Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

Typowa ja! Nie pamiętam jak na imię miał właściciel piesełka, ale piesek miał na imię Tom i spędziliśmy razem kilka miłych chwil! 
Nie każde zdjęcie z podróży musi być wymuskane! To wywołuje we mnie miłe emocje, bo Tom był kuleczką radości.
Przy okazji - bycie opiekunem (nie lubię słowa „panem”) pieska to +100 do charyzmy i zwiększa szanse podrywu. Albo ułatwia kontakt. Lubię czytać książki w parku i w zeszłym roku kilkadziesiąt (!) razy zdarzyło się, że wbiegł we mnie albo mój koc czyjś piesek, co dało opiekunowi oczywisty pretekst do zagajenia rozmowy bez jakiejś niezręczności. Z trzema z tych osób się koleguję, jednego poznałam ze swoją koleżanką i są parą ;).
Pieski są super!!!
Pytanie do ludzi, którzy mają (albo kiedyś mieli) zwierzaka - jak się wabił? Imię typowo zwierzęce, czy ludzkie?
Ja miałam: kota o imieniu Trampek, owczarka szkockiego collie o imieniu Zija, (Zia) aka Ruda, drugiego psa o imieniu „Mała” (zwana Zazdrośnicą), kota Kiko i kotkę Ninę. Teraz w mojej rodzinie jest kotka Schwarz i piesek Niunio.
Każde imię z innej bajki!
Jak u Was?
#piesek #dogsofinstagram #wakacje #wietnam #vietnam #podróże #podrozemaleiduze #zwierzaki

Typowa ja! Nie pamiętam jak...

Co dziwnego wrzucam do wanny? – tanie domowe SPA

Wynajmuję mieszkanie w świetnej lokalizacji, dobrej cenie i w dodatku przyzwoicie wyposażone. Jest piekarnik, duża lodówka, zmywarka i wanna. Płyta indukcyjna, nie ma robaków ani grzyba – jak na obecny rynek bardzo spoko, tym bardziej że wystrój to nie ikea, tylko porządny stół czy solidne szafy wnękowe oraz zabudowa na wymiar, dzięki której w kuchni mieszczą się zarówno garnki i pokrywki oraz moje niezliczone formy do wypieków ciast, ciasteczek, serników, pierników i keksów. Nie mam nic do ikea, kocham ten sklep (i klopsiki!) ale “standard ikea” oznacza w warszawie najtańszy stół, krzesło, anebodę i wieszak na kółkach.
W poprzednim mieszkaniu miałam ładne białe kafle i takie ładne białe mebelki,  ale za to małą lodówkę a z braku blatu roboczego ciasto wyrabiałam na silikonowej stolnicy rozłożonej na podłodze w pokoju.
Jeśli nie lepiłeś pierogów na podłodze, nie wiesz co to życie.
Jako że w powodu okolicy pokochałam Żoliborz od pierwszego wejrzenia, sprawność wszystkich sprzętów sprawiła, że przymknęłam oko na dość hm… starszy wystrój.
Szeroki parapet na którym mogę siedzieć i czytać książki oraz super grube ściany sprawiają, że nie przeszkadzają mi średnio urodziwe kafle.
No bo nie czarujmy się – piękne nie są.
Nie przeszkadzają mi jednak na tyle, by robić komuś remont w mieszkaniu, tym bardziej, że wolę odkładać na “swoje” tylko nie zdecydowałam jeszcze gdzie chcę mieszkać.
Reszta pomieszczeń jest całkiem okej. No i w tej łazience umywalka, toaleta i wanna są całkiem nowe! Tylko te kafle średnie.
Jak zatem to możliwe, że potrafię długo wylegiwać się w brzydkiej łazience, czując się w niej jak w luksusowym spa?
Bo serio się tak czuję.
Na parapecie (ściany mają po 3 metry) postawiłam sobie kwiatki. Znaczy zielone roślinki. O tym, dlaczego warto mieć je we wnętrzu pisałam w tekście co zrobić gdy dasz plamę. Sprawdziłam nawet ceny farb rozkminiając czy warto pomalować te kafelki, ale nie jestem dobra w takich sprawach i machnęłam na to ręką.
Swój humor i samopoczucie w tym pomieszczeniu poprawiam:
– zapachami
– uczuciem totalnego odprężenia
– dobrą książką
– świeczkami
Uporządkujmy jednak –  długie bardzo gorące kąpiele nie są najlepsze dla skóry i jestem tego świadoma. Są za to super dobre na moje niskie temperatury a w połączeniu z olejkami eterycznymi – to jedna wielka inhalacja. U mnie rachunek zysków i strat wyszedł zdecydowanie na korzyść kąpieli, ale niech każdy sam dopasuje rodzaj kąpieli pod swoje potrzeby.
Dodam jednak, że mam bardzo suchą skórę (w kierunku atopowej, być może mam AZS jak cała moja rodzina, ale od wielu lat bezobjawowo bo oswoiłam swoją skórę ;-)). W dzieciństwie musiałam kąpać się z dodatkiem drogiego na tamte czasy balneum hermal plus i chociaż z całego serca ręczę za ten produkt, to dzisiaj do wanny leję sobie po prostu najzwyklejszy… olej sojowy (jeden z dwóch, obok emulgatora składników balneum za 80 zł…) albo mój ukochany olejek babydream dla mam. Jestem mu wierna od lat i chociaż wiele razy testowałam na blogu inne olejki, to ten ma najgenialniejszy stosunek ceny do jakości. Jasne, inne oleje na włosy czy do wmasowania w ciało też są super, ale do wanny – nie ma najmniejszej potrzeby przepłacać. U mnie mieszanki zawsze działają lepiej niż oleje solo, ale mimo bogatej kolekcji nigdy nie stworzyłam idealnego miksu. Bardzo spoko są też olejki z alterry, ale póki co – babydream dla mam wychodzi mi cenowo najlepiej. Jeśli znacie podobny olejek z olejem sojowym wysoko w składzie – dawajcie znać, bo to u mnie produkt pierwszej potrzeby i chętnie sprawdzę też inne.  Krótka kąpiel w morzu (sól) to u mnie natychmiastowo “białe” łydki z których schodzi ekstremalnie przesuszona skóra. Dlatego kompensuję to olejkiem i wtedy mogę w soli kąpać się zupełnie bezkarnie.
A ja soli w wannie bardzo potrzebuję!
Rozgrzewa, oczyszcza i jest wspaniała dla moich płuc.
Sole do kąpieli – tak jak olejki – potrafią być bardzo drogie. I chociaż czasami kupuję te piękne pachnące gotowe mieszanki w sklepie, to zdecydowanie jestem cebulą i wolę sól zrobić sobie sama.
Aktualnie zużywam swoje zapasy, ale piękna śliczna sól do kąpieli to np. zwykła sól (może być morska, kuchenna, bocheńska, jaka chcesz), fioletowy barwnik spożywczy  i olejek lawendowy. Mieszasz to w proporcjach które dadzą Ci idealny kolor i zapach i tyle. Taka sól ślicznie wygląda, pięknie pachnie i wspaniale odpręża. Warto raz zmieszać sobie więcej i zamknąć w ładnym słoiku. To też prezent last-minute :).
Jeśli to będzie kogoś ciekawić – przygotuję kiedyś wpis o solach jakie sobie robię.
Sól lawendowa działa wspaniale na dobry sen i cudownie odpręża.
Można też nasypać zwykłej soli kuchennej i zrobić sobie kąpiel solankową – zdarza mi się wsypać kilogram soli do wanny i musiałabym upaść na głowę, by była to jakaś droga sól :D. To takie bieda-sanatorium tylko w domu.
Na zbolałe mięśnie z całego serducha polecam sól magnezową. I tu uwaga – sól magnezowa (Epsom) można kupić w aptece za jakieś 5 zł za 25 gramów (ciężko przełyka ślinę) albo za 35 zł za 5 kilogramów w sklepie chemicznym. W aptece jest droga, bo musi nadawać się do spożycia (na problemy z brzuchem) ale nas interesują jej właściwości odprężające i kojące bardzo bolące mięśnie, więc nie ma takiej potrzeby.
 
W każdym razie – ja do wanny sypię sobie zazwyczaj szklankę soli epsom (magnezowej) lub trochę płatków magnezowych , ale też wtedy sodę oczyszczoną (ponownie, kupuję kilogram za 5 zł zamiast małej saszetki za złotówkę).
Odpalam świeczki, sięgam po książkę i tyle 😉
Bieda wersja luksusowego spa, które cudownie odpręża.
Podsumowując, moja kąpiel to:
– sól
– oliwka/olej/olejek
– olejek eteryczny
Czytajcie opisy olejków, bo kiedyś chciałam dodać sobie energii grejpfrutowym (cudownie pobudza) ale nie przeczytałam, że nie można dawać go solo, tylko z olejkiem bazowym (np. właśnie sojowym, migdałowym, babydream też się nada) i… poparzyłam sobie tyłek i uda. Serio, 4 krople w wannie skończyły się pieczeniem skóry. Uniknęłabym tego czytając opis producenta i dodając do wanny też zwykłego oleju.
Gorącą kąpiel wykorzystuję też do oczyszczenia cery (maseczka na koniec, w ogóle po tak gorącej kąpieli trzeba zwężyć pory) ale za to idealnie sprawdza się ta cała sytuacja do posiedzenia z olejem/maską na włosach ;-).
Nie zliczę ile książek przeczytałam w tym roku właśnie w wannie.
Aaaa jeszcze pro tip od Anwen! Czytnik można włożyć w woreczek strunowy i czytać bez obaw.
Dobra, to mały suplement – ja czekam na cudne foremki do robienia kul z aliexpress i będę robić kule z przepisów Kasi z Twoje Diy – wychodzą najlepsze!
Nie masz olejków eterycznych? Można dać do wanny amol albo aromatol  (tańszy zamiennik). Będziesz pachnieć jak apteka, ale to cudo na zatoki.
Można też spokojnie dodać do wanny olejek z drzewa herbacianego, szczególnie jeśli masz problem z infekcjami intymnymi albo jakieś grzybicze przygody – w tej formie nie wyleczy, ale przyspieszy leczenie.
Jeśli chodzi o płyn do kąpieli to po prostu używam płynu albo żelu pod prysznic, którego zapach mi odpowiada.
Trikiem na większą pianę jest użycie trzepaczki do jajek ale jednak jeśli nie macie takiej na baterie – nie próbujcie tego, bo może skończyć się katastrofą i śmiercią. Anyway – trik działa.
Aaaa i jeszcze jeden trik – przy problemach skórnych super sprawdza się krochmal, ale nienawidzę myć po tym wanny więc zostaję przy oleju sojowym.
Chciałabym, żeby internet działał w czasach, w których moi rodzice wydawali mnóstwo pieniędzy na drogi apteczny olejek do kąpieli :<
Po kąpieli z solą koniecznie trzeba napić się wody, super byłoby z cytryną. To bezwględna konieczność, jak po saunie!

Uściski, Ania

9
Dodaj komentarz

avatar
7 Comment threads
2 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
9 Comment authors
AniamalujeKlaudiaInga KowalczykmartaTesia Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Tesia
Gość
Tesia

No właśnie, a propos “po kąpieli”. Jak swoją kończysz? Dla mnie na zamknięcie czy to kąpielowego, czy włosowego spa, obowiązkowe jest oblanie się zimną wodą, nie musi być lodowata:D ale o odczuwalnie niższej temperaturze. Zamyka łuski włosa, poprawia krążenie, bez tego drobnego zabiegu nie czuję się po domowym spa komfortowo, tylko jakby zmęczona, przegrzana. Piszesz o piciu wody po – zgadzam się to-tal-nie, to kolejna rzecz <3 Jesteś w stanie jakoś w komentarzu streścić, tak na jedno zdanie, jak zamykasz swój rytuał? Z góry dzięki:)

marta
Gość
marta

ja jeszcze dodalabym, ze trzeba uwazac na olejek gozdzikowy- nie jest to napisane na opakowaniu, a wkroplony do wody zbija sie w kuleczki i opada na dno, przy czym jest dosc “ostry” i moze podraznic skore i …wanne:) ja w ten sposob dorobilam sie brzydkich, nieusuwalnych plamek na akrylowej wannie

Inga Kowalczyk
Gość
Inga Kowalczyk

Świetne pomysły 🙂
Jak tylko skończę zapasy kosmetyków też mam zamiar pobawić się w “tworzenie”
Marzy mi się różany szampon/ żel pod prysznic, różana sól do kąpieli własnej roboty. Uwielbiam wszystko co różane, lawendowe, jaśminowe. Kiedyś zrobiłam taki “własny” żel pod prysznic- do bezbarwnego i bezzapachowego mydła w płynie dodałam niebieski barwnik spożywczy, trochę brokatu 😀 i odrobinkę olejku zapachowego o morskim aromacie a potem przelałam do eleganckiej buteleczki i ozdobiłam niebieską kokardką.
Pozdrawiam 🙂

Agata
Gość
Agata

Aniu a dużo nalewasz tego olejku babydream i dużo sypiesz soli?

Kosmetolog Marta
Gość

Ja tylko dodam, że z biolgiczno-kosmetologicznego punktu widzenia warto przed takim poleżeniem w wannie wziąć prysznic podczas którego zrobimy sobie peeling. Po co później mamy moczyć się w swoim złuszczonym naskórku, który odpadł właśnie z myślą pozbycia się z naszego ciała zarazków 🙂

Marta
Gość
Marta

Aniu, gdy sypiesz do kąpieli szklankę soli magnezowej (już kupiłam 5kg, bo Mąż też chętny na takie kąpiele), to ile wtedy sypiesz sody oczyszczonej? Też szklankę?

aniamaluje
Gość

Do soli magnezowej troszeczkę, sody dużo daje jak sypie płatki magnezowe 😉

Klaudia
Gość

Ja od jakiegoś czasu używam właśnie oleju herbacianego. Mam AZS i sprawdza się idealnie, przy okazji inhaluje. 😉 A i sprawdza się całkiem nieźle na pryszcze, szybko je wysusza. Na następny dzień mam problem z głowy. 😉

Previous
Nie tak łatwo schudnąć i jak pozostać katolikiem mimo tego, co wiemy o kościele Katolickim [TYGODNIK]
Co dziwnego wrzucam do wanny? – tanie domowe SPA