Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Święta święta i po świętach😅 zawsze chciałam wcisnąć gdzieś to  zdanie🤭
Gdy powiedziałam, że spędzam sylwestra w wannie, zetknęłam się z dwoma typami reakcji:
👉🏻 zapraszam do mnie/do nas, co będziesz sama siedzieć!
👉🏻 też bym tak chciała, ale jakoś nie umiem odmówić i się wykręcić 
Ja akurat z odmawianiem czegoś, czego nie chcę, NIGDY nie miałam problemu. Dziadek mnie nauczył, że mam nie uszczęśliwiać nikogo swoim kosztem i jestem mu za to wdzięczna. 
Inna sprawa, że odmawiałam w tak fatalnym stylu, że o jeju. Dzisiaj nie szukam wymówek, nie mam problemu by zamiast wymyślać pogrzeb ciotki albo zapalenie gardła powiedzieć „dzisiaj mam potrzebę poczytać książkę, ale dzięki za zaproszenie”.
I tyle.
Więc tak zupełnie szczerze, to ja naprawdę nie kumam tych wszystkich tekstów o kulturowej presji by coś robić, bo ja nigdy nie pozwoliłam jej wejść na głowę🙈 Nie  piszcie proszę, że wymaga to ode mnie jakiejś odwagi, bo co to za odwaga, gdy się nie boisz?🤪
Jestem jak ten egipski kapłan, który wiedział czym jest zaćmienie słońca, więc nie padał przestraszony na kolana. Zbyt wiele złych rzeczy na świecie dzieje się z powodu argumentu „bo tradycja”, bym uważała go za argument sensowny (niech obrzezanie dziewczynek tępymi żyletkami będzie przykładem).
Ciekawe jest też to, że wiele osób uważa, że ja będę w Sylwestra smutna i samotna😂 jeju, miałam w życiu kilka fajnych imprez, w tym zabawę na tajskiej plaży, po której wsiadłam w samolot i obudziłam się w Katarze. Ale nic nie przebije sylwestra z zeszłego roku, gdy leżałam w wannie z tak gorącą wodą, że aż parzyło, a po 5 minutach dolałam sobie jeszcze gorętszej. Cały dzień traktowałam się jak księżniczkę i rozkoszowałam się czasem ze sobą. Ale nie tak, że przeglądałam memy i chodziłam w rozciągniętym dresie, tylko jadłam pyszne rzeczy, paliłam pachnące świeczki, nałożyłam maseczkę na twarz i na włosy, delektowałam się książką.
Każdy ma swoją definicję radochy!
#grudzień #december #sukienka #sylwester #2020 #aniamaluje #szczerze_pisząc #presja #motywacja #radość #starezdjecie

Święta święta i po świętach😅...

Tak szczerze, to nigdy nie praktykowałam w sercu tej religijnej części świąt, bo najpierw byłam za mała, a potem mój dziecięcy umysł nie mógł uwierzyć w Boga, który pozwala mojemu dziadkowi umierać właśnie na raka.
Jeny, ja to umiem zrujnować atmosferę! 🤭
Więc tak wyszło, że ja się po prostu nigdy nie wkręciłam w religię i to się nie zmieniło. Trochę dziwią mnie te pytania o to, czy obchodzę święta. Robię tak jak zawsze! Lepię pierogi, robię sałatkę jarzynową, one nie mają wyznania😉 nie widzę powodu aby sprawić tego dnia przykrość babci i się z tego całkiem wymiksować. Podobnie jak wierzący ludzie chodzą przecież do lekarza, zamiast się jedynie modlić😊.
Jeśli dla kogoś święta to czas podziałów i rzuconego z pogardą „niewierzący nie powinni mieć wolnego”, to chyba źle zrozumiał coś z nauk Jezusa🤪
W każdym razie, ja mam wolne kiedy sobie wymyślę, bo taki sobie wykombinowałam styl pracy🤣

Dobra, wracając do milszych aspektów! Cieszycie się z małych rzeczy? Ostatnio widziałam filmik jak dziecko cieszyło się z zapakowanego w świąteczny papier banana🍌😅 jeju ja też taka byłam! Mój kochany dziadek dawał mi badziewne figurki albo paczkę żelków, a ja miałam radochę cały dzień. Dawał mi je z taką radością i całą celebracją, tym „zgaduj zgadula, w której ręce złota kula” albo „ence pence w której ręce”, że po prostu mordka sama się śmiała. 
Napisz mi tu proszę jaki prezent sprawił Ci największą radość w dzieciństwie.
Lubię czytać takie rzeczy!♥️
#święta #prezenty #radość #choinka #xmass #dzieciństwo #dziecko #aniamaluje #dziewczynka #dzieci

Tak szczerze, to nigdy nie...

Żeby nie było zgorszenia – jak księża wykorzystują seksualnie dzieci

 Daniel Pittet został przez duchownego zgwałcony po raz pierwszy gdy miał osiem lat. Jego koszmar trwał jeszcze cztery, podczas których musiał też pozować do zdjęć pornograficznych. Gdy po latach zdecydował się opisać to w książce, papież Franciszek napisał do niej przedmowę i zapowiedział walkę z pedofilią w kościele. Podkreślił, że cieszy się z odwagi Daniela do opisania tego,co go spotakło i chce aby ta historia trafiła do wielu ludzi.
Tymczasem gdy w Polsce ktoś powie coś o pedofilu w sutannie, robi się hurr-durr kościół szkalujo! 
Nie chcę powiedzieć, że Kościół jest zły. Ale pedofilia jest. A pedofilia w Kościele, to wyjątkowo straszna rzecz.
Straszna, ponieważ ze względu na specyficzną pozycję społeczną sprawcy – zazwyczaj bezkarna. Zazwyczaj z przeniesieniem winy na ofiarę. I okryta jeszcze większą zmową milczenia niż w przypadku innego sprawcy. Co pogłębia cierpienie ofiary, która nie może w nikim znaleźć oparcia.
Pamiętasz ten pierwszy raz?

Tego się nie zapomina. Miałem czternaście lat. Ksiądz widział, że w domu się nie przelewa. Zaproponował, że kupi mi nowe ubranie: spodnie, buty i marynarkę. Pretekstem był egzamin gimnazjalny. Rodzice oczywiście wiedzieli, że pojedziemy po to wszystko do Poznania. Pierwszy raz wtedy byłem w KFC. Miałem z tego frajdę. Rodziców nie byłoby na to stać. Byliśmy też na zakupach w Selgrosie. To było dla mnie coś. Jak wracaliśmy, to było dwa kilometry przed domem, skręcił do lasu. Wjechaliśmy pod taką górkę. Wtedy były tam drzewa i polna droga, dziś – osiedle domków jednorodzinnych. Stanęliśmy. Nic nie podejrzewałem, myślałem, że może wjechał za potrzebą. Ksiądz zaczął od obmacywania moich genitaliów, wyjął swojego penisa i kazał, żebym go masturbował. Wcześniej pokazał mi, jak mam to robić. Dla mnie to był szok. Pierwszy raz się z czymś takim spotkałem, nie wiedziałem, o co w tym chodzi. Nie miałem jeszcze inicjacji seksualnej. Nie miałem w ogóle takich doświadczeń. Czasem, gdy jeszcze razem na kupie mieszkaliśmy w tym pokoju, słyszałem, jak ojciec kochał się z matką. Niewiele jednak z tego rozumiałem. Ksiądz to wszystko poprowadził, ja mu się podporządkowałem. Potem pojechaliśmy do domu. Zachowywał się tak, jakby nic się nie stało. Zabronił mi komukolwiek o tym mówić. To miała być nasza tajemnica. Tłumaczył, że chłopcy tak robią.

Co się dalej działo?

Wszedł ze mną z zakupami do domu. Wypił z rodzicami kawę, a potem pojechał do siebie, na plebanię. Na drugi dzień kazał do siebie przyjść. Nie było żadnego „przepraszam”. Powtórzył to samo co dzień wcześniej. Miałem milczeć, wyjaśnił mi, że to zabawa chłopców, nasza tajemnica i kropka.

Pamiętasz następny raz? (…)
To fragment książki “Żeby nie było zgorszenia“. Zrzuciłam ją na czytnik i czytałam na raty podczas podróży, bo musiałam sobie to wszystko spokojnie ułożyć w głowie, a temat nie jest łatwy i nie można potraktować go naskórkowo.
Chciałam napisać, że cieszę, że taka książka powstała ale… to brzmi bardzo źle. To okropne, że był na nią materiał. To paskudne, że było o czym pisać. Ale skoro takie okropieństwa się dzieją, to trzeba o nich głośno mówić. Jak najgłośniej. Bo milczenie jest przyzwoleniem na taki stan rzeczy.
Pedofilia w Kościele to zjawisko straszne, ponieważ nie ma oficjalnych statystyk. Po pierwsze, ze względu na wstyd ofiary i jej stygmatyzację przez społeczeństwo, po drugie – ze względu na bezkarność sprawców, ofiary nie chcą przechodzić koszmaru opowiadania w kółko o tym, o czym od dawna chcą zapomnieć. Nie brak jednak beztroskich wypowiedzi jak np. katolickiego dziennikarza Marcina Przeciszewskiego

Z moich rozmów z osobami kompetentnymi czy z księżmi, biskupami… na ogół oni mówią, bo nie ma statystyk ogólnopolskich – że

w każdej pojedynczej polskiej diecezji to jest problem… no nie wiem… kilku, maksymalnie kilkunastu kapłanów. Oczywiście mówię o przypadkach wykrytych.

Jaka  w tym beztroska! Kilku, maksymalnie kilkunastu na diecezję! 
Na świecie dzieje się wiele okropnych rzeczy. I łatwiej mówi się o tych odległych, jak dzieci z Azji, które są często wykorzystywane seksualnie przez dorosłych białych ludzi.
Zależność… może ją dać pozycja w społeczeństwie, może wynikać z pieniędzy, może też wynikać z hierachii, np. w rodzinie czy w miejscu pracy.
Dorosły zawsze ma przewagę nad dzieckiem. Szczególnie, gdy jest szanowany (lubiany przez wszystkich wujek, lokalny filantrop). 
Pomyślałam, że jako pedagog-terapeuta wypiszę Wam kilka rzeczy, których NIE WOLNO pod żadnym pozorem robić.
  
1. Mówić, że nagłaśnianie przypadków pedofilii (w kościele, w szkole, w rodzinie, gdziekolwiek), to atak i szkalowanie. Ataku na czyjąś niewinność dopuścił się pedofil. Za każdym razem gdy odwracasz kota ogonem – gdzieś na świecie ginie puchata panda.

2. Ale to był dobry ksiądz/reżyser/trener!


Być może, ale to nie zmienia faktu, że był też pedofilem. Zasługi w jakiejś dziedzinie nie mają żadnego związku z pedofilią i nie mogą być okolicznością łagodzącą.

3. Ten dzieciak to patologia!


Ale wiesz, że sprawcy często wybierają właśnie takich? Z domu, w którym matka pije a ojciec bije i się raczej nie poskarży. Dzieci z niską samooceną. Jeden z opisanych w książce księży specjalnie rozpijał swoją ofiarę i częstował ją wódką. Najpierw, bo łatwiej się do niej dobrać, potem – bo alkoholik ma niską wiarygodność.

4. Pytać – po co tam szedł kolejny raz?


To jest dziecko. Nie wie. Nie rozumie. Jest w szoku. Czasami wierzy, że tak trzeba, że to jest nasza tajemnica. Że chłopcy tak robią. Nie ty jesteś od oceniania sytuacji. I nie w tym kierunku powinny iść pytania!!!! Zapytaj – dlaczego ten ksiądz wciąż to robił.

5. Mówić – wujek Zdzisiek to lubi sobie połapać za tyłki, hehe. Lepiej sama z nim nigdzie nie chodź, hehe.


Jeśli wiesz, że jakiś wujek lubi sobie pomacać dziewczynki, to nie zapraszasz go na żadne wesela, chrzciny, stypy i urodziny, tylko dajesz mu znać, że nie jest już członkiem rodziny. Jak słyszę potem, że cała wieś się śmiała, że ksiądz to lubił chłopców, to zastanawiam się – co jest kurwa takie śmieszne?
6. Odwracać głowy – nie możesz tego robić. Jeśli wiesz o czymś takim, masz obowiązek reagować. How can we sleep, when the beds are burning?

7.Mówić, że walka o odszkodowania to wyciąganie pieniędzy i negować to. Pieniądze są potrzebne, by pokryć koszty leczenia i terapii, zacząć nowe życie z dala od społeczności, która stygmatyzuje ofiarę i wytyka ją palcami. I są jakąkolwiek rekompensatą za doznane zło.
8. Opowiadać, że inni sobie jakoś z tym poradzili i wielkie mi rzeczy, trochę cię podotykał.
Po prostu bez komentarza.
A co należy robić? 
Edukować dzieci! Muszą wiedzieć, że nikt nie ma prawa dotykać intymnych części ich ciała. Edukacja seksualna to nie promowanie seksu od najmłodszych lat! To budowanie świadomości i zapobieganie takim wydarzeniom.
Mówić, że nie ma takich tajemnic, jakie ma się z innymi dorosłymi. Sytuacja, w której ksiądz podczas spowiedzi dowiaduje się jakie są tajemnice dziecka, może je szantażować i manipulować nim. A potem może zrobić takiemu wykorzystanemu dziecku zdjęcie i szantażować je dalej. Nie ma nic złego w spowiedzi, to piękne, że ludzie w coś wierzą, ale z głową. Ksiądz jest tylko człowiekiem.
Jest wielu wspaniałych duchownych, zaangażowanych i dobrych. I właśnie dlatego należy głośno mówić o złych czynach tych niedobrych. Dawać znać, że nie ma na to przyzwolenia. 

Pierwsze chwile pobytu spędziliśmy przed telewizorem. Następnie ks. Stanisław poczęstował mnie jakimś napojem, po którym poczułem się bezwładny i mocno oszołomiony. Wówczas zaprowadził mnie do łazienki, rozebrał do naga i wykąpał w wannie. Po kąpieli ułożył mnie w przygotowanym łóżku, po czym sam gdzieś poszedł. Gdy wrócił, był już rozebrany do naga i położył się obok mnie. Następnie dotykał i całował mnie w miejsca intymne po czym masturbował mnie, a potem siebie. Po tym wszystkim miałem nadzieję, że zostawi mnie w spokoju i sobie pójdzie, ale się myliłem. Po krótkiej przerwie znów zaczął mnie masturbować, a potem jeszcze raz. Gdy zaspokoił swoje potrzeby, wyszedł z łóżka, obtarł się ręcznikiem i wyszedł do drugiego pokoju. Tej nocy nie moglem zmrużyć oka. Czułem się zeszmacony, sponiewierany, splugawiony, poniżony. Modliłem się cały czas, a właściwie to był krzyk do Boga z prośbą, żeby ta noc wreszcie się skończyła. Nad ranem, gdy zrobiło się jasno, ubrałem się i chciałem wyjść, ale wtedy przyszedł ks. Stanisław i wręczył mi prezent(…)

Fragment materiałów fundacji Nie lękajcie się, która skupia ofiary duchownych-pedofilów.
Wybrałam łagodne opisy, w książce są dużo gorsze i bardziej dokładne.
Jeszcze jedno “teraz po latach im się nagle przypomniało, sławy szukają”.
Pierdolnij się w łeb i wróć tutaj jak ci przejdzie takie rozumowanie. Gwałt to trauma, gwałt na dziecku – zrujnowane życie. Jak już pisałam – odszkodowanie jest szalenie ważne, bo pozwala pokryć koszta terapii, przeniesienia się w inne miejsce, zaczęcie nowego życia. 
Uważam, że są książki, które każdy powinien przeczytać. Poznać schemat działania sprawcy, aby móc zapobiegać i chronić własne dzieci. Ksiądz to ten specyficzny przypadek zaufania, jakim dziecko darzy rodziców i krewnych. Jednak to za księdzem często “cała wieś stoi murem” a ofiara zostaje  z tym wszystkim sama, w dodatku poddana wtórnej wiktymizacji. 
Żeby nie było zgorszenia przeczytałam na Legimi, bo mam tam abonament na ebooki, ale jeśli nie przerażają cię dokładne opisy tych okropnych wydarzeń lub równie paskudne przykłady tuszowania tego przez kościół – polecam bardzo mocno. W siedmiodniowym okresie próbnym można czytać wszystko za darmo, sama na tych zasadach w legimi umieściłam własną książkę, więc to moja ulubiona opcja. Dawno żadna książka mnie nie poruszyła tak bardzo, a ponieważ nawet nieprzyjmną prawdę należy ujawniać – postanowiłam dorzucić swoją cegiełkę.
Znam osobiście ofiarę i temat mocno mnie rusza.  Polecam!
A za każdym razem gdy odwracasz głowę albo kota ogonem mówiąc, że to szkalowanie kościoła – umiera mała panda, a tobie i twojemu partnerowi opadają cycki i więdnie penis.
Sprawdzone info!

_______

I hope we live to tell the tale 


I hope we live to shout the tale 
shout shout
 Let it all out 


__________

Ojcze Święty, naruszenie mojej wstydliwości, dziecięcej niewinności, brutalne wtargnięcie w
moje życie płciowe jest szczególnym przestępstwem przeciwko prawdzie osoby ludzkiej. Dziecku, które jest najsłabszym członkiem naszego społeczeństwa, trzeba zagwarantować poszanowanie wszystkich praw. Trzeba je darzyć miłością, otaczać opieką. Wykorzystanie seksualne mnie, jako chłopca wywarło znamienny wpływ na moją seksualność i funkcjonowanie w społeczeństwie.
Wasza Świątobliwość, zdarzenia z dzieciństwa odcięły mi dostęp do wewnętrznej harmonii,
odcięły mnie od zdolności czystego kochania i zaufania. Wykorzystanie ma na mnie wpływ przez te wszystkie lata. Zdegradowana została moja psychika w sposób głęboki i trwały, zniekształcony został obraz własnej osoby i świata poprzez bycie czymś, a nie kimś. Lęk przed bliskością i brak zaufania do ludzi sprawiają, że nie mogę wejść w zdrową relację z drugą osobą. Jestem rozchwiany emocjonalnie, czuję, że jestem nic nie warty, nie godny miłości. Mam ogromny problem z koncentracją uwagi. Kto przywróci mi dzisiaj utracone dzieciństwo, utraconą niewinność? Nikt!.


Bądź na bieżąco! 
INSTAGRAMFACEBOOK
Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) – jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂
Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Skąd biorę pieniądze na podróże?
Żeby nie było zgorszenia – jak księża wykorzystują seksualnie dzieci