Ej misie moje,tęskniłam! Wyzwanie z detoksem od mediów społecznościowych było mi bardzo potrzebne. Musiałam się zastanowić, na ile jestem tu z przyzwyczajenia, a na ile z własnej, autentycznej chęci. Oczywiście godzina dziennie to utopia, moja średnia to 1h 35 minut. Nie jest usprawiedliwieniem poniedziałkowy live ani Q&A, po prostu - nie ogarniałam w godzinę! A to i tak czas, do którego nie wlicza się przeglądanie insta z fejkowego konta 🤣
Tęskniłam! Zrobiłam właśnie śliwki w boczku na blogowigilię i uciekam nagadać się z ludźmi, bo z niektórymi rzadko jest okazja się spotkać! Ale tęskniłam też za niektórymi stories i czuję, że śledzę tu na IG fajnych ludzi, skoro brakowało mi ich paplania.

Przy okazji! Chłopaku, nie polecam siebie na koleżankę twojej dziewczyny! Mam małą obsesję na punkcie zastanawiania się, czy każda sytuacja w której jestem, jest moim świadomym wyborem. Już 2 razy mi się zdarzyło, że jakaś koleżanka powiedziała „wiesz co Ania? Tak sobie myślałam o tym co mówiłaś, wiesz, o rzeczach, które robimy z przyzwyczajenia albo nawyku i doszłam do wniosku, że muszę się rozstać z Tomkiem”

Baduum-tss🥁

#aniamaluje #szczerze_pisząc #blogowigilia #śliwkiwboczku #grudzień #gotowanie #blogerka

Ej misie moje,tęskniłam! Wyzwanie z...

Jakiś czas temu Basia (@barbgrabowska) musiała się tłumaczyć, że może być jednocześnie feministką i być zauroczona postacią Berlina z La casa de papel. Chwilę później ktoś udostępnił artykuł z pytaniem, „Czy feministka może być uległa w łóżku?” w tytule. 
W książce, którą właśnie czytam jest mnóstwo głosów przerażonych mężczyzn, którzy mają jakieś tam fantazje aby ich partnerka (kobieta!) dokonała na nich penetracji albo chcą być stroną otrzymującą przyjemność podczas rimmingu. No i to rodzi w ich głowie pytanie, czy nie czyni ich to mniej hetero, albo czy mężczyzna hetero w ogóle może mieć takie fantazje.

Czy można być za prawami kobiet i nie lubić Tarantino za to, że brzydko traktował Umę Thurman, ale jednocześnie uważać, że „Pulp fiction” to dobry film? 
Czy można wierzyć ofiarom (prawdziwej lub nie, już się nie dowiemy) pedofilii Jacksona, ale jednocześnie tupać nóżką do jego piosenek?

Miałam w głowie te wszystkie pytania, które widziałam ostatnio w sieci, gdy tłukłam się z myślami, czy napisać ten tekst o tym, co fascynuje mnie w Putinie, czy nie.
I napisałam, bo w moim świecie ludzie są na tyle inteligentni by wiedzieć, że rzeczy nie są czarne lub białe, bo miedzy nimi jest tyle odcieni szarości, że tylko osoby wybierające odcień ściany w salonie zdają sobie sprawę.
Bo wierzę, że żyjemy w świecie, w którym można rozdzielić czyn albo dzieło od człowieka i że działa to w dwie strony, bo dzieło też nie jest żadnym usprawiedliwieniem dla niegodziwości.

Ale myśląc o pytaniach zadawanych Basi, chciałabym tylko poprosić - jeśli nadajecie sobie jakieś etykietki, to proszę uważajcie, by nie stać się ich niewolnikami. 
Nie wiem czemu jako tło do tego wpisu wybrałam zdjęcie z San Marino💁🏻‍♀️ Wiem natomiast, że tekst o tym, co kręci mnie we Vladimirze Putinie jest na blogu. I jest napisany szczerze.

#szczerze_pisząc #sanmarino #zamek #castle #jesieniara #liście #jesień #autumn #etykietki #aniamaluje #podróże #podróżemałeiduże #travelgirl #girlwhotravels

Jakiś czas temu Basia (@barbgrabowska)...

- Chcesz spróbować?
- Jasne!
Wolę czegoś spróbować z myślą, że najwyżej mi się nie spodoba, niż nie spróbować i żałować. W Malezji nadarzyła się okazja do sadzenia ryżu🌾 fajna przygoda! (Do momentu, aż coś dziwnego przepełzło po mojej stopie😅) A teraz siedzę i czytam wszystko o tym, jak ogarnąć przesiadkę w Chinach! Lecę w lutym do Wietnamu (znaczy loty mam do Bangkoku, ale resztę jakoś ogarnę!) i polowałam na sensowną przesiadkę aby zobaczyć #Pekin ♥️ marzyło mi się Zakazane miasto, ale teraz napaliłam się na Wielki Mur Chiński. Będę mieć 16h (gdzie same formalności wizowe to podobno 2-3h😱) i będę zupełnie sama, ale na samą myśl szczerzę się jak szalona 😁 co może pójść nie tak? Wszystko! Mogę nie dostać wizy, może oszukać mnie kierowca, przechowalnia bagażu może nie być czynna, mogę nie zdążyć na przesiadkę do Bangkoku... YOLO! Przeczytałam już cały internet, ale zapytam też tutaj - czy jest wśród Was ktoś, kto przebiegł przez Pekin podczas tej szalonej przesiadki?
Mam ochotę na trudne ustawienia tej gry i zrobić trasę nie z wynajętym kierowcą, ale pociągami i autobusami. No risk no fun!

W ogóle chciałabym, aby ta podróż była trochę inna i wypchnęła mnie mocniej ze strefy komfortu. Nie będę rezerwować noclegów z wyprzedzeniem, chcę przemieszczać się bardziej jak lokals, nie planować za dużo i dać się ponieść chwili. Będzie fajnie!🙃 #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #Azja #Chiny #Malezja #bejing #travelgirl #adventure #discoverunder50k #girlswhotravel #malaysia #china #riceplanting

- Chcesz spróbować? - Jasne!...

Wstałam dzisiaj o 11:05. To oznacza, że sąsiedzi musieli mnie nienawidzić, bo mam zawsze taki ostateczny jak „final Call” na lotnisku budzik ustawiony na 10:30 w razie gdyby nic wcześniej mnie nie obudziło. Wyje jak syrena alarmowa! Nie słyszałam go!

Zawsze śpię jak zabita, gdy odreagowuję emocje. Próbuję od kilku dni pomóc z czymś bliskiej osobie i bardzo wyczerpuje mnie to emocjonalnie. 
Tak samo mocno jak dzisiaj, spałam kiedyś  po urodzinach Agi, mojej dobrej koleżanki. Lubię myśleć, że to wino, ale jestem niemal pewna, że to oglądanie „Leaving Neverland” sprawiło, że dziewczyny nie mogły mnie dobudzić.
(Polecam się na imprezy, oglądanie dokumentu o pedofilii, świetna zabawa tylko ze mną!). Jestem osobą, której ludzie zwierzają się z różnych okropnych rzeczy, które kiedyś ich spotkały na zasadzie „jesteś pierwszą osobą, której o tym mówię”. Czytam wszystko o przemocy wobec dzieci, bo moim największym strachem gdy z nimi pracowałam był strach o to, że kiedyś jakieś dziecko wybierze mnie na jedyną osobę której powie, że jest bite albo dręczone w inny sposób, a ja nie będę potrafiła skutecznie zareagować. Albo postąpię zgodnie z procedurami i w tym czasie stanie się coś najgorszego.

Moim największym strachem w życiu jest to, że nie będę potrafiła pomóc komuś, kogo kocham. Towarzyszy mi to od momentu, gdy jako ośmiolatka obserwowałam umierającego na raka dziadka. Czułam bezsilność i to jest najgorsze uczucie jakie potrafię sobie wyobrazić. 
Jeśli go nie rozumiesz, obejrzyj „Nocturnal animals”, film w którym niemal czułam ból głównego bohatera.

Właśnie przez sen wymyśliłam rozwiązanie sytuacji, która mnie dręczyła. Dawno nie czułam takiej ulgi! Nie umiem jej opisać, pragnę się tym podzielić!

Mam ochotę mówić ludziom wszystkie te miłe rzeczy, które o nich myślę, ale jakoś zawsze zostały niewypowiedzianymi myślami. 
A ciebie zapytam tak bardzo szczerze, nie na tym poziomie, na którym odpowiadamy „pająki”, tylko głębiej - czego najbardziej w życiu się boisz? 
#szczerze_pisząc #myśli #aniamaluje #grudzień #dzieciństwo

Wstałam dzisiaj o 11:05. To...

Tak jakoś wyszło, że co roku odwiedzam #Włochy i #Lwów🥰 
Dzisiaj omal nie kliknęłam biletów do Bari (po 139 zł w dwie strony👍🏻), bo ogromnie tęsknię za tą pizzą🍕Mamma mia! 6€ za set #pizza+#piwo, 10€ jeśli dochodzi mnóstwo talerzyków z przystawkami. No i jeszcze na koniec shot #limoncello.
I kusiła ta teleportacja, do kraju uśmiechniętych ludzi! Śpiewających podczas pracy, gotujących obłędnie dobrze i mających tak melodyjną mowę, że chcesz każdemu mówić: Ciao!👋🏻 Już widziałam, jak chodzę sobie w lekkiej jesiennej kurtce i sukience maxi po włoskich uliczkach i raz na jakiś czas sięgam po przekąskę za 2€, absolutnie niczego więcej nie potrzebując do szczęścia🥰Kiedyś poparzyłam sobie taką język, tak bardzo nie mogłam się jej doczekać! 
I chociaż „mam ochotę na pizzę, polecę do Włoch” wydaje się tekstem rzucanym raczej przez bogaczy, to zapewniam - wcale tak nie jest! Włoski #citybreak bywa tańszy niż weekend w Polsce.

Tym razem odpuściłam, zapał mi minął w momencie, gdy upiekły mi się pomidory i na nich rozlała mi się pyszna #burrata. Ale może komuś ten pomysł umili grudzień? 
Psst, po wpisaniu w Google „aniamaluje+Bari” wyskoczy fajny plan mojego wyjazdu z 2017 ;)
Psst 2! W przypiętych relacjach kod na stówkę na nocleg via Airbnb ;) ⭐️⭐️⭐️Gdybyś mógł, mogła, teleportować się teraz w dowolne miejsce na całej planecie, które byś wybrał/a? ;) #

#podróże #girlswithgluten #pizza🍕 #pizzalovers #italia #bari #włochy #podróżemałeiduże #girlswhotravel #aniamaluje

Tak jakoś wyszło, że co...

Poznałam ostatnio super sposób na produktywność! Nie pamiętam kiedy z takim zapałem realizowałam swoje zadania😀. @magdalena_komsta zdradziła mi super sposób na motywację - jeśli nie zrobię tego, co sobie założyłam, będę musiała wpłacić jakąś kwotę na organizację będąca światopoglądowo na przeciwnym biegunie co ja. Np. Ordo  Iuris.
Działa jak złoto! Nawet jak mi się nie chceeee to myślę sobie - o nie, muszę to zrobić, nie dam sobie psychicznie rady z myślą, że ich wspieram! 
Dodatkowo kupiłam sobie nagrodę w postaci biletów do Azji. Myśl o cudownym, wilgotnym powietrzu napawa mnie takim optymizmem, że aż chce się pracować!

Także jeśli masz problem z pisaniem magisterki albo czymś w tym stylu - pomyśl o metodzie Magdy, jest doskonale skuteczna!

#podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #travelgirl #czerwonasukienka #szczerze_pisząc #motywacja #reddress #palmy #karaiby #gwadelupa

Poznałam ostatnio super sposób na...

W gimnazjum rodzice nie kupili koledze zeszytu ćwiczeń, więc skserował kilka stron, by odrobić zadanie domowe. Ku mojemu zdziwieniu dostał jedynkę za „nieprzygotowanie do lekcji”. Miał zadanie!!! Nie lubiliśmy się wtedy, chyba pierwszego dnia nazwał mnie kujonem i deską, ale tak wkurzyła mnie postawa nauczycielki, że zaczęłam się z nią wykłócać o to, czy jest normalna i kolegi bronić. Odrobił to durne zadanie! Nie było jego winą, że rodzice nie zapewnili mu podstaw, a chodziłam do klasy z uczniami z okolic mocno „defaworyzowanych”, jak to się ładnie nazywa. Miałam lipę u tej nauczycielki, ale nie żałuję!

Uwielbiam tworzyć materiały o prawach ucznia. Szczególnie w takich małych mieścinach jak moje (nauczyciele są często radnymi!) władza bywa nadużywana. 
Dlatego za każdym razem, gdy pisze do mnie uczeń z prośbą o pomoc w jakiejś sytuacji, czuję się jak na tym zdjęciu z Salerno pod Neapolem!

Uwielbiam to, że nie dają się zbyć. Że pytają o to, co w statucie szkoły.
Czy statut może być niezgodny z prawem oświatowym. Gdzie zgłosić takiego nauczyciela i jak się bronić. 
Nikt nie zwraca się do mnie w wiadomościach z takim szacunkiem jak uczniowie! Podczas gdy dorosłym zdarza się napisać coś w stylu „siema, widzę ze dużo podróżujesz, znajdziesz mi loty i noclegi do 2500 do Tajlandii? odp dzisiaj”, uczniowie piszą „obejrzałam pani filmy, przeczytałam statut szkoły, ale wciąż nie wiem. Byłoby mi bardzo miło, gdyby pani podpowiedziała, ale zrozumiem jeśli nie znajdzie pani czasu”

Eksperci gadają O młodzieży, ale nie Z młodzieżą. Słabe! Ja uwielbiam tych pyskatych, tych walczących o swoje. Widzę w nich cząstkę siebie.
Proszę, nie zgubcie tego! Tego podejścia, że jak nie drzwiami, to oknem. Poczucia sprawczości i woli walki. To jest super cenne i ja Was za to uwielbiam. To są cechy ludzi, którzy sobie w życiu DADZĄ RADĘ! Wiem, że macie przez to przechlapane, ale ja jestem z Was na maksa dumna! Nie jestem w stanie odpowiedzieć na każda wiadomość (dlatego nagrywam filmy dla wielu), ale każda ogromnie mnie cieszy. 
A jak bronicie rodzeństwa czy słabszych kolegów to już w ogóle szacun MAX!!! Błagam, nie zgubcie tego. Bądźcie asertywni♥️
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże

W gimnazjum rodzice nie kupili...

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy, fani masowo wysyłali mu maszynki do golenia, bo nie mogli tego zaakceptować. Z całym szacunkiem - kiepscy fani! Jak kogoś kochasz i szanujesz, to pozwalasz mu się rozwijać, zmieniać, być sobą. Całe szczęście, że to nie był typek, który robi coś by się przypodobać innym! Moje automatyczne skojarzenie to biała koszulka „żonobijka”, jeansy i ten wąs. Opcjonalnie - żółta kurtka. Iconic!

Dzisiaj, tylko 28 lat temu umarł Freddie Mercury, ale nie legenda. Powiedzieć, że uwielbiam gościa to mało. Jego portret to jedyny święty obrazek jaki mam w domu. Towarzyszył mi w wielu momentach życia. To „Don’t stop me now” (i’m having such a good time, I’m having a ball) lądowało na moich słuchawkach gdy koleżanki z roku prześcigały się w licytacji jak bardzo która nie umie na egzamin, a ja nie chciałam tego słuchać i przejmować ich nastroju. Podniosłe momenty? „we are the champions”. Sytuacja, w której pomogli mi przyjaciele? „Friends will be friends”. Nawet tak sobie ustaliłam kiedyś playlistę dk biegania, żeby w momencie kryzysu słyszeć walkę podmiotu lirycznego w „Bohemian Rhapsody”. Serio! 
Robiąc kiedyś  to zdjęcie miałam super dzień. Czułam się świetnie, wcześniej wszystko mi fajnie powychodziło, czułam się na maksa odprężona i zrelaksowana i dokładnie pamiętam, że krzątałam się po mieszkaniu nucąc „It’s a kind of magic”.
Dzięki Freddie za wszystko, co wniosłeś do mojego życia!
#freddiemercury #rocznica #aniamaluje #blogerka #relaks #chill #monstera #niedziela #rocznica

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy,...

Masz piosenkę, która wywołuje na Twoim ciele ciary? Ale takie serio? U mnie to jest „Walking in Memphis” w wykonaniu Cher. Nigdy nie byłam w Memphis, ale słyszę jej głos jak to śpiewa, gdy widzę to randomowe zdjęcie z Sycylii. 
Gdybym miała wybrać ulubiony kobiecy głos - Cher wygrała wszystko. Z męskich do tego stanu doprowadza mnie Freddie Mercury.

Czeka mnie jutro kilka godzin w pociągu, podsyłajcie swoje tytuły piosenek wywołujących dreszcze, bo robię sobie taką „power playlistę” - zamierzam w tym pociągu napisać coś dłuższego i potrzebuję nowych bodźców!

Więc... czyj głos wywołuje w Tobie dreszcze? Poproszę tytuły!
#podróże #podróżemałeiduże #sycylia #sicily #katania #aniapodróżuje #wakacje #blogerka #włochy #italia #italy🇮🇹 #italy

Masz piosenkę, która wywołuje na...

Dzisiaj świętujemy 30 lat od podpisania Konwencji o Prawach Dziecka. UNICEF zaprosił mnie, żebym o tym opowiedziała. To się może wydawać dzisiaj takie oczywiste, że dzieci mają prawa, ale nad ich ustaleniem przywódcy państw debatowali całą dekadę! To dzięki temu dzisiaj żadne dziecko nie może być skazane na dożywocie (bez możliwości zwolnienia wcześniej) ani na karę śmierci. Wcześniej mogło.
Jestem pedagożką, terapeutką, tą od „dzieci z trudnościami”. Jednak najbardziej trudni są w tym wszyscy dorośli. 
Zapominający, że dzieci nie są ich własnością, tylko ludźmi.
Dlatego założyłam kanał, na którym opowiadam uczniom o ich prawach. Jestem przerażona jak  często są łamane i z jaką lekkością dorosłym to przychodzi. Chciałabym żyć w świecie, w którym prawa dzieci są oczywistością i nie mam o czym nagrywać, bo nikt z tym nie dyskutuje.
Zostawiam Wam Korczaka pod rozwagę 👍🏻 „Bo dorosłemu nikt nie powie: ‘Wynoś się’, a dziecku często się tak mówi. Zawsze jak dorosły się krząta, to dziecko się plącze, dorosły żartuje, a dziecko błaznuje, dorosły płacze, a dziecko się maże i beczy, dorosły jest ruchliwy, dziecko wiercipięta, dorosły smutny, a dziecko skrzywione, dorosły roztargniony, dziecko gawron, fujara. Dorosły się zamyślił, dziecko zagapiło. Dorosły robi coś powoli,
a dziecko się guzdrze. Niby żartobliwy język, a przecież niedelikatny. Pędrak, brzdąc, malec, rak – nawet kiedy się nie gniewają, kiedy chcą być dobrzy. Trudno, przyzwyczailiśmy się, ale czasem przykro i gniewa takie lekceważenie.” Trudne pytanie - masz poczucie, że twoje prawa w dzieciństwie były szanowane? Mi dobierano notorycznie prawo do odpoczynku - od „dzwonek jest dla nauczyciela” po zadania na ferie.  #world'schildren'sday #dlakażdegodziecka #dzieńprawdziecka #unicefpolska

Dzisiaj świętujemy 30 lat od...

Jak wyglądało dzieciństwo w latach 90′ ?

Wczoraj ucieszyłam się, że udało mi się kupić gwiazdki Magic Stars. Pomyślałam wtedy, że łatwiej będzie mi pokazać mojej dwunastoletniej siostrze, jak wyglądało moje dzieciństwo. Pomyliłam się ;). Należę do ostatniego pokolenia które wychodziło z domu bez telefonu komórkowego

I tego moja siostra nie może sobie wyobrazić. Tak samo jak tego, że kiedyś w domach nie było Internetu.

I ja to całkowicie rozumiem, szczególnie, że dużo pracuję z dziećmi. I chociaż zachowania i problemy są wciąż te same (a to jakiś przedszkolak się zsiusia i próbuję ten fakt ukryć, a to ktoś zabrał komuś zabawkę i tak dalej), to kontekst jest już całkiem inny. Dzisiaj przedszkolak ma coraz częściej w swojej szafce smartfona albo tablet. To już nie dziwi – to rzeczywistość.

Uważam, że każdy kto pracuje z dziećmi, powinien poznać ich świat. Wiedzieć jakie imiona mają bohaterowie topowych bajek czy jaka zabawka jest obecnie obiektem pożądania. Niejednokrotnie udało mi się nawiązać kontakt z “trudnym” dzieckiem własnie dzięki znajomości świata w którym to dziecko funkcjonuje. Nie wiem czy wiecie, ale taki sześcioletni maluch może się poważnie obrazić i zasmucić, kiedy nauczycielka pochwali – “ale narysowałaś Olu ładną księżniczkę!”, podczas gdy Ola narysowała Cleo de Nile z emitowanego na youtube serialu Monster High. To jest dla dziecka dramat! (serio).

   Jak wyglądało moje dzieciństwo? Cóż, jestem dzieckiem 91 roku. Wczesne lata spędziłam głównie na świeżym powietrzu lub w łóżku z termometrem, bo miałam takie cykle –  tygodnie “zdrowa”, dwa tygodnie jakaś “angina ropna” czy coś takiego. Dzisiaj mam pełniejszy obraz swoich problemów z układem oddechowym, ale nie w tym rzecz.

Jako maluch chodziłam na spacery, biegałam, bawiłam się w “gonionego” albo w chowanego, przy czym zdarzało mi się schować tak dobrze, że pozostali wołali “pobite gary” co oznaczało koniec zabawy. Popularne były też podchody, gdzie kredką rysowało się na betonie strzałki i ukrywało się różne zadania. Swego czasu na topie była gra “prawda czy wyzwanie”, gdzie wyzwaniem było najczęściej coś w stylu “wejdź do śmietnika i powiedz tu jest mój dom”.
Na huśtawkach człowiek huśtał się “bez trzymanki” lub “na stojaka”, a czasem “do podbitki” lub “na okrętkę, co raz w moim miasteczku skończyło się jakimś poważnym wypadkiem gdy huśtawka z haków spadła.

Były też trzepaki i skakanie w gumę czy linę, zwaną czasami sznurem.

     W czasach przedszkolnych rozsadzał mnie nadmiar pomysłów, dwa razy uciekłam ze spaceru do mamy, zrobiłam też bunt polegający na pluciu do zupy. Don’t judge me, była okropna!

Chleba nie smarowałam zwykłą margaryną – to musiał być masmix. Zawsze wyczułam gdy próbowano mnie oszukać ;). Wymusiłam też założenie małej hodowli rzeżuchy na przedszkolnych parapetach, bo musiałam ją mieć w jajecznicy. Mimo, że do przedszkola chodziłam w kratkę (ciągłe problemy ze zdrowiem!) to wspominam je miło. Przede wszystkim, miałam fantastyczne “Panie” . Nie wiem czy potraficie sobie wyobrazić jakie to niesamowite uczucie mieć praktyki w przedszkolu do którego chodziło się kilkanaście lat wcześniej! Jest moc.

    Zajadało się różne oranżadki w proszku, wśród których hitem był Vibovit, na który zgadzały się nawet najbardziej antysłodyczowe mamy. 

Były też gwiazdki Milki Way i metrowe gumy, które były obiektem zazdrości. Wczoraj kupiłam te gwiazdki i mojej siostry totalnie nie zauroczyły. Przyznam, że i mnie ich smak rozczarował. W dzieciństwie wszystko smakowało lepiej. A może raczej – nie tęsknimy za gwiazdkami, tylko za beztroskim dzieciństwem którego to gwiazdki są symbolem? 🙂

Wczesne dzieciństwo to muzyka Disco Polo, i kawałki typu “majteczki w kropeczki” które znał..każdy przedszkolak. Oglądało się Disco Relax i Disco Polo Live. Wtedy to nie był obciach! Nie było kanałów telewizyjnych adresowanych tylko dla dzieci – rano można było się załapać na “domowe przedszkole” i program “mama i ja”. Był też Pan Tik-tak. Ja te programy kojarzę głównie  z frustracją – tam zawsze ktoś lepił coś fajnego z plasteliny, a ja nigdy nie mogłam nadążyć za panią która pokazywała w programie “tutorial” ;)).

Dopiero później pojawiła się macarena otworzyło to czasu muzyki z zachodu. Każdy nucił Bailando bailando, amigos adios, adios…i wymyślał cała resztę słów. Był też Enrique Iglesias w którym – jak każda szanująca się dziewczyna – podkochowiłam się na poważnie.

O, zupki chińskie! to był czas, kiedy weszły na rynek, jadło się ja na sucho ku rozpaczy matek. Na kanapki kładło się głownie nutellę, która miała słoiczki z limitowanych edycji, często nawiązujących do aktualnej “limitowanki” Kinder jajka.


A kto pamięta Tamagotchi? To był hit! U nas mówiło się na “jajko”.

Każda dziewczynka marzyła o lalce Barbie, dramat był wtedy, jak nieświadomy rodzić kupił zamiast Barbie jej koleżankę Tereskę. Albo co gorsza – podróbkę! To był wstyd na dzielni ;)). Dopiero później wkroczyły te wszystkie “baby Born” wow, ona robi kupkę! . Każda lalka była też uważnie oglądana pod kątem jej anatomii. Chłopcy w przedszkolach też je rozbierali.

Telewizja jeszcze nie epatowała tak seksem (poza reklamami 0-700 osiem, osiem zero, zadzwoń teraz!) nadawanymi w paśmie nocnym. Dzieciaki wykradały starszym kolegom porno pisemka albo katalogi z bielizną.

 Dziewczynki miały też zestawy pachnących pudrową chemią kolorowych kosmetyków z kiosku. Składało się to zazwyczaj z niebieskich i różowych cieni oraz podobnych pomadek. Nikt nie patrzył, czy to ma jakąś datę ważności :).


Jako dziecko z wiecznie zawalony nosem, dobrze pamiętam, że nie było na samym początku chusteczek higienicznych – były chustki szmaciane. Kiedy chustka była już niepokojąco mokra, smarkało się w rękaw… ja nosiłam w plecaku papier toaletowy (wiecie, naprawdę nie lubiłam tych chustek;)).


Nosiło się legginsy w dalmatyńczyki i swetry z paskudnym komputerowym nadrukiem

Kto miał podobny sweter? 🙂

Pamiętacie kasety magnetofonowe? Kiedyś włożyłam jedną do magnetowidu licząc, że na telewizorze pojawi się teledysk. Niestety, pojawił się tylko rachunek za naprawę sprzętu ;).
Niebawem w niepamięć odejdą nośniki DVD i CD, już nie montuje się napędów w laptopach, pokolenie które właśnie się urodziło, nie będzie rozumieć dzieciństwa mojej siostry…
Co zapamiętaliście najbardziej ze swojego dzieciństwa? 🙂


 Będzie mi miło, jeśli zaobserwujesz mnie na :

Follow on Bloglovin

Ps. dzisiaj rozwojowego czwartku nie będzie. Cykl jest w przebudowie, szukam nowej formy dla tych ćwiczeń.

Uściski, Ania

169
Dodaj komentarz

avatar
87 Comment threads
82 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
kamyla78Luna ShnowAnonimowyAniamalujeania Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Adrianna ▲
Gość

Moje dzieciństwo to kinder jajka, budowle z zapałek, rower z dodatkowymi kółkami, których nie pozwoliłam odpinać. Koraliki na szprychach (im więcej tym lepiej!), a tazosy i wszystko co było w czipsach mam do dziś 😀
Pamiętam rzeczy o których mówisz, ale niektóre już nie tak dobrze. Rocznik 93' to już niestety trochę później 🙂

ps: nawet mi nie mów, że na gwiazdkach nie ma narysowanych buziek!

Karolina M.
Gość

Jak nie ma buziek, to do kitu! "Nasze" się śmiały 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Buźki na szczęście są, takie same, jak zawsze 😀 Tylko na zdjęciu na opakowaniu gwiazdki są "gołe".

Dora L.
Gość

Czytając Twój wpis miałam rogala na twarzy:) Gwiazdki, owszem, ale mnie z dzieciństwem kojarzą się najbardziej gwiazdiki czekoladowe z lokalnej cukierni, coś ala"Magic Stars" ale one były deserowe, ręcznie wyciskane a co najważniejsze pakowane w szary papierowy rożek<3
Legginsy z dalamtyńczykami :D, kaczorem Donaldem, i sweterek jak Twój tyle że z komputerowymi kotkami 😀 aaa i jeszcze Natalia Oreiro, czyli "Zbuntowany Anioł"

cukierpuder
Gość

Takie legginsy mial kazdy!

Niemoralna
Gość

To były piękne czasy <3

Anonimowy
Gość
Anonimowy

dużo błedów literowych tu widze szanowna pisarko

Karola
Gość

A błędy potrafi wytykać tylko anonim 😛

Karola
Gość

Zdanie zaś zaczyna się z wielkiej litery i kończy kropką…. więc

Anonimowy
Gość
Anonimowy

czemu od razu hejt?? zwrócił/a Ci tylko uwagę na błędny… jak nauczycielka na polskim podkreślała Ci je w zeszycie to też dziękowałaś jej za hejty??

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Anonimie z 20:33, nie sama krytyka, ale jej forma przypomina hejt… Czy tylko ja wyczuwam jad w określeniu "szanowna pisarka"? Ten komentarz miał raczej na celu "dokopanie" Ani, niż dbałość o język ojczysty 🙂

BlogBy Izis
Gość

Wzięło cię na wspominki 🙂

Szuszi
Gość

o matko, ale świetna notka! ja jestem 94, ale właściwie pamiętam wszystko, o czym wspomniałaś 🙂 moje dzieciństwo to commodore i pegasus, na którym zawsze było 1000 gier, z czego co trzecia się powtarzała 🙂 jedyneczka i budzik, czasem nawet ziarno 😀 arka noego i fasolki (o tak, wciąż darzę sympatią te dwa zespoły!), Kayah – nigdzie nie mogłam dostać jej plakatu, więc razem z siostrą go narysowałyśmy 🙂 pamiętam też coś, co ostro zalatuje komuną – KARTKI! mój tata od lat pracuje w hucie cynku, kiedy byłam mała do wypłaty dołączane były właśnie takie kartki. było ich może z… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Kartki w latach '90?

Szuszi
Gość

nawet później niż w latach 90! ale można było za te kartki kupować tylko w sklepie z tego zakładu, tzn. z huty cynku 🙂 więc w pewnym sensie to były bony 🙂

Czarownicująca
Gość

Stara jestem, pamiętam jeszcze wafelki Kuku-ruku 🙂
Mimo tych kilku lat różnicy – reszta dzieciństwa wyglądała podobnie, pół życia spędziłam "na polu" tzn w krzakach pod blokiem, które były sceną wielu zabaw – tajną bazą detektywów, zamczyskiem, świątynią podczas pogrzebu martwych zwierzątek, które ku rozpaczy mamy znosiłam do domu 🙂
Gwiazdki też pamiętam 😀

BogusiaM
Gość

Grało się jeszcze w noża;P dosyć ryzykowna zabawa, malowało się kółko na ziemi, dzieliło na ilość graczy i w swojej kolejce rzucało norzem, tam gdzie się trafiło to takie pole się zabierało odcinając dalej tym strasznym dla naszych rodziców nożem:P Jajko niespodzianka? to by rarytas na święta BN czy wielkanoc. Ja jestem nawet starsza od Ciebie o 3 lata więc pamiętam zmianę waluty i mieliśmy w domu sporo tych starych monet – oj była zabawa! Aaa i już raczej zapomniane i widywane jedynie w turystycznych miasteczkach automaty na zabawki, za 1, 2, 5 zł… pamiętam, że stare 50gr były tego… Czytaj więcej »

Czarownicująca
Gość

A to nowe 5gr pasowało do aparatu telefonicznego zamiast żetonu A 🙂 W budkach 🙂 Się dzwoniło do koleżanki z budki, jak pół osiedla miało telefony a pół nie 😛

Blondiix3
Gość

pamietam wszystko co tu napisalas ;D ale to byly swietne czasy. super je wspominam i tesknie za nimi . teraz jest tyle obowiazkow a wtedy !!:)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja swoją pierwszą komórkę dostałam jak miałam 16 lat, a i tak byłam w klasie jednym z pierwszych szczęśliwców. Z dzieciństwa najbardziej pamiętam jak Mama raz w miesiącu (po wypłacie) zapraszała mnie na lody twarogowe. Pycha! To dopiero było wydarzenie. Z chłopakami z podwórka bawiłam się w wojnę. Byłam ich pielęgniarką – biegałam za nimi z białą torebką, na której Mama narysowała mi czerwony krzyż 🙂 Ewa

Karolina M.
Gość

Ja tam byłam żołnierzem! 😀 pamiętam jak z tej cudownej zabawy zrypałam się z garażu mojego taty 😀

Czarownicująca
Gość

ja dostałam komórkę tuż przed maturą i to od razu kultową Nokię 3310 🙂

ania
Gość
ania

Oj tak 🙂 Nokia 3310 … piszę to 29 września 2014r, a mój nauczyciel jeszcze jej używa 🙂

Wreska
Gość
Wreska

nie wiele pamiętam z tego o czym pisałaś, nie wiem czym jest Magic Stars i nie wiedziałam czym jest Frugo dopóki internety nie zrobiły wokół niego szumu 😀 W moim dzieciństwie było mało rzeczy, które można było kupić w spożywczaku (prócz pokemonów z czipsów i gumek kulek). Tak! Codziennie w telewizji oglądałam Pokemony, a wcześniej Power Rangers (a podwórku bawiliśmy się w drużynę Power Rangers :D) i te seriale: Zbuntowany Anioł i Esmeralda (o matko!). Pegasusa pożyczałam od koleżanki jak wyjeżdżała do babci na wakacje 😀 Słuchało się niedzielnych audycji Disco Polo. Każda dziewczyna, potem nawet chłopak mieli w domu… Czytaj więcej »

Nadine Natalie
Gość

To dokładnie moje dzieciństwo! Jeszcze dorzuciłabym robieni "baz" na drzewach 🙂

Kana
Gość

Od razu przypomniało mi się i moje dzieciństwo. Jak byłam mała to zawsze spędzaliśmy czas grając w jakieś gry na świeżym powietrzu, jeździliśmy na rowerach, chodziliśmy nad wodę. A teraz dzieciaki siedzą w internecie albo z telefonami i piszą smsy. Rano około 6 chyba w niedziele leciały te programy disco. A reklamy 0-700 widywałam też o 5 rano. Jako dziecko lubiłam bardzo wcześnie wstawać, np w wakacje budziłam się kiedy słońce zaczynało wstawać, a na dworze była rosa i przyjemny chłód.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Wymienianie się karteczkami, Mario i chleb z cukrem 😀

Subiektywna Vera
Gość

Oooo dokładnie! Jeszcze te karteczki! W Mario też grałam, ale chleba z cukrem nie jadłam nigdy 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Smak chleba z masłem i cukrem pamietać będę chyba przez całe życie, mimo tego, że ostatni raz jadłam go prawie 20 lat temu 🙂

Słonecznik
Gość

Pewnie, że jadłam 😀 Albo kaszę gryczaną z cukrem 😀

ania
Gość
ania

Makaron z cukrem to moja ulubiona kolacja … 🙂

Subiektywna Vera
Gość

Wszystko doskonale pamiętam 🙂 Ja jestem rocznikiem 87, także doskonale pamiętam jak kupowało się oranżadę w brązowych butelkach wielorazowych za 50 groszy i otwierało kapsle framugą od drzwi 😀
Pamiętam gumę balonową Donald i te mega krótkie komiksy (czasami nawet było ciężko skumać o co w nich chodzi), tych metrowych niestety nie pamiętam albo nie były u mnie dostępne 🙂

bez senność
Gość

Bardzo fajny post:) To smutne, że już coraz mniej dzieci wybiera zamiast komputera zabawę z kolegami

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja budowałam szałas ze sznurka i liści:D A muzykę słuchało się na walkmanie:) I pamiętny szał na Pokemony, do dzisiaj mam segregator z naklejkami z gum, cukierków itp. z Pokemonami:D Ehh.. to były czasy. Ja odbywam właśnie praktyki w szkole podstawowej i nie do pojęcia dla mnie jest że w klasach 1-3 dzieci noszą do szkoły telefony, i to lepsze niż mój!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

ty gwiazdki z Milky Waya powinny mieć buźki o takie :-), ja pamiętam jeszcze spanie w namiotach przed domem, masmixa właśnie na ciepłym jeszcze chlebie (takim zwykłym, dużym, z chrupiącą skórką i białym środkiem), te straszne leginsy i bluzy, w zimie ze szkoły chodziło się prosto na górki i zjeżdżało na tornistrach, które nie były jeszcze wtedy tak wypchane jak teraz, pamiętam jak robiło się ubrania dla lalek barbie, jadło się "kwaśne liście" na łące, czasami od tego bolał brzuch, ale rodzicom się nie mówiło 😉 składak na pierwszą komunię i organy na których uczyło się grać samemu 😉 pamiętam… Czytaj więcej »

onepart0fme
Gość

te metrowe gumy były hitem w mojej klasie 😀 i wymiana karteczek na przerwach! 😀

Magdalena Żyłkowska
Gość

Moje dzieciństwo to zdecydowanie Kinder niespodzianki <3 mmmm. :))

Zapraszam do wzięcia udziału w rozdaniu,do wygrania suplementy diety MOJA NOWA FIGURA !
http://lamagdalene.blogspot.com/2013/10/moja-nowa-figura-konkurs.html

Pozdrawiam !! 🙂

Karolina M.
Gość

Kinderki też pamiętam!! Moje dziecko też je dostaje ode mnie 😀 (bo mi się kojarzy jak ja szperałam po torbach z pytaniem do mojej mamy "co mi kupiłaś?") ,smak ten sam ale zabawki mega tandetne 🙁

Anka W
Gość

My na prawie każdej przerwie w szkole i po szkole grałyśmy w gumę. Jak się te gry nazywały…pamiętam "przeskoki", reszta niestety wyleciała mi z głowy.

onepart0fme
Gość

ja pamiętam jedną: misiu, misiu wskocz do klatki 😀

Zielone Serduszko
Gość

Opisałaś moje dzieciństwo 🙂 Jesteśmy z tego samego rocznika 🙂 Moja najmłodsza siostra (2003) też tego nie rozumie 😛

umyjpache
Gość

Jestem trochę młodsza, bo moje dzieciństwo sięga lat 1998-99 ale wszystko się zgadza. 😀 Dołożyłabym jeszcze biżuterię z gum i naszyjniki/zegarki z cukierków pudrowych. 😀 Mega czasy. ♥

Oleandrra
Gość

przypomniałaś mi moją notkę (http://www.oleandrra.pl/2013/06/niech-sie-nie-konczy-dzien-dziecka.html) – dosyć sporo wspomnień z dzieciństwa nam się pokrywa.
z przedszkolnych dań, których nie znosiłam pamiętam parówki z burakami.
przypomniało mi się też, jak wkładałam palce do kompotów, żeby sobie je "zarezerwować".
i niestety przeżyłam wstyd na dzielni, kiedy nie dostałam prawdziwej lalki Barbie ;(

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Pokemony!!

hattu
Gość

pamiętam te sweterki, leginsy w dziwne wzorki, skakanie "w gumę" i czekoladowe gwiazdki 😀 nie pamiętam tylko, w jakim to programie (chyba na TVP1) występowała Pani Kredka, która uczyła rysowania (uwielbiałam ją!)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

To był chyba tvn. Ona rrysowała takie obrazki, że najpierw trójkąty(uszy) potem kółko (nosek) i dalej krok po kroku. Powstawała. Świnka? To było chyba po ul sezamkowej:)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

TVN pojawił się w okolicy 1997, więc musiało to być w którymś z programów telewizji publicznej typu Ciuchcia, Pan Tik-Tak itp.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

ha też oglądałam RTL I RAI :_) z bajek były jeszcze Czarodziejka z Księżyca, inne jakieś anime, na Rai patrzyłam na Papaj i właśnie tam zawsze Olivia wołała Papai ajuto 😉 to znaczy pomocy 😉 pamiętam Zbuntowanego Anioła – zamiast wieczorynki patrzyło się z babciami na telenowele (Luz Maria chyba jeszcze Alvaro czy coś podobnego), Strażnik Teksasu – uwielbiałam, a o muzyce nikt nie wspomniał Backstreet Boys, N'Sinc (czy jakoś tak), i polskie Just 5 itp., czytywało się Bravo, Popcorn, miały taki fajny papier kredowy, plakaty na ścianach, i były jeszcze takie fajne gry na telewizor z joystickami jak Tanki… Czytaj więcej »

Karolina M.
Gość

Przypomniało mi się moje dzieciństwo, bardzo podobne do Twojego :). Jestem rocznikiem 89 🙂 i okres dzieciństwa to były mega fajne czasy!! Pamiętam, że Barbie miałam tyle, że cała półka tego była, do tego ubranek masa! No i posiadałam coś czego inne dzieci z podwórka bardzo mi zazdrościły 😀 a mianowicie to był Pegasus! (niektórzy mieli bardziej popularnego Comodora). 😀 Pamiętam też szał komunijnych rowerów! (takowy nadal stoi u mnie 😀 i jest używany, o dziwo dobrze się ma!). Dużo rzeczy pamiętam.
ps. gwiazdki też pamiętam!

Ania.
Gość

Przypomniałaś mi dzieciństwo, kilka elementów znalazłam wspólnych.
Od siebie dodałabym jeszcze DragonBall'a, karteczki na wymianę, telenowele. Ach to były czasy.
Za nic nie chciałabym się zamienić na dzieciństwo jakie mają teraz dzieci z telefonami, komputerami itd.

Turkusoowa
Gość

Mimo że jestem sporo starsza od Ciebie(rocznik '76)to w sumie podobnie miałam-skakanie w gumę,fikołki na trzepaku,gry w chińczyka,skakanie po ludziku narysowanym kreda na chodniku,oranżada z woreczka albo z saturatora,syfon na naboje,moja ukochana mała laleczka z materiału wypchana kaszą 😀 ech rozmarzyłaś mnie 😀

Mona Te
Gość

Moje dzieciństwo wyglądało również bardzo podobnie. Do dziś dzień cieszę się, że nie ślęczałam przed komputerem całymi dniami (bo go nie miałam ;p) i skorzystałam z dzieciństwa najlepiej jak mogłam… : )

Brzydkie kaczątko
Gość

Swojego dzieciństwa za dobrze nie wspominam i raczej wolę do tego nie wracać pod względem zabaw i tym podobnych. Z milszych spraw kiedyś znalazłam w Internecie obrazek z kaseta magnetofonową i ołówkiem stwierdzający, że jak wie się do czego to służy to jest się już starym. 🙂 Najbardziej brakuje mi lizaków smoczków, teraz już takich nie robią. 🙁 Bajka o Alfie i jeszcze więcej mogę wyliczać. Za tym zatęskniłam mimo wspomnień innych. 🙂 Horrory stycznie Barbie zawsze prędzej czy później kończyła w koncie bo nie chwiałam się bawić lalkami.

Kokietka Kok
Gość

Ja jestem z 89, ale podpisuję się pod wszystkim 😉
Dziwi mnie jedynie to, co powiedziałaś o dzieciach w przedszkolu. Ja pracuję pod Poznaniem w przedszkolu prywatnym, a żadne z naszych zerówkowiczów nie ma tabletu ani smartfonu (przynajmniej nie w przedszkolu, może mają w domach), ale nie jest to polityka przedszkola (żeby zabraniali czy coś). A o Monster High to się w ogóle nie wyrażam, małe maszkaronki, obrzydliwe lale za stówę, kto to kupuje? I nie mogę poznać fenomenu tej bajki, o co w ogóle chodzi?

Booklover
Gość

Jestem rocznik 94, ale przypomniałaś mi dużo mojego dzieciństwa 😀 Trochę mnie zdziwiłaś tymi przedszkolakami z smartfonem/ tabletem, nie wiedziałam, że do tego już dosło…

BERY
Gość

dziecinstwo<3 zawsze bede dobrze wspominac!

Engine
Gość

mimo, że jestem '94 to pamiętam dokładnie wszystko to co opisujesz 🙂 aż tęskni się za tym co było, patrząc na teraźniejsze wrzeszczące dzieciaki siedzące pod klatką i oglądające swoje nowe smartphony, tablety…

ona
Gość

Ten sweter wymiata :), ja takiego nie miałam, za to mama i babcia lubiły mnie w czerwonym, do dzisiaj nie lubię tego koloru. Spinek i gumek też nie dlatego byłam obcinana na tzw. grzybka, lepsze to niż wielka kokarda na głowie. Ja jestem trochę starsza bo rocznik 88. Ale to prawda, że wtedy były najlepsze gumy balonowe, do dziś lubię te kolorowe kulki, które zaraz robią się bez smaku, a tych gwiazdek nie pamiętam. Za to miałam mnóstwo słodyczy z niemiec, kiedy to tata wyjeżdżał za pracą. Wspominacie karteczki, kto tego nie zbierał :), ach to były czasy.

akwarelaplus
Gość

Guma turbo, "Czarodziejka z księżyca", "Kacper i Przyjaciele", "Wilk i zając", "Denver, ostatni dinozaur", filmy animowane z kanału Polonia1 i seriale Disneya, Spice Girls, automaty z maskotkami, chipsy z narysowanymi na opakowaniu różnymi potworami oraz oczywiście Tamagotchi, "Magic stars" i Pegasus. To tak pokrótce 🙂
Pamiętam jak ojciec przez zbliżającą się denominacje złotego namówił mnie, że sama mam sobie kupić prezent na Gwiazdkę, bo niedługo pieniądze się zmienią, a to co mam zachomikowane się zmarnuje, bo w banku dzieciom nie wymieniają. Jak on mógł tak potratować dziewczynkę 🙁
Czekoladowe gwiazdki Cie rozczarowały? Mam nadzieje, że ja będę bardziej zadowolona.

Czarownicująca
Gość

"Tym"?
Mamoru, Motoki czy Shingo :P:P

akwarelaplus
Gość

Wydawał się taki przystojny i wspaniały. Dziś jego pojawianie się znikąd, by pomóc Usagi przypomina mi zachowanie prześladowcy 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

hahahahahahah nie wpadłabym na to! ;-D no ja po tej bajce stwierdziłam że mój mąż będzie wysoki, z czarnymi włosami i z imieniem na M i co? mam blondyna z imieniem na Ł 😉

Seldirima
Gość

W "Czarodziejce" nie brakowało ładnych chłopców, chociaż ja preferowałam tych złych 😉 Np. Diamanda ;))

http://images3.wikia.nocookie.net/__cb20120917141048/sailormoon/images/thumb/6/61/Prince_Dimande_2.jpg/500px-Prince_Dimande_2.jpg

Wiktoria Ardilla
Gość

Ja pamiętam jak w przedszkolu był szał na 'karteczki' 🙂 Chociaż ja byłam zawsze nieco poza tym, wiecznie bujałam w obłokach i nigdy nie wiedziałam, co jest modne, czego się słucha itp. Więc jeśli chodzi o muzykę dzieciństwa to najwięcej słuchałam Marka Grechuty. Gdzieś obok mnie przewinęła się moda na 'Ich Troje'. Pamiętam też, jak robiąc zadanie domowe, nie mogłam zapytać Google, tylko musiałam iść do biblioteki i grzebać po encyklopediach 🙂 I pamiętam, że jak mieliśmy pierwszy komputer, to na koniec pojawiał się napis: 'teraz można bezpiecznie wyłączyć komputer' 😀 I jeszcze jedna rzecz: Chipsy w sklepiku szkolnym kosztowały… Czytaj więcej »

Przyjaciółka Ani
Gość

A co z Dobranocką? Ja oglądałam prawie zawsze – w piątki były Smerfy (moje ulubione) i Muminki (w środę).
Ja jeszcze pamiętam, że w latach 90 ubrań się nie kupowało, tylko dostawało po starszym rodzeństwie albo kuzynostwie. Czytała Twój post i ciągle się do siebie uśmiechałam…. Niech wrócą te czasy, JA NIE CHCĘ BYĆ JUŻ DUŻA 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

ja pamiętam jeszcze zappy, skakanie w gumę, tazzo, gdy 1000 w 1 kupowane na odpustach, metrowe gumy do żucia, sztruksowe dzwony. Dużo później kiedy dzieci miały już telefony (oczywiście bez kolorowego wyświetlacza, mój pierwszy siemens był podświetlany na okropny pomarańczowy kolor) pamiętam ściąganie tapet i dzwonków monofonicznych z wapstera. No i czasy, kiedy trzeba było wypiąć telefon żeby uruchomić Internet. Komputer (oczywiście jeden) stał w dużym pokoju żeby wszyscy wiedzieli co, kto robi 😀

Czarownicująca
Gość

albo grać w tetris do północy 🙂
…hehehe kontrowersyjne czaty 😀 też przerobiłam :>

patka
Gość

Mi się z dzieciństwem kojarzą Kinder Jajka, gumy do żucia z tatuażami,karteczki do segregatora, marzenie o posiadaniu płyty Ich Troje :D… Ehhhh..

Anonimowy
Gość
Anonimowy

o ja Cie, gdzie kupiłaś gwiazdki? 😀

Eithne
Gość

Czuję się staro 😉 Jesteśmy tym samym rocznikiem '91, wiele tych z tych rzeczy pamiętam, choć od sweterków uchroniło mnie poczucie estetyki mojej mamy i babci 😀

marchewka
Gość

hej, ja jestem rocznik 87' 🙂 i wszystko co napisałaś doskonale pamiętam 🙂 a pamiętacie reklamy mentosa? 🙂 te pierwsze 🙂 gdzie laska łamie obcas, łyka mentosa, wpada na pomysł i wyrywa sobie drugiego obcasa 🙂 i ma balerinki 🙂 no i pojawili się chłopcy z się backstreet boys i linkin park 🙂 którzy zresztą są ze mną do dzisiaj 🙂 achhhh to były czasy 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ostatnie dekady XX wieku to jest to. Nasza złota epoka.

PS. U nas wołali "spalone gary"…;)

Magda
Gość
Magda

ja z dzieciństwa pamiętam "czy boisz się ciemności", robienie "baz" z taboretów i koców, legginsy w truskawki, gre w palanta i tańczenie do La Isla Bonita 😀 No i pamiętam jak się kasety magnetofonowe przewijało długopisem 🙂 Fajne czasy

M.
Gość

O elektrycznego zwierzaka nudziłam mamę chyba 2 tygodnie, aż w końcu pojechałyśmy na "giełdę" i kupiłyśmy elektrycznego psa . Dożył elektrycznego roku. Z gwiazdkami się zgodzę. Byłam rozczarowana ich smakiem po zakupie w Tesco 🙁 początki Internetu kojarzą mi się z czatami na interii 😛 bajkowe kino na TVN! "Ogonek i ryjek są moim orężem!" Robienie bazy na drzewie w ogródku. O wiele ciekawiej niż teraz. Siostrzenice mojego narzeczonego mają 4 i 2 lata a oglądają tylko tv i grają na tabletach. Nie zjedzą nic, jeżeli nie da im się tableta do zabawy. No, ale to już chyba kwestia wychowania… Czytaj więcej »

Humorki Karolki
Gość

Oj przewijanie kaset to była moja zmora 😀 Ale czego się nie robi dla Króla Lwa 🙂

Puchata Sowa
Gość

Opisujesz też totalnie moje dzieciństwo. Komputer stał, bo stał, bez internetu, jedna gra i tyle. A na podwórku to się działo – u nas grało się jeszcze w diabła, takiego z kolorami i pukaniem, no i w państwa miasta z wydzielaniem na piasku granic swojego państwa. No i czemu zapomniałaś o dzwonach!? Przecież rurki spodnie wtedy to w moim przekonaniu był całkowity obciach. Pozdrawiam, świetny, pełen wspomnień post!

Remedy
Gość

Mogłabym praktycznie napisać wszystko co Ty Aniu napisałaś w tym poście 🙂 Urodziłam się rok później niż Ty więc wcale mnie to nie dziwi 😉 Szkoda, że teraz większość dzieci nie potrafi, nie chce czy o zgrozo nie umie bawić się i odpoczywać bez telefonów, laptopów itp A gwiazdki na pewno wkrótce kupię 😀 Mam nadzieję, że nie wykupią mi ich haha 😀

Previous
Kolorowo na talerzu , czyli Samantha Lee czaruje
Jak wyglądało dzieciństwo w latach 90′ ?