Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Święta święta i po świętach😅 zawsze chciałam wcisnąć gdzieś to  zdanie🤭
Gdy powiedziałam, że spędzam sylwestra w wannie, zetknęłam się z dwoma typami reakcji:
👉🏻 zapraszam do mnie/do nas, co będziesz sama siedzieć!
👉🏻 też bym tak chciała, ale jakoś nie umiem odmówić i się wykręcić 
Ja akurat z odmawianiem czegoś, czego nie chcę, NIGDY nie miałam problemu. Dziadek mnie nauczył, że mam nie uszczęśliwiać nikogo swoim kosztem i jestem mu za to wdzięczna. 
Inna sprawa, że odmawiałam w tak fatalnym stylu, że o jeju. Dzisiaj nie szukam wymówek, nie mam problemu by zamiast wymyślać pogrzeb ciotki albo zapalenie gardła powiedzieć „dzisiaj mam potrzebę poczytać książkę, ale dzięki za zaproszenie”.
I tyle.
Więc tak zupełnie szczerze, to ja naprawdę nie kumam tych wszystkich tekstów o kulturowej presji by coś robić, bo ja nigdy nie pozwoliłam jej wejść na głowę🙈 Nie  piszcie proszę, że wymaga to ode mnie jakiejś odwagi, bo co to za odwaga, gdy się nie boisz?🤪
Jestem jak ten egipski kapłan, który wiedział czym jest zaćmienie słońca, więc nie padał przestraszony na kolana. Zbyt wiele złych rzeczy na świecie dzieje się z powodu argumentu „bo tradycja”, bym uważała go za argument sensowny (niech obrzezanie dziewczynek tępymi żyletkami będzie przykładem).
Ciekawe jest też to, że wiele osób uważa, że ja będę w Sylwestra smutna i samotna😂 jeju, miałam w życiu kilka fajnych imprez, w tym zabawę na tajskiej plaży, po której wsiadłam w samolot i obudziłam się w Katarze. Ale nic nie przebije sylwestra z zeszłego roku, gdy leżałam w wannie z tak gorącą wodą, że aż parzyło, a po 5 minutach dolałam sobie jeszcze gorętszej. Cały dzień traktowałam się jak księżniczkę i rozkoszowałam się czasem ze sobą. Ale nie tak, że przeglądałam memy i chodziłam w rozciągniętym dresie, tylko jadłam pyszne rzeczy, paliłam pachnące świeczki, nałożyłam maseczkę na twarz i na włosy, delektowałam się książką.
Każdy ma swoją definicję radochy!
#grudzień #december #sukienka #sylwester #2020 #aniamaluje #szczerze_pisząc #presja #motywacja #radość #starezdjecie

Święta święta i po świętach😅...

Tak szczerze, to nigdy nie praktykowałam w sercu tej religijnej części świąt, bo najpierw byłam za mała, a potem mój dziecięcy umysł nie mógł uwierzyć w Boga, który pozwala mojemu dziadkowi umierać właśnie na raka.
Jeny, ja to umiem zrujnować atmosferę! 🤭
Więc tak wyszło, że ja się po prostu nigdy nie wkręciłam w religię i to się nie zmieniło. Trochę dziwią mnie te pytania o to, czy obchodzę święta. Robię tak jak zawsze! Lepię pierogi, robię sałatkę jarzynową, one nie mają wyznania😉 nie widzę powodu aby sprawić tego dnia przykrość babci i się z tego całkiem wymiksować. Podobnie jak wierzący ludzie chodzą przecież do lekarza, zamiast się jedynie modlić😊.
Jeśli dla kogoś święta to czas podziałów i rzuconego z pogardą „niewierzący nie powinni mieć wolnego”, to chyba źle zrozumiał coś z nauk Jezusa🤪
W każdym razie, ja mam wolne kiedy sobie wymyślę, bo taki sobie wykombinowałam styl pracy🤣

Dobra, wracając do milszych aspektów! Cieszycie się z małych rzeczy? Ostatnio widziałam filmik jak dziecko cieszyło się z zapakowanego w świąteczny papier banana🍌😅 jeju ja też taka byłam! Mój kochany dziadek dawał mi badziewne figurki albo paczkę żelków, a ja miałam radochę cały dzień. Dawał mi je z taką radością i całą celebracją, tym „zgaduj zgadula, w której ręce złota kula” albo „ence pence w której ręce”, że po prostu mordka sama się śmiała. 
Napisz mi tu proszę jaki prezent sprawił Ci największą radość w dzieciństwie.
Lubię czytać takie rzeczy!♥️
#święta #prezenty #radość #choinka #xmass #dzieciństwo #dziecko #aniamaluje #dziewczynka #dzieci

Tak szczerze, to nigdy nie...

– Masz juz chłopaka?
– Kiedy ci się w końcu oświadczy?
– Kiedy ślub?
– Kiedy dziecko? Staracie się?
- Kiedy drugie?

Są pytania, których się po prostu nie zadaje🤫... w tym momencie słyszę głośny śmiech wszystkich moich znajomych, którym zadałam najbardziej niedyskretne pytania na świecie, ale proszę Was, przypomnijcie sobie - zanim ustaliliśmy, że jesteśmy ok z tym levelem szczerości, zapytałam „czy mogę ci zadać BARDZO osobiste pytanie?”.
No, to wyjaśnione🙈🤣
Osobiście bliskie jest mi zdanie - „nikt nie jest w stanie zranić cię, bez twojej zgody”. Jak zapytasz singielki z wyboru o to, kiedy w końcu sobie kogoś znajdzie, to jej nie dotknie, w odróżnieniu od dziewczyny, która rozpaczliwie szuka od  lat „tego jedynego”.
Nigdy nie wiemy, co przeżywa kobieta, którą pytasz „to jak, kiedy planujecie dziecko?”. Mogła niedawno poronić albo starać się bezskutecznie od kilku lat i sprawisz jej tym niepotrzebną przykrość. 
NAWET JA😂 wiem, że pewnych pytań nie zadaje się ludziom, z którymi nie jesteśmy bardzo blisko. I chciałabym, abyście zapamiętali. Ale też warto nauczyć się trochę asertywności! Nie mam problemu z rozmawianiem szczerze o pieniądzach, wyborach, traumach z dzieciństwa  z ludźmi, z którymi jestem bliżej, ale też nie mam problemu z powiedzeniem „wybacz, nie odpowiem ci na to pytanie”, „podpisałam srogie NDA, nie mogę powiedzieć”, „to moja osobista sprawa”.
Moja czytelniczka z kolei na pytanie „kiedy w końcu dziecko, wszystkie twoje koleżanki już mają” zapytała starej ciotki „kiedy w końcu twój pogrzeb? wszystkie twojego koleżanki już po”.
No tak też można, ale po co🤪
Trzymajcie się!

#lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #aniamaluje #szczerze_pisząc #święta

– Masz juz chłopaka? –...

Nie tak łatwo schudnąć i jak pozostać katolikiem mimo tego, co wiemy o kościele Katolickim [TYGODNIK]

Co to był za tydzień! Czego w nim nie było… wizyta na policji, zajęcia terapeutyczne z dzieckiem, wiele spotkań, pierwsze chilli con carne… czy jak tam się nazywa to chilli z tofu zamiast mięsa, gotowanie dla znajomych, znowu jakieś wyjścia, środa dzień bloga, picie cydru w Sound Garden i jeszcze spotkanie charytatywne dla WOŚP.

Do tego pomogłam usunąć rakową książkę z rynku i… jestem strasznie zmęczona. Strasznie!
Uwielbiam ludzi, ale jak jest ich za dużo, to mnie to fizycznie męczy. A teraz jakość powietrza, zaburzony cykl dobowy (śpię w dziwnych godzinach) i kilka innych rzeczy dowaliło mi jeszcze zdrowotnie.
Ale po kolei.

Wiecie jak wygląda proces pisania tygodnika? Siadam przed laptopem i przeglądam na telefonie zdjęcia i z screeny z minionego tygodnia. Siadam z myślą “jeny… w tym tygodniu nic się nie działo, o czym ja będę pisać?” a potem patrzę na to ILE SIĘ DZIAŁO i zastanawiam się, kiedy to wszystko się wydarzyło.
Nuci mi się wtedy fragment Wonderwall

There are many things that I
Would like to say to you but I don’t know how

A jak go wysłucham to puszczam Queen albo Soundtrack z Call me by your name i nawalam w klawiaturę w rytm muzyki i humor jaki mi poniekąd dyktuje.
Jeszcze leci Wonderwall i nie wiem co dzisiaj odpalę.

Zaczęło się stresem, bo nie lubię takich rzeczy, ale przynajmniej odkryłam inną biedronkę, w której został jeden jedyny mój ulubiony lód na patyku. To była taka miła łyżka cukru w dość gorzki dzień.

A tak w ogóle to właśnie sobie uświadomiłam, że nie lubię przekazu tej piosenki, bo druga osoba nie jest kimś kto ma cię “ocalić” i nie pasuje mi to całe  Because maybe, you’re gonna be the one that saves me.

No i wleciał soundtrack.

Ludzie nie lubią prawdy. Ktoś pytający jak wygląda w nowej fryzurze wcale nie oczekuje szczerej odpowiedzi, tak samo jak koleżanka prosząca mnie o sprawdzenie co jest nie tak z jej dzieckiem (jestem pedagogiem-terapeutą). Ja jej podaję gotową listę zaleceń i jak ma z nim pracować, a ona się lekko obraża, bo chciała usłyszeć, że to przedszkole robi mu krzywdę. Rozmawiałam o tym z Agą, z którą się spotkałam. Jest nauczycielką przedszkola, pisała opinię o dziecku. Rodzice nie chcą jej odebrać, bo im się nie podoba.

Ludzie, plx, dorośnijcie. Jak lekarz mówi, że trzeba ograniczyć cukier, to też mu mówicie ‘sam se ogranicz?’

Ale tyle dobrego z tego wyszło, że byłam w okolicy w której mogłam kupić zeszyty w kropki do bujo w biedronce i jeszcze nakarmić  zupą pomidorową Marysię.
Też macie tak, że jak gotujecie dla kogoś, to wychodzi wam gorsze?

Zupą zachwyca się wielka część odbiorców mojego instagrama, a mi wyszła taka…przeciętna. Przepis na najlepszą zupę-krem z pomidorów tutaj

Byłam też na wydarzeniu z cyklu Środa dzień bloga i zachęcam wszystkich! Wiedza na wyciągnięcie ręki, zgromadzeni w jednym miejscu ludzie z zajawką do tworzenia treści, darmowe piwko… i całe wydarzenie darmowe. Można zobaczyć, że ludzie z internetów też są fajni…

O ile umie się patrzeć, bo szukając zajętego dla mnie miejsca patrzyłam wprost na Monikę z Fridge i w ogóle jej nie dostrzegłam. I wielu innych osób pewnie też. To nigdy nie jest moja zła wola, jak skanuję wzrokiem salę w poszukiwaniu czegoś konkretnego, to chociaż patrzę na inne rzeczy – zupełnie ich nie rejestruję 😀

Plus już trzeci raz w ostatnim czasie usłyszałam, ze jestem straszna, bo ludzie muszą umawiać się ze mną z trzytygodniowym wyprzedzeniem, ale niestety ostatnio to prawda. Dzieje się dość dużo różnych rzeczy. Może trochę za dużo?

Czasami jest fajnie mieć mniej bodźców. Mega szanuję Joulenkę za jej eksperyment i miesiąc bez social mediów


To jest trudne dla ludzi o innych pracach, a przecież Julia pracuje w “internetach”. Bardzo polecam obejrzeć ten film…

Film… nigdy nie byłam fanką tej formy, ale blog mnie trochę… znudził. W tym sensie, że robię to samo regularnie już trzynasty rok i są to jednak powtarzalne czynności, tekst, linki, zdjęcia, dystrybucja w social mediach i brak mi nowych wyzwań.

Nagrałam więc w tym tygodniu dwa filmy na youtube… i działo się.

Pierwszy jest rozwojowy, ma wersję tekstową.

✏️Lęk przed porażką? Sprawdź metodę zielonego ołówka [FILM]

A potem dostałam wiadomość od czytelniczki, że na rynek właśnie weszła dość rakowa książka. Miałam dość napięty dzień, w empiku koło mnie niestety książki nie było, ale zorganizowałam sobie czas tak, by skoczyć dalej i samodzielnie sprawdzić.
Bardzo chciałam napisać o tym tekst, ale wiem jedno – pojawiłoby się sporo głosów, że to na pewno wyrwane z kontekstu. Nie cierpię tych “pewnych”, bo zawsze “swoje wiedzą” zanim sprawdzą i naprawdę szkoda na nich czasu, ale książka okazała się naprawdę wybitnie rakowa.

Skończyło się tak, że ekspresem ją przeczytałam, skontaktowałam się z ludźmi z wydawnictwa których znam i po wymijającej odpowiedzi zdecydowałam się nagrać film, co uczyniłam o trzeciej w nocy.

Powiadomiłam o “chodliwym temacie” wszystkich znajomych z mediów i obiecałam sobie, że jeśli to nic nie da – piszę do rzecznika praw dziecka.

Na szczęście wydawnictwo książkę wycofało. I nie, nie chodzi tu o cenzurę. Chodzi o naprawdę szkodliwe treści i już nie mówię o “słoneczku” które jest miejską legendą z lat 60. (znacie chociaż jednego gimnazjalistę, który grał w słoneczko?) a przedstawia się je jako normę i wzorzec kulturowy, ale o wielu innych pomysłach jak rozkładanie nóg przed wykładowcą gdy nie zaliczysz ustnego (!).

Od kilku dni gratulujecie mi sukcesu jakim jest wycofanie tego…cuda.
 A ja myślę, że mój filmik i tekst były tylko malutkim kamyczkiem w lawinie, którą dzięki wielu ludziom udało się poruszyć.

Obczajcie w wolnej chwili mój kanał, bo będzie docelowo żył osobnym życiem niż blog. Nie wszystko da się napisać, niektóre rzeczy trzeba pokazać.

No i poza tym że chyba niechcący podsunęłam rozwiązanie z eksperymentem społecznym (pokazywałam na stories, zapytałam kogoś z wydawnictwa czy książka to jakiś dziwny eksperyment społeczny, bo aż nie wierzę) to jestem za dużą dziewczynką by wierzyć, że ktoś sobie zainwestuje pieniądze w wydanie książki by pobawić się w eksperyment społeczny i straci szansę na ogłoszenie tego samodzielnie. Oświadczenie wydawnictwa jest najgorszym oświadczeniem jakie kiedykolwiek czytałam, dlatego odsyłam do tekstu w którym genialnie punktuje to Aszdziennik:

Dramat Edipresse. Chcieli wytłumaczyć, czemu wydali “Za hajs matki baluj”, ale trochę im &*#$*% nie wyszło


Nie mniej jednak uważam, że naszym obowiązkiem jest reagować na zło i to właśnie obojętność wobec niego jest najgorsza. Nie mogę się dokopać do wiadomości od czytelniczki która dała mi cynk o książce (dostaję na stories ze 200 wiadomości dziennie) ale chciałam jej z serca podziękować za to, że dała mi znać.

Często piszecie, że szkaluję kościół, bo przecież nie każdy ksiądz to pedofil… wiem.
Ale instytucja jest zła.

Zobaczmy jakie postępy kościół zrobił od ostatniego tygodnika, hmmm:

Rozwinięcie cytatu znajdziesz tutaj
Podsylam też film bardziej ogarniętego biskupa o tym jak pozostać katolikiem w tych dziwnych dla kościołach czasach, gdy pod dywanem zabrakło miejsca i syf się wydostał.

Sorki, kościół wciąż nie dał mi najmniejszego powodu, bym przestała punktować jego zło. Jezus kazał poznawać ludzi po owocach, te są zgniłe i zepsute. Nadal czekam aż otworzy archiwa, przeprosi ofiary, zadośćuczyni szkody i pokryje koszty ich terapii oraz wypłaci odszkodowania, bo część z ofiar nigdy nie ułoży sobie życia i nie zaufa drugiej osobie. Zostały pozbawione możliwości nawiązania relacji romantycznej z drugim człowiekiem, bo kiedyś ich niewinność zniszczył stary dyszący, obleśny dziad mianujący się namiestnikiem Boga.



Za to dzieją się też rzeczy dobre. Mimo zupełnie innego skierowania uwagi z powodu tragedii w Gdańsku, udało się zakończyć licytację na WOŚP którą wygrała Paulina znana na insta jako @vedesica.

Wygrała spotkanie ze mną, Natalią z Jest Rudo, Patą z Patabloguje i Anią z Thelittlethingsbyania

Spotkanie nie odbyło by się, gdyby dziewczyny nie zgodziły się bez zastanowienia przystąpić do mojego pomysłu i gdyby nie najlepszy na świecie Sound Garden Hotel który dał nie tylko nocleg (a nawet jeszcze jeden dodatkowy) Paulinie, ale też lunch, śniadanie, kolację i firmowe gadżety.

Wystalkowałam, że Paulina jest fanką escape roomów i dzięki Karolinie z Room Escape udało się wepchnąć nas na specyficzną godzinę i zrobić Paulinie niespodziankę. Wyszłyśmy w ostatniej chwili! Pokój “Indiana” to sztos!

Przy okazji okazało się, że Sound Garden zmieniło fotele na piętrze dla kobiet (Kasia, Miłosz, czemu się tym nie chwalicie?!) – masujące fotele są za darmo w ramach noclegu i boniu, jakie to dobre! Jeśli kojarzycie takie fotele na lotniskach gdzie wrzucasz piątaka żeby przez 5 minut pomasować kości, to mogą się schować przy tych z Sound Garden. Najpierw dopasowują się do ciała, mają funkcję emitowania ciepełka i jeszcze masaż stóp 😉
Aż żałuję, że mieszkam w Warszawie, gdybym nocowała w SG, pół pobytu spędziłabym na porządnym masażu 😀

To chyba pora na bardziej polecankową część tygodnika 😉

Wciąż dbam o niedziele pod hasłem #selfcare i skupiam się w ten jeden dzień TYLKO na sobie. No, z małymi wyjątkami, ale nie robię nic, czego nie lubię lub nie chcę.

 fit-słodkości o których mówię to zdrowy snickers z daktyli, do zrobienia w trzy minuty. I tak, wierzcie mi – jestem ostatnią osobą, której świecą się oczy na dźwięk hasła “zdrowe zamienniki słodyczy”, bo lubię te wszystkie sklepowe słodkości i tyle.
Ale to jest poezja!

I w komentarzach sami piszecie, że smakuje bardzo dobrze :))

Odnośnie smaków – Paulina z bloga smakowity kąsek odpowiedziała na moje stories o nieudanym eksperymencie  z kaszą, żeby następnym razem dodać trochę pesto.

Chciałabym włączyć więcej kasz do diety (lubię tylko jaglaną i bulgur,  no chyba że robię krupnik) więc odpaliłam bloga Pauliny w poszukiwaniu protipów i ze zdumieniem odkryłam, że to nie tylko blog kulinarny (a pesto rzeczywiście dosmaczniło kaszę 😉

Wracając do Pauliny, zaczęłam czytać tekst i po chwili przejrzałam kilka kolejnych… podrzucę na zachętę:

To w sumie tragikomedia. Że bardziej boimy się wziąć kota ze schroniska niż zgubić kartę, telefon, klucze do domu. Że nie wyobrażamy sobie mieć do opieki kogoś więcej niż tylko siebie. Że nie wiemy czy możemy kupić telewizor na raty, a co dopiero samochód czy mieszkanie. Czy jesteśmy gotowi kupić działkę i jeździć tam kilka razy do roku, żeby ją podlać lub coś zreperować. Zwlekamy z przemalowaniem sypialni i drobnymi naprawami nie-naszego mieszkania, co by się nie przyzwyczajać do tych czterech kątów i nie dać od siebie namiastki zaangażowania.

Mamy niemal trzydzieści lat, nasi rodzice w tym wieku mieli już małych nas, albo przynajmniej mieli nas w planach.

A my?

Ciągle przeliczamy, kalkulujemy, zastanawiamy się

CZY MOŻE TO NAS NIE PRZEROŚNIE?
Bardzo ładny tekst “Boimy się odpowiedzialności

No dobra, wracając do tego pesto (pokazywałam je w tekście “co mam zawsze w lodówce“) to sama sobie wróciłam do własnego artykułu i zapragnęłam takiej szminki jak tam, tylko trwalszej. I scrollując internet natrafiłam na takie oto cudo

Jest piękna! Ale trochę droga. Czy ktoś może miał pomadkę z tej firmy? Albo jest mi w stanie podać numerek takiego koloru z innej marki, której szminka będzie się trzymać?


Byle nie Kat von D 😀

Okej, jedziemy dalej.

Wiecie, że mój ukochany ser, czyli włoską burratę można zrobić samemu? Tu przepis na burratę

A jeśli już przy pysznościach, no to jednak od nich się tyje i bardzo szczerze swoje zmagania ze zrzucaniem wagi opisał Janek ze Stay Fly

Nie jestem jakimś coachingowym świrem, po prostu od zawsze wierzyłem, że to ja jestem osobą, która ma największy wpływ na moje życie i ponosi za nie odpowiedzialność. Dlatego nie rozumiałem dlaczego ludzie otyli nie chudną, mimo że teoretycznie chcą. Przecież jeśli ktoś nie chce być gruby, wystarczy że po prostu się ogarnie i będzie mniej jeść. Co to za problem?
Zrozumiałem, kiedy dobiłem do 99 kilogramów żywej wagi.
No jeśli przy chudnięciu… zapisałam się trening Marty z Codziennie fit, chociaż mam w tym miesiącu końcówkę budżetu (serio,popłynęłam!). Uwielbiam Martę, wiem że warto, cała rozpiska trasy jest tutaj. 10 polskich miast, 10 treningów. Marta to jedna z bardziej pracowitych blogerek jakie znam!
Justyna odświeżyła z kolei swój tekst o remoncie łazienki za 250 zł i ja to szanuję! I to bardzo 🙂

alarmujecie mnie, że firma odpowiedzialna za przesyłki z aliexpress jest niewydolna i prawdopodobnie przesyłki od tej pory będą płatne :O

Nie wiem czy na pewno tak będzie, ale jeśli to ma być ostatni moment na zrobienie zamówień z aliexpress, to tym bardziej polecam mój tekst TOP RZECZY z Aliexpress i zakupy teraz

No i na koniec coś cięższego – tekst o tym, że obrzezanie kobiet nie ma nic wspólnego z religią. Bardzo warto poczytać.
Tymczasem ja uciekam rozluźnić mięśnie w wannie z solą magnezową, a Was zostawiam z ważniejszymi wrzutkami z moich SM:

Więc mówisz nastolatkom, że wygląd nie jest najważniejszy, ale jednocześnie spędzasz swój czas na pisaniu „Aniu nie obraź się,ale w tej stylizacji wyglądasz grubo i kanciasto, no i zrób coś z tym nosem, to nie hejt tylko opinia”? Przeraża cię, że proana wciąż ma się dobrze, ale jednocześnie 50x dziennie używasz słów „czy nie wyglądam w tym grubo?” i kasujesz szybko zdjęcie które zrobił ci chłopak bo twoim zdaniem widać na nim fałdkę? Więc mówisz nastolatkom, że makijaż jest zły, ale zamiast podrzucić im „Obsesję piękna” do poczytania, pogłębiasz ich kompleksy narzekając na swoje mikro niedoskonałości? Więc mówisz, że najważniejsze jest to, co w głowie i w sercu, a jednak nie puszczasz dalej głosowań na utalentowanych ludzi i nie potrafisz wymienić 5 Polek z osiągnięciami w nauce, ale pamiętasz za to, że Joanna Kulig na rozdaniu nagród wyglądała grubo i powinna zatrudnić lepszego stylistę? Więc mówisz, że warto stawiać na edukację, ale jak ktoś sięga po książki to insynuujesz, że nie wie o czym czyta, bo bardziej interesuje cię że robi to w zakolanówkach, niż przekaz płynący z książki? Czyny mówią zawsze głośniej niż słowa. Zanim zaczniesz swoją napierdalankę na to, jaka straszna jest dzisiaj młodzież zastanów się proszę, kto tę młodzież wychował i od kogo czerpie wzorce. Jak rozmawiasz o polityce, jak wypowiadasz się o ludziach żyjących inaczej, ale jednak nie krzywdzących cię w żaden sposób, Bo ja jednak wierzę, że zmianę świata należy zacząć od siebie. #szczerze_pisząc #dziendobry #wspomnienia #reddress #kropki #sukienka #polkadots #karaiby #wakacje #blogerka #girlswhotravel #girlpower #feminism
Post udostępniony przez Ania (@aniamaluje) Lut 4, 2019 o 10:46 PST

Buziaki! 😘


Uściski, Ania

9
Dodaj komentarz

avatar
7 Comment threads
2 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
8 Comment authors
aniamalujestudentkaJoanna gaEkstrawaganckaAgata S Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
studentka
Gość
studentka

Proponuję w ramach eksperymentu społecznego dołączać do magazynów próbkę kokainy, bo podobno przez internet można ją sobie nielegalne załatwić. Więc trzeba ją rozpowszechnić w księgarniach, żeby rodzice zwrócili na to uwagę ;). No właśnie. Nie pamiętam, żeby jakiś nauczyciel zwrócił uwagę kiedy mi bardzo często dokuczano w gimnazjum. Za to pamiętam jak nauczycielka czepiała się, że mam pomalowane paznokcie przezroczystym lakierem. Podziwiam cię za to jak ogarniasz tyle inormacji wokół siebie. Może kiedyś napiszesz o tym więcej? Wiem tylko, że masz wszędzie w domu notesy. Ja też dużo rzeczy zapisuję, a potem nie wiem jak to wszystko segregować, co mam… Czytaj więcej »

aniamaluje
Gość

będę opowiadała o sposobach na pracę z notesami na YT chyba 😀

Joanna ga
Gość
Joanna ga

Ponawiam pytanie z insta – kiedy detale co do warsztatów wośpowych w tę sobotę?

aniamaluje
Gość

poslzo na isnta

Agata S
Gość
Agata S

Longstay Liquid Matte Lipstick – Matowa pomadka do ust w płynie – Golden Rose nr 26 🙂

Ekstrawagancka
Gość

A może pomadka z Kobo matowa?:) Mam w kolorze malinowym i o ile się ściera, do przynajmniej równomiernie:D

Sylwia
Gość

Hm, niedziele #sefcare – absolutnie się podpisuję. Gdyby nie chwila dbania o siebie (przede wszystkim w rozumieniu higieny psychicznej), dawno bym zwariowała. No to miłego i owocnego kolejnego weekendu i tygodnia 🙂

Kosmetolog Marta
Gość

Aniu, ludzie pytając o pinię wydaje mi się, że chcą po prostu utwierdzić się w swoim przekonaniu, a nie liczą się z tym co ktoś mówi. Ja jestem z tych osób, które dają krytyczne opinie i jeśli ktoś jest gruby, a oczekuje ode mnie, że powiem “nie no wiesz w sumie jesteś szczupły, ale tak jakby trochę mniej” to sorry ale się nie doczeka. Nazywajmy rzeczy po imieniu. Ja mogę współczuć wszystkim pedagogom, (sama z wykształcenia jestem m.in nauczycielem i cały czas staram się być na bieżąco za pomocą kursów doszkalających), bo to jakie dzieci “zepsute” przez rodziców trafiają już… Czytaj więcej »

Nihil Novi
Gość

Dobrze, że ten uwłaczający zbitek kartek (bo to nawet niespecjalnie książką można nazywać) zniknie. Gratuluję każdemu, kto się do tego przyczynił.
A teraz idę czytać o remoncie łazienki :D.

Previous
Zdrowy snickers, czyli daktylowe lepsze słodycze w 3 minuty
Nie tak łatwo schudnąć i jak pozostać katolikiem mimo tego, co wiemy o kościele Katolickim [TYGODNIK]