Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

Typowa ja! Nie pamiętam jak na imię miał właściciel piesełka, ale piesek miał na imię Tom i spędziliśmy razem kilka miłych chwil! 
Nie każde zdjęcie z podróży musi być wymuskane! To wywołuje we mnie miłe emocje, bo Tom był kuleczką radości.
Przy okazji - bycie opiekunem (nie lubię słowa „panem”) pieska to +100 do charyzmy i zwiększa szanse podrywu. Albo ułatwia kontakt. Lubię czytać książki w parku i w zeszłym roku kilkadziesiąt (!) razy zdarzyło się, że wbiegł we mnie albo mój koc czyjś piesek, co dało opiekunowi oczywisty pretekst do zagajenia rozmowy bez jakiejś niezręczności. Z trzema z tych osób się koleguję, jednego poznałam ze swoją koleżanką i są parą ;).
Pieski są super!!!
Pytanie do ludzi, którzy mają (albo kiedyś mieli) zwierzaka - jak się wabił? Imię typowo zwierzęce, czy ludzkie?
Ja miałam: kota o imieniu Trampek, owczarka szkockiego collie o imieniu Zija, (Zia) aka Ruda, drugiego psa o imieniu „Mała” (zwana Zazdrośnicą), kota Kiko i kotkę Ninę. Teraz w mojej rodzinie jest kotka Schwarz i piesek Niunio.
Każde imię z innej bajki!
Jak u Was?
#piesek #dogsofinstagram #wakacje #wietnam #vietnam #podróże #podrozemaleiduze #zwierzaki

Typowa ja! Nie pamiętam jak...

Jak nauczyć się chodzić na wysokich obcasach?

Jak nauczyć się chodzić na obcasach (szpilkach), gdzie kupować i jak rozpoznać wygodne buty.


Kocham wysokie obcasy. Ale krótkie epizody zamieniłam w stały związek stosunkowo niedawno. Ponieważ moja relacja z butami bywała czasem trudna a czasem bolesna, opiszę swoje doświadczenia. Jak chodzić, jak zacząć, gdzie kupować.Jeśli myślisz, że ciężko utrzymać Ci równowagę na obcasach, to powiem Ci szczerze, że nie raz się gdzieś wywróciłam. Bywa 😉 Ale…działo się to i na obcasach i na płaskich butach. Od dzieciństwa mam lekko “kopnięty” błędnik i miewam problemy z równowagą. Jest to powikłanie po pewnym leku i czasami mam taki moment, że nie wiem czy stoję, czy lecę. W sensie – lecę w kierunku chodnika. Dlatego do obcasów podchodziłam trochę jak pies do jeża. Niby chciałam się z nimi zapoznać, jakoś przełamać lody, ale spodziewałam się bólu :).

Więc jeśli ja dałam sobie radę…to Ty też dasz 😉
Aha, tekst będę przeplatać zdjęciami butów, które chętnie przytuliłabym do serduszka w tym sezonie.

(M.Kors)


Jeszcze dwie dodatkowe informacje – mam szpotawe kolana (w uproszczeniu : krzywe nogi) i… bardzo lubię chodzić boso. Jak widzę piasek na plaży, albo małe ozdobne kamyki w jakimś ogródku, to myślę tylko o tym, aby pochodzić po tym boso. Spoko, jestem normalna 😉 Uwielbiam masować receptory na stopach i aż mnie nosi jak widzę potencjalny “masażer” 😀

Zanim pomyślisz, że to bezsensowne wtrącenie dodam, że przyda się w dalszej części.

Na wysokościach zaczęłam chodzić pod koniec gimnazjum. I wtedy były to paskudne, nieforemne “kaczuszki”. Wyglądałam w nich zapewne jak ciotka-klotka, ale czułam się TAKA dorosła :)). Chodziło się stabilnie i dość wygodnie, ale stopy bolały. Bardzo. Chociaż wszędzie mówią, żeby zacząć od niskich obcasów, bo prościej. Inni mówią, że dobrym starterem są koturny.

A ja powiem tyle, że nie ma reguły. Bo mam koturny, które chociaż niższe i szersze, są dużo mniej wygodne od cienkich szpilek 12 cm. Nielogiczne, prawda?

Gdybym miała poradzić komuś coś na początek, to mam dwie rady. Albo but trzymający kostkę (botki, buty z paskiem wokół kostki) albo coś takiego :

(Centro)

Podstawowe kryterium, to stabilność.

Widzę czasami w sklepach buty, które chwieją się już na wystawie sklepowej. Nigdy takich nie kupuj. Mój niezawodny test na stabilność obuwia składa się z dwóch etapów.

Najpierw zakładam oba buty i robię sobie krótki spacerek. Jeśli na tym etapie coś mi nie pasuje, bezwzględnie odrzucam buty, choćby były najpiękniejsze. Do drugiej rundy przechodzi jakieś 30% zawodników. 

A polega ona na tym, że w bucie stają na jednej nodze przez 10 sekund. Jeśli stoję – buty są ok. Jeśli walczę o równowagę – nie ma opcji, abym je kupiła.

Spoko, nikt w sklepie nie zabije Cię wzrokiem, ludzie wbrew pozorom zazwyczaj zajmują się sobą 😉

(Next)

Następnym istotnym kryterium jest położenie stopy w bucie. Jeśli czuję, że stopa “wisi” to nie będzie mi się wygodnie chodzić. Nie lubię, kiedy cały nacisk skupiony jest na palcach. Również but ściskający palce odpada. Po stu metrach zacznie irytować, po kilometrze będziesz chciała zdjąć buty i iść boso. Wiem co mówię 😉 I tak zazwyczaj noszę w torebce baleriny.:))

Przydatna jest także platforma. Odciąża stopę, nie musi być wielka i przypominać traktora, chociaż buty z taki traktorkiem są bardzo przyczepne 😉 Pod linkiem przykład moich butów z taką podeszwą.

No i teoretycznie szerszy obcas, to większa stabilność. Pod warunkiem, że but spełnia pozostałe kryteria, łącznie z testem bociana. Stania na jednej nodze, znaczy się :).

(aliexpress)

Punkt zaskoczenie : nie interesuje mnie cena butów. To znaczy interesuje mnie to, żeby było mnie na nie stać, ale czasami drogie buty są do dupy, a tanie są super wygodne i wytrzymałe. Naprawdę, nauczyło mnie tego życie 😉 Nie skreślam tanich butów tylko dlatego, że są tanie.

Oto przykład niesamowitych obcasów, które kupiłam za 9 zł.

Tak, za dziewięć. Moje ulubione buty mijającego właśnie lata :

Historia obu par znajduje się tutaj.

Dlaczego lubię obcasy? Bo chodzi się w nich inaczej. Inaczej układa się ciało, inaczej prezentują się pośladki. Ale też idzie się wolniej. Buty decydują o tym, jak wygląda każda “stylizacja”. W tej samej sukience mogę wyglądać jak pospolita dziewczyna, jeśli założę tenisówki, albo zupełnie inaczej, jak założę do niej szpilki. Tym bardziej, że mam szpotawe kolana 😉 

Jeszcze dwa lata temu, na obcasy decydowałam się dużo rzadziej. Przełomowe były praktyki w podstawówce. Napisałam wtedy na blogu :

Kiedy byłam w wysokich butach w szkole, dzień dobry mówili mi nawet uczniowie którzy nie mogli wiedzieć, że jestem praktykantką, bo uczą się na innym piętrze 😉 Podobnie przed praktyką, kiedy byłam zanieść do szkoły dokumentację, dzieci też mówiły mi dzień dobry. A przecież po podstawówce kręci się masa rodziców! 
Zabawne jak buty wpływają na postrzeganie człowieka!


Dodam, że jak wchodziłam do szkoły w płaskich butach, nikt mnie nie zauważał 🙂 A wszystko od pomysły na wyzwanie tydzień na obcasach. Buty w których brałam w nim udział pokazałam tutaj. Aż ciężko mi uwierzyć, jak brzydko i smutno wyglądały 😉 

Gdzie kupuję buty?

Ja preferuję Centro. Buty są wyprofilowane jak moja stopa. Czasami pasują na mnie buty z Deichmanna (wiem, sama nie rozumiem:)) i prawie wszystkie buty Dorothy Pekrins. Te mogę kupować w ciemno przez internet, o ile mają platformę. Zazwyczaj nie lubię się z Aldo i Kazarem, bo nie przechodzą nawet do drugiej rundy w moim teście…a szkoda, bo mają ładne wzornictwo. Staram się jednak nie poddawać w poszukiwaniach. Warto zajrzeć też do TK MAXX, mają całkiem inne buty. 


W tym miejscu wspomnę Carla Gustava Junga :


The shoe that fits one person, pinches another. There is no recipe for living that suits all cases.


Chociaż nie jest to cytat o butach, a o życiu, to ta obuwnicza część też do mnie przemawia. But, który jest wygodny dla mnie, może być niewygodny dla Ciebie.


Techniki chodzenia na obcasach nie nauczę za pomocą tekstu. Sama często “oszukuję”, kiedy wiem że czeka mnie droga przez mękę (trawę, piach, kocie łby) i wyjmuję z torebki szpilki przed przybyciem na jakieś spotkanie. Polecam za to ćwiczyć chodzenia na obcasach w markecie.

Serio. jak stracisz równowagę, to trzymasz się wózka na zakupy 😉 

Resztę dobrze widać na filmach więc wrzucam 4 alternatywne :

 








Ale to nie koniec! Kilka oczywistości – zmień fleki na nowe, zanim całkiem się zedrą. Metalowy flek bywa zabójczy zimą 🙂 Jeśli uważasz, że buty są niewygodne, spróbuj bez rajstop. Czasami rajstopy odbierają przyczepność. Można też prysnąć w but lakierem do włosów na moment przez założeniem – wtedy stopa lepiej trzyma się podłoża.:)

 Uważaj na schodach i nie noś butów, które Cię uwierają. Jeśli but Cię rani, to wystaw go na allegro. Jeśli rani Cię facet, to wystaw go za drzwi.

Oba przypadki powinny powodować jedynie łzy szczęścia.:) 


Powodzenia!

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂

Follow on Bloglovin
Uściski, Ania

120
Dodaj komentarz

avatar
72 Comment threads
48 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
AniamalujeAnonimowypielęgnacja001 blogmaxcomKinia Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dziękuję za uwzględnienie propozycji tematu, nie sądziłam, że tak szybko napiszesz 🙂 Na następnych zakupach przetestuję buty Twoim sposobem 🙂

Pola Zas
Gość

Warto dodać też o tym, że obcas powinien być proporcjonalny do długości stopy – tak odkryłam, że dużo wygodniej chodzi się w 14 cm obcasach niż w ósemkach 😀

Płaszczoobrosła
Gość

Oj, temat zdecydowanie nie dla mnie :P. Ja tylko płaskie, wygodne buty.

gosshaa
Gość

Przydatny tekst. Przedostanie zdanie dołącza do mojego zbioru cytatów. Zdarzało mi się masakrować stopy tylko dlatego,że niewygodny but mi się podobał a moja stopa nie wyglądała na wielką. Taki mój zabawny, gimnazjalny kompleks mimo posiadania najzwyklejszego rozmiaru 38. A faceci to już osobna historia 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

zgadzam się z gosshaa, Ty aniu nawet w tekście o butach przemycisz coś życiowego 🙂 Idę zrobić test bociana moim butom, aby sprawdzić jego prawdziwość 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Moje jedyne wygodne szpilki zdały test, pozostałe nie 😉 czyli test działa 😛

bognyprogram
Gość

Thigh gap, szpotawe kolana, a nogi masz jak marzenie! Świetny post, oby jak najwięcej dziewczyn skorzystało z Twoich porad i filmików, bo warto, oj warto… 🙂
Ach, pamiętam moje pierwsze 'obcasy'. Miałam jakieś czternaście/piętnaście lat, a mama kupiła mi takie urocze klapeczki na 4cm koturnie. Kiedy pierwszy raz je włożyłam jakaś dresiara krzyknęła do mnie z klatki "Te modelka!" i już wtedy zrozumiałam, że kobiety dzielą się na dwie grupy – te które chodzą w szpilkach i te które im zazdroszczą:P

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Są też rajstopy antypoślizgowe, z tzw. abs. Ja kupuję je w Marylin. Już gdzieś słyszałam o wprawkach w hipermarkecie :).

Anonimowy
Gość
Anonimowy

"Uważaj na schodach i nie noś butów, które Cię uwierają. Jeśli but Cię rani, to wystaw go na allegro. Jeśli rani Cię facet, to wystaw go za drzwi.
Oba przypadki powinny powodować jedynie łzy szczęścia.:) "
Czarujesz słowem!

Marta Syczewska
Gość

świetny tekst;D Ja na razie mam 4 pary butów na obcasach i całkiem dobrze mi się w nich chodzi!:D to dobry znak:)

Gośka
Gość

U mnie problemem jest to,że sporo biegam przesiadając się z autobusu do autobusu. Po krzywych chodniku,albo po poboczu z korzeniami drzew. Przesiadając się do autobusu mam około 200 metrów do przebiegnięcia i 2-3 minuty max na to. Raz biegłam w koturnach i zrobiłam z siebie posmiewisko 😛
Autobusy jeżdżą do mnie bardzo rzadko, nie ma możliwości,żebym szła spokojnie i machnęła ręką,bo poczekam na kolejny.

Anna Ewelina Wilczyńska
Gość

Ja takich "prawdziwych" obcasów nie mam (uświadomiłam to sobie właśnie. Mam różne wariacje na temat obcasów;).

Anonimowy
Gość
Anonimowy

przy moich mikroskopijnych stopach czasem trafią się jakieś obcasy z rozmiarem 35 stacjonarnie oczywiście bo muszę mierzyć. oprócz wygody i stabilności niezbędny jest pasek przy kostce, lub z przodu 🙂 wciąż szukam idealnych 🙂

Gunia.

Wreddu
Gość

Guniu,
Ja z kolei mam problem ze znalezieniu numeru 40/41 😉 czy naprawdę producenci nie pojmują, że istnieją kobiety o innych rozmiarach stopy niż 36-38?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

najwyraźniej nie biorą tego pod uwagę 🙂 36/7/8 szybko schodzą, a na takie skrajne rozmiary najraźniej za mały popyt 😉

Anita Daniel
Gość

hmmm ja mam r. 40, czasem 39 albo 41 i nigdy nie mam problemu z moim rozmiarem, wydaje mi się, że jest dosyć popularny? 🙂

Patrycja Malinowska
Gość

Ja mam 37 i często się zdarza, że wszystkie z tego rozmiaru sprzedane 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Hej w RYŁKO kupuje a mam 35 rozmiar 🙂 Ola

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Tekst bardzo pomocny, długo nie chodziłam w szpilkach z powodu kontuzji i jak założyłam na nowo okazało się, że wszystko zapomniałam xd Bardzo podoba mi się jak piszesz :* zapisuję w ulubionych i jak tylko znajdę czas poczytam więcej 😉 – Pola

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Przez moje 182 nie nosze obcasów, szpilek, chociaż je bardzo lubię. Wyglądam jak żyrafa tylko że moje nogi są dłuższe od szyi 😉

Barbara
Gość

Ja mam 184 i chętnie bym śmigała, gdyby znalazła jakieś super wąskie w rozmiarze 42 🙂 . Pozdrawiam!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A ja mam 178 i właśnie uprzedzenie, że jak żyrafa bym wyglądała. Stopa 41 więc w sumie nie taki duży problem znaleźć, ale brak odwagi dominuje niestety 😉
Pozdrawiam

Anonimowy
Gość
Anonimowy

ja 170cm i też czuję się za wysoka. Juz bez butów mam wrażenie, że wszyscy (w szkole, w autobuse), sa mniejsi niz ja. To takie malo komfortowe.

ALE jest jeden plus(wg mnie), szczegolnie dla dziewczyn wyzszych ode mnie.
Latem jak ubiora sukienke/spodniczke, czy po prostu odkryja nogi, to efekt jest cudowny 🙂
drose:)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

dziekuje aniu:)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

moja córka ma 186cm wzrostu, 42 nr buta i posiada ponad 20 par szpilek, których często używa, obcas do15 cm – wygląda bosko!!!!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Fajny patent na sprawdzanie obcasów. Dzięki. Ja natomiast mam tak że chodzę bardzo szybko. Lubię chodzić szybko, nie lubie jak się na mnie patrzą. Zazwyczaj śmigam w adidasach. Albo w sandalach albo w jakichś balerinkach. Więc jak tylko zakładam jakieś wyższe buty to denerwuje się strasznie, że musze tak wolno iść, bo "wszyscy się gapią" i w ogóle.:p

Olga Krysiak
Gość

Ja bardzo chciałabym ubierać szpilki trochę częściej, ale na pewno nie na co dzień, bo to kompletnie nie mój styl. Problem w tym, że gdy zakładałam takie buty moje stopy cierpią niemiłosiernie. Cierpią w koturnach, botkach, we wszystkim co ma obcas. Nie wiem czym jest to spowodowane, bo botki jesienią noszę tylko na obcasie, więc noga powinna mi się przyzwyczaić, ale niestety nic z tego. Szkoda, bo mam kilka fantastycznych szpilek, które leżą i czekają na mnie z utęsknieniem 🙁

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Polecam wizytę u ortopedy, moja znajoma miała podobnie i okazało się, że ma nieprawidłową budowę stopy. Lekarz przepisał odpowiednie wkładki ortopedyczne i jest ok 🙂 Możliwe, że odpowiednie wkładki rozwiążą problem.
Pozdrawiam,
Finka

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aha, jeszcze dopiszę, że ćwiczenie jogi, zwłaszcza "drzewo" bardzo pomaga w wyrobieniu odpowiedniej postawy – po 2 tygodniach śmigałam na obcasach aż miło 😉

Truflova
Gość

Ja uwielbiałam obcasy, byłam do nich tak przyzwyczajona, że nie wyobrażałam sobie bez nich żadnego wyjścia. Niestety, atak dny moczanowej w jakiś dziwny sposób przyczynił się do powstania palucha koślawego i jedyne na co mogę sobie teraz pozwolić, żeby nie przewracać się z bólu, to marne 5cm. 🙁 Ani rehabilitacja, ani noszenie opasek ociągających palec, ani oszczędzanie stóp ("po zakupy przecież mogę iść w trampkach") nic nie dało, a reumatolodzy stwierdzili tylko, że pozostaje mi czekać na operację (oczywiście żaden się nawet nie zająknął, że może warto ją zrobić już teraz). Ech. 🙁 🙁

Pyra Z Bzikiem
Gość

Telepatia jakaś, dwa z tych filmików oglądałam wczoraj, kiedy zabłądziłam na YT 😀 Marzą mi się teraz zamszowe(!) kozaki na wysokim obcasie(!), niby to "genialny" pomysł na jesień/zimę i chlustające błoto, ale są takie pięęękne 😉

Wreddu
Gość

Ooooooh, wysokie obcasy 🙂 przed złamaniem nogi mówiłam nałogowo. Nawet do szkoły, a zowe kozaki mierzyły 13cm (no o, miały platformę 😀 ). Wbrew pozorom nie połamałam się w moich cudownych butach, a w trampkach 🙂
Dzisiaj zostaje mi tylko sporadyczne noszenie szpilek, przez kłopoty z lewym kolanem 🙁

wonka080
Gość

Ja mam jakieś niewymiarowe stopy, bo jak but jest za luźny to spada, a jak mniejszy to za bardzo obciska stopę, co nie wygląda ładnie. Nie znalazłam jeszcze szpilek dealnych 🙂

Patrycja Malinowska
Gość

lepiej kupić odrobinę większe i włożyć wkładki żelowe. Za małe i za ciasne buty deformują stopę 😉

lori05
Gość

Obcasy są fajne ale tylko kilkucentymetrowe i stabilne. Takie jestem w stanie ubrać, jest ładnie, jest wygodnie. Ale wysokie? Nie ma mowy, nawet nie byłabym w stanie zrobić kroku do takich testów jak opisujesz, a co dopiero chodzić. Trochę niższe też są problemem bo noga w tym czasie cierpi niemiłosiernie, najbardziej podbicie. Podziwiam dziewczyny, które są w stanie wytrzymać na nich więcej niż godzinę czy dwie, naprawdę dla Was duży szacunek :). Gorzej to się tylko w balerinkach chodzi. Na szczęście wysokie obcasy to tylko jedna z opcji wyboru butów i nie każdy musi je mieć :). Pozdrawiam.

Kathy Leonia
Gość

moje idealne szpilki są za 20 zł z bazarku 😀 obcas 7 cm, czarne, szykowne cudo! 😀

Klaudia / Life Essence
Gość

Jak ja lubię chodzić na obcasach, niestety robię to rzadko, konieczność codziennego chodzenia około 6 km szybkim tempem i po średniej jakości chodnikach skutecznie do tego zniechęca, do tego stanie w ciasnej komunikacji, więc obcasy zostają mi na specjalne okazje.
Nie mam też łatwo z zakupem butów, mam rozmiar 35, na szczęście już coraz więcej takich butów w sklepach i każdy nawet najwygodniejszy but na początku musi mnie poobcierać.

The music of me
Gość

Ja nie umiem chodzić na obcasach 🙁 Miałam je kilka razy na stopach ale to totalnie nie mój klimat. Każde buty mnie obcierają (oprócz conversów). Baleriny również są dla mnie męczarnią bo strasznie bolą mnie po nich palce (a uwaga- nie kupuję za małych, po prostu przód tych butów zawsze jest taki płaski, że w porównaniu do trampek odczuwa się duuużą różnicę). Cieniutkie szpilki to oczywiście w ogóle nie dla mnie bo wtedy wylądowałabym w szpitalu cała poobijana.
W ogóle trudno jest mi dobrać jakiekolwiek buty bo mam szczupłą stopę i wszystkie są za szerokie…Buty to ciężka sprawa, naprawdę 🙂

narja
Gość

Tak samo mam z balerinami, strasznie cisną mnie w palce od góry. Nawet jak mierzyłam 39, a normalnie noszę 37 to w pięcie było kilka cm luzu, a palce przygniecione. Myślałam, że tylko ja jestem taka dziwna:D

The music of me
Gość

Hah, no to jesteśmy we dwie 😀 Wszystkie moje znajome chodzą w balerinach i zachwalają je, że hoho a na mnie patrzą się jak na dziwaka gdy mówię, że dla mnie są to buty niewygodne 😉

ona
Gość

twoje podsumowanie mistrz :), a w tych miętowych twoich szpilkach się zakochałam, ja mam ten problem, że mam lewą stopę odrobinę krótszą 🙁 i zawsze muszę czymś dopchać, a jak kupię 37, to prawy palec ciśnie. Ale bardzo lubię koturny, na nich zawsze czuje się bezpiecznie, to prawda że buty zmieniają sylwetkę i dodają pewności siebie 🙂

Patrycja Malinowska
Gość

Buty to u mnie temat rzeka… Kiedy mówię do męża, że muszę buty kupić, ten z niedowierzaniem pyta czy nie wystarczy mi 30 pozostałych par 😉 No cóż lubię buty, szczególnie wysokie szpilki. Ja wybierając buty szczególną uwagę zwracam na wygodę oraz na to czy dopasują się do mojej stopy (czyt.halux na lewej), zazwyczaj muszę kupić buty ze skóry naturalnej. Z pewnością są droższe, ale też zazwyczaj wytrzymalsze. Chociaż nieraz w outlecie udało mi się kupić buty np z Ryłko ze skóry za 60zł 😉 A jeśli chodzi o naukę chodzenia na wysokich obcasach to najważniejsze żeby but dobrze się… Czytaj więcej »

Karolina
Gość

Szpilki są cudowne, zawsze w sklepach wzdycham na ich widok. Sama niestety nie mogę nosić obcasów i bardzo nad tym ubolewam, bo pięknie się wygląda, tak zgrabnie i kobieco 😉
Świetne są te szare kozaczki 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

W idealnym momencie! Akurat wyciągnęłam swoje buty na wysokich obcasach, które przez lata leżały w szafie bo nie byłam na nie gotowa

Dzika Wózkowa
Gość

A mi się właśnie marzą wygodne szpilki, teraz usiłuje rozchodzić takie, które wydawały się być wygodne, a obcierają.

Fashiondoll.pl
Gość

cUDOWNY OBUWNICZY WPIS KOCHANA!!!
UWIELBIAM OBCASY!
Pozdrawiam z Gdyni,
Ola z Fashiondoll.pl

Ewa
Gość

Świetny tekst. Uwielbiam obcasy i mam podobne kryterium wybierania jak Ty.

Szara Wiewiórka
Gość

Ja się jakoś nie mogę przyzwyczaić do obcasów. Mam kilka wygodnych, nawet pochodzę w nich, raz na ruski rok, przez parę godzin, ale jak je już zdejmę, to muszę masować i kurować stopy przez kilka dni. No i moje paskudne stopy zawsze się buntują, jak but nie jest albo szmaciany (przy płaskich butach), albo skórzany. Więc cena niestety trochę idzie w górę. No i jakoś mnie irytuje gdy góruję nad większością ludzi. Żaden kompleks, po prostu nie lubię. A wcale nie jestem jakaś bardzo wysoka, ci faceci z roku na rok są coraz niżsi…

narja
Gość

Ja znowu nie umiem chodzić w butach z platformą. Na najwyższych szpilkach dam radzę chodzić bez problemu, czasem tylko po długim chodzeniu boli stopa, ale jeśli mam kilka cm (nawet minimalnie) pod palcami, to czuje się jak na szczudłach i nie ujdę nawet po domu:D

Wdowa Po Stalinie
Gość

świetny post! 🙂 ja ogólnie na razie pomykam sobie na grubym obcasie, łatwiej i wygodniej mi się chodzi, bo szpilka to nadal udręka dla mnie 😉

Nina
Gość

Bardzo fajnie napisałaś o tych butach 🙂 No i wiele rzeczy pasuje do mnie 😉 Nie patrzę na cenę butów, w myśl zasady, że: "jeśli tanie do niczego" a guzik prawda 😉 no chyba, że mnie na nie nie stać, to wolę im się nie przyglądać wcale 😉 A obcasy tez uwielbiam, powiem więcej, nie umiem chodzić na całkowicie płaściuteńkich butach, jest mi strasznie nie wygodnie. Pamiętam, kiedy byłam zagorzałą przeciwniczką koturnów, dopóki nie założyłam i nie przekonałam się jak bardzo są one wygodne (pomijam kwestię prowadzenia samochodu, bo żeby było ciekawie, nie mam takiego problemu ze szpilkami :D) Co… Czytaj więcej »

Panna Nika
Gość

Super patenty!
Mnie wkurza w chodzeniu na obcasach to, że chodzę zdecydowanie wolniej, a ja lubię chodzić BARDZO szybko. No i dużo jest takich chodników, gdzie łatwo się zabić i na płaskich butach… Ale kupiłam ostatnio tzw lity, ciasno wiązane i bardzo dobrze mi się w nich chodzi. Mają dużą platformę i mocno trzymają stopę.
Mnie jednak najbardziej wszystko boli jak na obcasach stoję, a nie chodzę ^^

Różowa Klara
Gość

Przez ostatnie 5 lat unikałam szpilek na co dzień, bo mieszkałam w mieście w którym nie da się chodzić w szpilkach 🙂 Na szczęście wracając do rodzinnego miasta mogę sobie na nie częściej pozwolić. Najważniejsze to wygoda i zgadzam się z tym, że cena nie gwarantuje, że będzie się w nich chodzić dobrze albo źle.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Muszę się podszkolić w noszeniu obcasów bo pięknie to wygląda na stopach. 🙂 Mam złe wspomnienia bo zawsze bardzo parzyły moje stopy z przodu w czasie noszenia, ale może były źle dobrane. Od czasu do czasu można sobie pozwolić na nie, za często nie bo mój kręgosłup by się wykonczył do reszty. 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A ja dodam od siebie, że jeśli nie chcesz, to się nie zmuszaj, "bo wypada", "bo koleżanki już chodzą". Ja bardzo długo nie nosiłam obcasów, a później spokojnie wskoczyłam w koturenki, a następnie w średnio wysokie obcasy. Innych ambicji (13 cm, szpilki) nie mam i jest mi z tym fantastycznie 🙂
A mój Matecznik całe życie na płaskim chodzi 🙂

pidzamowa
Gość

Bardzo podoba mi się zdanie podsumowujące 😀 Zazwyczaj chodzę szybko i dlatego obcasy wybieram sporadycznie… chociaż lubię siebie na obcasach bardzo. Mam takie jedne buty na wysokim obcasie, zimowe w których się ZAKOCHAŁAM i moja miłość trwa od kilku sezonów. Jest jednak z nimi problem- nie było mojego rozmiaru, więc wzięłam numer większy (często to robię- tak zakocham się w butach, że biorę nie mój rozmiar- wiem że to głupie) i co roku się z tym męczę ;p próbowałam już wkładać watę do przodu, zakładać 2 pary grubych skarpetek… teraz będę testować żelowe wkładki przytrzymujące stopę… nie umiem z nich… Czytaj więcej »

Kinga E.
Gość

Uwielbiam Twoje nogi! Głownie dlatego, że swoich nigdy nie lubiłam, a są tak samo powyginane 😉

Kasia Gdańsk
Gość

Te buty turkusowe z centro są obłędne! Zakochałam się w nich i na pewno kupię sobie jak bedzie okazja. A tak poza tym to lubię obcasy ale nie chodzę, albo bardzo rzadko, bo bolą mnie stopy i wydaje mi się że nie wyglądam dobrze.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Co do butów za 9 zł – przyjmowałam oświadczyny w balerinach w takiej cenie, a tej jesieni zamierzam głównie chodzić w oksfordkach za taką samą kwotę :). Ale jednocześnie mam kozaki za prawie 400 zł i też je kocham, więc ceny rzeczywiście nie mają dużego znaczenie 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dlaczego ja nigdy nie widuję butów w takich cenach ;( ?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Najczęściej można dostać je przypadkowo i w dość zaskakujących miejscach np. w Pepco 😉 Czasem wyprzedają też jakieś konkretne modele w pojedynczych rozmiarach np. w Kari, bywa, że trafi się coś fajnego 🙂

Agnieszka Rumińska
Gość

Aniu, wszystko fajnie. Bardzo ciekawy i z pewnością użyteczny sposób kupna szpilek, na pewno wytestuję! Martwi mnie tylko jedna rzecz. Nawet najbardziej wygodne szpilki mogą na dłuższą metę krzywdzić, a przynajmniej z takimi plotami się nie raz zetknęłam. Żylaki, przemęczenie łydek, problemy z biodrami, z kręgosłupem. Ja sama doświadczyłam tylko małego procenta tych dolegliwości, ale jednak trudno zignorować te pesymistyczne głosy. Czy Ty Aniu, lub inne dziewczyny, możecie się wypowiedzieć odnośnie tego aspektu wysokich obcasów? Sama chciałabym nosić je częściej, ale zwyczajnie się boję zrobić sobie krzywdę:) proszę o głosy!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ilekroć pomyślę o wysokich obcasach przez cały dzień na nogach, to mam przed oczami niechlubny przypadek Dody, która mimo zniszczonego kręgosłupa do bólu nosi szpile, a później ląduje w szpitalu 🙁 moim nogom też niebotyczne robią krzywdę głównie nadwerężają moje sałbowite żyły. Zakładam je tylko na chwilę chodzenia, stania i często siadam. Ad.

Agnieszka Rumińska
Gość

Dzięki za patenty:) ruchu to akurat mi nie brakuje, jestem bardzo aktywna, ale o tych sposobach pomyślę!

KasiaS1980
Gość

Nie chadzam na obcasach, bo wyglądam w nich jak kaczka. A uważam, że kobieta powinna pięknie wyglądać chodząc w obcasach. Niestety wiele dziewczyn chodzi w obcasach, choć tego nie potrafi, i wyglądają jak ostatnie pokraki.

April
Gość

Obcasy zaczęłam nosić dopiero na studiach. Obyło się bez potknięć, upadków i pokracznego chodu. Tak mi się to spodobało, że 90% mojego obuwia stanowiły właśnie buty na obcasie. Zasuwałam w nich całymi dniami, niezależnie czy było lato, czy zima. Niestety, do czasu. Teraz z powodu pękniętej kości w stopie na wyjście w obcasach mogę pozwolić sobie tylko od święta, na co dzień śmigam w balerinkach i trampkach. Oj, brakuje mi obcasów, automatycznie dawały mi +10 do kobiecości 🙁

Zakrecony Kot
Gość

mi wszyscy mówią że powinnam chodzić na obcasach i pewnie chętnie tylko jak to zrobić jak całe centrum w drobnej kostce ;>

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja jestem obcasoodporna 🙂 Bardzo chciałabym chodzić na szpilkach i wąskich obcasach, ale nie mogę się nauczyć. Po pierwsze z natury chodzę szybko, a kiedy idę wolno strasznie mnie nogi bolą, po drugie bardzo mocno chodzę od pięty. Staram się, ale bez profesjonalnego nauczyciela chyba się przed ślubem nie odbędzie :p Ale za to nie mam żadnego problemu z koturnami i szerokimi obcasami. Dwie zimy temu miałam botki na takim i to były najwygodniejsze buty, jakie kiedykolwiek nosiłam 🙂

Ev
Gość

Bardzo trafiony wpis, dzięki niemu podchwyciłam kilka trików na testowanie obcasów, no i przypomniało mi się, ile to dodaje punktów do pewności siebie 😉 Jesienno-zimowe obuwie na obcasie wręcz uwielbiam, za to w cieplejszym okresie roku jakoś preferuję płaskie obuwie, a obcasy tylko na specjalne okazje. Pora to zmienić! 🙂 I zdecydowanie muszę kupić sobie jakieś kolorowe szpilki, bo w mojej szafie tylko czarne klasyki 😉

Farizah (Kobieta z Filiżanką kawy...)
Gość

Uwielbiam szpilki. Największą i zarazem pierwszą szkołą chodzenia w szpilkach było przejście kilku km w 12 cm szpilach po kocich łbach… Myślałam ze potem nigdy nie ruszę szpilek a okazało się że wręcz przeciwnie. Jednak najbardziej lubię wysokie botki i ustabilizowaną kostką bo przez liczne zwichnięcia i skręcenie obie mam"poluzowane".

pensjonarka
Gość

buty na obcasach to dla mnie podstawa:) i uważam, że każda dziewczyna zasługuje na fajne buty na obcasach i nawet jak ma gorszy dzień poczuje się wyjątkowo:)
a jak ktoś mnie pyta właśnie o obcasy (jak w nich chodzić, jak wybierać) odpowiadam – cierpliwości, gdzieś tam czekają na Ciebie idealne buty, takie wyjątkowe, w których będziesz czuła się idealnie, które będą wygodne. Ale trzeba ich poszukać:)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ha, ja pamiętam przecież jak na tamte warsztaty w Pure Sky Club zabrałam zapasowe sandały, po to by potem założyć te kobaltowe buty na obcasie z odsłoniętym palcem 😀 Śmieszne jest to, że chociaż miałam je na sobie od wejścia do toalety w Złotych Tarasach i zdjęłam zaraz po wyjściu z warsztatów, to i tak nabawiłam się pęcherza w jednym miejscu – a przecież większość czasu siedziałam! Do tego strasznie się bujają 🙁 Z tych powodów bardzo rzadko je noszę, ale nie potrafię się ich pozbyć, bo zawsze gdy przychodziłam w nich na uczelnię robiły taką furorę..! No, ale przynajmniej… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja mam mega wąską stopę, tak że normalne baletki mi spadają, więc nie wiem, gdzie bym mogła kupić obcasy w rozsądnej cenie ☺. Nawet, gdy piszesz o butach to potrafisz dodać coś z życia."Uważaj na schodach i nie noś butów, które Cię uwierają. Jeśli but Cię rani, to wystaw go na allegro. Jeśli rani Cię facet, to wystaw go za drzwi.
Oba przypadki powinny powodować jedynie łzy szczęścia.:) "

Previous
10 Motywujących cytatów, które warto znać
Jak nauczyć się chodzić na wysokich obcasach?