Wystąpiłam w filmie i chciałam zabijać staruszki [TYGODNIK]

Kilka lat temu, Lilly Allen dostała propozycję by zaśpiewała dla kogoś. Taki mały występ, nie musiała nawet wychodzić z domu – wystarczyło do komputera. Miała za to dostać ” hundreds of thousNds” BTC. Znaczy – bitcoinów. Załóżmy, że to było tylko 200 tysięcy. Wtedy były warte niewiele, dziś – 824 miliony $. Po eleganckim zaokrągleniu w dół o jakieś marne 700 tysięcy$. I pesymistycznym założeniu, że setki tysięcy to było “tylko” dwieście.
Jestem ciekawa, czy Lilly Allen bardzo żałuje decyzji, która kosztowała ją fortunę. Bo ja żałuję, że nasze śmieszkowanie z kolegą o kopaniu bitcoinów skończyło się wtedy na śmieszkowaniu. 
Albo inaczej – zastanawiam się nad alternatywnymi scenariuszami swojej przeszłości. Ostatecznie pohandlowałam sobie banknotami z Piłsudskim z piękną przebitką. Ot, sukcesik dopasowany do realiów.
Jeśli lubicie rozważać alternatywne wersje wydarzeń i zabawy trudne moralnie – polecam stronę “moral machine“. Masz do wyboru obrazki i musisz zdecydować kogo zabijesz. 
Można się wiele o sobie dowiedzieć, np. jakie masz ukryte preferencje. Czy chcesz karać ludzi za przechodzenie na czerwonym? A może uważasz, że życie grubasa jest mniej warte od biegaczki? Bezdomnego od staruszki? To jedna z dziwniejszych rzeczy jakie robiłam. Oj polecam. Zdecydowanie.
Podobny dylemat miał pewnie bohater filmu Hitman’s Bodyguard – zawodowy ochroniarz, któremu przypadło chronić płatnego zabójcę.

Jej, dawno film nie dostarczył mi tyle rozrywki. Jest w nim tyle dobrego! Ryan Reynolds – aż ciężko uwierzyć, że ma aż 40 lat! Miło popatrzeć. Ale gwiazdą tego filmu jest zdecydowanie Samuel L. Jackson, który zagrał swoją postać fenomenalnie. I Salma Hayek w nietypowej dla siebie roli.
Film jest trochę poważny – trzeba dowieźć świadka aby obalić i osądzić dyktatora rządzącego Białorusią, mającego na koncie ludobójstwa
Trochę jest filmem akcji – w końcu pościgi i walki
A trochę komedią balansującą na naprawdę cienkiej granicy między humorem dobrym a wulgarnym.
Jeśli film może osiągnąć bliss point – temu się udało. Mimo żartów z puszczania bąków i różnych uciech analnych.

Humor jest tu tak idealnie wyważony, że filmowi udało się rozchmurzyć mnie w ponury dzień. A był ponury.

Trudno jest mi złapać dystans do różnych spraw – zamachy w Barcelonie, dwie turbo przykre rzeczy (o ile można nazwać nóż w serce przykrym) jakie spotkały osoby z mojego otoczenia, inne ważne dla mnie osoby same się niszczą…  Nie chciałabym za bardzo rozpisywać się jak wyglądał ten tydzień. Wyglądał dziwnie.
Np. zostałam zaproszona na rozmowę w sprawie pracy i to zgodnej z moimi zainteresowaniami (nigdy nie szukałam pracy – zawsze sama mnie znajduje).
Pojawiłam się w filmie Doroty, która prowadzi kanał Olfaktoria. Dorota uważa, że jesteśmy do siebie podobne – ja – że bardzo różne. Mimo że widujemy się rzadko (bardzo rzadko :D), to zawsze mnie to skłania do jakiejś głębszej myśli.
Ale najpierw vlog Doroty;

Wiem wiem, już wiem do czego się dowalicie (nie do tego, że zjadłam pierwsza, do brzydkiego słowa na “f”), ale najpierw doceńcie proszę piękny montaż Doroty. Nie wiem czy ktoś z taką dbałością montuje vlogi. Szapoba!

Więc gdy śmieję się z tego, że nie lubię feministek, mam na myśli czystą semantykę.

Bo uporządkujmy – jestem za światem bez dyskryminacji, napisałam kilka tekstów o tym, by nie dokonywać wtórnej wiktymizacji kobiet (typu – na pewno miała za krótką spódniczkę!) i mam grupę wsparcia dla dziewczyn (Kreatywne dziewczyny od Ani), ale jestem też fanką słowa kobiecość, zachęcam do noszenia sukienek w wyzwaniu 100 dni bez spodni jestem przeciwna wszystkim zachowaniom typu bodyshaming, slutshaming, ale też jednocześnie jestem  dziewczyną, która nie chce być w tym samym worku, co ludzie używający słowa feminizm w takim znaczeniu, jakie mnie przeraża.

Dla przykładu – Rita Mae Brown i feminizm lesbijski. To przyprawia mnie o mały zawał. Przedstawicielki tego nurtu uważają, że każdy związek kobiety z mężczyzną jest formą opresji, i dla walki z patriarchatem kobiety powinny wchodzić tylko w związki lesbijskie.

 Eeeee, nie.

Albo Taura Slade. Sprzeciwia się przedmiotowemu traktowaniu kobiet, więc w ramach sprzeciwu wystąpiła w brutalnym porno.

To ja idę zjeść pizzę w ramach walki z otyłością 😉 I zostaję przy swoich działaniach dla wspierania babek, bez etykiety uwalonej interesami osób, z których działaniami się nie zgadzam.

Mam nadzieję, że mój punkt widzenia jest jasny 😉

Dorwałam książkę, która miała mi dać jakieś wyzwanie a po prostu mnie zdziwiła.

Nie chciałabym rozpisywać się o tym tygodniu, pokażę więc jak wiele mam różnych twarzy i oblicz:

Każdy z tych dziewczyn to ja, tylko w różnym humorze.

Ta sukienka wybitnie do mnie nie pasuje – jest śliczna, w moje ulubione kropki, ale też krótka i od kilku dni cieszy autorkę pięknego bloga modowego OlgaOktawia – zdjęcia na tym blogu zachwycają 🙂
Mam natomiast kilka linków dla Was.

Na moim blogu pojawił się tekst:

Bad blood – dlaczego nie chcę wspierać “złej energii”

a aktualizacji bądź przypomnienia doczekały się teksty:

Zanim zarzucę Was linkami tygodnia, jeszcze randomowe obrazki – zdjęcia i memy

 Bardzo lubię chodzić. To moje kroki. / AUĆ/ Deszcz jest ok

 Sałatka/ uczucie bycia wpływową/ nie mam duszy. Okej

 Zostało mi założyć konto w Veturilo. I chyba będzie już wszystko.

 Zawsze robię mu zdjęcie / Lody w Limoni – drogie, ale dobre / Milanovo – nie warte swej ceny 🙁

 Jakie 3 słowa zauważyłeś?/ Zrujnowane wszystko / eee ok

 TAK./Marta robi najlepsze torty ever – można zamówić  / To ja

Linki tygodnia:

Cudne!

Pięknego poniedziałku 😉 



Bądź na bieżąco! 

  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania
Previous
Bad blood – dlaczego nie chcę wspierać “złej energii”
Wystąpiłam w filmie i chciałam zabijać staruszki [TYGODNIK]