Wstałam dzisiaj o 11:05. To oznacza, że sąsiedzi musieli mnie nienawidzić, bo mam zawsze taki ostateczny jak „final Call” na lotnisku budzik ustawiony na 10:30 w razie gdyby nic wcześniej mnie nie obudziło. Wyje jak syrena alarmowa! Nie słyszałam go!

Zawsze śpię jak zabita, gdy odreagowuję emocje. Próbuję od kilku dni pomóc z czymś bliskiej osobie i bardzo wyczerpuje mnie to emocjonalnie. 
Tak samo mocno jak dzisiaj, spałam kiedyś  po urodzinach Agi, mojej dobrej koleżanki. Lubię myśleć, że to wino, ale jestem niemal pewna, że to oglądanie „Leaving Neverland” sprawiło, że dziewczyny nie mogły mnie dobudzić.
(Polecam się na imprezy, oglądanie dokumentu o pedofilii, świetna zabawa tylko ze mną!). Jestem osobą, której ludzie zwierzają się z różnych okropnych rzeczy, które kiedyś ich spotkały na zasadzie „jesteś pierwszą osobą, której o tym mówię”. Czytam wszystko o przemocy wobec dzieci, bo moim największym strachem gdy z nimi pracowałam był strach o to, że kiedyś jakieś dziecko wybierze mnie na jedyną osobę której powie, że jest bite albo dręczone w inny sposób, a ja nie będę potrafiła skutecznie zareagować. Albo postąpię zgodnie z procedurami i w tym czasie stanie się coś najgorszego.

Moim największym strachem w życiu jest to, że nie będę potrafiła pomóc komuś, kogo kocham. Towarzyszy mi to od momentu, gdy jako ośmiolatka obserwowałam umierającego na raka dziadka. Czułam bezsilność i to jest najgorsze uczucie jakie potrafię sobie wyobrazić. 
Jeśli go nie rozumiesz, obejrzyj „Nocturnal animals”, film w którym niemal czułam ból głównego bohatera.

Właśnie przez sen wymyśliłam rozwiązanie sytuacji, która mnie dręczyła. Dawno nie czułam takiej ulgi! Nie umiem jej opisać, pragnę się tym podzielić!

Mam ochotę mówić ludziom wszystkie te miłe rzeczy, które o nich myślę, ale jakoś zawsze zostały niewypowiedzianymi myślami. 
A ciebie zapytam tak bardzo szczerze, nie na tym poziomie, na którym odpowiadamy „pająki”, tylko głębiej - czego najbardziej w życiu się boisz? 
#szczerze_pisząc #myśli #aniamaluje #grudzień #dzieciństwo

Wstałam dzisiaj o 11:05. To...

Tak jakoś wyszło, że co roku odwiedzam #Włochy i #Lwów🥰 
Dzisiaj omal nie kliknęłam biletów do Bari (po 139 zł w dwie strony👍🏻), bo ogromnie tęsknię za tą pizzą🍕Mamma mia! 6€ za set #pizza+#piwo, 10€ jeśli dochodzi mnóstwo talerzyków z przystawkami. No i jeszcze na koniec shot #limoncello.
I kusiła ta teleportacja, do kraju uśmiechniętych ludzi! Śpiewających podczas pracy, gotujących obłędnie dobrze i mających tak melodyjną mowę, że chcesz każdemu mówić: Ciao!👋🏻 Już widziałam, jak chodzę sobie w lekkiej jesiennej kurtce i sukience maxi po włoskich uliczkach i raz na jakiś czas sięgam po przekąskę za 2€, absolutnie niczego więcej nie potrzebując do szczęścia🥰Kiedyś poparzyłam sobie taką język, tak bardzo nie mogłam się jej doczekać! 
I chociaż „mam ochotę na pizzę, polecę do Włoch” wydaje się tekstem rzucanym raczej przez bogaczy, to zapewniam - wcale tak nie jest! Włoski #citybreak bywa tańszy niż weekend w Polsce.

Tym razem odpuściłam, zapał mi minął w momencie, gdy upiekły mi się pomidory i na nich rozlała mi się pyszna #burrata. Ale może komuś ten pomysł umili grudzień? 
Psst, po wpisaniu w Google „aniamaluje+Bari” wyskoczy fajny plan mojego wyjazdu z 2017 ;)
Psst 2! W przypiętych relacjach kod na stówkę na nocleg via Airbnb ;) ⭐️⭐️⭐️Gdybyś mógł, mogła, teleportować się teraz w dowolne miejsce na całej planecie, które byś wybrał/a? ;) #

#podróże #girlswithgluten #pizza🍕 #pizzalovers #italia #bari #włochy #podróżemałeiduże #girlswhotravel #aniamaluje

Tak jakoś wyszło, że co...

Poznałam ostatnio super sposób na produktywność! Nie pamiętam kiedy z takim zapałem realizowałam swoje zadania😀. @magdalena_komsta zdradziła mi super sposób na motywację - jeśli nie zrobię tego, co sobie założyłam, będę musiała wpłacić jakąś kwotę na organizację będąca światopoglądowo na przeciwnym biegunie co ja. Np. Ordo  Iuris.
Działa jak złoto! Nawet jak mi się nie chceeee to myślę sobie - o nie, muszę to zrobić, nie dam sobie psychicznie rady z myślą, że ich wspieram! 
Dodatkowo kupiłam sobie nagrodę w postaci biletów do Azji. Myśl o cudownym, wilgotnym powietrzu napawa mnie takim optymizmem, że aż chce się pracować!

Także jeśli masz problem z pisaniem magisterki albo czymś w tym stylu - pomyśl o metodzie Magdy, jest doskonale skuteczna!

#podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #travelgirl #czerwonasukienka #szczerze_pisząc #motywacja #reddress #palmy #karaiby #gwadelupa

Poznałam ostatnio super sposób na...

W gimnazjum rodzice nie kupili koledze zeszytu ćwiczeń, więc skserował kilka stron, by odrobić zadanie domowe. Ku mojemu zdziwieniu dostał jedynkę za „nieprzygotowanie do lekcji”. Miał zadanie!!! Nie lubiliśmy się wtedy, chyba pierwszego dnia nazwał mnie kujonem i deską, ale tak wkurzyła mnie postawa nauczycielki, że zaczęłam się z nią wykłócać o to, czy jest normalna i kolegi bronić. Odrobił to durne zadanie! Nie było jego winą, że rodzice nie zapewnili mu podstaw, a chodziłam do klasy z uczniami z okolic mocno „defaworyzowanych”, jak to się ładnie nazywa. Miałam lipę u tej nauczycielki, ale nie żałuję!

Uwielbiam tworzyć materiały o prawach ucznia. Szczególnie w takich małych mieścinach jak moje (nauczyciele są często radnymi!) władza bywa nadużywana. 
Dlatego za każdym razem, gdy pisze do mnie uczeń z prośbą o pomoc w jakiejś sytuacji, czuję się jak na tym zdjęciu z Salerno pod Neapolem!

Uwielbiam to, że nie dają się zbyć. Że pytają o to, co w statucie szkoły.
Czy statut może być niezgodny z prawem oświatowym. Gdzie zgłosić takiego nauczyciela i jak się bronić. 
Nikt nie zwraca się do mnie w wiadomościach z takim szacunkiem jak uczniowie! Podczas gdy dorosłym zdarza się napisać coś w stylu „siema, widzę ze dużo podróżujesz, znajdziesz mi loty i noclegi do 2500 do Tajlandii? odp dzisiaj”, uczniowie piszą „obejrzałam pani filmy, przeczytałam statut szkoły, ale wciąż nie wiem. Byłoby mi bardzo miło, gdyby pani podpowiedziała, ale zrozumiem jeśli nie znajdzie pani czasu”

Eksperci gadają O młodzieży, ale nie Z młodzieżą. Słabe! Ja uwielbiam tych pyskatych, tych walczących o swoje. Widzę w nich cząstkę siebie.
Proszę, nie zgubcie tego! Tego podejścia, że jak nie drzwiami, to oknem. Poczucia sprawczości i woli walki. To jest super cenne i ja Was za to uwielbiam. To są cechy ludzi, którzy sobie w życiu DADZĄ RADĘ! Wiem, że macie przez to przechlapane, ale ja jestem z Was na maksa dumna! Nie jestem w stanie odpowiedzieć na każda wiadomość (dlatego nagrywam filmy dla wielu), ale każda ogromnie mnie cieszy. 
A jak bronicie rodzeństwa czy słabszych kolegów to już w ogóle szacun MAX!!! Błagam, nie zgubcie tego. Bądźcie asertywni♥️
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże

W gimnazjum rodzice nie kupili...

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy, fani masowo wysyłali mu maszynki do golenia, bo nie mogli tego zaakceptować. Z całym szacunkiem - kiepscy fani! Jak kogoś kochasz i szanujesz, to pozwalasz mu się rozwijać, zmieniać, być sobą. Całe szczęście, że to nie był typek, który robi coś by się przypodobać innym! Moje automatyczne skojarzenie to biała koszulka „żonobijka”, jeansy i ten wąs. Opcjonalnie - żółta kurtka. Iconic!

Dzisiaj, tylko 28 lat temu umarł Freddie Mercury, ale nie legenda. Powiedzieć, że uwielbiam gościa to mało. Jego portret to jedyny święty obrazek jaki mam w domu. Towarzyszył mi w wielu momentach życia. To „Don’t stop me now” (i’m having such a good time, I’m having a ball) lądowało na moich słuchawkach gdy koleżanki z roku prześcigały się w licytacji jak bardzo która nie umie na egzamin, a ja nie chciałam tego słuchać i przejmować ich nastroju. Podniosłe momenty? „we are the champions”. Sytuacja, w której pomogli mi przyjaciele? „Friends will be friends”. Nawet tak sobie ustaliłam kiedyś playlistę dk biegania, żeby w momencie kryzysu słyszeć walkę podmiotu lirycznego w „Bohemian Rhapsody”. Serio! 
Robiąc kiedyś  to zdjęcie miałam super dzień. Czułam się świetnie, wcześniej wszystko mi fajnie powychodziło, czułam się na maksa odprężona i zrelaksowana i dokładnie pamiętam, że krzątałam się po mieszkaniu nucąc „It’s a kind of magic”.
Dzięki Freddie za wszystko, co wniosłeś do mojego życia!
#freddiemercury #rocznica #aniamaluje #blogerka #relaks #chill #monstera #niedziela #rocznica

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy,...

Masz piosenkę, która wywołuje na Twoim ciele ciary? Ale takie serio? U mnie to jest „Walking in Memphis” w wykonaniu Cher. Nigdy nie byłam w Memphis, ale słyszę jej głos jak to śpiewa, gdy widzę to randomowe zdjęcie z Sycylii. 
Gdybym miała wybrać ulubiony kobiecy głos - Cher wygrała wszystko. Z męskich do tego stanu doprowadza mnie Freddie Mercury.

Czeka mnie jutro kilka godzin w pociągu, podsyłajcie swoje tytuły piosenek wywołujących dreszcze, bo robię sobie taką „power playlistę” - zamierzam w tym pociągu napisać coś dłuższego i potrzebuję nowych bodźców!

Więc... czyj głos wywołuje w Tobie dreszcze? Poproszę tytuły!
#podróże #podróżemałeiduże #sycylia #sicily #katania #aniapodróżuje #wakacje #blogerka #włochy #italia #italy🇮🇹 #italy

Masz piosenkę, która wywołuje na...

Dzisiaj świętujemy 30 lat od podpisania Konwencji o Prawach Dziecka. UNICEF zaprosił mnie, żebym o tym opowiedziała. To się może wydawać dzisiaj takie oczywiste, że dzieci mają prawa, ale nad ich ustaleniem przywódcy państw debatowali całą dekadę! To dzięki temu dzisiaj żadne dziecko nie może być skazane na dożywocie (bez możliwości zwolnienia wcześniej) ani na karę śmierci. Wcześniej mogło.
Jestem pedagożką, terapeutką, tą od „dzieci z trudnościami”. Jednak najbardziej trudni są w tym wszyscy dorośli. 
Zapominający, że dzieci nie są ich własnością, tylko ludźmi.
Dlatego założyłam kanał, na którym opowiadam uczniom o ich prawach. Jestem przerażona jak  często są łamane i z jaką lekkością dorosłym to przychodzi. Chciałabym żyć w świecie, w którym prawa dzieci są oczywistością i nie mam o czym nagrywać, bo nikt z tym nie dyskutuje.
Zostawiam Wam Korczaka pod rozwagę 👍🏻 „Bo dorosłemu nikt nie powie: ‘Wynoś się’, a dziecku często się tak mówi. Zawsze jak dorosły się krząta, to dziecko się plącze, dorosły żartuje, a dziecko błaznuje, dorosły płacze, a dziecko się maże i beczy, dorosły jest ruchliwy, dziecko wiercipięta, dorosły smutny, a dziecko skrzywione, dorosły roztargniony, dziecko gawron, fujara. Dorosły się zamyślił, dziecko zagapiło. Dorosły robi coś powoli,
a dziecko się guzdrze. Niby żartobliwy język, a przecież niedelikatny. Pędrak, brzdąc, malec, rak – nawet kiedy się nie gniewają, kiedy chcą być dobrzy. Trudno, przyzwyczailiśmy się, ale czasem przykro i gniewa takie lekceważenie.” Trudne pytanie - masz poczucie, że twoje prawa w dzieciństwie były szanowane? Mi dobierano notorycznie prawo do odpoczynku - od „dzwonek jest dla nauczyciela” po zadania na ferie.  #world'schildren'sday #dlakażdegodziecka #dzieńprawdziecka #unicefpolska

Dzisiaj świętujemy 30 lat od...

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie odpuściłaś? Sama sobie.

Zastanawiałam się czemu podróż do Odessy była najfajniejszą tego roku. Odpaliłam macbooka raz, by nas odprawić. Nie zrobiłam zdjęć z myślą o blogu, nawet nie miałam jakiegoś tam poczucia, że coś muszę zobaczyć. Jednego dnia wykupiliśmy sobie takie wielkie łóżko z baldachimem i dogorywaliśmy na kacu na plaży, bez  poczucia, że szkoda jednego z ledwie czterech dni. Nie szkoda!

Nie jestem wielką fanką alkoholu, ale rzadko mam poczucie, że mogę. Ostatni raz jak byłam na shotach w pijalni wódki z rok temu, to podeszła do mnie czytelniczka, powiedzieć że lubi mojego bloga. Cały następny dzień zastanawiałam się o czym ja wcześniej pijana rozmawiałam. Nie jestem jakąś rozpoznawalną osobą, ale miałam kilka takich sytuacji i nie do końca potrafię przez nie wyluzować🙈
Odessa była cudowna, bo wyluzowałam. bo nie było spiny w związku z niczym. Mieliśmy korzystać z ekscytującego życia nocnego, ale chyba zaszkodziły nam rapany? Spoko, pijąc gorący rumianek śpiewaliśmy utwory Cher huśtając się na hamaku i huśtawce  w mieszkaniu.
Zero spiny!

Teraz zrobiłam wielki krok, bo ograniczyłam instagrama i pozbyłam się poczucia, że muszę odpowiadać na komentarze i wiadomości. Ogromnie dziękuję Wam za zaufanie jakim mnie obdarzacie, ale z problemami osobistymi i rodzinnymi i życiowymi zapraszam na grupę na fejsie albo (to lepiej!) na terapię. Ja po pierwsze nie jestem właściwą osobą, po drugie - nie czuję się spoko będąc obciążana waszymi przykrymi historiami. 
Wcześniej miałam poczucie winy, że powinnam być bardziej empatyczna, ale kurczę - jestem! Chcę zostawić tę część siebie dla przyjaciół i bliskich, bo każda taka wiadomość wysysa energię ze mnie.
Poczułam ulgę, odpuściłam sobie samej, bo jeszcze nikt na moje „nie” się nie obraził. Szanujecie moje granice, jesteście super ♥️
Jestem niemal pewna, że też robisz coś, czego wcale nie musisz i świat się nie zawali jak przestaniesz i sama sobie odpuścisz. Tak, sama sobie!
Padłaś? Poleż, nie poprawiaj korony i nie zasuwaj dalej.
#szczerze_pisząc #aniamaluje #wakacje #odessa #podróże #podróżemałeiduże #throwback

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie...

O tym, że wymyśliłam sobie zabrać @pranamat_polska do Gruzji i zrobić tam piękne zdjęcia w górach - wiecie. Że mimo przygotowania się do wyboru terminu trafiły nam się dwa dni srogiej kaukaskiej zimy i ze zdjęć nici - też wiecie. Czasami tak bywa! Zero stresu. 
Gdy muszę, to potrafię spakować się w podręczny, ale w zasadzie to opcja tych zdjęć sprawiła, że @pranamat_polska zasponsorowało mi bagaż rejestrowany😉. Mata przydała się po przemierzaniu kraju bardzo ciasnymi busikami, po których moje plecy były jeszcze bardziej spięte niż zawsze (tak, to możliwe🤪). Na fizjoterapii jestem co 2-3 tygodnie, na macie mogę leżeć codziennie i staram się to robić. Albo podkładać sobie poduszkę do akupresury pod kark. Wiecie, bo i tak często widać je gdzieś w tle moich stories, po prostu kocham to kolczaste cudo całym sercem i tak - to boli (jakby zaśpiewał Freddie - pain is so close to pleasure), ale ulga potem... nowe plecy. Staram się pamiętać o ruchu i gimnastyce ale jak mam wenę, to potrafię siedzieć przed komputerem od rana do 15-tej i dopiero po zerknięciu na zegarek zorientować się, że wypiłam tylko jedną herbatę, nic nie zjadłam, nie byłam nawet siku, co tu mówić o rozciąganiu😏🙈 Jeśli tak jak ja, nie jesteście idealni i dużo siedzicie - na hasło aniamaluje jest 30% na zestaw mata+poduszka albo 20% na pojedynczy element.
Jutro dowiem się do kiedy! Szczegółowy opis wrażeń ze stosowania tej maty jest na blogu - ja nie umiem już bez niej żyć! Serio, miłość! (Kiedyś nie dodałabym zdjęcia dokumentującego ciążę spożywczą z jaką chodziłam po Gruzji, ale to jedzenie było tego warte!) #zpoleceniaaniamaluje #pranamatpolska #pranamateco #pranamat #mójpranamat #mata #relaks #batumi #gruzja #współpraca #podróże #podróżemałeiduże

O tym, że wymyśliłam sobie...

Wczoraj miałam cudowną rozmowę z @magdalena_komsta, jedną z najmądrzejszych kobiet jakie znam. Rozmawiałyśmy np. o tym, ile to razy zastanawiamy się, czy strój nie przyćmi kompetencji. Bo prowadzisz prelekcję do której się długo przygotowywałaś i jednak chcesz potem usłyszeć, że była dobra, a nie, że twój tyłek świetnie wygląda w tej sukience.  Mężczyźni mają mniej seksualizowane ciała (aczkolwiek uważam, że Vladimir Putin nosi mistrzowsko skrojone garnitury🔥) i nie muszą się aż tak nad tym zastanawiać. I spoko, założysz mniej ładną sukienkę żeby „się dopasować” i „nie było gadania” ale przypadkiem utrwalisz dychotomię - ładna/sexy ALBO mądra i kompetentna.
Trudne wybory!

Miałam w życiu dwa takie przekorne momenty, gdy jednocześnie podkreślałam i talię i cycki i tyłek i nogi i jeszcze zakładałam szpilki. Wiele razy byłam oceniona powierzchownie jako niezbyt lotna laska, ale cholernie tych momentów potrzebowałam. Dzięki nim dzisiaj:
👉🏻 nikt nie jest w stanie mnie zawstydzić 👉🏻 mogę unieść brew pogardy, gdy na panelu inny panelista z niekrytym uznaniem pomieszanym ze zdziwieniem powie „ale ty jesteś mądra” po mojej wypowiedzi 👉🏻 kompletnie nie uzależniam swojego poczucia własnej wartości od tego, co mam na tyłku, bo tylko przeczołgawszy się przez etap skrajnie obcisłych sukienek mogę mieć pewność, że moje czucie się dobrze z samą sobą płynie z wewnątrz.

Bardzo często widząc kobiety oceniamy je przez pryzmat własnych wartości i poglądów. Że ubrała się tak by kogoś kusić, że na pewno jest jej niewygodnie na szpilkach i się poświęca, że to, że tamto.
Plx mniej oceniania ok? Może ta dziewczyna właśnie wyrwała się z toksycznego związku, w którym partner jej „nie pozwalał” wychodzić nigdzie w sukienkach i musi to sobie odbić? Może odeszła z jakiegoś ugrupowania oazowego albo ŚJ i ma potrzebę doświadczenia świata inaczej,by móc znaleźć swoją ulubioną wersję siebie? Nigdy nie wiesz!

Skłamię mówiąc, że nie mam z automatu założeń odnośnie nowo poznanych ludzi, bo jak każdy - mam, ale  unikam tych amatorskich psychoanaliz i was też do tego namawiam. Jeśli coś nikogo nie krzywdzi - who cares!
#aniamaluje #szczerze_pisząc

Wczoraj miałam cudowną rozmowę z...

“Obnosisz” się ze swoim ciałem? Wpędzasz innych w kompleksy!

 
Kilka dni temu wrzuciłam na fejsa zdjęcie swoich nóg z podpisem, że trochę za dużo ćwiczę i pora nabrać masy. Bo serio tak uważam i mam do tego prawo. Jednak reakcje mnie zaskoczyły.
Konkretniej – jedna z nich.
Może od początku. Przez dość znaczny czas podstawowym leczeniem przy mojej chorobie były leki sterydowe. Nie, nie wziewne i nie w takich małych jak przy astmie. To były duże dawki, bo zaczynasz od 10mg doraźnie a potem jak narkoman musisz brać więcej i więcej by ci ulżyło. Oczywiście na polecenie lekarzy.  To jest temat rzeka na osobny tekst, ale w każdym razie – dotarłam do momentu w którym stwierdziłam że nie czuję pozytywnych efektów, skutki uboczne przewyższają zyski a jeszcze moment i zdechnę nie na swoją chorobę, a z powodu zepsucia sobie innych organów.
Odstawianie sterydów na własną rękę jest jednak bardzo głupie i tego nie polecam. Niestety lekarze mieli gdzieś moje życie i nie miałam wyboru.
Skrócona wersja tej historii jest taka, że stosuję dzisiaj naturalne substancje o analogicznym (przeciwzapalnym) działaniu, które jednak nie mają skutków ubocznych charakterstycznych dla glikokortykosteroidów i nie pchają mnie w objęcia sterydo-zależności (w uproszeczniu – takiego stanu gdzie bez tych leków nie pociągniesz, jak narkoman bez swojej działki).
W duuużym skrócie – dzisiaj wsuwam zamiast sterydów imbir , i ostre papryczki (kapsaicyna) podkręcane piperyną (pieprz). Tak, czuję się lepiej niż wtedy.
Jest jednak coś, co sterydy zdążyły mi popsuć bardzo. Są to nadnercza.
Na szczęście przerwałam ich stosowanie w ostatnim momencie w jakim mogłam (wbrew zaleceniom lekarzy). Pojawiły się u mnie pewne cechy Zespołu Cushinga. I teraz uwaga – podkreślam pewne cechy.  Nie wszystkie. Mam słabe kości i słabsze mięśnie, z łatwością zyskuję siniaki, mam suchą skórę, słabe włosy i paznokcie. Gdy czuję lekkie osłabienie automatycznie łapię coś na kształt “garba” (na szczęście omija mnie typowy “bawoli kark”) i wyglądam pewnie wtedy na niepewną siebie. Chwiejność emocjonalna i hormonalnie pierdylion razy większa niż u innych skłonność do stresu to też norma. Stąd na blogu tak bardzo skupiam się na emocjach i stąd tak bardzo praktykuję u siebie podejście miej wylane a będzie ci dane.
Dla tego tekstu istotne jest tylko to, że z ogromna podejrzliwością obserwuję zawsze swój brzuch i kończyny, ponieważ przy tym zespole tłuszcz gromadzi się dokładnie w dolnej części brzucha, pozostawiając nogi i ręce chudymi. Gdy to się nasila, wiem że robię dla swojego zdrowia za mało bo to nadnercza mną rządzą a nie ja nimi.
Jestem z tym pogodzona, może za kilka lat te moje nieszczęsne nadnercza się opamiętają – nie wiem.
Na potrzeby dzisiejszej pogadanki istotne jest to, że naprawdę dużo się ruszam i robię to po to, by moje mięśnie nie słabły bardziej, jednak nie mogę za bardzo ćwiczyć siłowo (mała gęstość kości). Najbardziej istotne jest jednak ograniczenie stresu, stąd nie wyobrażam sobie pracować w miejscu w którym byłoby go dużo. Moje wybory podyktowane są moim zdrowiem i stąd właśnie mój upór w tym temacie. Stawka jest najwyższa i jest nią moje życie.
Kończąc ten przydługi wstęp chciałam tylko zaznaczyć, że ćwiczę dużo więcej niż efekty to pokazują i wykonuje różne dziwne rzeczy by mój brzuch pracował prawidłowo – od masażu hula-hoop po stawianie sobie na brzuchu gorącego kubka z rumiankiem, by wygrzać strategiczne miejsca.
Jeśli nie załączacie sobie Adblocka, to zobaczycie wstawione treści (swoją drogą, zachęcam do dodanie mojej strony do wyjątków, bo czasami wrzucam gify czy fotki z insta i nie każdy je widzi).

Na zdjęciu wyżej widać że mam mięśnie na brzuchu. Nie muszę ich napinać by je dokładnie poczuć, jednak zazwyczaj ich nie widać bo pokrywa je pewna warstwa tłuszczu, który gromadzi się w zasadzie tylko tam. Lubię więc spódniczki z wysoka talią (bo wszystko gromadzi się niżej) czy sukienki worki, jednak bacznie obserwuję swoje ciało.
Więc gdy przeglądałam zdjęcia do ostatniego tekstu z pomysłami na to, co robić w sierpniu, trochę się przestraszyłam. Od kilku dni mój brzuch jest coraz bardziej miękki a na łydkach nie widzę za bardzo żadnego sensownego poziomu tłuszczu.

Ogólnie moje nogi są dla mnie spoko, ale dla własnego bezpieczeństwa chciałabym przybrać trochę masy bo czuję się sucha i żylasta. I wiem, że dla niektórych to może być kontrowersyjne, bo zmagają się z odwrotnymi problemami mając za dużo tłuszczu. Cóż, ja miałam ostatnio kontuzję kostki więc nie mogłam biegać i zastąpiłam bieganie chodzeniem. Idealnie zmotywowało mnie do tego Pokemon Go, bo chodziłam baaaaardzo okrężnymi drogami by mi się z jajej wykluły nowe pokemony. Gdy jesteś tuż przy domu a do wyklucia potrzebujesz 300 metrów… albo nadkładając jakieś 200 metrów w drodze na pocztę możesz zahaczyć o 3 poke stopy to nagle zbiera ci się kilka ładnych kilometrów dziennie. Polecam zatem każdemu kto nie może ćwiczyć ;).
Sens tego wpisu nie jest jednak taki bym się pożaliła na swoje ciało – wszystko co z nim robię, robię dla jego dobra. Chciałam napisać o czymś innym ale musiałam zbudować do tego kontekst wyjaśniający wszystkie potencjalne wątpliwości.
Pod tym zdjęciem na fejsie jedna dziewczyna napisała:
Nie rozumiem po co ktoś kto wyglada dobrze, wstawia zdjęcia z takim komentarzem. To właśnie takie rzeczy prowadzą do kompleksów innych osób. Masz piękne nogi, jeśli coś Ci się nie podoba to pracuj nad tym. Pomyśl co czują dziewczyny które są dużo chudsze od Ciebie i widzą coś takiego. Tyle piszesz o samoakceptacji i zbędnych komentarzach od innych, a takie wzorce też nie pomagają. Jesteś blogerką, przecież wiesz że dla wielu jesteś kimś do naśladowania…
Nie mam do niej żalu, ale mimo że to tylko jedna osoba (i jeden lajk pod komentarzem) czuję, że jest to ważny temat. Bo uruchomił w mojej głowie lawinę skojarzeń.
Pomyśl co czują dziewczyny które są dużo chudsze od Ciebie i widzą coś takiego.”
 
A grubsze? A niższe? A wyższe? A mniej umięśnione? A te z rozbudowanymi łydkami?
Czują dokładnie to, co wynika z ICH samooceny i poczucia własnej wartości. Bo to płynie ze środka, nie z odniesienia do innych.
Moja babcia oglądając kiedyś mecz siatkarek (Polki wygrały) stwierdziła, że powinny dać wygrać tamtym by nie było im przykro (!). To jest ten sam rodzaj myślenia.
Koleżanka (175 cm) założyła kiedyś szpilki i usłyszała – wiesz co, mogłabyś pomyśleć, że niższym będzie przykro…
 
Serio? Tylko tym niższym, którzy we wzroście (ani powód do dumy, ani do wstydu) widzą jakiś problem. Wzrost nie jest problem. Wzrost jest jaki jest.
Gdy byłam w gimnazjum, uważałam że osoby mające markowe buty “się z nimi obnoszą”. Tylko dlatego, że mają je na stopach 😀 Wiecie dlaczego tak myślałam? Bo nie miałam markowych butów, a chciałam je mieć. . To, że ktoś nosi drogą torebkę nie znaczy, że się z nią obnosi. Tak odbiera to tylko osoba, która ma z własnym brakiem jakiś problem.
Na szczęście już z tego wyrosłam i chociaż dzisiaj markowe buty nie są już dla mnie specjalnym problemem, to nawet nie mam ciśnienia na ich kupowanie.
Dlaczego ja, ty lu ktoś inny ma rezygnować z własnych wyborów tylko po to, by innym nie zrobiło się przykro?
Dziecko sąsiada nie może mieć wypasionego roweru bo innym dzieciom na osiedlu będzie przykro?
Prawidłowy mechanizm myślenia zdrowego na umyśle człowieka to “jak będę duży, zarobię sobie na taki rower” albo “będę się uczył praktycznych umiejętności by nie pracować jak moi rodzice za marne pieniądze i by moje dzieci miały taki rower jaki będą chciały”.
To, że ktoś coś ma, nie znaczy że się z tym obnosi. Ma sobie postawić torebkę na półce i jej nie nosić? Nie jeździć fajnym rowerem? W tekście o książkach, które zmieniły moje życie poleciłam dwie w temacie – jedna to głęboka socjologiczna analiza zjawiska jakim jest zawiść (autor stawia tezę, że to ona, nie bogactwo jest źródłem agresji, destrukcji i biedy) a druga dotyczy resentymentu i jest również bardzo interesująca.
Wiesz,nie powinnaś nosić dekoltów, bo Kasi będzie przykro.
Pomyślałaś, że nosząc rozpuszczone włosy wpędzasz w kompleksy dziewczyny o lichych i cienkich?
 
[na portalu] celebrytka narzeka na ból kręgosłupa z powodu zbyt dużego biustu i zwierza się że chce go zmniejszyć – chyba ją pogrzało, przez takie dziewczyny inne mniej obdarzone mają kompleksy. Wiele osób by się z nią zamieniło. Pustak.
 
i mój faworyt nie obnoś się tak ze swoim wzrostem, bo powodujesz u innych kompleksy.
 
STOP.
To co, moja koleżanka ma sobie odciąć kilka centymetrów nóg? Każda ładna dziewczyna ma zbrzydnąć, by innym nie było przykro? Dziewczyny z czystymi cerami mają dorysowywać sobie pryszcze? Dziewczyna rozmiar 38 ma mieć odebrane prawo do zrzucenia dwóch kilogramów, żeby tej 44 nie było przykro?
Sorry, to tak nie działa.
NIGDY nie dajcie sobie wmówić, że macie rezygnować z prawa do decydowania o własnym ciele bo wpędzacie innych w kompleksy.
To czysty body-shame.
Nie Ty jesteś winna, że niższa lub wyższa od ciebie dziewczyna czuje się źle w swoim ciele.
Nawet jeśli masz przecudne, gęste włosy do pasa – to nie Ty jesteś winna, że dziewczyna o krótkich przerzedzonych włosach ma na tym tle kompleksy.
Jeśli masz zgrabny tyłek i podkreślasz go ołówkowymi spódnicami czy spodniami z wysokim stanem – nie musisz rezygnować z tego tylko dlatego, że rzekomo “wpędzasz w kompleksy” dziewczynę o pupie płaskiej.
Kompleksy innej osoby nie są zależne od Ciebie. To, że masz ciało i coś podkreślasz to nic złego.
Obwinianie innych o własne kompleksy to body-shaming. A temu zjawisku mówimy NIE.
Jeśli ktoś ma kompleksy, może iść na skróty i obwiniać o nie innych (co nie zmieni jego sytuacji) lub próbować  te kompleksy przepracować, co z kolei jego sytuację zmieni. Wybór – jak zawsze – należy do Ciebie.
Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Co warto zrobić w sierpniu? 10 pomysłów!
“Obnosisz” się ze swoim ciałem? Wpędzasz innych w kompleksy!