Ktoś mi napisał, że #Bangkok to syf, brudne miejsca z jedzeniem i szczury. „Sam jesteś syf” pomyślałam najpierw🙈 a potem stwierdziłam, że po prostu pokażę inne oblicze miasta.
Ja mam teraz taki mindset, że obecnie cieszy mnie nawet wycieczka do śmietnika (kwitną forsycje!) ale w podróży doświadczysz tego, co jest w Tobie, serio!
Jeden na Bali odnajdzie swoją duchowość, drugi smoothie bowla z ładną łyżeczką, trzeciego zachwycą fale a czwartego wodospady. Piąty będzie się cieszył, że z jego zachodnią pensją jest tanio i może robić co chce, bo stać go na mandaty. Znaczy - łapówki, nie znam nikogo kto zapłacił mandat na Bali, nawet jadąc napruty bez kasku.

Z Bangkokiem i każdym innym miejscem na ziemi jest tak samo. Znajdziesz to, czego szukasz, albo co przyciągasz swoim zachowaniem. Ja zawsze znajduję przygody!
A to jedzenie... nie tylko wyglądało, ale też smakowało. Sernik z cheddara to był taki foodgasm, że oglądając te zdjęcia aż się ślinię! Na wyżerkę zabrałam @justdeliciousx - trochę dlatego, że jest super, trochę dlatego, że mogłyśmy się dzielić i więcej spróbować🙈 ale Justyna jest dobrą kompanką foodgazmicznych wypraw, więc się nawet nie zastanawiała😁

Jedzenie było wyśmienite, ale ja lubię być nim dostymulowana, lubię jak coś ma różne smaki jednocześnie, jak ma różne faktury i tekstury, jak coś jest jednocześnie kremowe i miło rozpływa się po brzuszku, ale też ma coś chrupiącego. Kremowa jajecznica z plastrem boczku cieszy mnie tak samo jak... Burger z maczka🤣 może nie spodziewaliście się takiego zwrotu akcji, ale uwielbiam, cóż począć 🙈
Więcej na stories!
#foodporn #bangkok #cafebangkok #cafehoppingbkk #foodlover #omnomnom #slodkosci #cukiernia #ciastka #ciasto #podrozemaleiduze #podróże

Ktoś mi napisał, że #Bangkok...

Na bloga wskoczyły 3 propozycje filmów na wieczór, po których mam nadzieję, każda dziewczyna czytająca mojego bloga będzie mieć jakieś przemyślenia. A już najlepiej jak  wyrośnie z pomysłów na manipulacyjne „ja mu pokażę” i inne żenujące gierki, które tak ochoczo podpowiadają koleżanki przy winie😉

Ja tymczasem odkładam telefon (nie ma wstępu do łóżka przed snem!) i zamierzam przeczytać chociaż rozdział książki zanim zasnę po całym dniu zasuwania.
Straciłam przez tego wirusa masę projektów i nie kryję - boli! Ale chwyciłam się zaraz za inne rzeczy i nie mam czasu rozpaczać nad tamtym, trzeba iść do przodu. To jest moment na poprawienie CV, potrenowanie do rozmów kwalifikacyjnych, nauczenie się obsługi nowego programu - polecam bardzo niedoceniany profil @dorisinsocialmedia, która zdradza naprawdę fajne wskazówki jako specjalistka od Linked In. Na rekrutacji zna się jak mało kto, a wiedzą dzieli się za darmo na insta.
Dobrej nocy!
#kwarantanna #bangkok #podróże #podrozemaleiduze #kiedytobylo #filmy #aniamaluje

Na bloga wskoczyły 3 propozycje...

Cokolwiek zrobisz - zawsze znajdzie się ktoś, dla kogo to będzie złe🙃. Ta myśl była kiedyś dla mnie bardzo wyzwalająca, dlatego po prostu robię swoje✌🏻 Nie wiem o czym jest mój profil, w tym tygodniu dziękowaliście mi za zachęcenie do negocjowania niższych opłat za mieszkania, książkowe rekomendacje, piankową kawę, halloumi smażone jak kurczak w przyprawie kebab-gyros i polecenie dobrego newslettera a nawet... rewolucję w sposobie robienia kupy💩. Myślałam, że każdy korzysta ze stołka i to żadna nowość😅
I wiecie co? Ogromnie mnie to wszystko cieszy. Może i mam kilka irytujących cech, jestem strasznie ciekawska, zadaję zbyt dużo pytań, mogłabym się czasami ugryźć w język ze swoją szczerością, strasznie się wymądrzam ale wiecie co? Jak dzięki temu ktoś wynegocjował sobie o połowę niższe opłaty za mieszkanie, to nie mam pytań, japka mi się śmieje, jest moc!😁
Moja skrzynka jest zawalona wiadomościami z podziękowaniami, nie odczytam każdej, ale polecam wyryć sobie w serduszku - „gdy nie pytasz, odpowiedź zawsze brzmi nie”.
I pytać!

Ah, jeszcze jedno - cieszą mnie też te wiadomości - „rzadko kiedy się z Tobą zgadzam, ale za radę o negocjowaniu muszę podziękować bo się udało!”. Wiecie dlaczego? Bo sam fakt, że jesteście otwarci na wysłuchanie kogoś o odmiennym światopoglądzie jest super! A jeszcze posłuchać... bajka✌🏻
Nie pytajcie jak się odwdzięczyć, nie założę patronite i tak, wystarczy mi, że lajkujecie posty, te reklamowe także (ja 💩 nie polecam!) a jak ktoś bardzo chce, to zawsze może kupić moją książkę na legimi 😎
Nie chcę być tą osobą, która z instagrama tylko czerpie, chcę też dawać. Czasami fajny content z Wietnamu, czasami radę, która pozwoli komuś zachować w trudnym czasie 5 stów w kieszeni✌🏻
Ściskam i spadam uczyć się nowej rzeczy - wzięłam zlecenie na coś, czego jeszcze nie umiem, taki kryzys 😁 trzeba się szybko uczyć i reagować na zmiany, zanim zmiecie nas z planszy, trzymajcie się zdrowo!🤗 #szczerze_pisząc #aniamaluje #blogerka #siedzęwdomu #siedzenadupie #bangkok #podróże #infinitydress #multiwaydress #sukienka #podróże

Cokolwiek zrobisz - zawsze znajdzie...

Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Dlaczego się tak nienawidzicie? [TYGODNIK]

Czasem chyba każdy ma taki dzień, że nie potrafi znaleźć sobie miejsca. I ja mam taki dzisiaj, ale pisanie zawsze przynosiło mi ulgę. Na równi z gotowaniem. Albo pieczeniem ciast. Zagniataniem domowego makaronu do rosołu. Głaskaniem kota. Zresztą, nie tylko ja tak mam – pisanie ekspresywne jest szeroko przebadanym sposobem autoterapii i radzenia sobie z trudnymi emocjami. Nigdy nie ukrywałam, że blog jest moją myślodsiewnią i czasami napisanie czegoś publicznie, pomaga mi się z tym rozprawić, albo wyrzucić uparte myśli z głowy.
Zaraz się znajdzie chłopiec do bicia. Zrobimy ze sprawcy wariata, niszcząc cały dorobek takich akcji jak jestem sobą, nie chorobą i będziemy udawać tak samo jak wtedy, gdy mówimy, że to spódniczka gwałci.
Albo gry komputerowe. Na pewno grał kiedyś w jakieś gry. Kto nie grał.
Może gimnazjum? Na pewno to wina gimnazjum.
Albo wyciągać brudy dotyczące ofiary, jakby jakiekolwiek oskarżenia sprawiały, że jest mniej martwa a śmierć mniej bezsensowna i niepotrzebna.
Ale super fajnie jest zrzucać odpowiedzialność i udawać, że mowy nienawiści nie ma.
Jest i ma się coraz lepiej. 
Pisałam kiedyś tekst o hejcie. Nie w kontekście jego ofiar, ale sprawców. Niepokojące badania dowodzą, że te malutkie złośliwości zamieniają się w poważne problemy psychiczne. Mroczna triada/tetrada (makiawelizm, psychopatia, narcyzm, sadyzm). A to oznacza, że nawet te drobne niewinne mini hejciki i wbijanie szpileczki są mieczem obusiecznym, na który sprawca nie wiedząc kiedy, coraz mocniej się nadziewa. A potem jest już naprawdę źle. Hejtuje, by poczuć się lepiej, a robi sobie poważną krzywdę.
Screeny z raportu przeczytacie w tekście “Niewinne zachowanie, które robi z ciebie potwora“.
Oh, ja też lubię czasami udawać, że problemów nie ma. Wysypać wszystkie papierki z torebki by zrobić w niej porządek, ale w połowie znudzić się sprzątaniem i popchnąć wszystko miotłą pod kanapę. 
Ale to są niewinne rzeczy. Pozwalamy jednak na dużo gorsze. Lubimy wbijać szpileczki, zaglądać innym do portfeli, cieszyć się z ich nieszczęść. Życzenia śmierci, szydzenie, drwienie i hejtowanie nazywamy “tylko opinią” “taką prawdą” lub zasłaniamy się wolnością słowa. Internet pozwala na wylewanie pomyj, jakich nikt nie odważyłby się wylewać w życiu realnym. Jakoś nie widzę tych hord mówiącym w twarz nauczycielom, że są darmozjadami, leniami i jak im się nie podoba, to paszoł won. Raczej jest “pani złota, synek miał dużo problemów, nie da się naciągnąć na dwa, a w kolejnym semestrze się poprawi?”. Widziałam to dziesiątki razy. Kozak w necie, pizda w świecie.
Ale internet dodaje odwagi a skuteczne i uporczywe budowanie narracji nienawiści przynosi swoje żniwa.
Gdzie był dupelek, gdy Mama Ginekolog poroniła? Obecny, zwarty, gotowy i pozwalający na obrzydliwe komentarze.
Gdzie jest, gdy zebrała milion złotych na WOŚP? 
Zgubił się.
Jak zawsze.
A ponieważ nie mam nic mądrego do powiedzenia na ten temat, będę mówić o rzeczach innych.
Miałam dobry tydzień. Przypomniałam sobie jedną z ważniejszych książek w moim życiu – Nowy wspaniały świat. Opowiada o nowym, idealnym świecie, w którym wszyscy są szczęśliwi. Nie ma wojen, nie ma zdrad, nie ma głodu ani biedy. Każdy ma gdzie mieszkać, nie istnieje uciążliwa starość. Wszyscy mają komfort.
Dlaczego więc książka nie jest utopią, a antyutopią?
Bo komfort ma swoją cenę. Zawsze.
Wie o tym każdy polityk rozdający benefity (zabawne, kupowanie ludzi za ich własne pieniądze), wiedział o tym Adolf Hitler, którego przed wybuchem wojny Niemcy kochali za wzrost gospodarczy i wyciągnięcie ich z kryzysu. 
Wiedział o tym Fromm pisząc świetną książkę – Ucieczka od Wolności w  której pokazuje na zatrważająco wielu przykładach, jak ludzie od lat bez wahania poświęcali wolność w zamian za jakieś korzyści. A że potem trzeba było zapłacić cenę i wyrżnąć jakąś ludność? No spoko, przecież to nie mnie atakują.
A ja cenię sobie ludzi myślących. Którzy patrzą poza chwilową korzyść i jeśli w coś wierzą, to wiedzą dlaczego. Nie przyjmują żadnych doktryn na ślepo.
Jedną z takich osób jest Jola Szymańska, opowiadająca na Youtube o swoim życiu jako katoliczki.
Zaraz, chwila, moment… jak to Aniu, polecasz kanał katolika?
Mądrą osobę zawsze, bez względu na wiarę. Niżej najnowszy film. Oglądam wszystkie, chociaż może bardziej słucham, bo youtube leci u mnie w tle gdy nie słucham akurat audiobooków, podcastów albo muzyki).

Osobiście nie identyfikuję się z żadną religią, ale polecam bardzo mocno serię z Morganem Freemanem W poszukiwaniu Boga. To jedna z sensowniejszych pozycji o religii ever. Bez osądzania, bez drwin, bezstronnie, rzetelnie, z szacunkiem do wszystkich. Warto obejrzeć, by przestać traktować swoje wierzenia jako jedyne słuszne, co niemal zawsze idzie w parze z nienawiścią i wrogością do innych. Przekonanie o jedynej słusznej prawdzie to okropna rzecz.

Nie mogę sobie znaleźć miejsca, bo nienawiść mnie boli.

Stąd siedząc z maseczką na twarzy i w wygodnym różowym dresie (po wczorajszych stories padło o niego wiele pytań, więc podlinkowałam, macie też w racie co kod Q1ania10 który obniża chyba wartość koszyka o 10%, ale nie wiem, bo polecam spontanicznie).

zamieściłam sobie nad głową cytat z książki Huxleya, który ma mi przypominać, że podziękuję za łatwy komfort. Że potrzebuję wysiłku, aby szanować to, co mi przyniósł. Nikt nie cieszyłyby się z przebiegnięcia maratonu, gdyby to był wysiłek porównywalny z zalaniem zupki chińskiej.

O, właśnie. Jeśli już polecam dobre rzeczy!

Jestem fanką czytania, ale mamy ograniczone moce przerobowe. Czasami chciałabym przypomnieć sobie jakąś książkę, więc zdarza mi się obejrzeć animowane video streszczenia na Video Spark Notes . Te, które obejrzałam wiernie oddawały sens książek, więc zachęcam do oglądania. Nie jest to oczywiście taka przyjemność jak czytanie, ale wciąż jest to kawał dobrej roboty.

Zastanawiałeś się kiedyś, ile wydajesz na cyfrowe dobra? Radek Szczęsny to podliczył i każdego miesiąca to ok. 200 zł – https://szczesny.com/ja/ile-wydajesz-na-dobra-cyfrowe-i-jak-czesto-z-nich-korzystasz/.

U mnie jest to większa kwota, głównie przez bloga. Pakiet Adobe, by legalnie obrabiać zdjęcia, chmura na pliki, Premium w systemie komentarzy, żebyście nie musieli oglądać reklam… trochę tego jest.

Znacie te wszystkie populistyczne “zamknąć do więzienia o chlebie i wodzie na długie lata!!!1′?

Więc to nie rozwiąże problemu. Zdejmie go z naszych oczu na kilka lat.
Bardzo dobre wystąpienie Krzysztofa Kotkowicza na TEDx

Dobra, to teraz teksty. Pamiętacie jak pisałam o wyzwaniu Joulenki i byciu offline? Tutaj tekst z wnioskami z takiego eksperymentu. A może powinnam napisać – z takiej próby. Wraz z opisaniem po co i dlaczego.

Bardzo polecam poczytać. Mam wrażenie, że bycie offline to nowy luksus.

Właśnie! Na moim blogu:

Czym dla mnie jest luksus? Nie zgadniesz 

moje przemyślenia, jak postrzegam luksus.
bardzo mocno polecam książkę, jest świetna!!
Dzisiaj na instagramie jedna dziewczyna napisała, że zarówno jej brzuszek jak i ucieszony chłopak dziękują za przepis, wyszła za pierwszym razem a chłopak powiedział, że lepsza niż u mamy. Smacznego!
A ten tekst wyrósł z moich kulinarnych niepowodzeń, które szczęśliwie zawsze udaje mi się jakoś odkręcać.
Kocham swoje roślinki! Ciągle dostaję o nie pytania. Monstery mam ze sklepu zielony parapet (pilea mi umarła, tak jak mała palma) a zamioculcasy są obecnie w lidlu po 13 zł. Małe, ale to strasznie szybko rośnie i wybacza błędy 😉 Niestety niedobre dla kotów, warto mieć na uwadze!
A, kolejna rzecz o której zapomniałam. Futrzane klapki są z Renee. Gdy mam smutny albo nostalgiczny dzień, potrzebuję elementów rozchmurzających. Szczególnie gdy snuję się po domu bez celu i sensu.
Jakaś dobra szamka, muzyka, ale też zabawna dekoracja czy coś nie do końca poważnego.
Świat niestety zmierza w drugą stronę. Zgadnij ile lat ma ta dziewczyna:
uwaga…
11.

Czy tylko ja uważam, że to mocno niepokojące?
Jestem ostatnią osobą, która będzie komuś wytykać zbyt seksowny ubiór, spodnie opinające tyłek czy dekolt, bo jestem bardzo mocno przeciwna takim skojarzeniom i to co u nas kulturowo obce, w ogóle nie robi żadnego wrażenia np. w Hiszpanii, gdzie kobiety po prostu chodzą w obcisłych bluzkach bez staników i nikt się na to nie gapi, bo jest gorąco i nikt nie doszukuje się “prowokujących” intencji na siłę.
Nikt też nie przygląda się zadbanym, atrakcyjnym nastolatkom z nieogolonymi nogami. No dobra, ja się przyjrzałam, bo wyobraziłam sobie reakcje koleżanek takiej dziewczyny w Polsce, na lekcji w-f.

Ale jedenastolatka z wypiętym tyłkiem, w makijażu i pofarbowanych włosach budzi trochę mój niepokój. Polecam tekst Nishki, o seksualizacji dzieci. Psst, w odróżnieniu od tego, co próbuje forsować część mediów – edukacja seksualna nie ma nic wspólnego z seksualizacją.

A na koniec Lifemanagerka i jej tekst – jak zaakceptować siebie

Ja tylko przypomnę, że WOŚP gra dalej choćby nie wiem co.

Wylicytować można warsztaty ze mną w Warszawie (będziemy robić mapy celów/marzeń, ale w taki oparty na nauce sposób!) albo spotkanie ze mną, JestRudo, Patabloguje i TheLittlethingsbyAnia w warszawskim Sound Garden Hotel z noclegiem, kolacją, śniadaniem, makijażem, paznokciami hybrydowymi, zdjęciami
https://aukcje.wosp.org.pl/listing?sellerId=37785401

Przyznam, że teraz jakoś… mocniej mam ochotę pomagać.

Aha, wiem, że ten Tygodnik jest nieco inny, ale zazwyczaj teksty z tego cyklu pochłaniały mi przynajmniej 4 godziny, więc po prostu zdecydowałam się nie dublować tego, co na stories. Jeśli kogoś ciekawi co robiłam, co jadłam, co polecam… wszystko znajdzie tutaj. I wcale nie trzeba follować ani instalować kolejnej aplikacji, można sprawdzać stories przez stronę.

Dla mnie to bezsensowna dodatkowa robota. Wolę poczytać książkę.


Jeśli jesteś tu pierwszy raz – tygodnik to taki luźny cykl, polecam tu spontanicznie różne rzeczy. Jeśli coś będzie sponsorowane, to powiem ci o tym wprost. Marki, książki, ludzie których teksty czy filmy polecam nic o tym wcześniej nie wiedzą. Nie pisz też do mnie z propozycją zapłacenia za link do twojego tekstu, bo to tak nie działa.

Buziaki!

Uściski, Ania
Previous
8 dziwnych sposób na zagęszczenie zupy krem
Dlaczego się tak nienawidzicie? [TYGODNIK]