Wstałam dzisiaj o 11:05. To oznacza, że sąsiedzi musieli mnie nienawidzić, bo mam zawsze taki ostateczny jak „final Call” na lotnisku budzik ustawiony na 10:30 w razie gdyby nic wcześniej mnie nie obudziło. Wyje jak syrena alarmowa! Nie słyszałam go!

Zawsze śpię jak zabita, gdy odreagowuję emocje. Próbuję od kilku dni pomóc z czymś bliskiej osobie i bardzo wyczerpuje mnie to emocjonalnie. 
Tak samo mocno jak dzisiaj, spałam kiedyś  po urodzinach Agi, mojej dobrej koleżanki. Lubię myśleć, że to wino, ale jestem niemal pewna, że to oglądanie „Leaving Neverland” sprawiło, że dziewczyny nie mogły mnie dobudzić.
(Polecam się na imprezy, oglądanie dokumentu o pedofilii, świetna zabawa tylko ze mną!). Jestem osobą, której ludzie zwierzają się z różnych okropnych rzeczy, które kiedyś ich spotkały na zasadzie „jesteś pierwszą osobą, której o tym mówię”. Czytam wszystko o przemocy wobec dzieci, bo moim największym strachem gdy z nimi pracowałam był strach o to, że kiedyś jakieś dziecko wybierze mnie na jedyną osobę której powie, że jest bite albo dręczone w inny sposób, a ja nie będę potrafiła skutecznie zareagować. Albo postąpię zgodnie z procedurami i w tym czasie stanie się coś najgorszego.

Moim największym strachem w życiu jest to, że nie będę potrafiła pomóc komuś, kogo kocham. Towarzyszy mi to od momentu, gdy jako ośmiolatka obserwowałam umierającego na raka dziadka. Czułam bezsilność i to jest najgorsze uczucie jakie potrafię sobie wyobrazić. 
Jeśli go nie rozumiesz, obejrzyj „Nocturnal animals”, film w którym niemal czułam ból głównego bohatera.

Właśnie przez sen wymyśliłam rozwiązanie sytuacji, która mnie dręczyła. Dawno nie czułam takiej ulgi! Nie umiem jej opisać, pragnę się tym podzielić!

Mam ochotę mówić ludziom wszystkie te miłe rzeczy, które o nich myślę, ale jakoś zawsze zostały niewypowiedzianymi myślami. 
A ciebie zapytam tak bardzo szczerze, nie na tym poziomie, na którym odpowiadamy „pająki”, tylko głębiej - czego najbardziej w życiu się boisz? 
#szczerze_pisząc #myśli #aniamaluje #grudzień #dzieciństwo

Wstałam dzisiaj o 11:05. To...

Tak jakoś wyszło, że co roku odwiedzam #Włochy i #Lwów🥰 
Dzisiaj omal nie kliknęłam biletów do Bari (po 139 zł w dwie strony👍🏻), bo ogromnie tęsknię za tą pizzą🍕Mamma mia! 6€ za set #pizza+#piwo, 10€ jeśli dochodzi mnóstwo talerzyków z przystawkami. No i jeszcze na koniec shot #limoncello.
I kusiła ta teleportacja, do kraju uśmiechniętych ludzi! Śpiewających podczas pracy, gotujących obłędnie dobrze i mających tak melodyjną mowę, że chcesz każdemu mówić: Ciao!👋🏻 Już widziałam, jak chodzę sobie w lekkiej jesiennej kurtce i sukience maxi po włoskich uliczkach i raz na jakiś czas sięgam po przekąskę za 2€, absolutnie niczego więcej nie potrzebując do szczęścia🥰Kiedyś poparzyłam sobie taką język, tak bardzo nie mogłam się jej doczekać! 
I chociaż „mam ochotę na pizzę, polecę do Włoch” wydaje się tekstem rzucanym raczej przez bogaczy, to zapewniam - wcale tak nie jest! Włoski #citybreak bywa tańszy niż weekend w Polsce.

Tym razem odpuściłam, zapał mi minął w momencie, gdy upiekły mi się pomidory i na nich rozlała mi się pyszna #burrata. Ale może komuś ten pomysł umili grudzień? 
Psst, po wpisaniu w Google „aniamaluje+Bari” wyskoczy fajny plan mojego wyjazdu z 2017 ;)
Psst 2! W przypiętych relacjach kod na stówkę na nocleg via Airbnb ;) ⭐️⭐️⭐️Gdybyś mógł, mogła, teleportować się teraz w dowolne miejsce na całej planecie, które byś wybrał/a? ;) #

#podróże #girlswithgluten #pizza🍕 #pizzalovers #italia #bari #włochy #podróżemałeiduże #girlswhotravel #aniamaluje

Tak jakoś wyszło, że co...

Poznałam ostatnio super sposób na produktywność! Nie pamiętam kiedy z takim zapałem realizowałam swoje zadania😀. @magdalena_komsta zdradziła mi super sposób na motywację - jeśli nie zrobię tego, co sobie założyłam, będę musiała wpłacić jakąś kwotę na organizację będąca światopoglądowo na przeciwnym biegunie co ja. Np. Ordo  Iuris.
Działa jak złoto! Nawet jak mi się nie chceeee to myślę sobie - o nie, muszę to zrobić, nie dam sobie psychicznie rady z myślą, że ich wspieram! 
Dodatkowo kupiłam sobie nagrodę w postaci biletów do Azji. Myśl o cudownym, wilgotnym powietrzu napawa mnie takim optymizmem, że aż chce się pracować!

Także jeśli masz problem z pisaniem magisterki albo czymś w tym stylu - pomyśl o metodzie Magdy, jest doskonale skuteczna!

#podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #travelgirl #czerwonasukienka #szczerze_pisząc #motywacja #reddress #palmy #karaiby #gwadelupa

Poznałam ostatnio super sposób na...

W gimnazjum rodzice nie kupili koledze zeszytu ćwiczeń, więc skserował kilka stron, by odrobić zadanie domowe. Ku mojemu zdziwieniu dostał jedynkę za „nieprzygotowanie do lekcji”. Miał zadanie!!! Nie lubiliśmy się wtedy, chyba pierwszego dnia nazwał mnie kujonem i deską, ale tak wkurzyła mnie postawa nauczycielki, że zaczęłam się z nią wykłócać o to, czy jest normalna i kolegi bronić. Odrobił to durne zadanie! Nie było jego winą, że rodzice nie zapewnili mu podstaw, a chodziłam do klasy z uczniami z okolic mocno „defaworyzowanych”, jak to się ładnie nazywa. Miałam lipę u tej nauczycielki, ale nie żałuję!

Uwielbiam tworzyć materiały o prawach ucznia. Szczególnie w takich małych mieścinach jak moje (nauczyciele są często radnymi!) władza bywa nadużywana. 
Dlatego za każdym razem, gdy pisze do mnie uczeń z prośbą o pomoc w jakiejś sytuacji, czuję się jak na tym zdjęciu z Salerno pod Neapolem!

Uwielbiam to, że nie dają się zbyć. Że pytają o to, co w statucie szkoły.
Czy statut może być niezgodny z prawem oświatowym. Gdzie zgłosić takiego nauczyciela i jak się bronić. 
Nikt nie zwraca się do mnie w wiadomościach z takim szacunkiem jak uczniowie! Podczas gdy dorosłym zdarza się napisać coś w stylu „siema, widzę ze dużo podróżujesz, znajdziesz mi loty i noclegi do 2500 do Tajlandii? odp dzisiaj”, uczniowie piszą „obejrzałam pani filmy, przeczytałam statut szkoły, ale wciąż nie wiem. Byłoby mi bardzo miło, gdyby pani podpowiedziała, ale zrozumiem jeśli nie znajdzie pani czasu”

Eksperci gadają O młodzieży, ale nie Z młodzieżą. Słabe! Ja uwielbiam tych pyskatych, tych walczących o swoje. Widzę w nich cząstkę siebie.
Proszę, nie zgubcie tego! Tego podejścia, że jak nie drzwiami, to oknem. Poczucia sprawczości i woli walki. To jest super cenne i ja Was za to uwielbiam. To są cechy ludzi, którzy sobie w życiu DADZĄ RADĘ! Wiem, że macie przez to przechlapane, ale ja jestem z Was na maksa dumna! Nie jestem w stanie odpowiedzieć na każda wiadomość (dlatego nagrywam filmy dla wielu), ale każda ogromnie mnie cieszy. 
A jak bronicie rodzeństwa czy słabszych kolegów to już w ogóle szacun MAX!!! Błagam, nie zgubcie tego. Bądźcie asertywni♥️
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże

W gimnazjum rodzice nie kupili...

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy, fani masowo wysyłali mu maszynki do golenia, bo nie mogli tego zaakceptować. Z całym szacunkiem - kiepscy fani! Jak kogoś kochasz i szanujesz, to pozwalasz mu się rozwijać, zmieniać, być sobą. Całe szczęście, że to nie był typek, który robi coś by się przypodobać innym! Moje automatyczne skojarzenie to biała koszulka „żonobijka”, jeansy i ten wąs. Opcjonalnie - żółta kurtka. Iconic!

Dzisiaj, tylko 28 lat temu umarł Freddie Mercury, ale nie legenda. Powiedzieć, że uwielbiam gościa to mało. Jego portret to jedyny święty obrazek jaki mam w domu. Towarzyszył mi w wielu momentach życia. To „Don’t stop me now” (i’m having such a good time, I’m having a ball) lądowało na moich słuchawkach gdy koleżanki z roku prześcigały się w licytacji jak bardzo która nie umie na egzamin, a ja nie chciałam tego słuchać i przejmować ich nastroju. Podniosłe momenty? „we are the champions”. Sytuacja, w której pomogli mi przyjaciele? „Friends will be friends”. Nawet tak sobie ustaliłam kiedyś playlistę dk biegania, żeby w momencie kryzysu słyszeć walkę podmiotu lirycznego w „Bohemian Rhapsody”. Serio! 
Robiąc kiedyś  to zdjęcie miałam super dzień. Czułam się świetnie, wcześniej wszystko mi fajnie powychodziło, czułam się na maksa odprężona i zrelaksowana i dokładnie pamiętam, że krzątałam się po mieszkaniu nucąc „It’s a kind of magic”.
Dzięki Freddie za wszystko, co wniosłeś do mojego życia!
#freddiemercury #rocznica #aniamaluje #blogerka #relaks #chill #monstera #niedziela #rocznica

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy,...

Masz piosenkę, która wywołuje na Twoim ciele ciary? Ale takie serio? U mnie to jest „Walking in Memphis” w wykonaniu Cher. Nigdy nie byłam w Memphis, ale słyszę jej głos jak to śpiewa, gdy widzę to randomowe zdjęcie z Sycylii. 
Gdybym miała wybrać ulubiony kobiecy głos - Cher wygrała wszystko. Z męskich do tego stanu doprowadza mnie Freddie Mercury.

Czeka mnie jutro kilka godzin w pociągu, podsyłajcie swoje tytuły piosenek wywołujących dreszcze, bo robię sobie taką „power playlistę” - zamierzam w tym pociągu napisać coś dłuższego i potrzebuję nowych bodźców!

Więc... czyj głos wywołuje w Tobie dreszcze? Poproszę tytuły!
#podróże #podróżemałeiduże #sycylia #sicily #katania #aniapodróżuje #wakacje #blogerka #włochy #italia #italy🇮🇹 #italy

Masz piosenkę, która wywołuje na...

Dzisiaj świętujemy 30 lat od podpisania Konwencji o Prawach Dziecka. UNICEF zaprosił mnie, żebym o tym opowiedziała. To się może wydawać dzisiaj takie oczywiste, że dzieci mają prawa, ale nad ich ustaleniem przywódcy państw debatowali całą dekadę! To dzięki temu dzisiaj żadne dziecko nie może być skazane na dożywocie (bez możliwości zwolnienia wcześniej) ani na karę śmierci. Wcześniej mogło.
Jestem pedagożką, terapeutką, tą od „dzieci z trudnościami”. Jednak najbardziej trudni są w tym wszyscy dorośli. 
Zapominający, że dzieci nie są ich własnością, tylko ludźmi.
Dlatego założyłam kanał, na którym opowiadam uczniom o ich prawach. Jestem przerażona jak  często są łamane i z jaką lekkością dorosłym to przychodzi. Chciałabym żyć w świecie, w którym prawa dzieci są oczywistością i nie mam o czym nagrywać, bo nikt z tym nie dyskutuje.
Zostawiam Wam Korczaka pod rozwagę 👍🏻 „Bo dorosłemu nikt nie powie: ‘Wynoś się’, a dziecku często się tak mówi. Zawsze jak dorosły się krząta, to dziecko się plącze, dorosły żartuje, a dziecko błaznuje, dorosły płacze, a dziecko się maże i beczy, dorosły jest ruchliwy, dziecko wiercipięta, dorosły smutny, a dziecko skrzywione, dorosły roztargniony, dziecko gawron, fujara. Dorosły się zamyślił, dziecko zagapiło. Dorosły robi coś powoli,
a dziecko się guzdrze. Niby żartobliwy język, a przecież niedelikatny. Pędrak, brzdąc, malec, rak – nawet kiedy się nie gniewają, kiedy chcą być dobrzy. Trudno, przyzwyczailiśmy się, ale czasem przykro i gniewa takie lekceważenie.” Trudne pytanie - masz poczucie, że twoje prawa w dzieciństwie były szanowane? Mi dobierano notorycznie prawo do odpoczynku - od „dzwonek jest dla nauczyciela” po zadania na ferie.  #world'schildren'sday #dlakażdegodziecka #dzieńprawdziecka #unicefpolska

Dzisiaj świętujemy 30 lat od...

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie odpuściłaś? Sama sobie.

Zastanawiałam się czemu podróż do Odessy była najfajniejszą tego roku. Odpaliłam macbooka raz, by nas odprawić. Nie zrobiłam zdjęć z myślą o blogu, nawet nie miałam jakiegoś tam poczucia, że coś muszę zobaczyć. Jednego dnia wykupiliśmy sobie takie wielkie łóżko z baldachimem i dogorywaliśmy na kacu na plaży, bez  poczucia, że szkoda jednego z ledwie czterech dni. Nie szkoda!

Nie jestem wielką fanką alkoholu, ale rzadko mam poczucie, że mogę. Ostatni raz jak byłam na shotach w pijalni wódki z rok temu, to podeszła do mnie czytelniczka, powiedzieć że lubi mojego bloga. Cały następny dzień zastanawiałam się o czym ja wcześniej pijana rozmawiałam. Nie jestem jakąś rozpoznawalną osobą, ale miałam kilka takich sytuacji i nie do końca potrafię przez nie wyluzować🙈
Odessa była cudowna, bo wyluzowałam. bo nie było spiny w związku z niczym. Mieliśmy korzystać z ekscytującego życia nocnego, ale chyba zaszkodziły nam rapany? Spoko, pijąc gorący rumianek śpiewaliśmy utwory Cher huśtając się na hamaku i huśtawce  w mieszkaniu.
Zero spiny!

Teraz zrobiłam wielki krok, bo ograniczyłam instagrama i pozbyłam się poczucia, że muszę odpowiadać na komentarze i wiadomości. Ogromnie dziękuję Wam za zaufanie jakim mnie obdarzacie, ale z problemami osobistymi i rodzinnymi i życiowymi zapraszam na grupę na fejsie albo (to lepiej!) na terapię. Ja po pierwsze nie jestem właściwą osobą, po drugie - nie czuję się spoko będąc obciążana waszymi przykrymi historiami. 
Wcześniej miałam poczucie winy, że powinnam być bardziej empatyczna, ale kurczę - jestem! Chcę zostawić tę część siebie dla przyjaciół i bliskich, bo każda taka wiadomość wysysa energię ze mnie.
Poczułam ulgę, odpuściłam sobie samej, bo jeszcze nikt na moje „nie” się nie obraził. Szanujecie moje granice, jesteście super ♥️
Jestem niemal pewna, że też robisz coś, czego wcale nie musisz i świat się nie zawali jak przestaniesz i sama sobie odpuścisz. Tak, sama sobie!
Padłaś? Poleż, nie poprawiaj korony i nie zasuwaj dalej.
#szczerze_pisząc #aniamaluje #wakacje #odessa #podróże #podróżemałeiduże #throwback

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie...

O tym, że wymyśliłam sobie zabrać @pranamat_polska do Gruzji i zrobić tam piękne zdjęcia w górach - wiecie. Że mimo przygotowania się do wyboru terminu trafiły nam się dwa dni srogiej kaukaskiej zimy i ze zdjęć nici - też wiecie. Czasami tak bywa! Zero stresu. 
Gdy muszę, to potrafię spakować się w podręczny, ale w zasadzie to opcja tych zdjęć sprawiła, że @pranamat_polska zasponsorowało mi bagaż rejestrowany😉. Mata przydała się po przemierzaniu kraju bardzo ciasnymi busikami, po których moje plecy były jeszcze bardziej spięte niż zawsze (tak, to możliwe🤪). Na fizjoterapii jestem co 2-3 tygodnie, na macie mogę leżeć codziennie i staram się to robić. Albo podkładać sobie poduszkę do akupresury pod kark. Wiecie, bo i tak często widać je gdzieś w tle moich stories, po prostu kocham to kolczaste cudo całym sercem i tak - to boli (jakby zaśpiewał Freddie - pain is so close to pleasure), ale ulga potem... nowe plecy. Staram się pamiętać o ruchu i gimnastyce ale jak mam wenę, to potrafię siedzieć przed komputerem od rana do 15-tej i dopiero po zerknięciu na zegarek zorientować się, że wypiłam tylko jedną herbatę, nic nie zjadłam, nie byłam nawet siku, co tu mówić o rozciąganiu😏🙈 Jeśli tak jak ja, nie jesteście idealni i dużo siedzicie - na hasło aniamaluje jest 30% na zestaw mata+poduszka albo 20% na pojedynczy element.
Jutro dowiem się do kiedy! Szczegółowy opis wrażeń ze stosowania tej maty jest na blogu - ja nie umiem już bez niej żyć! Serio, miłość! (Kiedyś nie dodałabym zdjęcia dokumentującego ciążę spożywczą z jaką chodziłam po Gruzji, ale to jedzenie było tego warte!) #zpoleceniaaniamaluje #pranamatpolska #pranamateco #pranamat #mójpranamat #mata #relaks #batumi #gruzja #współpraca #podróże #podróżemałeiduże

O tym, że wymyśliłam sobie...

Wczoraj miałam cudowną rozmowę z @magdalena_komsta, jedną z najmądrzejszych kobiet jakie znam. Rozmawiałyśmy np. o tym, ile to razy zastanawiamy się, czy strój nie przyćmi kompetencji. Bo prowadzisz prelekcję do której się długo przygotowywałaś i jednak chcesz potem usłyszeć, że była dobra, a nie, że twój tyłek świetnie wygląda w tej sukience.  Mężczyźni mają mniej seksualizowane ciała (aczkolwiek uważam, że Vladimir Putin nosi mistrzowsko skrojone garnitury🔥) i nie muszą się aż tak nad tym zastanawiać. I spoko, założysz mniej ładną sukienkę żeby „się dopasować” i „nie było gadania” ale przypadkiem utrwalisz dychotomię - ładna/sexy ALBO mądra i kompetentna.
Trudne wybory!

Miałam w życiu dwa takie przekorne momenty, gdy jednocześnie podkreślałam i talię i cycki i tyłek i nogi i jeszcze zakładałam szpilki. Wiele razy byłam oceniona powierzchownie jako niezbyt lotna laska, ale cholernie tych momentów potrzebowałam. Dzięki nim dzisiaj:
👉🏻 nikt nie jest w stanie mnie zawstydzić 👉🏻 mogę unieść brew pogardy, gdy na panelu inny panelista z niekrytym uznaniem pomieszanym ze zdziwieniem powie „ale ty jesteś mądra” po mojej wypowiedzi 👉🏻 kompletnie nie uzależniam swojego poczucia własnej wartości od tego, co mam na tyłku, bo tylko przeczołgawszy się przez etap skrajnie obcisłych sukienek mogę mieć pewność, że moje czucie się dobrze z samą sobą płynie z wewnątrz.

Bardzo często widząc kobiety oceniamy je przez pryzmat własnych wartości i poglądów. Że ubrała się tak by kogoś kusić, że na pewno jest jej niewygodnie na szpilkach i się poświęca, że to, że tamto.
Plx mniej oceniania ok? Może ta dziewczyna właśnie wyrwała się z toksycznego związku, w którym partner jej „nie pozwalał” wychodzić nigdzie w sukienkach i musi to sobie odbić? Może odeszła z jakiegoś ugrupowania oazowego albo ŚJ i ma potrzebę doświadczenia świata inaczej,by móc znaleźć swoją ulubioną wersję siebie? Nigdy nie wiesz!

Skłamię mówiąc, że nie mam z automatu założeń odnośnie nowo poznanych ludzi, bo jak każdy - mam, ale  unikam tych amatorskich psychoanaliz i was też do tego namawiam. Jeśli coś nikogo nie krzywdzi - who cares!
#aniamaluje #szczerze_pisząc

Wczoraj miałam cudowną rozmowę z...

O obronie,Poznaniu, nowych smakach i życiu, czyli tygodnik

Kompletując zdjęcia do tego tygodnika, kilka razy musiałam posprawdzać daty. Aż ciężko mi uwierzyć, że zrobiłam TYLE różnych rzeczy! To był chyba najgorętszy z tygodni w tym roku :). Przemilczając kwestie prywatne, zapraszam na krótką zdjęciową podróż po ostatnich dniach.

W poniedziałek miała miejsce moja obrona :). Nie pisałam tego wcześniej, ale zestresowałam się wtedy, gdy nie pojawił się mój recenzent i w ramach błyskawicznego zastępstwa, do mojej komisji przydzielono inną osobę. W wielkim skrócie – dostałam piąteczkę i jestem z siebie bardzo zadowolona. W szerszej wersji, wszystko opisałam na blogu w tekście :

JAK NAUCZYĆ SIĘ DUŻEJ PARTII MATERIAŁU? PLUS CHAOTYCZNE REFLEKSJE Z PIĘCIU LAT STUDIÓW 🙂

To baaaaardzo długi i osobisty tekst, dlatego cieszę się, że został tak ciepło przyjęty ;-). Kto nie czytał, powinien nadrobić, jeśli dysponuje dużą ilością czasu :). 
Po obronie odebrałam zaświadczenie o ukończeniu studiów i przyszła pora na oblewanie. Dosłownie i w przenośni, oczywiście #nienabogato 😀
Mam wrażenie, że we wtorek nie robiłam kompletnie nic, ale to chyba efekt kontrastu z innymi dniami – sporo czasu poświęciłam na maile i pracę. Dużo pracy.
Mimo to, w tygodniu udało mi się znaleźć czas na króciutki wypad na wieś ;-).
Jak nietrudno zgadnąć po moich zdjęciach – w 100% relaksować się umiem tylko na świeżym powietrzu. Gdybym miała pracować w biurze w jakimś wieżowcu z klimatyzacją zamiast uchylanych okien, chyba zwariowałabym po pierwszym dniu. Są kwestie, w których nie uznaję kompromisów i taką jest właśnie moje zdrowie (fizyczne i psychiczne). Wiele lat wypracowywałam sobie możliwość zarabiania na siebie w taki sposób, by nie gwałcić swoich poglądów i nie chować na czas pracy wyznawanych przeze mnie wartości do kieszeni. Może i pracując tak jak teraz, czyli głównie tworząc na zlecenia rozmaite artykuły czy materiały spokojnie sobie to zapewniłam, ale ta elastyczność i tak nie jest taka kolorowa. Owszem, czasami mogę rozłożyć się z laptopem w ogrodzie, albo za dnia wyskoczyć na zakupy, do kina i tak dalej, ale to pozorna swoboda, bo potem siedzę po nocach, aby nie zawalić terminów. Wyliczyłam sobie, że w czerwcu łącznie przepracowałam 340 godzin. Wliczam w to zajęcia z dziećmi, które traktuję trochę jak pracę (podchodzę do nich poważnie, solidnie się przygotowuję), a trochę jak hobby ( bo bardzo mnie to “kręci”, ale nie da się ukryć, że generuje to raczej straty i wydatki niż zyski).
Pocieszam się, że czerwiec był specyficzny, ale kurczę! Ja miałam przecież na głowie jeszcze sesję i obronę. Tak dłużej być nie może! Pora doprowadzić życie do takiego momentu, kiedy będę pracowała dużo mniej, ale za lepsze pieniądze.
Nie znaczy to, że nie lubię tego, co robię, ale czasami chyba lepiej przyjąć mniej interesujące, ale lepiej płatne zlecenie, niż robić “ambitną” i mocno angażującą drobnice za dużo niższe stawki.
Trochę przemyśleń przede mną ;). 340 godziny pracy to stanowczo dużo za dużo.
O moim resecie na wsi kilka słów tutaj :

JAK WYGLĄDA MOJE ŻYCIE BEZ TELEWIZJI?

BODY : KLIK
SZORTY: KLIK
TOREBKA : KLIK
OKULARY : C&A
KLAPKI: KLIK
Wybrałam się też na chwilę nad rzekę. Było bardzo, bardzo parno, więc założyłam tylko białe bawełniane body i szorty z wysokim stanem. Muszę reaktywować swoje zapomniane mięśnie brzucha, to będę mogła nosić crop topy 😀
 Co do poprzednich konkursów, to ich organizatorami były sklepy i muszę czekać, aż dokonają wyboru zwycięzców.
_________
Gdybyście otrzymali np. we wtorek o pierwszej w nocy  maila , zapraszającego was gdzieś na jutrn , to jutro oznaczałoby środę, czy wtorek? 😀 Ja omal nie przegapiłam w ten sposób spotkania z profesor, która – jeśli zaliczę rozmowę – będzie moją opiekunką naukową podczas studiów doktoranckich. W każdym razie – zziajana dotarłam na miejsce i bardzo się nakręciłam – ustalanie potencjalnej tematyki moich badań było fascynujące i zapowiada się trochę czasu w… książkach 😀
Zaraz po rozmowie wskoczyłam do pociągu w kierunku Poznania (oczywiście opóźnionego, klasyka). Na Blog Conference Poznań miałam jechać dopiero w sobotę, ale Patrycja  przekonała mnie do piątku. Tym sposobem poznałam kilka osób (pozdrawiam Patrycję, jej chłopaka, jego rodzeństwo, Angelikę i kotkę Bellę), spędziłam wieczór nad Wartą i skakałam przez płoty 😀
W sobotę rozpoczęła się konferencja – dobrze zorganizowana, ale chyba jednak tego typu konferencje nie są dla mnie. Z jednej strony jest okazja do porozmawiania ze znajomymi, z  drugiej – kolejny raz nie dowiedziałam się niczego nowego. Im jestem starsza, tym bardziej irytuje mnie marnowanie czasu, a z innymi blogerami zawsze można umówić się na piwo, niekoniecznie połączone  z konferencją.
Było fajnie, ale nie tyle, bym widziała sens w słuchaniu prezentacji także  w niedzielę 🙂 To chyba temat na osobny tekst 😀
Sukienka z lumpeksu i wygodne buty zawsze spoko. 
Pewnie wiele w ten sposób straciłam, ale hmmm – życie to sztuka wybierania. Jestem tylko ciekawa, jak to się stało, że impreza w SQ skończyła się tak wcześnie 😀 Urwałyśmy się na miasto, a jak wróciłyśmy – przed 23! – klub był już zamknięty 😀 WTF?! 😀

Wieczór spędzony na podziwianiu uroków Poznania (przepraszam za zdjęcia robione parapetem:)) :

Poznań jest przepiękny i za każdym razem mnie zachwyca! Atmosfera, ogólny wygląd miasta, stopień bezpieczeństwa i tak dalej – wszystko bardzo na plus :). W tym miejscu serdeczne pozdrowienia dla Natalii :*

W niedzielę wsiadłam w pierwsze co jechało w moją stronę i chwilę przed trzynastą byłam w domu. Uff! Jednak w domu zawsze najlepiej ;-).
Tym sposobem zdążyłam spędzić urocze popołudnie nad stawem:

Grill, opalanie się, pluskanie w wodzie, książka, konie na wyciągnięcie ręki. Przyjemna woda i śpiew ptaków – jedyna denerwująca rzecz to końskie muchy. Cóż, nikt nie jest doskonały, nawet przyroda :). Mimo to – jestem zachwycona! I trochę zazdroszczę, że ten prywatny staw nie jest mój :)).

Spróbowałam też naklejanych tatuaży 😀 Czuję się jak gimnazjalistka 😀 Gdy zamawiałam je na choies, nie wiedziałam, że za moment napiszą o nich chyba wszystkie blogerki 😀 Niecałe 2 dolary to spoko cena za taką zabawę :

Ciekawostka jest taka, że te tatuaże pojawiły się właśnie w Biedronce (klik!), w lepszej cenie niż z Chin 😀

W kwestii nowych wyzwań, smaków, rzeczy, to działo się dużo.
Spróbowałam  makaroników i creme brulee – wybaczcie brak akcentów, nie chce mi się ich kopiować, padam!

Jedno i drugie można było kupić tutaj,cenowo też spoko :).

Na blogu pojawił się jeszcze tekst :

JAK OSZCZĘDZAĆ? 7 PROSTYCH SPOSOBÓW

A w sieci zainspirowały mnie następujące linki:
To by chyba było na tyle. Słodkich snów!

Hej! Komentarze są troszkę niżej i obsługuje je Disquss 🙂

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin 


hej hej, niechcący załadowałam komentarze z innego systemu, już są wyłączone, komentujemy tylko przez Disquss:) 
Uściski, Ania

10
Dodaj komentarz

avatar
6 Comment threads
4 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
AniamalujeAuroraAnonimowyAnna / KosmetykoholizmMaria Pereira Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

Tatuaż właśnie dziś sobie zakupiłam w biedronce, choć nie widziałam że szał jest na nie teraz:) ale patent na takie naklejane tatuaże jest mega 🙂

Oludzie
Gość

Chyba też zakupię, a co mi szkodzi 😉

Mrs.Rose
Gość

Gratuluję obrony pracy 🙂

Maria Pereira
Gość

Sens zostawania w Poznaniu w niedzielę był taki, że Ci, którzy nie zdążyli wycałować Cię w sobotę płakali za Tobą w niedzielę :D:D:D

Anna / Kosmetykoholizm
Gość

Te tatuaże są urocze 🙂
Faktycznie miałaś tydzień pełen zajęć! Gratuluję obrony na piąteczkę 🙂

Anna / Kosmetykoholizm
Gość

Blog "Na Marginesie Życia" znam od dawna.
Każdy czytany tekst , że mam ciarki….
Nie mogę pojąć tego, że tak jest na świecie… jedni mają zdrowe dzieciaki, o które się nie proszą, których najchętniej by się pozbyli, które tyle muszą przejść. A inni… oddali by za swoje dzieci cały świat a nie mogą im pomóc w żaden sposób….

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Nie czaję.. piszesz, że szkoda było Ci marnować czas na konferencję w niedzielę, a tymczasem w niedzielę cały dzień spędziłaś.. na nicnierobieniu? Serio tak wygląda Twój intensywny tydzień? 😀 To zazdroszczę w takim razie… 🙂

Aurora
Gość

Ja chcę taki boski tattoo 😀 😀 😀

Previous
Jak wygląda moje życie bez telewizji?
O obronie,Poznaniu, nowych smakach i życiu, czyli tygodnik