Wiele rzeczy w życiu myli! Na zdjęciu jestem szczęśliwa, serio. Było ciepło i miło, napoiłam i wygłaskałam pieska, zjadłam coś pysznego.
Często też krzyżuję ręce i nogi, ale nie jestem wtedy „zamknięta” albo „znudzona”, tylko wyrównuję sobie ciśnienie, bo mam niższe a tak czuję się lepiej 😉
I tak samo cudowne insta życie też jest mylące🤭. Ludzie pokazujący swoje sukcesy nie pokazują upadków i nieudanych działań (nie dziwię się, „propaganda sukcesu” bardzo dobrze sprzedaje!). Insta laski trudniące się prostytucją nie pokazują co muszą robić za te torebki,  buty i podróże.
Szczęśliwe mamy „wszystko jest kwestią organizacji” nie pokazują swojej frustracji gdy dziecko zwymiotuje na ostatnie czyste śpioszki.
Ja sama bardzo dbam o to co pokazuję, a czego nie. Nie chodzi o to, że nie jestem prawdziwa (bo jestem), po prostu moje życie to nie Big brother ;)
Wybieram się do Azji solo, więc nie będę wrzucać stories w czasie rzeczywistym. Nie chcę też siedzieć z nosem w telefonie, wolę sobie na godzinkę usiąść w hotelu i dorobić napisy do relacji. Trochę szukam zatem nowej formuły!
Dajcie znać czyje stories najbardziej lubicie, szukam świeżych inspiracji.
Moje aktualne top 3 to:
1. @szafasztywniary - nie potrzebuje 10 kafelków by powiedzieć „sto lat!”, merytorycznie, ze spokojem
2. @kasia_coztymseksem - Kasie śledzę jeszcze od czasów gdy nie opowiadała na insta o seksie i wiem, że bardzo potrzeba kogoś takiego w Polsce!
3. @evrdtrp - uwielbiam merytoryczne i fajne storiski z podróży❤️
Tych osób jest oczywiście dużo więcej, ale takie aktualne top3 stories w które klikam to właśnie te!
Dajcie znać kogo warto oglądać! Od razu mówię - nie lubię dram, ludzi o agresywnym tonie, filtrów „upiększających” ludzi i widoczki, i „smacznej kawusi”😁 Lubię ludzi konkretnych!
Kto wzbogaca Twoje chwile na insta?

#wakacje #podrozemaleiduze #lato #urlop #blogipodroznicze #blogpodrozniczy #travelpassion #relaks #motywacja #travelstagram #wspomnienia #grecja #korfu #kerkira #greece #girlswhotravel #polishtraveller #girlswhoexplore #collectmoments #mytravels #wearetravelgirls #traveljournal #girlslovetravel

Wiele rzeczy w życiu myli!...

Pytacie, czy nie boję się do Azji sama. Jasne, że się boję! Może nie w tym sensie, że jestem przerażona, ale czuję dreszcz niepokoju. Na bank się któregoś dni rozpłaczę, bo coś mi nie wyjdzie😉 na bank a chwilę później będę się z tego śmiała!
Już na starcie robię to źle, bo zamiast spakować się w plecak (potrafię!) jadę z walizką, bo chcę odwiedzić kilka osób i przywieźć im z Polski rzeczy, za którymi tęsknią i których im brak.
Ja w ogóle mam 2 stany (oba w 100% prawdziwe!). W jednym z nich z łatwością poznaję ludzi, jestem otwarta i znajduję nowe przygody, w drugim moje spojrzenie mówi „Idź stąd”. Czasami zadziwia mnie jak szybko potrafię się pomiędzy nimi przełączać! 
Myślę, że będzie fajnie, bardzo potrzebuję takiego czasu dla mnie! Już jaram się na myśl o tym, że będzie mi się w tym wilgotnym powietrzu doskonale oddychać. Na myśl o pysznym jedzonku i porządnych masażach!
Zrezygnowałam na ten moment z Myanmaru i prawdopobnie będzie to Pekin(na chwilę!)- Bangkok-Koh Chang- Bali i na koniec dwa tygodnie w Wietnamie. Zacznę z dołu, ruszę w górę. Znając mnie - zmienię pewnie plan z 10x ;) I spoko, na tym polega zabawa, nie biorę życia już tak bardzo serio, staram się bardziej z niego korzystać, mniej się spinać. Dlatego teraz wskakuję do wanny pełnej piany, zapalam świeczki i pora na totalny relaks🥰

Wyobraź sobie, że problemu w stylu brak urlopu/kasy/towarzystwa/z kim zostawić psa/ nie znam języka nie istnieją. Jest czarodziej, robi plum i ich nie ma🧙🏻‍♂️. Gdzie w tej sytuacji chcesz pojechać? Co robisz, gdy nic cię nie ogranicza?☺️ Daj znać!
#podróże #podróżemałeiduże #wakacje #lato #azja #travelphotography #travelgirl #girlswhotravel #solotravel #langkawi #malaysia #malezja

Pytacie, czy nie boję się...

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Podsumowanie tygodnia na obcasach i nowe wyzwanie :)

  Pamiętacie tydzień na obcasach? Jestem o jeden dzień do tyłu z podsumowaniem, ale to kwestia priorytetów – miałam do ogarnięcia konspekty zajęć które prowadzę w pierwszej klasie 🙂 Przepraszam za poślizg i zabieram się za pisanie 🙂
 Przez cały tydzień nie oszczędzałam się i wybierałam obcasy oraz koturny. Początkowo zapisywałam sobie ile
kilometrów przeszłam danego dnia, ale zrezygnowałam z
tego – mój archaiczny telefon nie ma żadnej fajnej aplikacji liczącej kroki, a podliczanie trasy na piechotę na podstawie map google było zbyt czasochłonne 🙂
Ale sumiennie przechodziłam cały tydzień na wysokościach! Jestem z siebie dumna 🙂
Były jednak dwa momenty kiedy nie stosowałam się do tej zasady:

– raz wybrałam płaskie buty, ponieważ musiałabym przejść kawałek przez las/park co byłoby samobójstwem dla moich stóp i fleków
– zapomniałam o wysokich butach jak szłam do warzywniaka po sól (dosłownie z 60 m w dwie strony)
Ogólnie nie spodziewałam się, że chodzenie na obcasach przez dłuższy czas jest takie przyjemne! Z automatu czuję się bardziej pewna siebie i kobieca. W niedzielę przechodziłam ze 3 godziny na koturnach (zakupy rodzinne) przy czym ciężko zliczyć ile kilometrów przemierzyłam łącznie alejami centrum handlowego. Jestem jednak pewna, że każdego dnia zrobiłam minimum 5 km.
Wady?
– po zdjęciu butów stopy trochę bolą
– idzie się wolniej… no i to jest trochę problematyczne, bo ja lubię chodzić pieszo i pokonywać trasę bardzo szybko.
Niestety w niedzielę przytarłam sobie stopę kucając nad jeżynami i nie obcierają mnie jedynie białe koronkowe baletki (oby jutro nie padało!), więc nie przedłużę akcji na kolejny tydzień. Zamierzam  częściej niż wcześniej stawiać na wysokie buty 🙂
Koniec z głupimi wymówkami, że to niewygodne. Bzdura, stopa zaczyna mnie boleć dopiero jak zdejmę buty, więc żaden problem 🙂
Jak będziecie zainteresowani, to zrobię zdjęcia butów w których chodziłam, bo wiadomo – obcas obcasowi nierówny 😉


WYZWANIE TEGO TYGODNIA : (OD PONIEDZIAŁKU)
Tym razem nie jest to nic nadzwyczajnego. Myślę, że wielu z Was uzna je banalne, ale dla mnie to spory challenge!
TYDZIEŃ BEZ SŁODYCZY

 Brzmi łatwo? Inspirowałam się wyzwaniem 100 dni i postanowiłam postawić nieśmiało pierwsze kroczki w kierunku ograniczenia słodyczy. Jeszcze rok temu zdarzało mi się zjeść 10 czekolad jednego dnia. To nie jest żart, po prostu pochłaniałam je jedna za drugą, a po godzinie sięgałam po kolejną tabliczkę. I tak – nie tyłam po tym. Nie wyskakiwały mi też pryszcze. Jeśli chcecie, możecie mnie w tym momencie zacząć nienawidzić. 
Dlaczego więc chcę ograniczyć słodycze? 
– To sama przetworzona żywność, zawiera w dużej mierze syf. Mój organizm nie jest zbyt zdrowy, więc po co mam go obciążać uruchamianiem zaawansowanej trawiennej maszynerii tylko dlatego, że mam ochotę wsunąć dwa bounty?
– Moja koleżanka zawsze mówi – banan to mój baton i bardzo spodobało mi się to motto
– chcę wprowadzić przegryzki które oprócz przyjemności dadzą mi też powera do walki z tym co mnie niszczy.


Niestety, dzisiaj jest dopiero drugi dzień wyzwania a ja już miałam kryzys i zjadłam całą paczkę ciasteczek owsianych.
Mogę pocieszyć się jedynie tym, że nie są złe dla mojego organizmu, ale spróbuję dać z siebie co mogę podczas kolejnych dni, aby później tak to zmodyfikować, aby wilk był syty i owca cała – w skrócie : będę chciała zastąpić większość słodyczy owocami i ustalić, które są łatwo przyswajalne i zawierają same składniki które kiedyś miały matkę albo rosły w ziemi.

Wish me luck!

_________________________________________________________
chcesz się dopisać do wyzwania ?
1. Skopiuj grafikę z wyzwaniem na swojego bloga i wprowadź na niej link do tego wpisu.
2. Ogłoś swój udział w notce (zaznacz datę rozpoczęcia wyzwania). 

3. Poinformuj mnie w komentarzu pod TYM wpisem o chęci przyłączenia się do akcji wrzucając link do Twojego wyzwaniowego wpisu. W ten sposób więcej osób go zobaczy 🙂
Miłej zabawy!


Do tej pory udział wzięli :
1. Aniamaluje.blogspot.com
2. TY?

Uściski, Ania

78
Dodaj komentarz

avatar
41 Comment threads
37 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
NadineSłonecznikeat-food-wellReni-ferekAniamaluje Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Alieneczka
Gość

ee ja słodycze uwielbiam i nie zrezygnuję 😉 ale 10 czekolad dziennie nie jem, góra 1 😛
i też nie tyję po nich ;D dobrze nam z tym :)))))

ja całe lato jadłam dużo owoców przez co troszkę czekolad, ciast itp. mniej pochłonęłam
ale jesienią, zimą będzie ciężej z tym… :/

Remedy
Gość

Ja rzadko chodzę na obcasach, ale fakt jak mam na nogach szpilki czy buty na koturnach to czuję się taka jakaś bardziej przebojowa, pewniejsza siebie mimo tego, że jeszcze troche mi brakuje do pięknego pląsania w takim obuwiu 😀 Myślę też, że rzadko chodzę w takich butach, bo ciężko znaleźć pasujące buty na moją kościstą stopę w rozmiarze 38 😀 A pomysł z dodaniem zdjęć butów mi się podoba! Z ciekawością zobaczę w czym to chodziłaś przez te dni 😉 Tydzień bez słodyczy powiadasz? Oj mogłoby być ciężko. Ja też kiedyś pochłaniałam spore ilości słodyczy i też od tego nie… Czytaj więcej »

BlondHairCare
Gość

Dopisuję się do wyzwania 🙂 Bo ostatnio co chwilę ładuję do buzi mleczne cukierki :/

Zzielona
Gość

Ja nie mogę chodzić w innych butach niż te na obcasie lub koturnie. Dlaczego? Z banalnej przyczyny… Mam płaskostopie! Jednak po kilku latach chodzenia w koturnach (bo te jednak preferuję bardziej niż obcasy) moje płaskostopie dość znacznie się zmniejszyło… 😉 Już nie wspominając o tym, że sylwetka wygląda znacznie zgrabniej! 🙂

Mallene
Gość

Ja uwielbiam chodzić w butach na obcasie.. Oczywiście czasem sytuacje wymagają założenie adidasów.. to mnie france zawsze obetrą 😛

Tydzień bez słodyczy- nie lada wyzwanie.. Jak dla mnie to za trudne 😉

Basia
Gość

Gratuluje tygodnia z obcasami – ja raczej nie dałbym rady i współczuję tygodnia bez słodyczy – na pewno nie dałbym rady 😀

Silja
Gość

No to możemy sobie podać rękę. 10 czekolad to może nie, ale 2 – 3 dziennie tez mi się zdarzało. Czasem nawet były takie dni, kiedy nie jadłam nic innego prócz słodyczy i chipsów. Brrr!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Szczerze podziwiam Cię za chodzenie cały tydzień na obcasach. Ja uwielbiam wysokie buty, ale jedynie, kiedy chodzę w nich po domu, przestają mi się podobać przy starciu z chodnikiem na dworze 😉 Aczkolwiek kupiłam ostatnio parę wymarzonych botków na jesień/zimę, więc będę się 'ćwiczyć'. A jeśli chodzi o jedzenie, a raczej nie-jedzenie słodyczy, to właśnie trwa moja akcja 'wrzesień miesiącem bez słodyczy' i póki co daję radę, jem właśnie bardzo dużo owoców – na szczęście jest jeszcze sezon i ten niezdrowy cukier można zastąpić go tym równie słodkim, a na dodatek zdrowym 😉 Trzymam kciuki za Twoje wyzwanie.
Kasia.

MassieDran
Gość

Wyzwanie ze słodyczami jest świetne! 😀 Kiedyś na pewno zrealizuję, ale na tą chwilę to niemożliwe – kampania wrześniowa na karku, więc muszę się czymś pocieszać 🙂

jolkag78
Gość

Zjadłabym takie ciasteczko;)

Magdalena
Gość

nie jem słodyczy od 2 tygodni ;( az mi slinka cieknie na widok slodkiego, ale nei jest zle!

czekam na zdjęcia.

kudels
Gość

Ja zawsze mam schizę, że jestem za wysoka w obcasach, ubieram jak muszę 🙂 a chętnie bym pochodziła.

może spróbuj jeść te w miarę zdrowe słodycze?;) jak np. batoniki wielozbożowe, jogurty, do których możesz dać słodkie płatki ?:)

Chill Cake
Gość

ja uwielbiam chodzić w obcasach i jestem jedną z tych osób, które na 11-sto centymetrowych szpilkach czują się jak w płaskich butach – po prostu im wyższe, tym lepsze 😀 jestem zdania, że jak się naprawdę lubi (i w miarę umie, oczywiście) chodzić na obcasach, to wystarczy raz założyć wyższe szpilki niż zwykle i… człowiek się uzależnia 🙂 najlepszym przykładem jest moja współlokatorka – dla niej wysoki obcas to 8 cm, ale jak założyła moje 14-stki, to siłą musiałam jej zabrać 😀 jedynie w lecie nie lubię chodzić na szpilkach, bo to jednak jest dość męczące, a po co sobie… Czytaj więcej »

bogu
Gość

Pokaż buty! 😀 Powodzenia w nowym wyzwaniu 🙂

kubekczekolady
Gość

Chodzenie na wysokościach bywa męczące, ale faktycznie dodaje od razu pewności siebie, kobiecości, seksapilu 😀 Ja od razu się czuję inaczej w szpilkach 😉 W trakcie czytania postu pomyślałam, ze mogłabys pokazać buty, w ktorych chodziłaś, ja cgętnie zobaczę 😉

10 czekolad naraz – ja sobie nie wyobrażam 🙂 jestem łakomczuchem, ale juz jedna mnie zapycha…

slimmi
Gość

a mi się strasznie do słodyczy tęskni, nie powiem. Za to wynagradzam sobie ich brak owocami 🙂 Jutro dodam zdjęcie hula-hop, o które kiedyś pytałaś 😉

kosmetyczny-przekladaniec
Gość

Oj, ja bym nie dała rady nie jeść słodyczy. Jak mam ambitniejsze fazy, to właśnie tak jak piszesz zastępuje je zdrowszymi odpowiednikami – ciasteczka owsiane, czy zbożowe, mieszanki orzechów i rodzynek, suszone śliwki. Jednak ja jak czasem nie zjem czegoś zawierającego czekoladę, to aż się trzęsę :/
A co do butów na obcasie, to mnie znów bardzo szybko kręgosłup i kolana bolą, nie wiem jak to obejść i na razie nie muszę, bo i tak nie mam gdzie nosić 😉

Magdalena Zett
Gość

Chętnie zobaczę, jakie buty wybierałaś w zeszłym tygodniu 🙂
Dni bez słodyczy nie są łatwe, ale tylko na początku… z czasem kolonie grzybów i innych cudaków w naszym wnętrzu przestają namawiać nas do złego i dopominać się swojej porcji cukru 😀

tonia
Gość

JA sie dołączam również do kolejnego wyzwania:) Tez potrafię wchłonąć sporo słodyczy i nie tyje i nie mam porolemow z cera, ale za to czuje sie potem ospała i zmeczona:( Zamiast slodyczy kupilam wczoraj sobie slonecznik, dynie, suszone owoce i orzechy:D

Joanna
Gość

Buty na obcasie muszą być wygodne, wtedy można w nich chodzić cały dzień, przetańczyć całą noc i nogi nie bolą, nie ma obtarć itp. Ja mam takie buty i bardzo je sobie chwalę. W ogóle uwielbiam obcasy, nie dość, że dodają kilka centymetrów do wzrostu to jeszcze kobiecości i pewności siebie – same plusy. 🙂
Tydzień bez słodyczy? Świetny pomysł! Chyba sama zacznę stawiać sobie takie wyzwania 🙂

Naturalnie Zakręcona
Gość

Też uwielbiam słodkości…ale myślę,że to świetny pomysł, żeby trochę sobie odpuścić;)
Przyłączam się do wyzwania!:)
PS. Bardzo mi się podobają Twoje wyzwania (może oprócz butów na obcasie, jestem fizjoterapeutką i nie potrzeba mi przeciążać swojego ciała) są niezwykle rozwijające i pozwalają mi "ogarnąć" więcej spraw niż zwykle:)
Owacje na stojąco dla Ciebie!:)

nikt_wielki_ona
Gość

"Myślę, że wielu z Was uzna je banalne, ale dla mnie to spory challenge!" – dla mnie też to byłyby challenge.

Beauty_Station
Gość

Również chodząc w obcasach czuję się pewniejsza siebie 🙂

Nowe wyzwanie naprawdę ciekawe. Trzymam kciuki, bo wiem doskonale jak to jest. Sama jestem słodyczowym obżartuchem i dzień bez słodyczy to dzień stracony. Nie wytrzymałabym tygodnia detoksu 🙁

makapaka
Gość

Ja kiedyś wytrzymałam ponad 200 dni bez słodyczy 🙂 Teraz trochę się zapuściłam, więc z chęcią dołączam do Twojego wyzwania! ;))

thedarksideoflight
Gość

Świetne pomysły 🙂 Małymi kroczkami do dużego celu 🙂 Pomyślę o ograniczeniu słodyczy, bo w szpilkach bym tygodnia nie przeżyła 🙁 Przede wszystkim przez haluksy, ale też przez to, że moje stopy są upierdliwie wrażliwe i czasami wystarczy im 10min w butach, których nie nosiłam tydzień i są tak pokaleczone, że kolejny tydzień będą się goić 🙁

Arachnes
Gość

Tydzień na obcasach to nie dla mnie. Nawet jeden dzień mi ciężko przetrwać, a wszystko dla tego, że przy moich 178 cm czuję się po prostu głupio z dodatkowymi cm i bardzo nad tym ubolewam 🙁 Co prawda mam dwie pary koturn i jedne średnie szpilki, ale te pierwsze zakłądam niezwykle rzadko, a tych drugich jeszcze ani razu nie ubrałam, bo nawet nie umiem w nich chodzić (no i przewyższam TŻ-ta) ;D Co do słodyczy byłoby mi bardzo ciężko przetrwać, tym bardziej, że podobnie jak Ty w ogóle po nich nie tyję, więc chętnie po nie sięgam 🙂 Ale od… Czytaj więcej »

Mudi
Gość

Siedzię na lekcji i czytam twojego posta najs! ;D
Podziwiam tydzień na obcasach, ja wiem że bym nie dała rady, stopy by mi odpadłu, zrezygnowałabym po 2 dniach.
Bez słodyczy nie wytrzymam, muszę zjeść chociaż włąśnie takie owsiane ciasteczka ;D
Jak byłam mała i nie było nic słodkiego w domu potrafiłam jeść łyżeczką cukier, albo wyjadać słodkie kakao z opakowania ;D

M.ina
Gość

Życzę powodzenia w wytrwaniu w nowym postanowieniu! Ja lubię słodycze i raczej z nich nie zrezygnuję, ale nie objadam się nimi, nie tyję, nie wysypuje mnie. Podziwiam Cię, że wytrwałaś cały tydzień na obcasach 🙂

natalia
Gość

dołączam się do ciebie i również będę się starała częściej zakładać jakieś szpilki, podziwiam dziewczyny które codziennie chodzą na obcasach…

charmante bergamote
Gość

pokazuj te buty ; ) z ciekawością zobaczę to narzędzie tortur ;d

sophie czerymoja
Gość

pokazuj te buty ;d, z chęcią zobaczę to narzędzie tortur ; )

Malina
Gość

Uwielbiam obcasy, moja sylwetka od razu nabiera odpowiedniej figury. A na płaskim jestem taka bez wyrazu…

Caught Her Eye
Gość

Bez słodyczy się nie da żyć… 😀

Pokazuj buciki, jestem ciekawa w czym pomykałaś przez ten tydzień. Mi w lecie jednak lepiej chodzi się w płaskich butach. Za to jesień jest idealną porą na obcasy- botki na obcasie i koturnie uwielbiam!

Jane
Gość

próbowałam nie jeść słodyczy, wytrzymałam jeden dzień,a następnego dnia wiadomo co było xd

imprevisivel
Gość

Faktycznie obcasy dodaja pewności siebie 🙂 Znam dziewczyne , która codziennie (cały dzień) chodzi na obcasach i nie potrafi chodzić w płaskich butach- tzn. jak założy płaskie to chodzi w nich jak niektóre dziewczyny na obcasach ;p
Gratuluję tygodniowej wytrwałości – mimo tych 2 razy Ci się udało (ale kto by latał po lesie w szpilkach 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja dzisiaj pierwszy raz od daaawna wybrałam się do pracy w koturnach i fakt – od razu inaczej niż na płaski.Mam nadzieję,że i do obcasów się kiedyś przekonam 🙂

frambuesa
Gość

Oj aż tyle w obcasach . Zawsze chciałam tyle wytrwać ,ale jeszcze nigdy mi sie to nie udało 🙂 Gratuluje i powodzenia w nowym wyzwaniu 😉

Reni-ferek
Gość

trzymam kciuki za tydzen bez slodyczy 🙂
powinnam sie tez nad tym zastanowic – uwielbiam krówki:)

eat-food-well
Gość

uu jeszcze paczka na raz:( ale ważne jest to, żeby teraz się nie poddać! i nie dać za wygraną!

Słonecznik
Gość

Na razie pomijam wyzwanie 1, bo mam przy sobie tylko jedne buty na obcasie 😉
Ale chętnie podejmę się Tygodnia bez słodyczy.
http://bambusowy-raj.blogspot.ro/2012/10/tygodniowe-wyzwanie-1.html

Nadine
Gość

Hej, przecież ja już dawno temu podjęłam się wyzwania tygodnia bez słodyczy.

Dołączam się!
http://mrucznie.blogspot.com/2012/09/nowy-piatek-postanowienie-tydzien-bez.html

Previous
REGULAMIN KONTAKTU , czyli ZANIM DO MNIE NAPISZESZ
Podsumowanie tygodnia na obcasach i nowe wyzwanie :)