Instagram has returned invalid data.

Jestem człowiekiem – lubię się martwić

Ładna blondynka w bardzo wysokich, pięknych butach minęła mnie i koleżankę. Za nami rozmawiają dwie “baby”

 – Ale się odrąbała!

– Ja się tylko martwię, czy się lalunia w tych szpileczkach nie wywróci

Kolega zrobił sobie tatuaż na ramieniu. Słyszy za sobą w autobusie szepty :

– Co to się porobiło, robią se te tatuaże jak więźniarze

– Co Ty gadasz, sam bym sobie taki zrobił jakbym był młodszy

– Ale ja nie krytykuję, ja się tylko martwię , bo jak to będzie wyglądać jak będzie stary?!



Artykuł o pewnej szafiarce na dużym portalu. Zarobki, wiadoma sprawa. W komentarzu :


Ja się tylko martwię, co te blogereczki będą robić, jak się zestarzeją.


To samo o mojej znajomej która poszła po socjologię – ja się tylko martwię, co ona po tych studiach…

I o ładnej dziewczynie w topie odsłaniającym brzuch, przy czym tutaj obiektem zmartwienia były jej nerki.


Serio… martwisz się? A może próbujesz specyficzne okazać hejt pod płaszczykiem troski? 😉 Kiedy ja się o kogoś martwię (w domyśle : troszczę) staram się mu pomóc 😉


“Ja się tylko martwię” to ciekawa forma okazania dezaprobaty. Wiesz, raczej gdybyś martwił się o nerki dziewczyny przed Tobą, dałbyś jej ocieplacz 🙂


Jakie jest Twoje ulubione “zmartwienie” innych ludzi? 🙂 A może to o Ciebie ktoś się “martwi”? 🙂

Uściski, Ania

69
Dodaj komentarz

avatar
40 Comment threads
29 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
KarratineAniamalujeAnonimMonikaSTEAM STYLE Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

Norma. Wszyscy się tak martwią o mnie, że hoho 😀
"Ja się tylko martwię, jak ona da radę się dzieckiem zająć' było moim ulubionym hejtem na moją ciążę w wieku lat dwudziestu.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

uwielbiam zaprzeczenia na początku, "to nie jest hejt, ale wyglądasz paskudnie w tej sukience, zrób coś z sobą" 😉 "ja cię nie obrażam, ale" i można tak mnożyć i mnożyć 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

to nie jest hejt – mój ulubiony początek wybtnie hejterskich komentarzy 😀 a potem "nie umiesz przyjąć krytyki, usuwasz komentarze". Aż się wylogowałam, jeszcze ktoś się obrazi 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Otóż to. Niektórzy rzeczywiście tak uprzedzają potencjalny odzew do hejtera, to świadomość do nich przemawia, mają w głowie, że to co piszą jest złośliwe, przykre dla innych, przewrotnie zaprzeczają że nie hejt, bo sami nie chcą się przyznać do niemiłych intencji, najniższych emocji, frustracji, zazdrości itp. przebierają je w fałszywą troskę. To bardzo trudne przyznać przed samym sobą, że tak się gardzi ludźmi innymi niż on/a.

Znaminika
Gość

Własna firma? No fajnie, fajnie, ja się tylko martwię co ona zrobi, jak splajtuje,w końcu kryzys jest 🙂

martwienie się jako okazanie zazdrości,level; Polska

kasiaj85
Gość

oooch o mnie się martwią, dlaczego dzieci nie mam 😀
albo, że chcę wziąć trzeciego kota.
Że znowu przytyłam (serio? to chyba powinno być moje zmartwienie a nie osób postronnych).
Albo co ja zrobię z tymi wszystkimi szminkami 😀
Śmieszą mnie zmartwienia innych. czy jestem potworem?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

skojarzyła mi się sąsiadka która martwiła się na głos, czy nie zajdę czasem w ciążę, jak zaczęłam się spotykać z pierwszym chłopakiem w wieku lat…18 🙂 oczywiście tak ze zmartwienia wszystko 😀

Daisy K
Gość

O mnie się martwią że ciągle jestem sama, że męża nie mam. Tyle chłopów samotnych czeka na obiad, a ja nic! 😀 Jestemn wredna zołza i egoistka. 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

też się czasem tak martwię i wcale nie chodzi o martwienie 😛

Anonimowy
Gość
Anonimowy

"ja się tylko martwię co ty z tymi psami zrobisz", kiedy moja suka była szczenna. Wszystkie znalazły szczęśliwe domy, ale co się kobieta pomartwiła, to jej 🙂 Jakoś w tym całym zmartwieniu nie zajęła się szukaniem dla nich domu 😛 Uwilebiam taką hipokryzję i dobrze zdemaskowałaś zjawisko 😀

Zuzanna
Gość
Zuzanna

Miałam możliwość pojechać na Igrzyska do Pekinu. Pech chciał, że był to czas, gdy w Chinach miały miejsca trzęsienia ziemi. Pewna sąsiadka spytała moją mamę, czy się o mnie nie boi, że nie wrócę, że coś się stanie. Wiadomo, ona tak z troski.
Na pewno pomogła i wsparła w ten sposób moją mamę, która, co oczywiste, obawiała się w jakiś sposób.
Cecha okropna w naszym narodzie, warto się jej oduczyć. Nikt nie prosi o radę, to jej nie dawaj.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

No ale dziewczyny… 🙂 jakoś nie lubię tego tekstu cytowanego, zahacza mi o egocentryzm, zarozumiałość, samosiowanie. Trzeba odróżnić czystą radę, sugestię, takie spojrzenie z perspektywy innego człowieka w dobrej wierze i bez oczekiwań specjalnych podziękowań za zainteresowanie, ukłonów itp. od tej rady zabarwionej pejoratywnie, fałszywej troski, niedelikatnie wyrażonej skutkującej oburzeniem czy wręcz stekiem obelg w razie stanowczej odmowy, nawet z podziękowaniem. Także ten cytat jest za bardzo ciasny, niektórzy tak sobie go biorą do serca i do głowy, że wszystko co się do nich mówi chcąc w czymś pomóc, odbierają za atak na siebie. Sama chęć pomocy nie powinna być… Czytaj więcej »

Melle Coccinelle
Gość

Szczerze, to chyba z dziwnymi Polakami się zadaje, bo jakoś nie zauważyłam by ktoś w taki sposób się wyrażał:P Mnie za to martwi, że wszystkie złe cechy lubimy przypisywać swojej nacji, bo "Polacy tak mają", "to takie polskie"… Francuzi robią to samo – "bo my Francuzi nigdy nie jesteśmy zadowoleni", "bo Francuzi zawsze muszą narzekać" – nie brzmi podobnie? Może problem nie tkwi w nacji i byciu Polakiem, co po prostu byciu człowiekiem i skupianiu się za bardzo na życiu innych, przypadkowych osób, a nie swoim…

Anonimowy
Gość
Anonimowy

bez przesady, przecież nie napisze "jestem obywateme świata" :). Kiedy byłam jako Au Pair w USA nie zauważyłam zjawiska, więc może rzeczywiście jest to typowo polskie…

Melle Coccinelle
Gość

Nie no, wiem, czepiam się 😛 ale trochę mnie razi, że częściej podkreślamy jakieś wady "narodowe", a bardzo rzadko zalety (jak np gościnność i pomaganie sobie)… no i serio mam chyba dziwnych znajomych w Polsce, bo oni się chyba o mnie nie martwią, nie wiem, czy to powinno mnie martwić? 😉

Urszula Phelep
Gość

Biedroneczko, ja również mieszkam we Francji (już od 12 lat) i potwierdzam narzekanie Francuzów (oj tak!!), jednak nie robią oni z tego prawdziwych złośliwości i nie chcą komuś wyrządzić krzywdy, czy wbić szpilki, jak to często odczuwam w naszym narodzie. Francuzi marudzą, narzekają, ale zaraz potem biorą cie na kawę i opowiadają o wakacjach.

Melle Coccinelle
Gość

Ulu, mi nie chodziło o to, że narzekanie to to samo, tylko o to, że lubimy podkreślać swoje narodowe wady. A przecież można by skupić się na zaletach 🙂 Może źle się wyraziłam, ostatnio mam problemy z sensownym przekazaniem tego, co myślę 😉 po prostu nie lubię właśnie takich stwierdzeń, że takie zachowanie jest typowo polskie, niemieckie, francuskie czy Araby tak już mają, bo w ten sposób sami się nakręcamy i niejako takich zachowań wyszukujemy by potwierdzić nasze przekonania. Gdy szukamy u siebie prowadzi to do pewnych kompleksów oraz pogardy nad tymi, którzy w taki sposób się zachowują. Szukając w… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy
Skarletka
Gość

Aniu, a ja się tylko martwię o Twój wzrok na starość… za dużo czasu spędzasz na pisaniu postów i nie, wcale nie zazdroszczę i nie podziwiam w Tobie tego, że piszesz tak regularnie… ja się tylko martwię, jak to będzie za lat "dzieścia" 😛

Skarletka
Gość

No właśnie, co z Twoim życiem towarzyskim? Nie, żebym była wścibska, co to to nie! Ja się MARTWIĘ po prostu 😛

Anonimowy
Gość
Anonimowy

hahaha serio ktoś martwi się o Twoje życie towarzyskie? ja bym się raczej martwiła o czas na odpoczynek 😛

Anonimowy
Gość
Anonimowy

"Ja się tylko martwię o Twoją skórę na starość" – gdy zaczęłam się malować, od koleżanki której mama nie pozwalała 🙂 Miesiąc później robiła manewry w licealnej toalecie – makijaż rano, zmywany przed wyjściem ze szkoły, beka z tego była 😛

Anonimowy
Gość
Anonimowy

"usłyszane od koleżanki" miało być 🙂

Czarne Espresso
Gość

W ramach "martwienia się" o Twoje stawy mogłabym Ci zabrać te różowo-beżowe buty 😀
A na poważnie to:
– te buciki naprawdę są fajniutkie 🙂
– jakoś wcześniej nie zwróciłam uwagi na nadużywanie sformułowania "martwię się" w kontekście hejtu, ale coś w tym jest…

Daisy K
Gość

Ja też ,,martwię się", jak Ty w tych butach będziesz chodzić. Myślę że o siebie już tak bardzo bym sie nie ,,martwiła". 😀 Buty są naprawdę śliczne, przyjadę w nocy i ukradnę. ;))) O innych martwię się mniej, no może o córki i swoje koty… Raczej to ja jestem przyczyną ,,zmartwień". 😀

akwarelaplus
Gość

"Ja się tylko martwię co z tobą będzie, jak będziesz żyć, skoro nie zachowujesz się normalnie" Z jakiego powodu? Bo unikam słońca, opalenizny, choć nie żyje jak wampir.

pidzamowa
Gość

a ja się martwię wciąż o siebie… chyba jestem egoistką (;
fajny ten post! lubię takie językowe spostrzeżenia!

Klaudia She-wolf
Gość

hahaha świetnie napisane, ludzie bywają okropni, zamiast się MARTWIĆ o siebie, wściubiają nos w nie swoje sprawy 🙂

Justinee
Gość
Justinee

Staram się martwić raczej autentycznie, choć być może użyłam kiedyś takiego zwrotu pod kamuflażem hejtu. Jak zwykle świetna notka, Aniu 🙂

Dobry Ruch
Gość

Ha! Trafione w punkt! "Ja się tylko martwię, kto ci poda szklankę herbaty na starość skoro nie chcesz mieć dzieci…" = w wolnym tłumaczeniu dokładnie coś przeciwnego – "No, na mnie nie licz ja ci na pewno nie pomogę!".
A co by było, gdyby odpowiedzieć "A ja mam dziwne wrażenie, że raczej mi zazdrościsz, niż się o mnie martwisz." ;P Następnym razem spróbuję!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

oooo jak ja nie cierpię tego zwrotu "na mnie nie licz" kuuuurde to takie przeciwieństwo wszędobylskich porad na każdy temat. Ale o ile porady nieraz są wskazane i cżłowiek chce się dowiedieć co ktoś myśli w danej sprawie, a tu masz wyskakuje z "na mnie nie licz" odwraca się na pięcie i "sorry nie pomogę" radź sobie sam.

Urszula Phelep
Gość

Ja mam głównie martwienie się o moja przyszłą firmę, która przecież upadnie po roku czy dwóch, nieprawdaż? Moja rodzina polska tez bardzo się "martwi" o moje dążenie do zdrowego życia – nie maja konkretnych powodów, po prostu martwią się ("a po co?", "w twoim wieku?"). Itp, itd. ;))

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ciekawy post.U mnie w rodzinie,martwią się kiedy wezmę ślub z moim facetem,bo jak to można być ze sobą 8 lat i się nie pobrać!IA przecież mam już 30-tkę na karku?

Toyad Mordovnick
Gość

Z wiekiem psycha się opancernia na cudze "troski", przynajmniej u mnie tak jest… Ale długo bolało mnie, kiedy osoby skądinąd bliskie, zamiast wspierać (lub przynajmniej nie przeszkadzać…) w dążeniu do realizacji marzeń, usiłowały torpedować mój entuzjazm pod sztandarem TROSKI o moją przyszłość, bo przecież "tracę czas na głupoty", z których "chleba nie będzie"… :/ Na szczęście udało mi się odwrócić wektor uzależnienia od czyjejś aprobaty dla moich działań, poglądów, aparycji itd. DO WEWNĄTRZ 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

"Ja się tylko martwię" jest u mnie zaraz po "…chciało ci się?" w piramidzie demotywujących tekstów 😛

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Hyhy, u nas daleka rodzina mojego partnera martwiła się, co o będzie, jak się będziemy rozwodzić, bo przecież teraz tyle tych rozwodów i wszyscy się rozwodzą…a nie dość, że ślubu nie mamy, to jeszcze dobrze nam się, cholera, układa 😀
gosza

Anonimowy
Gość
Anonimowy

"cudze powodzenie powodem zazdrości i frustracji życiowych" – w PRLu były takie slogany motywujące do pracy, do dbania o zdrowie i rodzinę itp. to teraz w zamian taki demotywator przestrzegający przed samozniszczeniem emocjonalnym i egzystencjalnym można by ukuć oraz wiele innych podobnych i zamieszczać w sieci. W końcu to jedno wielkie medium jest głęboko w naszej świadomości i wywiera ogromny wpływ na kreowanie myśli… tak sobie myślę. Ad.

IVONA
Gość

"Nie no, fajnie, że schudłaś…ja sie tylko martwię żebyś w jakąś anemię nie wpadła"…:D

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jestem gruba i na okrągło wszyscy strasznie się martwią. "Ależ mi to nie przeszkadza, że jesteś gruba ale…" i tu litania. Jakoś obcy są w stanie złapać w pewnym momencie, że moja dupa to moja sprawa, ale rodzina czuje się w pełni uprawniona do niszczenia życia współdomownikom. Przed pójściem do szkoły powtarzali, że nikt mnie nie będzie lubić, bo za gruba. W czym ja będę chodzić jak jestem taka gruba.Potem, że nikt nie będzie mnie chciał, bo jestem za gruba.I jak już urodzę dziecko to zostanę inwalidką, bo roztyję się do takiego rozmiaru, że nie będę w stanie chodzić.Po cholerę… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

"Co złego robi ludziom moja masa?"
Próbuję wepchać się po szczęście bez kolejki.

BERY
Gość

hahahahahahaahahha
rzeczywiscie tak jest;d

Catherine Wolf
Gość

Oj, dużo tego. Martwią się, że mało przebywam na podwórku, że nie mamy 'jeszcze' dzieci i finanse. Mogłabym pisać i pisać. 😉
Nie wiem czy bardziej to śmieszne czy przykre.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ładne buty! Martwię się tylko czy stawy to wytrzymają ;/
A tak szczerze, kiedyś moja mama nie zaakceptowała planów co do liceum, powiedziała "fajna szkoła, martwię się tylko o maturę bo słabe wyniki" oczywiście i tak tam wylądowałem a maturę napisałem na powyzej 85% każda.
Na studiach koleżanka powiedziała "fajny ten mój nowy chłopak, martwię się tylko czy rodzice go polubią" – są razem w sierpniu ślub.
"Martwię sie" taaaa. Nie warto się martwić. Tym bardziej tak nieszczerze 🙂
Tak w ogóle to fajna dziś pogoda, martwię się tylko jaka będzie jutro ;/
Pozdrawiam, Krystian.

Artinowy Świat
Gość

Raczej nikt nie będzie się martwil o Twoje stawy 😀 szybciej o to czy się nie przewrócisz, a jak okaże się, że za dobrze chodzisz, to podstawią Ci nogę, żeby martwić się czy nic sobie tym upadkiem nie złamałaś 😀

tlusta_papuzka
Gość

Kiedyś ktoś wyjechał do mnie z tekstem 'będę się za ciebie modlić'. Opadło mi wszystko.

Carmelova
Gość

"Ślub w tak młodym wieku? Nie, nie ma nic przeciwko tylko się martwię gdzie będziecie mieszkać, jak się utrzymacie i czy nie za wcześnie na ślub. "

Aleksandra FashandRoll
Gość

"Nie chcesz mieć dzieci? Ja się tylko martwię kto się tobą na starość zajmie." A jaką mam gwarancję, że dziecko się mną na starość zajmie?

gorzkakokoszka
Gość

O mnie się martwią że schudłam 🙂

Szczypta Magii
Gość

Hmmm ja osobiście nie słyszałam, żeby ktoś siętak publicznie o coś "martwił" 😀 Natomiast śmiać mi się chciało w momencie, gdy zrobiłam sobie dredy i mama się martwiła tym, co ludzie powiedzą 😀 Achh długa historia 🙂 Bo przecież dredziarze to największe brudasy na całym świecie a te kołtuny to z brudu im się robią 😀 Takie teksty w pracy u mojej mamy szły… Mama w końcu zrozumiała na czym to polega i nei dawała się tak ogłupiać 🙂

eva-ice
Gość

Uwielbiam tych wszystkich strasznie martwiących się o innych samarytan.
Mój ulubiony problem martwiących się o mnie ludzi: "jak Ty sobie dasz radę z dzieckiem tutaj?" Zaszłam w ciążę, facet mnie zostawił, mieszkam za granicą bez rodziny. Mała ma 2,5 roku, ja daję radę, a 'życzliwi' dalej się martwią. 🙂

Isabel
Gość

haha moja mama była zaczepiana i pytana, czy nie jestem chora, bo sie martwią, że tak schudłam …
A ja w końcu uzyskałam wymarzoną wagę ciężkimi ćwiczeniami i samozaparciem 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ludzie tacy zmartwieni 😀

Aniu popraw sobie "po" na "na" w " poszła po socjologię".

STEAM STYLE
Gość

Kiedy przyjeżdżam do domu zawsze wszyscy się martwią "co ludzie powiedzą jak mnie zobaczą w takich wielkich buciorach/ długiej spódnicy/ płaszczu/ (wstaw cokolwiek)" 🙂 nie ma to jak troskliwa rodzina 😀

Monika
Gość

Ja się martwię. Martwię się o Ciebie, że musisz robić jakieś machlojki, bo to nieprawdopodobne, że masz takiego nosa do okazji! 😀

Anonim
Gość

U mnie z kolei wszyscy się martwią jak będę wyglądać/ co zrobię na starość z tatuażami 😀 (zresztą mojego chłopaka też to dotyczy). Nie wiem czy się ktoś jeszcze z tym spotkał, ale od zawsze rodzice i babcia wpajali mi do głowy, że oni się zawsze martwią o dzieci, bo tak to już jest. (serio?wtf?)Martwienie się to jedno z moich "ulubionych" sposobów na hejt. Bardzo też "lubię" narzucanie w każdej sytuacji swojego zdania na zasadzie "powinnaś (coś tam) bo ja jestem starsza i wiem, że tak będzie lepiej/ chcę ci tylko pomóc/doceń rady"bla bla. Ech. Jakby każdy żył swoim życiem… Czytaj więcej »

Karratine
Gość
Karratine

O mnie się martwią, że będę grubo wyglądać na własnym ślubie, a do ślubu jeszcze 1,5 roku 😀

Previous
Jakie buty kupiłam?
Jestem człowiekiem – lubię się martwić