Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj się więcej, wstawaj wcześniej, kładź się później.
Nie wiem jak wy, ale ja nie kupuję tego bullshitu. Mam pracę, którą uwielbiam - copywriterka daje mi mnóstwo satysfakcji, lubię poprawiać wyniki i czuć, że moja praca pomaga komuś zwiększyć sprzedaż albo zredukować czas spędzany na odpowiadaniu na pytania klientów, bo zgrabnie naskrobałam wyczerpujący opis. Ale też potrzebuję przerwy. Nie powinniśmy żyć w świecie, w którym pracujących ludzi często nie stać na samodzielne wynajęcia  mieszkania,  albo jedna wizyta u dentysty wpędza ich w długi. Jeden pełny etat powinien zapewniać pieniądze na godne życie.

Pamiętam jak kiedyś chciałam podkręcić kartę graficzną, by pograć w grę.
Pograłam. Chwilę.
Karta się spaliła.

Uczę się pracować mniej. Poleżeć brzuchem do góry. Zabrać książkę do parku. Odpoczywać. 
____
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj...

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg , bo są krzywe. najkrótsze sukienki jakie nosiłam były za kolano. No i głównie wybierałam spodnie.
To było głupie, wyrosłam z tego.
Ale wiele moich koleżanek wciąż jest na tym etapie. Nie założą latem szortów bo mają nogi: za blade, za chude, za grube, z cellulitem na który na pewno wszyscy będą patrzeć, z siniakami, pajączkami albo wuj wie co jeszcze. 
Kobietom zdarza się też odmówić spontanicznego wyjścia na basen czy nad jezioro, bo się nie wydepilowały.

Hmm, chodziłam ostatnio w krótkich sukienkach, chociaż nóg nie goliłam dwa tygodnie. Zazwyczaj co niedzielę sięgam po depilator, ale jakoś jedna mi wyleciała, a w kolejną jak miałam czas na ogarnianie siebie, to zrobiła się trzecia w nocy. Nie chciałam budzić sąsiadów bo depilator chodzi jak kosiarka.
Rok temu zrobiło mi się słabo i zaliczyłam glebę. Najpierw chodziłam z dwoma dorodnymi strupami na kolanach, potem z białymi śladami po nich. I też chodziłam w krótkich sukienkach, walić to. Może ze dwa razy jakiś Janusz skomentował, że chyba był awans w pracy, ale kto rządzi moim życiem, ja, czy strach przed spojrzeniami Januszy?😉 Nieważne jak wyglądają Twoje nogi, masz prawo chodzić w czym tylko chcesz. Czy masz 45 kg czy 145, czy nogi blade czy opalone, gładkie czy owłosione, paznokcie pomalowane czy nie. Nieważne, czy masz siniaki, pajączki, strupa, mnóstwo bąbli od komarów czy cellulit. To Twoje ciało.
Rób z nim co zechcesz! 🤗

#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #wbutachbrilu

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg...

Kocham lato. Sporo rzeczy w nim mnie wkurza - komary i nagrzany beton, bo wycinka drzew pod nowy parking. Ale więcej zachwyca.
Zieleń. Polne kwiatki. Rumianek. Że kwitnie czarny bez, a syrop z bzu to najlepszy dodatek do lemoniady na świecie. Że rosną maki. I dmuchawce aż się proszą o zdmuchnięcie. Można nosić zwiewne sukienki. Najlepszy strój świata, majtki, sukienka, klapki i jesteś gotowa. Że można poczytać książkę w cieniu pod drzewem. Objadać się lodami i mówić, że to dla ochłody. Chodzić do kina plenerowego. Siedzieć nad Wisłą. Zajadać się mizerią. Albo truskawkami. 
Lada moment stanieje fasolka, i będę ją z lubością polewać bułką tartą na maśle. Przy obecnych cenach masła to będzie droższe niż kawałek schabu, ale to dla mnie smak lata. Tak samo jak kalafior.
Za co Ty kochasz lato? Tylko dobre rzeczy!
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Kocham lato. Sporo rzeczy w...

Widzicie to białe pudełko na zdjęciu? Zrobiłam sobie w Tunezji małą symulację i nie spakowałam kosmetyków. Kupiłam je na lotnisku i wcale nie wydałam na to ogromnej kwoty - ja zapłaciłam taniej niż w sieciowych drogeriach. Dużo taniej za porządny zestaw - róż, maskara, pomada do brwi i rozświetlacz zapłaciłam 113 zł zamiast rynkowej ceny 310. Chodźcie na bloga zobaczyć jak to zrobiłam ;) Rozwiewam tam też  kilka mitów związanych z podróżowaniem, w które zadziwiająco często ludzie wierzą oraz mam dla Was super zniżkę - 20% na zakupy w @aelia_duty_free_polska - idealna okazja by kupić taniej swój ulubiony podkład albo perfumy.

#Tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia #podróże #rabat #zakupy #kosmetyki #podróżemałeiduże #wakacje #sukienka #lato #girlsborntotravel #travelgirl 
Post we współpracy z @aelia_duty_free_polska 
Zdjęcie; @adriandmoch

Widzicie to białe pudełko na...

Moja koleżanka miała koszmarną promotorkę. Nie odpisywała na maile, wyrzucała kawałki pracy, które wcześniej zaakceptowała, olewała swoje seminaria i w ogóle nie była pomocna. Dawała jednak bardzo wyraźne aluzje, że poprzedni rocznik kupił jej w podzięce piękną biżuterię.

Prezenty są miłe, ale bywają kłopotem dla wszystkich stron. Dlatego na moim kanale na Youtube (link w stories) opowiadam o tym, co uważam o prezentach na zakończenie roku w szkole. Czy wypada dać? Co dać? 
A jeśli masz jakąś ciekawą historię związaną z takim prezentem - podziel się w komentarzu.
Ja najbardziej lubiłam te wszystkie koślawo narysowane kwiatki, przytulaski i deklaracje, że jestem najulubieńszą panią😉
#szkoła #zakonczenieroku #zakonczenierokuszkolnego #wakacje #lato #nauczyciel #prezent #aniamaluje #niedziela #dziendobry

Moja koleżanka miała koszmarną promotorkę....

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków, kupiłam kilka przepysznych rzeczy. #szparagi i #pomidory (czekoladowe, moje ulubione!) skropione oliwą i przykre boczkiem pieką się właśnie w piekarniku. Z awokado zrobię przepyszne guacamole, które zjem z gruzińskim puri (na zdjęciu w papierowej torbie, do mojego woreczka na pieczywo się nie mieści). Jestem bardzo dumna z tych zakupów, bo dało się #bezplastiku i #zerowaste, chociaż kobiałka prawie mi się rozpadła w drodze ;). Ale jestem też przerażona kierunkiem, w którym zmierzamy. Ja miałam ogromny komfort, że mogłam czasowo pozwolić sobie na zakupy na bazarku. Że miałam też taki bazarek w rozsądnej odległości. Że nie byłam po pracy obładowana własnymi siatami, służbowym laptopem, na którym zabieram pracę do domu i torebką wypchaną pudełkiem w którym noszę lunch i butelką termiczną, więc miałam wolną rękę na kobiałkę. Że mam tyle przestrzeni w głowie, by dowiedzieć się trochę więcej o środowisku i działać, a nie zaprzątam myśli kalkulowaniem z którym rachunkiem bezpieczniej się spóźnić - czy lepiej mieć zaległości za prąd czy za telefon, bo akurat musiałam wydać pilnie na dentystę a nie miałam poduszki finansowej.
Ale i tak zaraz przyjdzie tu ktoś, kto nie pozwoli mi stawiać swoich małych kroczków i palcem wytknie 3 plastry boczku na szparagach albo zakup awokado, bo do jego produkcji zużywa się dużo wody.
Myślę, że z excela jasno wychodzi, że światu bardziej przyda się 100 osób ograniczających złe nawyki o 50%, niż 3 będące w 95% eko, ale osłabiające morale innych gdy tylko wdrożą jakąś mąłą zmianę.
#zakupy #eko #próbuję #szczerze_pisząc #aniamaluje #vintage #jedzenie #czystamicha

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków,...

Tu był długi opis, ale za dużo hashtagów i instagram zjadł.
Pisałam, że robiłam dzisiaj porządki - audyt obuwia, bo lubię zanosić zniszczone buty do szewca i patrzeć na ich nowe życie. Odświeżanie letnich ubrań, bo lato zaskoczyło mnie wpadając bez wiosny. Ale w połowie wyszło jak zawsze, zrobiłam straszny bałagan i poszłam czytać książkę. Z polecenia @karolinakovalska „Rozdeptałem czarnego kota przez przypadek”. Ładne! Połknęłam na jeden raz. Aż żal.

Tu był długi opis, ale...

Pierwszy dzień po podróży to zawsze pranie i inne prace porządkowe, których szczerze nie znoszę, ale są koniecznością. Potrzebne było więc przepyszne ale też szybkie #jedzonko.
Upiekłam małe #pomidorki i fasolkę (ale tylko dlatego,że sprzątałam lodówkę, fajniejsze będą bataty, szparagi). Mix sałat, świeża #burrata i trochę kremu balsamicznego. Proste, pyszne i w sumie jedno z tych dań, które zaspokaja nie tylko głód, ale też inne zmysły. Burrata to moje odkrycie zeszłego roku, nie wiem jak mogłam żyć nie wiedząc o jej istnieniu, chyba będę musiała na nowo odwiedzić wszystkie miejsca we Włoszech, w których dotąd byłam😈 #burratacheese #burratagram #burrataporn #przepis #jedzenie #obiad #pycha #mniam #salatka #sałatka #salad #omnomnom #mniam

Pierwszy dzień po podróży to...

Większość zdjęć w rodzinnych albumach (u mnie) ma mnóstwo prześwietleń albo cieni w złych miejscach, totalnie randomowe pozy, bo ktoś z kiepskim wzrokiem strzelał na oślep. Ciekawe czy za 10-20 lat z podobnym poczuciem obciachu będziemy patrzeć na obecne trendy. Czy instagramowa stylistyka będzie postrzegana w ten sam sposób, co niegdyś meblościanki, które były w każdym domu i stanowiły powód do dumy.
Taka drobna myśl po wczorajszym oglądaniu zdjęć z dzieciństwa w różnych zakątkach internetu. Bardzo fajne to było!
#palmiarniagliwice #palmiarnia #czerwonasukienka #lumpeks #lumpeksowezdobycze #secondhand #palmhouse #jungle #plantlady #roślinki #niedziela #dziendobry #blogerka #podróżemałeiduże #silesia #gliwice #ootd

Większość zdjęć w rodzinnych albumach...

Rzadko jestem na Śląsku, a jeśli jestem to niestety tylko na chwilę, ale urok Nikiszowca działa na mnie za każdym razem jeszcze mocniej. Podobnie jak rolada z kluskami śląskimi i modrą kapustą, ktoś kto to wymyślił jest geniuszem. 
Jedna z najfajniejszych rzeczy w tym kraju to naprawdę zróżnicowana kuchnia regionalna. 
I przy okazji mam pytanie - czy ciasto ucierane to dla was ciasto, czy mówicie „upiekłam placek ze śliwkami”?
Bo dla mnie zdecydowanie są ciasta, i ciasta na które mówię placki.
#Katowice #Nikiszowiec #Śląsk #blogerka #podróżemałeiduże #podróże #zwiedzamy #kato #silesia #sukienka #ootdfashion #ootd #cegła #Polska

Rzadko jestem na Śląsku, a...

Czy w Kijowie jest kijowo i ten stanik, który robi ładne cycki [TYGODNIK]

Kiedyś pisałam bardzo dużo na blogu i miałam taki moment, że było mi to potrzebne. Teraz chcę od życia czegoś innego.
Kilka dni temu szukałam czegoś na Youtube i przypomniało mi się to:
Z okazji tego filmu napisałam nawet tekst o tym, że idealny moment nie istnieje, a zrobione jest lepsze od doskonałego.
W momencie nagrywania powyższego byłam w innym miejscu życia. Chciałam tworzyć proste filmy z pigułką tego, o czym piszę, by dotrzeć do trochę innych ludzi. Tych, którzy nie czytają. Robiłam wtedy jednocześnie za dużo. Czytałam mnóstwo książek, ale niestety –  tylko publikacji naukowych. Robiłam ciekawe badania, tworzyłam koncepcję pracy doktorskiej, pisałam bloga, próbowałam to wszystko łączyć z podróżowaniem. Tworzyłam teksty dla klientów, zaliczałam przedmioty na studiach doktoranckich, uczyłam innych podczas szkoleń. Gdzieś w tym wszystkim jeszcze konferencje naukowe, wróciłam na chwilę (po siedmiu latach przerwy) na karate. 
A potem miałam małe załamanie zdrowotne. Moje oskrzela nie dały rady. Popłakałam się z bólu kilka razy. Stało się to gdzieś pomiędzy snapami. 
Nigdy nie zapomnę tych wszystkich wiadomości, które od Was dostałam tamtego dnia.
Część z nich zebrałam we wpisie o trudnym słowie dziękuję.
I chociaż poczułam ogromną wdzięczność za mnóstwo przyjaznych mi, kochanych osób, które dobrze mi życzą, to poczułam jeszcze większą presję. Jesteście tu, ufacie mi, piszecie wiadomości. Nie da się odpowiedzieć na wszystkie wiadomości i jednocześnie tworzyć nowych tekstów. A bardzo chciałam!
 Gdzieś między tym wszystkim niemal nabyłam działkę budowlaną i chciałam zacząć zbierać na dom pasywny.
You want a social life, with friends
to tytuł wiersza, który napisał Kenneth Koch.
Jeden z tych wierszy, które poruszają mnie gdzieś mocno. Nigdy nie będziesz mieć trzech. 
______
Pamiętam jak rozmawiałam kiedyś z Olą podczas babskich plotek o naszych typach faceta. Takie wiecie, gdyby ideały istniały, to jaki byłby twój? Jak znam siebie, ostatecznie w życiu potrzebuję zaskoczenia, ale pamiętam, jak wymieniłam zestaw konkretnych cech gdzieś przy drinku.
(Zdjęcie jest dokładnie z tego dnia, o którym piszę niżej).
Nie minęło wiele czasu, a wysiadając kiedyś na centralnym w Warszawie, podszedł do mnie właśnie taki facet. Bardzo przystojny młody Hiszpan, niezwykle uprzejmy, lekko zestresowany. Po dwóch minutach rozmowy wiedziałam, że też bardzo inteligentny.
Tak bardzo czekałam, aż palnie jakąś gafę, żebym miała powód aby powiedzieć mu grzecznie sorry ale nie! W końcu palnął, że jestem śliczna i zapytał czy jestem na pewno Polką, czy trochę “blend of Russian”.
Poczułam się, jakbym znalazła brakujący element zagadki i mogła wydostać się z escape roomu. Powiedziałam, że nie lubię gdy ktoś bierze mnie za Rosjankę, bo to działo się cały czas w Tajlandii. Powiedziałam mu, że jest super, że życzę mu szczęścia i zwyczajnie – uciekłam.
A potem popłakałam się, że chyba coś jest ze mną nie tak. Nie wiedziałam czemu tak zrobiłam i czemu nie miałam ochoty na znajomość z tym chłopakiem. Naprawdę nie było najmniejszego powodu, aby nie iść z nim na piwo*.
Mam nadzieję, że nie popsułam mu dnia.
Z perspektywy czasu wiem, że musiało się to wydarzyć aby coś we mnie pękło. To totalnie nie był w moim życiu moment na spotykanie się z kimkolwiek. Ja potrzebowałam czasu dla siebie.
To była moja paląca potrzeba numer jeden.
*nie martwcie się, nie zamierzam rezygnować ze swojej zasady trzymania prywatności dla siebie. To po prostu było ważne dla narracji.
W krótkim czasie zdarzyło się jeszcze wiele takich rzeczy, przy których trochę “pękłam”.

Proszę sta­rać się płakać. Nic tak nie przy­nosi ul­gi jak łzy.
Lew Tołstoj
Niecały miesiąc po tym wydarzeniu rzuciłam doktorat, podjęłam decyzję o eksperymencie pod hasłem przeprowadzka. Podczas tego roku planowałam poznać lepiej siebie i zrozumieć, czego chcę od życia i dlaczego nie chcę już tego, co wcześniej chciałam. I czy chcę tego chcieć. 
Założyłam sobie budżet tego eksperymentu i już widzę, że podołałam, a nawet podróżowałam więcej niż chciałam.
Przez ten rok zaiste – poznałam siebie lepiej, także ze stron, których się nie spodziewałam.
Byłam we trzy razy we Włoszech, w Barcelonie, w Izraelu, na Karaibach, we Lwowie i teraz jeszcze w Kijowie. Jutro jadę do Pragi. Każda z tych podróży czegoś mnie nauczyła, chociaż czasami sporo można nauczyć się z rozmowy z kimś, z kim dzielisz przedział w pociągu.
Bloguję dużo mniej.

Chcę pisać tylko wtedy, kiedy chcę.
Chciałam też zobaczyć, ze czym zatęsknię.
Tęsknię do takich chwil, kiedy po prostu muszę usiąść i coś napisać. Właśnie jest taka chwila.
Tęsknię też za nauczaniem. Dwa lata prowadziłam zajęcia na uniwersytecie, wcześniej zajęcia z dziećmi.
W tym roku byłam dwa razy częścią szkolenia z influencer marketingu, a także prelegentką dla zupełnie obcej mi branży. Po tym drugim wydarzeniu nie mogłam spokojnie wyjść z budynku, bo mnóstwo osób chciało ze mną porozmawiać, wymienić się wizytówkami, zadać dodatkowe pytania. To było naprawdę super.
Od pierwszych warsztatów, które prowadziłam w Sound Garden , cały czas słyszę “Ania, prowadź takie spotkania!” I to od uczestniczek, które dzisiaj tworzą wspaniałą grupę Kreatywnych dziewczyn od Ani i od managera hotelu i coraz częściej od firm czy instytucji (Karolina, Zuza – postaram się wygospodarować czas na prelekcje!).
Podobno umiem bardzo prosto przekazać trudne rzeczy.
W mojej głowie jest już plan takich spotkań. 
Chciałabym też chociaż raz w miesiącu robić coś na kształt tego wpisu o pułapce zaangażowania, czyli jak wyplątać się z czego, gdy jest to bardzo trudne.
 Klimat dawnego rozwojownika i wyzwania poszły na jakiś czas precz, bo ciężko było motywować do lepszego, pełniejszego życia, gdy mając je w garści i patrząc na pełną zielonych ptaszków listę życiowych celów czujesz, że masz to wszystko, ale jednak to nie było to, czego chcesz,  a jedynie to, co wydawało ci się, że chcesz.
Ta-daaam, potrzebowałam zawiesić wszystko i dać się życiu toczyć, by dojść do momentu, w którym wsłuchałam się w siebie i  mogę powiedzieć.
WIEM CZEGO CHCĘ.

Dobra, starczy tego przydługiego wstępu! Podrzucam skrawki ostatnich dni!


Odwiedziny u Basi Szmydt – niesamowicie ciepłej i gościnnej osoby. Uwielbiam Basię, jest wierna swoim wartościom, szczera i dobra. Świat byłby bardziej przyjazny, gdyby chodziło po nim więcej takich ludzi. U Basi znajdziecie przepisy na zdrowe lemoniady i obiady, zabawy z dziećmi i lumpeksowe zdobycze. Wzloty i upadki, błędy popełnione przy budowie domu i wiele innych rzeczy. Uwielbiam!

Kocham czytnik i kocham legimi. Na wzór telefonu z abonamentem na rozmowy, smsy i internet, tutaj kupujesz w abonamencie czytnik, a bez limitu są książki. I uwaga! jest ich cała masa, a dostęp do e-booków w ramach Legimi wykupiło także wiele bibliotek.

Ksiażka, którą ostatnio skończyłam nosi tytuł Żeby nie było zgorszenia.
To, że bulwersuje i oburza mnie pedofilia – wiecie. Ale oburza mnie jeszcze kilka innych rzeczy:
“we wsi wszyscy się śmiali, że ksiądz lubi młodych chłopców” – hehe, bardzo kurwa śmieszne. To nie był cytat z jednej historii ofiary, a przewinął się wśród różnych osób. Przerażające jest też to, że te sprawy trafiały do kurii a nie na prokuraturę i że ofiara (z racji pozycji sprawcy) zostawała z tym sama i to ona była wyszydzana.

Polecam do poczytania!

Ulubione zakupy to zakupy spożywcze. Kocham!

Byłam na warsztatach dla blogerek urodowych (zgłosiłam się, bo nie mogłam spać w mieszkaniu tego dnia a następnego w hotelu były własnie te warsztaty :D). Tak uczesała mnie Justynka z elare.pl. Instrukcja wykonania tej fryzury od dawna znajduje się na moim blogu
Oszukany warkocz – pull through

Jeśli jesteśmy przy tematach włosowych – mam dla Was konkurs we wpisie moje włosy, moja sprawa – można wygrać kosmetyki do włosów

 Ja idę spać 😀

Tu z Patką z patabloguje po pogaduchach.

Zrobiłyśmy późną porą live o niczym 😀

Dzięki uprzejmości Kasi  usłyszałam o wielu miejscach godnych polecenia i dzień po tej średnio przespanej nocy, odwiedziłam Kijów.

Niesamowite miasto. Komplet o który pytacie to nie kombinezon, tylko zestaw, ale podciągnęłam spodnie bo nie chciałam ich zdeptać w płaskich butach. Link znajdziecie tutaj.
Kijów zaskoczył mnie swoją energią, rozmachem, gościnnością. Przyjaznymi ludźmi. Najbardziej eklektyczne miasto jakie kiedykolwiek widziałam. Fantastyczne metro (bilet kosztuje ok. 60 groszy!), wysoka kultura osobista ludzi, kościół ze złotą kopułą na każdym kroku, obok paskudny, szary blok z wielkiej płyty. Kijów to pierwsze miasto, któremu udało się wyciągnąć ze mnie najgłębsze emocje. W muzeum wielkiego głodu (Hołodomoru) popłakałam się konkretnie. Ludobójstwo którego dokonał w latach 1932-1933 Stalin pochłonęło 7-10 milionów ludzi. Dzieci poniżej jednego roku życia nikt nie liczył.

Kijów dostarczył mi masy przeróżnych wrażeń i jedno jest pewne – pokochałam to miasto. Kto nie oglądał stories z Kijowa, ten wiele stracił. To miasto jest jak bardzo śmieszny żart – zaskakuje.
Dobra, damn, to brzmi źle. Po prostu dostałam coś zupełnie innego niż dostać planowałam.
Sukienki ze zdjęcia podlinkować Wam nie mogę, bo dawno wyprzedana. Ale mam bardzo, bardzo podobną, tylko z lżejszego materiału. Dostępna jest na answear i jest prześliczna.

Mam kilka linków na deser

Na nowym, obiecującym blogu “co z tym seksem” pojawił się tekst rozwiewający mity na temat tego, czy masturbacja jest zdrowa. Będę kibicowała autorce w dalszych poczynaniach, ponieważ edukacja jest bardzo ważna (na jej braku bazowali pedofile z książki, którą czytałam. Łącząc cielesność z grzesznością można manipulować dziećmi…)

Kosmetyczka kosmetycznego nerda, czyli ulubione kosmetyki jednej z Was
Muzeum 3d Art w Malezji

Historia starszej pani z Kijowa, której nie stać na książki, więc codziennie od 15 lat przychodziła czytać je w markecie.

Piękne zdjęcia z Majorki, po których zapragnęłam tam być!

Moderatorka mojej grupy, Kinga i jej pracownia plastyczna – jeśli ktoś potrzebuje dekoracji na zakończenie roku, dzień matki w przedszkolu itp – Kinga szuka klientów.

Miałam dostać dla Was rabat na stronę Sephora, ale osoba z sieci afiliacyjnej która mi o tym napisała “pomyliła się”.
Jest tylko -30% na wybrane produkty do 20.05 :<

Lifemanagerka o tym, czy skakanie na trampolinach jest zdrowe

Film który polecam:
La Cara oculta – o tym, jacy jesteśmy głupi “testując” innych ludzi.

No to byłoby na tyle.

Na zdjęciu pączek z dwoma rodzajami sera i bekonem, obok shake o smaku słonego karmelu, a wy pytaliście tylko o stanik.

Więc znalazłam go, do stanik do głębokich dekoltów. Ładnie zbiera biust, ale lojalnie uprzedzam – musi mieć co zebrać. W feedbackach są zdjęcia na klientkach (jeśli nie chcesz zobaczyć nagiego Borysa w rajstopach – nigdy nie otwieraj feedbacków rajstop na Ali). Link do stanika jest tutaj, tylko żeby potem nie było pretensji jak się okaże, że to nie stanik ☝.

No, to dobrej nocy! Mi został dzisiaj czas tylko na prysznic, spakowanie walizki na Pragę i ruszam dalej w świat 🙂

Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

XOXO

Co myślisz?

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

No Comments Yet.

Previous
Moje włosy, moja sprawa – KONKURS
Czy w Kijowie jest kijowo i ten stanik, który robi ładne cycki [TYGODNIK]