Ktoś mi napisał, że #Bangkok to syf, brudne miejsca z jedzeniem i szczury. „Sam jesteś syf” pomyślałam najpierw🙈 a potem stwierdziłam, że po prostu pokażę inne oblicze miasta.
Ja mam teraz taki mindset, że obecnie cieszy mnie nawet wycieczka do śmietnika (kwitną forsycje!) ale w podróży doświadczysz tego, co jest w Tobie, serio!
Jeden na Bali odnajdzie swoją duchowość, drugi smoothie bowla z ładną łyżeczką, trzeciego zachwycą fale a czwartego wodospady. Piąty będzie się cieszył, że z jego zachodnią pensją jest tanio i może robić co chce, bo stać go na mandaty. Znaczy - łapówki, nie znam nikogo kto zapłacił mandat na Bali, nawet jadąc napruty bez kasku.

Z Bangkokiem i każdym innym miejscem na ziemi jest tak samo. Znajdziesz to, czego szukasz, albo co przyciągasz swoim zachowaniem. Ja zawsze znajduję przygody!
A to jedzenie... nie tylko wyglądało, ale też smakowało. Sernik z cheddara to był taki foodgasm, że oglądając te zdjęcia aż się ślinię! Na wyżerkę zabrałam @justdeliciousx - trochę dlatego, że jest super, trochę dlatego, że mogłyśmy się dzielić i więcej spróbować🙈 ale Justyna jest dobrą kompanką foodgazmicznych wypraw, więc się nawet nie zastanawiała😁

Jedzenie było wyśmienite, ale ja lubię być nim dostymulowana, lubię jak coś ma różne smaki jednocześnie, jak ma różne faktury i tekstury, jak coś jest jednocześnie kremowe i miło rozpływa się po brzuszku, ale też ma coś chrupiącego. Kremowa jajecznica z plastrem boczku cieszy mnie tak samo jak... Burger z maczka🤣 może nie spodziewaliście się takiego zwrotu akcji, ale uwielbiam, cóż począć 🙈
Więcej na stories!
#foodporn #bangkok #cafebangkok #cafehoppingbkk #foodlover #omnomnom #slodkosci #cukiernia #ciastka #ciasto #podrozemaleiduze #podróże

Ktoś mi napisał, że #Bangkok...

Na bloga wskoczyły 3 propozycje filmów na wieczór, po których mam nadzieję, każda dziewczyna czytająca mojego bloga będzie mieć jakieś przemyślenia. A już najlepiej jak  wyrośnie z pomysłów na manipulacyjne „ja mu pokażę” i inne żenujące gierki, które tak ochoczo podpowiadają koleżanki przy winie😉

Ja tymczasem odkładam telefon (nie ma wstępu do łóżka przed snem!) i zamierzam przeczytać chociaż rozdział książki zanim zasnę po całym dniu zasuwania.
Straciłam przez tego wirusa masę projektów i nie kryję - boli! Ale chwyciłam się zaraz za inne rzeczy i nie mam czasu rozpaczać nad tamtym, trzeba iść do przodu. To jest moment na poprawienie CV, potrenowanie do rozmów kwalifikacyjnych, nauczenie się obsługi nowego programu - polecam bardzo niedoceniany profil @dorisinsocialmedia, która zdradza naprawdę fajne wskazówki jako specjalistka od Linked In. Na rekrutacji zna się jak mało kto, a wiedzą dzieli się za darmo na insta.
Dobrej nocy!
#kwarantanna #bangkok #podróże #podrozemaleiduze #kiedytobylo #filmy #aniamaluje

Na bloga wskoczyły 3 propozycje...

Cokolwiek zrobisz - zawsze znajdzie się ktoś, dla kogo to będzie złe🙃. Ta myśl była kiedyś dla mnie bardzo wyzwalająca, dlatego po prostu robię swoje✌🏻 Nie wiem o czym jest mój profil, w tym tygodniu dziękowaliście mi za zachęcenie do negocjowania niższych opłat za mieszkania, książkowe rekomendacje, piankową kawę, halloumi smażone jak kurczak w przyprawie kebab-gyros i polecenie dobrego newslettera a nawet... rewolucję w sposobie robienia kupy💩. Myślałam, że każdy korzysta ze stołka i to żadna nowość😅
I wiecie co? Ogromnie mnie to wszystko cieszy. Może i mam kilka irytujących cech, jestem strasznie ciekawska, zadaję zbyt dużo pytań, mogłabym się czasami ugryźć w język ze swoją szczerością, strasznie się wymądrzam ale wiecie co? Jak dzięki temu ktoś wynegocjował sobie o połowę niższe opłaty za mieszkanie, to nie mam pytań, japka mi się śmieje, jest moc!😁
Moja skrzynka jest zawalona wiadomościami z podziękowaniami, nie odczytam każdej, ale polecam wyryć sobie w serduszku - „gdy nie pytasz, odpowiedź zawsze brzmi nie”.
I pytać!

Ah, jeszcze jedno - cieszą mnie też te wiadomości - „rzadko kiedy się z Tobą zgadzam, ale za radę o negocjowaniu muszę podziękować bo się udało!”. Wiecie dlaczego? Bo sam fakt, że jesteście otwarci na wysłuchanie kogoś o odmiennym światopoglądzie jest super! A jeszcze posłuchać... bajka✌🏻
Nie pytajcie jak się odwdzięczyć, nie założę patronite i tak, wystarczy mi, że lajkujecie posty, te reklamowe także (ja 💩 nie polecam!) a jak ktoś bardzo chce, to zawsze może kupić moją książkę na legimi 😎
Nie chcę być tą osobą, która z instagrama tylko czerpie, chcę też dawać. Czasami fajny content z Wietnamu, czasami radę, która pozwoli komuś zachować w trudnym czasie 5 stów w kieszeni✌🏻
Ściskam i spadam uczyć się nowej rzeczy - wzięłam zlecenie na coś, czego jeszcze nie umiem, taki kryzys 😁 trzeba się szybko uczyć i reagować na zmiany, zanim zmiecie nas z planszy, trzymajcie się zdrowo!🤗 #szczerze_pisząc #aniamaluje #blogerka #siedzęwdomu #siedzenadupie #bangkok #podróże #infinitydress #multiwaydress #sukienka #podróże

Cokolwiek zrobisz - zawsze znajdzie...

Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

“Kłamiesz, to na pewno nie jest samodzielna praca!”

Rzecz działa się w zerówce. Panie ogłosiły konkurs, na najstaranniej wykonane szlaczki. Nagroda? Symboliczna. Medal w postaci wyciętego z bloku technicznego misia. Każde dziecko dostało po kartce A4 z wzorami i miało całość dokończyć. Jedna z dziewczynek usiadła  wdomu i zaczęła te szlaczki ćwiczyć, żeby przypału nie było. Po wielu próbach i ominiętym odcinku ulubionej kreskówki (sztuka wymaga poświęceń), zdecydowała się dokończyć wzór “na czysto”. Widziałam te szlaczki na własne oczy – wyglądały perfekcyjnie. Gdy dumna oddała w zerówce kartkę na konkurs, spodziewała się pochwały i docenienia trudu, który w to włożyła. Otrzymała dyskwalifikację za oszustwo. Bo przecież “sześcioletnie dziecko nie mogło tak starannie wykonać szlaczków”.
Gdy o tym usłyszałam, to się we mnie zagotowało. Znam takich historii aż za dużo. W tamtym czasie miałam ochotę iść i rozszarpać głupią babę aż jej odpadną odrysowane od szklanki brwi. Dziecko było mądrzejsze. Pożyczyło na chwilę kartonikowego misia od kolegi który wygrał. Mała odrysowała sobie szablon i wycięła po śladzie. A potem zrobiła sobie kilkanaście misiów z papieru, wszystkie pokolorowała i zrobiła sobie z nich naszyjnik.
Sama dla siebie była zwycięzcą.
Pracuję z dziećmi i ciągle mnie zaskakują. Czasami wiedzą, czasami abstrakcyjnymi skojarzeniami, innym razem – bardzo głębokimi wnioskami i rozważaniami. Czyny i słowa dorosłych trafiają głębiej niż nam się wydaje. Nigdy nie zapomnę chłopca, który był najsmutniejszym dzieckiem w całym przedszkolu. Nie biegał, nie skakał, nie wygłupiał się. W grupowych zabawach brał udział niezbyt chętnie. Nie lubił wycinać, czasem coś porysował. To był wolontariat, więc chciałam wiele się nauczyć. Gdy zapytałam wychowawczynię czy to u niego typowe, odpowiedziała tylko “on taki już jest”. Zdobyłam zaufanie chłopca, okazałam mu zainteresowanie i gdy miałam już przygotowany grunt, podpytałam go o to. A on mi powiedział, że boi się bawić. Bo np. się skaleczy albo uderzy i umrze. Bo ma popsutą krew. W pierwszej chwili pomyślałam o tym, że może ma hemofilię, ale chłopiec dokończył, że jego mama tak mu powiedziała. Że jest taki nieznośny, że psuje jej krew. I że dość krwi już napsuł. Więc bał się, że wycinając coś nożyczkami się skaleczy i umrze z powodu tej popsutej krwi.
Gdy dowiedział się co to znaczy i że z jego krwią wszystko okej, był już innym dzieckiem.
Słowa mają wielką moc. Trzeba z nimi uważać. 
Nauczyłam się płynnie czytać i pisać jak miałam cztery i pół roku. Nikt nie wierzył w to moim rodzicom. To nic nadzwyczajnego – często leżałam dwa tygodnie w łóżku, bo byłam chora. Coś robić musiałam, a na półleżąco (wiadomo, poduszka wysoko, bo kaszel) niewiele się da. W ramach równowagi w przyrodzie, nie umiałam stać na jednej nodze, nie mówiąc już o skakaniu aż do pierwszej klasy podstawówki.
Rozwój to nie wyścigi, każdy jest trochę inny. 
Mam na imię Ania. Przez całe dorosłe życie udaję głupszą niż jestem.
To rola, coś, co się ze mną zrosło na stałe. Jeśli miałabym wskazać jedną najważniejszą rzecz jakiej nauczyła mnie szkoła, to jest nią właśnie udawanie głupszej. Bo wiem jak wygląda to krzywe spojrzenie nauczyciela, który tłumaczy różnicę między jednym a drugim i w jakimś aspekcie sam sobie zaprzeczył. Więc pytasz o różnicę i widzisz jego zmieszanie, bo został przyłapany na wymyśleniu czegoś niezgodnego z prawdą. I chociaż nikt inny poza wami nie wie co sie własnie wydarzyło – własnie wkroczyliście na wojenną ścieżkę.
Albo interpretacje – pytają cię o to, jak rozumiesz wiersz, a potem oczekują że rozumiesz go tak jak oni.
Czteroletnia Rosjanka mówi w siedmiu językach:
Film udostępnia jedna ze stron. W komentarzach – to niemożliwe. Ja w jej wieku…
Na profilu w sieci pojawiła się taka kartka z pamiętnika:
Przekopiowało ją kilka dużych portali (oczywiście bez podania źródła, bo rzetelność dziennikarska tak bardzo) – i gównoburza, bo “dziecko nie byłoby w stanie czegoś takiego napisać”.
Powiem wprost – to, że ty nie potrafisz, nie znaczy że inni też nie. To nie jest żaden dowód. Na nic.
“Ja dostawałem w dupę pasem i jakoś nic mi nie jest” 
“Ja w tym wieku to chleb mówiłem bep”
“Mojemu dziecku nic po szczepionkach nie było, więc to są bzdury”
To są żadne argumenty. To ciasny, wąski umysł.
To, że Tobie nic nie było, nie znaczy że komuś innemu nie miało prawa się stać. To, że nie umiałeś pisać wierszy czy napisać sprawdzianu na piątkę bez nauki,  to żaden dowód na to, że kolega “nie mógł, bo to fizycznie niemożliwe”. Nie jestem antyszczepionkowcem, ale chociaż sama nie miałam żadnego NOP, nie mogę udawać że po szczepionkach nie występuje czasami SIDS (nagła śmierć łóżeczkowa), więc pewnie producenci sami naczytali się antyszczepionkowych bzdur umieszczając to w swoich dokumentach (ulotka, raport). Swoją drogą, potencjalne skutki uboczne są przerażające! Tak samo jak skutki zażywania zwykłych leków przeciwbólowych albo ryzyko TSS przy używaniu tamponów.

Zadałam pytanie o takie oskrażenia na fejsie. Oto kilka wypowiedzi:
“Zdarzało mi się to parę razy w podstawówce, z racji tego że mam starszą siostrę często słyszałam wtedy oskarżenia, że na pewno sama tego nie narysowałam/ nie napisałam tylko siostra mi to zrobiła. To zdecydowanie nie było miłe ani mobilizujące, tak jakby robienie czegoś lepiej od innych było zupełnie niewykonalne, więc właściwie nie warto się starać. Nie polecam 2/10.”
“znajoma napisała pracę na studiach i została oskarżona o plagiat, bo praca znacząco wybijała się na tle grupy “
“Kolega na studiach zaprojektował profesjonalnie silnik, z mnóstwem szczegółów, obliczeniami i rysunkami, spędził nad tym długie tygodnie i dostał 4, bo “przecież umawialiśmy się, że projekty robimy samodzielnie”. Cała grupa nie mogła uwierzyć, co się stało.”
“Pamiętam jak za gnoja, tj. w podstawówce narysowałam pastelami na wielkim czarnym brystolu białego tygrysa. Narobiłam się jak głupia, wyszedł cudowny, zresztą z dwa-trzy lata temu nadal wisiał w sali od plastyki, a oddałam go hmm.. 12 lat temu? Pani od plastyki widząc mojego tygrysa powiedziała, że co prawda 6 mi da, bo przyniosłam, ale ona patrząc na moje inne prace nie wierzy, żebym ja to narysowała. No i cóż.. Na tym skończyła się moja przygoda z rysowaniem, bo jakoś to mocno mnie ubodło i więcej z rysunkiem się nie wychylałam. Żałuję, jako dzieciak jakiś tam talent artystyczny przejawiałam, mogłoby być naprawdę dobrze, jakbym wtedy to pociągnęła. Teraz już nie mam tyle samozaparcia do tego.”
” Jako dziecko zrobiłam palmę wielkanocną na technikę a Pani postawila mi pałę bo stwierdziła ze jest kupiona!”
“Chodziłam do jednego z tych ‘nowoczesnych’ gimnazjów, z otwartym podejściem do nauczania i mogliśmy sobie wybrać np. zajęcia z krawiectwa. Jednym z zadań było uszycie maskotki. Większość zrobiła proste projekty z filcu. Ja postanowiłam uszyć ręcznie średniej wielkości, trójwymiarowego misia z pyszczkiem, uszami itd. Pracowałam nad nim ze dwa tygodnie w każdej wolnej chwili i gdy go oddałam pani stwierdziła, że na pewno go kupiłam w sklepie, bo niemożliwe, żeby ktoś go uszył.”
” Taaaaak, pamiętam taką sytuację z gimnazjum
 mieliśmy napisać opowiadanie, w którym absurd grał główna rolę, więc napisałam i usłyszałam, że to na pewno nie moje. Często panie w szkole pytały, czy sama coś zrobiłam, ale to już było stwierdzenie, a nie pytanie. Po burzliwej dyskusji pani powiedziała, że i tak dostaje jedynkę, bo opowiadanie nie jest wystarczająco absurdalne… Napisałam byle jaki tekst na kolanie, żeby to poprawić i oczywiście piątka. “
‘Zdarzyło mi się i bardzo zabolało. Napisałam kiedyś wiersz, w ramach zadania domowego i moja ukochana polonistka oskarżyła mnie o niesamodzielną pracę 🙁 Bardzo to przeżyłam, bo wiersz uważałam za bardzo udany i nie potrafiłam zrozumieć zarzutu nauczycielki. Bardzo ją ceniłam, lubiłam, kochałam język polski i byłam dobrą uczennicą…Po powrocie do domu wyrzuciłam całą młodzieńczą poezję pisaną do szuflady…. To jedno z najbardziej przykrych doświadczeń ze szkoły podstawowej. Sto lat temu a gdybym miała okazję, to chciałabym bardzo wyjaśnić to nieporozumienie.”
“W gimnazjum mieliśmy w ramach pracy semestralnej z plastyki namalować kopię wybranego obrazu. Siedziałam nad tym kilka tygodni robiąc po kawałeczku jeden z obrazów Picassa. Wyszło super, chyba nigdy nie byłam sobą tak mile zaskoczona, a pani i wszyscy w klasie uznali, że pewnie ktoś to zrobił za mnie :c teraz brzmi to durnie ale wtedy był smutek “
“Raz miałam taką sytuację i bardzo mnie dotknęła. Język polski. Któraś klasa gimnazjum, nie pamiętam, która. Konkurs: wiersz własnego autorstwa. Napisałam samodzielnie. SAMODZIELNIE. Polonistka przeczytała i nie uwierzyła, że sama go napisalam. Zawiodłam się bardzo, bo bardzo ją ceniłam. Po prostu nie uwierzyła, że mój. Może to głupie, ale w takim wieku byłam, że na przyszłość zraziłam się do j. polskiego, polonistek. Już nie starałam się tak bardzo, aż do szkoły średniej. Kilka miesięcy temu szukałam zeszytu z j. polskiego, aby odnaleźć wiersz, ale rodzice wyrzucili niestety wszystkie zeszyty, ćwiczenia. 🙁 Pewnie teraz po latach, gdyby trafił w moje ręce, byc może, śmiałabym się z tego co napisałam będąc dzieciakiem… Mimo to chcialam do niego wrócić.”
“a też miałam taką sytuację w podstawówce na technice. Trzeba było uszyć fartuszek taki zwykły jak do gotowania. Ja się do tego bardziej przyłożyłam i bardzo równo aż sama siebie podziwiałam wyszły mi szwy zewnętrzne, a pani oczywiście nie chciała uwierzyć i twierdziła że to szew maszynowy. Tak sie super znała, że nawet od spodu nie rozpoznała że to ręczna robota. W końcu dostałam dobrą ocenę ale pamiętam to wydarzenie już tyle lat, więc niekoniecznie pozytywne. W ogóle to słyszałam sporo innych takich historii i się zastanawiam skąd to się bierze, czy nauczyciele lubią po prostu przeciętniaków?”

Ja osobiście też miałam kilka takich sytuacji, ale miałam (i mam!) też wspierających rodziców, więc po prostu straciłam jakiekolwiek zainteresowanie szkołą. I tak jak w gimnajzum miałam średnią grubo powyżej pięć, tak w liceum pisałam sprawdzian na dwa, wyciągałam sobie jakąś książkę i czytałam to, co naprawdę mnie interesowało. Oceny były mi potrzebne do szczęścia jak zeszłoroczny śnieg. Co mi po piątce z przedsiębiorczości od byłej dyrektorki, za której rządów księgowa wyprowadziła z kasy ze dwie taczki hajsu?

Była kiedyś taka głośna sprawa. W pewnej warmińskiej wsi nauczycielka  Irena Z, opowiadała dzieciakom takie głupstwa, że aż strach. Że Kolumb był Polakiem i opłynął ziemię dookoła, że z Polski do Austrii można popłynąć statkiem. Matka wrzuciła swojej córeczce dyktafon do plecaka i oniemiała,
Można by rzec – jasna sprawa, nauczycielka nie powinna nigdy nią zostać.
Ale nieeee, nie ma tak łatwo. Cała wieś murem za Ireną. Bo to dobra nauczycielka. Bo dobrze 20 lat nauczała. Bo uczyła matki o ojców tych dzieci.

Skąd ta obrona? Mam graniczące z pewnością przekonanie, że to tak naprawdę samoobrona. Przyznanie, że nauczycielka z podstawówki to – pardon – kretynka i całe jej nauczanie można rozbić o kant czegoś, co raczej kantów nie ma, to jakby przyznanie, że jest się samemu niedouczonym.

Gy dziecko narysuje coś lepiej niż pani od plastyki (a bywa, wierzcie mi!) to prościej powiedzieć, że to praca niesamodzielna. Bo niepewny siebie człowiek ma problem z uznaniem, że ktoś może lepiej. Bo to gdzieś siada na ambicje. Boli. Kłuje. Uwiera.

A potem się dziwimy. Że młodzież leniwa. Że mało kreatywna. Że przeciętna.
A może po prostu nauczona doświadczeniem, że każde wyróżnienie się na plus skończy się ośmieszeniem i zrównaniem do poziomu miernej reszty. Lub – o zgrozo – dziecko się dowie, że nie może być takie dobre i bystre, bo innym będzie przykro. Więc dostanie zakaz uczenia się czytania. Ma się z tym wstrzymać do pierwszej klasy.

Że niby równość społeczna.

“Jak jesteś taka mądra, to co niby zrobić? Czasami praca jest ewidentnie niesamodzielna, mądralo!”

Jak to co? Tak zorganizować pracę, by konkurs na szlaczki czy rysunek odbył się na lekcji. A jeśli się nie da? Poproś dziecko by opowiedziało w jaki sposób narysowało tego tygrysa. Co sprawiło mu trudność przy uszyciu tak skomplikowanej maskotki. Czy ma jakieś wskazówki? Jakie miało inspiracje?

To nie jest trudne. To wymaga chęci. I wiary w dzieci.

W życiu dorosłym jest to samo.
Na pewno sam nie zrobiłeś tego remontu, wynająłeś ekipię.
Schudłaś i nie masz zwałów skóry na brzuchu? Na pewno miałaś operację i kłamiesz.
Ten szalik jest wydziergany na drutach? Niemożliwe, widziałam niemal identyczne w sklepie, po co kłamiesz?!
Na pewno sama nie upiekłaś tego tortu. Przyznaj się, w której cukierni kupiony?

Tak, jakby w cukierni zamiast ludzi torty piekły roboty.
Cóż, zostaje szczelnie opatulić się w swoje silne poczucie własnej wartości i robić swoje.

A jeśli chcesz uznania innych – cóż, nie polecam, ale możesz spróbować. Wystarczy, że będziesz od nich trochę gorszy. Będziesz miał większy kredyt. Najlepiej we frankach (ludzie lubią, jak masz od nich gorzej). Albo będziesz niezaradny. A jak jesteś gruby, to nie waż się chodzić na siłownię, bo zabierzesz sąsiadce wymówkę że “w pewnym wieku to się nie da”. Bądź nieszczęśliwy, bo inaczej usłuszysz “co się tak szczerzysz?!”. Wtedy będą cię lubić.

Tylko szczerze – naprawdę zależy ci na ich sympatii?

Moja recepta? Nie jest uniwersalna, ale działam tak od lat. Robię swoje. Dyskusje śledzę w głowie, rzadko kiedy mam ochotę brać w nich udział. Posługuję się prostym słownikiem. Działam w wersji demo, a pełną widzą tylko ci, którzy zasłużyli na pełny dostęp.

Smutne. Prawdziwe.

Pytaliście na instagramie – ramoneska (klik), buty – (klik), szal (klik) – najcieplejszy i najmilszy jaki kiedykolwiek miałam.
Jeśli coś z tego się podoba – na moim blogu trwa konkurs, i można zgarnąć bon 😉 Na ramoneskę starczy z zapasem – szczegóły konkursu tutaj 

Jestem ciekawa Twojego podejścia do problemu. Moim zdaniem “system” promuje bycie głupim, przeciętnym i nijakim 🙁

Na szczęście jest wielu wspaniałych i pełnych pasji nauczycieli, którzy wspierają uczniów i dodają im wiatru w żagle. Pomyślcie dzisiaj o nich ciepło :).

Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
kasiekk193
Gość

Uwielbiam Cię, przeczytałam już prawie wszystkie wpisy na Twojej stronie i czuję jakbym spotkała odległą siostrę bliźniaczkę.:)

Diamentowa Róża
Gość

Sama miałam kilka takich sytuacji. Ale najgorzej jest, gdy nie możesz mieć poglądów innych niż wszyscy albo nie zgadzać się z nauczycielem. Niedawno na francuskim moja pani zaczęła nam wprowadzać dopełnienie dalsze i bliższe niektórych czasowników i jak je poznać. Załapałam po 15 minutach. Reszta grupy po 4 lekcjach się nadal z tym męczy. I oczywiście kto obrywa najbardziej od koleżanek? Ja, bo oczywiście jest źle, gdy coś rozumiesz szybciej niż reszta. Czasem wydaje mi się, że ludzie z którymi przebywam na lekcjach mają włączony "tryb beta" cały czas. Nauczyciele też. Nadal nie rozumiem jak można dostać opieprz za to,… Czytaj więcej »

Previous
Mieszkaj jak Van Gogh, zgarnij 300 PLN i moje dziwne miny [TYGODNIK]
“Kłamiesz, to na pewno nie jest samodzielna praca!”