Ale się cieszę, że mogę pokazać Wam moją ulubioną część świata! Zieloną, barwną, zupełnie inną! Nabieram tutaj potrzebnego mi dystansu i pokory. Jest taka książka profesora Obuchowskiego „Galaktyka potrzeb” i oprócz tych znanych z klasycznej piramidy, opowiada właśnie o potrzebie dystansu. Mam dystans do siebie, do swoich wpadek, do życia. Bez niego bym zwariowała! Ale nigdzie nie nabieram takiego dystansu jak właśnie w Azji. Traktuję tutaj życie tak, że nie mam szczegółowego planu, mówię TAK! wszystkiemu, co do mnie przychodzi i na co moje ciało nie spięło się w obronnym NIE. Dziękuję, że śledzicie moje przygody, wkładam mnóstwo czasu w złożenie relacji, dlatego dziękuję za ich wyświetlanie! ♥️
I jaram się ogromnie, że jest Was już tutaj 50 TYSIĘCY🎈 dziękuję każdemu, kto podsyłał moje stories albo mój profil dalej - czuję radochę, że mogę pokazać Wam to, czego doświadczam i jeszcze większą na myśl, że powoli kończę ebooka ze wskazówkami jak zorganizować sobie do A do Z podróż na własną rękę. Wiem, że wielu z Was wybiera biura podróży bo nie wie jak. Pokażę! 
W końcu jestem pedagożką, moją życiową misją jest stawanie się tym mostem, po którym można przejść dalej, do przodu.
Tak mi kiedyś napisał Nietzsche, tego się trzymam!
Dzięki raz jeszcze, uwielbiam Was🥰
#redress #czerwonasukienka #aniamaluje #travelbloger #solofemaletraveler #bali #wakacje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #indonezja #azja #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ale się cieszę, że mogę...

Ta #podróż jest fajna, bo nie wiem jaki będzie mój kolejny krok. Biorę, co daje mi życie. Nie oceniam, obserwuję. Jak zawsze założenia kompletnie rozjechały się z rzeczywistością - przez ten cały czas przeczytałam może ze 20 stron książki! Scenariusze pisane przez życie są ciekawsze. A ja jestem ciekawska. Pytam, dopytuję, wściubiam nos tam, gdzie nie powinnam. Szukam różnych perspektyw. Miałam odpocząć, a każdego dnia zasypiam kamiennym snem z nadmiaru wrażeń! I podoba mi się to bardzo. Jestem w Azji solo, bo chciałam wyjść poza swoją bańkę. Poznać ludzi z innych kultur, prowadzących inny styl życia niż ja, mających fajne pomysły. 
Często w DM-kach pytacie jak to jest, że poznaję tylu ludzi. Gdzie poznać przyjaciółkę, gdzie chłopaka.
Moja wskazówka? Wyjdź z tego domu sama, nie czekaj na towarzystwo. Jak wyjdziesz z koleżanką, to z dużym prawdopodobieństwem pozostaniesz w towarzystwie tej koleżanki. Pozbądź się tego myślenia „poszłabym na jogę, ale nie mam z kim” i idź! 
Ja idę!
#aniamamuje #szczerze_pisząc #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #canggu #beach #plaża 
#solotraveler #travelblogger

Ta #podróż jest fajna, bo...

Wielu ludzi w moim wieku nie godzi się na scenariusz studia-kredyt na 30 lat- praca do śmierci i chce od życia czegoś innego. Taki scenariusz też jest bardzo ok, czasami sama bym chciała być w stanie wykonywać prostą pracę, o której nie będę myśleć jak z niej wyjdę! Mój mózg tak nie potrafi, zawsze coś kombinuję! W moim pokoleniu mnóstwo ludzi nie szuka mało uczęszczanych ścieżek. Tworzymy własne. Ja nigdy nie sądziłam, że będę mogła utrzymywać się z bycia Anią. Każdego dnia jestem za to wdzięczna!
To zdjęcie zrobił mi Varin. Blade Runner (kocham! Ale jeszcze bardziej ostre pióro Philipa K. Dicka) odcisnął na nim takie wrażenie, że zajął się fotografią, której motywem są neony. Podkłada lusterko pod obiektyw i bach - gotowe. Zabawa trwa godzinę, kosztuje ok. 150 zł. Ze mną był jeszcze chłopak ze Słowacji. Varin ma ok. 20 bookingów miesięcznie i jest w stanie utrzymać się w Bangkoku z takiego pstrykania. Oznaczam go wam na zdjęciu!
Gdyby można było utrzymywać się ze wszystkiego, za co chciałbyś otrzymywać wynagrodzenie? Ja zawsze chciałam żyć z pisania. Jestem szalenie wdzięczna, że sobie taką możliwość stworzyłam a XXI wiek mi to umożliwił. 
A Ty? Może wystawisz na Airbnb za 200 zł naukę lepienia pierogów dla turystów? Why not! #neonbangkok #neonphotography #aniamaluje #travelgirl #podróże #podróżemałeiduże

Wielu ludzi w moim wieku...

Dla kogoś być może kolejna instagramerka z dupą na wierzchu, dla mnie zdjęcie na pamiątkę zachwytu nad cudownym wodospadem💧Z ekscytacji drżała mi cały czas łydka! Natura potrafi być majestatyczna!🌱
Sama wyspa ma różne oblicza. Na razie doświadczyłam #Bali dla lekko aroganckich młodych ludzi z lepszego (finansowo) świata, bujających się po instagramowych knajpkach. Bali komercyjnego i turystycznego, Bali pełnego przepięknej, dzikiej przyrody, Bali cudownych miejscowych ludzi i Bali mistycznego. Z pewnością perspektyw jest dużo więcej! Staram się patrzeć na świat pod różnymi kątami i zadawać wiele (czasami może ciut zbyt wścibskich) pytań. Ile ja się podczas takich podróży uczę, to o jeju!

A odnośnie pupy w bikini, to nie wrzucając takiego zdjęcia sama bym przyznała, że kobieta w bikini popełnia jakiś grzech, w odróżnieniu od mężczyzn z gołymi klatami. Nie postrzegam tak świata!😉 Pięknego piątku🌸
Fot: @czula.kaminska (mały spoiler tego, co jutro na stories)
#podróże #podróżemałeiduże #blogerka #wodospad #waterfall #bali #travelgirl #travelblogger #aniamaluje #szczerze_pisząc

Dla kogoś być może kolejna...

Nie wszystkie zdjęcia muszą być wymuskane ;) 🌸Moja pogadanka na temat „chłopak by mnie nie puścił” wywołała spore zamieszanie! Opisujecie swoje toksyczne relacje z partnerami, którzy „zabraniali” wam przeróżnych rzeczy. Czasami toksyczne byłyście Wy, w ciągłym strachu, że partner zdradzi. Dzisiaj jesteście w innych relacjach i wiecie, że to nie powinno tak działać i wyglądać. I wspaniale! Lepiej przejrzeć na oczy późno, niż wcale!
Szkoda życia na kogoś, kto podcina Ci skrzydła. Jeśli masz coś, przed czym chcesz ostrzec inne dziewczyny - dawaj śmiało! Czasami zaczyna się od „nie podoba mi się jak chodzisz w sukienkach”
Pozdrowienia z #Bali! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #balibowlsandsmoothies #relacje

Nie wszystkie zdjęcia muszą być...

Wyprawa solo jak dotąd:
👉🏻Ani jednego dnia nie spędziłam zupełnie sama! Poznałam mnóstwo ludzi, z innymi polubiłam się bardziej, bo miałam okazję lepiej ich poznać. 👉🏻Popełniłam sporo błędów organizacyjnych. Np. teraz jestem na #Bali i już czuję, że bez skutera będzie ciężko (mam problem z błędnikiem, nie będę ryzykować), ale jestem dobrej myśli.
👉🏻Do tej pory nie udało mi się popracować! Spędziłam na pracy może godzinę, no chyba, że liczyć składanie relacji na insta, to wtedy pracowałam ze 3h dziennie. Byłaby to jednak najmniej płatna praca świata, bo nic nie zarobiłam🤣🙈
👉🏻Jestem zupełnie nieprzygotowana na #Wietnam! Poranki i wieczory są podobno chłodne (16 stopni). Z polskiej perspektywy to się wyda śmieszne, ale ja mam tu 35 stopni i takie właśnie ubrania.
👉🏻Możliwe więc, że zamiast 2 tygodni w Wietnamie zmyję się szybciej na jakąś wyspę w Tajlandii (Ko Chang albo Ko Samui) albo na Koh Rong w Kambodży :) Ogólnie mordka mi się śmieje cały czas, jest fajnie, jest dobrze!
Teraz pora się trochę opalić.
Mam nadzieję, że podobają Wam się moje przygody na stories! Wielu rzeczy i ludzi też nie pokazuję, ale może wykorzystam te historie w jakiś luźniejszy dzień. Dzisiaj np. chciałabym nagrać krótką pogadankę 😁

Uściski z Bali!

Wyprawa solo jak dotąd: 👉🏻Ani...

Wciąż nie mogę uwierzyć, że smakował mi wege boczek🤯
To były bardzo intensywne dni w Bangkoku, pora na kolejną przygodę - co powinnam zrobić na Bali?
Jakieś rekomendacje? Nie mogę prowadzić skutera, mój błędnik nie ogarnia, więc pewnie będzie ciężko, ale nastawiam się pozytywnie do całej przygody😊
Poleżałabym ze dwa dni na plaży z jakąś książką, bo z nadmiaru wrażeń i emocji moja czaszka dymi😁.
Zastanawiam się też, którego dnia dopadnie mnie kryzys tej podróży, ale czas pokaże!
Podrzućcie swoje rekomendacje a ja powalczę z walizką i idę spać 😘
#Bangkok #vege #foodie #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Wciąż nie mogę uwierzyć, że...

Jestem wkurzona. Że musimy udawać, że mamy mężów i nosić fejkowe obrączki, aby pozbyć się niechcianych adoratorów. Że samo „nie” nie wystarcza i żaden argument nie ma takiej mocy, jak bycie „przypisaną” do jakiegoś faceta. Jakbyśmy same się nie liczyły jako jednostki ludzkie.
Chciałabym mieć poczucie, że mogę robić swobodnie wszystko to, co mężczyźni.
Moim kolegom nikt nie radzi, by dla bezpieczeństwa wracali po ciemku w towarzystwie kobiety.
Nie zwraca uwagi, że przebijają im przez t-shirt sutki. Nie szukają w podróży hosteli z pokojami tylko dla mężczyzn, podczas gdy „female dormitory” to nie jest pomysł, który wziął się z powietrza, a realnej potrzeby.
Ja nie chcę pieprzonych przywilejów. Chcę mieć poczucie, że jesteśmy takimi samymi jednostkami ludzkimi. Ale jak się naczytałam o Waszych fejkowych obrączkach i pierścionkach, to zrobiło mi się naprawdę przykro łamane na jestem wkurzona.

Kobieto, co robisz dla swojego bezpieczeństwa i spokoju, czego nie robią mężczyźni? Wyjdźmy z priv, napisz tutaj!
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #kobieta #wkurw

Jestem wkurzona. Że musimy udawać,...

Śmiesznie tu stoję, ale mam nadzieję, że widzicie - jestem w Azji na maksa szczęśliwa, wszystko mnie cieszy! W tym klimacie oddycha mi się wspaniale (nawet w Bangkoku!) każda drobna rzecz jest przygodą! Mnóstwo nowych bodźców, smaków, tekstur, zapachów. Tym razem zamiast wygodnego mieszkania z dostępem do basenu i siłowni wybrałam hostel i zbieram inne przeżycia. Poznaję ludzi z taką samą zajawką na doświadczanie podróży jak ja. Wymieniam setki uśmiechów dziennie, próbuję mówić „dziękuję” po tajsku, unikać jednorazowego plastiku, zachwycać się myjącym pupę kibelkiem i cieszyć z masażu, po którym chodzę lekkim krokiem. Tak lekkim, że zrobiłam ich dzisiaj 25 tysięcy😊. Kocham #Bangkok, kocham tę część Azji, uwielbiam wieczorem składać dla Was relację z tego wszystkiego, co mnie spotyka. Moim marzeniem jest zachęcić innych do tego samego! Chcę rozwiać Twoje obawy i uprzedzenia, pokazać, że to jest proste i da się na własną rękę bez stresu!
#podróże #podróżemałeiduże #travelgirl #femalesolotraveler #solotravel #bangkok #wakacje #aniamaluje #blogerka #blogerkapodróżnicza #pieszopomieście

Śmiesznie tu stoję, ale mam...

Kiedyś miałam problem ze znalezieniem towarzystwa do podróżowania - ja pracuję skąd chcę, innych ogranicza urlop. Szybciutko się to zmieniło i teraz nie mam najmniejszego problemu z ogarnięciem towarzystwa. I co zabawne - gdy jest w zasięgu ręki, mam ogromną potrzebę podróży solo. To zupełnie inny vibe, inne przygody, inny rodzaj doświadczenia!
Kiedyś bardzo chciałam wydać książkę z wydawnictwem. Dzisiaj co miesiąc jakieś  mi to proponuje. Wolę sama. I bardzo często gdy podobał mi się jakiś chłopak i okazało się, że z wzajemnością - automatycznie traciłam nim zainteresowanie🙈. To okropny sposób życia, wiecznie chcę tego, czego nie mam, a gdy mam, to już nie chcę😏. Staram się z tym walczyć, ale tez obserwować bacznie z czego wynikają te moje pragnienia.
Wow, dzisiaj zaczyna się moja podróż. Spędzę w niej 35 dni, planuję odwiedzić 3 kraje, w których jeszcze nie byłam i do jednego wrócić. Jak wyjdzie? Czas pokaże. Jedno jest pewne - ja zawsze sobie poradzę i zawsze znajdę sposób by mieć to, czego chcę. Tutaj np. chciałam zjeść śniadanie z widokiem na morze, ale nie było sensownej knajpy więc... przytargałam z @aleksandranajda stół i krzesła z mieszkania. 
Najbliższe 24h spędzę pewnie offline, bo mam cholernie długą przesiadkę, którą zamierzam przeznaczyć na zwiedzanie... sami zgadnijcie jakiego miasta 😉 mam czas aby wykombinować w jaki sposób chcę zamieszczać relacje i jednocześnie zachować bezpieczeństwo nie oznaczając się w czasie rzeczywistym😊 
Trzymajcie za mnie kciuki! #podróże #girlswhotravel #solotravel #solofemaletraveler #aniamaluje #karaiby #podróżemałeiduże

Kiedyś miałam problem ze znalezieniem...

Jak wygląda moje życie bez telewizji?

Nie oglądam telewizji już prawie 10 lat. Czy w czymś mi to przeszkadza, czuję się “nie na czasie” i czy w ogóle coś na tym zyskałam?
Gdy w gimnazjum pozbyłam się telewizora, miałam monitor z tunerem TV. Mogłam więc spokojnie odbierać wszystkie kanały, ale na palcach jednej ręki mogę policzyć, ile razy skorzystałam z tej opcji. Raz zrobiłam to na próbę, drugi raz oglądałam w nocy “Lot nad kukułczym gniazdem” , bo nikt jeszcze nie udostępniał opcji oglądania online, bez żmudnego ściągania z torrentów. No i za trzecim razem, gdy przesiadałam się na laptop i pozbywałam się monitora – chciałam sprawdzić, czy tuner wciąż działa.

Zdarzało mi się jednak obejrzeć coś u rodziców albo u znajomych. Brak odczuwałam jedynie w gimnazjum – wszyscy rozmawiali o “Tańcu z gwiazdami” albo nowej intrydze w “Na wspólnej”. Nie miałam pojęcia o co chodzi, obgadywane przez znajomych gwiazdy należały chyba do odległych konstelacji, bo ich nazwiska nic mi nie mówiły :). Zyskałam jednak masę czasu i… święty spokój.

Nie żyłam już tym, że ktoś pokazał przy szybkim tańcu majtki, rozterkami bohaterów telenowel ani wypadkami. Szczególnie odczułam to trzecie – wcześniej każdego dnia przeżywałam jakąś tragedię – wypadek, uwięzionych górników, tsunami.  Nagle stałam się od tego wszystkiego wolna. Nie znaczy to oczywiście, że głęboko nie współczuję ofiarom wypadków i ich rodzinom, ani, że jestem ignorantką. Po prostu w sytuacjach, kiedy i tak nie mogłam realnie pomóc a to co się stało, nie mogło się już cofnąć, generowało to we mnie pewien rodzaj lęku i niepokoju, który nie jest mi do niczego potrzebny.
Chodzi mi o to, że nie czuję się stratna z powodu niewiedzy o wypadku samochodowym, który miał miejsce pięć lat temu. Czasowa konsumpcja zwyczajnego serwisu informacyjnego, to razem z prognozą pogody jakieś 40 minut. Od kiedy przerzuciłam się na skanowanie wzrokiem jedynie nagłówków portali informacyjnych, zyskałam masę czasu w skali roku. Oczywiście czasami się w coś zagłębiam, ale dzisiaj “stream” najważniejszych informacji to dla mnie facebook + portale regionalne. Raz w tygodniu śledzę wiadomości związane z edukacją – codziennie nie muszę.
Ponieważ moja praca wykonywana jest głównie w sieci, gdzie tworzę teksty (niekoniecznie te na bloga, ale 95% obowiązków załatwiam zdalnie), nie mogę żyć całkiem offline. Czas spędzony w sieci (na pracy i nauce) traktuję jak obowiązek zawodowy, dzięki któremu mam na chleb ;)). Dostrzegam jednak poważną różnicę między konsumowaniem treści z telewizji, a tych z internetu – w tym drugim przypadku całkowicie panuję nad swoim czasem i tym, jak go spędzam.
W dzisiejszych czasach mamy do czynienia z nadmiarem i przesytem informacji. Od kiedy nie jestem bardzo na bieżąco, jeszcze nigdy nie ominęła mnie żadna ważna informacja. O tych bardzo istotnych trąbią ludzie w kolejkach i autobusach, co pół godziny mówią o nich w radio i nie ma bata, aby nie wyskoczyły mi w streamie na fejsie.
Zyskałam wolność i swobodę, której braku wcześniej nie odczuwałam. Skoro mogę żyć bez czegoś bez poczucia starty, to znaczy, że wcześniej wcale tego nie potrzebowałam. Wybieram bardziej świadome życie, poza bezmyślną konsumpcją niepotrzebnych treści.
Julian Tuwim – Mieszkańcy

W strasznych mieszkaniach
Strasznie mieszkają straszni mieszczanie.
Pleśnią i kopciem pełznie po ścianach
Zgroza zimowa, ciemne konanie.

Od rana bełkot. Bełkocą, bredzą,
Że deszcz, że drogo, że to, że tamto.
Trochę pochodzą, trochę posiedzą,
I wszystko widmo. I wszystko fantom.

Sprawdzą godzinę, sprawdzą kieszenie,
Krawacik musną, klapy obciągną
I godnym krokiem z mieszkań – na ziemię,
Taką wiadomą, taką okrągłą.

I oto idą, zapięci szczelnie,
Patrzą na prawo, patrzą na lewo.
A patrząc – widzą wszystko oddzielnie
Że dom… że Stasiek… że koń… że drzewo…

Jak ciasto biorą gazety w palce
I żują, żują na papkę pulchną,
Aż papierowym wzdęte zakalcem,
Wypchane głowy grubo im puchną.

I znowu mówią, że Ford… że kino…
Że Bóg… że Rosja… radio, sport, wojna…
Warstwami rośnie brednia potworna,
I w dżungli zdarzeń widmami płyną.

Głowę rozdętą i coraz cięższą
Ku wieczorowi ślepo zwieszają.
Pod łóżka włażą, złodzieja węszą,
Łbem o nocniki chłodne trącając.

I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki,
Spodnie na tyłkach zacerowane,
Własność wielebną, święte nabytki,
Swoje, wyłączne, zapracowane.

Potem się modlą: “od nagłej śmierci…
…od wojny… głodu… odpoczywanie”
I zasypiają z mordą na piersi
W strasznych mieszkaniach straszni mieszczanie.



Uwielbiam ten wiersz 🙂

Kiedy tylko mogę, wybieram naturę, przyrodę, spokojne środowisko. Jeśli nie mam lepszej możliwości, bo czekam na potwierdzenie jakiegoś projektu albo szczegóły zlecenia – latem ląduję z laptopem lub tabletem na hamaku z pysznym smoothie w ręku. Jeśli mam wolny dzień – uciekam za miasto. Ostatnio spędziłam dzień na wsi, u cioci. Przecudowne doświadczenie – ciasto z jajek od wiejskich, szczęśliwych kur, mruczący kot, staw, sad, piękne kwiaty…
Ciocia ma nawet pawia 🙂
Pusia/Punia, przeurocza kotka 🙂
Gdy pod stopami czuje się świeżą trawę, żyje się jakoś bardziej…świadomie. Prawdziwe problemy nie polegają na śmierdzących ludziach w autobusie, nerwowym przesŧępowaniu z nogi na nogi w kolejce – można żyć całe życie, a nie przeżyć jednego dnia. Czy prosto żyjący ludzie są w jakimś stopniu gorsi od nas, tylko dlatego, że zamiast patrzeć w ekrany telefonów, patrzą w wodę albo niebo? Czasami czytając o plemionach, które żyją bardzo, bardzo prosto, mam wrażenie, że Ci ludzie są bardziej rozwinięci niż my. Tyle, że wewnętrznie.
Bardzo polecam wszystkim doświadczenie polegające na miesiącu bez telewizji. Internet można traktować bardziej wybiórczo, w telewizji ogranicza nas ramówka…. 
Dla mnie życie  poza strumieniem informacji i bełkotu jest bardziej uważne. Próbuję nowych rzeczy, zachwycam się “oczywistościami”. Staram się nieustannie próbować nowych rzeczy, ostatnio padło na makaroniki 

Były tak smaczne, że pobiegłam po nie drugi raz 🙂

Normalnie kosztują euro za makaronika, w dyskoncie 4 x taniej 😀 – link do oferty : (klik!)

Wiem, że ta sukienka jest bardzo krótka, ale nie wyobrażam sobie upału w czymś nieprzewiewnym.  Bawełniana sukienka jest idealna, tak samo jak wygodne koturny. A o bezpieczeństwo dbają szorty pod sukienką ;-). Sukienkę można kupić tutaj (klik)

Przyznam szczerze, że czasami robię odstępstwa i pozwalam telewizji się zaskoczyć. Nie na tyle, bym potrzebowała własnego telewizora, ale np. ostatnio zaskoczył mnie program “Jacyków w twojej szafie”. Spore zaskoczenie, bo ubierał zwykłe kobiety w lumpeksie i przerabiał sam ich ubrania. Byłam pozytywnie zaskoczona, szczególnie po tych wszystkich programach, gdzie wciskają pełną kompleksów kobietę w wyszczuplajace majty, wysokie szpilki i sukienkę + robią jej wieczorowy makijaż, nawet kiedyś napisałam o tym nawet osobny tekst 🙂 Bardzo lubię “My cat from hell” ale nie widzę żadnego powodu, by czekać pokornie na godzinę,w  której jest emitowany – wybieram internet.

Jeśli oglądam “telwizję” to jest to kanał daVinciLearning, który ciągle inspiruje mnie w pracy z dziećmi, albo kanały kulinarne, które uwielbiam.

Zgodzę się, że telewizja jest tylko narzędziem i że można ją wykorzystać mądrze lub głupio. Tyle, że kompletnie nie widzę sensu z korzystania ze wszystkich jej wad, skoro mogę obejrzeć jeden konkretny program w internecie, w dodatku przewijając nudne fragmenty.

Oglądacie telewizję, czy raczej nie? 😉

Hej! Komentarze są troszkę niżej i obsługuje je Disquss 🙂

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

4
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
4 Comment authors
aniamalujeMonikaMargerytkaBell Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Monika
Gość
Monika

W domu rodzinnym telewizor jest, ale już w mieszkaniu studenckim go nie mam i wcale mi go nie brak!! Interesujące mnie seriale/filmy oglądam online a ważne informacje dzięki Instagramowi czy FB zawsze mnie dopadną 😉 Ale ja zawsze byłam team książka a nie telewizor 😀

aniamaluje
Gość

ja też! książki for life 🙂

Margerytka
Gość

Pamiętam, jak na pierwszym roku studiów abstrakcją było dla mnie stwierdzenie jednego z wykładowców, że on nie ogląda TV i dobrze mu z tym 🙂
Teraz mam telewizor ale jako że jest dość duży, bywa dla mnie monitorem jeśli chcę obejrzeć coś z lapka, TV nie oglądam…przynajmniej z 6-8 lat i jest mi z tym super 🙂
Wolę książki, czas spędzony na świeżym powietrzu, robienie zdjęć, czas z bliskimi… jakoś nie odczuwam braku, mam wrażenie, że jakoś bardziej cieszę się tym co na co dzień 🙂

Bell
Gość
Bell

Nie oglądam telewizji od 9 lat 🙂
Podsyłam muzyczną interpretację Mieszkańców https://www.youtube.com/watch?v=K6EAuNIKjpY

Previous
Jak oszczędzać? 7 prostych sposobów :)
Jak wygląda moje życie bez telewizji?