Ej misie moje,tęskniłam! Wyzwanie z detoksem od mediów społecznościowych było mi bardzo potrzebne. Musiałam się zastanowić, na ile jestem tu z przyzwyczajenia, a na ile z własnej, autentycznej chęci. Oczywiście godzina dziennie to utopia, moja średnia to 1h 35 minut. Nie jest usprawiedliwieniem poniedziałkowy live ani Q&A, po prostu - nie ogarniałam w godzinę! A to i tak czas, do którego nie wlicza się przeglądanie insta z fejkowego konta 🤣
Tęskniłam! Zrobiłam właśnie śliwki w boczku na blogowigilię i uciekam nagadać się z ludźmi, bo z niektórymi rzadko jest okazja się spotkać! Ale tęskniłam też za niektórymi stories i czuję, że śledzę tu na IG fajnych ludzi, skoro brakowało mi ich paplania.

Przy okazji! Chłopaku, nie polecam siebie na koleżankę twojej dziewczyny! Mam małą obsesję na punkcie zastanawiania się, czy każda sytuacja w której jestem, jest moim świadomym wyborem. Już 2 razy mi się zdarzyło, że jakaś koleżanka powiedziała „wiesz co Ania? Tak sobie myślałam o tym co mówiłaś, wiesz, o rzeczach, które robimy z przyzwyczajenia albo nawyku i doszłam do wniosku, że muszę się rozstać z Tomkiem”

Baduum-tss🥁

#aniamaluje #szczerze_pisząc #blogowigilia #śliwkiwboczku #grudzień #gotowanie #blogerka

Ej misie moje,tęskniłam! Wyzwanie z...

Jakiś czas temu Basia (@barbgrabowska) musiała się tłumaczyć, że może być jednocześnie feministką i być zauroczona postacią Berlina z La casa de papel. Chwilę później ktoś udostępnił artykuł z pytaniem, „Czy feministka może być uległa w łóżku?” w tytule. 
W książce, którą właśnie czytam jest mnóstwo głosów przerażonych mężczyzn, którzy mają jakieś tam fantazje aby ich partnerka (kobieta!) dokonała na nich penetracji albo chcą być stroną otrzymującą przyjemność podczas rimmingu. No i to rodzi w ich głowie pytanie, czy nie czyni ich to mniej hetero, albo czy mężczyzna hetero w ogóle może mieć takie fantazje.

Czy można być za prawami kobiet i nie lubić Tarantino za to, że brzydko traktował Umę Thurman, ale jednocześnie uważać, że „Pulp fiction” to dobry film? 
Czy można wierzyć ofiarom (prawdziwej lub nie, już się nie dowiemy) pedofilii Jacksona, ale jednocześnie tupać nóżką do jego piosenek?

Miałam w głowie te wszystkie pytania, które widziałam ostatnio w sieci, gdy tłukłam się z myślami, czy napisać ten tekst o tym, co fascynuje mnie w Putinie, czy nie.
I napisałam, bo w moim świecie ludzie są na tyle inteligentni by wiedzieć, że rzeczy nie są czarne lub białe, bo miedzy nimi jest tyle odcieni szarości, że tylko osoby wybierające odcień ściany w salonie zdają sobie sprawę.
Bo wierzę, że żyjemy w świecie, w którym można rozdzielić czyn albo dzieło od człowieka i że działa to w dwie strony, bo dzieło też nie jest żadnym usprawiedliwieniem dla niegodziwości.

Ale myśląc o pytaniach zadawanych Basi, chciałabym tylko poprosić - jeśli nadajecie sobie jakieś etykietki, to proszę uważajcie, by nie stać się ich niewolnikami. 
Nie wiem czemu jako tło do tego wpisu wybrałam zdjęcie z San Marino💁🏻‍♀️ Wiem natomiast, że tekst o tym, co kręci mnie we Vladimirze Putinie jest na blogu. I jest napisany szczerze.

#szczerze_pisząc #sanmarino #zamek #castle #jesieniara #liście #jesień #autumn #etykietki #aniamaluje #podróże #podróżemałeiduże #travelgirl #girlwhotravels

Jakiś czas temu Basia (@barbgrabowska)...

- Chcesz spróbować?
- Jasne!
Wolę czegoś spróbować z myślą, że najwyżej mi się nie spodoba, niż nie spróbować i żałować. W Malezji nadarzyła się okazja do sadzenia ryżu🌾 fajna przygoda! (Do momentu, aż coś dziwnego przepełzło po mojej stopie😅) A teraz siedzę i czytam wszystko o tym, jak ogarnąć przesiadkę w Chinach! Lecę w lutym do Wietnamu (znaczy loty mam do Bangkoku, ale resztę jakoś ogarnę!) i polowałam na sensowną przesiadkę aby zobaczyć #Pekin ♥️ marzyło mi się Zakazane miasto, ale teraz napaliłam się na Wielki Mur Chiński. Będę mieć 16h (gdzie same formalności wizowe to podobno 2-3h😱) i będę zupełnie sama, ale na samą myśl szczerzę się jak szalona 😁 co może pójść nie tak? Wszystko! Mogę nie dostać wizy, może oszukać mnie kierowca, przechowalnia bagażu może nie być czynna, mogę nie zdążyć na przesiadkę do Bangkoku... YOLO! Przeczytałam już cały internet, ale zapytam też tutaj - czy jest wśród Was ktoś, kto przebiegł przez Pekin podczas tej szalonej przesiadki?
Mam ochotę na trudne ustawienia tej gry i zrobić trasę nie z wynajętym kierowcą, ale pociągami i autobusami. No risk no fun!

W ogóle chciałabym, aby ta podróż była trochę inna i wypchnęła mnie mocniej ze strefy komfortu. Nie będę rezerwować noclegów z wyprzedzeniem, chcę przemieszczać się bardziej jak lokals, nie planować za dużo i dać się ponieść chwili. Będzie fajnie!🙃 #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #Azja #Chiny #Malezja #bejing #travelgirl #adventure #discoverunder50k #girlswhotravel #malaysia #china #riceplanting

- Chcesz spróbować? - Jasne!...

Wstałam dzisiaj o 11:05. To oznacza, że sąsiedzi musieli mnie nienawidzić, bo mam zawsze taki ostateczny jak „final Call” na lotnisku budzik ustawiony na 10:30 w razie gdyby nic wcześniej mnie nie obudziło. Wyje jak syrena alarmowa! Nie słyszałam go!

Zawsze śpię jak zabita, gdy odreagowuję emocje. Próbuję od kilku dni pomóc z czymś bliskiej osobie i bardzo wyczerpuje mnie to emocjonalnie. 
Tak samo mocno jak dzisiaj, spałam kiedyś  po urodzinach Agi, mojej dobrej koleżanki. Lubię myśleć, że to wino, ale jestem niemal pewna, że to oglądanie „Leaving Neverland” sprawiło, że dziewczyny nie mogły mnie dobudzić.
(Polecam się na imprezy, oglądanie dokumentu o pedofilii, świetna zabawa tylko ze mną!). Jestem osobą, której ludzie zwierzają się z różnych okropnych rzeczy, które kiedyś ich spotkały na zasadzie „jesteś pierwszą osobą, której o tym mówię”. Czytam wszystko o przemocy wobec dzieci, bo moim największym strachem gdy z nimi pracowałam był strach o to, że kiedyś jakieś dziecko wybierze mnie na jedyną osobę której powie, że jest bite albo dręczone w inny sposób, a ja nie będę potrafiła skutecznie zareagować. Albo postąpię zgodnie z procedurami i w tym czasie stanie się coś najgorszego.

Moim największym strachem w życiu jest to, że nie będę potrafiła pomóc komuś, kogo kocham. Towarzyszy mi to od momentu, gdy jako ośmiolatka obserwowałam umierającego na raka dziadka. Czułam bezsilność i to jest najgorsze uczucie jakie potrafię sobie wyobrazić. 
Jeśli go nie rozumiesz, obejrzyj „Nocturnal animals”, film w którym niemal czułam ból głównego bohatera.

Właśnie przez sen wymyśliłam rozwiązanie sytuacji, która mnie dręczyła. Dawno nie czułam takiej ulgi! Nie umiem jej opisać, pragnę się tym podzielić!

Mam ochotę mówić ludziom wszystkie te miłe rzeczy, które o nich myślę, ale jakoś zawsze zostały niewypowiedzianymi myślami. 
A ciebie zapytam tak bardzo szczerze, nie na tym poziomie, na którym odpowiadamy „pająki”, tylko głębiej - czego najbardziej w życiu się boisz? 
#szczerze_pisząc #myśli #aniamaluje #grudzień #dzieciństwo

Wstałam dzisiaj o 11:05. To...

Tak jakoś wyszło, że co roku odwiedzam #Włochy i #Lwów🥰 
Dzisiaj omal nie kliknęłam biletów do Bari (po 139 zł w dwie strony👍🏻), bo ogromnie tęsknię za tą pizzą🍕Mamma mia! 6€ za set #pizza+#piwo, 10€ jeśli dochodzi mnóstwo talerzyków z przystawkami. No i jeszcze na koniec shot #limoncello.
I kusiła ta teleportacja, do kraju uśmiechniętych ludzi! Śpiewających podczas pracy, gotujących obłędnie dobrze i mających tak melodyjną mowę, że chcesz każdemu mówić: Ciao!👋🏻 Już widziałam, jak chodzę sobie w lekkiej jesiennej kurtce i sukience maxi po włoskich uliczkach i raz na jakiś czas sięgam po przekąskę za 2€, absolutnie niczego więcej nie potrzebując do szczęścia🥰Kiedyś poparzyłam sobie taką język, tak bardzo nie mogłam się jej doczekać! 
I chociaż „mam ochotę na pizzę, polecę do Włoch” wydaje się tekstem rzucanym raczej przez bogaczy, to zapewniam - wcale tak nie jest! Włoski #citybreak bywa tańszy niż weekend w Polsce.

Tym razem odpuściłam, zapał mi minął w momencie, gdy upiekły mi się pomidory i na nich rozlała mi się pyszna #burrata. Ale może komuś ten pomysł umili grudzień? 
Psst, po wpisaniu w Google „aniamaluje+Bari” wyskoczy fajny plan mojego wyjazdu z 2017 ;)
Psst 2! W przypiętych relacjach kod na stówkę na nocleg via Airbnb ;) ⭐️⭐️⭐️Gdybyś mógł, mogła, teleportować się teraz w dowolne miejsce na całej planecie, które byś wybrał/a? ;) #

#podróże #girlswithgluten #pizza🍕 #pizzalovers #italia #bari #włochy #podróżemałeiduże #girlswhotravel #aniamaluje

Tak jakoś wyszło, że co...

Poznałam ostatnio super sposób na produktywność! Nie pamiętam kiedy z takim zapałem realizowałam swoje zadania😀. @magdalena_komsta zdradziła mi super sposób na motywację - jeśli nie zrobię tego, co sobie założyłam, będę musiała wpłacić jakąś kwotę na organizację będąca światopoglądowo na przeciwnym biegunie co ja. Np. Ordo  Iuris.
Działa jak złoto! Nawet jak mi się nie chceeee to myślę sobie - o nie, muszę to zrobić, nie dam sobie psychicznie rady z myślą, że ich wspieram! 
Dodatkowo kupiłam sobie nagrodę w postaci biletów do Azji. Myśl o cudownym, wilgotnym powietrzu napawa mnie takim optymizmem, że aż chce się pracować!

Także jeśli masz problem z pisaniem magisterki albo czymś w tym stylu - pomyśl o metodzie Magdy, jest doskonale skuteczna!

#podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #travelgirl #czerwonasukienka #szczerze_pisząc #motywacja #reddress #palmy #karaiby #gwadelupa

Poznałam ostatnio super sposób na...

W gimnazjum rodzice nie kupili koledze zeszytu ćwiczeń, więc skserował kilka stron, by odrobić zadanie domowe. Ku mojemu zdziwieniu dostał jedynkę za „nieprzygotowanie do lekcji”. Miał zadanie!!! Nie lubiliśmy się wtedy, chyba pierwszego dnia nazwał mnie kujonem i deską, ale tak wkurzyła mnie postawa nauczycielki, że zaczęłam się z nią wykłócać o to, czy jest normalna i kolegi bronić. Odrobił to durne zadanie! Nie było jego winą, że rodzice nie zapewnili mu podstaw, a chodziłam do klasy z uczniami z okolic mocno „defaworyzowanych”, jak to się ładnie nazywa. Miałam lipę u tej nauczycielki, ale nie żałuję!

Uwielbiam tworzyć materiały o prawach ucznia. Szczególnie w takich małych mieścinach jak moje (nauczyciele są często radnymi!) władza bywa nadużywana. 
Dlatego za każdym razem, gdy pisze do mnie uczeń z prośbą o pomoc w jakiejś sytuacji, czuję się jak na tym zdjęciu z Salerno pod Neapolem!

Uwielbiam to, że nie dają się zbyć. Że pytają o to, co w statucie szkoły.
Czy statut może być niezgodny z prawem oświatowym. Gdzie zgłosić takiego nauczyciela i jak się bronić. 
Nikt nie zwraca się do mnie w wiadomościach z takim szacunkiem jak uczniowie! Podczas gdy dorosłym zdarza się napisać coś w stylu „siema, widzę ze dużo podróżujesz, znajdziesz mi loty i noclegi do 2500 do Tajlandii? odp dzisiaj”, uczniowie piszą „obejrzałam pani filmy, przeczytałam statut szkoły, ale wciąż nie wiem. Byłoby mi bardzo miło, gdyby pani podpowiedziała, ale zrozumiem jeśli nie znajdzie pani czasu”

Eksperci gadają O młodzieży, ale nie Z młodzieżą. Słabe! Ja uwielbiam tych pyskatych, tych walczących o swoje. Widzę w nich cząstkę siebie.
Proszę, nie zgubcie tego! Tego podejścia, że jak nie drzwiami, to oknem. Poczucia sprawczości i woli walki. To jest super cenne i ja Was za to uwielbiam. To są cechy ludzi, którzy sobie w życiu DADZĄ RADĘ! Wiem, że macie przez to przechlapane, ale ja jestem z Was na maksa dumna! Nie jestem w stanie odpowiedzieć na każda wiadomość (dlatego nagrywam filmy dla wielu), ale każda ogromnie mnie cieszy. 
A jak bronicie rodzeństwa czy słabszych kolegów to już w ogóle szacun MAX!!! Błagam, nie zgubcie tego. Bądźcie asertywni♥️
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże

W gimnazjum rodzice nie kupili...

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy, fani masowo wysyłali mu maszynki do golenia, bo nie mogli tego zaakceptować. Z całym szacunkiem - kiepscy fani! Jak kogoś kochasz i szanujesz, to pozwalasz mu się rozwijać, zmieniać, być sobą. Całe szczęście, że to nie był typek, który robi coś by się przypodobać innym! Moje automatyczne skojarzenie to biała koszulka „żonobijka”, jeansy i ten wąs. Opcjonalnie - żółta kurtka. Iconic!

Dzisiaj, tylko 28 lat temu umarł Freddie Mercury, ale nie legenda. Powiedzieć, że uwielbiam gościa to mało. Jego portret to jedyny święty obrazek jaki mam w domu. Towarzyszył mi w wielu momentach życia. To „Don’t stop me now” (i’m having such a good time, I’m having a ball) lądowało na moich słuchawkach gdy koleżanki z roku prześcigały się w licytacji jak bardzo która nie umie na egzamin, a ja nie chciałam tego słuchać i przejmować ich nastroju. Podniosłe momenty? „we are the champions”. Sytuacja, w której pomogli mi przyjaciele? „Friends will be friends”. Nawet tak sobie ustaliłam kiedyś playlistę dk biegania, żeby w momencie kryzysu słyszeć walkę podmiotu lirycznego w „Bohemian Rhapsody”. Serio! 
Robiąc kiedyś  to zdjęcie miałam super dzień. Czułam się świetnie, wcześniej wszystko mi fajnie powychodziło, czułam się na maksa odprężona i zrelaksowana i dokładnie pamiętam, że krzątałam się po mieszkaniu nucąc „It’s a kind of magic”.
Dzięki Freddie za wszystko, co wniosłeś do mojego życia!
#freddiemercury #rocznica #aniamaluje #blogerka #relaks #chill #monstera #niedziela #rocznica

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy,...

Masz piosenkę, która wywołuje na Twoim ciele ciary? Ale takie serio? U mnie to jest „Walking in Memphis” w wykonaniu Cher. Nigdy nie byłam w Memphis, ale słyszę jej głos jak to śpiewa, gdy widzę to randomowe zdjęcie z Sycylii. 
Gdybym miała wybrać ulubiony kobiecy głos - Cher wygrała wszystko. Z męskich do tego stanu doprowadza mnie Freddie Mercury.

Czeka mnie jutro kilka godzin w pociągu, podsyłajcie swoje tytuły piosenek wywołujących dreszcze, bo robię sobie taką „power playlistę” - zamierzam w tym pociągu napisać coś dłuższego i potrzebuję nowych bodźców!

Więc... czyj głos wywołuje w Tobie dreszcze? Poproszę tytuły!
#podróże #podróżemałeiduże #sycylia #sicily #katania #aniapodróżuje #wakacje #blogerka #włochy #italia #italy🇮🇹 #italy

Masz piosenkę, która wywołuje na...

Dzisiaj świętujemy 30 lat od podpisania Konwencji o Prawach Dziecka. UNICEF zaprosił mnie, żebym o tym opowiedziała. To się może wydawać dzisiaj takie oczywiste, że dzieci mają prawa, ale nad ich ustaleniem przywódcy państw debatowali całą dekadę! To dzięki temu dzisiaj żadne dziecko nie może być skazane na dożywocie (bez możliwości zwolnienia wcześniej) ani na karę śmierci. Wcześniej mogło.
Jestem pedagożką, terapeutką, tą od „dzieci z trudnościami”. Jednak najbardziej trudni są w tym wszyscy dorośli. 
Zapominający, że dzieci nie są ich własnością, tylko ludźmi.
Dlatego założyłam kanał, na którym opowiadam uczniom o ich prawach. Jestem przerażona jak  często są łamane i z jaką lekkością dorosłym to przychodzi. Chciałabym żyć w świecie, w którym prawa dzieci są oczywistością i nie mam o czym nagrywać, bo nikt z tym nie dyskutuje.
Zostawiam Wam Korczaka pod rozwagę 👍🏻 „Bo dorosłemu nikt nie powie: ‘Wynoś się’, a dziecku często się tak mówi. Zawsze jak dorosły się krząta, to dziecko się plącze, dorosły żartuje, a dziecko błaznuje, dorosły płacze, a dziecko się maże i beczy, dorosły jest ruchliwy, dziecko wiercipięta, dorosły smutny, a dziecko skrzywione, dorosły roztargniony, dziecko gawron, fujara. Dorosły się zamyślił, dziecko zagapiło. Dorosły robi coś powoli,
a dziecko się guzdrze. Niby żartobliwy język, a przecież niedelikatny. Pędrak, brzdąc, malec, rak – nawet kiedy się nie gniewają, kiedy chcą być dobrzy. Trudno, przyzwyczailiśmy się, ale czasem przykro i gniewa takie lekceważenie.” Trudne pytanie - masz poczucie, że twoje prawa w dzieciństwie były szanowane? Mi dobierano notorycznie prawo do odpoczynku - od „dzwonek jest dla nauczyciela” po zadania na ferie.  #world'schildren'sday #dlakażdegodziecka #dzieńprawdziecka #unicefpolska

Dzisiaj świętujemy 30 lat od...

Moja książka – o co chodzi? :)

Dostałam ostatnio wiele maili z pytaniami o to, jak wydałam książkę i podobnymi, oraz o treść samej publikacji… postanowiłam zebrać je w jedno miejsce i odpowiedzieć tutaj 🙂

     Skąd pomysł na książkę? Hmm, jak pewnie wielu osobom – co jakiś czas pojawiała mi się w głowie myśl, że wydanie własnej książki to byłoby COŚ. Pewnego dnia nadarzyła się okazja 🙂 Jak niektórzy pewnie wiedzą, zdarza mi się pisać różne teksty na zlecenia (ale nie żadne SEO czy textmarket (chociaż tam też dwa pisane w kilka minut gniotki wrzuciłam i się sprzedały).
W tamtym czasie, w stopce maila miałam adres bloga. Ponieważ pisałam wtedy kilka tekścików dla pewnego wydawnictwa, jego pracownik kliknął w link i lawina ruszyła. Dostałam propozycję wydania własnej książki. To miał być poradnik, choć nieco inny niż ten, który ostatecznie wydałam.

Pierwsze wrażenie? WOW, super, mega, ktoś we mnie wierzy, chce zainwestować i ogólnie super mag optymizm…Tyle, że wydawnictwo BARDZO się wtrącało.
W pewnym momencie miałam wrażenie, że ja sama mam najmniej do powiedzenia w kwestii własnej książki. Wkurzyłam się!
Miałam dylemat – zostać w bezpiecznym wydawnictwie, mieć swoją książkę w wersji papierowej, widzieć ją na półkach, albo  z tego zrezygnować.
To była trudna decyzja.
Bardzo chciałam zobaczyć swoją książkę w księgarni. Bardzo. 
Ale z drugiej strony…czy ta książka byłaby MOJA? Miałam niewiele do powiedzenia. W kwestii ceny, okładki, linii promocji…próbowano ingerować w treść, układ podrozdziałów. To zrozumiałe, bo to wydawnictwo ponosi ryzyko takiej inwestycji. Jednak po małym researchu (wystarczy podzwonić po drukarniach i popytać jaki jest koszt wydruku książki o określonej liczbie stron przy określonym nakładzie) okazało się, że ta inwestycja wcale taka wielka nie jest :).


Książka była już prawie całkiem napisana, a ja zaczęłam mieć takie dylematy ;)). Zdążyłam już oswoić się  z myślą, że będę autorką i co, miałam z tego zrezygnować? 
Było to trudne, ale postanowiłam, że jeśli kiedyś zobaczę w księgarni swoją książkę, to będzie ona w 100% MOJA. Odpuściłam.
Pomijam już fakt, że musiałam skonsultować się z prawnikiem, aby zerwać umowę bez konsekwencji i wykazać, że druga strona nie wywiązuje się  z warunków (bo się nie wywiązywała). Było trudno :).


A jednak, wydałam. Tyle, że zawarłam sama ze sobą kompromis i tymczasowo jest e-book. O dziwo, znalezienie wydawnictwa które wyda mi e-booka nie było zbyt trudne. Większym problemem było znalezienie takiego, gdzie mogę mieć umowę nie na wyłączność. Nie chciałam przekazywać żadnemu wydawnictwu praw autorskich, chciałam mieć też możliwość wydania tej książki w przyszłości w inny sposób, albo drukiem. Udało się.

Jednym z pomysłów poprzedniego wydawnictwa było to, aby książka miała minimum 250 stron. Że niby mniejsze poradniki gorzej się sprzedają.
Wtedy wydawało mi się to dziwne i głupie, zależało mi na jakości! Początkowo ich posłuchałam i rozbudowałam całość. Jednak zmieniając wydawnictwo, zrobiłam po swojemu. Poskracałam, powycinałam niepotrzebne słowa, zdania, akapity.
Chciałam pigułki, esencji. Wiem, że od czytania poradnika, nikt nie stanie się szczęśliwszym człowiekiem. Musiałby zastosować się do zawartych w nim wskazówek. Zależało mi na zbudowaniu książki w ten sposób, aby wcielenie rozwiązań w życie było łatwe.
Dzisiaj myślę, że poprzednie wydawnictwo miało rację (w tej jednej kwestii). To tak jak z “bąboladą” czy Nestle Aero – mimo, że tabliczka napowietrzanej czekolady ma mniej gram (przy tych samych wymiarach), to i tak zjada się ją z przyjemnością.

O czym jest ta książka?
Zawiera sprawdzone i przerobione przeze mnie sposoby i metody na to, aby stać się szczęśliwszym człowiekiem, nawet wtedy, kiedy nie zmieniają się warunki (np. sytuacja materialna, uczuciowa…). Pisanie sprawiło mi ogromną przyjemność, bo jest to w pewnym sensie zapis długiej i krętej drogi jaką przeszłam. Jestem w 100% przekonana, że wprowadzenie w życie przynajmniej siedmiu dowolnych zmian, podniesie poziom satysfakcji z Twojego życia przynajmniej o jakieś 15-20%. A tych “zaleceń” jest dużo więcej :).
Nie moralizuję w niej i nie pouczam. Staram się nie oceniać.

Ile ma stron? 
150 stron A5, chociaż po konwersji do formatów EPUB i MOBI dystrybutorzy pokazują, że 90… zapewne liczą jakimś innym formatem, np. B5 czy coś takiego 🙂

Nie widziałam wersji po korekcie. Zabawne, prawda? 🙂 Ufam, że zrobiono to dobrze 🙂

Czy ma numer ISBN? Sama go pozyskałaś?
Tak, ma numer ISBN, ale zajęło się tym wydawnictwo.

Czy wydanie książki jest opłacalne? Ile z tego masz?
Ha, trudne pytanie. Powiem tylko, że kokosów nie ma, na pewno nie przy niewielkiej sprzedaży ;)). Dotyczy to warunków obu wydawnictw. Część zysków bierze wydawnictwo, ok. połowy dystrybutorzy, 23% VAT, inne opłaty….zostaje na waciki, w dodatku wypłacane co kwartał  :)). Nie mogę zdradzać stawek.

Czy książki są jakoś zabezpieczone?
Tak, ale nie znam szczegółów. Każdy “egezmplarz” e-booka ma unikalny numer  i jakiś znak, w przypadku umieszczenia takiej książki na chomikuj itp, sprawą zajmuje się wydawnictwo, bo bardzo łatwo ustalić kto ją tam wpuścił

W jakich formatach jest książka?
EPUB oraz MOBI. 
Gdzie można ją kupić?

Podaję kilka linków:
Pracuję nad tym, aby e-book można było wypożyczyć na kilka dni za ułamek ceny (proporcjonalnie do czasu wypożyczenia). Dołożyłam starań, aby książkę czytało się szybko, więc myślę, że to dobra alternatywa. Kwestia ustaleń z dystrybutorem 🙂

Niestety nie mogę ujawniać szczegółów umów, nie podam też nazw wydawnictw.
Mam nadzieję, że już wszystko jasne 😉 Druk ukaże się w pierwszym kwartale 2014 roku 😉
Uściski, Ania

63
Dodaj komentarz

avatar
31 Comment threads
32 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
AnonimowyMałgoś QaNataliaAniamalujeKasia Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Paulina C
Gość

Wow, nie wiedziałam, gratuluję! 🙂

Cosmetics Freak
Gość

Rewelacja:) Gratuluje!

Bebe
Gość

Super! Motywujesz do działania 🙂 Jesteś blogującą pozytywną energią 🙂

Anwen
Gość

Gratuluję Aniu :))

Anwen
Gość

no to już ją mam :))) nie mogę się doczekać 16, żeby zacząć czytać 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Gratulacje! 🙂
Kolejny raz pokazałaś, że marzenia się spełniają, jeśli się zechce ruszyć tyłek i zacząć 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Super, gratuluję sukcesu :).
Bardzo chętnie przeczytam, ale chyba poczekam na wersję papierową, bo nie mam czytnika a czytanie na komputerze to mniejsza przyjemność 🙂

Gaja
Gość

Bardzo przydatny post, dzięki. Podobno to właśnie procedury wydawnicze są największą kłodą u nogi młodych twórców. Dopóki nazwisko z niczym się nie kojarzy, ciężko jest coś wydać. Niektórzy decydują się na założenie własnego wydawnictwa na swoje potrzeby.Czytałam też gdzieś, że autor chciał wprowadzić swoją wydaną już książkę do księgarń i osobiście jeździł z wydrukowaną książką pod pachą po księgarniach, namawiając do jej zakupu. Rzeczywiście na początek e-book wydaje się dobrym rozwiązaniem.

Happier at Life
Gość

Zaimponowałaś mi!
Moje wakacje miały minąć pod kątem pisania książki, ale zajęłam się pisaniem ważniejszych artykułów i przygotowywaniem do kolejnych konferencji. Jak zwykle założenie jest takie, że hobby poczeka.
Obiecuję się poprawić.
Tymczasem gratuluję!!

Czarne Espresso
Gość

Gratuluję spełnionego marzenia i umiejętności podejmowania (trudnych) decyzji 🙂

ania notuje
Gość

Ja czekam na wersję papierową. Nienawidzę czytać za wiele tekstu na laptopie.. A czytnika brak. Mimo to gratuluję uporu, zacięcia i wydania własnej książki! Także niebawem tej w wersji papierowej.

agnieszka | flow coach
Gość

Raz jeszcze gratuluję 🙂 Dzięki za wiele praktycznych informacji 🙂

sieczkarnia
Gość

Mega, czapki z głów Aniu. Najwidoczniej jak się chce to można i jestem przekonana, że faktycznie poradnik jest dobrej jakości, bo mam wrażenie czytając Ciebie, że nie kręcisz bicza z g*wna 😉

Pozdrawiam i gratuluję!

Booklover
Gość

Gratuluję 🙂

Krufka
Gość

Nadine mi mówiła o tym zamieszaniu, gratulacje! 🙂 Ważne, że dopięłaś swego i że wydałaś ją na swoich warunkach (albo najlepszych dla siebie) 🙂

Paulina Bella
Gość

Aniu, podziwiam Cię za determinację i gratuluję sukcesu. Póki co waham się, czy kupić ebooka czy poczekać na wersję papierową, ale chyba nie wytrzymam do 2014 🙂 Do Twojego postu na pewno wrócę, kiedy sama będę chciała coś wydać 🙂

bialy krukk
Gość

jak będzie wersja drukowana to daj znać, na pewno kupie:)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Cudownie! To na pewno dla Ciebie ogromny sukces! 🙂 Trzymam kciuki za kolejne książki! 🙂

pawel2121
Gość

Gratulacje 🙂 Pozytywny wpis i pozytywne emocje 🙂
Pozdrawiam Paweł Zieliński

http://www.twojwybortwojaprzyszlosc.pl

PAPROCH
Gość

Gratulacje! Pokazujesz, że jak się chce, to można 🙂

vivamaja
Gość

Liczę, że na papierowej wersji znajdzie się Twój autograf 😉

nikt_wielki_ona
Gość

Moje gratulacje!

Mona Te
Gość

Nie lubię e-book'ów, poczekam na wersję papierową 😀 A Tobie, Aniu naprawdę gratuluję 🙂 Miło jak marzenia się spełniają 🙂

(czy mogłabym poprosić Cię kiedyś o pomoc właśnie w kwestiach wydawniczych? co prawda nie chcę napisać książki prozą, raczej wydać poezję, może akurat mi coś podszepniesz :))

Mona Te
Gość

Świetnie, zapewne w niedługim czasie odezwę się, dziękuje Ci bardzo :*

Brzydkie kaczątko
Gość

Gratuluje, ja jednak e-booków nie lubię za bardzo. 🙂 Będę cierpliwi czekała na papierowa wersję.

Basia
Gość
Basia

Książkę przeczytałam jednym tchem 😉 Jest wspaniała! Część z "myśli" tam ujętych już od jakiegoś czasu krążyła mi po głowie ale dobrze mieć je zebrane, w jednym miejscu i uzupełnione o kolejne 🙂 Czuję, że Twój poradnik będzie mi często towarzyszył 🙂 Mam jednak zastrzeżenia co do korekty (chyba to osoby odpowiedzialne za nią powinny się tym zająć). W kilku miejscach w książce widać kwiatki typu "&apr*)" gdzieś w teksćie. Nie wiem co to ale przypuszczam, że nie powinno się tam znaleźć. Dodatkowo jakieś literówki, brak kropek, zamiast słowa "czasem" coś na kształt "Czcccczczczasemczasem". Nie zakłóca to w żaden sposób… Czytaj więcej »

Basia
Gość
Basia

Ja czytałam akurat wydanie EPUB. Błędów nie jest dużo – łącznie może około 10 w całej książce 😉

Zastanawiam się tylko, czy to nie jest czasem kwestia programu do czytania ebooków. Ja mam jakiś darmowy – może on sobi po prostu nie radzi z czytaniem? Nie wiem, dziwi mnie, że nikt inny o tym nie pisał (a może to ja jestem zbyt drobiazgowa ;p)

Poza tym zmotywowałaś mnie do ogarnięcia swojego konta na lubimyczytac. Kiedyś założyłam ale nie używałam – już się za nie biorę 😉 Na pewno napiszę parę słów o Twojej książce 🙂

keep dreams close
Gość

no proszę! gratuluję 😉

Kamila
Gość

Kupiłam książkę w formacie epub i nie wiedzieć czemu mam wyrazy po-dzie-lo-ne na sy-la-by, o właśnie w taki sposób. Nie wiem jak sobie z tym poradzić :D:D

Kamila
Gość

ebook.pl 🙂 napiszę do nich maila :))

Kasia
Gość

Jeszcze raz Aniu gratulacje! 🙂

Natalia
Gość

Gratualcje Aniu! Ale super, na pewno przeczytam 🙂 :* Sama kiedyś myślałam o książce o blond włosach 😀 Ale przeraża mnie myśl o załatwianiu wszelkich formalności 😉

Natalia
Gość

Rozmawiałam o książkach z Anwen jak byłam u niej w zeszłym roku 🙂 A jeśli chodzi o mnie – dostałam propozycję wydania książki właśnie od potencjalnego sponsora, ale cały czas się zastanawiam. Może faktycznie warto wziąć się za robotę 🙂 Muszę to jeszcze przemyśleć. Dziękuję za motywację :*

Małgoś Qa
Gość

Super, że napisałaś tego posta 🙂 Jak pisałam ja mam książkę napisaną. Thriller hehe 🙂 Pasjonuje mnie ten gatunek. I kurcze nie wiedziałam jak się za to zabrać. Dzięki !

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Gratuluję! Z zakupem zaczekam do wydania wersji papierowej. Chcę ją postawić na półce 🙂

Previous
Jak szybko usunąć “Delta Search”? Krok po kroku
Moja książka – o co chodzi? :)