Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Święta święta i po świętach😅 zawsze chciałam wcisnąć gdzieś to  zdanie🤭
Gdy powiedziałam, że spędzam sylwestra w wannie, zetknęłam się z dwoma typami reakcji:
👉🏻 zapraszam do mnie/do nas, co będziesz sama siedzieć!
👉🏻 też bym tak chciała, ale jakoś nie umiem odmówić i się wykręcić 
Ja akurat z odmawianiem czegoś, czego nie chcę, NIGDY nie miałam problemu. Dziadek mnie nauczył, że mam nie uszczęśliwiać nikogo swoim kosztem i jestem mu za to wdzięczna. 
Inna sprawa, że odmawiałam w tak fatalnym stylu, że o jeju. Dzisiaj nie szukam wymówek, nie mam problemu by zamiast wymyślać pogrzeb ciotki albo zapalenie gardła powiedzieć „dzisiaj mam potrzebę poczytać książkę, ale dzięki za zaproszenie”.
I tyle.
Więc tak zupełnie szczerze, to ja naprawdę nie kumam tych wszystkich tekstów o kulturowej presji by coś robić, bo ja nigdy nie pozwoliłam jej wejść na głowę🙈 Nie  piszcie proszę, że wymaga to ode mnie jakiejś odwagi, bo co to za odwaga, gdy się nie boisz?🤪
Jestem jak ten egipski kapłan, który wiedział czym jest zaćmienie słońca, więc nie padał przestraszony na kolana. Zbyt wiele złych rzeczy na świecie dzieje się z powodu argumentu „bo tradycja”, bym uważała go za argument sensowny (niech obrzezanie dziewczynek tępymi żyletkami będzie przykładem).
Ciekawe jest też to, że wiele osób uważa, że ja będę w Sylwestra smutna i samotna😂 jeju, miałam w życiu kilka fajnych imprez, w tym zabawę na tajskiej plaży, po której wsiadłam w samolot i obudziłam się w Katarze. Ale nic nie przebije sylwestra z zeszłego roku, gdy leżałam w wannie z tak gorącą wodą, że aż parzyło, a po 5 minutach dolałam sobie jeszcze gorętszej. Cały dzień traktowałam się jak księżniczkę i rozkoszowałam się czasem ze sobą. Ale nie tak, że przeglądałam memy i chodziłam w rozciągniętym dresie, tylko jadłam pyszne rzeczy, paliłam pachnące świeczki, nałożyłam maseczkę na twarz i na włosy, delektowałam się książką.
Każdy ma swoją definicję radochy!
#grudzień #december #sukienka #sylwester #2020 #aniamaluje #szczerze_pisząc #presja #motywacja #radość #starezdjecie

Święta święta i po świętach😅...

Tak szczerze, to nigdy nie praktykowałam w sercu tej religijnej części świąt, bo najpierw byłam za mała, a potem mój dziecięcy umysł nie mógł uwierzyć w Boga, który pozwala mojemu dziadkowi umierać właśnie na raka.
Jeny, ja to umiem zrujnować atmosferę! 🤭
Więc tak wyszło, że ja się po prostu nigdy nie wkręciłam w religię i to się nie zmieniło. Trochę dziwią mnie te pytania o to, czy obchodzę święta. Robię tak jak zawsze! Lepię pierogi, robię sałatkę jarzynową, one nie mają wyznania😉 nie widzę powodu aby sprawić tego dnia przykrość babci i się z tego całkiem wymiksować. Podobnie jak wierzący ludzie chodzą przecież do lekarza, zamiast się jedynie modlić😊.
Jeśli dla kogoś święta to czas podziałów i rzuconego z pogardą „niewierzący nie powinni mieć wolnego”, to chyba źle zrozumiał coś z nauk Jezusa🤪
W każdym razie, ja mam wolne kiedy sobie wymyślę, bo taki sobie wykombinowałam styl pracy🤣

Dobra, wracając do milszych aspektów! Cieszycie się z małych rzeczy? Ostatnio widziałam filmik jak dziecko cieszyło się z zapakowanego w świąteczny papier banana🍌😅 jeju ja też taka byłam! Mój kochany dziadek dawał mi badziewne figurki albo paczkę żelków, a ja miałam radochę cały dzień. Dawał mi je z taką radością i całą celebracją, tym „zgaduj zgadula, w której ręce złota kula” albo „ence pence w której ręce”, że po prostu mordka sama się śmiała. 
Napisz mi tu proszę jaki prezent sprawił Ci największą radość w dzieciństwie.
Lubię czytać takie rzeczy!♥️
#święta #prezenty #radość #choinka #xmass #dzieciństwo #dziecko #aniamaluje #dziewczynka #dzieci

Tak szczerze, to nigdy nie...

Żel aloesowy – 9 zastosowań, których wstyd nie znać

 Żel aloesowy to moja wielka miłość. Ostatnio jest na niego mały boom, ale serce się kraje, gdy ludzie przepłacają. A jeszcze bardziej, gdy o nim nie wiedzą.
Ten uroczy glutek ma niesamowite właściwości. A ponieważ nie lubię tych wszystkich artykułów gdzie autorzy wypisują 50 sposobów, a tylko 4 się do czegoś nadają – moja osobista lista przebojów. Wszystkie sprawdzone na własnej skórze.
1.Na oparzenia – wolałabym tego nie wiedzieć, ale dwa tygodnie temu umyłam dokładnie piekarnik i szyny po których suną blachy zaczęły chodzić jakby… lżej. Tym sposobem gdy wysuwałam blachę ze śliwkami w boczku, zrobiłam to zbyt gwałtowanie i ochlapałam sobie łydkę gorącym jak piekło tłuszczem. Żel aloesowy błyskawicznie zadziałał kojąco i po najmniejszych pryśnięciach nie mam już śladu. Większe są wciąż ciemniejsze, ale chyba nie będzie z tego blizny. Przede wszystkim – była to natychmiastowa ulga
2. Poparzenia słoneczne
Po raz pierwszy przekonałam się o tym, gdy spaliłam sobie czubek nosa w Tajlandii. Mając 100% przekonanie o skuteczności specyfiku, przemogłam się i zapłaciłam chorą kwotę dziesięciu euro w jednej z barcelońskich aptek. To ten nieszczęśnik po prawej, w butelce.
Płacenie bolało, ale nie tak bardzo jak spalone mimo wysokiego filtra ramiona i kark. Następnym razem będę pamiętać, by zabrać żel ze sobą. To jedyna (oprócz panthenolu) skuteczna rzecz na słoneczne oparzenia jaką znam.  Ideałem jest miks obu, ale zabieranie tego wszystkiego w podręcznym (tak,  poluję na tanie bilety i latam budżetowo) to utopia.
Znalazłam jednak sprytne rozwiązanie! Na aliexpress (oraz w tigerze) można kupić silikonowe tuby na kremy. Do małej wystarczy przelać trochę aloesu i panthenolu. Bardzo polecam, sama zamierzam dokupić malutką (37 ml) tubę na pastę do zębów – ceny miniaturek są irracjonalne.
Uwaga: niektóre żele aloesowe już mają w składzie panthenol.

Przy okazji zerknij też na praktyczne wskazówki odnośnie Barcelony 😉
3. Podrażnienia po goleniu
Raczej jestem fanką depilatora, ale i to nie wszędzie. Super patentem jest używanie olejków zamiast żelu/pianki do golenia, ale czasami zapomnę, albo docisnę za mocno i skóra piecze. Żel aloesowy to bohater i wybawca. Świetnie się sprawdza w takich momentach.
4. Podrażniona skóra głowy
Jestem wrażliwa. Płaczę na filmach, w których umierają pieski, płaczę w muzeach, płaczę czasami widząc starszą panią, która musi dorabiać do emerytury sprzedażą jajek. Ale oprócz wrażliwej duszy mam też wrażliwą skórę. Kiepskie kosmetyki natychmiast robią mi krzywdę, a zwykły, drogeryjny szampon (taki, który 7/10 dziewczyn określi hitem), potrafi mnie po prostu… poparzyć.
W takich momentach nie mogę nałożyć na skórę głowy niczego, co wymaga ponownego umycia włosów, bo tylko zaognię to jeszcze bardziej. Żel aloesowy wchłania się do całkowitego matu, jest lekki i przynosi natychmiastowe ukojenie. Kocha ten produkt całym wrażliwym serduszkiem! Do tego ma działanie grzybobójcze, więc jeśli cierpisz na łupież – wspomoże walkę.
5. Do uratowania kiepskiej maski lub odżywki
Jeśli kosmetyk ci się nie sprawdza, warto wzbogacić go żelem. Będzie lepiej nawilżał. Ja najbardziej lubię żel aloesowy w olejowych maskach, lub wręcz olejowanie włosów na podkładzie z żelu. Jest to jednak super kosmetyk, która pozwala uratować kosmetyczne buble. Tak samo z balsamami do ciała – trochę żelu i od razu zupełnie inny produkt 😉
6. Na pęcherze
Wystarczy inny moment cyklu i najwygodniejsze na świecie buty potrafią obetrzeć. Żel aloesowy świetnie sobie z takimi niespodziankami radzi.
7. Na blizny
Śledzący moje wpadki pamiętają, jak wiosną spektakularnie się wywróciłam i stłukłam sobie kolana jak pięciolatka. Niestety – z wiekiem skóra nie regeneruje się tak szybko – żel aloesowy bardzo dobrze sprawdza się na blizny, szczególnie świeże. Rozjaśnia je i przyspiesza regenerację skóry. Sprawdzi się także na blizny po trądziku.
– daj spokój, po jednym piwku nic ci się nie stanie😒 Nie cierpię takich tekstów odnośnie ludzi, którzy odmawiają alko z powodu ciąży czy zażywanych leków i nie cierpię w odniesieniu do siebie w kontekście „to kiedy robisz prawko?”. Leki skopały mi coś z błędnikiem🤷🏻‍♀️Niezbyt często, czasami raz na pół roku, jest taki ułamek sekundy, że jebs – mnie nie ma. Zasilanie odłączone, prąd padł. Idę dzisiaj na autobus i przydarzyło się właśnie coś takiego. Moje nogi przez chwilę przestały być moje. Tak krótką chwilę, że moment upadania był już świadomy. Poprzednio gadałam o tym z Anią z @blue.kangaroo – siedzimy spokojnie, nie zdążyłam zamoczyć ust w winie, a moja prawa ręka na moment odmówiła mi posłuszeństwa. Zalałam siebie i macbooka, głupstwo. Ubranie się wypierze, sprzęt to tylko sprzęt. A co by było, gdyby taki ułamek sekundy bez kontroli nad moim ciałem spotkał mnie za kółkiem? Zabić siebie – trudno. Konsekwencja durnego wyboru. A gdybym rozjechała dziecko? W takim ułamku może się wydarzyć bardzo dużo. I nie ma znaczenia fakt, że takie rzeczy przydarzają mi się rzadko i 99,9% sytuacji jest dla mnie normalnych. Z Twojej perspektywy to tylko jedno „niewinne” piwko, albo „jedź, przecież czujesz się dobrze”. Przy okazji – kompletnie nie umiem szacować odległości a często chodząc po nieznanym miejscu czuję się jak dziecko po jeździe na karuzeli. Nie wiem w które prawo mam iść. W randomowych sytuacjach zdarzają mi się omdlenia. Bardzo rzadko, ale jednak. Jesteśmy różni, nie oceniajmy innych przez pryzmat własnych doświadczeń, bo to niewłaściwy pryzmat. Rano miałam fale, rozprostował się do poziomu zaniedbanego cocker-spaniela. Mam wysokie obcasy i zdarte kolana. Zapewne wiele osób myśli, że trochę za bardzo zabalowałam w piątek – cóż, ich prawo. Ale nigdy, przenigdy nie mówcie osobom z jakimiś problemami zdrowotnymi, że „mój wujek tak miał i nic się nie stało”, bo w tym jednym przypadku może się stać coś gorszego niż zdarte kolanka. #circleskirt #spodnicazkola #skyporn #floral #flowerwall #floralwall #decoration #decor #partydecor #obcasy #kolana #100dnibezspodni #variety #różnorodność #jesteśmy #różni ale #równi #polskadziewczyna #blogerka
Post udostępniony przez Ania (@aniamaluje) Kwi 21, 2018 o 4:20 PDT
8.  Baza pod makijaż
Jeśli nie lubisz tych silikonowych – żel aloesowy może sprawdzić się u ciebie całkiem dobrze w tej roli. Nawilża, nie zapycha i wspólpracuje z większością sprawdzonych przeze mnie podkładów.
9. Wysypki i ukąszenia owadów
Raczej mam na myśli komary niż osy, ale to tylko kolejny rewelacyjny powód, by zawsze mieć go ze sobą na wakacjach.
Gdybym miałam opisać żel aloesowy jednym słowem, byłaby to ULGA albo UKOJENIE. Gdybym miała do dyspozycji dwa słowa, dodałabym nawilżenie.
Boli mnie trochę, że wraz z modą na azjatyckie kosmetyki przyszedł straszny boom na  zbyt drogi – w mojej ocenie – żel Holika Holika. Ma piękną tubę, ale jego cena jest chora. Miałam okazję go testować i szczerze – prawie wszystkie żele aloesowe działają tak samo ;-). 
Mój hit kupiłam w Tajlandii za… 3 zł. Chciałam go znaleźć w internecie i okazało się, że to podróbka jakiejś marki. Ciężko więc zaufać, że skład jest prawdziwy ale kurczę – wyróżnia go cudowny zapach jaśminu i czasami wyciągam go tylko z tego powodu. Jeśli wybierasz się do Tajlandii – zapamiętaj wygląd tej tubki, tu cud nad cudy.
Zazwyczaj kupuję żele aloesowy w aptekach, najlepiej tych małych, niesieciowych. 
Zresztą zobacz sam jak kształtują się ceny
 A mój kosztował w aptece ok. 10 zł na promocji 
Jeszcze taniej będzie żel wykonać samodzielnie kupując półprodukty czyli zatężony ekstrakt z aloesu, panthenol i gumę ksantanową. U mnie jednak okazało się to kiepskim pomysłem, bo nie zużywałam tego przed końcem terminu (2-3 tygodnie w lodówce).
Niezależnie od tego,który żel wybierzesz – warto mieć go w łazience a najlepiej – w lodówce. Wtedy koi jeszcze lepiej.
Jeśli zaintrygował Cię ten temat – zobacz co jeszcze trzymam w lodówce 🙂

Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

18
Dodaj komentarz

avatar
16 Comment threads
2 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
16 Comment authors
OkashianiamalujeBeeAnnaMariaPani Blondynka Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Bee
Gość
Bee

Moje ulubione zastosowania to pod olej na włosy, pod makijaż, na oparzenia. Został też moim hitem jako peeling do twarzy w połączeniu z korundem, sprawdza się w tej roli lepiej niż jakikolwiek żel do twarzy. 🙂

AnnaMaria
Gość
AnnaMaria

Na rany po oparzeniach jest też bardzo dobry olejek lawendowy. Tylko ten prawdziwy oczywiście 🙂

Pani Blondynka
Gość

aloes jest dobry na wszystko! 😀

Paula
Gość
Paula

żel aloesowy z holika holika kocham miłością nieograniczoną. używam do buzi, do włosów, nóg… o tym jak nad morzem spaliłam sobie nogi (aż się ranki porobiły) i panthenol nic nie pomagał postanowiłam wysmarować nim także i oparzenia… ulga była natychmiastowa… parę dni temu lekko zjarałam tył nóg znowu w górach (zdradliwe słońce, nic nie było czuć), tym razem dodatkowo na chwilę schowałam aloes do lodówki… tego samego dnia prawie przestało piec <3 uwielbiam, uwielbiam, uwielbiam ♥♥♥

aniamaluje
Gość

żel aloesowy to po prostu cudo. Ja wlasnie na takim sloncu sie przejechałam i nie żałuję tych grubych euro ;0

Dorota
Gość

Żel aloesowy jest dobry na wszystko. Na stłuczenia też pomaga łagodząc ból 🙂

M.
Gość
M.

Żel aloesowy to życie. Ja miałam żel Gorvity (był OK, ale ni nawilżał spekatakularnie), Equlibry (zostawia u mnie uczucie ściągnięcia, nie mogę go zużyć), a Holika Holika, mimo że skład ma niedealny, a cena wysoka, działa u mnie najlepiej 😀 ale będę szukać alternatyw.

Panna Nika
Gość

Żel aloesowy jest super, ja faktycznie kupuję tą holikę w pięknej butelce, ale na promocjach 😛 Taniej od ręki jeszcze nie znalazłam 🙂 Mój mąż tatuaż goił na mix żelu aloesowego z bepanthenem, taki już 3-4 dniowy, nie całkiem świeżutki. Też robiło mu dobrze 😀

Neeze
Gość
Neeze

Żel aloesowy jest super przy pole dance – po zwykły balsam odpada, bo tłusty, a przy za suchej skórze, tez się zjeżdża z rury 😛 No i po podrażnieniach po depilacji laserowej mnie uratował 🙂 Troche mnie tylko wkurza, że po posmarowaniu nóg, trzeba troche poczekać az wyschnie 😛 Ale ogólnie to mi się wydaje, że nawilża nieco słabiej niż zwykle balsamy. A w działaniu inne marki żelu sa takie same jak holika? Wlasnie w holice to opakowanie doprowadza mnie do szału – nijak nie da sie zużyć całego, do końca :/ Hmm w Tajlandii trochę się bałam tamtejszych kosmetyków,… Czytaj więcej »

Kinga
Gość
Kinga

Zgadzam się w 100%-żel aloesowy to cudo 🙂 ostatnio byłam na wakacjach w Niemczech i kupiłam przypadkiem żel aloesowy z firmy Betty’s wzbogacony dodatkowo o ekstrakt z nagietka i kwas hialuronowy za niecałe 2€ i jest rewelacyjny. Koi wszystkie ukąszenia wstrętnych komarów, idealny po opalaniu albo jako dodatek do oleju z czarnuszki na twarz 🙂 holika holika sie z nim nie równa 😀

Zof
Gość
Zof

Żel holika holika jest średnią opcją nie tylko ze względu na zawyżoną cenę, ale też skład, w którym jest sporo niepotrzebnych lub szkodliwych substancji. Niestety, ale żel aloesowy żelowi aloesowemu nierówny i choć często tanie, mniej rozreklamowane produkty są równie dobre lub lepsze od tych znanych i droższych, to nie jest to reguła. Polecam zerknąć na porównanie i opracowanie sporej liczby żeli aloesowych dostępnych obecnie na rynku 🙂 http://www.kosmetologia-naturalnie.pl/2018/08/540-99-aloesu-w-aloesie-jak-to-mozliwe.html Ja od lat używam equilibry, bo ma najczystszy skład i potwierdzam, że na blizny i przebarwienia potrądzikowe – cudo! Fantastycznie działa też seboregulująco. Żel aloesowy+olej to najlepsza mieszanka dla skóry przetłuszczającej… Czytaj więcej »

Susie
Gość

Ciekawe, słyszałam o tym produkcie, ale że tyyyle dobroci to nigdy 😀 oooo to mi jednak się nie przewidziało dziś przed oczami jak siedziałam w instax przy pl. politechniki i przemknęła mi dziołcha w różowej sukience 😀 Aż żałuję że nie wyskoczyłam i nie uściskałam choćby. Tak o, w podzięce za bloga i że jesteś <3

Ola Ł
Gość
Ola Ł

O może wypróbuje przy depilacji, bo przy pachach zawsze prawie zawsze jest coś nie tak.

Okashi
Gość
Okashi

Zawsze jest tak że jak jest moda na coś ceny idą w górę. Ja aloes znam bo moja mama miała kwiatek i to stosował zawsze jak się popatrzyła czy przeciela. Ja mam , stosuje ale niby nawilża ale gdy jest uzyty sam to moja skórę on ściąga ;( teraz mam z skin 79 bo w promocji dwa duze za 40 zl byly -inaczej cena w drogerii zabija. ukojenie daje gdy słońce spiecze. Zresztą nie od dzis wiadomo że jak coś naturalne jest to zawsze lepsze od chemii którą mamy w sklepach. 😉 na szczesxie wlasnie wrocilam z teneryfy gdzie ta… Czytaj więcej »

Nihil Novi
Gość

A ja ciągle zapominam uzupełnić zapasy… xD Aloes u mnie rządzi jako alternatywa dla kremów przy tłustej cerze.

aniamaluje
Gość

jakoś też nigdy nie mam głowy do uzupełniania swoich zapasów :<

Kama
Gość
Kama

Ja jednak widzę ”wyższość” żelu holika holika bo tylko on leczy mi syfki w jedną noc 😀 ale inny aloes też używam do ciała i włosów i kocham miłością wieczną 😀

Klaudia Jaroszewska
Gość

ukąszenia, oparzenia, poparzenia słoneczne… a u mnie jeszcze jako krem do twarzy 🙂

Previous
Boisz się oceniania wyglądu zamiast kompetencji? Przeczytaj! + VLOG z Kijowa
Żel aloesowy – 9 zastosowań, których wstyd nie znać