Instagram has returned invalid data.

Czarownice, jak pozbyć się fobii i metamorfozy [TYGODNIK]

W pierwszej chwili chciałam napisać, że w tym tygodniu prawie nic się nie działo. Ale po chwili zastanowienia? Trochę jednak różnych rzeczy się nazbierało 🙂 Będzie o tym jak pobyć się lęków i fobii, o niesamowitych metamorfozach zwykłych kobiet i dziwnych rzeczach, które udało mi się popsuć 🙂

Np. Poniedziałek zwany “lanym” był przemiłą okazją aby wyskoczyć nad staw i posłuchać żab czy wygrzać się na słońcu 🙂 Lubię okolice swojego miasteczka. Może brzmię jak stetryczała staruszka, ale nie trzeba daleko się ruszać aby wylądować w lesie, nad stawem czy Wisłą. Do tego mam ciszę i spokój oraz całkiem przyzwoitą komunikację z Bydgoszczą czy Toruniem. No, może poza zimą 😀

Ten tydzień to też różne słodkości, np. mazurek robiony pierwszy raz w życiu. No…drugi – za pierwszym razem ciasto wyszło kruche jak kamień i to co widzicie to “mazurek” na cieście francuskim :DDD 
Zaliczyłam też baaaaaaardzo długie seminarium na studiach. Ponad 5 godzin! Czeka mnie sporo pracy w tym semestrze, a ja… jak zawsze chcę mieć ciastko i zjeść ciastko, zatem staram się korzystać ze słonecznych dni a pracę zostawiać sobie na te deszczowe. Niestety nie zawsze mogę sama decydować o tym co kiedy robię 😀 
Napisałam też długo obiecywany tekst o tym jakie są moje wrażenia jeśli chodzi o manicure hybrydowy. Trwało to bardzo długo, bo musiałam wyrobić sobie opinię :). Jestem bardzo zadowolona, chociaż najbardziej będę wtedy, gdy uda mi się ostatecznie osiągnąć kształt paznokci do jakiego dążę. 
Swojego błędu jeśli chodzi o sposób ściągania hybryd byłam oczywiście świadoma – dlatego “kopytko” zamówiłam sobie już wcześniej, podczas klikania torebki za 4$ :)). Do sedna – ostatnio zorientowałam się, że i tak noszę tylko duże (i bardzo duże) torebki, a średnie mi jednak nie służą. Noszę ze sobą za dużo rzeczy i nie mają sensu. Jedzenie na drogę, materiały do pracy z dzieciakami, laptop, czytnik, aparat… Kiedyś myślałam, że warto zainwestować w buty czy torebkę, ale psułam je tak samo szybko jak te tańsze. To ma pewnie sens przy innym trybie życia – ja buty zdzieram błyskawicznie (wada kolan) a i dama ze mnie marna, bo stawiam torebkę na betonie czy podłodze bez żadnego zażenowania. Wyznaję zasadę, że to przedmioty mają być dla mnie, nie ja dla nich :). Dzisiaj wolę mieć kilka par różnych szpilek niż “jedne klasyczne”, bo w ten sposób i tak mniej niszczę każde z nich a i sama jestem bardziej zadowolona z wyboru (kocham buty!)
Potrzebowałam torebki codziennej, która nie będzie czarna – spokojnie zmieści laptopa a jak rączki się urwą to nie będę z tego powodu płakać, tylko potraktuję to jak normalną kolej rzeczy 😀 Zdecydowałam się na szarą za niecałe 4$. Z tej strony przesyłka jest płatna (to nie jest link afiliacyjny a kupowałam za swoje), ale akurat cenowo wychodzili najlepiej. Jestem zachwycona i w końcu obiecuję sobie, że wezmę się za wyprzedaż swoich ubrań i torebek. Z torebkami pójdzie chyba najłatwiej… 🙂 Torebkę kupiłam tutaj.
Jeśli ktoś śledzi mnie od dłuższego czasu (albo mnie zna) ten wie, że na imprezy wybieram zawsze taką samą kopertówkę – czarną, lakierowaną. Często kompletnie nie pasuje do reszty, ale innej nie mam. Poza złotą, którą dostałam kiedyś w prezencie 😀 Dlatego kliknęłam też za kilka groszy taką na łańcuszku :
Jest solidna, ale nie będę mogła jej swoich zwyczajem “napchać” 😀 Kupiłam ją  w tym samym sklepie (klik). W sieciówce za taką kasę nie kupiłabym jednej torebki (a zdecydowałam się jeszcze na dwa drobiazgi z cyklu “niezbędne”).
Co jeszcze robiłam w tym tygodniu? Całodzienne zajęcia na uczelni 😀 Zaliczyłam przedmiot “konstruowanie wiedzy” na piąteczkę, więc chwilowo paradygmaty mi się już nie śnią, ale mam mnóstwo innych zadań… Studia doktoranckie to niekończąca się sesja :). Zdążyłam też złapać przeziębienie i wrócić do żywych.
Ach, jeszcze jedna sprawa – zepsułam laptop, a potem małego chromebooka. Piszę do was z nowego laptopa, chociaż nie uśmiechało mi się wykładanie na niego kasy – lubiłam swój stary sprzęt i niczego mu nie brakowało. Z moimi zdolnościami do psucia wszystkiego nie wyobrażam sobie inwestowania w przedmioty 😀 Nie powinnam się z tego cieszyć, w sumie to tylko się uśmiecham pod nosem, ale rzućcie proszę okiem na to co potrafią zepsuć moi czytelnicy. Kilka razy popłakałam się ze śmiechu :D.
Było też całkiem aktywnie, bo dużo się ruszam i staram się pracować nad swoją kondycją – kto śledzi na snapie, ten wie…
no właśnie – snap! Jak mawiają – do trzech razy sztuka i za trzecim podejściem udało mi się w snapchat wciągnąć. Mam nick “aniamaluje” i np. dzisiaj pokazywałam kilka uroczych miejsc w Toruniu i w swoim miasteczku – polecam zajrzeć 🙂
A teraz linki tygodnia 🙂 
Moim postanowieniem na kwiecień jest jedzenie kasz w większej ilości oraz korzystanie ze słonecznych dni :). Zapraszam na snapa (aniamaluje) zanim wygaśnie moja baaaardzo długa historia z dzisiaj 🙂
Dobrej nocy!





Bądź na bieżąco! 

  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 


Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
13 pomysłów na to, co warto zrobić w kwietniu
Czarownice, jak pozbyć się fobii i metamorfozy [TYGODNIK]