Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

Typowa ja! Nie pamiętam jak na imię miał właściciel piesełka, ale piesek miał na imię Tom i spędziliśmy razem kilka miłych chwil! 
Nie każde zdjęcie z podróży musi być wymuskane! To wywołuje we mnie miłe emocje, bo Tom był kuleczką radości.
Przy okazji - bycie opiekunem (nie lubię słowa „panem”) pieska to +100 do charyzmy i zwiększa szanse podrywu. Albo ułatwia kontakt. Lubię czytać książki w parku i w zeszłym roku kilkadziesiąt (!) razy zdarzyło się, że wbiegł we mnie albo mój koc czyjś piesek, co dało opiekunowi oczywisty pretekst do zagajenia rozmowy bez jakiejś niezręczności. Z trzema z tych osób się koleguję, jednego poznałam ze swoją koleżanką i są parą ;).
Pieski są super!!!
Pytanie do ludzi, którzy mają (albo kiedyś mieli) zwierzaka - jak się wabił? Imię typowo zwierzęce, czy ludzkie?
Ja miałam: kota o imieniu Trampek, owczarka szkockiego collie o imieniu Zija, (Zia) aka Ruda, drugiego psa o imieniu „Mała” (zwana Zazdrośnicą), kota Kiko i kotkę Ninę. Teraz w mojej rodzinie jest kotka Schwarz i piesek Niunio.
Każde imię z innej bajki!
Jak u Was?
#piesek #dogsofinstagram #wakacje #wietnam #vietnam #podróże #podrozemaleiduze #zwierzaki

Typowa ja! Nie pamiętam jak...

Żeby nie było zgorszenia – jak księża wykorzystują seksualnie dzieci

 Daniel Pittet został przez duchownego zgwałcony po raz pierwszy gdy miał osiem lat. Jego koszmar trwał jeszcze cztery, podczas których musiał też pozować do zdjęć pornograficznych. Gdy po latach zdecydował się opisać to w książce, papież Franciszek napisał do niej przedmowę i zapowiedział walkę z pedofilią w kościele. Podkreślił, że cieszy się z odwagi Daniela do opisania tego,co go spotakło i chce aby ta historia trafiła do wielu ludzi.
Tymczasem gdy w Polsce ktoś powie coś o pedofilu w sutannie, robi się hurr-durr kościół szkalujo! 
Nie chcę powiedzieć, że Kościół jest zły. Ale pedofilia jest. A pedofilia w Kościele, to wyjątkowo straszna rzecz.
Straszna, ponieważ ze względu na specyficzną pozycję społeczną sprawcy – zazwyczaj bezkarna. Zazwyczaj z przeniesieniem winy na ofiarę. I okryta jeszcze większą zmową milczenia niż w przypadku innego sprawcy. Co pogłębia cierpienie ofiary, która nie może w nikim znaleźć oparcia.
Pamiętasz ten pierwszy raz?

Tego się nie zapomina. Miałem czternaście lat. Ksiądz widział, że w domu się nie przelewa. Zaproponował, że kupi mi nowe ubranie: spodnie, buty i marynarkę. Pretekstem był egzamin gimnazjalny. Rodzice oczywiście wiedzieli, że pojedziemy po to wszystko do Poznania. Pierwszy raz wtedy byłem w KFC. Miałem z tego frajdę. Rodziców nie byłoby na to stać. Byliśmy też na zakupach w Selgrosie. To było dla mnie coś. Jak wracaliśmy, to było dwa kilometry przed domem, skręcił do lasu. Wjechaliśmy pod taką górkę. Wtedy były tam drzewa i polna droga, dziś – osiedle domków jednorodzinnych. Stanęliśmy. Nic nie podejrzewałem, myślałem, że może wjechał za potrzebą. Ksiądz zaczął od obmacywania moich genitaliów, wyjął swojego penisa i kazał, żebym go masturbował. Wcześniej pokazał mi, jak mam to robić. Dla mnie to był szok. Pierwszy raz się z czymś takim spotkałem, nie wiedziałem, o co w tym chodzi. Nie miałem jeszcze inicjacji seksualnej. Nie miałem w ogóle takich doświadczeń. Czasem, gdy jeszcze razem na kupie mieszkaliśmy w tym pokoju, słyszałem, jak ojciec kochał się z matką. Niewiele jednak z tego rozumiałem. Ksiądz to wszystko poprowadził, ja mu się podporządkowałem. Potem pojechaliśmy do domu. Zachowywał się tak, jakby nic się nie stało. Zabronił mi komukolwiek o tym mówić. To miała być nasza tajemnica. Tłumaczył, że chłopcy tak robią.

Co się dalej działo?

Wszedł ze mną z zakupami do domu. Wypił z rodzicami kawę, a potem pojechał do siebie, na plebanię. Na drugi dzień kazał do siebie przyjść. Nie było żadnego „przepraszam”. Powtórzył to samo co dzień wcześniej. Miałem milczeć, wyjaśnił mi, że to zabawa chłopców, nasza tajemnica i kropka.

Pamiętasz następny raz? (…)
To fragment książki “Żeby nie było zgorszenia“. Zrzuciłam ją na czytnik i czytałam na raty podczas podróży, bo musiałam sobie to wszystko spokojnie ułożyć w głowie, a temat nie jest łatwy i nie można potraktować go naskórkowo.
Chciałam napisać, że cieszę, że taka książka powstała ale… to brzmi bardzo źle. To okropne, że był na nią materiał. To paskudne, że było o czym pisać. Ale skoro takie okropieństwa się dzieją, to trzeba o nich głośno mówić. Jak najgłośniej. Bo milczenie jest przyzwoleniem na taki stan rzeczy.
Pedofilia w Kościele to zjawisko straszne, ponieważ nie ma oficjalnych statystyk. Po pierwsze, ze względu na wstyd ofiary i jej stygmatyzację przez społeczeństwo, po drugie – ze względu na bezkarność sprawców, ofiary nie chcą przechodzić koszmaru opowiadania w kółko o tym, o czym od dawna chcą zapomnieć. Nie brak jednak beztroskich wypowiedzi jak np. katolickiego dziennikarza Marcina Przeciszewskiego

Z moich rozmów z osobami kompetentnymi czy z księżmi, biskupami… na ogół oni mówią, bo nie ma statystyk ogólnopolskich – że

w każdej pojedynczej polskiej diecezji to jest problem… no nie wiem… kilku, maksymalnie kilkunastu kapłanów. Oczywiście mówię o przypadkach wykrytych.

Jaka  w tym beztroska! Kilku, maksymalnie kilkunastu na diecezję! 
Na świecie dzieje się wiele okropnych rzeczy. I łatwiej mówi się o tych odległych, jak dzieci z Azji, które są często wykorzystywane seksualnie przez dorosłych białych ludzi.
Zależność… może ją dać pozycja w społeczeństwie, może wynikać z pieniędzy, może też wynikać z hierachii, np. w rodzinie czy w miejscu pracy.
Dorosły zawsze ma przewagę nad dzieckiem. Szczególnie, gdy jest szanowany (lubiany przez wszystkich wujek, lokalny filantrop). 
Pomyślałam, że jako pedagog-terapeuta wypiszę Wam kilka rzeczy, których NIE WOLNO pod żadnym pozorem robić.
  
1. Mówić, że nagłaśnianie przypadków pedofilii (w kościele, w szkole, w rodzinie, gdziekolwiek), to atak i szkalowanie. Ataku na czyjąś niewinność dopuścił się pedofil. Za każdym razem gdy odwracasz kota ogonem – gdzieś na świecie ginie puchata panda.

2. Ale to był dobry ksiądz/reżyser/trener!


Być może, ale to nie zmienia faktu, że był też pedofilem. Zasługi w jakiejś dziedzinie nie mają żadnego związku z pedofilią i nie mogą być okolicznością łagodzącą.

3. Ten dzieciak to patologia!


Ale wiesz, że sprawcy często wybierają właśnie takich? Z domu, w którym matka pije a ojciec bije i się raczej nie poskarży. Dzieci z niską samooceną. Jeden z opisanych w książce księży specjalnie rozpijał swoją ofiarę i częstował ją wódką. Najpierw, bo łatwiej się do niej dobrać, potem – bo alkoholik ma niską wiarygodność.

4. Pytać – po co tam szedł kolejny raz?


To jest dziecko. Nie wie. Nie rozumie. Jest w szoku. Czasami wierzy, że tak trzeba, że to jest nasza tajemnica. Że chłopcy tak robią. Nie ty jesteś od oceniania sytuacji. I nie w tym kierunku powinny iść pytania!!!! Zapytaj – dlaczego ten ksiądz wciąż to robił.

5. Mówić – wujek Zdzisiek to lubi sobie połapać za tyłki, hehe. Lepiej sama z nim nigdzie nie chodź, hehe.


Jeśli wiesz, że jakiś wujek lubi sobie pomacać dziewczynki, to nie zapraszasz go na żadne wesela, chrzciny, stypy i urodziny, tylko dajesz mu znać, że nie jest już członkiem rodziny. Jak słyszę potem, że cała wieś się śmiała, że ksiądz to lubił chłopców, to zastanawiam się – co jest kurwa takie śmieszne?
6. Odwracać głowy – nie możesz tego robić. Jeśli wiesz o czymś takim, masz obowiązek reagować. How can we sleep, when the beds are burning?

7.Mówić, że walka o odszkodowania to wyciąganie pieniędzy i negować to. Pieniądze są potrzebne, by pokryć koszty leczenia i terapii, zacząć nowe życie z dala od społeczności, która stygmatyzuje ofiarę i wytyka ją palcami. I są jakąkolwiek rekompensatą za doznane zło.
8. Opowiadać, że inni sobie jakoś z tym poradzili i wielkie mi rzeczy, trochę cię podotykał.
Po prostu bez komentarza.
A co należy robić? 
Edukować dzieci! Muszą wiedzieć, że nikt nie ma prawa dotykać intymnych części ich ciała. Edukacja seksualna to nie promowanie seksu od najmłodszych lat! To budowanie świadomości i zapobieganie takim wydarzeniom.
Mówić, że nie ma takich tajemnic, jakie ma się z innymi dorosłymi. Sytuacja, w której ksiądz podczas spowiedzi dowiaduje się jakie są tajemnice dziecka, może je szantażować i manipulować nim. A potem może zrobić takiemu wykorzystanemu dziecku zdjęcie i szantażować je dalej. Nie ma nic złego w spowiedzi, to piękne, że ludzie w coś wierzą, ale z głową. Ksiądz jest tylko człowiekiem.
Jest wielu wspaniałych duchownych, zaangażowanych i dobrych. I właśnie dlatego należy głośno mówić o złych czynach tych niedobrych. Dawać znać, że nie ma na to przyzwolenia. 

Pierwsze chwile pobytu spędziliśmy przed telewizorem. Następnie ks. Stanisław poczęstował mnie jakimś napojem, po którym poczułem się bezwładny i mocno oszołomiony. Wówczas zaprowadził mnie do łazienki, rozebrał do naga i wykąpał w wannie. Po kąpieli ułożył mnie w przygotowanym łóżku, po czym sam gdzieś poszedł. Gdy wrócił, był już rozebrany do naga i położył się obok mnie. Następnie dotykał i całował mnie w miejsca intymne po czym masturbował mnie, a potem siebie. Po tym wszystkim miałem nadzieję, że zostawi mnie w spokoju i sobie pójdzie, ale się myliłem. Po krótkiej przerwie znów zaczął mnie masturbować, a potem jeszcze raz. Gdy zaspokoił swoje potrzeby, wyszedł z łóżka, obtarł się ręcznikiem i wyszedł do drugiego pokoju. Tej nocy nie moglem zmrużyć oka. Czułem się zeszmacony, sponiewierany, splugawiony, poniżony. Modliłem się cały czas, a właściwie to był krzyk do Boga z prośbą, żeby ta noc wreszcie się skończyła. Nad ranem, gdy zrobiło się jasno, ubrałem się i chciałem wyjść, ale wtedy przyszedł ks. Stanisław i wręczył mi prezent(…)

Fragment materiałów fundacji Nie lękajcie się, która skupia ofiary duchownych-pedofilów.
Wybrałam łagodne opisy, w książce są dużo gorsze i bardziej dokładne.
Jeszcze jedno “teraz po latach im się nagle przypomniało, sławy szukają”.
Pierdolnij się w łeb i wróć tutaj jak ci przejdzie takie rozumowanie. Gwałt to trauma, gwałt na dziecku – zrujnowane życie. Jak już pisałam – odszkodowanie jest szalenie ważne, bo pozwala pokryć koszta terapii, przeniesienia się w inne miejsce, zaczęcie nowego życia. 
Uważam, że są książki, które każdy powinien przeczytać. Poznać schemat działania sprawcy, aby móc zapobiegać i chronić własne dzieci. Ksiądz to ten specyficzny przypadek zaufania, jakim dziecko darzy rodziców i krewnych. Jednak to za księdzem często “cała wieś stoi murem” a ofiara zostaje  z tym wszystkim sama, w dodatku poddana wtórnej wiktymizacji. 
Żeby nie było zgorszenia przeczytałam na Legimi, bo mam tam abonament na ebooki, ale jeśli nie przerażają cię dokładne opisy tych okropnych wydarzeń lub równie paskudne przykłady tuszowania tego przez kościół – polecam bardzo mocno. W siedmiodniowym okresie próbnym można czytać wszystko za darmo, sama na tych zasadach w legimi umieściłam własną książkę, więc to moja ulubiona opcja. Dawno żadna książka mnie nie poruszyła tak bardzo, a ponieważ nawet nieprzyjmną prawdę należy ujawniać – postanowiłam dorzucić swoją cegiełkę.
Znam osobiście ofiarę i temat mocno mnie rusza.  Polecam!
A za każdym razem gdy odwracasz głowę albo kota ogonem mówiąc, że to szkalowanie kościoła – umiera mała panda, a tobie i twojemu partnerowi opadają cycki i więdnie penis.
Sprawdzone info!

_______

I hope we live to tell the tale 


I hope we live to shout the tale 
shout shout
 Let it all out 


__________

Ojcze Święty, naruszenie mojej wstydliwości, dziecięcej niewinności, brutalne wtargnięcie w
moje życie płciowe jest szczególnym przestępstwem przeciwko prawdzie osoby ludzkiej. Dziecku, które jest najsłabszym członkiem naszego społeczeństwa, trzeba zagwarantować poszanowanie wszystkich praw. Trzeba je darzyć miłością, otaczać opieką. Wykorzystanie seksualne mnie, jako chłopca wywarło znamienny wpływ na moją seksualność i funkcjonowanie w społeczeństwie.
Wasza Świątobliwość, zdarzenia z dzieciństwa odcięły mi dostęp do wewnętrznej harmonii,
odcięły mnie od zdolności czystego kochania i zaufania. Wykorzystanie ma na mnie wpływ przez te wszystkie lata. Zdegradowana została moja psychika w sposób głęboki i trwały, zniekształcony został obraz własnej osoby i świata poprzez bycie czymś, a nie kimś. Lęk przed bliskością i brak zaufania do ludzi sprawiają, że nie mogę wejść w zdrową relację z drugą osobą. Jestem rozchwiany emocjonalnie, czuję, że jestem nic nie warty, nie godny miłości. Mam ogromny problem z koncentracją uwagi. Kto przywróci mi dzisiaj utracone dzieciństwo, utraconą niewinność? Nikt!.


Bądź na bieżąco! 
INSTAGRAMFACEBOOK
Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) – jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂
Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Skąd biorę pieniądze na podróże?
Żeby nie było zgorszenia – jak księża wykorzystują seksualnie dzieci