Instagram has returned invalid data.

Jak wygląda moje życie bez telewizji?

Nie oglądam telewizji już prawie 10 lat. Czy w czymś mi to przeszkadza, czuję się “nie na czasie” i czy w ogóle coś na tym zyskałam?
Gdy w gimnazjum pozbyłam się telewizora, miałam monitor z tunerem TV. Mogłam więc spokojnie odbierać wszystkie kanały, ale na palcach jednej ręki mogę policzyć, ile razy skorzystałam z tej opcji. Raz zrobiłam to na próbę, drugi raz oglądałam w nocy “Lot nad kukułczym gniazdem” , bo nikt jeszcze nie udostępniał opcji oglądania online, bez żmudnego ściągania z torrentów. No i za trzecim razem, gdy przesiadałam się na laptop i pozbywałam się monitora – chciałam sprawdzić, czy tuner wciąż działa.

Zdarzało mi się jednak obejrzeć coś u rodziców albo u znajomych. Brak odczuwałam jedynie w gimnazjum – wszyscy rozmawiali o “Tańcu z gwiazdami” albo nowej intrydze w “Na wspólnej”. Nie miałam pojęcia o co chodzi, obgadywane przez znajomych gwiazdy należały chyba do odległych konstelacji, bo ich nazwiska nic mi nie mówiły :). Zyskałam jednak masę czasu i… święty spokój.

Nie żyłam już tym, że ktoś pokazał przy szybkim tańcu majtki, rozterkami bohaterów telenowel ani wypadkami. Szczególnie odczułam to trzecie – wcześniej każdego dnia przeżywałam jakąś tragedię – wypadek, uwięzionych górników, tsunami.  Nagle stałam się od tego wszystkiego wolna. Nie znaczy to oczywiście, że głęboko nie współczuję ofiarom wypadków i ich rodzinom, ani, że jestem ignorantką. Po prostu w sytuacjach, kiedy i tak nie mogłam realnie pomóc a to co się stało, nie mogło się już cofnąć, generowało to we mnie pewien rodzaj lęku i niepokoju, który nie jest mi do niczego potrzebny.
Chodzi mi o to, że nie czuję się stratna z powodu niewiedzy o wypadku samochodowym, który miał miejsce pięć lat temu. Czasowa konsumpcja zwyczajnego serwisu informacyjnego, to razem z prognozą pogody jakieś 40 minut. Od kiedy przerzuciłam się na skanowanie wzrokiem jedynie nagłówków portali informacyjnych, zyskałam masę czasu w skali roku. Oczywiście czasami się w coś zagłębiam, ale dzisiaj “stream” najważniejszych informacji to dla mnie facebook + portale regionalne. Raz w tygodniu śledzę wiadomości związane z edukacją – codziennie nie muszę.
Ponieważ moja praca wykonywana jest głównie w sieci, gdzie tworzę teksty (niekoniecznie te na bloga, ale 95% obowiązków załatwiam zdalnie), nie mogę żyć całkiem offline. Czas spędzony w sieci (na pracy i nauce) traktuję jak obowiązek zawodowy, dzięki któremu mam na chleb ;)). Dostrzegam jednak poważną różnicę między konsumowaniem treści z telewizji, a tych z internetu – w tym drugim przypadku całkowicie panuję nad swoim czasem i tym, jak go spędzam.
W dzisiejszych czasach mamy do czynienia z nadmiarem i przesytem informacji. Od kiedy nie jestem bardzo na bieżąco, jeszcze nigdy nie ominęła mnie żadna ważna informacja. O tych bardzo istotnych trąbią ludzie w kolejkach i autobusach, co pół godziny mówią o nich w radio i nie ma bata, aby nie wyskoczyły mi w streamie na fejsie.
Zyskałam wolność i swobodę, której braku wcześniej nie odczuwałam. Skoro mogę żyć bez czegoś bez poczucia starty, to znaczy, że wcześniej wcale tego nie potrzebowałam. Wybieram bardziej świadome życie, poza bezmyślną konsumpcją niepotrzebnych treści.
Julian Tuwim – Mieszkańcy

W strasznych mieszkaniach
Strasznie mieszkają straszni mieszczanie.
Pleśnią i kopciem pełznie po ścianach
Zgroza zimowa, ciemne konanie.

Od rana bełkot. Bełkocą, bredzą,
Że deszcz, że drogo, że to, że tamto.
Trochę pochodzą, trochę posiedzą,
I wszystko widmo. I wszystko fantom.

Sprawdzą godzinę, sprawdzą kieszenie,
Krawacik musną, klapy obciągną
I godnym krokiem z mieszkań – na ziemię,
Taką wiadomą, taką okrągłą.

I oto idą, zapięci szczelnie,
Patrzą na prawo, patrzą na lewo.
A patrząc – widzą wszystko oddzielnie
Że dom… że Stasiek… że koń… że drzewo…

Jak ciasto biorą gazety w palce
I żują, żują na papkę pulchną,
Aż papierowym wzdęte zakalcem,
Wypchane głowy grubo im puchną.

I znowu mówią, że Ford… że kino…
Że Bóg… że Rosja… radio, sport, wojna…
Warstwami rośnie brednia potworna,
I w dżungli zdarzeń widmami płyną.

Głowę rozdętą i coraz cięższą
Ku wieczorowi ślepo zwieszają.
Pod łóżka włażą, złodzieja węszą,
Łbem o nocniki chłodne trącając.

I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki,
Spodnie na tyłkach zacerowane,
Własność wielebną, święte nabytki,
Swoje, wyłączne, zapracowane.

Potem się modlą: “od nagłej śmierci…
…od wojny… głodu… odpoczywanie”
I zasypiają z mordą na piersi
W strasznych mieszkaniach straszni mieszczanie.



Uwielbiam ten wiersz 🙂

Kiedy tylko mogę, wybieram naturę, przyrodę, spokojne środowisko. Jeśli nie mam lepszej możliwości, bo czekam na potwierdzenie jakiegoś projektu albo szczegóły zlecenia – latem ląduję z laptopem lub tabletem na hamaku z pysznym smoothie w ręku. Jeśli mam wolny dzień – uciekam za miasto. Ostatnio spędziłam dzień na wsi, u cioci. Przecudowne doświadczenie – ciasto z jajek od wiejskich, szczęśliwych kur, mruczący kot, staw, sad, piękne kwiaty…
Ciocia ma nawet pawia 🙂
Pusia/Punia, przeurocza kotka 🙂
Gdy pod stopami czuje się świeżą trawę, żyje się jakoś bardziej…świadomie. Prawdziwe problemy nie polegają na śmierdzących ludziach w autobusie, nerwowym przesŧępowaniu z nogi na nogi w kolejce – można żyć całe życie, a nie przeżyć jednego dnia. Czy prosto żyjący ludzie są w jakimś stopniu gorsi od nas, tylko dlatego, że zamiast patrzeć w ekrany telefonów, patrzą w wodę albo niebo? Czasami czytając o plemionach, które żyją bardzo, bardzo prosto, mam wrażenie, że Ci ludzie są bardziej rozwinięci niż my. Tyle, że wewnętrznie.
Bardzo polecam wszystkim doświadczenie polegające na miesiącu bez telewizji. Internet można traktować bardziej wybiórczo, w telewizji ogranicza nas ramówka…. 
Dla mnie życie  poza strumieniem informacji i bełkotu jest bardziej uważne. Próbuję nowych rzeczy, zachwycam się “oczywistościami”. Staram się nieustannie próbować nowych rzeczy, ostatnio padło na makaroniki 

Były tak smaczne, że pobiegłam po nie drugi raz 🙂

Normalnie kosztują euro za makaronika, w dyskoncie 4 x taniej 😀 – link do oferty : (klik!)

Wiem, że ta sukienka jest bardzo krótka, ale nie wyobrażam sobie upału w czymś nieprzewiewnym.  Bawełniana sukienka jest idealna, tak samo jak wygodne koturny. A o bezpieczeństwo dbają szorty pod sukienką ;-). Sukienkę można kupić tutaj (klik)

Przyznam szczerze, że czasami robię odstępstwa i pozwalam telewizji się zaskoczyć. Nie na tyle, bym potrzebowała własnego telewizora, ale np. ostatnio zaskoczył mnie program “Jacyków w twojej szafie”. Spore zaskoczenie, bo ubierał zwykłe kobiety w lumpeksie i przerabiał sam ich ubrania. Byłam pozytywnie zaskoczona, szczególnie po tych wszystkich programach, gdzie wciskają pełną kompleksów kobietę w wyszczuplajace majty, wysokie szpilki i sukienkę + robią jej wieczorowy makijaż, nawet kiedyś napisałam o tym nawet osobny tekst 🙂 Bardzo lubię “My cat from hell” ale nie widzę żadnego powodu, by czekać pokornie na godzinę,w  której jest emitowany – wybieram internet.

Jeśli oglądam “telwizję” to jest to kanał daVinciLearning, który ciągle inspiruje mnie w pracy z dziećmi, albo kanały kulinarne, które uwielbiam.

Zgodzę się, że telewizja jest tylko narzędziem i że można ją wykorzystać mądrze lub głupio. Tyle, że kompletnie nie widzę sensu z korzystania ze wszystkich jej wad, skoro mogę obejrzeć jeden konkretny program w internecie, w dodatku przewijając nudne fragmenty.

Oglądacie telewizję, czy raczej nie? 😉

Hej! Komentarze są troszkę niżej i obsługuje je Disquss 🙂

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

4
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
4 Comment authors
aniamalujeMonikaMargerytkaBell Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Monika
Gość
Monika

W domu rodzinnym telewizor jest, ale już w mieszkaniu studenckim go nie mam i wcale mi go nie brak!! Interesujące mnie seriale/filmy oglądam online a ważne informacje dzięki Instagramowi czy FB zawsze mnie dopadną 😉 Ale ja zawsze byłam team książka a nie telewizor 😀

aniamaluje
Gość

ja też! książki for life 🙂

Margerytka
Gość

Pamiętam, jak na pierwszym roku studiów abstrakcją było dla mnie stwierdzenie jednego z wykładowców, że on nie ogląda TV i dobrze mu z tym 🙂
Teraz mam telewizor ale jako że jest dość duży, bywa dla mnie monitorem jeśli chcę obejrzeć coś z lapka, TV nie oglądam…przynajmniej z 6-8 lat i jest mi z tym super 🙂
Wolę książki, czas spędzony na świeżym powietrzu, robienie zdjęć, czas z bliskimi… jakoś nie odczuwam braku, mam wrażenie, że jakoś bardziej cieszę się tym co na co dzień 🙂

Bell
Gość
Bell

Nie oglądam telewizji od 9 lat 🙂
Podsyłam muzyczną interpretację Mieszkańców https://www.youtube.com/watch?v=K6EAuNIKjpY

Previous
Jak oszczędzać? 7 prostych sposobów :)
Jak wygląda moje życie bez telewizji?