Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

Typowa ja! Nie pamiętam jak na imię miał właściciel piesełka, ale piesek miał na imię Tom i spędziliśmy razem kilka miłych chwil! 
Nie każde zdjęcie z podróży musi być wymuskane! To wywołuje we mnie miłe emocje, bo Tom był kuleczką radości.
Przy okazji - bycie opiekunem (nie lubię słowa „panem”) pieska to +100 do charyzmy i zwiększa szanse podrywu. Albo ułatwia kontakt. Lubię czytać książki w parku i w zeszłym roku kilkadziesiąt (!) razy zdarzyło się, że wbiegł we mnie albo mój koc czyjś piesek, co dało opiekunowi oczywisty pretekst do zagajenia rozmowy bez jakiejś niezręczności. Z trzema z tych osób się koleguję, jednego poznałam ze swoją koleżanką i są parą ;).
Pieski są super!!!
Pytanie do ludzi, którzy mają (albo kiedyś mieli) zwierzaka - jak się wabił? Imię typowo zwierzęce, czy ludzkie?
Ja miałam: kota o imieniu Trampek, owczarka szkockiego collie o imieniu Zija, (Zia) aka Ruda, drugiego psa o imieniu „Mała” (zwana Zazdrośnicą), kota Kiko i kotkę Ninę. Teraz w mojej rodzinie jest kotka Schwarz i piesek Niunio.
Każde imię z innej bajki!
Jak u Was?
#piesek #dogsofinstagram #wakacje #wietnam #vietnam #podróże #podrozemaleiduze #zwierzaki

Typowa ja! Nie pamiętam jak...

Mam managera, nagrałam coś na youtube i nie siedzę po ludzku [TYGODNIK]

Dobrze mi ostatnio. Jest ciepło, przyjemnie, kilka razy spadł orzeźwiający deszcz i był dla mnie chyba równie wyczekiwany co dla innych zbawiciel.
 Co prawda oskrzela dały mi trochę popalić, ale staram się żyć maksymalnie pełnie. W ostatnim czasie oznacza to tyle, że rezygnuję z Poznania z Anią, a Angelika musiała poczekać, aż się spóźnię. Wiecie jak to wygląda u niedotlenionego człowieka?
Oskrzela się nawilżyły, bo było suche powietrze. A potem całą noc padał deszcz i powietrze było przyjemnie wilgotne. I zostałam tak z uczuciem, jakby topiły mi się płuca. To różnica jak z wilgotną od porannej rosy trawą, a taką z kałużami i błotem na 20 cm. Albo smażeniem na kropli tłuszczu albo tłuszczu głębokim. 
Czyli nie przespałam nocy za bardzo, bo oddychało mi się fatalnie. Potem już wychodziłam z domu, ale musiałam zostać, bo zaatakował mnie kaszel. Poszłam do metra, usiadłam. Wsiedli kontrolerzy, przyszła moja stacja. Zapomniałam włączyć mózgu, bo zamiast wysiąść – poczekałam aż sprawdzą mój bilet.W tym czasie metro dojechało do kolejnej stacji. wysiadam, wsiadam w powrotne. Gubię się z nawigacją, bo chociaż szłam tamtędy przynajmniej dziesięć razy – mój błędnik chyba pojechał na urlop.
Zarówno Ania (pisała ostatnio fajny tekst o korepetycjach) jak i Angelika zrozumiały.
Btw. warto wbić do Angeliki na film o oleju z wiesiołka na bolesny okres
Dawno temu ktoś napisał “czy mogłabyś przestać pierdolić o chorobie?”. Nie lubię o tym pisać, żalenie się nie leży w mojej naturze, ale… nie godzę się na świat, w którym jest miejsce tylko dla pięknych i zdrowych ludzi (a najlepiej jeszcze białych heteroseksualnych mężczyzn). Internet to kawałek mojego świata, albo jestem jaka jestem, albo to nie ma sensu. Po ostatnim wpisie na instagramie o chorobach, których nie widać – odezwało się sporo osób walczących z ~muko, że to im pomaga i żebym mówiła o tym więcej.
Wiele razy ktoś próbował wywierać na mnie presję, że mam zasięgi więc mam obowiązek napisać o tym czy o tamtym i wesprzeć taką czy inną zbiórkę, ale mój blog to nie olx z ogłoszeniami charytatywnymi i angażowałam się w wybrane akcje. Pierwszy raz uległam takiej presji, bo to coś, z czym potrafię się identyfikować.
Jestem dumna z tego, co udało mi się zrobić w tym tygodniu!

– wizyta w Costa Coffee FlyDining – specjalne, sycące menu na lotnisku zamiast kanapek, to super koncept. Nigdy nie zapomnęk kilku obleśnych kanapek, na które byłam na lotniskach skazana z racji długich lotów i tranzytów.

– Gry ze znajomymi – te o które pytaliście to Karty Dżentelmentów (bardzo czarny humor) oraz Dylematy. Przy jednych można się pośmiać, przy drugich poznać znajomych na nowo, bo pytania są dość… zaskakujące.

Napisałam też o nieco innym pomyśle na panieński  a potem nagrałam na IGTV film, w którym trochę chciałam obronić Kasię. Niestety nie da się zalinkować, więc sprawdź sobie na moim instagramie. Tam będzie lądować dużo więcej! 😉 Doniczka, to urocze tiramisu a obok sushi – obie rzeczy zjedzone z Dorotą (Olfaktoria) w Hana Sushi w arkadii. Nie było to tiramisu życia, ale podane ładnie.

Poznałam też Julię i zrobiłam to w sposób banalny. Zobaczyłam, że jest w Warszawie na stories, więc po prostu zapytałam, czy ma ochotę na śniadanie albo lunch. I tyle. Jeśli usłyszę “nie”, to będę w takiej samej sytuacji, jakbym nie zapytała. Więc zawsze pytam – o rabaty, spotkania, dodatkowe korzyści. Polecam mój tekst – gdy nie pytasz, odpowiedź brzmi zawsze “nie”.
Dalej mamy gofry, granie w karty u mnie i perłę polskiego copywritingu, lol.

Zupa krem z kukurydzy – to jeden z moich ukochanych przepisów! /śniadanie w Charlotte – moje ukochane kremy to biała czekolada i konfitrura z gorzkiej pomarańczy. Oba to niebo.
3. Tuwim jak zawsze będący Tuwimem
4. Śniadanie w Cud i Miód
Od dziecka słyszę – usiądź jak człowiek! “Gestykuluję” nogami równie żywo, co za pomocą rąk. A od kiedy mam szeroki parapet idealny do czytania książek, marzyłam o chłodniejszym dniu,żebym mogła założyć luźną sukienkę albo dużo za duży t-shirt, rajstopy albo zakolanówki i sobie czytała, słuchając deszczu. Deszcz spadł, ja zaczęłam czytać, a potem odpalając stories zauważyłam, że Asia z 2legs2long też czekała na dzień,w którym będzie mogła założyć rajstopy. I wybrała takie, które dostała w prezencie ode mnie 😀 Fajnie jest znać ludzi, z którymi dzielisz najdzwniejsze nawet zainteresowania. Jak rajstopy xD
Sama byłam ciekawa jak siadam, więc ustawiłam statyw i aparat na pstrykanie zdjęć co jakiś czas, podczas gdy ja sobie czytałam. Linki tygodnia przeplotę właśnie galerią moich dziwnych póz (połowę zdjęć zachowam dla siebie, bo widać mi majtki). Nie wiem czy działa jeszcze kod ANIAMALUJE (15%) ale rajtopy w gwiazdki są z monacollection – uwielbiam je! A książka to Droga artysty – jej zadaniem jest wyzwolenie kreatywności.
 Zamieściłam przepis na bardzo proste, jednogarnkowe danie – makaron z pesto i łososiem, szybkie, smaczne i tanie. Kiedyś krępowałam się wrzucania takich prostych rzeczy, ale dzisiaj mam to w nosie :). Niebo w gębie!

Wreszcie zaczęłam coś nagrywać na Youtube! Nauczona poprzednimi przeciwnościami losu, które mnie pokonały – nagrywam, póki mam zapał.
Na razie nagrałam jeden film – o tym, czy mam kompleks małego miasteczka, bo z takiego pochodzę. Wpis na blogu (do niego prowadzi odnośnik) jest bardziej rozbudowaną wersją, ale wiem, że zmienił się sposób konsumpcji treści więc wrzucam też formę skróconą, jako video.
Obiecałam sobie, że kolejny wstawię jak będę mieć 100 łapek w górę. A kolejnym jest zmontowany przez Różę (pozdrawiam) VLOG z Kijowa. Jest dziwny, bo uśmiecham się a chwilę później płaczę (w zasadzie ryczę), ale jest. Także ślicznie proszę o łapkęw górę 🙂
Nagrałam już kolejny film, więc mam zapas. Mam nadzieję, że nagrywać będę nadal, bo chciałam w zeszłym roku ale jakoś… za dużo działo się w moim życiu.
No właśnie – jedną z moich przeszkód był brak umiejętności montowania filmów. Nie dysponowałam też czasem, w którym mogłabym się tego nauczyć. Znaczy – na upartego bym go znalazła, ale nie zamierzam nigdy więcej wracać do czasów, gdy ciągle uczyłam się czegoś nowego i dużo pracowałam, ale kosztem życia społecznego. Są rzeczy ważne i ważniejsze.
Wolałam zapłacić Róży za montaż i mieć vloga, niż zabierać się za to przez kolejny rok i w końcu się nie zabrać.
Jest mnie też więcej na blogu, bo oddelegowałam swoje maile komuś kompetentnemu. Mam wielki problem z zaufaniem komukolwiek jeśli chodzi o takie totalnie “moje” sprawy, ale już raz trafiłam dobrze i chociaż z przyczyn niezależnych poprzedni manager (bo właściwie taka jest rola osoby, o której mówię) musiał zrezygnować, to teraz też mam od tego świetną osobę. 
Kiedyś chciałam robić wszystko sama – dzisiaj wolę oddawać część pieniędzy innym, a w zamian mieć czas.
Dla Was to oznacza tyle, że mam kogoś, kto uchroni mnie przed moją naiwnością i zareklamowaniem czegoś, bo ktoś niby kocha mojego bloga i tak bardzo mnie uwielbia, więc ja mu z tej sympatii wypromuję jego biznes. Well, never ever again ;). No i mniej czasu w mailach, to więcej czasu na pisanie tekstów.
To nie jest nowość, managera miałam od czerwca i właśnie dlatego pojawiało się tutaj więcej treści. Także bez obaw.
Gdy znany bloger/youtuber z Poznania (Maciej je) przeniósł się do Warszawy, pojawiły się pomruki niezadowolenia, że teraz zaniedbany będzie Poznań. A on powiedział – ludzie – ja mieszkam w Warszawie już trzy miesiące, zobaczcie – nie zaniedbałem Poznania.
Dlatego też ja informuję was o tym wszystkim trochę po fakcie 😉
Czas i brak niektórych umiejętności były powodem odkładania na wiecznej jutro nagrywania na youtube. Wytrąciłam sobie te argumenty z ręki i nagrywam.
A jeśli masz podobnie?
Marcelina z “ulepszalnia” (dawna “sieczkarnia”) o tym 

Jak przestać się wiecznie przygotowywać do działania w kierunku spełnienia swoich marzeń?

A moja ulubiona Eli Nowak w końcu ruszyła z blogiem! Oprócz przepisów na smaczne lody koniecznie przeczytaj
Kibicuję szczerze Eli, bo jest radosnym i szczerym promyczkiem w dobie sztucznego instagrama.
Wiecie, że stories mają już dwa lata? Czyli od dwóch lat nagrywam tam swoje “pogadanki”.Część z Was spędziła na moich stories tyle czasu, ile spędza się na oglądaniu długiego filmu. Dzięki!
Moje żale do losu…:
Już naprawdę mogę olać te wszystkie „hej piękna” na direct na insta i kliknąć „odrzuć”, ale jak to facet mający w całej galerii zdjęcia z żoną i dzieckiem to czuję jak cofa mi się obiad
🤮
Jakub Szczęsny o tym, jak jego ojciec został wielokrotnie błędnie zdiagnozowany i tylko jego (czyli syna) upór doprowadził do wykrycia boleriozy i uratowania zdrowia taty, który mógł już nie chodzić. Jest mi wstyd za lekarzy, ale też czuję dumę, że ktoś ma w sobie tyle energii, uporu i samozaparcia, by walczyć do skutku. Więcej w tekście 
A Iza z Panna Polyanna dzieli z milionem kobiet ten sam problem – jej wydatki są na ostatnim miejscu. Gdy kupuje się potrzebne rzeczy albo ma się dzieci – jakośczłowiek czuje wyrzuty sumienia kupując sobie sukienkę w sklepie, a nie w lumpeksie. Albo idąc do fryzjera, bo przecież można było kupić farbę za 20 zł i pofarbować włosy w domu. Więc ogłasza swoją walkę z tym i ma do was pytanie.
Dobrej nocy!
Przypomnę tylko, że czekam na 100 łapek w górę tutaj

https://youtu.be/TGp0JzVJygQ

i zapraszam też na instagrama aniamaluje, bo na IGTV zamieściłam filmo tym, że czasami serio niechcący kradnie się czyjś pomysł i to wcale nie jest kradzież.Brzmi dziwnie, więc trzeba obejrzeć na IGTV.

Uściski!





Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Makaron z pesto i łososiem – pyszny obiad w 10 minut
Mam managera, nagrałam coś na youtube i nie siedzę po ludzku [TYGODNIK]