Dzisiaj świętujemy 30 lat od podpisania Konwencji o Prawach Dziecka. UNICEF zaprosił mnie, żebym o tym opowiedziała. To się może wydawać dzisiaj takie oczywiste, że dzieci mają prawa, ale nad ich ustaleniem przywódcy państw debatowali całą dekadę! To dzięki temu dzisiaj żadne dziecko nie może być skazane na dożywocie (bez możliwości zwolnienia wcześniej) ani na karę śmierci. Wcześniej mogło.
Jestem pedagożką, terapeutką, tą od „dzieci z trudnościami”. Jednak najbardziej trudni są w tym wszyscy dorośli. 
Zapominający, że dzieci nie są ich własnością, tylko ludźmi.
Dlatego założyłam kanał, na którym opowiadam uczniom o ich prawach. Jestem przerażona jak  często są łamane i z jaką lekkością dorosłym to przychodzi. Chciałabym żyć w świecie, w którym prawa dzieci są oczywistością i nie mam o czym nagrywać, bo nikt z tym nie dyskutuje.
Zostawiam Wam Korczaka pod rozwagę 👍🏻 „Bo dorosłemu nikt nie powie: ‘Wynoś się’, a dziecku często się tak mówi. Zawsze jak dorosły się krząta, to dziecko się plącze, dorosły żartuje, a dziecko błaznuje, dorosły płacze, a dziecko się maże i beczy, dorosły jest ruchliwy, dziecko wiercipięta, dorosły smutny, a dziecko skrzywione, dorosły roztargniony, dziecko gawron, fujara. Dorosły się zamyślił, dziecko zagapiło. Dorosły robi coś powoli,
a dziecko się guzdrze. Niby żartobliwy język, a przecież niedelikatny. Pędrak, brzdąc, malec, rak – nawet kiedy się nie gniewają, kiedy chcą być dobrzy. Trudno, przyzwyczailiśmy się, ale czasem przykro i gniewa takie lekceważenie.” Trudne pytanie - masz poczucie, że twoje prawa w dzieciństwie były szanowane? Mi dobierano notorycznie prawo do odpoczynku - od „dzwonek jest dla nauczyciela” po zadania na ferie.  #world'schildren'sday #dlakażdegodziecka #dzieńprawdziecka #unicefpolska

Dzisiaj świętujemy 30 lat od...

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie odpuściłaś? Sama sobie.

Zastanawiałam się czemu podróż do Odessy była najfajniejszą tego roku. Odpaliłam macbooka raz, by nas odprawić. Nie zrobiłam zdjęć z myślą o blogu, nawet nie miałam jakiegoś tam poczucia, że coś muszę zobaczyć. Jednego dnia wykupiliśmy sobie takie wielkie łóżko z baldachimem i dogorywaliśmy na kacu na plaży, bez  poczucia, że szkoda jednego z ledwie czterech dni. Nie szkoda!

Nie jestem wielką fanką alkoholu, ale rzadko mam poczucie, że mogę. Ostatni raz jak byłam na shotach w pijalni wódki z rok temu, to podeszła do mnie czytelniczka, powiedzieć że lubi mojego bloga. Cały następny dzień zastanawiałam się o czym ja wcześniej pijana rozmawiałam. Nie jestem jakąś rozpoznawalną osobą, ale miałam kilka takich sytuacji i nie do końca potrafię przez nie wyluzować🙈
Odessa była cudowna, bo wyluzowałam. bo nie było spiny w związku z niczym. Mieliśmy korzystać z ekscytującego życia nocnego, ale chyba zaszkodziły nam rapany? Spoko, pijąc gorący rumianek śpiewaliśmy utwory Cher huśtając się na hamaku i huśtawce  w mieszkaniu.
Zero spiny!

Teraz zrobiłam wielki krok, bo ograniczyłam instagrama i pozbyłam się poczucia, że muszę odpowiadać na komentarze i wiadomości. Ogromnie dziękuję Wam za zaufanie jakim mnie obdarzacie, ale z problemami osobistymi i rodzinnymi i życiowymi zapraszam na grupę na fejsie albo (to lepiej!) na terapię. Ja po pierwsze nie jestem właściwą osobą, po drugie - nie czuję się spoko będąc obciążana waszymi przykrymi historiami. 
Wcześniej miałam poczucie winy, że powinnam być bardziej empatyczna, ale kurczę - jestem! Chcę zostawić tę część siebie dla przyjaciół i bliskich, bo każda taka wiadomość wysysa energię ze mnie.
Poczułam ulgę, odpuściłam sobie samej, bo jeszcze nikt na moje „nie” się nie obraził. Szanujecie moje granice, jesteście super ♥️
Jestem niemal pewna, że też robisz coś, czego wcale nie musisz i świat się nie zawali jak przestaniesz i sama sobie odpuścisz. Tak, sama sobie!
Padłaś? Poleż, nie poprawiaj korony i nie zasuwaj dalej.
#szczerze_pisząc #aniamaluje #wakacje #odessa #podróże #podróżemałeiduże #throwback

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie...

O tym, że wymyśliłam sobie zabrać @pranamat_polska do Gruzji i zrobić tam piękne zdjęcia w górach - wiecie. Że mimo przygotowania się do wyboru terminu trafiły nam się dwa dni srogiej kaukaskiej zimy i ze zdjęć nici - też wiecie. Czasami tak bywa! Zero stresu. 
Gdy muszę, to potrafię spakować się w podręczny, ale w zasadzie to opcja tych zdjęć sprawiła, że @pranamat_polska zasponsorowało mi bagaż rejestrowany😉. Mata przydała się po przemierzaniu kraju bardzo ciasnymi busikami, po których moje plecy były jeszcze bardziej spięte niż zawsze (tak, to możliwe🤪). Na fizjoterapii jestem co 2-3 tygodnie, na macie mogę leżeć codziennie i staram się to robić. Albo podkładać sobie poduszkę do akupresury pod kark. Wiecie, bo i tak często widać je gdzieś w tle moich stories, po prostu kocham to kolczaste cudo całym sercem i tak - to boli (jakby zaśpiewał Freddie - pain is so close to pleasure), ale ulga potem... nowe plecy. Staram się pamiętać o ruchu i gimnastyce ale jak mam wenę, to potrafię siedzieć przed komputerem od rana do 15-tej i dopiero po zerknięciu na zegarek zorientować się, że wypiłam tylko jedną herbatę, nic nie zjadłam, nie byłam nawet siku, co tu mówić o rozciąganiu😏🙈 Jeśli tak jak ja, nie jesteście idealni i dużo siedzicie - na hasło aniamaluje jest 30% na zestaw mata+poduszka albo 20% na pojedynczy element.
Jutro dowiem się do kiedy! Szczegółowy opis wrażeń ze stosowania tej maty jest na blogu - ja nie umiem już bez niej żyć! Serio, miłość! (Kiedyś nie dodałabym zdjęcia dokumentującego ciążę spożywczą z jaką chodziłam po Gruzji, ale to jedzenie było tego warte!) #zpoleceniaaniamaluje #pranamatpolska #pranamateco #pranamat #mójpranamat #mata #relaks #batumi #gruzja #współpraca #podróże #podróżemałeiduże

O tym, że wymyśliłam sobie...

Wczoraj miałam cudowną rozmowę z @magdalena_komsta, jedną z najmądrzejszych kobiet jakie znam. Rozmawiałyśmy np. o tym, ile to razy zastanawiamy się, czy strój nie przyćmi kompetencji. Bo prowadzisz prelekcję do której się długo przygotowywałaś i jednak chcesz potem usłyszeć, że była dobra, a nie, że twój tyłek świetnie wygląda w tej sukience.  Mężczyźni mają mniej seksualizowane ciała (aczkolwiek uważam, że Vladimir Putin nosi mistrzowsko skrojone garnitury🔥) i nie muszą się aż tak nad tym zastanawiać. I spoko, założysz mniej ładną sukienkę żeby „się dopasować” i „nie było gadania” ale przypadkiem utrwalisz dychotomię - ładna/sexy ALBO mądra i kompetentna.
Trudne wybory!

Miałam w życiu dwa takie przekorne momenty, gdy jednocześnie podkreślałam i talię i cycki i tyłek i nogi i jeszcze zakładałam szpilki. Wiele razy byłam oceniona powierzchownie jako niezbyt lotna laska, ale cholernie tych momentów potrzebowałam. Dzięki nim dzisiaj:
👉🏻 nikt nie jest w stanie mnie zawstydzić 👉🏻 mogę unieść brew pogardy, gdy na panelu inny panelista z niekrytym uznaniem pomieszanym ze zdziwieniem powie „ale ty jesteś mądra” po mojej wypowiedzi 👉🏻 kompletnie nie uzależniam swojego poczucia własnej wartości od tego, co mam na tyłku, bo tylko przeczołgawszy się przez etap skrajnie obcisłych sukienek mogę mieć pewność, że moje czucie się dobrze z samą sobą płynie z wewnątrz.

Bardzo często widząc kobiety oceniamy je przez pryzmat własnych wartości i poglądów. Że ubrała się tak by kogoś kusić, że na pewno jest jej niewygodnie na szpilkach i się poświęca, że to, że tamto.
Plx mniej oceniania ok? Może ta dziewczyna właśnie wyrwała się z toksycznego związku, w którym partner jej „nie pozwalał” wychodzić nigdzie w sukienkach i musi to sobie odbić? Może odeszła z jakiegoś ugrupowania oazowego albo ŚJ i ma potrzebę doświadczenia świata inaczej,by móc znaleźć swoją ulubioną wersję siebie? Nigdy nie wiesz!

Skłamię mówiąc, że nie mam z automatu założeń odnośnie nowo poznanych ludzi, bo jak każdy - mam, ale  unikam tych amatorskich psychoanaliz i was też do tego namawiam. Jeśli coś nikogo nie krzywdzi - who cares!
#aniamaluje #szczerze_pisząc

Wczoraj miałam cudowną rozmowę z...

Jak możesz być zadbana, będąc niezbadana?! Rzuciłam dzisiaj w żywej dyskusji z @kasia_coztymseksem. Kasia oczywiście jest mądra i się bada ale powiedziała, że mam to zapisać🙃
Rozmawiałyśmy o wielu rzeczach, np. o tym, że żyjemy w dziwnym kraju, w którym seks można uprawiać (nie lubię tego słowa, to nie pole) od 15-tego roku życia, a do ginekologa można iść od 18-ego. I tak sobie rozmawiamy o tym, co ja uważam, że Kasia fajnego robi dla kobiet ucząc je o tym, że seks może być fajny i przyjemny (a nie dla każdego niestety jest😥), i co Kasia uważa, że ja robię fajnego ucząc kobiety, że powinny mieć własne pieniądze a w relacje z innymi wchodzić bo chcą, a nie z ekonomicznej konieczności🙅🏻‍♀️💸
Gdzieś tam zawędrowałyśmy w odmęty relatywnie drogiego, szczególnie dla młodych ludzi dostępu do specjalistów.
I z jednej strony tak, totalnie się zgadzam. 15 minut wizyty bez żadnych badań to 150 zł (ja tyle płacę) a jak robisz przy okazji badania to kwota się zwiększa. To rzeczywiście może to boleć. Sama byłam w miejscu, w którym oglądałam każdą złotówkę 5x
✅ALE! Priorytety, dziewczyno, priorytety! Nigdy nie miałam problemu by określić, że są rzeczy ważne i ważniejsze.
Nie wiem i nie rozumiem, jak można co 3 tygodnie chodzić na rzęsy i hybrydy, a  3 lata nie być u ginekologa. Na tej samej zasadzie nie rozumiałam Gruzinów z nowymi telefonami, ale bez zębów🤯
Na studiach miałam stary model telefonu a mój pierwszy tablet, dzięki któremu mniej kserowałam i moglam czytać książki na legimi, nagrzewał się tak mocno, że musiałam go wkładać do lodówki by odpoczął. 
Ale zawsze mam zrobione badania i nie unikam lekarzy, bo to ważne❗️
Nie mówię zresztą tylko o finansach. Łatwiej jest „zadbać o siebie” idąc na te hybrydy niż pobiegać, prawda?
Don’t get me wrong, sama lubię mieć pomalowane paznokcie, lubię, a nawet uwielbiam Julię z @mayeye_warsaw , do której chodzę na rzęsy i chciałabym, aby jej biznes się rozkręcał.
Ale! First things first. Nie możesz być zadbana i niezbadana jednocześnie. Badaj się dziewczyno, ok? Gdy następnym razem gdy powiesz sobie „ale psycholog/ginekolog/terapeuta/fizjoterapeuta” jest drogi, zastanów się czy dobrze ustalasz priorytety. Nr 1 to Ty!

Jak możesz być zadbana, będąc...

Mój detoks od social mediów nadal trwa i dzielnie trzymam się narzuconej sobie maksymalnie godziny dziennie. Streszczając się powiem tylko, że wykorzystuję moment siedzenia na tyłku w Warszawie na spotkania z tymi wszystkimi cudownymi ludźmi, których przez ciągle bycie w rozjazdach nieco zaniedbałam. Podoba mi się to, chociaż dzisiaj naszło mnie na szybkie sklecenie „tygodnika”, więc macie coś do poczytania na blogu.
Zdjęcie w Tunezji zrobiła @ewaszabatin nie mam pojęcia kiedy, ale dobrze pokazuje mój mały problem z telefonem, który stał się przedłużeniem ręki. Kolory podkręciłam presetem Madryt, od @krzysztof_adamek i @instafiltry.pl, tylko zostawiłam po swojemu niebieski.

Pytanie za sto punktów: zerknij w zakładkę „twoja aktywność” na instagramie i napisz ile czasu dziennie spędzasz w tej aplikacji. Jestem ciekawa!
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże #podróżemałeiduże #wakacje ##tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #lato #afryka #tunisia

Mój detoks od social mediów...

Uwielbiam to zdjęcie. Książki i wzorzyste rajstopy to najpopularniejsze prezenty jakie dostaję. Prezentem jaki sama chciałabym sobie podarować jest czas⏳ Właśnie zamknęłam ogromny projekt🥳. Powinnam uczcić to kieliszkiem szampana i relaksem, tymczasem  pierwsza myśl brzmiała „o cudownie! wreszcie będę miała czas na pisanie własnego ebooka i tekstów na bloga”. A potem uświadomiłam sobie, że ja zawsze mam nad sobą coś, co POWINNAM napisać. Nie pamietam kiedy miałam od tego wolną głowę. I tak jak cenię sobie szalenie dywersyfikację przychodów i wolność twórczą jaką mi daje, tak potrzebuję też wolności OD tworzenia. Nie da się tego streścić wpisem na IG, ale Fromm swoją genialną „Ucieczką od wolności” poukładał mi kiedyś w głowie. Potrzebuję powiedzieć sobie, że mogę bez konsekwencji dla swojej psychiki być wolna od bloga i instagrama i nie czynić z nich ważnych filarów mojej tożsamości. Ustawiam sobie jeszcze ostrzejszy limit czasowy na instagrama (godzinę dziennie!). Mam ochotę pisać i wrzucać tutaj coś tylko wtedy, gdy będzie mnie na to cisnąć jak na sikanie po siedmiogodzinnej jeździe z Tbilisi do Batumi.Może będę milczeć całymi dniami, może naparzać treściami jak szalona, dowiem się tylko postanawiając, że nie muszę! Pssst! Ograniczyłam na profilu komentowanie tylko dla osób; które mnie obserwują. Kompletnie wyzwoliłam się myśli o tym, że konto powinno rosnąć. Dałam sobie do końca roku czas na wolność także od zarabiania. Jestem ciekawa co będę CHCIAŁA robić czując, że mam ten cudowny komfort, że nie muszę.

#przerwa #aniamaluje #szczerze_pisząc #rajstopy #nogi #książka #kropki

Uwielbiam to zdjęcie. Książki i...

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej memiczne momenty mojego życia (są w przypiętych!) i bezkonkurencyjnie wygrał gołąb, który leciał na mój tyłek😅. Naszła mnie przy tej okazji pewna myśl, której nie mogę wyrzucić z głowy. Zostanę pewnie zjechana i już słyszę te komentarze pod tytułem „zdefiniuj kobiecość!!!1”, ale nie czuję, abym miała jakiś obowiązek coś tu definiować, tak samo jak nie umiem zdefiniować czym jest chemia między dwójką ludzi i czemu czasami nie ma jej z kimś, kto teoretycznie łapie się we wszystkie nasze kryteria a „to coś” ma ktoś, kto do nich nie pasuje😉
Więc myśl, która mnie dręczy to ta, że poza aktorkami czy piosenkarkami mało widzę kobiet odnoszących sukcesy czy dzierżących władzę, które nie ukrywałyby swojej - no właśnie - kobiecości.
I nie zrozumcie mnie źle, jestem na tym etapie, że czuję się świetnie gdy mam na sobie bluzę ze sponge bobem, ale  co takiego sprawia, że kobiety w polityce ubierają się bardziej jak Angela Merkel czy Beata Szydło niż jak nie wiem, Angelina Jolie?
Może to, że gdy Magdalena Ogórek (nie głosowałam na nią!) kandydowała w wyborach prezydenckich, to nikt nie pytał jej o poglądy,  a media opisywały wyłącznie jej sukienki i sposób układania włosów?
Co takiego sprawia, że mądra kobieta nie może podkreślić strojem swoich pośladków?
Nie, nie uważam jakoby tyłek i cycki były jedynym co mam do zaoferowania (w ogóle co za debilne określenie) więc nie czuję abym musiała to skrywać i „najlepsze zostawić na koniec”, ale drapie mnie to, gryzie i męczy. 
Jakieś spostrzeżenia?

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej...

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie, nie migam się od pracy i obowiązków. Jestem po prostu wygodna! Nie dla mnie 10 kroków koreańskiej pielęgnacji, ale niestety przy wrażliwej cerze nie mogę sobie pozwolić na całkowite olanie tematu. Wrażliwa, skora do podrażnień cera szybko się na mnie zemści, jeśli nie poświęcę jej chwili uwagi wieczorem. Jeśli jesteś wrażliwcem jak ja - możesz śmiało zerknąć w drogerii na półkę z linią physio mikrobiom marki tołpa.
Moja cera nie ma ze mną lekko, bo ciągle podróżuję (zmieniam twardość wody i powietrze) a do tego nie śpię tyle ile powinnam. A z tymi kosmetykami się polubiłam, bo działają po prostu tak, jak trzeba! Na stories możecie zobaczyć jak wygląda. 
#tołpa #pielęgnacjatwarzy #physio #oczyszczanie #kosmetyki #uroda #makijaż  #pielęgnacja #blogerka #zakupy #krem #blogkosmetyczny #twarz #polskiekosmetyki #kosmetyczka #blogurodowy #piękno #kosmetyk #dzieńdobry #nawilżenie #aniamaluje 
Post we współpracy z marką @tolpa_mniej_wiecej

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie,...

Czy jeśli w Gruzji podoba mi się nie tylko to, że jest pięknie, miło i pysznie, ale też tanio, to znaczy, że akceptuję wyjątkowo niefortunne geopolityczne położenie kraju?🤔🤯
Pierwszy raz ta myśl zastrzeliła mnie gdy odnotowałam w swojej głowie, że z roku na roku mój ukochany Lwów staje się wyraźnie droższy. 
A potem dałam sobie mentalnego plaska w twarz, bo w sumie fajnie, że ludzie się bogacą. Nie chciałabym, aby Polska słynęła wyłącznie z tego, że jest tanio i można się za grosze naj*bać. 
W 2000 roku minimalne wynagrodzenie w Polsce wynosiło 700 zł. Pamiętam jak rodzice wielkim wysiłkiem kupili mi za jednym zamachem dwa pierwsze tomy Pottera. To było super, zawsze na prezenty chciałam tylko książki, ale dopiero z perspektywy gruzińskich cen zaczynam to doceniać.

Gruzja jest niesamowita nie tylko dlatego, że jest tania. Jest niesamowita tak po prostu. Różnorodna, pyszna. Z przebogatą mitologią, kulturą, alfabetem i dumą, która nie pozwala się ugiąć przed wielkim, groźnym sąsiadem. Jasne, Gruzja jest najbliższym nam kulturowo krajem będącym w top15 pod kątem niskiego Consumer Price Index (w uproszczeniu: stosunek zarobków do kosztów życia) i rozumiem, że dla wielu ludzi to będzie kraj taniej najebki, ale dla mnie to była jedna z najciekawszych podróży w życiu. 
Przy okazji; 
Czy znacie jakąś dobrze wydaną wersję gruzińskich mitów? Może być po angielsku :). #georgia #georgia🇬🇪 #georgiatravel #gruzja #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #aniapodróżuje

Czy jeśli w Gruzji podoba...

Moje obcasy i trochę odreagowania :)

W podsumowaniu tygodnia na obcasach obiecałam, że pokażę buty w których chodziłam podczas wyzwania. Znajdziecie je w tym poście.
Wiem, ze zdjęcia nie zachwycają jakością i ilością detali, ale postaram się jutro zrobić lepsze i dodać zdjęcia innych wysokich butów 😉


U góry można zobaczyć mój ulubiony lakier ostatnich dni. Dostałam go ramach współpracy z Baltic Company i chciałam wstrzymać się ze zdjęciami aż do momentu, kiedy pojawi się pierwszy odprysk. Wczoraj (po 10! dniach) bez odpryskiwania pojawił się już widoczny odrost i chciałam zmyć lakier. Nie zdążyłam:

Podczas praktyk w pierwszej klasie miałam mały wypadek – zdejmowałam magnes z tablicy (na łączeniu skrzydeł), kiedy jeden z uczniów mający zaawansowany autyzm dostał swojego ataku i z całym impetem wpadł na tablicę. Na szczęście jemu nic się nie stało, ale skrzydło tablicy zamknęło się na małym palcu mojej dłoni. Dzisiaj jest spuchnięty i siny, ale jak widać – lakier odprysnął tylko trochę 😛 
Lakier ma piękny kolor, rzeczywiście przypomina pyszną gujawę. Czy szybko schnie – nie wiem, bo zawsze wspomagam się sztuczką która sprawia, że lakier wysycha w 5 sekund 🙂 Za to trwałość absolutnie genialna!

 
Z powodu palca (ból promieniuje na całą dłoń) musiałam zrobić przerwę w ćwiczeniach z 30 day shred (nie wyobrażam sobie robienia pompek w ten sposób). Ogólnie przydałby mi się totalny reset, bo padam ze zmęczenia.

 Lekcje w pierwszej klasie są wspaniałe i dają wiele radości, ale trzeba poświęcić masę czasu, żeby dobrze się do nich przygotować. W klasie są dzieci sześcioletnie i siedmioletnie, co już sprawia, że tempo pracy jest mocno zróżnicowane. Do tego jeden z chłopców (8 lat) ma autyzm i jest bardzo nieprzewidywalny. To wspaniałe dziecko, ale czasami ma gorszy dzień i nigdy nie wiadomo, czego można się po nim spodziewać. 
Trafiły mi się moje “ulubione” tematy – bezpieczeństwo ruchu drogowego (zdałam teorię na kartę rowerową za trzecim razem, na prawo jazdy się nawet nie zapisałam :)), i nauczenie dzieci czym jest rytm. Wymyślenie ciekawych lekcji i przygotowanie pomocy to szalenie trudna sprawa, ale jestem z siebie zadowolona. Ciesze się, że wychowawczyni klasy była bardzo pomocna i dobrze mnie oceniła, a najbardziej z tego, że dzieci dobrze mnie przyjęły i polubiły 🙂 Nie wierzcie w te głupoty, że nauczyciel pracuje 18h tygodniowo (lub 13, jak nie policzyć przerw). Możliwe, że są tacy, ale w klasach 1-3 jest multum obowiązków. Jeśli komuś na tym zależy, na pewno poświęca na to więcej niż te standardowe 40 h 🙂 Przygotowanie arkuszy do diagnozy, pomocy naukowych, zadań, cała ta papierologia, rewalidacja, dodatkowe zajęcia…  Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że istnieją nauczyciela którzy autorytet próbują zbudować krzykiem i karaniem. Są też tacy, co lekcje prowadzą według scenariusza, ale budowanie sobie opinii o zawodzie na podstawie tych przypadków jest bardzo krzywdzące. Często matki nie potrafią poradzić sobie z jedną pociechą, a nauczyciel robi to z trzydziestką !
Od poniedziałku klasa III 🙂



Teraz obiecane, chociaż słabe zdjęcia butów. Czarne mają 10 cm, brązowe 11 a koturny 12. Lepsze zdjęcia wrzucę jutro, jeszcze ciężko mi utrzymać w dłoni aparat i nacisnąć spust, bo palec strasznie boli 🙂
Koturny nie są w środku brudne, po prostu wyrwałam z nich wkładkę bo przez nią buty były niekomfortowe.


 Jest jeszcze jedna zabawna rzecz o której nie pomyślałam tworząc podsumowanie tygodnia na obcasach. Kiedy byłam w wysokich butach w szkole, dzień dobry mówili mi nawet uczniowie którzy nie mogli
wiedzieć, że jestem praktykantką, bo uczą się na innym piętrze 😉 Podobnie przed praktyką, kiedy byłam zanieść do szkoły dokumentację, dzieci też mówiły mi dzień dobry. A przecież po podstawówce kręci się masa rodziców!
Zabawne jak buty wpływają na postrzeganie człowieka!

 Ostatnio biegam w stabilnych botkach:) Są bardziej czarne niż na zdjęciach 🙂

  Mam też ochotę na jakąś zmianę – szalenie podoba mi się ten bob, ale za każdym razem jak miałam tak ścięte włosy to tęskniłam za długimi. Wybór padnie więc chyba na grzywkę podobną do tej, ale trochę krótszą i włosy cięte w U. Po Waszych komentarzach zrezygnowałam z pomysłu cieniowanych włosów
Uściski, Ania

42
Dodaj komentarz

avatar
22 Comment threads
20 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
AniamalujeApolonia BywalecIssemineParamore*Natalia* Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
outside-glass
Gość

Ojoj, biedny paluszek! A kolor jest naprawdę piękny!

Silja
Gość

Kurcze, aż mi się słabo zrobiło, jak przeczytałam o paznokciu. 🙁 Oby się szybko zagoiło! Botki bardzo fajne, ale bardziej mi się podobają Twoje koturny. 🙂 I podziwiam za wysokość obcasów, ja bym pewnie nawet trzech kroków w nich nie zrobiła. 😀

Alex
Gość

buty są genialne! ale palec nieciekawie wyglada 🙁

Anonimowy
Gość
Anonimowy

o jakiej sztuczce mowisz :>?

Apolonia Bywalec
Gość

opisałaś to? 😛 bo wyszukiwarka nie działa:/

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Śliczne botki! Bardzo zaciekawiły mnie także poglądy na temat Twojej pracy bo także chciałabym być nauczycielką. Wiem ze to jest trudne, i czasem może zdarzyć się jakiś wypadek, tak jak u Ciebie ale mimo tego fajnie byłoby pracować w tym zawodzie 🙂 Zapraszam na mojego bloga http://pam20.blog.pl/

narratorka
Gość

Co to za sztuczka?

strī-linga
Gość

ja też mam takie botki, może troszkę wyższe.. ale one są "zimowe" tzn jak jest zimno, ale nie ślisko ani nie ma śniegu. czyli nie polsko zimowe tylko nie sucho zimowe. ale nieco ocieplane..
współczuję palca! oby szybko wrócił do optymalnego stanu.

strī-linga
Gość

tak! mi nigdy to się nie przytrafiło, ale kolega mi mówił, że bardzo męcząca sprawa i trwa i trwa

Remedy
Gość

Ojoj biedny paluszek! 🙁 Obyś jak najszybciej doszła do siebie! 🙂 Możemy się łączyć w bólu, bo ja dzisiaj przez nieuwagę trafiłam siekierą w palec wskazujący u lewej ręki na szczęście nic poważnego się nie stało 🙂 Kurcze szkoda, że w szkole nie miałam takich nauczycieli jak Ty! Wtedy z większą chęcią chodziłabym do niej. Teraz cieszę się, że ten etap już za mną. A z bucików najbardziej podobają mi się botki 🙂 Co do boba to ładna fryzurka, ale masz rację pewnie tęskniłabyś za długimi włosami. A grzywka całkiem fajna 🙂 Ja też myślę od pewnego czasu o ponownym… Czytaj więcej »

Megalaska
Gość

o wow ile butow:)

malawredota
Gość

oj wiem jak boli taki paluszek, jak byłam mała przycięłam sobie sama drzwiami takimi ogromnymi metalowymi, bolało jak diablii 😛

czajenka
Gość

środkowe buciki najbardziej mi się podobają. biedny paluszek – niech szybko wraca do zdrowia. 😉

Oczuchmurność (Czarna Orchidea)
Gość

ałaaaaaaaaaa… aż mnie ciary przeszły, bo mi sie przypomniało, jak zerwałam ścięgno w serdecznym palcu. Ból ogromny, a niby nic się nie stało. Efekt: 2 miesiące w plastikowym usztywniaczu.
Może pomocz w altacecie? (pomogł również na ogromnego krwiaka na udzie, gdy spadłam ze schodów, wielkości dłoni był, nie ma to jak pamiątka z własnej 18stki o.O )

Anonimowy
Gość
Anonimowy

oj wspułczuje wypadku, mam nadzieję, że szybko się zagoi!

A podziwiam chodzenia w tak wysokich butach, nie bolą Cię nogi?

Malina
Gość

Współczuję, szczerze. Ból jak chole…

Caught Her Eye
Gość

Ojć, nie wyobrażam sobie cokolwiek robić z takim posiniaczonym palcem.
Strasznie. Prosta grzywka to super pomysł, o ile oczywiście wiesz czy dobrze Ci w takiej 🙂 Zawsze jakaś odmiana.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

bob jest prze-genialny! 🙂 a grzywka to i za mną chodzi.. 🙁
współczuję wypadku z paluszkiem, oby szybko się zagoił!

imprevisivel
Gość

śLICZNY LAKIER 😉

Mańka
Gość

Moja mama jest nauczycielką w liceum i z licznych obserwacji jej oraz jej koleżanek, stwierdzam, że są dwie grupy nauczycieli. Jedna to Ci, którzy równo z dzwonkiem uciekają ze szkoły, nie robią nic nadprogramowego, nie angażują się i żądają najwięcej. Druga grupa to Ci nauczyciele, którzy starają się pomóc uczniom, widzą, że ktoś ma potencjał i warto to wykorzystać. Taki nauczyciel zostanie po godzinach, żeby uczniowi coś wytłumaczyć, przyjdzie wcześniej, żeby przygotować do konkursu, wyszuka materiały, których jak na lekarstwo.Ja miałam w gimnazjum kilka takich nauczycielek, a i w liceum trafiły się takowe 🙂Wiem, że trochę nie na temat, ale… Czytaj więcej »

*Natalia*
Gość

Piękny kolor lakieru! O kurczę to miałaś naprawdę pecha, palec pewnie nieźle boli. Wiadomo, że na autystycznego dzieciaka nie można się gniewać 🙂 żeby tylko Ci nie zeszedł paznokieć!

*Natalia*
Gość

Niestety nie zawsze da się przewidzieć reakcję dziecka niepełnosprawnego, takie wypadki są na porządku dziennym, grunt to zachować zimną krew i wiedzieć co robić.
Przesyłam pozytywne fluidy, by palec nie bolał :*

Paramore
Gość

Biedny palec 🙁 Piękne buty, żałuję, że nie umiem w takich chodzić 😀

Issemine
Gość

Aniu! już od dłuższego czasu śledzę Twojego bloga i jestem zachwycona. Za każdym razem poprawia mi humor i sprawia, że chcę popracować nad sobą…a to nielada osiągnięcie gdyż z natury jestem okropnie leniwa. Ale wracając do tematu 😉 uwielbiam twoje tygodniowe wyzwania i solidarnie staram się robić to samo co ty na tyle na ile to możliwe ( obcasy nosiłam przez 5 dni po czym moje stopy całkowicie odmówiły mi posłuszeństwa…a co do słodzyczy to skończyło się u mnie podobie jak u ciebie ;P ). Mam do ciebie jedno pytanko. Od dłuższego czasu chcę przejść na zdrowszy tryb życia a… Czytaj więcej »

Previous
Rozwojowy czwartek 4.
Moje obcasy i trochę odreagowania :)