Znasz kogoś, kto trafił sobie słomką w dziurkę w nosie zamiast do ust? To ja! Na zdjęciu widać jak niedoszacowałam wymiarów 2 osłonek na doniczki. Co ciekawe - z pająkami mam odwrotnie😅 w moich opowieściach są 2x większe niż były.
Jestem człowiekiem i akceptuję to, że moje zmysły albo wrażenia mnie czasami oszukują. I nigdy nie cieszyłam się tak bardzo z decyzji o rezygnacji z oglądania i słuchania wiadomości (tv i radio) jak teraz, przy panice w związku z wirusem🙈. Nie oznacza to, że jestem ignorantką, wprost przeciwnie! Staram się być zorientowana w rzeczach ważnych, dlatego kolejny raz polecam:
👉🏻 „Factfulness” świetna książka o tym, że świat jest lepszy niż nam się wydaje i jak zerkać na liczby i statystki 👉🏻 @janina.daily na FB - pokazuje jak te same liczby na 2 wykresach mogą nasunąć laikowi inne wnioski i na co zwracać uwagę. Uwielbiam! 👉🏻 „Pułapki myślenia” Daniela Kahnemana - o tym, że myślenie „szybkie” dostarcza innych wniosków niż „wolne”. I od razu 👉🏻 „Błysk” Gladwella, o tym jakie decyzje podejmujemy w ułamkach sekund. Świetne, zweryfikowane i dobrze przedstawione informacje to cotygodniowy newsletter 👉🏻 Brief by @outrid3rs -polecam całym serduszkiem. Plus świetną robotę na stories robi 👉🏻 @lukaszbok_kiks (na fejsie za dużo dziwnych komentarzy). Co by było z moim zdrowiem psychicznym gdybym śledziła media żerujące na moim strachu? Nie wiem. Brałam już kiedyś leki sterydowe przez które miałam dużo za dużo kortyzolu i na pewno nie chcę tego sobie fundować na własne życzenie, żyjąc spiskami i paniką.
Dbajcie o swoje głowy!🥰
#aniamaluje #szczerzepiszac #crazyplantlady #zamioculcas #interior #100dnibezspodni #rośliny #plants #sukienka #bezmakijazu #nomakeup #natural (sukienka jest z #nakdlounge #nakdfashion #nakdxpolska, 100% wiskoza, na @nakdfashionpolska są przeceny do 60%😉)

Znasz kogoś, kto trafił sobie...

Gdy masz już bikini body, ale musiałaś anulować bilety i nie założysz bikini🤷🏻‍♀️
A  na poważnie, to nigdy nie rozumiałam tej napinki w stylu „schudnę do wakacji”. Ja zazwyczaj na wakacjach wyglądam najgorzej😁! Na Karaibach jedzenie mi nie smakowało (nie lubię owoców morza...) więc białe pieczywo, biały makaron i sos ze słoika przez dwa tygodnie i  z brzucha  zrobił się flaczek. I co? Normalnie wrzucałam zdjęcia z wyjazdu! To samo wydarzyło się w Izraelu - fajnie jest próbować falafelków i hummusu, ale dzięki nim miałam wiecznie wzdęty brzuch. Nie odmawiam sobie serów, chociaż zawsze wyskakuje mi po nich pryszcz na brodzie. Widzieliście jak zniknęła moja talia na zdjęciach z matą z Gruzji - jak opętana jadłam tam mączne i serowe rzeczy! Nie zdążyłam się zregenerować, bo chwilę wcześniej wróciłam z Tunezji, gdzie też jadłam słabo, więc było combo. I co z tego?Jak mi wywali brzuch to głaszczę się po nim czule i tyle😉. No, może jeszcze nagram stories z tego głaskania!
Nigdy nie uzależniałam tego czy założę 👙albo krótką sukienkę od tego, jak aktualnie wyglądało moje ciało, chociaż wyglądało różnie. Nie mam jakiejś kiepskiej figury, bo zawsze dużo (10 lat karate) albo przynajmniej regularnie ćwiczyłam, ale nie wyglądam jak modelka. Często natomiast słyszałam, że bardzo fajnie jest być z dziewczyną, która nie ma problemu ze swoim ciałem i żadnych kompleksów. I że to właśnie pewność siebie i akceptacja swojego ciała są sexy ;).
Jedna serdeczna prośba - nie bądźcie dla swoich ciał tacy surowi, bądźcie troskliwi!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #ciało #cialopozytywne #bodypositivity #motywacja #wakacje #lavieparisienne #frenchfashion #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #lookdujour #parisianlifestyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Gdy masz już bikini body,...

Zapomnijmy o kiepskiej godzinie publikacji, pora na chwilę chwały dla wspaniałego Kamila, mężczyzny, który zawsze czyni mnie szczęśliwą😉 Kamil @sie_tnie to nie tylko świetny fryzjer, ale też super kolega, uwielbiam jego energię i podejście do życia. I co rzadkie - dzielimy ten sam poziom szczerości🙈. Możecie go kojarzyć z mojej podróży do Odessy! Niby z moimi włosami nic szczególnego się nie zadziało (blondy, czerwienie, czerń i fioletowe już dawno za mną🤣), ale czuję się z nimi świetnie. Mam niestety suchą skórę (zobaczcie co się zadziało na czole miedzy brwiami...) i tej części na której rosną włosy niestety też to dotyczy. Poza tym moja skóra jest bardzo wrażliwa, więc nie jest z nią łatwo. A Kamil sobie radzi!
Tak swoją drogą, to przerażające ile babskich sekretów znają fryzjerzy🤣

Kamil mi za to nie płaci, serio go uwielbiam! #aniamaluje #portret #fryzjer #hairdresser #pofryzjerze #włosy #włosomaniaczka #radość #piątek #zamioculcas #crazyplantlady

Zapomnijmy o kiepskiej godzinie publikacji,...

Wiele rzeczy w życiu myli! Na zdjęciu jestem szczęśliwa, serio. Było ciepło i miło, napoiłam i wygłaskałam pieska, zjadłam coś pysznego.
Często też krzyżuję ręce i nogi, ale nie jestem wtedy „zamknięta” albo „znudzona”, tylko wyrównuję sobie ciśnienie, bo mam niższe a tak czuję się lepiej 😉
I tak samo cudowne insta życie też jest mylące🤭. Ludzie pokazujący swoje sukcesy nie pokazują upadków i nieudanych działań (nie dziwię się, „propaganda sukcesu” bardzo dobrze sprzedaje!). Insta laski trudniące się prostytucją nie pokazują co muszą robić za te torebki,  buty i podróże.
Szczęśliwe mamy „wszystko jest kwestią organizacji” nie pokazują swojej frustracji gdy dziecko zwymiotuje na ostatnie czyste śpioszki.
Ja sama bardzo dbam o to co pokazuję, a czego nie. Nie chodzi o to, że nie jestem prawdziwa (bo jestem), po prostu moje życie to nie Big brother ;)
Wybieram się do Azji solo, więc nie będę wrzucać stories w czasie rzeczywistym. Nie chcę też siedzieć z nosem w telefonie, wolę sobie na godzinkę usiąść w hotelu i dorobić napisy do relacji. Trochę szukam zatem nowej formuły!
Dajcie znać czyje stories najbardziej lubicie, szukam świeżych inspiracji.
Moje aktualne top 3 to:
1. @szafasztywniary - nie potrzebuje 10 kafelków by powiedzieć „sto lat!”, merytorycznie, ze spokojem
2. @kasia_coztymseksem - Kasie śledzę jeszcze od czasów gdy nie opowiadała na insta o seksie i wiem, że bardzo potrzeba kogoś takiego w Polsce!
3. @evrdtrp - uwielbiam merytoryczne i fajne storiski z podróży❤️
Tych osób jest oczywiście dużo więcej, ale takie aktualne top3 stories w które klikam to właśnie te!
Dajcie znać kogo warto oglądać! Od razu mówię - nie lubię dram, ludzi o agresywnym tonie, filtrów „upiększających” ludzi i widoczki, i „smacznej kawusi”😁 Lubię ludzi konkretnych!
Kto wzbogaca Twoje chwile na insta?

#wakacje #podrozemaleiduze #lato #urlop #blogipodroznicze #blogpodrozniczy #travelpassion #relaks #motywacja #travelstagram #wspomnienia #grecja #korfu #kerkira #greece #girlswhotravel #polishtraveller #girlswhoexplore #collectmoments #mytravels #wearetravelgirls #traveljournal #girlslovetravel

Wiele rzeczy w życiu myli!...

Pytacie, czy nie boję się do Azji sama. Jasne, że się boję! Może nie w tym sensie, że jestem przerażona, ale czuję dreszcz niepokoju. Na bank się któregoś dni rozpłaczę, bo coś mi nie wyjdzie😉 na bank a chwilę później będę się z tego śmiała!
Już na starcie robię to źle, bo zamiast spakować się w plecak (potrafię!) jadę z walizką, bo chcę odwiedzić kilka osób i przywieźć im z Polski rzeczy, za którymi tęsknią i których im brak.
Ja w ogóle mam 2 stany (oba w 100% prawdziwe!). W jednym z nich z łatwością poznaję ludzi, jestem otwarta i znajduję nowe przygody, w drugim moje spojrzenie mówi „Idź stąd”. Czasami zadziwia mnie jak szybko potrafię się pomiędzy nimi przełączać! 
Myślę, że będzie fajnie, bardzo potrzebuję takiego czasu dla mnie! Już jaram się na myśl o tym, że będzie mi się w tym wilgotnym powietrzu doskonale oddychać. Na myśl o pysznym jedzonku i porządnych masażach!
Zrezygnowałam na ten moment z Myanmaru i prawdopobnie będzie to Pekin(na chwilę!)- Bangkok-Koh Chang- Bali i na koniec dwa tygodnie w Wietnamie. Zacznę z dołu, ruszę w górę. Znając mnie - zmienię pewnie plan z 10x ;) I spoko, na tym polega zabawa, nie biorę życia już tak bardzo serio, staram się bardziej z niego korzystać, mniej się spinać. Dlatego teraz wskakuję do wanny pełnej piany, zapalam świeczki i pora na totalny relaks🥰

Wyobraź sobie, że problemu w stylu brak urlopu/kasy/towarzystwa/z kim zostawić psa/ nie znam języka nie istnieją. Jest czarodziej, robi plum i ich nie ma🧙🏻‍♂️. Gdzie w tej sytuacji chcesz pojechać? Co robisz, gdy nic cię nie ogranicza?☺️ Daj znać!
#podróże #podróżemałeiduże #wakacje #lato #azja #travelphotography #travelgirl #girlswhotravel #solotravel #langkawi #malaysia #malezja

Pytacie, czy nie boję się...

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Padłaś? Poleż! Nie poprawiaj korony i nie zasuwaj dalej.

Spotkałam się wczoraj z Ewą, super babką. Rozmawiałyśmy o różnych rzeczach, między innymi o tym, że czasami bardziej feministyczne jest po prostu poprawianie koron innym kobietom, niż nazywanie się głośno feministką i nie pomaganie nikomu. I o wielu innych rzeczach. Np. o tym, że czasami dużo pracy i wiele innych spotkań sprawiają, że potrzebny jest reset i dwa dni zabunkrowania się w mieszkaniu, bez interakcji z innymi ludźmi.

Ewa była świeżo po meetupie dla kobiet, ja wróciłam właśnie z warsztatów, które prowadziłam, więc obie byłyśmy aż nabuzowane, ale jednocześnie – zmęczone.
I tu nawet nie chodzi o zmęczenie fizyczne, ale też takie emocjonalne. Ewa wspiera kobiety zakładające swoje biznesy a nawet uruchomiła program wsparcia merytorycznego i finansowego dla nich – wszystko pod szyldem girlboss.
No i tak sobie rozmawiamy o tym, że obie nie odpisujemy na maile w weekendy i staramy się dbać o work-life balance, a Ewa opowiada o tym, jak kiedyś wysoko postawiony pracownik pewnej firmy chwalił się tym, że dopieszczał projekt w sylwestra. Jeszcze bym zrozumiała, gdyby to była jego własna firma, do której podchodzi osobiście, jakby była jego dzieckiem. Ale nie była.
Pamiętam jeden z moich ostatnich dni na uczelni, zanim stwierdziłam, że wcale nie chcę być doktorantką. Prowadząca zajęcia przeprosiła za swój spadek formy, bo spała cztery godziny z powodu konferencji czy innej ważnej rzeczy. Kolega się odezwał, że rozumie, bo sam spał trzy. I tak w sumie okazało się, że każdy z nas tyle akurat spał, bo było sporo spraw do ogarnięcia i nawet jeśli ktoś nie łączył studiów doktoranckich z pracą, to musiał dojeżdżać z daleka.
Miałam wielką ochotę powiedzieć, że ja spałam osiem godzin, ale to nie była prawda. Też spałam trzy.
Może i każdy z nas ma tyle samo godzin w dobie co Beyonce, ale jednak nie pokonujemy długich dystansów prywatnymi samolotami a w “normalnych” czynnościach nie wyręczają nas dziesiątki różnych osób.
Tamtego dnia zaczęłam się mocno zastanawiać, czy naprawdę chcę być wiecznie zmęczona i spać po trzy godziny na dobę. Nie chciałam.
ja rzucająca swoje obowiązki, koloryzowane

Przeraża mnie, że o spaniu trzy godziny mówi się z dumą. I że jest to poświęcenie godne poklasku i zdjęcia w gablotce z wizerunkiem pracownika miesiąca. Takie wiecie… kładzenie się na ołtarzu ojczyzny i poświęcanie siebie dla wyższego celu.
Tylko czy on naprawdę jest wyższy?

A jeszcze bardziej przeraza mnie to, że z  dumą mówimy o tym, by zasuwać bardziej i bardziej.
I to jest przerażenie równe temu, którego doświadczam gdy słyszę jak jedynym powodem do dumy i niemal sensem istnienia jest dla kogoś fakt, że mąż ma dwa dania podstawione pod nos, obowiązkowo ciasto co niedzielę, ubrania zawsze świeżo poprane, wyprasowane i wykrochmalone, podłogi codziennie pomyte a okna pucowane raz w miesiącu, bo inaczej to wstyd.
Nie wiem, gdybym była facetem byłabym szczęśliwa mając radosną żonę która uważa, że dwa razy w roku to optymalna częstotliwość mycia okien i mającą czas wyjść na rower, pilates czy siłownię.
Jeśli ktoś lubi i w tym pucowaniu się odnajduje, to oczywiście spoko i nic mi w zasadzie do tego, o ile to uwielbienie dla błysku i świeżości nie idzie w parze z pogardą dla ludzi, ceniących sobie wolny czas i uważających, że w sumie spoko kupić robota odkurzającego albo raz na dwa tygodnie zapłacić sympatycznej pani Krysi za posprzątanie mieszkania i iść sobie w tym czasie na spacer.
Przepraszam w tym miejscu za szalenie długie zdania, ale trochę w głowie wciąż siedzi mi specyficzny komentarz, który dostałam na youtube

Dwa, a może trzy tygodnie temu (tyle się ostatnio dzieje) umówiłam się na lunch z Anwen no i zasłabłam, więc na lunch nie dotarłam, tylko później na herbatę. Szczęśliwie Ania wciąż miała ochotę się spotkać.

Technicznie więc rzecz ujmując – padłam.
A według modnego sloganu powinnam powstać, poprawić koronę i zasuwać dalej.

Well, postrzegam to trochę inaczej.
Po pierwsze jest mi strasznie przykro, że wciąż żyjemy w rzeczywistości, w której tak wiele osób MUSI zasuwać ponad miarę i jestem ciekawa jak wiele osób by to robiło, gdyby jednak miało finansowo możliwość pozwolenia sobie na pracę w mniejszym wymiarze godzin albo zatrudnienia kogoś, kto wyręczy w “przyziemnych” obowiązkach.

Po drugie… z tą koroną to taki przykry zabieg stylistyczny, o którym czytałam już gdzieś w pracach o starożytnej Grecji. Wystarczy, że kobieta nie będzie czuła się kurą domową, a będzie “zarządzać majątkiem” i pozmieniamy trochę dekoracje, a będzie to odbierać zupełnie inaczej. Szalenie żałuję, że nie pamiętam tytułu tekstu, który czytałam na “Historię wychowania”, ale zwróćcie czasami uwagę na dobór słów.

nie mam pojęcia co tu się naywczyniało

A ja bym chciała Cię zachęcić do tego, by traktować się nieco… delikatniej.

Padłaś?
Połóż się i odpocznij. Śpij ile wlezie!
 A potem zrób komplet badań.
Sprawdź tarczycę i w ogóle wyniki krwi.
Zastanów się, dlaczego padłaś i co się stanie, jeśli będziesz padać nadal.
Serio.

Padłaś? Poleż sobie. Świat się nie zawali, nikt nie umrze jak raz kiedyś na obiad będzie pizza na dowóz.

Padłaś? Wyluzuj. Widocznie wzięłaś na siebie za dużo i warto trochę ciężaru z siebie zdjąć.

Kiedy to się stało, że daliśmy sobie wmówić jako prawdę objawioną ten mit, że ciężka praca popłaca? Zarobki i sukcesy życiowe nie są uzależnione od tego, jak ciężko pracujesz. Gdyby tak było, to panie sprzątające toalety na stacjach benzynowych i ludzie roznoszący ulotki na mrozie byliby milionerami. A jakoś nie są.
No chyba, że znasz jakiegoś milionera, który hobbystycznie odkleja zakrwawione podpaski z drzwi publicznej toalety.

Co więcej, czytałam o wielu eksperymentach (np. tym!) gdzie skrócenie czasu pracy z ośmiu do sześciu godzin nie zmniejszyło wydajności pracowników. To samo z czterodniowym tygodniem pracy.

Podobno w Japonii istnieje coś takiego jak “karoshi“, czyli śmierć z przepracowania. I podobno to powód do dumy. Nie wiem, bo opieram się jedynie na wikipedii, ale czytałam kiedyś o tym, jak wdrukowano poczucie dumy kamikadze, więc uznaję to za prawdopodobne.

Kiedy wprowadziłam niedziele tylko dla siebie , postanowiłam sobie, że to dzień w którym śpię do oporu. Ze zdziwieniem odkryłam, że potrafię spać aż do piętnastej.

Zanim kłopoty zdrowotne zakpiły sobie z moich planów, miałam bardzo udany romans ze wczesnym wstawaniem (ale też kładłam się spać wcześniej) i poznałam pojęcie “długu snu”. No więc to nie jest tak, że możesz siebie samego bezkarnie z cennych godzin snu okradać, bo komornik to nie jest miły gość i kiedyś po swoje przyjdzie. Z odsetkami i mogę cię zapewnić, że to nie będzie miła wizyta z ciasteczkami i plotkami przy kawce.
Teraz staram się pamiętać o tym, by nie przeginać z pracą i za każdym razem jestem zła, gdy się nie uda, bo jakieś zlecenie nad którym siedziałam po nocach było finansowo kuszące. Staram się odbijać to sobie wyjazdami, ale wciąż jestem na siebie za to zła.

Padasz często?
Usiądź z notesem i winem, albo świeczkami, muzyką relaksacyjną czy zimnym piwkiem i pomyśl na chłodno –

Dlaczego padam?
Jak mogę to zmienić?
Co się stanie, jeśli nic nie zmienię?
Co zyskuję?
Czy to jest warte tego, co stracę?

Bywamy dumni z tego, że mamy ileś tam fakultetów, znamy tyle i tyle języków, mamy własne działalności albo sukcesy w pracy, a ja ostatnio jestem dumna za każdym razem, gdy prześpię osiem godzin.
Jestem dumna, gdy robię sobie niedzielę zupełnie dla siebie.
I gdy nie kusi mnie, aby zaglądać na maila w weekend.
Jestem dumna, gdy zmęczona odpuszczę pucowanie łazienki, ogarnę z wierzchu i wybiorę sen.

I będę szalenie dumna, gdy te osiem godzin stanie się znowu normą, a nie powodem do dumy.

Uściski, Ania

23
Dodaj komentarz

avatar
18 Comment threads
5 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
20 Comment authors
AniamalujeGosiaaniamalujeMartynabognyprogram Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Martyna
Gość
Martyna

Ja właśnie padłam i leżę, tylko, że w szpitalu… jak ktoś jest przemęczony to niech zbada tez próby wątrobowe, bo ja właśnie leżę z uszkodzona wątroba…myślałam, ze to nadmiar obowiązkow, a tak naprawdę mój organizm upominał sie, ze coś nie tak jest. Dwie pracy, studia w weekend, nowe mieszkanie do ogarnięcia i ślub za kilka miesięcy. I za co to wszystko za 2200 na miesiąc… kiepsko.

o3
Gość
o3

Bardzo polecam książkę “Taka praca nie ma sensu”, autor tam świetnie przedstawia, jak ważny jest odpoczynek. Od razu się chce wziąć parę dni wolnego 😀

aniamaluje
Gość

Wow, nie wiedziałam, ze są o tym książki ;(

aniamaluje
Gość

Nie ta emotka 😉

kathyleonia
Gość

ja pracuję w branży artystycznej, gdzie tel może być 24 godziny na dobę, a plan pracy ustalony kilka dni wcześniej na tip top i tak w każdym momencie może się zmienić. Na samym początku jeszcze się tym przejmowałam. Wchodziłam po godzinach pracy i w weekendy na maila, odbierałam telefony od ludzi o różnych porach dnia i nocy – bo a nuż coś ważnego. Ale potem przyszedł czas na zastanowienie się. Nie mam extra gaży za to. Nikt mi nie zapłaci podwójnie czy potrójnie jeśli nawet cały dzień będę odbierała telefony od spragnionych sławy ludzi co mają miliony pytań i tyleż… Czytaj więcej »

aniamaluje
Gość

Podoba mi się jak jasno wytyczyłas granice. Ja się czuje taka wolna od kiedy nie gaszę pożarów w weekendy! Jeszcze jakos nic nie spłonęło, a jak spłonie – nie ja nabroiłam

bognyprogram
Gość

Ja zawszę należałam do tej grupy, która odkłada koronę na nocny stolik i przewraca na drugi bok żeby dospać:D Mogę więc tylko zapewnić osoby, którym nie przychodzi to naturalnie, że świat się nie zawala, nie wyrzucają za to z pracy, a mąż sam sobie robi rano śniadanie do pracy. I życie toczy się dalej!

Dorota
Gość

I tak trzymać. Też wybieram sen jeśli czuję się zmęczona. Tylko pożar i wojna mogłyby mi wtedy przeszkodzić 😉

Katarzyna Żmuda
Gość

Szczerze cię uwielbiam za takie tematy! U mnie chroniczne przemęczenie również się pojawia, chociaż przecież jestem “tylko maturzystką”, a mało kto widzi i rozumie, że mam na głowie nie tyle maturę, co przed nią jeszcze 3 ważne olimpiady (w roku przewinęło się już ich chyba 5), a do tego od prawie sześciu lat prowadzę bloga książkowego, co też zabiera mi troszkę czasu i oczywiście mam chorą tarczycę, przez którą potrzebuję snu, odpoczynku i nie zawsze mi się chce zmuszać się do czegokolwiek, chociaż wiem że powinno. Mimo tego postanowiłam się w grudniu zresetować i od tamtej pory staram się spać… Czytaj więcej »

Aleksandra Kurpik
Gość
Aleksandra Kurpik

Kurczę… Zanim to przeczytałam zdałam sobie sprawę, że orzez głupie zmiany w pracy nie mam nawet czasu na to, żeby spokojnie walnąć się na kanapę z chłopakiem i zwyczajnie pogadac czy się trochę powygłupiac. Często się mijamy, oboje pracujemy i studiujemy. On ma stałe godziny pracy od 7 do 15 a ja codziennie jestem w pracy inaczej. Wkurza mnie już to, że nawet nie mogę zjeść czegoś co te 3-4 godziny ani wypić odpowiednią ilość wody w ciągu dnia :/ Także chyba też muszę usiąść i pomyśleć nad tym wszystkim + może te niedzielę bez handlu też wykorzystam jak ty… Czytaj więcej »

Natalia Bielawska
Gość
Natalia Bielawska

Cudowny post, jakbyś mi czytała w myślach! W prawniczej branży jest takie podejście – że praca wieczorami i w weekendy to powód do dumy, a fakt, iż masz zainteresowania (niezwiązane z prawem) jest czymś dziwnym. Gdy wychodzę po 8 godzinach pracy, ludzie patrzą się na mnie dziwnie, bo jak to tak wychodzić punktualnie. Ja uważam, że stawianie pracy na pierwszym miejscu szczególnie, gdy – tak jak wspomniałaś – to nawet nie jest twoja firma, nie jest zdrowe. Ja stawiam jasne granice, cenię swój czas wolny i potrafię oddzielić życie zawodowe od prywatnego (i co najważniejsze – mam takie prywatne życie).

Aśka Rzeźnik
Gość

Dobrze Cię rozumiem, bo sama jestem pracoholiczką… Kocham swoją pracę, uwielbiam to, co robię, ale jak się przepracowuję, to strasznie się to odbija na moim zdrowiu. Kiedyś ignorowałam sygnały z ciała zwalając winę za ból brzucha na stres, omal przez to nie umarłam, w ostatniej chwili trafiłam do szpitala… Dziś każdy sygnał z ciała jest dla mnie sygnałem ostrzegawczym, który sprawia, że nie tylko zwalniam i bardziej się sobą opiekuję, ale też idę do lekarza, by sprawdzić, czy znów nie dzieje się coś poważnego.

Jagodowa^^
Gość

Chodząc jeszcze do szkoły średniej miałam taką “fazę” żeby wyciskać z doby jak najwięcej się da. Z rozmysłem ograniczyłam godziny snu do 5 – no bo co w tym może być złego? Pierwszy tydzień spoko, czułam się jak nowo narodzona (czasem tak mam po mniejszej ilości snu, że czuję się bardziej wyspana niż po dłuższym czasie) – ale ciekawie zaczęło robić się później. W pewnym momencie gdzie usiadłam, tam potrafiłam zasnąć. Zaczęłam mieć okropne stany lękowe i mocne wahania nastroju. Wytrzymałam tak może ze dwa miesiące i koniec, nie dałam rady więcej. Teraz staram się snu sobie nie odmawiać –… Czytaj więcej »

Anna
Gość
Anna

Temat nowego podejścia do snu został ciekawie omówiony w książce “24/7. Późny kapitalizm i koniec snu” Jonathana Crary’ego. Szczerze zachęcam, książka jest dostępna nawet na Legimi 🙂

blackness
Gość
blackness

Ja też padłam, ale psychicznie, bo uwierzyłam w to, że to, co robię nie ma sensu, bo nie zapewni mi dobrej przyszłości (studia polonistyczne), a dodatkowo przychodziło mi to łatwo i z zachowaniem odpowiedniej równowagi między nauką a życiem, a to przecież działa na niekorzyść “prestiżu”, no i nie mogę pochwalić się martyrologicznym bohaterstwem. A że było to zdanie ważnych dla mnie ludzi, to tak pogrążyło mnie psychicznie, że przez półtora roku nie mogłam znaleźc w sobie chęci do działania, bo wszystko wydawało mi się beznadziejne. Znienawidziłam to, co dawało mi radość i co wybrałam z pełną świadomością. Przez ten… Czytaj więcej »

Anszpi
Gość

Zdarza mi się paść i wyłączyć co jakiś czas, zazwyczaj wtedy kiedy w dzień lub dwa robię to co nieraz w tydzień. Ale na ogół staram się wysypiać o ile to możliwe spiąć z dzieckiem. Nie warto czasem kosztem swojego zdrowia biec za materialnymi rzeczami i po dordze upadac

rubinowaaa
Gość
rubinowaaa

Żal nie skomentować! Na studiach spałam często 4-6h, na 3-cim roku zaczęłam szkołę policealną z finansów, bo “przyda się jak będę miała firmę”, bieganie, fitnessy 4x w tygodniu, mnóstwo stresu w domu, ciężki semestr i właśnie wtedy przyszła miastenia. Chociaż podłoże ta choroba ma różne, to myślę, że przemęczenie organizmu miało swój udział. Lata uczyłam się “odpuszczać” i teraz potrafię. Nie, nie rezygnować, nie poddawać się, ale sen 8h to konieczność, bo inaczej cierpię, jak jestem zmęczona to leżę – dosłownie i nawet codziennie. Tylko, że na siłę nic nie zrobię i już nawet nie jest tak bardzo mi źle… Czytaj więcej »

Olcha Sosnowa
Gość

Dzisiejsza “kariera” to niestety zasuwanie. Chcesz zarabiać więcej? Awansuj i rób nadgodziny. Widzę to i bardzo mnie to dołuje. Rodzice zostają po godzinach, zabierają pracę do domu, pracują w weekendy. Nie wiem, kiedy budują z dziećmi relacje. Nie wiem w imię czego tak się zajeżdżają. Nie widzę siebie w takim systemie, bo bycie wiecznie na tym samym stanowisku też wygląda podejrzanie… W życiu na etacie zrobiłam dosłownie kilka godzin i wiele osób patrzyło na mnie podejrzanie, ale nigdy nikt nic nie powiedział. Przeszłam na inny tryb (wychowawczy + umowa o dzieło). Praca zajmuje mi 30% dotychczasowego etatowego czasu pracy, zarobki… Czytaj więcej »

Kosmetolog Marta
Gość

Mnie przed padaniem i powstawaniem na zmianę ratuje po prostu plan. Raz zasuwam, a raz leżę cały dzień z książką, a mąż donosi jedzenie. Kobiety w dzisiejszych czasach biorą na siebie za dużo bo tego wymaga od nich społeczeństwo. Przecież musisz być fit, musisz być matką, która bawi się z dziećmi tylko drewnianymi zabawkami, bo akurat są modne, musisz być perfekcyjną panią domu, z zasadą 3XP, a do tego bizneswoman, za to wieczorami wskakujesz w sexy body i jest królową seksu. Owszem można być każdą z tych osób, ale nie w jednym czasie. Wystarczy jak jednego dnia będziesz świetną matką,… Czytaj więcej »

Nihil Novi
Gość

Ja właśnie na najbliższy weekend zaplanowałam reset, bo przestaję psychicznie wyrabiać. Łączenie szkoły i pracy staje się powoli ponad moje siły, głównie przez wstawanie bladym świtem i codzienne dojazdy do innego miasta… Mam tylko nadzieję, że w perspektywie okaże się, że było warto…

aniamaluje
Gość

Reset jest absolutnie niezbędny raz na jakiś czas! <3

Gosia
Gość

Korpo mi zrobiło krzywdę w zeszłym roku, za bardzo sobie wmówiłam, że naprawię wszystko co szwankuje, chociaż sypało się tak, że ludzie z dużo wyższą wypłatą się poddawali. Dorobiłam się bezsenności i rok później nadal z nią walczę. Pół roku temu przeniosłam się do spokojnego zespołu,dużo mniej stresu, więcej czasu na odpoczynek, a nadal moje ciało nie umie spać więcej niż 5 godzin. Mam takie dni, że płaczę z bezsilności, bo jestem zmęczona i nie jestem w stanie nic zrobić, ale spać też nie moge. Jestem na terapii CBTI, na razie z mizernym skutkiem – poprawiła się skuteczność zasypiania, ale… Czytaj więcej »

Previous
Sposoby na suchą skórę głowy 💇🏻
Padłaś? Poleż! Nie poprawiaj korony i nie zasuwaj dalej.