Wczoraj miałam cudowną rozmowę z @magdalena_komsta, jedną z najmądrzejszych kobiet jakie znam. Rozmawiałyśmy np. o tym, ile to razy zastanawiamy się, czy strój nie przyćmi kompetencji. Bo prowadzisz prelekcję do której się długo przygotowywałaś i jednak chcesz potem usłyszeć, że była dobra, a nie, że twój tyłek świetnie wygląda w tej sukience.  Mężczyźni mają mniej seksualizowane ciała (aczkolwiek uważam, że Vladimir Putin nosi mistrzowsko skrojone garnitury🔥) i nie muszą się aż tak nad tym zastanawiać. I spoko, założysz mniej ładną sukienkę żeby „się dopasować” i „nie było gadania” ale przypadkiem utrwalisz dychotomię - ładna/sexy ALBO mądra i kompetentna.
Trudne wybory!

Miałam w życiu dwa takie przekorne momenty, gdy jednocześnie podkreślałam i talię i cycki i tyłek i nogi i jeszcze zakładałam szpilki. Wiele razy byłam oceniona powierzchownie jako niezbyt lotna laska, ale cholernie tych momentów potrzebowałam. Dzięki nim dzisiaj:
👉🏻 nikt nie jest w stanie mnie zawstydzić 👉🏻 mogę unieść brew pogardy, gdy na panelu inny panelista z niekrytym uznaniem pomieszanym ze zdziwieniem powie „ale ty jesteś mądra” po mojej wypowiedzi 👉🏻 kompletnie nie uzależniam swojego poczucia własnej wartości od tego, co mam na tyłku, bo tylko przeczołgawszy się przez etap skrajnie obcisłych sukienek mogę mieć pewność, że moje czucie się dobrze z samą sobą płynie z wewnątrz.

Bardzo często widząc kobiety oceniamy je przez pryzmat własnych wartości i poglądów. Że ubrała się tak by kogoś kusić, że na pewno jest jej niewygodnie na szpilkach i się poświęca, że to, że tamto.
Plx mniej oceniania ok? Może ta dziewczyna właśnie wyrwała się z toksycznego związku, w którym partner jej „nie pozwalał” wychodzić nigdzie w sukienkach i musi to sobie odbić? Może odeszła z jakiegoś ugrupowania oazowego albo ŚJ i ma potrzebę doświadczenia świata inaczej,by móc znaleźć swoją ulubioną wersję siebie? Nigdy nie wiesz!

Skłamię mówiąc, że nie mam z automatu założeń odnośnie nowo poznanych ludzi, bo jak każdy - mam, ale  unikam tych amatorskich psychoanaliz i was też do tego namawiam. Jeśli coś nikogo nie krzywdzi - who cares!
#aniamaluje #szczerze_pisząc

Wczoraj miałam cudowną rozmowę z...

Jak możesz być zadbana, będąc niezbadana?! Rzuciłam dzisiaj w żywej dyskusji z @kasia_coztymseksem. Kasia oczywiście jest mądra i się bada ale powiedziała, że mam to zapisać🙃
Rozmawiałyśmy o wielu rzeczach, np. o tym, że żyjemy w dziwnym kraju, w którym seks można uprawiać (nie lubię tego słowa, to nie pole) od 15-tego roku życia, a do ginekologa można iść od 18-ego. I tak sobie rozmawiamy o tym, co ja uważam, że Kasia fajnego robi dla kobiet ucząc je o tym, że seks może być fajny i przyjemny (a nie dla każdego niestety jest😥), i co Kasia uważa, że ja robię fajnego ucząc kobiety, że powinny mieć własne pieniądze a w relacje z innymi wchodzić bo chcą, a nie z ekonomicznej konieczności🙅🏻‍♀️💸
Gdzieś tam zawędrowałyśmy w odmęty relatywnie drogiego, szczególnie dla młodych ludzi dostępu do specjalistów.
I z jednej strony tak, totalnie się zgadzam. 15 minut wizyty bez żadnych badań to 150 zł (ja tyle płacę) a jak robisz przy okazji badania to kwota się zwiększa. To rzeczywiście może to boleć. Sama byłam w miejscu, w którym oglądałam każdą złotówkę 5x
✅ALE! Priorytety, dziewczyno, priorytety! Nigdy nie miałam problemu by określić, że są rzeczy ważne i ważniejsze.
Nie wiem i nie rozumiem, jak można co 3 tygodnie chodzić na rzęsy i hybrydy, a  3 lata nie być u ginekologa. Na tej samej zasadzie nie rozumiałam Gruzinów z nowymi telefonami, ale bez zębów🤯
Na studiach miałam stary model telefonu a mój pierwszy tablet, dzięki któremu mniej kserowałam i moglam czytać książki na legimi, nagrzewał się tak mocno, że musiałam go wkładać do lodówki by odpoczął. 
Ale zawsze mam zrobione badania i nie unikam lekarzy, bo to ważne❗️
Nie mówię zresztą tylko o finansach. Łatwiej jest „zadbać o siebie” idąc na te hybrydy niż pobiegać, prawda?
Don’t get me wrong, sama lubię mieć pomalowane paznokcie, lubię, a nawet uwielbiam Julię z @mayeye_warsaw , do której chodzę na rzęsy i chciałabym, aby jej biznes się rozkręcał.
Ale! First things first. Nie możesz być zadbana i niezbadana jednocześnie. Badaj się dziewczyno, ok? Gdy następnym razem gdy powiesz sobie „ale psycholog/ginekolog/terapeuta/fizjoterapeuta” jest drogi, zastanów się czy dobrze ustalasz priorytety. Nr 1 to Ty!

Jak możesz być zadbana, będąc...

Mój detoks od social mediów nadal trwa i dzielnie trzymam się narzuconej sobie maksymalnie godziny dziennie. Streszczając się powiem tylko, że wykorzystuję moment siedzenia na tyłku w Warszawie na spotkania z tymi wszystkimi cudownymi ludźmi, których przez ciągle bycie w rozjazdach nieco zaniedbałam. Podoba mi się to, chociaż dzisiaj naszło mnie na szybkie sklecenie „tygodnika”, więc macie coś do poczytania na blogu.
Zdjęcie w Tunezji zrobiła @ewaszabatin nie mam pojęcia kiedy, ale dobrze pokazuje mój mały problem z telefonem, który stał się przedłużeniem ręki. Kolory podkręciłam presetem Madryt, od @krzysztof_adamek i @instafiltry.pl, tylko zostawiłam po swojemu niebieski.

Pytanie za sto punktów: zerknij w zakładkę „twoja aktywność” na instagramie i napisz ile czasu dziennie spędzasz w tej aplikacji. Jestem ciekawa!
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże #podróżemałeiduże #wakacje ##tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #lato #afryka #tunisia

Mój detoks od social mediów...

Uwielbiam to zdjęcie. Książki i wzorzyste rajstopy to najpopularniejsze prezenty jakie dostaję. Prezentem jaki sama chciałabym sobie podarować jest czas⏳ Właśnie zamknęłam ogromny projekt🥳. Powinnam uczcić to kieliszkiem szampana i relaksem, tymczasem  pierwsza myśl brzmiała „o cudownie! wreszcie będę miała czas na pisanie własnego ebooka i tekstów na bloga”. A potem uświadomiłam sobie, że ja zawsze mam nad sobą coś, co POWINNAM napisać. Nie pamietam kiedy miałam od tego wolną głowę. I tak jak cenię sobie szalenie dywersyfikację przychodów i wolność twórczą jaką mi daje, tak potrzebuję też wolności OD tworzenia. Nie da się tego streścić wpisem na IG, ale Fromm swoją genialną „Ucieczką od wolności” poukładał mi kiedyś w głowie. Potrzebuję powiedzieć sobie, że mogę bez konsekwencji dla swojej psychiki być wolna od bloga i instagrama i nie czynić z nich ważnych filarów mojej tożsamości. Ustawiam sobie jeszcze ostrzejszy limit czasowy na instagrama (godzinę dziennie!). Mam ochotę pisać i wrzucać tutaj coś tylko wtedy, gdy będzie mnie na to cisnąć jak na sikanie po siedmiogodzinnej jeździe z Tbilisi do Batumi.Może będę milczeć całymi dniami, może naparzać treściami jak szalona, dowiem się tylko postanawiając, że nie muszę! Pssst! Ograniczyłam na profilu komentowanie tylko dla osób; które mnie obserwują. Kompletnie wyzwoliłam się myśli o tym, że konto powinno rosnąć. Dałam sobie do końca roku czas na wolność także od zarabiania. Jestem ciekawa co będę CHCIAŁA robić czując, że mam ten cudowny komfort, że nie muszę.

#przerwa #aniamaluje #szczerze_pisząc #rajstopy #nogi #książka #kropki

Uwielbiam to zdjęcie. Książki i...

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej memiczne momenty mojego życia (są w przypiętych!) i bezkonkurencyjnie wygrał gołąb, który leciał na mój tyłek😅. Naszła mnie przy tej okazji pewna myśl, której nie mogę wyrzucić z głowy. Zostanę pewnie zjechana i już słyszę te komentarze pod tytułem „zdefiniuj kobiecość!!!1”, ale nie czuję, abym miała jakiś obowiązek coś tu definiować, tak samo jak nie umiem zdefiniować czym jest chemia między dwójką ludzi i czemu czasami nie ma jej z kimś, kto teoretycznie łapie się we wszystkie nasze kryteria a „to coś” ma ktoś, kto do nich nie pasuje😉
Więc myśl, która mnie dręczy to ta, że poza aktorkami czy piosenkarkami mało widzę kobiet odnoszących sukcesy czy dzierżących władzę, które nie ukrywałyby swojej - no właśnie - kobiecości.
I nie zrozumcie mnie źle, jestem na tym etapie, że czuję się świetnie gdy mam na sobie bluzę ze sponge bobem, ale  co takiego sprawia, że kobiety w polityce ubierają się bardziej jak Angela Merkel czy Beata Szydło niż jak nie wiem, Angelina Jolie?
Może to, że gdy Magdalena Ogórek (nie głosowałam na nią!) kandydowała w wyborach prezydenckich, to nikt nie pytał jej o poglądy,  a media opisywały wyłącznie jej sukienki i sposób układania włosów?
Co takiego sprawia, że mądra kobieta nie może podkreślić strojem swoich pośladków?
Nie, nie uważam jakoby tyłek i cycki były jedynym co mam do zaoferowania (w ogóle co za debilne określenie) więc nie czuję abym musiała to skrywać i „najlepsze zostawić na koniec”, ale drapie mnie to, gryzie i męczy. 
Jakieś spostrzeżenia?

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej...

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie, nie migam się od pracy i obowiązków. Jestem po prostu wygodna! Nie dla mnie 10 kroków koreańskiej pielęgnacji, ale niestety przy wrażliwej cerze nie mogę sobie pozwolić na całkowite olanie tematu. Wrażliwa, skora do podrażnień cera szybko się na mnie zemści, jeśli nie poświęcę jej chwili uwagi wieczorem. Jeśli jesteś wrażliwcem jak ja - możesz śmiało zerknąć w drogerii na półkę z linią physio mikrobiom marki tołpa.
Moja cera nie ma ze mną lekko, bo ciągle podróżuję (zmieniam twardość wody i powietrze) a do tego nie śpię tyle ile powinnam. A z tymi kosmetykami się polubiłam, bo działają po prostu tak, jak trzeba! Na stories możecie zobaczyć jak wygląda. 
#tołpa #pielęgnacjatwarzy #physio #oczyszczanie #kosmetyki #uroda #makijaż  #pielęgnacja #blogerka #zakupy #krem #blogkosmetyczny #twarz #polskiekosmetyki #kosmetyczka #blogurodowy #piękno #kosmetyk #dzieńdobry #nawilżenie #aniamaluje 
Post we współpracy z marką @tolpa_mniej_wiecej

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie,...

Czy jeśli w Gruzji podoba mi się nie tylko to, że jest pięknie, miło i pysznie, ale też tanio, to znaczy, że akceptuję wyjątkowo niefortunne geopolityczne położenie kraju?🤔🤯
Pierwszy raz ta myśl zastrzeliła mnie gdy odnotowałam w swojej głowie, że z roku na roku mój ukochany Lwów staje się wyraźnie droższy. 
A potem dałam sobie mentalnego plaska w twarz, bo w sumie fajnie, że ludzie się bogacą. Nie chciałabym, aby Polska słynęła wyłącznie z tego, że jest tanio i można się za grosze naj*bać. 
W 2000 roku minimalne wynagrodzenie w Polsce wynosiło 700 zł. Pamiętam jak rodzice wielkim wysiłkiem kupili mi za jednym zamachem dwa pierwsze tomy Pottera. To było super, zawsze na prezenty chciałam tylko książki, ale dopiero z perspektywy gruzińskich cen zaczynam to doceniać.

Gruzja jest niesamowita nie tylko dlatego, że jest tania. Jest niesamowita tak po prostu. Różnorodna, pyszna. Z przebogatą mitologią, kulturą, alfabetem i dumą, która nie pozwala się ugiąć przed wielkim, groźnym sąsiadem. Jasne, Gruzja jest najbliższym nam kulturowo krajem będącym w top15 pod kątem niskiego Consumer Price Index (w uproszczeniu: stosunek zarobków do kosztów życia) i rozumiem, że dla wielu ludzi to będzie kraj taniej najebki, ale dla mnie to była jedna z najciekawszych podróży w życiu. 
Przy okazji; 
Czy znacie jakąś dobrze wydaną wersję gruzińskich mitów? Może być po angielsku :). #georgia #georgia🇬🇪 #georgiatravel #gruzja #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #aniapodróżuje

Czy jeśli w Gruzji podoba...

„Nie jestem w stanie znieść myśli, że ugnę się pod naporem ich spojrzeń i pozwolę się zawstydzić. Bo nie robię nic złego. Posiadanie ciała nie jest niczym złym. To kultura, która mówi kobiecie, że jest grzeszna jest do wymiany. Nie ważne, czy ktoś stwierdzi, że grzeszne są odsłonięte włosy czy sterczące sutki, to nie kobieta jest odpowiedzialna za odczucia, które budzi w mężczyznach. Każdy sam musi nauczyć się panować nad swoimi emocjami.” Na blogu o jeszcze jednym, ale super ważnym powodzie, dla którego chodzę bez stanika. Uświadomiłam sobie ten powód dopiero wczoraj, ale jest turbo, naprawdę turbo ważny.
Chodźcie na bloga, bo warto!
#blogerka #aniamaluje #szczerze_pisząc #bodyshaming #ciałopozytywne #bodypositivity #bezstanika ##tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia #tunis #wakacje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka

„Nie jestem w stanie znieść...

Z pieskami w Gruzji jest jak z tym chłopakiem, który wpatruje się w ciebie cały wieczór i chociaż w ogóle ci się nie podoba, z grzeczności odwzajemnisz uśmiech. Albo wymienisz 5 grzecznościowych zdań, nic co wychodziłoby poza small talk, ale będziesz tego żałować przez najbliższe miesiące. Chłopak bowiem znajdzie cię na wszystkich możliwych kanałach social media (chociaż zna tylko twoje imię!) i będzie cię tam nękał aż znajdzie sobie inny cel.
No właśnie. Pieski. Jest ich dużo, brykają sobie wolno, są najedzone i zakolczykowane, ale Gruzja nie ma pieniędzy na schroniska a walka z niekontrolowanym rozrodem jest walką z wiatrakami - pieski mnożą się przecież na „terenach kontrolowanych przez Rosję”. Milutkie, łaszące się, kochane. Ale jak dasz o dwa głaski za dużo albo podzielisz się obiadem, będą za tobą łazić wszędzie i przyprowadzą kolegów.

Oczywiście noszę antybakteryjny żel do rąk i to byłby idealny moment na wplecienie w narrację reklamy, ale niestety nikt mi nie zapłacił. A szkoda!🤪
Anyway - i Gruzja i pieski spoko. Ciężko przestawić się tylko na myślenie, że one nie są bezdomne, a wolne, jak wiewiórki u nas, ale warto brać pod uwagę uwarunkowania kulturowe i ekonomiczne zanim wyda się osąd ;) #Gruzja #Georgia #georgiatravel #georgiatrip #aniamaluje #aniapodróżuje #pies #pieski #twierdza #fortyfikacje #podróże #podróżemałeiduże #dogsofinstagram #wakacje 
Fot: @troyann

Z pieskami w Gruzji jest...

Dawno się tak nie objadłam! Kocham podróże na wschód. Albo inaczej - ja kocham dzikość. Tu jest dziko, tu jest fajnie, tu jest smacznie. Jest mi dobrze. 
Właśnie zjadłam przepyszne jedzenie w knajpie w której taka potężna pani każe ci tonem nieznoszącym sprzeciwu zamówić. Liczy utarg na liczydle. Jedzenie jest obłędne. Zrobiłam sobie dzisiaj wolne od relacji na stories, ale jutro kierunek ➡️ #kazbegi. Już kupiłam rękawiczki, w poniedziałek chodziłam w letniej kiecce, jutro założę zimową kurtkę🙈
Cudowna ta #gruzja ♥️
#georiga #georgiatravel #georgiatrip #tbilisi #kaukaz #termy #łaźnie #podróżemałeiduże #podróże #aniamaluje #aniapodróżuje 
Zdj; @troyann

Dawno się tak nie objadłam!...

Jestem człowiekiem – lubię się martwić

Ładna blondynka w bardzo wysokich, pięknych butach minęła mnie i koleżankę. Za nami rozmawiają dwie “baby”

 – Ale się odrąbała!

– Ja się tylko martwię, czy się lalunia w tych szpileczkach nie wywróci

Kolega zrobił sobie tatuaż na ramieniu. Słyszy za sobą w autobusie szepty :

– Co to się porobiło, robią se te tatuaże jak więźniarze

– Co Ty gadasz, sam bym sobie taki zrobił jakbym był młodszy

– Ale ja nie krytykuję, ja się tylko martwię , bo jak to będzie wyglądać jak będzie stary?!



Artykuł o pewnej szafiarce na dużym portalu. Zarobki, wiadoma sprawa. W komentarzu :


Ja się tylko martwię, co te blogereczki będą robić, jak się zestarzeją.


To samo o mojej znajomej która poszła po socjologię – ja się tylko martwię, co ona po tych studiach…

I o ładnej dziewczynie w topie odsłaniającym brzuch, przy czym tutaj obiektem zmartwienia były jej nerki.


Serio… martwisz się? A może próbujesz specyficzne okazać hejt pod płaszczykiem troski? 😉 Kiedy ja się o kogoś martwię (w domyśle : troszczę) staram się mu pomóc 😉


“Ja się tylko martwię” to ciekawa forma okazania dezaprobaty. Wiesz, raczej gdybyś martwił się o nerki dziewczyny przed Tobą, dałbyś jej ocieplacz 🙂


Jakie jest Twoje ulubione “zmartwienie” innych ludzi? 🙂 A może to o Ciebie ktoś się “martwi”? 🙂

Uściski, Ania

69
Dodaj komentarz

avatar
40 Comment threads
29 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
KarratineAniamalujeAnonimMonikaSTEAM STYLE Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

Norma. Wszyscy się tak martwią o mnie, że hoho 😀
"Ja się tylko martwię, jak ona da radę się dzieckiem zająć' było moim ulubionym hejtem na moją ciążę w wieku lat dwudziestu.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

uwielbiam zaprzeczenia na początku, "to nie jest hejt, ale wyglądasz paskudnie w tej sukience, zrób coś z sobą" 😉 "ja cię nie obrażam, ale" i można tak mnożyć i mnożyć 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

to nie jest hejt – mój ulubiony początek wybtnie hejterskich komentarzy 😀 a potem "nie umiesz przyjąć krytyki, usuwasz komentarze". Aż się wylogowałam, jeszcze ktoś się obrazi 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Otóż to. Niektórzy rzeczywiście tak uprzedzają potencjalny odzew do hejtera, to świadomość do nich przemawia, mają w głowie, że to co piszą jest złośliwe, przykre dla innych, przewrotnie zaprzeczają że nie hejt, bo sami nie chcą się przyznać do niemiłych intencji, najniższych emocji, frustracji, zazdrości itp. przebierają je w fałszywą troskę. To bardzo trudne przyznać przed samym sobą, że tak się gardzi ludźmi innymi niż on/a.

Znaminika
Gość

Własna firma? No fajnie, fajnie, ja się tylko martwię co ona zrobi, jak splajtuje,w końcu kryzys jest 🙂

martwienie się jako okazanie zazdrości,level; Polska

kasiaj85
Gość

oooch o mnie się martwią, dlaczego dzieci nie mam 😀
albo, że chcę wziąć trzeciego kota.
Że znowu przytyłam (serio? to chyba powinno być moje zmartwienie a nie osób postronnych).
Albo co ja zrobię z tymi wszystkimi szminkami 😀
Śmieszą mnie zmartwienia innych. czy jestem potworem?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

skojarzyła mi się sąsiadka która martwiła się na głos, czy nie zajdę czasem w ciążę, jak zaczęłam się spotykać z pierwszym chłopakiem w wieku lat…18 🙂 oczywiście tak ze zmartwienia wszystko 😀

Daisy K
Gość

O mnie się martwią że ciągle jestem sama, że męża nie mam. Tyle chłopów samotnych czeka na obiad, a ja nic! 😀 Jestemn wredna zołza i egoistka. 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

też się czasem tak martwię i wcale nie chodzi o martwienie 😛

Anonimowy
Gość
Anonimowy

"ja się tylko martwię co ty z tymi psami zrobisz", kiedy moja suka była szczenna. Wszystkie znalazły szczęśliwe domy, ale co się kobieta pomartwiła, to jej 🙂 Jakoś w tym całym zmartwieniu nie zajęła się szukaniem dla nich domu 😛 Uwilebiam taką hipokryzję i dobrze zdemaskowałaś zjawisko 😀

Zuzanna
Gość
Zuzanna

Miałam możliwość pojechać na Igrzyska do Pekinu. Pech chciał, że był to czas, gdy w Chinach miały miejsca trzęsienia ziemi. Pewna sąsiadka spytała moją mamę, czy się o mnie nie boi, że nie wrócę, że coś się stanie. Wiadomo, ona tak z troski.
Na pewno pomogła i wsparła w ten sposób moją mamę, która, co oczywiste, obawiała się w jakiś sposób.
Cecha okropna w naszym narodzie, warto się jej oduczyć. Nikt nie prosi o radę, to jej nie dawaj.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

No ale dziewczyny… 🙂 jakoś nie lubię tego tekstu cytowanego, zahacza mi o egocentryzm, zarozumiałość, samosiowanie. Trzeba odróżnić czystą radę, sugestię, takie spojrzenie z perspektywy innego człowieka w dobrej wierze i bez oczekiwań specjalnych podziękowań za zainteresowanie, ukłonów itp. od tej rady zabarwionej pejoratywnie, fałszywej troski, niedelikatnie wyrażonej skutkującej oburzeniem czy wręcz stekiem obelg w razie stanowczej odmowy, nawet z podziękowaniem. Także ten cytat jest za bardzo ciasny, niektórzy tak sobie go biorą do serca i do głowy, że wszystko co się do nich mówi chcąc w czymś pomóc, odbierają za atak na siebie. Sama chęć pomocy nie powinna być… Czytaj więcej »

Melle Coccinelle
Gość

Szczerze, to chyba z dziwnymi Polakami się zadaje, bo jakoś nie zauważyłam by ktoś w taki sposób się wyrażał:P Mnie za to martwi, że wszystkie złe cechy lubimy przypisywać swojej nacji, bo "Polacy tak mają", "to takie polskie"… Francuzi robią to samo – "bo my Francuzi nigdy nie jesteśmy zadowoleni", "bo Francuzi zawsze muszą narzekać" – nie brzmi podobnie? Może problem nie tkwi w nacji i byciu Polakiem, co po prostu byciu człowiekiem i skupianiu się za bardzo na życiu innych, przypadkowych osób, a nie swoim…

Anonimowy
Gość
Anonimowy

bez przesady, przecież nie napisze "jestem obywateme świata" :). Kiedy byłam jako Au Pair w USA nie zauważyłam zjawiska, więc może rzeczywiście jest to typowo polskie…

Melle Coccinelle
Gość

Nie no, wiem, czepiam się 😛 ale trochę mnie razi, że częściej podkreślamy jakieś wady "narodowe", a bardzo rzadko zalety (jak np gościnność i pomaganie sobie)… no i serio mam chyba dziwnych znajomych w Polsce, bo oni się chyba o mnie nie martwią, nie wiem, czy to powinno mnie martwić? 😉

Urszula Phelep
Gość

Biedroneczko, ja również mieszkam we Francji (już od 12 lat) i potwierdzam narzekanie Francuzów (oj tak!!), jednak nie robią oni z tego prawdziwych złośliwości i nie chcą komuś wyrządzić krzywdy, czy wbić szpilki, jak to często odczuwam w naszym narodzie. Francuzi marudzą, narzekają, ale zaraz potem biorą cie na kawę i opowiadają o wakacjach.

Melle Coccinelle
Gość

Ulu, mi nie chodziło o to, że narzekanie to to samo, tylko o to, że lubimy podkreślać swoje narodowe wady. A przecież można by skupić się na zaletach 🙂 Może źle się wyraziłam, ostatnio mam problemy z sensownym przekazaniem tego, co myślę 😉 po prostu nie lubię właśnie takich stwierdzeń, że takie zachowanie jest typowo polskie, niemieckie, francuskie czy Araby tak już mają, bo w ten sposób sami się nakręcamy i niejako takich zachowań wyszukujemy by potwierdzić nasze przekonania. Gdy szukamy u siebie prowadzi to do pewnych kompleksów oraz pogardy nad tymi, którzy w taki sposób się zachowują. Szukając w… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy
Skarletka
Gość

Aniu, a ja się tylko martwię o Twój wzrok na starość… za dużo czasu spędzasz na pisaniu postów i nie, wcale nie zazdroszczę i nie podziwiam w Tobie tego, że piszesz tak regularnie… ja się tylko martwię, jak to będzie za lat "dzieścia" 😛

Skarletka
Gość

No właśnie, co z Twoim życiem towarzyskim? Nie, żebym była wścibska, co to to nie! Ja się MARTWIĘ po prostu 😛

Anonimowy
Gość
Anonimowy

hahaha serio ktoś martwi się o Twoje życie towarzyskie? ja bym się raczej martwiła o czas na odpoczynek 😛

Anonimowy
Gość
Anonimowy

"Ja się tylko martwię o Twoją skórę na starość" – gdy zaczęłam się malować, od koleżanki której mama nie pozwalała 🙂 Miesiąc później robiła manewry w licealnej toalecie – makijaż rano, zmywany przed wyjściem ze szkoły, beka z tego była 😛

Anonimowy
Gość
Anonimowy

"usłyszane od koleżanki" miało być 🙂

Czarne Espresso
Gość

W ramach "martwienia się" o Twoje stawy mogłabym Ci zabrać te różowo-beżowe buty 😀
A na poważnie to:
– te buciki naprawdę są fajniutkie 🙂
– jakoś wcześniej nie zwróciłam uwagi na nadużywanie sformułowania "martwię się" w kontekście hejtu, ale coś w tym jest…

Daisy K
Gość

Ja też ,,martwię się", jak Ty w tych butach będziesz chodzić. Myślę że o siebie już tak bardzo bym sie nie ,,martwiła". 😀 Buty są naprawdę śliczne, przyjadę w nocy i ukradnę. ;))) O innych martwię się mniej, no może o córki i swoje koty… Raczej to ja jestem przyczyną ,,zmartwień". 😀

akwarelaplus
Gość

"Ja się tylko martwię co z tobą będzie, jak będziesz żyć, skoro nie zachowujesz się normalnie" Z jakiego powodu? Bo unikam słońca, opalenizny, choć nie żyje jak wampir.

pidzamowa
Gość

a ja się martwię wciąż o siebie… chyba jestem egoistką (;
fajny ten post! lubię takie językowe spostrzeżenia!

Klaudia She-wolf
Gość

hahaha świetnie napisane, ludzie bywają okropni, zamiast się MARTWIĆ o siebie, wściubiają nos w nie swoje sprawy 🙂

Justinee
Gość
Justinee

Staram się martwić raczej autentycznie, choć być może użyłam kiedyś takiego zwrotu pod kamuflażem hejtu. Jak zwykle świetna notka, Aniu 🙂

Dobry Ruch
Gość

Ha! Trafione w punkt! "Ja się tylko martwię, kto ci poda szklankę herbaty na starość skoro nie chcesz mieć dzieci…" = w wolnym tłumaczeniu dokładnie coś przeciwnego – "No, na mnie nie licz ja ci na pewno nie pomogę!".
A co by było, gdyby odpowiedzieć "A ja mam dziwne wrażenie, że raczej mi zazdrościsz, niż się o mnie martwisz." ;P Następnym razem spróbuję!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

oooo jak ja nie cierpię tego zwrotu "na mnie nie licz" kuuuurde to takie przeciwieństwo wszędobylskich porad na każdy temat. Ale o ile porady nieraz są wskazane i cżłowiek chce się dowiedieć co ktoś myśli w danej sprawie, a tu masz wyskakuje z "na mnie nie licz" odwraca się na pięcie i "sorry nie pomogę" radź sobie sam.

Urszula Phelep
Gość

Ja mam głównie martwienie się o moja przyszłą firmę, która przecież upadnie po roku czy dwóch, nieprawdaż? Moja rodzina polska tez bardzo się "martwi" o moje dążenie do zdrowego życia – nie maja konkretnych powodów, po prostu martwią się ("a po co?", "w twoim wieku?"). Itp, itd. ;))

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ciekawy post.U mnie w rodzinie,martwią się kiedy wezmę ślub z moim facetem,bo jak to można być ze sobą 8 lat i się nie pobrać!IA przecież mam już 30-tkę na karku?

Toyad Mordovnick
Gość

Z wiekiem psycha się opancernia na cudze "troski", przynajmniej u mnie tak jest… Ale długo bolało mnie, kiedy osoby skądinąd bliskie, zamiast wspierać (lub przynajmniej nie przeszkadzać…) w dążeniu do realizacji marzeń, usiłowały torpedować mój entuzjazm pod sztandarem TROSKI o moją przyszłość, bo przecież "tracę czas na głupoty", z których "chleba nie będzie"… :/ Na szczęście udało mi się odwrócić wektor uzależnienia od czyjejś aprobaty dla moich działań, poglądów, aparycji itd. DO WEWNĄTRZ 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

"Ja się tylko martwię" jest u mnie zaraz po "…chciało ci się?" w piramidzie demotywujących tekstów 😛

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Hyhy, u nas daleka rodzina mojego partnera martwiła się, co o będzie, jak się będziemy rozwodzić, bo przecież teraz tyle tych rozwodów i wszyscy się rozwodzą…a nie dość, że ślubu nie mamy, to jeszcze dobrze nam się, cholera, układa 😀
gosza

Anonimowy
Gość
Anonimowy

"cudze powodzenie powodem zazdrości i frustracji życiowych" – w PRLu były takie slogany motywujące do pracy, do dbania o zdrowie i rodzinę itp. to teraz w zamian taki demotywator przestrzegający przed samozniszczeniem emocjonalnym i egzystencjalnym można by ukuć oraz wiele innych podobnych i zamieszczać w sieci. W końcu to jedno wielkie medium jest głęboko w naszej świadomości i wywiera ogromny wpływ na kreowanie myśli… tak sobie myślę. Ad.

IVONA
Gość

"Nie no, fajnie, że schudłaś…ja sie tylko martwię żebyś w jakąś anemię nie wpadła"…:D

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jestem gruba i na okrągło wszyscy strasznie się martwią. "Ależ mi to nie przeszkadza, że jesteś gruba ale…" i tu litania. Jakoś obcy są w stanie złapać w pewnym momencie, że moja dupa to moja sprawa, ale rodzina czuje się w pełni uprawniona do niszczenia życia współdomownikom. Przed pójściem do szkoły powtarzali, że nikt mnie nie będzie lubić, bo za gruba. W czym ja będę chodzić jak jestem taka gruba.Potem, że nikt nie będzie mnie chciał, bo jestem za gruba.I jak już urodzę dziecko to zostanę inwalidką, bo roztyję się do takiego rozmiaru, że nie będę w stanie chodzić.Po cholerę… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

"Co złego robi ludziom moja masa?"
Próbuję wepchać się po szczęście bez kolejki.

BERY
Gość

hahahahahahaahahha
rzeczywiscie tak jest;d

Catherine Wolf
Gość

Oj, dużo tego. Martwią się, że mało przebywam na podwórku, że nie mamy 'jeszcze' dzieci i finanse. Mogłabym pisać i pisać. 😉
Nie wiem czy bardziej to śmieszne czy przykre.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ładne buty! Martwię się tylko czy stawy to wytrzymają ;/
A tak szczerze, kiedyś moja mama nie zaakceptowała planów co do liceum, powiedziała "fajna szkoła, martwię się tylko o maturę bo słabe wyniki" oczywiście i tak tam wylądowałem a maturę napisałem na powyzej 85% każda.
Na studiach koleżanka powiedziała "fajny ten mój nowy chłopak, martwię się tylko czy rodzice go polubią" – są razem w sierpniu ślub.
"Martwię sie" taaaa. Nie warto się martwić. Tym bardziej tak nieszczerze 🙂
Tak w ogóle to fajna dziś pogoda, martwię się tylko jaka będzie jutro ;/
Pozdrawiam, Krystian.

Artinowy Świat
Gość

Raczej nikt nie będzie się martwil o Twoje stawy 😀 szybciej o to czy się nie przewrócisz, a jak okaże się, że za dobrze chodzisz, to podstawią Ci nogę, żeby martwić się czy nic sobie tym upadkiem nie złamałaś 😀

tlusta_papuzka
Gość

Kiedyś ktoś wyjechał do mnie z tekstem 'będę się za ciebie modlić'. Opadło mi wszystko.

Carmelova
Gość

"Ślub w tak młodym wieku? Nie, nie ma nic przeciwko tylko się martwię gdzie będziecie mieszkać, jak się utrzymacie i czy nie za wcześnie na ślub. "

Aleksandra FashandRoll
Gość

"Nie chcesz mieć dzieci? Ja się tylko martwię kto się tobą na starość zajmie." A jaką mam gwarancję, że dziecko się mną na starość zajmie?

gorzkakokoszka
Gość

O mnie się martwią że schudłam 🙂

Szczypta Magii
Gość

Hmmm ja osobiście nie słyszałam, żeby ktoś siętak publicznie o coś "martwił" 😀 Natomiast śmiać mi się chciało w momencie, gdy zrobiłam sobie dredy i mama się martwiła tym, co ludzie powiedzą 😀 Achh długa historia 🙂 Bo przecież dredziarze to największe brudasy na całym świecie a te kołtuny to z brudu im się robią 😀 Takie teksty w pracy u mojej mamy szły… Mama w końcu zrozumiała na czym to polega i nei dawała się tak ogłupiać 🙂

eva-ice
Gość

Uwielbiam tych wszystkich strasznie martwiących się o innych samarytan.
Mój ulubiony problem martwiących się o mnie ludzi: "jak Ty sobie dasz radę z dzieckiem tutaj?" Zaszłam w ciążę, facet mnie zostawił, mieszkam za granicą bez rodziny. Mała ma 2,5 roku, ja daję radę, a 'życzliwi' dalej się martwią. 🙂

Isabel
Gość

haha moja mama była zaczepiana i pytana, czy nie jestem chora, bo sie martwią, że tak schudłam …
A ja w końcu uzyskałam wymarzoną wagę ciężkimi ćwiczeniami i samozaparciem 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ludzie tacy zmartwieni 😀

Aniu popraw sobie "po" na "na" w " poszła po socjologię".

STEAM STYLE
Gość

Kiedy przyjeżdżam do domu zawsze wszyscy się martwią "co ludzie powiedzą jak mnie zobaczą w takich wielkich buciorach/ długiej spódnicy/ płaszczu/ (wstaw cokolwiek)" 🙂 nie ma to jak troskliwa rodzina 😀

Monika
Gość

Ja się martwię. Martwię się o Ciebie, że musisz robić jakieś machlojki, bo to nieprawdopodobne, że masz takiego nosa do okazji! 😀

Anonim
Gość

U mnie z kolei wszyscy się martwią jak będę wyglądać/ co zrobię na starość z tatuażami 😀 (zresztą mojego chłopaka też to dotyczy). Nie wiem czy się ktoś jeszcze z tym spotkał, ale od zawsze rodzice i babcia wpajali mi do głowy, że oni się zawsze martwią o dzieci, bo tak to już jest. (serio?wtf?)Martwienie się to jedno z moich "ulubionych" sposobów na hejt. Bardzo też "lubię" narzucanie w każdej sytuacji swojego zdania na zasadzie "powinnaś (coś tam) bo ja jestem starsza i wiem, że tak będzie lepiej/ chcę ci tylko pomóc/doceń rady"bla bla. Ech. Jakby każdy żył swoim życiem… Czytaj więcej »

Karratine
Gość
Karratine

O mnie się martwią, że będę grubo wyglądać na własnym ślubie, a do ślubu jeszcze 1,5 roku 😀

Previous
Jakie buty kupiłam?
Jestem człowiekiem – lubię się martwić