w okresie, kiedy formowały się stałe zęby. Trzeba mieć naprawdę dużego pecha, bo to musi być długotrwałe zażywanie leków w tym konkretnym, dość krótkim czasie. Prawie jak wygrać w lotto. Tyle, że odwrotnie 😀 Moje zęby  są kruche, słabe i długo szukałam stomatologa, który się nie podda i pociągnie to do końca. Nie wiem czy zauważyliście – w realnym życiu się uśmiecham i mówię całkiem normalnie, na youtube spokojnie można pooglądać sobie moje zęby jak mówię, ale jak widzę aparat – odruchowo zamykam usta. Ma on tendencję to strasznego podbijania kontrastu między plamkami na szkliwie a zębami a to mnie wkurza.

Wnikliwie przeczytałam treść zgody na wybielanie (żadne chałupnicze metody przy moich zębach nie wchodzą w grę) i byłam świadoma, że może się nie udać.

Udało się. I było fajnie, przestrzegałam tydzień białej diety, dzisiaj miałam między innymi (nie chce mi się wchodzić w szczegóły) wymienić plomby na jaśniejsze.
Tyle, że ok. 3-4 dnia już wiedziałam, że nie ma co zmieniać, bo zęby postanowiły powrócić do pierwotnego koloru. Cóż, #oszukaćprzeznaczenie – mission failed.

Stomatolog do której chodzę jest aniołem (serio, nikt nie chce grzebać w moich kruchych zębach!) i chociaż nie miałam żadnych roszczeń ani pretensji (przeczytałam szczegółowo treść zgody na zabieg) pobrała wyciski na szyny i w ramach reklamacji pochodzę sobie za tydzień z jakimś żelem na zębach.

Wyobrażacie sobie sytuację, że to nie klient, tylko dentysta zgłasza reklamację do własnej usługi? 😀

Zawsze jak idę do dentysty, w głowie cytuje mi się :

Lasciate ogni speranza, voi ch’entrate
Porzućcie wszelką nadzieję, wy, którzy (tu) wchodzicie

W każdym razie – chwilowo mam spokój i mogę jeść coś innego niż białe rzeczy.

A to oznacza Sokowirownię, która dziwnym przypadkiem jest tuż pod gabinetem stomatologicznym (Dworcowa 2, gdyby kogoś interesowało – najlepszym stomatologiem w Bydgoszczy jest doktor Jagoda Baumgart (dawniej Klockiewicz). Na dworcowej przyjmuje prywatnie w poniedziałki) 

W życiu nic mi tak nie smakowało jak dzisiejszy sok jabłkowy z cynamonem (na ciepło). Pycha!

Mówię sobie : ok, wyszłam szybciej od dentysty, to w końcu mam czas by kupić sobie :

– czapkę (poprzednią zgubiłam)

– Zniszcz ten dziennik

– Polecaną przez wszystkich maskę z Isany.

Zamiast czapki kupiłam…bransoletkę. Nie mam pojęcia czemu.

Maski oczywiście…nie było. Od kiedy Natalia o niej napisała, wszystkie wymiotło 🙁 Były tylko te, co widać wyżej.
Kupiłam więc nić dentystyczną i krem babydream, a w empiku wielki karton.
I wtedy mnie olśniło, że zaraz spóźnię się na autobus. Więc pobiegłam i w ostatnim ułamku sekundy zauważyłam patrol policji. Ups, byłby mandat za, bo  brzydkie przechodzenie na drugą stronę. Swoją drogą – jest taka dziwna choroba nauczycieli która sprawia, że człowiek mega się pilnuje na pasach i tak dalej 😀
W autobusie – a jakże…przysnęłam.
I zapomniałam, że miałam wejść do Lidla po dziennik. Myślicie, że jutro będzie po co wracać? Pewnie już wszystkie wykupione i gimbaza się rzuciła jak emeryci na karpia 🙁
Na szczęście mama mnie kocha i zrobiła mi fantazyjne faworki/chruściki. Chciałam wysępić przepis, ale moja mama jest w pisaniu przepisów tak dobra, jak ja w kłamaniu. Oto co przyszło smsem :
Mąka wrocławska

żółtka
śmietana kwaśna – im więcej procent, tym lepiej+2 łyżeczki cytryny, żeby zakwasić (na godzinę)
koniak
łyżeczka proszku do pieczenia
cukier puder
olej rzepakowy do smażenia
bibuła lub ręcznik papierowy do osączania.


lekko zagniatmy, żeby było “luźne”. odrobina mąki, rozwałkować, im mniej podsypane tym lepiej, bo się nie pali na tłuszczu.’


Ważne, że smakowało wybornie 🙂 Przy okazji – nawet nie wiecie jaką radość sprawia zjedzenie czegoś mocno barwiącego zęby po tygodniu białej diety 😉 Mój ulubiony grzeszny dżem nigdy nie smakował lepiej 😀
A pierwszy nie-biały obiad?
Poezja!

Tak, tylko ja zamykam łososia w cieście. Nie wiem czemu 🙂

 Piszę to wszystko, bo czasami brak mi pamiętnikarskiego charakteru dawnych blogów.

I byłoby świetnie, gdyby historia w tym miejscu się kończyła – niestety.

Stwierdziłam, że potrzebuję drzemki (płuca się odbudowują i potrzebuję więcej snu, całkiem jak dzieci w okresie szybkiego wzrostu).

Nastawiłam sobie budzik.

w wyciszonym telefonie.

Właśnie wstałam.

Miałam pisać magisterkę.

Zacznę rano.

Jak zawsze :)))

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin
Uściski, Ania

101
Dodaj komentarz

avatar
45 Comment threads
56 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
AniamalujeAnonimowyloveblondhair blogOlfaktoriapiękny uśmiech Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Polowanie na zdrowie
Gość

Za to znam osoby, które mają bardzo dużo czasu (który marnują głównie na siedzenie na FB, przeglądanie pudelka itp.) a udają jakie to nie są zalatane i jak to mało czasu mają.

Barbara
Gość

Ja tam na pudlu i FB spędzam mnóstwo czasu (chociażby w czasie jazdy tramwajem czy autobusem ze szkoły, a to mało czasu nie jest ;-)), a zawsze mam wszystko ogarnięte i, jak tylko mogę, jestem w ruchu i załatwiam, co muszę i/lub chcę. Jedno drugiego nie wyklucza, a pokusiłabym się nawet napisać, że pojęcia poczucia bycia zalatanym i marnowania czasu znaczą dla każdego co innego 🙂 . Dla mnie relaks i tzw. "gilty pleasure" nigdy nie będzie powodem do wyrzucania sobie czegokolwiek. O ile priorytety trzeba mieć, o tyle odpoczynek też jest ważny.

Barbara
Gość

Guilty*

Polowanie na zdrowie
Gość

Chodziło mi raczej o osoby, która siedzi prawie ciągle w domu przed kompem :-P. I nie, nie pracuje przy komputerze/na Internecie. I tak to raczej widać, że ktoś taki w rzeczywistości wcale taki zajęty nie jest ;-).

Anonimowy
Gość
Anonimowy

"Gdy kasjerka pytała ile lat ma dziecko, tata odpowiedział "ma dzisiaj urodziny" i pani sprzedała bilet…a ja szczerze przyznałam które.
Cały seans bałam się, że popełniłam przestępstwo i zaraz przyjdzie policja, bo jestem na zakazanym filmie :DDDDDD"

jebłam 😀

Szara Wiewiórka
Gość

Miałam 9 lat i miałam jechać z babcią do miasta autobusem. Babcia ma jakąś tam klasę inwalidzką, więc jak jedzie z opiekunem, to opiekun płaci grosze. No to ja miałam być tym opiekunem… Babcia wykorzystując niedouczenie kierowcy wciskała mu właśnie, że opiekunem można być od 10 roku życia, kiedy uprzejmym, cieniutkim głosikiem poinformowałam, 'babciu, ale ja mam 9 lat'. A babcia 'cicho, 10 masz.' I ja po takim dzieciństwie wyrosłam na ludzi… koniec końców, babcia chyba zwyciężyła i zostałam 'opiekunem'.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Oj tam przesadzasz, gorszy dzień każdemu się zdarza :). I tak wszystko skończyło się dobrze, ja to pewnie bym coś zepsuła. A ja nie zapomnę jak dawno, dawno temu siedziałam całą noc nad pracą domową, po to by zapomnieć wziąć ją z domu :D. Tak więc rozkojarzenie zdarza się każdemu, gorzej jak w poważnym życiu zawodowym coś odwalisz.
Tak, czy inaczej tekst na +, udowodniłaś, ze tak jak wszyscy jesteś człowiekiem i nie boisz się przyznać do błędów.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Oj Ania Ania 🙂 Ale się pouśmiechałam przy tym poście 😀 Gratuluję piąteczki!

Gabi

emajla
Gość

Tak bardzo absurd bycia kobietą 😀

Złotowłosa
Gość

Aniu, zniszcz ten dziennik jest w atrakcyjnej cenie w księgarni internetowej bonito.pl 🙂 niestety odbiór osobisty mają chyba tylko w Krakowie i Warszawie… Ale gdybyś planowała wycieczkę do Krakowa, to mogłabym odebrać 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu, dlaczego uważasz, że myśl o doktoracie jest śmieszna? Znaczy tak ogólnie śmieszna czy tylko w Twoim przypadku?
Bo ja np. marzę o karierze naukowej z mej humanistycznej dziedziny. <3 I tak: uczę się żeby mieć jak najwyższe oceny, robię projekty, konferencje, publikuję, działam, dorabiam (w zawodzie!) i… no jestem świeżo po obejrzeniu Twojego filmiku i dotarło do mnie, że… wcale nie wyceniam się na tak mało jak stwierdziłaś mówiąc o ocenach.
Pozdrawiam!
Fanka. 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Pomyslalam, ze praca naukowca jest jak najbardziej dla Ciebie

Łojotokowa Głowa
Gość

Haha, skąd ja to znam? 😀Idę na spotkanie i myślę "nie będę wspominać o X, bo to nikogo nie interesuje i nie jest to przedmiotem spotkania". No i co robię? Pierwszy temat, który zacznę to właśnie "A wiecie, że X…?".Od kilku tygodni próbuję kupić ziemię do kwiatków w kwiaciarni, którą mam pod nosem. I zawsze zapominam skręcić w jej stronę. O tym, że zapomniałam coś kupić przypomina mi się jak już wjadę na dziewiąte piętro windą. "OK, kupię jutro!". Akurat 😛Dziś miałam się wziąć za obróbkę wyników i co? Zjadłam obiad i zasnęłam! (niestety, od kilku miesięcy jestem "wesołym stanem… Czytaj więcej »

Vendelin
Gość

Skąd ja to znam…
Najmniej czasu mają emeryci. Moi dziadkowie ciągle mówią, że nie mają czasu. I jeszcze przypomina mi się historia jak byłam w podstawówce i poszłam do papierniczego. Zakupiłam potrzebne rzeczy, ale zastanawiałam się jeszcze nad kołonotatnikiem. Wiadomo, w podstawówce kwoty 4-5 zł mogą być zawrotne i zakup musiałam przemyśleć 🙂 Ochrzanił mnie stary dziadek, że ja się zastanawiam a tu ludziom w kolejce się spieszy:P
Jeśli chodzi o mnie, to im mniej mam czasu, tym więcej zrobię, bo wpadam w ten wir. A tak to mi czas płynie przez palce i ciężko mi się za cokolwiek zabrać niestety.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Na szczęście są też normalni dziadkowie, ale zgodzę się, że starsi ludzie wiecznie się spieszą.. do kościoła ? Nigdy nie zapomnę, jak dwie starsze babcie kiedyś wepchnęły mi przede mną do lekarza. Ale to przecież młodzież jest niekulturalna itp.

Vendelin
Gość

Jak się spieszą do kościoła to pół biedy, gorzej, że chodzą ciągle do lekarzy. Cieszę się, że dbają o zdrowie, ale mam wrażenie, że ilość tych wizyt jest za duża. Poza tym jak ktoś leci stać od 5 rano w kolejce do lekarza, to powinni go na wstępie skreślić 😛 Przez to młodsi ludzie, którzy pracują czy uczą się, mają mniejszą szansę dostania się do lekarza. Są też takie przypadki, że starszym ludziom się nudzi po prostu. W mojej przychodni była lekarka, do której chodziły takie babcie i zawsze jej te 10 czy 20 zł wcisnęły przy wizycie. Przecież nie… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

@Vendelin: Ja bym tak nie demonizowała starszych ludzi. Pamiętajmy, że oni są często samotni i szukają jakiejkolwiek formy "rozrywki" nawet u lekarza. Na dodatek wiele z nich jest po chorobach i muszą chodzić na kontrolę. Co prawda nie pochwalam "zapełniaczy" kolejek u lekarzy ale jest mi zwyczajnie żal starszych osób. Moja babcia ma wizyty u lekarza praktycznie co tydzień (u kilku jednocześnie) i mimo, że sama potrafi o 7 rano jechać autobusem, żeby się zarejestrować to musi się często badać bo miała nowotwór i ciągle ma jakieś nawroty. Niedobrze jest, że tak mało rozrywek jest dla starszych osób chociaż to… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Czytałaś to Aniu? http://polka-w-uk.blogspot.co.uk/2015/01/o-wykorzystywaniu-typu-bo-was-stac-nas.html , bardzo jestem ciekawa Twojego zdania, bo Ty masz inteligentną opinię w każdej kwestii. Jezusssku , te chruściki wyglądają przepysznie! Pozdrawiam, Kasia ze śląska

carmen instars
Gość

Wo mamo Ale się uśmiałam 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Oj Anka wiesz co, nie znoszę cie. Jesteś taka idealna,inteligentna, pewna siebie, ze wszystkim sobie radzisz i nawet jak się nie nauczysz to i tak zgarniasz piątki..

pidzamowa
Gość

Też "kiedyś" zacznę pisać magisterkę, Aniu 😉

Pata | clumsywords.pl
Gość

Ania mistrz! To teraz spróbuj sosów od Patak'sa, a jakby dziennika nie było to daj znać, mogę dorwać u siebie i machnąc pocztą 🙂

Pata | clumsywords.pl
Gość

zależy na co masz ochotę, Korma jest bardzo delikatna, nieco słodka, tak samo jak Mango, Tikka Masala średnio ostry, ale niezwykle atomatyczny. Najbardziej chyba podszedł mi Butter Chicken, bo nie jest mdły, a jak dobrze się doprawi smakuje wybornie. Został mi jeszcze ten Curry, ale na razie sobie czeka na półce 🙂

Aga
Gość
Aga

Aniu, jesteś bardzo sympatyczną osobą. Chciałabym Cię kiedyś poznać, gdy będziesz w Poznaniu. Trzymam kciuki za Twoje sukcesy i zdrowienie! I dziękuję za każdy tekst, który wniósł coś dobrego/ cennego do mojego życia:)

Lana
Gość

tekst wartościowy jak zawsze, nawet jak nie jest o mądrych rzeczach:)
człowiek nie może zasnąć, to wpada do Ciebie i od razu się uśmiecha;)

siostra dziękuje za pozdrowienia, Twoją książkę przeczytała w jeden wieczór, powiedziała, że jest pozytywnie nastrojona do życia teraz;)

Picola
Gość

Sesja… Rozumiemy 🙂
Nie ogarniam swej rzeczywistości od tygodnia i akurat teraz zdarza mi się przesypiać każdą wolną chwilę… to chyba taka choroba przedsesyjna 😀

hard-big-hand
Gość

ale Ty jesteś fajna 🙂 uwielbiam Cię za ten tekst – bo czasem robię tak jak Ty 🙂

Karolina
Gość

Też ostatnio ciągle śpię! Ta sesja tak na mnie działa 😀 a do tego jestem jeszcze geniuszem, bo też się zaprzyjaźniam z dentystą w tym gorącym okresie :/

Barbara
Gość

"Cholera wie, czy znowu nie zacznę myśleć o doktoracie (LOL). Naprawdę nie wiem, czemu ta śmieszna myśl mnie czasami nawiedza :D" – też tak mam, bo… czemu nie?

Świnka
Gość

Szalone masz to życie 😀 Tzn chodzi mi bardziej o te Twoje przypadłości. Jak na przykład z notatkami 😀 Ale to chyba rzeczywiście wynika z ilości rzeczy, którymi się zajmujesz 🙂

Carrie
Gość

Szczerze się uśmiałam, czytając ten tekst(najbardziej z tekstami na angielskiego ;)), wielkie gratki, bo jest piątka! 🙂 Wczoraj był naprawdę dziwny ten poniedziałek, sama byłam tak zakręcona, że aż się dziwię, że niczego nie zgubiłam, nie rozwaliłam(a to drugie często mi się zdarza)

Wisia02
Gość

Jeju, ale produktywny tydzien. 😀 Ja chyba musze przejsc na tryb "chce mi sie" , bo od poczatku kalendarzowej zimy najchetniej kazdy wieczor bym przesypiala. Poranek tez (pierwszy raz od 12 lat nie moge wstac o 5 o_O).
Moja dentystka tez ma gabinet na Dworcowej, ale miasto nie to. 😀 W sumie ja sie nad swoimi przebarwieniami nie zastanawialam pod katem lekow jakimi mnie faszerowano, myslalam ze taka moja uroda

Mezalines
Gość

Aniu nawet Twój dzień z życia może być ciekawy i poprawić humor 🙂 A w sesji chyba zazwyczaj coś niespodziewanego musi się wydarzyć. Mnie oczywiście najczęściej zawodzą wtedy wszystkie sprzęty, w tym oczywiście była to drukarka:-)
Nie wiedziałam też, że na magisterce macie jeszcze język obcy, ale oczywiście piątki gratuluje.
Jeszcze jedno mi się przypomniało (ale to już z innej beczki): za każdym razem jak piszesz o tym, że ćwiczyłaś karate, to zastanawiam się jak to współgrało z Twoją przypadłością ruchową 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Kiedyś jechałam z mamą i jej koleżanką (obie nauczycielki) samochodem, miałam 7 lat i nie siedziałam w foteliku. Zatrzymała nas policja. Mama zdążyła tylko krzyknąć do mnie "Jakby się policjant pytał, masz 9 lat!". Ledwo pan powiedział nam "dzień dobry" ja już krzyczałam, że mam 9 lat. Potem całą drogę milczałam, bałam się, że znowu nas zatrzymają i całe życie spędzę w więzieniu. W domu, przed snem, zapytałam mamę, czy znowu mogę mieć 7 lat… Ehh… Rozterki uczciwego dziecka. 🙂
Chciałam jeszcze zapytać, z kim masz pedeutologię? Na studiach pedagogicznych (UKW) był to mój ulubiony przedmiot 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Profesor Cierzniewska <3 Fakt, nie jest łatwo. Na ćwiczeniach warto było się udzielać, nie koniecznie na temat 🙂 Pani profesor lubi luźne przemyślenia, dotyczące zadanych tekstów, jakieś skojarzenia czy przykłady z życia. Egzamin miałam pisemny. Nie był łatwy, ale do zdania. Nie poświęciłam wtedy mu zbyt wiele czasu (dwa kierunki równocześnie), ale zdałam, więc jest to możliwe. Nie pamiętam tylko, czy były tam jakieś teksty do przeczytania na egzamin? Chyba tak, ale reki nie dam sobie uciąć. Pytania były podzielone na grupy, różniły się między sobą. Warto pisać jak najwięcej. To było dwa lata temu, więc nie wszystko dokładnie pamiętam.… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Chyba bardziej problemowe. Ale nie jestem na 100 % pewna 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

hej Aniu 🙂 te inne Isany tez sa dobre – ja kupilam odzywke Repair Nutrition i moje wlosy sa bardzo delikatne i gladkie po niej 😉

Agnieszka Sokół
Gość

Niesamowite ile potrafi się wydarzyć w ciągu jednego dnia:D Trzymam kciuki za magisterkę, ja ze swoją się uporałam w miarę szybko, ale tylko dlatego, że motywacja była gigantyczna. Na kilka miesięcy stałam się perfekcyjną panią swojego czasu, ale niestety teraz wszystko wróciło do normy…cóż począć 🙂

marissa
Gość

poniedziałek – to wybaczalne w poniedziałki ;D

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Normalnie jakbyś pisała o mnie, tyle, że nie chodzę jeszcze na studia. Oh.. jak dobrze wiedzieć, że nie tylko ja mam takie szczęście i roztrzepaną głowę. Tylko pocieszne w twojej sytuacji jest to, że mimo wszystko zdałaś na 5, co u mnie nigdy by się nie zdarzyło gdybym czegoś zapomniała i spontanicznie do tego podeszła 🙁 Pozdrawiam!
Smakowicie wygląda ten łosoś w cieście 🙂

MeSzka
Gość

Ja jestem na 2 roku (na szczęście jednolitych magisterskich) i też mnie czasami nachodzą myśli o doktoracie ^^ więc nie masz się czym martwić 😀
Bardzo sympatyczny ten wpis 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ale Ty narzekasz ostatnio…
A z tymi zębami to nie martw się, po prostu zaakceptuj to że nigdy nie będą białe, są gorsze rzeczy jak np brak nosa…

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Biel zębów nie jest oznaką zdrowia, niektórzy z natury mają żółtą kość i mocne zęby. Ale z tym potencjałem to chyba nie o zdrowie Ci chodziło tylko o prezencję. Po prostu masz kompleks z którym sobie nie radzisz. A zabiegi którym poddajesz swoje zęby mogą jej jeszcze bardziej osłabić. Lepiej chyba mieć byle jakie zęby niż protezę w wieku 20 lat…

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A dalsza część definicji brzmi "Istniejące kompleksy wywierają silny wpływ na zachowanie jednostki i wyrażają się w różnorakich dążeniach, obawach, postawach wobec otoczenia oraz nerwicowych reakcjach." Gdybyś nie miała kompleksu, to:
-uśmiechałabyś się na zdjęciach nie z zamkniętą buzią, tymczasem na każdym zaciskasz wargi
-nie odpowiedziałabyś tak agresywnie na mój post (ośmieszanie to również agresja)
-nie miałabyś potrzeby w ogóle się przede mną tlumaczyć :)))) a nos to fakt, masz jak kartofel.

eveem
Gość

W Biedronkach też jest "zniszcz ten dziennik", za tą samą cenę co w lidlu:)

Joanna Janusz
Gość

Wiesz może z jakiej książki są te teksty z angielskiego, co dodałaś na zdjęciu? Bo jej poszukuję (wersji angielskiej i hiszpańskiej :D)

Ania
Gość

Mój laptop się zbuntował i piszę jeszcze raz (nie wiem czy poprzedni kom. się wysłał)
Aniu, mogłabyś napisać coś więcej o tych plamkach (nie na blogu oczywiście)? Sama takie mam, śnieżnobiałe, i to na wysuniętych zbyt do przodu (ale nad tym pracuję) górnych jedynkach; co jest mega widoczne 🙁 Moje prawdopodobnie też są od antybiotyku, który przyjmowałam mając 6 lat (akurat, gdy mi rosły stałe jedynki). Na czym polega ich usuwanie? Jak drogo wychodzi?
-też Ania

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja sie nie lubie uczyc na pamiec; pohec, definicji, ……za to uwielbiam rozwiazywac zadania matematyczne, statystyczne.wtedy jestem w swoum zywiole.

Ania Kania
Gość

Ja mam taką obsesje na punkcie zębów, że kawę, herbatę i soki piję przez słomkę. Właśnie zainspirowałaś mnie pomysłem na sok jabłkowy z cynamonem na ciepło. Jak będzie mi się chciało jeszcze dzisiaj wyjść na mróz i kupić jabłka, to spróbuję zrobić taki samodzielnie w domu 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

cześć Aniu! ja mam pytanie z innej beczki: czy nie orientujesz się, z jakiej książki pochodzą Twoje materiały z języka angielskiego? szukam tego rodzaju książki, nie mogę nic znaleźć, a ta wydaje się być ciekawie zrobiona ze względu na to, że słówka można przyswoić z tekstu.
pozdrawiam,
Kasia

piękny uśmiech
Gość

Niestety wybielanie lampą w gabinecie to chwyt marketingowy – zero efektów. Najbardziej polecam szyny wybielające z żelami, po około 7 – 14 dniach noszenia ich zęby są wybielone, a co najważniejsze efekt utrzymuje się na dłużej. Więc teraz jeśli je masz ząbki powinny się wybielić 🙂 i nie wrócą do poprzedniego koloru po 3 dniach 🙂

piękny uśmiech
Gość

Aha to jakoś zupełnie bezsensu jeśli był sam mocny żel bez lampy..
Teraz zęby będą się wybielały dłużej ale efekt będzie trwalszy. No i szyny dostajesz już na zawsze, i kiedy tylko będziesz chciała (za rok, dwa) będziesz mogła sobie dokupić żelu i dobielić ząbki 🙂
I zrób kiedyś zdjęcie z pełnym uśmiechem :)) na pewno ślicznie wyglądasz 🙂

Czarodzielnica
Gość

Sokowirownia, mniami 🙂 Jabłko z cynamonem jest moje ulubione 🙂

Czarodzielnica
Gość

Sokowirownia, mniami 🙂 Jabłko z cynamonem jest moje ulubione 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

O miałam te same kartki z angielskiego na dodatkowym z dwa lata temu. Faktycznie dyskusje były tam fajne I zawsze karkówka z słówek, której nie nawidzilam. Teraz mam pierwsza sesje ( I rok ) i umieram…

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Może to zabrzmi nieco infantylnie i dziecinnie Aniu, ale kocham Cię za to, że nie jesteś idealna :D. Fajnie, że pokazujesz tą swoją ludzką stronę, nie robisz z siebie na siłę kogoś kim nie jesteś, nie udajesz, jesteś po prostu najzwyczajniej w świecie LUDZKA. Uwielbiam Cię za to, że na Twoim blogu pokazujesz prawdziwą siebie, że Twój blog nie jest kolejnym wymuskanym do granic możliwości, "idealnym" blogiem z "idealną" blogerką, która ma "idealne" życie zaplanowane od A do Z w swoim "idealnym" kalendarzu – mam nadzieje, że rozumiesz o co mi chodzi i że przyjmiesz to jako komplement 🙂 Lubię… Czytaj więcej »

Olfaktoria
Gość

Widzę, że podzielasz moją słabość do łososia 🙂

loveblondhair blog
Gość

jakbym czytała o swoich przygodach w nauce i w "zapominaniu" o wszystkim 😀 dobra historia 🙂 😀 takie najlepsze, inaczej byłoby nudno ! 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Witaj Aniu,
od jakichs 7 lat borykam się z trądzikiem, różne antybiotyki, kilku dermatologów(niby ci najlepsi), hormony, leczenie naturalne i nic… dosłownie nic nie pomogło, po trafieniu na Twój blog i przeczytaniu posta o gronkowcu, postanowiłam zrobić wymaz, wynik to Staphylococcus epidermidis. Teraz mam do Ciebie pytanie, czy uważasz,że magiczne właściwości brzozy, olejek herbaciany, imbir i poprawienie odporności pomoże mi się tego cholerstwa pozbyć?

Previous
3 rzeczy, których długo się uczyłam
Oszukać przeznaczenie, czyli dzień z mojego życia