Instagram has returned invalid data.

Dlaczego się tak nienawidzicie? [TYGODNIK]

Czasem chyba każdy ma taki dzień, że nie potrafi znaleźć sobie miejsca. I ja mam taki dzisiaj, ale pisanie zawsze przynosiło mi ulgę. Na równi z gotowaniem. Albo pieczeniem ciast. Zagniataniem domowego makaronu do rosołu. Głaskaniem kota. Zresztą, nie tylko ja tak mam – pisanie ekspresywne jest szeroko przebadanym sposobem autoterapii i radzenia sobie z trudnymi emocjami. Nigdy nie ukrywałam, że blog jest moją myślodsiewnią i czasami napisanie czegoś publicznie, pomaga mi się z tym rozprawić, albo wyrzucić uparte myśli z głowy.
Zaraz się znajdzie chłopiec do bicia. Zrobimy ze sprawcy wariata, niszcząc cały dorobek takich akcji jak jestem sobą, nie chorobą i będziemy udawać tak samo jak wtedy, gdy mówimy, że to spódniczka gwałci.
Albo gry komputerowe. Na pewno grał kiedyś w jakieś gry. Kto nie grał.
Może gimnazjum? Na pewno to wina gimnazjum.
Albo wyciągać brudy dotyczące ofiary, jakby jakiekolwiek oskarżenia sprawiały, że jest mniej martwa a śmierć mniej bezsensowna i niepotrzebna.
Ale super fajnie jest zrzucać odpowiedzialność i udawać, że mowy nienawiści nie ma.
Jest i ma się coraz lepiej. 
Pisałam kiedyś tekst o hejcie. Nie w kontekście jego ofiar, ale sprawców. Niepokojące badania dowodzą, że te malutkie złośliwości zamieniają się w poważne problemy psychiczne. Mroczna triada/tetrada (makiawelizm, psychopatia, narcyzm, sadyzm). A to oznacza, że nawet te drobne niewinne mini hejciki i wbijanie szpileczki są mieczem obusiecznym, na który sprawca nie wiedząc kiedy, coraz mocniej się nadziewa. A potem jest już naprawdę źle. Hejtuje, by poczuć się lepiej, a robi sobie poważną krzywdę.
Screeny z raportu przeczytacie w tekście “Niewinne zachowanie, które robi z ciebie potwora“.
Oh, ja też lubię czasami udawać, że problemów nie ma. Wysypać wszystkie papierki z torebki by zrobić w niej porządek, ale w połowie znudzić się sprzątaniem i popchnąć wszystko miotłą pod kanapę. 
Ale to są niewinne rzeczy. Pozwalamy jednak na dużo gorsze. Lubimy wbijać szpileczki, zaglądać innym do portfeli, cieszyć się z ich nieszczęść. Życzenia śmierci, szydzenie, drwienie i hejtowanie nazywamy “tylko opinią” “taką prawdą” lub zasłaniamy się wolnością słowa. Internet pozwala na wylewanie pomyj, jakich nikt nie odważyłby się wylewać w życiu realnym. Jakoś nie widzę tych hord mówiącym w twarz nauczycielom, że są darmozjadami, leniami i jak im się nie podoba, to paszoł won. Raczej jest “pani złota, synek miał dużo problemów, nie da się naciągnąć na dwa, a w kolejnym semestrze się poprawi?”. Widziałam to dziesiątki razy. Kozak w necie, pizda w świecie.
Ale internet dodaje odwagi a skuteczne i uporczywe budowanie narracji nienawiści przynosi swoje żniwa.
Gdzie był dupelek, gdy Mama Ginekolog poroniła? Obecny, zwarty, gotowy i pozwalający na obrzydliwe komentarze.
Gdzie jest, gdy zebrała milion złotych na WOŚP? 
Zgubił się.
Jak zawsze.
A ponieważ nie mam nic mądrego do powiedzenia na ten temat, będę mówić o rzeczach innych.
Miałam dobry tydzień. Przypomniałam sobie jedną z ważniejszych książek w moim życiu – Nowy wspaniały świat. Opowiada o nowym, idealnym świecie, w którym wszyscy są szczęśliwi. Nie ma wojen, nie ma zdrad, nie ma głodu ani biedy. Każdy ma gdzie mieszkać, nie istnieje uciążliwa starość. Wszyscy mają komfort.
Dlaczego więc książka nie jest utopią, a antyutopią?
Bo komfort ma swoją cenę. Zawsze.
Wie o tym każdy polityk rozdający benefity (zabawne, kupowanie ludzi za ich własne pieniądze), wiedział o tym Adolf Hitler, którego przed wybuchem wojny Niemcy kochali za wzrost gospodarczy i wyciągnięcie ich z kryzysu. 
Wiedział o tym Fromm pisząc świetną książkę – Ucieczka od Wolności w  której pokazuje na zatrważająco wielu przykładach, jak ludzie od lat bez wahania poświęcali wolność w zamian za jakieś korzyści. A że potem trzeba było zapłacić cenę i wyrżnąć jakąś ludność? No spoko, przecież to nie mnie atakują.
A ja cenię sobie ludzi myślących. Którzy patrzą poza chwilową korzyść i jeśli w coś wierzą, to wiedzą dlaczego. Nie przyjmują żadnych doktryn na ślepo.
Jedną z takich osób jest Jola Szymańska, opowiadająca na Youtube o swoim życiu jako katoliczki.
Zaraz, chwila, moment… jak to Aniu, polecasz kanał katolika?
Mądrą osobę zawsze, bez względu na wiarę. Niżej najnowszy film. Oglądam wszystkie, chociaż może bardziej słucham, bo youtube leci u mnie w tle gdy nie słucham akurat audiobooków, podcastów albo muzyki).

Osobiście nie identyfikuję się z żadną religią, ale polecam bardzo mocno serię z Morganem Freemanem W poszukiwaniu Boga. To jedna z sensowniejszych pozycji o religii ever. Bez osądzania, bez drwin, bezstronnie, rzetelnie, z szacunkiem do wszystkich. Warto obejrzeć, by przestać traktować swoje wierzenia jako jedyne słuszne, co niemal zawsze idzie w parze z nienawiścią i wrogością do innych. Przekonanie o jedynej słusznej prawdzie to okropna rzecz.

Nie mogę sobie znaleźć miejsca, bo nienawiść mnie boli.

Stąd siedząc z maseczką na twarzy i w wygodnym różowym dresie (po wczorajszych stories padło o niego wiele pytań, więc podlinkowałam, macie też w racie co kod Q1ania10 który obniża chyba wartość koszyka o 10%, ale nie wiem, bo polecam spontanicznie).

zamieściłam sobie nad głową cytat z książki Huxleya, który ma mi przypominać, że podziękuję za łatwy komfort. Że potrzebuję wysiłku, aby szanować to, co mi przyniósł. Nikt nie cieszyłyby się z przebiegnięcia maratonu, gdyby to był wysiłek porównywalny z zalaniem zupki chińskiej.

O, właśnie. Jeśli już polecam dobre rzeczy!

Jestem fanką czytania, ale mamy ograniczone moce przerobowe. Czasami chciałabym przypomnieć sobie jakąś książkę, więc zdarza mi się obejrzeć animowane video streszczenia na Video Spark Notes . Te, które obejrzałam wiernie oddawały sens książek, więc zachęcam do oglądania. Nie jest to oczywiście taka przyjemność jak czytanie, ale wciąż jest to kawał dobrej roboty.

Zastanawiałeś się kiedyś, ile wydajesz na cyfrowe dobra? Radek Szczęsny to podliczył i każdego miesiąca to ok. 200 zł – https://szczesny.com/ja/ile-wydajesz-na-dobra-cyfrowe-i-jak-czesto-z-nich-korzystasz/.

U mnie jest to większa kwota, głównie przez bloga. Pakiet Adobe, by legalnie obrabiać zdjęcia, chmura na pliki, Premium w systemie komentarzy, żebyście nie musieli oglądać reklam… trochę tego jest.

Znacie te wszystkie populistyczne “zamknąć do więzienia o chlebie i wodzie na długie lata!!!1′?

Więc to nie rozwiąże problemu. Zdejmie go z naszych oczu na kilka lat.
Bardzo dobre wystąpienie Krzysztofa Kotkowicza na TEDx

Dobra, to teraz teksty. Pamiętacie jak pisałam o wyzwaniu Joulenki i byciu offline? Tutaj tekst z wnioskami z takiego eksperymentu. A może powinnam napisać – z takiej próby. Wraz z opisaniem po co i dlaczego.

Bardzo polecam poczytać. Mam wrażenie, że bycie offline to nowy luksus.

Właśnie! Na moim blogu:

Czym dla mnie jest luksus? Nie zgadniesz 

moje przemyślenia, jak postrzegam luksus.
bardzo mocno polecam książkę, jest świetna!!
Dzisiaj na instagramie jedna dziewczyna napisała, że zarówno jej brzuszek jak i ucieszony chłopak dziękują za przepis, wyszła za pierwszym razem a chłopak powiedział, że lepsza niż u mamy. Smacznego!
A ten tekst wyrósł z moich kulinarnych niepowodzeń, które szczęśliwie zawsze udaje mi się jakoś odkręcać.
Kocham swoje roślinki! Ciągle dostaję o nie pytania. Monstery mam ze sklepu zielony parapet (pilea mi umarła, tak jak mała palma) a zamioculcasy są obecnie w lidlu po 13 zł. Małe, ale to strasznie szybko rośnie i wybacza błędy 😉 Niestety niedobre dla kotów, warto mieć na uwadze!
A, kolejna rzecz o której zapomniałam. Futrzane klapki są z Renee. Gdy mam smutny albo nostalgiczny dzień, potrzebuję elementów rozchmurzających. Szczególnie gdy snuję się po domu bez celu i sensu.
Jakaś dobra szamka, muzyka, ale też zabawna dekoracja czy coś nie do końca poważnego.
Świat niestety zmierza w drugą stronę. Zgadnij ile lat ma ta dziewczyna:
uwaga…
11.

Czy tylko ja uważam, że to mocno niepokojące?
Jestem ostatnią osobą, która będzie komuś wytykać zbyt seksowny ubiór, spodnie opinające tyłek czy dekolt, bo jestem bardzo mocno przeciwna takim skojarzeniom i to co u nas kulturowo obce, w ogóle nie robi żadnego wrażenia np. w Hiszpanii, gdzie kobiety po prostu chodzą w obcisłych bluzkach bez staników i nikt się na to nie gapi, bo jest gorąco i nikt nie doszukuje się “prowokujących” intencji na siłę.
Nikt też nie przygląda się zadbanym, atrakcyjnym nastolatkom z nieogolonymi nogami. No dobra, ja się przyjrzałam, bo wyobraziłam sobie reakcje koleżanek takiej dziewczyny w Polsce, na lekcji w-f.

Ale jedenastolatka z wypiętym tyłkiem, w makijażu i pofarbowanych włosach budzi trochę mój niepokój. Polecam tekst Nishki, o seksualizacji dzieci. Psst, w odróżnieniu od tego, co próbuje forsować część mediów – edukacja seksualna nie ma nic wspólnego z seksualizacją.

A na koniec Lifemanagerka i jej tekst – jak zaakceptować siebie

Ja tylko przypomnę, że WOŚP gra dalej choćby nie wiem co.

Wylicytować można warsztaty ze mną w Warszawie (będziemy robić mapy celów/marzeń, ale w taki oparty na nauce sposób!) albo spotkanie ze mną, JestRudo, Patabloguje i TheLittlethingsbyAnia w warszawskim Sound Garden Hotel z noclegiem, kolacją, śniadaniem, makijażem, paznokciami hybrydowymi, zdjęciami
https://aukcje.wosp.org.pl/listing?sellerId=37785401

Przyznam, że teraz jakoś… mocniej mam ochotę pomagać.

Aha, wiem, że ten Tygodnik jest nieco inny, ale zazwyczaj teksty z tego cyklu pochłaniały mi przynajmniej 4 godziny, więc po prostu zdecydowałam się nie dublować tego, co na stories. Jeśli kogoś ciekawi co robiłam, co jadłam, co polecam… wszystko znajdzie tutaj. I wcale nie trzeba follować ani instalować kolejnej aplikacji, można sprawdzać stories przez stronę.

Dla mnie to bezsensowna dodatkowa robota. Wolę poczytać książkę.


Jeśli jesteś tu pierwszy raz – tygodnik to taki luźny cykl, polecam tu spontanicznie różne rzeczy. Jeśli coś będzie sponsorowane, to powiem ci o tym wprost. Marki, książki, ludzie których teksty czy filmy polecam nic o tym wcześniej nie wiedzą. Nie pisz też do mnie z propozycją zapłacenia za link do twojego tekstu, bo to tak nie działa.

Buziaki!

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
8 dziwnych sposób na zagęszczenie zupy krem
Dlaczego się tak nienawidzicie? [TYGODNIK]