Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

Typowa ja! Nie pamiętam jak na imię miał właściciel piesełka, ale piesek miał na imię Tom i spędziliśmy razem kilka miłych chwil! 
Nie każde zdjęcie z podróży musi być wymuskane! To wywołuje we mnie miłe emocje, bo Tom był kuleczką radości.
Przy okazji - bycie opiekunem (nie lubię słowa „panem”) pieska to +100 do charyzmy i zwiększa szanse podrywu. Albo ułatwia kontakt. Lubię czytać książki w parku i w zeszłym roku kilkadziesiąt (!) razy zdarzyło się, że wbiegł we mnie albo mój koc czyjś piesek, co dało opiekunowi oczywisty pretekst do zagajenia rozmowy bez jakiejś niezręczności. Z trzema z tych osób się koleguję, jednego poznałam ze swoją koleżanką i są parą ;).
Pieski są super!!!
Pytanie do ludzi, którzy mają (albo kiedyś mieli) zwierzaka - jak się wabił? Imię typowo zwierzęce, czy ludzkie?
Ja miałam: kota o imieniu Trampek, owczarka szkockiego collie o imieniu Zija, (Zia) aka Ruda, drugiego psa o imieniu „Mała” (zwana Zazdrośnicą), kota Kiko i kotkę Ninę. Teraz w mojej rodzinie jest kotka Schwarz i piesek Niunio.
Każde imię z innej bajki!
Jak u Was?
#piesek #dogsofinstagram #wakacje #wietnam #vietnam #podróże #podrozemaleiduze #zwierzaki

Typowa ja! Nie pamiętam jak...

Jestem człowiekiem – lubię się martwić

Ładna blondynka w bardzo wysokich, pięknych butach minęła mnie i koleżankę. Za nami rozmawiają dwie “baby”

 – Ale się odrąbała!

– Ja się tylko martwię, czy się lalunia w tych szpileczkach nie wywróci

Kolega zrobił sobie tatuaż na ramieniu. Słyszy za sobą w autobusie szepty :

– Co to się porobiło, robią se te tatuaże jak więźniarze

– Co Ty gadasz, sam bym sobie taki zrobił jakbym był młodszy

– Ale ja nie krytykuję, ja się tylko martwię , bo jak to będzie wyglądać jak będzie stary?!



Artykuł o pewnej szafiarce na dużym portalu. Zarobki, wiadoma sprawa. W komentarzu :


Ja się tylko martwię, co te blogereczki będą robić, jak się zestarzeją.


To samo o mojej znajomej która poszła po socjologię – ja się tylko martwię, co ona po tych studiach…

I o ładnej dziewczynie w topie odsłaniającym brzuch, przy czym tutaj obiektem zmartwienia były jej nerki.


Serio… martwisz się? A może próbujesz specyficzne okazać hejt pod płaszczykiem troski? 😉 Kiedy ja się o kogoś martwię (w domyśle : troszczę) staram się mu pomóc 😉


“Ja się tylko martwię” to ciekawa forma okazania dezaprobaty. Wiesz, raczej gdybyś martwił się o nerki dziewczyny przed Tobą, dałbyś jej ocieplacz 🙂


Jakie jest Twoje ulubione “zmartwienie” innych ludzi? 🙂 A może to o Ciebie ktoś się “martwi”? 🙂

Uściski, Ania

69
Dodaj komentarz

avatar
40 Comment threads
29 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
KarratineAniamalujeAnonimMonikaSTEAM STYLE Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

Norma. Wszyscy się tak martwią o mnie, że hoho 😀
"Ja się tylko martwię, jak ona da radę się dzieckiem zająć' było moim ulubionym hejtem na moją ciążę w wieku lat dwudziestu.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

uwielbiam zaprzeczenia na początku, "to nie jest hejt, ale wyglądasz paskudnie w tej sukience, zrób coś z sobą" 😉 "ja cię nie obrażam, ale" i można tak mnożyć i mnożyć 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

to nie jest hejt – mój ulubiony początek wybtnie hejterskich komentarzy 😀 a potem "nie umiesz przyjąć krytyki, usuwasz komentarze". Aż się wylogowałam, jeszcze ktoś się obrazi 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Otóż to. Niektórzy rzeczywiście tak uprzedzają potencjalny odzew do hejtera, to świadomość do nich przemawia, mają w głowie, że to co piszą jest złośliwe, przykre dla innych, przewrotnie zaprzeczają że nie hejt, bo sami nie chcą się przyznać do niemiłych intencji, najniższych emocji, frustracji, zazdrości itp. przebierają je w fałszywą troskę. To bardzo trudne przyznać przed samym sobą, że tak się gardzi ludźmi innymi niż on/a.

Znaminika
Gość

Własna firma? No fajnie, fajnie, ja się tylko martwię co ona zrobi, jak splajtuje,w końcu kryzys jest 🙂

martwienie się jako okazanie zazdrości,level; Polska

kasiaj85
Gość

oooch o mnie się martwią, dlaczego dzieci nie mam 😀
albo, że chcę wziąć trzeciego kota.
Że znowu przytyłam (serio? to chyba powinno być moje zmartwienie a nie osób postronnych).
Albo co ja zrobię z tymi wszystkimi szminkami 😀
Śmieszą mnie zmartwienia innych. czy jestem potworem?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

skojarzyła mi się sąsiadka która martwiła się na głos, czy nie zajdę czasem w ciążę, jak zaczęłam się spotykać z pierwszym chłopakiem w wieku lat…18 🙂 oczywiście tak ze zmartwienia wszystko 😀

Daisy K
Gość

O mnie się martwią że ciągle jestem sama, że męża nie mam. Tyle chłopów samotnych czeka na obiad, a ja nic! 😀 Jestemn wredna zołza i egoistka. 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

też się czasem tak martwię i wcale nie chodzi o martwienie 😛

Anonimowy
Gość
Anonimowy

"ja się tylko martwię co ty z tymi psami zrobisz", kiedy moja suka była szczenna. Wszystkie znalazły szczęśliwe domy, ale co się kobieta pomartwiła, to jej 🙂 Jakoś w tym całym zmartwieniu nie zajęła się szukaniem dla nich domu 😛 Uwilebiam taką hipokryzję i dobrze zdemaskowałaś zjawisko 😀

Zuzanna
Gość
Zuzanna

Miałam możliwość pojechać na Igrzyska do Pekinu. Pech chciał, że był to czas, gdy w Chinach miały miejsca trzęsienia ziemi. Pewna sąsiadka spytała moją mamę, czy się o mnie nie boi, że nie wrócę, że coś się stanie. Wiadomo, ona tak z troski.
Na pewno pomogła i wsparła w ten sposób moją mamę, która, co oczywiste, obawiała się w jakiś sposób.
Cecha okropna w naszym narodzie, warto się jej oduczyć. Nikt nie prosi o radę, to jej nie dawaj.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

No ale dziewczyny… 🙂 jakoś nie lubię tego tekstu cytowanego, zahacza mi o egocentryzm, zarozumiałość, samosiowanie. Trzeba odróżnić czystą radę, sugestię, takie spojrzenie z perspektywy innego człowieka w dobrej wierze i bez oczekiwań specjalnych podziękowań za zainteresowanie, ukłonów itp. od tej rady zabarwionej pejoratywnie, fałszywej troski, niedelikatnie wyrażonej skutkującej oburzeniem czy wręcz stekiem obelg w razie stanowczej odmowy, nawet z podziękowaniem. Także ten cytat jest za bardzo ciasny, niektórzy tak sobie go biorą do serca i do głowy, że wszystko co się do nich mówi chcąc w czymś pomóc, odbierają za atak na siebie. Sama chęć pomocy nie powinna być… Czytaj więcej »

Melle Coccinelle
Gość

Szczerze, to chyba z dziwnymi Polakami się zadaje, bo jakoś nie zauważyłam by ktoś w taki sposób się wyrażał:P Mnie za to martwi, że wszystkie złe cechy lubimy przypisywać swojej nacji, bo "Polacy tak mają", "to takie polskie"… Francuzi robią to samo – "bo my Francuzi nigdy nie jesteśmy zadowoleni", "bo Francuzi zawsze muszą narzekać" – nie brzmi podobnie? Może problem nie tkwi w nacji i byciu Polakiem, co po prostu byciu człowiekiem i skupianiu się za bardzo na życiu innych, przypadkowych osób, a nie swoim…

Anonimowy
Gość
Anonimowy

bez przesady, przecież nie napisze "jestem obywateme świata" :). Kiedy byłam jako Au Pair w USA nie zauważyłam zjawiska, więc może rzeczywiście jest to typowo polskie…

Melle Coccinelle
Gość

Nie no, wiem, czepiam się 😛 ale trochę mnie razi, że częściej podkreślamy jakieś wady "narodowe", a bardzo rzadko zalety (jak np gościnność i pomaganie sobie)… no i serio mam chyba dziwnych znajomych w Polsce, bo oni się chyba o mnie nie martwią, nie wiem, czy to powinno mnie martwić? 😉

Urszula Phelep
Gość

Biedroneczko, ja również mieszkam we Francji (już od 12 lat) i potwierdzam narzekanie Francuzów (oj tak!!), jednak nie robią oni z tego prawdziwych złośliwości i nie chcą komuś wyrządzić krzywdy, czy wbić szpilki, jak to często odczuwam w naszym narodzie. Francuzi marudzą, narzekają, ale zaraz potem biorą cie na kawę i opowiadają o wakacjach.

Melle Coccinelle
Gość

Ulu, mi nie chodziło o to, że narzekanie to to samo, tylko o to, że lubimy podkreślać swoje narodowe wady. A przecież można by skupić się na zaletach 🙂 Może źle się wyraziłam, ostatnio mam problemy z sensownym przekazaniem tego, co myślę 😉 po prostu nie lubię właśnie takich stwierdzeń, że takie zachowanie jest typowo polskie, niemieckie, francuskie czy Araby tak już mają, bo w ten sposób sami się nakręcamy i niejako takich zachowań wyszukujemy by potwierdzić nasze przekonania. Gdy szukamy u siebie prowadzi to do pewnych kompleksów oraz pogardy nad tymi, którzy w taki sposób się zachowują. Szukając w… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy
Skarletka
Gość

Aniu, a ja się tylko martwię o Twój wzrok na starość… za dużo czasu spędzasz na pisaniu postów i nie, wcale nie zazdroszczę i nie podziwiam w Tobie tego, że piszesz tak regularnie… ja się tylko martwię, jak to będzie za lat "dzieścia" 😛

Skarletka
Gość

No właśnie, co z Twoim życiem towarzyskim? Nie, żebym była wścibska, co to to nie! Ja się MARTWIĘ po prostu 😛

Anonimowy
Gość
Anonimowy

hahaha serio ktoś martwi się o Twoje życie towarzyskie? ja bym się raczej martwiła o czas na odpoczynek 😛

Anonimowy
Gość
Anonimowy

"Ja się tylko martwię o Twoją skórę na starość" – gdy zaczęłam się malować, od koleżanki której mama nie pozwalała 🙂 Miesiąc później robiła manewry w licealnej toalecie – makijaż rano, zmywany przed wyjściem ze szkoły, beka z tego była 😛

Anonimowy
Gość
Anonimowy

"usłyszane od koleżanki" miało być 🙂

Czarne Espresso
Gość

W ramach "martwienia się" o Twoje stawy mogłabym Ci zabrać te różowo-beżowe buty 😀
A na poważnie to:
– te buciki naprawdę są fajniutkie 🙂
– jakoś wcześniej nie zwróciłam uwagi na nadużywanie sformułowania "martwię się" w kontekście hejtu, ale coś w tym jest…

Daisy K
Gość

Ja też ,,martwię się", jak Ty w tych butach będziesz chodzić. Myślę że o siebie już tak bardzo bym sie nie ,,martwiła". 😀 Buty są naprawdę śliczne, przyjadę w nocy i ukradnę. ;))) O innych martwię się mniej, no może o córki i swoje koty… Raczej to ja jestem przyczyną ,,zmartwień". 😀

akwarelaplus
Gość

"Ja się tylko martwię co z tobą będzie, jak będziesz żyć, skoro nie zachowujesz się normalnie" Z jakiego powodu? Bo unikam słońca, opalenizny, choć nie żyje jak wampir.

pidzamowa
Gość

a ja się martwię wciąż o siebie… chyba jestem egoistką (;
fajny ten post! lubię takie językowe spostrzeżenia!

Klaudia She-wolf
Gość

hahaha świetnie napisane, ludzie bywają okropni, zamiast się MARTWIĆ o siebie, wściubiają nos w nie swoje sprawy 🙂

Justinee
Gość
Justinee

Staram się martwić raczej autentycznie, choć być może użyłam kiedyś takiego zwrotu pod kamuflażem hejtu. Jak zwykle świetna notka, Aniu 🙂

Dobry Ruch
Gość

Ha! Trafione w punkt! "Ja się tylko martwię, kto ci poda szklankę herbaty na starość skoro nie chcesz mieć dzieci…" = w wolnym tłumaczeniu dokładnie coś przeciwnego – "No, na mnie nie licz ja ci na pewno nie pomogę!".
A co by było, gdyby odpowiedzieć "A ja mam dziwne wrażenie, że raczej mi zazdrościsz, niż się o mnie martwisz." ;P Następnym razem spróbuję!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

oooo jak ja nie cierpię tego zwrotu "na mnie nie licz" kuuuurde to takie przeciwieństwo wszędobylskich porad na każdy temat. Ale o ile porady nieraz są wskazane i cżłowiek chce się dowiedieć co ktoś myśli w danej sprawie, a tu masz wyskakuje z "na mnie nie licz" odwraca się na pięcie i "sorry nie pomogę" radź sobie sam.

Urszula Phelep
Gość

Ja mam głównie martwienie się o moja przyszłą firmę, która przecież upadnie po roku czy dwóch, nieprawdaż? Moja rodzina polska tez bardzo się "martwi" o moje dążenie do zdrowego życia – nie maja konkretnych powodów, po prostu martwią się ("a po co?", "w twoim wieku?"). Itp, itd. ;))

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ciekawy post.U mnie w rodzinie,martwią się kiedy wezmę ślub z moim facetem,bo jak to można być ze sobą 8 lat i się nie pobrać!IA przecież mam już 30-tkę na karku?

Toyad Mordovnick
Gość

Z wiekiem psycha się opancernia na cudze "troski", przynajmniej u mnie tak jest… Ale długo bolało mnie, kiedy osoby skądinąd bliskie, zamiast wspierać (lub przynajmniej nie przeszkadzać…) w dążeniu do realizacji marzeń, usiłowały torpedować mój entuzjazm pod sztandarem TROSKI o moją przyszłość, bo przecież "tracę czas na głupoty", z których "chleba nie będzie"… :/ Na szczęście udało mi się odwrócić wektor uzależnienia od czyjejś aprobaty dla moich działań, poglądów, aparycji itd. DO WEWNĄTRZ 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

"Ja się tylko martwię" jest u mnie zaraz po "…chciało ci się?" w piramidzie demotywujących tekstów 😛

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Hyhy, u nas daleka rodzina mojego partnera martwiła się, co o będzie, jak się będziemy rozwodzić, bo przecież teraz tyle tych rozwodów i wszyscy się rozwodzą…a nie dość, że ślubu nie mamy, to jeszcze dobrze nam się, cholera, układa 😀
gosza

Anonimowy
Gość
Anonimowy

"cudze powodzenie powodem zazdrości i frustracji życiowych" – w PRLu były takie slogany motywujące do pracy, do dbania o zdrowie i rodzinę itp. to teraz w zamian taki demotywator przestrzegający przed samozniszczeniem emocjonalnym i egzystencjalnym można by ukuć oraz wiele innych podobnych i zamieszczać w sieci. W końcu to jedno wielkie medium jest głęboko w naszej świadomości i wywiera ogromny wpływ na kreowanie myśli… tak sobie myślę. Ad.

IVONA
Gość

"Nie no, fajnie, że schudłaś…ja sie tylko martwię żebyś w jakąś anemię nie wpadła"…:D

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jestem gruba i na okrągło wszyscy strasznie się martwią. "Ależ mi to nie przeszkadza, że jesteś gruba ale…" i tu litania. Jakoś obcy są w stanie złapać w pewnym momencie, że moja dupa to moja sprawa, ale rodzina czuje się w pełni uprawniona do niszczenia życia współdomownikom. Przed pójściem do szkoły powtarzali, że nikt mnie nie będzie lubić, bo za gruba. W czym ja będę chodzić jak jestem taka gruba.Potem, że nikt nie będzie mnie chciał, bo jestem za gruba.I jak już urodzę dziecko to zostanę inwalidką, bo roztyję się do takiego rozmiaru, że nie będę w stanie chodzić.Po cholerę… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

"Co złego robi ludziom moja masa?"
Próbuję wepchać się po szczęście bez kolejki.

BERY
Gość

hahahahahahaahahha
rzeczywiscie tak jest;d

Catherine Wolf
Gość

Oj, dużo tego. Martwią się, że mało przebywam na podwórku, że nie mamy 'jeszcze' dzieci i finanse. Mogłabym pisać i pisać. 😉
Nie wiem czy bardziej to śmieszne czy przykre.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ładne buty! Martwię się tylko czy stawy to wytrzymają ;/
A tak szczerze, kiedyś moja mama nie zaakceptowała planów co do liceum, powiedziała "fajna szkoła, martwię się tylko o maturę bo słabe wyniki" oczywiście i tak tam wylądowałem a maturę napisałem na powyzej 85% każda.
Na studiach koleżanka powiedziała "fajny ten mój nowy chłopak, martwię się tylko czy rodzice go polubią" – są razem w sierpniu ślub.
"Martwię sie" taaaa. Nie warto się martwić. Tym bardziej tak nieszczerze 🙂
Tak w ogóle to fajna dziś pogoda, martwię się tylko jaka będzie jutro ;/
Pozdrawiam, Krystian.

Artinowy Świat
Gość

Raczej nikt nie będzie się martwil o Twoje stawy 😀 szybciej o to czy się nie przewrócisz, a jak okaże się, że za dobrze chodzisz, to podstawią Ci nogę, żeby martwić się czy nic sobie tym upadkiem nie złamałaś 😀

tlusta_papuzka
Gość

Kiedyś ktoś wyjechał do mnie z tekstem 'będę się za ciebie modlić'. Opadło mi wszystko.

Carmelova
Gość

"Ślub w tak młodym wieku? Nie, nie ma nic przeciwko tylko się martwię gdzie będziecie mieszkać, jak się utrzymacie i czy nie za wcześnie na ślub. "

Aleksandra FashandRoll
Gość

"Nie chcesz mieć dzieci? Ja się tylko martwię kto się tobą na starość zajmie." A jaką mam gwarancję, że dziecko się mną na starość zajmie?

gorzkakokoszka
Gość

O mnie się martwią że schudłam 🙂

Szczypta Magii
Gość

Hmmm ja osobiście nie słyszałam, żeby ktoś siętak publicznie o coś "martwił" 😀 Natomiast śmiać mi się chciało w momencie, gdy zrobiłam sobie dredy i mama się martwiła tym, co ludzie powiedzą 😀 Achh długa historia 🙂 Bo przecież dredziarze to największe brudasy na całym świecie a te kołtuny to z brudu im się robią 😀 Takie teksty w pracy u mojej mamy szły… Mama w końcu zrozumiała na czym to polega i nei dawała się tak ogłupiać 🙂

eva-ice
Gość

Uwielbiam tych wszystkich strasznie martwiących się o innych samarytan.
Mój ulubiony problem martwiących się o mnie ludzi: "jak Ty sobie dasz radę z dzieckiem tutaj?" Zaszłam w ciążę, facet mnie zostawił, mieszkam za granicą bez rodziny. Mała ma 2,5 roku, ja daję radę, a 'życzliwi' dalej się martwią. 🙂

Isabel
Gość

haha moja mama była zaczepiana i pytana, czy nie jestem chora, bo sie martwią, że tak schudłam …
A ja w końcu uzyskałam wymarzoną wagę ciężkimi ćwiczeniami i samozaparciem 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ludzie tacy zmartwieni 😀

Aniu popraw sobie "po" na "na" w " poszła po socjologię".

STEAM STYLE
Gość

Kiedy przyjeżdżam do domu zawsze wszyscy się martwią "co ludzie powiedzą jak mnie zobaczą w takich wielkich buciorach/ długiej spódnicy/ płaszczu/ (wstaw cokolwiek)" 🙂 nie ma to jak troskliwa rodzina 😀

Monika
Gość

Ja się martwię. Martwię się o Ciebie, że musisz robić jakieś machlojki, bo to nieprawdopodobne, że masz takiego nosa do okazji! 😀

Anonim
Gość

U mnie z kolei wszyscy się martwią jak będę wyglądać/ co zrobię na starość z tatuażami 😀 (zresztą mojego chłopaka też to dotyczy). Nie wiem czy się ktoś jeszcze z tym spotkał, ale od zawsze rodzice i babcia wpajali mi do głowy, że oni się zawsze martwią o dzieci, bo tak to już jest. (serio?wtf?)Martwienie się to jedno z moich "ulubionych" sposobów na hejt. Bardzo też "lubię" narzucanie w każdej sytuacji swojego zdania na zasadzie "powinnaś (coś tam) bo ja jestem starsza i wiem, że tak będzie lepiej/ chcę ci tylko pomóc/doceń rady"bla bla. Ech. Jakby każdy żył swoim życiem… Czytaj więcej »

Karratine
Gość
Karratine

O mnie się martwią, że będę grubo wyglądać na własnym ślubie, a do ślubu jeszcze 1,5 roku 😀

Previous
Jakie buty kupiłam?
Jestem człowiekiem – lubię się martwić