Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj się więcej, wstawaj wcześniej, kładź się później.
Nie wiem jak wy, ale ja nie kupuję tego bullshitu. Mam pracę, którą uwielbiam - copywriterka daje mi mnóstwo satysfakcji, lubię poprawiać wyniki i czuć, że moja praca pomaga komuś zwiększyć sprzedaż albo zredukować czas spędzany na odpowiadaniu na pytania klientów, bo zgrabnie naskrobałam wyczerpujący opis. Ale też potrzebuję przerwy. Nie powinniśmy żyć w świecie, w którym pracujących ludzi często nie stać na samodzielne wynajęcia  mieszkania,  albo jedna wizyta u dentysty wpędza ich w długi. Jeden pełny etat powinien zapewniać pieniądze na godne życie.

Pamiętam jak kiedyś chciałam podkręcić kartę graficzną, by pograć w grę.
Pograłam. Chwilę.
Karta się spaliła.

Uczę się pracować mniej. Poleżeć brzuchem do góry. Zabrać książkę do parku. Odpoczywać. 
____
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj...

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg , bo są krzywe. najkrótsze sukienki jakie nosiłam były za kolano. No i głównie wybierałam spodnie.
To było głupie, wyrosłam z tego.
Ale wiele moich koleżanek wciąż jest na tym etapie. Nie założą latem szortów bo mają nogi: za blade, za chude, za grube, z cellulitem na który na pewno wszyscy będą patrzeć, z siniakami, pajączkami albo wuj wie co jeszcze. 
Kobietom zdarza się też odmówić spontanicznego wyjścia na basen czy nad jezioro, bo się nie wydepilowały.

Hmm, chodziłam ostatnio w krótkich sukienkach, chociaż nóg nie goliłam dwa tygodnie. Zazwyczaj co niedzielę sięgam po depilator, ale jakoś jedna mi wyleciała, a w kolejną jak miałam czas na ogarnianie siebie, to zrobiła się trzecia w nocy. Nie chciałam budzić sąsiadów bo depilator chodzi jak kosiarka.
Rok temu zrobiło mi się słabo i zaliczyłam glebę. Najpierw chodziłam z dwoma dorodnymi strupami na kolanach, potem z białymi śladami po nich. I też chodziłam w krótkich sukienkach, walić to. Może ze dwa razy jakiś Janusz skomentował, że chyba był awans w pracy, ale kto rządzi moim życiem, ja, czy strach przed spojrzeniami Januszy?😉 Nieważne jak wyglądają Twoje nogi, masz prawo chodzić w czym tylko chcesz. Czy masz 45 kg czy 145, czy nogi blade czy opalone, gładkie czy owłosione, paznokcie pomalowane czy nie. Nieważne, czy masz siniaki, pajączki, strupa, mnóstwo bąbli od komarów czy cellulit. To Twoje ciało.
Rób z nim co zechcesz! 🤗

#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #wbutachbrilu

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg...

Kocham lato. Sporo rzeczy w nim mnie wkurza - komary i nagrzany beton, bo wycinka drzew pod nowy parking. Ale więcej zachwyca.
Zieleń. Polne kwiatki. Rumianek. Że kwitnie czarny bez, a syrop z bzu to najlepszy dodatek do lemoniady na świecie. Że rosną maki. I dmuchawce aż się proszą o zdmuchnięcie. Można nosić zwiewne sukienki. Najlepszy strój świata, majtki, sukienka, klapki i jesteś gotowa. Że można poczytać książkę w cieniu pod drzewem. Objadać się lodami i mówić, że to dla ochłody. Chodzić do kina plenerowego. Siedzieć nad Wisłą. Zajadać się mizerią. Albo truskawkami. 
Lada moment stanieje fasolka, i będę ją z lubością polewać bułką tartą na maśle. Przy obecnych cenach masła to będzie droższe niż kawałek schabu, ale to dla mnie smak lata. Tak samo jak kalafior.
Za co Ty kochasz lato? Tylko dobre rzeczy!
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Kocham lato. Sporo rzeczy w...

Widzicie to białe pudełko na zdjęciu? Zrobiłam sobie w Tunezji małą symulację i nie spakowałam kosmetyków. Kupiłam je na lotnisku i wcale nie wydałam na to ogromnej kwoty - ja zapłaciłam taniej niż w sieciowych drogeriach. Dużo taniej za porządny zestaw - róż, maskara, pomada do brwi i rozświetlacz zapłaciłam 113 zł zamiast rynkowej ceny 310. Chodźcie na bloga zobaczyć jak to zrobiłam ;) Rozwiewam tam też  kilka mitów związanych z podróżowaniem, w które zadziwiająco często ludzie wierzą oraz mam dla Was super zniżkę - 20% na zakupy w @aelia_duty_free_polska - idealna okazja by kupić taniej swój ulubiony podkład albo perfumy.

#Tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia #podróże #rabat #zakupy #kosmetyki #podróżemałeiduże #wakacje #sukienka #lato #girlsborntotravel #travelgirl 
Post we współpracy z @aelia_duty_free_polska 
Zdjęcie; @adriandmoch

Widzicie to białe pudełko na...

Moja koleżanka miała koszmarną promotorkę. Nie odpisywała na maile, wyrzucała kawałki pracy, które wcześniej zaakceptowała, olewała swoje seminaria i w ogóle nie była pomocna. Dawała jednak bardzo wyraźne aluzje, że poprzedni rocznik kupił jej w podzięce piękną biżuterię.

Prezenty są miłe, ale bywają kłopotem dla wszystkich stron. Dlatego na moim kanale na Youtube (link w stories) opowiadam o tym, co uważam o prezentach na zakończenie roku w szkole. Czy wypada dać? Co dać? 
A jeśli masz jakąś ciekawą historię związaną z takim prezentem - podziel się w komentarzu.
Ja najbardziej lubiłam te wszystkie koślawo narysowane kwiatki, przytulaski i deklaracje, że jestem najulubieńszą panią😉
#szkoła #zakonczenieroku #zakonczenierokuszkolnego #wakacje #lato #nauczyciel #prezent #aniamaluje #niedziela #dziendobry

Moja koleżanka miała koszmarną promotorkę....

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków, kupiłam kilka przepysznych rzeczy. #szparagi i #pomidory (czekoladowe, moje ulubione!) skropione oliwą i przykre boczkiem pieką się właśnie w piekarniku. Z awokado zrobię przepyszne guacamole, które zjem z gruzińskim puri (na zdjęciu w papierowej torbie, do mojego woreczka na pieczywo się nie mieści). Jestem bardzo dumna z tych zakupów, bo dało się #bezplastiku i #zerowaste, chociaż kobiałka prawie mi się rozpadła w drodze ;). Ale jestem też przerażona kierunkiem, w którym zmierzamy. Ja miałam ogromny komfort, że mogłam czasowo pozwolić sobie na zakupy na bazarku. Że miałam też taki bazarek w rozsądnej odległości. Że nie byłam po pracy obładowana własnymi siatami, służbowym laptopem, na którym zabieram pracę do domu i torebką wypchaną pudełkiem w którym noszę lunch i butelką termiczną, więc miałam wolną rękę na kobiałkę. Że mam tyle przestrzeni w głowie, by dowiedzieć się trochę więcej o środowisku i działać, a nie zaprzątam myśli kalkulowaniem z którym rachunkiem bezpieczniej się spóźnić - czy lepiej mieć zaległości za prąd czy za telefon, bo akurat musiałam wydać pilnie na dentystę a nie miałam poduszki finansowej.
Ale i tak zaraz przyjdzie tu ktoś, kto nie pozwoli mi stawiać swoich małych kroczków i palcem wytknie 3 plastry boczku na szparagach albo zakup awokado, bo do jego produkcji zużywa się dużo wody.
Myślę, że z excela jasno wychodzi, że światu bardziej przyda się 100 osób ograniczających złe nawyki o 50%, niż 3 będące w 95% eko, ale osłabiające morale innych gdy tylko wdrożą jakąś mąłą zmianę.
#zakupy #eko #próbuję #szczerze_pisząc #aniamaluje #vintage #jedzenie #czystamicha

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków,...

Tu był długi opis, ale za dużo hashtagów i instagram zjadł.
Pisałam, że robiłam dzisiaj porządki - audyt obuwia, bo lubię zanosić zniszczone buty do szewca i patrzeć na ich nowe życie. Odświeżanie letnich ubrań, bo lato zaskoczyło mnie wpadając bez wiosny. Ale w połowie wyszło jak zawsze, zrobiłam straszny bałagan i poszłam czytać książkę. Z polecenia @karolinakovalska „Rozdeptałem czarnego kota przez przypadek”. Ładne! Połknęłam na jeden raz. Aż żal.

Tu był długi opis, ale...

Pierwszy dzień po podróży to zawsze pranie i inne prace porządkowe, których szczerze nie znoszę, ale są koniecznością. Potrzebne było więc przepyszne ale też szybkie #jedzonko.
Upiekłam małe #pomidorki i fasolkę (ale tylko dlatego,że sprzątałam lodówkę, fajniejsze będą bataty, szparagi). Mix sałat, świeża #burrata i trochę kremu balsamicznego. Proste, pyszne i w sumie jedno z tych dań, które zaspokaja nie tylko głód, ale też inne zmysły. Burrata to moje odkrycie zeszłego roku, nie wiem jak mogłam żyć nie wiedząc o jej istnieniu, chyba będę musiała na nowo odwiedzić wszystkie miejsca we Włoszech, w których dotąd byłam😈 #burratacheese #burratagram #burrataporn #przepis #jedzenie #obiad #pycha #mniam #salatka #sałatka #salad #omnomnom #mniam

Pierwszy dzień po podróży to...

Większość zdjęć w rodzinnych albumach (u mnie) ma mnóstwo prześwietleń albo cieni w złych miejscach, totalnie randomowe pozy, bo ktoś z kiepskim wzrokiem strzelał na oślep. Ciekawe czy za 10-20 lat z podobnym poczuciem obciachu będziemy patrzeć na obecne trendy. Czy instagramowa stylistyka będzie postrzegana w ten sam sposób, co niegdyś meblościanki, które były w każdym domu i stanowiły powód do dumy.
Taka drobna myśl po wczorajszym oglądaniu zdjęć z dzieciństwa w różnych zakątkach internetu. Bardzo fajne to było!
#palmiarniagliwice #palmiarnia #czerwonasukienka #lumpeks #lumpeksowezdobycze #secondhand #palmhouse #jungle #plantlady #roślinki #niedziela #dziendobry #blogerka #podróżemałeiduże #silesia #gliwice #ootd

Większość zdjęć w rodzinnych albumach...

Rzadko jestem na Śląsku, a jeśli jestem to niestety tylko na chwilę, ale urok Nikiszowca działa na mnie za każdym razem jeszcze mocniej. Podobnie jak rolada z kluskami śląskimi i modrą kapustą, ktoś kto to wymyślił jest geniuszem. 
Jedna z najfajniejszych rzeczy w tym kraju to naprawdę zróżnicowana kuchnia regionalna. 
I przy okazji mam pytanie - czy ciasto ucierane to dla was ciasto, czy mówicie „upiekłam placek ze śliwkami”?
Bo dla mnie zdecydowanie są ciasta, i ciasta na które mówię placki.
#Katowice #Nikiszowiec #Śląsk #blogerka #podróżemałeiduże #podróże #zwiedzamy #kato #silesia #sukienka #ootdfashion #ootd #cegła #Polska

Rzadko jestem na Śląsku, a...

Nie tak łatwo schudnąć i jak pozostać katolikiem mimo tego, co wiemy o kościele Katolickim [TYGODNIK]

Co to był za tydzień! Czego w nim nie było… wizyta na policji, zajęcia terapeutyczne z dzieckiem, wiele spotkań, pierwsze chilli con carne… czy jak tam się nazywa to chilli z tofu zamiast mięsa, gotowanie dla znajomych, znowu jakieś wyjścia, środa dzień bloga, picie cydru w Sound Garden i jeszcze spotkanie charytatywne dla WOŚP.

Do tego pomogłam usunąć rakową książkę z rynku i… jestem strasznie zmęczona. Strasznie!
Uwielbiam ludzi, ale jak jest ich za dużo, to mnie to fizycznie męczy. A teraz jakość powietrza, zaburzony cykl dobowy (śpię w dziwnych godzinach) i kilka innych rzeczy dowaliło mi jeszcze zdrowotnie.
Ale po kolei.

Wiecie jak wygląda proces pisania tygodnika? Siadam przed laptopem i przeglądam na telefonie zdjęcia i z screeny z minionego tygodnia. Siadam z myślą “jeny… w tym tygodniu nic się nie działo, o czym ja będę pisać?” a potem patrzę na to ILE SIĘ DZIAŁO i zastanawiam się, kiedy to wszystko się wydarzyło.
Nuci mi się wtedy fragment Wonderwall

There are many things that I
Would like to say to you but I don’t know how

A jak go wysłucham to puszczam Queen albo Soundtrack z Call me by your name i nawalam w klawiaturę w rytm muzyki i humor jaki mi poniekąd dyktuje.
Jeszcze leci Wonderwall i nie wiem co dzisiaj odpalę.

Zaczęło się stresem, bo nie lubię takich rzeczy, ale przynajmniej odkryłam inną biedronkę, w której został jeden jedyny mój ulubiony lód na patyku. To była taka miła łyżka cukru w dość gorzki dzień.

A tak w ogóle to właśnie sobie uświadomiłam, że nie lubię przekazu tej piosenki, bo druga osoba nie jest kimś kto ma cię “ocalić” i nie pasuje mi to całe  Because maybe, you’re gonna be the one that saves me.

No i wleciał soundtrack.

Ludzie nie lubią prawdy. Ktoś pytający jak wygląda w nowej fryzurze wcale nie oczekuje szczerej odpowiedzi, tak samo jak koleżanka prosząca mnie o sprawdzenie co jest nie tak z jej dzieckiem (jestem pedagogiem-terapeutą). Ja jej podaję gotową listę zaleceń i jak ma z nim pracować, a ona się lekko obraża, bo chciała usłyszeć, że to przedszkole robi mu krzywdę. Rozmawiałam o tym z Agą, z którą się spotkałam. Jest nauczycielką przedszkola, pisała opinię o dziecku. Rodzice nie chcą jej odebrać, bo im się nie podoba.

Ludzie, plx, dorośnijcie. Jak lekarz mówi, że trzeba ograniczyć cukier, to też mu mówicie ‘sam se ogranicz?’

Ale tyle dobrego z tego wyszło, że byłam w okolicy w której mogłam kupić zeszyty w kropki do bujo w biedronce i jeszcze nakarmić  zupą pomidorową Marysię.
Też macie tak, że jak gotujecie dla kogoś, to wychodzi wam gorsze?

Zupą zachwyca się wielka część odbiorców mojego instagrama, a mi wyszła taka…przeciętna. Przepis na najlepszą zupę-krem z pomidorów tutaj

Byłam też na wydarzeniu z cyklu Środa dzień bloga i zachęcam wszystkich! Wiedza na wyciągnięcie ręki, zgromadzeni w jednym miejscu ludzie z zajawką do tworzenia treści, darmowe piwko… i całe wydarzenie darmowe. Można zobaczyć, że ludzie z internetów też są fajni…

O ile umie się patrzeć, bo szukając zajętego dla mnie miejsca patrzyłam wprost na Monikę z Fridge i w ogóle jej nie dostrzegłam. I wielu innych osób pewnie też. To nigdy nie jest moja zła wola, jak skanuję wzrokiem salę w poszukiwaniu czegoś konkretnego, to chociaż patrzę na inne rzeczy – zupełnie ich nie rejestruję 😀

Plus już trzeci raz w ostatnim czasie usłyszałam, ze jestem straszna, bo ludzie muszą umawiać się ze mną z trzytygodniowym wyprzedzeniem, ale niestety ostatnio to prawda. Dzieje się dość dużo różnych rzeczy. Może trochę za dużo?

Czasami jest fajnie mieć mniej bodźców. Mega szanuję Joulenkę za jej eksperyment i miesiąc bez social mediów


To jest trudne dla ludzi o innych pracach, a przecież Julia pracuje w “internetach”. Bardzo polecam obejrzeć ten film…

Film… nigdy nie byłam fanką tej formy, ale blog mnie trochę… znudził. W tym sensie, że robię to samo regularnie już trzynasty rok i są to jednak powtarzalne czynności, tekst, linki, zdjęcia, dystrybucja w social mediach i brak mi nowych wyzwań.

Nagrałam więc w tym tygodniu dwa filmy na youtube… i działo się.

Pierwszy jest rozwojowy, ma wersję tekstową.

✏️Lęk przed porażką? Sprawdź metodę zielonego ołówka [FILM]

A potem dostałam wiadomość od czytelniczki, że na rynek właśnie weszła dość rakowa książka. Miałam dość napięty dzień, w empiku koło mnie niestety książki nie było, ale zorganizowałam sobie czas tak, by skoczyć dalej i samodzielnie sprawdzić.
Bardzo chciałam napisać o tym tekst, ale wiem jedno – pojawiłoby się sporo głosów, że to na pewno wyrwane z kontekstu. Nie cierpię tych “pewnych”, bo zawsze “swoje wiedzą” zanim sprawdzą i naprawdę szkoda na nich czasu, ale książka okazała się naprawdę wybitnie rakowa.

Skończyło się tak, że ekspresem ją przeczytałam, skontaktowałam się z ludźmi z wydawnictwa których znam i po wymijającej odpowiedzi zdecydowałam się nagrać film, co uczyniłam o trzeciej w nocy.

Powiadomiłam o “chodliwym temacie” wszystkich znajomych z mediów i obiecałam sobie, że jeśli to nic nie da – piszę do rzecznika praw dziecka.

Na szczęście wydawnictwo książkę wycofało. I nie, nie chodzi tu o cenzurę. Chodzi o naprawdę szkodliwe treści i już nie mówię o “słoneczku” które jest miejską legendą z lat 60. (znacie chociaż jednego gimnazjalistę, który grał w słoneczko?) a przedstawia się je jako normę i wzorzec kulturowy, ale o wielu innych pomysłach jak rozkładanie nóg przed wykładowcą gdy nie zaliczysz ustnego (!).

Od kilku dni gratulujecie mi sukcesu jakim jest wycofanie tego…cuda.
 A ja myślę, że mój filmik i tekst były tylko malutkim kamyczkiem w lawinie, którą dzięki wielu ludziom udało się poruszyć.

Obczajcie w wolnej chwili mój kanał, bo będzie docelowo żył osobnym życiem niż blog. Nie wszystko da się napisać, niektóre rzeczy trzeba pokazać.

No i poza tym że chyba niechcący podsunęłam rozwiązanie z eksperymentem społecznym (pokazywałam na stories, zapytałam kogoś z wydawnictwa czy książka to jakiś dziwny eksperyment społeczny, bo aż nie wierzę) to jestem za dużą dziewczynką by wierzyć, że ktoś sobie zainwestuje pieniądze w wydanie książki by pobawić się w eksperyment społeczny i straci szansę na ogłoszenie tego samodzielnie. Oświadczenie wydawnictwa jest najgorszym oświadczeniem jakie kiedykolwiek czytałam, dlatego odsyłam do tekstu w którym genialnie punktuje to Aszdziennik:

Dramat Edipresse. Chcieli wytłumaczyć, czemu wydali “Za hajs matki baluj”, ale trochę im &*#$*% nie wyszło


Nie mniej jednak uważam, że naszym obowiązkiem jest reagować na zło i to właśnie obojętność wobec niego jest najgorsza. Nie mogę się dokopać do wiadomości od czytelniczki która dała mi cynk o książce (dostaję na stories ze 200 wiadomości dziennie) ale chciałam jej z serca podziękować za to, że dała mi znać.

Często piszecie, że szkaluję kościół, bo przecież nie każdy ksiądz to pedofil… wiem.
Ale instytucja jest zła.

Zobaczmy jakie postępy kościół zrobił od ostatniego tygodnika, hmmm:

Rozwinięcie cytatu znajdziesz tutaj
Podsylam też film bardziej ogarniętego biskupa o tym jak pozostać katolikiem w tych dziwnych dla kościołach czasach, gdy pod dywanem zabrakło miejsca i syf się wydostał.

Sorki, kościół wciąż nie dał mi najmniejszego powodu, bym przestała punktować jego zło. Jezus kazał poznawać ludzi po owocach, te są zgniłe i zepsute. Nadal czekam aż otworzy archiwa, przeprosi ofiary, zadośćuczyni szkody i pokryje koszty ich terapii oraz wypłaci odszkodowania, bo część z ofiar nigdy nie ułoży sobie życia i nie zaufa drugiej osobie. Zostały pozbawione możliwości nawiązania relacji romantycznej z drugim człowiekiem, bo kiedyś ich niewinność zniszczył stary dyszący, obleśny dziad mianujący się namiestnikiem Boga.



Za to dzieją się też rzeczy dobre. Mimo zupełnie innego skierowania uwagi z powodu tragedii w Gdańsku, udało się zakończyć licytację na WOŚP którą wygrała Paulina znana na insta jako @vedesica.

Wygrała spotkanie ze mną, Natalią z Jest Rudo, Patą z Patabloguje i Anią z Thelittlethingsbyania

Spotkanie nie odbyło by się, gdyby dziewczyny nie zgodziły się bez zastanowienia przystąpić do mojego pomysłu i gdyby nie najlepszy na świecie Sound Garden Hotel który dał nie tylko nocleg (a nawet jeszcze jeden dodatkowy) Paulinie, ale też lunch, śniadanie, kolację i firmowe gadżety.

Wystalkowałam, że Paulina jest fanką escape roomów i dzięki Karolinie z Room Escape udało się wepchnąć nas na specyficzną godzinę i zrobić Paulinie niespodziankę. Wyszłyśmy w ostatniej chwili! Pokój “Indiana” to sztos!

Przy okazji okazało się, że Sound Garden zmieniło fotele na piętrze dla kobiet (Kasia, Miłosz, czemu się tym nie chwalicie?!) – masujące fotele są za darmo w ramach noclegu i boniu, jakie to dobre! Jeśli kojarzycie takie fotele na lotniskach gdzie wrzucasz piątaka żeby przez 5 minut pomasować kości, to mogą się schować przy tych z Sound Garden. Najpierw dopasowują się do ciała, mają funkcję emitowania ciepełka i jeszcze masaż stóp 😉
Aż żałuję, że mieszkam w Warszawie, gdybym nocowała w SG, pół pobytu spędziłabym na porządnym masażu 😀

To chyba pora na bardziej polecankową część tygodnika 😉

Wciąż dbam o niedziele pod hasłem #selfcare i skupiam się w ten jeden dzień TYLKO na sobie. No, z małymi wyjątkami, ale nie robię nic, czego nie lubię lub nie chcę.

 fit-słodkości o których mówię to zdrowy snickers z daktyli, do zrobienia w trzy minuty. I tak, wierzcie mi – jestem ostatnią osobą, której świecą się oczy na dźwięk hasła “zdrowe zamienniki słodyczy”, bo lubię te wszystkie sklepowe słodkości i tyle.
Ale to jest poezja!

I w komentarzach sami piszecie, że smakuje bardzo dobrze :))

Odnośnie smaków – Paulina z bloga smakowity kąsek odpowiedziała na moje stories o nieudanym eksperymencie  z kaszą, żeby następnym razem dodać trochę pesto.

Chciałabym włączyć więcej kasz do diety (lubię tylko jaglaną i bulgur,  no chyba że robię krupnik) więc odpaliłam bloga Pauliny w poszukiwaniu protipów i ze zdumieniem odkryłam, że to nie tylko blog kulinarny (a pesto rzeczywiście dosmaczniło kaszę 😉

Wracając do Pauliny, zaczęłam czytać tekst i po chwili przejrzałam kilka kolejnych… podrzucę na zachętę:

To w sumie tragikomedia. Że bardziej boimy się wziąć kota ze schroniska niż zgubić kartę, telefon, klucze do domu. Że nie wyobrażamy sobie mieć do opieki kogoś więcej niż tylko siebie. Że nie wiemy czy możemy kupić telewizor na raty, a co dopiero samochód czy mieszkanie. Czy jesteśmy gotowi kupić działkę i jeździć tam kilka razy do roku, żeby ją podlać lub coś zreperować. Zwlekamy z przemalowaniem sypialni i drobnymi naprawami nie-naszego mieszkania, co by się nie przyzwyczajać do tych czterech kątów i nie dać od siebie namiastki zaangażowania.

Mamy niemal trzydzieści lat, nasi rodzice w tym wieku mieli już małych nas, albo przynajmniej mieli nas w planach.

A my?

Ciągle przeliczamy, kalkulujemy, zastanawiamy się

CZY MOŻE TO NAS NIE PRZEROŚNIE?
Bardzo ładny tekst “Boimy się odpowiedzialności

No dobra, wracając do tego pesto (pokazywałam je w tekście “co mam zawsze w lodówce“) to sama sobie wróciłam do własnego artykułu i zapragnęłam takiej szminki jak tam, tylko trwalszej. I scrollując internet natrafiłam na takie oto cudo

Jest piękna! Ale trochę droga. Czy ktoś może miał pomadkę z tej firmy? Albo jest mi w stanie podać numerek takiego koloru z innej marki, której szminka będzie się trzymać?


Byle nie Kat von D 😀

Okej, jedziemy dalej.

Wiecie, że mój ukochany ser, czyli włoską burratę można zrobić samemu? Tu przepis na burratę

A jeśli już przy pysznościach, no to jednak od nich się tyje i bardzo szczerze swoje zmagania ze zrzucaniem wagi opisał Janek ze Stay Fly

Nie jestem jakimś coachingowym świrem, po prostu od zawsze wierzyłem, że to ja jestem osobą, która ma największy wpływ na moje życie i ponosi za nie odpowiedzialność. Dlatego nie rozumiałem dlaczego ludzie otyli nie chudną, mimo że teoretycznie chcą. Przecież jeśli ktoś nie chce być gruby, wystarczy że po prostu się ogarnie i będzie mniej jeść. Co to za problem?
Zrozumiałem, kiedy dobiłem do 99 kilogramów żywej wagi.
No jeśli przy chudnięciu… zapisałam się trening Marty z Codziennie fit, chociaż mam w tym miesiącu końcówkę budżetu (serio,popłynęłam!). Uwielbiam Martę, wiem że warto, cała rozpiska trasy jest tutaj. 10 polskich miast, 10 treningów. Marta to jedna z bardziej pracowitych blogerek jakie znam!
Justyna odświeżyła z kolei swój tekst o remoncie łazienki za 250 zł i ja to szanuję! I to bardzo 🙂

alarmujecie mnie, że firma odpowiedzialna za przesyłki z aliexpress jest niewydolna i prawdopodobnie przesyłki od tej pory będą płatne :O

Nie wiem czy na pewno tak będzie, ale jeśli to ma być ostatni moment na zrobienie zamówień z aliexpress, to tym bardziej polecam mój tekst TOP RZECZY z Aliexpress i zakupy teraz

No i na koniec coś cięższego – tekst o tym, że obrzezanie kobiet nie ma nic wspólnego z religią. Bardzo warto poczytać.
Tymczasem ja uciekam rozluźnić mięśnie w wannie z solą magnezową, a Was zostawiam z ważniejszymi wrzutkami z moich SM:

Więc mówisz nastolatkom, że wygląd nie jest najważniejszy, ale jednocześnie spędzasz swój czas na pisaniu „Aniu nie obraź się,ale w tej stylizacji wyglądasz grubo i kanciasto, no i zrób coś z tym nosem, to nie hejt tylko opinia”? Przeraża cię, że proana wciąż ma się dobrze, ale jednocześnie 50x dziennie używasz słów „czy nie wyglądam w tym grubo?” i kasujesz szybko zdjęcie które zrobił ci chłopak bo twoim zdaniem widać na nim fałdkę? Więc mówisz nastolatkom, że makijaż jest zły, ale zamiast podrzucić im „Obsesję piękna” do poczytania, pogłębiasz ich kompleksy narzekając na swoje mikro niedoskonałości? Więc mówisz, że najważniejsze jest to, co w głowie i w sercu, a jednak nie puszczasz dalej głosowań na utalentowanych ludzi i nie potrafisz wymienić 5 Polek z osiągnięciami w nauce, ale pamiętasz za to, że Joanna Kulig na rozdaniu nagród wyglądała grubo i powinna zatrudnić lepszego stylistę? Więc mówisz, że warto stawiać na edukację, ale jak ktoś sięga po książki to insynuujesz, że nie wie o czym czyta, bo bardziej interesuje cię że robi to w zakolanówkach, niż przekaz płynący z książki? Czyny mówią zawsze głośniej niż słowa. Zanim zaczniesz swoją napierdalankę na to, jaka straszna jest dzisiaj młodzież zastanów się proszę, kto tę młodzież wychował i od kogo czerpie wzorce. Jak rozmawiasz o polityce, jak wypowiadasz się o ludziach żyjących inaczej, ale jednak nie krzywdzących cię w żaden sposób, Bo ja jednak wierzę, że zmianę świata należy zacząć od siebie. #szczerze_pisząc #dziendobry #wspomnienia #reddress #kropki #sukienka #polkadots #karaiby #wakacje #blogerka #girlswhotravel #girlpower #feminism
Post udostępniony przez Ania (@aniamaluje) Lut 4, 2019 o 10:46 PST

Buziaki! 😘


XOXO
Previous
Zdrowy snickers, czyli daktylowe lepsze słodycze w 3 minuty
Nie tak łatwo schudnąć i jak pozostać katolikiem mimo tego, co wiemy o kościele Katolickim [TYGODNIK]