Bad blood – dlaczego nie chcę wspierać “złej energii”

Nigdy nie zapomnę sytuacji z pewnego przedszkola, (pewnie tylko najwytrwalsi czytelnicy pamiętają – długo pracowałam z dziećmi) – mały chłopiec nie podejmował żadnej zabawy ani aktywności. Podobno „taki już jest”. Ja wpadłam do tego przedszkola w środku drugiego semestru, więc początkowo musiałam polegać na opinii wychowawczyń.
Ale zawsze jestem łaskawa mieć wątpliwość. Więc spróbowałam do tego dziecka dotrzeć.
-Proszę Pani, bo ja mam popsutą krew..
Sto myśli jednocześnie. Jeśli jest chory na coś poważnego, to przecież powinnam wiedzieć wcześniej. Pomyślałam od razu o białaczce albo hemofilii i tym bardziej wydało mi się to absurdalne, aby ktoś to zataił więc najdelikatniej jak potrafię spróbowałam otworzyć chłopca by sam zechciał powiedzieć więcej.
Okazało się, że matka mu mówiła „tylko krew mi psujesz każdego dnia! Nic z ciebie nie będzie!”. I mówiła to, gdy za długo wiązał buciki albo nie tak zapiął guziki. Lub chciał mamie coś opowiedzieć, a ta była zbyt zmęczona.Chłopak wydedukował sobie, jak to dziecko – że jego krew jest popsuta. Więc jak się będzie bawić i upadnie, skaleczy się lub zadrapie – umrze. Wytłumaczyłam mu, że to nie jest tak. Gdy chłopiec zrozumiał, że nie ma popsutej krwi i przestał w nią wierzyć – odzyskał dzieciństwo.
Ale ja wierzę w złą krew. I złą energię.
twitter/banksy
Żerowanie na niej to jedno z bardziej obrzydliwych ludzkich zachowań.
Dzisiaj też zachowałam się obrzydliwie. Nie powstrzymałam się przed wyszydzeniem okropnego artykułu na swoich snapach. Tych instagramowych. Na swoje usprawiedliwienie dodam, że nawoływał kobiety do zdradzania swoich partnerów, bo zdrada to ponoć tylko reakcja na stres. Więc w sumie – krzywdził ludzi.
Ale zrobiłam źle, bo taką logiką można bronić się zawsze. Że disco polo niszczy gust muzyczny Polaków, więc robi im krzywdę, albo że kiepskie książki robią krzywdę, albo cokolwiek innego. 
Reagować to można jak ktoś dręczy psa albo bije dziecko. Tylko wtedy mniej mądrych się znajduje, każdy ma swoje sprawy.
Zrobiłabym więcej dobrego pisząc artykuł o tym, czemu warto być szczerym i wiernym albo o innych niż zdrada sposobach reagowania na stres… nie zrobiłam.
Na tym polega moja słabość. Ale wiem, że powinnam nad tym popracować, więc może popracujemy razem?
Dawno temu, na warsztatach dziennikarskich usłyszałam, że ludzie najchętniej czytają o seksie, przemocy i tym, że komuś się nie udało. I że to jest droga na łatwiznę, jak na tym żerujesz – nie jesteś dziennikarzem.
Z tym większym niepokojem obserwuję ludzi, którzy kiedyś próbowali tworzyć coś fajnego. Własnego, autorskiego. Ale im nie wyszło, więc nie tworzą nic własnego.
Żyją z oceniania złych (w ich mniemaniu) treści, osób, stylizacji, utworów muzycznych, filmów. Podżegają do nienawiści wobec osób, którym noga się powinęła albo są młode i dokonują głupich wyborów. Do linczu.
„To belittle, you have to be little”
W żadnym razie nie chcę ich oceniać, chociaż trochę pewnie tak to brzmi. Chciałabym zachęcić do zmiany nastawienia.
Do tego, by nie lajkować i nie wspierać nic, co nie niesie za sobą dobra. Nie dawać złu atencji. Zamiast przykładać się do roastu slabej muzyki – promować muzykę dobrą.
Zamiast szydzić ze słabych książek – promować te rewelacyjne.
Zamiast pisać „nie rozumiem jak ktoś taki może być sławny”- zastanowić się, czy zrobiłeś coś, by ktoś utalentowany zdobył rozgłos. Czy może raczej zlałeś jego prośbę o lajka w konkursie stypendialnym.
Słabe i kiepskie rzeczy będą popularne nie tylko tak długo, jak długo będą mieć odbiorców (których grono nolens volens dzięki krytyce też się zwiększa), ale też tak długo, jak nie zaczniemy dla przeciwwagi wkładać 2x więcej wysiłku w promowanie rzeczy wspaniałych.
Raz w tygodniu można próbować przez moją grupę (Kreatywne dziewczyny od Ani) zyskać darmową promocję swojego tekstu/filmu w moim tygodniku. Staram się też w miarę możliwości wspierać innych, mam żelazną zasadę 10% przychodu na cele charytatywne.A publikując coś w sieci, staram się zawsze zadawać sobie pytanie – czy to uczyni świat chociaż ODROBINĘ lepszym miejscem?
Przyłącz się do mnie. Proszę.
Jako suplement gorąco zachęcam do zapoznania się z 
I życzę dobrej nocy.
Link do sukienki (klik)
Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 


Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

0 0 vote
Article Rating
Uściski, Ania
2 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Wera P.
11 miesięcy temu

Z jednej strony zgadzam się, że nie warto wspierać złą energię, z drugiej w niektórych sytuacjach ciężko mi to sobie wyobrazić i nie wiem, czy to całkowicie rozumiem. Na przykład mam do zrecenzowania książkę. Nie podoba mi się, ale muszę napisać jej recenzję, więc nie moge zamiast zrecenzować, polecić jakąś inną. Z resztą na tym polega konstruktywna krytyka. Czasami też jak widzę jak dużo jakas piosenka ma wyświetleń na youtube, to mi się smutno robi. Tu nie mam na myśli mojego gustu muzycznego, tylko tego w jaki sposób zostało to napisane. Ile jest lini melodycznych, czy ktoś nie fałszuje, czy… Czytaj więcej »

Previous
Randka z fanem, spadające gwiazdy i głębokie rozmowy +kino [TYGODNIK]
Bad blood – dlaczego nie chcę wspierać “złej energii”