Niezdara, fajtłapa, ciamajda, łamaga - łatwiej tak powiedzieć niż zastanowić się, dlaczego ktoś taki jest i jak mu pomóc, prawda?
👉🏻 duszą mnie golfy, wysokie stójki, szaliki - jest mi w nich fizycznie niedobrze
👉🏻 zdjęcie stanika to największa ulga na świecie - dopiero od roku przestałam się zmuszać do noszenia
👉🏻 nieustannie obijam się o futryny, drzwi, stoły i szafy
👉🏻 zdarza mi się spaść z krzesła. Tak po prostu
👉🏻 na samą myśl o karuzeli mam ochotę zwymiotować 👉🏻 nienawidzę gdy ktoś mnie dotyka bez pozwolenia
👉🏻 chodzę bez skarpet, bo nie rozumiem sensu skarpet. Skarpety są dla mnie jak obcierający but dla innych 👉🏻 to samo z biżuterią - nie noszę pętli na szyi, więc nie noszę pierścionków
👉🏻 mogę jeść pyszne ciasto albo wyśmienitego kotleta, ale jak natrafię na jakąś grudkę albo „żyłę” - mam fizycznie odruch wymiotny. Nie jestem księżniczką, moje ciało to odrzuca 👉🏻 mogę nie polubić człowieka tylko dlatego, że odbieram uścisk jego ręki jako nieprzyjemny. Istnieją dla mnie ludzie, których nazywam w swojej głowie „obślizgłymi”

Jeśli masz tak jak ja i czujesz się z tego powodu dziwnie - nie obniżaj poczucia swojej własnej wartości z tego powodu. Może tak jak ja - masz po prostu zaburzenia integracji sensorycznej. Twój mózg trochę inaczej odbiera bodźce. Ja mam nadwrażliwość dotykową, są osoby wybitnie nadwrażliwe na światło albo hałas. 
Za to lubią mnie wszystkie pieski i kotki, bo nigdy nie próbuję egoistycznie głaskać ich dla swojej przyjemności na siłę. 
Nie jest też prawdą, że nie lubię dotyku. Lubię. Po prostu nie każdy i nie od każdego.

Obejrzyjcie stories, a ja solidaryzuję się z każdym, któremu rodzice kupili w ramach niespodzianki bilet do wesołego miasteczka (skończyło wie wymiotowaniem), wciskali w golfy, skarpetki, zabraniali chodzić boso albo robili dramę, że ubierasz się dziwnie albo koszulka jest dawno do wyrzucenia.
Dla kogoś z nadwrażliwością dotykową to jak wycie przez megafon wprost do ucha kogoś, komu chce się spać.

Przypinam relacje o zaburzeniach integracji sensorycznej (SI) i polecam poczytać po angielsku pod hasłem „sensory procesing disorder” (SPD). #aniamaluje #szczerze_pisząc #spd #si #dziecko #kot #kotek

Niezdara, fajtłapa, ciamajda, łamaga -...

Na blogu 5 seriali które polecam. Okrutnie żałuję, że odpaliłam trzeci sezon #lacasadepapel 😭 Drugi sezon kończył kompletną historię a trzeci zostawił mnie z zaciekawieniem, co stanie się dalej. Efekt Zeigarnik, powód, dla którego zawsze czekam aż wyjdą wszystkie tomy książki by nie zaprzątać umysłu niedomkniętą sprawą... do dziś nie wybaczyłam Murakamiemu zakończenia roku 1Q84 i scenarzystom LOST nierozwiązanych zagadek :( ciekawi jakie seriale polecam? Sru na bloga 💥 #aniamaluje #seriale #nogi #sushi #pycha #netflix #serial #domzpapieru

Na blogu 5 seriali które...

Uczę się opierdalanka bez moralniaka. #Hamaczek to najlepsza rzecz ♥️
Pięknie, słonecznie, nie za gorąco. Czasami fajnie uciec na chwilę z Warszawy.
Przymierzam się do montażu hamaka w mieszkaniu. Ktoś ma? Jakieś wskazówki? Marzy mi się na jesienne wieczory. Albo czasami do spania.
Jak byłam dzieciaczkiem, to dziadek bujał mnie w hamaku całymi dniami. Uwielbiałam tak zasypiać, miedzy dwiema średnio okazałymi wiśniami. 
#szczerze_pisząc #piątek #piąteczek #weekend #relaks #hammock #hamak #lato #summervibes #sukienka #sierpień

Uczę się opierdalanka bez moralniaka....

Jak sobie pomyślę w jakim nastroju byłam ze 3 miesiące temu, to aż nie mogę uwierzyć. Dużo zmian!
💥Np.uczę się odpoczywać bez poczucia winy. Co prawda nie mam pojęcia jak ludzie połykają sezon serialu w jeden dzień, ale hello, ja jestem dziewczyną, która unikała seriali w ogóle,bo konsumują za dużo czasu. To jest dla mnie ogromny postęp! Obejrzenie 3 odcinków jednego dnia to dla mnie wciąż wydarzenie :)
💥Szanuję bardziej swój czas i przestrzeń. Wciąż w mojej naturze leży troszczenie się o innych, ale nie mam wyrzutów sumienia gdy komuś odmawiam przysługi. A jeśli ktoś próbuje we mnie je wywołać, to tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że nie muszę.
💥Przestałam nadmiernie przepraszać za bałagan, staram się trochę ogarnąć z wierzchu, ale jak ktoś do mnie wbija to raczej mnie zna i wie czego się spodziewać. Herbatę dostanie w czystym kubku, ale na podłodze zastanie plamę ze smoothie które blendowałam 5 dni temu. Bardziej lubię nie sprzątać niż mieć posprzątane. Kobieta na którą nigdy nie powiem „babcia” prasowała nawet majtki i skarpetki, więc  ten cały dom ułożony w kosteczkę kojarzy mi się okrutnie źle.
💥Wydaję pieniądze na swoje przyjemności. Np. roślinki. Wiem, że begonia nie jest mi niezbędna ani potrzebna, nie jest to książka ani nic ważnego, ale sprawia mi frajdę
💥częściej piekę ciasta, połowa nie wychodzi😅 ale lubię to robić 💥wyciszam ludzi piszących upierdliwe wiadomości w stylu „czym zastąpić pomidory w pomidorowej”, bo szkoda mi czasu.
💥prawie w ogóle nie jem sklepowych słodyczy i mięsa, ale jak mi się zachce to wsuwam bez wyrzutów sumienia. Ostatnio robiłam schabowe. Rzadko kiedy robię, bo nie lubię hałasować (mój eks sąsiad z rodzinnych stron to wielbiciel nieustannych remontów, #najgorzej) a ja nie chcę nawalać tłuczkiem, ale że za ścianą remont, to bez różnicy że postukam mocno. 💥 Nie wyrzucam sobie, że moje dwa ebooki wciąż w toku i więcej o nich myślę niż je piszę
Myślę, że więcej osób z późnego kapitalizmu i wychowanych w duchu „nudzisz się? Zaraz znajdę ci zajęcie” zmaga się z tym poczuciem, że trzeba być produktywnym aby być wartościowym. 
Nie trzeba
#szczerze_pisząc #aniamaluje #crazyplantlady #urbanjungle #zamioculcas #redlips

Jak sobie pomyślę w jakim...

W byciu dorosłą najfajniejsze jest robienie tych wszystkich rzeczy, których nie było wolno za dzieciaka. Kruszenie w łóżku, spanko w niedzielę do oporu (bez Ania wstawaj, bo jedziemy na zakupy/do kościoła/do babci). Chodzenie boso po domu. Jedzenie nachosów z dipem serowym w wannie, chociaż „w łazience się nie je”. W ogóle długie leżenie w wannie. Jedzenie czasami obiadu na śniadanie, a czasami niejedzenie obiadu wcale, bo się np. nie ma ochoty.

#Niedziela #śniadanie #breakfast #breakfastinbed 
#lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

W byciu dorosłą najfajniejsze jest...

Dzisiaj czuję się ładnie. Chociaż czyściłam buty na mokro i wciąż są mokre 🤣 to czuję się ładnie. I mam takie małe spostrzeżenie, że rzadko kiedy jesteśmy zadowoleni ze swoich ciał i narzekamy a to na nogi, a to na cycki, cerę, włosy, a zawsze jest ktoś, dla kogo to na co narzekamy jest w głowie w szufladce „goalz”. Ja całe życie narzekałam na nogi, koleżanka na swoje kręcone włosy. I obie się zawsze dziwiłyśmy na każde „ile ja bym dała za takie...”.
Co w sobie lubisz najbardziej?♥️
Wymień jedną rzecz, ale tym razem tylko odnośnie ciała🥰

#lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #party #małaczarna #littleblackdress #sukienka

Dzisiaj czuję się ładnie. Chociaż...

My latest #secondhand jewel💎
Na zdjęciu #sukienka - zdobycz z lumpeksu w Łodzi, a ja mam codzienne pytanie - nie kryję, na potrzeby filmu na youtube.
Mówienie do nauczyciela w liceum „profesorze”. Za, przeciw, anegdoty, opinie, luźne przemyślenia.
Scenariusz tego co jutro nagram już mam, ale może zapomniałam o jakimś aspekcie? Leave you thoughts!🤗
#thrifted #lumpeks 
#lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #piwonie #peonies #różowaśroda

My latest #secondhand jewel💎 Na...

Pamiętam jak moja koleżanka zbierała się na odwagę by zagadać do chłopaka, który zawsze jeździł tym samym autobusem co ona. Nigdy nie było dobrego momentu, zawsze było - jutro, następnym razem.
No i pewnego dnia przestał jeździć. Tak zupełnie, bez ostrzeżenia. Myślała, że może się rozchorował, albo odwołali mu zajęcia, ale minął tydzień, potem drugi a on nadal nie wsiadał  i tyle go widziała. Nie znała nawet imienia by go jakoś odszukać.
Nie zliczę ile rzeczy ja przegapiłam, bo „zrobię to jutro”. Od zebrania się by iść na pocztę i odebrać list polecony, przed upływem terminu, aż po gorsze rzeczy. 
Za każdym razem gdy organizuję jakiś konkurs, dostaję kilka zgłoszeń po terminie. Dlaczego? Bo też odkładacie wszystko na jutro, zamiast działać TU i TERAZ! 
A jak nie teraz, to kiedy?
Podoba mi się ta filozofia życiowa i dlatego wszędzie noszę ze sobą swojego małego Canona Zoemini S, który drukuje zdjęcia od razu. Teraz, już.
I właśnie teraz możecie wygrać jeden z dwóch takich ślicznych aparatów natychmiastowych, konkurs na profilu @CanonPolska trwa do końca lipca.
If not now, when?
Lub w polskiej wersji - jutro będzie...
Podpowiedź mam na sobie 🧥😜
#LiveAndCreate #ZachowajChwile #CanonZoemini 
___________________________________________________
#konkurs #blogerka #szpilki #rozwojosobisty  #cytaty  #inspiracje #cytatdnia #quote #quoteoftheday  #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily 
Post we współpracy z marką Canon

Pamiętam jak moja koleżanka zbierała...

Uwielbiam ludzi, ale czasami potrzebuję chwili zupełnie dla siebie. Kiedyś miałam z tym straszny problem, myślałam, że zawsze potrzebuję POWODU. Wiecie, czegoś takiego, co będzie godną wymówką gdy ktoś będzie chciał do mnie wpaść albo gdzieś mnie wyciągnąć. Miałam poczucie, że odmowa z niewystarczająco godnego powodu to coś niemiłego. Na szczęście mi przeszło. Wprowadzenie zasady, że #niedziela jest dniem dla mnie i o mnie  było jedną z fajniejszych rzeczy, na jakie kiedykolwiek wpadłam.
W moim życiu jest dużo różnych ludzi i to jest super, ale też trochę potrzebuję takiego dystansu i krótkiego odpoczynku od wszystkich. Takiego uczucia jak powrót z wyjazdu, gdy wchodzisz do mieszkania i nagle uświadamiasz sobie jak dobrze jest usiąść na własnym kibelku i jak dobrze jest spać we własnym łóżku. Bez tych wyjazdów jakoś to tak nie cieszy.
#crazyplantlady #szczerze_pisząc #wakacje #gwadelupa #karaiby #podróże #podróżemałeiduże #guadeloupe #asertywność #meday #sunday #sundayz #sundayfundays #collar #kolnierzyk #sukienka #roślinki #dżungla #aniamaluje

Uwielbiam ludzi, ale czasami potrzebuję...

Moje dzisiejsze zakupy z #halamirowska - 2x #mango🥭 po złotówce - 2 zł, 4 #banany 🍌2 zł, #szpinak 🥬 (pęczek?)- 1,40 zł, 2 x #papryka z koszyka 3 zł/kg  i #ogórek 🥒- razem 2,50 z. Razem 7,90 zł. Ale byłam wybredna. Marysia z @makemyplace potrafi za 10 zł kupić mnóstwo dobroci. Zasada? Na zupę nadadzą się bardzo dojrzałe pomidory, a jeśli awokado po złotówce będzie tak dojrzałe, że nada się tylko 3/4, to wciąż jest nieprzyzwoicie tanie awokado, które by się zmarnowało. Polak marnuje statystycznie 235 kg jedzenia rocznie😢
Jak można prosto ograniczyć marnowanie jedzenia?
👉🏻 planuj posiłki, zrób sobie raz w tyg. dzień gotowania z resztek. Zupa? Zapiekanka makaronowa, a może omlet? 👉🏻 kupuj tylko tyle ile zjesz, a jak nie dasz rady - podziel się z sąsiadką albo zanieś do jadłodzielni
👉🏻 korzystanie z jadłodzielni to żaden wstyd! Jeśli czegoś potrzebujesz - weź, to jedzenie normalnie by się zmarnowało
👉🏻kupuj samotne banany, bo ludzie wolą jak jest kiść i się marnują 🍌
👉🏻 z lekko suchego chleba wychodzą super zapiekanki albo grzanki, a suche bułki można wysuszyć na bułkę tartą
👉🏻 istnieją na fejsie grupy dot. freeganizmu (sama jestem na warszawskiej) gdzie ludzie ogłaszają, gdy mają do rozdania np. jedzenie z wesela. Warto korzystać w obie strony🤗
Gdy mówiłam o wolnostojących lodówkach w ramach jadłodzielni, kilka osób pisało, że w czasach studenckich bardzo by się to przydało, ale trochę wstyd...
Otóż jadłodzielnie są często wolnostojące, samoobsługowe i 24/7 👉🏻brać to żaden wstyd, wstyd to jedzenie marnować.
Jeśli jesteś studentem albo masz mało hajsu, polecam zakupy na Hali Mirowskiej (albo targu) przed zamknięciem można zgarnąć obtłuczone jabłka czy pomidory za darmola. Albo uśmiech.
Dzisiaj widziałam skrzynkę darmowych mocno dojrzałych bananów, w sam raz na chlebek bananowy.
Owoce na smoothie nie muszą być super jędrne, pieczone warzywa albo zupa też nie wymagają najświeższych.
🥰możecie pisać  w komentarzach swoje sposoby na to, by nie marnować jedzenia ;)
#kupujeniemarnuje #kupuję #warzywa #owoce #lesswaste #zerowastepolska #zerowaste #groceries #grocery #healthyfood #freeganism #veggies #omnomnom #pycha #jedzonko

Moje dzisiejsze zakupy z #halamirowska...

“Kłamiesz, to na pewno nie jest samodzielna praca!”

Rzecz działa się w zerówce. Panie ogłosiły konkurs, na najstaranniej wykonane szlaczki. Nagroda? Symboliczna. Medal w postaci wyciętego z bloku technicznego misia. Każde dziecko dostało po kartce A4 z wzorami i miało całość dokończyć. Jedna z dziewczynek usiadła  wdomu i zaczęła te szlaczki ćwiczyć, żeby przypału nie było. Po wielu próbach i ominiętym odcinku ulubionej kreskówki (sztuka wymaga poświęceń), zdecydowała się dokończyć wzór “na czysto”. Widziałam te szlaczki na własne oczy – wyglądały perfekcyjnie. Gdy dumna oddała w zerówce kartkę na konkurs, spodziewała się pochwały i docenienia trudu, który w to włożyła. Otrzymała dyskwalifikację za oszustwo. Bo przecież “sześcioletnie dziecko nie mogło tak starannie wykonać szlaczków”.
Gdy o tym usłyszałam, to się we mnie zagotowało. Znam takich historii aż za dużo. W tamtym czasie miałam ochotę iść i rozszarpać głupią babę aż jej odpadną odrysowane od szklanki brwi. Dziecko było mądrzejsze. Pożyczyło na chwilę kartonikowego misia od kolegi który wygrał. Mała odrysowała sobie szablon i wycięła po śladzie. A potem zrobiła sobie kilkanaście misiów z papieru, wszystkie pokolorowała i zrobiła sobie z nich naszyjnik.
Sama dla siebie była zwycięzcą.
Pracuję z dziećmi i ciągle mnie zaskakują. Czasami wiedzą, czasami abstrakcyjnymi skojarzeniami, innym razem – bardzo głębokimi wnioskami i rozważaniami. Czyny i słowa dorosłych trafiają głębiej niż nam się wydaje. Nigdy nie zapomnę chłopca, który był najsmutniejszym dzieckiem w całym przedszkolu. Nie biegał, nie skakał, nie wygłupiał się. W grupowych zabawach brał udział niezbyt chętnie. Nie lubił wycinać, czasem coś porysował. To był wolontariat, więc chciałam wiele się nauczyć. Gdy zapytałam wychowawczynię czy to u niego typowe, odpowiedziała tylko “on taki już jest”. Zdobyłam zaufanie chłopca, okazałam mu zainteresowanie i gdy miałam już przygotowany grunt, podpytałam go o to. A on mi powiedział, że boi się bawić. Bo np. się skaleczy albo uderzy i umrze. Bo ma popsutą krew. W pierwszej chwili pomyślałam o tym, że może ma hemofilię, ale chłopiec dokończył, że jego mama tak mu powiedziała. Że jest taki nieznośny, że psuje jej krew. I że dość krwi już napsuł. Więc bał się, że wycinając coś nożyczkami się skaleczy i umrze z powodu tej popsutej krwi.
Gdy dowiedział się co to znaczy i że z jego krwią wszystko okej, był już innym dzieckiem.
Słowa mają wielką moc. Trzeba z nimi uważać. 
Nauczyłam się płynnie czytać i pisać jak miałam cztery i pół roku. Nikt nie wierzył w to moim rodzicom. To nic nadzwyczajnego – często leżałam dwa tygodnie w łóżku, bo byłam chora. Coś robić musiałam, a na półleżąco (wiadomo, poduszka wysoko, bo kaszel) niewiele się da. W ramach równowagi w przyrodzie, nie umiałam stać na jednej nodze, nie mówiąc już o skakaniu aż do pierwszej klasy podstawówki.
Rozwój to nie wyścigi, każdy jest trochę inny. 
Mam na imię Ania. Przez całe dorosłe życie udaję głupszą niż jestem.
To rola, coś, co się ze mną zrosło na stałe. Jeśli miałabym wskazać jedną najważniejszą rzecz jakiej nauczyła mnie szkoła, to jest nią właśnie udawanie głupszej. Bo wiem jak wygląda to krzywe spojrzenie nauczyciela, który tłumaczy różnicę między jednym a drugim i w jakimś aspekcie sam sobie zaprzeczył. Więc pytasz o różnicę i widzisz jego zmieszanie, bo został przyłapany na wymyśleniu czegoś niezgodnego z prawdą. I chociaż nikt inny poza wami nie wie co sie własnie wydarzyło – własnie wkroczyliście na wojenną ścieżkę.
Albo interpretacje – pytają cię o to, jak rozumiesz wiersz, a potem oczekują że rozumiesz go tak jak oni.
Czteroletnia Rosjanka mówi w siedmiu językach:
Film udostępnia jedna ze stron. W komentarzach – to niemożliwe. Ja w jej wieku…
Na profilu w sieci pojawiła się taka kartka z pamiętnika:
Przekopiowało ją kilka dużych portali (oczywiście bez podania źródła, bo rzetelność dziennikarska tak bardzo) – i gównoburza, bo “dziecko nie byłoby w stanie czegoś takiego napisać”.
Powiem wprost – to, że ty nie potrafisz, nie znaczy że inni też nie. To nie jest żaden dowód. Na nic.
“Ja dostawałem w dupę pasem i jakoś nic mi nie jest” 
“Ja w tym wieku to chleb mówiłem bep”
“Mojemu dziecku nic po szczepionkach nie było, więc to są bzdury”
To są żadne argumenty. To ciasny, wąski umysł.
To, że Tobie nic nie było, nie znaczy że komuś innemu nie miało prawa się stać. To, że nie umiałeś pisać wierszy czy napisać sprawdzianu na piątkę bez nauki,  to żaden dowód na to, że kolega “nie mógł, bo to fizycznie niemożliwe”. Nie jestem antyszczepionkowcem, ale chociaż sama nie miałam żadnego NOP, nie mogę udawać że po szczepionkach nie występuje czasami SIDS (nagła śmierć łóżeczkowa), więc pewnie producenci sami naczytali się antyszczepionkowych bzdur umieszczając to w swoich dokumentach (ulotka, raport). Swoją drogą, potencjalne skutki uboczne są przerażające! Tak samo jak skutki zażywania zwykłych leków przeciwbólowych albo ryzyko TSS przy używaniu tamponów.

Zadałam pytanie o takie oskrażenia na fejsie. Oto kilka wypowiedzi:
“Zdarzało mi się to parę razy w podstawówce, z racji tego że mam starszą siostrę często słyszałam wtedy oskarżenia, że na pewno sama tego nie narysowałam/ nie napisałam tylko siostra mi to zrobiła. To zdecydowanie nie było miłe ani mobilizujące, tak jakby robienie czegoś lepiej od innych było zupełnie niewykonalne, więc właściwie nie warto się starać. Nie polecam 2/10.”
“znajoma napisała pracę na studiach i została oskarżona o plagiat, bo praca znacząco wybijała się na tle grupy “
“Kolega na studiach zaprojektował profesjonalnie silnik, z mnóstwem szczegółów, obliczeniami i rysunkami, spędził nad tym długie tygodnie i dostał 4, bo “przecież umawialiśmy się, że projekty robimy samodzielnie”. Cała grupa nie mogła uwierzyć, co się stało.”
“Pamiętam jak za gnoja, tj. w podstawówce narysowałam pastelami na wielkim czarnym brystolu białego tygrysa. Narobiłam się jak głupia, wyszedł cudowny, zresztą z dwa-trzy lata temu nadal wisiał w sali od plastyki, a oddałam go hmm.. 12 lat temu? Pani od plastyki widząc mojego tygrysa powiedziała, że co prawda 6 mi da, bo przyniosłam, ale ona patrząc na moje inne prace nie wierzy, żebym ja to narysowała. No i cóż.. Na tym skończyła się moja przygoda z rysowaniem, bo jakoś to mocno mnie ubodło i więcej z rysunkiem się nie wychylałam. Żałuję, jako dzieciak jakiś tam talent artystyczny przejawiałam, mogłoby być naprawdę dobrze, jakbym wtedy to pociągnęła. Teraz już nie mam tyle samozaparcia do tego.”
” Jako dziecko zrobiłam palmę wielkanocną na technikę a Pani postawila mi pałę bo stwierdziła ze jest kupiona!”
“Chodziłam do jednego z tych ‘nowoczesnych’ gimnazjów, z otwartym podejściem do nauczania i mogliśmy sobie wybrać np. zajęcia z krawiectwa. Jednym z zadań było uszycie maskotki. Większość zrobiła proste projekty z filcu. Ja postanowiłam uszyć ręcznie średniej wielkości, trójwymiarowego misia z pyszczkiem, uszami itd. Pracowałam nad nim ze dwa tygodnie w każdej wolnej chwili i gdy go oddałam pani stwierdziła, że na pewno go kupiłam w sklepie, bo niemożliwe, żeby ktoś go uszył.”
” Taaaaak, pamiętam taką sytuację z gimnazjum
 mieliśmy napisać opowiadanie, w którym absurd grał główna rolę, więc napisałam i usłyszałam, że to na pewno nie moje. Często panie w szkole pytały, czy sama coś zrobiłam, ale to już było stwierdzenie, a nie pytanie. Po burzliwej dyskusji pani powiedziała, że i tak dostaje jedynkę, bo opowiadanie nie jest wystarczająco absurdalne… Napisałam byle jaki tekst na kolanie, żeby to poprawić i oczywiście piątka. “
‘Zdarzyło mi się i bardzo zabolało. Napisałam kiedyś wiersz, w ramach zadania domowego i moja ukochana polonistka oskarżyła mnie o niesamodzielną pracę 🙁 Bardzo to przeżyłam, bo wiersz uważałam za bardzo udany i nie potrafiłam zrozumieć zarzutu nauczycielki. Bardzo ją ceniłam, lubiłam, kochałam język polski i byłam dobrą uczennicą…Po powrocie do domu wyrzuciłam całą młodzieńczą poezję pisaną do szuflady…. To jedno z najbardziej przykrych doświadczeń ze szkoły podstawowej. Sto lat temu a gdybym miała okazję, to chciałabym bardzo wyjaśnić to nieporozumienie.”
“W gimnazjum mieliśmy w ramach pracy semestralnej z plastyki namalować kopię wybranego obrazu. Siedziałam nad tym kilka tygodni robiąc po kawałeczku jeden z obrazów Picassa. Wyszło super, chyba nigdy nie byłam sobą tak mile zaskoczona, a pani i wszyscy w klasie uznali, że pewnie ktoś to zrobił za mnie :c teraz brzmi to durnie ale wtedy był smutek “
“Raz miałam taką sytuację i bardzo mnie dotknęła. Język polski. Któraś klasa gimnazjum, nie pamiętam, która. Konkurs: wiersz własnego autorstwa. Napisałam samodzielnie. SAMODZIELNIE. Polonistka przeczytała i nie uwierzyła, że sama go napisalam. Zawiodłam się bardzo, bo bardzo ją ceniłam. Po prostu nie uwierzyła, że mój. Może to głupie, ale w takim wieku byłam, że na przyszłość zraziłam się do j. polskiego, polonistek. Już nie starałam się tak bardzo, aż do szkoły średniej. Kilka miesięcy temu szukałam zeszytu z j. polskiego, aby odnaleźć wiersz, ale rodzice wyrzucili niestety wszystkie zeszyty, ćwiczenia. 🙁 Pewnie teraz po latach, gdyby trafił w moje ręce, byc może, śmiałabym się z tego co napisałam będąc dzieciakiem… Mimo to chcialam do niego wrócić.”
“a też miałam taką sytuację w podstawówce na technice. Trzeba było uszyć fartuszek taki zwykły jak do gotowania. Ja się do tego bardziej przyłożyłam i bardzo równo aż sama siebie podziwiałam wyszły mi szwy zewnętrzne, a pani oczywiście nie chciała uwierzyć i twierdziła że to szew maszynowy. Tak sie super znała, że nawet od spodu nie rozpoznała że to ręczna robota. W końcu dostałam dobrą ocenę ale pamiętam to wydarzenie już tyle lat, więc niekoniecznie pozytywne. W ogóle to słyszałam sporo innych takich historii i się zastanawiam skąd to się bierze, czy nauczyciele lubią po prostu przeciętniaków?”

Ja osobiście też miałam kilka takich sytuacji, ale miałam (i mam!) też wspierających rodziców, więc po prostu straciłam jakiekolwiek zainteresowanie szkołą. I tak jak w gimnajzum miałam średnią grubo powyżej pięć, tak w liceum pisałam sprawdzian na dwa, wyciągałam sobie jakąś książkę i czytałam to, co naprawdę mnie interesowało. Oceny były mi potrzebne do szczęścia jak zeszłoroczny śnieg. Co mi po piątce z przedsiębiorczości od byłej dyrektorki, za której rządów księgowa wyprowadziła z kasy ze dwie taczki hajsu?

Była kiedyś taka głośna sprawa. W pewnej warmińskiej wsi nauczycielka  Irena Z, opowiadała dzieciakom takie głupstwa, że aż strach. Że Kolumb był Polakiem i opłynął ziemię dookoła, że z Polski do Austrii można popłynąć statkiem. Matka wrzuciła swojej córeczce dyktafon do plecaka i oniemiała,
Można by rzec – jasna sprawa, nauczycielka nie powinna nigdy nią zostać.
Ale nieeee, nie ma tak łatwo. Cała wieś murem za Ireną. Bo to dobra nauczycielka. Bo dobrze 20 lat nauczała. Bo uczyła matki o ojców tych dzieci.

Skąd ta obrona? Mam graniczące z pewnością przekonanie, że to tak naprawdę samoobrona. Przyznanie, że nauczycielka z podstawówki to – pardon – kretynka i całe jej nauczanie można rozbić o kant czegoś, co raczej kantów nie ma, to jakby przyznanie, że jest się samemu niedouczonym.

Gy dziecko narysuje coś lepiej niż pani od plastyki (a bywa, wierzcie mi!) to prościej powiedzieć, że to praca niesamodzielna. Bo niepewny siebie człowiek ma problem z uznaniem, że ktoś może lepiej. Bo to gdzieś siada na ambicje. Boli. Kłuje. Uwiera.

A potem się dziwimy. Że młodzież leniwa. Że mało kreatywna. Że przeciętna.
A może po prostu nauczona doświadczeniem, że każde wyróżnienie się na plus skończy się ośmieszeniem i zrównaniem do poziomu miernej reszty. Lub – o zgrozo – dziecko się dowie, że nie może być takie dobre i bystre, bo innym będzie przykro. Więc dostanie zakaz uczenia się czytania. Ma się z tym wstrzymać do pierwszej klasy.

Że niby równość społeczna.

“Jak jesteś taka mądra, to co niby zrobić? Czasami praca jest ewidentnie niesamodzielna, mądralo!”

Jak to co? Tak zorganizować pracę, by konkurs na szlaczki czy rysunek odbył się na lekcji. A jeśli się nie da? Poproś dziecko by opowiedziało w jaki sposób narysowało tego tygrysa. Co sprawiło mu trudność przy uszyciu tak skomplikowanej maskotki. Czy ma jakieś wskazówki? Jakie miało inspiracje?

To nie jest trudne. To wymaga chęci. I wiary w dzieci.

W życiu dorosłym jest to samo.
Na pewno sam nie zrobiłeś tego remontu, wynająłeś ekipię.
Schudłaś i nie masz zwałów skóry na brzuchu? Na pewno miałaś operację i kłamiesz.
Ten szalik jest wydziergany na drutach? Niemożliwe, widziałam niemal identyczne w sklepie, po co kłamiesz?!
Na pewno sama nie upiekłaś tego tortu. Przyznaj się, w której cukierni kupiony?

Tak, jakby w cukierni zamiast ludzi torty piekły roboty.
Cóż, zostaje szczelnie opatulić się w swoje silne poczucie własnej wartości i robić swoje.

A jeśli chcesz uznania innych – cóż, nie polecam, ale możesz spróbować. Wystarczy, że będziesz od nich trochę gorszy. Będziesz miał większy kredyt. Najlepiej we frankach (ludzie lubią, jak masz od nich gorzej). Albo będziesz niezaradny. A jak jesteś gruby, to nie waż się chodzić na siłownię, bo zabierzesz sąsiadce wymówkę że “w pewnym wieku to się nie da”. Bądź nieszczęśliwy, bo inaczej usłuszysz “co się tak szczerzysz?!”. Wtedy będą cię lubić.

Tylko szczerze – naprawdę zależy ci na ich sympatii?

Moja recepta? Nie jest uniwersalna, ale działam tak od lat. Robię swoje. Dyskusje śledzę w głowie, rzadko kiedy mam ochotę brać w nich udział. Posługuję się prostym słownikiem. Działam w wersji demo, a pełną widzą tylko ci, którzy zasłużyli na pełny dostęp.

Smutne. Prawdziwe.

Pytaliście na instagramie – ramoneska (klik), buty – (klik), szal (klik) – najcieplejszy i najmilszy jaki kiedykolwiek miałam.
Jeśli coś z tego się podoba – na moim blogu trwa konkurs, i można zgarnąć bon 😉 Na ramoneskę starczy z zapasem – szczegóły konkursu tutaj 

Jestem ciekawa Twojego podejścia do problemu. Moim zdaniem “system” promuje bycie głupim, przeciętnym i nijakim 🙁

Na szczęście jest wielu wspaniałych i pełnych pasji nauczycieli, którzy wspierają uczniów i dodają im wiatru w żagle. Pomyślcie dzisiaj o nich ciepło :).

Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

2
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
kasiekk193
Gość

Uwielbiam Cię, przeczytałam już prawie wszystkie wpisy na Twojej stronie i czuję jakbym spotkała odległą siostrę bliźniaczkę.:)

Diamentowa Róża
Gość

Sama miałam kilka takich sytuacji. Ale najgorzej jest, gdy nie możesz mieć poglądów innych niż wszyscy albo nie zgadzać się z nauczycielem. Niedawno na francuskim moja pani zaczęła nam wprowadzać dopełnienie dalsze i bliższe niektórych czasowników i jak je poznać. Załapałam po 15 minutach. Reszta grupy po 4 lekcjach się nadal z tym męczy. I oczywiście kto obrywa najbardziej od koleżanek? Ja, bo oczywiście jest źle, gdy coś rozumiesz szybciej niż reszta. Czasem wydaje mi się, że ludzie z którymi przebywam na lekcjach mają włączony "tryb beta" cały czas. Nauczyciele też. Nadal nie rozumiem jak można dostać opieprz za to,… Czytaj więcej »

Previous
Mieszkaj jak Van Gogh, zgarnij 300 PLN i moje dziwne miny [TYGODNIK]
“Kłamiesz, to na pewno nie jest samodzielna praca!”