Wiele rzeczy w życiu myli! Na zdjęciu jestem szczęśliwa, serio. Było ciepło i miło, napoiłam i wygłaskałam pieska, zjadłam coś pysznego.
Często też krzyżuję ręce i nogi, ale nie jestem wtedy „zamknięta” albo „znudzona”, tylko wyrównuję sobie ciśnienie, bo mam niższe a tak czuję się lepiej 😉
I tak samo cudowne insta życie też jest mylące🤭. Ludzie pokazujący swoje sukcesy nie pokazują upadków i nieudanych działań (nie dziwię się, „propaganda sukcesu” bardzo dobrze sprzedaje!). Insta laski trudniące się prostytucją nie pokazują co muszą robić za te torebki,  buty i podróże.
Szczęśliwe mamy „wszystko jest kwestią organizacji” nie pokazują swojej frustracji gdy dziecko zwymiotuje na ostatnie czyste śpioszki.
Ja sama bardzo dbam o to co pokazuję, a czego nie. Nie chodzi o to, że nie jestem prawdziwa (bo jestem), po prostu moje życie to nie Big brother ;)
Wybieram się do Azji solo, więc nie będę wrzucać stories w czasie rzeczywistym. Nie chcę też siedzieć z nosem w telefonie, wolę sobie na godzinkę usiąść w hotelu i dorobić napisy do relacji. Trochę szukam zatem nowej formuły!
Dajcie znać czyje stories najbardziej lubicie, szukam świeżych inspiracji.
Moje aktualne top 3 to:
1. @szafasztywniary - nie potrzebuje 10 kafelków by powiedzieć „sto lat!”, merytorycznie, ze spokojem
2. @kasia_coztymseksem - Kasie śledzę jeszcze od czasów gdy nie opowiadała na insta o seksie i wiem, że bardzo potrzeba kogoś takiego w Polsce!
3. @evrdtrp - uwielbiam merytoryczne i fajne storiski z podróży❤️
Tych osób jest oczywiście dużo więcej, ale takie aktualne top3 stories w które klikam to właśnie te!
Dajcie znać kogo warto oglądać! Od razu mówię - nie lubię dram, ludzi o agresywnym tonie, filtrów „upiększających” ludzi i widoczki, i „smacznej kawusi”😁 Lubię ludzi konkretnych!
Kto wzbogaca Twoje chwile na insta?

#wakacje #podrozemaleiduze #lato #urlop #blogipodroznicze #blogpodrozniczy #travelpassion #relaks #motywacja #travelstagram #wspomnienia #grecja #korfu #kerkira #greece #girlswhotravel #polishtraveller #girlswhoexplore #collectmoments #mytravels #wearetravelgirls #traveljournal #girlslovetravel

Wiele rzeczy w życiu myli!...

Pytacie, czy nie boję się do Azji sama. Jasne, że się boję! Może nie w tym sensie, że jestem przerażona, ale czuję dreszcz niepokoju. Na bank się któregoś dni rozpłaczę, bo coś mi nie wyjdzie😉 na bank a chwilę później będę się z tego śmiała!
Już na starcie robię to źle, bo zamiast spakować się w plecak (potrafię!) jadę z walizką, bo chcę odwiedzić kilka osób i przywieźć im z Polski rzeczy, za którymi tęsknią i których im brak.
Ja w ogóle mam 2 stany (oba w 100% prawdziwe!). W jednym z nich z łatwością poznaję ludzi, jestem otwarta i znajduję nowe przygody, w drugim moje spojrzenie mówi „Idź stąd”. Czasami zadziwia mnie jak szybko potrafię się pomiędzy nimi przełączać! 
Myślę, że będzie fajnie, bardzo potrzebuję takiego czasu dla mnie! Już jaram się na myśl o tym, że będzie mi się w tym wilgotnym powietrzu doskonale oddychać. Na myśl o pysznym jedzonku i porządnych masażach!
Zrezygnowałam na ten moment z Myanmaru i prawdopobnie będzie to Pekin(na chwilę!)- Bangkok-Koh Chang- Bali i na koniec dwa tygodnie w Wietnamie. Zacznę z dołu, ruszę w górę. Znając mnie - zmienię pewnie plan z 10x ;) I spoko, na tym polega zabawa, nie biorę życia już tak bardzo serio, staram się bardziej z niego korzystać, mniej się spinać. Dlatego teraz wskakuję do wanny pełnej piany, zapalam świeczki i pora na totalny relaks🥰

Wyobraź sobie, że problemu w stylu brak urlopu/kasy/towarzystwa/z kim zostawić psa/ nie znam języka nie istnieją. Jest czarodziej, robi plum i ich nie ma🧙🏻‍♂️. Gdzie w tej sytuacji chcesz pojechać? Co robisz, gdy nic cię nie ogranicza?☺️ Daj znać!
#podróże #podróżemałeiduże #wakacje #lato #azja #travelphotography #travelgirl #girlswhotravel #solotravel #langkawi #malaysia #malezja

Pytacie, czy nie boję się...

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Moje pierwsze 100 tysięcy i to nie młodzież schodzi na psy, tylko wasze myśli [TYGODNIK]

Boli mnie głowa i nie mogę spać…
Mogłabym to śpiewać gapiąc się w sufit albo poduszkę przez jakieś ostatnie trzy miesiące. W końcu zrezygnowana sięgam po książkę, piszę jakiś tekst (jestem copywriterem, jakby ktoś nie wiedział) albo nalewam sobie gorącej wody do wanny i zasypiam koło piątej rano. Budzę się w południe lub później, a jeśli rano – ucinam sobie długą drzemkę w trakcie dnia. Rozregulowałam się wstając po tabletkę co trzy godziny jakiś czas temu i teraz nie mogę przestawić się na nowo.
Wiem, że to złe, dlatego czekam na wiosnę i budzenie się rano bez żadnego trudu.
Nigdy nie byłam dobra w algorytmy, dlatego też to kolejny tygodnik, który pewnie wskoczy na bloga gdzieś koło trzeciej w nocy. Kto czyta blogi  w nocy?
No właśnie.
Mam malutki początkujący kanał, na ruch z bloga nie mam co liczyć – nie lubicie jutubów 😀

Tym bardziej zaskoczyło mnie jak działa youtube. Zdążyłam już zapomnieć o książce “Za hajs matki baluj” a tu patrzę – wyświetlenia zaczęły rosnąć. I to szaleńczo -jest ponad 100 tysięcy. Gdzieś tam w planach na 2019 nieśmiało sobie wpisałam, że chciałabym stworzyć materiał który zgarnie tysiąc łapek w górę, a tu już ponad  siedem tysięcy :O 

I tak jak jedynym moim celem była walka o to, by wydawnictwo otrzeźwiało i usunęło to z rynku, tak mnogość reakcji mnie zaskoczyła.
Pisze do mnie mnóstwo nastolatków, dziewczyn i chłopaków. Że wkurza ich, że przez “szkołę” i inny shit dorośli mają ich za zdemoralizowanych debili.

Coś o tym wiem, pracowałam z młodzieżą. Mówimy o nich źle na podstawie pojedynczych doniesień medialnych i rozdmuchanych jednostkowych spraw.
Sama podobno jestem pokoleniem, które miało grać w gimnazjum w słoneczko. Konia z rzędem temu, kto zna gimnazjum w którym ta gra miała miejsce.
To miejska legenda z lat 60. znana wcześniej jako “gwiazda”.
Ale prawie każdy miał znajomego, który miał znajomego… 😉
No tak, ta sama historia z niebieskim wielorybem.
Polecam bardzo, ale to bardzo genialny blog mitologia współczesna, który pokazuje powielane przez nas mity i tłumaczy, dlaczego w nie wierzymy.

No właśnie. Świat jest naprawdę lepszym miejscem niż nam się wydaje. Książka “Factfulness” dała mi tak ogromne pokrzepienie i ukojenie, że poczułam się momentalnie lepiej. Wkroczyliśmy niestety w erę, w której fakty mają mniejsze znaczenie niż emocje i wierzenia.
Jeśli nie masz ochoty czytać książki – sensownie streściła ją Kasia Gandor w swoim wystąpieniu na TEDx.

O, Ted. Uwielbiam słuchać w tle wykładów różnych ludzi. Są ciekawsze niż większość zajęć na studiach, bo przynajmniej prowadzący starają się przygotować :).

Czasami mam ochotę strzelić po pysku ludzi mówiących “rak to twoja wina”, ale tutaj ciężko nie zgodzić się z autorką wystąpienia. Aczkolwiek jej ton głosu sprawił,że trochę zmusiłam się do wysłuchania do końca.

Od jakiegoś czasu ograniczyłam spożycie mięsa. Kolejny raz w życiu i chyba nikogo nie zaskoczy, że od razu pogorszyło się moje samopoczucie. Nie wierzę w uniwersalne diety dla wszystkich i każdy z nas jest po prostu inny. Warto to uszanować. Mnie ekstremizm przeraża!  Ostatnio natknęłam się na instagramie na wypowiedź dziewczyny, która zapomniała butelki z wodą na uczelnię a tam była tylko w plastiku, a kranówka chlorowana więc wolała nie pić, niż kupić w jednorazowym opakowaniu.

Thorze! Kroplówka i pomoc medyczna to wygenerują więcej odpadów jak zasłabniesz dziewczyno.

Aktualnym kompromisem  w moim życiu jest mięso lepszej jakości i szukanie nowych smaków.  Polubiłam się z kanałem HealthyOmnomnom ale boczek lubię nadal.

Niedawno szczerze o swoich problemach na weganizmie opowiedziała jedna z youtuberek.

Podejrzewam, że jeśli wierzysz w ideę całym sercem, porzucenie jej dla zdrowia jest super ciężką decyzją. Pojawiło się wiele przykrych i brzydkich komentarzy, ale też sporo głosów osób, które po przejściu na weganizm doświadczyły różnych problemów zdrowotnych.

Dla mnie zdrowie jest absolutnym priorytetem i chociaż wegańskie jedzonko bardzo mi smakuje, to odczuwam dwa problemy:
– jestem wiecznie zmęczona
– nigdy nie czuję się najedzona

Słyszeliście o takim pojęciu jak głód mięsa?


Jednocześnie znam wiele osób, które na diecie wegańskiej tryskają energią i czują się najlepiej w życiu. Powinniśmy szanować się nawzajem, zamiast traktować jak sekta!

O, jeszcze jeden film. Jedzenie potrafi być bardzo apetyczne, zobaczcie sami!
 
Ten film jest absolutnie hipnotyzujący.

Dobra, udało nam się w sumie przejść do zdrowia, więc chciałam opowiedzieć o tym, co robi fundacja MATIO, zajmująca się mukowiscydozą. Stworzyli przecudowną, sugestywną kampanię pozwalającą wczuć się w sytuację chorego:
Masz słomkę? To spróbuj!

Pod koniec lutego różna ogólnopolski tydzień mukowiscydozy. To ważne, bo może nie da się jej zapobiec jak w przypadku raka szyjki macicy, ale co 25 osoba jest nosicielem genu odpowiedzialnego za muko. Być może Ty też! (dlatego na plakatach będą naklejone lusterka). Oczywiście to nie jest takie proste, aby twoje dziecko zachorowało (choroba jest genetyczna i nieuleczalna) oboje rodziców musiałoby mieć taki gen,  a i wtedy niekoniecznie każde ich dziecko urodzi się chore, ale!… skoro w trakcie tygodnia można się za darmo przebadać, to dlaczego by nie skorzystać?

Jeśli są tutaj ludzie z Krakowa – na ten jeden kluczowy tydzień fundacja szuka wolontariuszy. Są tu jacyś chętni?

Miałam w tym tygodniu bardzo wiele fajnych spotkań. Przepyszne śniadanie w Raju w Niebie (czułam się strasznie podle, więc wybiorę się jeszcze raz nie mając ściśniętego żołądka i mdłości), kilka lunchy, warsztaty w Sound Garden Hotel.

To była charytatywna licytacja na WOŚP, więc szukałam maksymalnie ogólnego tematu – padło na mapy marzeń, lub- jak wolę je nazywać – vision board. Przybyłam z rolką papieru toaletowego do dmuchania nosa, ale dałam radę. Niesamowicie się cieszę, że mogłam dołożyć od siebie jakąś cegiełkę na ten cel i już kolejny raz zrobić coś dobrego.
Poprzednie warsztaty też były w celu charytatywnym i nie wyobrażam sobie lepszego miejsca na zorganizowanie czegoś takiego niż Sound Garden Hotel. Oni robią strasznie dużo fajnych rzeczy, tylko w ogóle o tym nie opowiadają! I ja to rozumiem, bo nawet w Biblii jest napisane “Kiedy więc dajesz jałmużnę, nie trąb przed sobą, jak obłudnicy czynią w synagogach i na ulicach, aby ich ludzie chwalili ale ja pochwalić chyba mogę. Tym bardziej, że to hotel stawiający od dawna na eko rozwiązania. Nawet wtedy, gdy nie było to modne i dostawali obniżone recenzje za małe pokoje. A ja właśnie te pokoje kocham za maksymalne wykorzystanie przestrzeni w idealny sposób.

Odnośnie bycia eko – dawno nie widziałam tak obszernego i świetnie przygotowanego tekstu na żadnym blogu. Serio, żadnym.
Polecam tekst – jak być bardziej eko w 2019 roku

Nie miałam np. pojęcia, że kranówka ma mniej plastiku niż woda w plastiku. I nie przejęzyczyłam się tutaj, wszyscy żremy plastik bo jest wszędzie. W rybach, w wodzie…

Na moim blogu:

Co dziwnego wrzucam do wanny? – tanie domowe SPA

Sposoby na suchą skórę głowy 💇🏻

No i moja perełka tego tygodnia –

Padłaś? Poleż! Nie poprawiaj korony i nie zasuwaj dalej

To dla mnie ważny tekst, bo nie zawsze traktowałam w ten sposób samą siebie. Kiedyś też uwierzyłam w ten mit, że trzeba bardziej i więcej i to umartwianie się dla pracy jest powodem do chlub i chwały. Nie jest.
O, jeszcze jedno.
Pamiętacie jak kupiłam beżowy płaszcz Marie Zelie? Wszystko z nim dalej okej, po prostu schudłam i 36/38 jest za duży.
Przeceniono ostatnie rozmiary, a ponieważ skład piękny – zdecydowałam się kupić bordowy a beżowy z kaszmirem z bólem serca sprzedam.
Dla tych, dla których pierwotna cena była zbyt wysoka wrzucam tylko info, że ceny na te ostatnie rozmiary (najmniejsze i największe) spadły – tu wszystkie płaszcze Marie Zelie.
Chciałam odesłać w tym miejscu na mój raczkujący jutubowy kanał i przypomniała mi się jeszcze jedna rzecz – przerażają mnie ludzie, którzy jak młode pelikany łykają wytłumaczenie wydawnictwa o tym, że to był eksperyment społeczny.
Świat tak nie działa.
Zepsułeś coś po całości? Zrobiłeś coś złego? Twoje winy nie zostaną zmazane, jak następnego dnia pod naporem krytyki powiesz, że to był tylko żart, albo tylko eksperyment społeczny.
Ale jeśli to ma tak działać, to zapamiętam na przyszłość i przyjmę taką linię obrony ;).
etyka eksperymentu nakazuje poinformować, że to był eksperyment. O właśnie. Kiedyś niechcący powieliłam mit, że eksperymenty medyczne podczas II WŚ były okrutne, ale pomogły rozwinąć medycynę.  Jedna z Was odpowiedziała na moje stories, że niekoniecznie i mało z nauką miały wspólnego. Douczyłam się i z pokorą przyznaję jej rację. 

Dobrej nocy!

Uściski, Ania

11
Dodaj komentarz

avatar
10 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
11 Comment authors
Kosmetolog MartaAgnieszka | WWWLOSY.PLaniamalujekathyleoniarubinowaaa Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Joanna ga
Gość
Joanna ga

Jak tak się popatrzę na swoją mapę, to dosyć creepy mi wyszła… Bardziej chyba poleciały jakieś aktualne rzeczy z głowy aniżeli dalekosiężne plany, ale z drugiej strony kreatywność podskoczyła jak szalona i odpala mi się pomysł od pomysłu.

rubinowaaa
Gość
rubinowaaa

Dziękuję za polecenie książki i eko-tekstu! :* jesteś kopalnią inspiracji.

Agnieszka | WWWLOSY.PL
Gość

Why I’m no longer vegan to teraz w ogóle jutubowy trend 😀 i wzrost drugiego końca barykady, na zagranicznym yt Sv3rige i Frank Turfano a na PL na pociąg wyświetleniowy wskoczyła Życie pod Palmami vs Juszes, PsychoLoszka i ogólnie kobity się gryzooo. Ale ciekawa sprawa, że na jutubie dopiero po powstaniu tego trendu “wolno mówić”, że się próbowało weganizmu i wrócilo do jedzenia mięsa. To plus z całej akcji, aż się chce dorzucać do tematu swoje doświadczenia…

kathyleonia
Gość

kanał Ireny jest genialny:D i za każdym razem jak wstawia nowy filmik to robię głodna na zdrowe, lepsze jedzenie:) a to nie lada dziwne u osoby co kocha fast foody xd

Agata
Gość
Agata

Czy mogłabym prosić o jakiś artykuł, tekst cokolwiek na temat rozwoju medycyny podczas drugiej wojny? Mój chłopak jest po historii i ciągle powtarza że gdyby nie testy na ludziach, medycyna nigdy nie poszłaby tak do przodu.

Natalia Januszewska
Gość
Natalia Januszewska

U mnie to nie jest tak, że nie lubię yt. Ja po prostu uwielbiam twój styl pisania. I teraz, jedząc późne śniadanko nie wyobrażam sobie puścić czegoś na yt, jedyne na co miałam ochotę to właśnie poczytać twojego bloga 😀
Ale! Każdy filmik i tak zawsze oglądam i kibicuje 🙂

2legs2long
Gość
2legs2long

MOG!!!! Nie wierzę, ze ktoś wydał taką książkę, a pozostała część “to” kupuje ;-( smutne i straszne! Na szczęście nie widziałam jej na półkach w Empiku.

Kosmetolog Marta
Gość

Widzę, że u każdego tym luty jakiś taki zapracowany 😉

Nihil Novi
Gość

Aż mi się przypomniały te wszystkie “słowniki młodzieżowe” w gazetach po 0,99 zł…

aniamaluje
Gość

omg tak!

Alka44
Gość
Alka44

Nie dam rady się odnieść do wszystkiego, więc wspomnę tylko o jednym- niebieski wieloryb to fakt. W szpitalu psychiatrycznym na oddziale młodzieżowym spotkałam dwie osoby biorące w tym udział . O dwie za dużo.

Previous
Padłaś? Poleż! Nie poprawiaj korony i nie zasuwaj dalej.
Moje pierwsze 100 tysięcy i to nie młodzież schodzi na psy, tylko wasze myśli [TYGODNIK]