Zmęczona. Tak się ostatnio czuję. Nawet nie fizycznie, to inny rodzaj zmęczenia. Zmęczenie mnogością decyzji do podjęcia i wyborów do dokonania. Zmęczenie ilością rzeczy, walczących każdego dnia o moją uwagę. 
Kiedyś nie rozumiałam ludzi latających na all inclusive, mówiących fryzjerowi „rób co chcesz” albo wybierających buty w pierwszym sklepie, bez porównania oferty w 10 innych. Dzisiaj rozumiem. 
Każdy czasami potrzebuje odpoczynku umysłowego.

#lavieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #darlingdaily #szczerze_pisząc #discoverunder50k

Zmęczona. Tak się ostatnio czuję....

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj się więcej, wstawaj wcześniej, kładź się później.
Nie wiem jak wy, ale ja nie kupuję tego bullshitu. Mam pracę, którą uwielbiam - copywriterka daje mi mnóstwo satysfakcji, lubię poprawiać wyniki i czuć, że moja praca pomaga komuś zwiększyć sprzedaż albo zredukować czas spędzany na odpowiadaniu na pytania klientów, bo zgrabnie naskrobałam wyczerpujący opis. Ale też potrzebuję przerwy. Nie powinniśmy żyć w świecie, w którym pracujących ludzi często nie stać na samodzielne wynajęcia  mieszkania,  albo jedna wizyta u dentysty wpędza ich w długi. Jeden pełny etat powinien zapewniać pieniądze na godne życie.

Pamiętam jak kiedyś chciałam podkręcić kartę graficzną, by pograć w grę.
Pograłam. Chwilę.
Karta się spaliła.

Uczę się pracować mniej. Poleżeć brzuchem do góry. Zabrać książkę do parku. Odpoczywać. 
____
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj...

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg , bo są krzywe. najkrótsze sukienki jakie nosiłam były za kolano. No i głównie wybierałam spodnie.
To było głupie, wyrosłam z tego.
Ale wiele moich koleżanek wciąż jest na tym etapie. Nie założą latem szortów bo mają nogi: za blade, za chude, za grube, z cellulitem na który na pewno wszyscy będą patrzeć, z siniakami, pajączkami albo wuj wie co jeszcze. 
Kobietom zdarza się też odmówić spontanicznego wyjścia na basen czy nad jezioro, bo się nie wydepilowały.

Hmm, chodziłam ostatnio w krótkich sukienkach, chociaż nóg nie goliłam dwa tygodnie. Zazwyczaj co niedzielę sięgam po depilator, ale jakoś jedna mi wyleciała, a w kolejną jak miałam czas na ogarnianie siebie, to zrobiła się trzecia w nocy. Nie chciałam budzić sąsiadów bo depilator chodzi jak kosiarka.
Rok temu zrobiło mi się słabo i zaliczyłam glebę. Najpierw chodziłam z dwoma dorodnymi strupami na kolanach, potem z białymi śladami po nich. I też chodziłam w krótkich sukienkach, walić to. Może ze dwa razy jakiś Janusz skomentował, że chyba był awans w pracy, ale kto rządzi moim życiem, ja, czy strach przed spojrzeniami Januszy?😉 Nieważne jak wyglądają Twoje nogi, masz prawo chodzić w czym tylko chcesz. Czy masz 45 kg czy 145, czy nogi blade czy opalone, gładkie czy owłosione, paznokcie pomalowane czy nie. Nieważne, czy masz siniaki, pajączki, strupa, mnóstwo bąbli od komarów czy cellulit. To Twoje ciało.
Rób z nim co zechcesz! 🤗

#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #wbutachbrilu

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg...

Kocham lato. Sporo rzeczy w nim mnie wkurza - komary i nagrzany beton, bo wycinka drzew pod nowy parking. Ale więcej zachwyca.
Zieleń. Polne kwiatki. Rumianek. Że kwitnie czarny bez, a syrop z bzu to najlepszy dodatek do lemoniady na świecie. Że rosną maki. I dmuchawce aż się proszą o zdmuchnięcie. Można nosić zwiewne sukienki. Najlepszy strój świata, majtki, sukienka, klapki i jesteś gotowa. Że można poczytać książkę w cieniu pod drzewem. Objadać się lodami i mówić, że to dla ochłody. Chodzić do kina plenerowego. Siedzieć nad Wisłą. Zajadać się mizerią. Albo truskawkami. 
Lada moment stanieje fasolka, i będę ją z lubością polewać bułką tartą na maśle. Przy obecnych cenach masła to będzie droższe niż kawałek schabu, ale to dla mnie smak lata. Tak samo jak kalafior.
Za co Ty kochasz lato? Tylko dobre rzeczy!
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Kocham lato. Sporo rzeczy w...

Widzicie to białe pudełko na zdjęciu? Zrobiłam sobie w Tunezji małą symulację i nie spakowałam kosmetyków. Kupiłam je na lotnisku i wcale nie wydałam na to ogromnej kwoty - ja zapłaciłam taniej niż w sieciowych drogeriach. Dużo taniej za porządny zestaw - róż, maskara, pomada do brwi i rozświetlacz zapłaciłam 113 zł zamiast rynkowej ceny 310. Chodźcie na bloga zobaczyć jak to zrobiłam ;) Rozwiewam tam też  kilka mitów związanych z podróżowaniem, w które zadziwiająco często ludzie wierzą oraz mam dla Was super zniżkę - 20% na zakupy w @aelia_duty_free_polska - idealna okazja by kupić taniej swój ulubiony podkład albo perfumy.

#Tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia #podróże #rabat #zakupy #kosmetyki #podróżemałeiduże #wakacje #sukienka #lato #girlsborntotravel #travelgirl 
Post we współpracy z @aelia_duty_free_polska 
Zdjęcie; @adriandmoch

Widzicie to białe pudełko na...

Moja koleżanka miała koszmarną promotorkę. Nie odpisywała na maile, wyrzucała kawałki pracy, które wcześniej zaakceptowała, olewała swoje seminaria i w ogóle nie była pomocna. Dawała jednak bardzo wyraźne aluzje, że poprzedni rocznik kupił jej w podzięce piękną biżuterię.

Prezenty są miłe, ale bywają kłopotem dla wszystkich stron. Dlatego na moim kanale na Youtube (link w stories) opowiadam o tym, co uważam o prezentach na zakończenie roku w szkole. Czy wypada dać? Co dać? 
A jeśli masz jakąś ciekawą historię związaną z takim prezentem - podziel się w komentarzu.
Ja najbardziej lubiłam te wszystkie koślawo narysowane kwiatki, przytulaski i deklaracje, że jestem najulubieńszą panią😉
#szkoła #zakonczenieroku #zakonczenierokuszkolnego #wakacje #lato #nauczyciel #prezent #aniamaluje #niedziela #dziendobry

Moja koleżanka miała koszmarną promotorkę....

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków, kupiłam kilka przepysznych rzeczy. #szparagi i #pomidory (czekoladowe, moje ulubione!) skropione oliwą i przykre boczkiem pieką się właśnie w piekarniku. Z awokado zrobię przepyszne guacamole, które zjem z gruzińskim puri (na zdjęciu w papierowej torbie, do mojego woreczka na pieczywo się nie mieści). Jestem bardzo dumna z tych zakupów, bo dało się #bezplastiku i #zerowaste, chociaż kobiałka prawie mi się rozpadła w drodze ;). Ale jestem też przerażona kierunkiem, w którym zmierzamy. Ja miałam ogromny komfort, że mogłam czasowo pozwolić sobie na zakupy na bazarku. Że miałam też taki bazarek w rozsądnej odległości. Że nie byłam po pracy obładowana własnymi siatami, służbowym laptopem, na którym zabieram pracę do domu i torebką wypchaną pudełkiem w którym noszę lunch i butelką termiczną, więc miałam wolną rękę na kobiałkę. Że mam tyle przestrzeni w głowie, by dowiedzieć się trochę więcej o środowisku i działać, a nie zaprzątam myśli kalkulowaniem z którym rachunkiem bezpieczniej się spóźnić - czy lepiej mieć zaległości za prąd czy za telefon, bo akurat musiałam wydać pilnie na dentystę a nie miałam poduszki finansowej.
Ale i tak zaraz przyjdzie tu ktoś, kto nie pozwoli mi stawiać swoich małych kroczków i palcem wytknie 3 plastry boczku na szparagach albo zakup awokado, bo do jego produkcji zużywa się dużo wody.
Myślę, że z excela jasno wychodzi, że światu bardziej przyda się 100 osób ograniczających złe nawyki o 50%, niż 3 będące w 95% eko, ale osłabiające morale innych gdy tylko wdrożą jakąś mąłą zmianę.
#zakupy #eko #próbuję #szczerze_pisząc #aniamaluje #vintage #jedzenie #czystamicha

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków,...

Tu był długi opis, ale za dużo hashtagów i instagram zjadł.
Pisałam, że robiłam dzisiaj porządki - audyt obuwia, bo lubię zanosić zniszczone buty do szewca i patrzeć na ich nowe życie. Odświeżanie letnich ubrań, bo lato zaskoczyło mnie wpadając bez wiosny. Ale w połowie wyszło jak zawsze, zrobiłam straszny bałagan i poszłam czytać książkę. Z polecenia @karolinakovalska „Rozdeptałem czarnego kota przez przypadek”. Ładne! Połknęłam na jeden raz. Aż żal.

Tu był długi opis, ale...

Pierwszy dzień po podróży to zawsze pranie i inne prace porządkowe, których szczerze nie znoszę, ale są koniecznością. Potrzebne było więc przepyszne ale też szybkie #jedzonko.
Upiekłam małe #pomidorki i fasolkę (ale tylko dlatego,że sprzątałam lodówkę, fajniejsze będą bataty, szparagi). Mix sałat, świeża #burrata i trochę kremu balsamicznego. Proste, pyszne i w sumie jedno z tych dań, które zaspokaja nie tylko głód, ale też inne zmysły. Burrata to moje odkrycie zeszłego roku, nie wiem jak mogłam żyć nie wiedząc o jej istnieniu, chyba będę musiała na nowo odwiedzić wszystkie miejsca we Włoszech, w których dotąd byłam😈 #burratacheese #burratagram #burrataporn #przepis #jedzenie #obiad #pycha #mniam #salatka #sałatka #salad #omnomnom #mniam

Pierwszy dzień po podróży to...

Większość zdjęć w rodzinnych albumach (u mnie) ma mnóstwo prześwietleń albo cieni w złych miejscach, totalnie randomowe pozy, bo ktoś z kiepskim wzrokiem strzelał na oślep. Ciekawe czy za 10-20 lat z podobnym poczuciem obciachu będziemy patrzeć na obecne trendy. Czy instagramowa stylistyka będzie postrzegana w ten sam sposób, co niegdyś meblościanki, które były w każdym domu i stanowiły powód do dumy.
Taka drobna myśl po wczorajszym oglądaniu zdjęć z dzieciństwa w różnych zakątkach internetu. Bardzo fajne to było!
#palmiarniagliwice #palmiarnia #czerwonasukienka #lumpeks #lumpeksowezdobycze #secondhand #palmhouse #jungle #plantlady #roślinki #niedziela #dziendobry #blogerka #podróżemałeiduże #silesia #gliwice #ootd

Większość zdjęć w rodzinnych albumach...

“Obnosisz” się ze swoim ciałem? Wpędzasz innych w kompleksy!


Kilka dni temu wrzuciłam na fejsa zdjęcie swoich nóg z podpisem, że trochę za dużo ćwiczę i pora nabrać masy. Bo serio tak uważam i mam do tego prawo. Jednak reakcje mnie zaskoczyły.
Konkretniej – jedna z nich.
Może od początku. Przez dość znaczny czas podstawowym leczeniem przy mojej chorobie były leki sterydowe. Nie, nie wziewne i nie w takich małych jak przy astmie. To były duże dawki, bo zaczynasz od 10mg doraźnie a potem jak narkoman musisz brać więcej i więcej by ci ulżyło. Oczywiście na polecenie lekarzy.  To jest temat rzeka na osobny tekst, ale w każdym razie – dotarłam do momentu w którym stwierdziłam że nie czuję pozytywnych efektów, skutki uboczne przewyższają zyski a jeszcze moment i zdechnę nie na swoją chorobę, a z powodu zepsucia sobie innych organów.
Odstawianie sterydów na własną rękę jest jednak bardzo głupie i tego nie polecam. Niestety lekarze mieli gdzieś moje życie i nie miałam wyboru.
Skrócona wersja tej historii jest taka, że stosuję dzisiaj naturalne substancje o analogicznym (przeciwzapalnym) działaniu, które jednak nie mają skutków ubocznych charakterstycznych dla glikokortykosteroidów i nie pchają mnie w objęcia sterydo-zależności (w uproszeczniu – takiego stanu gdzie bez tych leków nie pociągniesz, jak narkoman bez swojej działki).
W duuużym skrócie – dzisiaj wsuwam zamiast sterydów imbir , i ostre papryczki (kapsaicyna) podkręcane piperyną (pieprz). Tak, czuję się lepiej niż wtedy.
Jest jednak coś, co sterydy zdążyły mi popsuć bardzo. Są to nadnercza.
Na szczęście przerwałam ich stosowanie w ostatnim momencie w jakim mogłam (wbrew zaleceniom lekarzy). Pojawiły się u mnie pewne cechy Zespołu Cushinga. I teraz uwaga – podkreślam pewne cechy.  Nie wszystkie. Mam słabe kości i słabsze mięśnie, z łatwością zyskuję siniaki, mam suchą skórę, słabe włosy i paznokcie. Gdy czuję lekkie osłabienie automatycznie łapię coś na kształt “garba” (na szczęście omija mnie typowy “bawoli kark”) i wyglądam pewnie wtedy na niepewną siebie. Chwiejność emocjonalna i hormonalnie pierdylion razy większa niż u innych skłonność do stresu to też norma. Stąd na blogu tak bardzo skupiam się na emocjach i stąd tak bardzo praktykuję u siebie podejście miej wylane a będzie ci dane.
Dla tego tekstu istotne jest tylko to, że z ogromna podejrzliwością obserwuję zawsze swój brzuch i kończyny, ponieważ przy tym zespole tłuszcz gromadzi się dokładnie w dolnej części brzucha, pozostawiając nogi i ręce chudymi. Gdy to się nasila, wiem że robię dla swojego zdrowia za mało bo to nadnercza mną rządzą a nie ja nimi.
Jestem z tym pogodzona, może za kilka lat te moje nieszczęsne nadnercza się opamiętają – nie wiem. 
Na potrzeby dzisiejszej pogadanki istotne jest to, że naprawdę dużo się ruszam i robię to po to, by moje mięśnie nie słabły bardziej, jednak nie mogę za bardzo ćwiczyć siłowo (mała gęstość kości). Najbardziej istotne jest jednak ograniczenie stresu, stąd nie wyobrażam sobie pracować w miejscu w którym byłoby go dużo. Moje wybory podyktowane są moim zdrowiem i stąd właśnie mój upór w tym temacie. Stawka jest najwyższa i jest nią moje życie.
Kończąc ten przydługi wstęp chciałam tylko zaznaczyć, że ćwiczę dużo więcej niż efekty to pokazują i wykonuje różne dziwne rzeczy by mój brzuch pracował prawidłowo – od masażu hula-hoop po stawianie sobie na brzuchu gorącego kubka z rumiankiem, by wygrzać strategiczne miejsca.
Jeśli nie załączacie sobie Adblocka, to zobaczycie wstawione treści (swoją drogą, zachęcam do dodanie mojej strony do wyjątków, bo czasami wrzucam gify czy fotki z insta i nie każdy je widzi).

Na zdjęciu wyżej widać że mam mięśnie na brzuchu. Nie muszę ich napinać by je dokładnie poczuć, jednak zazwyczaj ich nie widać bo pokrywa je pewna warstwa tłuszczu, który gromadzi się w zasadzie tylko tam. Lubię więc spódniczki z wysoka talią (bo wszystko gromadzi się niżej) czy sukienki worki, jednak bacznie obserwuję swoje ciało.
Więc gdy przeglądałam zdjęcia do ostatniego tekstu z pomysłami na to, co robić w sierpniu, trochę się przestraszyłam. Od kilku dni mój brzuch jest coraz bardziej miękki a na łydkach nie widzę za bardzo żadnego sensownego poziomu tłuszczu.

Ogólnie moje nogi są dla mnie spoko, ale dla własnego bezpieczeństwa chciałabym przybrać trochę masy bo czuję się sucha i żylasta. I wiem, że dla niektórych to może być kontrowersyjne, bo zmagają się z odwrotnymi problemami mając za dużo tłuszczu. Cóż, ja miałam ostatnio kontuzję kostki więc nie mogłam biegać i zastąpiłam bieganie chodzeniem. Idealnie zmotywowało mnie do tego Pokemon Go, bo chodziłam baaaaardzo okrężnymi drogami by mi się z jajej wykluły nowe pokemony. Gdy jesteś tuż przy domu a do wyklucia potrzebujesz 300 metrów… albo nadkładając jakieś 200 metrów w drodze na pocztę możesz zahaczyć o 3 poke stopy to nagle zbiera ci się kilka ładnych kilometrów dziennie. Polecam zatem każdemu kto nie może ćwiczyć ;).
Sens tego wpisu nie jest jednak taki bym się pożaliła na swoje ciało – wszystko co z nim robię, robię dla jego dobra. Chciałam napisać o czymś innym ale musiałam zbudować do tego kontekst wyjaśniający wszystkie potencjalne wątpliwości.
Pod tym zdjęciem na fejsie jedna dziewczyna napisała:
Nie rozumiem po co ktoś kto wyglada dobrze, wstawia zdjęcia z takim komentarzem. To właśnie takie rzeczy prowadzą do kompleksów innych osób. Masz piękne nogi, jeśli coś Ci się nie podoba to pracuj nad tym. Pomyśl co czują dziewczyny które są dużo chudsze od Ciebie i widzą coś takiego. Tyle piszesz o samoakceptacji i zbędnych komentarzach od innych, a takie wzorce też nie pomagają. Jesteś blogerką, przecież wiesz że dla wielu jesteś kimś do naśladowania…
Nie mam do niej żalu, ale mimo że to tylko jedna osoba (i jeden lajk pod komentarzem) czuję, że jest to ważny temat. Bo uruchomił w mojej głowie lawinę skojarzeń. 
Pomyśl co czują dziewczyny które są dużo chudsze od Ciebie i widzą coś takiego.”

A grubsze? A niższe? A wyższe? A mniej umięśnione? A te z rozbudowanymi łydkami?
Czują dokładnie to, co wynika z ICH samooceny i poczucia własnej wartości. Bo to płynie ze środka, nie z odniesienia do innych.
Moja babcia oglądając kiedyś mecz siatkarek (Polki wygrały) stwierdziła, że powinny dać wygrać tamtym by nie było im przykro (!). To jest ten sam rodzaj myślenia.
Koleżanka (175 cm) założyła kiedyś szpilki i usłyszała – wiesz co, mogłabyś pomyśleć, że niższym będzie przykro…

Serio? Tylko tym niższym, którzy we wzroście (ani powód do dumy, ani do wstydu) widzą jakiś problem. Wzrost nie jest problem. Wzrost jest jaki jest.
Gdy byłam w gimnazjum, uważałam że osoby mające markowe buty “się z nimi obnoszą”. Tylko dlatego, że mają je na stopach 😀 Wiecie dlaczego tak myślałam? Bo nie miałam markowych butów, a chciałam je mieć. . To, że ktoś nosi drogą torebkę nie znaczy, że się z nią obnosi. Tak odbiera to tylko osoba, która ma z własnym brakiem jakiś problem.
Na szczęście już z tego wyrosłam i chociaż dzisiaj markowe buty nie są już dla mnie specjalnym problemem, to nawet nie mam ciśnienia na ich kupowanie.
Dlaczego ja, ty lu ktoś inny ma rezygnować z własnych wyborów tylko po to, by innym nie zrobiło się przykro?
Dziecko sąsiada nie może mieć wypasionego roweru bo innym dzieciom na osiedlu będzie przykro? 
Prawidłowy mechanizm myślenia zdrowego na umyśle człowieka to “jak będę duży, zarobię sobie na taki rower” albo “będę się uczył praktycznych umiejętności by nie pracować jak moi rodzice za marne pieniądze i by moje dzieci miały taki rower jaki będą chciały”.
To, że ktoś coś ma, nie znaczy że się z tym obnosi. Ma sobie postawić torebkę na półce i jej nie nosić? Nie jeździć fajnym rowerem? W tekście o książkach, które zmieniły moje życie poleciłam dwie w temacie – jedna to głęboka socjologiczna analiza zjawiska jakim jest zawiść (autor stawia tezę, że to ona, nie bogactwo jest źródłem agresji, destrukcji i biedy) a druga dotyczy resentymentu i jest również bardzo interesująca.
Wiesz,nie powinnaś nosić dekoltów, bo Kasi będzie przykro.
Pomyślałaś, że nosząc rozpuszczone włosy wpędzasz w kompleksy dziewczyny o lichych i cienkich?

[na portalu] celebrytka narzeka na ból kręgosłupa z powodu zbyt dużego biustu i zwierza się że chce go zmniejszyć – chyba ją pogrzało, przez takie dziewczyny inne mniej obdarzone mają kompleksy. Wiele osób by się z nią zamieniło. Pustak.

i mój faworyt nie obnoś się tak ze swoim wzrostem, bo powodujesz u innych kompleksy.

STOP. 
To co, moja koleżanka ma sobie odciąć kilka centymetrów nóg? Każda ładna dziewczyna ma zbrzydnąć, by innym nie było przykro? Dziewczyny z czystymi cerami mają dorysowywać sobie pryszcze? Dziewczyna rozmiar 38 ma mieć odebrane prawo do zrzucenia dwóch kilogramów, żeby tej 44 nie było przykro?
Sorry, to tak nie działa.
NIGDY nie dajcie sobie wmówić, że macie rezygnować z prawa do decydowania o własnym ciele bo wpędzacie innych w kompleksy.
To czysty body-shame.
Nie Ty jesteś winna, że niższa lub wyższa od ciebie dziewczyna czuje się źle w swoim ciele.
Nawet jeśli masz przecudne, gęste włosy do pasa – to nie Ty jesteś winna, że dziewczyna o krótkich przerzedzonych włosach ma na tym tle kompleksy.
Jeśli masz zgrabny tyłek i podkreślasz go ołówkowymi spódnicami czy spodniami z wysokim stanem – nie musisz rezygnować z tego tylko dlatego, że rzekomo “wpędzasz w kompleksy” dziewczynę o pupie płaskiej.
Kompleksy innej osoby nie są zależne od Ciebie. To, że masz ciało i coś podkreślasz to nic złego. 
Obwinianie innych o własne kompleksy to body-shaming. A temu zjawisku mówimy NIE.
Jeśli ktoś ma kompleksy, może iść na skróty i obwiniać o nie innych (co nie zmieni jego sytuacji) lub próbować  te kompleksy przepracować, co z kolei jego sytuację zmieni. Wybór – jak zawsze – należy do Ciebie.
Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

XOXO

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Co warto zrobić w sierpniu? 10 pomysłów!
“Obnosisz” się ze swoim ciałem? Wpędzasz innych w kompleksy!