Dlaczego twoja mapa marzeń nie działa 💁🏻

Więc przeczytałeś gdzieś o tworzeniu tzw. “vision boards”. Bardzo pięknie, to fajna idea. Ale niestety muszę cię zasmucić. Samo stworzenie tablicy nie spowoduje żadnej magii, która wyczaruje ci idealnie urządzone mieszkanie, fajne wakacje i modne sukienki.
Ja wiem, wiem. Książki “coachingowe” mówią – weź czasopisma, powycinaj wszystkie te piękne obrazki, stwórz swoją tablicę marzeń. Niech będzie osobista, kolorowa, pełna motywujących haseł! Powieś ją w widocznym miejscu, a marzenia się spełnią!
Internet pełny jest takich filmików:

Ładne to. Pani wybiera sobie piękne napisy, zdjęcia z magazynów, przyczepia na tablicę. Pewnie setki, może więcej osób zrobi podobnie. I ja zupełnie nic nie mam do tego, żeby to było ładne i estetyczne, ale … nic się nie wydarzy. Będziesz mieć ładną tablicę.
Ech. Po kolei.
Wiem, że część z Was kojarzy mnie jeszcze z pierwszego… no prawie pierwszego bloga na photoblogu, który pisałam od 2007 roku. Wiem, bo przyznawaliście się do tego tutaj. Więc pewnie pamiętacie, że ja w tamtych latach często tworzyłam barwne kolaże. Czyli w sumie takie tablice. Nigdy na oczy nie widziałam nawet 10% rzeczy, które na tych kolażach lądowały. Ani ich substytutów.
Opowieść mówi, że stary pies z politowaniem obserwował zabawę młodego psiaka goniącego swój ogon. Szczeniak z wielkim zapałem biegał w kółko i próbował go złapać. W pewnym momencie lekko znudzony sceną stary pies powiedział młodemu – nigdy nie złapiesz ogona, jak będziesz go gonić. Połóż się, a sam do ciebie przyjdzie.
Ta metaforyczna opowiastka ma sens, ale nie w tym wymiarze, w którym często pojawia się na… super drogich warsztatach z tworzenia map celów/marzeń.
Znaczy wiecie, drogich z mojej perspektywy. Byłam dwa razy (za darmo, bo prowadziłam inne zajęcia  w tej sali i w ramach rozliczenia mogłam sobie chodzić na różne rzeczy) i żadne z tych warsztatów nic nie wniosły. Standardowa cena to 150 zł od osoby za warsztat tworzenia map (i to nie w Warszawie). I to jest fajna zabawa, nie przeczę 🙂  Przeglądasz kolorowe magazyny, wycinasz ładne obrazki, naklejasz. Masz do dyspozycji flamastry, długopisy. Całkiem miłe doświadczenie. No ale nie w tej cenie, proszę! 10-20 osób w grupie i już można jechać na wakacje za dwie godziny pracy 😀 W tym sensie mapy działają – spełniają marzenia osoby prowadzącej.
Mój infantylny zeszyt z 2012 roku. Miałam 20 lat…
Aby mapa działały, potrzeba do nich zupełnie innego podejścia.
Po pierwsze, na takich warsztatach można sobie zrobić co najwyżej mapę testową. Nie znam nikogo, kto w grupie obcych ludzi chciałby się naprawdę głęboko otworzyć, a tu chodzi o szczerość z samym sobą.
Po drugie, taka mapa powinna nam towarzyszyć. Ma przypominać o założonych celach. Więc teoretycznie wieszamy ją w widocznym miejscu. W praktyce również znam mało osób na tyle pewnych siebie, by powiesić taką tablicę w mieszkaniu. I potem słuchać “więc chcesz napisać książkę, tak? No nie obraź się, ale beka trochę”. Czyli co, chować taką tablicę za każdym razem, jak wpadają goście? No chyba, że masz taki naprawdę prywatny pokój tylko dla siebie ;).
Zgadzam się, że praca “w tle” jest super ważna! Nie zrozumcie mnie źle. 
Każdy kto pracował kiedyś kreatywnie (lub miał jakieś kreatywne zadanie) na pewno doświadczył czegoś takiego:
Szukasz pomysłu. Na rysunek, wiersz, wypracowanie, konkurs –  na cokolwiek. Starasz się, przeglądasz inspiracje, pracujesz. Gryziesz ołówek, stukasz nerwowo w blat, a pomysł nie nadchodzi. Pracujesz więcej i więcej – pomysłu wciąż brak. W końcu kładziesz się spać i… pomysły jeden za drugim. Albo przychodzą do głowy gdy jesteś pod prysznicem, biegasz, jedziesz autobusem.
Czasami trzeba “wrzucić” swojemu umysłowi jakieś zadanie i pozwolić pracować nad nim w tle. Ale żeby potem je uruchomić, trzeba pozamykać inne aplikacje otwarte w głowie ;-).
I tak, przyznam sama – zdarza się, się znajduję przypadkiem w lumpeksie dokładnie taką rzecz, jaką wkleiłam kiedyś w taki kolaż. W 2009 czy 2013. ALE! To nie jest magia.
Każdego dnia bombarduje nas mnóstwo bodźców. Zwariowalibyśmy, zwracając uwagę na wszystkie. Kolor trawy, fakturę chodnika, twardość siedziska w metrze… zauważamy bardziej świadomie tylko niektóre. To dlatego właśnie ciężarne kobiety wszędzie widzą brzuszki i wózki (pytanie, dlaczego nikt nie widzi ciężarnych w kolejkach i tramwajach😉).
Jak rzucimy umysłowi polecenie – pracuj nad celem x, to podświadomie zaczniemy dostrzegać w różnych sytuacjach okazje i szansę na zbliżenie się do jego realizacji.
To nie jest fizyka kwantowa.
Podobnego zdania jest psycholog Neil Farber M.D, Ph.D., CLC, CPT
Wymieniając te tytuły miałam ochotę dopisać jeszcze xD na końcu, ale powstrzymam się od tego dziecinnego wygłupu.
W każdym razie, stąd wzięła się w moim zeszycie z 2012 roku sukienka
Bo zdjęcie powinno być przemyślane i mieć konkretne znaczenie. Nie jakiś obrazek. Ja do wszystkiego rozpisywałam sobie szczegółowe hasła.
Chciałam nosić sukienki. Jakie? ładne, podkreślające talię. Wkleiłam taką, która była najbliższa mojemu wyobrażeniu. Niestety gdzieś posiałam kartkę ze szczegółową rozpiską, ale to właśnie ona doprowadziła mnie do stworzenia wyzwania 100 dni bez spodni (tak, wiem, że istnieje wyzwanie 365 dni w spódnicy, ale moje wyzwanie było pierwsze i błagam, nie przywołujcie tego przy każdej okazji bez sprawdzania dat, oki? 😘) i ostatecznego wprowadzenia zmiany nawyków jeśli chodzi o to, jak się ubieram.
Zapisałam też sobie wtedy, że idealna sukienka powinna mieć kwiatki, nie być za długa, najlepiej jasne tło i żeby podkreślała talię. Obrazek był bliski moim oczekiwaniom.
I wiem, że zeszyt wydaje się na maksa naiwny, ale zapisałam tam naprawdę wszystkie moje oczekiwania od życia na tamten moment i porozbijałam je na konkretne kroki.
Prowadziłam wtedy różne strony w sieci – tu znajdziesz tekst o tym, jak zarabiam na pisaniu, ale jak widać, moim warunkiem numer jeden było to, aby treści które tworzę były pożyteczne, a przychód był miłym skutkiem ubocznym. Nie zapisałam “chcę dużo zarabiać na tworzeniu stron” bo wtedy pisałabym shit w stylu “poznaj jeden skuteczny sposób, dzięki któremu samotna matka trójka dzieci, Mariola z Lublina zarabia kokosy nie wychodząc z domu”. 
Nie tego pragnę.
Miałam wtedy mały budżet i przebarwienia na dwójkach, które były skutkiem ubocznym leków. Dwie malutkie “rude” plamki na obu dwójkach. Coś jak piegi, dokładnie jak tu. W dodatku niemal dorobiłam się osteoporozy posterydowej, bardzo spadła moja gęstość kości, w tym zębów. Dzięki racjonalnemu planowaniu udało mi się wszystko załatwić w ciągu niecałego roku. Dlatego mam właśnie lekko spiłowane dwójki – strasznie nie chciałam mieć tych plamek, bo tylko ja wiem, że to pamiątka po leczeniu, a cała reszta ludzi z automatu bierze to za zaniedbanie😕. Ten plan pozwolił mi – jeszcze wtedy studentce – zarobić i wydać na ten cel ponad 6000 zł.
Początkowo liczyłam na NFZ ale po pierwszej wizycie stwierdziłam, że never ever again. Potrzebowałam kogoś, kto rozumie jak kruche zęby ma osoba po silnych lekach i w ogóle rozumie ideę chorób układu oddechowego oraz to, że gdy nie oddycham nosem, to nie mogę godzinę leżeć z tamponami i ssakiem w buzi, bo się uduszę. Kogoś, kto najpierw chce szczegółowego zdjęcia rentgenowskiego. Zrozumie to tylko ktoś, kto brał kiedyś sterydy, ale w prawie każdym zębie mam plombę🙈
(btw. jeśli ktoś szuka stomatologa w Bydgoszczy, to tylko lek.dent Jagoda Baumgart).
Zmierzam tylko do tego, że mapy są fajne i skuteczne, jeśli zrobimy je z głową. Jeśli zawarte na nich elementy nie są przypadkowe, tylko przemyślane. Jeśli z każdej tej rzeczy wyprowadzimy cel i konkretne kroki.
Sukienka kosztuje na ali 25 zł z wysyłką. Bardzo ją lubię, bo jest dla mnie symbolem. Przeżyła wiele wyjazdów (tu Cypr w 2016) mam ją ładnych kilka lat. Wciąż w tym samym stanie 😉 
Link do sukienki (jeśli się nie otwiera, spróbuj w nowej karcie, albo wyłącz adblobka i odśwież stronę, po czym spróbuj ponownie, albo otwórz na telefonie. Linki z ali czasami nie wchodzą).
Kolaże robię od 2007 roku. Dawniej na polyvore (płakałam, jak ta strona umarła), teraz dłużej dłubię w photoshopie, ale to działa bardziej jak odprężenie, nic nie zmienia ;-). Jeśli chcesz stworzyć skuteczną mapę, to w tym wpisie masz pigułkę wiedzy, a po praktykę zapraszam
 9.02.2019 w Warszawie w Sound Garden Hotel

To warsztat charytatywny do wylicytowania na rzecz WOŚP. Oznacza to, że ani ja nic za to nie chcę, ani hotel – udostępniają salę warsztatową zupełnie za free, co jak na Warszawę jest naprawdę ekstra – wiem, że odbywają się tam najlepsze konferencje, a sala potrafi się wynająć za 36 tysięcy złotych.
Znam to miejsce i wiem, że zawsze wszystko tam działa. Podczas poprzednich warsztatów udało się zebrać na cele charytatywne ponad 1000 zł
Zeszłoroczne warsztaty
warsztaty z lutego 2017
Jak widać po uśmiechach i tym, że część uczestniczek pierwszych warsztatów przyszła też na drugie – chyba nie jestem taką złą prowadzącą 😉
Cena wywoławcza biletu to 20 zł (na WOŚP), obecnie są jeszcze miejsca co mnie cieszy, ale też smuci, bo dostałam chyba ze sto wiadomości, że ktoś bardzo by chciał, ale to środek sesji i lipa.
Przyznam, że tego nie przemyślałam, studia były tak dawnoooo!
Ale jeśli masz czas 9.02 (sobota) i jesteś w stanie przynieść własne nożyczki oraz klej… zapraszam, pogadamy o tym, jak stworzyć efektywną i przynoszącą efekty mapę i rozpisać ją na sensowny plan działania.
Z głową i wykorzystaniem mechanizmów opisanych przez psychologię 🙂
To jak, ktoś wbija?
👉AUKCJE 👈
Można tam też wylicytować spotkanie ze mną, nocleg w Sound Garden Hotelu z pysznym śniadaniem, kolację, paznokcie hybrydowe by Patabloguje, makijaż by Ania Tarasiuk i sesję zdjęciową by Natalia z Jest Rudo, czyli całkiem przyjemny pakiecik 😉 

Tych, którzy nie chcą bądź nie mogą brać udziału w charytatywnych licytacjach zachęcam do przemyślenia sposobu w jaki traktują swoje mapy. Czy obrazki są tylko ładne, czy mają konkretne znaczenie i działają na wyobraźnię? Czy napisy to sensowne hasła, czy ładne literki z kolorowego magazynu, które są niczym “live laugh love” w mieszkaniach? Czy zaglądasz do swojej mapy? Stworzyłeś plan działania? 
Buziaki (jest 6:22 a ja jeszcze nie poszłam spać, pięknie…)
Uściski, Ania

Podziel się

13
Dodaj komentarz

avatar
11 Comment threads
2 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
11 Comment authors
MarysiaHania z HAART.plolaNatalia H.Patrycja Wołkowska Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Hania z HAART.pl
Gość

Nigdy nie robiłam mapy marzeń bo wlasnie traktowałam je jak ładne dekoracje. Szczególnie gdy są duże i wiszą w widocznym miejscu jak na załączonym filmie. Zainteresowałas mnie i zastanawiam się nad zrobieniem małej mapy np A4, która bede mogła wyjmować z szuflady siadając do pracy przy biurku. Cos bardzo osobistego

ola
Gość
ola

Aniu, jaka to by była godzina? Jestem z Krk wiec dla mnie to ma duże znaczenie

Natalia H.
Gość
Natalia H.

Nigdy nie miałam mapy myśli, dopiero stworzyłam ją pierwszy raz w tym roku (dokładnie wczoraj), a to głównie dzieki Agnieszce Lifemanagerce. Poczytałam trochę w internecie, jak ją tworzyć, wiedziałam czego chcę, a te obrazki, które na niej mam, mają to symbolizować. Postarałam się też je w miarę sensownie pogrupować. Nie wszystkie znalazłam takie, jakie chciałam, ale liczy się myśl 🙂 Już samo tworzenie nastawiło mnie pozytywnie, a jak postawiłam ją sobie na biurku, to sobie pomysłałam: ,,niech się spełnia” 🙂 Co ciekawsze, jak się przyjrzałam jej na chłodno, to uświadomiłam sobie, że w zasadzie nie ma na niej rzeczy typowo… Czytaj więcej »

Marysia
Gość
Marysia

Jaki rozmiar sukienki? 😉

Marysia
Gość
Marysia

..

Patrycja Wołkowska
Gość
Patrycja Wołkowska

Mnie do vision board zainspirowała Lifemanagerka, wcześniej w ogóle o tym nie słyszałam i nie znałam innej wersji. I uważam, że ona podeszła do tego super, tak jak opisałaś. Żeby umieszczać na niej coś, co faktycznie ma dla nas znaczenie, co przekłada się na pewne działania i pcha do przodu. Ja w tym roku mam duże wyzwanie przed sobą, bo uporanie się z magisterką (licencjat to była wyboista i kręta droga w moim przypadku ;)) i po zrobieniu swojej vision board już teraz widzę, że daje mi super kopa. Oprócz ładnych obrazków, które symbolizują rozwój umysłowy, podróże, relacje i wszystko… Czytaj więcej »

Gulnar
Gość
Gulnar

Aniu, wiem, ze nie na temat, ale ten “infantylny” zeszyt jest po prostu uroczy :D. W ogóle flashbacki z dawną Anią mają w sobie coś magicznego – oczywiście świetnie, że Twój stan zdrowia się polepszył, a Ty sama spełniłaś tak wiele marzeń, ale nawet Twoje zdjęcia z okresu wczesnego liceum, zamieszczone pod tekstem o sukience maxi, przedstawiają nietuzinkową nastolatkę, której już się oczka wydają świecić jak gdyby coś nowego knuła :).

aniamaluje
Gość

:DDD zawsze coś knułam 😀

Joanna ga
Gość
Joanna ga

Cze, a na którą godzinę miały by być te warsztaty?
Tak też się zastanawiam czy iść. Nie bardzo jarają mnie takie rzeczy i lepiej zostawić miejsce komuś, komu serio zależy, ale z drugiej strony zawsze mogę poznać kogoś spoko oraz rozerwać się trochę czy poheheszkować, no właśnie takie to dylematy mam.

Nihil Novi
Gość

Z jednej strony podobno łatwiej coś zrealizować, gdy powie się to publicznie, ale chyba nie chciałabym, żeby ktoś oglądał moją mapę marzeń. Póki co to tylko kilka luźnych myśli, może kiedyś nadam im formę artystyczną…

Asia Szczecińska
Gość
Asia Szczecińska

Pierwszy raz o mapie marzeń przeczytałam u Agnieszki z bloga lifemanagerka i choć pomysł wydał się bardzo ciekawy i mocno mnie zainteresował po jakimś czasie niestety gdzieś umknął. Po przeczytaniu Twojego posta Aniu ponownie czuję, że chciałabym taką mapę stworzyć 🙂 ale najpierw za Twoją radą przemyśle na czym mi tak naprawdę zależy i do czego ma mnie ona inspirować i motywować za razem aby nie stała się tylko ”pustym” wyobrażeniem marzeń

Anna Sadka
Gość
Anna Sadka

Czy mogę prosić o info gdzie znajdę szczegóły warsztatów 9.02 ?

aniamaluje
Gość

nie dostałaś maila? już ci piszę na insta