Wiele rzeczy w życiu myli! Na zdjęciu jestem szczęśliwa, serio. Było ciepło i miło, napoiłam i wygłaskałam pieska, zjadłam coś pysznego.
Często też krzyżuję ręce i nogi, ale nie jestem wtedy „zamknięta” albo „znudzona”, tylko wyrównuję sobie ciśnienie, bo mam niższe a tak czuję się lepiej 😉
I tak samo cudowne insta życie też jest mylące🤭. Ludzie pokazujący swoje sukcesy nie pokazują upadków i nieudanych działań (nie dziwię się, „propaganda sukcesu” bardzo dobrze sprzedaje!). Insta laski trudniące się prostytucją nie pokazują co muszą robić za te torebki,  buty i podróże.
Szczęśliwe mamy „wszystko jest kwestią organizacji” nie pokazują swojej frustracji gdy dziecko zwymiotuje na ostatnie czyste śpioszki.
Ja sama bardzo dbam o to co pokazuję, a czego nie. Nie chodzi o to, że nie jestem prawdziwa (bo jestem), po prostu moje życie to nie Big brother ;)
Wybieram się do Azji solo, więc nie będę wrzucać stories w czasie rzeczywistym. Nie chcę też siedzieć z nosem w telefonie, wolę sobie na godzinkę usiąść w hotelu i dorobić napisy do relacji. Trochę szukam zatem nowej formuły!
Dajcie znać czyje stories najbardziej lubicie, szukam świeżych inspiracji.
Moje aktualne top 3 to:
1. @szafasztywniary - nie potrzebuje 10 kafelków by powiedzieć „sto lat!”, merytorycznie, ze spokojem
2. @kasia_coztymseksem - Kasie śledzę jeszcze od czasów gdy nie opowiadała na insta o seksie i wiem, że bardzo potrzeba kogoś takiego w Polsce!
3. @evrdtrp - uwielbiam merytoryczne i fajne storiski z podróży❤️
Tych osób jest oczywiście dużo więcej, ale takie aktualne top3 stories w które klikam to właśnie te!
Dajcie znać kogo warto oglądać! Od razu mówię - nie lubię dram, ludzi o agresywnym tonie, filtrów „upiększających” ludzi i widoczki, i „smacznej kawusi”😁 Lubię ludzi konkretnych!
Kto wzbogaca Twoje chwile na insta?

#wakacje #podrozemaleiduze #lato #urlop #blogipodroznicze #blogpodrozniczy #travelpassion #relaks #motywacja #travelstagram #wspomnienia #grecja #korfu #kerkira #greece #girlswhotravel #polishtraveller #girlswhoexplore #collectmoments #mytravels #wearetravelgirls #traveljournal #girlslovetravel

Wiele rzeczy w życiu myli!...

Pytacie, czy nie boję się do Azji sama. Jasne, że się boję! Może nie w tym sensie, że jestem przerażona, ale czuję dreszcz niepokoju. Na bank się któregoś dni rozpłaczę, bo coś mi nie wyjdzie😉 na bank a chwilę później będę się z tego śmiała!
Już na starcie robię to źle, bo zamiast spakować się w plecak (potrafię!) jadę z walizką, bo chcę odwiedzić kilka osób i przywieźć im z Polski rzeczy, za którymi tęsknią i których im brak.
Ja w ogóle mam 2 stany (oba w 100% prawdziwe!). W jednym z nich z łatwością poznaję ludzi, jestem otwarta i znajduję nowe przygody, w drugim moje spojrzenie mówi „Idź stąd”. Czasami zadziwia mnie jak szybko potrafię się pomiędzy nimi przełączać! 
Myślę, że będzie fajnie, bardzo potrzebuję takiego czasu dla mnie! Już jaram się na myśl o tym, że będzie mi się w tym wilgotnym powietrzu doskonale oddychać. Na myśl o pysznym jedzonku i porządnych masażach!
Zrezygnowałam na ten moment z Myanmaru i prawdopobnie będzie to Pekin(na chwilę!)- Bangkok-Koh Chang- Bali i na koniec dwa tygodnie w Wietnamie. Zacznę z dołu, ruszę w górę. Znając mnie - zmienię pewnie plan z 10x ;) I spoko, na tym polega zabawa, nie biorę życia już tak bardzo serio, staram się bardziej z niego korzystać, mniej się spinać. Dlatego teraz wskakuję do wanny pełnej piany, zapalam świeczki i pora na totalny relaks🥰

Wyobraź sobie, że problemu w stylu brak urlopu/kasy/towarzystwa/z kim zostawić psa/ nie znam języka nie istnieją. Jest czarodziej, robi plum i ich nie ma🧙🏻‍♂️. Gdzie w tej sytuacji chcesz pojechać? Co robisz, gdy nic cię nie ogranicza?☺️ Daj znać!
#podróże #podróżemałeiduże #wakacje #lato #azja #travelphotography #travelgirl #girlswhotravel #solotravel #langkawi #malaysia #malezja

Pytacie, czy nie boję się...

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Telefon z Aliexpress? Moja recenzja Xiaomi Redmi 3


Kupiłaś telefon z Chin? Nie bałaś się? Ile to trzyma na baterii, godzinę?
Poza szerszeniami i państwową opieką medyczną niewielu rzeczy się boję. Tymczasem moja decyzja o zakupie telefonu z Aliexpress wywołała reakcje jakbym co najmniej sprzedała na tym portalu nerkę.

Ale czego mogłam się bać?

Że nie będzie działał? To majfrend będzie musiał zwrócić mi kasę. Że nie dojdzie? Nie ma takie opcji, a jeśli nawet – patrz punkt wcześniej. Że zapłacę Cło/vat? To pierwsze jest niemożliwe, to drugie to rzecz naturalna, doliczasz sobie 12% wartości w głowie i tyle.

Gdyby kilka lat temu ktoś mi powiedział, że będę online niemal 24h na dobę – wyśmiałabym go. A teraz… w sumie to nawet w tych 24 h nie ma przesady, bo notorycznie zapominam o wyłączeniu Wi-Fi, czym wkurzam ludzi piszących do mnie wiadomości. Cóż, to wina baterii! Jest tak genialna, że nie mam nawyku.

Widziałam kiedyś na Aliexpress u jednego sprzedawcy taką samą sukienkę, jednak wystawioną jako dwie odrębne “aukcje”. Jedna kosztowała 12$, druga 19$. Pytam więc o to czy czymś się różnią. A Majfrend sprzedał mi życiową prawdę której trzymam się do dziś.

DEAR, you get what you pay for. 5$= 5$ quality 10$= 10$ quality my dear.

DEAR, you get what you pay for. Jakie to trafne w swej prostocie!

Jednak na przekór temu co mówi intuicja – tak, za 700 PLN (już z opłatami celnymi i przesyłką) można mieć genialny telefon.

Natomiast za 4$ nie kupisz dobrej sukienki. Odezwał się we mnie cebulak i kupiłam sukienkę o cenie 10$ z obniżką 60%. Nie nadaje się do noszenia, ale przynajmniej dałam pracę ludziom z całego tego łańcuszka : właściciel fabryki-szwaczka-hurtownik-sklep-sprzedawca-dział wysłek- celnik- kurier

Link do sukienki wrzucam w ramach ostrzeżenia – na stronie wygląda ZUPEŁNIE inaczej (klik).

Parametry techniczne Wam skopiuję, na nich się nie znam. Początkowo planowałam kupić Xiaomi Redmi Note 3 – po namyśle doszłam do wniosku, że jest dla mnie trochę za duży. Youtube dostarczył mi kilku przydatnych recenzji porównawczych, np. xiaomi redmi 3 vs. iphone, xiaomi redmi 3 vs. samsung

No to zdecydowałam.

Zależało mi na tym by:

– telefon miał dobrą baterię. BARDZO dobrą.

– nadawał się dla blogera, czyli spoko aparat, obsługa snapa

– nie zacinał się

– pod żadnym pozorem nie miał systemu Windows.

Słowem – wymagania nie były wygórowane. Mogłam przeznaczyć na telefon jakieś 2,5K ALE po obejrzeniu recenzji porówawczych stwierdziłam, że telefon za 2,5 K po pół roku będzie wart 2k, za rok 1k a ja wolę kupić go jednak taniej i zaoszczędzone pieniądze przeznaczyć na podróże oraz dobre jedzonko. A najlepiej na podróże podczas których będę jadła pyszne jedzonko 😀 Z tego powodu piękne samsungi, htc, huwawei i inne wykreśliłam ze swojej listy. Na pewno są wspaniałe, ale póki co – moje życie to wciąż wybory To LUB to, nie to i to :).

Założyłam więc że kupię telefon do 1K i ma mi służyć chociaż rok, czyli tyle ile straciłby na wartości inny model przez ten czas.

Jak wrażenia?

Zwlekałam z tą recenzją bardzo długo. Najpierw chciałam dać mu czas do jakiegoś mrozu. Potem – do większego upału. Do wyjazdu za granicę. Do przejścia 100 Km z Pokemon Go. No to w końcu piszę, bo poganiacie a ja ciągle odkładam na inny czas. Dlaczego? Bo bardzo chciałabym znaleźć w nim jakieś wady…

Telefon jak na moje potrzeby jest idealny. Jak widzicie – nie umiem nawet ustawić prosto statywu 😀 Od sprzętu oczekuję intuicyjności, szybkości i zwolenienia mnie z niepotrzebnego myślenia. Redmi wszystkie te wymagania spełnia.

Po pierwsze – spadł kilka razy i żyje. Po drugie – w całej swojej karierze zrestartował mi się dwa (dwa!) razy bez mojej zgody. Od tygodnia nie zamykałam aplikacji i biedaka zamęczyłam na włoskim słońcu. Padł, powstał i po 30 s. śmigał jak wcześniej. Nie zawiesił się ani razu. Praktycznie nie muszę go ładować, chociaż za dnia gram w pokemon go (internet, żyroskop, GPS – to wszystko żre baterię), oglądam i nagrywam snapy, filmy, siedzę na fejsie, insta, odpisuję na maile i blogowe komentarze. To wszystko spokojnie wytrzymuje bardzo długo! Ma rewelacyjną, pojemną baterię. Mimo to -chodzę z power bankiem w torebce – ciągle zapominam o podładowaniu telefonu w nocy.

Na upartego znalazłam jednak dwie wady:

1. Nie robią na niego ładnych kejsów. Jeśli chcesz silikonowego sponge boba, sticha, jakiegoś miśka czy inny gadżet – sorki, ale nie w tym modelu. No nie robią. Plus minus jest taki, że wszystkie gadżety i tak musisz zamawiać z Ali.

2.Trochę się nagrzewa. Nie jakoś mocno, nie uciążliwie, ale w mój silikonowy case się w tych miejscach odbarwił.

Niestety – więcej minusów nie namierzyłam. Aparat jest poprawny, robię nim często fotki na swoim insta, a jak coś jest nieostre to tylko dlatego, że ubrudziłam palcem obiektyw :).

Dlaczego szukam w nim wady? tak szczerze… telefon jest cudny, ale to nie jest miłość. To trochę tak jak z odrzuceniem chłopaka, któremu tak naprawdę “niczego nie brak”, ale nie czuje się tej chemii. Nie umiesz powiedzieć czemu “NIE”, ale mówisz nie, bo tego nie czujesz.

Telefon jest naprawdę świetny. Ale ostatnio mojej mamie zepsuł się jej własny, kupiła jakiś grat za pięć dyszek i pomyślałam, że to dobry moment aby kupić sobie nowy a ten jej dać.

Jakby to powiedzieć… Redmi jest wspaniały. Zawsze mogę na nim polegać, nigdy mnie nie zawiódł. Dobrze wygląda, jest inteligenty i mnie nie zanudza. Szybko reaguje na moje potrzeby, ale cóż FRIEND ZONE FOREVAAAAAAAAAAAA.

Przykro mi, romansu z tego nie będzie.

Nie umiem powiedzieć czemu. Po prostu.

Podsumowując przydługą recenzję i zostawiając kilka tips&tricks

– ja zamawiałam z Aliexpress ale przez pośrednika (czytaj: kolegę). Często wyjeżdżam, więc wziął formalności na siebie. Ja mu dałam oczywiście równowartość VAT, ale czy mu się trafił – nigdy prawdy się nie dowiem.

– Najlepiej zamawiać jest z dostawą via DHL. Kilka $ drożej, ale szybko dojdzie (szybciej niż kartki świąteczne z Polski).

– EU PLUG!!! Ma mieć przejściówkę na polską wtyczkę, inaczej będziesz szukać po sklepach z elektroniką, a po co. Majfriend dorzuci ci w pakiecie, podobnie jak przezroczysty case, naklejkę na szybkę i ściereczkę.

– Obowiązują dokładnie te same zasady co w przypadku innych zamówień z Aliexpress – zerknij na mój tekst o tym, jak robić to bezpiecznie

– I wreszcie – opis i feedback to obowiązkowa lektura. Po prostu to przeczytaj.

– PL MENU – zaznacz to w komentarzu a jak nie wgrają – poradzisz sobie zaglądając do Internetu, są specjalne fora dedykowane azjatyckim telefon.

A jesli wciąż boisz się kupować telefonu z Chin – zejdmij obudowę i sprawdź co masz napisane na swoim modelu. Jestem niemal pewna, że MADE IN CHINA. Pssst, made in P.R.C to dokładnie to samo :).

Aktualnie rozglądam się za czymś nowym. 4100 mAh pojemności baterii do rzeczywiście bardzo dużo, wystarczy mi 3000. Do tego ma być szybki i prostu ładny. Plus mieć ładne kejsy. Bo mam taki kaprys! 🙂

Link do sprzedawcy od którego telefon kupiłam: klik
Redmi 3 na ceneo (można kupić z Polski) (klik)

Inne modele Xiaomi też są godne uwagi 🙂

Proszę o wybaczenie wszystkich literówek, piszę te słowa w zatłoczonym, opóźnionym pociągu w którym ledwo oddycham bo miejsca mało a okno przymknięte “bo wieje”. Gdyby bilety sprzedawano za pośrednictwem Aliexpress, dostałabym za to full refund :).

Mimo to, wciąż po głowie chodzi mi jabłuszko. #fucklogic

Bądź na bieżąco!

INSTAGRAMFACEBOOK

FACEBOOK MONIKI

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) – jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
trackback

[…] natomiast zastanawiacie się nad zamówieniem telefonu, to koniecznie przeczytajcie recenzję Ani: Xiaomi Redmi 3| 53. >hula hoop z masażerem< to idealny sposób na piękną talię. Podlinkowałam Wam […]

Previous
Ile ważę, jakie mam wymiary, co trenuję
Telefon z Aliexpress? Moja recenzja Xiaomi Redmi 3