Instagram has returned invalid data.

Co dziwnego wrzucam do wanny? – tanie domowe SPA

Wynajmuję mieszkanie w świetnej lokalizacji, dobrej cenie i w dodatku przyzwoicie wyposażone. Jest piekarnik, duża lodówka, zmywarka i wanna. Płyta indukcyjna, nie ma robaków ani grzyba – jak na obecny rynek bardzo spoko, tym bardziej że wystrój to nie ikea, tylko porządny stół czy solidne szafy wnękowe oraz zabudowa na wymiar, dzięki której w kuchni mieszczą się zarówno garnki i pokrywki oraz moje niezliczone formy do wypieków ciast, ciasteczek, serników, pierników i keksów. Nie mam nic do ikea, kocham ten sklep (i klopsiki!) ale “standard ikea” oznacza w warszawie najtańszy stół, krzesło, anebodę i wieszak na kółkach.
W poprzednim mieszkaniu miałam ładne białe kafle i takie ładne białe mebelki,  ale za to małą lodówkę a z braku blatu roboczego ciasto wyrabiałam na silikonowej stolnicy rozłożonej na podłodze w pokoju.
Jeśli nie lepiłeś pierogów na podłodze, nie wiesz co to życie.
Jako że w powodu okolicy pokochałam Żoliborz od pierwszego wejrzenia, sprawność wszystkich sprzętów sprawiła, że przymknęłam oko na dość hm… starszy wystrój.
Szeroki parapet na którym mogę siedzieć i czytać książki oraz super grube ściany sprawiają, że nie przeszkadzają mi średnio urodziwe kafle.
No bo nie czarujmy się – piękne nie są.
Nie przeszkadzają mi jednak na tyle, by robić komuś remont w mieszkaniu, tym bardziej, że wolę odkładać na “swoje” tylko nie zdecydowałam jeszcze gdzie chcę mieszkać.
Reszta pomieszczeń jest całkiem okej. No i w tej łazience umywalka, toaleta i wanna są całkiem nowe! Tylko te kafle średnie.
Jak zatem to możliwe, że potrafię długo wylegiwać się w brzydkiej łazience, czując się w niej jak w luksusowym spa?
Bo serio się tak czuję.
Na parapecie (ściany mają po 3 metry) postawiłam sobie kwiatki. Znaczy zielone roślinki. O tym, dlaczego warto mieć je we wnętrzu pisałam w tekście co zrobić gdy dasz plamę. Sprawdziłam nawet ceny farb rozkminiając czy warto pomalować te kafelki, ale nie jestem dobra w takich sprawach i machnęłam na to ręką.
Swój humor i samopoczucie w tym pomieszczeniu poprawiam:
– zapachami
– uczuciem totalnego odprężenia
– dobrą książką
– świeczkami
Uporządkujmy jednak –  długie bardzo gorące kąpiele nie są najlepsze dla skóry i jestem tego świadoma. Są za to super dobre na moje niskie temperatury a w połączeniu z olejkami eterycznymi – to jedna wielka inhalacja. U mnie rachunek zysków i strat wyszedł zdecydowanie na korzyść kąpieli, ale niech każdy sam dopasuje rodzaj kąpieli pod swoje potrzeby. 
Dodam jednak, że mam bardzo suchą skórę (w kierunku atopowej, być może mam AZS jak cała moja rodzina, ale od wielu lat bezobjawowo bo oswoiłam swoją skórę ;-)). W dzieciństwie musiałam kąpać się z dodatkiem drogiego na tamte czasy balneum hermal plus i chociaż z całego serca ręczę za ten produkt, to dzisiaj do wanny leję sobie po prostu najzwyklejszy… olej sojowy (jeden z dwóch, obok emulgatora składników balneum za 80 zł…) albo mój ukochany olejek babydream dla mam. Jestem mu wierna od lat i chociaż wiele razy testowałam na blogu inne olejki, to ten ma najgenialniejszy stosunek ceny do jakości. Jasne, inne oleje na włosy czy do wmasowania w ciało też są super, ale do wanny – nie ma najmniejszej potrzeby przepłacać. U mnie mieszanki zawsze działają lepiej niż oleje solo, ale mimo bogatej kolekcji nigdy nie stworzyłam idealnego miksu. Bardzo spoko są też olejki z alterry, ale póki co – babydream dla mam wychodzi mi cenowo najlepiej. Jeśli znacie podobny olejek z olejem sojowym wysoko w składzie – dawajcie znać, bo to u mnie produkt pierwszej potrzeby i chętnie sprawdzę też inne.  Krótka kąpiel w morzu (sól) to u mnie natychmiastowo “białe” łydki z których schodzi ekstremalnie przesuszona skóra. Dlatego kompensuję to olejkiem i wtedy mogę w soli kąpać się zupełnie bezkarnie.
A ja soli w wannie bardzo potrzebuję!
Rozgrzewa, oczyszcza i jest wspaniała dla moich płuc.
Sole do kąpieli – tak jak olejki – potrafią być bardzo drogie. I chociaż czasami kupuję te piękne pachnące gotowe mieszanki w sklepie, to zdecydowanie jestem cebulą i wolę sól zrobić sobie sama.
Aktualnie zużywam swoje zapasy, ale piękna śliczna sól do kąpieli to np. zwykła sól (może być morska, kuchenna, bocheńska, jaka chcesz), fioletowy barwnik spożywczy  i olejek lawendowy. Mieszasz to w proporcjach które dadzą Ci idealny kolor i zapach i tyle. Taka sól ślicznie wygląda, pięknie pachnie i wspaniale odpręża. Warto raz zmieszać sobie więcej i zamknąć w ładnym słoiku. To też prezent last-minute :).
Jeśli to będzie kogoś ciekawić – przygotuję kiedyś wpis o solach jakie sobie robię.
Sól lawendowa działa wspaniale na dobry sen i cudownie odpręża.
Można też nasypać zwykłej soli kuchennej i zrobić sobie kąpiel solankową – zdarza mi się wsypać kilogram soli do wanny i musiałabym upaść na głowę, by była to jakaś droga sól :D. To takie bieda-sanatorium tylko w domu. 
Na zbolałe mięśnie z całego serducha polecam sól magnezową. I tu uwaga – sól magnezowa (Epsom) można kupić w aptece za jakieś 5 zł za 25 gramów (ciężko przełyka ślinę) albo za 35 zł za 5 kilogramów w sklepie chemicznym. W aptece jest droga, bo musi nadawać się do spożycia (na problemy z brzuchem) ale nas interesują jej właściwości odprężające i kojące bardzo bolące mięśnie, więc nie ma takiej potrzeby.
Z transdermalną absorpcją (przez skórę) jest w ogóle taki problem, że na mnie to cudownie działa a do niedawna nie było specjalnie badań na ten temat, tylko jakieś skrawki więc czciciele radia i nauki (to Tuwim) ogłosili że ta cała akcja to altmed i taka sama beka jak antyszczepionkowcy tylko że… badania właśnie niedawno zrobiono i okazało się, że tak, magnez można suplementować nie tylko doustnie, ale też przez skórę: https://journals.plos.org/plosone/article?id=10.1371/journal.pone.0174817
Niestety, trochę wody w Gangesie upłynie, zanim artykuły o tym, że to niby bzdura spadną niżej w google. Chciałam rozwinąć temat szerzej, ale to o tym samym napisała Klaudyna Hebda. Nigdy nie miałam nic od niej więc to nie jest reklama, ale jeśli jej nie wierzycie bo handluje oliwką magnezową, to odsyłam też do wpisu i filmu Agnieszki Lifemanagerki

Suplementacja magnezu przez skórę – oliwka magnezowa


W każdym razie – ja do wanny sypię sobie zazwyczaj szklankę soli epsom (magnezowej) lub trochę płatków magnezowych , ale też wtedy sodę oczyszczoną (ponownie, kupuję kilogram za 5 zł zamiast małej saszetki za złotówkę).
Odpalam świeczki, sięgam po książkę i tyle 😉
Bieda wersja luksusowego spa, które cudownie odpręża.
Podsumowując, moja kąpiel to:
– sól
– oliwka/olej/olejek
– olejek eteryczny
Czytajcie opisy olejków, bo kiedyś chciałam dodać sobie energii grejpfrutowym (cudownie pobudza) ale nie przeczytałam, że nie można dawać go solo, tylko z olejkiem bazowym (np. właśnie sojowym, migdałowym, babydream też się nada) i… poparzyłam sobie tyłek i uda. Serio, 4 krople w wannie skończyły się pieczeniem skóry. Uniknęłabym tego czytając opis producenta i dodając do wanny też zwykłego oleju.
Gorącą kąpiel wykorzystuję też do oczyszczenia cery (maseczka na koniec, w ogóle po tak gorącej kąpieli trzeba zwężyć pory) ale za to idealnie sprawdza się ta cała sytuacja do posiedzenia z olejem/maską na włosach ;-).
Nie zliczę ile książek przeczytałam w tym roku właśnie w wannie.
Aaaa jeszcze pro tip od Anwen! Czytnik można włożyć w woreczek strunowy i czytać bez obaw.
Dobra, to mały suplement – ja czekam na cudne foremki do robienia kul z aliexpress i będę robić kule z przepisów Kasi z Twoje Diy – wychodzą najlepsze! 
Nie masz olejków eterycznych? Można dać do wanny amol albo aromatol  (tańszy zamiennik). Będziesz pachnieć jak apteka, ale to cudo na zatoki.
Można też spokojnie dodać do wanny olejek z drzewa herbacianego, szczególnie jeśli masz problem z infekcjami intymnymi albo jakieś grzybicze przygody – w tej formie nie wyleczy, ale przyspieszy leczenie.
Jeśli chodzi o płyn do kąpieli to po prostu używam płynu albo żelu pod prysznic, którego zapach mi odpowiada. 
Trikiem na większą pianę jest użycie trzepaczki do jajek ale jednak jeśli nie macie takiej na baterie – nie próbujcie tego, bo może skończyć się katastrofą i śmiercią. Anyway – trik działa.
Aaaa i jeszcze jeden trik – przy problemach skórnych super sprawdza się krochmal, ale nienawidzę myć po tym wanny więc zostaję przy oleju sojowym.
Chciałabym, żeby internet działał w czasach, w których moi rodzice wydawali mnóstwo pieniędzy na drogi apteczny olejek do kąpieli :<
Po kąpieli z solą koniecznie trzeba napić się wody, super byłoby z cytryną. To bezwględna konieczność, jak po saunie!

Uściski, Ania

9
Dodaj komentarz

avatar
7 Comment threads
2 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
9 Comment authors
AniamalujeKlaudiaInga KowalczykmartaTesia Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Tesia
Gość
Tesia

No właśnie, a propos “po kąpieli”. Jak swoją kończysz? Dla mnie na zamknięcie czy to kąpielowego, czy włosowego spa, obowiązkowe jest oblanie się zimną wodą, nie musi być lodowata:D ale o odczuwalnie niższej temperaturze. Zamyka łuski włosa, poprawia krążenie, bez tego drobnego zabiegu nie czuję się po domowym spa komfortowo, tylko jakby zmęczona, przegrzana. Piszesz o piciu wody po – zgadzam się to-tal-nie, to kolejna rzecz <3 Jesteś w stanie jakoś w komentarzu streścić, tak na jedno zdanie, jak zamykasz swój rytuał? Z góry dzięki:)

marta
Gość
marta

ja jeszcze dodalabym, ze trzeba uwazac na olejek gozdzikowy- nie jest to napisane na opakowaniu, a wkroplony do wody zbija sie w kuleczki i opada na dno, przy czym jest dosc “ostry” i moze podraznic skore i …wanne:) ja w ten sposob dorobilam sie brzydkich, nieusuwalnych plamek na akrylowej wannie

Inga Kowalczyk
Gość
Inga Kowalczyk

Świetne pomysły 🙂
Jak tylko skończę zapasy kosmetyków też mam zamiar pobawić się w “tworzenie”
Marzy mi się różany szampon/ żel pod prysznic, różana sól do kąpieli własnej roboty. Uwielbiam wszystko co różane, lawendowe, jaśminowe. Kiedyś zrobiłam taki “własny” żel pod prysznic- do bezbarwnego i bezzapachowego mydła w płynie dodałam niebieski barwnik spożywczy, trochę brokatu 😀 i odrobinkę olejku zapachowego o morskim aromacie a potem przelałam do eleganckiej buteleczki i ozdobiłam niebieską kokardką.
Pozdrawiam 🙂

Agata
Gość
Agata

Aniu a dużo nalewasz tego olejku babydream i dużo sypiesz soli?

Kosmetolog Marta
Gość

Ja tylko dodam, że z biolgiczno-kosmetologicznego punktu widzenia warto przed takim poleżeniem w wannie wziąć prysznic podczas którego zrobimy sobie peeling. Po co później mamy moczyć się w swoim złuszczonym naskórku, który odpadł właśnie z myślą pozbycia się z naszego ciała zarazków 🙂

Marta
Gość
Marta

Aniu, gdy sypiesz do kąpieli szklankę soli magnezowej (już kupiłam 5kg, bo Mąż też chętny na takie kąpiele), to ile wtedy sypiesz sody oczyszczonej? Też szklankę?

aniamaluje
Gość

Do soli magnezowej troszeczkę, sody dużo daje jak sypie płatki magnezowe 😉

Klaudia
Gość

Ja od jakiegoś czasu używam właśnie oleju herbacianego. Mam AZS i sprawdza się idealnie, przy okazji inhaluje. 😉 A i sprawdza się całkiem nieźle na pryszcze, szybko je wysusza. Na następny dzień mam problem z głowy. 😉

Previous
Nie tak łatwo schudnąć i jak pozostać katolikiem mimo tego, co wiemy o kościele Katolickim [TYGODNIK]
Co dziwnego wrzucam do wanny? – tanie domowe SPA