Cokolwiek zrobisz - zawsze znajdzie się ktoś, dla kogo to będzie złe🙃. Ta myśl była kiedyś dla mnie bardzo wyzwalająca, dlatego po prostu robię swoje✌🏻 Nie wiem o czym jest mój profil, w tym tygodniu dziękowaliście mi za zachęcenie do negocjowania niższych opłat za mieszkania, książkowe rekomendacje, piankową kawę, halloumi smażone jak kurczak w przyprawie kebab-gyros i polecenie dobrego newslettera a nawet... rewolucję w sposobie robienia kupy💩. Myślałam, że każdy korzysta ze stołka i to żadna nowość😅
I wiecie co? Ogromnie mnie to wszystko cieszy. Może i mam kilka irytujących cech, jestem strasznie ciekawska, zadaję zbyt dużo pytań, mogłabym się czasami ugryźć w język ze swoją szczerością, strasznie się wymądrzam ale wiecie co? Jak dzięki temu ktoś wynegocjował sobie o połowę niższe opłaty za mieszkanie, to nie mam pytań, japka mi się śmieje, jest moc!😁
Moja skrzynka jest zawalona wiadomościami z podziękowaniami, nie odczytam każdej, ale polecam wyryć sobie w serduszku - „gdy nie pytasz, odpowiedź zawsze brzmi nie”.
I pytać!

Ah, jeszcze jedno - cieszą mnie też te wiadomości - „rzadko kiedy się z Tobą zgadzam, ale za radę o negocjowaniu muszę podziękować bo się udało!”. Wiecie dlaczego? Bo sam fakt, że jesteście otwarci na wysłuchanie kogoś o odmiennym światopoglądzie jest super! A jeszcze posłuchać... bajka✌🏻
Nie pytajcie jak się odwdzięczyć, nie założę patronite i tak, wystarczy mi, że lajkujecie posty, te reklamowe także (ja 💩 nie polecam!) a jak ktoś bardzo chce, to zawsze może kupić moją książkę na legimi 😎
Nie chcę być tą osobą, która z instagrama tylko czerpie, chcę też dawać. Czasami fajny content z Wietnamu, czasami radę, która pozwoli komuś zachować w trudnym czasie 5 stów w kieszeni✌🏻
Ściskam i spadam uczyć się nowej rzeczy - wzięłam zlecenie na coś, czego jeszcze nie umiem, taki kryzys 😁 trzeba się szybko uczyć i reagować na zmiany, zanim zmiecie nas z planszy, trzymajcie się zdrowo!🤗 #szczerze_pisząc #aniamaluje #blogerka #siedzęwdomu #siedzenadupie #bangkok #podróże #infinitydress #multiwaydress #sukienka #podróże

Cokolwiek zrobisz - zawsze znajdzie...

Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

Dlaczego twoja mapa marzeń nie działa 💁🏻

Więc przeczytałeś gdzieś o tworzeniu tzw. “vision boards”. Bardzo pięknie, to fajna idea. Ale niestety muszę cię zasmucić. Samo stworzenie tablicy nie spowoduje żadnej magii, która wyczaruje ci idealnie urządzone mieszkanie, fajne wakacje i modne sukienki.
Ja wiem, wiem. Książki “coachingowe” mówią – weź czasopisma, powycinaj wszystkie te piękne obrazki, stwórz swoją tablicę marzeń. Niech będzie osobista, kolorowa, pełna motywujących haseł! Powieś ją w widocznym miejscu, a marzenia się spełnią!
Internet pełny jest takich filmików:

Ładne to. Pani wybiera sobie piękne napisy, zdjęcia z magazynów, przyczepia na tablicę. Pewnie setki, może więcej osób zrobi podobnie. I ja zupełnie nic nie mam do tego, żeby to było ładne i estetyczne, ale … nic się nie wydarzy. Będziesz mieć ładną tablicę.
Ech. Po kolei.
Wiem, że część z Was kojarzy mnie jeszcze z pierwszego… no prawie pierwszego bloga na photoblogu, który pisałam od 2007 roku. Wiem, bo przyznawaliście się do tego tutaj. Więc pewnie pamiętacie, że ja w tamtych latach często tworzyłam barwne kolaże. Czyli w sumie takie tablice. Nigdy na oczy nie widziałam nawet 10% rzeczy, które na tych kolażach lądowały. Ani ich substytutów.
Opowieść mówi, że stary pies z politowaniem obserwował zabawę młodego psiaka goniącego swój ogon. Szczeniak z wielkim zapałem biegał w kółko i próbował go złapać. W pewnym momencie lekko znudzony sceną stary pies powiedział młodemu – nigdy nie złapiesz ogona, jak będziesz go gonić. Połóż się, a sam do ciebie przyjdzie.
Ta metaforyczna opowiastka ma sens, ale nie w tym wymiarze, w którym często pojawia się na… super drogich warsztatach z tworzenia map celów/marzeń.
Znaczy wiecie, drogich z mojej perspektywy. Byłam dwa razy (za darmo, bo prowadziłam inne zajęcia  w tej sali i w ramach rozliczenia mogłam sobie chodzić na różne rzeczy) i żadne z tych warsztatów nic nie wniosły. Standardowa cena to 150 zł od osoby za warsztat tworzenia map (i to nie w Warszawie). I to jest fajna zabawa, nie przeczę 🙂  Przeglądasz kolorowe magazyny, wycinasz ładne obrazki, naklejasz. Masz do dyspozycji flamastry, długopisy. Całkiem miłe doświadczenie. No ale nie w tej cenie, proszę! 10-20 osób w grupie i już można jechać na wakacje za dwie godziny pracy 😀 W tym sensie mapy działają – spełniają marzenia osoby prowadzącej.
Mój infantylny zeszyt z 2012 roku. Miałam 20 lat…
Aby mapa działały, potrzeba do nich zupełnie innego podejścia.
Po pierwsze, na takich warsztatach można sobie zrobić co najwyżej mapę testową. Nie znam nikogo, kto w grupie obcych ludzi chciałby się naprawdę głęboko otworzyć, a tu chodzi o szczerość z samym sobą.
Po drugie, taka mapa powinna nam towarzyszyć. Ma przypominać o założonych celach. Więc teoretycznie wieszamy ją w widocznym miejscu. W praktyce również znam mało osób na tyle pewnych siebie, by powiesić taką tablicę w mieszkaniu. I potem słuchać “więc chcesz napisać książkę, tak? No nie obraź się, ale beka trochę”. Czyli co, chować taką tablicę za każdym razem, jak wpadają goście? No chyba, że masz taki naprawdę prywatny pokój tylko dla siebie ;).
Zgadzam się, że praca “w tle” jest super ważna! Nie zrozumcie mnie źle. 
Każdy kto pracował kiedyś kreatywnie (lub miał jakieś kreatywne zadanie) na pewno doświadczył czegoś takiego:
Szukasz pomysłu. Na rysunek, wiersz, wypracowanie, konkurs –  na cokolwiek. Starasz się, przeglądasz inspiracje, pracujesz. Gryziesz ołówek, stukasz nerwowo w blat, a pomysł nie nadchodzi. Pracujesz więcej i więcej – pomysłu wciąż brak. W końcu kładziesz się spać i… pomysły jeden za drugim. Albo przychodzą do głowy gdy jesteś pod prysznicem, biegasz, jedziesz autobusem.
Czasami trzeba “wrzucić” swojemu umysłowi jakieś zadanie i pozwolić pracować nad nim w tle. Ale żeby potem je uruchomić, trzeba pozamykać inne aplikacje otwarte w głowie ;-).
I tak, przyznam sama – zdarza się, się znajduję przypadkiem w lumpeksie dokładnie taką rzecz, jaką wkleiłam kiedyś w taki kolaż. W 2009 czy 2013. ALE! To nie jest magia.
Każdego dnia bombarduje nas mnóstwo bodźców. Zwariowalibyśmy, zwracając uwagę na wszystkie. Kolor trawy, fakturę chodnika, twardość siedziska w metrze… zauważamy bardziej świadomie tylko niektóre. To dlatego właśnie ciężarne kobiety wszędzie widzą brzuszki i wózki (pytanie, dlaczego nikt nie widzi ciężarnych w kolejkach i tramwajach😉).
Jak rzucimy umysłowi polecenie – pracuj nad celem x, to podświadomie zaczniemy dostrzegać w różnych sytuacjach okazje i szansę na zbliżenie się do jego realizacji.
To nie jest fizyka kwantowa.
Podobnego zdania jest psycholog Neil Farber M.D, Ph.D., CLC, CPT
Wymieniając te tytuły miałam ochotę dopisać jeszcze xD na końcu, ale powstrzymam się od tego dziecinnego wygłupu.
W każdym razie, stąd wzięła się w moim zeszycie z 2012 roku sukienka
Bo zdjęcie powinno być przemyślane i mieć konkretne znaczenie. Nie jakiś obrazek. Ja do wszystkiego rozpisywałam sobie szczegółowe hasła.
Chciałam nosić sukienki. Jakie? ładne, podkreślające talię. Wkleiłam taką, która była najbliższa mojemu wyobrażeniu. Niestety gdzieś posiałam kartkę ze szczegółową rozpiską, ale to właśnie ona doprowadziła mnie do stworzenia wyzwania 100 dni bez spodni (tak, wiem, że istnieje wyzwanie 365 dni w spódnicy, ale moje wyzwanie było pierwsze i błagam, nie przywołujcie tego przy każdej okazji bez sprawdzania dat, oki? 😘) i ostatecznego wprowadzenia zmiany nawyków jeśli chodzi o to, jak się ubieram.
Zapisałam też sobie wtedy, że idealna sukienka powinna mieć kwiatki, nie być za długa, najlepiej jasne tło i żeby podkreślała talię. Obrazek był bliski moim oczekiwaniom.
I wiem, że zeszyt wydaje się na maksa naiwny, ale zapisałam tam naprawdę wszystkie moje oczekiwania od życia na tamten moment i porozbijałam je na konkretne kroki.
Prowadziłam wtedy różne strony w sieci – tu znajdziesz tekst o tym, jak zarabiam na pisaniu, ale jak widać, moim warunkiem numer jeden było to, aby treści które tworzę były pożyteczne, a przychód był miłym skutkiem ubocznym. Nie zapisałam “chcę dużo zarabiać na tworzeniu stron” bo wtedy pisałabym shit w stylu “poznaj jeden skuteczny sposób, dzięki któremu samotna matka trójka dzieci, Mariola z Lublina zarabia kokosy nie wychodząc z domu”. 
Nie tego pragnę.
Miałam wtedy mały budżet i przebarwienia na dwójkach, które były skutkiem ubocznym leków. Dwie malutkie “rude” plamki na obu dwójkach. Coś jak piegi, dokładnie jak tu. W dodatku niemal dorobiłam się osteoporozy posterydowej, bardzo spadła moja gęstość kości, w tym zębów. Dzięki racjonalnemu planowaniu udało mi się wszystko załatwić w ciągu niecałego roku. Dlatego mam właśnie lekko spiłowane dwójki – strasznie nie chciałam mieć tych plamek, bo tylko ja wiem, że to pamiątka po leczeniu, a cała reszta ludzi z automatu bierze to za zaniedbanie😕. Ten plan pozwolił mi – jeszcze wtedy studentce – zarobić i wydać na ten cel ponad 6000 zł.
Początkowo liczyłam na NFZ ale po pierwszej wizycie stwierdziłam, że never ever again. Potrzebowałam kogoś, kto rozumie jak kruche zęby ma osoba po silnych lekach i w ogóle rozumie ideę chorób układu oddechowego oraz to, że gdy nie oddycham nosem, to nie mogę godzinę leżeć z tamponami i ssakiem w buzi, bo się uduszę. Kogoś, kto najpierw chce szczegółowego zdjęcia rentgenowskiego. Zrozumie to tylko ktoś, kto brał kiedyś sterydy, ale w prawie każdym zębie mam plombę🙈
(btw. jeśli ktoś szuka stomatologa w Bydgoszczy, to tylko lek.dent Jagoda Baumgart).
Zmierzam tylko do tego, że mapy są fajne i skuteczne, jeśli zrobimy je z głową. Jeśli zawarte na nich elementy nie są przypadkowe, tylko przemyślane. Jeśli z każdej tej rzeczy wyprowadzimy cel i konkretne kroki.
Sukienka kosztuje na ali 25 zł z wysyłką. Bardzo ją lubię, bo jest dla mnie symbolem. Przeżyła wiele wyjazdów (tu Cypr w 2016) mam ją ładnych kilka lat. Wciąż w tym samym stanie 😉 
Link do sukienki (jeśli się nie otwiera, spróbuj w nowej karcie, albo wyłącz adblobka i odśwież stronę, po czym spróbuj ponownie, albo otwórz na telefonie. Linki z ali czasami nie wchodzą).
Kolaże robię od 2007 roku. Dawniej na polyvore (płakałam, jak ta strona umarła), teraz dłużej dłubię w photoshopie, ale to działa bardziej jak odprężenie, nic nie zmienia ;-). Jeśli chcesz stworzyć skuteczną mapę, to w tym wpisie masz pigułkę wiedzy, a po praktykę zapraszam
 9.02.2019 w Warszawie w Sound Garden Hotel

To warsztat charytatywny do wylicytowania na rzecz WOŚP. Oznacza to, że ani ja nic za to nie chcę, ani hotel – udostępniają salę warsztatową zupełnie za free, co jak na Warszawę jest naprawdę ekstra – wiem, że odbywają się tam najlepsze konferencje, a sala potrafi się wynająć za 36 tysięcy złotych.
Znam to miejsce i wiem, że zawsze wszystko tam działa. Podczas poprzednich warsztatów udało się zebrać na cele charytatywne ponad 1000 zł
Zeszłoroczne warsztaty
warsztaty z lutego 2017
Jak widać po uśmiechach i tym, że część uczestniczek pierwszych warsztatów przyszła też na drugie – chyba nie jestem taką złą prowadzącą 😉
Cena wywoławcza biletu to 20 zł (na WOŚP), obecnie są jeszcze miejsca co mnie cieszy, ale też smuci, bo dostałam chyba ze sto wiadomości, że ktoś bardzo by chciał, ale to środek sesji i lipa.
Przyznam, że tego nie przemyślałam, studia były tak dawnoooo!
Ale jeśli masz czas 9.02 (sobota) i jesteś w stanie przynieść własne nożyczki oraz klej… zapraszam, pogadamy o tym, jak stworzyć efektywną i przynoszącą efekty mapę i rozpisać ją na sensowny plan działania.
Z głową i wykorzystaniem mechanizmów opisanych przez psychologię 🙂
To jak, ktoś wbija?
👉AUKCJE 👈
Można tam też wylicytować spotkanie ze mną, nocleg w Sound Garden Hotelu z pysznym śniadaniem, kolację, paznokcie hybrydowe by Patabloguje, makijaż by Ania Tarasiuk i sesję zdjęciową by Natalia z Jest Rudo, czyli całkiem przyjemny pakiecik 😉 

Tych, którzy nie chcą bądź nie mogą brać udziału w charytatywnych licytacjach zachęcam do przemyślenia sposobu w jaki traktują swoje mapy. Czy obrazki są tylko ładne, czy mają konkretne znaczenie i działają na wyobraźnię? Czy napisy to sensowne hasła, czy ładne literki z kolorowego magazynu, które są niczym “live laugh love” w mieszkaniach? Czy zaglądasz do swojej mapy? Stworzyłeś plan działania? 
Buziaki (jest 6:22 a ja jeszcze nie poszłam spać, pięknie…)
Uściski, Ania

13
Dodaj komentarz

avatar
11 Comment threads
2 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
11 Comment authors
MarysiaHania z HAART.plolaNatalia H.Patrycja Wołkowska Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Hania z HAART.pl
Gość

Nigdy nie robiłam mapy marzeń bo wlasnie traktowałam je jak ładne dekoracje. Szczególnie gdy są duże i wiszą w widocznym miejscu jak na załączonym filmie. Zainteresowałas mnie i zastanawiam się nad zrobieniem małej mapy np A4, która bede mogła wyjmować z szuflady siadając do pracy przy biurku. Cos bardzo osobistego

ola
Gość
ola

Aniu, jaka to by była godzina? Jestem z Krk wiec dla mnie to ma duże znaczenie

Natalia H.
Gość
Natalia H.

Nigdy nie miałam mapy myśli, dopiero stworzyłam ją pierwszy raz w tym roku (dokładnie wczoraj), a to głównie dzieki Agnieszce Lifemanagerce. Poczytałam trochę w internecie, jak ją tworzyć, wiedziałam czego chcę, a te obrazki, które na niej mam, mają to symbolizować. Postarałam się też je w miarę sensownie pogrupować. Nie wszystkie znalazłam takie, jakie chciałam, ale liczy się myśl 🙂 Już samo tworzenie nastawiło mnie pozytywnie, a jak postawiłam ją sobie na biurku, to sobie pomysłałam: ,,niech się spełnia” 🙂 Co ciekawsze, jak się przyjrzałam jej na chłodno, to uświadomiłam sobie, że w zasadzie nie ma na niej rzeczy typowo… Czytaj więcej »

Marysia
Gość
Marysia

Jaki rozmiar sukienki? 😉

Marysia
Gość
Marysia

..

Patrycja Wołkowska
Gość
Patrycja Wołkowska

Mnie do vision board zainspirowała Lifemanagerka, wcześniej w ogóle o tym nie słyszałam i nie znałam innej wersji. I uważam, że ona podeszła do tego super, tak jak opisałaś. Żeby umieszczać na niej coś, co faktycznie ma dla nas znaczenie, co przekłada się na pewne działania i pcha do przodu. Ja w tym roku mam duże wyzwanie przed sobą, bo uporanie się z magisterką (licencjat to była wyboista i kręta droga w moim przypadku ;)) i po zrobieniu swojej vision board już teraz widzę, że daje mi super kopa. Oprócz ładnych obrazków, które symbolizują rozwój umysłowy, podróże, relacje i wszystko… Czytaj więcej »

Gulnar
Gość
Gulnar

Aniu, wiem, ze nie na temat, ale ten “infantylny” zeszyt jest po prostu uroczy :D. W ogóle flashbacki z dawną Anią mają w sobie coś magicznego – oczywiście świetnie, że Twój stan zdrowia się polepszył, a Ty sama spełniłaś tak wiele marzeń, ale nawet Twoje zdjęcia z okresu wczesnego liceum, zamieszczone pod tekstem o sukience maxi, przedstawiają nietuzinkową nastolatkę, której już się oczka wydają świecić jak gdyby coś nowego knuła :).

aniamaluje
Gość

:DDD zawsze coś knułam 😀

Joanna ga
Gość
Joanna ga

Cze, a na którą godzinę miały by być te warsztaty?
Tak też się zastanawiam czy iść. Nie bardzo jarają mnie takie rzeczy i lepiej zostawić miejsce komuś, komu serio zależy, ale z drugiej strony zawsze mogę poznać kogoś spoko oraz rozerwać się trochę czy poheheszkować, no właśnie takie to dylematy mam.

Nihil Novi
Gość

Z jednej strony podobno łatwiej coś zrealizować, gdy powie się to publicznie, ale chyba nie chciałabym, żeby ktoś oglądał moją mapę marzeń. Póki co to tylko kilka luźnych myśli, może kiedyś nadam im formę artystyczną…

Asia Szczecińska
Gość
Asia Szczecińska

Pierwszy raz o mapie marzeń przeczytałam u Agnieszki z bloga lifemanagerka i choć pomysł wydał się bardzo ciekawy i mocno mnie zainteresował po jakimś czasie niestety gdzieś umknął. Po przeczytaniu Twojego posta Aniu ponownie czuję, że chciałabym taką mapę stworzyć 🙂 ale najpierw za Twoją radą przemyśle na czym mi tak naprawdę zależy i do czego ma mnie ona inspirować i motywować za razem aby nie stała się tylko ”pustym” wyobrażeniem marzeń

Anna Sadka
Gość
Anna Sadka

Czy mogę prosić o info gdzie znajdę szczegóły warsztatów 9.02 ?

aniamaluje
Gość

nie dostałaś maila? już ci piszę na insta

Previous
Dlaczego się tak nienawidzicie? [TYGODNIK]
Dlaczego twoja mapa marzeń nie działa 💁🏻