Kiedyś stresowałam się, że to co polecam nie spodoba się komuś, kto skorzystał z mojej rekomendacji. Dzisiaj mam z tym luz. 
Nie podobał mi się Paryż, podobał Lwów. Wiecie dlaczego, wiecie co lubię - to jest ok, że czasem mamy różny gust, upodobania, zachwycają nas różne rzeczy.
Ktoś zwiedzając ruiny będące symbolem walki kultur i cywilizacji wzruszy ramionami i powie „kamienie jak kamienie”, albo zrobi sobie popielniczkę z zabytkowej kolumny.
Kogoś zachwyci przyroda, ktoś inny powie, że drzewa jak drzewa.
Jeden cieszy się na deszcz, bo rosną mu warzywa, drugi płacze, bo chciał się opalać.
Od kiedy myślę o tym w ten sposób, to zrzuciłam z siebie całą presję odpowiedzialności. Całkiem fajnie!
Jestem ciekawa, czy jest jakieś miejsce, które cię totalnie zachwyca, a inni tego zachwytu nie podzielają ;) #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wakacje #lato #tunsia #tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #pranie #sukienka #100dnibezspodni #afryka #tunis

Kiedyś stresowałam się, że to...

Long time no selfie!

Jaki jest sens wstawiać nieaktualne selfie, bo zmieniło się kolor włosów? Chyba żaden, ale mam taki problem, że rzadko umiem cieszyć się obecną chwilą. Moje myśli albo dotyczą czegoś, co było, albo (to częściej!) tego, co nadchodzi. Jakiś deadline, projekt, kolejna podróż. Nieustannie jestem głową w miejscach innych, niż jestem ciałem. Kiedyś bardzo pomagało mi na to bieganie - miałam swój ustalony czas na gonitwę myśli. Chyba pora do tego wrócić! #tuiteraz #szczerze_pisząc #aniamaluje #podróże 
#tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #blogerka #blogerkapodróżnicza #travelblogger #podróżemałeiduże #kropki #sukienka #selfiaczek #tunisia

Long time no selfie! Jaki...

Rzadkie zdjęcie mnie cieszącej się chwilą i nie reagującej na obiektyw jak na lufę karabinu. Monastyr 2019, koloryzowane.
##tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #Tunisia #wakacje #monastir #monastyr #lato #kropki #sukienka #100dnibezspodni #aniamaluje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #travelblogger

Rzadkie zdjęcie mnie cieszącej się...

Lecąc do Tunezji miałam jeden plan - uporządkować swoje myśli i całkowicie odpocząć. Bardzo lubię oddzielić się od grupy i pozachwycać się albo pomyśleć. Na tym wyjeździe to bez sensu. Ekipa jest tak fajna, że bardzo przyjemnie jest po prostu ludzi słuchać. Każdy ma do opowiedzenia coś, co w jakiś sposób mnie wzbogaca. Uwielbiam poszerzać swoją bańkę filtrującą i podróże są do tego idealną okazją, ale z tego wyjazdu wracam też z dużą listą książek do przeczytania. #Tunisia #wakcje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #blogerkapodróżnicza #lato #afryka 
#tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays

Lecąc do Tunezji miałam jeden...

Wrzucam dwa, bo nie wiem które lepsze. Oczywiście kolory domalowałam sobie sama (realne znajdziecie u @ewaszabatin ) ale chyba najbardziej w podróży lubię właśnie przystanąć, wystawić mordkę do słońca, zachwycić się widokiem. Fajnie!
#osiolek #osioł #donkey #tunezja #wakacje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #travelblogger #tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays

Wrzucam dwa, bo nie wiem...

Bardzo podoba mi się ta fotka! Idealnie oddaje klimat Hammametu. Niebieskie drzwi, białe ściany i dużo koteczków. 
#hammamet #podróże #podróżemałeiduże #kotki #koty #catstagram #tunisian_girl #wakacje #tunisia #blogerka #blogerkapodróżnicza #kotełki 
#Tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays 
Fot: @super_kristyne

Bardzo podoba mi się ta...

Pamiętacie jak śmiałam się z instagramerki, która na każdym zdjęciu dokleja te same chmurki? Karma wrocila 😅
W Odessie wyświetliło mi się pod hashtagiem „Odessa” zdjęcie z neonem „too late to die young”. Pomyślałam, że zajebiste z okazji nadchodzących urodzin, bo nie zdążyłam do klubu 27 i w sumie jest mi bliżej do pani pod trzydziestkę niż dwudziestolatki 😱 jakież było moje rozczarowanie, gdy po długim spacerze zastaliśmy pożegnalną popijawę pracowników, bo koniec sezonu i neonu włączyć się nie da😅 Nie mieli już prądu! Próbowałam neon włączyć sama w programie graficznym, ale nie umiem🙈 przesuń w bok by zobaczyć zdjęcie przed a potem zostaw mi urodzinowe serduszko ♥️🙈 Jedyne o czym w tym momencie marzę to zdrzemnąć się w samolocie. Kierunek #Tunezja!
28 lat, Thorze, kiedy to się stało😱😱😱
#urodziny #28lat #wakacje #aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #discoverunder50k

Pamiętacie jak śmiałam się z...

#podróże to jedna z największych radości mojego życia, ale jednoczenie też powód przez który NIE OGARNIAM.
Wschód słońca nad morzem w Odessie to piękny widok, ale spacer po jesiennym Żoliborzu również zapiera dech w piersiach. No chyba, że to był smog😉
W każdym razie - zrobiłam sobie wczoraj dłuższy spacer, bo nie chciało mi się czekać na tramwaj, a potem to już nie chciało mi się wracać, bo było tak kolorowo i pięknie. Gdyby nie ta decyzja, nie doświadczyłabym piękna jesieni w tym roku. Ledwo rozpakowałam walizkę po Budapeszcie, a tonę w praniu bo zaraz Tunezja. Tu praca, tam trzeba podskoczyć na pocztę, wizyta u lekarza i czas ucieka. Podejrzewam, że po powrocie złotych liści już nie będzie.
Chwile. Piękne chwile, to one się liczą najbardziej. Staram się je doceniać i chwytać.
Nawet dosłownie, bo podnoszę liście i kasztany🙃
Wiem, że nie każdy lubi jesień (ja tylko złotą i słoneczną część) ale wymień w komentarzu ulubioną rzecz związaną z jesienią.
Jesieniaro, do boju :)💪🏻
#jesień #jesieniara #hamak #hammock #odessa #odesa #morning #poranek #herbata #relaks #blogerka #blogerkapodróżnicza #travelblogger #blogger #robe #ukraine #ukraina #aniamaluje #jesień #październik #helloautumn

#podróże to jedna z największych...

Planowałam wylegiwać się w termach i objadać, tymczasem termy okazały się najsłabszym punktem wyjazdu a #Budapeszt jest idealnym miastem na niespieszne jesienne spacery przerywane zachwycaniem się widoczkami. I zbieraniem kasztanów ;). A widoczki są przeróżne i przepiękne! Od panoramy miasta z licznych wzniesień, przez modry Dunaj (cokolwiek ten kolor oznacza😅) po zapierającą dech w piersiach architekturę.
Kuchnia nie do końca moja, znalezienie „placka po węgiersku” to jak szukanie spaghetti bolognese w Bolonii albo dobrych pierogów w Warszawie :D ale za to cała reszta jest absolutnie magiczna.
O właśnie. Magiczny. Taki jest Budapeszt.
Wpadłam na krótko, ale pewnie wrócę!

Fot: @agnieszkazysk 
#podróże #podróżemałeiduże #blogerka #budgettraveler #budgettravel #travelblogger #girlswhotravel #maxidress #aniapodróżuje #budapest #hungary #budapestgram #węgry #zamek #castle #100dnibezspodni #sukienka

Planowałam wylegiwać się w termach...

Jaką książkę poleciłabyś młodszej sobie? Dla ułatwienia - wyobraź sobie, że masz dorastającą córkę. Co powinna przeczytać? Moje pokolenie miało bravo, do którego czytelnicy pisali listy, a potem ekspert odpowiadał - "nie Tomku, to normalne, że ciekawiło cię jak smakuje twoja sperma, nie zwariowałeś i nie pochorujesz się od tego". Pamiętam jak moja wychowawczyni próbowała przekonać na zebraniu rodziców, by nie pozwalali nam czytać takich  gazet. A czy były złe? Przynamniej wypowiadali się tam eksperci po psychologii albo specjalności z ginekologii czy seksuologii. Dzisiaj teoretycznie dostęp do wiedzy jest większy, ale kto tworzy te informacje? Na ile są wiarygodne? Nie muszę wam tego tłumaczyć, jestem copywriterką, napisałam sporo tekstów o maszynach rolniczych, na których znam się jak na historii Mongolii w XIX wieku.
Chociaż te teksty mają jakąś korektę merytoryczną!

Sto razy bardziej wolałabym, aby moja nieistniejąca córka przeczytała merytoryczną książkę o swoim ciele, niż trafiła na stronę, na której szukając informacji o włosach na ciele sprzeda jej krem do wybielania odbytu albo inną niebezpieczną rzecz.

Merytoryczna, zabawna, konkretna - taka jest książka "Obrzydliwa anatomia" Mary Altman. 
Opinia powstała przy współpracy z wydawnictwem kobiecym, ale swojej nieistniejącej córce polecam naprawdę!
Jaka jest najgłupsza rzecz związana z ciałem, w jaką wierzyłaś dorastając?

#obrzydliwaanatomia #maraaltman #cialopozytyw #wystarczajacodobra #aniamaluje #czytam #szczerze_pisząc #bookstagrampl #bookstagram #ksiazki #terazczytam #współpraca #blogerka

Jaką książkę poleciłabyś młodszej sobie?...

Nie tak łatwo schudnąć i jak pozostać katolikiem mimo tego, co wiemy o kościele Katolickim [TYGODNIK]

Co to był za tydzień! Czego w nim nie było… wizyta na policji, zajęcia terapeutyczne z dzieckiem, wiele spotkań, pierwsze chilli con carne… czy jak tam się nazywa to chilli z tofu zamiast mięsa, gotowanie dla znajomych, znowu jakieś wyjścia, środa dzień bloga, picie cydru w Sound Garden i jeszcze spotkanie charytatywne dla WOŚP.

Do tego pomogłam usunąć rakową książkę z rynku i… jestem strasznie zmęczona. Strasznie!
Uwielbiam ludzi, ale jak jest ich za dużo, to mnie to fizycznie męczy. A teraz jakość powietrza, zaburzony cykl dobowy (śpię w dziwnych godzinach) i kilka innych rzeczy dowaliło mi jeszcze zdrowotnie.
Ale po kolei.

Wiecie jak wygląda proces pisania tygodnika? Siadam przed laptopem i przeglądam na telefonie zdjęcia i z screeny z minionego tygodnia. Siadam z myślą “jeny… w tym tygodniu nic się nie działo, o czym ja będę pisać?” a potem patrzę na to ILE SIĘ DZIAŁO i zastanawiam się, kiedy to wszystko się wydarzyło.
Nuci mi się wtedy fragment Wonderwall

There are many things that I
Would like to say to you but I don’t know how

A jak go wysłucham to puszczam Queen albo Soundtrack z Call me by your name i nawalam w klawiaturę w rytm muzyki i humor jaki mi poniekąd dyktuje.
Jeszcze leci Wonderwall i nie wiem co dzisiaj odpalę.

Zaczęło się stresem, bo nie lubię takich rzeczy, ale przynajmniej odkryłam inną biedronkę, w której został jeden jedyny mój ulubiony lód na patyku. To była taka miła łyżka cukru w dość gorzki dzień.

A tak w ogóle to właśnie sobie uświadomiłam, że nie lubię przekazu tej piosenki, bo druga osoba nie jest kimś kto ma cię “ocalić” i nie pasuje mi to całe  Because maybe, you’re gonna be the one that saves me.

No i wleciał soundtrack.

Ludzie nie lubią prawdy. Ktoś pytający jak wygląda w nowej fryzurze wcale nie oczekuje szczerej odpowiedzi, tak samo jak koleżanka prosząca mnie o sprawdzenie co jest nie tak z jej dzieckiem (jestem pedagogiem-terapeutą). Ja jej podaję gotową listę zaleceń i jak ma z nim pracować, a ona się lekko obraża, bo chciała usłyszeć, że to przedszkole robi mu krzywdę. Rozmawiałam o tym z Agą, z którą się spotkałam. Jest nauczycielką przedszkola, pisała opinię o dziecku. Rodzice nie chcą jej odebrać, bo im się nie podoba.

Ludzie, plx, dorośnijcie. Jak lekarz mówi, że trzeba ograniczyć cukier, to też mu mówicie ‘sam se ogranicz?’

Ale tyle dobrego z tego wyszło, że byłam w okolicy w której mogłam kupić zeszyty w kropki do bujo w biedronce i jeszcze nakarmić  zupą pomidorową Marysię.
Też macie tak, że jak gotujecie dla kogoś, to wychodzi wam gorsze?

Zupą zachwyca się wielka część odbiorców mojego instagrama, a mi wyszła taka…przeciętna. Przepis na najlepszą zupę-krem z pomidorów tutaj

Byłam też na wydarzeniu z cyklu Środa dzień bloga i zachęcam wszystkich! Wiedza na wyciągnięcie ręki, zgromadzeni w jednym miejscu ludzie z zajawką do tworzenia treści, darmowe piwko… i całe wydarzenie darmowe. Można zobaczyć, że ludzie z internetów też są fajni…

O ile umie się patrzeć, bo szukając zajętego dla mnie miejsca patrzyłam wprost na Monikę z Fridge i w ogóle jej nie dostrzegłam. I wielu innych osób pewnie też. To nigdy nie jest moja zła wola, jak skanuję wzrokiem salę w poszukiwaniu czegoś konkretnego, to chociaż patrzę na inne rzeczy – zupełnie ich nie rejestruję 😀

Plus już trzeci raz w ostatnim czasie usłyszałam, ze jestem straszna, bo ludzie muszą umawiać się ze mną z trzytygodniowym wyprzedzeniem, ale niestety ostatnio to prawda. Dzieje się dość dużo różnych rzeczy. Może trochę za dużo?

Czasami jest fajnie mieć mniej bodźców. Mega szanuję Joulenkę za jej eksperyment i miesiąc bez social mediów


To jest trudne dla ludzi o innych pracach, a przecież Julia pracuje w “internetach”. Bardzo polecam obejrzeć ten film…

Film… nigdy nie byłam fanką tej formy, ale blog mnie trochę… znudził. W tym sensie, że robię to samo regularnie już trzynasty rok i są to jednak powtarzalne czynności, tekst, linki, zdjęcia, dystrybucja w social mediach i brak mi nowych wyzwań.

Nagrałam więc w tym tygodniu dwa filmy na youtube… i działo się.

Pierwszy jest rozwojowy, ma wersję tekstową.

✏️Lęk przed porażką? Sprawdź metodę zielonego ołówka [FILM]

A potem dostałam wiadomość od czytelniczki, że na rynek właśnie weszła dość rakowa książka. Miałam dość napięty dzień, w empiku koło mnie niestety książki nie było, ale zorganizowałam sobie czas tak, by skoczyć dalej i samodzielnie sprawdzić.
Bardzo chciałam napisać o tym tekst, ale wiem jedno – pojawiłoby się sporo głosów, że to na pewno wyrwane z kontekstu. Nie cierpię tych “pewnych”, bo zawsze “swoje wiedzą” zanim sprawdzą i naprawdę szkoda na nich czasu, ale książka okazała się naprawdę wybitnie rakowa.

Skończyło się tak, że ekspresem ją przeczytałam, skontaktowałam się z ludźmi z wydawnictwa których znam i po wymijającej odpowiedzi zdecydowałam się nagrać film, co uczyniłam o trzeciej w nocy.

Powiadomiłam o “chodliwym temacie” wszystkich znajomych z mediów i obiecałam sobie, że jeśli to nic nie da – piszę do rzecznika praw dziecka.

Na szczęście wydawnictwo książkę wycofało. I nie, nie chodzi tu o cenzurę. Chodzi o naprawdę szkodliwe treści i już nie mówię o “słoneczku” które jest miejską legendą z lat 60. (znacie chociaż jednego gimnazjalistę, który grał w słoneczko?) a przedstawia się je jako normę i wzorzec kulturowy, ale o wielu innych pomysłach jak rozkładanie nóg przed wykładowcą gdy nie zaliczysz ustnego (!).

Od kilku dni gratulujecie mi sukcesu jakim jest wycofanie tego…cuda.
 A ja myślę, że mój filmik i tekst były tylko malutkim kamyczkiem w lawinie, którą dzięki wielu ludziom udało się poruszyć.

Obczajcie w wolnej chwili mój kanał, bo będzie docelowo żył osobnym życiem niż blog. Nie wszystko da się napisać, niektóre rzeczy trzeba pokazać.

No i poza tym że chyba niechcący podsunęłam rozwiązanie z eksperymentem społecznym (pokazywałam na stories, zapytałam kogoś z wydawnictwa czy książka to jakiś dziwny eksperyment społeczny, bo aż nie wierzę) to jestem za dużą dziewczynką by wierzyć, że ktoś sobie zainwestuje pieniądze w wydanie książki by pobawić się w eksperyment społeczny i straci szansę na ogłoszenie tego samodzielnie. Oświadczenie wydawnictwa jest najgorszym oświadczeniem jakie kiedykolwiek czytałam, dlatego odsyłam do tekstu w którym genialnie punktuje to Aszdziennik:

Dramat Edipresse. Chcieli wytłumaczyć, czemu wydali “Za hajs matki baluj”, ale trochę im &*#$*% nie wyszło


Nie mniej jednak uważam, że naszym obowiązkiem jest reagować na zło i to właśnie obojętność wobec niego jest najgorsza. Nie mogę się dokopać do wiadomości od czytelniczki która dała mi cynk o książce (dostaję na stories ze 200 wiadomości dziennie) ale chciałam jej z serca podziękować za to, że dała mi znać.

Często piszecie, że szkaluję kościół, bo przecież nie każdy ksiądz to pedofil… wiem.
Ale instytucja jest zła.

Zobaczmy jakie postępy kościół zrobił od ostatniego tygodnika, hmmm:

Rozwinięcie cytatu znajdziesz tutaj
Podsylam też film bardziej ogarniętego biskupa o tym jak pozostać katolikiem w tych dziwnych dla kościołach czasach, gdy pod dywanem zabrakło miejsca i syf się wydostał.

Sorki, kościół wciąż nie dał mi najmniejszego powodu, bym przestała punktować jego zło. Jezus kazał poznawać ludzi po owocach, te są zgniłe i zepsute. Nadal czekam aż otworzy archiwa, przeprosi ofiary, zadośćuczyni szkody i pokryje koszty ich terapii oraz wypłaci odszkodowania, bo część z ofiar nigdy nie ułoży sobie życia i nie zaufa drugiej osobie. Zostały pozbawione możliwości nawiązania relacji romantycznej z drugim człowiekiem, bo kiedyś ich niewinność zniszczył stary dyszący, obleśny dziad mianujący się namiestnikiem Boga.



Za to dzieją się też rzeczy dobre. Mimo zupełnie innego skierowania uwagi z powodu tragedii w Gdańsku, udało się zakończyć licytację na WOŚP którą wygrała Paulina znana na insta jako @vedesica.

Wygrała spotkanie ze mną, Natalią z Jest Rudo, Patą z Patabloguje i Anią z Thelittlethingsbyania

Spotkanie nie odbyło by się, gdyby dziewczyny nie zgodziły się bez zastanowienia przystąpić do mojego pomysłu i gdyby nie najlepszy na świecie Sound Garden Hotel który dał nie tylko nocleg (a nawet jeszcze jeden dodatkowy) Paulinie, ale też lunch, śniadanie, kolację i firmowe gadżety.

Wystalkowałam, że Paulina jest fanką escape roomów i dzięki Karolinie z Room Escape udało się wepchnąć nas na specyficzną godzinę i zrobić Paulinie niespodziankę. Wyszłyśmy w ostatniej chwili! Pokój “Indiana” to sztos!

Przy okazji okazało się, że Sound Garden zmieniło fotele na piętrze dla kobiet (Kasia, Miłosz, czemu się tym nie chwalicie?!) – masujące fotele są za darmo w ramach noclegu i boniu, jakie to dobre! Jeśli kojarzycie takie fotele na lotniskach gdzie wrzucasz piątaka żeby przez 5 minut pomasować kości, to mogą się schować przy tych z Sound Garden. Najpierw dopasowują się do ciała, mają funkcję emitowania ciepełka i jeszcze masaż stóp 😉
Aż żałuję, że mieszkam w Warszawie, gdybym nocowała w SG, pół pobytu spędziłabym na porządnym masażu 😀

To chyba pora na bardziej polecankową część tygodnika 😉

Wciąż dbam o niedziele pod hasłem #selfcare i skupiam się w ten jeden dzień TYLKO na sobie. No, z małymi wyjątkami, ale nie robię nic, czego nie lubię lub nie chcę.

 fit-słodkości o których mówię to zdrowy snickers z daktyli, do zrobienia w trzy minuty. I tak, wierzcie mi – jestem ostatnią osobą, której świecą się oczy na dźwięk hasła “zdrowe zamienniki słodyczy”, bo lubię te wszystkie sklepowe słodkości i tyle.
Ale to jest poezja!

I w komentarzach sami piszecie, że smakuje bardzo dobrze :))

Odnośnie smaków – Paulina z bloga smakowity kąsek odpowiedziała na moje stories o nieudanym eksperymencie  z kaszą, żeby następnym razem dodać trochę pesto.

Chciałabym włączyć więcej kasz do diety (lubię tylko jaglaną i bulgur,  no chyba że robię krupnik) więc odpaliłam bloga Pauliny w poszukiwaniu protipów i ze zdumieniem odkryłam, że to nie tylko blog kulinarny (a pesto rzeczywiście dosmaczniło kaszę 😉

Wracając do Pauliny, zaczęłam czytać tekst i po chwili przejrzałam kilka kolejnych… podrzucę na zachętę:

To w sumie tragikomedia. Że bardziej boimy się wziąć kota ze schroniska niż zgubić kartę, telefon, klucze do domu. Że nie wyobrażamy sobie mieć do opieki kogoś więcej niż tylko siebie. Że nie wiemy czy możemy kupić telewizor na raty, a co dopiero samochód czy mieszkanie. Czy jesteśmy gotowi kupić działkę i jeździć tam kilka razy do roku, żeby ją podlać lub coś zreperować. Zwlekamy z przemalowaniem sypialni i drobnymi naprawami nie-naszego mieszkania, co by się nie przyzwyczajać do tych czterech kątów i nie dać od siebie namiastki zaangażowania.

Mamy niemal trzydzieści lat, nasi rodzice w tym wieku mieli już małych nas, albo przynajmniej mieli nas w planach.

A my?

Ciągle przeliczamy, kalkulujemy, zastanawiamy się

CZY MOŻE TO NAS NIE PRZEROŚNIE?
Bardzo ładny tekst “Boimy się odpowiedzialności

No dobra, wracając do tego pesto (pokazywałam je w tekście “co mam zawsze w lodówce“) to sama sobie wróciłam do własnego artykułu i zapragnęłam takiej szminki jak tam, tylko trwalszej. I scrollując internet natrafiłam na takie oto cudo

Jest piękna! Ale trochę droga. Czy ktoś może miał pomadkę z tej firmy? Albo jest mi w stanie podać numerek takiego koloru z innej marki, której szminka będzie się trzymać?


Byle nie Kat von D 😀

Okej, jedziemy dalej.

Wiecie, że mój ukochany ser, czyli włoską burratę można zrobić samemu? Tu przepis na burratę

A jeśli już przy pysznościach, no to jednak od nich się tyje i bardzo szczerze swoje zmagania ze zrzucaniem wagi opisał Janek ze Stay Fly

Nie jestem jakimś coachingowym świrem, po prostu od zawsze wierzyłem, że to ja jestem osobą, która ma największy wpływ na moje życie i ponosi za nie odpowiedzialność. Dlatego nie rozumiałem dlaczego ludzie otyli nie chudną, mimo że teoretycznie chcą. Przecież jeśli ktoś nie chce być gruby, wystarczy że po prostu się ogarnie i będzie mniej jeść. Co to za problem?
Zrozumiałem, kiedy dobiłem do 99 kilogramów żywej wagi.
No jeśli przy chudnięciu… zapisałam się trening Marty z Codziennie fit, chociaż mam w tym miesiącu końcówkę budżetu (serio,popłynęłam!). Uwielbiam Martę, wiem że warto, cała rozpiska trasy jest tutaj. 10 polskich miast, 10 treningów. Marta to jedna z bardziej pracowitych blogerek jakie znam!
Justyna odświeżyła z kolei swój tekst o remoncie łazienki za 250 zł i ja to szanuję! I to bardzo 🙂

alarmujecie mnie, że firma odpowiedzialna za przesyłki z aliexpress jest niewydolna i prawdopodobnie przesyłki od tej pory będą płatne :O

Nie wiem czy na pewno tak będzie, ale jeśli to ma być ostatni moment na zrobienie zamówień z aliexpress, to tym bardziej polecam mój tekst TOP RZECZY z Aliexpress i zakupy teraz

No i na koniec coś cięższego – tekst o tym, że obrzezanie kobiet nie ma nic wspólnego z religią. Bardzo warto poczytać.
Tymczasem ja uciekam rozluźnić mięśnie w wannie z solą magnezową, a Was zostawiam z ważniejszymi wrzutkami z moich SM:

Więc mówisz nastolatkom, że wygląd nie jest najważniejszy, ale jednocześnie spędzasz swój czas na pisaniu „Aniu nie obraź się,ale w tej stylizacji wyglądasz grubo i kanciasto, no i zrób coś z tym nosem, to nie hejt tylko opinia”? Przeraża cię, że proana wciąż ma się dobrze, ale jednocześnie 50x dziennie używasz słów „czy nie wyglądam w tym grubo?” i kasujesz szybko zdjęcie które zrobił ci chłopak bo twoim zdaniem widać na nim fałdkę? Więc mówisz nastolatkom, że makijaż jest zły, ale zamiast podrzucić im „Obsesję piękna” do poczytania, pogłębiasz ich kompleksy narzekając na swoje mikro niedoskonałości? Więc mówisz, że najważniejsze jest to, co w głowie i w sercu, a jednak nie puszczasz dalej głosowań na utalentowanych ludzi i nie potrafisz wymienić 5 Polek z osiągnięciami w nauce, ale pamiętasz za to, że Joanna Kulig na rozdaniu nagród wyglądała grubo i powinna zatrudnić lepszego stylistę? Więc mówisz, że warto stawiać na edukację, ale jak ktoś sięga po książki to insynuujesz, że nie wie o czym czyta, bo bardziej interesuje cię że robi to w zakolanówkach, niż przekaz płynący z książki? Czyny mówią zawsze głośniej niż słowa. Zanim zaczniesz swoją napierdalankę na to, jaka straszna jest dzisiaj młodzież zastanów się proszę, kto tę młodzież wychował i od kogo czerpie wzorce. Jak rozmawiasz o polityce, jak wypowiadasz się o ludziach żyjących inaczej, ale jednak nie krzywdzących cię w żaden sposób, Bo ja jednak wierzę, że zmianę świata należy zacząć od siebie. #szczerze_pisząc #dziendobry #wspomnienia #reddress #kropki #sukienka #polkadots #karaiby #wakacje #blogerka #girlswhotravel #girlpower #feminism
Post udostępniony przez Ania (@aniamaluje) Lut 4, 2019 o 10:46 PST

Buziaki! 😘


Uściski, Ania

9
Dodaj komentarz

avatar
7 Comment threads
2 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
8 Comment authors
aniamalujestudentkaJoanna gaEkstrawaganckaAgata S Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
studentka
Gość
studentka

Proponuję w ramach eksperymentu społecznego dołączać do magazynów próbkę kokainy, bo podobno przez internet można ją sobie nielegalne załatwić. Więc trzeba ją rozpowszechnić w księgarniach, żeby rodzice zwrócili na to uwagę ;). No właśnie. Nie pamiętam, żeby jakiś nauczyciel zwrócił uwagę kiedy mi bardzo często dokuczano w gimnazjum. Za to pamiętam jak nauczycielka czepiała się, że mam pomalowane paznokcie przezroczystym lakierem. Podziwiam cię za to jak ogarniasz tyle inormacji wokół siebie. Może kiedyś napiszesz o tym więcej? Wiem tylko, że masz wszędzie w domu notesy. Ja też dużo rzeczy zapisuję, a potem nie wiem jak to wszystko segregować, co mam… Czytaj więcej »

aniamaluje
Gość

będę opowiadała o sposobach na pracę z notesami na YT chyba 😀

Joanna ga
Gość
Joanna ga

Ponawiam pytanie z insta – kiedy detale co do warsztatów wośpowych w tę sobotę?

aniamaluje
Gość

poslzo na isnta

Agata S
Gość
Agata S

Longstay Liquid Matte Lipstick – Matowa pomadka do ust w płynie – Golden Rose nr 26 🙂

Ekstrawagancka
Gość

A może pomadka z Kobo matowa?:) Mam w kolorze malinowym i o ile się ściera, do przynajmniej równomiernie:D

Sylwia
Gość

Hm, niedziele #sefcare – absolutnie się podpisuję. Gdyby nie chwila dbania o siebie (przede wszystkim w rozumieniu higieny psychicznej), dawno bym zwariowała. No to miłego i owocnego kolejnego weekendu i tygodnia 🙂

Kosmetolog Marta
Gość

Aniu, ludzie pytając o pinię wydaje mi się, że chcą po prostu utwierdzić się w swoim przekonaniu, a nie liczą się z tym co ktoś mówi. Ja jestem z tych osób, które dają krytyczne opinie i jeśli ktoś jest gruby, a oczekuje ode mnie, że powiem “nie no wiesz w sumie jesteś szczupły, ale tak jakby trochę mniej” to sorry ale się nie doczeka. Nazywajmy rzeczy po imieniu. Ja mogę współczuć wszystkim pedagogom, (sama z wykształcenia jestem m.in nauczycielem i cały czas staram się być na bieżąco za pomocą kursów doszkalających), bo to jakie dzieci “zepsute” przez rodziców trafiają już… Czytaj więcej »

Nihil Novi
Gość

Dobrze, że ten uwłaczający zbitek kartek (bo to nawet niespecjalnie książką można nazywać) zniknie. Gratuluję każdemu, kto się do tego przyczynił.
A teraz idę czytać o remoncie łazienki :D.

Previous
Zdrowy snickers, czyli daktylowe lepsze słodycze w 3 minuty
Nie tak łatwo schudnąć i jak pozostać katolikiem mimo tego, co wiemy o kościele Katolickim [TYGODNIK]