Instagram has returned invalid data.

Dlaczego inni nie są dla mnie konkurencją

W moim rodzinnym miasteczku oprócz możliwości dojazdu do Bydgoszczy pociągiem, były jeszcze dwie inne – PKS oraz prywatny przewoźnik oferujący przejazd busem, tą samą trasą. 

Obie opcje były kiepskie, ale były. Na Solec Kujawski PKS puszczał najgorsze graty, bus też był taki sobie, ale był jednak jakąś alternatywą.
Odległość jest niewielka – 21 km. Pamiętam, jak jeździłam tą trasą co piątek na warsztaty dziennikarskie i płaciłam za ulgowy 2,80 zł. 
Piękne czasy.
Z roku na rok robiło się coraz drożej i gorzej, więc przerzuciłam się na  niewiele, ale jednak tańszego busa.
Sam fakt alternatywy sprawiał, że PKS nie mógł puścić do końca swoich Januszowych wodzy fantazji bo jeśli opóźnienia były większe niż przyzwoitość nakazuje – pasażerów zgarniał konkurencyjny bus.
Nie mieszkam już w Solcu, ale od września sytuacja ma się tak, że busa już nie ma i został sam PKS.
Więcej hajsu to i szansa na podniesienie jakości, skoro pula pasażerów większa?
Heh, w snach,
Tabor równie beznadziejny co wcześniej, cena wskoczyła na 6 zł za bilet (i nie ma 50% ulgi dla studentów, tylko 10…) a opóźnienia coraz większe. Niedawno gdzieś na fejsie mi mignęło, że jeden autobus się w trasie zapalił. Normalnie, że ogień, że dym, ze straż pożarna.
Wcześniej też oczywiście było Januszowo i źle, ale jednak konkurencja sprawiała, że to źle było jeszcze do przełknięcia.
Gdyby każdego dnia dojazd na uczelnię miał mnie kosztować 10,80 zł i miałabym w tej cenie tak fatalną jakość, to nie wiem czy bym nerwowo to wytrzymała.
Tak przy okazji, to poza ceną wynajmu – koszty życia w Warszawie wcale nie są jakieś większe. Nagrałam kiedyś o tym film. 

Po co ja Wam opowiadam o komunikacji podmiejskiej w kujawsko-pomorskim? Żeby na jakimś namacalnym przykładzie pokazać, jakim dobrem jest konkurencja.

Copywriterów wkurza konkurencja w postaci studentów, którzy zrobią wszystko dużo taniej.
Mnie to nigdy nie wkurzało. Czułam, że ceny moich usług muszą być maksymalnie uzasadnione. Co więcej- ja też zaczynałam od niziutkich stawek. Jak niskich, możecie zobaczyć w tekście

Jak zarabiać na pisaniu? Moja historia

I jasne, nie raz i nie dwa ktoś zrezygnował z moich usług, bo student zrobi taniej.
Czasem potem dzwonił “pani Aniu, da się pani przekonać, by znowu dla nas pracować?” gdy tamten wszystko koncertowo spartolił. Ale też nie zawsze, czasami student rzeczywiście robił wystarczająco dobrze i…
bardzo dobrze!

Ja też kiedyś byłam studentką i chciałabym dostawać wtedy szanse.

Czasami przekazuję zlecenia znajomym, gdy akurat mam urwanie głowy. I czasami klient zostaje u tych znajomych. Nie mam z tym problemu.
Cieszę się, że nie mogę stać w miejscu i popadać w rutynę.

Konkurencja sprawia, że wraz ze wzrostem cen musi wzrastać jakość. I że nie popada się w bierność i niezdrowe zadowolenie z siebie.

Od kiedy tylko istnieje cykl “tygodnik” (wcześniej jako “się działo” i “tygodniowe love” – wrzucam tam linki do wpisów innych blogerek i blogerów.
I wiele osób tego nie rozumiało.
To samo robię na swoich stories na instagramie. Polecam innych twórców, nawet jeśli poruszają tematykę zbliżoną do mojej i można by powiedzieć, że są moją konkurencją.

Bo to bardzo dobre!

Kojarzycie pierwszą falę youtuberek? To całe hejka kochani, dzisiaj przychodzę do was z unboxingiem?

Bardzo długo były w bazie agencji reklamowych i nie musiały się starać, bo hajs i tak płynął strumieniami. Ale pojawiło się dużo innych twórców, którzy zaczęli inwestować w lepszy sprzęt, oświetlenie, bawić się montażem i dostarczać jakość. Z ciekawości przeklikałam wczoraj kilka takich kanałów z pierwszej fali.
Laski mające po 150 tys subskrybentów, które kiedyś trzęsły youtubem dzisiaj mają mniej niż 10 tysięcy odsłon na film.
Instagramerki, które spoczęły na laurach i przestały się rozwijać, dzisiaj desperacko wykupują posty sponsorowane, bo łolaboga, zasięgi spadajo. Inni zmieniają publikę na niewymagające dzieciaki i robią pranki oraz content coraz niższych lotów.

To trochę jak w klasycznym scenariuszu – wieloletni związek w którym nikt się już nie stara, ale jest przynajmniej miło i stabilnie. Do czasu aż w pracy pojawi się nowa koleżanka, która będzie zawsze uśmiechnięta i nie będzie truła o rzucanie skarpet na podłogę.
Albo kolega, który nachyli się nad tobą gdy robisz coś na komputerze gapiąc się w excela. I tak niby przypadkiem położy dłonie na twoich ramionach robiąc “przyjacielski” masaż, aż przeszyje cię dreszcz, jakiego nie pamiętasz od dawna.

Konkurencja nie śpi.

Fajnie jest się jednak starać by mieć poczucie, że jest się razem nie dlatego, że po prostu nie ma lepszej alternatywy, tylko dlatego, że jest się dla siebie najlepszą możliwą opcją.

Nie czułabym satysfakcji, gdybyś drogi odbiorco, czytał mojego bloga z tego samego powodu, dla którego pokolenie moich rodziców oglądało tylko TVP1 – bo nie ma nic innego.

Mnie szalenie cieszy, że poświęcasz czas na czytanie moich słów, chociaż możesz czytać mnóstwo innych blogerów.
To jest satysfakcja.

Nie postrzegam innych jako konkurencji, którą trzeba wykosić. Cieszę się z sukcesów koleżanek i kolegów. Z radością obserwuję ich rozwój. Gdy widzę, że publikuję regularnie – sama mam ochotę pisać częściej.
Jeśli ważna jest dla mnie jakaś idea, np. zachęcanie kobiet do budowania niezależności finansowej, to nie jestem zła, gdy tę tematykę poruszają inne blogerki.
Ja się cieszę!

I strasznie jest mi smutno, że nie wszyscy tak to postrzegają.

Ostatnio pewna stylistka na instagramie atakuje inne stylistki, oskarżając je o kopiowanie treści. Zupełnie, jakby miała monopol na relacjonowanie fashion weeków albo była jedyną osobą na świecie, której może spodobać się spódnica z Zary.
Nie interesuje mnie moda, ale gdy widzę takie rzeczy – jest mi przykro. Gdyby tej lasce chodziło o edukowanie Polek w zakresie mody i stylu, cieszyłaby się, że inni też to robią. I docierają do nieco innego grona.
Nie lubię nieczystych zagrań, nie lubię traktować innych jak konkurencji.

Ale na szczęście są też super osoby.
Kilka dni demu dowiedziałam się, że Marta z Codziennie fit będzie ze swoją trasą też w Warszawie. Od razu kupiłam bilet. Dzisiaj Marta mi pisze*, że zarejestrowała się na Influencer Live Poznań, bo ja mam tam wystąpienie.

Nie raz i nie dwa Marta realizowała kampanie, o które sama dostawałam zapytania.  I nigdy nie miałam o to bólu tyłka.

“Konkurencja” sprawia, że stajemy się coraz lepsi i nie zatrzymujemy się w miejscu. Że staramy się bardziej. Eksperymentujemy z formą albo treścią. Mamy powody do radochy, że jest więcej ludzi walczących o jakąś sprawę.

Następnym razem spróbuj ucieszyć się, że twój największy rywal w walce o stypendium jest taki dobry – dzięki niemu musisz być jeszcze lepszy.
Spróbuj docenić jak dobre jest to, że otaczasz się ludźmi, którzy są dla ciebie wyzwaniem. Że są rzeczy, których możesz się od nich uczyć.
Że musisz szukać coraz to nowych sposobów, by nie zostać w tyle.
To jest dla mnie niesamowicie piękne.

*ktoś doceni grę słów? 😀

Uściski, Ania

29
Dodaj komentarz

avatar
23 Comment threads
6 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
22 Comment authors
Weronikaaniamalujearchigame.plbbikarubinowaaa Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Weronika
Gość
Weronika

Aniu dziękuję za ten wpis! Takich słów i przekazu mi było trzeba! 🙂

asiowe-szarosci
Gość
asiowe-szarosci

To ważny tekst i bardzo Ci za niego dziękuję. Kiedy przeprowadzalam się z Trójmiasta do Warszawy i szukałam pracy byłam tylko na jednej rozmowie rekrutacyjnej. Od razu udało mi się załapać tam, gdzie chciałam, więc miałam super szczęście. Na rozmowie (mój obecny) manager zapytał mnie jak sobie radzę z pracą z lepszymi od siebie ludźmi. Coś tam odpowiedziałam, ale istotne jest to, co jest teraz. Oni naprawdę są tysiąc razy lepsi ode mnie – wszyscy dookoła. Bardzo często czuje się źle, muszę to przyznać otwarcie. Mam poczucie, że nie będę na ich poziomie kilka razy w tygodniu. ALE! Robiąc bilans… Czytaj więcej »

bebe
Gość
bebe

Aniu czytam Cię od 6 lub 7 lat i Twój blog jest jedyny, którego odwiedzam tak regularnie i chętnie. Przeszłam przez wiele blogów o podobnej treści i na żadnym nie zatrzymałam się na dłużej. Lubię tez wracać do Twoich postów, niektóre znam niemal na pamięć 😉 także mimo konkurencji nadal jesteś numerem jeden 🙂

aniamaluje
Gość

aaaaa dziękuje! <3
I od razu wykorzystam moment by powiedzieć, że te paskudne reklamy jutro znikną, zapomniałam opłacić disqussa 😀

Joan J
Gość
Joan J

Uwielbiam Cie czytać i Twoje podjeście do życia. Mimo że jestem ciut starsza to ja się od Ciebie ucze 😀
A posty piszęsz za krótkie 😛

gosc123
Gość
gosc123

ceny mogą być niższe…nie tańsze.

aniamaluje
Gość

masz rację, poprawiam.

aniamaluje
Gość

nie widzę, gdzie napisałam błędnie? 🙂

Dorota
Gość

Wolę się uczyć od lepszych niż stać w miejscu. Dzięki za ten post 🙂

Karolina Ludwikowska
Gość
Karolina Ludwikowska

O kurcze to jest tak bardzo prawdziwe. Ja prowadzę hotel dla psów i przyjaźnie z koleżanką, która również prowadzi jeden z najlepszych w rejonie. Nie ma konkurencji nie ma zazdrości, ja prowadzę na mniejszą skalę bo tak wybrałam oni psiakow maja dużo ale jak któraś z nas nie chce, nie może to odsyłamy do siebie psiaki. Takich “hotelowych” znajomych mam jeszcze trzy z naszego rejonu i wszyscy sobie czasem odsyłamy psiaki. Da się?? Da. Ja też wychodzę z założenia że jak np ktoś idzie do tańszej opcji i nam o tym mówi (“czemu tak drogo, za co?” ) to ja… Czytaj więcej »

Paulina z simplistic.pl
Gość

Bardzo lubię Twoje podejście do wielu spraw. Przez długi czas dałam się porwać fali obaw przed konkurencją, jednak teraz staram się wspierać innych twórców, pomagać, gdy mnie o to proszą, ale też bezinteresownie polecać treści, które uważam za ciekawe. 🙂

OlaKombinuje
Gość

Świetny tekst Aniu jak zwykle zresztą. Mnie czasem konkurencja “wkurza” ale tylko na chwilę by zaraz zmotywować do działania 😉 często planuje napisać jakiś tekst ale widzę, że chwilę przez tym ktoś opublikował bardzo podobny. Nie odpuszczam i pisze swój zdeterminowana by był jeszcze lepszy.

aniamaluje
Gość

Ile razy sama tego doświadczyłam! 🙂 ale nie uważam, żeby to odbierało mi prawo to wypowiedzenia się ze swojej perspektywy 😉

Kosmetolog Marta
Gość

Z jednej strony rozumiem trochę ludzi z bólem tyłka o konkurencję. Jeśli stawiasz wszystko na jedną kartę czyli na kanał, do tego zakładasz sobie pewien poziom życia (makrowe torebki, buty) to ja nagle kasa zaczyna się kurczyć to robi się problem.
Natomiast nie rozumie kompletnie jak ludzie żyjący tylko “ze swojego konta na Insta” nie dbają o inne sposoby finansowania i pozyskiwania dochodów.
Ja nie wytrzymałabym nerwowo przy takiej niestabilności.
Z drugiej strony zastanawiam się jak takie osoby będą działać za te 20 czy 30 lat czyli w wieku 50-60 lat tuż przed emeryturą, kiedy będą “rządzić” już kolejne pokolenia.

archigame.pl
Gość

Wyjdę na mega naiwnego, ALE… uważam, że te wszystkie niefajne chwyty, o których piszesz to kwestia braku wychowania sportowego w narodzie (ale wymyśliłem). Skąd taka śmiała teoria? No zobaczcie. Uprawianie sportu uczy przeżywania porażek, pomagania innym sportowcom i co najważniejsze – uczy stałego poprawiania siebie przede wszystkim. Jeszcze się nie spotkałem by trener podpowiadał pływakowi, żeby ten zamienił rywalowi czepek na mniej opływowy zamiast lepiej przyłożyć się do pracy nogami. Wiem, że to idealizuje (jak każdy mężczyzna kocham sport), ale no coś w tym jest.
A najlepszym fragmentem jest “konkurencja nie śpi” – dobre! I to w tym kontekście.

Ania96
Gość
Ania96

Komentuję i na insta i na yt i tutaj, rzadko, bo rzadko ale jestem. Nie mam zbyt wiele czasu, z blogow korzystam gdy chce i potrzebuje, tak samo yt, nie robie tego by byc bezmyslnym odbiorca. Ciebie czytam bo forma mi odpowiada i zakres tresci. Ale jedno stwierdzenie mi sie nie podoba, chociaz brzmi dosc dziwnie jak na Ciebie mysle, ze to przez szybki przeplyw myśli przez palce po prostu. Otoz, Ci, ktorzy tworza pranki na yt nie tworza tylko dla niewymagajacych dzieci. Moim ulubionum przykladem jest Stuu, to co on osiąga, robi, to co kocha, motywuje juz od najmlodszych… Czytaj więcej »

Ewa
Gość
Ewa

Od niedawna zaczęłam bardziej wierzyć w siebie i mniej przejmować się opinią innych. W tej kwestii dużo zawdzięczam twoim tekstom😀dziękuję Aniu😘to mój pierwszy komentarz tutaj i czuję się dziwnie😅ale śledzę od dawna i podziwiam. A co do tego Marta piszę 😂to bez przypisów wiedziałam. Uwielbiam takie gry słów i twoje teksty oczywiście 😉

aniamaluje
Gość

Ewa, zapraszam częściej do sekcji komentarzy! ;))

bbika
Gość
bbika

Ja doceniam grę słów z Martą 😀 Na szczęście też mam wrażenie, że nie jest się dla siebie nawzajem konkurencją. Po głowie chodzi mi ostatni post Ani Kani, o współpracy w grupie i tych wszystkich “dorosłych dziewiętnastkach”, którym “robisz konkurencję na rynku pracy, choć to dopiero 1 rok studiów”. Jestem na ostatnim roku pedagogiki wczesnoszkolnej i choć wydaje mi się, że powinniśmy być mili i uprzejmi i pomocni, to jednak chyba tylko MI się tak wydaje. Mieszkasz daleko od uczelni i nie daj Thorze pracujesz na pół etatu, w związku z czym nie możesz uczęszczać na beznadziejny wykład o dupie… Czytaj więcej »

Nihil Novi
Gość

Przykład z mojego (przyszłego) podwórka – robienie afery, że początkujący makijażyści psują rynek, bo pracują za grosze albo tfp. Nie mają zalety w postaci doświadczenia czy super kursu z mistrzem świata, więc szukają innego sposobu, żeby zaistnieć. Klientka szukająca luksusowej usługi w pięknym studiu w życiu do nich nie przyjdzie, więc tak naprawdę nie stanowią żadnej konkurencji dla utyskujących weteranek. Dla każdego znajdzie się miejsce ;).

rubinowaaa
Gość
rubinowaaa

Lepiej być gorszym wśród lepszych, niż lepszym wśród gorszych – stara prawda. O ile konkurencja wzajemnie się szanuje, a nie atakuje (przejrzałam tą akcję stylistek – smutne i niesprawiedliwe), to działa to bardzo mobilizująco. Nie chodzi tutaj o wyścig szczurów, kto szybciej, więcej, kto zarwie noc, albo weźmie robotę na święta, tylko o rozwój. Rozwój człowieka powinien działać przez całe życie, w końcu świat się zmienia. Moim marzeniem jest tylko, żeby ludzie byli lepsi, nie tylko zawodowo, ale dla siebie samych, dla innych – po prostu dobrzy. Ja lubię Twoje tygodniki właśnie też ze względu na polecenia, warto poznać jakieś… Czytaj więcej »

Patryk - edukacja dla blogera
Gość

fajny, rzeczowy wpis. Daje dużo do myślenia. Faktycznie ktoś kto robi dużo szumu bo ktoś coś niby podpatrzył, skopiował nie wynika z dobra tylko z własnej zazdrości, chciwości, że ktoś coś komuś a nuż zabierze. Mam wrażenie, że kiedyś słowo konkurencja oznaczało coś złego, negatywnego a dziś konkurencja nabiera innego znaczenia i pokazuje to szczególnie blogosfera. To, że jeden bloger z drugim blogerem razem stają obok siebie a nawet polecają się nawzajem poprzez podlinkowanie a czasem nawet możliwość zamieszczenia artykułu to powoduje, że konkurencja przestaje być zagrożeniem. Fajny, wartościowy wpis a tak przy okazji, ja też pochodzę z kujaw 😉

maartysia.blogspot.com
Gość

Post taki zwykły, a taki mądry. Patrząc z perspektywy czasu, ja jeszcze pomagałam swojej “konkurencji” (np. na studiach robiłam piękne, przejrzyste notatki, albo w ogóle opracowania na komputerze, żeby inni mieli prościej wydrukować ściągę), w zamian ja miałam stypendium (bo faktycznie dobrze się uczyłam), a inni mieli zaliczony semestr. Ale byli też tacy, którzy nie chcieli mi udostępnić notatek z jednego wykładu (byłam chora, miałam wyrywane ósemki… w każdym bądź razie nie z lenistwa na tym wykładzie nie byłam) bo byłam dla nich konkurencją w pogoni do stypendium. Potrafili być też ci bezczelni, którzy prosili o porównania z moją pracą,… Czytaj więcej »

aniamaluje
Gość

Ja na swoim poletku (pedagogika) nie wiem po co była laskom ta zawiść, skoro miejsc pracy od cholery a chętnych brak. Pensja ta sama, to budżetówka 🤷🏻‍♀️

hopeandfaaith
Gość
hopeandfaaith

Hej Aniu, wybacz że pytam pod tym postem, ale chciałam zapytać się o tą spinkę z aliexpress którą reklamowałaś kilka postów wcześniej – jak jest z jej jakością i czy farba nie schodzi?
dziekuje

Magdelena | palm tree view
Gość

Uwielbiam to, że w “blogosferze” jest taka konkurencja. Jak inaczej niż właśnie czytając i obserwując dobre blogi, rozwinęłabym swoje teksty i miejsce w sieci? Dzisiaj porównując 1 i ostatni post, widzę ogromny przeskok i to właśnie tym wszystkim świetnym blogerkom powinnam za to podziękować. Dzisiaj mój blog stał się portfolio sam w sobie – dzięki niemu piszę dobre jakościowo teksty i mogę negocjować fajne stawki za copy.
Hej, niech zatem żyje konkurencja ;)!

Zuzanna
Gość

Masz rację – teraz konkurencja w każdej dziedzinie jest ogromna, a z tym nierozerwalnie wiąże się… nasz rozwój. Bo w końcu czymś musimy konkurować, w czymś musimy być lepsi, dlatego warto wybrać sobie za cel jakość własnej pracy i efekty, którymi chcemy się dzielić. A spocząć na laurach możemy wtedy, gdy przekażemy swoja pracę innym pod opiekę 😉

Wrócha
Gość

Hej 🙂 to bardzo rzadko spotykana umiejetnosc doceniania konkurencji jako rozwoju, motywacji by byc lepszym, a do tego umiec docenic mądrość czy pracę "bliźnich" 🙂 Bardzo duzo w Tobie szacunku do innych, a to sprawia, ze z przyjemnoscia sie tu wraca, czyta i zagląda do starszych postow. Robie to od lat po cichutku, aczkolwiek od jakiegos czasu mam ochote zabierac glos. Bo prawda jest, ze czesc youtuberek kiedys bylo bardziej autentycznych i dobrze sie je ogladalo. Dzis polowa reklamuje rzeczy niedostepne dla mnie z racji polki cenowej czy dostepnosci w PL i nie wynosze z tych filmow nic dla siebie,… Czytaj więcej »

trackback

[…] wam, to może komuś znajomemu?). Bardzo dobrze napisane, rozwiewa dużo papikowych wątpliwości. Dlaczego inni nie są dla mnie konkurencją? – bardzo lubię i regularnie czytam wszystkie teksty Ani. Tu kolejny raz coś, pod czym […]

Previous
Moje pierwsze 100 tysięcy i to nie młodzież schodzi na psy, tylko wasze myśli [TYGODNIK]
Dlaczego inni nie są dla mnie konkurencją