Jedno z moich ulubionych zdjęć, zerkam na nie gdy zapomnę się z treningami (ostatnio się zapomniałam). Ale myślę też o tym jak tanie wakacje na Korfu wtedy upolowałam i jak koszmarnie drogo (proporcjonalnie do zarobków) jest w Polsce. Polska jest piękna, sama w końcu na weekend ruszam za miasto i ogromnie doceniam naszą naturę, ale nie mogę się doczekać aż zjem pizzę we Włoszech (kosztuje tyle, co w Warszawie), albo popiję winem chinkali z serem w Gruzji. 
Jesteśmy koszmarnie drogim do życia krajem, to jest nienormalne aby kawa w kawiarni kosztowała godzinę pracy przeciętnego człowieka.
Kocham Polskę jeśli chodzi o naturę, kuchnię, niektóre zwyczaje, ale światopoglądowo czuję się bardziej obywatelką świata niż patriotką. „Rosjanin był, który – nie jego to wina –
Za brata uważał pewnego Gruzina.
Czas drużby był krótki,
Bo ów nie pił wódki,
Rosjanin nie pijał zaś wina.

Napisał na niego gdzie trzeba więc donos
I łzę nad przyjaźnią utoczył wzmocnioną.
W obozie zaś Gruzin
Odsiedział lat tuzin,
Lecz przecież go w końcu zwolniono!

Narody, narody! Po diabła narody
Stojące na drodze do szczęścia i zgody?
Historia nam daje dobitne dowody:
Pragniecie pokoju? – Usuńcie przeszkody –
Narody, narody, narody!” #aniamaluje #szczerze_pisząc #wakacje #korfu #lato #tęsknota #maxi #sukienka #travelgirl #podróżemałeiduże

Jedno z moich ulubionych zdjęć,...

Gdy chciałaś loki a wyglądasz jak baran😅
Uczę się nie mieć wysokich oczekiwań odnośnie miejsc, ludzi, sytuacji i po prostu dać się miło zaskoczyć, ale końcówka sagi „Malowany człowiek” mnie jednak rozczarowała. Autor budował napięcie i skomplikowany świat po to, aby ostateczne starcie było takie meh? Tak nie wolno🙈

Jest taki cudowny cytat Junga, że but pasujący na jedną stopę będzie uwierał inną. I ja go bardzo lubię, bo ilekroć pytam was o jakieś polecenia zawsze trafi się głos „koniecznie XYZ, tu cudo!” I „nie wiem co zadziała, ale byle nie XYZ, W ogóle się nie sprawdziło, straciłam tylko kasę”.
Lubię o tym pamiętać za każdym razem, gdy komuś nie spodoba się coś, co zrobiłam. 
Daj mi znać w komentarzu o swoim najnowszym odkryciu, jakiejś perełce z dowolnej kategorii. Chciałabym powrócić do cyklu „ulubieńcy” (halo, czy to rok 2015?!) i nie wiem czy jest sens. Co fajnego ostatnio odkryłeś?

#monstera #aniamaluje #szczerze_pisząc #crazyplantlady #czerwonasukienka #zlumpeksu #zdrugiejszafy #włosy

Gdy chciałaś loki a wyglądasz...

Słuchałam ostatnio podcastu @lelcia (świetna dziewczyna!) o tym, jak zmieniało się jej podejście do treningów. A potem zerknęłam w swój stary tekst z aktualizacją włosową i ucieszyła mnie jedna rzecz - nigdy nie miałam takiego podejścia do swojego ciała jakbym była arkuszem w excelu, że tu centymetr miesięcznie a założony cel to było 1,5 i co teraz.
Boziu🙈 miałam taki szał tylko z mierzeniem przyrostu włosów i z perspektywy czasu uważam to za dość toksyczne. 
Jasne, uwielbiam widzieć postępy, to jest super! Ale nie chcę być skupiona tylko na wynikach, jakby cała ta droga nie miała żadnego sensu. To ona mnie kręci najbardziej! To, że mogę zrobić głębszy skłon, wyżej podnieść nogę, albo przebyć dłuższy dystans i nie sapać to dla mnie fajniejszy efekt niż to, co pokazuje waga. Na litość, ja nawet nie mam wagi!
Kiedyś miesiąc do miesiąca porównywałam wyniki odsłon bloga, zarobki i to ile znaków nastukałam jako copywriterka. Jakże wyzwalający był ten moment, gdy odinstalowałam Google analytics i porzuciłam napinkę! Mam takie poczucie, że najfajniejszych rzeczy w życiu nie da się zmierzyć liczbami. Żadna tabelka nie ma rubryki oddającej moją radochę gdy przeczytam wiadomość, że ktoś pod wpływem mojego bloga rozstał się z toksycznym partnerem albo odważył się zmienić pracę na taką super, ale zawsze teoretycznie poza zasięgiem. Bądźcie dla siebie proszę łagodni i wyrozumiali, nie jesteście bezduszną korporacją gdzie liczy się tylko wynik i realizacja planu kwartalnego😘
#monstera #crazyplantlady #rośliny #trening #wdomu #poćwiczone #aniamaluje #szczerze_pisząc #motywacja

Słuchałam ostatnio podcastu @lelcia (świetna...

Czy masz problem z zapłaceniem uczciwej ceny za jakiś produkt? Często słyszę jako argument za kupowaniem podróbki albo piraceniem, „ale mnie nie stać”.
Pomyślmy odwrotnie - ale za swoją pracę to już chcesz być wynagradzany uczciwie?🤔🙈
Pamiętam jak na studiach zostawało mi 300 zł po zapewnieniu sobie minimum egzystencji. Nie było łatwo, ale nie miałam problemu aby kupować legalnie książki, szybko zainwestowałam w abonament w @czytamzlegimi (nadal jestem psychofanką a to nie jest sponsorowane).
Wiesz dlaczego? Bo sama chcę być uczciwie wynagradzana za swoją pracę. @troyann który ogarnia moje maile nigdy nie dostał przelewu ode mnie po czasie, a najczęściej dostaje przed. Dlaczego? Bo nie cierpię gdy ktoś płaci mi po czasie!

Głęboko wierzę w zasadę „traktuj innych tak, jak chcesz być traktowany”. Nie lubię mieć konfliktu wartości.
W tym tygodniu kupiłam kurs robienia landing page, który wygeneruje konwersje (nie mogę go polecić, wszystko wiedziałam🤭) i @thecolorbundle (kilkaset presetów). Napisz mi w komentarzu w co ostatnio zainwestowałeś dla swojego rozwoju!
 Kurs? Książka? Webinar? Daj znać 🙌🏻
#Saigon #Vietnam #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #aniamaluje #szczerze_pisząc #motywacja #rozwój #kropki #colorbundlegiveaway

Czy masz problem z zapłaceniem...

Może dawno nikt ci tego nie mówił, ale życie to nie konkurs na bycie NAJ⭐️
Jednych napawa dumą, że mają wysprzątane na błysk, inni ściągają pranie z suszarki dopiero, gdy trzeba powiesić kolejne, albo płacą sprzątaczce. To nie tak, że jedna strona jest leniwa a druga „bez ambicji” bo jesteśmy różni, mamy inne priorytety, style życia, oba są tak samo ok!
👉🏻Ktoś lubi gotować, ktoś inny woli dietę pudełkową - i super! 👉🏻Ktoś robi sam remonty, ktoś płaci fachowcom. 👉🏻Ktoś ma warzywa z ogródka, ktoś z marketu.
Możemy mieć różne wizje swojego życia i nie ma żadnego sensu aby się porównywać!
O mojej wartości nie stanowi to, czy ugotuję dwudaniowy obiad z deserem, czy zjem pierogi z paczki - bywa i tak i tak. 
Ani to, czy zrobiłam w tym tygodniu 5 treningów, czy 2. 
Nie musisz się z nikim ścigać☺️
Ale nie musisz też budować swojego poczucia wartości na umniejszaniu innym, bo nie żyją tak jak ty.
Tak, ja też czasami myślę w duchu „ja bym tak nie mogła!” ale nie mówię tego na głos, bo inna widać mogła i ma się z tym dobrze✌🏻
Ważne, żeby mi z moimi wyborami też było dobrze😊 Nie zapominajmy o tym!
#aniamaluje #niezapominajka #szczerze_pisząc #darlingdaily #postitfortheaesthetics #forgetmenot #aestheticlypleasing #kwiaty #maj

Może dawno nikt ci tego...

TikTok made me do it! Zabrałam lustro na spacer i zrobiłam sobie selfie. Tym razem pretekstem nie była nowa fryzura ani sukienka, a nowe ubranko mojego telefonu. Z mocowanym na silny magnes ringiem, który mogę przesuwać gdy mam taką potrzebę (albo zamocować na stałe jeśli wolę). Czad! W ciągu ostatniego roku zepsułam 6 ringów (po czasie puszczał klej) więc jestem ciekawa jak się sprawdzi ten magnetyczny. Wszystko leci mi z rąk, więc ten pierścień ratuje mi zazwyczaj telefon🙈
Z kodem aniamaluje15 macie  15% rabatu na akcesoria @idealofsweden - ja mam case, ring i bezprzewodową ładowarkę, wszystko w tym samym wzorze ✨ Obecnie pojawiła się wiosenna kolekcja oraz firma ruszyła z rabatami 25-70%, które łączą się z moim kodem ;-)
Post we współpracy z marką @idealofsweden 
#tiktokmirrorchallenge #mirrorselfie #mirrorchallenge #portret #aniamaluje #wiosna #maj #maj2020

TikTok made me do it!...

Najbardziej cieszy mnie to, że jestem tak samo szczęśliwa z bukietem majowego bzu w Polsce, co w dalekiej podróży. Tylko w Azji mi się dużo lepiej oddycha! Dostałam na jesień zaproszenie na ślub w Tajlandii, więc z całego serca liczę, że to się uda i będzie dobrze. W zeszłym roku miałam o tej porze tak straszny kryzys, że tylko podróże mnie ratowały. Miło odkryć, że znów dobrze mi ze sobą nawet wtedy, gdy muszę siedzieć na 🍑.
#aniamaluje #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #wietnam #most #goldenbridge

Najbardziej cieszy mnie to, że...

WDŻ. Nauczycielka puszcza w obieg szklankę i każe uczniom ją pobrudzić palcami. Gdy🥛 zrobi kółko, stawia ją przed chłopcem i dokłada obok drugą. I pyta -  z której szklanki chcesz się napić, upalcowanej przez wszystkich, czy czystej? 
Szklanka w tym przykładzie jest kobietą, a picie seksem.
Czasami szklanką jest jabłko.
Ci sami ludzie, dla których kobiety są jak szklanki mówią, że kobiety się uprzedmiatawiają nosząc krótkie sukienki i są same winne gwałtom. 
To tylko dwie z największych bzdur, jakie można usłyszeć na lekcji WDŻ od nauczyciela. Więcej na moim kanale w filmie, który nagrałam w lutym z @kasia_coztymseksem 
To skandal, że mamy w szkołach wychowanie do życia w rodzinie zamiast edukacji seksualnej. To skandal, że dzieciaki uczą się tam czasami takich głupot, że głowa mała. Zapraszam na kanał Aniamaluje po więcej, link wrzucam w stories! #aniamaluje #edukacjaseksualna #wdż #szkoła #wrocław

WDŻ. Nauczycielka puszcza w obieg...

Pracuję przed komputerem, relaksuję się znowu patrząc w ekran - oglądam film albo czytam książkę na czytniku. Moje oczy nie mają ze mną łatwo!
⠀
Przyznam, że przez chwilę szukałam pomysłu na subtelne ulokowanie produktu, ale hej - ja się nie wstydzę tej współpracy! Nawilżające krople do oczu Hyabak (wiedzieliście, że HY to od hialuronianu sodu a ABAK to technologia pozwalająca kroplom zachować sterylność bez konserwantów?), to bardzo dobre krople, które przynoszą ulgę moim oczom. Szczerze, krótko i na temat - przestałam od Was dostawać troskliwe wiadomości "Ania, proszę, wyśpij się", nie pokazuję się z czerwonymi oczkami, nie mam uczucia piasku pod powiekami ani potrzeby tarcia ich co chwilę.
⠀
Jeśli czujesz zmęczenie oczu - polecam wypróbować. Moje są bardzo wrażliwe, a współpraca zmotywowała mnie do regularnego stosowania Hyabaku i szybko poczułam ulgę. Czemu nie wpadłam na to sama z siebie? Nie wiem, szczerze to pewnie trochę ze strachu przed zakraplaniem czegoś do oczu, ale ten okazał się irracjonalny, bo te krople nie przyniosły mi żadnego cierpienia, tylko dużo ulgi :)
⠀
#hyabak #nieprzeoczyszniczego #nawilzajacekrople  #ulgadlaoka  #bezkonserwantow #aniamaluje
Post we współpracy z marką HYABAK

Pracuję przed komputerem, relaksuję się...

Myślałam, że ten czas będzie wyglądał leniwie. Że będzie sporo relaksu i odpoczynku, tymczasem nie wiem w co ręce włożyć!
⠀
Pomysłów mam sporo, rozsadza mnie energia, nie umiem wybrać co jest mniej a co bardziej ważne, przez co robię wszystko. I want it all and I want it now!
⠀
Kocham ten moment; gdy jestem tak naładowana energią, ale znam już siebie 28 lat i wiem, że za ten skok przyjdzie za zapłacić. Że nadejdzie moment, kiedy nie uda mi się zrobić nic kreatywnego a gdy będę chciała napisać tekst na bloga, będę godzinę gapić się w ekran by napisać jedno zdanie i zamknąć klapę laptopa z uczuciem rozczarowania.
⠀
Najbardziej jestem dumna, że to od dawna już nie jest rozczarowanie sobą samą. Zaczęłam akceptować, że tak jak jest dzień i noc, biel i czerń, tak są momenty gdy czujemy się panami świata oraz takie, gdy nic nie wychodzi.
⠀
May the 4th be with you!
⠀
#aniamaluje
#lavieparisienne #frenchfashion #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #lookdujour #parisianlifestyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Myślałam, że ten czas będzie...

Nie tak łatwo schudnąć i jak pozostać katolikiem mimo tego, co wiemy o kościele Katolickim [TYGODNIK]

Co to był za tydzień! Czego w nim nie było… wizyta na policji, zajęcia terapeutyczne z dzieckiem, wiele spotkań, pierwsze chilli con carne… czy jak tam się nazywa to chilli z tofu zamiast mięsa, gotowanie dla znajomych, znowu jakieś wyjścia, środa dzień bloga, picie cydru w Sound Garden i jeszcze spotkanie charytatywne dla WOŚP.

Do tego pomogłam usunąć rakową książkę z rynku i… jestem strasznie zmęczona. Strasznie!
Uwielbiam ludzi, ale jak jest ich za dużo, to mnie to fizycznie męczy. A teraz jakość powietrza, zaburzony cykl dobowy (śpię w dziwnych godzinach) i kilka innych rzeczy dowaliło mi jeszcze zdrowotnie.
Ale po kolei.

Wiecie jak wygląda proces pisania tygodnika? Siadam przed laptopem i przeglądam na telefonie zdjęcia i z screeny z minionego tygodnia. Siadam z myślą “jeny… w tym tygodniu nic się nie działo, o czym ja będę pisać?” a potem patrzę na to ILE SIĘ DZIAŁO i zastanawiam się, kiedy to wszystko się wydarzyło.
Nuci mi się wtedy fragment Wonderwall

There are many things that I
Would like to say to you but I don’t know how

A jak go wysłucham to puszczam Queen albo Soundtrack z Call me by your name i nawalam w klawiaturę w rytm muzyki i humor jaki mi poniekąd dyktuje.
Jeszcze leci Wonderwall i nie wiem co dzisiaj odpalę.

Zaczęło się stresem, bo nie lubię takich rzeczy, ale przynajmniej odkryłam inną biedronkę, w której został jeden jedyny mój ulubiony lód na patyku. To była taka miła łyżka cukru w dość gorzki dzień.

A tak w ogóle to właśnie sobie uświadomiłam, że nie lubię przekazu tej piosenki, bo druga osoba nie jest kimś kto ma cię “ocalić” i nie pasuje mi to całe  Because maybe, you’re gonna be the one that saves me.

No i wleciał soundtrack.

Ludzie nie lubią prawdy. Ktoś pytający jak wygląda w nowej fryzurze wcale nie oczekuje szczerej odpowiedzi, tak samo jak koleżanka prosząca mnie o sprawdzenie co jest nie tak z jej dzieckiem (jestem pedagogiem-terapeutą). Ja jej podaję gotową listę zaleceń i jak ma z nim pracować, a ona się lekko obraża, bo chciała usłyszeć, że to przedszkole robi mu krzywdę. Rozmawiałam o tym z Agą, z którą się spotkałam. Jest nauczycielką przedszkola, pisała opinię o dziecku. Rodzice nie chcą jej odebrać, bo im się nie podoba.

Ludzie, plx, dorośnijcie. Jak lekarz mówi, że trzeba ograniczyć cukier, to też mu mówicie ‘sam se ogranicz?’

Ale tyle dobrego z tego wyszło, że byłam w okolicy w której mogłam kupić zeszyty w kropki do bujo w biedronce i jeszcze nakarmić  zupą pomidorową Marysię.
Też macie tak, że jak gotujecie dla kogoś, to wychodzi wam gorsze?

Zupą zachwyca się wielka część odbiorców mojego instagrama, a mi wyszła taka…przeciętna. Przepis na najlepszą zupę-krem z pomidorów tutaj

Byłam też na wydarzeniu z cyklu Środa dzień bloga i zachęcam wszystkich! Wiedza na wyciągnięcie ręki, zgromadzeni w jednym miejscu ludzie z zajawką do tworzenia treści, darmowe piwko… i całe wydarzenie darmowe. Można zobaczyć, że ludzie z internetów też są fajni…

O ile umie się patrzeć, bo szukając zajętego dla mnie miejsca patrzyłam wprost na Monikę z Fridge i w ogóle jej nie dostrzegłam. I wielu innych osób pewnie też. To nigdy nie jest moja zła wola, jak skanuję wzrokiem salę w poszukiwaniu czegoś konkretnego, to chociaż patrzę na inne rzeczy – zupełnie ich nie rejestruję 😀

Plus już trzeci raz w ostatnim czasie usłyszałam, ze jestem straszna, bo ludzie muszą umawiać się ze mną z trzytygodniowym wyprzedzeniem, ale niestety ostatnio to prawda. Dzieje się dość dużo różnych rzeczy. Może trochę za dużo?

Czasami jest fajnie mieć mniej bodźców. Mega szanuję Joulenkę za jej eksperyment i miesiąc bez social mediów


To jest trudne dla ludzi o innych pracach, a przecież Julia pracuje w “internetach”. Bardzo polecam obejrzeć ten film…

Film… nigdy nie byłam fanką tej formy, ale blog mnie trochę… znudził. W tym sensie, że robię to samo regularnie już trzynasty rok i są to jednak powtarzalne czynności, tekst, linki, zdjęcia, dystrybucja w social mediach i brak mi nowych wyzwań.

Nagrałam więc w tym tygodniu dwa filmy na youtube… i działo się.

Pierwszy jest rozwojowy, ma wersję tekstową.

✏️Lęk przed porażką? Sprawdź metodę zielonego ołówka [FILM]

A potem dostałam wiadomość od czytelniczki, że na rynek właśnie weszła dość rakowa książka. Miałam dość napięty dzień, w empiku koło mnie niestety książki nie było, ale zorganizowałam sobie czas tak, by skoczyć dalej i samodzielnie sprawdzić.
Bardzo chciałam napisać o tym tekst, ale wiem jedno – pojawiłoby się sporo głosów, że to na pewno wyrwane z kontekstu. Nie cierpię tych “pewnych”, bo zawsze “swoje wiedzą” zanim sprawdzą i naprawdę szkoda na nich czasu, ale książka okazała się naprawdę wybitnie rakowa.

Skończyło się tak, że ekspresem ją przeczytałam, skontaktowałam się z ludźmi z wydawnictwa których znam i po wymijającej odpowiedzi zdecydowałam się nagrać film, co uczyniłam o trzeciej w nocy.

Powiadomiłam o “chodliwym temacie” wszystkich znajomych z mediów i obiecałam sobie, że jeśli to nic nie da – piszę do rzecznika praw dziecka.

Na szczęście wydawnictwo książkę wycofało. I nie, nie chodzi tu o cenzurę. Chodzi o naprawdę szkodliwe treści i już nie mówię o “słoneczku” które jest miejską legendą z lat 60. (znacie chociaż jednego gimnazjalistę, który grał w słoneczko?) a przedstawia się je jako normę i wzorzec kulturowy, ale o wielu innych pomysłach jak rozkładanie nóg przed wykładowcą gdy nie zaliczysz ustnego (!).

Od kilku dni gratulujecie mi sukcesu jakim jest wycofanie tego…cuda.
 A ja myślę, że mój filmik i tekst były tylko malutkim kamyczkiem w lawinie, którą dzięki wielu ludziom udało się poruszyć.

Obczajcie w wolnej chwili mój kanał, bo będzie docelowo żył osobnym życiem niż blog. Nie wszystko da się napisać, niektóre rzeczy trzeba pokazać.

No i poza tym że chyba niechcący podsunęłam rozwiązanie z eksperymentem społecznym (pokazywałam na stories, zapytałam kogoś z wydawnictwa czy książka to jakiś dziwny eksperyment społeczny, bo aż nie wierzę) to jestem za dużą dziewczynką by wierzyć, że ktoś sobie zainwestuje pieniądze w wydanie książki by pobawić się w eksperyment społeczny i straci szansę na ogłoszenie tego samodzielnie. Oświadczenie wydawnictwa jest najgorszym oświadczeniem jakie kiedykolwiek czytałam, dlatego odsyłam do tekstu w którym genialnie punktuje to Aszdziennik:

Dramat Edipresse. Chcieli wytłumaczyć, czemu wydali “Za hajs matki baluj”, ale trochę im &*#$*% nie wyszło


Nie mniej jednak uważam, że naszym obowiązkiem jest reagować na zło i to właśnie obojętność wobec niego jest najgorsza. Nie mogę się dokopać do wiadomości od czytelniczki która dała mi cynk o książce (dostaję na stories ze 200 wiadomości dziennie) ale chciałam jej z serca podziękować za to, że dała mi znać.

Często piszecie, że szkaluję kościół, bo przecież nie każdy ksiądz to pedofil… wiem.
Ale instytucja jest zła.

Zobaczmy jakie postępy kościół zrobił od ostatniego tygodnika, hmmm:

Rozwinięcie cytatu znajdziesz tutaj
Podsylam też film bardziej ogarniętego biskupa o tym jak pozostać katolikiem w tych dziwnych dla kościołach czasach, gdy pod dywanem zabrakło miejsca i syf się wydostał.

Sorki, kościół wciąż nie dał mi najmniejszego powodu, bym przestała punktować jego zło. Jezus kazał poznawać ludzi po owocach, te są zgniłe i zepsute. Nadal czekam aż otworzy archiwa, przeprosi ofiary, zadośćuczyni szkody i pokryje koszty ich terapii oraz wypłaci odszkodowania, bo część z ofiar nigdy nie ułoży sobie życia i nie zaufa drugiej osobie. Zostały pozbawione możliwości nawiązania relacji romantycznej z drugim człowiekiem, bo kiedyś ich niewinność zniszczył stary dyszący, obleśny dziad mianujący się namiestnikiem Boga.



Za to dzieją się też rzeczy dobre. Mimo zupełnie innego skierowania uwagi z powodu tragedii w Gdańsku, udało się zakończyć licytację na WOŚP którą wygrała Paulina znana na insta jako @vedesica.

Wygrała spotkanie ze mną, Natalią z Jest Rudo, Patą z Patabloguje i Anią z Thelittlethingsbyania

Spotkanie nie odbyło by się, gdyby dziewczyny nie zgodziły się bez zastanowienia przystąpić do mojego pomysłu i gdyby nie najlepszy na świecie Sound Garden Hotel który dał nie tylko nocleg (a nawet jeszcze jeden dodatkowy) Paulinie, ale też lunch, śniadanie, kolację i firmowe gadżety.

Wystalkowałam, że Paulina jest fanką escape roomów i dzięki Karolinie z Room Escape udało się wepchnąć nas na specyficzną godzinę i zrobić Paulinie niespodziankę. Wyszłyśmy w ostatniej chwili! Pokój “Indiana” to sztos!

Przy okazji okazało się, że Sound Garden zmieniło fotele na piętrze dla kobiet (Kasia, Miłosz, czemu się tym nie chwalicie?!) – masujące fotele są za darmo w ramach noclegu i boniu, jakie to dobre! Jeśli kojarzycie takie fotele na lotniskach gdzie wrzucasz piątaka żeby przez 5 minut pomasować kości, to mogą się schować przy tych z Sound Garden. Najpierw dopasowują się do ciała, mają funkcję emitowania ciepełka i jeszcze masaż stóp 😉
Aż żałuję, że mieszkam w Warszawie, gdybym nocowała w SG, pół pobytu spędziłabym na porządnym masażu 😀

To chyba pora na bardziej polecankową część tygodnika 😉

Wciąż dbam o niedziele pod hasłem #selfcare i skupiam się w ten jeden dzień TYLKO na sobie. No, z małymi wyjątkami, ale nie robię nic, czego nie lubię lub nie chcę.

 fit-słodkości o których mówię to zdrowy snickers z daktyli, do zrobienia w trzy minuty. I tak, wierzcie mi – jestem ostatnią osobą, której świecą się oczy na dźwięk hasła “zdrowe zamienniki słodyczy”, bo lubię te wszystkie sklepowe słodkości i tyle.
Ale to jest poezja!

I w komentarzach sami piszecie, że smakuje bardzo dobrze :))

Odnośnie smaków – Paulina z bloga smakowity kąsek odpowiedziała na moje stories o nieudanym eksperymencie  z kaszą, żeby następnym razem dodać trochę pesto.

Chciałabym włączyć więcej kasz do diety (lubię tylko jaglaną i bulgur,  no chyba że robię krupnik) więc odpaliłam bloga Pauliny w poszukiwaniu protipów i ze zdumieniem odkryłam, że to nie tylko blog kulinarny (a pesto rzeczywiście dosmaczniło kaszę 😉

Wracając do Pauliny, zaczęłam czytać tekst i po chwili przejrzałam kilka kolejnych… podrzucę na zachętę:

To w sumie tragikomedia. Że bardziej boimy się wziąć kota ze schroniska niż zgubić kartę, telefon, klucze do domu. Że nie wyobrażamy sobie mieć do opieki kogoś więcej niż tylko siebie. Że nie wiemy czy możemy kupić telewizor na raty, a co dopiero samochód czy mieszkanie. Czy jesteśmy gotowi kupić działkę i jeździć tam kilka razy do roku, żeby ją podlać lub coś zreperować. Zwlekamy z przemalowaniem sypialni i drobnymi naprawami nie-naszego mieszkania, co by się nie przyzwyczajać do tych czterech kątów i nie dać od siebie namiastki zaangażowania.

Mamy niemal trzydzieści lat, nasi rodzice w tym wieku mieli już małych nas, albo przynajmniej mieli nas w planach.

A my?

Ciągle przeliczamy, kalkulujemy, zastanawiamy się

CZY MOŻE TO NAS NIE PRZEROŚNIE?
Bardzo ładny tekst “Boimy się odpowiedzialności

No dobra, wracając do tego pesto (pokazywałam je w tekście “co mam zawsze w lodówce“) to sama sobie wróciłam do własnego artykułu i zapragnęłam takiej szminki jak tam, tylko trwalszej. I scrollując internet natrafiłam na takie oto cudo

Jest piękna! Ale trochę droga. Czy ktoś może miał pomadkę z tej firmy? Albo jest mi w stanie podać numerek takiego koloru z innej marki, której szminka będzie się trzymać?


Byle nie Kat von D 😀

Okej, jedziemy dalej.

Wiecie, że mój ukochany ser, czyli włoską burratę można zrobić samemu? Tu przepis na burratę

A jeśli już przy pysznościach, no to jednak od nich się tyje i bardzo szczerze swoje zmagania ze zrzucaniem wagi opisał Janek ze Stay Fly

Nie jestem jakimś coachingowym świrem, po prostu od zawsze wierzyłem, że to ja jestem osobą, która ma największy wpływ na moje życie i ponosi za nie odpowiedzialność. Dlatego nie rozumiałem dlaczego ludzie otyli nie chudną, mimo że teoretycznie chcą. Przecież jeśli ktoś nie chce być gruby, wystarczy że po prostu się ogarnie i będzie mniej jeść. Co to za problem?
Zrozumiałem, kiedy dobiłem do 99 kilogramów żywej wagi.
No jeśli przy chudnięciu… zapisałam się trening Marty z Codziennie fit, chociaż mam w tym miesiącu końcówkę budżetu (serio,popłynęłam!). Uwielbiam Martę, wiem że warto, cała rozpiska trasy jest tutaj. 10 polskich miast, 10 treningów. Marta to jedna z bardziej pracowitych blogerek jakie znam!
Justyna odświeżyła z kolei swój tekst o remoncie łazienki za 250 zł i ja to szanuję! I to bardzo 🙂

alarmujecie mnie, że firma odpowiedzialna za przesyłki z aliexpress jest niewydolna i prawdopodobnie przesyłki od tej pory będą płatne :O

Nie wiem czy na pewno tak będzie, ale jeśli to ma być ostatni moment na zrobienie zamówień z aliexpress, to tym bardziej polecam mój tekst TOP RZECZY z Aliexpress i zakupy teraz

No i na koniec coś cięższego – tekst o tym, że obrzezanie kobiet nie ma nic wspólnego z religią. Bardzo warto poczytać.
Tymczasem ja uciekam rozluźnić mięśnie w wannie z solą magnezową, a Was zostawiam z ważniejszymi wrzutkami z moich SM:

Więc mówisz nastolatkom, że wygląd nie jest najważniejszy, ale jednocześnie spędzasz swój czas na pisaniu „Aniu nie obraź się,ale w tej stylizacji wyglądasz grubo i kanciasto, no i zrób coś z tym nosem, to nie hejt tylko opinia”? Przeraża cię, że proana wciąż ma się dobrze, ale jednocześnie 50x dziennie używasz słów „czy nie wyglądam w tym grubo?” i kasujesz szybko zdjęcie które zrobił ci chłopak bo twoim zdaniem widać na nim fałdkę? Więc mówisz nastolatkom, że makijaż jest zły, ale zamiast podrzucić im „Obsesję piękna” do poczytania, pogłębiasz ich kompleksy narzekając na swoje mikro niedoskonałości? Więc mówisz, że najważniejsze jest to, co w głowie i w sercu, a jednak nie puszczasz dalej głosowań na utalentowanych ludzi i nie potrafisz wymienić 5 Polek z osiągnięciami w nauce, ale pamiętasz za to, że Joanna Kulig na rozdaniu nagród wyglądała grubo i powinna zatrudnić lepszego stylistę? Więc mówisz, że warto stawiać na edukację, ale jak ktoś sięga po książki to insynuujesz, że nie wie o czym czyta, bo bardziej interesuje cię że robi to w zakolanówkach, niż przekaz płynący z książki? Czyny mówią zawsze głośniej niż słowa. Zanim zaczniesz swoją napierdalankę na to, jaka straszna jest dzisiaj młodzież zastanów się proszę, kto tę młodzież wychował i od kogo czerpie wzorce. Jak rozmawiasz o polityce, jak wypowiadasz się o ludziach żyjących inaczej, ale jednak nie krzywdzących cię w żaden sposób, Bo ja jednak wierzę, że zmianę świata należy zacząć od siebie. #szczerze_pisząc #dziendobry #wspomnienia #reddress #kropki #sukienka #polkadots #karaiby #wakacje #blogerka #girlswhotravel #girlpower #feminism
Post udostępniony przez Ania (@aniamaluje) Lut 4, 2019 o 10:46 PST

Buziaki! 😘


Uściski, Ania
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
studentka
Gość
studentka

Proponuję w ramach eksperymentu społecznego dołączać do magazynów próbkę kokainy, bo podobno przez internet można ją sobie nielegalne załatwić. Więc trzeba ją rozpowszechnić w księgarniach, żeby rodzice zwrócili na to uwagę ;). No właśnie. Nie pamiętam, żeby jakiś nauczyciel zwrócił uwagę kiedy mi bardzo często dokuczano w gimnazjum. Za to pamiętam jak nauczycielka czepiała się, że mam pomalowane paznokcie przezroczystym lakierem. Podziwiam cię za to jak ogarniasz tyle inormacji wokół siebie. Może kiedyś napiszesz o tym więcej? Wiem tylko, że masz wszędzie w domu notesy. Ja też dużo rzeczy zapisuję, a potem nie wiem jak to wszystko segregować, co mam… Czytaj więcej »

aniamaluje
Gość

będę opowiadała o sposobach na pracę z notesami na YT chyba 😀

Joanna ga
Gość
Joanna ga

Ponawiam pytanie z insta – kiedy detale co do warsztatów wośpowych w tę sobotę?

aniamaluje
Gość

poslzo na isnta

Agata S
Gość
Agata S

Longstay Liquid Matte Lipstick – Matowa pomadka do ust w płynie – Golden Rose nr 26 🙂

Ekstrawagancka
Gość

A może pomadka z Kobo matowa?:) Mam w kolorze malinowym i o ile się ściera, do przynajmniej równomiernie:D

Sylwia
Gość

Hm, niedziele #sefcare – absolutnie się podpisuję. Gdyby nie chwila dbania o siebie (przede wszystkim w rozumieniu higieny psychicznej), dawno bym zwariowała. No to miłego i owocnego kolejnego weekendu i tygodnia 🙂

Kosmetolog Marta
Gość

Aniu, ludzie pytając o pinię wydaje mi się, że chcą po prostu utwierdzić się w swoim przekonaniu, a nie liczą się z tym co ktoś mówi. Ja jestem z tych osób, które dają krytyczne opinie i jeśli ktoś jest gruby, a oczekuje ode mnie, że powiem “nie no wiesz w sumie jesteś szczupły, ale tak jakby trochę mniej” to sorry ale się nie doczeka. Nazywajmy rzeczy po imieniu. Ja mogę współczuć wszystkim pedagogom, (sama z wykształcenia jestem m.in nauczycielem i cały czas staram się być na bieżąco za pomocą kursów doszkalających), bo to jakie dzieci “zepsute” przez rodziców trafiają już… Czytaj więcej »

Nihil Novi
Gość

Dobrze, że ten uwłaczający zbitek kartek (bo to nawet niespecjalnie książką można nazywać) zniknie. Gratuluję każdemu, kto się do tego przyczynił.
A teraz idę czytać o remoncie łazienki :D.

Previous
Zdrowy snickers, czyli daktylowe lepsze słodycze w 3 minuty
Nie tak łatwo schudnąć i jak pozostać katolikiem mimo tego, co wiemy o kościele Katolickim [TYGODNIK]