- Chcesz spróbować?
- Jasne!
Wolę czegoś spróbować z myślą, że najwyżej mi się nie spodoba, niż nie spróbować i żałować. W Malezji nadarzyła się okazja do sadzenia ryżu🌾 fajna przygoda! (Do momentu, aż coś dziwnego przepełzło po mojej stopie😅) A teraz siedzę i czytam wszystko o tym, jak ogarnąć przesiadkę w Chinach! Lecę w lutym do Wietnamu (znaczy loty mam do Bangkoku, ale resztę jakoś ogarnę!) i polowałam na sensowną przesiadkę aby zobaczyć #Pekin ♥️ marzyło mi się Zakazane miasto, ale teraz napaliłam się na Wielki Mur Chiński. Będę mieć 16h (gdzie same formalności wizowe to podobno 2-3h😱) i będę zupełnie sama, ale na samą myśl szczerzę się jak szalona 😁 co może pójść nie tak? Wszystko! Mogę nie dostać wizy, może oszukać mnie kierowca, przechowalnia bagażu może nie być czynna, mogę nie zdążyć na przesiadkę do Bangkoku... YOLO! Przeczytałam już cały internet, ale zapytam też tutaj - czy jest wśród Was ktoś, kto przebiegł przez Pekin podczas tej szalonej przesiadki?
Mam ochotę na trudne ustawienia tej gry i zrobić trasę nie z wynajętym kierowcą, ale pociągami i autobusami. No risk no fun!

W ogóle chciałabym, aby ta podróż była trochę inna i wypchnęła mnie mocniej ze strefy komfortu. Nie będę rezerwować noclegów z wyprzedzeniem, chcę przemieszczać się bardziej jak lokals, nie planować za dużo i dać się ponieść chwili. Będzie fajnie!🙃 #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #Azja #Chiny #Malezja #bejing #travelgirl #adventure #discoverunder50k #girlswhotravel #malaysia #china #riceplanting

- Chcesz spróbować? - Jasne!...

Wstałam dzisiaj o 11:05. To oznacza, że sąsiedzi musieli mnie nienawidzić, bo mam zawsze taki ostateczny jak „final Call” na lotnisku budzik ustawiony na 10:30 w razie gdyby nic wcześniej mnie nie obudziło. Wyje jak syrena alarmowa! Nie słyszałam go!

Zawsze śpię jak zabita, gdy odreagowuję emocje. Próbuję od kilku dni pomóc z czymś bliskiej osobie i bardzo wyczerpuje mnie to emocjonalnie. 
Tak samo mocno jak dzisiaj, spałam kiedyś  po urodzinach Agi, mojej dobrej koleżanki. Lubię myśleć, że to wino, ale jestem niemal pewna, że to oglądanie „Leaving Neverland” sprawiło, że dziewczyny nie mogły mnie dobudzić.
(Polecam się na imprezy, oglądanie dokumentu o pedofilii, świetna zabawa tylko ze mną!). Jestem osobą, której ludzie zwierzają się z różnych okropnych rzeczy, które kiedyś ich spotkały na zasadzie „jesteś pierwszą osobą, której o tym mówię”. Czytam wszystko o przemocy wobec dzieci, bo moim największym strachem gdy z nimi pracowałam był strach o to, że kiedyś jakieś dziecko wybierze mnie na jedyną osobę której powie, że jest bite albo dręczone w inny sposób, a ja nie będę potrafiła skutecznie zareagować. Albo postąpię zgodnie z procedurami i w tym czasie stanie się coś najgorszego.

Moim największym strachem w życiu jest to, że nie będę potrafiła pomóc komuś, kogo kocham. Towarzyszy mi to od momentu, gdy jako ośmiolatka obserwowałam umierającego na raka dziadka. Czułam bezsilność i to jest najgorsze uczucie jakie potrafię sobie wyobrazić. 
Jeśli go nie rozumiesz, obejrzyj „Nocturnal animals”, film w którym niemal czułam ból głównego bohatera.

Właśnie przez sen wymyśliłam rozwiązanie sytuacji, która mnie dręczyła. Dawno nie czułam takiej ulgi! Nie umiem jej opisać, pragnę się tym podzielić!

Mam ochotę mówić ludziom wszystkie te miłe rzeczy, które o nich myślę, ale jakoś zawsze zostały niewypowiedzianymi myślami. 
A ciebie zapytam tak bardzo szczerze, nie na tym poziomie, na którym odpowiadamy „pająki”, tylko głębiej - czego najbardziej w życiu się boisz? 
#szczerze_pisząc #myśli #aniamaluje #grudzień #dzieciństwo

Wstałam dzisiaj o 11:05. To...

Tak jakoś wyszło, że co roku odwiedzam #Włochy i #Lwów🥰 
Dzisiaj omal nie kliknęłam biletów do Bari (po 139 zł w dwie strony👍🏻), bo ogromnie tęsknię za tą pizzą🍕Mamma mia! 6€ za set #pizza+#piwo, 10€ jeśli dochodzi mnóstwo talerzyków z przystawkami. No i jeszcze na koniec shot #limoncello.
I kusiła ta teleportacja, do kraju uśmiechniętych ludzi! Śpiewających podczas pracy, gotujących obłędnie dobrze i mających tak melodyjną mowę, że chcesz każdemu mówić: Ciao!👋🏻 Już widziałam, jak chodzę sobie w lekkiej jesiennej kurtce i sukience maxi po włoskich uliczkach i raz na jakiś czas sięgam po przekąskę za 2€, absolutnie niczego więcej nie potrzebując do szczęścia🥰Kiedyś poparzyłam sobie taką język, tak bardzo nie mogłam się jej doczekać! 
I chociaż „mam ochotę na pizzę, polecę do Włoch” wydaje się tekstem rzucanym raczej przez bogaczy, to zapewniam - wcale tak nie jest! Włoski #citybreak bywa tańszy niż weekend w Polsce.

Tym razem odpuściłam, zapał mi minął w momencie, gdy upiekły mi się pomidory i na nich rozlała mi się pyszna #burrata. Ale może komuś ten pomysł umili grudzień? 
Psst, po wpisaniu w Google „aniamaluje+Bari” wyskoczy fajny plan mojego wyjazdu z 2017 ;)
Psst 2! W przypiętych relacjach kod na stówkę na nocleg via Airbnb ;) ⭐️⭐️⭐️Gdybyś mógł, mogła, teleportować się teraz w dowolne miejsce na całej planecie, które byś wybrał/a? ;) #

#podróże #girlswithgluten #pizza🍕 #pizzalovers #italia #bari #włochy #podróżemałeiduże #girlswhotravel #aniamaluje

Tak jakoś wyszło, że co...

Poznałam ostatnio super sposób na produktywność! Nie pamiętam kiedy z takim zapałem realizowałam swoje zadania😀. @magdalena_komsta zdradziła mi super sposób na motywację - jeśli nie zrobię tego, co sobie założyłam, będę musiała wpłacić jakąś kwotę na organizację będąca światopoglądowo na przeciwnym biegunie co ja. Np. Ordo  Iuris.
Działa jak złoto! Nawet jak mi się nie chceeee to myślę sobie - o nie, muszę to zrobić, nie dam sobie psychicznie rady z myślą, że ich wspieram! 
Dodatkowo kupiłam sobie nagrodę w postaci biletów do Azji. Myśl o cudownym, wilgotnym powietrzu napawa mnie takim optymizmem, że aż chce się pracować!

Także jeśli masz problem z pisaniem magisterki albo czymś w tym stylu - pomyśl o metodzie Magdy, jest doskonale skuteczna!

#podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #travelgirl #czerwonasukienka #szczerze_pisząc #motywacja #reddress #palmy #karaiby #gwadelupa

Poznałam ostatnio super sposób na...

W gimnazjum rodzice nie kupili koledze zeszytu ćwiczeń, więc skserował kilka stron, by odrobić zadanie domowe. Ku mojemu zdziwieniu dostał jedynkę za „nieprzygotowanie do lekcji”. Miał zadanie!!! Nie lubiliśmy się wtedy, chyba pierwszego dnia nazwał mnie kujonem i deską, ale tak wkurzyła mnie postawa nauczycielki, że zaczęłam się z nią wykłócać o to, czy jest normalna i kolegi bronić. Odrobił to durne zadanie! Nie było jego winą, że rodzice nie zapewnili mu podstaw, a chodziłam do klasy z uczniami z okolic mocno „defaworyzowanych”, jak to się ładnie nazywa. Miałam lipę u tej nauczycielki, ale nie żałuję!

Uwielbiam tworzyć materiały o prawach ucznia. Szczególnie w takich małych mieścinach jak moje (nauczyciele są często radnymi!) władza bywa nadużywana. 
Dlatego za każdym razem, gdy pisze do mnie uczeń z prośbą o pomoc w jakiejś sytuacji, czuję się jak na tym zdjęciu z Salerno pod Neapolem!

Uwielbiam to, że nie dają się zbyć. Że pytają o to, co w statucie szkoły.
Czy statut może być niezgodny z prawem oświatowym. Gdzie zgłosić takiego nauczyciela i jak się bronić. 
Nikt nie zwraca się do mnie w wiadomościach z takim szacunkiem jak uczniowie! Podczas gdy dorosłym zdarza się napisać coś w stylu „siema, widzę ze dużo podróżujesz, znajdziesz mi loty i noclegi do 2500 do Tajlandii? odp dzisiaj”, uczniowie piszą „obejrzałam pani filmy, przeczytałam statut szkoły, ale wciąż nie wiem. Byłoby mi bardzo miło, gdyby pani podpowiedziała, ale zrozumiem jeśli nie znajdzie pani czasu”

Eksperci gadają O młodzieży, ale nie Z młodzieżą. Słabe! Ja uwielbiam tych pyskatych, tych walczących o swoje. Widzę w nich cząstkę siebie.
Proszę, nie zgubcie tego! Tego podejścia, że jak nie drzwiami, to oknem. Poczucia sprawczości i woli walki. To jest super cenne i ja Was za to uwielbiam. To są cechy ludzi, którzy sobie w życiu DADZĄ RADĘ! Wiem, że macie przez to przechlapane, ale ja jestem z Was na maksa dumna! Nie jestem w stanie odpowiedzieć na każda wiadomość (dlatego nagrywam filmy dla wielu), ale każda ogromnie mnie cieszy. 
A jak bronicie rodzeństwa czy słabszych kolegów to już w ogóle szacun MAX!!! Błagam, nie zgubcie tego. Bądźcie asertywni♥️
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże

W gimnazjum rodzice nie kupili...

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy, fani masowo wysyłali mu maszynki do golenia, bo nie mogli tego zaakceptować. Z całym szacunkiem - kiepscy fani! Jak kogoś kochasz i szanujesz, to pozwalasz mu się rozwijać, zmieniać, być sobą. Całe szczęście, że to nie był typek, który robi coś by się przypodobać innym! Moje automatyczne skojarzenie to biała koszulka „żonobijka”, jeansy i ten wąs. Opcjonalnie - żółta kurtka. Iconic!

Dzisiaj, tylko 28 lat temu umarł Freddie Mercury, ale nie legenda. Powiedzieć, że uwielbiam gościa to mało. Jego portret to jedyny święty obrazek jaki mam w domu. Towarzyszył mi w wielu momentach życia. To „Don’t stop me now” (i’m having such a good time, I’m having a ball) lądowało na moich słuchawkach gdy koleżanki z roku prześcigały się w licytacji jak bardzo która nie umie na egzamin, a ja nie chciałam tego słuchać i przejmować ich nastroju. Podniosłe momenty? „we are the champions”. Sytuacja, w której pomogli mi przyjaciele? „Friends will be friends”. Nawet tak sobie ustaliłam kiedyś playlistę dk biegania, żeby w momencie kryzysu słyszeć walkę podmiotu lirycznego w „Bohemian Rhapsody”. Serio! 
Robiąc kiedyś  to zdjęcie miałam super dzień. Czułam się świetnie, wcześniej wszystko mi fajnie powychodziło, czułam się na maksa odprężona i zrelaksowana i dokładnie pamiętam, że krzątałam się po mieszkaniu nucąc „It’s a kind of magic”.
Dzięki Freddie za wszystko, co wniosłeś do mojego życia!
#freddiemercury #rocznica #aniamaluje #blogerka #relaks #chill #monstera #niedziela #rocznica

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy,...

Masz piosenkę, która wywołuje na Twoim ciele ciary? Ale takie serio? U mnie to jest „Walking in Memphis” w wykonaniu Cher. Nigdy nie byłam w Memphis, ale słyszę jej głos jak to śpiewa, gdy widzę to randomowe zdjęcie z Sycylii. 
Gdybym miała wybrać ulubiony kobiecy głos - Cher wygrała wszystko. Z męskich do tego stanu doprowadza mnie Freddie Mercury.

Czeka mnie jutro kilka godzin w pociągu, podsyłajcie swoje tytuły piosenek wywołujących dreszcze, bo robię sobie taką „power playlistę” - zamierzam w tym pociągu napisać coś dłuższego i potrzebuję nowych bodźców!

Więc... czyj głos wywołuje w Tobie dreszcze? Poproszę tytuły!
#podróże #podróżemałeiduże #sycylia #sicily #katania #aniapodróżuje #wakacje #blogerka #włochy #italia #italy🇮🇹 #italy

Masz piosenkę, która wywołuje na...

Dzisiaj świętujemy 30 lat od podpisania Konwencji o Prawach Dziecka. UNICEF zaprosił mnie, żebym o tym opowiedziała. To się może wydawać dzisiaj takie oczywiste, że dzieci mają prawa, ale nad ich ustaleniem przywódcy państw debatowali całą dekadę! To dzięki temu dzisiaj żadne dziecko nie może być skazane na dożywocie (bez możliwości zwolnienia wcześniej) ani na karę śmierci. Wcześniej mogło.
Jestem pedagożką, terapeutką, tą od „dzieci z trudnościami”. Jednak najbardziej trudni są w tym wszyscy dorośli. 
Zapominający, że dzieci nie są ich własnością, tylko ludźmi.
Dlatego założyłam kanał, na którym opowiadam uczniom o ich prawach. Jestem przerażona jak  często są łamane i z jaką lekkością dorosłym to przychodzi. Chciałabym żyć w świecie, w którym prawa dzieci są oczywistością i nie mam o czym nagrywać, bo nikt z tym nie dyskutuje.
Zostawiam Wam Korczaka pod rozwagę 👍🏻 „Bo dorosłemu nikt nie powie: ‘Wynoś się’, a dziecku często się tak mówi. Zawsze jak dorosły się krząta, to dziecko się plącze, dorosły żartuje, a dziecko błaznuje, dorosły płacze, a dziecko się maże i beczy, dorosły jest ruchliwy, dziecko wiercipięta, dorosły smutny, a dziecko skrzywione, dorosły roztargniony, dziecko gawron, fujara. Dorosły się zamyślił, dziecko zagapiło. Dorosły robi coś powoli,
a dziecko się guzdrze. Niby żartobliwy język, a przecież niedelikatny. Pędrak, brzdąc, malec, rak – nawet kiedy się nie gniewają, kiedy chcą być dobrzy. Trudno, przyzwyczailiśmy się, ale czasem przykro i gniewa takie lekceważenie.” Trudne pytanie - masz poczucie, że twoje prawa w dzieciństwie były szanowane? Mi dobierano notorycznie prawo do odpoczynku - od „dzwonek jest dla nauczyciela” po zadania na ferie.  #world'schildren'sday #dlakażdegodziecka #dzieńprawdziecka #unicefpolska

Dzisiaj świętujemy 30 lat od...

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie odpuściłaś? Sama sobie.

Zastanawiałam się czemu podróż do Odessy była najfajniejszą tego roku. Odpaliłam macbooka raz, by nas odprawić. Nie zrobiłam zdjęć z myślą o blogu, nawet nie miałam jakiegoś tam poczucia, że coś muszę zobaczyć. Jednego dnia wykupiliśmy sobie takie wielkie łóżko z baldachimem i dogorywaliśmy na kacu na plaży, bez  poczucia, że szkoda jednego z ledwie czterech dni. Nie szkoda!

Nie jestem wielką fanką alkoholu, ale rzadko mam poczucie, że mogę. Ostatni raz jak byłam na shotach w pijalni wódki z rok temu, to podeszła do mnie czytelniczka, powiedzieć że lubi mojego bloga. Cały następny dzień zastanawiałam się o czym ja wcześniej pijana rozmawiałam. Nie jestem jakąś rozpoznawalną osobą, ale miałam kilka takich sytuacji i nie do końca potrafię przez nie wyluzować🙈
Odessa była cudowna, bo wyluzowałam. bo nie było spiny w związku z niczym. Mieliśmy korzystać z ekscytującego życia nocnego, ale chyba zaszkodziły nam rapany? Spoko, pijąc gorący rumianek śpiewaliśmy utwory Cher huśtając się na hamaku i huśtawce  w mieszkaniu.
Zero spiny!

Teraz zrobiłam wielki krok, bo ograniczyłam instagrama i pozbyłam się poczucia, że muszę odpowiadać na komentarze i wiadomości. Ogromnie dziękuję Wam za zaufanie jakim mnie obdarzacie, ale z problemami osobistymi i rodzinnymi i życiowymi zapraszam na grupę na fejsie albo (to lepiej!) na terapię. Ja po pierwsze nie jestem właściwą osobą, po drugie - nie czuję się spoko będąc obciążana waszymi przykrymi historiami. 
Wcześniej miałam poczucie winy, że powinnam być bardziej empatyczna, ale kurczę - jestem! Chcę zostawić tę część siebie dla przyjaciół i bliskich, bo każda taka wiadomość wysysa energię ze mnie.
Poczułam ulgę, odpuściłam sobie samej, bo jeszcze nikt na moje „nie” się nie obraził. Szanujecie moje granice, jesteście super ♥️
Jestem niemal pewna, że też robisz coś, czego wcale nie musisz i świat się nie zawali jak przestaniesz i sama sobie odpuścisz. Tak, sama sobie!
Padłaś? Poleż, nie poprawiaj korony i nie zasuwaj dalej.
#szczerze_pisząc #aniamaluje #wakacje #odessa #podróże #podróżemałeiduże #throwback

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie...

O tym, że wymyśliłam sobie zabrać @pranamat_polska do Gruzji i zrobić tam piękne zdjęcia w górach - wiecie. Że mimo przygotowania się do wyboru terminu trafiły nam się dwa dni srogiej kaukaskiej zimy i ze zdjęć nici - też wiecie. Czasami tak bywa! Zero stresu. 
Gdy muszę, to potrafię spakować się w podręczny, ale w zasadzie to opcja tych zdjęć sprawiła, że @pranamat_polska zasponsorowało mi bagaż rejestrowany😉. Mata przydała się po przemierzaniu kraju bardzo ciasnymi busikami, po których moje plecy były jeszcze bardziej spięte niż zawsze (tak, to możliwe🤪). Na fizjoterapii jestem co 2-3 tygodnie, na macie mogę leżeć codziennie i staram się to robić. Albo podkładać sobie poduszkę do akupresury pod kark. Wiecie, bo i tak często widać je gdzieś w tle moich stories, po prostu kocham to kolczaste cudo całym sercem i tak - to boli (jakby zaśpiewał Freddie - pain is so close to pleasure), ale ulga potem... nowe plecy. Staram się pamiętać o ruchu i gimnastyce ale jak mam wenę, to potrafię siedzieć przed komputerem od rana do 15-tej i dopiero po zerknięciu na zegarek zorientować się, że wypiłam tylko jedną herbatę, nic nie zjadłam, nie byłam nawet siku, co tu mówić o rozciąganiu😏🙈 Jeśli tak jak ja, nie jesteście idealni i dużo siedzicie - na hasło aniamaluje jest 30% na zestaw mata+poduszka albo 20% na pojedynczy element.
Jutro dowiem się do kiedy! Szczegółowy opis wrażeń ze stosowania tej maty jest na blogu - ja nie umiem już bez niej żyć! Serio, miłość! (Kiedyś nie dodałabym zdjęcia dokumentującego ciążę spożywczą z jaką chodziłam po Gruzji, ale to jedzenie było tego warte!) #zpoleceniaaniamaluje #pranamatpolska #pranamateco #pranamat #mójpranamat #mata #relaks #batumi #gruzja #współpraca #podróże #podróżemałeiduże

O tym, że wymyśliłam sobie...

Moje włosy, moja sprawa – KONKURS


Moja koleżanka, jak wiele dziewczynek, nie mogła ścinać włosów aż do Komunii. Potem – proszę bardzo, ale do Komunii mają być długie. Pamiętam ten pokomunijny wysyp włosów do ramion. 
Nie rozumiałam tego, bo ja o swoich włosach zawsze mogłam decydować sama.
Może poza farbowaniem, to pierwszy raz zrobiłam, jak wyszłam z gimnazjum. Ale za to jak! Co chwilę miałam inny kolor. Rude, czerwone, kasztanowe, fioletowe… Moi rodzice nie robili z tego żadnego problemu. Nie miałam żadnych “konsekwencji”, a pamiętam, że nie każda koleżanka tak mogła.
Nie mieściło mi się  to w głowie, bo przecież moje włosy są moją własnością i to ja nimi dysponuję jak mi się tylko podoba.
Ale nie wszędzie tak jest. Są społeczności, w których kobieta nie decyduje o wszystkim.
Dwa lata temu z wielkim podziwem przeczytałam wpis Iranki, która sprzedała swoje włosy, by wesprzeć cierpiących na raka. A potem ci, którzy wymagają tam od kobiet zakrywania włosów chustą, mogli jej naskoczyć. Przecież była łysa! Jak mogła zakryć włosy, skoro nie miała włosów?

Teraz tworzy wielką kampanię na rzecz kobiet, by same miały prawo decydować o tym, czy chcą nosić hijab czy nie.

Pomyślcie jakie mamy szczęście, że żyjemy w społeczeństwie, w którym same możemy decydować o swoich włosach od A do Z (no, może poza małymi wyjątkami z czasów, gdy mamy robiły nam wielkie kitki na czole). Możemy nosić włosy proste, kręcone, naturalne, farbowane, długie i krótkie, a jedyne konsekwencje jakie ponosimy, to ewentualne zniszczenia.

Ktoś mi kiedyś napisał, że jak to możliwe, że byłam na tylu eventach i dostaję tyle przesyłek PR, a moje włosy wciąż wyglądają tak kiepsko 😀
Cóż – mam mega kapryśne włosy a nie wszystkie produkty mi się zwyczajnie sprawdzają! Długo czekałam, aż znajdzie się fajna marka, z którą moje włosy się zaprzyjaźnią i z którą będę mogła zrobić dla Was konkurs i zwrócić uwagę jakie mamy wielkie szczęście, że o swoich włosach decydujemy same! Co mnie cieszy – same zadawałyście mnóstwo pytań o to, co nakładam na włosy, że w ostatnim czasie wyglądają tak dobrze. A skoro Wy to widzicie, to tym bardziej jestem pewna, że to TA marka.

Od jakiegoś czasu testuję kosmetyki firmy Mila. No i w końcu stał się cud. Jak wiecie – mam skórę suchą (a nawet odwodnioną) i skóra głowy również taka jest. Moje włosy bez żadnych środków na porost rosną 7mm miesięcznie! To zdecydowanie mniej niż średnia krajowa. Tym bardziej zawsze jest mi przykro, gdy mimo dbania, moje końcówki szybko się rozdwajają. A teraz nie mam porozdwajanych i to jest jakiś rekord :). Niezmiernie się z tego cieszę.

Przy bardzo wrażliwej skórze głowy, wszystkie włosomaniacze metody są bardziej skomplikowane – aby domyć olej z włosów potrzebuję mocniejszego szamponu, a ten podrażnia mi skórę głowy. Nieszczęśliwa skóra, to nieszczęśliwe włosy. Dlatego raczej stawiam na lekkie odżywki,  chętniej sięgam po maski a jeśli olej, to właśnie z maseczką, by się zemulgował i ładniej zmył. Też nie jestem laską, która ma czas na jakieś cudowanie z włosami, bo umówmy się – to włosy są dla mnie, nie ja dla włosów.
Dostałam mnóstwo rzeczy do przetestowania i znalazłam dla siebie kilka perełek:

To są moi ulubieńcy.

W ogóle może po kolei. Mila to marka profesjonalna, nie drogeryjna.  Wcześniej dostępna była w sklepach fryzjerskich. Na rynku jest już 20 lat, nawiązuje silnie do kultury Pin up.  Szczęśliwie trafiła do szerszej dystrybucji w sieci Rossmann. Jak kupowałam sobie drugie opakowanie  ampułek Hair Loss na wypadanie, to nie mogłam za go bardzo znaleźć. Jeśli będziesz mieć ten sam problem – kosmetyki są w osobnej, kartonowej szafie oznaczonej “wyjątkowy produkt” (tak było w ostatnim czasie).

Jestem dziewczyną, która czasami zakręci włosy na ołówek, innym razem przyciśnie je paskiem od torebki, więc one nie mają ze mną lekko. Ale od kiedy po cięciu mam zdrowe włosy, bałam się, że to oznacza koniec zabaw i stylizacji.
Że aby je takimi utrzymać, muszę o nie dbać, unikać suszarki, lokówki, a gdy będę chciała szybko wyprostować, bo zbyt mocno odcisnęła się w połowie gumka do włosów, to w ogóle samobójstwo.

Pięciominutowa regeneracja ampułką  Reapir (10ml to bardzo dużo!) pozwala mi bawić się włosami bez wyrzutów sumienia. Może to niezbyt fortunne rozwiązanie, ale ampułkę porównałabym do shota wódki – szybko, mocno i skutecznie 😅.

Najbardziej ucieszyły mnie jednak te ampułki na wypadanie włosów. Używałam już kiedyś placenty i wiem, że świetnie działa. Do tej dodano jednak panthenol, dzięki czemu moja skóra głowy nie cierpi, a wręcz zostaje ukojona.

Jeśli otwieracie szklane ampułki, koniecznie róbcie to przez ręcznik albo ściereczkę. Szklanym opakowaniem łatwo skaleczyć sobie dłoń. Ja osobiście polecam nakładać zawartość strzykawką. Nie wiem, czy mam małą głowę 😅, ale kupiłam w aptece strzykawkę 5ml i nakładam punktowo na skórę głowy, czyli dokładnie tam, gdzie produkt ma trafić. W ten sposób nie marnuję placenty na włosy (gdzie nie podziała) a jedna ampułka starcza mi na dwa razy.  Nie stosuję ich długo, a już palcami jestem w stanie wyczuć nowe, malutkie baby hair!

Placenta to nic innego jak… krowie łożysko. W takim łożysku jest wszystko, czego potrzebuje malutki cielaczek aby wykształciły mu się kopyta, więc jest to coś niesamowicie odżywczego. W odróżnieniu od poprzedniej kuracji placentą, którą pewnie najstarsi czytelnicy tego bloga pamiętają – tutaj nie spotykam się z nieprzyjemną wonią spoconego człowieka.
 Zapach jest miły i neutralny.

 Do testowania dostałam dwa szampony (gama jest trochę szersza) i używam głównie tego “hair loss”. Przyjemny, nie podrażnił mnie.

Na ten moment moja ulubiona maska to “repair”. Początkowo jej lejąca konsystencja kazała mi wątpić w skuteczność produktu (przypominała gęstą odżywkę) ale nic bardziej mylnego. Produkt bajecznie zmywa się z włosów. Pięknie pachną (w zasadzie wszystkie trzy pachną przyjemnie i fryzjersko), włosy mam gładkie i łatwo się rozczesują.

Ale moich dwóch absolutnych ulubieńców jest tutaj.

Olejek Anti Frizz pomaga mi zabezpieczać końcówki i szybko opanować puch. A z tym mam ogromny problem! Wystarczy odrobinka, a moje cienkie włosy są ujarzmione bez efektu posmarowania ich smalcem 😀 wystarczy kropelka 🙂

Serum Anti age ma zapobiegać starzeniu się włosów. Używam go regularnie na całe włosy oraz końce i oprócz pięknego zapachu i lekkiej konsystencji, jest też po prostu przyjemne w noszeniu. Cienkie włosy szalenie łatwo obciążyć, czasami po nałożeniu kosmetyku tego typ wyglądają po prostu na nieświeże. A tutaj bajka 🙂 W serum jest proszek szafirowy i kilka olejków. Czuję się jak po wyjściu od fryzjera, który nałożył mi jakieś cudo na włosy. Z tym, że mogę sobie pozwolić na setki takich doświadczeń kupując buteleczkę w Rossmannie. Jak widzicie na zdjęciu – jest szalenie wydajne.

Lubię testować kosmetyki do włosów i strasznie żałuję, że ta zakładka na blogu nie jest aktualizowana zbyt często, ale też rzadko trafiam na coś, co warto opisać.  Opowiadałam Wam ostatnio o tym, że super jest polecić świetny produkt za 100 zł, ale logika sugeruje, że powinien być te 5 razy lepszy od takiego, za 20 zł. Niestety rzadko kiedy tak jest.
Żaden z produktów Mila które możecie kupić w Rossmannie, nie kosztuje więcej niż 25 zł, a są to produkty profesjonalne, nie koncernowe.

Mam to szczęście, że mogę się nimi z Wami podzielić dlatego ogłaszam


KONKURS


– gdybyś każdego dnia mogła mieć inną fryzurę, bez żadnych ograniczeń, na jaką w pierwszej kolejności byś się zdecydowała?


Ja pewnie szukałabym idealnego odcienia rudego. Kocham rudy, ale wyglądam w nim fatalnie. Nie bojąc się o stan włosów, mogłabym szukać swojego odcienia aż do skutku 😉

Odpowiedz na pytanie konkursowe i zgarnij jeden z trzech zestawów kosmetyków marki Mila (szampon, maska i serum)
Na jaką zmianę fryzury chciałabyś się odważyć?

Masz czas do końca maja 2018.


Do rozdania mam 3 takie zestawy. Dwa trafią do osób, które wypowiedzą się na blogu, jeden do kogoś, kto odpowie na pytanie konkursowe na instagramie. Wybiorę odpowiedzi, które najbardziej mnie oczarują.

REGULAMIN


A kosmetyki Mila dostępne są w sieci Rossmann 😉

Nawet nie wiecie jak się cieszę, że o swoich włosach mogę decydować zupełnie sama. To powinno być normalne na całym świecie!

WYGRYWAJĄ: ibusio, fitinaczej a z instagrama morakorytowska.
Poproszę zwycięzców o kontakt!


wypowiedzi zostały przekopiowane do worda i ocenione według subiektywnego kryterium bez patrzenia na to jaki kto ma nick.



Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

101
Dodaj komentarz

avatar
100 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
91 Comment authors
Karolina Olenkiewicz-Martyniszbrunhilda “kingsiel” bułkaaniamalujeKarolinaZ mojej strony lustra Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Karolina
Gość
Karolina

Hmmm uwielbiam fale na włosach więc to byłaby pewnie fryzura, którą wybrałabym jako pierwszą. Niestety przez fakt, że moje włosy są cienkie i podatne na zniszczenia bardzo rzadko stylizuje włosy 🙁 Dodatkowo zrobiłabym sobie sombre w takim chłodnym odcieniu i obcieła je gdzieś do łopatek (aktualnie mam włosy prawie do pasa). Ciężko opisać o co chodzi z tym sombre ale myśle, że można się domyślić 🙂 Po mojej pierwszej wpadce z ombre (którego swoją drogą pozbywałam się dwa lata) ciężko jest mi się przekonać do farbowania i rozjaśniania włosów 🙂 Może kiedyś się odważe haha 🙂

aniamaluje
Gość

rozumiem, mając włosy do pasa ryzykujesz wiele 😀

brunhilda “kingsiel” bułka
Gość
brunhilda “kingsiel” bułka

Pierwszego dnia wybrałabym krótką fryzurkę z grzywką na bok, najlepiej w odcieniu głębokiej, lśniącej czerni! Przy moim kształcie twarzy taka fryzura wyglądałaby do niczego, ale jeśli mogłabym ją mieć tylko przez jeden dzień… Bajka 😀

monika przestrzelska
Gość
monika przestrzelska

Pierwsze chyba co bym zrobiła a raczej chciała to zapuścić włosy do kolan wiem że to teraz raczej rzadkie zjawisko a moje włosy już są długie ale zawsze tkwiło mi to w głowie niestety w gorące dni włosy potrafią przysporzyć kłopotu i to nie małego myślałam też i ścięciu do ramion i oddaniu ich do fundacji dla dzieci w końcu szkoda byłoby gdyby się zmarnowały a wraz z tym przycięciem przefarbowałabym je na blond jednak dużo osób mówi żebym tego nie robiła bo będę tego żałować i szczerze to też się tego boję bo będąc raz u fryzjera który ściął… Czytaj więcej »

Z mojej strony lustra
Gość

Ja przed komunią zrobiłam sobie “grzywkę” bo zaplątałam grzebień we włosy, nie mogłam wyplątać, więc odcięłam ;D W każdym razie parcia na długie włosy nie było.
Zainteresował mnie ten olejek Mila. Ciekawe czy na moje włosy też tak dobrze zadziała.

Etta
Gość
Etta

Zdecydowałabym się na długie, rude włosy a la “Jessica Rabbit” i z pewnością wyeliminowałabym mojego niesfornego włosa przy twarzy, który jest wiecznym indywidualistą i nie chce się układać w tą samą stronę co reszta. Dodatkowo zabiega o uwagę dziarsko unosząc się do góry.

Wszystkie moje bziki
Gość

Ja decydowałam o moich włosach po komunii, ale odwrotnie niż wszystkim innym dziewczynkom- mi mama PRZED komunią ścięła długie warkocze na włosy do ramion! mi pasowało, dla wszystkich innych to był szok 🙂 przez 10 lat miałam na nich liczne kolory: rude pomarańczowe, czerwone, blond, brązowe, czarne, przeróżne odcienie… teraz od dwóch lat już ich nie maluję 🙂 zainteresuję się tymi kosmetykami 🙂

Julia Woy
Gość
Julia Woy

W pierwszej kolejności zdecydowałabym się na blond (od zawsze mam brązowe włosy) a potem blond + pixie cut (a mam włosy do łopatek), marzy mi się zadziorna krótka fryzurka 😀 Jeśli kobieta decyduje się na zmianę fryzury, a szczególnie kiedy obcina włosy na krótko to na pewno oznacza coś ważnego. Życie – czekam 😀

Karolina Olenkiewicz-Martynisz
Gość
Karolina Olenkiewicz-Martynisz

O rany, chciałabym mieć fryzurę jak Dark Lady Chibiusa z Czarodziejki z Księżyca (to ta “dorosła”, zmieniona w złą wersję siebie)! Długie, różowe, z tymi kluskami i do tego zakręcone na końcach.

EvellinaG
Gość
EvellinaG

Ja mam teraz blond long boba i gdybym mogła zaszaleć i nie ponosić przez kilka lat konsekwencji mojego wyboru to:
Wybrałbym czarne afro o długości do ramion:))) zaznaczam że mam jasną cerę i oczy heheheh!

Z
Gość
Z

Nie na temat, ale super paznokcie! Listki namalowane czy naklejone? 🙂

Shiga Toksyczna
Gość
Shiga Toksyczna

Gdybym miała odwagę to na pewno zdecydowałabym się na RUDY! Kocham ten kolor włosów i nieustannie podziwiam ten kolor wszędzie gdzie się da. Jestem w stanie nawet zaczepić obcą kobietę na ulicy, żeby skomplementować jej kolor włosów, spytać o fryzjera czy jakiej farby używa – uśmiech gwarantowany. Dodatkowo mam takiego ‘pecha’, że ostatnio stale wpadam na seriale gdzie bohaterka ma piękne rude pukle falowanych włosów do których wzdycham co wieczór oglądając nowy odcinek. Aktualnie oglądam Suits i jeśli ktokolwiek lubi klimaty prawnicze to polecam z całego serca! Team Donna! To właśnie jej włosy uwielbiam <3. Za każdym razem siedząc u… Czytaj więcej »

Ewelina Kawa
Gość
Ewelina Kawa

Od małego pamietam jak każda napotkana osoba zachwycała się moimi lokami. Że piękne, że takich jeszcze nie widzieli, że takie by też chcieli. Pojawiali się tez niewierni próbujący wmówić i że wstaje codzień rano żeby kręcić włosy na lokówce albo że śpię w wałkach. Ja! osoba kochająca sen! Loki same się kręciły, dużo im nie trzeba było. Był czas że je uwielbiałam. Był też czas że chciałam mieć proste, ale to był bardzo krótki czas! raz je wyprostowała, raz, siedziałam dzielnie u fryzjera długie godziny i co? I moje pięknie proste włosy, po 30 minutach od wyjścia od fryzjera stały… Czytaj więcej »

Monika
Gość
Monika

Zdecydowanie pierwszą fryzurą ktòrą bym sobie ,,wyczarowała” byłaby gęsta burza loków o takim skręcie że byłyby to niemal sprężynki! Włosy w stylu afro są czymś na co zawsze patrzę z zazdrością (ale pozytywną!). Fajnie byłoby zobaczyć siebie w takiej fryzurze tym bardziej że moje włosy należą do tego typu który niestety jest bardzo oporny na kręcenie i nawet moja fryzjerka ma z tym problem 🙁 Także loki górą!

Angelina
Gość
Angelina

Moja mama właśnie pilnowała moich włosów i na włosowe szaleństwa odważyłam się dopiero na studiach. 😅
A co do fryzury zostawiła bym z wierzchu mój blond, a pod spód włosów pofarbowalbym na fioletowo. Tak, żeby włosy z pozoru wyglądały naturalnie i nudnie, ale tylko po rozwiązaniu włosów albo uczesaniu w warkocz wychodziła moja ekstrawagancja 😁 (Miałam już coś takiego i właśnie się nad tym zastanawiam.)

hopeandfaaith
Gość
hopeandfaaith

Prawdopodobnie zdecydowałam się na długie włosy do pupy w kolorze jasnego brązu z naturalnym skrętem do loków plażowych i modelek Victoria Secret. Wtedy codziennie mogłam bym upinać, pleść warkocze i robić inne wymyślne fryzury. A jak by mi się znudziło to ściąć do ramion, a resztę oddać na peruki.

Karolina Malc
Gość
Karolina Malc

Na co dzień staram się nie rzucać w oczy – farbuje się na pospolite w naszym kraju ciemne blondy, jasne brązy.. Ale tak na jeden, góra 2 dni marzy mi się kolor wiśniowy albo nawet ciemny różowy – bylaby to trauma dla moich słabych włosów 😀 może niekoniecznie pasuje do mnie taki kolor ale byłabym szczęśliwa że spróbowałam 🙂

Justyna
Gość
Justyna

Zdecydowałabym się na … jeżyka – ponieważ jestem zafascynowana postacią bezkompromisowej policjantki Klementyny Kopp, bohaterki książek Katarzyny Puzuńskiej o policjantach z Lipowa. Może nie jest to jakieś szczególne szaleństwo, jednak mnie brak odwagi na tak radykalne cięcie. Pozdrawiam Justyna

Asiamolodi
Gość
Asiamolodi

Zdecydowałabym się na dłuższego boba i przyciemnienie mojego koloru 😊 a potem pewnie znowu chciałabym mieć długie i tak, codziennie inaczej 😊 póki co nie mogę sobie pozwolić na takie rzeczy, bo zapuszczam włosy,aby oddać je potem na perukę do fundacji Rak’n’Roll, chociaż już są w miarę długie,to chciałabym ‘uzbierac’ ich jak najwięcej 😊 stosuję różne kosmetyki poprawiające ich kondycję, ale ostatnio stały się bardziej nieznośne i wypadają 😞

Anna Wójkiewicz
Gość
Anna Wójkiewicz

Długie, ogniście rude loki typu sprężynki. Takie włosy uwielbia u kobiet mój mąż. Cóż, do dziś nie rozumiem, czemu wybrał mnie – właścicielkę prostych włosów w naturalnym kolorze o wdzięcznej nazwie mysi blond europejski. Z drugiej strony… on też nie jest długowłosym harleyowcem, o jakim marzyłam jako nastolatka. 😀

paula
Gość
paula

Gdybym mogła wybrać jakąkolwiek fryzurę zechcę, była by to piękna, ognista burza drobnych loków. Taki look jest moim ulubionym, wymarzonym, i gdybym miała kiedykolwiek zmienić orientację, to właśnie tak wyglądałaby moja partnerka! 😀

obsivian
Gość
obsivian

Chciałabym wtedy zobaczyć się z włosami do połowy pleców, oczywiście w lokach. Prawie jak Merida 😅 z tym, że chciałabym jej niepozorny rudy kolor wzbogacić o towarzystwo różu i fioletu, płynnie w siebie przechodzących. Taka fantazja, która pozwoliłaby zobrazować ten chaos, który kryję przed światem w swojej nieśmiałości.

Kosmetolog Marta
Gość

Ja szczerze powiem, że nie rozumiem idei kosmetyków z określeniem “profesjonalne” dostępnych dla każdego konsumenta. Kosmetyki profesjonalne w kosmetologii to kosmetyki, które używa tylko profesjonalista czyli osoba po przeszkoleniu i przygotowaniu na ewentualne skutki uboczne. W moim mniemaniu mówienie o profesjonalnych produktach dostępnych dla klientów wiąże się z marketingiem i większym “przyciąganiem”, a nie samym składem i właściwościami kosmetyków. Z drugiej strony to strzał w kolano dla fryzjerów, bo po co mam chodzić do fryzjera “jak profesjonalne produkty” mam na wyciągnięcie ręki. Zresztą to samo zadziało się z hybrydami 😉 To taka moja osobista uwaga ze względu na zboczenia zawodowe… Czytaj więcej »

Paulina
Gość
Paulina

Ścięłabym grzywkę na prosto! Uwielbiam, po prostu uwielbiam fryzury z prostą grzywką delikatnie zachodzącą na briw. Miałam podejście do takiej grzywki, niestety cierpi na tym moje czoło 😀 A wiadomo, zdrowa skóra jest ważniejsza niż zachcianki więc ze smutkiem zrezygnowałam z grzywki moich marzeń zadowalając się taką ściętą na bok – wtedy już skóra oddycha i nie robi takich problemów 😉 I pewnie przyciemniłabym włosy z jasnego brązu na taki ciemny, czekoladowy. Mam włosy gęste, szybko rosnące. Farbowałam je przez dobre dziesięć lat i umęczyło mnie to niesamowicie. Gby były do pasa była to operacja praktycznie na cały dzień! Potem… Czytaj więcej »

lori05
Gość
lori05

Zdecydowałabym się na loki nawet trwałą mimo że ten zabieg kojarzy się jedynie z głębokim PRL :). Mam cienkie i bardzo proste włosy, słabo podatne na kręcenie nieinwazyjnymi metodami. Loki dodają mi lekkości i objętości, nie widać wtedy smutnych strąków w lustrze. Niestety nawet te stworzone lokówką+toną lakieru nie wytrzymują więcej niż 30 minut. Cały dzień loków (a może i tydzień 🙂 ) to jest to :D.

Marta M
Gość
Marta M

Gdybym mogła na jeden dzień zdecydować jaką fryzurę będę nosić bez wahania wygoliłabym cały jeden bok dosłownie na łyso, druga stronę zostawiła w długości do ucha i przefarbowała na prawie biały blond. Stylówka na Emmę Hewitt do tego strzeliłabym sobie tatuaż na moim odstającym uchu. W sumie tatuaż mogę zrobić i teraz ale włosów nie zetnę bo mam fazę na zapuszczanie, po czym zapewne się zdenerwuje i obetnę 30cm jak ostatnim razem 😀

Ania
Gość

Rok 2010. Jestem w trzeciej gimnazjum. Przyglądam się swoim włosom w kolorze a la Przeciętny Polak krytyczny okiem i stwierdzam, że tylko jasny blond może dodać mi atrakcyjności. Ale ówczesny chłopak mówi, że blondynki mu się nie podobają i ten argument rozwiewa moje postanowienia. Dzisiaj jest on oczywiście z blondynką. Rok 2012. Znów nachodzi mnie na zmiany. Zostanę w końcu blondynką. Jestem tuż-tuż od decyzji, kiedy moja bliska koleżanka o podobnej urodzie jak moja (cera naczynkowa łączy ludzi…) farbuje się na blond i… wygląda jak Świnka Piggy. Jakkolwiek urocza jest ta postać, nie chcę jej przypominać. Rok 2017. Po ciąży… Czytaj więcej »

fritillary
Gość
fritillary

Ja marze o fryzurze na Wiedźmina 🙂 chciałabym mieć taki siwo-biały kolor na długich lejących się włosach. Ostatnio nawet próbowałam coś takiego wyczarować ale niestety moje włosy nie chciały współpracować i wyszedł miodowy blond (czytaj pomarańczowo-żółty). Także jakbym mogła wybrać, to zdecydowanie byłby to mój pierwszy wybór i wcale nie na chwile 🙂

Monika G
Gość
Monika G

Ja wybrałabym dwa grube, blond warkocze sięgające do linii bioder, jak z “Potopu” albo zespołu ludowego. Moje włosy nie pozwalają na zaplatanie, bo jest ich tak mało,że gdy patrzę na ten warkoczyk to chcę mi się płakać, poza tym nigdy nie urosły nawet za biust, więc to takie nierealne marzenie, ale możliwość późniejszego rozplątania tych warkoczy i ich czesania…. tak, zdecydowanie to

Magdalena Angowska
Gość
Magdalena Angowska

Mam włosy które chce mieć, długi blond, wygolony tył głowy z wzorkami, ewenualnie dodałabym trochę turkusowego na te wygolone włosy ale tylko czekam na idealny odcień. Aktualnie mam to czego chce 😍

Anna P.
Gość
Anna P.

Gdybym mogła mieć na jeden dzień fryzurę bez żadnych ograniczeń byłyby to włosy długości do tyłka. Dlaczego? Po to żebym zrozumiała, że właściwie nie chcę takich mieć. A teraz od początku. Mam cienkie i proste włosy z dużą tendencją do przetłuszczania się. Im są krótsze tym mocniej się przetłuszczają. Jak szłam do pierwszej komunii zazdrościłam tym wszystkim dziewczynkom, którym rodzice nie pozwalali ściąć włosów. U mnie było na odwrót – traumą mojego dzieciństwa jest fryzura “na pieczarkę”. Skoro mam cienkie włosy, to muszę mieć krótkie, żeby się wzmocniły, nie? Otóż nie. Efekt prawie dziesięciu lat short boba to: wieczne przetłuszczone… Czytaj więcej »

Kuleczka666
Gość
Kuleczka666

Z mojej strony może żadne wycudowania.. ale marzą mi się po prostu gęste, długie, słowiańskie włosy, takie kręte, a jeszcze w warkoczu – to już w ogóle cudnie 😉 Fajnie wyglądasz, trzymaj się ciepło!

Ola Ł
Gość
Ola Ł

O a ja akurat dzień przed komunią miałam ścinane włosy :D. I to aż mi szczęka opadła, bo chrzestna obcięła mi je aż połowę, a miałam dość długie. U mnie raczej mama nie chciała abym miała długie włosy. A ja miałam, ale do łokcia i od czasu kiedy sobie je przycięłam przed ramiona(bo chciałam spróbować) tak ciężko mi wrócić do tych długich. A wiem, że krótkie jeszcze bardziej mnie odmładzają. Nie pamiętam czy zawsze miałam falowane włosy czy same się takie zrobiły po używaniu szczotki właśnie do loczków. W każdym razie takie je lubię i… i nie chciałabym zmienić :).

Marta
Gość
Marta

Moją wypowiedź zacznę od pewnego wyznania: mam 33 lata i nigdy nie byłam u fryzjera. Nigdy też nie zafarbowałam włosów. Zupełnie nic – żadnych rozjaśnień, pasemek, kolorowych końcówek. Włosy zawsze podcinała mi mama (lub nawet tato), później siostra, a teraz robię to sama. To było dobrowolne z mojej strony. Ja po prostu nigdy nie czułam potrzeby pójścia do fryzjera. Mam cienkie włosy blond – zawsze je lubiłam, zawsze miałam raczej długie i zwykle rozpuszczone. Nieraz koleżanki mówiły mi, żebym coś zmieniła, że to nudne, że ciągle tak samo… A ja się po prostu zawsze dobrze czułam w mojej fryzurze. Jedyne… Czytaj więcej »

Paulina Zienkiewicz
Gość

Ja chyba chciałabym mieć burzę loków jak Magda Gessler. Moje włosy są proste i oporne. Po każdym kręceniu od razu się prostują, a ja zawsze chciałam mieć loki… nawet takie mini. I przykro mi bardzo kiedy widzę panie o mojej wymarzonej czuprynie, które… te boskie loki prostują.

Wioletta Lenart
Gość

Nie sądzę, zebym była w stanie oczarować Ciebie lub kogokolwiek moją wypowiedzią, ale i tak napiszę… bo ja już zdecydowałam. Kawał czasu temu, gdy wydarzały się w moim życiu różne nieciekawe rzeczy, doszłam do wniosku, że życie ucieka a ja tkwię w miejscu. Zaczęłam szukać samej siebie w życiu. Szło opornie, ale powoli wyzwalałam się ze wszystkich narzuconych ram i zaczęłam stawać się sobą. Trudno to wyjaśnić. Przestałam spełniać ciągle oczekiwania innych, zaczęłam dostrzegać siebie – swoje potrzeby, problemy, bolączki i marzenia. A te ostatnie postanowiłam realizować. Efektem tego jest pomysł szalony, który spełnił się po 20 latach. Mam fioletowe… Czytaj więcej »

Picola
Gość

Matko, gdyby po zmianie fryzury w razie niepowodzenia albo totalnego nieporozumienia dałoby się zrobić “ctr+z” chciałabym zrobić sobie boba 🙂 takiego jak kiedyś polecałaś we wpisie, longboba,albo może nawet krótszego?? Wydaje mi się, że czułabym się dobrze w takim cięciu, jedyne co mnie odstrasza to wizja “co po pierwszym myciu włosów”? Mam dużo włosów ale też bardzo cienkie. Można je świetnie wystylizować ale wymaga to a) dużo czasu; b) w gratisie również szybko się niszczą bo są delikatne (przez co i przyrost jest marny i niewidoczny). Boję się,że zostanę z nieskładnym puchem do brody, który nijak nie przypomina uroczego boba…… Czytaj więcej »

Monika
Gość
Monika

Już od pewnego czasu mam obsesję na punkcie rudego, zachwycam się nim na żywo i na instagramie, ale wciąż nie mam odwagi na taką zmianę u mnie, a w dodatku boję się wyboru złego odcienia Jestem bardzo ciemną blondynką albo jasną szatynką (w sumie zależy to chyba od pogody i pory roku) i nigdy nie próbowałam kombinować z włosami – nigdy nawet nie używałam prostownicy czy lokówki aż pewnego czasu zamarzyły mi się rudości a w dodatku już dosyć dawno byłam świadkiem dużej zmiany u blue.kangaroo i od razu zakochałam się w efekcie (Ania wygląda przepięknie w krótkich włosach!) Tak… Czytaj więcej »

Edzia
Gość
Edzia

O, a ja ostatnio akurat opowiadałam chłopakowi, że chciałabym, żeby można było zmieniać fryzury bez ograniczeń jak w Simsach, bo jest mnóstwo takich, które mi się podobają i które bym chciała zobaczyć na sobie, ale jednocześnie wiem, że bym tego żałowała 😉 Gdybym miała za to wybrać fryzurę, na którą bym się zdecydowała, to na pewno byłoby to coś z grzywką, bo grzywka chodzi za mną od paru tygodni, ale wciąż się waham 😀 Dokładniej sprawiłabym sobie fryzurę jak Zendaya na MET gali 2018 – rudy falowany bob z grzywką – bo mnie oczarowała, ale wiem, że ja nie wyglądałabym… Czytaj więcej »

Martyna Stefaniak
Gość
Martyna Stefaniak

Ja bym chciala miec piekne miodowe loki jak moja przyjaciola.Co masz na mysli iz nawiazuje do pin up?

emmi emmi
Gość
emmi emmi

Moje włosowe marzenie to turkusowe włosy 🙂 na jeden (kilka) dni byłoby super mieć taki kolor. Fajnie gdyby ten kolor zniknął z dnia na dzień gdy mi się znudzi, a nie spłukiwał się na brzydki zielony kolor 🙂

Nihil Novi
Gość

Jak to typowa prostowłosa – marzę o falach przez cały dzień. Takich w stylu klasycznego Hollywood, eleganckich, żaden mały włosek nie odstaje, istna perfekcja. Ale to przecież ja – fanka brokatu i jednorożców! Dlatego byłby… wściekle różowe :D. Idealnie odzwierciedlałyby moją pokręconą osobowość – z jednej strony trochę staroświecką, poukładaną, z drugiej – artystyczną, niepokorną. Ale to tylko marzenia… Fryzura “jutra” może kiedyś się zdarzy, ale póki co będę się cieszyć tym, że mogę nosić moje kasztanowe strąki bez pytania kogokolwiek o zgodę.

Siędka
Gość
Siędka

Gdybym mogła bez konsekwencji zmienić fryzurę to bym sobie zafundowała jakiś piękny odcień niebieskiego… Takie włosy już po pierwszym myciu raczej nie wyglądają dobrze, ale skoro mogłabym już na drugi dzień je zmienić, to do kolejnego mycia cieszyłabym się pięknym odcieniem dlugich chabrowych fal… Nawet do stroju w pracy by mi pasowały 😀

Monika haircoaching
Gość

Przeprowadzam wywiady z kobietami/dziewczynami, które mają piękne włosy w ramach projektu, który sobie stworzyłam i przeprowadziłam wywiad z kobietą, która straciła włosy (jeszcze nie umieszczony) i myślę, że dobrze jak każda z nas byłaby jeden dzień bez włosów (łysa) to byłaby ciekawa lekcja, siły, pokory, bezradności itp. po tej lekcji wierzę, że kogoś marzenie o np. rudych włosach, lokach itd. zostałoby szybciej zrealizowane i każda z nas bardziej żyłaby ,,tu i teraz”. P.S nie biorę udziału w konkursie 🙂 buziaki

Agnieszka D.
Gość
Agnieszka D.

Mój pomysł na zmianę może nie jest wielce kreatywny w stosunku do wypowiedzi pozostałych uczestniczek konkursu, ale się wypowiem 😀 A co! Jestem posiadaczką naturalnych blond włosów. Teraz są jaśniejsze niż kiedyś, a to za sprawą ingerencji fryzjerskich czyt. farbowanie 😀 Czuję, że ten kolor jest ze mną “scalony”, blond i ja to jedność. Mimo że moje włosy są jasne to oprawa oczu jak i same oczy są ciemne (brwi i rzęsy czarne). Stąd też chciałabym kiedyś zobaczyć jak bym wyglądała w kolorze CZARNYM. Może kiedyś będzie mi dane tak zaszaleć biorąc pod uwagę to, że w gamie włosowych kolorów… Czytaj więcej »

Kinga
Gość
Kinga

Chciałabym kiedyś odważyć się na ostre cięcie i króciutką fryzurę. Gdybym w dodatku posiadała jakieś magiczne moce, od razu poprosiłabym o gęste, kręcone włosy! Niestety, moje włosy są potwornie rzadkie, cienkie i słabe + całkowicie odporne na jakiekolwiek falowanie/lokowanie/kręcenie. Pamiętam, jak wydałam ponad stówkę u fryzjera przed weselem, prosząc o ładne, delikatne loczki, a pokraczne fale zniknęły po kilku minutach… I żeby nie było! Były słabe jeszcze zanim w gimnazjum potraktowałam je kilkukrotnie rozjaśniaczem i zafarbowałam na wściekły niebieski 😉

Dziewczynazksiazka
Gość
Dziewczynazksiazka

Hmm… mysle ze taka fryzura bylby kontrolowany artystyczny niedbaly kok na cxubku glowy plus piekny zlocity blond ktory dalby naturalny wielowymiarowy efekt – dla mnie jest to niereane bo moje wlosy sa geste i ciezkie i waza tyle co ze dwa slonie 🙂

mianitasol
Gość
mianitasol

OHHHH, gdybym mogla zaszaleć to poprosiłabym fryzjera o zafarbowanie włosów na szmaragdowy kolor i wyczarowanie z nich pięknego irokeza… na codzień do pracy biegam w garsonkach i szpilkach, zatem o takiej fryzurze mogę tylko pomarzyć.,. 🙂 choć dobra i taka chwilka 🙂

Klaudia Jaroszewska
Gość

Chciałabym choć raz się odważyć na ciemne włosy, zapuszczone do pasa. Zawsze miałam krótkie, maksymalnie do piersi. A teraz bardzo łądnie się kręcą, chciałabym tylko, żeby kolor się wyrównał no i właśnie zapuścić takie bardzo długo – nigdy tego nie miałam 😉

AnnaMaria
Gość

Ej, na pewno to jest placenta z łożyska? Bo ja się uczyłam w szkole, że z łożyska się ją dawniej
robiło, ale teraz żeby było zgodne z wszelkimi możliwymi certyfikatami to się ją jakoś chemicznie przetwarza z roślin. Ale mogła nam nauczycielka naściemniać, bo czasem jej się to zdarzało 😛

Klaudia
Gość
Klaudia

Hmmm… gdybym mogła tak sobie szaleć z włosami chyba pierwszą fryzują, na którą bym się zdecydowała to krótkie włosy z dłuższą grzywką. Takie w stylu Sarah LouWho albo Małgorzaty Kożuchowskiej 🙂
W sumie idealna fryzura na lato 😀
Zawsze szkoda mi było moich włosów, które oczywiście “zapuszczam” już od X lat i nigdy nie miałam dłuższych niż do połowy pleców 😛

Ale gdybym mogła zaszaleć bez konsekwencji to dodała bym do tego jeszcze odcień różowego blondu <3

Previous
Pułapka zaangażowania – co to jest i jak z niej wyjść?
Moje włosy, moja sprawa – KONKURS