Ale się cieszę, że mogę pokazać Wam moją ulubioną część świata! Zieloną, barwną, zupełnie inną! Nabieram tutaj potrzebnego mi dystansu i pokory. Jest taka książka profesora Obuchowskiego „Galaktyka potrzeb” i oprócz tych znanych z klasycznej piramidy, opowiada właśnie o potrzebie dystansu. Mam dystans do siebie, do swoich wpadek, do życia. Bez niego bym zwariowała! Ale nigdzie nie nabieram takiego dystansu jak właśnie w Azji. Traktuję tutaj życie tak, że nie mam szczegółowego planu, mówię TAK! wszystkiemu, co do mnie przychodzi i na co moje ciało nie spięło się w obronnym NIE. Dziękuję, że śledzicie moje przygody, wkładam mnóstwo czasu w złożenie relacji, dlatego dziękuję za ich wyświetlanie! ♥️
I jaram się ogromnie, że jest Was już tutaj 50 TYSIĘCY🎈 dziękuję każdemu, kto podsyłał moje stories albo mój profil dalej - czuję radochę, że mogę pokazać Wam to, czego doświadczam i jeszcze większą na myśl, że powoli kończę ebooka ze wskazówkami jak zorganizować sobie do A do Z podróż na własną rękę. Wiem, że wielu z Was wybiera biura podróży bo nie wie jak. Pokażę! 
W końcu jestem pedagożką, moją życiową misją jest stawanie się tym mostem, po którym można przejść dalej, do przodu.
Tak mi kiedyś napisał Nietzsche, tego się trzymam!
Dzięki raz jeszcze, uwielbiam Was🥰
#redress #czerwonasukienka #aniamaluje #travelbloger #solofemaletraveler #bali #wakacje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #indonezja #azja #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ale się cieszę, że mogę...

Ta #podróż jest fajna, bo nie wiem jaki będzie mój kolejny krok. Biorę, co daje mi życie. Nie oceniam, obserwuję. Jak zawsze założenia kompletnie rozjechały się z rzeczywistością - przez ten cały czas przeczytałam może ze 20 stron książki! Scenariusze pisane przez życie są ciekawsze. A ja jestem ciekawska. Pytam, dopytuję, wściubiam nos tam, gdzie nie powinnam. Szukam różnych perspektyw. Miałam odpocząć, a każdego dnia zasypiam kamiennym snem z nadmiaru wrażeń! I podoba mi się to bardzo. Jestem w Azji solo, bo chciałam wyjść poza swoją bańkę. Poznać ludzi z innych kultur, prowadzących inny styl życia niż ja, mających fajne pomysły. 
Często w DM-kach pytacie jak to jest, że poznaję tylu ludzi. Gdzie poznać przyjaciółkę, gdzie chłopaka.
Moja wskazówka? Wyjdź z tego domu sama, nie czekaj na towarzystwo. Jak wyjdziesz z koleżanką, to z dużym prawdopodobieństwem pozostaniesz w towarzystwie tej koleżanki. Pozbądź się tego myślenia „poszłabym na jogę, ale nie mam z kim” i idź! 
Ja idę!
#aniamamuje #szczerze_pisząc #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #canggu #beach #plaża 
#solotraveler #travelblogger

Ta #podróż jest fajna, bo...

Wielu ludzi w moim wieku nie godzi się na scenariusz studia-kredyt na 30 lat- praca do śmierci i chce od życia czegoś innego. Taki scenariusz też jest bardzo ok, czasami sama bym chciała być w stanie wykonywać prostą pracę, o której nie będę myśleć jak z niej wyjdę! Mój mózg tak nie potrafi, zawsze coś kombinuję! W moim pokoleniu mnóstwo ludzi nie szuka mało uczęszczanych ścieżek. Tworzymy własne. Ja nigdy nie sądziłam, że będę mogła utrzymywać się z bycia Anią. Każdego dnia jestem za to wdzięczna!
To zdjęcie zrobił mi Varin. Blade Runner (kocham! Ale jeszcze bardziej ostre pióro Philipa K. Dicka) odcisnął na nim takie wrażenie, że zajął się fotografią, której motywem są neony. Podkłada lusterko pod obiektyw i bach - gotowe. Zabawa trwa godzinę, kosztuje ok. 150 zł. Ze mną był jeszcze chłopak ze Słowacji. Varin ma ok. 20 bookingów miesięcznie i jest w stanie utrzymać się w Bangkoku z takiego pstrykania. Oznaczam go wam na zdjęciu!
Gdyby można było utrzymywać się ze wszystkiego, za co chciałbyś otrzymywać wynagrodzenie? Ja zawsze chciałam żyć z pisania. Jestem szalenie wdzięczna, że sobie taką możliwość stworzyłam a XXI wiek mi to umożliwił. 
A Ty? Może wystawisz na Airbnb za 200 zł naukę lepienia pierogów dla turystów? Why not! #neonbangkok #neonphotography #aniamaluje #travelgirl #podróże #podróżemałeiduże

Wielu ludzi w moim wieku...

Dla kogoś być może kolejna instagramerka z dupą na wierzchu, dla mnie zdjęcie na pamiątkę zachwytu nad cudownym wodospadem💧Z ekscytacji drżała mi cały czas łydka! Natura potrafi być majestatyczna!🌱
Sama wyspa ma różne oblicza. Na razie doświadczyłam #Bali dla lekko aroganckich młodych ludzi z lepszego (finansowo) świata, bujających się po instagramowych knajpkach. Bali komercyjnego i turystycznego, Bali pełnego przepięknej, dzikiej przyrody, Bali cudownych miejscowych ludzi i Bali mistycznego. Z pewnością perspektyw jest dużo więcej! Staram się patrzeć na świat pod różnymi kątami i zadawać wiele (czasami może ciut zbyt wścibskich) pytań. Ile ja się podczas takich podróży uczę, to o jeju!

A odnośnie pupy w bikini, to nie wrzucając takiego zdjęcia sama bym przyznała, że kobieta w bikini popełnia jakiś grzech, w odróżnieniu od mężczyzn z gołymi klatami. Nie postrzegam tak świata!😉 Pięknego piątku🌸
Fot: @czula.kaminska (mały spoiler tego, co jutro na stories)
#podróże #podróżemałeiduże #blogerka #wodospad #waterfall #bali #travelgirl #travelblogger #aniamaluje #szczerze_pisząc

Dla kogoś być może kolejna...

Nie wszystkie zdjęcia muszą być wymuskane ;) 🌸Moja pogadanka na temat „chłopak by mnie nie puścił” wywołała spore zamieszanie! Opisujecie swoje toksyczne relacje z partnerami, którzy „zabraniali” wam przeróżnych rzeczy. Czasami toksyczne byłyście Wy, w ciągłym strachu, że partner zdradzi. Dzisiaj jesteście w innych relacjach i wiecie, że to nie powinno tak działać i wyglądać. I wspaniale! Lepiej przejrzeć na oczy późno, niż wcale!
Szkoda życia na kogoś, kto podcina Ci skrzydła. Jeśli masz coś, przed czym chcesz ostrzec inne dziewczyny - dawaj śmiało! Czasami zaczyna się od „nie podoba mi się jak chodzisz w sukienkach”
Pozdrowienia z #Bali! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #balibowlsandsmoothies #relacje

Nie wszystkie zdjęcia muszą być...

Wyprawa solo jak dotąd:
👉🏻Ani jednego dnia nie spędziłam zupełnie sama! Poznałam mnóstwo ludzi, z innymi polubiłam się bardziej, bo miałam okazję lepiej ich poznać. 👉🏻Popełniłam sporo błędów organizacyjnych. Np. teraz jestem na #Bali i już czuję, że bez skutera będzie ciężko (mam problem z błędnikiem, nie będę ryzykować), ale jestem dobrej myśli.
👉🏻Do tej pory nie udało mi się popracować! Spędziłam na pracy może godzinę, no chyba, że liczyć składanie relacji na insta, to wtedy pracowałam ze 3h dziennie. Byłaby to jednak najmniej płatna praca świata, bo nic nie zarobiłam🤣🙈
👉🏻Jestem zupełnie nieprzygotowana na #Wietnam! Poranki i wieczory są podobno chłodne (16 stopni). Z polskiej perspektywy to się wyda śmieszne, ale ja mam tu 35 stopni i takie właśnie ubrania.
👉🏻Możliwe więc, że zamiast 2 tygodni w Wietnamie zmyję się szybciej na jakąś wyspę w Tajlandii (Ko Chang albo Ko Samui) albo na Koh Rong w Kambodży :) Ogólnie mordka mi się śmieje cały czas, jest fajnie, jest dobrze!
Teraz pora się trochę opalić.
Mam nadzieję, że podobają Wam się moje przygody na stories! Wielu rzeczy i ludzi też nie pokazuję, ale może wykorzystam te historie w jakiś luźniejszy dzień. Dzisiaj np. chciałabym nagrać krótką pogadankę 😁

Uściski z Bali!

Wyprawa solo jak dotąd: 👉🏻Ani...

Wciąż nie mogę uwierzyć, że smakował mi wege boczek🤯
To były bardzo intensywne dni w Bangkoku, pora na kolejną przygodę - co powinnam zrobić na Bali?
Jakieś rekomendacje? Nie mogę prowadzić skutera, mój błędnik nie ogarnia, więc pewnie będzie ciężko, ale nastawiam się pozytywnie do całej przygody😊
Poleżałabym ze dwa dni na plaży z jakąś książką, bo z nadmiaru wrażeń i emocji moja czaszka dymi😁.
Zastanawiam się też, którego dnia dopadnie mnie kryzys tej podróży, ale czas pokaże!
Podrzućcie swoje rekomendacje a ja powalczę z walizką i idę spać 😘
#Bangkok #vege #foodie #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Wciąż nie mogę uwierzyć, że...

Jestem wkurzona. Że musimy udawać, że mamy mężów i nosić fejkowe obrączki, aby pozbyć się niechcianych adoratorów. Że samo „nie” nie wystarcza i żaden argument nie ma takiej mocy, jak bycie „przypisaną” do jakiegoś faceta. Jakbyśmy same się nie liczyły jako jednostki ludzkie.
Chciałabym mieć poczucie, że mogę robić swobodnie wszystko to, co mężczyźni.
Moim kolegom nikt nie radzi, by dla bezpieczeństwa wracali po ciemku w towarzystwie kobiety.
Nie zwraca uwagi, że przebijają im przez t-shirt sutki. Nie szukają w podróży hosteli z pokojami tylko dla mężczyzn, podczas gdy „female dormitory” to nie jest pomysł, który wziął się z powietrza, a realnej potrzeby.
Ja nie chcę pieprzonych przywilejów. Chcę mieć poczucie, że jesteśmy takimi samymi jednostkami ludzkimi. Ale jak się naczytałam o Waszych fejkowych obrączkach i pierścionkach, to zrobiło mi się naprawdę przykro łamane na jestem wkurzona.

Kobieto, co robisz dla swojego bezpieczeństwa i spokoju, czego nie robią mężczyźni? Wyjdźmy z priv, napisz tutaj!
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #kobieta #wkurw

Jestem wkurzona. Że musimy udawać,...

Śmiesznie tu stoję, ale mam nadzieję, że widzicie - jestem w Azji na maksa szczęśliwa, wszystko mnie cieszy! W tym klimacie oddycha mi się wspaniale (nawet w Bangkoku!) każda drobna rzecz jest przygodą! Mnóstwo nowych bodźców, smaków, tekstur, zapachów. Tym razem zamiast wygodnego mieszkania z dostępem do basenu i siłowni wybrałam hostel i zbieram inne przeżycia. Poznaję ludzi z taką samą zajawką na doświadczanie podróży jak ja. Wymieniam setki uśmiechów dziennie, próbuję mówić „dziękuję” po tajsku, unikać jednorazowego plastiku, zachwycać się myjącym pupę kibelkiem i cieszyć z masażu, po którym chodzę lekkim krokiem. Tak lekkim, że zrobiłam ich dzisiaj 25 tysięcy😊. Kocham #Bangkok, kocham tę część Azji, uwielbiam wieczorem składać dla Was relację z tego wszystkiego, co mnie spotyka. Moim marzeniem jest zachęcić innych do tego samego! Chcę rozwiać Twoje obawy i uprzedzenia, pokazać, że to jest proste i da się na własną rękę bez stresu!
#podróże #podróżemałeiduże #travelgirl #femalesolotraveler #solotravel #bangkok #wakacje #aniamaluje #blogerka #blogerkapodróżnicza #pieszopomieście

Śmiesznie tu stoję, ale mam...

Kiedyś miałam problem ze znalezieniem towarzystwa do podróżowania - ja pracuję skąd chcę, innych ogranicza urlop. Szybciutko się to zmieniło i teraz nie mam najmniejszego problemu z ogarnięciem towarzystwa. I co zabawne - gdy jest w zasięgu ręki, mam ogromną potrzebę podróży solo. To zupełnie inny vibe, inne przygody, inny rodzaj doświadczenia!
Kiedyś bardzo chciałam wydać książkę z wydawnictwem. Dzisiaj co miesiąc jakieś  mi to proponuje. Wolę sama. I bardzo często gdy podobał mi się jakiś chłopak i okazało się, że z wzajemnością - automatycznie traciłam nim zainteresowanie🙈. To okropny sposób życia, wiecznie chcę tego, czego nie mam, a gdy mam, to już nie chcę😏. Staram się z tym walczyć, ale tez obserwować bacznie z czego wynikają te moje pragnienia.
Wow, dzisiaj zaczyna się moja podróż. Spędzę w niej 35 dni, planuję odwiedzić 3 kraje, w których jeszcze nie byłam i do jednego wrócić. Jak wyjdzie? Czas pokaże. Jedno jest pewne - ja zawsze sobie poradzę i zawsze znajdę sposób by mieć to, czego chcę. Tutaj np. chciałam zjeść śniadanie z widokiem na morze, ale nie było sensownej knajpy więc... przytargałam z @aleksandranajda stół i krzesła z mieszkania. 
Najbliższe 24h spędzę pewnie offline, bo mam cholernie długą przesiadkę, którą zamierzam przeznaczyć na zwiedzanie... sami zgadnijcie jakiego miasta 😉 mam czas aby wykombinować w jaki sposób chcę zamieszczać relacje i jednocześnie zachować bezpieczeństwo nie oznaczając się w czasie rzeczywistym😊 
Trzymajcie za mnie kciuki! #podróże #girlswhotravel #solotravel #solofemaletraveler #aniamaluje #karaiby #podróżemałeiduże

Kiedyś miałam problem ze znalezieniem...

“Obnosisz” się ze swoim ciałem? Wpędzasz innych w kompleksy!

 
Kilka dni temu wrzuciłam na fejsa zdjęcie swoich nóg z podpisem, że trochę za dużo ćwiczę i pora nabrać masy. Bo serio tak uważam i mam do tego prawo. Jednak reakcje mnie zaskoczyły.
Konkretniej – jedna z nich.
Może od początku. Przez dość znaczny czas podstawowym leczeniem przy mojej chorobie były leki sterydowe. Nie, nie wziewne i nie w takich małych jak przy astmie. To były duże dawki, bo zaczynasz od 10mg doraźnie a potem jak narkoman musisz brać więcej i więcej by ci ulżyło. Oczywiście na polecenie lekarzy.  To jest temat rzeka na osobny tekst, ale w każdym razie – dotarłam do momentu w którym stwierdziłam że nie czuję pozytywnych efektów, skutki uboczne przewyższają zyski a jeszcze moment i zdechnę nie na swoją chorobę, a z powodu zepsucia sobie innych organów.
Odstawianie sterydów na własną rękę jest jednak bardzo głupie i tego nie polecam. Niestety lekarze mieli gdzieś moje życie i nie miałam wyboru.
Skrócona wersja tej historii jest taka, że stosuję dzisiaj naturalne substancje o analogicznym (przeciwzapalnym) działaniu, które jednak nie mają skutków ubocznych charakterstycznych dla glikokortykosteroidów i nie pchają mnie w objęcia sterydo-zależności (w uproszeczniu – takiego stanu gdzie bez tych leków nie pociągniesz, jak narkoman bez swojej działki).
W duuużym skrócie – dzisiaj wsuwam zamiast sterydów imbir , i ostre papryczki (kapsaicyna) podkręcane piperyną (pieprz). Tak, czuję się lepiej niż wtedy.
Jest jednak coś, co sterydy zdążyły mi popsuć bardzo. Są to nadnercza.
Na szczęście przerwałam ich stosowanie w ostatnim momencie w jakim mogłam (wbrew zaleceniom lekarzy). Pojawiły się u mnie pewne cechy Zespołu Cushinga. I teraz uwaga – podkreślam pewne cechy.  Nie wszystkie. Mam słabe kości i słabsze mięśnie, z łatwością zyskuję siniaki, mam suchą skórę, słabe włosy i paznokcie. Gdy czuję lekkie osłabienie automatycznie łapię coś na kształt “garba” (na szczęście omija mnie typowy “bawoli kark”) i wyglądam pewnie wtedy na niepewną siebie. Chwiejność emocjonalna i hormonalnie pierdylion razy większa niż u innych skłonność do stresu to też norma. Stąd na blogu tak bardzo skupiam się na emocjach i stąd tak bardzo praktykuję u siebie podejście miej wylane a będzie ci dane.
Dla tego tekstu istotne jest tylko to, że z ogromna podejrzliwością obserwuję zawsze swój brzuch i kończyny, ponieważ przy tym zespole tłuszcz gromadzi się dokładnie w dolnej części brzucha, pozostawiając nogi i ręce chudymi. Gdy to się nasila, wiem że robię dla swojego zdrowia za mało bo to nadnercza mną rządzą a nie ja nimi.
Jestem z tym pogodzona, może za kilka lat te moje nieszczęsne nadnercza się opamiętają – nie wiem.
Na potrzeby dzisiejszej pogadanki istotne jest to, że naprawdę dużo się ruszam i robię to po to, by moje mięśnie nie słabły bardziej, jednak nie mogę za bardzo ćwiczyć siłowo (mała gęstość kości). Najbardziej istotne jest jednak ograniczenie stresu, stąd nie wyobrażam sobie pracować w miejscu w którym byłoby go dużo. Moje wybory podyktowane są moim zdrowiem i stąd właśnie mój upór w tym temacie. Stawka jest najwyższa i jest nią moje życie.
Kończąc ten przydługi wstęp chciałam tylko zaznaczyć, że ćwiczę dużo więcej niż efekty to pokazują i wykonuje różne dziwne rzeczy by mój brzuch pracował prawidłowo – od masażu hula-hoop po stawianie sobie na brzuchu gorącego kubka z rumiankiem, by wygrzać strategiczne miejsca.
Jeśli nie załączacie sobie Adblocka, to zobaczycie wstawione treści (swoją drogą, zachęcam do dodanie mojej strony do wyjątków, bo czasami wrzucam gify czy fotki z insta i nie każdy je widzi).

Na zdjęciu wyżej widać że mam mięśnie na brzuchu. Nie muszę ich napinać by je dokładnie poczuć, jednak zazwyczaj ich nie widać bo pokrywa je pewna warstwa tłuszczu, który gromadzi się w zasadzie tylko tam. Lubię więc spódniczki z wysoka talią (bo wszystko gromadzi się niżej) czy sukienki worki, jednak bacznie obserwuję swoje ciało.
Więc gdy przeglądałam zdjęcia do ostatniego tekstu z pomysłami na to, co robić w sierpniu, trochę się przestraszyłam. Od kilku dni mój brzuch jest coraz bardziej miękki a na łydkach nie widzę za bardzo żadnego sensownego poziomu tłuszczu.

Ogólnie moje nogi są dla mnie spoko, ale dla własnego bezpieczeństwa chciałabym przybrać trochę masy bo czuję się sucha i żylasta. I wiem, że dla niektórych to może być kontrowersyjne, bo zmagają się z odwrotnymi problemami mając za dużo tłuszczu. Cóż, ja miałam ostatnio kontuzję kostki więc nie mogłam biegać i zastąpiłam bieganie chodzeniem. Idealnie zmotywowało mnie do tego Pokemon Go, bo chodziłam baaaaardzo okrężnymi drogami by mi się z jajej wykluły nowe pokemony. Gdy jesteś tuż przy domu a do wyklucia potrzebujesz 300 metrów… albo nadkładając jakieś 200 metrów w drodze na pocztę możesz zahaczyć o 3 poke stopy to nagle zbiera ci się kilka ładnych kilometrów dziennie. Polecam zatem każdemu kto nie może ćwiczyć ;).
Sens tego wpisu nie jest jednak taki bym się pożaliła na swoje ciało – wszystko co z nim robię, robię dla jego dobra. Chciałam napisać o czymś innym ale musiałam zbudować do tego kontekst wyjaśniający wszystkie potencjalne wątpliwości.
Pod tym zdjęciem na fejsie jedna dziewczyna napisała:
Nie rozumiem po co ktoś kto wyglada dobrze, wstawia zdjęcia z takim komentarzem. To właśnie takie rzeczy prowadzą do kompleksów innych osób. Masz piękne nogi, jeśli coś Ci się nie podoba to pracuj nad tym. Pomyśl co czują dziewczyny które są dużo chudsze od Ciebie i widzą coś takiego. Tyle piszesz o samoakceptacji i zbędnych komentarzach od innych, a takie wzorce też nie pomagają. Jesteś blogerką, przecież wiesz że dla wielu jesteś kimś do naśladowania…
Nie mam do niej żalu, ale mimo że to tylko jedna osoba (i jeden lajk pod komentarzem) czuję, że jest to ważny temat. Bo uruchomił w mojej głowie lawinę skojarzeń.
Pomyśl co czują dziewczyny które są dużo chudsze od Ciebie i widzą coś takiego.”
 
A grubsze? A niższe? A wyższe? A mniej umięśnione? A te z rozbudowanymi łydkami?
Czują dokładnie to, co wynika z ICH samooceny i poczucia własnej wartości. Bo to płynie ze środka, nie z odniesienia do innych.
Moja babcia oglądając kiedyś mecz siatkarek (Polki wygrały) stwierdziła, że powinny dać wygrać tamtym by nie było im przykro (!). To jest ten sam rodzaj myślenia.
Koleżanka (175 cm) założyła kiedyś szpilki i usłyszała – wiesz co, mogłabyś pomyśleć, że niższym będzie przykro…
 
Serio? Tylko tym niższym, którzy we wzroście (ani powód do dumy, ani do wstydu) widzą jakiś problem. Wzrost nie jest problem. Wzrost jest jaki jest.
Gdy byłam w gimnazjum, uważałam że osoby mające markowe buty “się z nimi obnoszą”. Tylko dlatego, że mają je na stopach 😀 Wiecie dlaczego tak myślałam? Bo nie miałam markowych butów, a chciałam je mieć. . To, że ktoś nosi drogą torebkę nie znaczy, że się z nią obnosi. Tak odbiera to tylko osoba, która ma z własnym brakiem jakiś problem.
Na szczęście już z tego wyrosłam i chociaż dzisiaj markowe buty nie są już dla mnie specjalnym problemem, to nawet nie mam ciśnienia na ich kupowanie.
Dlaczego ja, ty lu ktoś inny ma rezygnować z własnych wyborów tylko po to, by innym nie zrobiło się przykro?
Dziecko sąsiada nie może mieć wypasionego roweru bo innym dzieciom na osiedlu będzie przykro?
Prawidłowy mechanizm myślenia zdrowego na umyśle człowieka to “jak będę duży, zarobię sobie na taki rower” albo “będę się uczył praktycznych umiejętności by nie pracować jak moi rodzice za marne pieniądze i by moje dzieci miały taki rower jaki będą chciały”.
To, że ktoś coś ma, nie znaczy że się z tym obnosi. Ma sobie postawić torebkę na półce i jej nie nosić? Nie jeździć fajnym rowerem? W tekście o książkach, które zmieniły moje życie poleciłam dwie w temacie – jedna to głęboka socjologiczna analiza zjawiska jakim jest zawiść (autor stawia tezę, że to ona, nie bogactwo jest źródłem agresji, destrukcji i biedy) a druga dotyczy resentymentu i jest również bardzo interesująca.
Wiesz,nie powinnaś nosić dekoltów, bo Kasi będzie przykro.
Pomyślałaś, że nosząc rozpuszczone włosy wpędzasz w kompleksy dziewczyny o lichych i cienkich?
 
[na portalu] celebrytka narzeka na ból kręgosłupa z powodu zbyt dużego biustu i zwierza się że chce go zmniejszyć – chyba ją pogrzało, przez takie dziewczyny inne mniej obdarzone mają kompleksy. Wiele osób by się z nią zamieniło. Pustak.
 
i mój faworyt nie obnoś się tak ze swoim wzrostem, bo powodujesz u innych kompleksy.
 
STOP.
To co, moja koleżanka ma sobie odciąć kilka centymetrów nóg? Każda ładna dziewczyna ma zbrzydnąć, by innym nie było przykro? Dziewczyny z czystymi cerami mają dorysowywać sobie pryszcze? Dziewczyna rozmiar 38 ma mieć odebrane prawo do zrzucenia dwóch kilogramów, żeby tej 44 nie było przykro?
Sorry, to tak nie działa.
NIGDY nie dajcie sobie wmówić, że macie rezygnować z prawa do decydowania o własnym ciele bo wpędzacie innych w kompleksy.
To czysty body-shame.
Nie Ty jesteś winna, że niższa lub wyższa od ciebie dziewczyna czuje się źle w swoim ciele.
Nawet jeśli masz przecudne, gęste włosy do pasa – to nie Ty jesteś winna, że dziewczyna o krótkich przerzedzonych włosach ma na tym tle kompleksy.
Jeśli masz zgrabny tyłek i podkreślasz go ołówkowymi spódnicami czy spodniami z wysokim stanem – nie musisz rezygnować z tego tylko dlatego, że rzekomo “wpędzasz w kompleksy” dziewczynę o pupie płaskiej.
Kompleksy innej osoby nie są zależne od Ciebie. To, że masz ciało i coś podkreślasz to nic złego.
Obwinianie innych o własne kompleksy to body-shaming. A temu zjawisku mówimy NIE.
Jeśli ktoś ma kompleksy, może iść na skróty i obwiniać o nie innych (co nie zmieni jego sytuacji) lub próbować  te kompleksy przepracować, co z kolei jego sytuację zmieni. Wybór – jak zawsze – należy do Ciebie.
Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Co warto zrobić w sierpniu? 10 pomysłów!
“Obnosisz” się ze swoim ciałem? Wpędzasz innych w kompleksy!