Please enter an Access Token

Jak zarabiać na afiliacji z Ceneo.pl

autor Posted on

Post we współpracy reklamowej z Ceneo.pl

Z tego tekstu dowiesz się jak zarabiać i dorabiać na afiliacji, dlaczego w tym roku zatrzymałam się i nie rozkręcam dalej profilu na instagramie, oraz co motywuje mnie do tworzenia.

W ciagu ostatniego roku na blogu pojawiło się tylko 29 tekstów. Tylko, bo w czasach mojej największej blogowej aktywności było to ok. 300! W tych tekstach nie pojawiały się linki afiliacyjne do Ceneo.pl, a mimo to, zarobiłam w programie 843 zł. Dzięki starym tekstom.

Pomyśl proszę, czy to nie wspaniałe, że wciąż odcinam kupony od pracy wykonanej kiedyś? Czy nie byłoby cudownie, aby poprzedni pracodawca co roku odpalał ci działkę za rzeczy, które kiedyś zrobiłeś? Czy nie byłoby wspaniale zarabiać podczas snu albo spaceru? Dla mnie to jest piękne i bardzo doceniam takie możliwości ☺️

Ludzie szukają dróg na skróty, a potem bankrutują na kryptowalutach, albo okazuje się, że zarobiony na wypełnianiu ankiet hajs jest niewypłacalny. Żeby zarobić, rzeczywiście trzeba trochę zainwestować, ale tą inwestycją może być po prostu czas. Nie będę ściemniać, że to są jakieś wielkie kwoty, bo w moim przypadku nie są. Przypomnę tylko, że w ciągu ostatniego roku nie zrobiłam NIC. A czuję się, jakbym codziennie znajdywała drobniaki na ulicy. Dziś 30 groszy, jutro 2,50 zł.

Zrzut z mojego panelu w partnerzy.ceneo.pl

Kto przygląda się uważnie, ten oprócz 230 nieodczytanych wiadomości (o tym, czemu warto je odczytywać napiszę później) może zauważyć, że zgromadziłam w serwisie do wypłaty ponad 8 tysięcy złotych. O których… zapomniałam. Nie byłam zbyt aktywna blogowo, więc nie logowałam się do Ceneo.pl

JAK MOGŁAŚ ZAPOMNIEĆ O OŚMIU KLOCKACH?!

Powód jest banalny. Wstrzymywałam się z wypłatą zgromadzonych środków do czasu założenia działalności (lipiec 2020), bo chciałam je rozliczyć w firmie, zamiast bawić się inaczej (jak robiłam przez wiele lat). Hajs z pierwszej książki i afiliacji to był zawsze mój ekstra budżet do wydania na podróże. Po założeniu działalności włożyłam 100% energii w wydanie e-booka o tym jak podróżować na własną rękę. Pieniądze nie są dla mnie tematem tabu, więc podzieliłam się szczegółowo informacjami o tym, jak takiego e-booka samodzielnie wydać i ile na nim zarobiłam. No i nie będę kryć, w moim przypadku to są po prostu lepsze pieniądze. Lepsze niż współprace komercyjne i lepsze niż afiliacja chociaż… nawet nie licząc Ceneo.pl, zarobiłam w zeszłym roku na afiliacji 40 tysięcy złotych. To więcej niż kiedyś zarabiałam rocznie, a to jedynie „dodatkowe zajęcie”. To jakbym każdego miesiąca dostawała ekstra wypłatę. Na afiliacji zarabiałam głównie na instagramie i tutaj uczciwie przyznam, że już musiałam włożyć w to wysiłek. No i tak jakoś skupiłam się na innych rzeczach. Po sukcesie e-booka był drugi, o tym jak zbudować społeczności i jak na niej zarabiać. Chciałam podzielić się tą wiedzą z innymi, poprowadzić za rączkę. A potem nie mogłam wyjść z szoku, bo chociaż zawód influencera nie cieszy się szacunkiem i chociaż ludzie mówią, że to obciach to… sprzedaż miałam szaloną. Wychodzi na to, że ludzie jedno mówią, drugie robią. Wynik tego e-booka dał mi totalną wolność finansową. Ale było to dla mnie bardzo wielkim zaskoczeniem, z ręką na sercu, obstawiałam max 25% wyniku, który wykręcił.

To nie jest tak, że gardzę pieniędzmi z afiliacji. Musiałam zdecydować w co kieruję strumień energii. A gdy masz zaspokojone wszystkie potrzeby życiowe, to możesz wybierać tylko te aktywności, na które masz bardzo wielką ochotę. Albo przestrzeń w głowie. Kończąc ten przyyyyydługi wstęp, chciałam tylko napisać, że obecnie na bloga tej przestrzeni po prostu nie mam. I to jest wspaniałe, bo internet dał mi możliwość zbudowania poduszki właśnie na taki wypadek. Wypaliłam się już kiedyś w jednym zawodzie, nie chcę sobie tego zafundować drugi raz. Chcę, by każdy tekst który się tutaj pojawia, wypływał z mojej wewnętrznej potrzeby podzielenia się czymś. Dzisiaj mam taką potrzebę. Bo bardzo mnie cieszy, jak ktoś pisze, że poprawił sytuację finansową. Jak kobieta, która dwa lata temu nie widziała wyjścia z ówczesnej sytuacji, zaczęła od działalności nierejestrowanej a potem rozkręciła małą firmę i mogła odejść od przemocowego męża. Jak ktoś samodzielnie organizuje podróż i chwali mi się cashbackiem za jeden sprytny ruch, czyli rezerwację noclegów dla całej ekipy ze swojego konta. Bardzo, ale to bardzo mnie to cieszy! I jednym ze sposobów, którymi dzisiaj chciałam się podzielić, jest afiliacja.

Jak działa afiliacja? Krótkie wyjaśnienie dla zielonych w temacie.

Gdy korzystasz z usług doradcy kredytowego, kasuje on prowizję za twój kredyt. Podobnie kupując albo sprzedając nieruchomość przez agenta. W stacjonarnych sklepach są czasami premie. Przy transakcjach online też ktoś na tobie zarabia. Tylko tego nie widzisz. No chyba, że jest mną, fanatycznie oznaczam każdą afiliację. I robiłam to ba długo przed tym, jak UOKiK się za to zabrał 😉 Miło, że moi odbiorcy to doceniają!

Jak to działa w praktyce?

Kupujesz sobie piękną sukienkę. Wrzucasz zdjęcie do sieci (blog, fanpage, instagram). Dostajesz o nią mnóstwo pytań, ale nie masz żadnej współpracy z marką, to był prywatny zakup. Jeśli dołożysz dodatkowe dwa kliknięcia i zamiast wrzucić zwykły link, wrzucisz afiliacyjny, to zgarniesz prowizję od zakupu, lub niewielką kwotę od każdego kliknięcia. No, prawie ;). Liczą się unikatowe kliknięcia, a nie 5 od tej samej osoby i te dokonane w nieprawidłowy sposób. Ukrywanie linków, wprowadzające w błąd click-baity i inne oszustwa, to droga do zarobienia w programie afiliacyjnym bana. Moim zdaniem powinno się też wymagać oznaczeń linków afi, ale wbrew obiegowej opinii, to oznaczający influ są świętsi od papieża (o co nietrudno, jeśli mówimy o tym, który w 1984 złagodził kary za przestępstwa pedofilne xD). Dobra nieśmieszny żart na bok, mam na myśli to, że afiliacji nie oznaczają duże portale. Ten przegląd sukienek na wesele, o którym czytałaś dzisiaj rano na popularnej stronie internetowej mógł być naszpikowany linkami do granic możliwości. I nie ma nic złego w zarabianiu, ale ja lubię o takich prowizjach wiedzieć. Z dwóch powodów.

  1. Może być tak, że w przeglądzie lądują TYLKO sukienki, które można podpiąć pod afiliację (nie wszystkie sklepy na świecie można). Czyli istnieje ryzyko, że ten „obiektywny” przegląd pomija fajne polskie marki albo bardzo porządne ubrania (btw. dzisiaj jestem team: najpierw sprawdzam czy są ubrania z drugiej ręki)
  2. Nie jest to po prostu uczciwe. Każdy powinien mieć możliwość pominąć taki link. Dlatego ja czasami piszę: śmiało możecie kupić poza moim linkiem.

To zrzut z mojej relacji, która ma 4 lata! Co jakiś czas staram się cierpliwie tłumaczyć jak to działa. Nie zawsze regulamin sieci pozwala pokazać to na konkretnych kwotach, ale CENEO dało mi zielone światło.

No dobra, ale co mam zrobić konkretnie?

Rejestrujesz się w Ceneo.pl (albo przypominasz sobie o założonym lata temu koncie) i dodajesz tam swoje miejsca w sieci. Blog, kanał na youtube, instagram, fanpage. Tutaj znajdziesz odpowiedzi na najważniejsze pytania: https://pp.ceneo.pl/najczesciej-zadawane-pytania. Rejestracja jest bezpłatna a średni zarobek z kliknięcia to 31 groszy.

Poniżej przykłady kilku kategorii i stawek. Niebawem pójdą onę trochę w górę 😉

O ile nie chcesz promować erotyki, alkoholu, trafiki i niczego niedozwolonego, to CENEO jest dla ciebie ☺️


To co widzisz wyżej, to kampanie dostępne dla wszystkich. Możesz zamieszczać linki afiliacyjne, jak ten 👉🏻 moja ulubiona wcierka do włosów – za kulisami wygląda to tak:

Albo banery, rotatory, wyszukiwarki. Opcji jest naprawdę sporo.

Np. baner z książkami autora, które mnie rozbawiły do łez

Ceneo.pl



Istnieją też kampanie dedykowane. One są droższe i często mają postać banerów, które można umieścić na swoich blogach. Kategorie są przeróżne, podsyłam przykładowe z maja. Tutaj są plusy i minusy. Wiele osób ma adblocka (linki afiliacyjne widać nawet z nim) ale banery pozwalają zarabiać nawet na nieco już przykurzonych blogach. Sama zastanawiam się, czy sobie takich banerów nie dokleić.

Uwaga! Mam dobrą wiadomość 🙂 Wpis, który tworzę z partnerem, we współpracy reklamowej, ma tę zaletę, że reklamodawca sprawdza dokładnie czy nie obiecuję gdzieś gruszek na wierzbie albo nie porobiłam literówek, ale tym razem Marta z CENEO wyłapała, że nie przekazałam bardzo ważnej informacji:

Większość kampanii dedykowanych działa też w postaci linków, a nie tylko banerów. Więc jeśli masz konto na insta, linktree na tiktoku, miejsce w opisie pod filmem i czujesz, że pasujesz do jakiejś akcji, to daj znać. Przykładem jest kampania marki Bielenda. Ja nie wezmę udziału, bo na ten moment nie używam nic z Bielendy, ale jeśli masz jakieś perełki w ulubieńcach, to za jedno kliknięcie możesz zgarnąć 70 gorszy. To model CPC, czyli rozliczany z kliknięć, a nie zakupów. Gdyby to była kampania Tołpy, z której mam ulubiony krem, to wszystkie naturalnie pojawiające się u mnie wzmianki miałyby link afiliacyjny :). To może powiem jeszcze o przewadze tego modelu w niektórych kampaniach. Istnieje coś takiego jak ROPO. Research Online, Purchase Offline. Ja tak robię bardzo często, oglądam towar w sklepie, po czym kupuję taniej w sieci. No więc słabo, gdy sprzedasz krem 100 osobom, ale każda z nich tej transakcji dokona w osiedlowej drogerii. W przypadku rozliczania z zakupów, tracisz bardzo fajną prowizję.

Jest też coś, co bezskutecznie próbuję napisać swoimi słowami, więc przekleję zamiast wymyślać koło na nowo, bo czuję się jak przy pisaniu magisterki:

Mamy też kampanię o nazwie TOP produkty, gdzie można pobrać sobie plik excel z danej kategorii, gdzie znajdują się promowane produkty za które wynagradzamy partnerów w wyższej stawce (pobrane linki w excel są już otagowane, maja link do zdjęcia, pobraną nazwę – no nic więcej nie trzeba robić

😊
). I filmik jak z nich skorzystać https://www.youtube.com/watch?v=gb5T_9cCB8k . A co ważne – nawet jak kampania się skończy. To linki nadal są aktywne a Partnerzy zarabiają na nich w standardowym modelu.

Najwięcej na afiliacji zarobiłam pokazując… duperele.

A poniżej przykłady mojej aktywności z dawnych lat. To był pewnie olej kokosowy, jakieś lunchboxy, książka o dobrych bakteriach, maść ichtiolowa. Nic drogiego, nic wyszukanego.

A jednak zarobek z tego był przyzwoity i dawał mi wolność oraz niezależność. W afiliacji nie masz reklamodawcy, który daje jakieś wytyczne co mówić a czego nie mówić o produkcie. Nie musisz promować produktu wtedy, kiedy jest na niego sezon. Np. post o grillach możesz napisać spokojnie po całym sezonie testowania, zarobisz na nim w przyszłym roku 😉

Nie trzeba mieć wielkiego konta by zarabiać na afiliacji! Ale jak masz większy zasięg, to wiadomo, zarobisz więcej.

Ku inspiracji, dziewczyna korzysta z innego programu, ale tam zarabia się wyłącznie za sprzedaż.

Pozytywne przykłady:

Fotograf uczący jak robić zdjęcia wrzuca pod swoim filmem listę sprzętów, z których korzysta. Winnym przypadku to może być lista ulubionych akcesoriów do gotowania, ulubionych kosmetyków, filtrów UV, książek, które zmieniły twoje życie.

A tu przykład od Angeliki Grabowskiej z jej instagrama: opisywała swoje ulubione kosmetyki. Jeśli jej kafelek realnie przełoży się na sprzedaż produktu, to dlaczego nie schylić się po swoją działkę? Po dyszkę na ulicy raczej się schylamy bez problemu ;). Tu wysiłek włożony w wygenerowanie linka jest podobny.

Garść inspiracji:

  1. Nagraj na youtube albo napisz na bloga tekst o swoich ulubionych garnkach, akcesoriach do włosów, książkach. Nie musisz być influ, ludzie wciąż korzystają z wyszukiwarki youtube albo wyszukiwarki Google
  2. Zamów do testów drogi model odkurzacza (który można zwrócić w 30 dni) i porównaj go z innym, tańszym. Nagraj recenzję porównawczą, zalinkuj oba
  3. Stwórz listę książek, które zmieniły twoje życie
  4. Jeśli masz społeczność, stwórz jeden obszerny tekst albo wyróżnioną relację z rzeczami, o które najczęściej jesteś pytany. Ulubione patelnie? Wisiorek? Buty?
  5. Oznacz meble, dekoracje i zabawki, a nawet farby, którymi pomalowałaś mieszkanie.

I mogłabym wyliczać bez końca. Ogranicza cię tylko wyobraźnia!

Oznaczanie linków? Jeśli twoi odbiorcy cię lubią, to sami będą pytać o linki afiliacyjne (nie każdy kod oznacza, że mam z tego zarobek)

Zalety afiliacji w Ceneo.pl:

  • Znajdziesz tam prawie wszystko, nie trzeba rejestrować się do każdego programu afiliacyjnego jaki istnieje. To ważna dla małych kont – w CENEO wypłata jest do 100 zł. CZasami lepiej być w jednym i dozbierać wypłatę. niż w sześciu na których ma się zgromadzone niewypłacalne 20 zł 😉
  • Prosty, intuicyjny interfejs, jest także wtyczka do google chrome
  • Dobre materiały edukacyjne – tu krótki e-book zbierający całą wiedzę, której potrzebujesz na start
  • Jeśli produkt zniknie ze sklepu, to na pewno będzie w innym, więc linki CENEO mają długą żywotność. W innych sieciach afiliacyjnych gdy produkt się wyprzeda w sklepie X, twój link kieruje do error 404 lub innej pustej strony
  • Nie musisz zostać zaakceptowany do danej kampanii zanim dodasz post. Np. chciałam kiedyś dodać link do perfum, których używam, ale nie mogłam wygenerować go w innej sieci ot tak, tylko musiałam czekać aż uznają mnie za wystarczająco godną 😀 W Ceneo.pl nie musisz.
  • Zarabiasz na klikach, a nie zakupach

Wady:

  • Na niektórych produktach lepiej zarabiać procent od sprzedaży niż za kliknięcia, więc polecam tutaj inne programy
  • Zarabiasz na klikach, a nie zakupach (to wada lub zaleta 😉

Komentarz poboczny o blogach i kanałach na youtube

Mam od roku gorszy moment. Może nawet trochę dłużej. Jestem mniej aktywna w sieci, nie tworzę takich treści jak kiedyś, bo muszę zadbać o inne rzeczy. Opisałam jak budować konto z zaangażowaniem i teraz robię wszystko odwrotnie. Nie zapowiadam tematów, nie stosuję innych technik. Potrzebuję spokoju. Ale jak cię nie ma aktywnie na insta, to tracisz zasięgi, nie zarabiasz. Jak stworzysz wpis na bloga albo film na youtube, to jego żywotność jest dużo większa. Są to też treści, które nie wymagają wcale bycia influencerem! Możesz być Grażynką z małej wioski i nagrać epicki przepis na naleśniki albo test thermomixa, który obejrzy kilkadziesiąt tysięcy osób szukających takiej informacji w wyszukiwarce. Możesz napisać tekst na niszowy temat, który znajdzie w google wielu ludzi. I będziesz zarabiać na nim nawet, gdy przydarzy ci się hospitalizacja.

Do przemyślenia 😉

Bo wiesz, to jakbym codziennie znajdywała na chodniku złotówkę. Albo dwa. W zeszłym roku uzbierało mi się tak 800 zł bez kiwnięcia palcem. To co, wchodzisz w to? 😉

I jeszcze może słowo na koniec. Czasami słyszę, że nie opłaca się bawić w afiliację, bo to nie są wielkie pieniądze (zysk z kafelka stories w porównaniu do kampanii reklamowej). No nie wiem, to chyba zależy jak kto prowadzi swój profil, bo ja wiele razy wrzucam jakąś polecajkę zupełnie za free. Mnóstwo moich ulubionych produktów pokazuję bez najmniejszego wynagrodzenia. I tak sobie myślę, że chyba zacznę dodawać więcej linków na insta.

Jakby ktoś chciał, to to jest mój link polecający. https://partnerzy.ceneo.pl/Account/Register?referrer=7333 Afiliacyjny ;). Jeśli masz konto w Ceneo.pl, to też możesz taki stworzyć. Wtedy będziesz zarabiać też na osobach, które zapisały się od ciebie (dla nich to nieodczuwalne). Ale jeśli chcesz pominąć mnie w tym łańcuszku, to śmiało 😉

Uściski, Ania
Subscribe
Powiadom o
guest
7 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Ania
4 miesięcy temu

Aniu, czy dobrze zrozumialam, ze z zarobionych pieniedzy z afiliacji bede musiala sie rozliczyc?

Pats
4 miesięcy temu

Dzięki za ten wpis Ania! Nigdy nie zagłębiałam się w ten temat, a okazuje się, że przy minimalnym wysiłku można zgarnąć trochę grosza. Zamiast pudelka do porannej kawki, lepiej poklikać 🙂

Aneta
4 miesięcy temu

A jak to potem rozliczyć?

Dana
1 miesiąc temu

dzięki, dużo mięsa i bez kitu, mój ulubiony blog, jesteś inspiracją dla innej kobiety ;))

Previous
Pranamat 3,5 roku później + aktualny KOD
Jak zarabiać na afiliacji z Ceneo.pl

7
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x