Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

Typowa ja! Nie pamiętam jak na imię miał właściciel piesełka, ale piesek miał na imię Tom i spędziliśmy razem kilka miłych chwil! 
Nie każde zdjęcie z podróży musi być wymuskane! To wywołuje we mnie miłe emocje, bo Tom był kuleczką radości.
Przy okazji - bycie opiekunem (nie lubię słowa „panem”) pieska to +100 do charyzmy i zwiększa szanse podrywu. Albo ułatwia kontakt. Lubię czytać książki w parku i w zeszłym roku kilkadziesiąt (!) razy zdarzyło się, że wbiegł we mnie albo mój koc czyjś piesek, co dało opiekunowi oczywisty pretekst do zagajenia rozmowy bez jakiejś niezręczności. Z trzema z tych osób się koleguję, jednego poznałam ze swoją koleżanką i są parą ;).
Pieski są super!!!
Pytanie do ludzi, którzy mają (albo kiedyś mieli) zwierzaka - jak się wabił? Imię typowo zwierzęce, czy ludzkie?
Ja miałam: kota o imieniu Trampek, owczarka szkockiego collie o imieniu Zija, (Zia) aka Ruda, drugiego psa o imieniu „Mała” (zwana Zazdrośnicą), kota Kiko i kotkę Ninę. Teraz w mojej rodzinie jest kotka Schwarz i piesek Niunio.
Każde imię z innej bajki!
Jak u Was?
#piesek #dogsofinstagram #wakacje #wietnam #vietnam #podróże #podrozemaleiduze #zwierzaki

Typowa ja! Nie pamiętam jak...

Podsumowanie tygodnia na obcasach i nowe wyzwanie :)

  Pamiętacie tydzień na obcasach? Jestem o jeden dzień do tyłu z podsumowaniem, ale to kwestia priorytetów – miałam do ogarnięcia konspekty zajęć które prowadzę w pierwszej klasie 🙂 Przepraszam za poślizg i zabieram się za pisanie 🙂
 Przez cały tydzień nie oszczędzałam się i wybierałam obcasy oraz koturny. Początkowo zapisywałam sobie ile
kilometrów przeszłam danego dnia, ale zrezygnowałam z
tego – mój archaiczny telefon nie ma żadnej fajnej aplikacji liczącej kroki, a podliczanie trasy na piechotę na podstawie map google było zbyt czasochłonne 🙂
Ale sumiennie przechodziłam cały tydzień na wysokościach! Jestem z siebie dumna 🙂
Były jednak dwa momenty kiedy nie stosowałam się do tej zasady:

– raz wybrałam płaskie buty, ponieważ musiałabym przejść kawałek przez las/park co byłoby samobójstwem dla moich stóp i fleków
– zapomniałam o wysokich butach jak szłam do warzywniaka po sól (dosłownie z 60 m w dwie strony)
Ogólnie nie spodziewałam się, że chodzenie na obcasach przez dłuższy czas jest takie przyjemne! Z automatu czuję się bardziej pewna siebie i kobieca. W niedzielę przechodziłam ze 3 godziny na koturnach (zakupy rodzinne) przy czym ciężko zliczyć ile kilometrów przemierzyłam łącznie alejami centrum handlowego. Jestem jednak pewna, że każdego dnia zrobiłam minimum 5 km.
Wady?
– po zdjęciu butów stopy trochę bolą
– idzie się wolniej… no i to jest trochę problematyczne, bo ja lubię chodzić pieszo i pokonywać trasę bardzo szybko.
Niestety w niedzielę przytarłam sobie stopę kucając nad jeżynami i nie obcierają mnie jedynie białe koronkowe baletki (oby jutro nie padało!), więc nie przedłużę akcji na kolejny tydzień. Zamierzam  częściej niż wcześniej stawiać na wysokie buty 🙂
Koniec z głupimi wymówkami, że to niewygodne. Bzdura, stopa zaczyna mnie boleć dopiero jak zdejmę buty, więc żaden problem 🙂
Jak będziecie zainteresowani, to zrobię zdjęcia butów w których chodziłam, bo wiadomo – obcas obcasowi nierówny 😉


WYZWANIE TEGO TYGODNIA : (OD PONIEDZIAŁKU)
Tym razem nie jest to nic nadzwyczajnego. Myślę, że wielu z Was uzna je banalne, ale dla mnie to spory challenge!
TYDZIEŃ BEZ SŁODYCZY

 Brzmi łatwo? Inspirowałam się wyzwaniem 100 dni i postanowiłam postawić nieśmiało pierwsze kroczki w kierunku ograniczenia słodyczy. Jeszcze rok temu zdarzało mi się zjeść 10 czekolad jednego dnia. To nie jest żart, po prostu pochłaniałam je jedna za drugą, a po godzinie sięgałam po kolejną tabliczkę. I tak – nie tyłam po tym. Nie wyskakiwały mi też pryszcze. Jeśli chcecie, możecie mnie w tym momencie zacząć nienawidzić. 
Dlaczego więc chcę ograniczyć słodycze? 
– To sama przetworzona żywność, zawiera w dużej mierze syf. Mój organizm nie jest zbyt zdrowy, więc po co mam go obciążać uruchamianiem zaawansowanej trawiennej maszynerii tylko dlatego, że mam ochotę wsunąć dwa bounty?
– Moja koleżanka zawsze mówi – banan to mój baton i bardzo spodobało mi się to motto
– chcę wprowadzić przegryzki które oprócz przyjemności dadzą mi też powera do walki z tym co mnie niszczy.


Niestety, dzisiaj jest dopiero drugi dzień wyzwania a ja już miałam kryzys i zjadłam całą paczkę ciasteczek owsianych.
Mogę pocieszyć się jedynie tym, że nie są złe dla mojego organizmu, ale spróbuję dać z siebie co mogę podczas kolejnych dni, aby później tak to zmodyfikować, aby wilk był syty i owca cała – w skrócie : będę chciała zastąpić większość słodyczy owocami i ustalić, które są łatwo przyswajalne i zawierają same składniki które kiedyś miały matkę albo rosły w ziemi.

Wish me luck!

_________________________________________________________
chcesz się dopisać do wyzwania ?
1. Skopiuj grafikę z wyzwaniem na swojego bloga i wprowadź na niej link do tego wpisu.
2. Ogłoś swój udział w notce (zaznacz datę rozpoczęcia wyzwania). 

3. Poinformuj mnie w komentarzu pod TYM wpisem o chęci przyłączenia się do akcji wrzucając link do Twojego wyzwaniowego wpisu. W ten sposób więcej osób go zobaczy 🙂
Miłej zabawy!


Do tej pory udział wzięli :
1. Aniamaluje.blogspot.com
2. TY?

Uściski, Ania

78
Dodaj komentarz

avatar
41 Comment threads
37 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
NadineSłonecznikeat-food-wellReni-ferekAniamaluje Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Alieneczka
Gość

ee ja słodycze uwielbiam i nie zrezygnuję 😉 ale 10 czekolad dziennie nie jem, góra 1 😛
i też nie tyję po nich ;D dobrze nam z tym :)))))

ja całe lato jadłam dużo owoców przez co troszkę czekolad, ciast itp. mniej pochłonęłam
ale jesienią, zimą będzie ciężej z tym… :/

Remedy
Gość

Ja rzadko chodzę na obcasach, ale fakt jak mam na nogach szpilki czy buty na koturnach to czuję się taka jakaś bardziej przebojowa, pewniejsza siebie mimo tego, że jeszcze troche mi brakuje do pięknego pląsania w takim obuwiu 😀 Myślę też, że rzadko chodzę w takich butach, bo ciężko znaleźć pasujące buty na moją kościstą stopę w rozmiarze 38 😀 A pomysł z dodaniem zdjęć butów mi się podoba! Z ciekawością zobaczę w czym to chodziłaś przez te dni 😉 Tydzień bez słodyczy powiadasz? Oj mogłoby być ciężko. Ja też kiedyś pochłaniałam spore ilości słodyczy i też od tego nie… Czytaj więcej »

BlondHairCare
Gość

Dopisuję się do wyzwania 🙂 Bo ostatnio co chwilę ładuję do buzi mleczne cukierki :/

Zzielona
Gość

Ja nie mogę chodzić w innych butach niż te na obcasie lub koturnie. Dlaczego? Z banalnej przyczyny… Mam płaskostopie! Jednak po kilku latach chodzenia w koturnach (bo te jednak preferuję bardziej niż obcasy) moje płaskostopie dość znacznie się zmniejszyło… 😉 Już nie wspominając o tym, że sylwetka wygląda znacznie zgrabniej! 🙂

Mallene
Gość

Ja uwielbiam chodzić w butach na obcasie.. Oczywiście czasem sytuacje wymagają założenie adidasów.. to mnie france zawsze obetrą 😛

Tydzień bez słodyczy- nie lada wyzwanie.. Jak dla mnie to za trudne 😉

Basia
Gość

Gratuluje tygodnia z obcasami – ja raczej nie dałbym rady i współczuję tygodnia bez słodyczy – na pewno nie dałbym rady 😀

Silja
Gość

No to możemy sobie podać rękę. 10 czekolad to może nie, ale 2 – 3 dziennie tez mi się zdarzało. Czasem nawet były takie dni, kiedy nie jadłam nic innego prócz słodyczy i chipsów. Brrr!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Szczerze podziwiam Cię za chodzenie cały tydzień na obcasach. Ja uwielbiam wysokie buty, ale jedynie, kiedy chodzę w nich po domu, przestają mi się podobać przy starciu z chodnikiem na dworze 😉 Aczkolwiek kupiłam ostatnio parę wymarzonych botków na jesień/zimę, więc będę się 'ćwiczyć'. A jeśli chodzi o jedzenie, a raczej nie-jedzenie słodyczy, to właśnie trwa moja akcja 'wrzesień miesiącem bez słodyczy' i póki co daję radę, jem właśnie bardzo dużo owoców – na szczęście jest jeszcze sezon i ten niezdrowy cukier można zastąpić go tym równie słodkim, a na dodatek zdrowym 😉 Trzymam kciuki za Twoje wyzwanie.
Kasia.

MassieDran
Gość

Wyzwanie ze słodyczami jest świetne! 😀 Kiedyś na pewno zrealizuję, ale na tą chwilę to niemożliwe – kampania wrześniowa na karku, więc muszę się czymś pocieszać 🙂

jolkag78
Gość

Zjadłabym takie ciasteczko;)

Magdalena
Gość

nie jem słodyczy od 2 tygodni ;( az mi slinka cieknie na widok slodkiego, ale nei jest zle!

czekam na zdjęcia.

kudels
Gość

Ja zawsze mam schizę, że jestem za wysoka w obcasach, ubieram jak muszę 🙂 a chętnie bym pochodziła.

może spróbuj jeść te w miarę zdrowe słodycze?;) jak np. batoniki wielozbożowe, jogurty, do których możesz dać słodkie płatki ?:)

Chill Cake
Gość

ja uwielbiam chodzić w obcasach i jestem jedną z tych osób, które na 11-sto centymetrowych szpilkach czują się jak w płaskich butach – po prostu im wyższe, tym lepsze 😀 jestem zdania, że jak się naprawdę lubi (i w miarę umie, oczywiście) chodzić na obcasach, to wystarczy raz założyć wyższe szpilki niż zwykle i… człowiek się uzależnia 🙂 najlepszym przykładem jest moja współlokatorka – dla niej wysoki obcas to 8 cm, ale jak założyła moje 14-stki, to siłą musiałam jej zabrać 😀 jedynie w lecie nie lubię chodzić na szpilkach, bo to jednak jest dość męczące, a po co sobie… Czytaj więcej »

bogu
Gość

Pokaż buty! 😀 Powodzenia w nowym wyzwaniu 🙂

kubekczekolady
Gość

Chodzenie na wysokościach bywa męczące, ale faktycznie dodaje od razu pewności siebie, kobiecości, seksapilu 😀 Ja od razu się czuję inaczej w szpilkach 😉 W trakcie czytania postu pomyślałam, ze mogłabys pokazać buty, w ktorych chodziłaś, ja cgętnie zobaczę 😉

10 czekolad naraz – ja sobie nie wyobrażam 🙂 jestem łakomczuchem, ale juz jedna mnie zapycha…

slimmi
Gość

a mi się strasznie do słodyczy tęskni, nie powiem. Za to wynagradzam sobie ich brak owocami 🙂 Jutro dodam zdjęcie hula-hop, o które kiedyś pytałaś 😉

kosmetyczny-przekladaniec
Gość

Oj, ja bym nie dała rady nie jeść słodyczy. Jak mam ambitniejsze fazy, to właśnie tak jak piszesz zastępuje je zdrowszymi odpowiednikami – ciasteczka owsiane, czy zbożowe, mieszanki orzechów i rodzynek, suszone śliwki. Jednak ja jak czasem nie zjem czegoś zawierającego czekoladę, to aż się trzęsę :/
A co do butów na obcasie, to mnie znów bardzo szybko kręgosłup i kolana bolą, nie wiem jak to obejść i na razie nie muszę, bo i tak nie mam gdzie nosić 😉

Magdalena Zett
Gość

Chętnie zobaczę, jakie buty wybierałaś w zeszłym tygodniu 🙂
Dni bez słodyczy nie są łatwe, ale tylko na początku… z czasem kolonie grzybów i innych cudaków w naszym wnętrzu przestają namawiać nas do złego i dopominać się swojej porcji cukru 😀

tonia
Gość

JA sie dołączam również do kolejnego wyzwania:) Tez potrafię wchłonąć sporo słodyczy i nie tyje i nie mam porolemow z cera, ale za to czuje sie potem ospała i zmeczona:( Zamiast slodyczy kupilam wczoraj sobie slonecznik, dynie, suszone owoce i orzechy:D

Joanna
Gość

Buty na obcasie muszą być wygodne, wtedy można w nich chodzić cały dzień, przetańczyć całą noc i nogi nie bolą, nie ma obtarć itp. Ja mam takie buty i bardzo je sobie chwalę. W ogóle uwielbiam obcasy, nie dość, że dodają kilka centymetrów do wzrostu to jeszcze kobiecości i pewności siebie – same plusy. 🙂
Tydzień bez słodyczy? Świetny pomysł! Chyba sama zacznę stawiać sobie takie wyzwania 🙂

Naturalnie Zakręcona
Gość

Też uwielbiam słodkości…ale myślę,że to świetny pomysł, żeby trochę sobie odpuścić;)
Przyłączam się do wyzwania!:)
PS. Bardzo mi się podobają Twoje wyzwania (może oprócz butów na obcasie, jestem fizjoterapeutką i nie potrzeba mi przeciążać swojego ciała) są niezwykle rozwijające i pozwalają mi "ogarnąć" więcej spraw niż zwykle:)
Owacje na stojąco dla Ciebie!:)

nikt_wielki_ona
Gość

"Myślę, że wielu z Was uzna je banalne, ale dla mnie to spory challenge!" – dla mnie też to byłyby challenge.

Beauty_Station
Gość

Również chodząc w obcasach czuję się pewniejsza siebie 🙂

Nowe wyzwanie naprawdę ciekawe. Trzymam kciuki, bo wiem doskonale jak to jest. Sama jestem słodyczowym obżartuchem i dzień bez słodyczy to dzień stracony. Nie wytrzymałabym tygodnia detoksu 🙁

makapaka
Gość

Ja kiedyś wytrzymałam ponad 200 dni bez słodyczy 🙂 Teraz trochę się zapuściłam, więc z chęcią dołączam do Twojego wyzwania! ;))

thedarksideoflight
Gość

Świetne pomysły 🙂 Małymi kroczkami do dużego celu 🙂 Pomyślę o ograniczeniu słodyczy, bo w szpilkach bym tygodnia nie przeżyła 🙁 Przede wszystkim przez haluksy, ale też przez to, że moje stopy są upierdliwie wrażliwe i czasami wystarczy im 10min w butach, których nie nosiłam tydzień i są tak pokaleczone, że kolejny tydzień będą się goić 🙁

Arachnes
Gość

Tydzień na obcasach to nie dla mnie. Nawet jeden dzień mi ciężko przetrwać, a wszystko dla tego, że przy moich 178 cm czuję się po prostu głupio z dodatkowymi cm i bardzo nad tym ubolewam 🙁 Co prawda mam dwie pary koturn i jedne średnie szpilki, ale te pierwsze zakłądam niezwykle rzadko, a tych drugich jeszcze ani razu nie ubrałam, bo nawet nie umiem w nich chodzić (no i przewyższam TŻ-ta) ;D Co do słodyczy byłoby mi bardzo ciężko przetrwać, tym bardziej, że podobnie jak Ty w ogóle po nich nie tyję, więc chętnie po nie sięgam 🙂 Ale od… Czytaj więcej »

Mudi
Gość

Siedzię na lekcji i czytam twojego posta najs! ;D
Podziwiam tydzień na obcasach, ja wiem że bym nie dała rady, stopy by mi odpadłu, zrezygnowałabym po 2 dniach.
Bez słodyczy nie wytrzymam, muszę zjeść chociaż włąśnie takie owsiane ciasteczka ;D
Jak byłam mała i nie było nic słodkiego w domu potrafiłam jeść łyżeczką cukier, albo wyjadać słodkie kakao z opakowania ;D

M.ina
Gość

Życzę powodzenia w wytrwaniu w nowym postanowieniu! Ja lubię słodycze i raczej z nich nie zrezygnuję, ale nie objadam się nimi, nie tyję, nie wysypuje mnie. Podziwiam Cię, że wytrwałaś cały tydzień na obcasach 🙂

natalia
Gość

dołączam się do ciebie i również będę się starała częściej zakładać jakieś szpilki, podziwiam dziewczyny które codziennie chodzą na obcasach…

charmante bergamote
Gość

pokazuj te buty ; ) z ciekawością zobaczę to narzędzie tortur ;d

sophie czerymoja
Gość

pokazuj te buty ;d, z chęcią zobaczę to narzędzie tortur ; )

Malina
Gość

Uwielbiam obcasy, moja sylwetka od razu nabiera odpowiedniej figury. A na płaskim jestem taka bez wyrazu…

Caught Her Eye
Gość

Bez słodyczy się nie da żyć… 😀

Pokazuj buciki, jestem ciekawa w czym pomykałaś przez ten tydzień. Mi w lecie jednak lepiej chodzi się w płaskich butach. Za to jesień jest idealną porą na obcasy- botki na obcasie i koturnie uwielbiam!

Jane
Gość

próbowałam nie jeść słodyczy, wytrzymałam jeden dzień,a następnego dnia wiadomo co było xd

imprevisivel
Gość

Faktycznie obcasy dodaja pewności siebie 🙂 Znam dziewczyne , która codziennie (cały dzień) chodzi na obcasach i nie potrafi chodzić w płaskich butach- tzn. jak założy płaskie to chodzi w nich jak niektóre dziewczyny na obcasach ;p
Gratuluję tygodniowej wytrwałości – mimo tych 2 razy Ci się udało (ale kto by latał po lesie w szpilkach 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja dzisiaj pierwszy raz od daaawna wybrałam się do pracy w koturnach i fakt – od razu inaczej niż na płaski.Mam nadzieję,że i do obcasów się kiedyś przekonam 🙂

frambuesa
Gość

Oj aż tyle w obcasach . Zawsze chciałam tyle wytrwać ,ale jeszcze nigdy mi sie to nie udało 🙂 Gratuluje i powodzenia w nowym wyzwaniu 😉

Reni-ferek
Gość

trzymam kciuki za tydzen bez slodyczy 🙂
powinnam sie tez nad tym zastanowic – uwielbiam krówki:)

eat-food-well
Gość

uu jeszcze paczka na raz:( ale ważne jest to, żeby teraz się nie poddać! i nie dać za wygraną!

Słonecznik
Gość

Na razie pomijam wyzwanie 1, bo mam przy sobie tylko jedne buty na obcasie 😉
Ale chętnie podejmę się Tygodnia bez słodyczy.
http://bambusowy-raj.blogspot.ro/2012/10/tygodniowe-wyzwanie-1.html

Nadine
Gość

Hej, przecież ja już dawno temu podjęłam się wyzwania tygodnia bez słodyczy.

Dołączam się!
http://mrucznie.blogspot.com/2012/09/nowy-piatek-postanowienie-tydzien-bez.html

Previous
REGULAMIN KONTAKTU , czyli ZANIM DO MNIE NAPISZESZ
Podsumowanie tygodnia na obcasach i nowe wyzwanie :)