Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Święta święta i po świętach😅 zawsze chciałam wcisnąć gdzieś to  zdanie🤭
Gdy powiedziałam, że spędzam sylwestra w wannie, zetknęłam się z dwoma typami reakcji:
👉🏻 zapraszam do mnie/do nas, co będziesz sama siedzieć!
👉🏻 też bym tak chciała, ale jakoś nie umiem odmówić i się wykręcić 
Ja akurat z odmawianiem czegoś, czego nie chcę, NIGDY nie miałam problemu. Dziadek mnie nauczył, że mam nie uszczęśliwiać nikogo swoim kosztem i jestem mu za to wdzięczna. 
Inna sprawa, że odmawiałam w tak fatalnym stylu, że o jeju. Dzisiaj nie szukam wymówek, nie mam problemu by zamiast wymyślać pogrzeb ciotki albo zapalenie gardła powiedzieć „dzisiaj mam potrzebę poczytać książkę, ale dzięki za zaproszenie”.
I tyle.
Więc tak zupełnie szczerze, to ja naprawdę nie kumam tych wszystkich tekstów o kulturowej presji by coś robić, bo ja nigdy nie pozwoliłam jej wejść na głowę🙈 Nie  piszcie proszę, że wymaga to ode mnie jakiejś odwagi, bo co to za odwaga, gdy się nie boisz?🤪
Jestem jak ten egipski kapłan, który wiedział czym jest zaćmienie słońca, więc nie padał przestraszony na kolana. Zbyt wiele złych rzeczy na świecie dzieje się z powodu argumentu „bo tradycja”, bym uważała go za argument sensowny (niech obrzezanie dziewczynek tępymi żyletkami będzie przykładem).
Ciekawe jest też to, że wiele osób uważa, że ja będę w Sylwestra smutna i samotna😂 jeju, miałam w życiu kilka fajnych imprez, w tym zabawę na tajskiej plaży, po której wsiadłam w samolot i obudziłam się w Katarze. Ale nic nie przebije sylwestra z zeszłego roku, gdy leżałam w wannie z tak gorącą wodą, że aż parzyło, a po 5 minutach dolałam sobie jeszcze gorętszej. Cały dzień traktowałam się jak księżniczkę i rozkoszowałam się czasem ze sobą. Ale nie tak, że przeglądałam memy i chodziłam w rozciągniętym dresie, tylko jadłam pyszne rzeczy, paliłam pachnące świeczki, nałożyłam maseczkę na twarz i na włosy, delektowałam się książką.
Każdy ma swoją definicję radochy!
#grudzień #december #sukienka #sylwester #2020 #aniamaluje #szczerze_pisząc #presja #motywacja #radość #starezdjecie

Święta święta i po świętach😅...

Tak szczerze, to nigdy nie praktykowałam w sercu tej religijnej części świąt, bo najpierw byłam za mała, a potem mój dziecięcy umysł nie mógł uwierzyć w Boga, który pozwala mojemu dziadkowi umierać właśnie na raka.
Jeny, ja to umiem zrujnować atmosferę! 🤭
Więc tak wyszło, że ja się po prostu nigdy nie wkręciłam w religię i to się nie zmieniło. Trochę dziwią mnie te pytania o to, czy obchodzę święta. Robię tak jak zawsze! Lepię pierogi, robię sałatkę jarzynową, one nie mają wyznania😉 nie widzę powodu aby sprawić tego dnia przykrość babci i się z tego całkiem wymiksować. Podobnie jak wierzący ludzie chodzą przecież do lekarza, zamiast się jedynie modlić😊.
Jeśli dla kogoś święta to czas podziałów i rzuconego z pogardą „niewierzący nie powinni mieć wolnego”, to chyba źle zrozumiał coś z nauk Jezusa🤪
W każdym razie, ja mam wolne kiedy sobie wymyślę, bo taki sobie wykombinowałam styl pracy🤣

Dobra, wracając do milszych aspektów! Cieszycie się z małych rzeczy? Ostatnio widziałam filmik jak dziecko cieszyło się z zapakowanego w świąteczny papier banana🍌😅 jeju ja też taka byłam! Mój kochany dziadek dawał mi badziewne figurki albo paczkę żelków, a ja miałam radochę cały dzień. Dawał mi je z taką radością i całą celebracją, tym „zgaduj zgadula, w której ręce złota kula” albo „ence pence w której ręce”, że po prostu mordka sama się śmiała. 
Napisz mi tu proszę jaki prezent sprawił Ci największą radość w dzieciństwie.
Lubię czytać takie rzeczy!♥️
#święta #prezenty #radość #choinka #xmass #dzieciństwo #dziecko #aniamaluje #dziewczynka #dzieci

Tak szczerze, to nigdy nie...

Czy w Kijowie jest kijowo i ten stanik, który robi ładne cycki [TYGODNIK]

Kiedyś pisałam bardzo dużo na blogu i miałam taki moment, że było mi to potrzebne. Teraz chcę od życia czegoś innego.
Kilka dni temu szukałam czegoś na Youtube i przypomniało mi się to:
Z okazji tego filmu napisałam nawet tekst o tym, że idealny moment nie istnieje, a zrobione jest lepsze od doskonałego.
W momencie nagrywania powyższego byłam w innym miejscu życia. Chciałam tworzyć proste filmy z pigułką tego, o czym piszę, by dotrzeć do trochę innych ludzi. Tych, którzy nie czytają. Robiłam wtedy jednocześnie za dużo. Czytałam mnóstwo książek, ale niestety –  tylko publikacji naukowych. Robiłam ciekawe badania, tworzyłam koncepcję pracy doktorskiej, pisałam bloga, próbowałam to wszystko łączyć z podróżowaniem. Tworzyłam teksty dla klientów, zaliczałam przedmioty na studiach doktoranckich, uczyłam innych podczas szkoleń. Gdzieś w tym wszystkim jeszcze konferencje naukowe, wróciłam na chwilę (po siedmiu latach przerwy) na karate. 
A potem miałam małe załamanie zdrowotne. Moje oskrzela nie dały rady. Popłakałam się z bólu kilka razy. Stało się to gdzieś pomiędzy snapami. 
Nigdy nie zapomnę tych wszystkich wiadomości, które od Was dostałam tamtego dnia.
Część z nich zebrałam we wpisie o trudnym słowie dziękuję.
I chociaż poczułam ogromną wdzięczność za mnóstwo przyjaznych mi, kochanych osób, które dobrze mi życzą, to poczułam jeszcze większą presję. Jesteście tu, ufacie mi, piszecie wiadomości. Nie da się odpowiedzieć na wszystkie wiadomości i jednocześnie tworzyć nowych tekstów. A bardzo chciałam!
 Gdzieś między tym wszystkim niemal nabyłam działkę budowlaną i chciałam zacząć zbierać na dom pasywny.
You want a social life, with friends
to tytuł wiersza, który napisał Kenneth Koch.
Jeden z tych wierszy, które poruszają mnie gdzieś mocno. Nigdy nie będziesz mieć trzech. 
______
Pamiętam jak rozmawiałam kiedyś z Olą podczas babskich plotek o naszych typach faceta. Takie wiecie, gdyby ideały istniały, to jaki byłby twój? Jak znam siebie, ostatecznie w życiu potrzebuję zaskoczenia, ale pamiętam, jak wymieniłam zestaw konkretnych cech gdzieś przy drinku.
(Zdjęcie jest dokładnie z tego dnia, o którym piszę niżej).
Nie minęło wiele czasu, a wysiadając kiedyś na centralnym w Warszawie, podszedł do mnie właśnie taki facet. Bardzo przystojny młody Hiszpan, niezwykle uprzejmy, lekko zestresowany. Po dwóch minutach rozmowy wiedziałam, że też bardzo inteligentny.
Tak bardzo czekałam, aż palnie jakąś gafę, żebym miała powód aby powiedzieć mu grzecznie sorry ale nie! W końcu palnął, że jestem śliczna i zapytał czy jestem na pewno Polką, czy trochę “blend of Russian”.
Poczułam się, jakbym znalazła brakujący element zagadki i mogła wydostać się z escape roomu. Powiedziałam, że nie lubię gdy ktoś bierze mnie za Rosjankę, bo to działo się cały czas w Tajlandii. Powiedziałam mu, że jest super, że życzę mu szczęścia i zwyczajnie – uciekłam.
A potem popłakałam się, że chyba coś jest ze mną nie tak. Nie wiedziałam czemu tak zrobiłam i czemu nie miałam ochoty na znajomość z tym chłopakiem. Naprawdę nie było najmniejszego powodu, aby nie iść z nim na piwo*.
Mam nadzieję, że nie popsułam mu dnia.
Z perspektywy czasu wiem, że musiało się to wydarzyć aby coś we mnie pękło. To totalnie nie był w moim życiu moment na spotykanie się z kimkolwiek. Ja potrzebowałam czasu dla siebie.
To była moja paląca potrzeba numer jeden.
*nie martwcie się, nie zamierzam rezygnować ze swojej zasady trzymania prywatności dla siebie. To po prostu było ważne dla narracji.
W krótkim czasie zdarzyło się jeszcze wiele takich rzeczy, przy których trochę “pękłam”.

Proszę sta­rać się płakać. Nic tak nie przy­nosi ul­gi jak łzy.
Lew Tołstoj
Niecały miesiąc po tym wydarzeniu rzuciłam doktorat, podjęłam decyzję o eksperymencie pod hasłem przeprowadzka. Podczas tego roku planowałam poznać lepiej siebie i zrozumieć, czego chcę od życia i dlaczego nie chcę już tego, co wcześniej chciałam. I czy chcę tego chcieć. 
Założyłam sobie budżet tego eksperymentu i już widzę, że podołałam, a nawet podróżowałam więcej niż chciałam.
Przez ten rok zaiste – poznałam siebie lepiej, także ze stron, których się nie spodziewałam.
Byłam we trzy razy we Włoszech, w Barcelonie, w Izraelu, na Karaibach, we Lwowie i teraz jeszcze w Kijowie. Jutro jadę do Pragi. Każda z tych podróży czegoś mnie nauczyła, chociaż czasami sporo można nauczyć się z rozmowy z kimś, z kim dzielisz przedział w pociągu.
Bloguję dużo mniej.

Chcę pisać tylko wtedy, kiedy chcę.
Chciałam też zobaczyć, ze czym zatęsknię.
Tęsknię do takich chwil, kiedy po prostu muszę usiąść i coś napisać. Właśnie jest taka chwila.
Tęsknię też za nauczaniem. Dwa lata prowadziłam zajęcia na uniwersytecie, wcześniej zajęcia z dziećmi.
W tym roku byłam dwa razy częścią szkolenia z influencer marketingu, a także prelegentką dla zupełnie obcej mi branży. Po tym drugim wydarzeniu nie mogłam spokojnie wyjść z budynku, bo mnóstwo osób chciało ze mną porozmawiać, wymienić się wizytówkami, zadać dodatkowe pytania. To było naprawdę super.
Od pierwszych warsztatów, które prowadziłam w Sound Garden , cały czas słyszę “Ania, prowadź takie spotkania!” I to od uczestniczek, które dzisiaj tworzą wspaniałą grupę Kreatywnych dziewczyn od Ani i od managera hotelu i coraz częściej od firm czy instytucji (Karolina, Zuza – postaram się wygospodarować czas na prelekcje!).
Podobno umiem bardzo prosto przekazać trudne rzeczy.
W mojej głowie jest już plan takich spotkań. 
Chciałabym też chociaż raz w miesiącu robić coś na kształt tego wpisu o pułapce zaangażowania, czyli jak wyplątać się z czego, gdy jest to bardzo trudne.
 Klimat dawnego rozwojownika i wyzwania poszły na jakiś czas precz, bo ciężko było motywować do lepszego, pełniejszego życia, gdy mając je w garści i patrząc na pełną zielonych ptaszków listę życiowych celów czujesz, że masz to wszystko, ale jednak to nie było to, czego chcesz,  a jedynie to, co wydawało ci się, że chcesz.
Ta-daaam, potrzebowałam zawiesić wszystko i dać się życiu toczyć, by dojść do momentu, w którym wsłuchałam się w siebie i  mogę powiedzieć.
WIEM CZEGO CHCĘ.

Dobra, starczy tego przydługiego wstępu! Podrzucam skrawki ostatnich dni!


Odwiedziny u Basi Szmydt – niesamowicie ciepłej i gościnnej osoby. Uwielbiam Basię, jest wierna swoim wartościom, szczera i dobra. Świat byłby bardziej przyjazny, gdyby chodziło po nim więcej takich ludzi. U Basi znajdziecie przepisy na zdrowe lemoniady i obiady, zabawy z dziećmi i lumpeksowe zdobycze. Wzloty i upadki, błędy popełnione przy budowie domu i wiele innych rzeczy. Uwielbiam!

Kocham czytnik i kocham legimi. Na wzór telefonu z abonamentem na rozmowy, smsy i internet, tutaj kupujesz w abonamencie czytnik, a bez limitu są książki. I uwaga! jest ich cała masa, a dostęp do e-booków w ramach Legimi wykupiło także wiele bibliotek.

Ksiażka, którą ostatnio skończyłam nosi tytuł Żeby nie było zgorszenia.
To, że bulwersuje i oburza mnie pedofilia – wiecie. Ale oburza mnie jeszcze kilka innych rzeczy:
“we wsi wszyscy się śmiali, że ksiądz lubi młodych chłopców” – hehe, bardzo kurwa śmieszne. To nie był cytat z jednej historii ofiary, a przewinął się wśród różnych osób. Przerażające jest też to, że te sprawy trafiały do kurii a nie na prokuraturę i że ofiara (z racji pozycji sprawcy) zostawała z tym sama i to ona była wyszydzana.

Polecam do poczytania!

Ulubione zakupy to zakupy spożywcze. Kocham!

Byłam na warsztatach dla blogerek urodowych (zgłosiłam się, bo nie mogłam spać w mieszkaniu tego dnia a następnego w hotelu były własnie te warsztaty :D). Tak uczesała mnie Justynka z elare.pl. Instrukcja wykonania tej fryzury od dawna znajduje się na moim blogu
Oszukany warkocz – pull through

Jeśli jesteśmy przy tematach włosowych – mam dla Was konkurs we wpisie moje włosy, moja sprawa – można wygrać kosmetyki do włosów

 Ja idę spać 😀

Tu z Patką z patabloguje po pogaduchach.

Zrobiłyśmy późną porą live o niczym 😀

Dzięki uprzejmości Kasi  usłyszałam o wielu miejscach godnych polecenia i dzień po tej średnio przespanej nocy, odwiedziłam Kijów.

Niesamowite miasto. Komplet o który pytacie to nie kombinezon, tylko zestaw, ale podciągnęłam spodnie bo nie chciałam ich zdeptać w płaskich butach. Link znajdziecie tutaj.
Kijów zaskoczył mnie swoją energią, rozmachem, gościnnością. Przyjaznymi ludźmi. Najbardziej eklektyczne miasto jakie kiedykolwiek widziałam. Fantastyczne metro (bilet kosztuje ok. 60 groszy!), wysoka kultura osobista ludzi, kościół ze złotą kopułą na każdym kroku, obok paskudny, szary blok z wielkiej płyty. Kijów to pierwsze miasto, któremu udało się wyciągnąć ze mnie najgłębsze emocje. W muzeum wielkiego głodu (Hołodomoru) popłakałam się konkretnie. Ludobójstwo którego dokonał w latach 1932-1933 Stalin pochłonęło 7-10 milionów ludzi. Dzieci poniżej jednego roku życia nikt nie liczył.

Kijów dostarczył mi masy przeróżnych wrażeń i jedno jest pewne – pokochałam to miasto. Kto nie oglądał stories z Kijowa, ten wiele stracił. To miasto jest jak bardzo śmieszny żart – zaskakuje.
Dobra, damn, to brzmi źle. Po prostu dostałam coś zupełnie innego niż dostać planowałam.
Sukienki ze zdjęcia podlinkować Wam nie mogę, bo dawno wyprzedana. Ale mam bardzo, bardzo podobną, tylko z lżejszego materiału. Dostępna jest na answear i jest prześliczna.

Mam kilka linków na deser

Na nowym, obiecującym blogu “co z tym seksem” pojawił się tekst rozwiewający mity na temat tego, czy masturbacja jest zdrowa. Będę kibicowała autorce w dalszych poczynaniach, ponieważ edukacja jest bardzo ważna (na jej braku bazowali pedofile z książki, którą czytałam. Łącząc cielesność z grzesznością można manipulować dziećmi…)

Kosmetyczka kosmetycznego nerda, czyli ulubione kosmetyki jednej z Was
Muzeum 3d Art w Malezji

Historia starszej pani z Kijowa, której nie stać na książki, więc codziennie od 15 lat przychodziła czytać je w markecie.

Piękne zdjęcia z Majorki, po których zapragnęłam tam być!

Moderatorka mojej grupy, Kinga i jej pracownia plastyczna – jeśli ktoś potrzebuje dekoracji na zakończenie roku, dzień matki w przedszkolu itp – Kinga szuka klientów.

Miałam dostać dla Was rabat na stronę Sephora, ale osoba z sieci afiliacyjnej która mi o tym napisała “pomyliła się”.
Jest tylko -30% na wybrane produkty do 20.05 :<

Lifemanagerka o tym, czy skakanie na trampolinach jest zdrowe

Film który polecam:
La Cara oculta – o tym, jacy jesteśmy głupi “testując” innych ludzi.

No to byłoby na tyle.

Na zdjęciu pączek z dwoma rodzajami sera i bekonem, obok shake o smaku słonego karmelu, a wy pytaliście tylko o stanik.

Więc znalazłam go, do stanik do głębokich dekoltów. Ładnie zbiera biust, ale lojalnie uprzedzam – musi mieć co zebrać. W feedbackach są zdjęcia na klientkach (jeśli nie chcesz zobaczyć nagiego Borysa w rajstopach – nigdy nie otwieraj feedbacków rajstop na Ali). Link do stanika jest tutaj, tylko żeby potem nie było pretensji jak się okaże, że to nie stanik ☝.

No, to dobrej nocy! Mi został dzisiaj czas tylko na prysznic, spakowanie walizki na Pragę i ruszam dalej w świat 🙂

Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

16
Dodaj komentarz

avatar
16 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
16 Comment authors
Sherry dollyaGwerDorotaDominika R.Kosmetolog Marta Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Sherry dolly
Gość
Sherry dolly

Ciekawi mnie, co dokładnie miałas na myśli pisząc, że wiesz już czego chcesz. Przyznam, że mnie to nieco zdziwilo, ponieważ juz od dobrego 1,5 roku wydawało mi się, że jesteś po prostu na tyle ustatkowana i pewna swoich pragnień, że ograniczenie pisania i czeste podróże były jakas czescia, droga do osiągnięciu wyznaczonego przez ciebie celu. A tymczasem byly własne po to, aby ten sens odnaleźć 🙂

aGwer
Gość

Praga jest piękna, chętnie bym tam wróciła. Muszę chyba wziąć z Ciebie przykład i zacząć podróżować, ostatnio mam wrażenie, że świat ucieka mi między palcami i nie zdążę go poznać tak, jakbym chciała.
A co do stanika, ja to bym chciała, żeby ktoś zrobił taki model dla duużych biustów u duużych kobiet. Szukam, szukam i szukam i jak przechodzi na rozmiar E czy F to już nie ma ani push up, ani nic w tym stylu xD

Dorota
Gość
Dorota

Czy zauważyłaś mój wpis o gęsim smalcu na Twoim IG kiedy byłaś ostatnio chora?ciekawa jestem czy spróbowałaś i czy pomaga

Dominika R.
Gość

Gratuluję Ci tej wiedzy, czego chcesz ♥ Jak czytam Twoje posty, to zastanawiam się, czy sama kiedyś będę w tym miejscu 😉 Przykładowo na tę chwilę jestem raczej na etapie planowania, a wycieczki na spontanie to raczej na jeden dzień tylko i już od jakiegoś czasu rozważam Pragę, ale nie mogę się zebrać. Czekam w takim razie na Twoje wrażenia z tego miasta 🙂 Cieszę się, że tak podróżujesz i oczywiście oglądam na Insta i zbieram inspiracje do własnych podróży. Jak zrobiłaś ankietę ile osób słyszało o Wielkim Głodzie, to zdziwiłam się odpowiedziami – pamiętam, że miałam to na rozszerzeniu… Czytaj więcej »

Natalia Zielińska-Sewastianik
Gość
Natalia Zielińska-Sewastianik

Kurcze, Ania, dzięki. Nie wiem za co, ale jestem wzruszona po przeczytaniu tego wpisu. Po dokończeniu zdania jednak wiem już za co…za to, że kiedy do Ciebie zaglądam, to widzę kobietę, która jest sobie sterem, żeglarzem i okrętem i daje radę! Jesteśmy do siebie podobne i chociaż nie mam siostry, to trochę czuję jakbym ją miała. Dzięki Aniu! 😊 Natalia

Kosmetolog Marta
Gość

Ja nadal szukam i nadal czepiam się wielu rzeczy.
Wierzę, że niedługo uda mi się znaleźć to miejsce i ten czas na mnie.

Wizaż Marzena Bartosz
Gość

Fajny wpis i świetne zdjęcia

Gulnar
Gość
Gulnar

Przeczytałam tę książkę i moja pierwsza refleksja brzmiała: dobrze,że takie organizacje są, a jednocześnie straszne,że muszą być… Co do łączenia “cielesności z grzesznością”,to ten fakt nawet i w mniej ekstremalnuch przypadkach jest okropną sprawą… Nie wiem, jak to działa,ale w tych takich mega “kościelnych” wypowiedziach/publikacjach seksualność to coś takiego złego, mrocznego,odrażającegto…A gdzie miejsce na jakąś miłość, bliskość, coś,co jest darem od Boga? O wielkim głodzie na Ukrainie bardzo ciekawy dokument na YT widziałam rok temu, nawet i przez to byłam w szoku, nie wiem,czy bym to muzueum zdzierżyła, nawet po takim pączku :P. A z “lżejszych” spaw -dzięki jakiemuś linkowi… Czytaj więcej »

Nihil Novi
Gość

Oj Ania, Ania, coś Ty mi zrobiła… Teraz wsiąkłam i oglądam chińskie staniki, w które nie mam prawa się zmieścić xD

fitinaczej.blogspot.com
Gość

Aniu, doczytam do końca jak się troszkę prześpię. Mam jedno pytanie… Ktore już mi się nasunęło… Kiedy wkoncu spotkamy się na pogaduchach?! Mam wrażenie, że cała blogosfera już Cię osobiście poznała… Tylko nie ja!

Polish Wife
Gość

Ja z tym stanikiem mam taki problem, że miseczka jest dość mała, a obwód też, ledwo się w nim dopisam 🙁
Aniu, czekam na takie spotkanie/prelekcję w Wawie i bardzo bym chciała przyjść 🙂

Justyna Skowera | elare
Gość

My w tym roku planujemy się znowu wybrać do Pragi, pamiętam że było tam pięknie i przede wszystkim smacznie 🙂

daria-porcelain.pl
Gość

Zazdroszczę Ci takiego wypadu 🙂

Blog kosmetyczny

Zołza z kitką
Gość

Nie wiem, co ten wpisał ma w sobie, ale czytałam go z zapartym tchem. Najśmieszniejsze w nim jest to, że tak się wciągnęłam, że koniec mnie… zaskoczył 😀 🙂

Doris
Gość
Doris

Ania, co za wpis! Jestem wzruszona, bo sama bylam pelna podziwu jak wieloma talerzami ktecisz i jak swietnie Ci to wychodzi. Twoje pozniejsze decyzje byly dla mnie czesto zaskakujace i niezrozumiale. Blog sie splycil, zaczelam mniej wchodzic, ale “pozostalam w kontakcie” sledzac instagram. Teraz widze ze wartosci, za ktore Cie polubilam nadal tu sa, a ty na swoim przykladzie dalas nam kolejne cenne lekcje. I to jeszcze w swoim stylu – nie jedna a z 5! Zwlekalam z przeczytaniem tego tygodnika, a tu takie zaskoczenie. Dziekuje!

Karolina
Gość
Karolina

Zawsze mam niedosyt po Twoich tekstach i czytam je od deski do deski. 🙂

Previous
Moje włosy, moja sprawa – KONKURS
Czy w Kijowie jest kijowo i ten stanik, który robi ładne cycki [TYGODNIK]