Jedno z moich ulubionych zdjęć, zerkam na nie gdy zapomnę się z treningami (ostatnio się zapomniałam). Ale myślę też o tym jak tanie wakacje na Korfu wtedy upolowałam i jak koszmarnie drogo (proporcjonalnie do zarobków) jest w Polsce. Polska jest piękna, sama w końcu na weekend ruszam za miasto i ogromnie doceniam naszą naturę, ale nie mogę się doczekać aż zjem pizzę we Włoszech (kosztuje tyle, co w Warszawie), albo popiję winem chinkali z serem w Gruzji. 
Jesteśmy koszmarnie drogim do życia krajem, to jest nienormalne aby kawa w kawiarni kosztowała godzinę pracy przeciętnego człowieka.
Kocham Polskę jeśli chodzi o naturę, kuchnię, niektóre zwyczaje, ale światopoglądowo czuję się bardziej obywatelką świata niż patriotką. „Rosjanin był, który – nie jego to wina –
Za brata uważał pewnego Gruzina.
Czas drużby był krótki,
Bo ów nie pił wódki,
Rosjanin nie pijał zaś wina.

Napisał na niego gdzie trzeba więc donos
I łzę nad przyjaźnią utoczył wzmocnioną.
W obozie zaś Gruzin
Odsiedział lat tuzin,
Lecz przecież go w końcu zwolniono!

Narody, narody! Po diabła narody
Stojące na drodze do szczęścia i zgody?
Historia nam daje dobitne dowody:
Pragniecie pokoju? – Usuńcie przeszkody –
Narody, narody, narody!” #aniamaluje #szczerze_pisząc #wakacje #korfu #lato #tęsknota #maxi #sukienka #travelgirl #podróżemałeiduże

Jedno z moich ulubionych zdjęć,...

Gdy chciałaś loki a wyglądasz jak baran😅
Uczę się nie mieć wysokich oczekiwań odnośnie miejsc, ludzi, sytuacji i po prostu dać się miło zaskoczyć, ale końcówka sagi „Malowany człowiek” mnie jednak rozczarowała. Autor budował napięcie i skomplikowany świat po to, aby ostateczne starcie było takie meh? Tak nie wolno🙈

Jest taki cudowny cytat Junga, że but pasujący na jedną stopę będzie uwierał inną. I ja go bardzo lubię, bo ilekroć pytam was o jakieś polecenia zawsze trafi się głos „koniecznie XYZ, tu cudo!” I „nie wiem co zadziała, ale byle nie XYZ, W ogóle się nie sprawdziło, straciłam tylko kasę”.
Lubię o tym pamiętać za każdym razem, gdy komuś nie spodoba się coś, co zrobiłam. 
Daj mi znać w komentarzu o swoim najnowszym odkryciu, jakiejś perełce z dowolnej kategorii. Chciałabym powrócić do cyklu „ulubieńcy” (halo, czy to rok 2015?!) i nie wiem czy jest sens. Co fajnego ostatnio odkryłeś?

#monstera #aniamaluje #szczerze_pisząc #crazyplantlady #czerwonasukienka #zlumpeksu #zdrugiejszafy #włosy

Gdy chciałaś loki a wyglądasz...

Słuchałam ostatnio podcastu @lelcia (świetna dziewczyna!) o tym, jak zmieniało się jej podejście do treningów. A potem zerknęłam w swój stary tekst z aktualizacją włosową i ucieszyła mnie jedna rzecz - nigdy nie miałam takiego podejścia do swojego ciała jakbym była arkuszem w excelu, że tu centymetr miesięcznie a założony cel to było 1,5 i co teraz.
Boziu🙈 miałam taki szał tylko z mierzeniem przyrostu włosów i z perspektywy czasu uważam to za dość toksyczne. 
Jasne, uwielbiam widzieć postępy, to jest super! Ale nie chcę być skupiona tylko na wynikach, jakby cała ta droga nie miała żadnego sensu. To ona mnie kręci najbardziej! To, że mogę zrobić głębszy skłon, wyżej podnieść nogę, albo przebyć dłuższy dystans i nie sapać to dla mnie fajniejszy efekt niż to, co pokazuje waga. Na litość, ja nawet nie mam wagi!
Kiedyś miesiąc do miesiąca porównywałam wyniki odsłon bloga, zarobki i to ile znaków nastukałam jako copywriterka. Jakże wyzwalający był ten moment, gdy odinstalowałam Google analytics i porzuciłam napinkę! Mam takie poczucie, że najfajniejszych rzeczy w życiu nie da się zmierzyć liczbami. Żadna tabelka nie ma rubryki oddającej moją radochę gdy przeczytam wiadomość, że ktoś pod wpływem mojego bloga rozstał się z toksycznym partnerem albo odważył się zmienić pracę na taką super, ale zawsze teoretycznie poza zasięgiem. Bądźcie dla siebie proszę łagodni i wyrozumiali, nie jesteście bezduszną korporacją gdzie liczy się tylko wynik i realizacja planu kwartalnego😘
#monstera #crazyplantlady #rośliny #trening #wdomu #poćwiczone #aniamaluje #szczerze_pisząc #motywacja

Słuchałam ostatnio podcastu @lelcia (świetna...

Czy masz problem z zapłaceniem uczciwej ceny za jakiś produkt? Często słyszę jako argument za kupowaniem podróbki albo piraceniem, „ale mnie nie stać”.
Pomyślmy odwrotnie - ale za swoją pracę to już chcesz być wynagradzany uczciwie?🤔🙈
Pamiętam jak na studiach zostawało mi 300 zł po zapewnieniu sobie minimum egzystencji. Nie było łatwo, ale nie miałam problemu aby kupować legalnie książki, szybko zainwestowałam w abonament w @czytamzlegimi (nadal jestem psychofanką a to nie jest sponsorowane).
Wiesz dlaczego? Bo sama chcę być uczciwie wynagradzana za swoją pracę. @troyann który ogarnia moje maile nigdy nie dostał przelewu ode mnie po czasie, a najczęściej dostaje przed. Dlaczego? Bo nie cierpię gdy ktoś płaci mi po czasie!

Głęboko wierzę w zasadę „traktuj innych tak, jak chcesz być traktowany”. Nie lubię mieć konfliktu wartości.
W tym tygodniu kupiłam kurs robienia landing page, który wygeneruje konwersje (nie mogę go polecić, wszystko wiedziałam🤭) i @thecolorbundle (kilkaset presetów). Napisz mi w komentarzu w co ostatnio zainwestowałeś dla swojego rozwoju!
 Kurs? Książka? Webinar? Daj znać 🙌🏻
#Saigon #Vietnam #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #aniamaluje #szczerze_pisząc #motywacja #rozwój #kropki #colorbundlegiveaway

Czy masz problem z zapłaceniem...

Może dawno nikt ci tego nie mówił, ale życie to nie konkurs na bycie NAJ⭐️
Jednych napawa dumą, że mają wysprzątane na błysk, inni ściągają pranie z suszarki dopiero, gdy trzeba powiesić kolejne, albo płacą sprzątaczce. To nie tak, że jedna strona jest leniwa a druga „bez ambicji” bo jesteśmy różni, mamy inne priorytety, style życia, oba są tak samo ok!
👉🏻Ktoś lubi gotować, ktoś inny woli dietę pudełkową - i super! 👉🏻Ktoś robi sam remonty, ktoś płaci fachowcom. 👉🏻Ktoś ma warzywa z ogródka, ktoś z marketu.
Możemy mieć różne wizje swojego życia i nie ma żadnego sensu aby się porównywać!
O mojej wartości nie stanowi to, czy ugotuję dwudaniowy obiad z deserem, czy zjem pierogi z paczki - bywa i tak i tak. 
Ani to, czy zrobiłam w tym tygodniu 5 treningów, czy 2. 
Nie musisz się z nikim ścigać☺️
Ale nie musisz też budować swojego poczucia wartości na umniejszaniu innym, bo nie żyją tak jak ty.
Tak, ja też czasami myślę w duchu „ja bym tak nie mogła!” ale nie mówię tego na głos, bo inna widać mogła i ma się z tym dobrze✌🏻
Ważne, żeby mi z moimi wyborami też było dobrze😊 Nie zapominajmy o tym!
#aniamaluje #niezapominajka #szczerze_pisząc #darlingdaily #postitfortheaesthetics #forgetmenot #aestheticlypleasing #kwiaty #maj

Może dawno nikt ci tego...

TikTok made me do it! Zabrałam lustro na spacer i zrobiłam sobie selfie. Tym razem pretekstem nie była nowa fryzura ani sukienka, a nowe ubranko mojego telefonu. Z mocowanym na silny magnes ringiem, który mogę przesuwać gdy mam taką potrzebę (albo zamocować na stałe jeśli wolę). Czad! W ciągu ostatniego roku zepsułam 6 ringów (po czasie puszczał klej) więc jestem ciekawa jak się sprawdzi ten magnetyczny. Wszystko leci mi z rąk, więc ten pierścień ratuje mi zazwyczaj telefon🙈
Z kodem aniamaluje15 macie  15% rabatu na akcesoria @idealofsweden - ja mam case, ring i bezprzewodową ładowarkę, wszystko w tym samym wzorze ✨ Obecnie pojawiła się wiosenna kolekcja oraz firma ruszyła z rabatami 25-70%, które łączą się z moim kodem ;-)
Post we współpracy z marką @idealofsweden 
#tiktokmirrorchallenge #mirrorselfie #mirrorchallenge #portret #aniamaluje #wiosna #maj #maj2020

TikTok made me do it!...

Najbardziej cieszy mnie to, że jestem tak samo szczęśliwa z bukietem majowego bzu w Polsce, co w dalekiej podróży. Tylko w Azji mi się dużo lepiej oddycha! Dostałam na jesień zaproszenie na ślub w Tajlandii, więc z całego serca liczę, że to się uda i będzie dobrze. W zeszłym roku miałam o tej porze tak straszny kryzys, że tylko podróże mnie ratowały. Miło odkryć, że znów dobrze mi ze sobą nawet wtedy, gdy muszę siedzieć na 🍑.
#aniamaluje #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #wietnam #most #goldenbridge

Najbardziej cieszy mnie to, że...

WDŻ. Nauczycielka puszcza w obieg szklankę i każe uczniom ją pobrudzić palcami. Gdy🥛 zrobi kółko, stawia ją przed chłopcem i dokłada obok drugą. I pyta -  z której szklanki chcesz się napić, upalcowanej przez wszystkich, czy czystej? 
Szklanka w tym przykładzie jest kobietą, a picie seksem.
Czasami szklanką jest jabłko.
Ci sami ludzie, dla których kobiety są jak szklanki mówią, że kobiety się uprzedmiatawiają nosząc krótkie sukienki i są same winne gwałtom. 
To tylko dwie z największych bzdur, jakie można usłyszeć na lekcji WDŻ od nauczyciela. Więcej na moim kanale w filmie, który nagrałam w lutym z @kasia_coztymseksem 
To skandal, że mamy w szkołach wychowanie do życia w rodzinie zamiast edukacji seksualnej. To skandal, że dzieciaki uczą się tam czasami takich głupot, że głowa mała. Zapraszam na kanał Aniamaluje po więcej, link wrzucam w stories! #aniamaluje #edukacjaseksualna #wdż #szkoła #wrocław

WDŻ. Nauczycielka puszcza w obieg...

Pracuję przed komputerem, relaksuję się znowu patrząc w ekran - oglądam film albo czytam książkę na czytniku. Moje oczy nie mają ze mną łatwo!
⠀
Przyznam, że przez chwilę szukałam pomysłu na subtelne ulokowanie produktu, ale hej - ja się nie wstydzę tej współpracy! Nawilżające krople do oczu Hyabak (wiedzieliście, że HY to od hialuronianu sodu a ABAK to technologia pozwalająca kroplom zachować sterylność bez konserwantów?), to bardzo dobre krople, które przynoszą ulgę moim oczom. Szczerze, krótko i na temat - przestałam od Was dostawać troskliwe wiadomości "Ania, proszę, wyśpij się", nie pokazuję się z czerwonymi oczkami, nie mam uczucia piasku pod powiekami ani potrzeby tarcia ich co chwilę.
⠀
Jeśli czujesz zmęczenie oczu - polecam wypróbować. Moje są bardzo wrażliwe, a współpraca zmotywowała mnie do regularnego stosowania Hyabaku i szybko poczułam ulgę. Czemu nie wpadłam na to sama z siebie? Nie wiem, szczerze to pewnie trochę ze strachu przed zakraplaniem czegoś do oczu, ale ten okazał się irracjonalny, bo te krople nie przyniosły mi żadnego cierpienia, tylko dużo ulgi :)
⠀
#hyabak #nieprzeoczyszniczego #nawilzajacekrople  #ulgadlaoka  #bezkonserwantow #aniamaluje
Post we współpracy z marką HYABAK

Pracuję przed komputerem, relaksuję się...

Myślałam, że ten czas będzie wyglądał leniwie. Że będzie sporo relaksu i odpoczynku, tymczasem nie wiem w co ręce włożyć!
⠀
Pomysłów mam sporo, rozsadza mnie energia, nie umiem wybrać co jest mniej a co bardziej ważne, przez co robię wszystko. I want it all and I want it now!
⠀
Kocham ten moment; gdy jestem tak naładowana energią, ale znam już siebie 28 lat i wiem, że za ten skok przyjdzie za zapłacić. Że nadejdzie moment, kiedy nie uda mi się zrobić nic kreatywnego a gdy będę chciała napisać tekst na bloga, będę godzinę gapić się w ekran by napisać jedno zdanie i zamknąć klapę laptopa z uczuciem rozczarowania.
⠀
Najbardziej jestem dumna, że to od dawna już nie jest rozczarowanie sobą samą. Zaczęłam akceptować, że tak jak jest dzień i noc, biel i czerń, tak są momenty gdy czujemy się panami świata oraz takie, gdy nic nie wychodzi.
⠀
May the 4th be with you!
⠀
#aniamaluje
#lavieparisienne #frenchfashion #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #lookdujour #parisianlifestyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Myślałam, że ten czas będzie...

“Obnosisz” się ze swoim ciałem? Wpędzasz innych w kompleksy!

 
Kilka dni temu wrzuciłam na fejsa zdjęcie swoich nóg z podpisem, że trochę za dużo ćwiczę i pora nabrać masy. Bo serio tak uważam i mam do tego prawo. Jednak reakcje mnie zaskoczyły.
Konkretniej – jedna z nich.
Może od początku. Przez dość znaczny czas podstawowym leczeniem przy mojej chorobie były leki sterydowe. Nie, nie wziewne i nie w takich małych jak przy astmie. To były duże dawki, bo zaczynasz od 10mg doraźnie a potem jak narkoman musisz brać więcej i więcej by ci ulżyło. Oczywiście na polecenie lekarzy.  To jest temat rzeka na osobny tekst, ale w każdym razie – dotarłam do momentu w którym stwierdziłam że nie czuję pozytywnych efektów, skutki uboczne przewyższają zyski a jeszcze moment i zdechnę nie na swoją chorobę, a z powodu zepsucia sobie innych organów.
Odstawianie sterydów na własną rękę jest jednak bardzo głupie i tego nie polecam. Niestety lekarze mieli gdzieś moje życie i nie miałam wyboru.
Skrócona wersja tej historii jest taka, że stosuję dzisiaj naturalne substancje o analogicznym (przeciwzapalnym) działaniu, które jednak nie mają skutków ubocznych charakterstycznych dla glikokortykosteroidów i nie pchają mnie w objęcia sterydo-zależności (w uproszeczniu – takiego stanu gdzie bez tych leków nie pociągniesz, jak narkoman bez swojej działki).
W duuużym skrócie – dzisiaj wsuwam zamiast sterydów imbir , i ostre papryczki (kapsaicyna) podkręcane piperyną (pieprz). Tak, czuję się lepiej niż wtedy.
Jest jednak coś, co sterydy zdążyły mi popsuć bardzo. Są to nadnercza.
Na szczęście przerwałam ich stosowanie w ostatnim momencie w jakim mogłam (wbrew zaleceniom lekarzy). Pojawiły się u mnie pewne cechy Zespołu Cushinga. I teraz uwaga – podkreślam pewne cechy.  Nie wszystkie. Mam słabe kości i słabsze mięśnie, z łatwością zyskuję siniaki, mam suchą skórę, słabe włosy i paznokcie. Gdy czuję lekkie osłabienie automatycznie łapię coś na kształt “garba” (na szczęście omija mnie typowy “bawoli kark”) i wyglądam pewnie wtedy na niepewną siebie. Chwiejność emocjonalna i hormonalnie pierdylion razy większa niż u innych skłonność do stresu to też norma. Stąd na blogu tak bardzo skupiam się na emocjach i stąd tak bardzo praktykuję u siebie podejście miej wylane a będzie ci dane.
Dla tego tekstu istotne jest tylko to, że z ogromna podejrzliwością obserwuję zawsze swój brzuch i kończyny, ponieważ przy tym zespole tłuszcz gromadzi się dokładnie w dolnej części brzucha, pozostawiając nogi i ręce chudymi. Gdy to się nasila, wiem że robię dla swojego zdrowia za mało bo to nadnercza mną rządzą a nie ja nimi.
Jestem z tym pogodzona, może za kilka lat te moje nieszczęsne nadnercza się opamiętają – nie wiem.
Na potrzeby dzisiejszej pogadanki istotne jest to, że naprawdę dużo się ruszam i robię to po to, by moje mięśnie nie słabły bardziej, jednak nie mogę za bardzo ćwiczyć siłowo (mała gęstość kości). Najbardziej istotne jest jednak ograniczenie stresu, stąd nie wyobrażam sobie pracować w miejscu w którym byłoby go dużo. Moje wybory podyktowane są moim zdrowiem i stąd właśnie mój upór w tym temacie. Stawka jest najwyższa i jest nią moje życie.
Kończąc ten przydługi wstęp chciałam tylko zaznaczyć, że ćwiczę dużo więcej niż efekty to pokazują i wykonuje różne dziwne rzeczy by mój brzuch pracował prawidłowo – od masażu hula-hoop po stawianie sobie na brzuchu gorącego kubka z rumiankiem, by wygrzać strategiczne miejsca.
Jeśli nie załączacie sobie Adblocka, to zobaczycie wstawione treści (swoją drogą, zachęcam do dodanie mojej strony do wyjątków, bo czasami wrzucam gify czy fotki z insta i nie każdy je widzi).

Na zdjęciu wyżej widać że mam mięśnie na brzuchu. Nie muszę ich napinać by je dokładnie poczuć, jednak zazwyczaj ich nie widać bo pokrywa je pewna warstwa tłuszczu, który gromadzi się w zasadzie tylko tam. Lubię więc spódniczki z wysoka talią (bo wszystko gromadzi się niżej) czy sukienki worki, jednak bacznie obserwuję swoje ciało.
Więc gdy przeglądałam zdjęcia do ostatniego tekstu z pomysłami na to, co robić w sierpniu, trochę się przestraszyłam. Od kilku dni mój brzuch jest coraz bardziej miękki a na łydkach nie widzę za bardzo żadnego sensownego poziomu tłuszczu.

Ogólnie moje nogi są dla mnie spoko, ale dla własnego bezpieczeństwa chciałabym przybrać trochę masy bo czuję się sucha i żylasta. I wiem, że dla niektórych to może być kontrowersyjne, bo zmagają się z odwrotnymi problemami mając za dużo tłuszczu. Cóż, ja miałam ostatnio kontuzję kostki więc nie mogłam biegać i zastąpiłam bieganie chodzeniem. Idealnie zmotywowało mnie do tego Pokemon Go, bo chodziłam baaaaardzo okrężnymi drogami by mi się z jajej wykluły nowe pokemony. Gdy jesteś tuż przy domu a do wyklucia potrzebujesz 300 metrów… albo nadkładając jakieś 200 metrów w drodze na pocztę możesz zahaczyć o 3 poke stopy to nagle zbiera ci się kilka ładnych kilometrów dziennie. Polecam zatem każdemu kto nie może ćwiczyć ;).
Sens tego wpisu nie jest jednak taki bym się pożaliła na swoje ciało – wszystko co z nim robię, robię dla jego dobra. Chciałam napisać o czymś innym ale musiałam zbudować do tego kontekst wyjaśniający wszystkie potencjalne wątpliwości.
Pod tym zdjęciem na fejsie jedna dziewczyna napisała:
Nie rozumiem po co ktoś kto wyglada dobrze, wstawia zdjęcia z takim komentarzem. To właśnie takie rzeczy prowadzą do kompleksów innych osób. Masz piękne nogi, jeśli coś Ci się nie podoba to pracuj nad tym. Pomyśl co czują dziewczyny które są dużo chudsze od Ciebie i widzą coś takiego. Tyle piszesz o samoakceptacji i zbędnych komentarzach od innych, a takie wzorce też nie pomagają. Jesteś blogerką, przecież wiesz że dla wielu jesteś kimś do naśladowania…
Nie mam do niej żalu, ale mimo że to tylko jedna osoba (i jeden lajk pod komentarzem) czuję, że jest to ważny temat. Bo uruchomił w mojej głowie lawinę skojarzeń.
Pomyśl co czują dziewczyny które są dużo chudsze od Ciebie i widzą coś takiego.”
 
A grubsze? A niższe? A wyższe? A mniej umięśnione? A te z rozbudowanymi łydkami?
Czują dokładnie to, co wynika z ICH samooceny i poczucia własnej wartości. Bo to płynie ze środka, nie z odniesienia do innych.
Moja babcia oglądając kiedyś mecz siatkarek (Polki wygrały) stwierdziła, że powinny dać wygrać tamtym by nie było im przykro (!). To jest ten sam rodzaj myślenia.
Koleżanka (175 cm) założyła kiedyś szpilki i usłyszała – wiesz co, mogłabyś pomyśleć, że niższym będzie przykro…
 
Serio? Tylko tym niższym, którzy we wzroście (ani powód do dumy, ani do wstydu) widzą jakiś problem. Wzrost nie jest problem. Wzrost jest jaki jest.
Gdy byłam w gimnazjum, uważałam że osoby mające markowe buty “się z nimi obnoszą”. Tylko dlatego, że mają je na stopach 😀 Wiecie dlaczego tak myślałam? Bo nie miałam markowych butów, a chciałam je mieć. . To, że ktoś nosi drogą torebkę nie znaczy, że się z nią obnosi. Tak odbiera to tylko osoba, która ma z własnym brakiem jakiś problem.
Na szczęście już z tego wyrosłam i chociaż dzisiaj markowe buty nie są już dla mnie specjalnym problemem, to nawet nie mam ciśnienia na ich kupowanie.
Dlaczego ja, ty lu ktoś inny ma rezygnować z własnych wyborów tylko po to, by innym nie zrobiło się przykro?
Dziecko sąsiada nie może mieć wypasionego roweru bo innym dzieciom na osiedlu będzie przykro?
Prawidłowy mechanizm myślenia zdrowego na umyśle człowieka to “jak będę duży, zarobię sobie na taki rower” albo “będę się uczył praktycznych umiejętności by nie pracować jak moi rodzice za marne pieniądze i by moje dzieci miały taki rower jaki będą chciały”.
To, że ktoś coś ma, nie znaczy że się z tym obnosi. Ma sobie postawić torebkę na półce i jej nie nosić? Nie jeździć fajnym rowerem? W tekście o książkach, które zmieniły moje życie poleciłam dwie w temacie – jedna to głęboka socjologiczna analiza zjawiska jakim jest zawiść (autor stawia tezę, że to ona, nie bogactwo jest źródłem agresji, destrukcji i biedy) a druga dotyczy resentymentu i jest również bardzo interesująca.
Wiesz,nie powinnaś nosić dekoltów, bo Kasi będzie przykro.
Pomyślałaś, że nosząc rozpuszczone włosy wpędzasz w kompleksy dziewczyny o lichych i cienkich?
 
[na portalu] celebrytka narzeka na ból kręgosłupa z powodu zbyt dużego biustu i zwierza się że chce go zmniejszyć – chyba ją pogrzało, przez takie dziewczyny inne mniej obdarzone mają kompleksy. Wiele osób by się z nią zamieniło. Pustak.
 
i mój faworyt nie obnoś się tak ze swoim wzrostem, bo powodujesz u innych kompleksy.
 
STOP.
To co, moja koleżanka ma sobie odciąć kilka centymetrów nóg? Każda ładna dziewczyna ma zbrzydnąć, by innym nie było przykro? Dziewczyny z czystymi cerami mają dorysowywać sobie pryszcze? Dziewczyna rozmiar 38 ma mieć odebrane prawo do zrzucenia dwóch kilogramów, żeby tej 44 nie było przykro?
Sorry, to tak nie działa.
NIGDY nie dajcie sobie wmówić, że macie rezygnować z prawa do decydowania o własnym ciele bo wpędzacie innych w kompleksy.
To czysty body-shame.
Nie Ty jesteś winna, że niższa lub wyższa od ciebie dziewczyna czuje się źle w swoim ciele.
Nawet jeśli masz przecudne, gęste włosy do pasa – to nie Ty jesteś winna, że dziewczyna o krótkich przerzedzonych włosach ma na tym tle kompleksy.
Jeśli masz zgrabny tyłek i podkreślasz go ołówkowymi spódnicami czy spodniami z wysokim stanem – nie musisz rezygnować z tego tylko dlatego, że rzekomo “wpędzasz w kompleksy” dziewczynę o pupie płaskiej.
Kompleksy innej osoby nie są zależne od Ciebie. To, że masz ciało i coś podkreślasz to nic złego.
Obwinianie innych o własne kompleksy to body-shaming. A temu zjawisku mówimy NIE.
Jeśli ktoś ma kompleksy, może iść na skróty i obwiniać o nie innych (co nie zmieni jego sytuacji) lub próbować  te kompleksy przepracować, co z kolei jego sytuację zmieni. Wybór – jak zawsze – należy do Ciebie.
Uściski, Ania
Previous
Co warto zrobić w sierpniu? 10 pomysłów!
“Obnosisz” się ze swoim ciałem? Wpędzasz innych w kompleksy!