Moje najlulubieńsze zdjęcie zrobione, gdy myślałam, że już po zdjęciach i się odwróciłam. Jak zawsze!

Miałam ostatnio potężny kryzys życiowy zupełnie bez powodu. Okoliczności nadal są takie same, nic się nie zmieniło, ale kryzys minął. I myślę, że to całkiem normalne, mamy różne etapy w życiu i czasem człowiek ma ochotę zwinąć się w kulkę i płakać, a czasem tańczyć. Wyjątkowo zmieniłam podejście i zamiast za wszelką cenę próbować wyjść z tego dołka, zaczęłam obserwować swoje potrzeby i za nimi podążać. Godzina leżenia i myślenia o niczym, zamiast wstania rano? Okej! Comfort food w środku nocy? Proszę bardzo. Trzy godziny w wannie i czytanie bardzo głupiej książki? Oczywiście.
Zamiast za wszelką cenę próbować poprawić swój humor, płakałam gdy miałam ochotę i wkurzałam się, gdy miałam taką potrzebę. I ojeny, czasami dobrze jest jednak poddać się fali i po prostu się na niej unieść.

Zdjęcie; @patabloguje 
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis  #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #sukienka

Moje najlulubieńsze zdjęcie zrobione, gdy...

Te kropki przy mojej twarzy to komary.
Komary są najbardziej śmiercionośnymi zwierzętami na świecie. Zabijają więcej ludzi niż rekiny, tygrysy, czy jadowite węże. Roznoszą malarię, dengę i wirusa Zika. Drugim największym mordercą jest człowiek. Pomijając już fakt, że mordujemy w imię „Boga” „granic” „honoru” siebie nawzajem urządzając krwawe wojny, to jeszcze jesteśmy pasożytem eksploatującym ziemię ponad miarę.

Ludziom, którzy z oszczędności i dla widoków kupili domy na wsi, śmierdzi nagle rzepak i domagają się, aby rolnicy zaprzestali uprawy. Usuwamy budki lęgowe dla Jerzyków, chociaż krzywdy nikomu nie robią. A jakieś dzbany na Mokotowie wytruły staw, bo żaby im skrzeczały i „rechot był nie do zniesienia”. O tym, że sami osiedlili się koło stawu i to był ich wybór już nie pomyśleli.

Chciałabym, żeby takie piękne widoki wciąż istniały za 20, 50 i 100 lat. Ten mały pies trzęsie się z radości jak może wytarzać się w trawie. My też tacy byliśmy, ze spodniami wiecznie zielonymi od wtartej w nie przy upadku trawy🌱
Co się nam stało?

#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #sukienka #koszyk

Te kropki przy mojej twarzy...

Kiedyś miałam straszny ból tyłka o ludzi wychodzących na papierosa. Siedzenie długo w pomieszczeniu to dla mnie koszmar. Jak wychodzę z kina na powietrze, to czuję się jak ktoś, kto wyszedł z jaskini😅
O ile w gimnazjum i w liceum wychodziłam zawsze z palącymi znajomymi (sama nie palę) i praktycznie co przerwę byłam na powietrzu, o tyle później było z tym jakoś dziwniej.
W szkole to jedynie niektórzy nauczyciele brali mnie za palacza i patrzyli z pogardą.Ale jak uzasadnić wychodzenie gdy nie palisz?
Śmak, po prostu wychodziłam :D. A gdy ktoś mówił „ty palisz?” albo: „ale ty przecież nie palisz!” odpowiadałam „ale muszę się przewietrzyć”. I tyle! Nikt nie urwał mi głowy, nie krzyczał na mnie z powodu tych 5 minut co dwie godziny.

Zamiast pielęgnowania w sobie wkurzenia na innych, skupiłam się na sobie.
Wkurzało mnie za to poczucie, że pracując z ludźmi ktoś zawsze notuje skrzętnie w głowie jak często wychodzisz do toalety i unosi brew gdy odbierasz prywatny telefon. Nie czuję się dobrze w takiej atmosferze, jestem przerażona tym jak traktuje się pracowników w Polsce. Dlatego pracuję sobie jako freelancer na swoim.
Nigdy nie wyszło mi nic dobrego z tego pielęgnowania w głowie ukłucia „bo inni”.
I w ogóle to polecam książkę Helmuta Schoecka „Zawiść: źródło agresji, destrukcji i biedy”. Jest w niej masa socjologicznych ciekawostek i zrobiłam z niej całą masę notatek czytając za pierwszym razem. Bardzo otworzyła mi głowę!
#szczerze_pisząc #blogerka #czesc #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #kropki #sukienka #polkadots

Kiedyś miałam straszny ból tyłka...

Każdy czasami potrzebuje zmian, ja potrzebowałam takiej. Czuję się lekko i świeżo!
#aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily  #blogerka #włosy #zmiana #fryzura #polkadots #sukienka #kropki #haircut

Każdy czasami potrzebuje zmian, ja...

Zmęczona. Tak się ostatnio czuję. Nawet nie fizycznie, to inny rodzaj zmęczenia. Zmęczenie mnogością decyzji do podjęcia i wyborów do dokonania. Zmęczenie ilością rzeczy, walczących każdego dnia o moją uwagę. 
Kiedyś nie rozumiałam ludzi latających na all inclusive, mówiących fryzjerowi „rób co chcesz” albo wybierających buty w pierwszym sklepie, bez porównania oferty w 10 innych. Dzisiaj rozumiem. 
Każdy czasami potrzebuje odpoczynku umysłowego.

#lavieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #darlingdaily #szczerze_pisząc #discoverunder50k

Zmęczona. Tak się ostatnio czuję....

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj się więcej, wstawaj wcześniej, kładź się później.
Nie wiem jak wy, ale ja nie kupuję tego bullshitu. Mam pracę, którą uwielbiam - copywriterka daje mi mnóstwo satysfakcji, lubię poprawiać wyniki i czuć, że moja praca pomaga komuś zwiększyć sprzedaż albo zredukować czas spędzany na odpowiadaniu na pytania klientów, bo zgrabnie naskrobałam wyczerpujący opis. Ale też potrzebuję przerwy. Nie powinniśmy żyć w świecie, w którym pracujących ludzi często nie stać na samodzielne wynajęcia  mieszkania,  albo jedna wizyta u dentysty wpędza ich w długi. Jeden pełny etat powinien zapewniać pieniądze na godne życie.

Pamiętam jak kiedyś chciałam podkręcić kartę graficzną, by pograć w grę.
Pograłam. Chwilę.
Karta się spaliła.

Uczę się pracować mniej. Poleżeć brzuchem do góry. Zabrać książkę do parku. Odpoczywać. 
____
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj...

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg , bo są krzywe. najkrótsze sukienki jakie nosiłam były za kolano. No i głównie wybierałam spodnie.
To było głupie, wyrosłam z tego.
Ale wiele moich koleżanek wciąż jest na tym etapie. Nie założą latem szortów bo mają nogi: za blade, za chude, za grube, z cellulitem na który na pewno wszyscy będą patrzeć, z siniakami, pajączkami albo wuj wie co jeszcze. 
Kobietom zdarza się też odmówić spontanicznego wyjścia na basen czy nad jezioro, bo się nie wydepilowały.

Hmm, chodziłam ostatnio w krótkich sukienkach, chociaż nóg nie goliłam dwa tygodnie. Zazwyczaj co niedzielę sięgam po depilator, ale jakoś jedna mi wyleciała, a w kolejną jak miałam czas na ogarnianie siebie, to zrobiła się trzecia w nocy. Nie chciałam budzić sąsiadów bo depilator chodzi jak kosiarka.
Rok temu zrobiło mi się słabo i zaliczyłam glebę. Najpierw chodziłam z dwoma dorodnymi strupami na kolanach, potem z białymi śladami po nich. I też chodziłam w krótkich sukienkach, walić to. Może ze dwa razy jakiś Janusz skomentował, że chyba był awans w pracy, ale kto rządzi moim życiem, ja, czy strach przed spojrzeniami Januszy?😉 Nieważne jak wyglądają Twoje nogi, masz prawo chodzić w czym tylko chcesz. Czy masz 45 kg czy 145, czy nogi blade czy opalone, gładkie czy owłosione, paznokcie pomalowane czy nie. Nieważne, czy masz siniaki, pajączki, strupa, mnóstwo bąbli od komarów czy cellulit. To Twoje ciało.
Rób z nim co zechcesz! 🤗

#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #wbutachbrilu

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg...

Kocham lato. Sporo rzeczy w nim mnie wkurza - komary i nagrzany beton, bo wycinka drzew pod nowy parking. Ale więcej zachwyca.
Zieleń. Polne kwiatki. Rumianek. Że kwitnie czarny bez, a syrop z bzu to najlepszy dodatek do lemoniady na świecie. Że rosną maki. I dmuchawce aż się proszą o zdmuchnięcie. Można nosić zwiewne sukienki. Najlepszy strój świata, majtki, sukienka, klapki i jesteś gotowa. Że można poczytać książkę w cieniu pod drzewem. Objadać się lodami i mówić, że to dla ochłody. Chodzić do kina plenerowego. Siedzieć nad Wisłą. Zajadać się mizerią. Albo truskawkami. 
Lada moment stanieje fasolka, i będę ją z lubością polewać bułką tartą na maśle. Przy obecnych cenach masła to będzie droższe niż kawałek schabu, ale to dla mnie smak lata. Tak samo jak kalafior.
Za co Ty kochasz lato? Tylko dobre rzeczy!
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Kocham lato. Sporo rzeczy w...

Widzicie to białe pudełko na zdjęciu? Zrobiłam sobie w Tunezji małą symulację i nie spakowałam kosmetyków. Kupiłam je na lotnisku i wcale nie wydałam na to ogromnej kwoty - ja zapłaciłam taniej niż w sieciowych drogeriach. Dużo taniej za porządny zestaw - róż, maskara, pomada do brwi i rozświetlacz zapłaciłam 113 zł zamiast rynkowej ceny 310. Chodźcie na bloga zobaczyć jak to zrobiłam ;) Rozwiewam tam też  kilka mitów związanych z podróżowaniem, w które zadziwiająco często ludzie wierzą oraz mam dla Was super zniżkę - 20% na zakupy w @aelia_duty_free_polska - idealna okazja by kupić taniej swój ulubiony podkład albo perfumy.

#Tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia #podróże #rabat #zakupy #kosmetyki #podróżemałeiduże #wakacje #sukienka #lato #girlsborntotravel #travelgirl 
Post we współpracy z @aelia_duty_free_polska 
Zdjęcie; @adriandmoch

Widzicie to białe pudełko na...

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków, kupiłam kilka przepysznych rzeczy. #szparagi i #pomidory (czekoladowe, moje ulubione!) skropione oliwą i przykre boczkiem pieką się właśnie w piekarniku. Z awokado zrobię przepyszne guacamole, które zjem z gruzińskim puri (na zdjęciu w papierowej torbie, do mojego woreczka na pieczywo się nie mieści). Jestem bardzo dumna z tych zakupów, bo dało się #bezplastiku i #zerowaste, chociaż kobiałka prawie mi się rozpadła w drodze ;). Ale jestem też przerażona kierunkiem, w którym zmierzamy. Ja miałam ogromny komfort, że mogłam czasowo pozwolić sobie na zakupy na bazarku. Że miałam też taki bazarek w rozsądnej odległości. Że nie byłam po pracy obładowana własnymi siatami, służbowym laptopem, na którym zabieram pracę do domu i torebką wypchaną pudełkiem w którym noszę lunch i butelką termiczną, więc miałam wolną rękę na kobiałkę. Że mam tyle przestrzeni w głowie, by dowiedzieć się trochę więcej o środowisku i działać, a nie zaprzątam myśli kalkulowaniem z którym rachunkiem bezpieczniej się spóźnić - czy lepiej mieć zaległości za prąd czy za telefon, bo akurat musiałam wydać pilnie na dentystę a nie miałam poduszki finansowej.
Ale i tak zaraz przyjdzie tu ktoś, kto nie pozwoli mi stawiać swoich małych kroczków i palcem wytknie 3 plastry boczku na szparagach albo zakup awokado, bo do jego produkcji zużywa się dużo wody.
Myślę, że z excela jasno wychodzi, że światu bardziej przyda się 100 osób ograniczających złe nawyki o 50%, niż 3 będące w 95% eko, ale osłabiające morale innych gdy tylko wdrożą jakąś mąłą zmianę.
#zakupy #eko #próbuję #szczerze_pisząc #aniamaluje #vintage #jedzenie #czystamicha

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków,...

Dlaczego się tak nienawidzicie? [TYGODNIK]

Czasem chyba każdy ma taki dzień, że nie potrafi znaleźć sobie miejsca. I ja mam taki dzisiaj, ale pisanie zawsze przynosiło mi ulgę. Na równi z gotowaniem. Albo pieczeniem ciast. Zagniataniem domowego makaronu do rosołu. Głaskaniem kota. Zresztą, nie tylko ja tak mam – pisanie ekspresywne jest szeroko przebadanym sposobem autoterapii i radzenia sobie z trudnymi emocjami. Nigdy nie ukrywałam, że blog jest moją myślodsiewnią i czasami napisanie czegoś publicznie, pomaga mi się z tym rozprawić, albo wyrzucić uparte myśli z głowy.
Zaraz się znajdzie chłopiec do bicia. Zrobimy ze sprawcy wariata, niszcząc cały dorobek takich akcji jak jestem sobą, nie chorobą i będziemy udawać tak samo jak wtedy, gdy mówimy, że to spódniczka gwałci.
Albo gry komputerowe. Na pewno grał kiedyś w jakieś gry. Kto nie grał.
Może gimnazjum? Na pewno to wina gimnazjum.
Albo wyciągać brudy dotyczące ofiary, jakby jakiekolwiek oskarżenia sprawiały, że jest mniej martwa a śmierć mniej bezsensowna i niepotrzebna.
Ale super fajnie jest zrzucać odpowiedzialność i udawać, że mowy nienawiści nie ma.
Jest i ma się coraz lepiej. 
Pisałam kiedyś tekst o hejcie. Nie w kontekście jego ofiar, ale sprawców. Niepokojące badania dowodzą, że te malutkie złośliwości zamieniają się w poważne problemy psychiczne. Mroczna triada/tetrada (makiawelizm, psychopatia, narcyzm, sadyzm). A to oznacza, że nawet te drobne niewinne mini hejciki i wbijanie szpileczki są mieczem obusiecznym, na który sprawca nie wiedząc kiedy, coraz mocniej się nadziewa. A potem jest już naprawdę źle. Hejtuje, by poczuć się lepiej, a robi sobie poważną krzywdę.
Screeny z raportu przeczytacie w tekście “Niewinne zachowanie, które robi z ciebie potwora“.
Oh, ja też lubię czasami udawać, że problemów nie ma. Wysypać wszystkie papierki z torebki by zrobić w niej porządek, ale w połowie znudzić się sprzątaniem i popchnąć wszystko miotłą pod kanapę. 
Ale to są niewinne rzeczy. Pozwalamy jednak na dużo gorsze. Lubimy wbijać szpileczki, zaglądać innym do portfeli, cieszyć się z ich nieszczęść. Życzenia śmierci, szydzenie, drwienie i hejtowanie nazywamy “tylko opinią” “taką prawdą” lub zasłaniamy się wolnością słowa. Internet pozwala na wylewanie pomyj, jakich nikt nie odważyłby się wylewać w życiu realnym. Jakoś nie widzę tych hord mówiącym w twarz nauczycielom, że są darmozjadami, leniami i jak im się nie podoba, to paszoł won. Raczej jest “pani złota, synek miał dużo problemów, nie da się naciągnąć na dwa, a w kolejnym semestrze się poprawi?”. Widziałam to dziesiątki razy. Kozak w necie, pizda w świecie.
Ale internet dodaje odwagi a skuteczne i uporczywe budowanie narracji nienawiści przynosi swoje żniwa.
Gdzie był dupelek, gdy Mama Ginekolog poroniła? Obecny, zwarty, gotowy i pozwalający na obrzydliwe komentarze.
Gdzie jest, gdy zebrała milion złotych na WOŚP? 
Zgubił się.
Jak zawsze.
A ponieważ nie mam nic mądrego do powiedzenia na ten temat, będę mówić o rzeczach innych.
Miałam dobry tydzień. Przypomniałam sobie jedną z ważniejszych książek w moim życiu – Nowy wspaniały świat. Opowiada o nowym, idealnym świecie, w którym wszyscy są szczęśliwi. Nie ma wojen, nie ma zdrad, nie ma głodu ani biedy. Każdy ma gdzie mieszkać, nie istnieje uciążliwa starość. Wszyscy mają komfort.
Dlaczego więc książka nie jest utopią, a antyutopią?
Bo komfort ma swoją cenę. Zawsze.
Wie o tym każdy polityk rozdający benefity (zabawne, kupowanie ludzi za ich własne pieniądze), wiedział o tym Adolf Hitler, którego przed wybuchem wojny Niemcy kochali za wzrost gospodarczy i wyciągnięcie ich z kryzysu. 
Wiedział o tym Fromm pisząc świetną książkę – Ucieczka od Wolności w  której pokazuje na zatrważająco wielu przykładach, jak ludzie od lat bez wahania poświęcali wolność w zamian za jakieś korzyści. A że potem trzeba było zapłacić cenę i wyrżnąć jakąś ludność? No spoko, przecież to nie mnie atakują.
A ja cenię sobie ludzi myślących. Którzy patrzą poza chwilową korzyść i jeśli w coś wierzą, to wiedzą dlaczego. Nie przyjmują żadnych doktryn na ślepo.
Jedną z takich osób jest Jola Szymańska, opowiadająca na Youtube o swoim życiu jako katoliczki.
Zaraz, chwila, moment… jak to Aniu, polecasz kanał katolika?
Mądrą osobę zawsze, bez względu na wiarę. Niżej najnowszy film. Oglądam wszystkie, chociaż może bardziej słucham, bo youtube leci u mnie w tle gdy nie słucham akurat audiobooków, podcastów albo muzyki).

Osobiście nie identyfikuję się z żadną religią, ale polecam bardzo mocno serię z Morganem Freemanem W poszukiwaniu Boga. To jedna z sensowniejszych pozycji o religii ever. Bez osądzania, bez drwin, bezstronnie, rzetelnie, z szacunkiem do wszystkich. Warto obejrzeć, by przestać traktować swoje wierzenia jako jedyne słuszne, co niemal zawsze idzie w parze z nienawiścią i wrogością do innych. Przekonanie o jedynej słusznej prawdzie to okropna rzecz.

Nie mogę sobie znaleźć miejsca, bo nienawiść mnie boli.

Stąd siedząc z maseczką na twarzy i w wygodnym różowym dresie (po wczorajszych stories padło o niego wiele pytań, więc podlinkowałam, macie też w racie co kod Q1ania10 który obniża chyba wartość koszyka o 10%, ale nie wiem, bo polecam spontanicznie).

zamieściłam sobie nad głową cytat z książki Huxleya, który ma mi przypominać, że podziękuję za łatwy komfort. Że potrzebuję wysiłku, aby szanować to, co mi przyniósł. Nikt nie cieszyłyby się z przebiegnięcia maratonu, gdyby to był wysiłek porównywalny z zalaniem zupki chińskiej.

O, właśnie. Jeśli już polecam dobre rzeczy!

Jestem fanką czytania, ale mamy ograniczone moce przerobowe. Czasami chciałabym przypomnieć sobie jakąś książkę, więc zdarza mi się obejrzeć animowane video streszczenia na Video Spark Notes . Te, które obejrzałam wiernie oddawały sens książek, więc zachęcam do oglądania. Nie jest to oczywiście taka przyjemność jak czytanie, ale wciąż jest to kawał dobrej roboty.

Zastanawiałeś się kiedyś, ile wydajesz na cyfrowe dobra? Radek Szczęsny to podliczył i każdego miesiąca to ok. 200 zł – https://szczesny.com/ja/ile-wydajesz-na-dobra-cyfrowe-i-jak-czesto-z-nich-korzystasz/.

U mnie jest to większa kwota, głównie przez bloga. Pakiet Adobe, by legalnie obrabiać zdjęcia, chmura na pliki, Premium w systemie komentarzy, żebyście nie musieli oglądać reklam… trochę tego jest.

Znacie te wszystkie populistyczne “zamknąć do więzienia o chlebie i wodzie na długie lata!!!1′?

Więc to nie rozwiąże problemu. Zdejmie go z naszych oczu na kilka lat.
Bardzo dobre wystąpienie Krzysztofa Kotkowicza na TEDx

Dobra, to teraz teksty. Pamiętacie jak pisałam o wyzwaniu Joulenki i byciu offline? Tutaj tekst z wnioskami z takiego eksperymentu. A może powinnam napisać – z takiej próby. Wraz z opisaniem po co i dlaczego.

Bardzo polecam poczytać. Mam wrażenie, że bycie offline to nowy luksus.

Właśnie! Na moim blogu:

Czym dla mnie jest luksus? Nie zgadniesz 

moje przemyślenia, jak postrzegam luksus.
bardzo mocno polecam książkę, jest świetna!!
Dzisiaj na instagramie jedna dziewczyna napisała, że zarówno jej brzuszek jak i ucieszony chłopak dziękują za przepis, wyszła za pierwszym razem a chłopak powiedział, że lepsza niż u mamy. Smacznego!
A ten tekst wyrósł z moich kulinarnych niepowodzeń, które szczęśliwie zawsze udaje mi się jakoś odkręcać.
Kocham swoje roślinki! Ciągle dostaję o nie pytania. Monstery mam ze sklepu zielony parapet (pilea mi umarła, tak jak mała palma) a zamioculcasy są obecnie w lidlu po 13 zł. Małe, ale to strasznie szybko rośnie i wybacza błędy 😉 Niestety niedobre dla kotów, warto mieć na uwadze!
A, kolejna rzecz o której zapomniałam. Futrzane klapki są z Renee. Gdy mam smutny albo nostalgiczny dzień, potrzebuję elementów rozchmurzających. Szczególnie gdy snuję się po domu bez celu i sensu.
Jakaś dobra szamka, muzyka, ale też zabawna dekoracja czy coś nie do końca poważnego.
Świat niestety zmierza w drugą stronę. Zgadnij ile lat ma ta dziewczyna:
uwaga…
11.

Czy tylko ja uważam, że to mocno niepokojące?
Jestem ostatnią osobą, która będzie komuś wytykać zbyt seksowny ubiór, spodnie opinające tyłek czy dekolt, bo jestem bardzo mocno przeciwna takim skojarzeniom i to co u nas kulturowo obce, w ogóle nie robi żadnego wrażenia np. w Hiszpanii, gdzie kobiety po prostu chodzą w obcisłych bluzkach bez staników i nikt się na to nie gapi, bo jest gorąco i nikt nie doszukuje się “prowokujących” intencji na siłę.
Nikt też nie przygląda się zadbanym, atrakcyjnym nastolatkom z nieogolonymi nogami. No dobra, ja się przyjrzałam, bo wyobraziłam sobie reakcje koleżanek takiej dziewczyny w Polsce, na lekcji w-f.

Ale jedenastolatka z wypiętym tyłkiem, w makijażu i pofarbowanych włosach budzi trochę mój niepokój. Polecam tekst Nishki, o seksualizacji dzieci. Psst, w odróżnieniu od tego, co próbuje forsować część mediów – edukacja seksualna nie ma nic wspólnego z seksualizacją.

A na koniec Lifemanagerka i jej tekst – jak zaakceptować siebie

Ja tylko przypomnę, że WOŚP gra dalej choćby nie wiem co.

Wylicytować można warsztaty ze mną w Warszawie (będziemy robić mapy celów/marzeń, ale w taki oparty na nauce sposób!) albo spotkanie ze mną, JestRudo, Patabloguje i TheLittlethingsbyAnia w warszawskim Sound Garden Hotel z noclegiem, kolacją, śniadaniem, makijażem, paznokciami hybrydowymi, zdjęciami
https://aukcje.wosp.org.pl/listing?sellerId=37785401

Przyznam, że teraz jakoś… mocniej mam ochotę pomagać.

Aha, wiem, że ten Tygodnik jest nieco inny, ale zazwyczaj teksty z tego cyklu pochłaniały mi przynajmniej 4 godziny, więc po prostu zdecydowałam się nie dublować tego, co na stories. Jeśli kogoś ciekawi co robiłam, co jadłam, co polecam… wszystko znajdzie tutaj. I wcale nie trzeba follować ani instalować kolejnej aplikacji, można sprawdzać stories przez stronę.

Dla mnie to bezsensowna dodatkowa robota. Wolę poczytać książkę.


Jeśli jesteś tu pierwszy raz – tygodnik to taki luźny cykl, polecam tu spontanicznie różne rzeczy. Jeśli coś będzie sponsorowane, to powiem ci o tym wprost. Marki, książki, ludzie których teksty czy filmy polecam nic o tym wcześniej nie wiedzą. Nie pisz też do mnie z propozycją zapłacenia za link do twojego tekstu, bo to tak nie działa.

Buziaki!

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
8 dziwnych sposób na zagęszczenie zupy krem
Dlaczego się tak nienawidzicie? [TYGODNIK]