Znasz to specyficzne uczucie rozczarowania, gdy wszyscy coś polecają i pod wpływem tych rekomendacji radośnie ruszasz do sklepu albo kupujesz wycieczkę i...lipa? Zachwalane miejsce jest rozczarowujące a produkt beznadziejny?
Nie mówię o tych sytuacjach, gdy dziewczyna o tłustej cerze kupuje krem do skóry suchej, bo często zapominamy o „tle”, ale o takich momentach gdy ktoś pokazywał same rajskie zakątki a miejsce okazuje się... brzydkie. Brudne, niebezpieczne, zaniedbane albo z niedobrym jedzeniem. Takie rozczarowanie miałam na #Santorini :D Bawiłam się fajnie, bo był ślub i wesele, byli fajni ludzie, ale tłok jak skurczysyn, ludzie stojący w 30 minutowych kolejkach by zrobić sobie zdjęcie z niebieską kopułą, męczone osiołki i mnóstwo zaniedbanych psów... Bardzo zaniedbanych i bezdomnych psów i wychudzonych kotów, chociaż hotele wyrzucały mnóstwo jedzenia.
To nie był mój jedyny wyjazd 2018, ale gdybym cały rok odkładała na urlop i zaciskała pasa by przekonać się, że Santorini w sezonie ocieka komerchą i nie jest całe białe i jak z pocztówki - chyba bym się popłakała. Jestem zupełnie szczerze ciekawa, czy masz takie swoje wielkie rozczarowanie. Produkt, miejsce, cokolwiek. Coś szeroko zachwalanego, co u ciebie się w ogóle nie sprawdziło ;)
#santorinigreece #santoriniisland #thira #oiasantorini #grecja #greekisland #lovegreece #discovergreece #summeringreece #sukienka #maxidresses #bohodress #stylizacja #instafashionblogger #vacationstyle #polishblogger #blogerka #travelwomen #girlvsglobe #girlsjustwannatravel #lovetravelling #podróż #podróżemałeiduże #travelstory

Znasz to specyficzne uczucie rozczarowania,...

Czasami czuję się jak te małe tarty -wczorajsza. Nie zawsze dzień układa się jakbym chciała. Bez powodu czuję się rozmemłana. A wiem, że jestem człowiekim zadaniowym i niektóre rzeczy muszę jak zadania traktować. Kolega mi się kiedyś żalił, że jego żona potwornie narzeka na to, że nie kupuje jej spontanicznie kwiatów i w ogóle rzadko ją zaskakuje. A kolega z tych, co to nawet zakup plecaka poprzedzają researchem i czytaniem analiz... Więc wpisałam mu te kwiaty w losowych miejscach w kalendarzu. Żona zadowolona, on pamięta o tej zupełnie niespontanicznej spontaniczności, wszystko się zgadza.
Teraz ja wpisałam sobie takie zadanie, by codziennie zrobić jedną rzecz DLA SIEBIE. Taki #selfcare, codziennie minimum jedna rzecz dla mnie. Jutro idę na rzęsy, dzisiaj to było snucie się po domu w pidżamie do piętnastej i przepyszne leniwe śniadanie. Czasem to coś dużego, czasem nie, ale zdecydowanie zbyt często jestem dla wszystkich pomocna i troskliwa, a zapominam o sobie. A Ty? Udało ci się dzisiaj zrobić coś dla siebie? •*•*•*•*•*•*•*•*•*•*•*•*•*•*•*•*•*•*•
#lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis 
#aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #różowaśroda #thinkpink #discoverunder50k #aniamaluje

Czasami czuję się jak te...

Czy jest coś co wygląda bardziej idiotycznie niż influencerka robiąca sobie zdjęcia? Z jednej strony sama się z tego śmieję, z drugiej - jak nie zrobię zdjęcia jedzenia, to nie stworzę tekstu o tym, gdzie najlepiej zjeść w danym mieście. Jakbym nie robiła sobie zdjęć w Kijowie czy na Korfu, nie mogłabym stworzyć sensownego wpisu o tym, co tam zobaczyć i jak nie przepłacić ;). Prawdą jednak jest, że 100 prób uchwycenia jakiegoś kadru wygląda komicznie🙈
Ja obecnie dzięki współpracy z @canonpolska testuję ich nowe maleństwo - zoemini S. Aparat natychmiastowy, który od razu drukuje zdjęcia, ale też pozwala je zapisać na karcie albo wydrukować jakieś zdjęcie wprost z Twojego telefonu.
Na razie jestem na początku swojej zabawy i więcej powiedzieć nie mogę (poza tym, że jest mały i śliczny), ale Ty możesz zgarnąć taki sam w konkursie, który właśnie wystartował na profilu @canonpolska - wystarczy opublikować zdjęcie i oznaczyć je odpowiednimi hashtagami😊. Będę szczęśliwa, jak trafi do kogoś z moich obserwatorów :) #CanonPolska #ZachowajChwile #CanonZoemini #ZoeminiS #LiveAndCreate  #kropki #groszki #sukienka #aniamaluje #summeroutfits #ootd #lookdojour #polkadots #summer #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Czy jest coś co wygląda...

🎈Nie umiem szczerzyć się nieszczerze😉 - dlatego na większości zdjęć jestem po prostu uśmiechnięta, tak zwyczajnie. Mój nieszczery uśmiech z zębami wyglada jak uśmiech pana Harolda ze stockowych zdjęć. Równie dobrze można sobie wyobrazić, że poza kadrem porywacz trzyma wymierzony pistolet i każe mi się uśmiechać do zdjęcia, by pokazać rodzinie, że jestem cała i można wpłacić za mnie okup🤪
Dlatego zamiast zdjęcia z balonami i wesołym 4️⃣0️⃣🎉, wrzucam zdjęcie z zeszłego roku, kiedy było mi naprawdę przesuper i szczerze szczerzyłam na wszystko, bo miałam cudowny dzień😊
Nie planowałam konkursu na 40 tysięcy followersów, ale zgodnie z Waszą wolą - zapraszam!🎉 Nie wiem, czy 40 000 to dużo, czy niedużo. Zależy od kontekstu.
👉🏻 aby policzyć od 1 do 40 000 po angielsku, potrzeba 11 godzin.
👉🏻 40 000 znaków to arkusz wydawniczy
👉🏻albo liczba mieszkańców Szczecinka 👉🏻 40 000 ludzi to też liczba osób, które umierają rocznie w Polsce przez smog☹️ 40 tysięcy to bywa dużo, bardzo dużo i za dużo. W porównaniu do wielkich insta kont to pewnie malutko, ale liczy się jakość. 
I dlatego chcę Wam symbolicznie podziękować za obecność. Za czytanie tego, co piszę, dawanie lajków, komentowanie, czasami polemikę (z której sama wiele się uczę, jesteście świadkami tego, jak dojrzewają moje poglądy!) a czasami złośliwość i wbijanie szpilki, dzięki czemu wiem, że przez 12 lat działalności w sieci nabyłam na to całkowitą odporność 😉. Nie adresuję zabawy do osób, które są pazerne na nagrody, tylko do tych, którzy serio lubią tu ze mną spędzać czas. Jeśli chcesz wygrać bon/kartę podarunkową o wartości  200 zł do wybranego przez Ciebie sklepu na terenie Polski,zadanie jest proste:
🎉 wstaw na publiczne instastories w dowolnej formie informację o tym, dlaczego warto mnie śledzić na instagramie i oznacz @aniamaluje #aniamalujecelebruje
Tylko tak będę mogła zobaczyć wszystkie stories. Powinny być dostępne 24h, każda wyświetlona zobowiązuję się zaserduszkować, byś miał pewność, że ją widziałam😊
I tyle! Możesz wstawić link do tekstu, który cię zainspirował; wypisać co mój profil zmienił w twoim życiu, wstawić zdjęcie czegoś upichconego z mojego przepisu. ciąg dalszy w komentarzu👇🏻

🎈Nie umiem szczerzyć się nieszczerze😉...

Ostatnio jestem dużo bardziej asertywna. Przestałam robić rzeczy, których nie lubię, a to co do tej pory mówiłam w myślach - mówię głośno. „Niedziela mi nie pasuje, bo to mój dzień dla siebie” „Nie pożyczę ci danej rzeczy, bo ostatnio wróciła do mnie porysowana.” I tak dalej. Lubię ludzi, nawet uwielbiam! Lubię robić dla nich miłe rzeczy, większość gości dostaje u mnie obiad i jakiś deser (często mam ciasto), sama w gości nigdy nie przychodzę z pustymi rękoma. Pomagam starszemu panu wnieść jego zakupy na czwarte piętro, zanoszę jedzenie i niektóre #darylosu do jadłodzielni, często nocuję znajomych. Ale kiedy odmawiam, jestem podobno NIEMIŁA.
Bo mam czelność jeden, jedyny dzień, który jest tylko dla mnie, woleć spędzić w wannie niż spotkać się z kimś na kawę (w ogóle jak ktoś zaprasza mnie na kawę, to znaczy, że mnie nie zna🤪).
Jestem niemiła, bo nie pożyczę drugi raz aparatu komuś, kto go porysował. „Bo przecież i tak był porysowany”. Niemiła, bo drugi raz nie przenocuję kogoś, kto poprzednio obudził mnie o szóstej pytając, gdzie trzymam kawę (serio, kawa weryfikuje czy się znamy dobrze, nie piję kawy🤪).
Okej, mogę być niemiła. Całkowicie wyrosłam z potrzeby bycia lubianą przez każdego. Jeśli bycie lubianą oznacza bycie wykorzystywaną - wolę jak ten ktoś nie będzie mnie lubić.
I o jeny, jakie to było proste. Serio. Jeśli ktoś mnie szanuje i naprawdę lubi, zrozumie moje nie, gdy czegoś mu odmówię. Jeśli będzie próbował mnie emocjonalnie szantażować - widocznie nigdy tak naprawdę mnie nie szanował.
Takie proste, a jakie trudne było kiedyś. Nie mogę uwierzyć, że kiedyś tak bardzo się z tymi odmowami w środku męczyłam!
#szczerze_pisząc #lato #kapelusz #canotier #hat #sukienka #100dnibezspodni #summeroutfits #ootdfashion #ootdsubmit #parisianstyle #parismood #theparisguru #aniamaluje

Ostatnio jestem dużo bardziej asertywna....

Pamiętacie mój tekst o tym, że byłam kiedyś konkursomaniaczką? Super było zobaczyć, jak zwycięzcy loterii Hochland otrzymują kluczyki do swoich nowych aut. Ja nigdy nie wygrałam tak cennej nagrody, najbardziej wartościową rzeczą jaką dostałam był laptop :). Jestem ciekawa jak to jest u Was, wierzycie w konkursy, czy macie wrażenie, że te nagrody istnieją jedynie na materiałach reklamowych? :) Byłam osobiście, sprawdziłam - zwycięzcy istnieją :D
Co najcenniejszego kiedykolwiek udało Cię się wygrać?

@hochland_pl; #25lathochland; #loteriahochland; #hochland; #szkolniprzyjaciele #konkurs #wygrana #konkursomaniaczka #wakacje #lato #100dnibezspodni #aniamaluje #summeroutfits 
Post we współpracy z @hochland_pl

Pamiętacie mój tekst o tym,...

Dbasz o odpoczynek? Za każdym razem, gdy o nim zapominałam, to trafiał się taki z musu. Np. był czas, że miałam deadline za deadlinem, do tego mnóstwo obowiązków na studiach doktoranckich, blog na głowie i jeszcze zajęcia z dziećmi. Spałam po 3-4h i jebs - w środku tego zapieprzu strasznie się pochorowałam. 
I tak jest zawsze, im bardziej sobie podkręcałam tempo, tym w bardziej niespodziewanym momencie uruchamiała się procedura awaryjnego odłączenia mi zasilania i elo - nie chciałaś babo odpocząć, to będziesz leżeć!
Kiedyś myślałam, że to dokręcanie śrubki to cnota, że tak trzeba. Że uczciwie zarobione pieniądze, to pieniądze zarobione ciężko. I że nie zasługuję na odpoczynek. Mając 33,5 stopnia Celsjusza wyszłam ze szpitala na dwie godziny, by napisać kolokwium i wrócić.

Ogromnym przełomem było wprowadzenie niedziel tylko dla siebie. A jak w środku dnia potrzebuję drzemki, to nie piję kawy ani energetyka, tylko ją sobie ucinam.
Kiedyś pomyślałabym - pff, co za leniwa dziewucha, czym ona się niby tak zmęczyła?
Dzisiaj jestem dumna z tego, że nauczyłam się siebie szanować.

Pssst!!! Na stories jest wielkie Q&A, możecie pytać o wszystko, będę odpowiadać za jakieś 2 godzinki ;)
#szczerze_pisząc #lato #wakacje #blogerka #podróże #korfu #kerkira #grecja #summeroutfit #lookdujour #outfitinspiration #summerdress #travelgirl #girlswhotravel #aniamaluje

Dbasz o odpoczynek? Za każdym...

Jest taki mało śmieszny żart, że diabeł proponuje Polakowi cokolwiek, ale pod warunkiem, że jego sąsiad dostanie dwa razy tyle. Dom, samochód, wspaniała żona, miliony na koncie, szczęśliwe życie... Niby bajka, ale wszystko to Polakowi wydawało się marne, gdy pomyślał, że sąsiad dostanie to x2.Więc po namyśle stwierdził: diable, wyłup mi oko!Nie chcę wierzyć, że tacy jesteśmy! Wielu z nas działa społecznie na rzecz ważnych dla nich spraw. Zgłasza własne wnioski wykorzystania środków z budżetu partycypacyjnego. Gdy pokazuję na stories że sprzątam czasem śmieci po innych ludziach na pikniku czy nad jeziorem, wysyłacie zdjęcia śmieci, które sami pozbieraliście.Wiele osób ma chęci i zapał, ale nie ma po prostu czasu albo pieniędzy.
Myślę, że spodoba im się akcja Cif Witaj Piękna Polsko, gdzie jeszcze do 11.07 możecie zgłaszać miejsca, które Cif powinien poddać renowacji. Wystarczy dodać zdjęcie i opis takiego zaniedbanego murka czy przejścia, a jak uda się trafić do zwycięzkiej ósemki - resztą zajmie się Cif.

Więcej na stronie witajpieknapolsko.pl

Wpis przy współpracy w ramach akcji Cif Witaj Piękna Polsko ————————————— #lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #sukienka #koszyk #kropki #polkadots

Jest taki mało śmieszny żart,...

Skok w nadświetlną.
Albo inny głupi podpis.
Uważam, że #Warszawa ma w sobie COŚ. Kiedyś jej nie lubiłam, dzisiaj uwielbiam. Jest pełna kontrastów i różnorodna, czasami szpetna, czasami piękna. Trochę jak taki brzydki patchworkowy koc dla pieska, zrobiony z niepasujących do siebie ścinków i skrawków materiału. Dziwnym trafem to właśnie ten koc pies musi mieć w legowisku, chociaż ma inne, porządne akcesoria i zabawki. 
Warszawa jest jak taki kocyk.
Z @maxozaurus 
#warszawa #warsaw #pkin #palaceofcultureandscience #igerswarsaw #palackultury #polska #poland #lato #wakacje #fontanna

Skok w nadświetlną. Albo inny...

Ładne zdjęcie? To przewiń w palcem w bok i zobacz to zrobione sekundę później :D 
A jak masz ochotę bardziej się pośmiać, to zapraszam na bloga. W najnowszym tygodniku jest streszczenie telenoweli. Płakałam ze śmiechu, bo takie głupoty oglądała moja babcia i wszystkie jej koleżanki.
Pomyśleć, że potem ci sami ludzie nam mówią „tylko w tych komputerach siedzą, nic mądrego tam nie ma” oglądaliście telenowele? Jeśli tak, jakie? Ja oglądałam Luz Clarita🙈🙈🙈 😅 #lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #sukienka #wzbożu #zboże #aniamaluje #lato #lato2019 #wakacje

Ładne zdjęcie? To przewiń w...

Żel aloesowy – 9 zastosowań, których wstyd nie znać

 Żel aloesowy to moja wielka miłość. Ostatnio jest na niego mały boom, ale serce się kraje, gdy ludzie przepłacają. A jeszcze bardziej, gdy o nim nie wiedzą.
Ten uroczy glutek ma niesamowite właściwości. A ponieważ nie lubię tych wszystkich artykułów gdzie autorzy wypisują 50 sposobów, a tylko 4 się do czegoś nadają – moja osobista lista przebojów. Wszystkie sprawdzone na własnej skórze.
1.Na oparzenia – wolałabym tego nie wiedzieć, ale dwa tygodnie temu umyłam dokładnie piekarnik i szyny po których suną blachy zaczęły chodzić jakby… lżej. Tym sposobem gdy wysuwałam blachę ze śliwkami w boczku, zrobiłam to zbyt gwałtowanie i ochlapałam sobie łydkę gorącym jak piekło tłuszczem. Żel aloesowy błyskawicznie zadziałał kojąco i po najmniejszych pryśnięciach nie mam już śladu. Większe są wciąż ciemniejsze, ale chyba nie będzie z tego blizny. Przede wszystkim – była to natychmiastowa ulga
2. Poparzenia słoneczne
Po raz pierwszy przekonałam się o tym, gdy spaliłam sobie czubek nosa w Tajlandii. Mając 100% przekonanie o skuteczności specyfiku, przemogłam się i zapłaciłam chorą kwotę dziesięciu euro w jednej z barcelońskich aptek. To ten nieszczęśnik po prawej, w butelce.
Płacenie bolało, ale nie tak bardzo jak spalone mimo wysokiego filtra ramiona i kark. Następnym razem będę pamiętać, by zabrać żel ze sobą. To jedyna (oprócz panthenolu) skuteczna rzecz na słoneczne oparzenia jaką znam.  Ideałem jest miks obu, ale zabieranie tego wszystkiego w podręcznym (tak,  poluję na tanie bilety i latam budżetowo) to utopia.
Znalazłam jednak sprytne rozwiązanie! Na aliexpress (oraz w tigerze) można kupić silikonowe tuby na kremy. Do małej wystarczy przelać trochę aloesu i panthenolu. Bardzo polecam, sama zamierzam dokupić malutką (37 ml) tubę na pastę do zębów – ceny miniaturek są irracjonalne.
Uwaga: niektóre żele aloesowe już mają w składzie panthenol.

Przy okazji zerknij też na praktyczne wskazówki odnośnie Barcelony 😉
3. Podrażnienia po goleniu
Raczej jestem fanką depilatora, ale i to nie wszędzie. Super patentem jest używanie olejków zamiast żelu/pianki do golenia, ale czasami zapomnę, albo docisnę za mocno i skóra piecze. Żel aloesowy to bohater i wybawca. Świetnie się sprawdza w takich momentach.
4. Podrażniona skóra głowy
Jestem wrażliwa. Płaczę na filmach, w których umierają pieski, płaczę w muzeach, płaczę czasami widząc starszą panią, która musi dorabiać do emerytury sprzedażą jajek. Ale oprócz wrażliwej duszy mam też wrażliwą skórę. Kiepskie kosmetyki natychmiast robią mi krzywdę, a zwykły, drogeryjny szampon (taki, który 7/10 dziewczyn określi hitem), potrafi mnie po prostu… poparzyć.
W takich momentach nie mogę nałożyć na skórę głowy niczego, co wymaga ponownego umycia włosów, bo tylko zaognię to jeszcze bardziej. Żel aloesowy wchłania się do całkowitego matu, jest lekki i przynosi natychmiastowe ukojenie. Kocha ten produkt całym wrażliwym serduszkiem! Do tego ma działanie grzybobójcze, więc jeśli cierpisz na łupież – wspomoże walkę.
5. Do uratowania kiepskiej maski lub odżywki
Jeśli kosmetyk ci się nie sprawdza, warto wzbogacić go żelem. Będzie lepiej nawilżał. Ja najbardziej lubię żel aloesowy w olejowych maskach, lub wręcz olejowanie włosów na podkładzie z żelu. Jest to jednak super kosmetyk, która pozwala uratować kosmetyczne buble. Tak samo z balsamami do ciała – trochę żelu i od razu zupełnie inny produkt 😉
6. Na pęcherze
Wystarczy inny moment cyklu i najwygodniejsze na świecie buty potrafią obetrzeć. Żel aloesowy świetnie sobie z takimi niespodziankami radzi.
7. Na blizny
Śledzący moje wpadki pamiętają, jak wiosną spektakularnie się wywróciłam i stłukłam sobie kolana jak pięciolatka. Niestety – z wiekiem skóra nie regeneruje się tak szybko – żel aloesowy bardzo dobrze sprawdza się na blizny, szczególnie świeże. Rozjaśnia je i przyspiesza regenerację skóry. Sprawdzi się także na blizny po trądziku.
– daj spokój, po jednym piwku nic ci się nie stanie😒 Nie cierpię takich tekstów odnośnie ludzi, którzy odmawiają alko z powodu ciąży czy zażywanych leków i nie cierpię w odniesieniu do siebie w kontekście „to kiedy robisz prawko?”. Leki skopały mi coś z błędnikiem🤷🏻‍♀️Niezbyt często, czasami raz na pół roku, jest taki ułamek sekundy, że jebs – mnie nie ma. Zasilanie odłączone, prąd padł. Idę dzisiaj na autobus i przydarzyło się właśnie coś takiego. Moje nogi przez chwilę przestały być moje. Tak krótką chwilę, że moment upadania był już świadomy. Poprzednio gadałam o tym z Anią z @blue.kangaroo – siedzimy spokojnie, nie zdążyłam zamoczyć ust w winie, a moja prawa ręka na moment odmówiła mi posłuszeństwa. Zalałam siebie i macbooka, głupstwo. Ubranie się wypierze, sprzęt to tylko sprzęt. A co by było, gdyby taki ułamek sekundy bez kontroli nad moim ciałem spotkał mnie za kółkiem? Zabić siebie – trudno. Konsekwencja durnego wyboru. A gdybym rozjechała dziecko? W takim ułamku może się wydarzyć bardzo dużo. I nie ma znaczenia fakt, że takie rzeczy przydarzają mi się rzadko i 99,9% sytuacji jest dla mnie normalnych. Z Twojej perspektywy to tylko jedno „niewinne” piwko, albo „jedź, przecież czujesz się dobrze”. Przy okazji – kompletnie nie umiem szacować odległości a często chodząc po nieznanym miejscu czuję się jak dziecko po jeździe na karuzeli. Nie wiem w które prawo mam iść. W randomowych sytuacjach zdarzają mi się omdlenia. Bardzo rzadko, ale jednak. Jesteśmy różni, nie oceniajmy innych przez pryzmat własnych doświadczeń, bo to niewłaściwy pryzmat. Rano miałam fale, rozprostował się do poziomu zaniedbanego cocker-spaniela. Mam wysokie obcasy i zdarte kolana. Zapewne wiele osób myśli, że trochę za bardzo zabalowałam w piątek – cóż, ich prawo. Ale nigdy, przenigdy nie mówcie osobom z jakimiś problemami zdrowotnymi, że „mój wujek tak miał i nic się nie stało”, bo w tym jednym przypadku może się stać coś gorszego niż zdarte kolanka. #circleskirt #spodnicazkola #skyporn #floral #flowerwall #floralwall #decoration #decor #partydecor #obcasy #kolana #100dnibezspodni #variety #różnorodność #jesteśmy #różni ale #równi #polskadziewczyna #blogerka
Post udostępniony przez Ania (@aniamaluje) Kwi 21, 2018 o 4:20 PDT
8.  Baza pod makijaż
Jeśli nie lubisz tych silikonowych – żel aloesowy może sprawdzić się u ciebie całkiem dobrze w tej roli. Nawilża, nie zapycha i wspólpracuje z większością sprawdzonych przeze mnie podkładów.
9. Wysypki i ukąszenia owadów
Raczej mam na myśli komary niż osy, ale to tylko kolejny rewelacyjny powód, by zawsze mieć go ze sobą na wakacjach.
Gdybym miałam opisać żel aloesowy jednym słowem, byłaby to ULGA albo UKOJENIE. Gdybym miała do dyspozycji dwa słowa, dodałabym nawilżenie.
Boli mnie trochę, że wraz z modą na azjatyckie kosmetyki przyszedł straszny boom na  zbyt drogi – w mojej ocenie – żel Holika Holika. Ma piękną tubę, ale jego cena jest chora. Miałam okazję go testować i szczerze – prawie wszystkie żele aloesowe działają tak samo ;-). 
Mój hit kupiłam w Tajlandii za… 3 zł. Chciałam go znaleźć w internecie i okazało się, że to podróbka jakiejś marki. Ciężko więc zaufać, że skład jest prawdziwy ale kurczę – wyróżnia go cudowny zapach jaśminu i czasami wyciągam go tylko z tego powodu. Jeśli wybierasz się do Tajlandii – zapamiętaj wygląd tej tubki, tu cud nad cudy.
Zazwyczaj kupuję żele aloesowy w aptekach, najlepiej tych małych, niesieciowych. 
Zresztą zobacz sam jak kształtują się ceny
 A mój kosztował w aptece ok. 10 zł na promocji 
Jeszcze taniej będzie żel wykonać samodzielnie kupując półprodukty czyli zatężony ekstrakt z aloesu, panthenol i gumę ksantanową. U mnie jednak okazało się to kiepskim pomysłem, bo nie zużywałam tego przed końcem terminu (2-3 tygodnie w lodówce).
Niezależnie od tego,który żel wybierzesz – warto mieć go w łazience a najlepiej – w lodówce. Wtedy koi jeszcze lepiej.
Jeśli zaintrygował Cię ten temat – zobacz co jeszcze trzymam w lodówce 🙂

Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

18
Dodaj komentarz

avatar
16 Comment threads
2 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
16 Comment authors
OkashianiamalujeBeeAnnaMariaPani Blondynka Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Bee
Gość
Bee

Moje ulubione zastosowania to pod olej na włosy, pod makijaż, na oparzenia. Został też moim hitem jako peeling do twarzy w połączeniu z korundem, sprawdza się w tej roli lepiej niż jakikolwiek żel do twarzy. 🙂

AnnaMaria
Gość
AnnaMaria

Na rany po oparzeniach jest też bardzo dobry olejek lawendowy. Tylko ten prawdziwy oczywiście 🙂

Pani Blondynka
Gość

aloes jest dobry na wszystko! 😀

Paula
Gość
Paula

żel aloesowy z holika holika kocham miłością nieograniczoną. używam do buzi, do włosów, nóg… o tym jak nad morzem spaliłam sobie nogi (aż się ranki porobiły) i panthenol nic nie pomagał postanowiłam wysmarować nim także i oparzenia… ulga była natychmiastowa… parę dni temu lekko zjarałam tył nóg znowu w górach (zdradliwe słońce, nic nie było czuć), tym razem dodatkowo na chwilę schowałam aloes do lodówki… tego samego dnia prawie przestało piec <3 uwielbiam, uwielbiam, uwielbiam ♥♥♥

aniamaluje
Gość

żel aloesowy to po prostu cudo. Ja wlasnie na takim sloncu sie przejechałam i nie żałuję tych grubych euro ;0

Dorota
Gość

Żel aloesowy jest dobry na wszystko. Na stłuczenia też pomaga łagodząc ból 🙂

M.
Gość
M.

Żel aloesowy to życie. Ja miałam żel Gorvity (był OK, ale ni nawilżał spekatakularnie), Equlibry (zostawia u mnie uczucie ściągnięcia, nie mogę go zużyć), a Holika Holika, mimo że skład ma niedealny, a cena wysoka, działa u mnie najlepiej 😀 ale będę szukać alternatyw.

Panna Nika
Gość

Żel aloesowy jest super, ja faktycznie kupuję tą holikę w pięknej butelce, ale na promocjach 😛 Taniej od ręki jeszcze nie znalazłam 🙂 Mój mąż tatuaż goił na mix żelu aloesowego z bepanthenem, taki już 3-4 dniowy, nie całkiem świeżutki. Też robiło mu dobrze 😀

Neeze
Gość
Neeze

Żel aloesowy jest super przy pole dance – po zwykły balsam odpada, bo tłusty, a przy za suchej skórze, tez się zjeżdża z rury 😛 No i po podrażnieniach po depilacji laserowej mnie uratował 🙂 Troche mnie tylko wkurza, że po posmarowaniu nóg, trzeba troche poczekać az wyschnie 😛 Ale ogólnie to mi się wydaje, że nawilża nieco słabiej niż zwykle balsamy. A w działaniu inne marki żelu sa takie same jak holika? Wlasnie w holice to opakowanie doprowadza mnie do szału – nijak nie da sie zużyć całego, do końca :/ Hmm w Tajlandii trochę się bałam tamtejszych kosmetyków,… Czytaj więcej »

Kinga
Gość
Kinga

Zgadzam się w 100%-żel aloesowy to cudo 🙂 ostatnio byłam na wakacjach w Niemczech i kupiłam przypadkiem żel aloesowy z firmy Betty’s wzbogacony dodatkowo o ekstrakt z nagietka i kwas hialuronowy za niecałe 2€ i jest rewelacyjny. Koi wszystkie ukąszenia wstrętnych komarów, idealny po opalaniu albo jako dodatek do oleju z czarnuszki na twarz 🙂 holika holika sie z nim nie równa 😀

Zof
Gość
Zof

Żel holika holika jest średnią opcją nie tylko ze względu na zawyżoną cenę, ale też skład, w którym jest sporo niepotrzebnych lub szkodliwych substancji. Niestety, ale żel aloesowy żelowi aloesowemu nierówny i choć często tanie, mniej rozreklamowane produkty są równie dobre lub lepsze od tych znanych i droższych, to nie jest to reguła. Polecam zerknąć na porównanie i opracowanie sporej liczby żeli aloesowych dostępnych obecnie na rynku 🙂 http://www.kosmetologia-naturalnie.pl/2018/08/540-99-aloesu-w-aloesie-jak-to-mozliwe.html Ja od lat używam equilibry, bo ma najczystszy skład i potwierdzam, że na blizny i przebarwienia potrądzikowe – cudo! Fantastycznie działa też seboregulująco. Żel aloesowy+olej to najlepsza mieszanka dla skóry przetłuszczającej… Czytaj więcej »

Susie
Gość

Ciekawe, słyszałam o tym produkcie, ale że tyyyle dobroci to nigdy 😀 oooo to mi jednak się nie przewidziało dziś przed oczami jak siedziałam w instax przy pl. politechniki i przemknęła mi dziołcha w różowej sukience 😀 Aż żałuję że nie wyskoczyłam i nie uściskałam choćby. Tak o, w podzięce za bloga i że jesteś <3

Ola Ł
Gość
Ola Ł

O może wypróbuje przy depilacji, bo przy pachach zawsze prawie zawsze jest coś nie tak.

Okashi
Gość
Okashi

Zawsze jest tak że jak jest moda na coś ceny idą w górę. Ja aloes znam bo moja mama miała kwiatek i to stosował zawsze jak się popatrzyła czy przeciela. Ja mam , stosuje ale niby nawilża ale gdy jest uzyty sam to moja skórę on ściąga ;( teraz mam z skin 79 bo w promocji dwa duze za 40 zl byly -inaczej cena w drogerii zabija. ukojenie daje gdy słońce spiecze. Zresztą nie od dzis wiadomo że jak coś naturalne jest to zawsze lepsze od chemii którą mamy w sklepach. 😉 na szczesxie wlasnie wrocilam z teneryfy gdzie ta… Czytaj więcej »

Nihil Novi
Gość

A ja ciągle zapominam uzupełnić zapasy… xD Aloes u mnie rządzi jako alternatywa dla kremów przy tłustej cerze.

aniamaluje
Gość

jakoś też nigdy nie mam głowy do uzupełniania swoich zapasów :<

Kama
Gość
Kama

Ja jednak widzę ”wyższość” żelu holika holika bo tylko on leczy mi syfki w jedną noc 😀 ale inny aloes też używam do ciała i włosów i kocham miłością wieczną 😀

Klaudia Jaroszewska
Gość

ukąszenia, oparzenia, poparzenia słoneczne… a u mnie jeszcze jako krem do twarzy 🙂

Previous
Boisz się oceniania wyglądu zamiast kompetencji? Przeczytaj! + VLOG z Kijowa
Żel aloesowy – 9 zastosowań, których wstyd nie znać